IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Restauracja "Mango"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Restauracja "Mango"   07.11.14 7:35

Stosunkowo duża i elegancka restauracja, posiadająca cztery gwiazdki. Przychodzą tu głównie arystokraci odziani w najróżniejsze suknie i smokingi. Czasami jednak zdarzają się ludzie mało rozgarnięci przychodzący w ubraniach codziennych. Egzotyczna nazwa pochodzi od popularnego owocu, który jest przysmakiem właściciela i serwowany jest na kilka sposobów.
Stoły są ustawione pod ścianami i oddzielone od siebie parawanami, aby zwiększyć poczucie prywatności gości. Jako że główne pomieszczenie ma kształt bardzo grubej litery L, w dłuższej jej części znajduje się jadalnia, a w krótszej parkiet i miejsce dla muzyka. Zazwyczaj występują tu osoby grające na saksofonie, pianinie, fortepianie i innych klasycznych instrumentach. Restauracja może się jednak poszczycić również występami śpiewaków i śpiewaczek, których głos nie raz złapał ludzi za serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   29.01.15 16:42

Jeszcze przed wejściem, blondyn sprawdził czy o niczym nie zapomniał. Gdyby miał jakikolwiek plan działania to powtórzyłby go w myślach. Ale nie miał.
Brata puścił przodem, otwierając przed nim drzwi. Do środka wślizgnął się tuż za nim.
Przypuszczał, że identyfikacja zleceniodawcy nie powinna zająć im zbyt długo czasu. Najbardziej prawdopodobniejsza opcją był właściciel, chociaż i tak może się zdarzyć, że będzie to po prostu jeden z gości. Oby tylko szybko go rozpoznali, nie miał zamiaru przebywać w tym lokalu dłużej, niż wymagała tego sytuacja. Zwyczajnie źle się czuł w takich miejscach, w stroju roboczym i z nożem za pasem, wśród powciskanych w garnitury bogaczy, pozwalających sobie na częstsze wypady do takich restauracji jak ta. Wymacał w kieszeni płaszcza zlecenie, omiótł wzrokiem pomieszczenie. Pięknie, parawany. Dosłownie czuł, jak jego nadzieje powoli się sypią.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   30.01.15 21:22

Mike jak typowy lekkoduch nie zwracał uwagi na nic wokół, chociaż czasem zerkał na jakąś kobietę gdy przechodziła blisko nich. Oczywiście brat jakimiś sposobami go asekurował, na pewno nie chciał by jego ukochanemu braciszkowi cokolwiek się stało. Przed wejściem do ekskluzywnej restauracji poprawił swoją fioletową koszulę by wyglądać chociaż trochę bardziej odpowiednio od brata.
-Och, dziękuję Sebastianie! -z uśmiechem powiedział w stronę brata, który otworzył młodszemu drzwi. -To gdzie teraz mamy iść, mój ulubiony lokaju? -zaśmiał się cicho, mówiący dalej swoją chamską kwestię. Gdyby miał pieniądze to na bank by wysłał Variego do sklepu by szybko zakupił najtańszy garnitur, ale bieda w portfelu, bieda w życiu, tylko torba nie biedna, bo sporo rzeczy do palenia.
Zauważył poziom tej restauracji dopiero wtedy gdy przed oczami ukazał się mężczyzna w stroju wyjściowym, najprawdopodobniej był zrobiony z jedwabiu, chociaż akurat on nie rozróżniał czy to len czy może kaszmir, ale wyglądało na drogie. Myślał z początku, że to jeden z gości, jednak nagły zonk! Kelner. Szczęka lawendowego chłopca aż opadła w dół i było to widoczne, bardzo widoczne.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   01.02.15 14:28

Kelnerzy parzyli na bliźniaków z nieukrywanym niepokojem, wyraźnie zastanawiali się co też im strzeli do łba. Jeden, ze srebrną plakietką na której napisano Paul, podszedł do nich mając na twarzy firmowy uśmiech numer trzy: przywitaj klientów, ale na napiwek nie licz.
- Witam państwa w restauracji Mango. Mam na imię Paul i będę dziś państwa obsługiwał. Przygotować stolik w sekcji dla palących czy nie palących?
Nim którykolwiek z braci zdołał odpowiedzieć podeszła i kelnerka. Niska kobieta o niebieskich oczach i ciemnobrązowych oczach skinęła głową Variemu i Lavenderowi, w jej oczach błyszczały psotne iskierki. Jeśli wierzyć plakietce miała na imię Ginger, ale obaj bracia znali ją jako Gin, kuzynkę jednej z członkiń Blue Pegasus. Spotkali ją dwa czy trzy razy, wydawała się bardzo ciepłą i skorą do żartów osobą.
Gin chwilę tłumaczyła coś swojemu koledze, który w końcu chyba zrozumiał o co chodzi. Odetchnął z ulgą, poprawił krawat i nim odszedł zdążył tylko powiedzieć:
- Proszę wybaczyć, mamy małe zamieszanie. Ginger odpowie na wszelkie wasze pytania.
Ginger uśmiechnęła się ciepło, wyciągnęła z koszyczka dwa menu i poprowadziła ich w głąb restauracji.
- Państwo Merkury są tu od pół godziny, dobra wasza. Z uwag pomocniczych mogę tylko powiedzieć, żebyście nie zarywali do Jibril, ich córki. Ne dość, że zdenerwujecie rodziców to jeszcze wasza walka zdemolowałaby pół restauracji. Jibril jest magiem. Powodzenia, trzymam za was kciuki - powiedziała cicho zatrzymując się przed ozdobnym, ciemnoniebieskim parawanem zdobionym złotą nitką.
Weszła do boksu, a po chwili zaprosiła bliźniaków gestem. W środku siedziały trzy osoby. Mężczyzna miał na oko czterdzieści lat, ubrany w drogi garnitur uważnie obrzucił ich spojrzeniami tak, jakby byli towarem do wyceny, od razu widać było, że na handlu spędził większość życia. Jego czarne włosy były odrobinę zbyt czarne, nie wykluczone, że używał farby. Wydawał się dość przystojny, ale w taki surowy sposób, mocna szczęka, trochę muskulatury i szare, chłodne oczy. Potarł dłonią krótki zarost i wymienił spojrzenia ze swoją małżonką. Kobieta uśmiechnęła się i skinęła głową. Jej niebieskie włosy były bardzo kręcone i przy tym ruchu podskoczyły jak sprężynki.
Dużo młodsza, najwyżej dwudziestoletnia dziewczyna przyglądała im się z uprzejmym zainteresowaniem. Ciemnogranatowe włosy upięła w wysoki kok, jednak na tym kończyła się jej elegancja. Gorset, który założyła bardziej pasowałby do jakiegoś filmu steampunkowego.
Mężczyzna wstał i wyciągnął rękę na przywitanie. Miał konkretny, mocny uścisk.
- Miło mi panów poznać. Nazywam się William Merkury, a to moja żona Elaina oraz córka Jibril. Usiądźmy, przystawki powinny za chwilę się pojawić. Zjemy i przejdziemy do interesów - wskazał na trzy wolne krzesła. Widocznie spodziewał się większej liczby chętnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   01.02.15 19:14

Kiedy Vari już wyjmował zlecenie, pojawiła się Gin. Odruchowo spojrzał na nalepkę na jej piersi.
Kurczę, ale to dobre. Można bezkarnie patrzeć się na jej piersi pod pretekstem odczytywania imienia... pomyślał, uśmiechając się w stronę dziewczyny. Szczerze, to nie spodziewał się jej tutaj znaleźć. Ani w ogóle ją spotkać.
Widząc, że niepotrzebne są formalności typu ,,cześć" i ,,co u ciebie", wziął jedną kartę. Popchnął lekko brata, dając mu tym samym znać, by szedł jako drugi, on sam ruszył ostatni.
Słysząc wzmiankę o córce, jak sądził, właściciela, naszła go niepohamowana ochota na szturchnięcie bliźniaka łokciem. Bo chyba oczywiste było, do kogo te słowa są w większości kierowane.
Gdy zatrzymali się na chwile, kiwnął w jej kierunku głową w geście niemego podziękowania. Po czym wszedł za bratem do środka.
Widząc spojrzenie mężczyzny, przez głowę przemknęło mu tylko Cena nie jest mała.
Kiedy para wymieniała tak między sobą spojrzenia, założył ręce na piersi i stanął obok Mike'a, czekając.
Jako pierwszy uścisnął dłoń mężczyźnie, w końcu, miał do tego prawo jako starszy z braci. Co prawda o pół minuty, ale to już mniej ważny szczegół.
-Przyjemność po naszej stronie. Ja jestem Vari a to mój brat, Mike-tu wskazał drugiego blondyna, po czym grzecznie zajął jedno z wolnych miejsc. No, czyli zamiast wejść, spytać o co trzeba i wyjść zostaną tu dłuższą chwilę. O tyle jednak dobrze, że chwile spędzoną w większości na jedzeniu, które, nie wątpił, musiało być z ,,wyższej półki". Bez skrępowania zatopił się w lekturze menu.


Ostatnio zmieniony przez Yarkers dnia 02.02.15 21:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   01.02.15 23:02

Hermiona jak zawsze musiała sprawić komuś kłopoty. Dzisiejszego dnia miała wybrać się z kimś na misję, ale jak to dziewczyna miała w zwyczaju zgubiła się po drodze. Białowłosa była osobą dosyć niezdarną, jednak kroczyła przez miasto w nadziei, ze w końcu znajdzie upragniona restaurację.
Westchnęła głośno i poprawiła swój sweterek kilka razy. Dziewczyna już się napaliła na misję. Uśmiechnęła się pod nosem i pobiegła wzdłuż ulicy. Nowy dzień, nowa misja, nowa przygoda - nadciągające nowe wrażenia zapierały jej dech w piersiach. Po dłuższym błądzeniu wydawało się dziewczynie, że znalazła upragnioną restaurację. Szybko stanęła przy oknie i doprowadziła siebie względnie do ładu.
Podeszła do drzwi frontowych z uśmiechem na twarzy. Popchnęła je do przodu. Panienka Heavensworth bała się tego, co się stanie w tym momencie. Dawno nie była na żadnej misji, a to że nie znała towarzyszy tylko utrudniało jej zadanie. Mimo to dziewczyna cieszyła się! Może zdarzy się coś wyjątkowego? Who knows~
Szybko wyrzuciła wszystkie wątpliwości z głowy i zrobiła krok do przodu. Ważne by nie stać w progu, myśleć pozytywnie oraz iść przed siebie. Rozejrzała się wokół. Białowłosa czuła się lekko zagubiona. Rozejrzała się po lokalu, nie zauważyła żadnej znajomej twarzy. Wielkość pomieszczenia i jego wystrój zwaliła Heavensworth z nóg. Podeszła do kelnera, który stał najbliżej niej.
- Przepraszam, bo ja no przyszłam na misję - była lekko zmieszana. Coś jej podpowiadało, że nie może wariować. Tyle trolli w jednym pomieszczeniu, a ona nie mogła tego wykrzyczeć. Trochę ją to drażniło, ale musiała pokazać klasę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   02.02.15 21:25

Bardziej interesowało chłopaka kolory w środku. Tutaj intensywna czerwień, tam piękny granat, a w innym miejscu jasny brąz, jednak ozdóbki ze złota lub w jego kolorze były widoczne w każdym miejscu całej restauracji. Blondyn był ciekaw czy nawet ta nitka w parawanie jest z czystego złota. Nie były to jego klimaty w żadnym stopniu, przez co zaczynało Mike'a to wszystko ciekawić, zwłaszcza te wielkie żyrandole nad ich głowami, wydawały się na aż tak ciężkie, że chłopak czuł mały lęk. W każdym momencie mogły najzwyczajniej spaść przez swój ciężar, chociaż najprawdopodobniej nad budowaniem całej restauracji byli odpowiedzialni jedni z bardziej doświadczonych budowlańców w całym kraju, ale przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie?
Wreszcie wyszedł ze swojego małego świata, słysząc dźwięk przesuwanego parawanu. Jako, że dla niego było ważniejsze rozmyślanie na temat nitek i kolorów to nic o córce nie słyszał. Ups? Wyglądała na młodą, coś z dwadzieścia lat, to chyba dalej jest młoda, nie? Akurat teraz wolał być posłuszny gestom brata, który pewnie słyszał co mówiła Ginger, chociaż miał wrażenie, gdy raz spojrzał przelotnie na brata, że tego bardziej interesują skaczące balony dziewczyny... Znaczy plakietka z jej imieniem oczywiście!
Tak samo jak brat kiwnął głową w geście przywitania i zabrał menu, w którym widział prawie samo słowo ''mango''. Mięso z mango, piwo z mango, sałatka z mango, mango z mango. Miał już zamiar odpuścić z jedzenia czegokolwiek, bo Lavenderowi nie widzi się jedzenia steku ze słodkim owocem jakim jest to cholerne mango, ale jeżeli już rodzina zamówiła im przystawki to nie odmówi, aż taki głupi to on nie jest.
-Misiek... Znaczy Vari. -zaczął z nadzieją, że menu zakrywa ich tak by jego szept był słyszalny tylko do brata. -Bo ja to głucha pała czy jak to ty tam nazywasz i nie słyszałem co mówi nasza prowadząca. Lepiej nie dotykać córeczki pana prezesa, tak? -spytał z małą pewnością w głosie. Bez swoich używek był trochę mniej śmielszym niż zazwyczaj, cóż to takie przyzwyczajenie po ciągłym byciu naćpanym. Nagle brat się wita ''Pójdźmy na misję! Ale musisz być kulturalny w ekskluzywnej restauracji, jasne?'' i tutaj twoje plany z zapaleniu sobie świeżego skręta idą się pieprzyć razem z gałązkami starej lawendy, którą młodszy Yarkers trzymał w małym wazonie na szafce nocnej.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   04.02.15 17:49

Kelner, który stał przy drzwiach początkowo uśmiechnięty uprzejmie, a przy tym profesjonalnie gdy tylko usłyszał w jakim celu przyszła tutaj Hermiona z jego uśmiechu została jedynie część: profesjonalnie. Mruknął coś pod nosem, co brzmiało mniej więcej jak "kolejny mag" okraszone nieco większą porcją synonimów. Widocznie kelner imieniem Paul, jak głosiła srebrna plakietka, miał niezbyt miłe przeżycia związane z czarodziejami.
- Witam w restauracji Mango, państwo Merkury oraz pani współpracownicy już zaczęli spotkanie. Proszę za mną - powiedział już w pełni profesjonalnie, wręczył Hermionie kartę i poprowadził ją do odpowiedniego stolika.
W tym samym czasie toczyła się niezobowiązująca pogawędka o niczym. Jibril dotąd całkowicie obojętna skinęła uprzejmie głową słysząc imiona bliźniaków. Gdy tylko pojawiła się Gin z przystawkami uśmiechnęła się promiennie. Szybko złożyła zamówienie nieco wbrew etykiecie najpierw sama wybierając danie, a dopiero później oddając głos ojcu. Przyszła kolej na bliźniaków.
Wbrew temu co uważał Lavender w karcie dań nie wszystko sprowadzało się do mango. Wystarczyło przekręcić kartkę by zanurzyć się w liście naprawdę smakowitych dań. Kaczka faszerowana, foie gras, steki, tatar - dużo znakomitych potraw i ani grama owocu będącego jednocześnie nazwą restauracji.
Do boksu wprowadzono Hermionę. Obecność kobiety znacząco poprawiła humor zleceniodawcy. Ponowił prezentację, również uścisnął jej dłoń i wskazał wolne miejsce. Gdy wszyscy już się najedli rozpoczęła się wreszcie właściwa część spotkania.
- Może zacznę od pytania co właściwie wiedzą państwo na temat zadania - odezwała się Elaina. - Będzie nam łatwiej rozwiać wątpliwości i odpowiedzieć na konkretne pytania.
- Nie zapominając o tym, że czas to pieniądz i nie chcielibyśmy zbyt długo państwa zajmować mówiąc o tym, co już jest państwu wiadome - dokończył William biorąc do ręki filiżankę kawy i upijając łyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   04.02.15 20:41

-Nie tykaj, nie patrz, nie mów, chyba, że cię zapyta. - odparł szeptem, nie odrywając wzroku od menu. Ściągnął niezadowolony brwi widząc, jakie potrawy figurują na pierwszej stronie. Z góry przyjął, że całe menu jest tylko zbiorem szalonych wariacji na temat mango. Mylnie. - Najlepiej to nawet przy niej nie oddychaj... -mruknął, odwracając stronę - Jibril jest NIE  D O   W Z I Ę C I A.   - na ostatnie zdanie położył wyraźny nacisk, mając nadzieje, że brat weźmie sobie jego słowa do serca.
Natychmiast się jednak rozpogodził, gdy zobaczył kilka kolejnych stron menu. I chociaż  połowy tych dań nie znał, przypuszczał, że skoro wykwintne i takie drogie to musiało smakować nieźle, z drugiej strony jednak wolał nie ryzykować, zamówił więc krwistego steka. Miał szczerą nadzieje, że za jedzenie nie potrąci im z zapłaty.
Gdy pojawiła się Hermiona, dał bratu sójkę w bok - Ale tą już tykać możesz...
Po posiłku, słysząc pytanie wyciągnął zlecenie z kieszeni odwieszonego wcześniej na krzesło, zielonego płaszcza. Położył je na stole.
- Wiemy tyle, ile napisano na ogłoszeniu. Czyli mamy zająć się obroną karawany jadącą z tegoż miasta do Stream. - Nieznacznie się pochylił ku rozmówcom, oparł łokcie o podparcia, splótł ręce na wysokości brzucha. - Chciałbym znać konkretną trasę. Oraz wiedzieć, jak wielka jest ta karawana i co przewozicie. No i czy te dwadzieścia pięć tysięcy to na łepek czy do podziału... - uśmiechnął się delikatnie.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   04.02.15 21:10

- Oczywiście! - wyrwało się dziewczynie i uniosła rękę do góry, szybko jednak zarumieniła się, a jej energia spadła - Dziękuję, jest pan naprawdę bardzo, bardzo, bardzo miłym człowiekiem, naprawdę.
Dziewczyna skocznym krokiem udała się za kelnerem. Cała rozpromieniona na twarzy. Znalazła dobrą restaurację i wszystko idzie po jej myśli. Może ten pracownik trochę przypominał jej pingwina, ale nie chciała już pytać dlaczego przebiera się za niego w godzinach pracy. Zamierzała przejść do bardziej poważniejszych kwestii.
Przed wejściem do zleceniodawcy przybrała trochę poważniejszą minę, żeby ten uważał ją za bardziej rozgarniętą. W końcu do boksu weszła i nasza Hermiona. Uśmiechnęła się oraz przywitała ze zleceniodawcami. Wydali się dziewczynie miłymi ludźmi. Sama dobrze nie wiedziała, jak ich nazwać. Wiele nazw przychodziło jej do głowy, nie wiedziała które najbardziej by do nich pasowało.
Kiedy zobaczyła bliźniaków uśmiechnęła się szerzej i pomachała im ręką. Nie wiedziała jak zareagować na chłopaków, wyglądali na klonów. Może nimi byli? Dziewczynie aż przeszły ciarki po całym ciele, gdy pomyślała o tym dłużej. Poprawiła swoje włosy i lekko przegryzła dolną wargę. Usiadła na wolnym miejscu i zaczęła powoli przeglądać kartę. Nie miała konkretniejszego pomysłu na zamówienie, znając ją zamówiłaby budyń o ile mogłaby.
- W sumie chciałabym wiedzieć co konkretnie chronimy i czy przed kimś konkretniejszym - popatrzyła jeszcze raz po bliźniakach. Zaczerwieniła się, spuściła wzrok na swoje nogi - no i... W sumie nieważne. - nie chciała zostać źle zapamiętana. Skądś kojarzyła chłopaków. Nie wiedziała konkretnie skąd, ale szósty, kobiecy zmysł coś jej podpowiadał. Sama nie wiedziała co, chociaż dowie się tego. W końcu kto by to zrobił jak nie ona?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   04.02.15 21:42

Przytakiwał energicznie na każde słowo wyrzucane z ust Variego, który powtórzył z trzy razy to samo, a jednak niezaćpany Mike ogarnia świat jak każdy. Niestety ogarnia, nie lubi tego i ogólnie taki normalny, poważny świat jest czarny jak czarna magia, chociaż tamta przynajmniej jest ciekawsza niż taka cegła. ''Vari! Spójrz jaka piękna cegła! Zaadoptujemy ją? Będę wyprowadzał na spacery, karmił, poił twoim paroletnim winem!'' - to były wczorajsze słowa Lavendera pod wpływem, jedyne co zrobił jego brat było litościwe westchnięcie i przeproszenie bogów za zachowanie własnego bliźniaka. Już chyba wiemy czemu Misiek kazał mu nie palić przed wyjściem. Przynajmniej jest kulturalny i siedzi cichutko jak wiewiórki podczas snu zimowego... Chwila, wiewiórki nie zapadają w zimowy sen? Cóż, może z fioletowego chłopca jest specjalna wiewiórka i ona zapada? Nasz ćpun zawsze musi być inny więc w świecie wiewiórek zapewne też by się wyróżniał.
-To co chciałem wiedzieć i potrzebowałbym powiedział Vari, który aktualnie jest głową w naszej dwójce. -uśmiechnął się promiennie jak i lekko by jakoś podnieść pewność zleceniodawcy, który nie był szczęśliwy z patrzenia na dwóch mężczyzn. Gdy tylko znowu usłyszał rozsuwaną kotarę wzrok poleciał w tamtą stronę, a lodowym oczom narkomana ukazała się jasnowłosa panienka, mająca na oko jakoś siedemnaście lub osiemnaście lat. Gdy usłyszał od brata ''Ale tą już tykać możesz'' szturchnął w jego bok mocniej odpowiadając szeptem ''zamknij się...'', później dodając ''A, wybacz bracie, boli? Wiesz, drgawki, tak trochę zimno tutaj. Wybaczcie mi, jestem lekko przeziębiony'' pociągnął nosem kończąc swoją cichą i pełną pewności wypowiedź.
Może to całe menu nie było dla chłopaka idealne, ale wreszcie wybrał jakąś sałatkę bez mango, jednak z jakimś drobiem i delikatnym ziołowym sosem. Gdyby nie to, że aktualnie nie był głodny, a przy takich ludziach nie dotknie steku, bo jakby nie było - facet, a akurat on mięsa nie kroi i raczej nie ma zamiaru w najbliższe przyszłości, chyba że kobieta będzie mu kazać to ona go nauczy. Nie wygląda, ale młodszy syn Yarkers jest posłusznym chłopaczkiem, zwłaszcza do starszych osób, którym pomaga, kobiet i zleceniodawców.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   05.02.15 21:24

Podano jedzenie, które pachniało i wyglądało wręcz niesamowicie. Stek był idealnie wysmażony, rumiany a jednocześnie, jak się później okazało krwisty w środku. Do tego polany ciemnopomarańczowym sosem od którego na pierwszy rzut oka leciała ślinka. Pojawił się motyw mango w postaci dekoracji, na talerzu leżała ćwiartka tego złocistego owocu przyozdobiona listkami świeżej mięty tak intensywnie zielonej i pachnącej, że to się w głowie nie mieściło. Wszystko ułożono w misterne konstrukcję zdającą się przeczyć prawą grawitacji na pięknym, pastelowopomarańczowym talerzu.
Sałatka również wydawała się idealna, aż żal było ją jeść. Zielone liście sałaty doskonale współgrały z czerwienią papryki i pomidorów. Wśród tego wszystkiego widać było idealnie równe plasterki ogórka, pomarańczowe paseczki innego gatunku papryki, kostki białej fety i drobno posiekane orzeszki. Nie można zapominać o grzankach czosnkowych i panierowanych kawałkach kurczaka promieniście ułożonych na środku talerza. Wszystko polano sosem vinegret równie misternie i elegancko co stek Miszki.
Hermione, która nie precyzowała zamówienia podano oszronioną szklankę soku z egzotycznych owoców i koszyczek z pieczywem czosnkowym. Sok, po spróbowaniu, okazał się bardzo słodki i orzeźwiający. Dało się w nim wyczuć pomarańcze, mango, brzoskwinie, papaję i nutę ananasa.
Gdy zjedli, nie trzeba wspominać, że jedzenie smakowało jeszcze lepiej niż wyglądało przeszli do interesów. William wyciągnął mapę i wskazał trasę jaką miała poruszać się karawana.
- Nie Stream, Hargeon. Zmieniono nam punkt docelowy. Karawana jest całkiem spora, będziemy podróżować w trzydzieści osób plus wy jako obstawa. Towaru jest dość sporo dlatego będziemy łakomym kąskiem dla wielu band i mrocznych gildii. Z tego powodu rezygnujemy z transportu pociągiem, zbyt łatwo go przejąć. Trasa powinna nam zająć około dwóch dni. Wyruszamy jutro o siódmej z okolic północnej bramy.
- Do podziału, a za doskonałe wywiązanie się z obowiązków możecie liczyć na drobny bonus. To jak, możemy liczyć na współpracę? - dodała Elaina.

Mapa. Po opuszczeniu restauracji możecie udać się do parku i po fabulić sobie przez te kilka dni kiedy mnie nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   05.02.15 22:24

Odetchnął słysząc o zmianie celu wyprawy. Nie znał terenów leżących pomiędzy Magnolią a Stream...Nawet nie wiedział gdzie leży to całe Stream! Na żadnej z kiedykolwiek oglądanych przez niego map takiego miasta nie zaznaczono. Co było całkiem ciekawe, na pewno później poszpera na ten temat. Drogą do Hargeon znał z własnych wycieczek, aczkolwiek podejrzewał, że będą musieli wybrać mniej uczęszczane szlaki.
Choć otrzymane odpowiedzi tylko częściowo odpowiadały na jego pytania, pokiwał głową na ,,tak", gest poparł słowami. - Oczywiście - dźwignął się z krzesła, by oficjalnie potwierdzić przyjęcie zlecenia ponownym uściskiem dłoni.
~
Plany co do jutrzejszej wyprawy rozpoczął tuż po wyjściu z boksu. Trzydzieści osób.  No nieźle, ładna liczba. Nie głupim pomysłem byłoby podzielenie karawany  na trzy mniejsze ,,części", składające się z 10 osób i jednego maga. Wszystkie jechałyby w równych, stosunkowo niewielkich odstępach. W razie nagłego ataku wystarczyłoby krzyknąć, pomyślał, przechodząc przez główne pomieszczenie.
Wyszedł na zewnątrz, przystanął, odwracając się do brata oraz nowej współpracowniczki.
-Vari - przedstawił się, składając ręce na piersi - Miło mi poznać.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   05.02.15 22:46

Dziewczyna uśmiechnęła się jak tylko dostała coś do jedzenia. Szybko na jej twarzy zagościł uśmiech i powoli zajadała się daniem. Spoglądała badawczo na wszystkich zgromadzonych tu ludzi. Wydawali się normalni, czyli na Hermionowe jeszcze bardziej podejrzani niż normalni ludzie.
- Dziękuję za posiłek - gdy zjadła ułożyła sztućce na talerzu i wyprostowała się.  Białowłosa tylko potakiwała, słysząc zleceniodawcę. Cóż, klient nasz pan, nawet nie miała zamiaru marudzić, co do zmiany trasy. Karawana przewożąca wiele cennych rzeczy mogłaby być naprawdę łakomym kąskiem dla mrocznych gildii.
- Oczywiście, że tak! Macie mój łuk, czy coś w tym guście - zawołała radośnie białowłosa. To dopiero przygoda. W końcu będzie mogła zmierzyć się z innymi magami, a kto wie co się stanie na trakcie?
Z boksu wyszła razem z bliźniakami, których cały czas obserwowała. No cóż, skądś chłopaków kojarzyła, ale nie była do końca pewna skąd. Zrobiła obrót wokół własnej osi, wielu w tym momencie mogło poczuć delikatny aromat lilii. Dziewczyna lubiła ładnie pachnieć i nie ukrywała tego. Zapach nie był ani za mocny, ani za słaby.
- Hermiona - wyszczerzyła swoje kiełki - Miło poznać Vari i? - spytała się bo najwyraźniej chciała poznać imię swojego drugiego towarzysza broni.
- Nie, żebym była niegrzeczna czy coś ale skądś was kojarzę! Daję głowę, że gdzieś się spotkaliśmy.
Hermiona zdjęła sweterek, odkrywając swoje ramiona. Niektórym mógł rzucić się w oczy znak gildii pegazów, ale to tylko  naprawdę wytrwałym obserwatorom.
- Hmm, no w każdym razie jeżeli chcecie porozmawiać to chodźcie do parku, bo gdzieś trzeba odpocząć i się rozerwać - i poszła w kierunku parku. Nie wiedziała, czy chłopacy pójdą za nią. Chciała odpocząć po prostu w trawie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.02.15 20:42

Mike to wybredne stworzenie więc paprykę włożył do ust jako ostatnią, nigdy za nią nie przepadał i w przyszłości dalej nie ma zamiaru. Ale trzeba być uprzejmym i nie wybrzydzać gdy ktoś daje tobie aż tak drogie żarcie, a ty jesteś debilem i nie przeczytasz o składnikach, które zawiera, chociaż przyzna - kurczak i sos były tak pyszne, że nie potrafiłby nic złego powiedzieć na ich temat. Oczywiście dalej przytakiwał na każde słowo, które każdy mówił, byleby nie wypluć tej obrzydliwej papryki, która już ledwie żyła pod językiem Lavendera. Gdy tylko pozwolony im wyjść z boksu, a rodzina dalej była w środku, złapał za sakwę brata, która jakaś bardzo pełna nie była, i wypluł tę bardzo smaczną paprykę do środka. Taka niespodzianka czy coś w tym rodzaju, a każdy wie, że o brata trzeba się troszczyć jak o samego siebie!
-Wiesz Misiu. -zaczął z delikatnym uśmiechem. -Zapomniałem kanapek zrobić tobie na drogę więc trzymaj moją obślinioną i lekko pogryzioną paprykę! Nie musisz dziękować, ja wiem, że jestem najlepszym bratem pod słońcem Misiaczku mój drogi. Pamiętaj, dalej nohomo. -poklepał lekko jego owłosiony policzek. Słysząc głos dziewczyny do nich wyprostował się jak na bardzo kulturalnego mężczyznę przystało. Gdy tylko podsłuchał coś o tym, że są jej znajomi to nasz lawendowy zboczeniec przyjrzał się jej młodemu ciału, które było całkiem nieźle zadbane jak na dzisiejsze standardy. Wreszcie zauważył tatuaż jasnego koloru, który spoczywał na jej chudym ramieniu.
-Może przez to, że jesteśmy z jakiejś gildii? - spytał zaciekawiony, a małym nożykiem, który był ogólnie brata, ale bardzo lubił zabierać mu rzeczy niespodziewanie, rozciął szwy na lewej nogawce by pokazać swój lawendowy znak z Pegazusa. -Ja, tak samo jak ten o to z przepyszną papryką w sakwie jesteśmy w Pegazach. - mówiąc o nielubianym owocu lub warzywie, jak to woli, na jego twarzy pojawił się mały grymas.




Ostatnio zmieniony przez Lavender dnia 07.02.15 19:11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.02.15 21:24

Brodacz przewrócił zielonymi oczami - Och, ależ dziękuje braciszku- wysilił się na uśmiech, odsunął się od brata i dziewczyny dając krok w tył. Dał jeszcze bratu z liścia w ramach odwetu.
-Jesteś tak miły i kochany, że przygotuje dla Ciebie coś specjalnego... - kolejny krok w tył. Spojrzał tylko za oddalającą się białowłosą, wyjmując z wewnętrznej podręcznej kieszonki płaszcza piersiówkę. Pustą, niestety. Westchnął cicho, chowając metalowe naczynie z powrotem.
-Idź - wskazał oczami za dziewczyną - Ja pójdę nas przygotować.- I nie czekając na odpowiedź brata, odwrócił się na pięcie, ruszył ku ich obecnej kwaterze - bo przecież do siedziby Bp jest za daleko, na ławce spać nie zamierza, a pieniędzy jeszcze trochę jest, więc wynajął pokój w najbliższej oberży, oferującą ciepłe łóżko na jedną noc.
Od razu przywieźli też co przydatniejsze rzeczy. Co prawda, żadnego z bliźniaków nie było stać na poważniejszy rynsztunek, co niesamowicie Variemu przeszkadzało, jednakowoż powinni z obecnym ekwipunkiem jakoś sobie poradzić.
Już szykował plan zemsty. Zmielić paprykę na warzywną papkę i napakować nią jonty Lava? Czemu by nie. Albo natrzeć nią lawendę...Jest czas, znając życie, młodszy bliźniak jeśli w ogóle wróci to nie przed północą i wysmarowany kobiecą szminką. Nie ma pośpiechu.
Z/t
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   07.02.15 19:50

Bez większego pośpiechu blondyn przechodził przez restaurację, dalej rozmyślając o tych wszystkich kolorach w okół, ale przez myśl przeszło mu również, że brat może chcieć ''zemsty'' za tą całą paprykę w torbie, a to na pewno możliwe. Vari ma do tego głowę więc coś wymyśli i to tak by młodszy braciszek cierpiał jak przy niszczeniu lawendy.
Znowu zerkał na jasne kolory, które świetnie komponowały się z zapachem mango, chociaż po jakimś czasie można było go mieć dość w jakimś innymi miejscu, jednak cały wystrój wnętrza był tak dobrany by dalej uwielbiać tą delikatną woń owocu. Zamknął błękitne oczy, a ludzie patrzyli na jego dziurę w fioletowych rurkach, która znajdowała się na udzie, a przez nią mogli zobaczyć trochę ciemniejszy niż spodnie znak Gildii. Oczywiście, że młody Yarkers zapomniał całkowicie o tym przewiewnym miejscu na swoim udzie, bo jakby inaczej, zawsze tak jest, bliźniaka brak to nie powie czegoś typu ''Mike... Wyglądasz jak obdartus, który ostatnio nas prosił o klejnot, a ty mu dałeś po ryju. Jak się nie ogarniesz to dam ci po twarzy za to, że w ogóle obok mnie idziesz''.
Wreszcie wyszedł z budynku by jeszcze posłać całusa drzwiom, bo czemu by nie, chociaż to chyba było do jednej z kelnerek, która ich minęła, ale zerknęła na chłopaka ukradkiem. Poszedł do parku... W sumie to bardziej kierował się tam gdzie prowadziła go dziewczyna, nie znał za cholerę okolicy, w której się znajdował aktualnie więc to chyba normalne, że wolał słuchać kobiety, podobno one są bardziej rozgarnięte.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   12.02.15 18:20

Cóż, od gildii do Magnolii nie było zbyt daleko. Dotarcie tutaj zajęło co prawda trochę czasu. Nie ma jednak co narzekać, zawsze mogło być gorzej! Droga do Magnolii była jako tako prosta. Gorzej ze znalezieniem tej całej restauracji "Mango". Gdzie to jest? Nie raz przebrnęło to pytanie przez myśli Harugiego. Po spytaniu kilku przechodniów, Gen w końcu trafił na miejsce. Otworzył drzwi i spojrzał przez nie kątem oka. Następnie, pewnym krokiem wszedł do pomieszczenia i rozejrzał się w poszukiwaniu zleceniodawcy, w ręce trzymając kartkę ze zleceniem. Nie miał pojęcia jak wygląda osobnik, któremu ma pomóc. Dodatkowo, chłopak nie miał pojęcia o kowalstwie. Jedyne co pasowało mu w zadaniu to fakt, że przyda się jego sił. No i kowal... Może ma jakiś ciekawy artefakt, hmm?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   12.02.15 19:33

W restauracji panował spory ruch jednak tego chłopak nie mógł zobaczyć, bo widok zakrywały parawany. Szybko jednak podszedł do niego elegancko ubrany mężczyzna. Zmierzył on maga mało przychylnym spojrzeniem. Ewidentnie uważał iż nie pasuje on do tego eleganckiego wnętrza. Do tych wykwintnych potraw, które podawano na zdobionej porcelanowej zastawie. Do tej subtelnej skrzypaczki przygrywającej pięknie innym do posiłku.
- Dzień dobry. Czy życzy pan sobie stolik? - zapytał z uprzejmością i słodyczą tak bardzo kontrastującymi z tym aroganckim spojrzeniem jakim obdarzył Gena na początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   12.02.15 20:50

Cóż, oczekiwania innych klientów lokalu wobec maga były zawyżone, toteż Gen nie mógł im sprostać. Nie przejmował się jednak tym. Nie odczuwał potrzeby poszanowania przez tych ludzi. Uczucie niechęci, jakie zapewne do niego kierowali było jakby... znane? Może kiedyś już tego doświadczył? Tego niestety nie pamiętał. Było to możliwe, aczkolwiek niekonieczne. Często zdarzało mu się porównywanie odczucia aktualnego z czymś z przeszłości. Z czymś o czym nie miał zbyt wielkiego pojęcia. W końcu jest dość sporym... sklerotykiem, że tak to ujmę. Dodatkowo postawa mężczyzny, który był zapewne pracownikiem lokalu... Ahh, Ci ludzie.
- Nie ma takiej potrzeby.
Odpowiedział Harugi iście lakonicznie.
- Jestem tu tylko w sprawie zadania. Czekam na zleceniodawce. W ogłoszeniu ten lokal został uznany jako miejsce spotkania.
Dodał po chwili, tym razem rozwijając swoją wypowiedź. Miał nadzieję, że czegoś się dowie.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   12.02.15 22:53

- Śmiem twierdzić, że nie chodzi panu o pannę Anne-Lisę, a do ochrony karawany też już się zgłoszono. Musi panu w takim razie chodzić o kowala Horsta. Proszę za mną. - odpowiedział garnitur ponownie z nadmierną słodyczą w głosie i nieuprzejmym spojrzeniem. Odwrócił się i ruszył spokojnym i zgrabnym, wręcz tanecznym krokiem pomiędzy parawanami. Po przejściu niemalże do najodleglejszego kąta restauracji wszedł wreszcie za jedną z osłon i zwrócił się do siedzącego tam mężczyzny. - Panie Horst, przybył chyba ktoś kto zechce panu pomóc.
Facet za parawanem miał prawie 2 metry wzrostu i spore muskuły. Czarne włosy sięgające aż do karku miał zaczesane do tyłu. Kwadratową szczękę porastał kilkudniowy zarost, a nos szpeciła poprzeczna blizna. Spore wrażenie robiły jednak jego przenikliwe czarne jak noc oczy. Jego ubiór także nie przypominał tego co mieli na sobie pozostali goście restauracji. Luźne bawełniane spodnie i niebieska bokserka były ewidentnie nie na miejscu.
- Witam nazywam się Horst. Jestem kowalem. Czy naprawdę przybył pan w odpowiedzi na moje zlecenie? - rozległ się tubalny głos i potężny głos, a w stronę maga wyciągnięta została dłoń o stalowym uścisku - Zje pan coś? A może coś do picia? - zapytała zaraz wskazując miejsce przy stoliku i wymownie patrząc na kelnera.

Wygląd kowala
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   13.02.15 20:58

Harugi ponownie poczuł "miłą" atmosferę panującą w lokalu i podejście do nietypowych gości. Wiedział, że nigdy więcej nie odwiedzi tego lokalu. Bynajmniej w celach rozrywkowych bądź gastronomicznych. Takie lokalne Gen powinien omijać szerokim łukiem i tak tez będzie robił. Jednak mimo niezbyt pozytywnego nastawienia mężczyzny do maga, udało mu się znaleźć zleceniodawcę. Horst, bowiem tak nazywał się zleceniodawca, był dośc dobrze zbudowany. Wysoki, umięśniony. Pewnie potrafi dobrze przylutować. "Byleby nie miał ochoty wypróbować swojej siły na mnie..." Przeszło przez myśl chłopakowi. Nie będzie chyba jednak takiej potrzeby. W końcu Harugi jest miły i towarzyski. Z założenia...
- Tak, jestem tu w tej sprawie.
Odpowiedział na pytanie kowala, po czym również podał mu dłoń. Mimo faktu, iż Gen też posiadał sporo siły, jego uścisk był zapewne słabszy od kowala.
- Wodę poproszę.
Zasugerował patrząc w stronę kelnera po czym usiadł przy stoliku.
- Nie jestem zapewne tak dobrym kowalem jak Pan, ale gwarantuję, że posiadam sporo siły i szybko się uczę.
Powiedział, gdy kelner odszedł. Miał nadzieję, że zleceniodawca od razu powie coś o wynagrodzeniu. Wtedy Harugi mógłby wspomnieć trochę o swoim pomyślę na zapłatę. Trochę pieniędzy by mu się przydało, ale skoro to taki dobry kowal, to może ma jakiś ciekawy artefakt?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   13.02.15 23:53

Kelner odszedł chwilę po tym jak usłyszał zamówienie od maga zostawiając gości samych.
- Każda para rąk mi się przyda w kuźni. Zwłaszcza, że konkurenci należą do ludzi dla których zasady fair play to tylko pojęcia z bajek dla dzieci. - powiedział kowal siadając ponownie na swoim miejscu - Tak jak było napisane w zleceniu biorę udział w konkursie na nowego mistrza cechu kowalskiego. Nie chwaląc się potrafię zrobić najlepszą broń w mieście, ale poza jakością oceniany będzie też wygląd. I w tej kwestii przegrywam z wieloma miejskimi kowalami, którzy swoją broń tworzą głównie na parady dla bogatych mieszczan i szlachty. A to właśnie bogacze stanowią większość jury. - powiedział ze smutkiem podnosząc do ust kielich z winem i pociągając dość spory łyk. - Jeśli się jednak postaram i skupię uda mi się połączyć moją jakość z elegancją porównywalną do pozostałych. Tylko, że nie będę się mógł odrywać od pracy i ktoś będzie musiał załatwiać najprostsze zajęcia. I uważać na wszelkie zagrywki rywali. Ma pan jakieś pytania? - zapytał z ponowną werwą i mocą w głosie nalewając kolejny kielich wina i podnosząc go do góry na znak toastu. Na szczęście kelner przyniósł wreszcie szklankę i karafkę z wodą dla Gen'a tak, że ten mógł także wypić ten pseudo toast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   14.02.15 11:42

Chłopak wysłuchał kowala. Jego słowa coraz bardziej utwardzały Gena w założeniu, że może on posiadać jakiś wart uwagi przedmiot. "Nie liczy się wygląd tylko jakość." Pomyślał Harugi słysząc uwagi mężczyzny na temat swojego fachu. Mimo to fakt faktem, wśród szlachty bardziej liczy się wygląd. Rzadko zdarzało mu się zauważyć szlachcica z porządnie wykonanym mieczem o lichym wyglądzie. Zazwyczaj było kontrastowo wręcz. Bogato zdobione ostrze, lśniące i dające swoim blaskiem po oczach niczym słońce. A gdy doszło do starcia to... rozpadało się momentalnie. Gen napił się wody po czym kopsnął od siebie parę słów.
- Zatem jak wcześniej powiedziałem, pomogę. Swoją drogą, skoro jest pan tak DOBRYM kowalem, to co pan powie na inny sposób zapłaty?
Zasugerował, spoglądając z zaciekawieniem na mężczyznę i oczekując jego reakcji. Zanim jednak tamten odpowiedział, Harugi szybko dodał kilka słów.
- Klejnoty niech pan sobie zostawi. Wolałbym zapłatę w formie ciekawych artefaktów. Zbroje, miecze, włócznie, tarcze. Cokolwiek co nie jest przeciętnym badziewiem i posiada jakieś magiczne właściwości. Powiedzmy, że jestem kolekcjonerem. Hmmm?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   16.02.15 15:12

Mężczyzna z zainteresowaniem przysłuchiwał się propozycji młodzieńca odnośnie innej formy zapłaty. Jednak każde słowo maga sprawiało, że wyraz jego twarzy stawał się coraz bardziej niemrawy. Nie wyglądał na specjalnie zachwyconego pomysłem Gena.
- Bardzo mi przykro, ale jestem tylko zwykłym kowalem. Może i robię świetnej jakości uzbrojenie, ale nie potrafię nadać mu żadnych właściwości magicznych. Zresztą prawdę powiedziawszy to i tej wypłaty napisanej w zleceniu nie mogę panu zagwarantować. Zastawiłem cały swój warsztat by zdobyć najlepsze i najrzadsze materiały. Od tego konkursu zależy cała moja przyszłość. - powiedział poważnie chociaż ostatnie słowa słowa powiedział z delikatnym uśmiechem i drapiąc się po głowie. Chociaż udawał niefrasobliwego to w jego oczach dało się wyczytać poddenerwowanie i stres. - Od jutra zajmiemy się pracą, a dziś bawmy się i pijmy. Dopóki jeszcze mam otwarty kredyt. Chyba, że ma pan jeszcze jakieś pytania? - rzucił po chwili ciszy już zupełnie radośnie machając ręką na kelnera, by ten doniósł kolejną butelkę wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja "Mango"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie