IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Restauracja "Mango"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Restauracja "Mango"   07.11.14 7:35

First topic message reminder :

Stosunkowo duża i elegancka restauracja, posiadająca cztery gwiazdki. Przychodzą tu głównie arystokraci odziani w najróżniejsze suknie i smokingi. Czasami jednak zdarzają się ludzie mało rozgarnięci przychodzący w ubraniach codziennych. Egzotyczna nazwa pochodzi od popularnego owocu, który jest przysmakiem właściciela i serwowany jest na kilka sposobów.
Stoły są ustawione pod ścianami i oddzielone od siebie parawanami, aby zwiększyć poczucie prywatności gości. Jako że główne pomieszczenie ma kształt bardzo grubej litery L, w dłuższej jej części znajduje się jadalnia, a w krótszej parkiet i miejsce dla muzyka. Zazwyczaj występują tu osoby grające na saksofonie, pianinie, fortepianie i innych klasycznych instrumentach. Restauracja może się jednak poszczycić również występami śpiewaków i śpiewaczek, których głos nie raz złapał ludzi za serce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mermaid Heel


Liczba postów : 36
Dołączył/a : 23/11/2015
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   08.02.16 17:54

Jakoś im się udało. Wykonały dwa utwory, a Sab miała nawet okazję wykonać krótki fragment acapella. Denerwowała się . Skupiona na zadaniu starała się jednak obserwować publiczność. Sprawdzać reakcje i może jakoś modyfikować występ by bardziej się przypodobać słuchaczom. W końcu od ich zadowolenia zależy jej powodzenie.
Po zakończeniu występu, czyli gdy gość.specjalny skończył gęś Sab dała znak Sarah kładąc jej dłoń na ramieniu. Wzięła jej dłoń, pomogła wstać ze stołka i wyprowadziła zza instrumentu. Skłoniła się lekko przed publika. Sprowadziła Sarah ze sceny za kulisy, gdzie dostały pochwałę.od panienki Anny wraz z zapłatą.
- Ja muszę wracać do rezydencji.
Była w rozterce. Panienka dała jej wychodne tylko.na kilka godzin, które niedługo minie. Sab musiała wracać.Nie mogła jednak zostawić swojej małej towarzyszki samej...
Wyprowadziła więc dziewczynę poza lokal I kładąc jej dłoń w zgieciu swojego łokcia zaczęła z nią spacerować z nadzieją ze może przypaleta się ktoś.kto zna dziewczynę i pomoże choćby wskazując gdzie należało by ja odprowadzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1328-sabinka


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   09.02.16 1:29

Gdy tylko dostaję znak do skończenia, natychmiast kończę swój występ. Później udaję się z Pięknym Głosem gdzieś, gdzie nie wiem gdzie, bo nie widzę. Przebieram się (z drobną pomocą) w swoją piżamkę, bo nic innego nie mam, a ubranie, które miałam przy fortepianie nie należy do mnie i należy je oddać. Następnie jestem gdzieś ciągnięta. Tak więc boso, bez bielizny, w samej piżamce, do tego potarganej, wychodzę na zewnątrz budynku. Piękny Głos zdaje się pomaga mi znaleźć dom. Chociaż tak na prawdę nie wiem co się dzieje. Moje zadanie jednak zostało wykonane. Chyba. Instynktownie odsłaniam Znak Gildii, który mam na karku, sugerując, że własnie tam chciałabym się znaleźć. Gdy tylko się rozstajemy, oddaję Pięknemu Głosowi podarek, który dostałam. Podarek oczywiście okazał się mieszkiem z pieniędzmi, jednak o tym nie wiedziałam. Na pożegnanie ponownie go przytulam i macham, licząc, że się jeszcze zobaczymy.

z/t

Chciałbym oddać nagrodę pieniężną Sabi :3. Świetnie mi się uczestniczyło w tej misji :3.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   15.02.16 18:55

Przepraszam za dubla, ale wyszedłem z tego tematu i teraz do niego wracam <3.
---

Coś mi się odwaliło na głowę i znów udałam się do restauracji. Tym razem zabrałam ze sobą wszelki swój sprzęt, w tym oczywiście Magiczny Miecz Świetlny, a także laskę, którą wyszukiwałam drogę i starałam się nie przewrócić, a także oczywiście moje dwa kamienie. A także jakiś dziwny świstek papieru. Dostałam go poprzednim razem jak tutaj byłam, więc na wszelki wypadek także go zabrałam. Swoją portmonetkę. Dwie maskotki. Wszystko, łącznie z "Czarodziejem", który dla mnie oznacza nie mniej nie więcej jak tylko zwykłe kartki papieru połączone ze sobą. Oczywiście także mój strój się zmienił. Nie była to już normalna piżama. Mój strój prezentował się mniej więcej właśnie tak. Droga także jakoś bardzo nie była straszna. Udało mi się ją przejść dwa razy, także chcąc nie chcąc zapamiętałam tą trasę. Po przybyciu we wskazane miejsce udałam się do wejścia, gdzie poprzednim razem weszłam. Nie zostałam jednak wpuszczona, bowiem było to wejście tylko dla obsługi restauracji, a ja ten status straciłam wraz z ukończeniem misji. Zatem wracam przed restaurację. Siadam na chodniku i zastanawiam się cóż mogę teraz zrobić. W sumie być może przeszkadzam ludziom, ale o tym nie wiem, bo nic takiego nie widzę. Nie widzę żadnego problemu w swoim siedzeniu. Jeśli ktoś na mnie wpadnie to pokornie przeproszę, przytulę, ucałuję rączki i mam nadzieję, że mi wybaczy. Taka już jestem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   15.02.16 20:45

Po odwiedzeniu kilku sklepików w Magnolii i jako takim doposażeniu się pozostała już tylko jedna rzecz, na którą Kolt mógł wydać swoje ciężko zarobione pieniądze. Jedzenie! Nie był Randomem, a więc przykładał zdecydowanie więcej wagi do jakości aniżeli ilości, poza tym pierwszy raz w życiu przebywał w tak dużym mieście jak Magnolia i pragnął spróbować tutejszych specjałów. Miał masę szczęścia, albowiem akurat gdy kiszki zawiadomiły go o wewnętrznej pustce wyszedł na szeroką aleję i znalazł się naprzeciw lokalu zachęcającego do wejścia ogromnym napisem RESTAURACJA "Mango". Wprawdzie większość gości ubrana była zdecydowanie snobistyczne, a Kolt, no cóż, nosił się raczej zwyczajnie, a akurat dziś był w zwykłych, jasnych dżinsach, standardowych, skórzanych szkotach, czarnej koszuli i dosyć jaskrawym krawacie, lecz jako bardzo prostolinijny człowiek uznał, że ten ostatni element stroju w zupełności wystarcza, by nazwać jego strój eleganckim i odpowiednim w czterogwiazdkowych restauracjach. Nawet przez moment nie zastanowił się nad niestosownością noszenia w miejscu publicznym dwóch gnatów, pasa z nabojami i ładownicy, a po prostu ruszył ku wejściu. Z resztą, po co ja to opisuję, skoro Sarah i tak nic nie zobaczy?
Przeszedł przez ulicę, wlazł na chodnik i o mały włos nie rozdeptał siedzącej na nim, małej dziewczynki. Spieszące się i zajęte własnymi sprawami społeczeństwo nawet jej nie zauważało, albo udawało, że nie zauważa, a więc płynący ulicą tłum omijał dziecko tak, jak woda omija kamienie w rzece. Wizzon cofnął się o krok i ukucnął przed żywą przeszkodą.
- Hej, zgubiłaś się? - zagadnął miękkim, spokojnym głosem, opierając przedramiona na kolanach i przyglądając się dziewczynce z pewnym zaniepokojeniem. Dosyć dziwne było to, że nosiła okulary przeciwsłoneczne w tak pochmurny dzień, ale cóż, jeszcze mniej normalne było odpoczywanie na środku drogi dla pieszych. Z resztą to mógł być jakiś wielkomiejski zwyczaj, tak samo jak żeńskie buty na obcasach i temu podobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   16.02.16 0:24

Głos. Słyszę głos, który do mnie przemawia. Nie żeby to była dla mnie jakaś nowość. Głosy są wszędzie wokół mnie. Nie mogę ich zobaczyć, ale je słyszę. Czasem mi się zdaje, że po prostu jestem wyjątkowa i dlatego zwracam ich uwagę. Tak jak tym razem. Czy Głos zainteresowałby się innym Głosem, jakby ten inny Głos w ogóle się nie wyróżniał? Pewnie nie. A ja się wyróżnia. Ja milczę. Nie wydaję żadnych dźwięków. To pewnie dlatego. Zastanawiający jest jednak fakt, że nie słyszę też innych głosów. Prawdopodobnie nikt z nikim nie rozmawia, a może rozmawiają, a ja tego nie słyszę? Ewentualnie nie rozumiem. No cóż, to chyba prawda. Nie rozumiem. Tym razem jednak słyszę głos, który przemawia do mnie. Przekręcam głowę w prawo, tak jakby ktoś mnie pociągnął za włosy w prawą stronę. Oczywiście nikt mnie za włosy nie ciągnie. Po chwili moja głowa wraca ponownie do wyprostowanej pozycji. Być może ten głos pragnie, by się z nim przywitać. Macham więc w jego stronę radośnie. Następnie robię coś nieoczekiwanego. Wyciągam rękę w jego stronę, tak jakbym chciała ją uścisnąć. Tak też można kogoś powitać. Przynajmniej tak podpowiada mi jakiś społeczny instynkt czy coś takiego. Czekam na jego dotyk. Oczywiście nie wyobrażam sobie jakichś niestworzonych rzeczy. To po prostu uścisk dłoni. Ciepło palców i tego typu sprawy. Nic czego powinniśmy się oboje wstydzić. Tak mi się przynajmniej wydaje.
"To nic złego, prawda?" - pytam sama siebie, chociaż tak na prawdę wiem, że odpowiedź, której sobie udzielę nie będzie w żadnym stopniu miarodajna. Nie uważam się bowiem za jakiś autorytet w dziedzinie dobrego wychowania i tego typu rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   16.02.16 13:16

Jak tylko nawiązał kontakt z dziewczynką sam stał się dla otoczenia pozornie niewidoczny, dokładnie tak samo jak każdy, kto podaruje żebrakowi kilka drobniaków. Dopóki tłuszcza nie skręci za róg nie odważy się nawet spojrzeć, a potem... potem już nic nie stoi na przeszkodzie, by głośno skomentować na czym świat stoi, że takie nieroby szwendają się po ulicach. No, ale Sarah nie była żebrakiem, jak bardzo trzeba być bez serca, by obojętnie mijać wyraźnie zagubione dziecko, które ma jakiś problem? Kolt by nie potrafił i to nie dlatego, że jakoś szczególnie lubi dzieci, a po prostu ze zwykłej życzliwości i otwarcia na otaczających go ludzi.
Uśmiechnął się pobłażliwie, kiedy dziewczynka do niego pomachała, było to dosyć specyficzne powitanie, zważając na odległość od siebie, w której się znajdowali, ale co tam taki Kolt może wiedzieć o Magnolskich zwyczajach? No może prócz tego, że nie pozdrawia się tutaj każdej idącej z naprzeciwka osoby na drodze, tego już się zdążył nauczyć. W sumie było to nawet logiczne, w końcu na zachodzie spotykało się jedną, może dwie osoby dziennie, a tutaj od skinień ukręciłaby mu się szyja. Podanie ręki było już zdecydowanie bardziej na miejscu, dokładnie jakby dziewczynka zreflektowała się, że popełniła jakiś błąd, Kolt jednak nie uścisnął jej graby, a jedynie ujął dłoń, po czym wstał i delikatnie pociągnął Sarah w górę, za sobą. Z resztą nie było to jakieś siłowe podniesienie z ziemi, bardziej sugestia, jeżeli stawiała opór, to przecież nie będzie się z nią szarpał.
- Powiedz mi, widzisz tu kogoś znajomego? - rzucił rozglądając się wokół, całkowicie przekonany, że jeśli ta ujrzy kogokolwiek takiego niezwłocznie mu to oznajmi. To byłoby nawet całkiem prawdopodobne, bo w końcu tylko cud zdolny przywrócić jej zdolność werbalnego porozumiewania się, mógłby sprawić też, że kogokolwiek zobaczy, na razie jednak Kolt nie miał najmniejszego pojęcia o ślepocie nieznajomej. No chyba, że Sarah miała gdzieś na wierzchu swoją teleskopową laskę, a on jej z jakiegoś powodu nie dojrzał. Jeśli tak, to mamy całkiem dobraną parę ślepców. Wprawdzie dziewczynka wyglądała na naście lat, a w takim wieku powinna być już w miarę samodzielna, jednak osóbki potrafiące o siebie zadbać nie przesiadują przecież same, w tak durnym miejscu, jak środek chodnika. Z pewnością przyszła tutaj z kimś, tylko się rozdzielili, czy coś. Wystarczyło tylko tę osobę znaleźć, a każdy będzie szczęśliwy.


Ostatnio zmieniony przez Kolt dnia 17.02.16 19:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   16.02.16 18:57

Nagle zostaję wyciągnięta w górę. Nie jest to jakieś silne wyciągnięcie, jednak trochę się przeraziłam. Niemniej jednak bardzo szybko udaje mi się dojść do siebie. Głos coś mówi. Nie wiem co. Robię więc wielce wymowny gest wzruszenia ramionami, symbolizując tym samym, że nikogo nie widzę, a już na pewno nie bliskie mi osoby. Przynajmniej tak to może głos odebrać. W rzeczywistości jednak tak na prawdę zupełnie nie wiem o co chodzi. Stoję więc tak, będąc trzymaną za rękę. W sumie nie wiem co zrobić, ale to miłe uczucie. W końcu dłoń, która mnie trzyma nie jest jakaś zbyt obrzydliwa czy coś w ten deseń, ani nie zadaje mi bólu. Dlaczego by więc nie nacieszyć się tym uczuciem? Miłym ciepłem. Nagle zdaję sobie sprawę z tego, że schowałam swoją laskę. Może bez tej laski wyglądam jak zwykła dziewczyna? Być może. Może powinnam pokazać ten atrybut i "oznajmić" w tej sposób głosowi swoją ślepotę? Może wtedy by się nade mną ulitował i może udałoby mi się dostać do środka restauracji? W sumie nawet nie wiem po co chcę tam iść? Może po to, by znów spotkać Piękny Głos? Chociaż to raczej niemożliwe. Nie ma na to szans. Opuszczam więc głowę i udaję, że patrzę na chodnik ze smutkiem w oczach. W rzeczywistości tak na prawdę nic nie widzę, jednak smutek czuję nader duży. Chciałabym bowiem znów spotkać Piękny Głos. Ciekawe gdzie on teraz jest i co robi? Teraz jednak znów stałam się towarzyszką innego głosu. Może nie tak pięknego, ale równie uprzejmego. Ciekawe czy zechciałby mnie dotknąć tam, gdzie długo nikt mnie nie dotykał. Teraz mam przy sobie moje magiczne kamienie, więc teoretycznie mogłabym go o to zapytać, jednak czy to jest uprzejme? No nic. Może zrobię to później. Póki co wyciągam swoją "laskę niewidomego" i wskazuję nią na budynek restauracji, pokazując gdzie chciałabym się znaleźć. Oczywiście laska, którą unoszę w górę nie napotyka żadnych przeszkód. Żaden inny głos się nie odzywa gniewnie w moją stronę. Nie słychać też dźwięków bólu. Nie czuję też żadnego oporu. To pozwala mi stwierdzić, że jednak nikogo nie uderzyłam.
"Tam. Tam." - mówię w myślach, jednak wiem, że bez Peletha na nic to się zda. Nie potrafię sama przekazywać swych myśli i wątpię, żeby tajemniczy głos potrafił je przeczytać. Liczę jednak na to, że się domyśli. Musi być niesamowicie mądry. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   17.02.16 14:40

- Nikogo? - rzucił na wymowne wzruszenie ramionami samemu rozglądając się bezradnie, chociaż nie bardzo wiedział za czym. Wydawało mu się, że rodzic, który zgubił dziecko powinien się chociaż nerwowo rozglądać, ale cóż, zdarzają się też tacy, co orientują się o braku pociechy dopiero gdy megafon w Tesco zacznie wywoływać ich po nazwisku. Tutaj jednak nie było megafonów, ale nic, w końcu dziewczynka może powiedzieć jak wyglądają jej opiekunowie, albo gdzie mogliby się znajdować.
- No trudno. To może... gdzie ostatnio widziałaś kogoś znajomego? - zapytał się dochodząc do wniosku, że odwiedzając znane dziewczynce miejsca w końcu trafią po nitce do kłębka, a ta jak na zawołanie wskazała na restaurację. Laską. Białą. Przynajmniej wyjaśniło sie czemu nie widziała wcześniej nikogo znajomego, jednak ślepota to nie tragedia. Przynajmniej dało się z nią normalnie porozumieć, mimo że była widocznie bardzo nieśmiała i jak dotąd nie powiedziała ani jednego słowa. Wiedząc już o niepełnosprawności dziewczynki Kolt nie puszczając jej ręki poprowadził ją ku lokalowi, otworzył drzwi, weszli do środka, a tam zostali napadnięci przez kelnera, który usilnie nalegał by posadzić ich przy jakimś wolnym stoliku.
- Dziękuję, weszliśmy tylko w poszukiwaniu opiekunów tej dziewczynki... - zaczął oponować, jednak po chwili przypomniał mu się pierwotny cel wizyty w "Mango". - Co powiesz na zjedzenie czegoś jeśli nikogo tutaj nie znajdziemy i będziemy musieli szukać dalej? - zwrócił się do Sarah. Zawsze to lepiej łazić po okolicy i się rozglądać z pełnym żołądkiem. Obydwoje wyróżniali się, i to bardzo, a więc wszyscy goście, którzy nie kryli się za porozstawianymi gdzieniegdzie parawanami z pewnością ich zauważyli, jednak nikt nie ruszył na powitanie zguby. Dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   17.02.16 21:36

Głos ciągle do mnie przemawiał. Ja jednak nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Niby mogłabym przyzwać Peletha i on by to załatwił, jednak czy to byłoby właściwe? Głos pewnie by się przestraszył tylko i nic by z tego nie było. Chociaż? Może i by coś było. Jestem gdzieś prowadzona. Później słyszę inny głos. A na końcu siadam na krzesełku. Kładę ręce na coś co jest chyba stolikiem. Czuję pod palcami piękną, delikatną tkaninę. Coś jak obrus. Czyżbym była w restauracji? Pewnie tak. Gra tutaj muzyka. Niedawno to ja ją tworzyłam. Teraz robi to ktoś inny. Niesamowite! Niesamowite! Zaczynam klaskać w dłonie do rytmu i rozkoszować się pysznościami, które chciałam kiedyś spróbować. Niesamowite! Czyżby moje marzenie się spełniło? Ciągle klaszczę w dłonie do rytmu. Po chwili jednak przestaję i kładę palce na obrusie i zaczynam udawać, że gram na pianinie, oczywiście tak jak nakazuje mi rytm aktualnie granego utworu. Oczywiście oprócz bardzo cichego, ledwo słyszalnego dla Kolta stukotu żadnego innego dźwięku nie wydaję. Przełykam ślinę i zaczyna mi burczeć w brzuchu.
"Głodna. Jeść. Głodna. Jeść" - myślę, rozpaczając nad tym, że nie wiem jak o cokolwiek poprosić. Pewnie też by mnie nie posłuchali i nie zrobiliby posiłku specjalnie dla mnie. Szkoda, że nie ma przy mnie Pięknego Głosu. On wiedziałby co należy zrobić. Ja niestety nie wiem. Chociaż ... może Tajemniczy Głos też by wiedział? To ta chwila, w której muszę z nim porozmawiać! Wyciągam więc Biały Topaz i w myślach wypowiadam inkantację:
"Niech wiatr niesie twe białe skrzydła. Ukojenie bólu! Nadziejo słów! Peleth!"
Kamień znika w oślepiającym na ułamek sekundy białym świetle. Na mojej głowie pojawia się Sowa, która z pewnością wywołuje poruszenie wśród zebranych. Sowa natychmiastowo przelatuje na głowę Kolta i chłopak słyszy w myślach mój głos. Wiadomość, którą chce mu przekazać:
"Hej ... jedzonko?" - mój głos chociaż nierzeczywisty i rozbrzmiewający w głowie Kolta jest lekko smutny i zrozpaczony. Jestem zaiste bardzo głodna. Po chwili przychodzi kelner i ma pretensje do Wizzona:
- Przepraszam! Tutaj nie można wprowadzać zwierząt! (Kappa)
Sowa czeka na wiadomość zwrotną. Jednak czy Kolt ją zrozumie?

MM: 3950 - 400 - 300 = 3250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   18.02.16 17:55

Ostatecznie najbardziej ludzkie i podstawowe potrzeby wzięły górę, a że przez zbieg okoliczności będzie jadł w towarzystwie zagubionej, ślepej i zdecydowanie nieśmiałej dziewczynki nie robiło mu jakiejś wielkiej różnicy, a nawet było całkiem przyjemne. Taki substytut rodzinnego obiadku, którego już dawno nie doświadczył. Pieniędzmi się jakoś bardzo nie przejmował, po ostatniej misji i prawie wygranych igrzyskach miał tyle kasy, że mógłby postawić obfity, wykwintny posiłek każdemu w restauracji, a i tak zostałoby mu jeszcze na armatę.
W lokalu rozbrzmiewały jazzowe szlagiery, niezbyt głośne, raczej jako tło do kotleta, ale chwytliwe. Nawet Kolt zaczął przytupywać pod stołem do rytmu, a dziewczynka dała się całkiem ponieść magii muzyki. Cóż za wesołe dziecko, szkoda tylko, że tak skrzywdzone przez los. Masa emanującej od Sarah pozytywnej energii napawała optymizmem. Gdyby Wizzon stracił wzrok, albo możliwość chodzenia pewnie by się załamał i popadł w depresję, a ta mała całkiem nieźle dawała sobie radę pomimo niepełnosprawności. Może nawet dwóch, jednak chłopak jeszcze nie dopuszczał do siebie myśli, że dziewczynka może być dodatkowo niema. Taki zestaw nieszczęść wydawał się być aż nadto nieprawdopodobny. No, przynajmniej na pewno słyszała i na pewno umiała poruszać się o własnych siłach. Same plusy.
- No wirtuozie, to jak masz na imię? - zapytał, zakładając, że na to odpowie inaczej niż gestem, czy skinięciem. A jak nie to trzeba będzie się pogodzić z faktem, że jest całkowicie niekomunikatywna i poszukiwania jej opiekunów zajmą znacznie więcej czasu niż zakładał. W odpowiedzi otrzymał jednak sowę. Pojawiające się w oślepiającym świetle ptaszysko było niemałym zaskoczeniem, jednak to co się wydarzyło później przekraczało już wszelkie granice. Sowa telepatka!? - pomyślał ostro zaskoczony, niestety nie nosił przy sobie żadnego ziarna, myszy, czy co tam sowy jedzą. Strapił się swoją bezradnością, jednak naraz naszła go nowa myśl, tak zdał sobie sprawę, że być może to nie zwierzak, a własnie ta dziewczyna się z nim komunikuje. To mogło być nawet całkiem prawdopodobne, magia daje nieograniczone możliwości, a jeśli ktoś jest tak... ograniczony jak Sarah, to czemu by się nie wspomóc?
- Tak. Chcesz coś konkretnego? - powiedział i pomyślał jednocześnie nie bardzo wiedząc jak to coś działa. Czy przenosiło myśli tylko w jedną stronę, a mała słyszała i rozumiała co się do niej mówi, czy może ptaszon był jedyną formą komunikacji... Nie miał czasu rozważyć tego głębiej, albowiem pojawił się jakiś upierdliwiec z wątami do magicznych zwierzątek.
- Również przepraszam, ale to jest sowa przewodniczka niewidomej dziewczynki. Proszę się nie martwić, szczepiona i tresowana - odparł spokojnie, po części mówiąc prawdę. Skoro zwierzaczek grzecznie siedział na głowie Kolta, nie brudził i nie wyżerał innym gościom steków z talerzy, to chyba nie było problemu, co nie? Jeśli jednak kelner będzie miał dalsze pretensje wystarczy zagrozić zgłoszeniem restauracji do Tygodnika Czarodzieja, a ten już się postara, by obsmarować ją za brak tolerancji względem niepełnosprawnych. W końcu ten szmatławiec słynie z takich akcji. Nie żeby chłopak miał zamiar się fatygować, o nie, ale to miała być tylko groźba. Straszna i niekoniecznie prawdziwa.
- Jeśli to wszystko co panu przeszkadzało to poprosimy sok jabłkowy, Chivas Regala na lodzie i jedno menu - dodał po chwili, wybierając dla dziewczynki jak najbardziej neutralny, ale i smaczny napój, żeby się nie okazało po czasie, że ma do tego wszystkiego uczulenie na pomarańcze, a sobie zamawiając drogą whiskey, która powinna już ostatecznie przekonać faceta, iż wyrzucenie ekscentrycznej parki za drzwi nie będzie mu się ani trochę opłacało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   18.02.16 20:27

No nie ... następny, który nie potrafi używać Peletha. Czemu ludzie nie wiedzą jak on działa? Pewnie dlatego, że nie ma pod ogonem wypisanej instrukcji obsługi. Ale co ja tam wiem? Pewnie nic. Nie rozumiem słów Tajemniczego Głosu. Sowa przelatuje na moją głowę i przekazuje mi pustą myśl. Trochę jestem smutna, ale w sumie spodziewałam się czegoś takiego. Przekazuję więc kolejną wiadomość. Brzmi ona następująco:
"Do Peletha myśl ..."
To wszystko. To jedno zdanie. Peleth przelatuje na głowę Kolta i kolt znów słyszy w swej głowie moją myśl. Tym razem jest to coś na wzór lekkiej, ale sympatycznej irytacji. Muzyka nie milknie, więc dalej sobie udaję, że gram na pianinie. Bo niby czemu nie? Peleth będzie mi przekazywał ewentualne informacje. Nagle postanawiam zrobić coś niezwykłego. Dać Tajemniczemu Głosowi jakiś podarek, za to, że ze mną tutaj siedzi i się mną zajmuje. Chciałabym zajmować się sobą sama, jednak nie jestem w stanie. Szkoda. Grzebię po różnych kieszeniach i zakamarkach swojego ubrania i wyciągam wszystko co się tam znajduje. Oczywiście za wyjątkiem Gietala (Bryłki Węgla) i Peletha (Topazu, który zniknął). Są więc tutaj wszystkie moje rzeczy. Mieszek z klejnotami - jakieś 11 tysięcy, ale nie wiem nawet co to jest i ile jest to warte. Także "Czarodziej" z wywiadem na temat mojej osoby. Także nie wiem co to jest. Mój Magiczny Miecz Świetlny oczywiście także leży na stole. W pewnym momencie robię coś dziwnego. Wkładam rękę między cycki. Czuję ciepło własnego ciała. Miękkość skóry. Korci mnie, żeby przeciągnąć rękę lekko w prawo lub w lewo i dotknąć sutka. Jęknąć. Ale nie wypada. Za to wyciągam ze stanika ... kupon na darmową kolację w tej restauracji. Nie wiem dlaczego właśnie tam go włożyłam. Dziwna skrytka dla tego dziwnego papierka, którego nawet nie potrafię przeczytać. Wszystkie te rzeczy przysuwam w kierunku Kolta. Niech sobie coś wybierze ładnego, co mu się podoba. To prezent. Mam nadzieję, że zrozumie. W sumie, mogę zrobić co tylko będzie chciał. Nawet "te" rzeczy. Czy wypada go o tym poinformować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   19.02.16 18:41

Tak, Kolt nie był ornitologiem, a jego wiedza o magicznych ptakach zdawała się być nawet ujemna. Może rzeczywiście należało zrobić jakąś tabliczkę informująca o zdolnościach Peletha i powiesić ją na szyi dziewczynki. Na razie nie było jednak potrzeby, już się zorientował o co chodzi. Mina Sarah wyrażała dezaprobatę brakiem domyślności chłopaka, ale należało być wyrozumiałym, przecież spotkał się on pierwszy raz w życiu z telepatyczną sową.
Do Peletha, tak? Do tego czegoś? - przeleciało mu przez głowę, a brwi mimowolnie uniosły się wysoko w górę ze zdziwienia, już nawet nie faktem, że jakaś sowa miast przenosić listy z Hogwartu, lub zrywać twarz małym dziewczynkom zagubionym w lesie bawi się w głuchy telefon, a tym, że Sarah do kompletu była chyba jeszcze głucha. Czy ona kolekcjonuje te niepełnosprawności? Złap je wszystkie? No nic, nie należało się zrażać, a jeszcze bardziej wysilić pomagając takiemu biedactwu. Zgodnie ze wskazówką Kolt postarał się skierować poprzednią wypowiedź do ptaszona, jednak teraz już w postaci samej myśli. "Tak, jedzonko. Chcesz coś konkretnego?" Na razie ograniczył się do dwóch, króciutkich zdań. Kto wie ile to ma pojemności, w końcu to ptasi móżdżek.
Pomimo zirytowania wyczuwanego w wiadomości od sowy dziewczynka wciąż była nadzwyczaj wesoła, a po chwili postanowiła się chyba nawet pochwalić swoimi skarbami. Kiedy Kolt był jeszcze dzieckiem też nosił przy sobie masę "niepotrzebnych śmieci", które miały dla niego ogromne znaczenie. Jakąś krzywą łuskę, odpadek z produkcji, na której się dobrze gwizdało, kapsle, bransoletkę z rzemyka i tym podobne. Był nawet całkiem ciekawy, co taka niewidoma dziewczynka mogła uznać za interesujące. Wprawdzie miejsce ukrycia ostatniego z precjozów było raczej niezwykłe, postanowił uzasadnić to jednak jakąś szczególną wartością... karteczki.
- Bardzo ładne, naprawdę - Przebiegł wzrokiem pobieżnie po wszystkich przedmiotach, nie miał zamiaru zabierać, ani dotykać żadnego z nich do momentu, aż nie dostrzegł okładki "Tygodnika czarodzieja". Od kiedy dołączył do Sabertooth czytał ten brukowiec dosyć regularnie, wielu wcześniejszych numerów nie znał, bo magiczna gazetka nie była mile widziana na rodzinnym ranczu, jednak ten, wydanie specjalne z igrzysk, już kiedyś miał w ręku. Tylko na grzyb ślepemu gazeta? - pomyślał, a w jego umyśle natychmiastowo pojawiła się odpowiedź. Czyżby ona? Powoli docierała do niego możliwa tożsamość dziewczynki, musiał się tylko upewnić. Wziął gazetę i otworzył na stronie z "nową rubryką", wpatrzył się w zdjęcie okraszone niewybrednym podpisem, po czym przeniósł wzrok na dziewczynkę, z powrotem w gazetę i tak kilka razy. Cóż, niestety wszystko się zgadzało, ale teraz przynajmniej wiedział gdzie powinien ją odstawić. Mimo wszystko najpierw obiad, lepiej oddać krukom ich pisklaka najedzonego i szczęśliwego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   20.02.16 1:29

Dobra. Teraz zrozumiał. Udało mi się wytłumaczyć mu jak działa magia Peletha. Uśmiecham się więc niewinnie i pokazuję znak wiktorii. Tym samym dając do zrozumienia, że właśnie tak to działa i jest jednak niezwykle inteligentnym Głosem. W każdym razie coś takiego. To miał być komplement. Peleth przynosi mi wiadomość, siadając na mojej głowie:
"Do Peletha, tak? Do tego czegoś? Tak, jedzonko. Chcesz coś konkretnego?"
Trochę mi smutno, że nazwał Peletha "czymś", skoro to jest osoba - kolejny Głos. Mój przyjaciel i wierny towarzysz. Kompan, pomocnik. Bez niego chyba bym umarła. Niemniej jednak Peleth nie czuje się obrażony, więc ja też nie powinnam się obrażać i pokazywać swojego smutku. W końcu dostanę jedzenie! Głos to załatwi. Fajnie. Brzuch znowu burczy, dając znak, że to już ostatnia chwila, by coś zjeść. Zaraz normalnie umrę, bo moje kiszki grają niesamowicie wyczerpującego marsza. Odnośnie jedzenia. Muszę chyba coś wybrać. Znaczy zażyczyć sobie coś konkretnego do jedzenia. Znaczy co? Nie wiem co. Nie znam nazw potraw. Kurcze, ciężka sytuacja. Zaczynam się czerwienić. Przekazuję Pelethowi następującą wiadomość:
"Amu! Amu!"
To pierwsze słowa, które mi się kojarzą z jedzeniem. To pewnie jakaś niezwykle egzotyczna potrawa. Kiedyś jak byłam mniejsza to coś takiego jadłam. Niezwykle smaczne. Chciałabym znowu tego spróbować. Ta prośba wyrażona jest nierzeczywistym głosem pełnym ekscytacji. Niemniej jednak później pojawia się kolejna treść, która wyrażona jest głosem lekko zawstydzonym i to pewnie ta treść powoduje to, że właśnie się lekko czerwienię.
"Dziękuję za pomoc w zdobyciu żywności ... W zamian możesz mnie po ... po ... podotykać ... No wiesz ... jeśli chcesz ..."
Czerwieniąc się, zasłaniam sobie twarz. Nie chcę, by widział mnie w takim stanie. Kurcze. Strasznie się przywiązuję do ludzi. Nie wiem dlaczego. Taka już po prostu jestem. Muzyka. Fajna atmosfera. Pyszne jedzenie. Dlaczego by nie wynagrodzić Głosowi to co dla mnie uczynił? A przy okazji samej na tym skorzystać? To brzmi rozsądnie. Sowa zabiera wiadomość i przelatuje ponownie na głowę Kolta i tam czeka na wiadomość zwrotną. Kolt domyśla się, że Sowa może przenosić tylko jedną wiadomość na raz. Coś jak nagranie czy list.

MM: 3250 - 300 (z poprzedniego postu, bo zapomniałem) - 300 = 2650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   21.02.16 2:33

Nawet jeśli nie mogła tego zobaczyć Kolt odpowiedział uśmiechem na uśmiech, mimowolnie. Głuchy telefon z wykorzystaniem sowy był nawet zabawny, kiedy zrozumiało sie już rządzące nim zasady. Pomimo, że był to skomplikowany i mało efektywny sposób komunikacji, to działał. Jakimś cudem. Kiedy ptaszysko usadowiło sie na głowie dziewczynki Wizzon począł wertować kartę dań w poszukiwaniu czegoś co nie nazywa się "Leśne runo muśnięte kapką porannej rosy", albo "Jelenie na rykowisku w sosie brzoskwiniowym". Był prostym człowiekiem i potrzebował prostych, sycących dań, jak golonka z kapustą i zimniokami, albo jakiś schaboszczak. To pewnie też dało się tu zamówić, ale nazywało się zapewne "Przysmak leśnego licha", czy jakoś inaczej, jednak równie fikuśnie. Po chwili poznał jeszcze jedną, niestandardową nazwę potrawy, jednak "Amu Amu" nie figurowało w menu nawet pod daniami regionalnymi. Nie mając za bardzo innego pomysłu postanowił zalosować zatrzymując palec na jakiejś losowej potrawie makaronowej dokładnie w momencie usłyszenia kolejnej części wiadomości. Zastygł wskazując na tagliatelle z warzywami i serem feta, po czym podniósł na Sarah wzrok pełen zdziwienia i odrobiny przerażenia. A więc fragment wywiadu o nimfomanii też był prawdą! Po tych przekazanych słowach gapił się przed siebie, a jego procesy myślowe stanęły w miejscu, tak więc Peleth mógł zarejestrować głównie pauzę, dopiero po dłuższej chwili chłopak wrócił do siebie, zamrugał i potrząsnął głową praktycznie zrzucając z niej biednego feniksa.
"Nie chcę, wystarczy mi, że będziesz się uśmiechać" Mogło to zabrzmieć jakby Kolt miał fetysz zębów, albo z był dentystą, miejmy jednak nadzieję, że Sarah nie wpadnie na to drugie, gdyż większość dzieci na myśl o tym zawodzie ucieka z płaczem. "Niestety nie serwują tu Amu Amu. Co powiesz na słodko kwaśną polędwiczkę z ryżem i warzywami? Przynajmniej będziesz wiedziała jak nazywa sie to co jesz" - pomyślał do sowy, a w tej wiadomości dało się wyczuć wyraźne rozbawienie, może zapisał sie nawet cichy śmiech, który wystąpił nie tylko w myślach. Nie czekając na odpowiedź dziewczynki zamówił to i jeszcze jakieś inne, mięsne danie dla siebie, w końcu nawet jeśli chciałaby oponować, to ani nie podałaby alternatywy, ani nie wiedziała jeszcze co tak naprawdę dostanie. Tuż po przyjęciu zamówienia kelner przyniósł napoje, a kładąc na stole szklankę z sokiem lekko trącił nią dłoń Sary, może niechcący, a może po prostu wiedział jak zachować się w stosunku do niewidomych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   21.02.16 15:31

Peleth oczywiście dostarczył mi kolejną wiadomość od Kolta. Przerażenie. Pauza. Potem słowa. Szokujące słowa oznajmiające jasno i dobitnie, że jednak nic z tego. Coś widocznie musiało się stać. Dawno bowiem nie czułam obcego dotyku w "tych" miejscach. Spuszczam głowę, tak jakbym chciała uniknąć wzroku swojego towarzysza albo tak jakbym nie chciała patrzyć mu prosto w oczy. Chociaż i tak nic bym nie zauważyła, bo jestem ślepa jak kret. Co prawda jestem urodzoną optymistką i potrafię czerpać radość z życia, jednak w tej chwili jest mi po prostu przykro. Totalnie ignoruję. Słyszę jego śmiech. Czyżby śmiał się ze mnie? To bardzo możliwe. Moje myśli przekazuję Pelethowi. Niech je przekaże Tajemniczemu Głosowi:
"Wiem, że jestem już stara i brzydka ... nie to co kiedyś, kiedy, no wiesz ... czułam dotyk innych Głosów ... przepraszam ... pewnie nie chcesz na mnie patrzeć. Nie będę Ci przeszkadzać w jedzeniu, bo jeszcze zwymiotujesz ..."
Peleth przelatuje i siada na głowie Kolta i ten słyszy w swych myślach dość smutny głos. Ja natomiast wstaję i pomału udaję się do wyjścia. Nie będę mu przeszkadzać. Niech zje w spokoju. Idę co prawda pomału, by się nie potknąć, ale też by Peleth mógł za mną podążyć. Nie powinnam bowiem zostawiać przyjaciela, chociaż tak na prawdę on zawsze do mnie wróci. Kolt jednak może bez problemu domyślić się co tak na prawdę chciałam mu przekazać. Straciłam swoją urodę. Mam stare i pomarszczone ciało. Głosy brzydzą się mnie dotykać i wcale im się nie dziwię. Też bym się pewnie brzydziła gdybym zobaczyła siebie w lustrze. Jednak to nie jest możliwe. Na całe szczęście los odebrał mi wzrok, bym i ja nie musiała wymiotować na swój widok. Cóż za niezwykłą i mądrą istotą jest ten Los. Zastanawiam się nad tym ile jeszcze czasu mi zostało na tym świecie. Pewnie niewiele. Chciałabym zapytać Tajemniczego Głosu. Może on wie? Chociaż nie warto go już zadręczać własnymi problemami. Wystarczająco dużo przeszedł, by musieć jeszcze myśleć o tak nieprzyjemnych tematach. Zostawiłam mu wszystko co miałam. Leży to teraz na stoliku i wystarczy, że sobie to po prostu weźmie. W ramach rekompensaty za jakieś straty moralne czy coś w ten deseń. Chociaż pewnie nie ma tam żadnych wartościowych przedmiotów. Cóż. Nie jestem bogata.

MM: 2650 - 300 = 2350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   22.02.16 0:34

Kolt uniósł szklankę z whiskaczem do ust, przechylił delektując się smakiem chłodnego napoju, po czym spojrzał na dziewczynkę. Czyżby robiła mu na złość? Prosił ją tylko o uśmiech, coś co widniało na jej twarzy cały czas, od momentu wejścia do knajpy, a teraz, teraz nagle posmutniała. Uraziłem ją czymś? - pomyślał odstawiając naczynie na blat. Uważnie obserwował mimikę rozmówczyni, chociaż ciemne okulary zdecydowanie utrudniał odczytanie uczuć. Dopiero w takich sytuacjach człowiek dowiaduje się jak dużo mogą wyrazić same oczy. Był strapiony, bo czemu miałby się nie smucić smutkiem dziecka siedzącego naprzeciw? To byłby całkowity brak empatii. Nie potrafił jednak zrozumieć co takiego mogło wywołać w niej tyle negatywnych uczuć. Sowa zaś zasiedziała się na głowie Sarah i jakoś nie kwapiła się do lotu z kolejną wiadomością. Ta odpowiedź, albo nie miała w ogóle nadejść, albo zapowiadała się na niesamowicie długą. A może ona po prostu nie lubiła polędwiczek i wyliczała właśnie Pelethowi wszystkie dania, które jej odpowiadają? Tak, to byłoby logiczne. Niestety, Kolt szybko przekonał się o niepoprawności własnych hipotez. Został zarzucony ogromem negatywnych myśli, które początkowo były dla niego niezrozumiałe, jakby to jego właśnie dotknęła afazja i to zerowego stopnia, jednak emanowały taką ilością smutku i rozpaczy, że aż nie mógł uwierzyć, że płynęły one od tak pozytywnej, jeszcze przed chwilą, dziewczynki. Po chwili zreflektował się, że rzeczywiście mógł zrobić jej swoim zachowaniem krzywdę. Spotkali się w tłumie, a jednak była sama, niepełnosprawna, nieporadna, szczująca ludzi magiczną sową, nic dziwnego, że wszyscy trzymali dystans. Sam też nie okazał jej zbyt wiele czułości. Prawda, dopiero się poznali, jednak jeśli każdy człowiek w jej otoczeniu ogranicza się co najwyżej do chwilowego potrzymania jej za rękę nic nadzwyczajnego, że uważa się za odrażającą, a nie jest przecież trędowata! To tylko dziecko, trochę inne, ale wciąż potrzebujące bliskości innego człowieka. Nie tylko wsparcia psychicznego, ale właśnie dotyku, głaskania po głowie, przytulenia, całusa na dobranoc...
- Czekaj - rzucił wstając z krzesła i łapiąc uciekającą dziewczynkę za dłoń. Dobrze wiedział, że nie zrozumie słowa, ono mu się po prostu wyrwało, jednak gest i dotyk powinna. Nie chciał jej ciągnąć z powrotem na siłę, nie tędy droga, przekazał więc swoją myśl do sowy. "Nie jesteś brzydka, w żadnym wypadku, stara tym bardziej. Po prostu wiele... Głosów, szczególnie tych nowo poznanych, obawia się dotyku. Nie widzisz tego, ale także między sobą się wstrzymują. Z miłą chęcią na Ciebie patrzę, także teraz, a z jeszcze większą zjem z tobą obiad. Jeśli potrzebujesz czułości możesz się przytulić, nie mam nic przeciwko." Wiadomość była "nagrana" w pośpiechu, nie chciał zmuszać Sary do oczekiwania, jednak sens został zachowany, a najważniejsze słowa zaakcentowane. Nie pozwolił Pelethowi przelecieć na głowę dziewczynki, a zdjął go ze swojej sam i przekazał adresatowi manualnie, a kiedy ptaszysko zajęło się odgrywaniem myśli kucnął przed Sarą kładąc jej dłonie na ramionach i rzeczywiście się w nią wpatrując, jakby na dowód tego, że wcale go nie obrzydza. Poza tym, jeśli małe, krucze pisklątko będzie chciało sie przytulić wystarczy po prostu, że zarzuci mu ręce na szyje. Nie musi widzieć, by wiedzieć gdzie znajduje się Kolt, wystarczy dotyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   22.02.16 14:11

Reakcja tego Głosu trochę mnie zszokowała. Jednak po prawdzie czegoś w ten deseń się spodziewałam. Dlaczego miałby zareagować inaczej? Dobra, mógłby. I tego drugiego też się spodziewałam. W sumie to nie spodziewałam się niczego konkretnego. Jednak cieszę się, że zostałam powstrzymana. Serio jestem bardzo głodna i mój brzuch daje mi o tym znać, donośnie burcząc. Później słyszę lekki pisk Peletha.
"Cholera! Przyjaciela mi mordują!" - taka negatywna myśl przebiega po mojej głowie. Jednak bardzo szybko okazuje się, że to własnie Peleth staje na mojej głowie, a dokładnie zostaje tam posadzony. Mogę odetchnąć z ulgą. Dostaję kolejną wiadomość od Tajemniczego Głosu. Wcale nie uważa, że jestem brzydka. Ani stara. Tylko po prostu, tak musi być. Ciekawe. Od razu uśmiech pojawia się na moich ustach. To o co prosił głos na samym początku. O uśmiech. Uśmiech został mu dany. Ale nie tylko uśmiech. Kolejna wiadomość przekazana przez moją Sowę, która usiadła Koltowi na głowie, w chwili, gdy ja go bardzo mocno przytuliłam. Tulę go do czasu, aż moja sowa nie skończy odtwarzać całej mojej, niezwykle długiej wiadomości. To znaczy mniej więcej do czasu aż kelner przyniesie nam zamówione jedzenie i weźmie kupon na darmową kolację jako "zapłatę" za posiłek. Wiadomość przekazana Koltowi jest następująca:
"Naprawdę? Naprawdę uważasz, że nie jestem brzydka?! Chcesz, żebym Cię przytuliła?! Więc tulę! Nie obawiasz się mojego dotyku?! Świetnie! Więc! Więc! Jak będziemy sami to się rozbiorę! Do naga! Tak do naga! Ściągnę z siebie wszystko! Wszystko, rozumiesz?! Będziesz mógł mnie dotknąć, gdzie będziesz chciał! Będziesz ... będziesz mógł włożyć swojego najgrubszego palca do mojej małej dziurki między nogami. A potem wyciągnąć i znów włożyć i tak w kółko! A ja będę tylko robić "Och! Ach!" ... Chcesz?! Chcesz?! Prawda, że chcesz tego?! A potem ... a potem ... "
Nagle na sali rozbrzmiewa utwór, który bardzo, ale to bardzo pasuje do sytuacji i wprowadza niezwykły nastrój. Brzmi to mniej więcej tak (słowa). Wiadomość jednak nie została przerwana i odtwarza się dalej. Najpierw pojawia się dość obszerny opis jak to sobie wyobrażam noc spędzoną razem z Koltem. Później dodaję:
"I będziesz mógł zaprosić inne Głosy ... Im więcej tym lepiej ..."
I znowu opis zabawy z Koltem i jego znajomymi.
"I różne zabawki ... No wiesz ..."
I opis zabawy z zabawkami. A całość tej niezwykle długiej wiadomości wygłoszona została jakimś dziwnym, niezwykle napalonym, fanatycznym, obłąkańczym, szalonym, pełnym żądzy i niezwykle chorej fascynacji głosem. Najdziksze fantazje skrywane w mym chorym umyśle właśnie ujrzały światło dzienne i przeszły do głowy innej osoby.
"Co o tym myślisz?"
Kończę już normalnym głosem i puszczam Kolta, bo właśnie jedzenie przybyło. Wracam więc na miejsce i zabieram się do jedzenia i picia soku. Peleth oczywiście przeniósł moją wiadomość i siadł na głowie Kolta w oczekiwaniu na odpowiedź.

MM: 2350 - 300 = 2050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   24.02.16 1:11

Jest! Udało się! Banan na nowo zagościł na twarzy dziewczynki i tego tylko było Koltowi potrzeba, nic więcej. Niech się cieszy, naje, a potem zostanie po prostu odstawiona do gildii i miejmy nadzieję, że ponownie nie wyjdzie z niej sama, ani ponownie się nie zgubi. W gratisie za pocieszające myśli dostał nawet przytulasa. Słodko. Odwzajemnił go delikatnie, jednak nie na długo, jakoś do momentu, w którym sowa usiadła mu na głowie i poczęła przekazywać myśli, które się chyba skądś przypętały. Zakłócenia na linii, czy coś, albo ptaszon odgrywa się za poprzednie, wcale nie brutalne przestawienie go na głowę Sary. Głuchy telefon był zabawny, ale głuchy sex telefon już jakoś nie bardzo. Kolt wciąż był ściskany przez dziewczynkę sam jednak stał się bezwładną kukłą wysłuchującą niestworzonych fantazji z jego udziałem! Tego było już trochę za wiele dla umysłu młodego chłopaka, którego szczytem miłosnych podbojów był zaledwie wolny na wiejskiej potańcówce. Z każdą chwilą i z każdym przekazanym słowem robił się coraz bardziej czerwony, początkowo z zażenowania, jednak dosyć szybko przerodziło się to w gniew i to nie na dziewczynkę. Nie pomyślał jednak nic, nie chciał przekazywać żadnych niekontrolowanych wiadomości, więc się wstrzymywał, a miast myśli buzowały w nim uczucia, żeby nie było wcale nie należały do nich pożądanie, czy inny muzułmańsko-pedofilski pociąg do dzieci, a zaskoczenie, zniesmaczenie i masa złości.
Nic, kompletnie NIC o tym nie myślał, a przynajmniej się starał. 3...2...1... zapomniał, a przynajmniej by chciał. Toż to jakiś koszmar! Nie mógł spotkać normalnego dziecka, które pokazałoby mu palcem rodziców, podziękowało za pomoc i pobiegło do opiekunów? "Zajmijmy się na razie obiadem" - odpowiedział lakonicznie, odprawił sowę i usiadł przed własnym talerzem. Jakoś przeszła mu ochota na jedzenie. Wgapił się w martwego kotleta, a na jego widok praktycznie mu się cofnęło. No pięknie, zapowiadał się wspaniały wieczór, ale na pewno nie w łóżku z Sarą. Co te kruki odwalają w tej gildii? Niby wiadomo, że jakieś eksperymenty, słyszy się to tu to tam o ukrytych laboratoriach, ale żeby tak deprawować niepełnosprawną dziewczynkę!? Potrząsnął głową, ukroił kawałek dania i zaczął je glumać opierając głowę na dłoni i patrząc się gdzieś w przestrzeń. Czy oddanie jej do tego wariatkowa na pewno będzie dobrym pomysłem? Cóż, w umyśle kołatało mu się wiele myśli, ale może po prostu wystarczyło zapytać siedzącą naprzeciwko osóbką, czy u kruków są jakieś zbyt przymilne "głosy" i w razie odpowiedzi twierdzącej udać się z problemem do Rady. Za pedofilię w szeregach dowali im się listy gończe wyższej rangi niż Dragon's Howl, Sarę odda do Luckowego sierocińca i nikt nie będzie szczęśliwy, ale będą żyli długo.
Mlask, malsk, glam, galm, niech ten post posiłek się w końcu skończy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   24.02.16 20:44

No i dostałam kolejną wiadomość. Obiad. Tak jakbym tego nie wiedziała. Przecież burczy mi w brzuchu, nie? Niemniej jednak dalej jestem niezmiernie zadowolona. Ograniczam się jedynie do skinienia głową, że potwierdzam. Najpierw obiad. Peleth, siedzący teraz na mojej głowie, nie rusza się z niej, bym nie traciła kolejnych zasobów mocy magicznej. Zajadam się więc, przeżuwając dokładnie każdy kęs jedzenia. Zaspakajam bardzo szybko głód tym pysznym daniem. Ciągle jednak mam w uszach muzykę, która grała gdy przekazywałam Koltowi swoją najdłuższą w życiu wiadomość. Peleth dał radę. Genialny Feniks. Kocham go bardzo! Wszystkie swoje Feniksy bardzo kocham. Naprawdę! Jednak teraz mam inny obiekt miłosny, który mnie nie odrzucił! Trzeba to wykorzystać. Zjadam więc szybko cały obiad i wypijam soczek pomarańczowy. Kolt prawdopodobnie jeszcze przeżuwa swojego kotleta, ale tego stwierdzić na sto procent nie mogę. Chociaż niby słyszę tam jakieś zgrzytanie zębami. Mam bardzo dobry słuch. Peleth nagle startuje z mojej głowy i przelatuje na głowę Kolta, przenosząc kolejną wiadomość:
"Dziękuję za posiłek. Był bardzo smaczny. Nie pożałujesz, że mnie nakarmiłeś! Zrobię dla Ciebie wszystko! Naprawdę! Pójdę ... zrobię ... pomogę Ci w twojej pracy ... cokolwiek robisz ..."
Oczywiście tutaj chodzi mi głównie o misję. Niemniej jednak nie jestem w stanie tego nazwać. Po prostu moje słownictwo jest bardzo ubogie. Nie wiem nawet, że za misje dostaje się jakieś wynagrodzenie czy coś wartościowego. Dla mnie są to jakieś zwykłe przedmioty czy podarunki. Nie przywiązuję do nich większej wagi. Tak czy siak, mam na myśli oczywiście misje. Po tych słowach następuje krótka przerwa. Wszystko doskonale zaplanowałam. W trakcie tej przerwy wskakuję pod stół i kieruję się w kierunku Kolta - a przynajmniej w kierunku gdzie powinien siedzieć. Oczywiście nie wiem, że będzie tam na sto procent. Gdy już jestem koło Kolta, Peleth odtwarza dalszą część mojej wiadomości:
"Wybacz. Wiem, że mieliśmy inne plany ..."
Mówię to smutnym i zmęczonym głosem.
"Ale i ty i ja jesteśmy już zmęczeni i nie damy rady na początek ... no wiesz ... w zamian zacznę od naostrzenia Twojego miecza. Porządnie go wymasuję!"
Będąc pod stołem wyciągam rękę w górę i macam to miejsce, gdzie według moich przypuszczeń, a głupia nie jestem, powinno być krocze mojego nowego towarzysza. Szukam oczywiście rozporka, tj. zamka błyskawicznego. Najpierw trzeba rozpiąć. Zaczynam się ślinić. Smak co prawda nie jest zbyt przyjemny, ale zdążyłam się już do niego przyzwyczaić i nawet go lubię. Oczywiście obrus nie zasłania mnie całej, więc niektórzy ludzie mogą coś tam dostrzec niewłaściwego i dziwnie patrzyć się na Kolta. Ale co mnie to obchodzi? Nie jestem tego nawet świadoma. Ja robię swoje. Peleth zaś siedzi na głowie mężczyzny i oczekuje kolejnej wiadomości. Gdy tylko ją dostanie, wlatuje pod stół i siada mi na głowie, odtwarzając ją.

MM: 2050 - 300 = 1750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   25.02.16 17:36

Kolt przeżuwał swój posiłek bardziej niż dokładnie, a że gapienie się w przestrzeń zaczęło go nużyć, przeniósł wzrok na Peletha i począł beznamiętnie liczyć jego pióra. Kotlet był całkiem w porządku, ale ostatnia, przydługa wiadomość należała raczej do ciężkostrawnych dań, jednocześnie miał wrażenie, że jak jeszcze dłużej o tym pomyśli to go przeczyści w trybie ekspresowym. Kiedy po raz trzeci zgubił się przy kilkusetnej lotce popatrzył się na niewinnie roześmianą twarzyczkę Sary, która w żadnym stopniu nie ukazywała skrytych za nią i gnieżdżących się w jej umyśle brudów. Przecież to było tak ciapowate i nieobeznane ze światem, że nawet myliło sok pomarańczowy z jabłkowym, a więc czemu... Nie myśl! - skarcił się i teraz za cel do wgapiania wybrał nieszczęsnego kotleta, który tak samo jak konsumujący go mężczyzna znalazł się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.
- Brrr, obrzydlistwo - mruknął jednocześnie podsumowując chore wyobrażenia dziewczynki i już zimny posiłek, po czym ponownie dostał sową. Tym razem również zaczęło się całkiem normalnie, podziękowanie, miłe słowa wdzięczności, a potem propozycja... na misję aktualnie się nie wybierał, pieniędzy i doświadczeń z ostatniej starczy mu na długo, poza tym i tak by nie wziął wieloniepełnosprawnej dziewczynki na taki wypad. Nie, w przeciwieństwie do Sary on nie potrzebuje pomocy w zdobywaniu pieniędzy, ani przedmiotów. Owszem, zdarzy mu się być wbitym w ziemię i jeszcze przydeptanym, jednak sam zawsze się podniesie, ale narażać życia innych, nawet jej, dla własnych korzyści nie miał zamiaru. Smocze chimery, szaleni naukowcy, dziwne organizacje, całe pułki Runicznych Rycerzy i dzikie wiewiórki porywające towarzyszy, misja to nie miejsce zabaw dla małych dzieci.
Przestrzeń pod stołem też nie.
Początkowo Kolt myślał, że coś jej upadło, w końcu wyłożyła na blat tyle przedmiotów, że któryś mógł się po prostu sturlać z braku miejsca, ale nie, kolejna część przekazywanej wiadomości i dotyk przekonały go, że, o zgrozo, znów się myli. Szarpnął się w tył odsuwając od stołu i praktycznie wywalając na krześle, a już na pewno zrzucając siedzącą na głowie sowę. Nie będzie się tu mała dobierała, nie ma takiej opcji! Złapał spragnioną miłości za nadgarstek wyciągniętej ręki i wstając wywlókł ją spod stołu, no niestety, nie było w tym ani krzty delikatności, może poza zwróceniem odrobiny uwagi, by nie zahaczyć dziewczynką o żaden mebel. Postawił ją na nogi i korzystając z chwili zaskoczenia, które na pewno nastąpiło, w końcu Sarah wydawała się być taka pewna, że Kolt się da i jeszcze będzie zadowolony, wygrzebał z kieszeni kilka banknotów zapłaty za użeranie się z tak niereformowalnymi gośćmi, rzucił je na stół jako dodatek do kuponu, po czym zgarnął z blatu wszystkie fanty dziewczynki. Jeszcze "werbalizowanie" niestworzonych, marzeń mógł ścierpieć, ledwo, ale dawał radę, jednak przenoszenie myśli w czyny! Nie ma mowy! Z resztą Sarze i tak by nie udało się to co zamierzała, bo swoim zachowaniem mogła wzbudzić co najwyżej gniew, a o żadnym podnieceniu nawet nie było mowy. Po wszystkim złapał stojącą tuż obok dziewczynkę pod pachę i najzwyczajniej w świecie wyszedł z nią z restauracji. Nie będzie przecież odwalał scen przy innych, pragnących spokoju ludziach, wystarczy już, że jego samego mdli.
"Wychodzimy. Mam zamiar zabrać cię do Twojej gildii, najpierw chcę jednak wiedzieć czy są tam Głosy, które zgadzają się na takie zabawy." nagrał stanowczą, dosyć ostrą wiadomość, jeśli sowa wróciła mu po wszystkim na głowę, lub się na niej po prostu utrzymała, a po przekroczeniu drzwi zarzucił sobie Sarah na ramię i ruszył w kierunku widniejącego ponad kamieniczkami zamczyska Raven Tail.

[z/t] Hier :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   13.04.16 22:17

z/t z Parku

Różne historie i wychowanie doprowadziły ich do właśnie tego momentu. Każde z nich miało własne cele i osoby, których szukali. Ona szukała rodziców, a on ojca. To była pewna ironia losu, że właśnie tutaj się spotkali. A może to było przeznaczenie? Co do ich umiejętności to dopiero sparing pokaże na jakim są poziomie, lecz pewnie są one podobne. Teraz jednak miał co innego na głowie. Propozycja lodów podziałała na jego towarzyszkę jak jakiś cudowny eliksir. Złapała go za rękę i zaczęła ciągnąć tam gdzie zapewne zamierzała znaleźć lody. Con nie wiedział czy ona po prostu go wyciąga z parku, czy też ma jakiś plan.
- Tak? – powiedział w stronę niebieskowłosej, której chyba wpadło coś do głowy. Może sobie przypomniała, że nie zna Magnolii, albo chciała zapytać czy on nie ma jakiegoś upatrzonego miejsca. No, ale pytanie jakie zadała prawie zwaliło go z nóg. Naprawdę? Mistrz Rahl śnił jej się po nocach w koszmarach? Było to nawet zabawne. Włożył dłonie do kieszeni spodni i spojrzał na członkinię Blue Pegasus.
- Tylko na takiego wygląda. To przez tą ranę na twarzy. Tak naprawdę jest on bardzo porządnym facetem. Dba o swoich ludzi i nie pozwoli by coś im się stało. Oczywiście jest wymagający, ale jaki mistrz nie chciałby, żeby jego gildia nosiła miano najlepszej. – powiedział Connor. Arken wydawał mu się naprawdę porządny i w pewnym sensie przypominał mu jego ojca. Wymagał wiele, ale też dawał sporo. Prawda, że wygląd mógł odstraszać, ale liczyło się wnętrze. No i ich mistrz był jednym z Dziesięciu Wielkich Magów. Było od kogo się uczyć.
- To dobry człowiek. Nie masz się czego bać. – powiedział White i właśnie w tym momencie do głowy wpadła mu myśl. Przecież jak szedł do Parku to mijał całkiem ciekawie wyglądającą restaurację. Pewnie tam mają lodów pod dostatkiem, a można i zjeść coś innego.
Wziął niebieskowłosa za rękę i ruszył w stronę restauracji. Na miejscu usiedli przy jednym ze stolików i zaczęli studiować menu. A dokładniej desery.
- Skoro ja powiedziałem co sądzę o swoim mistrzu, to może ty mi powiesz coś o swoim. – rzucił Connor w stronę towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   17.04.16 15:51

Na całe szczęście Connor odprowadził ją tam, gdzie trzeba, czyli do restauracji. Nie dał jej się prowadzić - z resztą sama po chwili zrezygnowała - i objął prawidłowy szlak. Restauracja "Mango" może i nie była najlepszym lokalem w Magnolii, jednak nie dało się ukryć faktu, że mieli tutaj dość przyjemną atmosferę. Dziewczę wysłuchało odpowiedzi na swoje pytanie aby zaraz wyrazić swoje zdziwienie przez otwarcie ust z zaskoczenia i kilkukrotne mrugnięcie oczyma ze zdziwienia.
- Naprawdę? Nie spodziewałam się tego - stwierdziła po niedługiej pauzie wynikającej z wyżej wspomnianego zdziwienia. Przecież, według plotek, pierwsza czwórka Świętych Magów ma potworną moc, więc pewnie też są jakimiś potworami. W sumie to czy jej mistrzyni nie sugerowała swoją postawą, że jest to tylko stereotyp?
- Uwierzę Ci na słowo! - dodała, szczerząc się szeroko i wesoło jednocześnie. - I skoro tak mówisz, to mogłabym zechcieć go poznać! Pomożesz mi? - zapytała uroczo, zbliżając twarzyczkę do jego, chociaż przecież na samym początku nie była taka śmiała. Przełamali pierwsze lody (hehe) swojej znajomości, dzięki czemu się zaczęła przy nim uśmiechać zupełnie tak, jakby znali się od zawsze.
- Mistrzyni Lilith... Hm! - zaczęła swoją wypowiedź od tego wyrażenia, aby wpaść w zamyślenie. - Opiekuje się nami, potrafi nas wyciągnąć z każdych tarapatów. Jest nam trochę jak mama. Chyba tylko dzięki niej i Rae-san nie odczuwam aż tak bardzo braku rodziców. He...he... - opisała ją dość krótko, bo nawet nie wiedziała, co powinna o niej wspomnieć. - Dba o nas rozwój, o naszą siłę, o nasz stan... nie wiem, jak opisać tę złotą kobietę - dodała po niedługim momencie. Zamrugała oczyma, opuszczając dość nieśmiało głowę. Nie trwało to długo, bo zaraz ją uniosła aby spojrzeć na twarz swojego rozmówcy. Przysiadła się zaraz obok niego i wzięła w swoje drobne łapki kartę dań.
- W razie czego... nie musisz za mnie płacić. Nie lubię zaciągać długów u innych. Szczególnie, że... no, nie zamówię niczego małego, haha! - zaśmiała się dość nerwowo, przeglądając to wszystko, co tam jest pod "Deserami" wypisane. Oczy jej się świeciły na widok tych wszystkich smaków lodów w pucharach i nie tylko. Tak bardzo się rozmarzyła, że nie wybrała jeszcze nic. Jeszcze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 99
Dołączył/a : 19/03/2016
Wiek : 23
Skąd : Rzeszów

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   19.04.16 22:11

Dziwił go trochę strach jaki dziewczyna przejawiała w stosunku do mistrza Lamia Scale, ale mogło to być uzasadnione. Jego wygląd plus tytuł najpotężniejszego maga mogły budzić grozę. Sam Connor nie miał pojęcia jaki status posiada jego mistrz kiedy przystępował do gildii. Krótko mówiąc szok, jakiego doznał kiedy dowiedział się z kim może obcować był olbrzymi. Jednak w miarę upływu czasu poznał mistrza Arkena trochę bliżej i zrozumiał, że nie należy oceniać książki po okładce.
- Dzięki. Choć to możesz sprawdzić na własną rękę. Wystarczy, że z nim porozmawiasz kilka minut. – powiedział Connor mierzwiąc sobie włosy i uśmiechając się. Jednak dalsza część wypowiedzi niebieskowłosej zbiła go z tropu. Chciał poznać jego mistrza? – Eeee. Spoko. Jak kiedyś będziesz w Hargeon to daj znać. Może uda się pogadać z mistrzem Arkenem.
Szczerze to Connor czuł, że taka sytuacja mogłaby się mu odbić czkawką. Nie, żeby jego mistrz miałby coś przeciwko, ale współtowarzysze z pewnością by mu dogadywali, że rozgląda się za nieletnimi. A przecież on by tylko spełniał dobry uczynek. Najważniejsze jednak, że Eirlys się do niego uśmiechała i chyba naprawdę go polubiła. On też poczuł więź z tą sympatyczną dziewczyną. Kiedy zaczęła opowiadać o swojej mistrzyni to naprawdę można było poczuć, że wiele jej zawdzięczała i darzyła ją sporym szacunkiem. No, ale dlatego nazywano ich mistrzami. Potrafili pomóc każdemu. Nawet sierotom bez domu.
- Myślę, że najlepiej opisuje ją to jak ją nazwałaś. Matka. – powiedział Con uśmiechając się do dziewczyny. Jego kurtka wisiała na oparciu fotela, ale na całe szczęście jeszcze miał na sobie koszulkę. W dalszym ciągu próbował się przyzwyczaić do tego klimatu, choć minęły już dwa lata.
- Wiesz kultura nakazuje skoro cię zaprosiłem. – powiedział, lecz po chwili mina mu zrzedła. – Zjesz całą deserownię? Zostaw też coś dla mnie.
Po tych słowach sam zaczął wertować kartę deserów w pamięci zaznaczając sobie co ciekawsze. Jednak zacznie chyba od klasyka, czyli lodów waniliowych z czekoladową polewą. Con wprost uwielbiał połączenie tych smaków. Ciekaw był tez jak je przyrządzą. Znał się co nieco na gotowaniu i ciężko było go urobić, żeby zjadł świństwo.
- Więc co bierzesz na początek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1739-connor-white


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   21.04.16 19:02

Tak więc post wprowadzający.

- Chcecie znaleźć jakieś info na temat rodzinki. Ok tak więc fabuła się zaczyna, trochę będzie pogmatwana.

Do restauracji zawitało dwóch starszych panów, wyglądali bardziej na podróżników. Mieli ze sobą plecaki i jakieś przenośne gadżety, no nie ważne. Zamówili sobie coś tam do picia i jakąś małą przekąskę, widocznie byli zmęczeni podróżą z daleka. Co prawda przysiedli się stolik obok waszej dwójki, no i tu zaczął się temat.
- Wyprawa do tej mroźnej krainy wykończyła mnie, gdyby nie fakt że uratował nas ten młodziak byłoby ciężko.
Zaczął pierwszy dziadzia, po czym drugi kontynuował spokojnie i popijając soczek.
- Haa dokładnie, utalentowany mag lodu trzeba przyznać. Z resztą rzadko jakiś widuję. No ale ten młodzieniec był całkiem silny.
No i tutaj zapadła cisza, chwilowa bo przybili sobie po szklance i do dna soczek.
- Wspomniał coś o Solomonie, kiedyś słyszałem to nazwisko. No ale to stare czasy, z resztą było minęło.
No i przed twarzyczki starszych osób trafiły ich dania, tutaj rozmowa się urwała i zaczęli pałaszować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   21.04.16 21:52

- Na pewno znajdzie się okazja na podróż do Hargeonu - stwierdziła radośnie, bez żadnego oporu się uśmiechając po raz kolejny. Tak, to był ten delikatny uśmiech z rzędu łapiących za serce słodyczą. Określali to w ten sposób niektórzy jej znajomi, jednak nie wszyscy. Cóż, nie każdemu da się uśmiechem roztopić serce, a tamci znajomi potrafili wzdychać na każdy jej uśmiech.
Oczywiście jej przygoda z przyzwyczajeniem do tego klimatu jest równie ciężka jak przygoda Connora, chociaż nie trwa dokładnie tyle, co i jego. Może trochę ponad rok, półtora. Początkowo bardzo chętnie by łaziła w samej bieliźnie (bo Aurum ją zawsze upominał, aby nie odkrywała zbyt wiele), ale z czasem się przyzwyczajała. Wciąż jednak miała ten głupi nawyk rozbierania się kiedy popadnie. Ale to chyba było zupełnie normalne, czyż nie?
- Pewnie gdybym ją tak nazwała przy niej, zarumieniłaby się - zachichotała pogodnie, ale wróciła do przeglądania menu. Zaczęła palcem przejeżdżać po liście pucharów lodowych. Musiała się zadowolić małym rozmiarem (w porównaniu do takich, które były w jej wyobrażeniach), więc dalszym, równie ciężkim wyborem było wybranie odpowiedniego smaku. Ostatecznie padło na puchar z trzech gałek lodów, jogurtu, bitej śmietany, truskawek oraz polewy tego samego smaku.
Przekazała tę informację przechodzącej nieopodal kelnerce. To znaczy miała właśnie to zrobić, ale zawiesiła się w pół gestu podniesienia palca. Miała tym samym zakomunikować swojemu towarzyszowi, co ma zamiar wziąć. Usłyszała wtem rozmowę. "Mag lodu"... wo! Kolejny cel do stoczenia pojedynku! Odwróciła głowę, wychylając się w bok. Zaraz po tym jednak padło słowo-klucz. Co? Solomon? Kto mógłby mówić w takim miejscu o jej ojcu?!
- Zaczekaj chwilę! - skierowała się do Connora, chociaż przestała w ogóle dbać o to, czy przypadkiem za nią nie pójdzie do stolika tych podróżników. Będzie im przeszkadzała w jedzeniu, ale mus to mus. Wstała z siedzenia aby zaraz, bardzo żwawym krokiem pognać w stronę panów korzystających z chwili wolnego czasu na spożycie jedzenia.
- Gdzie jest ten mag, o którym panowie mówili? I czemu mówił o Solomonie? zapytała z ogromną nadzieją na odnalezienie informacji na temat rodziców. W tym przypadku chodziło o ojca, ale oni nigdy by się nie rozdzielili jeśli ich do tego nie zmuszono siłą. Przynajmniej ona zawsze uważała, że będą razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Restauracja "Mango"   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja "Mango"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie