IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lodowa Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Lodowa Przełęcz   31.03.15 20:27

First topic message reminder :

Wąskie przejście pomiędzy Hakobe i położoną obok niej górą Hakuji. Jest o tyle wyjątkowe, że właściwie nie jest to część skalnych szczytów, a pozostałość po zapomnianej już dawno epoce lodowcowej. Niebotyczna masa lodu utrzymała się w tym miejscu prawdopodobnie z pomocą magii, gdyż geologowie nie mają żadnego wyjaśnienia na jej istnienie. Rada Magii wykryła tam ogromne złoża lakrymy przesyconej energią lodu, po czym natychmiast zakazała wszystkim jej wydobywania. Nikt nie chciał się przekonać co by było, gdyby cokolwiek co trzymało w miejscu miliardy ton lodu... przestało to robić. Jest to miejsce powszechnie znane. Wręcz sławne. Każdy ma o nim coś do powiedzenia. Mówią „nie idź tam, jeśli ci życie miłe”. Kilku uczynnych górali zamieściło specjalne tabliczki ostrzegawcze po obu stronach tego niezwykle zdradliwego i śmiertelnie niebezpiecznego miejsca. Jednak ryzykanci zawsze się zdarzają. I kilku faktycznie udało się przejść przez to jedno z najbardziej wrogich człowiekowi i niegościnnych miejsc w Fiore. Ciała tych, którzy nie mieli tyle szczęścia są uwięzione w przyrastających co parę lat ogromnych soplach. Powszechnie uważa się, że nie ma tu nic ciekawego do znalezienia, a jakiekolwiek sugestie by wybrać się tam w celach rozrywkowych spotykane są z pustym śmiechem miejscowych przewodników. Powszechnie żyjące w okolicy Vulcany trzymają się z dala od tego miejsca, gdyż nie ma tu dość wielu apetycznych ofiar, za to jest cała masa zdradliwych przejść i śliskich powierzchni. Gdyby ktoś miał dość odwagi by spojrzeć ponad śmiertelne niebezpieczeństwo tej przełęczy doceniłby jej surowe piękno. Światło słońca i księżyca w jakiś niewyjaśniony sposób zostaje rozprowadzone po lodowcu, przez co o każdej porze dnia lub nocy jarzy się on delikatnym, błękitnym blaskiem. Oczywiście tylko te kawałki, które wystają sponad grubych czap śniegu. Odłamane od masy kawałki lodu tracą tę właściwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   27.09.15 13:08

Dziewczyna wyglądała trochę zaskoczona faktem, że odbiegła, jednakże dość szybko udało się nawiązać rozmowę. Wysłuchała jej uważnie, jednakże na samo to przeproszenie za wybryk, zaśmiała się cicho, poklepała ją po głowie.
- E tam, nie martw się. Owszem, przekażę, ale on nie wymaga przeprosin. Sam z resztą chciał przeprosić, że tak Cię mógł czymś wystraszyć i że to jego wina. Taki on jest, zawsze siebie samego obwinia - wyjaśniła z pogodnym uśmiechem. - Ma tylko do Ciebie jedną prośbę. Żebyś powiedziała jego synowi, Kumie, że jest bezpieczny i że postara się w niedługim czasie wpaść do gildii - dodała, patrząc się na nią. Za chwilę jednak wysłuchała tego, co wypadło z jej ust, całego tego słowotoku. Już wcześniej widać było, że jest osobą potrafiącą wysłuchać wszystko, teraz to nawet się potwierdzało, bo jak skończyła, położyła jej dłoń na ramieniu.
- Miałaś za sobą ciężkie przeżycia, jednak wiedz, że w gildii na pewno będziesz w stanie zapomnieć o najgorszym. Zaopiekujemy się Tobą najlepiej, jak to możliwe! - stwierdziła z szerokim uśmiechem i zaczęła powoli z nią iść.
I wtedy padło pytanie dotyczące ich zadań w gildii. Raelyn zaczęła się mocno zastanawiać, jak to ubrać w słowa, jednak zaraz uniosła palec w oznajmieniu, że już wie, jak to ująć.
- Tak więc! Misje mogą niekoniecznie wyglądać tak samo, jak ta. Zależne jest to, od jakiej wybierzesz z naszej tablicy w gildii. Niektóre polegają na ochronie ważnej osobistości, niektóre są po prostu walką z rzezimieszkami, a niektóre inne na pokonaniu jakiegoś zwierzęcia w okolicy. Warto się rozejrzeć, bo może trafisz na coś, co Ci przypasuje~ - powiedziała, uśmiechając się ciepło do swojej rozmówczyni.

Możesz w dowolnym momencie zrobić z/t do Sali głównej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   28.09.15 2:08

- Oczywiście, z radością przekażę tę wiadomość. - powiedziałam Rae, przykładając wierzch dłoni do piersi. Kolejne przyzwyczajenie z Gǎnjué, które zapewne postronnym wydawało się dziwne. Zresztą... Nieważne. Misja została wykonana, paczka dostarczona, ja już zdążyłam zadziwić gościa z gildii, chociaż nie do końca tak, jakbym chciała.
Z wdzięcznością popatrzyłam na dziewczynę, która ze wszystkich sił starała się mnie pocieszyć. Rzeczywiście, czułam się nieco lepiej. Poczłapałam za nią, nieco żałując opuszczenia tego krajobrazu, ale również ciesząc się, że wyprawa wreszcie się kończy.

z/t
Sala Główna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   17.11.15 20:38

Po ostatnich wydarzeniach na Hakobe Norie stwierdziła, że potrzebny jest jej dużo bardziej intensywny trening. Wiedziała, że wiąże się to z opuszczeniem miasta w którym znajdowała się gildia, jej dom jak również zostawienie za sobą swojej uczennicy na jakiś czas. Nie chciała, by tej podczas tego treningu coś się stało, więc zostawiła jej kartkę na biurku "Wyruszam na specjalny trening. Niedługo wrócę, a w lodówce masz obiad przygotowany na tydzień. Odgrzej go sobie na kuchence Sakurciu. Całuski Norie.". Rzecz jasna nie pisała w nim, że ta nie może jej szukać chociaż miała być to delikatna sugestia iż z jakiegoś powodu paladyn jej ze sobą nie brała. Planowała ćwiczyć w najsroższych warunkach, by opanować wyższy poziom swojej techniki. Takie srogie i nieprzyjazne warunki zapewniały góry, jednak na Hakobe nie mogła się pokazać bo mogła zostać zaatakowana przez kręcących się Tartarosów. Musiała wybrać inne miejsce, podążając za mapą którą posiadała znalazła miejsce zwane Lodową Przełęczą. Wedle informacji jakie zgromadziła w bibliotece, był to teren pomiędzy Hakobe, a Hakuji. Było tam zimno, ślisko oraz była przestrzeń którą w razie czego możnaby zniszczyć i nikt nic nie powie. Paladyn przygotowała się, w wielkim wózku który ciągnęła za sobą miała jedzenie, śpiwór, namiot podróżny, środki higieny osobistej jak również medykamenty i bandaże. Na sobie od jakiegoś czasu miała swoje ograniczniki, które sprawiały że kroki stawały się coraz cięższe jednak zdążyła się do tego przyzwyczaić. Na miejscu natomiast planowała to nieco bardziej podkręcić. Jej cięcia były za wolne, by powstrzymać tamtego przeciwnika jednak jeśli popracuje nad tym to być może uda się jej wejść na zupełnie nowy poziom. Wędrowała zgodnie z mapą, którą udało jej się zdobyć tak jak zwykle aż w końcu trafiła do wejścia na Lodową Przełęcz. Odpowiednio się zabezpieczyła jeśli chodzi o obuwie, miała z metalowymi ząbkami buty które miały redukować poślizg.
- No... to chyba jestem na miejscu. Rozbiję najpierw namiot, a potem się wezmę za trening - powiedziała pełna werwy. Przypominały jej się stare czasy, kiedy z Devil Bringerem spędzała wolny czas w takich oto groźnych miejscach. Ciągał ją po górach i kazał trenować w zimnie jak również niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Dzisiaj miała wrócić do tych czasów. Rozstawiła namiot gdzieś pod grubą lodową półką, która stałaby się całkiem niezłym zadaszeniem w razie deszczu, a obok już poza nią odstawiła wózek. Następnie zaczęła się rozciągać, zrobiła kilka okrążeń wzdłuż przełęczy, a następnie po takiej rozgrzewce postanowiła podkręcić obciążenie i wyciągnąć miecz. Musiała to robić stopniowo, by się nie przećwiczyć, stopniowo zwiększać masę i ćwiczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   20.11.15 15:59

Tak więc nadszedł czas treningu Norie. Podróż minęła szybko, tak samo jak i rozgrzewka. Rozłożyła się pod półką lodową z namiotem, swoje rzeczy poukładała do względnego porządku. Była niczym swoja idolka, która wszędzie ze sobą zabierała te rzeczy. No ale czego to się nie robi dla upodobnienia do swojego autorytetu? Brakowało jej chyba tylko posiąść magię Podmiany i przefarbować włosy na czerwony.
Pogoda była cudowna - ani chmurki na niebie, nawet wiatr nie wiał. A nie, przepraszam, wiał, co było widać dzięki temu, że śnieg delikatnie wirowa nad przełęczą, jednak sam powiew nie dostawał się na dół. Momentami opadały na dno jakieś płatki śniegu, jednakże nie było ich na tyle, aby jakkolwiek zakłócić porządek stworzony przez szermierkę.
Ćwiczenia zaś przebiegały dosyć sprawnie. Ograniczniki spełniały swoją rolę utrudniania ćwiczeń, powodując zwiększenie wysiłku włożonego w to wszystko. A o cóż innego by mogło chodzić, jeśli nie o zwiększony wysiłek? O pieniądze, of course!

Wybacz, że tak krótko, ale na razie nie miałam, co napisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   20.11.15 19:59

Norie nie miała świadomości, że robi to jak swoja idolka. Raczej tak jak to zawsze robił Devil Bringer. On też miał zawsze swój wierny wózek, na którym miał zapasy żywności i inne rzeczy niezbędne do przetrwania. Można powiedzieć, że była to druga osoba która wywarła znaczny wpływ na to jak wygląda Norie, chociaż ta sama z chęcią kiedyś nauczyłaby się Podmiany. W połączeniu z jej naturalnymi talentami szermierczymi oraz tym jak działa Azure Bringer, Podmiana może być strategicznie bardzo dobrym dodatkiem. Zwłaszcza, że tamta magia skupia się wokół tego jak dużo zbroi ma się na podorędziu patrzę na ciebie Stark oraz w większej mierze jak wiele sam szermierz może zrobić. Gdyby Erza nie była wytrenowana w walce bronią białą to zapewne nie tworzyłaby tak zabójczej kombinacji jak za swojej kadencji to robiła. Nie byłaby Erzillą, której każdy się bał.
Wietrzyk wiał, a skały zapewniały bardzo dobrą ochronę przed nim. Póki co paladynowi nie były potrzebne bardziej ekstremalne warunki, poza tymi które sama na siebie nałożyła. Waga od której niejednemu już trzęsłyby się kolana, dodatkowo jeszcze miecz który jest ciężki. To wszystko miało być zaledwie początkiem. Następnie Norie postanowiła zrobić kolejną istotną rzecz. Za pomocą czterech Bastard Swordów, które posłała w ścianę postanowiła wyciąć duży blok lodu. Pomknęły one nieco wolniej niż zwykle z racji obciążenia jakie teraz miała na sobie. Robiła to tak, by nie naruszyć struktury skalnej, a kiedy już jej się udało przystąpiła do kolejnego etapu rozgrzewki. Porżnęła ten kawał lodu na niewielkie klocki prostokątne oraz ustawiła trzy piedestały z nich, na każdym po klocku stojącym pionowo. Jak już postawiła klocki, odsunęła się i na moment przymknęła oczy. Czuła jak magia przez nią przepływa, świat wokół stopniowo cichł. Wiatr stawał się coraz mniej słyszalny, a obraz zanikał. Przed nią były tylko owe trzy klocki które postawiła oraz miecz, którym doń mierzyła. Miała zamiar wykorzystać starą technikę szermierczą, której była uczona na początku. Mistrz wielokrotnie mówił, że podstawy zawsze mogą nas prowadzić do technik zaawansowanych, a Norie musiała się stać silna dlatego do nich wróciła.
Machnęła mieczem, potem drugi i trzeci. Efekty były niezadowalające, gdyż zapewne zostawiła na nich głębokie cięcia. Celem ćwiczenia było wykonać je tak, by przy maksymalnej sile były jak najpłytsze i by nie zniszczyć klocka. Tak jak orientalni mistrzowie ćwiczyli na bambusie, tak ona ćwiczyła na tych bryłach lodu. Handicap był jeszcze taki, że klocka miała nie zrzucić. Musiała się przyzwyczaić do tej wagi, by móc ją potem zwiększyć dlatego musiała ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Obok i tak leżała sterta klocków więc można je w razie czego wymienić. Liczyła na szybkość i precyzję, dlatego z każdą nieudaną próbą rosła jej determinacja by się poprawić. By wybić się wyżej i wzlecieć na owych skrzydłach wróżek. Pomimo zimna, pomimo ciężaru i powoli rosnącego zmęczenia Norie ćwiczyła dalej. Pot spływał po jej czole, kiedy wykonywała trzy setne cięcie. Nie mogła się jednak wybijać z rytmu i ćwiczyła dalej.

/2000 MM
Pozostało 5250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   21.11.15 16:56

Stworzenie sobie w pewnym sensie kukieł treningowych przebiegło sprawnie, bo mimo że prędkość była zmniejszona, wciąż była podobna siła cięcia. Niemal taka sama, co bez obciążników. Potem przyszło cięcie bryły, która zaraz po zostania wyciętą ze ściany, opadła idealnie, perfekcyjnie po ściankach na podłoże. Nie dość, że sobie ułatwiła robotę, bo nie musi się bawić w ściąganie kloca na ziemię, to jeszcze nie naruszyła w ogóle struktury lodowych ścian. A wszystko to dzieki temu, że zaraz pod wycinanym fragmentem znajdowała się niewielka jaskinia, napór struktury przełamał delikatną warstwę lodu i po prostu opadłą z niewielkim łoskotem. I zaraz zaczęła się ta prawidłowa część treningu, czyli cięcie tych klocków z pomocą miecza, chcąc popracować nad swoim idealnym cięciem. Czyżby dla Norie wszystko miało być perfekcyjne, dlatego właśnie podejmuje się treningu percepcji? Nie wiem, bo ja tu jestem tylko osobą postronną.
Wracając do samego treningu - pierwsze cięcia niestety naruszały strukturę postawionego celu. Nie dość, że niemal przecinały je do połowy szerokości, to jeszcze swoją siłą je strącały na ziemię. To wymagało od niej kilkukrotnego wymienienia prostopadłościanów. Determinacja jednak robiła swoje - bardzo szybko przestała popełniać ten błąd i z każdym kolejnym cięciem, mniej bloczku ścinała. Od około pięciu centymetrów głębokości zeszła do ledwo dwóch milimetrów przy trzysta dziewięćdziesiątym uderzeniu. Ostatnich dziesięć wspomnianych przez białowłosą odbyło się po około drugiej godziny męczących ćwiczeń. I w końcu doszła do perfekcji, o ile perfekcją dało się to nazwać - ostatnie ledwo musnęło klocek, nawet nie zostawiając na nim jaśniejszej szramki. Jednakże zmęczenie sięgało zenitu.

Możesz regenerować MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   21.11.15 18:56

Może Norie powinna rozważyć pracę na festynach zimowych i rzeźbienie za pomocą miecza w lodzie? To byłoby całkiem niezłe sezonowe źródło zarobku, gdyby tylko jej gust plastyczny nie skupiał się wokół rysowania Erzy lub próbach robienia rzeźby na jej podobieństwo. Zresztą też w sposób dosyć nieudolny, gdyż nie ma żadnego talentu w kwestii sztuki i dlatego jak zamawiała swoje ograniczniki to ktoś zaprojektował design według jej wskazówek, a nie ona sama. Gdyby to projektowała, to skończyłoby się obcięciem sobie ucha przez rzemieślnika który patrzyłby na te szkice.
Z klocem na szczęście poszło jej o wiele lepiej niż rzeźbieniem w lodzie. Powycinała prostopadłościany i przystąpiła do treningu. Z początku niszczyła sporo swoich „kukieł treningowych”, jednak nie poddawała się. Zdeterminowana ćwiczyła dalej, a kiedy doszła do dwóch milimetrów była usatysfakcjonowana. Wykonała już trzysta dziewięćdziesiąt cięć, a to tylko w ciągu dwóch godzin intensywnego treningu. Który zresztą się opłacił, bo wiedziała już jak ciąć przy obecnym obciążeniu, a pot spływał po jej twarzy kroplami. Sama była czerwona i zmęczona, a włosy przyklejały się do spoconej twarzy. Norie podeszła do swojego wózka i wyciągnęła z niego bukłak wody. Otworzyła go i opróżniła połowę w ciągu paru łyków, a następnie odłożyła na miejsce. Zaraz potem wyciągnęła ręcznik i przetarła spoconą twarz. Była zmęczona, jednak obiecała sobie wykonać jeszcze 100 takich cięć, zanim przygotuje sobie jedzenie. Następnym elementem treningu miała być koncentracja. Ustawiła ponownie klocki i wykonała swoje ostatnie cięcia, po czym przyszedł czas na krótką przerwę. Nie może usiąść na zbyt długo, gdyż potem nogi będą odmawiać posłuszeństwa na dalszym etapie treningu. Przygotowała sobie ciepłą zupę, by rozgrzać się wewnątrz i uzupełnić straconą energię. W sobie zupka miała sporo kawałków mięsa. Wyciągnęła parę drewienek z wozu i za pomocą zapalniczki rozpaliła sobie ognisko na którym podgrzała wcześniej wspomniany zielony wywar. Po posiłku ugasiła ogień, a niedopalone klocki zostawiła w takim miejscu, by jak wyschną można było ich użyć ponownie. Co teraz postanowiła zrobić? Postanowiła wejść na górę przełęczy, tak by być na półce znajdującej się nad jej namiotem. Rozebrać się do samej bielizny i na owym ręczniku przysiąść. Ciało szarpane było przez zimno, jednak miał to być kolejny handicap jaki na siebie nałożyła. Oczywiście nadal miała na sobie ograniczniki, a ubrania leżały tuż obok niej wraz z mieczem. Norie przymknęła oczy i próbowała myślami odciąć się od całego świata. Wejść w stan medytacji, gdzie mogłaby stać się jednym ze swoją magią. Potrzebowała ogromnej możliwości kompresowania energii, a wiązało się to z lepszą jej kontrolą którą musiała osiągnąć. Nie można kontrolować czegoś, czego się nie zrozumie. Magia to ona, ona to magia. Norie musiała walczyć ze zmęczeniem oraz zimnem oraz z sennością spowodowaną zjedzeniem posiłku. Trening był ciężki psychicznie, jednak ona nie mogła się teraz poddać. Nigdy się nie poddawała, nawet w dzieciństwie kiedy była niebotycznie katowana na treningach to nie uroniła nawet najmniejszej łzy. Nie mogła stać się słabsza niż była wtedy. Jej małe ciałko wyeksponowane na wzrok być może osób przechodzących jak również samego zimna poddawane teraz było próbie, jednak o wiele większą była próba umysłu. Musiała wyczerpać się psychicznie jak i fizycznie, by trening odniósł jakiś skutek. Dopiero wtedy będzie mogła położyć się spać ze świadomością spełnionego obowiązku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   22.11.15 1:28

Kolejna setka cięć już była ułamek od perfekcji. Jak zostało wspomniane wcześniej, te od trzysta dziewięćdziesiątego już było temu bliskich, zaś ostatni z kolejnej serii okazał się być definicją ideału. Ani nie musnęła, ani nie strąciła, ale cięła tuż przed klockiem. I to był koniec tej części, która poprzedzała porę na odpoczynek. Nie za długi, bo składający się z wzięcia jakiegoś pożywienia, jakiejś herbaty (dobrze pamiętam?), a także krótkiego siedzenia na ziemi. Ognisko prędko zostało ugaszone, dzięki czemu nie straciła nawet drobiny drewna. No dobra, może trochę, bo część była sporo spopielona, jednak patrząc na tak krótki czas bycia rozpalonym, to naprawdę było mało. Przecież zazwyczaj ogniska zostawia się do całkowitego wypalenia, czyż nie?
Kolejna faza treningu nadeszła. I tam już odczuła to potężne zimno pochodzące z pasma górskiego Hakobe. To jednak nie zrobiło na niej wrażenia. Medytacja się rozpoczęła pomimo zimnego, lodowatego wiatru buchającego na jej plecy. Zamknęła oczy i... odpłynęła jak po Pyle. Próba zrozumienia istoty magii została rozpoczęta z dość szybkimi efektami. W swej głowie zaczęła widzieć różne rzeczy. Były to głównie niebieskie płomienie, które zaraz przeradzały się w różne figury - przez pięści, bronie palne, aż po jej dziedzinę - ostrza. Energia zaczęła tworzyć istne widowisko, w którym dwóch wojowników jej nieznanych używało swojej mocy Azure Bringer w starciu. Całe jej otoczenie w pewnym momencie zaczęło przypominać plac zamkowy, którego jedynie kontury były niebieskim zarysem na czarnym tle. A oni dalej, nieopodal prowadzili swoje starcie warte zostania spisanym na kartach historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   22.11.15 1:50

Był to pierwszy dzień jej trudnego treningu, który z każdym kolejnym miał się stawać coraz cięższy. Jutro planowała zwiększyć znacznie obciążenie, które obecnie miała na sobie oraz podwoić wysiłki. Była niczym góra lodowa, która zatopi tego Tytanica niedoskonałości. Zresztą już pierwszą wyrwę w pokładzie zrobiła, przez co kapitan musiał krzyczeć „do szalup”. Seria cięć, którą przed medytacją wykonała była kwintesencją ideału, jednak na ten poziom. Norie chciała iść dalej i zwiększyć obciążenie, by nauczyć się ciąć z ogromną prędkością bez obciążników. Jeśli uda jej się nabyć tą umiejętność ze znaczną masą jaką zapewniały ograniczniki, wtedy bez nich będzie istnym demonem prędkości jeśli chodzi o cięcia.
Właśnie dlatego wybrała Hakobe, miejsce karzące za słabość. Góry od zawsze były czymś co testowało ludzkie możliwości. Warunki były trudne, mróz, twarda ziemia, głód i halucynacje z niedożywienia łotewskich chłopów oraz śmierć. Na górze zimno, powiew wiatru z Hakobe, mrożący krew w żyłach osobom ubranym, a mimo to ona siedziała praktycznie nago. Włosy swobodnie opadały na ciało, na którym mógł nawet pot powoli zamarzać. Norie weszła po jakimś czasie w stan medytacji. Zniknęło wszystko, zimno, przełęcz jak również cały obecny jej świat.
Była teraz w kontakcie ze swoją magią. Wielu magów nigdy pewnie tego nie robiło, nie próbowało zapytać się czego ta siła wewnątrz nich oczekuje? Korzystali z niej jak z narzędzia, kiedy Norie ze swoją się urodziła. Była wyjątkowa, a zatem jej dar nie mógł być postrzegany jako jedynie narzędzie. Był to jej towarzysz, będący zawsze przy niej i ten który ją odprowadzi w ostatnią podróż, kiedy przyjdzie na to czas. Widziała jak jej błękitne płomienie formują się w przeróżne konstrukty, jednak pośród nich najbardziej istotne teraz były ostrza. W pewnej chwili nawet Norie myślała, że udało jej się dostać do tej pamięci, którą każdy z nas nosi głęboko zagrzebaną w umyśle. Od zawsze wiemy, że ogień może nas poparzyć, a groźne zwierzęta zrobić krzywdę, mimo że nie uczymy się tego empirycznie to odczuwali to nasi przodkowie i ta wiedza żyje z nami dziś. Przekazana w puli genów. Norie nie rozumiała teorii naukowych, oni pewnie tego też by nie zrozumieli zwłaszcza Desmond, ale widziała przed sobą dwóch wojowników używających tej samej mocy co ona. Nie… to mogła jej moc do niej mówić. Teraz przemawiać w sposób prosty w odbiorze. Byli na placu zamkowym, czymś bliskiemu jej powołaniu, którym jest zostać rycerzem którego chwalić będzie całe królestwo oraz który zwycięży zło na świecie. Odruchowo Norie zbliżyła się, spróbowała dojrzeć pojedynek z bliskiej odległości oraz jego przebieg. Analizowała każdy ruch szermierzy, widząc to epickie starcie które na pewno zapamięta. Co jeśli to faktycznie przeszłość jakiś jej dalekich krewnych? Ojciec nigdy nie wspominał, że posiada ten sam dar co ona, chociaż Devil Bringer powiedział jej że nigdy nie spotkał dwóch takich samych Bringerów. Teraz jednak było to nieistotne. Norie skupiła swój wzrok na pojedynkujących się, koncentrując się by nie wypaść z transu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   22.11.15 19:09

Walka toczyła się nieprzerwanie. Zupełnie tak, jakby w jej podświadomości walczyli o śmierć i życie. Zwinne, niezwykle precyzyjne ruchy, zaś w pewnym momencie wszystko zwolniło. Widziała smugi światła pozostawiane przez bronie, które w spowolnionym tempie się o siebie obijały, widziała nawet pracę mięśni przy każdym z tych uderzeń. Widziała to wszystko, jak wszystko się zgrywało niczym mechanizm w zegarku. W momencie, jak ten z lewej odskoczył, prędko musiał wykonać unik, natychmiast lecąc prosto przed siebie. Uniknął tym samym ciosu, który wyglądał złudnie podobnie do Broad Sword. I zaraz nagle pojawił się kolejny uczestnik starcia, nacierający na tego z prawej, a że wyglądał jak zbroja, po prostu jak chodząca zbroja. Oboje na niego nacierali, aż w końcu nie padł cios kończący tę potyczkę.
Przeciwnik, zarówno jak i zbroja zniknęły, gdzie to drugie wróciło do postaci energii zawartej w aurze postaci będącej zwycięzcą. Ta sama za moment zwróciła głowę w stronę Norie i zaczęła schodzić z tła, zaraz przechodząc przez bramę. Zbierał z ziemi fragmenty zbroi, która prawdopodobnie była częścią jego ubioru, aby za moment zebrać je do kupy i z pomocą swojej energii ją założyć bez wysiłku. Ot, pojawiła się na jego ciele, całkiem odbudowana.
Postać zbliżała się w stronę Norie, wydawałoby się, że chciała porozmawiać. Tak jednak nie było, a kiedy zbliżył się na tyle, aby być metr od dziewczyny, szansa ta drastycznie malała z każdym kolejnym krokiem. Aż w pewnym momencie przeniknął przez nią, rozbijając się na energię.
W tamtej chwili, w swojej wizji, ona sama stała się własnym zarysem. Nie stała jako cielesna postać, a po prostu manifestacja własnej energii*. Również i zbroja, którą niedawno zdjęła się pojawiła. Zrozumiała w tamtej chwili wiele różnych faktów, jednak najważniejszym z nich zdecydowanie było to, że tamten, który w nią wszedł był manifestacją jej dobrej strony działającej dla ludzkości. Tym pokonanym zaś był jej ciemną. Pomimo tego, że została pokonana - wciąż w niej tkwiła.

* Mniej-więcej tak wygląda ten zarys, chodzi mi tutaj o fakt zaznaczenia najważniejszych krawędzi niebieskim kolorem, a także samego konturu, wszystko jest dopasowane do Norie.
Nie chcę typować Ci wniosków poza tym najważniejszym, bo nie chcę aż tak manipulować Twoją magią bo wcale nie mam na to pomysłów przez natłok odpisów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   22.11.15 19:52

Każdy, kto nie był obeznany w rynsztunku wojennym oraz nieprzyzwyczajony do prędkości z jaką wykonywane są cięcia mógłby nie zauważyć jak wyprowadzane są ciosy. Dwójka rycerzy walczyła ze sobą, tak jak to robi się na polu bitwy. Na śmierć i życie, czyli wystawiając wszystkie karty na stół. Cięcia były tak szybkie, że smugi które pozostawiały za sobą w zwolnionym tempie się zderzały. Perfekcyjnie zaplanowana przez podświadomość walka, gdzie dwóch arcywrogów ścierało się na jednym polu bitwy. Obaj równi, jednak ring opuści tylko jeden. Wykorzystywali jej własne techniki, zresztą byli jej magią chociaż Bastard Sword, który widziała wydawał się być inny. Jakby mniejszy, bardziej skompresowany. Może dlatego osiągał taką zawrotną prędkość? A ta zbroja, która zaraz się pojawiła? Wyglądała bardzo podobnie do miniaturowej wersji Ghost Trick, bardziej skompresowanej i niezależnej od osoby która rzuca zaklęcie. Może tak wyglądał pełen potencjał tego czaru? Zbroja, która porusza się niezależnie od woli maga i wspiera go w walce. Kiedyś być może Norie osiągnie ten poziom i odblokuje to źródło mocy.
Aura powróciła do zwycięzcy, który się na nią spojrzał. Odruchowo Norie położyła dłoń na miejscu, gdzie zwykle miała miecz lecz na razie go tam nie było. Duch wojownika czuł, że tamten będzie chciał się z nią zmierzyć jednak… nie zapowiadało się, aby miał zaatakować. Opuściła rękę i obserwowała jak postać schodzi z tła, a potem przechodzi przez bramę. Zbierał po drodze części zbroi, która należała do niego. No tak, Norie przecież medytowała praktycznie nago, a zbroja tego jegomościa się odbudowała. Jak przy użyciu zaklęcia Reforge. Być może kiedyś to zaklęcie zastąpi pancerze, które paladyn nosi. Osiągnie taki poziom, by móc pasywnie utrzymywać ten efekt nawet podczas snu. Norie przekręciła pytająco głowę, kiedy owy zwycięzca zbliżał się aż nadto blisko i w pewnym momencie przez nią przeniknął. Zamrugała, a w oczach mogły się pojawić pytajniki, jednak uświadomiła sobie, że jest w swojej głowie i nie powinna zachodzić w głowę dlaczego tak się dzieje. Magia ją akceptowała, była jej integralną częścią która chce pomóc.
Była teraz czystą mocą, manifestacją potęgi Bringerów. Odziana w zbroję oraz wiedzę, którą teraz ponownie nabyła. W każdym człowieku, nawet najbardziej prawym czai się ten mrok. Mrok, który zawsze będzie dążył do zniszczenia światłości.
- Jestem Norie Azure Bringer Amanohokosaka i ku chwale Światłości nie pozwolę, by mrok zatryumfował. Pełzać będzie w cieniu i tam zostanie, a gdy mnie zabraknie tchu… na mym miejscu dziesięciu następnych – powiedziała paladyn jakby słowem przysięgi, że już ona zadba by mrok nie zawładnął tym światem. Potęga słowa oraz determinacji nakazującej bronić tego co się kocha i tego co jest cenne dla każdego człowieka. Od zawsze Norie walczyła za tych słabych, którzy nie mogli walczyć jak również walczyła za swoją rodzinę. To właśnie dlatego trenowała. Chciała być silna, aby nie zawieść swoich bliskich i stać się ich opoką. Ochronić rodziców, Sakurę, gildię, pana kowala, niemiłego sklepikarza który czasami zaopatrywał ją oraz każdego człowieka na Ziemi, który jest niewinny – Idąc ścieżką światła zła się nie ulęknę. Przyjdź cieniu, a znowu cię przegnam – powiedziała dumnie uderzając się ręką w pierś.
- Dołączę do Rady Magicznej i jako Święty Rycerz będę bronić całego Fiore - powiedziała jeszcze raz się uderzając w ramach przysięgi. Kolejnej, którą dziś złożyła a jeszcze nie było momentu kiedy Norie słowa nie dotrzymała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   23.11.15 23:58

Najważniejszy wniosek, jaki wyciągnęła Norie tak naprawdę nasunął się sam dzięki temu pokazowi. Nie były to postacie z przeszłości, jak początkowo myślała, a jej manifestacja. Obaj z rycerzy byli częścią samej Norie, będąc jej dwoma odbiciami w lustrze. Niby takimi samymi, acz wciąż różniącymi się sposobem bycia, tokiem myślenia czy sposobem egzekwowania konsekwencji, kończenia sporów. Jakby nie patrzeć - walczące postacie były niemal takie same, jednakże sposób walki i to, jak wyglądała przyzwana zbroja zwycięzcy zdradziło i pozwoliło na to, aby ich odróżnić.
Kiedy jednak przysięgę złożyła, coś się stało. Nie, nie wróciła do swojej poprzedniej postaci, nie wypadła z transu medytacyjnego, nawet nie odczuwała zimna wynikłego z miejsca pobytu. Po prostu energia zaczęła się oddzielać od Norie zupełnie tak, jakby była jednokomórkowcem, który właśnie się mnoży przez podział. Energia w kolorze niebieskim oddzieliła się od niej, aby zmienić barwę na czerwień, a także zmienić swoją postać - zbroja wyglądała na znacznie bardziej... ciężką. Dostosowaną, wyraźnie zwiastującą nieszczęście. Miecz zaś, pomimo bycia takim samym, jaki był w posiadaniu szermierki, wywoływał odrazę i grozę. Cała ta postać emanowała negatywną aurą. Nie znam się na serii Fate, jednak można by ten twór nazwać NorieAlter. Wyciągnęła swój oręż w jej stronę i rozbrzmiał jej podwójny głos, w którym dało się odnaleźć spokój białowłosej, jak i wściekłość drugiej postaci.
- Każdy jest kowalem swojego losu, pragnąc dla siebie jak najlepiej. Każda nasza decyzja wpływa na nas samych i na nasz los. Kim jesteś? O tym sama decydujesz od lat najmłodszych. Do czego zmierzasz? Chociaż ten cel ustalasz sobie już wcześniej, może ulec zmianie. Życie to teatr. Każdy odgrywa swoją rolę, która zostaje ucięta w pewnym momencie: w momencie śmierci. Chociaż podejmujesz decyzje, efekt na końcu jest zawsze ten sam - śmierć. Wobec której tezy jesteś przychylna? - zapytała postać dwugłosem, po czym zamachnęła się mieczem, zakręciła nim w dłoni, po czym zaczęła nacierać na swój oryginał.

Wygląd zbroi u przeciwnika - postać po prawej* - jest to jedynie moja koncepcja i oczywiście możesz na nią wpływać. Oczywiście widać tylko zarysy w dalszym ciągu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   24.11.15 0:38

Najwyraźniej cień przyjął jej wyzwanie. Nie wróciła po swoich ślubach to rzeczywistości, nadal znajdowała się w swoim umyśle. Na zewnątrz pewnie miała już lekki odmrożenia kończyn, chociaż podczas medytacji nasz umysł pracuje szybciej niż działa czas. Podobno działa to 20krotnie lepiej niż normalnie, pytanie tylko jaka to jest prędkość? Decyzję o postawieniu kroku podejmuje się w ciągu nanosekundy, jeśli tą tezę wykorzystać by w tym wypadku to decyzja padnie w praktycznie niezauważalnym momencie. Tymczasem wróćmy do Norie nie-jednokomórkowca, która się dzieliła. Oddzieliła się od niej ta ciemność, która przybrała barwę czerwieni. Jasna strona i ciemna strona mocy, jedi i sith... Revan patrzę na ciebie!. Zbroja wyglądała jak wykrzywiona czystym złem wersja jej zbroi, a autorowi posta pasuje pancerz z Tery. Norie patrzyła na uzbrojone w ciężką zbroję swoje drugie ja, które widocznie szykowało się do mordowania, a nie szerzenia swoim wyglądem dobrego słowa. W każdym człowieku jak było powiedziane wcześniej znajduje się ciemność, jednak nie każdy może się jej przeciwstawić. Czy Paladyn da radę to zrobić? Przekonamy się, zaraz po tym jak nastąpi krótka wymiana zdań. Norie zdjęła swój oręż i trzymała go luźno po swojej prawej stronie obserwując NorieAlter, która mówi dwugłosem. W pewnych aspektach może i miała rację, jednak… tutaj Norie się mogła nie zgodzić w paru rzeczach.
- Powiadasz? – rzekła schodząc w bok i wyprowadzając cięcie w płaz miecza swojego duplikatu, zaraz potem wykonując zwód na nogi. Kopia pewnie spróbuje ją zaatakować kiedy przeskoczy sobie nad cięciem, dlatego Norie postanowi się uchylić i podbić miecz pięścią – Przychylę się wobec tezy, że każdy jest kowalem swojego losu. Nie zgodzę się z tym, że wpływamy tylko na siebie. Każda decyzja pociąga konsekwencje również dla innych. Droga do celu może ulec zmianie, można iść na skróty i sobie ułatwić życie kosztem innym, albo można iść dłuższą drogą i pomóc innym. Nie śpieszy mi się nigdzie, więc wybiorę tą dłuższą – powiedziała obracając sobie miecz w ręku z perfidnym uśmiechem– Jestem kowalem swojego losu, a zatem zasada teatru mnie nie obowiązuje. Jednak śmierć pełna nigdy nie będzie istnieć, tak długo jak jest się dobrym człowiekiem. Zawsze będę istnieć w pamięci swoich bliskich oraz tym, którym pomogłam. Mimo, że Erza nie żyje to nadal jest żywa w pamięci mojej i każdej osoby, która ją podziwiała. Stała się transcendentalną wartością, której ani ja, ani nikt inny nie da rady zabić – dokończyła sentencje, po czym obserwowała przeciwniczkę i czekała na jej ruch. Nie planowała atakować teraz, jej drugie ja było wściekłe, a im bardziej się rozkręci tym łatwiej będzie znaleźć lukę w obronie – Wiesz czemu się Ciebie nie pozbędę? Bo jesteś częścią mnie, a po drugie Ci dobrzy okazują łaskę nawet tym najgorszym. Mrok nie może istnieć bez światła, tak jak światło bez mroku – rzekła rzucając jej prowokacyjne spojrzenie. W sumie to Norie było szkoda tej alternatywnej wersji siebie, która kipiała gniewem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   24.11.15 21:08

Ruch Norie okazał się być dość udany, zakończyła zablokowaniem miecza pięścią, aczkolwiek zaraz wykonała machnięcie mieczem w prawą stronę, ścinając jej kawałek ruszającej się pod wpływem praw fizyki grzywki. Nie był to zbyt duży kosmyk, jednak czasem nawet jeden włosek mógłby sprawdzić, że Norie by się rozpaliła (namiętnością?) i zaczęła naparzać bez opanowania. Postać stanęła bokiem do swojego oryginału, miecz trzymając po zewnętrznej stronie.
- Odpowiedź zgodna w stu procentach z poglądami oryginału. Póki zmarły został zapamiętany, póty będzie istnieć, choćby w sercach tych, którzy w nich wierzą - odpowiedziała. Chociaż widziała w niej wściekłość i grozę, emanowała pewną dozą spokoju. Owszem, spokoju. Nie szarżowała. Nie każdy zły musi należeć do chaotic evil. Nie musi posiadać złowieszczego śmiechu, a także przerażającego wyglądu. Może emanować spokojem, choć działać przeciwko powszechnym normom społecznym.
- Yin-Yang. W każdym, kto jest dobry istnieje choć trochę mroku, zaś w każdym, kto jest zły, zawsze tkwi drobina dobra. Tego nie da się wyplenić. Nie można być do szpiku kości złym. Uważasz jakiś czyn za coś, co przyniesie złą sławę, podziw wśród działających na rzecz chaosu, jednak inni mogą uznać to za czyn szlachetny, bo co osoba, to inny pogląd - rzekła ponownie, po czym użyła jakiegoś na pozór znanego jej zaklęcia, jednak odmiennego. Zanim jednak do tego doszło, szybko odskoczyła w tył, skumulowała energię i puściła czerwoną, ognistopodobną smugę w stronę swojego oryginału. Był to jakiś inny Bastard Sword... Była na tyle szybka, że ciężko było się przed nią jakkolwiek ochronić, nie miała za dużo czasu do namysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   24.11.15 21:42

Norie odchyliła lekko głowę, kiedy kopia wykonała machnięcie mieczem. Spowodowało to, że kosmyk włosów został ucięty i opadł powoli na grunt. Normalnie, gdyby była fanatyczką i dbała o paznokcie czy włoski to by się zirytowała, ale póki nie była to pluszowa Erza to nie było tak wielkiego problemu. No chyba, że ogoliłby ją ktoś na łyso to wtedy paladyn by się zirytowała i pewnie kogoś połamała na kole lub wraz z kołem. Odruchowo odskoczyła w tył, kiedy kopia stanęła do niej bokiem. Również paladyn trzymała miecz z boku, obracając go sobie w dłoni. Stała na ugiętych nogach, chociaż wiedziała że nie rozmawia z typowym chaotycznym złym w tym momencie. W tym nawet zło się zgadzało, jej wewnętrzne zło które połączone było z wewnętrznym dobrem.
Pojęcie Ying-Yang nie było jej obce, faktycznie każdego da się uratować w jakiś sposób. Niektórzy źli nie są tacy od urodzenia. Czasami była to kwestia tego, że przeżyli jakąś traumę. Norie nie lubowała się w zabijaniu ludzi, robiła to tylko wtedy kiedy już nie mogła komuś pomóc a wtedy czuła naprawdę duże wyrzuty sumienia, że nic nie mogła zrobić.
Norie wzięła miecz w oburącz, gdyż znała pozę którą teraz kopia wykonywała. Domyślała się, że prowadzi to do Bastard Sword i o wiele łatwiej będzie jej tą technikę sparować przy użyciu Ghost Trick niż ją zestrzelić swoim Bastard Swordem. Praktycznie w tym samym momencie paladyn również odskoczyła w tył. Miała moment zdziwienia, kiedy smuga była zupełnie inna niż Bastard Sword. Energia była jakby szybsza i ciężko się będzie przed nią obronić. Mogła teraz liczyć tylko na wyuczone odruchy, czyli szybkie wykonanie Ghost Trick, wbicie miecza w ziemię co uczyni również duch oraz zasłonienie się ręką jako dodatkową warstwą ochronną. W głowie natomiast miała to: w końcu gdyby cały świat był dobrem, to stracilibyśmy pracę nieprawdaż? Nie ma dobra i zła istnieje punkt widzenia.
//600MM GT1.
6650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   26.11.15 22:36

- Słyszę myśli oryginału - stwierdził nagle oponent tym podwójnym głosem. Ghost Trick zadziałał dosłownie w ostatnim momencie, gdyż przeciął falę u góry i przy centrum, jednak jej dołu nie ściął, przez co ta nadziała się na drugi miecz, który wciąż nie zdołał jej całkiem zneutralizować. Ba - jedynie ją rozdzielił, przez co fala zaczęła ciąć po jej nagolennikach. Norie miała trochę szczęścia w nieszczęściu, gdyż ciężarki na nogach zostały zniszczone, roztrzaskane, razem ze zbroją na jej nogach - skończyła na boso - jednakże zmniejszyły częściowo obrażenia od ataku. Mimo tego, wciąż miała dość sporo rozcięć na goleniach.
- Póki zło istnieje na tym świecie, póty wciąż będzie praca dla szerzących dobro. Póki człowiek żyje na świecie, póty będą wojny. Dlatego właśnie proszenie dżinów o pokój mija się z celem. Zupełnie tak, jakby prosić się o śmierć, bo wraz ze spełnieniem życzenia, cała ludzkość znika - kontynuowała. - Czy to naprawdę Twoja siła, Azure Bringer? Czy pokażesz swój potencjał, czy może mam pomóc Ci wybrać odpowiednią ścieżkę życia? - zapytała za moment, po czym skorzystała z tego samego zaklęcia, co Norie, czyli Ghost Trick. I ruszyła, ponownie nacierając na swój pierwowzór.

Oczywiście ubytki w zbroi są na czas medytacji, zbroja w świecie rzeczywistym nie uległa zniszczeniom, bo jest po prostu zdjęta.
Poranione golenie. Mogą wystąpić problemy z poruszaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   26.11.15 23:23

„Oryginału? Jesteś moją mroczną częścią, a zatem jesteś mną. Obie jesteśmy oryginałem” – pomyślała podczas próby zablokowania tamtego ataku. Ghost Trick sprawdził się nie najgorzej, bo w ostatnim momencie pojawił się ten błękitny rycerz, który swoim mieczem miał osłonić samą Norie. Niestety nie zdążył zrobić tego do końca, fala cięła po nagolennikach a Norie bądź co bądź zareagowała syknięciem z bólu, kiedy pojawiły się rozcięcia na goleniach. Ciężarki na niej zostały zniszczone, chociaż do tej pory całkiem dobrze się trzymały. Nawet zapomniała, że nadal znajduje się w swojej głowie bo tak skupiła się na walce.
- Dżiny nie istnieją, bo gdyby istniały to już dawno ktoś by o to poprosił. Nie możemy liczyć na cuda, sami musimy je stworzyć i ja taki cud – powiedziała unosząc opierając się o miecz i używając na nim Reforge, aby wzmocnić siłę cięcia. Ostrze pokryło się błękitną energią, która zaczęła na nim tańczyć niczym płomienie w ognisku. „Sama obiorę tą drogę, jednak wiem że i tak będziesz mi towarzyszyć.”. Ghost Trick alternatywy był inny niż jej własny, jednak miał dokładnie to samo zastosowanie. Norie jednak wiedziała, że z uszkodzonymi goleniami będą problemy w poruszaniu się, a w tej walce mobilność lub jej brak decydował o wygranej lub przegranej. Paladyn musiała to szybko skończyć, nie pozwoli mrokowi zwyciężyć. Zwyczajnie z czystej upartości, a teraz… czas wokół niej zwolnił. W jej głowie… w jej perspektywie wszystko poruszało się wolniej. Nawet ona sama wydawała się sobie wolna. Tak… to była ta koncentracja, która dzięki przypływowi adrenaliny wskoczyła na wyższy poziom. Zamachnęła się mieczem na bok, po czym zaczęła zbierać energię już we wzmocnionym mieczu. Złapała go znów w oburącz, a rycerz powtórzył jej gest. Stała teraz w pozie, jakby miała dobrać miecz z pochwy, którą miałaby przy boku, jednak takowej nie miała bo ma to gdzie indziej. To było tylko wyobrażenie. Na moment przymknęła oczy i przypomniała sobie dzisiejszy trening prędkości. Mogła to wykorzystać, jednak energia za szybko się rozproszy podczas lotu. Błyskawicznie ruchem dłoni, przekręcając głowę smoka na pasku, zdjęła ograniczniki krępujące jej ruchy, a zaraz potem kiedy miecz się naładował jej energią postanowiła skompresować to do formy smugi. Energia poruszała się niespokojnie na mieczu, jednak obecność Reforge powinna pomóc w skupieniu się mocy na samym ostrzu. Błękit szalał wkrótce po całym mieczu, jednak najcięższe było przed nią. Miała bowiem skompresować ogromną ilość energii w postaci Bastard Sword, a następnie wykorzystać prędkość którą nabyła dziś. Musiała połączyć dwie trudne sztuki jaką była kontrola oraz siła fizyczna, a na dodatek zrobić to w ogniu walki. Przypomniały jej się nawet na moment te wszystkie treningi z Devil Bringerem, które odbyła. Tam również musiała tworzyć rzeczy na bieżąco aby przetrwać. Teraz to był jej... nie, ich umysł, to mogły być ich reguły gry i postanowiła spróbować to wykorzystać. Otworzyła oczy i błyskawicznie się zamachnęła wykonując podwójne cięcie z prędkością jaką tylko mogła rozwinąć. Energia została momentalnie wysłana z ostrza być może pod postacią smugi lub zwyczajnego Bastarda, jednak... jeśli zostałaby zdekompresowana to błękitny ogień, który pomknąłby w formie cięcia musiałby być naprawdę ogromny, gdyż w to cięcie Norie włożyła całe swoje serce. Nie planowała przegrać, nie na swoim gruncie i nie kiedy jest w pełni sił. Musiał to być ułamek sekundy, kiedy je wyprowadzała a kiedy to zrobiła? Czekała, aż alter się zbliży, na uwadze jednak miała długość miecza tamtego Ghost Trick i musiała to zrobić wcześniej. W końcu po to było to wyciszenie się wewnętrzne wewnątrz. Chociaż… czy to ma jakiś sens, skoro ona słyszy myśli oryginału? A skoro słyszy to znaczy, że działa to w dwie strony. Paladyn postanowiła wsłuchać się w swoje wnętrze i stać niewzruszenie w tej pozycji, w której stoi po wyprowadzeniu cięcia. Tak, by móc wykonać obronę przed mieczem swojej mrocznej strony.  
-1150 MM (nie wiem ile zyskuje przez ciężarki. Zakładając, że byłaby to ta sama wartość, którą mam w świecie rzeczywistym to będzie jakieś 1690 MM)
5500 MM lub 6040
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   27.11.15 22:31

- Nikt nie rodzi się zły. Zło się kształci w człowieku przez lata, nabierając formę przez wydarzenia z życia. Dlatego Dobro Azure Bringer jest oryginałem - otrzymała rychłą odpowiedź.
Wizja się zakończyła. Jednak w jaki sposób? Norie użyła zaklęcia, które zdecydowanie przerosło najśmielsze jej oczekiwania jeśli chodzi o moc. Włożenie w tego serca, czego prawdopodobnie nie mogła zrobić Alter zadziałało w ten sposób, że przecięła swoje zło. Nawet blokada z użyciem Ghost Trick nie była wystarczająco potężna, aby zablokować to cięcie. Jednak żeby zablokować, trzeba wystarczająco szybko wykonać ruch, bo krzyżowy blok, mimo pozornej skuteczności, jedynie nieznacznie uszczuplił cięcie, które wciąż roztrzaskało się na jej zbroi. Roztrzaskało się, przebił, przecięło, zmieniło ją w czerwoną energię powracającą do Norie. Cały ten świat po zwycięstwie Azure Bringer znikał w drobinkach energii, które zaczęły zbierać się na jej mieczu.
Skończyła tę medytację, dopiero wtedy odkryła, że pomimo krótkiego przewidywanego czasu trwania wizji, minęło naprawdę dużo czasu. Już zaczynało zmierzchać, a zimno buchało na jej sine już plecy. Cała była sina od tego mrozu, mogło to niezwykle przeszkodzić w podejmowaniu następnych akcji, w dalszym treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   27.11.15 22:50

Z tym się również zgodziłby oryginał, chociaż na człowieka się składa i dobro i zło. Oryginałem była zarówno dobra Norie jak i ta zła, chociaż obecnie pozytywna wersja była u steru. Mimo to, część zła miała na nią niewielki, naprawdę niezauważalny wpływ. Wszelkie objawy lenistwa, nawet najmniejsza zawiść czy też strach były elementami, które zawsze tworzyły podwaliny zła. Nie była bogiem, dlatego nie jest idealna. Jednak może być lepszym człowiekiem, pomagać innym jak do tej pory. Używać swojego daru, by być nadzieją na lepsze jutro dla ludzi, a nie ich zgubą. Zaklęcie, które wykorzystała paladyn wprawiło ją w zdziwienie. Nie sądziła, że drzemie w niej taka wielka moc która właśnie teraz unicestwiła jej zło. Może nie tyle unicestwiła co przegnała na chwilę.
Nawet potężny Ghost Trick swojego alter nie był w stanie w pełni zablokować uderzenia. Być może w tym krył się właśnie sekret techniki. Wykorzystać do niej swoje serce jak również skompresować energię do niewielkiej formy, by mogła z wielką prędkością pokonywać dystanse. Czerwona energia powróciła do Norie, a paladyn pomyślała tylko „jeszcze się spotkamy i to nie raz, a tymczasem dziękuję za pomoc”. Cały świat zaczął znikać, a Norie wybudzała się z transu. Dochodził teraz wieczór, a jej ciało było przemarznięte. Dopiero teraz to poczuła jak sine od mrozu ciało było zesztywniałe od zimna. Dobrze, że miała pod sobą ręcznik bo inaczej pewnie przymarzłaby do podłoża. Pocierała się rękoma, po czym błyskawicznie się ubrała. Zapewne troszkę podrażniła sobie skórę, ale lepsze to niż zamarznąć na kość. Dzisiaj nie mogła już trenować, dlatego pozostało zejść na dół, ponownie rozpalić ognisko i przy ognisku rozgrzać się wewnętrznie i wypocząć. Znowu musiała ustawić drewienka w stosik, po czym mieczem obskrobać kawałek deseczki by mieć wióry, które podpali za pomocą zapalniczki. Jak już uporała się z ogniskiem to nastawiła sobie zupę. Grzała się teraz przed ogniskiem, które postawione było w stosownej odległości od namiotu. Ciężki dzień, który zbliżał się do końca, w każdym razie postanowiła posiedzieć jeszcze dwie godziny, po czym wewnątrz namiotu zawinąć się w ciepłą kołdrę i zasnąć, gasząc wcześniej ognisko oraz zasuwając wejście do namiotu. Musiała się wyspać, by rano móc przystąpić do dalszego treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   28.11.15 0:23

Pierwsza zasada imprezy czy innej parapetówki: nigdy nie zasypiaj pierwszy. Bo jeśli masz "super" znajomych, odpalą Ci kawał i coś namalują Ci na twarzy, sprawią byś grał na gitarze czy inne takie.
Na szczęście tych nieprzyjemności Norie zdołała uniknąć z racji, że siedziała tak wysoko i w takim miejscu, że nie dało się tam tak szybko do niej dotrzeć. Lodowe pustkowia, które odwiedziła nie słyną ze zbyt dużej popularności wśród ludzi. Więc jej ciało zostało jedynie ucałowane przez chłód.
Udało jej się powrócić do zdatnego stanu w momencie, kiedy już zjadła zupę i ogrzała się przy ognisku. Ciepło czyni cuda, można by rzec. Jednak prawdziwe ukojenie nadeszło dopiero, kiedy wybrała się do łóżka, opatuliła w kołderkę, usnęła. Poza uczuciem przyjemnego ciepła kojącego jej zmarznięte kończyny, czuła, że jest obserwowana. Tak szybko, jak to uczucie się pojawiło, tak szybko to uczucie zniknęło. Zupełnie tak, jakby ktoś spojrzał się na nią i momentalnie zaraz zniknął. Nawet jakby wyjrzała z ciepluśkiego namiotu, nie zobaczyłaby niczego ani nikogo podejrzanego. Ot, pewnie tylko złudzenie.
Z samego rana zastała widok taki sam, jakim go zostawiła wieczorem. Tak samo przygaszone ognisko, tak samo rozłożone rzeczy, tak samo zostawione garnki i inne takie. A poza tym był dodatek w postaci karteluszki gdzieś wśród toreb, jednak naprawdę mało widoczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   28.11.15 0:48

Najwyraźniej za długo przebywała w swoim umyśle, bo zaczęła mieć zwidy. Jej własny cień mógł ją prześladować, obserwować i może dlatego miała wrażenie jakby była obserwowana? Może ma cichego wielbiciela, stalkera lub innego psychofana? Kto jednak zainteresowałby się konserwą? Jakiś maniak sushi, a może jakiś biedny zagłodzony student, który żyje i króluje na słoikach. Rzecz jasna spała z mieczem, bo jakże by inaczej miała zostawić swojego najlepszego przyjaciela na zewnątrz? By marzł i rdzewiał? Przecież miecz też potrzebuje uczucia! Gorącej miłości tego pieca hutniczego! Tak się nie godzi, o przyjaciół trzeba dbać i Azure Bringer należąca do Fairy Tail najlepiej o tym wiedziała. Chociaż jak wpadniesz do friendzone to z niego nie wyjdziesz, więc u wróżek samce nie mają czego szukać.
Chociaż to wszystko mogło być iluzją, halucynacją spowodowaną wyziębieniem i świeżo spożytą zupą z kawałkami ziemniaków. Coś czego łotewscy chłopi nie mieli okazji skosztować i przez to mieli halucynacje! Ona jednak była najedzona i miała haluny lub paranoje, schizofrenię czy też inne problemy mentalne. Może te ziemniaki były siane razem z marihuanenen substancjami chemicznymi albo innym narkotykiem? Będzie musiała złożyć rolnikowi reklamację, że tak słabo klepie i słyszy obrazy. W każdym razie rano kiedy wstała przystąpiła do porannej rozgrzewki, czyli setka pompek, rundka wokół przełęczy, a następnie umyć się przy pomocy roztopionej wody z tego lodu. Kiedy sięgała po czysty ręcznik oraz szampon, by sprawić aby włosy były jak po shaumie, czyli fabulous and stuff mogła zauważyć ową karteczkę. Pozbierała garnki i poukładała je odpowiednio, tak by nie panował tu bałagan. Ponownie skonsumowała zupę, która powoli się kończyła jak wszystko co dobre. Wypadałoby chyba na coś zapolować, ale najpierw spojrzała na nowy dodatek, który się pojawił. W głowie nadal miała widok tamtego cięcia, które wykonała i zastanawiała się czy poza swoim umysłem, gdzie można nagiąć rzeczywistość, może wykonać to samo. No nic, sprawdzi to dokładnie zaraz po tym jak zapozna się z treścią kartki. Chociaż... po chwili namysłu schowała ją do kieszonki i postanowiła najpierw wypróbować ową umiejętność. Ponownie ustawiła bloczki i stanęła od nich w znacznej odległości. Ujęła miecz w ręce, a następnie poczęła się koncentrować. Wiatr milkł, przestrzeń stawała się czarna, a przed nią pozostawały trzy bloczki które ustawiła wcześniej. Wyrównywała oddech, a jej moc magiczna poruszała się wzdłuż ostrza. Błękitny płomień znowu na nim tańczył, a sama Norie kompresowała właśnie energię. W jednym momencie otworzyła oczy i szybko wykonała cięcie, które pomknęło zapewne smugą lub czymś podobnym w stronę bloczków, a na efekt... musi poczekać. Jeśli jej się udało to była uradowana, a jeśli nie to będzie musiała troszkę więcej popracować nad techniką, ale jednak koniec końców wyszło na to że wyciągnęła tą nieszczęsną kartkę i w końcu ją przeczytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   28.11.15 14:31

Zajęła się sobą, po czym przystąpiła do treningu niczym ten łysol w pelerynie. Brakowało tylko dziesięciu kilometrów biegu. Chyba wiadomo, o kogo chodzi, nie? Nie wiadomo? Nie będę tłumaczyć, nie znam się.
Odnalazła kartkę, chociaż z samego początku jej nie przeczytała. Postanowiła spróbować ponownie tego cięcia, którego użyła w czasie wizji, tak samo jak jej Alter. Więc prędko podjęła się próby. Zebrała energię, skupiła się na tym jednym, niezwykle potężnym ataku. No i go wypuściła, celując w bloczki. Skompresowana fala przeleciała tych kilka metrów póki nie trafiła tego, w który została wycelowana. Po trafieniu zaczął się prawdziwy moment tej techniki, który ujrzała Norie zanim zakończyła wizję. Wyglądało to jak miniaturowy wybuch wywołujących setkę, jeśli nie tysiąc cięć. Wszystko zostało poszatkowane. Bloczki, podesty, lód na podłożu. Wszędzie były jakieś linie, przecięcia, wszystko się rozsypało, no może poza podłożem.
Zaraz po tym zdecydowała się odczytać karteczkę. A na niej co było? "Pora wracać. Niedługo Igrzyska, prawda? Wypadałoby stawić się na miejscu. ~Przyjaciel z Fairy Tail". Pozostało jednak pytanie: kto to był i skąd wiedział, gdzie jest Norie, że wysłał tę wiadomość? Może to ten, kto ją obserwował?

Cytat :
Trening zaliczony, zaklęcie zostanie dodane do KM.
Otrzymujesz za walkę oraz fabułę łącznie 900MM
Można zrobić z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   28.11.15 15:10

Peleryna? Tak, przez moment Norie z jakiegoś powodu przeszła przez myśl peleryna jako ładny dodatek do zbroi. Oczywiście do tej wyjściowej, a nie do takiej w której się walczy bo przecież każdy głupi wie Syndrom I see you że peleryna bardzo utrudnia walkę, bo przecież można nią o coś zaczepić oraz całkiem sporo wizji zasłania.
Paladyn była uradowana, a zarazem zdziwiona efektem końcowym bo przecież w tamtej wizji nie zobaczyła końcówki i efektów swoich działań. Znaczy widziała wtedy przecięty swój mrok, ale nie co było potem. Jak w brazylijskiej telenoweli ciąg dalszy nastąpił w najmniej oczekiwanym momencie, a teraz był drugi odcinek który przez ¼ czasu antenowego wspominał co działo się w poprzednim odcinku. Efekt przeszedł jej najśmielsze oczekiwania i aż wyskoczyła pod niebiosa, niczym valkyria w fajnej zbroi i blond włoskach na białym koniu tyle, że bez konia. Wiedziała jednak, że ta technika może być śmiertelna w skutkach jeśli zostanie użyta na żywym człowieku. Przystąpiła do oględzin. Podeszła do miejsca wybuchu i sprawdzała głębokość przecięć. Były dosyć głębokie, a bloczki wyglądały jakby ktoś je cały dzień kroił rozgrzanym nożem z taką perfekcją, że były ledwo widoczne te ślady. Dotknęła jednego, a ten rozpadł się na drobne kosteczki lodu. Teraz przyszedł czas czytania kartki.
Faktycznie, przypomniało jej to że zbliżają się Igrzyska i powinna wracać już do swojej gildii, jednak zastanawiała się kto za nią poszedł? Sakura byłaby oczywistym podejrzanym, jednak wtedy rozpoznałaby jej charakter pisma, w końcu dziewczyny były ze sobą bardzo blisko #lennyface. To na pewno była osoba, która ją obserwowała jednak nadal… kim była ta osoba? W Fairy Tail miała sporo przyjaciół, zwłaszcza jeśli policzyć tamtą grupkę której kiedyś pomogła i zrekrutowała do gildii, dlatego wytypowanie jednego podejrzanego nie było prostą sprawą. Nawet ten typ zakradł się w pobliże toreb tak, że nie obudził Norie chociaż nie było to trudne. W końcu była wycieńczona treningiem i pewnie spała jak zabita. Schowała kartkę do kieszeni, będzie na później a jeśli to ktoś z Fairy Tail to być może będzie na Igrzyskach.
- Faktycznie… Sakura pewnie umiera z tęsknoty i pewnie zjadła już wszystko w lodówce ze stresu – odetchnęła i uśmiechnęła się, że wraca do gildii. Spakowała rzeczy i uprzątnęła ten bałagan który zrobiła, a z większych segmentów lodu ostrzem wycięła bałwanka i ustawiła go. Posiekane kawałki lodu ułożyła wokół niego, tak by wyglądało że stoi na jakiejś górce. Niby nie miała talentu plastycznego, ale dobrze operowała mieczem i wycinanie w lodzie nie powinno sprawić jej problemu. Kiedy już zostawiła znak iż tutaj była, zabrała swoje tobołki i wyruszyła.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Lodowa Przełęcz   

Powrót do góry Go down
 
Lodowa Przełęcz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Lodowa jaskinia
» Na tamtą stronę i z powrotem (o ile przeżyjemy)
» Lodowa jaskinia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie