IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Restauracja "Mango"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Restauracja "Mango"   07.11.14 7:35

First topic message reminder :

Stosunkowo duża i elegancka restauracja, posiadająca cztery gwiazdki. Przychodzą tu głównie arystokraci odziani w najróżniejsze suknie i smokingi. Czasami jednak zdarzają się ludzie mało rozgarnięci przychodzący w ubraniach codziennych. Egzotyczna nazwa pochodzi od popularnego owocu, który jest przysmakiem właściciela i serwowany jest na kilka sposobów.
Stoły są ustawione pod ścianami i oddzielone od siebie parawanami, aby zwiększyć poczucie prywatności gości. Jako że główne pomieszczenie ma kształt bardzo grubej litery L, w dłuższej jej części znajduje się jadalnia, a w krótszej parkiet i miejsce dla muzyka. Zazwyczaj występują tu osoby grające na saksofonie, pianinie, fortepianie i innych klasycznych instrumentach. Restauracja może się jednak poszczycić również występami śpiewaków i śpiewaczek, których głos nie raz złapał ludzi za serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   18.10.15 19:08

Cóż, Mao miał rację wobec jego własnej gildii, nie powinna ich nie lubić z racji wykorzystania momentu nieobecności elity z Fairy Tail. Z drugiej jednak strony, kiedy słyszała o licznym wyrzucaniu członków gildii za słabości, coś w niej się zawsze gotowało. Nigdy prawdopodobnie by tam nie dołączyła nawet, jeśli by ją porwano i skatowano. Nie chciała, aby ją kojarzono z tą jednostką, która nienawidzi słabych. Ale jak by było, gdyby tam dołączyła, bo ich szanowała? Byłaby inna z charakteru? Nie byłoby jej teraz tutaj? Raven Tail było jej ostatnią deską ratunku, dołączenie razem z bratem do Lamia Scale, nie ważne, jak bardzo chciała, byłoby dla niej niczym wyrok śmierci. Wtedy? Tak, zdecydowanie.
- Nie sądzę, aby byli zbyt znani - stwierdziła, słysząc fakt, że nie słyszał o nich. Cóż, nie sądziła, aby ktokolwiek mógł kiedyś usłyszeć o dość ekscentrycznym gościu, a także "dzieciaku od cieni".

Podążyła za nim prosto do wyjścia, a jak tylko przekroczyli próg, zatrzymała się. Chciała zrobić "rozeznanie" dotyczące jego następnych działań. Na stwierdzenie, że nie zna miasta - westchnęła. No cóż ona poradzi? A może to była aluzja do tego, aby go oprowadziła, skoro jest z tutejszej gildii? Chociaż zaraz po prostu stanęła dęba, patrząc się na niego z niezwykłym zdziwieniem wypisanym na jej twarzy.
- Co?! Ja nic takiego...! - próbowała wejść mu w słowo, jednak to nie zadziałało, dokończył swoją kwestię, a ona po prostu stała tak, patrząc się na niego. Uniosła palec w górę, zaraz jej ten opadł.
- No dobra! Oprowadzę Cię, jednak muszę ostrzec, że miasta tak dobrze nie znam jak niektórzy z mojej gildii. Jestem tu ledwo od pół roku, a i tak większość czasu spędzałam poza Magnolią - stwierdziła i zaczęła powoli iść w stronę jakichś ważniejszych punktów w mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   18.10.15 20:05

Mao nie spodziewał się, że jego "zagranie" aż tak zmiesza Arisu. Mimo to, nie była chyba zła z tego powodu. Niezależnie od tego czy panna Hirano chciała tego czy nie, zezłościła się trochę, co dało się zauważyć na twarzy. Mao przestał w tym momencie się śmiać z jej reakcji i tylko przyglądał się, próbując zagłębić się w jej oczy. Wyglądało to mniej więcej TAK. Po chwili dodał.
- Uroczo wyglądasz, jak się tak złościsz.
Po czym ponownie się uśmiechnął do Arisu.
- Prowadź zatem.
Zaakceptował ostatecznie propozycje towarzyszki, po czym ruszył za nią, gdy ta już zaczęła prowadzić. Po drodze być może mijali kilka budynków, może nawet dość ważnych, pięknych i istotnych dla architektury ale Okamiyuu jakoś się nim nie przyglądał. Sami zgadnijcie gdzie patrzał.

[z/t] +1 do Parku
Powrót do góry Go down


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.01.16 17:24

Nigdy nie była w restauracji " Mango", ale słyszała o niej. Państwo bywali tam czasami zaproszeni lub chadzali posłuchać muzyki, wiedziała więc, że jest to elegancki lokal czterogwiazdkowy. Uzyskawszy pozwolenie panienki na występ w restauracji poszła do siebie znaleźć odpowiedni strój. Co prawda smoking też by pewnie się nadawał, ale ona sama uważała, że kobiecie w takim lokalu nie wypada pojawić się, szczególnie na scenie, w męskim stroju. Jej szafa nie była jakoś szczególnie bogata, ale udało się wygrzebać odziedziczoną po mamie sukienkę. Nie była jakoś szczególna, zwyczajna błękitna sukienka z ozdobnym paskiem pod biustem.Do tego założyła czarne balerinki, włosy rozpuściła by miękkimi falami opadały na plecy i z pomarańczową papeterią w dłoni ruszyła na miejsce.
Podchodząc pod wejście do restauracji zauważyła dwójkę ludzi. Chłopaka który jednak na długo nie zwrócił jej uwagi, zresztą szybko odszedł odprowadzany brawami i wesołym machaniem swojej towarzyszki, która to właśnie przyciągała wzrok Sab. Dziewczyna ubrana była i w ogóle wyglądała jakby dopiero co wyciągnięto ją z łóżka i nie specjalnie zwrócono uwagę na to, że po mieście powinno się chodzić w czymś więcej niż półprzeźroczysta koszulka nocna. Do tego miała ona na szyi tabliczce na której było coś napisane, jednak póki Sab nie podeszła nie była w stanie odczytać napisu.
- Witaj
Jej głos, właściwie jak zawsze, był cichy, ciepły i śpiewny, przyjemny dla uszu słuchaczy. Gdyby czasem mówiła więcej i głośniej nikt nie miałby wątpliwości, że potrafi śpiewać, a że usłyszenie od niej więcej niż kilku słów i to szeptem było czymś niezwykłym, nawet jej rodzina nie zdawałaby sobie sprawy, że Sab śpiewa gdyby nie robiła tego czasem gotując.
Stała teraz przed dziewczyną  zastanawiając się ile ona może mieć lat. Nie wyglądała na więcej niż 12, ale któż może wiedzieć jaka jest rzeczywistość. Sabienika nie zamierzała pytać. Przyglądała się w ciszy dziewczynie przez chwilę a potem zdjęła z jej szyi tabliczkę uważając, zresztą raczej dość słusznie, że chłopak, który ją tu przyprowadził postąpił okropnie. Odczytała wiadomość z tabliczki i wyrzuciła ją kręcąc głową w niedowierzaniu.
- Jestem Sabienika. A ty?
Spytała stojąc dalej na przeciw dziewczyny i choć zorientowała się, że jej towarzyszka nie widzi, uśmiechała się łagodnie do niej.
- Jeśli poprosisz mogę ci pomóc z ubraniem
Powiedziała czekając, aż dziewczyna wypowie życzenie precyzyjnie by mogła jej jakieś ubranie wyczarować. Dobrze by było, żeby poprosiła żeby dać jej własne ubranie, wtedy przeniesie się ono z jej szafy do  dłoni  Sab i  dziewczyna będzie mogła pójść gdzieś w ustronne miejsce się przebrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.01.16 19:44

Gdy jeden głos odchodził zupełnie nie spodziewałam się tego, że za kilka chwil znów jakiś się pojawi. Kolejny był niezwykle piękny. Dźwięczny, cichy, przyjemny dla ucha, niezwykle miły. Był jak ciepła puchata kołderka w mroźny dzień. Kołderka, która nie pyta. Kołderka, która rozumie. Kołderka, która kocha swoim ciepłem. Nagle zdaję sobie sprawę z tego, że być może jestem zanurzona w ciemnej rzece takich niezwykłych istot? Może wokół mnie kręci się mnóstwo takich pięknych głosów, a ja nic o tym nie wiem? Może uważają mnie za największą szkaradę ich świata? Może milczenie jest dla nich brzydotą? Może omijają mnie szerokim łukiem i tylko czasem któryś z czystej ciekawości zechce do mnie przemówić i zdradzić swą obecność? Po chwili tej nieprzyjemnej dla niego rzeczy bardzo szybko postanawia mnie opuścić? Może moja Mistrzyni także jest takim głosem? Ostatnio nieczęsto ją widuję. Może dała sobie ze mną spokój? Te dziwne myśli nie dają mi logicznie pomyśleć. Robi mi się trochę przykro. Też chciałabym być takim pięknym głosem i poznać inne piękne głosy i się z jakimś zaprzyjaźnić. Poza Mistrzynią nie znam na tym świecie praktycznie nikogo. Odwracam się od źródła owego Pięknego Głosu, który postanowił do mnie przemówić i staję do Niego plecami. Pragnę dać mu jasno do zrozumienia, że nie powinien zaburzać swojego zmysłu estetyki takim szkaradą jak ja. Jednak w tym momencie odzyskuję umiejętność logicznego myślenia. Jeśli byłabym tylko Niemym Głosem w ciemnościach rzeki Wielkich Głosów, to nie musiałabym jeść, spać, kąpać się. Nie czułabym bólu ani dotyku. Ten świat jednak nie jest takim snem. Jest realny. Namacalny. Czują chłód chodnika pod stopami. Czuję to zimno, z początku przyjemne, później trochę bardziej przeszkadzające (zakładam, że jest chłodno). Moja ręka instynktownie wędruje w okolice krocza. Pragnę sprawdzić czy moje ciało także jest namacalne, jednak w ostatniej chwili powstrzymuję się. Głosy patrzą. Głosy pewnie widzą. To nie wypada. Nie tutaj. Odwracam się, by rzucić się prosto w ramiona Pięknego Głosu i delektować się jego dotykiem. Będzie mógł zrobić ze mną wszystko co mu przyjdzie do głowy. To jego decyzja, a ja nie będę się opierać. Niemniej jednak, chociaż mam dość dobrą pamięć zdolną zapamiętać rozkład pomieszczeń w Siedzibie Gildii, a także głosy różnych ludzi, z powodu natłoku myśli, bardzo dziwnych myśli, mylę się i zamiast skoczyć tam gdzie parę sekund temu słyszałam głos, skaczę metr obok. Prosto w objęcia nicości. Na spotkanie z twardą ziemią. Przez jakieś 75 centymetrów "ślizgam się" kolanami po chodniku, co powoduje dotkliwe rany na kolanach, a także na rękach, bo im także trochę się oberwało. Moja sukienka do spania zostaje lekko potargana i pobrudzona. Teraz to już na pewno będę musiała się przebrać. Póki co jednak nie mam czasu, by o tym myśleć. Ból krwi mieszanej z nieczystościami (drobinkami pyłu, piasku, itp.) chodnika skutecznie mi to uniemożliwia. Nagle przypominam sobie co robić w takiej sytuacji. Jest jedna osoba, która może mi ulżyć w cierpieniu.
"Niech wiatr niesie twe białe skrzydła. Ukojenie bólu! Nadziejo słów! Peleth!" - mówię w myślach, szukając po kieszeniach odpowiedniego kamienia. Jednak tego nigdzie nie znajduję.
"Został w Siedzibie Gildii ..." - przypominam sobie. Jestem taka beznadziejna. Zapomniałam jednej z najważniejszych dla mnie rzeczy. Podobnie jak drugiego kamienia, swojej broni, laski, okularów i normalnego ubrania i innego ekwipunku, który zazwyczaj noszę ze sobą. Kładę się więc na plecach, by dać minimalne ukojenie bolącym nogom. Leżę tak, rozpaczając w bólu nad własną nieudolnością.

---
Takie informacje:
1. Przepraszam za późny odpis.
2. To moja pierwsza fabuła taką postacią, więc jeszcze idealnie nie potrafię się wczuć w tą postać. Przepraszam.
3. Zapomniałem całego ekwipunku. Tak wiem, genialne. Ale nie było to zamierzone :(.
4. #FF9933 - tutaj sobie zapiszę kolorek, bo chyba jednak myśli Sarah będę pisał kolorkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.01.16 20:15

Długo dziewczyny nie musiały czekać, by ktoś się nimi zainteresował. Zwłaszcza, że scenę widać było wprost z lokalu, a najlepiej ze stanowiska barmana które zostało umieszczone stosunkowo niedawno wewnątrz. Miał to być swoisty eksperyment restauracji, tak by ściągnąć również młodych szlachciców którzy mają już dość wina, a chcą spróbować czegoś nowego. Barman przywołał jednego z kelnerów, któremu polecił przypilnowanie stanowiska pod ścianą. Jako, że tamten nie miał żadnych zamówień najwyraźniej to mógł na chwilę to zrobić.
Na zewnątrz było chłodno, zimny wiatr od strony Hakobe według prognozy pogody którą można było uzyskać albo z gazety albo od starych wyjadaczy (czyt. emerytów) ochłodził powietrze. No cóż niektórym też mogło być zimno ze względu na ubrania jakie mieli, ale o to mniejsza. Do kobiet podszedł dosyć wysoki i szczupły mężczyzna. Blondyn w okularach przeciwsłonecznych z wykałaczką w ustach. Na sobie miał białą koszulę z czarną muszką, a na to kamizelkę. Spodnie miał również czarne, materiałowe tak jak buty zresztą.
- Co tu się dzieje? - zapytał dosyć ciekawskim głosem widząc całą sytuację. Zaraz potem skierował głowę w stronę świstka, który trzymała Sabienika oraz tabliczki, którą miała Sarah. Tabliczki nie poznawał, ale za to świstek jak najbardziej - Więc to Wy jesteście magami, którzy mają dostarczać rozrywki dzisiaj? No cóż, Anna mogła mnie powiadomić, że mogę się spodziewać takich... - szukał słowa, by jednocześnie nie obrazić obu dziewczyn które wyglądały dosyć osobliwie. Może miał uprzedzenie do magów? A może po prostu do wszystkich ludzi? Cóż jednak można oczekiwać od barmana, który musi znosić pijanych gości i często wypraszać ich z lokalu? - Idźcie na około, wpuszczę was na tyły. Tam wybierzecie sobie jakiś strój a i... weź młodszą siostrę opatrz - rzucił do Sabieniki, po czym wszedł do środka lokalu. Dziewczyny miały najwyraźniej pójść od tyłu budynku i tam stawić się na odprawę, jak to każdy kto pracuje w takiej branży. Woleli najwyraźniej nie wpuszczać amatorów od razu na parkiet bez sprawdzenia umiejętności i... godnego prezentowania się.
Barman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   06.01.16 23:29

" Ale, że o co biega?" pomyślała, gdy dziewczyna obróciła się do niej nagle plecami. Jej twarz wyrażała zaskoczenie. Ona tu się uprzejmie wita, a odpowiedzią jest odwrócenie się plecami? Szok zmienił się w oburzenie ledwie widoczne jednak. Jakby nie było Sabienika to zbyt ciepła i nieśmiała osoba by być jawnie oburzoną, a do tego po chwili dostrzegła drobne szczegóły pozy w jakiej stała dziewczyna... Była zawstydzona, spłoszona jakby chciała się ukryć przed spojrzeniem Sab. Tylko dlaczego tak nagle? Tego blondynka nie rozumiała. Już wyciągała dłoń by położyć ją na ramieniu nieznajomej i jakoś ją uspokoić, sprawić by poczuła się nieco pewniej, gdy ta obróciła się i rzuciła... na ziemię. Teraz biedna Sanienika była oniemiała z szoku. Stała jak zatrzymana w czasie z dłonią wyciągniętą w powietrzu, szeroko otwartymi oczami i jeszcze szerzej otwartymi ustami. Powoli obróciła głowę i spojrzała na rozwaloną na ziemi dziewczynę nie zmieniając miny.
" Trafiłam do wariatkowa. Kto to do anielki jest?" pomyślała nim uklękła obok dziewczyny, która do tego czasu zdążyła przewrócić się na plecy ukazując rany na kolanach i dłoniach.
- Nic ci nie jest?
Spytała cicho z wyraźną troską w głosie. Obejrzała dłonie i kolana dziewczyny stwierdzając, że to niegroźne obtarcia, które jednak należało by oczyścić. Gdy zajmowała się swoją towarzyszką podszedł do nich jakiś chłopak, sądząc po stroju barman.
Kiwnięciem głowy potwierdziła przypuszczenia chłopaka co do tego kim są i jednocześnie pokazała, że zrozumiała instrukcję.
- Chodź.
Rzuciła wstając i chwyciła dłoń lezącej dziewczyny pomagając jej wstać  z ziemi ciągnąc ją za sobą, aż ta uzyskała stabilną pozycję pionową, a potem  poprowadziła ją na tyły budynku do wejścia dla personelu. Wszystkie jej gesty były delikatne, a dotyk lekki niczym piórko.
Drzwi były zamknięte więc zapukała cicho i poczekała, aż zgodnie ze swoimi słowami barman im otworzy.
Potem wprowadziła dziewczynę do środka.
- Łazienka?
Rzuciła w stronę mężczyzny pytająco. Chodziło oczywiście o opatrzenie ran dziewczyny. Nie tłumaczyła, że nie są siostrami i, że nawet nie wie jak jej towarzyszka ma na imię. Po co? Czy to istotne?
W łazience znalazła miejsce by usadzić swoją towarzyszkę. Spokojnie poprowadziła ją na miejsce, pomogła usiąść i lekko naciskając na ramiona nakazała z miejsca się nie ruszać. Sama znalazła jakieś ręczniki czy choćby papier i delikatnie obmyła obtarcia na kolanach i dłoniach dziewczyny.
Teraz miały wybrać sobie stroje. Tylko o jakie stroje chodziło? Jej towarzyszce jakikolwiek by się przydał, ale jej to raczej tylko jakiś żakiet lub szal na ramiona. Jej sukienka była całkiem ładna przecież. Ale całkiem możliwe, że wymagano od wykonawców jakiś specjalnych uniformów. Szkoda, że barman nie sprecyzował od razu...
- Strój?
Znów pojedyncze słowo służące za pytanie, rzucone cicho i bardzo nieśmiało w stronę barmana lub innej osoby która tam była i mogła pomóc wskazując przynajmniej gdzie owe stroje mogą znaleźć, choć dłuższym wytłumaczeniem o jakie dokładnie stroje chodzi też by nie pogardziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   07.01.16 1:00

Nagle czuję przeszywający i potężny ból. W dłoniach. Coś je ściska. Gdybym potrafiła, to pewnie zaczęłabym krzyczeć na całe gardło. Potem w nogach. Nagle wyprostowane kolana rozprowadziły ból po całym ciele. Z trudem nie upadłam. Chociaż to tak na prawdę było zaskakująco proste, bo coś mnie trzymało. Czyżby to był ten sam Piękny Głos? Przed chwilą wszak go słyszałam. To zapewne on.
"Piękny Głosie, chyba Cię kocham!" - myślę, marząc i wyobrażając sobie jakaż cudna istota musi posiadać tak cudny i miły głos. Anioł jakiś czy może archanioł? A może nawet przepiękna bogini? Może nawet ktoś równie piękny jak moja Mistrzyni? Jestem prowadzona przez ciemność i coraz bardziej marzną mi nogi, a ból rozrywa moje mięśnie. Chociaż pewnie w mojej czarnej przeszłości czułam już coś podobnego. Teraz nie mogę sobie tego przypomnieć. Oczywiście czułam ból, który doskonale pamiętam, jednak ten ból był mieszaniną bólu i nieziemskiej rozkoszy, której od jakiegoś czasu pragnę coraz bardziej i bardziej i bardziej i bardziej. Jednak nie jestem w stanie jej otrzymać. Ten ból co czuję teraz jest ostry. Jakby chciał mnie zabić. Rozerwać. Nie jest w żaden sposób przyjemny. Jednak czuję na skórze coś niesamowicie przyjemnego. Gdyby tylko to coś zechciało zjechać niżej i niżej i niżej, to pomyślałabym, że jestem w niebie. Tak pewnie właśnie niebo wygląda. Niesamowite, piękne Głosy zewsząd Cię otaczające i nawołujące w ciemności. Niesamowite dotyki pieszczące twoje ciało. To jednak nie było niebo. W niebie moje ręce i nogi szybko się zagoiły, a teraz piekielnie bolą. A Przyjemny Dotyk nie chce mnie dotykać w przyjemnych miejscach. Żyję więc ciągle i jestem na Ziemi prowadzona przez istotę przy której czuję się bezpieczna. Idziemy dalej i dalej i głos znowu się odezwał. Miło. Bardzo miło. Czyżby to była kolejna nutka tej kołysanki? Pod stopami czuję najpierw jakąś dziwną nawierzchnię, chyba drewno. Później inną dziwną nawierzchnię, lecz bardziej znajomą. Kafelki? Czyżbyśmy były w łazience? Odgłos wody upewnia mnie w tym przekonaniu. Delikatny wilgotny puch dotyka moich ran, które sama sobie zrobiłam. Następnie coś równie delikatnego osusza rany. Ból pomału odchodzi, a przynajmniej tak mi się wydaje. Znowu głos dorzuca kolejną nutkę do niezwykłej kołysanki, a ja zaczynam się lekko gibać na boki, jakby w rytm muzyki, chociaż tak na prawdę niczego nie słyszę.
- Aaaa ... - Zaczynam ziewać cicho, prawie bezdźwięcznie, myśląc, że już noc i trzeba iść spać. Kołysanki przecież nie śpiewa się rano, nie? Zasłaniam ręką usta tak, by nikt się nie zorientował, bo to jednak wstydliwy, pokazujący totalny brak szacunku odruch. Czas spać. Czas zregenerować siły. Rano i tak bardzo wcześnie mi się wstało i przez cały dzień byłam niesamowicie zmęczona. Do tego dochodzi jeszcze nieprzyjemna przygoda z chodnikiem i bolące nogi i ręce. Rano powinny już zrobić się strupki i powinnam móc normalnie chodzić, nie czując bólu. Ręce powinny móc normalnie coś chwycić, także bez bólu. Tak, sen dobrze mi zrobi. Opieram główkę o coś co jest w pobliżu. Czy to umywalka, czy może osoba Pięknego Głosu, ewentualnie spuszczam ją na swój bark i w takiej niewygodnej pozycji zasypiam. Śpię i śnię jakiś piękny sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   07.01.16 12:29

Barman wpuścił kobiety od strony wejścia do personelu. Drzwi do niego były dosyć grube, być może po to by nie wpuszczać nieproszonych gości od tak, do takiej ekskluzywnej restauracji. Praktycznie weszły od strony, gdzie przyjmowano wszelkie dostawy, było nawet miejsce na parkowanie wozów kupieckich. W każdym razie korytarz był dosyć schludny, aczkolwiek pozbawiony wygód. Pod ścianami stały skrzynie z artykułami spożywczymi, których nie trzeba trzymać w lodówce i mają bardzo długi termin ważności do spożycia. Pewnie też tam pranie się znajduje, czyli fartuchy kelnerskie itp. Zaprowadził dziewczyny do łazienki personelu, nie różniła się zbytnio od toalet w typowym lokalu, czyli lustro, umywalki i kilka oddzielnych kabin z sedesem by każdy miał chwilę prywatności.
- Przyniosę wam coś potem. Na razie się obie ogarnijcie, by wyglądać jak najlepiej, a potem stawcie się w biurze Anny. Po prostu idziecie dalej korytarzem i po tabliczce na drzwiach się połapiecie który to pokój, a tymczasem - machnął im i zrobił gest palcami sugerując, że idzie na papierosa. Cóż blondynek zostawił je same sobie, ale chyba lepiej byłoby nie zwlekać z udaniem się do szefowej.
/Macie 4 tury wolne na ustalenia zanim kelner wróci z papierosa. Nie musicie w tym czasie czekać na mój post. Oczywiście zawsze mogę was strollować i coś wstawić :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   08.01.16 0:38

Oglądając obtarcia dziewczyny przed restauracją starała się być jak najbardziej delikatna by nie sprawić jej bólu, jednak jak to przy takich obrażeniach już jest każdy nawet najdrobniejszy dotyk czy choćby podmuch wiatru musiał wywoływać nieprzyjemne pieczenie. Sab szczerze współczuła dziewczynie. Doskonale pamiętała jak sama swego czasu chodziła cała w obtarciach I siniakach. Życie na ulicy było okropne i ciężkie jednak wiele się wtedy nauczyła, na przykład jak znosić niewygody i nieprzyjemności, jak również upokorzenia. Często dochodziła do wniosku, że ludzie to potwory, A jednak wciąż nie traciła wiary, na swoje szczęście spotykając na swojej drodze także ludzi życzliwych. Teraz starała się jakoś za całe to dobro które ją spotkało odpłacić światu, wychodząc z założenia, że wszystko co robimy prędzej czy później do nas wraca w różnych postaciach. Dlatego nijako wzięła nieznaną dziewczynę pod swoje skrzydła, decydując się przynajmniej póki może jakoś jej pomóc.Później pewnie każda z nich pójdzie w swoją stronę. Widziała na twarzy dziewczyny w drobne grymasy świadczące o tym, że odczuwa ból i było jej niezmiernie przykro, że nie może jej w żaden sposób pomóc.Znaczy mogłaby, ale nie przywykła stosować magii gdy sytuacja tego na prawdę nie wymaga, A obrażenia nieznajomej zagoją się za dzień lub dwa same.
" Tutaj pewnie przyjmują dostawy. Jak miło."
Przeszły przez zaplecze prowadzone przez barmana I trafiły do łazienki. Tam Sab otworzyła jednak z kabin.Drzwi cicho zaskrzypiały. Zawiasy musiały od jakiegoś czasu nie być konserwowane. Nieprzyjemny dźwięk rozszedł się po niewielkiej przestrzeni powodując u blondynki ciarki na plecach. Wzdrygnęła się lekko.
" I nas wszystkie pracują jak należy",pomyślała po chwili, podczas której w myślach przejrzała wszystkie drzwi, drzwiczki i okna w rezydencji,przypominając sobie jak te pracują i czy czasem któreś zawiasy nie potrzebują naoliwienia, czyszczenia bądź naprawy. Gdyby któreś nie funkcjonowały doskonale byłaby to jej osobista porażka, w końcu to jej obowiązkiem jest pilnować takich rzeczy.
Wyrywając się z rozmyślań o zawiasach opuściła klapę jednego z sedesów tworząc siedzisko na którym posadziła swoją rowerzystę. Zrobiła to szybko i nie co niedbale więc spadając klapa uderzyła o porcelanę z głośnym trzaskiem.
Obróciła się słysząc głos barmana. Nie potrafiąc się powstrzymać przewróciła oczami widząc jego gest. Nie pozwalała palenia I to raczej się zbyt prędko nie zmieni. Na resztę wypowiedzi kiwnęła głową i gdy tylko chłopak wyszedł zabrała się za pomoc dziewczynie.
Namoczyła znajdujący się w łazience ręcznik pod letnią wodą i kucając przed dziewczyną delikatnie oczyściła a potem osuszyła rany.
- Skończone
Oznajmiła z uśmiechem,który dało się słyszeć również w jej głosie.
Barman kazał im się ogarnąć więc stanęła koło dziewczyny chcąc nieco okiełznać jej włosy obmyć twarz i ogólnie wyszykować ją, bo po upadku zapewnień wyglądała niezbyt.korzystnie. Pech chciał, że gdy zawierała się do pracy dziewczyna ziewnęła I zasnęła opadając głową dokładnie na brzuch Sab.
Zaskoczona delikatnie pogłaskała dziewczynę po głowie, czując się co najmniej dziwnie. Nieznajoma jak każdy zresztą, zasypiając wyglądała uroczo, ale nie mogła spać akurat w tej chwili I tym miejscu. Sabienika z żalem delikatnie potrząsnęła dziewczyną aż ta się nie obudziła.
- Nie czas na sen
Powiedziała łagodnie jednocześnie głaszcząc dziewczynę po włosach.
Zabrała się za to co planowała zróbcie, czyli ogarniecie ich obu zaczynając od nieznajomej. Przeczesując palcami przygładziła i nieco ułożyła jej włosy, jeśli to było konieczne pomagając sobie przez zmoczenie odrobina wody. Potem wilgotnym ręcznikiem obmyła twarz dziewczyny, pocierając delikatnie jeśli gdzieś znalazła jakiś zbyt uparty kurz. W miarę możliwości wyczyściła też koszulę która dziewczyna w miała na sobie.
- Zostań i nie śpij
Rzuciła wychodząc z kabiny by przed lustrem doprowadzić do porządku również siebie. Nad sobą nie miała za wiele roboty. Przed wyjściem ogarnęła się teraz jedynie przemyła twarz i poprawiła nieco niesforne blond kosmyki. Nic więcej zrobić nie mogła ani dla swojej towarzyszki ani dla siebie więc wróciła do kabiny z nadzieją, że przez ten krótki moment gdy jej nie było dziewczyna nie zasnęła znów.
Jeśli zasnęła to znów ją obudziła, jeśli nie to od razu ukucnęła przed nią i kładąc dłonie na jej kolanach zwróciła na siebie jej uwagę. Nie lubiła dużo mówić, ale teraz chyba będzie musiała zmusić się do dłuższej wypowiedzi.
- Dobrze kochanie- dziewczyna wyglądała na młodszą od Sabieniki, więc ta traktowała ją nieco jak dziecko-Jeśli cię o coś zapytam proszę kiwnij głową jeśli się zgadzasz, a jeśli nie nie rób nic, dobrze?- zaczekała moment- Na tabliczce którą miałaś na szyi było napisane, że masz pomóc w przyjęciu i potrafisz grać na pianinie, to prawda? - poczekała na jakąś reakcję lub jej brak, a potem kontynuowała- Niestety nie wiem jak masz na imię. Pozwolisz więc, że będę do ciebie mówiła ... Mina?- znów poczekała na jakąkolwiek odpowiedź.
- Chodź
Chwyciła dziewczynę za nadgarstek by nie drażnić zranionej dłoni i poprowadziła ją na korytarz. Szły w ciszy korytarzem mijając kolejne drzwi, a na każdych znajdowała się tabliczka z nazwiskiem lub ewentualnie funkcją pomieszczenia. Sab czytała wszystkie,aż dotarły do tych na których widniał napis " Anne- Lise".
- Jesteśmy
Rzuciła z uśmiechem do towarzyski. Uniosła dłoń zaciśniętą lekko w pięść i trzykrotnie delikatnie zastukała w drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   08.01.16 19:33

Jednak nie dali mi pospać tej nocy. W zasadzie nawet nie byłam świadoma czy jest noc czy nie. Może już zaczęło świtać? A może w ogóle nie zasnęłam? Może nawet noc jeszcze nie nadeszła? Może to tylko mój czarny wzrok spłatał mi figla? Nie dano mi jednak pospać. Piękny Głos zaczął mnie budzić prawie od razu jak próbowałam zasnąć. Czyżby chciał mi w ten sposób dokuczyć? Nie. To raczej nie dlatego. Pewnie czegoś ode mnie oczekuje. Czegoś czego mu jeszcze nie dałam.
"Czyżby chciał ...?" - myślę sobie przypominając to co działo się jakiś czas temu, gdy jeszcze nie mieszkałam w jednym pokoju ze swoją mistrzynią. Głosy przychodziły i odchodziły, zostawiając przyjemny ból pomiędzy moimi nogami. Czyżby tego właśnie chciał? Raczej nie. Gdyby chciał mógłby to mieć już dawno. Wystarczyłoby, żeby poprosił, a od razu bym się zgodziła. Tak właśnie. Od razu bym się zgodziła. Czego więc chce? Tak na prawdę nie wiem. Nie jestem w stanie go zrozumieć. Prawdopodobnie tylko śpiewa mi piękne kołysanki, jednak budzi mnie gdy tylko próbuję zasnąć. Czyżby chciał, żebym wysłuchała jego koncertu do końca? Tak to pewnie o to musi chodzić! Piękny Głos daje mi koncert. Jaka byłam głupia, że tego nie zauważyłam. Ekhem ... nie usłyszałam.
"Kocham Cię, Piękny Głosie!" - jestem po uszy w nim zakochana. Ten głos jest cudowny. Miły. Dźwięczny. Sympatyczny. Delikatny. Nie chcę, by mnie opuszczał. Pragnę, by do mnie mówił ciągle i ciągle i wciąż. Jednak to nie jest mi dane. Przez chwilę słyszę jak głos się oddala, bo słuch mam całkiem dobry. Może nawet lepszy od innych ludzi. Może nawet lepszy od Mistrzyni.
"Co ja plotę!" - chciałabym się jakoś ukarać za to, że chociaż pomyślałam o tym, że mogę być w czymś lepsza od swojej Mistrzyni. Niemniej jednak, nie jestem masochistką. Nie potrafię sama sobie zadać bólu. Nie. Jednak potrafię i właśnie tego chcę. Chcę zadać sobie ból już od dłuższego czasu, jednak ciągle nie mam sposobności. Wydaje mi się, że jestem obserwowana. Teraz jednak nikt nie patrzy. Głos odszedł.
Opis zadawania bólu. +18.:
 
W tym momencie otwierają się drzwi do kabiny i wchodzi moja towarzyszka, której imienia jeszcze nie poznałam i pewnie nigdy nie poznam. Nie wiem czy w ogóle będzie chciała ze mną przebywać po tym co tutaj zobaczy (i co przed chwilą usłyszała - całość trwała niezwykle krótko). Teraz tylko musi pomóc mi doprowadzić się do porządku i możemy kontynuować zadanie, o którym naturalnie nie mam pojęcia. Gdy już jestem jako tako ogarnięta, wychodzę razem z towarzyszką. Z Pięknym Głosem i idę za nią, dając się prowadzić za rękę. Na pytanie odnośnie gry na pianinie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nie rozumiem. Jednak słowo "pianino" powoduje, że zaczynam kiwać głową w rytm słów, które niedawno wypowiedział Piękny Głos. Daję tym samym do zrozumienia, że chociaż nie rozumiem co to znaczy "pianino", to jednak wiem co powinnam robić. Zachowuję się jak pies, który nie wie co znaczy "waruj", ale waruje; który nie wie co znaczy "siad", ale siada; który nie wie co znaczy jego własne imię, ale przychodzi na jego dźwięk i merda ogonem, myśląc, że dostanie ciasteczko. Prosta komenda zakodowana w mej głowie. Głęboko w podświadomości. Odruch warunkowy, który wyrobiłam sobie grając z tatą na pianinie i fortepianie. Wolną ręką wykonuję ruchy w powietrzu jakbym grała na prawdziwym sprzęcie i oczekuję, że za parę chwil pozwolą mi do takowego usiąść.

---
Moja postać jest postacią wsparcia. Mam nadzieję, że wspieram Cię dostatecznie dobrze <3.
Love your support:
 
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   08.01.16 22:18

Podejrzewała, że dziewczyna weźmie ją za niezbyt miłą, wręcz wredną. W końcu nie dała jej nawet porządnie zasnąć i już starała się wyrwać ją z objęć Morfeusza, dlatego właśnie starała się być jak najbardziej delikatna.
Powoli dochodziła do wniosku, że tego dnia zapadnie w sen bardzo szybko. Ten dzień, właśnie ze względu na jej małą towarzyszkę, zapowiadał się męcząco. Jęknęła w duchu.
" Jakbym w rezydencji nie miała dość roboty"
Jednak mimo tych myśli podchodziła do dziewczyny miło, ciepło i przyjacielsko, chcąc by się nieco lepiej i pewniej poczuła. Miały przecież występować na scenie przed wymagającymi widzami.
Zmarszczyła brwi nasłuchując. Wydawało jej się, że z kabiny, w której zostawiła dziewczynę dochodzą dziwne dźwięki. Marszcząc brwi stała moment wsłuchując się w otoczenie.
Jakieś ciche trzaski, szuranie i... jękliwe westchnienia. Pierwsze były w miarę normalne, ale jęki już nie koniecznie. W pierwszej chwili Sab pomyślała, że jej towarzyszka po prostu załatwia potrzebę i nie ma się czym martwić, jednak po chwili doszła do wniosku, że powinna sprawdzić czy małej nic nie jest. Dźwięk przez nią wydawany nie pasował do załatwiania fizjologicznych potrzeb. Sab zmartwiona powoli podeszła do kabiny, przyspieszyła słysząc jak coś cięższego spada na posadzkę. Ostatnie dwa kroki podbiegła wystraszona i otworzyła z rozmachem drzwi.
To co zobaczyła wewnątrz sprawiło, że przed dobre pół minuty stała zszokowana nie wiedząc co zrobić. Czas jakby się zatrzymał. Szeroko otwartymi oczyma patrzyła na leżącą na ziemi dziewczynę i poruszając ustami niczym ryba wyciągnięta z wody starała się wydobyć jakiś dźwięk, jednak szok nie pozwalał jej nawet zaczerpnąć tchu.
Zatrzęsła się. Zakryła usta dłonią hamując krzyk jaki nagle wypełnił jej gardło. Wzięła głęboki wdech i chwytając dziewczynę za ramiona obróciła ją i jednocześnie wyciągnęła z kabiny. Nieźle się przy tym namęczyła. Mała może i ciężka nie była, ale Sab też atletką nie była. Ukucnęła koło jej głowy i ... nie wiedziała co robić. Wyglądała na nieprzytomną, a przynajmniej nie reagowała.
Przyłożyła dwa palce do miejsca, gdzie pod skorą na szyi bije puls. Na szczęście bił wyraźnie, choć dość nierówno, jakby przed chwilą dziewczyna przeżywała jakieś intensywne emocje lub wykonywała ćwiczenia fizyczne. Odgarnęła włosy z bladej twarzy dziewczyny i dostrzegła, że ma rozcięty łuk brwiowy. Wstała i znów namoczyła ręcznik. Przemyła rozcięcie. Na szczęście nie była to głęboka rana i szybko przestała krwawić. Przemyła też ponownie twarz dziewczyny z nadzieją, że to pomoże jej odzyskać świadomość. Robiła wszystko byle nie patrzeć w dół na główny problem. Zwyczajnie ją to krępowało.
+18?:
 
Do oczu cisnęły jej się łzy. Wyobrażała sobie, że biedną dziewczynę musiało to potwornie boleć. Nie rozumiała czemu to zrobiła. Sab czuła się w tej chwili całkowicie bezradna. Nie wiedziała co robić. Gdyby chociaż z dziewczyną był kontakt... ale ona nie mówiła i wydawała się do końca nie rozumieć co się do niej mówi. Cichy, wstrzymywany szloch wyrywał się z jej gardła, gdy najdelikatniej jak potrafiła obmywała intymne miejsca o nogi dziewczynki. Trzęsła nią z nerwów i zawstydzenia. Nie czuła obrzydzenia. Przez lata na ulicy widziała wiele. Sab było szkoda dziewczyny. Współczuła jej. Chciała pomóc. Jednak... czuła się taka bezsilna, a przez to zła i smutna. Każde uczucie potrafiła znieść, każde poza bezsilnością.
Gdy skończyła wstała i spojrzała na dziewczynę z góry. Wzięła głęboki wdech by się uspokoić. Wypuściła z cichym sykiem powietrze i by jeszcze bardziej zapanować nad nerwami zaczęła prać pod bieżącą wodą zakrwawiony ręcznik. Rozwiesiła go i spojrzała na dziewczynę.
Przemawiając do niej łagodnie pomogła jej wstać i usiąść w sąsiedniej kabinie. Nie miała już sił sprzątać tej, w której siedziały wcześniej. Bała się też, że dziewczyna może zrobić sobie znów krzywdę jeśli ją zostawi.
- Czemu to zrobiłaś?
Spytała nie potrafiąc samej dojść do powodu zachowania dziewczyny. Jej głos był pełen troski, ale również bólu jakby to ona a nie jej towarzyszka cierpiała.
Stwierdziła, ze nie ma co rozdrapywać tej sprawy i zaczęła mówić o misji.
Uzyskując potwierdzenie, choć nie byłą pewna czy dziewczyna zrozumiała w ogóle co do niej mówiła ruszyła do biura.
Zapukała, odczekała kilka chwil i nacisnęła klamkę wchodząc do gabinetu Anne- Lise. Nawet się nie rozglądając rzuciła, gdy tylko przekroczyły obie próg:
- Dzień dobry panienko.
Dygnęła z przyzwyczajenia i dopiero wtedy uniosła głowę, dotąd usłużnie opuszczoną, rozglądając się dyskretnie po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   09.01.16 4:24

Tak na prawdę krew na trzonku szczotki nie pochodziła z dolnych partii mego ciała, lecz z rąk, których rany się otworzyły. Co prawda me ręce zostały przemyte, jednak dla pewności postanowiłam je jeszcze "doszlifować" papierem toaletowym, siedząc ciągle w kabinie i słuchając co się do mnie mówi. Może nie jestem w zupełności świadoma otaczającego mnie świata. Nie widzę. Nie potrafię zrozumieć tego co ktoś do mnie mówi i tego, że ktoś próbuje się ze mną porozumieć, jeśli oczywiście rzeczywiście próbuje się ze mną porozumieć. Być może to co słyszę to tylko śpiew Pięknego Głosu. Niemniej jednak wyczuwam w nim niesamowicie silne emocje. Zrozumienie i ból. Czyżbym skrzywdziła Piękny Głos? Może rzeczywiście przesadziłam? Od samego początku jestem tylko problemem. Wywróciłam się. Zadałam sobie zbyt duży ból i chociaż był niesamowicie przyjemny, pozbawił mnie sił i przytomności. Zraniłam się. Ciągle jednak pomoc nadchodziła. Nie byłam sama. Był ktoś kto był "dla mnie". Jednak ja nie byłam "dla nikogo". Nagle mym wiecznie szczęśliwym i zadowolonym sercem zawładnął smutek i strach. Nie pozwolę, by Piękny Głos cierpiał przeze mnie. Poradzę sobie sama. Byłam sama, gdy Głosy przestały przychodzić. Spałam na ulicy. Dałam sobie radę. Teraz też sobie dam. To nic trudnego. Będąc już pod gabinetem do którego zmierzałam, trzymając się sukienki Pięknego Głosu (ot tak udało mi się natrafić na rąbek) - nie dałam sobie chwycić ręki i zmierzałam tam, kuśtykając, bowiem nie do końca jeszcze przestałam odczuwać ból. Nie zasługuję na przywilej złapania ręki. Zaiste, bardzo przyjemny w dotyku był materiał sukienki. Chciałabym mieć coś takiego. Coś co nie zadając bólu pieściłoby moją skórę. Coś tak delikatnego. Ubiór idealnie pasujący do Pięknego Głosu. Ja swój niestety zniszczyłam i nie zdziwię się jeśli ktoś zechce mnie rozebrać. Będę błądzić naga w ciemnościach, co zresztą robię praktycznie od urodzenia. Sama jestem sobie winna. Dlaczego ktoś miałby mi dawać ubrania? Będąc już pod miejscem naszej "podróży", nagle puszczam to za co trzymałam. Pozwalam mej opiekunce, ewentualnie opiekunowi, bo nie jestem w stanie stwierdzić płci. Ba, nawet nie wiem co to jest "płeć". Pozwalam memu opiekunowi wejść tak gdzie chce wejść i zrobić co chce zrobić. Sama siadam niepostrzeżenie gdzieś w kącie i czekam. A na co mogłabym czekać? Prawdopodobnie na karę. Spodziewam się krzyków i bicia. Kolejnego bólu. Zwijam się w kłębek, chowając głowę w kolanach i płaczę. Chociaż nie widzę, ciągle mogę płakać. Szkoda tylko, że nie mam okularów, które zamaskowałyby moją ślepotę i mój płacz. Jeśli chodzi zaś o płacz, to jest on mieszaniną łez szczęścia, bo zostałam uratowana dzisiaj już dwa razy. Łez smutku, bo skrzywdziłam drogą memu sercu Istotę. Łez strachu, bo niesamowicie boję się kary, która mnie słusznie spotka.

---
1. Przepraszam, że tak długo, ale miałem i ciągle mam gości (udało mi się "wyrwać").
2. Przepraszam za słabą jakość, ale już późno. Mogłem coś pomieszać i poplątać.
3. Chyba można już oddać ruch MG, nie? :P
4. Jeszcze raz przepraszam za zwłokę i za swój poprzedni post (jeśli nie przypadł do gustu).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   09.01.16 20:21

Tak więc po łazienkowych eskapadach Sabine i Sarah udały sie w stronę gabinetu Anny. Jak wychodziły rzecz jasna mogły spotkać barmana, który tylko podejrzliwie spojrzał na Sabine jak i nieco dziwnie wyglądającą Sarah którą jakby ktoś pobił. Ostatecznie machnął na to ręką i wyrzucił resztkę papierosa na zewnątrz. Zapewne potem wrócił do swoich obowiązków jako barmana. Pewnie nalewać drinki i tak dalej. Jako, że Sarah miała czuły słuch to mogła dosłyszeć, że tamten pod nosem tylko mruknął "z kim ja pracuje?", to był bardzo niezadowolony głos, a zarazem pełen stresu. Cóż się dziwić, w końcu pracuje gość w lokalu z renomą i wolałby, aby jego renoma nie spadła bo wtedy również polecą w dół jego honoraria.
Przejdźmy jednak do gabinetu. Kiedy Sabi zapukała, można było zza drzwi usłyszeć kobiecy głos. Nieco znudzony jak również zestresowany nieco. W każdym głosie jak ktoś pracuje i ma przyjechać ktoś ważny da się odczuć taką nutkę. Dziewczyny weszły do środka, wewnątrz pachniało dziką różą a pod nogami była bardzo miękki czerwony dywan, a ściany były z drewna. Hebanowego, młodego drewna. Sarah odczuć mogła zapach papieru, czyli książek oraz kartek jak również chłodzącej lacrymy z klimatyzacji. Było tu w miarę chłodno. Sabi za to mogła widzieć, że pod ścianami stoją półki z książkami i segregatorami, a przed nimi jest biurko. Czarne, drewniane biurko na którym jest masa papierów ułożona w zgrabne stosy. Przed biurkiem były dwa skórzane fotele, a za nim siedziała kobieta. Miała czarny żakiet na sobie, a pod nim białą koszule. Była to młoda blondynka o złotych oczach, na nosie miała okulary więc pewnie ma jakąś wadę wzroku albo po prostu oszczędza oczy czytając dokumenty. Póki co siedziała, więc dalszej części ubioru nie widać było. Ruchem głowy wskazała, by dziewczyny usiadły na miejscach, a tymczasem ona wróciła do papierzysk. Przewróciła parę kartek, popatrzyła się na nie. Coś podpisała i przystawiła pieczątkę. Minęło tak z 5 minut, zanim postanowiła do dziewczyn przemówić.
- No więc co możecie mi zaoferować? W końcu dzisiejszym gościem jest członek rodziny królewskiej i nie chce go powitać byle czym. Przede wszystkim małej zostanie przydzielony uniform bo tak wyglądać nie może. Do tego makijaż dla was obojga - powiedziała tonem, który raczej nie sugerował tego że jest to miękka kobieta, która pogłaszcze i pozwoli na jakiś sprzeciw. Praktycznie jak jakiś sierżant w wojsku.
Wizualizacja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   09.01.16 21:17

Obmywając dziewczynę Sabienika sądziła, że krew na trzonku to wynik tego co zrobiła. Musiała uszkodzić sobie coś wewnątrz, lub może to ona uszkodziła jej jakieś naczynie krwionośne wyciągając szczotkę. Czuła się winna widząc czerwoną posokę na ziemi i trzonku. Jednak gdy bliżej się przyjrzała okazało się, że krwawią dłonie dziewczyny.
- Co ty zrobiłaś?
Spytała cicho, z troską, ale i pewną rezygnacją w głosie, gdyż nie spodziewała się uzyskać jakiejkolwiek odpowiedzi.
Znów opatrzyła powierzchownie dłonie dziewczyny kręcąc głową. Obtarcia wewnątrz drobnych dłoni były na nowo otwarte, choć jeszcze chwile temu przestały krwawić, a do tego wyglądało na to, że powiększyły się. Sab było niezmiernie przykro. Z całego serca współczuła dziewczynce.
Do gabinetu szły powoli. Sab domyślała się, że jej towarzyszka może mieć problemy z chodzeniem więc szła najwolniej jak mogła. Chciała też złapać dziewczynę za nadgarstek i tak ją prowadzić, ale ta nie dała się złapać więc pozwoliła jej trzymać się rąbku swojej sukienki. Co jakiś czas zerkała na nią przez ramię i uśmiechała się mówiąc do niej cicho i łagodnie różne frazesy bez większego sensu, ładu i składu ot by dziewczyna lepiej, pewniej się poczuła. Po drodze minęły wracającego z " dymka" barmana, którego dziwnego, nieco podejrzliwego spojrzenia nie dało się nie zauważyć. Sabienika jednak z podniesioną głową minęła go, chcąc w ten sposób pokazać, że jego opinia nie ma dla niej znaczenia.
Poczuła tylko, że lekkie ciągnięcie materiału ustąpiło więc przestała zwracać uwagę na pomieszczenie, w którym się znalazły ledwie rzuciwszy na nie okiem.
- Chodź
Powiedziała starając się podnieść dziewczynę z ziemi. Pomóc jej wstać i zaprowadzić na jeden z fotelów przed biurkiem. Pewnie chwilę musiała poprzekonywać towarzyszkę słowami i gestami, z każdym słowem więc jej głos nabierał coraz wyraźniejszych nut zdesperowania i zawstydzenia. Czuła się nieswojo zbierając swoją towarzyszkę z ziemi w całkiem obcym miejscu, przy kobiecie która miała je zatrudnić. Liczyła na dodatkowy zarobek, a tu z każdą chwilą malała szansa, że przyjmą na ten wieczór którąkolwiek z nich.
Przy wszystkich próbach podniesienia z ziemi dziewczyny Sab, mimo desperacji, była bardzo delikatna, a jej głos był ciepły i przyjazny.
Dopiero po chwili zauważyła, że ta płacze. Otarła jej policzki rąbkiem swojej sukienki i pogłaskała ją uspokajająco po policzkach.
- Nie płacz. Już wszystko w porządku. Chodź
Wróciła do prób zaprowadzenia jej na fotel.
Przyjrzała się pomieszczeniu dopiero gdy udało jej się przekonać dziewczynę do tego by wstała i usiadła w jednym z foteli. Musiała przyznać, że pokój był całkiem ładny, schludny i elegancki. Pasował do właścicielki i wydawał się dokładnie odzwierciedlać jej charakter.
Usiadła w drugim fotelu i poczekała, aż panienka Anna zwróci na nie swoją uwagę. Cały czas trzymała swoją towarzyszkę za nadgarstek nie pozwalając go wyrwać i delikatnie, uspakajająco głaskała dłoń dziewczyny kciukiem.
- Ja potrafię śpiewać, a z tego co wiem, moja towarzyszka opanowała grę na pianinie oraz fortepianie.
Powiedziała spokojnie, a w jej głosie słuchać było wypracowaną przez lata usłużność, uprzejmość oraz pewien rodzaj posłuszeństwa i szacunku charakterystyczny dla osób przyzwyczajonych do usługiwania, ale również wydawania rozkazów.
- Rozumiem
Powiedziała słysząc o uniformie oraz makijażu. Sab nie przeszkadzał ton panienki Anny, choć jego twardość i nieustępliwość nie uszła jej uwadze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   09.01.16 23:13

Dzięki niezwykłej i odważnej reakcji Pięknego Głosu udaje mi się bardzo szybko opanować płacz. Na mej twarzy znów pojawia się uśmiech i moje serce na powrót się raduje, zwłaszcza w chwili, gdy moje oczy się ocierane z łez i delikatnie głaskane. Z Pięknym Głosem już nic mi nie grozi. Chyba nie jest na mnie zły. A nawet jeśli jest, to teraz tego nie okazuje. Widać pragnie bym mu pomogła. Może jeśli to zrobię to mi wybaczy. Na to liczę. Patrzę się w czerń przed swoimi oczyma. Słyszę tam głos bardzo ostry, więc zaczynam lekko drżeć. Jednak i tym razem jestem uspokajana kojącym dotykiem. Ciągle się uśmiecham, nie dając tego po sobie poznać. Krocze co prawda jeszcze trochę mnie boli, jednak to nic. Ręce i nogi także. Ten ból jednak przejdzie, a ja nie zwykłam użalać się nad sobą. Nie jeśli chodzi o fizyczne rany. Jakby na to nie patrzeć, mimo wielu wad, które oczywiście wynikły z mojej winy, dzień ten należy zaliczyć do całkiem udanych. Poznałam Piękny Głos i mam nadzieję, że nasza rozłąka, która niewątpliwie nastąpi nie będzie rozłąką wieczną i być może jeszcze kiedyś go spotkam. Może znów okaże mi swoją wielką łaskę i da się słuchać i odpłynąć w magiczne krainy mroku. Niemniej jednak, by to się stało muszę być grzeczna i nie robić już więcej głupstw. Za dużo ich dzisiaj zrobiłam, co niewątpliwie nie działało na korzyść naszych relacji. Chciałabym zacząć ten dzień od początku i jeszcze raz spotkać Piękny Głos i wszystko naprawić co udało mi się przypadkowo zepsuć. Na mych policzkach pojawia się rumieniec. Nie jest on jednak takim rumieńcem jaki pojawia się na policzkach dziewczyny, gdy ta słyszy komplementy z ust ukochanego mężczyzny. Ten rumieniec należy do gatunku tych wstydliwych, które dostaje się w chwili gdy człowieka ogarnia stres, poczucie wstydu, wyrzuty sumienia albo wszystko na raz. Tak właśnie się czuję, jednak próbuję zatuszować to poprzez uśmiech. Nie jestem dobrą aktorką, więc prawdopodobnie mi to nie wychodzi. Niemniej jednak mój uśmiech jest szczery. Jestem niezmiernie zadowolona z faktu, że nikt tutaj nie okazuje mi wrogości. Wydaje się, że wszyscy są zadowoleni, chociaż nie do końca podoba mi się Głos, który słyszę w ciemnościach. Tj. inny głos niż głos Pięknego Głosu. Był ostry i wydawał polecenia. Od razu przypomniało mi się jak mieszkałam wśród Głosów, które co jakiś czas przychodziły i zadawały mi przyjemny ból. One też takie były. Władcze i nie znoszące sprzeciwu. Silne. Szorstkie i czasem nawet trochę ostre. Bałam się, jednak pożądałam tego strachu. Czy ten głos także będzie chciał mi to zrobić? Nieśmiało pokazuję paluszkiem w jego kierunku, a następnie w okolicę własnego krocza. Kiwam pytająco głową, próbując zasygnalizować proste pytanie - chociaż nie wiem czy ktoś to w ogóle widzi. Ja w każdym bądź razie nie widzę. Jeszcze mocniej się uśmiecham, nie ukrywając zadowolenia. To będzie dobry dzień. Na słowo "pianino" i "fortepian" reaguję bardzo entuzjastycznie. Co prawda nie wiem co ono znaczy, jednak dla mnie jest czymś w rodzaju komendy. Wiem co powinnam robić. Szybko przypominam sobie w myślach ułożenie klawiszy na pianinie i w powietrzu poruszam palcami, wykonując pierwszy lepszy utwór, który przychodzi mi na myśl. Następnie odtwarzam ten utwór także na drugim instrumencie czyli pianinie. Oczywiście utwory nie są jakieś długie. Można powiedzieć, że to sam refren - jakieś 30 sekund na każdy instrument. Oczywiście to tylko wyobrażenie gry i żaden dźwięk nie dochodzi ani do moich uszu ani do uszu zgromadzonych wokół mnie głosów. Następnie klaszczę w dłonie, udając bicie brawa. Jak się uczyłam grać to zawsze słyszałam ten dźwięk, tylko trochę grubszy. Tata miał grubsze ręce niż ja. Postanowiłam więc także go odtworzyć. Kolejne moje dwa ruchy to znowu 2 pytające przechylenia główki - jakbym chciała zasygnalizować kolejne dwa pytania. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pewnie nawet jeśli otrzymam żądane odpowiedzi to i tak ich nie zrozumiem. No cóż ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   12.01.16 20:52

Anna się zastanawiała w tym momencie czy naprawdę dobrze robi zatrudniając dwójkę amatorów, by przed tak ważną osobistością przeprowadziły spektakl. Na dodatek bardzo dziwnie się popatrzyła na gesty Sary i gdyby tamta widziała, to mogłaby ujrzeć przeszywające a nawet palące spojrzenie. Cóż, Sarah nie widziała ale Sabienika już tak. Po chwili kobieta westchnęła ciężko, bo zdała sobie sprawę że nie ma innego wyboru.
Oczywiście mogła wywalić obie na zbity łeb z gabinetu oraz restauracji, ale domyślała się że tak szybko żadnego zastępstwa nie znajdzie. Zwłaszcza, że wydarzenie miało się odbyć dziś. Ponoć tonący brzytwy się chwyta, więc i ona to zrobiła. Zdjęła okulary i je przetarła szmatką, jakby rozważając to co chciała za chwilę powiedzieć. Na swój sposób Sarah pewnie mogła jej się wydać autystyczna dlatego istniał cień szansy wedle kobiety, że tamta umie grać jak niejeden wirtuoz.
- Dobrze. Zaśpiewacie i zagracie w duecie, jednak zanim wpuszczę was do naszego gościa to pokażecie mnie co potraficie. Jeśli będę usatysfakcjonowana dostaniecie pracę, jeśli nie wylatujecie – powiedziała i odsunęła fotel od biurka. Był na kółkach więc słychać było to charakterystyczne szuranie. Następnie wstała i skierowała się ku drzwiom. Na sobie miała ciemne buty na obcasie, rajstopy oraz czarną spódniczkę z lekkim wcięciem po prawej stronie. Poruszała się z gracją i bez cienia zawahania. Sabi mogła widzieć, że kobieta ma nie najgorsze kształty. Jędrne pośladki, zgrabne nogi, praktycznie figura klepsydrowa w dobrych proporcjach, chociaż do nóg panienki było jej jeszcze daleko. Otworzyła drzwi i gestem ręki wskazała by za nią iść. Jak już się wyewakuowałyście z biura to Anna zamknęła za wami drzwi na klucz. Koniec końców zaprowadziła was do jednego z pomieszczeń na zapleczu. Wyglądało to jak taki większy schowek, w którym stało lekko zakurzone, chociaż sprawne pianino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   15.01.16 20:55

Odetchnęła w duchu z wyraźną ulgą, widząc że dziewczyna się uspokaja. Płacz ustał, a na twarzy małej pojawił się delikatny uśmiech, co było balsamem na nerwy Sab, która podejrzewała,że po tym wieczorze będzie potrzebowała porządnej sesji relaksacji.
Poczuła jak jej towarzyszka pod wpływem głosu panny Anny-Lise drży. Mocniej ścisnęła drobną dłoń w geście pokrzepienia, a potem delikatnie pogłaskała trzymaną rękę by uspokoić dziewczynę. Chyba jej się udało, bo mała przestała drżeć. Zamiast tego na jej policzkach wykwitł rumieniec. Początkowo nadał jej twarzy zdrowszy wygląd, ale po chwili było widać że dziewczyna jest zdenerwowana, a to już tak korzystnie nie wyglądało.
Nie minęła w nawet minuta, a to na policzkach Sab pojawiła się głęboka czerwień wstydu. Uniosła się i złapała dziewczynę za dłoń ,którą ta wykonywała sugestywne gesty. Przycisnęła lekko jej dłoń do jej kolan i przytrzymała krótko dając znak, że ma nią nie ruszać.
-Przepraszam
Przekazała kobiecie po drugiej stronie biurka bezgłośnie, jedynie poruszając wargami. Przełknela głośno ślinę widząc przeszywające spojrzenie kobiety.
"Jeszcze moment A nici z pracy",pomyślała, jednak zrezygnowane westchnienie kobiety dało jej odrobinę nadziei.
Bezruch rąk dziewczyny nie trwał długo. Minutę później już je uniosła. Sab przerażona, co też znów wymyśli już szykowała się by unieruchomić ręce swojej towarzyszce, ale na szczęście ta tylko "zagrała na fortepianie", poruszając palcami w powietrzu. Z ust Sab wydawało się ciche westchnienie.
Zaśmiała się krótko widząc jak dziewczyna sama sobie bije brawo. Nagle wydała jej się jeszcze bardziej niewinna I słodka. Widząc jej pytające pochylenie głowy również zabiła.jej krótkie brawo. Ot tak. By sprawić jej przyjemność.
-Rozumiem
Kiwnęła głową i wstała zaraz za kobietą ciągnąc za sobą również Sarah.
Weszły do jakiegoś schowka. Sab zaprowadziła Sarah , którą cały czas trzymała za dłoń, do pianina. Poradziła ją I ułożył jej dłonie na klawiszach.
Nie wiedziała jakie utwory zna dziewczyna więc poczekała chwilę, pozwalając by sama wybrała piosenkę. Wsłuchała się i zaczęła śpiewać. Jej głos był głęboki I bardzo melodyjny. Nie śpiewała ani za głośno ani nie zbyt cicho, jedynie tak by dopełnić melodie pianina. Niestety miała swoją małą manierę, która czasami mogła przeszkadzać wytrawnemu słuchaczowi, mianowicie przedłużała literę "A", szczególnie gdy występowała na końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   16.01.16 0:58

Słyszałam jak ktoś mi bije brawo. Czyżbym jednak w magiczny sposób wytworzyła muzykę? Nie! To niemożliwe. Bez specjalnego przyrządu z klawiszami nie da się tego zrobić. Dlaczego więc ktoś zaczął bić mi brawo? Nie byłam w stanie tego pojąć, jednak moje serduszko zabiło mocniej. Wstałam i zrobiłam ukłon. Następnie wysłuchałam dwóch głosów. Piękny Głos brzmiał krócej. Następnie poczułam dotyk. Ktoś mnie ciągnął. Piękny Głos ciągnął mnie zapewne do swojego królestwa!
"Yay!
Co prawda obdarte nogi i ręce ciągle mnie bolały. Zwłaszcza będąc właśnie ściskanymi w przypadku rąk i zmuszonymi do szybkiego marszu w przypadku nóg. Zacisnęłam jednak zęby i przemilczałam swój ból i dałam się prowadzić to celu, do którego razem zmierzaliśmy. Krocze co prawda ciągle mnie jeszcze lekko swędziało, jednak ból już przeszedł. Nie był długotrwały i teraz praktycznie nie czułam dyskomfortu w okolicach pochwy. Podróż niesamowicie mi się dłużyła. Nie widziałam dokąd idę. Chociaż sama droga wcale nie musiała być długa. Po prostu czasem bardzo szybko się męczę i tracę poczucie czasu. Tak mogło być i w ty przypadku. Nagle ktoś mnie podnosi i sadza na krzesełku, a później moje palce dotykają znajomego prostokątnego kształtu. Przejeżdżam dłonią po całej klawiaturze pianina wydając całą gamę dźwięków. Od razu rozpoznaję z czym mam do czynienia.
"Muzyczna maszynka!" - krzyczę w myślach. Spełnienie moich marzeń. Zawsze lubiłam grać na tym instrumencie. To mnie odprężało, a teraz ktoś dał mi taką możliwość. Chociaż może ... może tak na prawdę to oni chcieli mnie posłuchać i mam ich zadowolić grając przepiękne utwory? Jeśli tak, to mogę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu! Świetnie się bawić, a do tego spełniać marzenia innych osób! Szybko przypominam sobie pewien utwór, który zawsze bardzo lubiłam i postanawiam go zagrać. Kładę palce na klawiszach i wygrywam odpowiednie nutki, a pomieszczenie wypełnia się dźwiękiem instrumentu. Grany Utwór. Gram go parę razy, w kółko i od początku, tak by wszyscy mogli się go nasłuchać. Po pewnym czasie słyszę jak do mej gry dołącza Piękny Głos. Słowa, których nie rozumiem i muzyka. Dwie najpiękniejsze rzeczy tego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   20.01.16 1:08

Anna stała cierpliwie pod ścianą i słuchała przygotowań "muzyków" do dzisiejszego występu. Trzeba przyznać, że była pozytywnie zaskoczona tym co usłyszała. Na początku Sabi musiała się wstrzelić w melodię graną przez Sarah, ale po krótkim czasie dziewczynom udało się zsynchronizować i dać całkiem niezły pokaz.
Właścicielka restauracji stała i przysłuchiwała się. Sabine mogła dostrzec, że kobieta ma bardzo krytyczny wzrok oraz postawę, jednak to co usłyszała mogło ją nieco zadziwić - Dobra robota. Myślę, że nasz gość nie ogłuchnie, tylko macie się zgrać na początku a nie przy dalszej części utworu. Idźcie do pomieszczenia obok i stamtąd pobierzcie stroje. Możecie się nawet umyć przed występem jeśli chcecie, bo tam jest prysznic - powiedziała po czym wyszła z pomieszczenia zostawiając dziewczyny same sobie. Co było w pomieszczeniu obok? Jak się okazało kwatery osoby normalnie odpowiedzialnej za śpiew, czyli tej którą mieli zastąpić. W magicznej szafie było mnóstwo ubrań, bądź co bądź była to szafka lacrymowa rodziny Spectre, w której wystarczyło wybrać dowolny strój z załadowanych, a lacryma dostosowywała go do rozmiarów noszącego. Poza tym była jeszcze szafka z lustrem, gdzie można było sobie zrobić makijaż jak również było pomieszczenie z kabiną prysznicową.
/Dobierzcie strój na wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   23.01.16 22:52

Zaśmiała się cicho widząc jak dziewczyna wstaje i się kłania. Była urocza na swój własny sposób.
Idąc starała się nie ściskać ręki dziewczyny. Musiały dotrzymać kroku kobiecie, ale mimo to starała się iść jak najwolniej, pamiętając, że dziewczynie wciąż może dokuczać dyskomfort. Zerkała też co chwilę przez ramię, sprawdzając jak jej towarzyszka sobie radzi.
Dziewczyna zagrała melodie, do której Sab musiała się dostosować I to jej chwilę. Potem zaśpiewała, ale gdy piosenka się skończyła melodia rozpoczęła się od nowa. Sab zabiła krótkie brawo, chcąc tak dać znak towarzyszce, że to już koniec. Potem położyła jedną dłoń na ramieniu A drugą na dłoniach dziewczyny przerywając jej grę.
Zerknęła na panienke Anne czekając na jakiś komentarz. Jej postawa i mina mówiły, że może być źle, ale słowa uspokoiły Sab.
Pomogła zejść ze stołeczka małej I zaprowadziła ją do wskazanego przez kobietę pokoju. Tam nawet nie zatrzymała się w części z ubraniami, od razu zlokalizowała łazienkę i właśnie tam się skierowała. Postawiła dziewczynę w kabinie.
- Umyjemy Cię.
Powiedziała I zabrała się za nastawianie odpowiedniej temperatury wody. Gdy ze słuchawki leciała już odpowiednio ciepła woda rozebrała dziewczynę I z pomocą małego ręcznika umyła ją dokładnie. Ponownie oczyściła obtarcia, A czyste już dziewczynę otuliła szczelnie ręcznikiem. Dopiero wtedy weszły w do właściwej garderoby. Usadziła dziewczynę na krześle I zaczęła przeglądać stroje. Szukała na początek jakieś bielizny, jeśli znalazła uburała ją małej, jeśli nie to zrezygnowała I zajęła się sukniami. Dla swojej towarzyszki znalazła długą, dziewczęca suknie z przyjemnego w dotyku miękkiego materiału. Zielona materia idealnie otulała ciało dziewczyny. Do tego buty na płaskim obcasie . Sama znalazła podobną błękitną. Obie były eleganckie.Zakrywały cały dekolt w zamian przylegając do ciała .Związała sobie i jej włosy w wysokie koki. Umalowała jeszcze delikatnie.
- Teraz wyglądasz jak profesjonalna pianistka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   24.01.16 14:51

Jestem gdzieś prowadzona i nagle słyszę plusk wody uderzającej o coś w rodzaju posadzki. Następnie przestaję czuć na swej skórze moje skromne ubranko. Czuję, że stoję tam naga. Robię się cała czerwona, bowiem już przypuszczam co będzie się dalej działo. Niemniej jednak jestem w błędzie. Jestem zmuszona iść trochę dalej. Moje bose stopy czują śliskość posadzki czy czegoś w tym rodzaju i nagle mój gorący zapał i temperament jest chłodzony przez odpowiedniej temperatury wodę. Czuję na swojej skórze jakąś tkaninę. Delikatnie mnie ociera. Każdy centymetr kwadratowy mojej skóry. Począwszy od nóg i rąk, gdzie miałam rany. Nie czuję już bólu i chyba krwawienie także ustało. Delikatna tkanina dotyka także moich piersi.
- Ouch ... - wydaję stłumiony jęk i lekko się odsuwam do tyłu. Tak jakbym była lekko niepewna. Jednak po sekundzie przysuwam się na powrót i kiwam potakująco główką, jakbym prosiła, by kontynuować proces mego mycia. Na końcu myte jest oczywiście moje "magiczne miejsce". Okolice małej dziurki między nogami.
- Ouch, Ach ... - jęczę ze dwa razy. Dłużej nie mogę, bo mycie tego miejsca bardzo szybko się kończy. To zapewne Piękny Głos mnie myje! Muszę mu jakoś podziękować. Robię jeden krok na przód i przytulam swe nagie ciało do Pięknego Głosu. Chcę tym pięknym gestem pokazać jak bardzo mnie urzekł i że teraz będę robić wszystko na co będzie miał ochotę. Czuję Jego ciepło, a On czuje moje. Niesamowite uczucie, które nie trwa jednak tak długo jak bym chciała. Następnie bowiem jestem owinięta jakąś miękką tkaniną. Nie czuję chłodu. Mogę się wysuszyć. Instynktownie zaczynam obcierać się ręcznikiem, wycierając dokładnie. Wycieram dokładnie także miejsca intymne, pojękując cicho. Żaden centymetr kwadratowy mojej skóry nie może być mokry, bo dostałabym jakiejś okropnej choroby. Nie zamierzam się bowiem przeziębić. Następnie czuję coś dziwnego. Nowe ubrania. Nie moje. Inne. Nowe. Czy wyglądam w nich pięknie i pociągająco? Nie wiem. Chciałabym siebie teraz widzieć. Może nie jestem wcale brzydka? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Znowu zaczynam się czerwienić, słysząc Piękny Głos. Nie wiem co mówi, ale na pewno nic złego. Uśmiecham się szczerze i pięknie i zaczynam klaskać. Na pewno jestem pięknie ubrana. Mam nawet buciki i majteczki. Piękny Głos ma na 100% dobry gust i jestem mu naprawdę wdzięczna, że tyle dla mnie zrobił. Nie to co niektórzy i myślę o tym dziwnym głosie co mnie dzisiaj rano obudził i nawet nie pozwolił się przebrać. Piękny Głos jest niesamowity!
"Kocham Cię! Piękny Głosie!" - myślę, mając w brzuchu coś jakby motylki. Czyżbym się zakochała? Możliwe. To jeden z najpiękniejszych dni mojego życia. Z niewidomych oczu zaczynają cieknąć mi łzy. Nie jestem jednak smutna. To są łzy szczęścia, bo jestem niesamowicie szczęśliwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   24.01.16 17:38

No to skoro dziewczęta ogarnęły sobie ubranka, wyszykowały się to jedyne co zostało to wykonać kilka prób generalnych. Zróbmy jednak drobny przeskok czasowy, do momentu kiedy mają wyjść na swoją „scenę”. Był wieczór. Dziewczęta zostały poprowadzone korytarzem, w którym już czekała Anna ubrana w piękną czarną suknię wieczorową. Włosy miała upięte w kok, a na nogach czarne buty na obcasie. Stukała nimi o podłogę delikatnie, po prostu denerwowała się bo gość był ważny i tyle. Jeszcze raz spojrzała na dziewczyny, oceniła wygląd. Raz kozie śmierć pewnie pomyślała.
- Dobra. Nasz specjalny gość aktualnie je zupę, a wy macie umilić mu główne danie jakim jest pieczona gęś po Rokkakańsku. To będzie znak, że macie zacząć. Kiedy skończą jeść to będzie moment zejścia ze sceny. Jeśli zabraknie wam utworu to improwizujcie. – nie żeby Sarah ta nazwa coś mówiła, ale za to Sabi która pracowała jako lokaj mogła skojarzyć co to za potrawa. Była to gęś faszerowana musem jabłkowym, która na wierzchu polana była kwaśnawym sosem. Podawana była z ziemniakami, które pokryte były startą marchewką nieugotowaną. Praktycznie jak taki koperek, tylko bardzo drobno zmielony i z marchewki. Do tego serwowane było wino czerwone mieszane z białym. Potrawa dla osób o naprawdę dziwnych gustach smakowych, ale kto bogatemu zabroni?
W każdym razie po tych słowach Anna wyszła i ruchem głowy wskazała, żeby dziewczyny poszły za nią. Jeśli można całość nazwać sceną tylko dlatego, że miało drewniane podwyższenie, na którym stał czarny fortepian, a dalej unoszący się w powietrzu mikrofon z lacrymy to była to scena. Na około niej porozstawiane były stoliki dla VIP’ów. Całość przyozdobiona była pastelowymi kolorami, ale nie było tam zbytniego przepychu. Było skromnie acz elegancko. Mikrofon lewitował, nie był do niczego przytwierdzony co umożliwiało swobodne poruszanie się po scenie.
- Witam państwa w restauracji „Mango”. Witam Panie i Panów z rodziny Fiore, mam nadzieję, że nasze potrawy przypadną państwu do gustu. Proszę również przyjąć nasz drobny podarek w postaci performansu dwójki naszych gwiazd – ukłoniła się i zeszła ze sceny, pozwalając Sabi oraz Sarah zająć swoje miejsca. Publiczność rzecz jasna pożegnała kobietę brawami kiedy schodziła ze sceny. Można powiedzieć, że miała nawet w tym momencie całkiem miły głos. Może przeżarty nutką stresu, ale zawsze. Ogólnie widownia składała się głównie ze starszych osób, szlachty i magnaterii takiej stereotypowej. Najdalej położony był jeden samotny stolik, gdzie usadowiona była kobieta o białych włosach, gdzieś tak po 70. Jej twarz pokryta była zmarszczkami, chociaż miała dosyć życzliwy wyraz twarzy. Obok niej siedział mężczyzna gdzieś w bardzo podobnym wieku i podobnej posturze. Została im właśnie podana wcześniej wspomniana gęś co miało być sygnałem dla obu magów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   28.01.16 16:55

Nie mogła powstrzymać uśmiechu, który powoli wpłynął na jej usta, gdy zobaczyła rumieniec oblewający twarz dziewczyny.
" Może jest w niej więcej niewinności niż sądziłam", pomyślała. Odkąd spotkała małą, ta zadziwiała ją swoim zachowaniem, a szczególnie gestami, które były jednoznaczne. Sab zaczęła się poważnie zastanawiać kim właściwie jest jej towarzyszka i co ją w życiu spotkało.
Jednak to nie był czas ani nie odpowiednie miejsce na takie rozmyślania. Musiała doprowadzić ją i siebie do " stanu użyteczności publicznej".
Starała się być jak najbardziej delikatna i nie naruszyć za bardzo intymnej strefy dziewczyny, ale musiała ją całą umyć i niestety właśnie jej miejsca intymne, po tym co się stało wcześniej w ubikacji, potrzebowały dokładnego umycia. Zostawiła to na koniec.
Problemy zaczęły się wcześniej niż sądziła. Gdy myła piersi dziewczyny ta chyba się wystraszyła. Sab usłyszała tylko ciche westchnienie i dziewczyna znalazła się poza zasięgiem jej rąk. Sab zrobiła krok w przód i delikatnie przyciągnęła dziewczynę spowrotem pod strumień wody trzymając ją za łokieć.
Szybko przebrnęła przez mycie dziewczyny i z ulgą wstała z kucek chcąc sięgnąć po ręcznik, jednak gdy tylko przyjęła pionową pozycję poczuła drobne i mokre ciałko. Zdziwiona spojrzała w dół i z ciepłym uśmiechem krótko przytuliła dziewczynę głaszcząc ją przy tym po głowie, a nawet złożyła na czubku jej głowy drobny pocałunek. Potem poczekała, aż ta się wytrze i zabrała się za wyszykowanie jej i siebie na występ. Ubranie, drobny makijaż, fryzura.
Kiedy skończyła usłyszała klaskanie. Spojrzała na swoją małą towarzyszkę i zaśmiała się także klaszcząc, jednak szybko przerwała widząc jak po policzkach dziewczyny spływają łzy.
- No już. Nie płacz
Mówiła do niej łagodnie ocierając jej policzki i oczy Gdy łzy wreszcie przestały płynąć odetchnęła z ulga.

Wraz z nastąpieniem wieczoru zastały poprowadzone gdzieś długim korytarzem. Sab trzymała dziewczynę lekko za nadgarstek prowadząc ją za sobą. W korytarzu niosły się odgłosy ich kroków w miękkich butów a także głośne stukanie, którego źródłem okazała się panienka Anna, która widocznie zdenerwowana stukała obcasem w ziemię. Sab uśmiechnęła się lekko I dygnęła przed panienką gdy wreszcie stanęły przed nią.
Na instrukcje kiwnęła głową. Dobrze wiedziała czym jest i jak wygląda danie, które miało być wyznacznikiem początku i końca ich występu.
Ruszyła za panienką Anną na scenę. Tam stała ze swoją towarzyszką za panienką i rozglądała się chcąc zorientować się kto jest tym gościem honorowym i przede wszystkim gdzie siedzi by wiedzieć kiedy może zacząć występ. Gdy Anna zeszła ze sceny, Sab dygnęła w eleganckim ukłonie i trzymając Sarah za dłoń i pod łokieć zaprowadziła ją do fortepianu. Usadziła na krzesełku poprawiając suknię. Gdy wyłapała kelnera niosącego gęś poczekała aż ten stanie przy stoliku i dopiero wtedy położyła dłonie dziewczyny na klawiszach. Sama szybko znalazła się przodem do publiczności i gdy tylko zabrzmiały pierwsze takty zaczęła śpiewać. Wszystko wymierzyła tak by dziewczyna rozpoczęła koncert w momencie, gdy gość honorowy sięgnął po widelec, a przynajmniej mniej więcej w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   29.01.16 0:36

Dostałam przytulaska i całuska. Szczęście chyba we mnie eksplodowało. Byłam wtedy niezmiernie szczęśliwa. Jednak wracając do głównego wątku, zostałam posadzona przy kolejnej muzycznej maszynce. Po chwili moje palce zostały położone na klawiszach.
"Mam grać?" - przelatuje mi przez głowę. Pewnie tak. Po to właśnie się tutaj znalazłam. Żeby zagrać. Nie czuję tremy, chociaż słyszę jakieś dziwne odgłosy. Znaczy całkiem znajome odgłosy. Stukanie sztućców od talerze. Mlaski, oznaczające to, że jedzenie tutaj jest pewnie niezwykle smaczne. Jakbym chciała go spróbować. Może mnie czymś poczęstują jak już skończę? Niemniej jednak, nie myślę o nagrodzie. Mam teraz magiczną muzyczną maszynkę i znów mogę się pobawić. Spodziewam się, że Piękny Głos także zacznie śpiewać. Ostatnio jak grałam to śpiewał niezwykle pięknie. Zatem będę musiała mu zagrać to co ostatnio. Jestem mądrą dziewczynką i zakładam, że Piękny Głos może nie znać utworów, które ja poznałam jak uczyłam się grać na tych magicznych instrumentach. Zatem rozpoczynam. Stukam w klawisze z pełną gracją i nagle powietrze w pomieszczeniu rozbrzmiewa pięknem (mam nadzieję) tworzonej przeze mnie muzyki. Nagle słyszę znajomy głos Pięknego Głosu. Zaiste pięknie śpiewa. Niemniej jednak wiem, że utwór ten nie będzie trwał wiecznie. Być może Piękny Głos nie zna wszystkich zwrotek. Gram tak długo, aż nie usłyszę, że Piękny Głos milczy. Następnie udaję, że jest to po prostu zwykła solówka i przechodzę do innej i znanej melodii. Powtarzam ją raz czy dwa, tak by Piękny Głos mógł się wczuć i spodziewam się usłyszeć jakieś słowa. Po wszystkim, zaczynam znowu pierwszy utwór. A kończąc go, próbuję jakoś fajnie wymieszać nuty zarówno z pierwszego jak i drugiego utworu. Może publika nie pozna, że to wszystko to była jedna wielka improwizacja. Następnie daję Pięknemu Głosowi możliwość wykonania solówki a capella i następnie dokładam do niego jakąś melodię, która wydaje mi się najwłaściwsza. Tak na prawdę robię sobie po prostu przerwę. Jestem bowiem już trochę zmęczona. Jeśli trzeba będzie dalej grać, to zaczynam wszystko od początku, co może niezbyt fajnie wygląda i może się nudzić. Tak na prawdę nie jestem jednak w stanie rozpoznać kiedy powinnam skończyć. Być może otrzymam jakiś sygnał do zakończenia. Nie wiem. Gdy tylko tak się dzieje, wstaję i kłaniam się wszystkim wokół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   30.01.16 18:14

Zacznijmy od opisania reakcji gości na to kiedy Sabi prowadziła Sarah. Na moment podniosły się szepty i ludzie rozmawiali o czymś ze sobą. Może zastanawiali się czy wszystko z pianistką jest w porządku? Ale po chwili rozmowy ustały w tej kwestii, bo ludzie zajęli się swoimi sprawami i obgadywaniem swoich własnych krewnych, jak to zwykle robi się przy stole. Za to goście specjalni wyglądali na zadowolonych i entuzjastycznie nastawionych do obu dziewczyn. Prezentowały się dosyć dobrze, może nieco nieprofesjonalnie z początku ale staruszkowie byli wyrozumiali, w końcu to młodzież, a młodzieży skrzydeł się nie podcina. Nawet jeśli jedna z osób jest rozpoznawalna z mniej… trudno tu użyć słowa przyjemnych, a raczej etycznych powodów, ale wszystko to odpłynęło w siną dal kiedy tylko Sarah zaczęła grać. Grać pięknie, a do tego jeszcze blondynka śpiewała co VIP się podobało. Po prostu chcieli zjeść obiad w ramach jakiejś rocznicy czy coś takiego, nie mieli zamiaru psuć sobie tego pięknego dnia dlatego też entuzjastycznie przyjmowali to czym darzono ich uszy. Nawet ta przygrywka została przyjęta pozytywnie, ludzie się śmiali ale to nie był śmiech pogardy względem czegoś, a bardziej radosny, mający przypomnieć czasy kiedy było się jeszcze małym szczylem. Starym ludziom potrzeba od czasu do czasu takiego bodźca, więc Sarah dzięki temu nabiła troszkę punktów obojgu.
Miały grać tak długo, aż tamci zjedzą główne danie, a nie trwało to tak długo. Jedynie około 30 minut biorąc pod uwagę ewentualne dokładki. Kelnerzy uwijali się tam jak mrówki i obsługiwali gości, a kiedy już talerze były puste, na scenę ponownie weszła Anna i poprosiła o mikrofon od Sabieniki. Kiedy go otrzymała, dała jeszcze moment, by dziewczęta mogły się ukłonić. Rzecz jasna kiedy tylko muzyka i śpiew ustały, to rozległy się brawa ze stolików. Anna poczekała, aż będzie mogła mówić, po czym w końcu przemówiła.
- Dziękujemy bardzo za wybranie naszej restauracji. Teraz zostanie podany państwu deser, którego konsumpcje umili nasz barman Izaya oraz jego pokaz. Pożegnajmy gorąco naszych wykonawców – powiedziała wskazując dłonią w stronę blondynki oraz Sarah, po czym udała się w stronę tamtego korytarza i czekała na obie dziewczyny.
- Nie spodziewałam się, że tak dobrze wam pójdzie. Nasz gość był bardzo zadowolony, dlatego do zapłaty dorzucę wam premię. Możecie zjeść u nas jedną wystawną kolację lub zaprosić kogoś jeśli chcecie. Zapłatę wyślę wam pocztom, a teraz idźcie się przebrać. Dobra robota – powiedziała już nieco milszym głosem. Była zadowolona, że nie straci pracy ani gwiazdki. Wygląda na to, że dziewczyny miały teraz czas dla siebie, bo ich zadanie dobiegło końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja "Mango"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie