IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lodowa Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Lodowa Przełęcz   31.03.15 20:27

Wąskie przejście pomiędzy Hakobe i położoną obok niej górą Hakuji. Jest o tyle wyjątkowe, że właściwie nie jest to część skalnych szczytów, a pozostałość po zapomnianej już dawno epoce lodowcowej. Niebotyczna masa lodu utrzymała się w tym miejscu prawdopodobnie z pomocą magii, gdyż geologowie nie mają żadnego wyjaśnienia na jej istnienie. Rada Magii wykryła tam ogromne złoża lakrymy przesyconej energią lodu, po czym natychmiast zakazała wszystkim jej wydobywania. Nikt nie chciał się przekonać co by było, gdyby cokolwiek co trzymało w miejscu miliardy ton lodu... przestało to robić. Jest to miejsce powszechnie znane. Wręcz sławne. Każdy ma o nim coś do powiedzenia. Mówią „nie idź tam, jeśli ci życie miłe”. Kilku uczynnych górali zamieściło specjalne tabliczki ostrzegawcze po obu stronach tego niezwykle zdradliwego i śmiertelnie niebezpiecznego miejsca. Jednak ryzykanci zawsze się zdarzają. I kilku faktycznie udało się przejść przez to jedno z najbardziej wrogich człowiekowi i niegościnnych miejsc w Fiore. Ciała tych, którzy nie mieli tyle szczęścia są uwięzione w przyrastających co parę lat ogromnych soplach. Powszechnie uważa się, że nie ma tu nic ciekawego do znalezienia, a jakiekolwiek sugestie by wybrać się tam w celach rozrywkowych spotykane są z pustym śmiechem miejscowych przewodników. Powszechnie żyjące w okolicy Vulcany trzymają się z dala od tego miejsca, gdyż nie ma tu dość wielu apetycznych ofiar, za to jest cała masa zdradliwych przejść i śliskich powierzchni. Gdyby ktoś miał dość odwagi by spojrzeć ponad śmiertelne niebezpieczeństwo tej przełęczy doceniłby jej surowe piękno. Światło słońca i księżyca w jakiś niewyjaśniony sposób zostaje rozprowadzone po lodowcu, przez co o każdej porze dnia lub nocy jarzy się on delikatnym, błękitnym blaskiem. Oczywiście tylko te kawałki, które wystają sponad grubych czap śniegu. Odłamane od masy kawałki lodu tracą tę właściwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   02.04.15 18:33

Podróż Reiji'ego rozpoczęła się zaraz po przekroczeniu progu gildii. Myślami już wybiegał do przodu gdy nagle poczuł dziwne uderzenie w okolicach klatki. Zerknął w dół i dostrzegł mężczyznę dość mizernej postury który się od niego odbił. Nim zdążył cokolwiek powiedzieć czy przeprosić za nieuwagę ten się zmył i tyle go było widać. "Dziwny typ" pomyślał wielkolud. Nie rozwodząc się nad tym jednak zbyt długo ruszył w stronę dormitoriów by zabrać plecak i uzupełnić zapasy. Czekało go kilka dni drogi a chciał się przygotować jak należy.
Cóż takiego młodzik zabrał ze sobą? Przede wszystkim jedzenie, duuużo jedzenia podróżnego. Wszelkiego rodzaju suchary i, jeśli udało mu się zdobyć, suszone mięso i owoce. Oczywiście przed tym odpowiednio przemyślał jak trzeba rozwodząc się nad każdym aspektem cztery razy dłużej niż powinien, ale cóż, cały on. Kolejnymi rzeczami były trzy paczki tanich fajków. Bardziej niż o jedzenie martwił się że skończy mu się jego nałóg - nikotyna, dlatego zaopatrzył się w dość pokaźne zapasy. Dość długo zastanawiał się nad wzięciem ciepłych ubrań ale w końcu zrezygnował z tego. Jako mag, bądź co bądź, lodu nie odczuwał zimna aż tak dotkliwie by sprawiło mu to problem. Mimo że jego lód był... trochę inny, odporność do chłodu pozostała. Ostatnim elementem był prowizoryczny śpiwór który pozwalał przespać się na ziemi gdy w pobliżu nie było gospody. Zarzucając wielgachny młot na plecy nucił wesołą piosenkę. Ruszył.
Dni w których wędrował nie były jakoś specjalnie wyróżniające się. Rano wstawał, zwijał posłanie gdy zdarzyło mu się nocować pod gołym niebem a nie w karczmie, po czym ruszał w dalszą wędrówkę. Z czasem mijany przez niego krajobraz zmieniał się. W pierwszych fazach zielone drzewa liściaste Fiore były czymś powszechnym, z czasem przeobrażały w dość ponure iglaki o zgniłozielonych, jakżeby inaczej, igłach. Temperatura była kolejnym aspektem. Ciepła temperatura była zbijana z każdym kolejnym kilometrem aż do momentu gdy spadła poniżej zera. Wtedy zieleń i soczystość przeobraziły się, przynajmniej według Reiji'ego, w biel i ponurość. Przez spory okres czasu mieszkał w górach wraz z wujem więc przywykł do tego surowego krajobrazu ale nigdy jakoś specjalnie ten go nie oczarował. Popalając od czasu do czasu pety przyglądał się dymowi. Na początku wędrówki ten był dość słabo widoczny; teraz nabierał niesamowitej intensywności mieszając się z parą wydychaną z ust. Tak wędrował.
Kilka dni później, nie był do końca pewny ile, trafił do miejsca które wyglądało jako... półmetek? No, jakaś stacja blisko mety, końca wędrówki, celu wyprawy. Nie mogąc zdecydować się na odpowiednie określenie zapalił przyglądając się mapie. Po tylu latach mieszkania w tym miejscu nabrał pewnego doświadczenia w lokalizowaniu celów i teraz wierzył że ta wiedza mu się przyda. Wypuścił w powietrze kłąb mlecznego dymu i rozejrzał się.
-Gdzie teraz?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   02.04.15 19:14

Do tej pory Reiji nie napotkał specjalnych trudności. Oczywiście niegościnna góra Hakobie nie była łatwym celem do wspinaczki, ale uczciwie można było przyznać, że do tej pory przynajmniej aktywnie nie usiłowała go zabić. Ponieważ o tej porze roku nie ma specjalnych anomalii pogodowych, nie musiał nawet usuwać się z drogi lawinom, a to zawsze dobry znak. Oczywiście nie zmieniało to faktu, że gdy docierał do Lodowej Przełęczy, brodził po kolana w śniegu. Co ciekawe, chociaż ludzie spodziewaliby się mroźnego wiatru gwiżdżącego między soplami lodu, przynajmniej tego dnia nic takiego nie występowało. Na niebie nie było nawet jednej chmurki, a słońce blisko zenitu świeciło jasno, co sprawiało oczywiście, że przez światło odbijające się od czystego, świeżego i bardzo puszystego śniegu bolały oczy. Reiji stanął wreszcie przed wyzwaniem, które pochłonęło setki żyć na przestrzeni dekad. Wszędzie jak okiem sięgnąć był tylko lód i śnieg, ciągnący się kilka kilometrów, aż do kolejnej góry. Poza wskazówkami odradzającymi podróżnikom zapuszczanie się do tego miejsca, mag Fairy Tail nie znalazł jednak żadnego oczywistego znaku. Nie było śladów, gdyż tylko melancholijne Vulkany z tendencjami do myśli samobójczych zapuszczały się tak daleko, a inne zwierzęta nie miał tu szans znaleźć pożywienia. Wyglądało na to, że Reiji chcąc czy nie, będzie musiał trochę się nachodzić i poszukać głębiej wejścia do labiryntu, o który wspominało zlecenie. Jego mapa w tym miejscu stawała się praktycznie bezużyteczna. Chyba, że chciałby rozpalić ognisko. Oczywiście to wymagałoby drewna, a w pobliżu nigdzie nie wyrastała nawet sugestia roślinności.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   02.04.15 20:08

"Pat" pomyślał młodzik wpatrując się w ośnieżoną okolicę. Czemu doszedł do takiego stwierdzenia? Poprzez kilka składniowych które napotkał po drodze. Pierwszą z nich była pogoda, a właściwie anomalia jaka wówczas zachodziła. Nomalnym było w tej części kraju i o tej porze roku spotykać tu dość srogie wichury i śnieżyce, a tymczasem ani jedna chmurka nie ostała się na niebie. Jasne słońce świeciło hardo poprzez co jego promyczki odbijały się od lśniących, krystalicznych powierzchni śniegu i oślepiały jasnookiego wędrowca. "Upierdliwe" myślał. "Ciekawe czemu taka anomalia. Może to dlatego że paliłem wcześniej? Nigdzie niby zakazów nie było... A jak w tej części nie wolno bo to nie spodoba się śnieżnym bogom? Jeśli cały ten dym uleciał w górę i doleciał aż do nich? Pewnie prawie się podusili i przepędzili wszystkie chmury. Tak, na pewno tak było. Zobaczyli mnie na ziemi i stwierdzili że to kara, że będę szedł po kolana w śniegu z przymrużonymi oczami prawie jak ślepiec. Ech, ciężkie to życie". Brodzenie niemal po pas w śniegu do najprzyjemniejszych nie należało, zwłaszcza z młotem na plecach, ale co poradzić. Znosił tą karę boską w cierpliwości i milczeniu od czasu do czasu pobąkując coś pod nosem jaki to świat niesprawiedliwy a bogowie okrutni.
Innym co zwróciło jego uwagę był brak zwierząt. Nie dziwne było że im wyżej w góry tym jest ich mniej lecz mimo wszystko kompletna ich absencja nieco go zaskoczyła. "Ani jednego dzięcioła czy kruka. Nawet drozd skrył się gdzieś w koronach drzew. Nie ma kozic, ani świstaków czy niedźwiedzi. No, tych ostatnich to bym akurat nie chciał spotkać. Ale pusto, pusto, pusto..." miał złe przeczucia. Wiedział że te rejony nie są zbyt gościnne, ale nie spodziewał się że aż tak.
Po pewnym czasie przystanął i wyjął mapkę. Polegał na niej do tej pory i miał nadzieję polegać jeszcze przez jakiś czas. Niestety okazało się że jego nadzieje są płonne - aż tak dokładna nie była. najwidoczniej niewielu ludzi gór się tu zapuszczało, a ci którzy tu byli nie precyzowali dość dokładnie jak wygląda teraz. W sumie ciężko opisać teren w górach gdyż, cóż, przez większość czasu jest taki sam a różni się jedynie wysokością. "Jeśli chce znaleźć wejście do labiryntu będę musiał wymyślić coś innego. Tylko co?" załamał się z lekka. Nie wiedział ile czasu mu zejdzie wędrowaniem i szukaniem, dlatego postanowił przygotować prowizoryczną pochodnię z... części śpiwora. Ten składał się z trzech: kalimaty, i dwóch nakryć wierzchnich: jednego lekkiego drugiego grubszego. Teraz ten lekki został podarty na szmaty. Reiji rozejrzał się za kawałkiem drzewa czy gałęzi. Potrzebował do pochodni. Jeśli nie znalazł czegoś wolnego to bierze w łapy młot i podchodzi do najbliższego drzewka by sobie takowe patyki skombinować. Dla drzewa nie skończy się to za dobrze ale lepiej ono niż on. Zwłaszcza że był w dość sporej potrzebie. Pozostało jedynie nasączyć część ze szmatek benzyną z zapalniczki i heja na wojaże! Penetrować góry w poszukiwaniu wejścia.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   02.04.15 23:04

Reiji musiał zejść spory kawałek i przebijać się z powrotem przez zaspy śnieżne, by znaleźć jakiekolwiek drzewo. Wycieczka w obie strony zajęła mu prawie dwie godziny. Słońce przemieściło się i wskazywało, że jest teraz wczesne popołudnie. Powietrze ochłodziło się nieco. Powróciwszy do punktu wyjścia, tym razem uzbrojony w pochodnię, Reiji zrobił pierwszy krok w nieznaną przełęcz. I zrozumiał, jak bardzo jest niebezpieczna, gdyż pod śniegiem nie było ziemi, jak zwykle ludzie są do tego przyzwyczajeni, a bardzo czysty i przejrzysty – a co najważniejsze też śliski – lód. Mag Fairy Tail wyciągnął nos z głębokiej zaspy parę metrów dalej, gdy już zakończył swój poślizg. Cała przełęcz była zbudowana właściwie tak samo. Lód. Śnieg. Ogromne stalagmity, które po bliższej inspekcji okazywały się soplami. Reiji wyraźnie miał ambicję przetrząsnąć całe przejście, dlatego trudno było zdecydować, czy spotkanie jakie zaliczył godzinę później było szczęśliwym trafem czy nie. Przedzierając się przez lodową ścieżkę, Wróżka usłyszała kroki. Ciężkie, o wiele zbyt ciężkie, by mogły należeć one do jakiegoś zwyczajnego zwierzęcia lub człowieka. Jeśli mag rozejrzałby się dokładnie, zobaczyłby postać chodzącą bez wyraźnego celu w tę i z powrotem na małej lodowej „polance”, czy może zwyczajnie w śnieżnym kraterze. Była to istota, o ile nie konstrukt, zdecydowanie magiczna. Jej dwu i pół metrowe ciało zostało wyrzeźbione z przezroczystego, klarownego lodu. Głęboko w jej piersi, tam gdzie zwykle ktoś spodziewałby się zobaczyć serce, jaśniał mały, błękitny kryształ, który przywodził na myśl lakrimy. Tego samego koloru blask wydobywał się spod maski lodowego rycerza, gdyż tylko tak o nim Reiji mógł myśleć. Postać miała ze sobą wielką, okrągłą tarczę, oczywiście wykonaną z lodu i taki sam topór w drugiej ręce. Ruchy lodowego golema zdawały się być bardzo mechaniczne i trochę niezgrabne. Jego całe ciało pokryte było subtelnymi pęknięciami. Prawdopodobnie miał jakiś wypadek, lub zwyczajnie przebywał w tym miejscu bardzo, bardzo długo. Rycerz nie zwrócił uwagi na Reijiego, gdy ten go odnalazł. Krater w którym się przechadzał miał jakieś dziesięć metrów średnicy i wyglądał na dość śliski.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   03.04.15 13:27

Skombinowanie odpowiedniego drewna trochę Reiji'emu zajęło ale w gruncie rzeczy był zadowolony. Zawsze lepiej mieć jakieś zabezpieczenie świetlne na wypadek nagłych ciemności czy włóczenia się po labiryncie. Nie wiedzieć czemu wyobrażał to sobie jako konstrukcję zamkniętą więc posiadanie źródła światła było czymś wysoce wręcz wskazanym.
Kolejne metry, czy raczej kilometry, mijały dość spokojnie. Jedynym co uderzyło młodzika był śnieg. Właściwie to lód o czym przekonał się dość boleśnie. W normalnych okoliczności gdy przechadzał się po śnieżnych rubieżach pod warstwą śnieżnego puchu znajdował się grunt. Może i mało pocieszające ale dzięki temu gruntowi nie ślizgał się aż tak bardzo i miał zawsze jakiś punkt podparcia. Tym razem było jednak nieco inaczej. Miast twardego podłoża pod stopami wyczuł krystalicznie gładką powierzchnię. Kolejne kroki stały się bardzo chwiejne a manewrowanie i łapanie równowagi za pomocą rąk wręcz niemożliwe. Po kilku metrach malowniczego tańca na lodzie wyrżnął głową w zaspę. "To ta kara. To musi być to" myślał wygrzebując i otrzepując się ze śniegu. "Najwidoczniej poprzez stulecia, jeśli nie dłużej, które mijały w tym zapomnianym i opuszczonym miejscu pokrywa lodu stała się czymś kompletnie normalnym. Ech, gdybym był uważniejszy to pewnie tak by się nie stało. Ale skąd mogłem przypuszczać? No własnie, nie mogłem. Chociaż może? Hm, trzeba się przygotować na taką ewentualność". Reiji po otrzepaniu się z białego puchu postanowił zrobić coś oryginalnego. Mianowicie uniósł do góry swe glany tak by spód był widoczny. Teraz skoncentrował swą moc na podeszwie i stworzył tam kilkanaście centymetrowych kolców z czarnego lodu. Miało mu to pomóc w poruszaniu się i ograniczyć ślizganie do minimum o ile jest taka opcja. Tak wyekwipowany ruszył dalej.
Po niedługim czasie natknął się na kolejną niezwykłą rzecz. Przedzierając się przez śnieżne zaspy dostrzegł coś co wyglądało jak krater. Pierwszym co wpadło mu do głowy był, nie wiedzieć czemu, meteor. Szybko jednak odrzucił to skojarzenie widząc przechadzającego się we wnętrzu dziury... lodowego rycerza? Z daleka postać wyglądała jak posąg lub monument. Mankamentem było to że o ile to pierwsze się nie poruszają, to ten wyglądał na o niebo żwawszego. Reiji przykucnął wpatrując się w potencjalnego przeciwnika. "Co powinienem zrobić? Zaatakować? A może po prostu go ominąć? Jeśli udałoby mi się umknąć mógłbym spokojnie pójść dalej i tyle. A może to człowiek w przebraniu? Może pracuje tu, w tym niegościnnym miejscu, jako przewodnik? Wtedy z łatwością mógłbym się dowiedzieć którędy do labiryntu. Ech, ale czy pracownicy tak wyglądają? Raczej nie. Zresztą nie mogliby za dużo zarabiać w takim wypadku. Mało odwiedzających i w ogóle. Jeśli jednak to strażnik to może udzieli mi kilku informacji! Przecież może mówić i możemy jakoś się dogadać. A może to tylko gargulec, golem? Może jest ich więcej?" myślał brązowowłosy z charakterystycznym dla siebie chaosem. Kilka kolejnych minut spędził na takich rozkminach aż w końcu zdecydował.
Wstał powoli i rozejrzał się. Nie chciał zostać zaciągnięty w jakąś pułapkę liczącą większą ilość przeciwników, przynajmniej nie kiedy było mu to nie na rękę. Jeśli utwierdzi się w przekonaniu że jest w miarę bezpiecznie sięga po znajdujący się na plecach młot Zamiecią zwany. Teraz zbliża się kilka kroków w stronę krateru, wciąż jednak zachowując w miarę bezpieczną odległość.
-Ej, Ty, ej! Panie Strażnik!- krzyknął gromko. -Słyszysz mnie Pan? Dogadamy się? Szukam labiryntu. Wiesz gdzie to jest?
Cóż, spróbować zawsze można. Jeśli przeciwnik nie okaże się skory do rozmowy i zacznie zachowywać się agresywnie młodzik reaguje odpowiednio. Używając zaklęcia Tsurara wykonuje odpowiednio jeden czarny sopel z dłoni. Nakierowuje go w stronę dziwnie świecącej grudy znajdującej się w klacie przeciwnika. Kiedy zobaczy odpowiednią okazję - strzela. Ma to na celu sprawdzenie twardości zbroi, a przy odrobinie szczęścia pokonanie oponenta. Jeśli manewr się nie powiedzie, to Reiji stara się okrążać wroga zachowując odpowiedni dystans i obmyślić nowy plan. Uważa również na ataki dystanosowe; w końcu nie wie co lodowy rycerz może kryć w rękawie.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   03.04.15 18:59

Reiji stanął przed pewnym problemem. Przewidział dwie opcje. Pierwsza – mniej prawdopodobna – napotkany rycerz podejmie dyskusję. Cóż, przynajmniej jego instynkty były w tym zakresie bardzo słuszne. Nie podjął. Gdy tylko usłyszał głos maga, lodowy konstrukt zatrzymał się i zwrócił w jego kierunku. Do tej pory wszystko przebiegało zgodnie z przewidywaniami. Problem polegał na tym, że następna akcja nie pokrywała się z drugim planem Reijiego. Rycerz zwyczajnie stał w miejscu wbijając swoje niepokojące ognikowe oczy w uzbrojonego w młot maga. Nie ruszał się, nie odzywał, zwyczajnie stał. Było jednak coś celowego w jego posturze. Wydawał się czekać i oceniać. Gdy młody mag stworzył przed swoją dłonią gotowy do strzału czarny sopel, konstrukt zwyczajnie uniósł lekko tarcze. Spowodowało to kilka lekkich trzaśnięć – pajęczyna pęknięć na figurze stwora nieco się zwiększyła. Przy bliskiej obserwacji Reiji mógł zauważyć, że kryształ zamknięty w jego piersiach jest raczej mały. Być może wielkości orzecha laskowego. Jego błękitny blask sprawiał jednak, że przedmiot wydawał się większy. Przy tej odległości i w ruchu, jak mogła ocenić Wróżka, wyjątkowo trudno będzie go trafić. Oczywiście jeśli będzie mieć taką ochotę, gdyż na razie obie postaci stały w odległości kilkunastu metrów od siebie. Reiji znajdował się na krawędzi krateru, przez co rycerz musiał zadzierać lekko głowę, czy raczej hełm, by móc na niego spojrzeć. Lakryma w jego piersi migotała delikatnie, podobnie jak ogniki w tym, co z braku lepszego słowa należy uznać za oczy. Etherano w powietrzu wibrowało lekko. Wyglądało na to, że figura usiłuje aktywować jakąś umiejętność, lecz jeśli nawet jej to wyszło, to Reiji nie zauważył żadnych zmian w otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   15.07.15 21:29

Nie było wcale aż tak źle. Trochę daleko, trochę długo, bywało nudnawo, ale ostatecznie podróż minęła w dobrym nastroju. Ale zaczynając od początku...

Nie obchodziły mnie zbędne szczegóły. Dostarczyć paczkę na miejsce, tylko to się liczyło. Zawartość, adresat, czy chociażby sam punkt odbioru były mało istotne. Nauczyłem się w życiu nie zadawać zbyt wielu pytań, o ile nie są one konieczne. Ludzie to gatunek niechętnie opowiadający o sobie, przynajmniej w większości. Dlatego też zamiast dowiadywać się o błahostkach, raz dwa ruszyłem w stronę Góry Hakobe, mając u boku dwie kobitki, w tym jedną sławną ślicznotkę. Ta mniszka... wydawała się jakoś mało kobieca, a jej styl bycia jakoś nie za bardzo mi podchodził. Tak więc w czasie drogi skupiałem się raczej przy Rae. Prezentowała się naprawdę uroczo.
- Więc panno Tri... to znaczy Raelyn-san, długo jesteś w Blue Pegasus? Wydaje się, jakby znała mistrzynię od lat. - Zagadnąłem gdzieś na pewnym etapie wędrówki, dogadzając sobie czasem kartonikiem zimnego soku. Może trochę to niekulturalnie z mojej strony, ale całkowicie ignorowałem obecność Fu. Zresztą, o czym mógłbym z nią pogadać? Bogach walczących o względy innej bogini? Tradycjach życia klasztornego? Może jak pędzić dobry browar? W końcu Ci mnisi musieli sobie umilać czas, prawda? Już ja w to nie wierzę, że spędzali całe życie na modłach.

Nim się obejrzałem, Góra Hakobe wyłaniała się zza horyzontu. Całkowicie straciłem rachubę czasu, oglądając mijane tereny. Starałem się ułożyć wiersz o wędrówce poety i dwóch czarodziejkach, ale jakoś topornie to wszystko szło. Nigdy nie zdołałem znaleźć dobrego rymu do mniszka, a i pusty żołądek nie sprzyjał kreatywnemu myśleniu.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   15.07.15 22:28

Osamotniona, wlokłam się całą drogę za tamtą dwójką, wpatrując się w ich plecy i snując całkiem nieświęte marzenia o pozbyciu się Miyakiego raz na zawsze. Paczka spoczywała bezpiecznie w moich tobołach, a wzrok na plecach chłopaka. Musiałam użyć naprawdę wiele samokontroli, by nie przyznać przed nikim, jak bardzo mnie on irytuje.

Dziewczynę dało się znieść, choć niestety nie dało się nie zauważyć, że leci na tego faceta. Ech... podrywacz. W sumie widziałam, że Miyaki mnie niezbyt lubi, ale byłam ciekawa, czy również Rae nie pała do mnie sympatią. Ani trochę nie uśmiechało mi się być tą trzecią, niepotrzebną. Znaczy... Jeśli będzie trzeba, to się nawet wczołgam na szczyt, żeby dostarczyć paczkę. Co nie znaczy, że zrobię to z przyjemnością. Spróbowałam zagadać dziewczynę, by to sprawdzić.
- Hej, Rae! Byłaś już tu kiedyś? W sensie na górze Hakobe?

Ciekawiło mnie, jak ta dwójka zniesie wędrówkę w góry. Ja się wychowałam w takich warunkach, więc dla mnie to łatwe. Za to casanowa... byłam ciekawa, jak sobie poradzi. Na samą myśl uśmiechnęłam się od ucha do ucha. W ogóle zauważyłam, że ostatnio często się uśmiecham.

Tymczasem doszliśmy do celu, a ja wyobraziłam sobie, że jestem w domu, czując górski wiatr na swojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   16.07.15 13:54

Ciężko było chodzić Fu-hao samej z racji takiej, że sama Raelyn często zwalniała aby jej dotrzymać kroku z uśmiechem. Nie chciała żadnej zwady między ich dwójką więc jakoś chciała ich pogodzić. Albo chociaż porozmawiać raz z jednym, raz z drugim. Wyraźnie miała podzielność uwagi i nie dało się stwierdzić, że nie lubi dziewczyny - dla każdego była tak samo miła, ani za bardzo wobec Miyakiego, ani za mało wobec mniszki.
- Tutaj byłam już dawno temu~ Mieszkam w okolicy, szczerze mówiąc. Tak mniej-więcej w połowie drogi od Shirotsume. A przynajmniej mieszkałam, bo teraz zajmuje mieszkanie w gildii - wyjaśniła z uśmiechem. - Kiedyś się zapuszczałam tutaj z Polaris, ale nigdy nie wchodziłyśmy na szczyt - dodała. To wyjaśniało fakt, czemu się nie rozgląda. Najwyraźniej znała tę przełęcz. Znała to chyba mało powiedziane, bardzo często pewnie tutaj przechodziła. - Chociaż muszę przyznać, że zimno tutaj, hehe! - zawołała nerwowo i się pogłaskała delikatnie po ramionach. Z zimna ją przeszły delikatne dreszcze, ale i tak dopiero byli na początku przełęczy z której buchało chłodem na kilometr.
- A c o do tego, czy jestem w gildii długo... tak, od dziecka praktycznie. Chyba jak miałam sześć lat to nosiłam znak gildyjny, ale dużo wyjeżdżałam do Magnolii~ Wiecie, co to za uczucie móc spotkać swojego idola~? - zapytała pogodnie i ruszyła przed siebie prosto w stronę przełęczy. Wyglądało to tak, jakby panowała tutaj całkowita pustka. Jedynie zimne lodowce, góry lodu ustawione tuż obok siebie z około dwumetrowym miejscem na przejście. Ale gdzieś tam, w oddali dało się usłyszeć płacz dziecka. Płacz i wycie wilków gdzieś dalej, choć to drugie głośne było na tyle, że wydawałoby się, że są znacznie bliżej niż dziecko. Sama Rae się zmartwiła tym, że jakieś dzieciątko się tu zagubiło, co widać było po tym, że nieznacznie zwiesiła ramiona.

Oczywiście kolejność dowolna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   16.07.15 20:45

Niedobrze. Za mocno wyraziłem niechęć wobec mniszki, co pewnie samej Raelyn zbytnio się nie spodobało. Tylko co takiego zrobiłem? Skoro nie miałem ochoty z nią gadać, to zwyczajnie wyrażałem to w postaci ignorancji. Gdybym na siłę wpraszał się w jej ramiona, mimo szczerych niechęci, to okej, mógłbym być negatywnie sądzony. Przynajmniej uśmiechała się praktycznie po wypowiadaniu każdego zdania, nie dając odczuć swojemu niezadowoleniu. A może po prostu przesadzam? Szukam dziury w całym? Cholera wie. Ten chłód podążający za podmuchami wiatru był teraz największym problemem. Sama koszula to nienajlepszy pomysł na wyprawy w takie miejsce.
- Polaris? - rzuciłem niedbale, dodając jednak nutkę zaciekawienia. Znała okolicę, to widać. Zresztą, sama potwierdziła to słowami. Nie było trzeba specjalnych zdolności obserwacyjnych, by to dostrzec.
- Od dziecka? Czyli z pewnością znasz Lilith-san najlepiej spośród wszystkich członków. Jaka ona jest? Surowa? Wymaga od magów pokazów siły? Może na odwrót, ceni dyplomację i pokojowe rozwiązania? - włączyłem się natychmiastowo do konwersacji po usłyszeniu oczekiwanej odpowiedzi. Głupim faktem było to, iż nie miałem żadnego płaszcza, by wesprzeć dziewczynę w tym wirze zimna. Z drugiej strony sam powoli przymarzałem, a był to dopiero początek przełęczy. Cholerna Góra Hakobe.

Wraz ze świstem jednego z podmuchów powędrował płacz dziecka. Zaraz po nim skowyt watahy wilków, z pewnością pędzącej w stronę swojej ofiary. Nie mogłem po prostu czekać na reakcję, bądź co bądź przełożonej. Miyaki Kurotsuchi Hakone jest wrażliwy na krzywdę słabszych! Automatycznie popędziłem w kierunku odgłosów, całkowicie zapominając o towarzyszkach. Chwyciłem rękojeść miecza, choć nadal utrzymywałem go w pochwie.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   16.07.15 22:30

Rae okazała się być jednak całkiem miła, w przeciwieństwie do pewnego jegomościa. Całe szczęście, już myślałam, że całą podróż będę zmuszona przebyć w milczeniu.  Nie wytrzymałabym karkołomnego przejścia przez przełęcz bez żadnej przyjaznej mi osoby. Zwłaszcza, że byłam trochę wściekła, jako że nie mogłam powiedzieć  Miyakiemu, co o nim myślę. Cóż, służba nie drużba, a reguła zakonu nadal mnie obowiązywała.

- Kto to Polaris? – moją pierwszą reakcją na opowieść Rae było spytanie o jedyną rzecz, której nie zrozumiałam. - Poza tym… Ty też wychowałaś się w górach? Musisz cieszyć się z powrotu w rodzinne strony. Nawet jeśli są tak zimne. – zauważyłam jak zadrżała. - Chcesz może moją chustę, żeby choć trochę się okryć? Nie można nawet jej porównywać z puchową kurtką, ale jest w miarę gruba i na pewno osłoni cię od wiatru. – zaproponowałam. Na wypadek gdyby odmówiła, chciałam zaoferować chociaż połowę okrycia, ale stwierdziłam, że najpierw zobaczę, co dziewczyna odpowie. Nie chciałam przecież, żeby marzła. Co innego casanova, będzie musiał radzić sobie sam. Do czasu, kiedy mnie grzecznie poprosi. Głupia reguła…

Zastanawiałam się, o jakim idolu mówiła Rae. Bo przecież nie o tym poecie… Jednak dużo bardziej zaciekawiło mnie pytanie tego poety i nadstawiłam ucho, stwierdziwszy, że takie informacje mogą być przydatne.

Trochę też plułam sobie w brodę, że nie zgadłam pochodzenia magini. Kiedy zastanawiałam się, jakim cudem byłam taka głupia, usłyszałam wycie wilków i, co gorsza, płacz dziecka. Instynktownie pobiegłam w stronę, z której dochodziły te odgłosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   18.07.15 17:19

Spojrzała się najpierw na Miyakiego, a potem na Fu. Zaśmiała się pogodnie, że w jednej kwestii byli zgodni - chcieli znać jej Gwiezdnego Ducha. Zachichotała znowu, zakrywając dłonią usta.
- Polaris to mój Gwiezdny Duch. Pierwszy, którego dostałam i z którym zawiązałam kontrakt - powiedziała z uśmiechem, po czym pokazała ładny, srebrny kluczyk ze znakiem niedźwiedzia na "rączce". Zaraz go schowała do niewielkiego etui przy pasku, w który kilka innych kluczy, w tym złote już wisiało. - Tak, znam Lilith od długiego czasu. Polubiłam ją już jak dołączyła do gildii, a to już było.. jedenaście lat temu! No i woli jednak bardziej pokojowe rozwiązania. Nie patrzy na siłę, bo nie uważa magów za broń. Patrzy na nas bardziej jako przyjaciół i rodzinę. Nie jest taka, jak jej siostra. Ja sama na przykład nie lubię walczyć za bardzo, a jestem jej zastępcą. Z resztą, czasem może wymagać pokazu umiejętności, jednak jest to bardzo rzadki sposób dołączania do naszej gildii - wyjaśniła. Zaraz jednak spojrzała się na Fu-hao, aby również i na jej pytania odpowiedzieć. Znowu drżała, ale chyba udawała, że wszystko jest w porządku.
- Nie, nie musisz. Mogę w dowolnej chwili wezwać mojego ducha, ale nie chcę za bardzo Polaris nękać z byle powodu. A co do wychowania w górach... urodziłam się w Shirotsume, często w góry chodziłam z moim bratem i z rodzicami. Można uznać, że trochę tak. Chociaż w sumie, nie bardzo lubię tutaj wracać. Przypomina mi się zbyt dużo rzeczy sprzed paru... hej, Miyaki-san, gdzie Ty biegniesz?! - zawołała widząc, że się zrywa w bieg. Zdziwiła się nieźle, bo sama dziewczyna nie usłyszała przez skupienie na rozmowie płaczu dziecka. Załamała się również w momencie, kiedy Fu pobiegła, wiec jedyne, co jej zostało to dołączyć do nich...

Rzucenie się w bieg pozwoliło odkryć źródło płaczu. Było nim dziecko w wieku może sześciu lat ubrane w ciepłą kurtkę, schowane w jednej z niewielu grot tuż koło rozwidlenia dróg. Był to chłopiec, niewielki chłopiec o czarnych włosach i czarnych oczkach, a jego twarz była zapłakana. Z lewej strony na tymże rozwidleniu słychać było cichsze już, coraz cichsze wycie.
- M...moja mama... mój papa... gdzieś zniknęli... jak zawiał wiatr... pomocy... kim jesteście? - zapytał cicho chłopiec. Zaraz i Raelyn dobiegła, troszkę zmęczona, ale była tutaj przynajmniej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   18.07.15 20:18

Popędziłem niczym struś pędziwiatr, za co sroga pani natura hojnie mnie ukarała. Zwiększając prędkość, zwiększałem intensywność i siłę podmuchów lodowatego wiatru, który rozcierał policzki niczym małe igiełki, a oczy przysypywał warstwą szorstkiego śniegu. Łuk brwiowy nieszczęśliwie aż rozciął się za sprawą jednego z płatków, powodując niewielkie zakrwawienie, które jednak natychmiastowo zasklepiło się z pomocą kolejnej nawałnicy. Kątem oka zobaczyłem, iż mniszka dołączyła do tego szalonego rajdu, acz naturalnie dotarłem na miejsce pierwszy. Chwilę później ujrzałem niewielką grotę, z której wydobywał się nieustanny płacz.

Zwolniłem tak nagle, że straciłem równowagę, lądując z brzękiem na ziemi, prawie tuż przed obiektem wydobywającym łzy, jakim był czarnowłosy, maksymalnie sześcioletni chłopczyk otulony w skórzaną kurtkę. Może rozweseli go wypadek nieszczęśnika przy próbie ratunku? Na widok mnie i dziewczyn, które dołączyły po jakiejś minucie, wymamrotał kilka słów o swojej mamie. Dźwignąłem się z ziemi, strzepując śnieg z ubrań. Poprawiłem kapelusz, przetarłem dłoni z zimna i ukucnąłem przed małą zgubą, uśmiechając się promiennie.
- Nie martw się o nich. Jestem Miyaki, sławny poszukiwacz zagubionych rodziców ze stolicy - Oznajmiłem miłym głosem, którego nie pogardziliby najtwardsi pedofile. Odwróciłem nieznacznie głowę, by tym razem skierować słów kilka do towarzyszek, a w zasadzie samej Rae.
- Paczka tak czy siak musi zostać dostarczona. Raelyn-san, daleko jeszcze do punktu odbioru? - zapytałem, powracając wzrokiem do dziecka. Nie byłem specjalistą od niańczenia, szczerze powiedziawszy nie znosiłem bachorów biegających po ulicach Crocus. Ciągłe wrzaski i jęki, ten cały hałas doprowadzał mnie do szału. Z drugiej strony, czy sam byłem inny?
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   19.07.15 13:19

Dobiegłam na miejsce i zobaczyłam casanovę, który wywalił się na glebę przed małym, zapłakanym chłopcem skulonym w jednej z grot. Zobaczyłam, że poeta postanowił zająć się pocieszaniem malca, dzięki czemu ja nie musiałam tego robić. Niezbyt lubiłam dzieci. Próby rozweselenia ich zwykle kończyły się dokładnie odwrotnym skutkiem.

Skoro nie musiałam zabawiać chłopaka, skupiłam się na dwóch zgubach, o których mówił.
- Nie bój, się mały, znajdziemy twoich rodziców - odczekałam aż zwróci na mnie uwagę - Proszę, teraz skup się, bo to bardzo ważne i pomoże nam ich odnaleźć. Kiedy i gdzie straciłeś ich z oczu?

Nie spodobało mi się pytanie Miyakiego do Rae, ale przyznałam mu rację. Mieliśmy misję.
- Rae, czy ta paczka musi być dostarczona jak najszybciej? - teraz ja zadałam dziewczynie pytanie. - Bo w takim razie będziemy musieli się rozdzielić. Och nie patrzcie tak na mnie, rodziców chłopca też trzeba odnaleźć - odetchnęłam krótko i kontynuowałam. - Proponuję, żebym to ja odniosła paczkę. Bardzo szybko biegam i umiem chodzić po górach, a wiedza Rae o Hakobe bardziej przyda się do znalezienia kryjówek, w które mogli udać się rodzice chłopaka. Zgadzasz się, Rae? - zwróciłam się do koleżanki - No i ktoś musi zostać z malcem, słyszeliście wycie. Miyaki, skoro tak dobrze się dogadujecie, to może ty?

Odeszłam trochę w stronę wyjścia z groty i czekałam na ich reakcję, jednocześnie szukając jakichkolwiek śladów na śniegu i modląc się cicho, aby casanova nie zniszczył wszystkich swoją widowiskową glebą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   20.07.15 13:51

Miyaki, oczywiście dobiegł pierwszy. Głównie z racji takiej, że jako pierwszy wyruszył z punktu A do punktu B, gdzie punktem B oczywiście było miejsce, w którym siedział chłopiec. A on właśnie płakał, patrząc na niego.
- N...naprawdę mi pomożesz? Ja... - powiedział, po czym zaraz spojrzał się na przybiegające tutaj już Fu i Raelyn. - Bardzo... bardzo dziękuję! - zawołał, wstał i przytulił się do dziewczyn. Chyba jednak do chłopaków nie miał zbytniego zaufania. Albo po prostu bliżej mu było do płci przeciwnej, nie wiadomo. - Ale panu też dziękuję! - zawołał, patrząc na Miyakiego, zaraz się przytulając też i do niego, choć po chwili jednak się cofnął, patrząc na mniszkę, pokiwał kilka razy głową.
- Poszli... poszli tam... zawiał wtedy wiater... i tyle ich widziałem... - powiedział, wskazując na ścieżkę, z której dobiegało wycie wilków.
- Czyli nie musimy się rozdzielać, bo tam właśnie mamy iść - powiedziała cicho dziewczyna, nieznacznie mrużąc oczy. Zaraz wzięła chłopca na barana. - Paczka mogłaby poczekać gdyby jego rodzice okazali się być w tym drugim rozwidleniu. A miejsce spotkania jest dokładnie tam, gdzie wskazał chłopiec - wytłumaczyła. Zaraz jednak spojrzała się na swoich towarzyszy. - Droga nie jest długa, liczy sobie może jeszcze ze... trzysta metrów tamtym przejściem. Poza tym, nawet jeśli któreś z was pobiegło same, moglibyście wpaść w poważne tarapaty. Dlatego Lilith nee-san wysłała mnie z wami, bo odbiorca jest nieufny wobec każdego, kto nie nosi znaku gildii. Ale zwykłych ludzi nie ruszy - dodała, po czym ruszyła z chłopcem. - Wiem, że chcecie się wykazać, hehe! Ale... no dobrze, nie będę psuła niespodzianki, chodźcie! - zawołała, chichocząc. Czyli że ona znała tego kogoś, komu paczkę trzeba było zanieść i dlatego właśnie została wysłana z nimi, zgodnie z jej wyjaśnieniami? Możliwe. Ale na razie to ona poszła pierwsza ścieżką na lewo, próbując jakoś uspokoić chłopca.

//Miyaki - nie masz rozcięcia na brwi. Nie było aż takiej zamieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   01.08.15 23:37

Chichot Rae był uspokajający. Nawet jeśli obawiałam się nieco niespodzianki zgotowanej nam przez Mistrzynię, to doszłam do wniosku, że taka miła osoba nie śmiała by się z naszego nieszczęścia. Ucieszyłam się również z tego, że nie musieliśmy porzucać misji, aby pomóc chłopczykowi, mogliśmy oba zadania wykonać w tym samym czasie. Mina zrzedła mi (metaforycznie) gdy dowiedziałam się, że Rae jest jedyną osobą, która może zanieść paczkę. Wtedy też stwierdziłam, że nie spuszczę jej z oka, tak na wszelki wypadek.
Poprawiłam pakunek z paczką, uśmiechając się do dzieciaka i głaszcząc go po głowie.
- Dobra, czas iść, mały. – opatuliłam się szczelniej chustą i wyszłam z jaskini za dziewczyną w zawieję. Zakryłam usta i nos materiałem, bo zimno naprawdę zaczęło mi się dawać we znaki. Po chwili podróży wyjęłam przy tym swój kij. Zaczęłam martwić się o mechanizm wysuwania poszczególnych elementów broni, bo w takim ziąbie mógł się zablokować i chciałam go wypróbować. W tym momencie przypomniałam sobie o kimś jeszcze. Spojrzałam za siebie, na Miyakiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   03.08.15 0:25

Raelyn poszła przodem, zerkając wciąż w stronę Miyakiego i Fu-hao. Uśmiechała się leciutko, jednakże bardziej skupiała się na drodze. Było dość zimno, gdyż im głębiej było im dane wejść, tym większy chłód przepływał między ścianki przełęczy. Jednak byli coraz to bliżej i bliżej, dało się usłyszeć znowu wycie wilków. Również i te dało się zauważyć. Były to dwa osobniki, samiec i samica, oba zaś były dość duże, dorosłe. Ich futro było niebieskie z dodatkiem białego na podbrzuszu i na łapach. Spojrzenie ich złotych, poważnych oczu od razu przestraszyło dziecko, które siedziało na plecach Fu. Zaraz obniżyły się na łapach, zaczęły warczeć... Rae nawet nie mogła nic zrobić.
A gdzie rodzice? Nigdzie ich nie było. W ogóle nie dało się ich znaleźć. Raz wiater mocno dmuchnął, nanosząc trochę śniegu z górnych partii gór, na co ich przewodniczka momentalnie się zatrzęsła. Każdy mógł to odczuć, nawet Fu czy tym bardziej Miyaki. Stali tutaj, z jednej strony mając drogę do ucieczki, z drugiej dwa groźne wilki. Brakowało tylko tego całego odbiorcy.

//Postaram się zwolnić tempa na tyle, aby Miyaki nie musiał za bardzo nadrabiać, bo nie chcę kierować jego postacią nie wiedząc za bardzo, czy uda mi się wczuć w nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   07.08.15 22:12

Gdy usłyszałam wycie, postawiłam na ziemi dzieciaka, aby mieć wolne ręce. Ścisnęłam w dłoni złożony kij. Mojego jedynego obrońcę. Oczy mi się zaświeciły na myśl o czekającej walce.
Niestety, musieliśmy ochraniać chłopca. No i dostarczyć przesyłkę. Czyli raczej trzeba się przygotowywać do obrony niż ataku. Przywołanie Shu za ich plecami nie wchodziło w grę.

Zatrzymałam się tuż za Rae i spojrzałam jej przez ramię. Zaskoczyły mnie te stwory. Co prawda widywałam już wilki, ale nigdy o takiej maści. Natychmiast rozszerzyłam mandalę tak, by ochraniała dziewczynę i Miyakiego. Otworzyłam jedną połowę kija i rozpisałam nim na śniegu symbol Ochrony.

3000-400=2600

*Napisz, ile metrów ma mandala, bo od tego zależy ilość wykorzystanej mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   14.08.15 16:27

//Nie wiem, co jest z Miyakim, miał wrócić 2 dni temu i jedynie się zalogował na Raiona. Więc na razie odpiszę.//

Stworzenie pola ochronnego dało Fu możliwość ochrony każdego, kto był po jej stronie. Wilki powoli podchodziły, ale w pewnym momencie odsunęły się, skamląc. Tak nagle, bez większego powodu, przecież nic się nie stało. Zniknęły gdzieś, kiedy tylko zawiał po raz kolejny wiatr. Raelyn nie była nawet trochę zdziwiona.
Zza chmury śniegu wyszedł jakiś człek. Człek... raczej postać, bo człowieka przypominał może tylko z zarysu sylwetki i ogólnie postawie człekokształtnej. Był wysoki może na trzy metry, do tego miał dość grube futro w kolorze niebieskim, choć brzuch jego był biały, uszy miał postawione wysoko w górę, okazując czujność, a ze specjalnej naszywki z tyłu spodni wyrastała mu długa kita, albo raczej ogon. Tak, miał na sobie jedynie spodnie, a jednym z bardziej charakterystycznych elementów było chyba to, że miał na prawym ramieniu biały znak dość negatywnej gildii... negatywnej, szczególnie wobec Blue Pegasus. Dragon's Howl.
- Czego tu, ludzie? - zapytał człek, albo raczej wilk dość poważnym głosem. Warknął dość groźnie, po czym wyszedł całkiem z tej chmury dymu. Spojrzał się najpierw na Fu, potem na Miyakiego, a potem na Raelyn... na co się nieźle zdziwił.
- Raelyn, Lilith ich tutaj przysłała, prawda? - zapytał spokojniej, po czym... no, cóż. Futro mu znikło, trochę wrócił do bardziej ludzkich kształtów, gdzie normalnie mierzył koło metra dziewięćdziesięciu, a znak z ramienia zniknął. - Yo, jestem Ethelwulf - przedstawił się stojący przed nimi już chłopak w czarnych włosach, ciemnych oczach i ciemnej, koziej jakby bródce. Miał na sobie jedynie spodnie, ale jakoś wytrzymywał te temperatury.

Wygląd, plus przepraszam za kiepskiego posta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   20.08.15 10:17

*Już raczej nie odpisze, więc nie będę czekać.

Człowiek z Dragon's Howl? Cofnęłam się ze zdziwieniem, ale zaraz złapałam mocniej kij, szczęśliwa, że będzie bitka. Zerknęłam na Rae, czekając na sygnał do ataku, w końcu była wśród nas najslniejszym magiem.
Jednak dziewczyna zachowywała się, jakby wyskakiwanie na nią wilkoczłeka z wrogiej mrocznej gildii było chlebem powszednim. Zawahałam się.
-Co się stało, Rae? - spytałam się, starając się ukryć niepewność. - Kim jest ten człowiek?
Zdumiało mnie, że magini wcale się go nie bała. Czyżby... zdrada? Nie, niemożliwe...
Odwróciłam się do Miyakiego, by sprawdzić, czy nadal za nami idzie. Nadal w pełnej gotowości. Nawet jeśli niezbyt go lubiłam, to sama nie powstrzymam dwójki magów.
Nagle usłyszałam imię Mistrzyni Lilith. Czyli chyba wszystko było w porządku.
Furto wilka skurczyło się, kształty rozmyły, a za chwile stał przed nami zupełnie zwyczajny człowiek, przedstawiający się jako Ethelwulf. Najwyraźniej cel naszej podróży.
Wyszłam przed grupę i skłoniłam się przed nim, jak to miałam w zwyczaju.
-Witaj, jestem Fu-hao. Przepraszam za moją agresję, nie spodziewałam się kogoś z Dragon's Howl. Jednak jeśli Raelyn nie jest zaniepokojona, podejrzewam, że nie mamy się ciebie obawiać, prawda? - zaśmiałam się, zastanawiając się, co ja w ogóle paplam. To było do mnie niepodobne. Najwyraźniej pomimo medytowania podczas podróży, część strachu i wzburzenia spowodowanego opowieścią chłopców z gildii pozostała we mnie. Trudno. Teraz musiałam się skupić. Pomyślałam o pakunku spoczywającym w moim plecaku, westchnęłam w myślach i spytałam:
-Nie widziałeś tu może dwójki ludzi? Szukamy rodziców małego.

*Nie jest kiepski. Serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   31.08.15 15:08

Kolory dla łatwiejszej mojej pracy:
Raelyn - #BDA27D || Ethelwulf - #90C3D4



Ona tak stała, wpatrywała się w tego, który właśnie zmienił się w człowieka, aby zaraz puścić mu delikatny, choć miły uśmiech. Zaraz również ten miły uśmiech wysłała do Fu-Hao i Miyakiego, aby pokazać im tym samym, że nie ma, czego się bać. Ot, co - codzienność dla tej dziewczyny.
- Ten człowiek był, albo raczej jest członkiem naszej gildii, chociaż wyruszył jakiś czas temu na misję mającą na celu szpiegowanie Dragon's Howl - wyjaśniła, zaraz podeszła do niego i mocno przytuliła swojego towarzysza z gildii.
- Hej, hej, spokojnie, Rae! Jeszcze nie wydobrzałem po sparingu z Tobą! - zawołał ze śmiechem, pogłaskał ją po głowie, ale zaraz spojrzał się na pozostałą dwójkę. - Racja, nie macie, czego się obawiać. Do tego miejsca nikt z ich gildii nie zagląda, a po drugie: mam zbyt czuły nos, aby którekolwiek odważyło się mnie śledzić. Ja i moi towarzysze, Mii i Yan - odpowiedział na pytanie Fu, po czym delikatnie odsunął Rae od siebie, pomasował się po torsie. Miał tam niewielką ranę, albo raczej bliznę, a z racji braku koszuli (co było zastanawiające, jak on wytrzymuje w takim zimnie...) było ją całkiem widać.
Za chwilę spojrzał się na dziewczynę, a po chwili również i na dziecko przez nią trzymane. Nie spodziewała się jednak, że podejdzie do niego, wyjmie coś z jej kieszonki i to naciśnie. Dziecko zniknęło, rozpadło się na drobinki energii chowającej się do kostki w jego dłoni.
- Nie musisz się tym martwić. To był jedynie sprawdzian waszej reakcji, co zrobicie kiedy zobaczycie samotne dziecko w tak ciężkich warunkach. I przy okazji dziękuję, że znaleźliście to pudełeczko z energią, zgubiłem je ostatnio w tych rejonach.
- Zdaliście śpiewająco! - dodała zaraz Raelyn, wyraźnie ich chwaliła tym samym.
- I pewnie coś dla mnie macie, nie? Bo Lilith raczej nowych nie wysyła bez paczki - stwierdził, po czym pokazał białe zęby w swoim szerokim uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   11.09.15 1:12

Hmm... Nie byłam przyzwyczajona do oszukiwania mnie, i szczerze mówiąc, nieco mnie te dwa oszustwa wkurzyły. Na szczęście miałam długą praktykę w opanowywaniu gniewu, więc tylko przymknęłam oczy i sięgnęłam do tobołka. Wyprostowałam się, wyciągając do wilkoczłeka ręce z paczką.
- Tak, to prawda, oto ona - powiedziałam. Jednak kiedy spojrzałam na Ethelwulfa przypomniałam sobie jak ten dzieciak rozpadł się na miliard kawałeczków i zaczęły do mnie napływać wspomnienia, które zwykle tamowałam: majestatyczne rzeźby smoków starte na proch, połamane kolumny... Poczułam, że napływa do mnie szał, zaczynałam czuć taki ucisk z tyłu głowy. Póki jeszcze mogłam się kontrolować odbiegłam trochę dalej przełęczą, rzucając za siebie zdawkowe przeprosiny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   15.09.15 17:41

Mężczyzna był trochę zdziwiony, że tak nagle dziewczyna uciekła. Czyżby jej ucieczka go uraziła? Nie mogła ujrzeć wyrazu jego zdziwienia wypisanego na twarzy. Stracił ją z oczu, jednakże samotność ta nie trwała zbyt długo. Raelyn po jakimś kwadransie cichych rozmów odeszła od Ethelwulfa, przychodząc do swojej koleżanki. Miyakiego zaś gdzieś wcięło, a kątem oka dało się zauważyć, że wilkołak razem z pozostałymi swoimi towarzyszami wskakiwał gdzieś po ścianie na górze, zawył donośnie do księżyca, po czym zniknął.
- Wszystko w porządku? Tak nagle odeszłaś - powiedziała cicho, uśmiechając się delikatnie. Do tego również dołączył się bardzo leciutki uścisk. Ta dziewczyna wyraźnie wiedziała, jak pocieszać swoich towarzyszy... nie, przepraszam. Przyjaciół. - Jeśli coś Cię trapi, to zawsze możesz mi powiedzieć. Wielu nowych, którzy dostali podobne zadanie od Lilith nee-san byli zdziwieni. Nie jesteś jedyna. Ale cierpienie zazwyczaj ma jakieś odniesienie w przeszłości... jeśli nie chcesz mówić, to nie będę Cię pytać, a w zamian za to, Ty możesz się mnie pytać, o co tylko chcesz! - zawołała pogodnie, uśmiechając się. Puściła ją jednak zaraz, aby dać jej trochę luzu, a także miejsca do oddychania. Nie oznacza to jednak tego, że ją ściskała, wręcz przeciwnie - po prostu ją delikatnie przytuliła. - Możemy powoli iść. Mogę Ci po drodze odpowiadać - stwierdziła.

Cytat :
Trochę zajęło mi podjęcie decyzji, jednak Miyaki odpada z fabuły. Dostaje kolor w tym momencie oraz 100MM, dalsza fabuła toczy się tylko między MG a Fu-Hao. Nieobecność trwa już trochę długo i blokuje gracza, który chciałby rozegrać swoją fabułę do końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   27.09.15 3:29

Biegłam przed siebie, nie zważając na kierunek, poganiana zbliżającym się atakiem paniki. Nagle przewróciłam się i upadłam na śnieg. Ucisk z tyłu głowy był coraz większy, ale ja nie miałam zamiaru się poddać. Walcząc z płaczem skupiłam się na swojej broni. Usiłowałam przypomnieć sobie nauki mistrza o poświęceniu słabości swojej aurze, ale jedynym wspomnieniem, które przywołałam był fragment Śastry, której nauczył mnie Fo-hian. Na szczęście tyle wystarczyło, bym zdołała się uspokoić zanim dobiegła do mnie Rae.
- Tak, w porządku. - powiedziałam, już ze zwykłym uśmiechem. - Bardzo przepraszam za ten mój wybryk. Proszę, przeproś w moim imieniu wilkoczłeka, gdy go spotkasz. - rzeczywiście, było mi potwornie wstyd, że znowu złamałam uświęcone reguły zakonu i sprawiłam, że ktoś się martwił, psując przez to jego aurę. I ja miałam czelność nazywać się mniszką? Przemyślałam to przez chwilę, przez co doszłam do wniosku, że najlogiczniej będzie powiedzieć dziewczynie prawdę. Następnym razem już się tak nie zdenerwuje. - Słyszałaś może o świątyniach Aury? - spytałam - Dokładniej o świątyni Gǎnjué, słynnej z magów Mandali. Była moim domem, od dzieciństwa. Niestety, została zniszczona, a większość mnichów zgineła pod gruzami - bardzo pilnowałam, by nie zadrżała mi nawet powieka. Ani, tym bardziej, głos. - Teraz, jak widzę coś, co jest niszczone, przypomina mi się ten moment. To dlatego tak reaguję. Ale nie martw się, w większości przypadków umiem nad tym zapanować.
Poszłam za dziewczyną z powrotem, wydzielając część mózgu na pogodną rozmowę z przyjaciółką, a resztą umysłu gorączkowo recytując Śastrę, raz po raz. Nie mogłam teraz okazać słabości, kiedy byłam tak blisko dostania się do gildii i możliwości rozsławienia nazwy świątyni. Ani Yanlin, ani mistrz by mi tego nie wybaczyli.
- Jak wyglądają wasze zwykłe zadania? Podobnie do tego, które wykonaliśmy przed chwilą? - spytałam Rae.

*Sorki za słaby odpis, ostatnio mam mało czasu*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   

Powrót do góry Go down
 
Lodowa Przełęcz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Lodowa jaskinia
» Na tamtą stronę i z powrotem (o ile przeżyjemy)
» Lodowa jaskinia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie