IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Park   07.11.14 7:32

First topic message reminder :

Park w Magnolii jest naprawdę zadbany. Na początku wita Cię otwarta brama, a po wejściu do parku od razu usłyszysz radosne ćwierkanie ptaków. Jeśli wcześniej nie zauważyłeś, stoisz właśnie na kamiennym chodniku, który przecina cały park, aby nie było konieczne deptanie tego ślicznego trawnika. Im dalej będziesz wędrował w głąb, tym więcej stojących przy chodniku ławek napotkasz na swojej drodze. Przynajmniej na jednej zobaczysz zakochaną parę, ściskającą się za ręce i napawającą się swoją obecnością. W całym parku wiele jest drzew, które dają przyjemny cień. W centrum umiejscowiona jest mała fontanna ze znajdującą się na samym środku długowłosą kobietą z marmuru odzianą w szatę, unosi ona do góry dzban, z którego tryska woda. Wokół fontanny znajduje się kamienne koło, na którego krawędziach postawione są te same drewniane ławki. W całym parku panuje wyjątkowo błoga cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Park   08.05.15 22:51

Minori zauważyła, jak Laoise zarumieniła się po komplemencie. Zasłużyła na pochwałę, bo w rysunku stawała się coraz lepsza!
- U Dolienn na pewno wszystko dobrze!
Szczerze mówiąc, to białowłosa również nie widziała Dudu od dawna, ale nie chciała mówić tego swojej siostrze, gdyż ta pewnie zaczęła już rozmyślania o rodzinie, Dolienn, Hayato, matce... W dodatku troszkę posmutniała, po czym nagle przytuliła Minori. Białowłosa bez zastanowienia odwzajemniła uścisk. Była młodsza od niej, ale czasem miała wielką, wewnętrzną potrzebę opiekowania się Laoise, która była bardzo wrażliwą i delikatną osóbką. Pewnie przeżyła śmierć rodziców sto razy bardziej niż Minori. W końcu była z nimi bardziej zżyta.
- Hej, tylko mi się tu nie smuć, dobrze? - poprosiła spokojnym i czułym głosem. - Dudu przecież też należy do Fairy Tail, musimy się z nią spotkać jak najszybciej!
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   09.05.15 22:30

Przestała się mazgaić, puściła siostrę i otarła łezkę.   - Jasne, jasne.. - Wstała i otrzepała się z piachu i trawy. Zarzuciła torbę na plecy po czym wyciągnęła rękę do Minori w celu pomocy przy wstaniu. - Wstawaj, przejdziemy się. - Sama nie wiedziała jeszcze gdzie, może udadzą się do Baru, czy może prosto do kwater. Nie przyznawała się do tego, ale lubiła czasami popić mimo jej młodego wieku.   - Dasz się wyrwać na drinka? -
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   09.05.15 23:08

Laoise puściła Minori z uścisku, po czym wyciągnęła rękę w celu pomocy przy wstawaniu. Białowłosa bez zawahania chwyciła dłoń i w jedną chwilę stanęła na nogi. Jej siostra zaproponowała przechadzkę. Minori oczywiście przystała na tę propozycję, lubiła chodzić, biegać, ruszać się i tak dalej!
- Drinka? Czego mnie uczy starsza siostra! - Uśmiechnęła się szeroko. - Oczywiście, bardzo chętnie!
Nie pijała często, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić! Tym bardziej, jeśli to Laoise to proponuje! Szła bez sprzeciwiania się za siostrą. Nie wiedziała do końca gdzie idą. Prawdopodobnie do baru albo gdzieś w tym stylu, skoro wybierały się na drinka...
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   10.05.15 19:03

Wtem nie puszczając siostry za rękę ruszyła w kierunku baru.
z.t -> lecim tu klik
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Park   10.05.15 19:20

z/t
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   19.10.15 7:02

Komentarz podobny do "złość piękności szkodzi, ale u Ciebie działa to w drugą stronę, bo jak się złościsz, to jesteś słodka" ją jeszcze bardziej wprowadził w stan osłupienia. Zanim poszli, ona musiała przez dłuższą chwilę przetrawiać i analizować powiedziany jej, tak naprawdę, komplement. Spojrzała się jeszcze na Mao, oczy miała jak spodki z tego zdziwienia i nawet to spojrzenie na nią nie zadziałało, bo w takim szoku była.
- A... zamknij się... - mruknęła cicho pod nosem tak, aby tylko ona to usłyszała. I ruszyła w stronę gildyjnej części Magnolii.

Zwiedzanie - albo raczej jej niekompetentna i mało ogarnięta robota osoby oprowadzającej - zajęło im trochę koło dwóch godzin. Obierając za kierunek gmach gildii Fairy Tail, starała się zahaczyć turystyczną ścieżką o kilka dość ważnych punktów. Niestety, te najważniejsze znajdowały się po zupełnie innej stronie Magnolii, więc mogła mu pokazać jedynie lokację sklepu z przedmiotami magicznymi "Lendis", pokazać Katedrę Kardię, a także wkroczyć na teren uczęszczany bardziej przez Wróżki niż przez Kruchy - okolice budynku gildyjnego tej pierwszej grupy. Kiedy tam podchodziła, modliła się w duchu aby nie wpaść na pewną dziewczynę z tejże grupy, Miriam, z którą na pewno, na sto procent podarłyby koty za ostatnie spotkanie. Więc musiała szybko podjąć drogę powrotną zahaczającą o hotel, stację kolejową i żeby w końcu dotrzeć do parku, w którym planowała zorganizować niewielki odpoczynek. Nie pokazywała jej jednak ścieżki prowadzącej do jej gildii, bowiem uważała, że jeszcze nie czas.
Z opowiadania niewiele wynikło. Mówiła jedynie tyle, co to jest, jakieś własne, krótkie i zwięzłe informacje na temat tego, o co chodzi, po czym przechodziła dalej. Nie bardzo jej się podobała praca przewodnika wycieczek, więc na pewno jej się w tym fachu nie powiedzie i nigdy się w nim nie zatrudni. No co? Mogłaby oprowadzać po Erze gdy tylko jej list gończy zniknie z murów, Magnolii nie znała!
Zmierzyła jednak do ławki, jednej z tych bliższych wielkiemu drzewu rosnącemu na wzniesieniu pośrodku, odczepiła swą broń z kabury u tyłu, po czym dość prędko ją oparła o siedzenie i oparcie elementu wypoczynkowego. Siedzenie jednak zaraz zajęła.
- To tyle z wycieczki. Magnolii tak dobrze nie znam żeby Ci pokazać wszystko i opowiedzieć o każdej rzeczy w tym mieście. Jak mówiłam, nie znam tego miasta, bo rzadko tu bywam, jedyne co to posiedzę w kwaterach, w gildii i od razu wyruszam, więc potrzebna mi tylko znajomość drogi do bramy z Magnolii - wyjaśniła, wzdychając cicho, pochyliła się nieznacznie do przodu i oparła łokciami o kolana. Była wykończona. Nie tyle fizycznie, co po prostu psychicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Park   19.10.15 18:01

Mimo wszystko Mao coś tam usłyszał o Magnolii. W Okami, gdzie był strategiem w wielu bitwach, znajomość poszczególnych miejsc w konkretnej lokalizacji była bardzo istotna. Może nie poznał całej Magnolii, ale dość sporą część, z czego niemalże wszystko zapamiętał. Gorzej z "referatem" historycznym. A czemuż? No temuż, iż tudzież bowiem, Arisu nie miała zbyt ogromnej wiedzy na temat takich budynków jak Katedra Kardia czy też innych. Mimo wszystko dwugodzinna podróż minęła bardzo szybko. Ale jak to mówią... W wyborowym towarzystwie, czas leci szybko.
- No cóż, przewodnikiem po Magnolii nie zostaniesz. Mimo to dziękuję za oprowadzenie, miło z Twojej strony, że to zaproponowałaś.
Powiedział do Arisu, po czym uśmiechnął się. Przecież oboje wiedzieli, że Okamiyuu zmusił ją do do tej wycieczki, a ona po prostu nie wiedziała jak odmówić lub po prostu nie chciała, kto wie...! Zanim usiedli, Mao rozejrzał się po parku. Od tak, z ciekawości. O, ktoś wyprowadził małego psa. Zdało się nawet słyszeć jego imię. "Etna". Akhm, to chyba nie pies tylko suczka. Ale ćśś. W końcu Okamiyuu po poprzednim przygotowaniu się, to jest zdjęciu paru gadżetów bojowych, usiadł obok koleżanki.
- Ile już jesteś Krukiem?
Spytał, patrząc się przed siebie. Nie wiedział czy ma jej powiedzieć, że jest z Sabertooth. Na razie wolał się wstrzymać. W sumie póki co wstrzymał się nawet z informacją, że jest magiem. Bardziej wyglądał na pseudo rycerza...
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   19.10.15 22:13

Bardziej była to kwestia tego, że nie potrafiła najprościej w świecie odmówić mu w jakiś milszy sposób. Przecież sam ten pomruk "zamknij się" zwiastował jej zdenerwowanie i niezbyt łagodne podejście do sprawy odmowy. Więc już wolała iść z nim i mu pokazać okolicę niż przywalić mu w twarz. W sumie... nie lubiła pozostawać dłużna, spłaciła dług zaciągnięty u niego poprzez to, że postawił jej obiad.
- Jakbyś mnie poprosił o oprowadzenie po Erze, powiedziałabym Ci wszystko - stwierdziła, po czym wygodnie się oparła o ławkę, a konkretniej to o jej oparcie. Bo "oparła się o oparcie" głupio brzmi. Dłoń ułożyła lewą na tym samym kolanie, rytmicznie w nie uderzając koniuszkami palców. - Zaproponowałam... - mruknęła pod nosem tak, żeby ledwo to słyszał, bo żeby nie zdołał, to już było niemożliwe z racji, że siedział obok niej. - Spłaciłam swój dług, a nie! - zawołała, komunikując się z nim werbalnie w akcie zirytowania sytuacją, pokazaniem mu też jej spojrzenie na to wszystko.
Za chwilę jednak się zreflektowała i wypuściła ustami powietrze w charakterystycznym niezwykle westchnięciu. Uniosła przy tym głowę do góry, aby zaraz odgiąć się lekko w tył, rozłożyła się nieznacznie na tej ławce, jednak nie w znaczeniu dosłownym. Z brodą uniesioną w górę całkiem patrzyła się na niebo. Nawet nie zauważyła, nie usłyszała psiaka niedaleko. Czarnego niczym smoła, w cieniu pewnie niewidoczny. No dobra, nie czarny jak smoła, miał parę białych plamek, a do tego biały brzuch.
- Ile jestem w Krukach? Jakieś... pół roku jeśli dobrze liczę. Dołączyłam niedługo po tamtym incydencie, oddzieliłam się od kogoś bliskiego - wyjaśniła. Nie powiedziała jednak nic więcej, zamknęła na dłuższą chwilę oczęta. Tęczówki jej ukryły się pod powiekami, które chroniły je nieznacznie przed promieniami słonecznymi. Stan ten nie trwał długo, tak samo jak cisza.
- A jak z Tobą? Tyle mówię w kwestii swojej gildii, a o Twojej części tego medalu nic nie wiem - stwierdziła nieznacznie znużonym tonem. Ale czy on na pewno był taki znużony jakby się wydawało? Po prostu ukrywało się w nim niewielkie zirytowanie faktem, że nic nie wiedziała o nim, choć on już miał pojęcie o tym, że jest magiem. Czarodziejką? Nie, Mag brzmi bardziej "na poziomie", choć nie sądzę, aby określenie często doczepiało się do arystokracji. Na pewno częściej niż Wiedźma, ale nie częściej niż Czarodziejka. Choć ona to właśnie najbardziej lubiła. Stwierdzenie "Mag z Raven Tail" oddawało po części jej charakter. Bo kto inny traci nad sobą panowanie kiedy kogoś zabije lub po prostu jest w trakcie walki? Raczej nie tamten wulkan chodzący na smyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Park   20.10.15 19:43

No i doszło do tego. Arisu spytała Mao o gildię, do której należy. W sumie to nie dosłownie. Mao miał nadzieję, że kobieta nadal nie zorientowała się, że księciunio jest magiem. W końcu nie był jakoś wybitnie silny, coby każdy mógł wyczuć jego magiczną moc. Z drugiej strony, nie potrafił jej wytłumić, toteż każdy łatwo mógł się zorientować dość szybko, o ponadprzeciętnej, niekoniecznie ogromnej, ilości mocy magicznej wokół Okamiyuu. Bezpośrednio nie spytała. Ale co da kłamanie? Zresztą, możliwe, że już się domyśliła. Broniłem Sabertooth, a to nie jest rzeczą powszechnie wykonywaną przez ludzi. Byle kto nie stawia się za tą gildią. A tam, raz kozi śmierć. Najwyżej dostanę wpierdziel. W końcu w mieście mnie nie zabije. Chyba...
Mao wziął głęboki wdech.
- Jestem kotkiem, miau.
Powiedział i spojrzał słodkimi oczkami na Arisu. Następnie lewą ręką podrapał się przy uszku, tak jak mają to w zwyczaju koty. Kolejno się przysunął i głową otarł o ramię Hirano. Cóż, miał nadzieję, że najpierw będzie się śmiać, a gdy będzie miała dobry humor zda sobie sprawę, że Mao należy do gildii, której niezbyt lubi. Być może dzięki temu, księciuniowi się oberwie mniej. Mao, głupku, co Ty robisz? Zbeształ się w myślach. Ale kocimiętki to by się napił. Zaraz, cooo?! BRrr!
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Park   21.10.15 7:21

Oczekując odpowiedzi, dziewczyna spodziewała się prawie że wszystkiego. Jeżeli jest z Lamia Scale - wspomni, aby pozdrowić jej brata. Jeśli z Raven, to będzie dziwiła się, czemu go wcześniej nie widziała. Nie zakładała w ogóle, że byłby w Mermaid Heel, chyba że jest trapem i tak naprawdę jest kobietą. W sumie to ma długie włosy, może jednak? Nie ważne. Jako-tako nie wiedziała, jak by zareagowała na Blue Pegasus czy Fairy Tail. Na to drugie zapewne by nic nie powiedziała, szczególnie o porachunkach z Nevą, ale na pierwsze? Nie miała zdania o tej gildii. Kolejne, a za razem przedostatnie w kolejce do oceny było Dragon's Howl. Nie zakładała, że Mao stamtąd pochodzi. Po pierwsze, zapewne by jej nie schlebiał o tym, że jest osobą chętną stanąć naprzeciw tej gildii. Po drugie, jest księciem, a przynajmniej tak mówił - co książę by robił w mrocznej gildii? Czekaj, czekaj, wszystko jest możliwe. Zagrania Smoków były niepozorne, tak żeby można było je posądzić o bycie z jakiejkolwiek gildii, z której powiedzą, że są. Kto by otwarcie powiedział, że jest tym złym?
Ostatnim było Sabertooth. I tu przychodzi obecna sytuacja z pomocą. Słysząc o tym, że jest kotem, aż zamrugała ze zdziwienia. Czekaj, gdzie on ma uszy i futerko, a ogon? Czemu jest taki wielki, skoro jest kotem? Może umie latać? Na chwilę po prostu przestała rozumieć, nie pojęła po prostu, co tu się właśnie odwaliło. Zaczął udawać sierściucha! Do tego jeszcze się o nią łasił! Vista zainstalowana na jej 1GB RAMu w główce powoli się ładowała, próbując połączyć fakty, jednak dopiero w momencie, kiedy już skończył "przedstawianie" tej gildii, załapała, że chodziło o szablozębnych. Wtedy też delikatnie dotknęła palcami swojej dłoni jego czoła, odsunęła go na bezpieczną odległość. Jak było wspominane wcześniej - nie chce być kojarzona z tą gildią.
- Możesz przestać się przymilać - powiedziała, jednak po zabraniu ręki nic więcej nie zrobiła. Może poza zmrużeniem oczu, jednakże to już przyszło całkowicie automatycznie. Nie uderzyła go, nie zbeształa, nie wyklęła. Nie zasługiwał na to, bo początkowo pokazał się jej od tej lepszej strony, a nie tak, jak tamci.
- Było miło, ale się skończyło - dodała po chwili, po czym złapała tę samą dłonią swoją broń i się podniosła. A podniosła się w oparciu o nią, co jej zdecydowanie pomogło i ułatwiło to zadanie. Przypięła ją do pleców, po czym spojrzała się w dość nieprzyjemny sposób na Księcia. W jej oczach rozbrzmiała niechęć i w pewnym sensie pogarda wobec niego. Odwróciła się poprzez zrobienie kroku w tył i dość szybki ruch ciała wprawiający w delikatne falowanie materiału spływającego po jej plecach, po czym zaczęła iść powoli przed siebie.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Ariyamna dnia 21.10.15 14:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Park   21.10.15 12:52

- A jednak...
Powiedział, gdy Arisu już zaczęła odchodzić. Spodziewał się takiej reakcji z jej strony. W końcu opowiedziała o dwóch osobnikach Sabertooth, którzy nie okazali się wobec niej zbyt mili. W sumie to było całkiem na odwrót, zatem można to zrozumieć. Jest inna niż myślałem. Szkoda. Książę zatem również wstał i zebrał swoje rzeczy. Nie zamierzał jednak dorzucić paru słów od siebie na koniec.
- Myślałem, że jesteś mądrzejszą osobą. Ale skoro wrzucasz wszystkich z Sabertooth do jednego worka, to nie myśl, że jakakolwiek wojna się kiedyś skończy. Jeżeli wszyscy w Twojej gildii mają takie podejście, to w końcu was załatwią. Fairy Tail, Mermaid Heel i Sabertooth. Nie przetrwacie długo, mając wrogów w nich. A skoro legalne gildie będą ze sobą walczyć, Dragon's Howl to wykorzysta.
Tak właśnie uważał. Nawet jeżeli ktoś okazał się kiedyś wrogiem, to w końcu może zostać towarzyszem. Z początku takie miał zdanie o Alexis. W końcu przez nią zginęło wielu jego towarzyszy. Mimo to, teraz to ona było jego towarzyszką i aktualnie najbardziej zaufaną osobą we Fiore. Wspólny cel potrafi jednoczyć. Hirano chyba jednak nie zdaje sobie z tego sprawy.
- Skoro szukasz wrogów na siłę, to proszę bardzo.
Po tych słowach Okamiyuu ruszył w przeciwnym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Park   13.01.16 20:15

Dzisiejszy dzień prezentował się wyjątkowo pięknie. Bezchmurne niebo, słońce przyjemnie grzało. Nie było ani za ciepło, ani za zimno. Po prostu idealny dzień, by wybrac się na jakiś spacer i poodpoczywac na świeżym powietrzu wśród otaczajcych pięknych drzew wiśni, które właśnie kwitły, a także radośnie cwierkajacych paków, które tylko dodawały uroku temu południu. Co było dziwne w parku nie było dziś za wiele osób, więc nawet hałas wywoływany przez czyjekolwiek dzieci lub kogoś pijanego był zdecydowanie mniejszy niż to miało miejsce zazwyczaj. Sauzer mógł również wyczuc w powietrzu piękną woń kwiatów w które to także wliczały się Magnolie z których to słynęło miasto na całym kontynencie. Tak, ten dzień spokojnie można było zakwalifikowac do tych podczas których wene twórcza sama nachodzi człowieka i aż chce się wszystko namalowac dla potomnych.
--------------------------------------
Sorrki, że tak krótko, ale jakoś zawsze mam problem z pierwszym postem :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   26.03.16 2:08

//Raczej lokacja jest nieużywana... Jak coś to nas wygoń Takeru >.< //

Przybycie do Magnolii na pewno napawało ją optymizmem szczególnie, że nie musiała martwić się tym, że będzie musiała przepływać morze wpław. Więc niemal natychmiast, jak przybyła do tego miejsca, od razu wróciła do Shirotsume, gdzie w gildii spędziła kilka dobrych tygodni i wykorzystała je na leniwieniu się. Do czasu Daimatou Enbu, oczywiście! Bo tam to starała się dać czadu. Zajęli trzecie miejsce, więc było w porządku!

Więc ruszyła tam, gdzie zaczęła - do Magnolii. Tutaj najczęściej przebywała od czasu zapoznania z Aurumem, po którego stracie... chyba stracie... się nieco załamała. Wiedziała jednak, że musi ruszać dalej i w najbliższym czasie powinna znaleźć odwagę, aby przekazać to w gildii. Do tej pory nie potrafiła o tym komukolwiek mówić, nawet w gildii. Nawet Mistrzyni. Ale jakoś stoi, żyje, ma się dobrze. Musi tylko zebrać się tak całkiem na odwagę aby komukolwiek o tym powiedzieć, w końcu to był jej mentor i nauczyciel, nie mogła tego trzymać gdzieś głęboko w sobie. W końcu minęło tyle miesięcy. Może dlatego nie podejmowała żadnej misji do tej pory? Bo tamta pozostawiła u niej jakiś uraz?

Uspokój się Eir! Czas wziąć się w garść i poszukać informacji na temat rodziców! Ale od czego zacząć? Może od wizyty w parku? Dość lekkie ubranie, które ma na sobie sprzyjało temu, aby nie czuła rozgrzania wynikającego z lipcowego słońca. Do tej pory zdążyła lekko poblednąć przez przebywanie ciągle w cieniu. Nie była biała jak trup czy inna kreda, po prostu lekko pobladła w porównaniu z tamtą opalenizną, którą zdołała ogarnąć po tym, jak zakończyła swoją wyprawę. W tym momencie przemierzała park z ciekawością, czy znajdzie tutaj... cokolwiek. Liścik, zdjęcie. Bardzo niska szansa na to, ale wolała próbować w ten sposób niż pytać każdego na temat jej rodziców. Musiała wyglądać nieco dziwnie z takim zachowaniem, ale cóż poradzić? Ważne, że nie jest bierna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   26.03.16 20:50

z/t z kwater swoich w LS

Przebywanie w kwaterach gildii zaczynało go trochę nużyć. Oczywiście można było z kimś pogadać lub w coś pograć, lecz na dłuższą metę zaczynało to irytować każdego. W końcu musiał się wyrwać, lecz jak na złość nie było żadnej misji. Dlatego też Connor stwierdził, że stworzy własną misję, a dokładniej rozpocznie kolejny etap już podjętej.
Musiał przecież w końcu dowiedzieć się co się stało z jego ojcem. Z tego co się dowiedział, to zadanie, które miał wtedy wykonać zostało zakończone. Jednak zleceniodawca nie pamiętał już co się stało z magiem, który je wykonał. Jednak dał mu wskazówkę.

Magnolia. Miasto słynne z powodu dwóch gildii, a dokładniej to jedna kiedyś się wybijała ponad wszystkie. Przez pewien okres czasu Connor zastanawiał się czy by nie wstąpić do Fairy Tail, lecz wieczne imprezy jakoś go nie pociągały. Chciał stać się potężniejszy i musiał mieć dokładnie postawione cele. Perspektywa zabawy była kusząca, lecz ostatecznie wygrała ambicja chłopaka. Chciał zostać kimś, a jego obecna gildia na pewno mu w tym pomoże. Jednak teraz musiał sprawdzić ten trop. Skoro nie ma misji z zewnątrz to sam sobie da radę. Podobno w Magnolii przebywał ostatnio potężny lodowy mag. White wiedział, że w Fiore jest spora ilość magów władających tym żywiołem, jednak sprawdzić mu nie zaszkodzi. Przy okazji zobaczy tą słynną Fairy Tail z bliska.

Jak się spodziewał miasto było bardzo ładne, lecz jego mieszkanki też były piękne. Mag kilka razy mógł się narazić na skręcenie karku, kiedy obejrzał się za jakąś ładną dziewczyną. Raz czy dwa chyba dostrzegł nawet członkinię gildii. Więc jak na sam początek nie było tak źle. Ciemnowłosy sprawdził godzinę na zegarku i stwierdził, że pora zaczynać robotę. Jednak gdzie w takim wielkim mieście mógł znaleźć coś o swoim ojcu. Przecież nie będzie chodził od baru do baru i pokazywał jego zdjęcia. Musi mieć jakiś schemat. I właśnie wpadł na niego, kiedy przechodził obok jakiegoś parku. Przecież tam ktoś mógł go widzieć lub być jakiś ślad. W taki miejscu magowie mogli toczyć potyczki, albo jakieś zawody. Pomysł nie był idealny, ale lepszy taki niż żaden. Tak więc Con ruszył do parku i zaczął się po nim powoli przechadzać. Ten spokój był zaraźliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   27.03.16 1:37

Poszukiwania ewidentnie nie należały do owocnych, a dziewczyna to odczuwała gdzieś tam, w środku. Żadnego papierka z choćby literą imienia ojca czy nazwiska matki, żadnych zdjęć, żadnych innych poszlak. Ale czego się spodziewać po tym, że szuka bez większej wiedzy, czego powinna? Może lepiej po prostu teraz iść do najbliższej gildii, przekazać tę ważną informację i po prostu sobie iść. Tak-o, może po prostu poszukać informacji w innych miejscach. To ją najbardziej w świecie martwiło: nigdy ich nie znajdzie. Nie, nie mogła tak mówić! Nie miała prawa tak mówić!

Odzyskawszy w końcu pewną dozę pewności siebie, ruszyła krokiem tam, gdzie ją nogi poniosą. A nie poniosły jej daleko, gdyż ze względu na rozglądanie się wokół, wpadła na kogoś. Na szczęście nie biegła, nie szła za szybko, więc tej osoby nie przewróciła, ani też nie przewróciła siebie samej jak ostatnio. Otarła delikatnie spuszczoną na moment głowę, aby zaraz ją podnieść. Kogo zauważyła? Czarnowłosego chłopaka z bluzą, której kaptur obszyty był futrem. W jej oczach niemal natychmiast znalazła się prośba o wybaczenie za ten haniebny czyn trącenia kogoś przez brak rozwagi.
- Przepraszam! Szukałam czegoś i wpadłam na pana... - zaczęła dość niepewnie, aby zaraz zrobić krok w tył i się pochylić nisko w jego stronę. Był to typowy gest na przeprosiny, jeden z jej podstawowych. - Bardzo przepraszam za to, że panu przeszkodziłam w tym, co pan robił, teraz się po prostu ulotnię - poprawiła swoje przeprosiny, aby zaraz się wyprostować i delikatnie uśmiechnąć. Chociaż była w pewnym sensie bardzo... rozrywkową dziewczyną, tak potrafiła przeprosić, zawsze unika konfliktów. Równie dobrze jednak może teraz szykować się psychicznie do przepraszania w gildii, hm? Możliwe, nawet bardzo. Zanim jednak odeszła na bok, w swoją stronę, dało się zauważyć na wierzchu dłoni jej znak Blue Pegasus w kolorze czarnym. Dlaczego on był czarny? Był to pewien hołd wobec matki, której oczy były w tej barwie. Chociaż jej wygląd pamiętała doskonale, to oczy najbardziej zapadły jej w pamięć i tę właśnie barwę ukazać na tejże dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   27.03.16 21:23

Nie widział zbyt wielu osób w parku, jednak nie wiedział czy to była norma o tej porze, czy też nie. Nie był mieszkańcem tak wielkich miast, więc dla niego już te tłumy na ulicach to było coś. Po dwóch latach dało się jakoś przyzwyczaić, ale i tak czasami to szokowało. Życie w na dalekiej północy, a życie we Fiore to dwie różne rzeczy. Powoli się o tym przekonywał, lecz pewnie minie jeszcze trochę czasu, zanim nie będzie odczuwał tego zdziwienia.
No, ale trzeba skończyć z użalaniem się, tylko wziąć się do roboty. Rozpoczął poszukiwania ojca od najprostszej rzeczy, która wpadła mu do głowy. Zapytał kogoś. Niestety tak jak sądził starszy pan, który karmił gołębie nie wiedział nic o lodowym magu w tym mieście. Rada odnośnie zapytania w gildii też mu się na nic nie przydała. Tyle to i on wiedział. Dlatego też musiał szukać i pytać dalej. Jednak wyniki były takie same. Nikt nie miał zielonego pojęcia. Kilku słyszało o jakimś magu, lecz nie mieli pojęcia jak wyglądał i czy był magiem lodu. Jak na razie poszukiwania w Magnoli przyniosły jedno wielkie zero. Może wybrał złe miejsce do poszukiwań? I dokładnie podczas tych rozważań, kiedy jego umysł był wysoko w chmurach poczuł jak ktoś na niego wpada.

- Co jest? – rzucił w przestrzeń, będąc wyrwany z własnego lodowego świata. Spojrzał na dół myśląc, że ktoś upadł, lecz osoba, która na niego wpadła stała na własnych nogach. Okazało się, że była to całkiem ładna dziewczyna o niebieskich włosach. Miała na sobie białe ubranko, które nie przykrywało jej ramion i ciemny kapelusz.
- Nic się nie stało. – odpowiedział Connor, równocześnie uśmiechając się do dziewczyny. Była ładna, ale chyba dość młoda. Trochę dziwnie się czuł kiedy go przepraszała praktycznie za nic. Przecież nic się nie stało. Ona nie upadła, on nie upadł.
- Nie musisz mnie za nic przepraszać. Ja też nie uważałem, więc można uznać, że oboje jesteśmy winni tego wypadku. Po za tym nie jestem żaden pan, a Connor. – rzekł młody mężczyzna i w tym momencie dostrzegł znak na dłoni dziewczyny. Blue Pegasus. Więc pochodziła z gildii, z którą jego miała małą spinę. Con za bardzo nie wiedział o co chodzi dokładnie w tym całym konflikcie. Słyszał coś o tym słynnym turnieju i śmierci uczestników. Każdy z każdym się tłukł i wszyscy mieli na swoim koncie ofiary. On jednak nie brał w tym udziału i nie miał powodu, żeby być wściekłym na tą dziewczynę. Nic mu nie zrobiła, zaś jego gildia sama mówiła o poprawianiu relacji z innymi.
- Jesteś z Pegasusa. Ciekawe. Nie spodziewałem się, że spotkam tutaj kogoś z tej gildii. – powiedział White. – I nie musisz uciekać. W niczym mi nie przeszkodziłaś.
Była to prawda. Nie miał na razie żadnego tropu, a może ta dziewczyna mu pomoże w odnalezieniu jakiejś wskazówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   28.03.16 1:34

- Huh? - zapytała tym dźwiękiem, równie zaskoczona co w momencie, kiedy otrzymała całusa na balu. No co? Nie spodziewała się tego, że nagle po takim zderzeniu ktoś powie jej, że nic się nie stało i że nie musi uciekać. Stawiała bowiem, że tak samo jak i ona, on też miał swoje sprawy do załatwienia. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że ich cel jest tak bardzo podobny. W końcu oboje poszukują rodziny, która zaginęła.
- Tak, jestem z Blue Pegasus - zorientowała się po niedługim czasie, na co zwrócił uwagę chłopak. Aż przez moment zaczęła się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby zasłaniać znaku gildii? Nie, nie ma sensu! Blue Pegasus ma bardzo dobrą opinię, więc czemu by miała to robić? Nie jest z takiego Raven Tail czy Sabertooth żeby szerzyć pewien rodzaj niechęci wobec swojej osoby przez sam styl bycia czy noszenie znaku. - Czemu miałbyś nie móc spotkać kogoś od nas? Z tego, co pamiętam to Blue Pegasus lubi się z Fairy Tail, które tutaj urzęduje - powiedziała dość zaskoczona tym odkryciem chłopaka.
Ona sama nie interesowała się utarczkami gildii, bo jedyny problem, jaki napotkała istniał ze strony Dragon's Howl. To była jednak ta podstawa, która burzyła całą harmonię już od wielu lat. Ona jest strasznie niechętna do walki! Nie lubi! Nie, nie!
- Jestem Eirlys, miło mi. Na pewno nie przeszkadzam? - zapytała i delikatnie poprawiła swój kapelusz, aby uśmiechnąć się leciutko. - Z resztą, skoro Ty wiesz z jakiej ja jestem gildii, to czy mogę wiedzieć, z jakiej jesteś Ty? - dodała po chwili z cichą nadzieją, że usłyszy odpowiedź "Fairy Tail". Dlaczego miała taką nadzieję? Bo dziewczyna ewidentnie nie spieszyła się z wiadomością do nich, a Connor, gdyby był z tej grupy z pewnością by zechciał przekazać wiedzę tę Mistrzowi.
- Właaaśnie. Bo mam okazję! Nie widziałeś może takiego pana albo taką kobietę? Eee... - i nagle się zorientowała, że poplątał jej się język. Nie wiedziała, co powinna powiedzieć! Nie wiedziała kompletnie, jak powinna opisać swoich rodziców tak, aby nikt nie miał wątpliwości, że to o nich chodzi! A zdjęcia? tak, zdjęcia! Nie miała żadnych. Ups, klapa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   28.03.16 22:31

To, iż nie wściekł się na dziewczynę było aż tak bardzo dziwne? Przecież nic mu nie zrobiła, a on sam też raczej nie patrzył za bardzo na to gdzie idzie. Więc nie miał nawet powodu, żeby być złym. No, ale pewnie w tych wielkich miastach ludzie spieszyli się i zapominali o byciu uprzejmym w stosunku do innych. Na północy uprzejmość i wola przetrwania były wpajane od początku. Dlatego też był zdziwiony zachowaniem dziewczyny.
Ona chyba też była dość skonfundowana, gdyż powtórzyła stwierdzenie Connora. A właściwie potwierdziła to co widział na własne oczy. Ciężko byłoby nie zauważyć, gdyż miała symbol na samym widoku. Jego znak był bardziej ukryty, lecz nie ukrywał tego kim był. Jednak musiał uważać na siebie i obcych magów. Dragon’s Howl ostatnio wpisało ich na specjalną listę, która oznaczała śmierć. Mistrz kazał wykazywać się większą czujnością na misjach. Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś będzie chciał cię zabić. Connor już kilka razy słyszał o walkach poszczególnych gildii z mrocznymi, lecz jeszcze nigdy nie był tak blisko tego wszystkiego.
- No to prawda, tylko chodziło mi o to, że macie siedzibę gdzie indziej. W sumie nie wiem jak wyglądają odwiedziny magów poszczególnych gildii. Są organizowane jakieś wycieczki? – powiedział uśmiechając się równocześnie do dziewczyny.
- Mnie też miło. – rzekł ściskając jej dłoń. Ponownie to samo pytanie, które po raz kolejny dziwiło go. – Gdzie tam. I tak za bardzo nie szło mi, więc miło pogadać z kimś kto mnie nie zbywa. I skąd wiesz, że jestem z jakiejś gildii?
Po tych słowach uśmiechnął się tajemniczy, lecz nie mógł długo wytrzymać. No Eirlys była całkiem niezła.
- Jestem z Lamia Scale. Też trochę daleko od domu. – powiedział młody chłopak. Wybrał tą gildię, gdyż najbardziej pasowała do niego, choć Fairy Tail też go kusiło. Jednak pytanie jakie mu zadała po chwili niebieskowłosa zbiło go nieco z tropu.
- No widziałem, ale chodzi co o kogoś konkretnego? Jest dużo panów i pań. – powiedział Connor, za bardzo nie wiedząc kogo dziewczyna może poszukiwać. On też szukał swojego ojca, ale miał na szczęście jego i mamy zdjęcie w zegarku. W sumie ona mogła by mu też pomóc. – Jakbyś podała mi jakieś konkrety to byłoby łatwiej, ale poczekaj, też mam pytanie.
White wyciągnął zegarek z kieszeni, otworzył go i podsunął dziewczynie, żeby przyjrzała się zdjęciu.
- Powiedz. Widziałaś tego mężczyznę ze zdjęcia? – zapytał ciemnowłosy. Miał wielką nadzieję, że powie iż widziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   29.03.16 2:45

Niemal od razu dało się zauważyć podobieństwa w ich wychowaniu chociażby przez reakcję na ten niefortunny wypadek. Ona niemal natychmiast przeszła do przepraszania, bo nigdy nie mogła podejrzewać, czy ta osoba jej po prostu nie zbije czy nie okrzyczy za to, co zrobiła nienaumyślnie. Tym bardziej miała już większe problemy związane z tym, co dane jej było zobaczyć na poprzedniej misji (i następstwem tego było siedzenie w gildii aż do Dai Mato Enbu). Z drugiej strony był właśnie Connor, który nie obwiniał jej za to i postąpił dość lekko z tym przypadkiem nierozgarnięcia. Ona jednak nie zauważyła tej właśnie wspomnianej rzeczy łączącej ich, co zdecydowanie jest na rękę osobom piszącym - nie ma, co szybko dochodzić do wieści o pokrewieństwach, czyż nie?
- No tak... Nie, nie mamy grup wycieczkowych do Fairy Tail! Po prostu... czasem tam przychodziłam żeby spotkać się z Mentorem... A teraz chciałam im powiedzieć coś ważnego tylko trochę... ummm... - zacięła się na amen nie wiedząc, co dalej w tej kwestii mówić, więc natychmiast przeskoczyła do następnego tematu, który by jej nie skrępował tak samo, jak ten. Ciężko było mówić komukolwiek o tej wiadomości, a szczególnie kompanowi, którego dopiero co poznała.
- W sumie to strzelałam. Większość magów jest w jakichś gildiach - szybko pospieszyła z wytłumaczeniem, które tak naprawdę mogło się okazać lekkim pośpiechem osoby piszącej. Ale czy było? Musiałabym się cofnąć w czasie o jakieś dwadzieścia cztery godziny żeby się tego dowiedzieć i być może nawet cofnąć to pytanie jeśli rzeczywiście się zapędziłam. - Odkąd zwiększyli te rygory dotyczące przyjmowania misji, populacja magów w gildiach zwiększa się, bo tylko tacy mogą przyjmować misje. Więc... w sumie dlatego się domyśliłam - wyjaśniła dość spokojnym i wesołym jednocześnie tonem głosu, aby zaraz zdjąć ze swojej głowy kapelusz. Złapała go palcami za kraniec, aby utrzymywać go za swoimi plecami. Może i trochę jechał po ziemi, jednak jej to nie robiło większej różnicy. Wcale momentami jej ubrania nie leżały na podłodze. Tak, jak teraz, bo już gdzieś jej się góra od sukienki zapodziała, a ona w ogóle nieświadoma tego kontynuowała. Co kontynuowała? Zastanawianie się na temat tego, jak opisać swoich rodziców.
- Hmmm... Moja mama pochodzi z tego kraju... i ma takie same niebieskie włosy! A tata... Tata ma czerwone oczy i jest znakomitym użytkownikiem Lodowej Alchemii! Uczył mnie od dziecka! - opisała ich pokrótce tak, aby ominąć zbędne opisy. Niekoniecznie znanym faktem o Eir było to, że nigdy nie powie Lodowe Tworzenie. Nie. Ta nazwa jest fe, nikt jej nie używał. Przynajmniej w jej okolicach i w jej grupie, rodzinie. Zawsze tylko Alchemia, Alchemia.
Zaraz otrzymała do obejrzenia zdjęcie w medaliku, który musiała wziąć do rączek, o ile jej oczywiście pozwolono. Co wy, ona kleptomanką nie jest, nie zabiera tego, co nie należy do niej a wpadnie w jej rączki. Nie uczono jej kraść! Co to, to nie! Na początku stała jak wryta sugerując, iż zna te twarze. Zadziało jej się tak, bo wielokrotnie widziała dość podobne zdjęcia, więc niekoniecznie widziała konkretnie tych rodziców czy konkretniej tego człowieka. Zaraz po tym doszło do długotrwałego przetwarzania, analizy zebranych danych zarówno w chwili obecnej, jak i dawniej. Jej mózg porównywał informacje dotychczasowe z nowymi, aby w końcu wydrukować rachunek: nie znam.
- Niestety... Nie widziałam. Nie pamiętam, abym gdziekolwiek widziała tego pana - stwierdziła, bo nie mogła sobie przypomnieć w ogóle mężczyzny. Możliwe, że widziała go jeszcze jak była małym, naprawdę małym brzdącem, ale to eliminowało możliwość zapamiętania twarzy. A przynajmniej tak się stawiało. Może po prostu pamiętała go tylko jej się ta twarz wymazała ze względu na ulotność wspomnień? A może po prostu nie znała tego człowieka? Tego dowiemy się w następnym odcinku Mody na Fairy Tail!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   29.03.16 22:21

Każdy był wychowywany zupełnie inaczej. Inni surowiej, a inni lżej. Jednak nigdy nie można było zapominać o tym, żeby okazać szacunek drugiej osobie. Nawet jeśli jest to twój przeciwnik. Connor zawsze starał się być uprzejmy dla innych, choć nie zawsze to się udawało. Niektórzy ludzie, po prostu nie dawali tej szansy, albo brutalnie ją odrzucali. Jednak ta dziewczyna taka nie była. Ona też nie chciała, żeby jej rozmówca poczuł się urażony.
- Rozumiem. A przydałyby się. Przynajmniej można byłoby dowiedzieć czegoś ciekawego. – rzekł Con ściągając z siebie płaszcz. Po tym zarzucił go sobie na ramię. Dziś było nadzwyczaj ciepło.
- W sumie racja, choć widziałem kilku, którzy są wolnymi strzelcami. Ale jednak w gildii lepiej. Wiesz, że możesz na kogoś liczyć, no i masz kogoś z kim możesz ćwiczyć. – rzekł chłopak. To była prawda, gdyż dopiero jak dołączył do Lamia Scale to poczuł, że nie musi już szukać kompanów. W gildii zawsze ktoś był chętny na sprawdzenie swoich umiejętności i naukę czegoś nowego. Po za tym zawsze lepiej spędzać wieczór z kimś, niż samemu. Im więcej osób tym lepsza zabawa i więcej możliwości sprawdzenia się. Con zawsze chciał walczyć z magami lodu, żeby sprawdzić jak dobry jest. W międzyczasie dostrzegł jak Eirlys ściąga swój kapelusz, ale nie po to, by zasłonić swoją klatkę piersiową, która była osłonięta tylko przez stanik. Góra od jej ubrania leżała gdzieś, tak samo jak koszulka Connora. Niektóre osoby mają dryg do gubienia ciuchów. Choć dzięki temu magowie, władający określoną magią mogli się rozpoznać. No bo przecież wiadomo jak przebiega szkolenie do korzystania z magii opartej na zimnie. Teraz zaś dziewczyna mogła zobaczyć jego niebieski znak gildii na lewej piersi.
- No to można powiedzieć, że jesteś ich niezłym połączeniem. No, ale niestety nie widziałem tych ludzi. A zapewne są dość charakterystyczni. Fiore to spore tereny.– rzucił Con uśmiechając się. Jego oczy były bardzo podobne do oczu niebieskowłosej, lecz nikt na to nie zwrócił uwagi. Za to uwagę pana White zwróciła nazwa magii, której używał ojciec dziewczyny, a wnioskując z jej słów ona też. Lodowa Alchemia nazwa ciekawa, lecz mówiła jedno. Miał przed sobą maga lodu i to takiego, z którym można by stoczyć trochę więcej pojedynków. Eirlys była bardzo ładna i jak na swój wiek rozwinięta, choć Con też nie miał się czego wstydzić. Kiedy zaś wzięła jego zegarek i zaczęła przyglądać się zdjęciu jego rodziców, miał olbrzymią nadzieję, że choć ona będzie miała dobrą informację. Niestety życie szybko to zweryfikowało, lecz co on myślał? Że przyjedzie do Magnoli i od tak napotkana dziewczyna powie mu, że wie gdzie jest jego ojciec? Przez dwa lata mu się nie udało to i teraz była mała szansa na to. No, ale trzeba próbować dalej.
- Szkoda. – powiedział Connor, po czym schował zegarek do kieszeni. Jednak nie miał zamiaru jeszcze odchodzić. Informacje, które zdobył nadawały nowy bieg temu spotkaniu.
- Wspomniałaś, że twój ojciec uczył cię Lodowej Alchemii. Jest to jakaś odmiana Magii Lodu, albo Magii Lodowego Tworzenia? – rzucił zaciekawiony White. Jeśli odpowie pozytywnie to może to spotkanie dać o wiele większe profity niż zakładał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   30.03.16 7:40

Mała zawsze okazywała szacunek swoim przeciwnikom. Między innymi w taki sposób, że pozwalała im żyć. Istniała jednak pewna wątpliwość, czy przypadkiem nie oszczędzała ich życie nie z powodu szacunku do żywota, a po prostu ze strachu. Po tamtym zleceniu, jak już dwu albo trzykrotnie była mowa, zapadła się "pod ziemię" i próbowała wstać na proste nogi aby móc teraz działać. Bo ile widziała śmierci - chociaż próbowała do nich nie dopuścić - tak zaczęła się bać po prostu, najprościej w świecie, odbierać życie. Z drugiej strony - nie potrafiła go odebrać nawet i wcześniej. W końcu jest dzieckiem: jej nie rajcuje zabijanie jak niektórych. Była wychowywana w dobrej rodzinie, a nie... taki Zenshi! Potem przychodzi co do czego i podłoga jest cała czerwona. Stop patologicznym rodzinom! Stop magom z patologicznych rodzin! Chwila moment, czy całe Dragon's Howl nie jest takową?
Wracając do naszej rozmowy z Connorem, albo raczej do całej tej komicznej sytuacji, która się wytworzyła. Dlaczego ona była komiczna? Ze względu na to, że nikt nawet nie zauważył ich braków. Ona skończyła w samym staniku i dolnej części ubioru (zakolanówki i spódnica), a on z nagim torsem, wyrzeźbionym prawdopodobnie przez ciężkie warunki w jego ojczyźnie. Ona też miała się czym pochwalić, co już pewnie zdołał zauważyć. Przynajmniej jej się nie imało powiedzenie "zabić gildię DecHami", nie to co innych.
- Ostatnio ludzie zaczęli dość nieprzychylnie patrzeć na neutralnych, więc pewniej czuję się ze znakiem na dłoni niż gdziekolwiek indziej. To znaczy, ostatnio neutralni wygrali Igrzyska, mogło się coś zmienić, jednak większość żyje w przekonaniu, że każdy neutralny to ukryty członek tej mrocznej gildii - stwierdziła, aby zaraz podrapać się po głowie, jedną dłonią trzymając dalej za sobą kapelusz. - Sama czuję się dobrze w gildii bo przynajmniej mogę się czegoś, jak Ty, od kogoś nauczyć. No i nie mam problemu z nawiązywaniem przyjaźni! - dodała z szerokim uśmiechem. Wciąż jednak nie zwróciła uwagi na tę nagość prezentowaną ani przez siebie, ani przez niego. Ostatnio za coś takiego dostała piankami po głowie, ale co jej się dziwić? Była na pieprzonym statku! Na pełnym, otwartym morzu! Musiała się jakoś ochłodzić! Mogła wskoczyć do wody, ale jak by potem się z niej wydostała?
- Hmm... z tego, co rozmawiałam ze swoją Mistrzynią, Lilith-san, to jest ta cała tutejsza magia Lodowego Tworzenia. Coś mi mówiła o jakimś magu z Lamia Scale i z Fairy Tail, którzy tę magię rozsławili. Znam ich tylko z jej opowiastek, bo podobno zginęli tych... 11? 12 lat temu? Nie wiem, nie pamiętam w którym roku - stwierdziła dość spokojnie, aby przechylić głowę na bok z ciekawości. No co? Bardzo się zaciekawiła. Spojrzała w jego oczy, acz nie zauważała tej podobnej barwy. Zamrugała raz, aby po niedługim odstępie czasu zrobić to ponownie. Nie uważała tego za pytanie pokroju "czyżbyś miała tę samą magię, co ja?" z racji takiej, że była ona znana od dawna. Dało się domyślić, że to o nią chodzi, a nie o żadną inną. Mrugnęła ponownie, aby przypadkiem...
- UBIERZ SIĘ! - zawołała i momentalnie odskoczyła jak oparzona. I kto to mówi! Nawet nie zauważyła, kiedy ona sama się rozebrała do wcześniej wspomnianego stanu, a teraz? Teraz każe innemu użytkownikowi swojej magii założyć coś na siebie! No dobra, nie miała nic do tego, aby oglądać czyjeś gołe klaty - ile to razy musiała patrzeć jak to Aurum się przy niej pokazywał w takim właśnie stanie - ale litości! Nawet nie ostrzegł! A jej mentor już to robił!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   31.03.16 22:29

Każdy posiada jakąś przeszłość, która go definiuje i sprawia, że jest się tym kim jest. Jeśli się było wychowywanym porządnie i w miłości to stawało się dobrym człowiekiem. Jeśli zaś rodzina była patologiczna to prędzej czy później trafiało się do Dragon’s Howl jako bardzo atrakcyjny kandydat. W sumie połowa psycholi z tego kontynentu się nadawała do tej gildii dlatego panowała taka nieufność w stosunku do neutralnych magów. Con spotkał się z tym w czasie tego okresu, kiedy przybył do Fiore i nie był członkiem żadnej z legalnych gildii. Ludzie patrzyli na niego dość niechętnie i nawet czasami mógł wyczuć od nich strat. Był nieznaną osobą, o której nic nie wiedziano. Nie wiadomo skąd był, dokąd zmierza i czego chce. Dlatego też Lamia dała mu swoistą ochronę. Ludzie już nie patrzyli na niego jak na zagrożenie, tylko jak na członka jednej z legalnych gildii. Na dodatek takiej, która współpracuje z rządem. Więc w końcowym rozrachunku wyszedł na tym całkiem nieźle.
Teraz jednak stał półnagi naprzeciwko półnagiej dziewczyny i raczej żadne z nich nie zwracało na to uwagi. Taki był skutek uboczny treningu w mroźnych ostępach. Nawet nie wiedzieli, kiedy gubili poszczególne części ubrań. Lecz prędzej czy później, któreś z nich zorientuje się, że coś chyba nie gra. Ciekawe tylko, które to będzie.
- Tak. Odczułem to na własnej skórze. Neutralny to osoba, o której mało co wiesz i raczej Rada nie może nakazać gildii utemperować takiego osobnika. Są niebezpieczni, jeśli są wariatami. Zaś po ostatnich wydarzeniach ludzie boją się. – powiedział młody mężczyzna. Teraz czasy nie były zbyt bezpieczne. Sytuacja mogła zmienić się dość szybko, ale na całe szczęście umiał się jakoś bronić.
- Magia Lodowego Tworzenia? Ciekawe. – powiedział Connor uśmiechając się do dziewczyny. Wreszcie ktoś z kim można pogadać, a nawet zawalczyć. – Hmm. Nie znam ich za bardzo. Mój mistrz opowiadał mi o słynnej mistrzyni Ur, która zmarła wiele lat temu. Jednak była tak potężna, że mogła równać się Świętym Magom. Chciałbym kiedyś ją przewyższyć w umiejętnościach i mocy.
White się lekko rozmarzył kiedy wspomniał o swoim marzeniu. Tak bardzo, że dopiero okrzyk Eirlys wyrwał go z otępienia. No i właśnie zdał sobie sprawę, że paraduje z nagim torsem, przed dopiero co poznaną dziewczyną.
- Eeeee!? – krzyknął, robiąc pozę(której nie powstydziłby się nawet Gray), a następnie pochylił się po płaszcz. Jednak w trakcie skłonu jego oczy dostrzegły pewną rzecz. Mianowicie dwie rzeczy.
- Ty też się lepiej zakryj. – odpowiedział zarzucając na siebie płaszcz. Trafił swój na swego. W sumie to było, aż dziwne, że trafili na siebie.
- Trzeba uważać, bo zaraz wezwą straż, że straszymy dzieci i gorszymy ludzi. – powiedział ciemnowłosy i zaczął się śmiać. Wyobraził sobie jak on i Eirlys rozbierają się w pierdlu. To byłoby na bank śmieszne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   03.04.16 2:30

//Wybacz, że tak długo TT^TT//

Treningi w mroźnych krainach zdecydowanie działały na użytkowników tej magii. Przestawali ignorować odruchy własne oraz innych związane właśnie z tym aspektem, uważając je za całkiem normalne. Tak samo właśnie było teraz, kiedy Eir dopiero po dłuższej chwili skapnęła się, że jej rozmówca jest nagi, ale też i odskoczyła kawałek w tył, wylądowała na tyłku kiedy tylko odkryła, że samej pozbyła się nieświadomie swojej sukienki. Oblała się tym dość charakterystycznym rumieńcem, a także otworzyła szerzej oczy na akt zdziwienia i zażenowania tą sytuacją. Nie, wróć. Reakcją na zażenowanie było zmrużenie powiek i odwrócenie głowy w bok z delikatnym spuszczeniem jej w dół. Zaraz po tym wylądowała na kolanach i powolutku zmierzyła na nich do swojej sukienki żeby ją podnieść i z jękiem niezadowolenia zacząć ją ubierać. Było jej gorąco - co na to powinna poradzić? To jest jeden z najlepszych sposobów!
- T...ta... racja... - mruknęła pod nosem i zapięła ostatni, niewidoczny gołym okiem guzik z przodu sukienki. - Tata mi kiedyś wspominał coś o jakichś magach z jakiejś gildii, którzy rozsławili tę magię na tym kontynencie. Między innymi coś mówił jeszcze o tym imieniu, ale jakoś nie potrafię sobie skojarzyć, w jakim kontekście... - stwierdziła cicho, jednocześnie zawieszając na ostatniej sylabie swój głos. Uniosła głowę ku górze, aby przy tym ją odwrócić w jego stronę z racji, że siedziała na kolanach, bokiem do niego. Miała otwarte nieznacznie usta, bowiem się zawiesiła. Zanim zaczęła kontynuować dalszą wypowiedź, momentalnie zwiesiła ją, na jej twarzy pojawił się fioletowy cień zmieszany z czernią, a nad nią zaczęły latać te charakterystyczne wywijasy.
- Gorąco... - pisnęła z niezadowolenia, przeciągając dwie ostatnie samogłoski wyrazu. Bardzo cierpiała! Czuła się tak, jakby jej ciało się smażyło na wolnym ogniu, jakby właśnie przebywała na pustyni, gdzie panuje totalny ukrop czy inny upał. - Ja chcę do domu... - jęknęła ponownie, kładąc się płasko na ziemi. I na tym się chwilowo skończyło jej narzekanie, bo teraz leżała na ziemi, zapominając kompletnie o fakcie poszukiwania rodziców. Jej nogi zabawnie wyglądały kiedy to były zgięte w kolanach i uniesione ku górze, aż dziw, że jeszcze nie opadły. Ups, wykrakałam - właśnie upadły ku dołowi, opierając się o czubki butów. Teraz jeszcze bardziej się smażyła na tej gorącej ziemi. Albo raczej na gorącym bruku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Park   05.04.16 20:34

Jak to mówił jego mistrz. Jeśli chcesz poznać istotę magii lodu, to musisz stać się jednością z chłodem, lodem i śniegiem. Dlatego też od małego człowiek latał w samych bokserkach. Początkowo było to trudne i dość dziwne, lecz z upływem czasu można się było przyzwyczaić. Teraz zaś Connor rozbierał się nawet w miejscach publicznych. Kilka razy sprawiło mu to trochę problemów, gdyż ludzie nie przepadają za ekshibicjonistami. No, ale co on poradzi, że jest mu gorąco. Dlatego kiedy Eirlys zwróciła mu uwagę to się lekko zdenerwował. Szybko założył na siebie koszulkę i płaszcz, oraz pozwolił, żeby dziewczyna też się ogarnęła.
- Jednak w sumie to nie nasza wina, że jest nam gorąco. Człowiek całe życie przyzwyczaja się do innego klimatu, a potem musi go zmienić. – powiedział White, słuchając dziewczyny. Cóż nie wiedział o jakich magach mówiła, lecz jeśli byli magami lodu to się chętnie dowie. Wypada wiedzieć, kto rozsławił magię, którą się posługuje. Jeśli miałby szczęście to może by znalazł zaklęcia jakimi się posługiwali. Skoro byli słynni, to musieli być potężni. Connor miał ambicję stania się najpotężniejszym magiem lodu. Nieważne jak. Po prostu musi być.
-Co? – rzucił Con. Słowa Eirlys wyrwały go ze swoistego zamyślenia w jakie popadł. Zobaczył, że dziewczyna siedzi na ziemi i wygląda jakby zaraz miała zemdleć.  On też czuł się dość nieprzyjemnie, ale starał się w miarę zachowywać. Po za tym mógł to być całkiem niezły trening. Przecież nie będzie walczył tylko na lodowcach z magami lodu. Zapewne kilka razy spotka się z magami, którzy posługują się ogniem. Wtedy umiejętność przebywania na rozgrzanej patelni może być przydatna.
- I co ja mam z tobą zrobić? – rzucił młody mężczyzna kucając przy niebieskowłosej. Przecież nie zabierze jej teraz do Blue Pegasus. Jedyne co mógł zrobić to ją trochę schłodzić. I tak już mała wiedziała po jego zachowaniu jaką magią się para. Con złożył ręce i wykonał gest. Przez chwilę przy jego dłoniach pojawił się mały okrąg magiczny i lodowa chmurka, lecz po sekundzie zniknęły. Jednak to co stworzył zostało. A mianowicie całkiem spora kostka lodu.
- Może to ci pomoże. – rzekł kładąc swój twór na czole niebieskowłosej. Ciekaw był jak szybko się rozpuści lód w tej temperaturze. – Jak się poczujesz lepiej to zapraszam cię na lody. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Park   08.04.16 8:40

Solomon jest imieniem wielkiego mędrca z legend, aczkolwiek w kwestii ojca Eirlys... chociaż był wielkim jej mentorem, który potrafił jej wskazać odpowiednią drogę. W trakcie nauki magii nie raz, nie dwa ją zaskoczył tym gestem zdjęcia ubrań, jednak jako córka nie miała takiej reakcji jak Gray czy Lyon w czasie treningu z Ur. Im nie dało się dziwić, czemu mieli takie reakcje. On nauczył jej zjednoczenia z zimnem, jak to sam określał. Szkoda tylko, że przez to zjednoczenie z zimnem takie miała problemy z gorącem.
Leżała tak przez dłuższą chwilę, całkiem padnięta i osaczona przez wysoką temperaturę oddziałującą na jej delikatne ciało. Cierpiała. Nie tyle fizycznie, co psychicznie. Nikt jej nie smażył, chociaż ona tak właśnie się czuła. Zaraz jednak nadszedł ratunek: ochłodzenie czoła. Connor był w tym momencie jak taki anioł stróż, który pilnował jej dobrego samopoczucia. Pytanie tylko: z jakiego powodu pomagał jej a nie pierwszej lepszej, innej osobie?
Dotknęła kostki lodu dłonią, przymykając przy tym oczy. Dzięki temu dodatkowo schłodziła przy tym swoją dłoń, a wodą, która się na niej osadziła ze względu na topnienie kostki delikatnie zwilżyła twarz. Miało to jej pomóc w zwalczeniu tej wysokiej temperatury i prawdopodobnie osiągnęło wymarzony przez nią skutek. Na jej twarzy wyświetlił się i wymalował bardzo delikatny, ale i przy tym wesoły uśmiech. Zamknięte oczy dodały jej uroku i wyraźnie wskazywały razem z resztą wyrazu twarzy na jej błogie odprężenie.
- Jak fajnie... - wyrwało się jej, aby zaraz otworzyć oczy i spojrzeć na Connora w momencie wypowiedzenia magicznych słów: "zapraszam Cię na lody". Coś jej błysnęło w oczach. Właśnie trafił w jej czuły punkt: lody! (nie, nie takie, zboczuszki)
- Chętnie! - podniosła głos razem ze swoją skromną osobą i stanęła na nogach. Na jej twarzy pojawił się szeroki i pogodny wyszczerz, którego nawet Natsu by mógł pozazdrościć. - Hmmm... odwdzięczę Ci się! - dodała po niedługim momencie, aby zrobić gest i zrobić również kostkę lodu, którą - dzięki staniu na palcach - ułożyła na jego czole. - Bo tobie też musiało być gorąco, skoro pozbyłeś się swojej bluzki wcześniej - stwierdziła i tak podtrzymywała ją póki jej sam od niej nie wziął.

//Przepraszam, że tak długo + nie miałam pomysłu na post. W zależności od tego, jak będę miała czas to postaram się odpisać do poniedziałku, jak nie dam rady to dopiero w środę dam odpis//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie