IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szpital

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Szpital   07.11.14 7:36

Jedno z tych najchętniej odwiedzanych przez pospólstwo miejsc, aby wyleczyć swe rany na ciele i na duchu. Dlaczego na duchu? Bowiem niektórym godzi na honorze zostać zranionym lub złapać jakąś niezwykle poważną chorobę. Całkiem miły personel zajmie się każdym, kto przybędzie w skromne progi tej niewielkiej kliniki. Gdzie był umieszczony owy szpital? W trzy-piętrowym budynku, którego to ściany były pomalowane w łagodne, żółte barwy. Wejście było umieszczone na samym środku budynku stanowiącym również i całkiem sporą wieżę. Dach jest zbudowany z czerwonych dachówek, stromo ułożonych tak, aby zostało miejsce na płaską część z betonu.
Cały budynek jest otoczony dosyć wysokim murkiem, a przestrzeń między ulicą i ścianami struktury był niewielki park z drzewami i wiecznie zielonym ogrodem dla pacjentów oraz ich gości. Rozsianych wzdłuż dróżek było kilka ławeczek będących doskonałym miejscem na relaks w ciągu ciepłych dni.
Recepcja jest prosta - znajduje się w niej kilka ławek ułożonych w kilka linii, aby ludzie mogli odpocząć od przebywania w salach. Wielu tutaj siedzi z kroplówką, po prostu nie mogą znieść tamtych wiecznie białych pomieszczeń i po prostu... chcieli porozmawiać z innymi. Miejscami stoją nawet stoliki, gdzie mogli się przysiąść, nawet w coś zagrać... A sam stolik od recepcji mógł obsłużyć cztery osoby na raz na owych czterech stanowiskach. Niedaleko, bo prawie że na przeciwko drzwi znajduje się wejście do pokoju lekarzy oraz schody z lewej i z prawej - do obu skrzydeł budynku. Te, które prowadzą na hol z pokojami na parterze mają również podjazd dla noszy, aby łatwiej dało się je wprowadzić. Tych, którzy nie potrzebują aż takiej opieki typu przewożenie na wózkach czy noszach lądują na drugim lub trzecim piętrze, gdzie również znajdują się pokoje lekarskie, a także wystarczająca ilość łazienek dla każdego.
Każdy pokój ma duże okno, które wypełnia pokój wystarczającą ilością światła, po trzy szafki na rzeczy oraz trzy łóżka, przy których stoi po jeden stolik. Każda jest od siebie ogrodzona parawanem, aby każdy pacjent miał chwilę prywatności. Dlaczego trzy? Bo gdyby jedna sala była przeznaczona dla jednej osoby, nie starczyłoby dla nich miejsc. Pościel jest zmieniana codziennie, a dla tych, którzy są na parterze i nie mogą się ruszyć z miejsca - zawsze jest donoszony obiad, śniadanie oraz kolacja.
Z tyłu budynku znajduje się również niewielkie centrum rehabilitacyjne, które w czasie zimy jest zabezpieczone przed zimnem magiczną bańką. Tak, ze względu na to, że budynek jest na planie kwadratu, znalazło się miejsce na rehabilitację wśród zieleni oraz natury. Każdy, kto potrzebuje takiej formy kuracji przychodzi tutaj i pod czujnym okiem lekarzy robi to, co trzeba, aby zregenerować siły ciała.

Cytat :
Szpital jest jedynym miejscem, w którym gracz może sterować NPC według własnej potrzeby pod warunkiem, że nie trwa obecnie żadna misja z jego udziałem. Proszę o umawianie się w taki sposób, aby tylko jedna osoba z piszących sterowała danym NPC.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Szpital   21.02.15 21:11

Ciemno włosy chłopak wszedł do budynku, nie patrząc na siedzących po bokach ludzi podszedł prosto do lady. Akurat jedno stanowisko było wolne więc nowo przybyły podszedł do niego i od razu odezwał się do pielęgniarki:
-Potrzebuje wizyty z lekarzem. Nie, nie byłem umówiony. Nie, nie poczekam. Tak spieszy mi się. Jeszcze jakieś pytania? Pielęgniarka otworzyła ze zdziwienia usta i nic nie mówiąc wskazała ręką kierunek w którym chłopak miał się udać. Przeszedł on dziwnie krótki korytarz i stanął przed drzwiami. Zapukał i po usłyszeniu "proszę wejść" uczynił jak mu nakazano. W gabinecie stało dwóch lekarzy, jeden siedział przy biurku a drugi sprawdzał coś w szafie.
-Dzień dobry, mam do panów sprawę. Mówiąc to zasiadł na wygodnym fotelu, odsunął włosy, które zasłaniał jego lewą część twarzy, ukazując tym bliznę ciągnącą się od polika aż po skroń.
-Macie państwo to usunąć Powiedział wskazując palcem na ranę. Jeden z lekarzy chciał coś powiedzieć jednak zanim udało mu się to zrobić Hiro zgromił go wzrokiem. Chwilę później obydwaj mężczyźni wzięli się do roboty. Zabieg trwał około godziny jednak rezultat był tego wart. Po bliźnie nie było śladu, Hiro jeszcze raz przejrzał się w lustrze po czym oddal je jednemu z lekarzy, podziękował i z uśmiechem na twarzy wyszedł z gabinetu a chwilę później od lekarza.

zt
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   03.09.15 15:16

Jakimś cudem (z kilkoma problemami po drodze) dotarłam do szpitala. Pierwsze, co zrobiłam, to usiadłam na jakichkolwiek, pierwszych znalezionych krzesełkach. Rozglądałam się dookoła, próbując cokolwiek dostrzec. Z nerwów byłam nieco zamroczona, irytowałam się niezmiernie na tą nogę. Pot pewnie wystąpił na moje czoło, jakbym miała potworną gorączkę. Mimo to ironiczny uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Szpital   06.09.15 1:10

Dzień jak każdy inny w szpitalu. Lekarze krzątali się po korytarzu zajmując się swoimi sprawami, przeglądając po drodze karty pacjentów w międzyczasie dopijając poranną kawę, która pewnie zdążyła już wystygnąć. Pielęgniarki jak to kobiety, obgadywały czego to kto nie zrobił, chociaż dla pacjentów przecież były miłe. Nie mogły pokazać przecież, że coś mają do danej osoby, nawet jeśli kilka sekund temu ją obgadywały między sobą i śmiały się z niej. Sympatia bywa bardzo powierzchowna, gdyż nigdy nie wiemy co siedzi w danym człowieku. Jest teoria, że im bliżej kogoś jesteśmy tym bardziej chamscy wobec tej osoby stajemy się. Może w tym jest troszeczkę prawdy, bo zazwyczaj w miarę postępu znajomości możemy pozwolić sobie na więcej i więcej. Tak jak pacjenci, którzy ukradkiem spoglądają na pośladki blond pielęgniarki idącej po korytarzu z dosyć obfitym zderzakiem. Tymczasem Eleanora dokuśtykała do szpitala i przysiadła na recepcji. Była zlana potem i nie wyglądała normalnie. Ba, nawet dla starszych pacjentów mogła się wydawać recydywistką, która przedawkowała jakiś środek i teraz szuka pomocy u lekarza. Nie trzeba zresztą mówić, że ludzie oceniają bardzo powierzchownie i od razu przyklejają komuś łatkę. Siedziała na recepcji, więc prędzej czy później ktoś musiał się nią zainteresować, a był to młody lekarz w stroju chirurga. Najwyraźniej przygotowywał się do jakiegoś zabiegu i właśnie na niego szedł. Mężczyzna nie był zbyt wysoki, powiedziałbym że przeciętnego wzrostu jak na faceta. Na twarzy miał założoną maseczkę chirurgiczną, a na głowie owy czepek więc nie było widać jego włosów. Miał za to nieco zmarszczek na twarzy, ale nie były one wywołane starością a zwyczajnie stresem. W końcu ten człowiek każdego dnia trzyma w swoich rękach czyjeś życie. Jeden fałszywy ruch i ma na sumieniu kogoś. Nikt go nie pochwali za pracę, bo w końcu przyniesienie czegoś to łapówka i w ogóle beee korupcja. Młodzian miał nawet plakietkę z imieniem i nazwiskiem. Dr. Nolan Stross tak się zwał owy chirurg.
- Wygląda Pani na chorą. Czy jakiś lekarz się już zainteresował? – rozejrzał się, a potem krzyknął na jakiegoś lekarza w oddali. Podszedł szybko do owego i zaczął z nim rozmawiać. Lekarz z którym mówił chirurg był nieco wyższy od niego. Był łysy oraz w kitlu, a na pewno był od niego starszy. W ręce trzymał aktówkę z danymi pacjenta zapewne. Chirurg szybko pobiegł na salę zabiegową, a tymczasem do Eleanory podszedł owy łysek. Również miał plakietkę z imieniem i nazwiskiem. Johnny Sins, tak się zwał owy lekarz. Spojrzał na Eleanorę i przykucnął przed nią – Jak się Pani czuje? Wygląda to jakby długi czas Pani gorączkowała. Proszę ze mną do gabinetu – w sumie zaoferował pomoc chciał ją wziąć pod ramię i zaprowadzić do gabinetu, gdzie ją przyjmie. Położy ją na kozetce i walnie standardową formułkę o historii choroby. Mężczyzna miał dosyć sympatyczny wyraz twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   06.09.15 22:24

- Nie, nikt... - Udało mi się wysapać do pierwszego lekarza. Nie oceniałam ludzi. Nie miałam na to czasu. Ból zajmował całą moją głowę, paraliżował wszystkie nerwy. -Kur*a mać... - Wymsknęło mi się.
Tak, zdecydowanie mogłam wyglądać jak recydywistka. Tatuaż, pofarbowane włosy, niechlujny strój... I gorączka, albo raczej pot. Do tego poobcierana, poparzona, wyglądałam na nieostrożną. Ale szczerze? Chrzaniło mnie to.
- Nie gorączkuję... Chyba. - Mruknęłam, patrząc na lekarza spod ukosa. Przyjęłam pomoc z grymasem bólu na twarzy. Albo raczej z grymasem, który wyglądał na grymas bólu, a w rzeczywistości był niezadowoleniem z samej siebie. Nienawidziłam przyjmować pomocy. W tej sytuacji chyba jednak nie miałam wyjścia. Bolało jak jasna cholera, powoli zaczynałam zagryzać wargi, by nie piszczeć z bólu. Jednak nadal jakoś się trzymałam.
- Wczoraj wieczorem miałam... Potyczkę. Można tak... Nazwać... - Zaczęłam mówić już w gabinecie. - Nie wiem, co ten skur..... - W porę zdołałam się powstrzymać i ugryzłam się w język. - Co ten mag mi zrobił, ale ledwie.... Kur*a, ale boli.... - Jednak natura mimo wszystko dawała o sobie znać. Byłam zirytowana, sfrustrowana, a co za tym szło: klęłam. - Nie mogę ruszać nogą, a przynajmniej nie do końca. Pier*olo........ - Zamilkłam. Komentarze były raczej zbędne. Co nie zmieniało faktu, że nadal byłam, delikatnie ujmując, wkur*iona...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Szpital   07.09.15 1:30

Lekarz podszedł do gablotki i wyciągnął sobie niezbędne rzeczy. Stetoskop, by sobie go przewiesić i wyglądać bardziej profesjonalnie i mieć w razie czego pod ręką. Młoteczek, by sprawdzić reakcję kolana, a na ręce założył lateksowe rękawiczki. Oczywiście cały czas słuchał co mówiła kobieta i z grymasem na twarzy słuchał owych przekleństw, które rzucała. Nie lubił jak pacjenci przeklinali, w końcu szpital to miejsce publiczne ale sam też wolał nie zwracać jej na to uwagi. Z czystej grzeczności i etyki zawodowej by zdrowie pacjenta przedkładać nad swoją własną moralność. Z kieszonki fartucha wyciągnął okulary. Aktówkę z danymi pacjenta położył na biureczku, gdzie miała sobie czekać na zakończenie wizyty. Pomógł jej przejść do siadu i zaczął sprawdzać jej odruchy. Puknął młotkiem w jeden punkt na kolanie i noga się poruszyła. Potem sprawdził drugą i również się poruszyła co oznaczało, że to nie jest problem ze stawami. Następnie obejrzał nogi pod względem obrzęku czy możliwych siniaków – Proszę się rozebrać do samej bielizny – poprosił i czekał, aż Eleanora to zrobi. Był profesjonalistą i nie czerpał przyjemności z oglądania nagich pacjentek. Sprawdził dokładnie nogi pod względem obrzęków i poza drobnymi zadrapaniami nic nie znalazł. Potem standardowe badanie na dotyk, czy odczuwała go Eleanora. Oczywiście w uszkodzonej nodze nie czuła nic, żadnego momentu kiedy ją po niej dotykał. Lekarz to zanotował i powoli kończyły mu się opcje. Żadna trucizna nie miała tak długotrwałego działania, ani tym bardziej nie zostawiała śladów. Następnie dostrzegł jej plecy, które jeszcze nosiły ślady tamtej walki. Widział ślady, niezrośniętą skórę w pewnych momentach oraz szwy które to trzymały. Poczuła jego zimne ręce przez owe rękawiczki kiedy dotykał jej pleców, ale w końcu był lekarzem. Musiał to zrobić by mieć pewność. Chwile potem dostrzegł tamtą głębszą rankę w okolicy rdzenia kręgowego. Oczywiście przy okazji zmienił Eleanorze opatrunek i na nowo posmarował ranę, a następnie zaczął nad czymś myśleć. Nie powiedział czy ma się ubrać, czy zrobić coś jeszcze. Nie mógł jednak wykluczyć możliwości użycia trucizny aczkolwiek ta rana była dziwna. Podszedł do gablotki i na wszelki wypadek chciał pobrać jej krew i oddać do badań. Oczywiście powiedział jej, że to dla jej dobra i nie musi się bać zastrzyków. Lekarzy obowiązuje tajemnica lekarska więc na pewno nie zdradzi co jej dolega komuś postronnemu. Kiedy się zgodziła po prostu pobrał krew i zawołał z korytarza pielęgniarkę.
- Chcę mieć wyniki na wczoraj – co miało oznaczać, że ma to zrobić migusiem. Wyglądało na to, że lekarz miał bardzo dobrą opinię, więc siostra bez większego protestu zwyczajnie poszła z fiolką którą jej wręczył. Lekarz następnie przysiadł przy biureczku i zaczął myśleć. Chwilę nad czymś dywagował, po czym spojrzał na Eleanorę – W sumie może się Pani już ubrać. Mam dwie hipotezy. Albo została Pani otruta przez tego maga i trucizna sparaliżowała nogę, co wykażą bądź nie badania krwi. Albo jest druga opcja. Niech Pani siedzi – nieco zbudował napięcia i spojrzał na nią poważnie jakby miał jej powiedzieć, że zostało jej kilka dni życia i może zacząć pisać testament. Jednak tego nie powiedział – Istnieje możliwość, że może być naruszony rdzeń kręgowy i impulsy nerwowe nie docierają lub docierają z opóźnieniem do nogi. Jeśli druga opcja okaże się tą prawdziwą to niestety muszę Panią zmartwić, ale żaden chirurg nie da rady zoperować uszkodzonego nerwu. To zbyt duże ryzyko, gdyż jeden błąd może posadzić Panią na wózku na resztę życia – powiedział mają złożone ręce i w duchu pewnie się modlił by to jednak była jakaś trucizna. Był dobrym człowiekiem, nie podobało mu się gdy nie mógł komuś pomóc. Tymczasem po jakiś 20-30 minutach wpadła pielęgniarka z arkuszem papieru. Najszybciej robi się próby związane z obecnością toksyn, więc to badanie można było od ręki zrobić. Doktor wziął od niej pliczek i zaczął to przeglądać. W tym czasie pielęgniarka wyszła z pokoju i wróciła do swoich obowiązków szpitalnych. Lekarz marszczył czoło jakby przypominając sobie co to mówili w akademii medycznej, jaki powinien być poziom tego i tamtego. W końcu odłożył papiery i westchnął ciężko. Bardzo ciężko, jakby jednak musiał jej przekazać złą wiadomość – Niestety wstępna próba mająca określić możliwe toksyny w organizmie była negatywna. Nic tam nie ma, ale kontynuujemy testy. Na razie musimy przyjąć opcję drugą za tą bardziej prawdopodobną. Mogę Pani przepisać środki przeciwbólowe, by nieco złagodzić ból jednak nie znam żadnego maga albo chirurga który mógłby się podjąć tak skomplikowanej operacji – nerwowo bawił się dłońmi podczas przekazywania jej tych złych wieści. Eleanora wyglądała na taką recydywistkę, ale lekarz nie oceniał po pozorach. Może nie była taka zła, ale na pewno nie zasłużyła według niego na to co dostała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   07.09.15 10:21

Wykonywałam po kolei wszystkie prośby lekarza. Widziałam też jego lekki grymas, gdy klęłam. Widziałam, że jest dobrym człowiekiem. Dlatego gryzłam się w język, gdy tylko próbowałam przekląć. Nie chciał przecież mojej krzywdy. To nie jego wina. Więc za jakie grzechy miał cierpieć?
- Oż diabli by to... - Mruknęłam pod nosem na wiadomość o pobieraniu krwi. Mimo to nawet nie syknęłam, gdy pobierał krew. Następnie, na jego polecenie, po porostu się ubrałam i czekałam cierpliwie. Nie gwizdałam, nie klęłam. Nawet nie okazywałam, że się nudzę. Po prostu siedziałam.
Potem wysłuchałam spokojnie diagnozy. Zaczęłam intensywnie myśleć... Wówczas przypomniało mi się, że wtedy czułam coś na plecach, zanim zaczęła się ta cała ostra jazda, której skutek teraz odczuwałam...
- A czy możliwe jest, że to jakieś zaklęcie blokuje sprawność? - Zapytałam po chwili, patrząc uważnie na lekarza. - Bo gdyby się zastanowić, to... Przed całym zajściem czułam coś dziwnego, pełznącego po kręgosłupie. Znaczy, na skórze... Ale przez ranę mogło się tam coś w sumie dostać... - Zaczęłam kombinować, przytykając rękę do brody. Nie klęłam już. Ból dzięki utrzymywaniu jednej pozycji trochę zelżał, więc mogłam go znosić. Dzięki temu też mniej się pociłam. Mimo wszystko już dawno nauczyłam się, jak znosić dotkliwy ból. - Bo gdyby przyjąć, że mam rację... To być może wystarczyłoby znaleźć sposób na zdjęcie zaklęcia lub, jeżeli jest materialne, to operacyjnie je usunąć... Mam rację? - Spojrzałam na niego z nadzieją. Toć kur*a, musiał być sposób, by przywrócić mi sprawność w nodze!
Powoli ogarniała mnie panika, choć nie dawałam po sobie poznać. Byłam zawsze tą "opanowaną", zimną su*ą, która klęła jak szewc w momencie zirytowania. A teraz...? Z niewiadomych powodów odczuwałam strach... Znaczy, z wiadomych w sumie: mogłam pozostać kaleką. Ale było to od dawna nieznane mi uczucie. Ostatnio chyba czułam strach, gdy... Uśmiercałam rodziców. Albo raczej, gdy podniosłam na nich rękę. Wtedy okazałam się o niebo lepsza.
Ale jak będzie teraz?
Klęłam w duchu jak szewc, choć pewnie i on by się powstydził...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Szpital   07.09.15 18:18

Lekarz wysłuchał Eleanory i tej sugestii, że to mogło być jakieś zaklęcie. Nie mógł tego wykluczyć, ale wyglądało na to, że już ją jakiś mag badał. Były szwy charakterystyczne do tych jakich używają wędrowni magowie-medycy jak również rany były wysmarowane specyfikiem do którego szpitale nie mają dostępu. Ot taka receptura, którą trzymają tylko dla siebie. Szpitale nie miały środków by to powielić, gdyż nikt nie chciał zdradzić sekretu receptury a same badania nic nie wykazywały poza paroma naturalnymi składnikami owej mazi.
- Niby mogło być, chociaż sądząc po ranach które ładnie się już goją to chyba powstały na skutek poparzenia lub wybuchu sądząc po brakujących kawałkach skóry. Szwy naciągały Pani skórę, by załatać te braki, a na dodatek w okolic kręgosłupa – w sumie podszedł do jednej z szafek i wyciągnął miniaturowy szkielet. Położył go na biurku i odwrócił kręgosłupem w stronę Eleanory. Następnie dotknął palcem pewnego odcinka gdzieś na wysokości klatki piersiowej – Gdzieś tu znajduje miejsce, gdzie najwięcej skóry zostało naciągnięte, a zatem sądząc po wgłębieniu jakie widziałem rana była dosyć głęboka i być może czar zdołał uszkodzić część rdzenia. Nie cały, bo wtedy najpewniej by albo była Pani całkowicie sparaliżowana albo martwa. Ktoś Panią zszywał i jeśli byłoby to w granicy operacyjnej to na pewno usunąłby ciało obce przy wstępnym oczyszczaniu rany. Tym bardziej, że sądząc po specyfiku który miała Pani na plecach oraz po tym jakie szwy zostały zastosowane mogę wywnioskować, że robił to mag. Jeśli widziałby jakąś nieprawidłowość myślę że dałby o tym znać lub nawet sam by to usunął jeśli by mógł. Nie jestem wielkim ekspertem w dziedzinie magii, ale troszkę stażu w tym szpitalu mam i wiem jak działają Ci wędrowni medycy – ugryzł się w język by nie nazwać ich szarlatanami. Używali metod, których medycyna nie znała ani nie pochwalała z logicznego punktu widzenia. Wędrowni medycy obierali sobie za cel pomaganie każdemu kogo napotkają. Niezależnie czy jest dobry czy też zły, ważne że potrzebujący i robili to zawsze za darmo. Podszedł do Eleanory i położył jej rękę na ramieniu – Proszę się nie denerwować. Na pewno jest jakieś wyjście. Tymczasem może się Pani położyć na kozetce. Dzisiaj nie mam żadnych pacjentów w grafiku, więc nic się nie stanie. W tym czasie spróbuję coś wymyślić – powiedział próbując ją uspokoić. W końcu każdy kiedy usłyszy taką wiadomość zwykle panikuje, miota się wewnątrz a dobry lekarz musi też podnieść pacjenta na duchu, wspomóc go dobrym słowem. On był dobrym lekarzem. Nawet jeśli Eleanora chciała to mogła się zdrzemnąć bo kozetki miały to do siebie że są dosyć wygodne. Tymczasem lekarz usiadł na swoim miejscu i zaczął się nad czymś intensywnie zastanawiać, jakby chciał wydobyć coś z wnętrza swojej pamięci. W trakcie tego oczywiście też przyszła pielęgniarka z kompletem badań krwi, które mężczyzna przeglądał. Westchnął wtedy jedynie ciężko i odłożył je na blat. Nic, null, zero czysta krew. Chociaż podczas tego wpadł na coś. Coś co może kobietę naprowadzić, jednak najpierw dał jej kilka chwil by się uspokoiła. A jeśli skorzystała z opcji snu to poczekał, aż się obudziła. Nie robił wtedy nic złego, ot jedyne co to przykrył ją fartuchem by nie zmarzła, a on sam siedział w swoich normalnych ubraniach. Miał zresztą papierkową robotę do zrobienia odnośnie jednego z pacjentów więc nie miał czasu na molestowanie kogoś przez sen. Kiedy była już gotowa rzekł do niej – Chyba wiem kto może coś wiedzieć. Znaczy to tylko plotka, którą słyszałem od jednego z pacjentów ale ponoć jest mag, który specjalizuje się w magii wpływającej na nerwy i jest jednym z tych wędrownych medyków. Nie wiem ile w tym prawdy, ani tym bardziej gdzie taki mag mógłby być ale jeśli pacjent mówił prawdę to myślę, że mógłby pomóc z tą nogą bez potrzeby wykonywania zabiegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   07.09.15 19:40

Nie zdrzemnęłam się. Nawet nie przeniosłam się na kozetkę. Po prostu siedziałam i czekałam. Po uspakajaniach lekarza wcale nie poczułam się lepiej. Nadal klęłam w duchu diagnozę i tego popapranego maga, który mi to zrobił. Czekałam, aż na coś wpadnie.
Obserwowałam go, jak czytał wyniki przyniesione przez pielęgniarkę. Cały czas milczałam. Nie nawiązywałam rozmowy. W pewnym momencie nawet można było odnieść wrażenie, że mnie nie ma... Jednak ani nie używałam magii, ani też nie zniknęłam w jakiś niewyjaśniony sposób. Po prostu trwałam.
Drgnęłam, gdy lekarz się do mnie zwrócił, bowiem z nudów prawie udało mi się zasnąć. Prawie to jednak nie jest zaśnięcie. Spojrzałam na niego spode łba i wysłuchałam cierpliwie.
- Wędrowny mag, tak? - Zapytałam dla upewnienia. - Powiem tak: cokolwiek. Bylebym mogła znowu normalnie chodzić. - Westchnęłam już całkiem zrezygnowana, jakby moje życzenie miało się w ogóle nie ziścić.
Najwyżej będę wspomagała się jakoś magią... Choć to wcale nie jest najlepszy motyw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Szpital   07.09.15 22:45

- Wędrowny mag, ponoć ostatnio go widziano w Magnolii ale teraz może być tak naprawdę wszędzie chyba, że postanowił tu zabawić dłużej. Jeśli Pani chce to polecam to sprawdzić – powiedział i włożył aktówkę z danymi do swojej szafki, którą zamknął potem na kluczyk. Tak co by przypadkiem się nigdzie nie zawieruszyła – Muszę Panią jeszcze o jedną rzecz poprosić – wyciągnął formularz oraz pióro i podał je Eleanorze. Nie było to nic innego jak zwykły formularz szpitalny, który się wypełnia jeśli nie mają karty pacjenta. W sumie Sins jej nie kojarzył, a pamięć miał dobrą do pacjentów dlatego wolał to uzupełnić. Były tam takie podstawowe dane jak adres zamieszkania, dane osobowe jak również parafka, że zgadza się na przetwarzanie danych. Skrótem jedna wielka biurokracja. Oczywiście zaraz potem również lekarz wyszedł z inicjatywą i coś wymyślił by nieco ułatwić jej podróż. Pogrzebał w jednej z szafek i wyciągnął dla kobiety kulę. Tak by nieco jej ułatwić chodzenie, a następnie podał paczuszkę ze środkami przeciwbólowymi. Była tam wyliczona dawka na tydzień, a dodatkowo była recepta jak to się zażywa. Z grubsza działało to jak taki typowy środek przeciwbólowy, czyli nie pić alkoholu i brać na czczo. Tymczasem Eleanora została pozostawiona z problemem: co robić dalej? W końcu mag z taką nogą jest praktycznie bezbronny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   08.09.15 10:12

- Dzięki. - Powiedziałam, przyjmując kulę i leki. Oczywiście wypełniłam cały ten świstek.
Jednak z gabinetu nie wyszłam. Coś mnie męczyło...
- Zaraz... A skąd wie pan o tym wędrownym magu? - Zapytałam, patrząc na niego uważnie. - Jeżeli osoba, od której pan to słyszał widziała go sama, może wiedzieć, gdzie ten mag jest... - Dodałam po chwili, łykając tabletkę bez popijania. Może faktycznie choć trochę ból ustąpi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Szpital   08.09.15 14:59

- Wie Pani jak to jest z plotkami. Pacjenci często budują sobie otoczkę, by mieć jakiś cel. Iskierkę nadziei, która być może się ziści. Niektórzy liczą na cud, ja natomiast tylko słucham plotek. Nie wiem dokładnie gdzie on może być, jedynie mogę wydedukować że jest na terenie Magnolii ze względu na to, że pacjent od którego to słyszałem właśnie z tego rejonu do nas trafił. Nie neguję tego, że taki mag może istnieć nawet w to wierzę bo istnieje taka możliwość – opowiedział jej nieco o pochodzeniu tych informacji. W sumie równie dobrze może to być bełkot pacjenta, który liczy na to że i jemu ktoś przywróci władzę w nogach czy innej kończynie, a może było też w tym to ziarenko prawdy? Skoro pacjent był z Magnolii i opowiadał o kimś takim to znaczy, że pewnie albo go spotkał na terenie Magnolii albo zasłyszał to od kogoś z tego miejsca. Skoro jednak był to wędrowny medyk to znaczy, że wędrował. Sins przyjął od Eleanory papierzyska i położył je sobie na biurku. Potem to uzupełni, na razie musi jej jeszcze o jednej rzeczy powiedzieć.
- Rzekomo z tego co mówił pacjent to ten medyk wygląda nietypowo. Jest kobietą o czarnych włosach, gdzieś tak na oko 20 lat ma i chyba nosi ze sobą jakiś nóż czy coś takiego. Więcej nie wiem o tej sprawie – powiedział i zabrał się za papierkową robotę, której to dostarczyła mu Eleanora. Nie to, żeby nie lubił grzebać w papierzyskach, w końcu to był przykładny lekarz. Co do maga to faktycznie mógłby być nietypowy. Rzadko kto widział medyka który paraduje z nożem i jest kobietą na dodatek. Nie żeby poleciała tu nutka szowinizmu, aczkolwiek było to dziwne połączenie. Może to po prostu jakiś większy skalpel i ludzie biorą to za nóż? A może to pacjent chciał stworzyć silną kobietę, ideał który być może go uratuje. Tworzył ułudę, by polepszyć sobie stan zdrowia czy może faktycznie o kimś takim słyszał lub widział? Poszukiwania Eleanora może zacząć tak naprawdę wszędzie, chociaż z drugiej strony to jest jak szukanie igły w stogu siana. Znaleźć 1 konkretną osobę w gigantycznym miejscu jakim jest Magnolia.
//możesz ZT zrobić i wybrać jakąś lokację w Magnolii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Szpital   08.09.15 17:11

Westchnęłam tylko. Najwyraźniej lekarz nie zrozumiał mojej aluzji, że chciałabym spotkać pacjenta, który wspomniał o tym magu, albo raczej magini... No trudno.
- Dziękuję. - Wymamrotałam tylko i wyszłam z gabinetu, a potem udałam się także do wyjścia ze szpitala.
Cholera... To faktycznie mogła być igła w stogu siana... Powalone te miasto... Czy Magnolia nie mogła być mniejsza?
No nic, trzeba pomyśleć, gdzie szukać takiego maga...
Początkowo szłam gdzie mnie nogi poniosą, by potem skierować swoje kroki do Katedry... W końcu jak mag i to leczący, to najpewniej znajdę go właśnie w Katedrze... Katedra wiązała się w jakiś sposób z wiarą, a wiara popychała do wielu różnych zachowań...


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Szpital   22.04.16 20:12

Juliette musiała się nieźle namęczyć zanim udało jej się dostać na rower, mając tu na myśli raczej jego ramę niż siodełko, które pozostawało poza jej zasięgiem. Kilka razy wylądowała na podłodze przygnieciona rowerem, który na szczęście był dość lekki. Z poobcieraną skórą na kolanach, łydkach i kostkach, a nawet łokciach wreszcie wskoczyła na ramę i utrzymała na niej równowagę, choć nie było to łatwe.
Jechać musiała właśnie na ramię, gdyż gdyby chciała wsiąść na siodełko zapewne znów by się przewróciła. Rower był dla niej zwyczajnie za wielki. Brudna, aluminiowa rama musiała jej służyć za siodełko, bo do tego prawdziwego nie mogła dostać, nie zależnie jak wysoko skakała, a nawet gdyby jej się udało nie sięgała by pedałów.
Przez całą jazdę Jul musiała uważać nie tylko na drogę, ale również na to czy czasem coś jej nie wypada z przyczepy. Niezabezpieczone w żaden sposób paczki co chwilę się przewracały, skakały na wybojach, a kilka nawet wypadło po drodze. Za każdym razem Juliette musiała się po nie wracać i od nowa wskakiwać na rower dodając kolejne obtarcia na swoich nogach.
Dzieci jak to dzieci na otoczenie nie zważają i dopiero słysząc pisk hamulca zauważyły Juliette i wystraszone czmychnęły jej z drogi śmiejąc się przy tym głośno. Później kilkoro starszych nawet pobiegło za dziewczyną wyśmiewając się z rowery i przyczepy. Po drodze kilka osób również krzyczało na Juliette, gdy ta za blisko nich przejechała lub nie ostrzegła, że nadjeżdża. Głównie krzyczały osoby starsze, których im bliżej szpitala tym było więcej.
Sam szpital otoczony dość wysokim murem i niewielkim parczkiem sprawiał wrażenie całkiem przyjaznego miejsca. Żółte ścinany wyglądały wręcz wesoło, jednak to wciąż był szpital i kręcący się wokół ludzie w kitlach nie pozwolili o tym zapomnieć. Usytuowane na samym środku budynku wejście właściwie się nie zamykało, ciągle ktoś wchodził lub wychodził. Nigdzie nie było miejsca gdzie by można w miarę bezpiecznie zostawić rower. Żadnych stojaków, wolnej przestrzeni.
Na recepcji z czterech stanowisk czynne były ledwie dwa, a do nich ustawione długie kolejki pacjentów. Gdy jedna z piekielnie zajętych recepcjonistek zauważyła drobną dziewczynę z paczką, ciągle trzymając ramieniem słuchawkę przy uchu i jednocześnie coś tam notując machnęła na dziewczynę ręką. Starsze panie spojrzały na dziewczynę morderczo, a w kolejce dało się usłyszeć szmery cichych rozmów.
- Młodzież nie ma w ogóle szacunku. Tak się wpychać...
Recepcjonistka nie zwracała na to uwagi, tak samo jak na wysokiego blondyna, który próbował się chyba czegoś już od dłuższego czasu dowiedzieć.
- Co to?
Rzuciła niezbyt uprzejmie wskazując ruchem głowy na trzymaną przez Juliette paczkę. Dowiedziawszy się dla kogo to pakunek wskazała tak samo zdawkowym ruchem pokój lekarski i wróciła do swoich zadań.
Drzwi pokoju były szczelnie zamknięte, a zza nich dobiegały odgłosy conajmniej dziwne.
- Ciekawe co tam robią...
Usłyszała za swoimi plecami głęboki, bardzo przyjemny, męski głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 96
Dołączył/a : 14/03/2016
Wiek : 14

PisanieTemat: Re: Szpital   21.05.16 8:33

Nie przejmowałam się szeptami staruszek w szpitalu. Na starość wszystko im przeszkadza - i tyle. Chociaż muszę przyznać, że zachowanie kobiety, która wskazała mi gabinet, mogłoby być trochę lepsze. Wykazałaby choć trochę zainteresowania. Mniejsza. Z westchnięciem podeszłam do drzwi. Co się za nimi działo, że takie dziwne dźwięki słychać? Już miałam zamiar zapukać, gdy nagle usłyszałam za sobą męski głos. Odwróciłam się gwałtownie, zaskoczona, że ktoś w takim miejscu odezwał się do "małej dziewczynki" nie zadawając pytania - "nie zgubiłaś się?".
Może ten facet też ma coś do załatwienia? Julie, głupia! Jesteś w szpitalu, tu wszyscy mają coś do załatwienia. "Czasami zastanawiam się czy na pewno jestem w pełni normalna" - zaśmiałam się w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1694-juliette-mosty-gotowe


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Szpital   28.05.16 21:31

Chłopak był wysoki, a jego głos bardzo dojrzały, ale gdy Jul spojrzała na jego twarz mogła przekonać się, że zapewne nie jest wiele starszy od niej. Chłopak uśmiechnął się lekko do dziewczyny swoimi sinymi wargami wyręczył ją, pukając delikatnie do drzwi gabinetu.
- Dobra rada od " starego wyjadacza" uciekaj stąd póki możesz bo znajdą ci jakąś chorobę.
Puścił jej oczko i po chwili zastanowienia złożył na jej policzka szybkiego całusa. Zadowolony z siebie odszedł równie cicho jak się pojawił.
Drzwi otworzyły się i stanęła w nich młoda pielęgniarka z lekko rozczochranymi włosami. Dopinała bluzkę, której małe guziczki rozchodziły się nieco na ogromnym biuście.
- Słucham?
Rzuciła do Jul poprawiając zwichrzone włosy, a na jej policzkach zaczął pojawiać się coraz wyraźniejszy rumieniec. Spojrzała na paczkę...
-Ou... to od Diego? Nareszcie. Myślałam, że się gdzieś wam zgubiła
Zabrała Jul paczkę z rąk i weszła do pokoju nie zamykając jednak za sobą drzwi. Otworzyła paczkę i wyjęła z niej kilka dziwnych przyrządów sterylnie zapakowanych. Stała tak nad paczką kilka minut przeglądając zawartość, a w tym czasie jak spod ziemi przed Jul wyrósł pulchny mężczyzna w zielonym stroju lekarza.
-Trza gdzie podpisać, czy coś?
Spytał wyraźnie zły. Złożył szybki podpis, jak to lekarz mało czytelny i zaczął zajmować się swoją towarzyszką nie zwracając już zbytniej uwagi na Juliette.
{zt}
**********
Możesz jeśli chcesz przenieść się do następnej lokalizacji z tych podanych wcześniej i już tam pisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szpital   

Powrót do góry Go down
 
Szpital
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Recepcja
» Szpital i pogotowie
» Szpital
» Szpital psychiatryczny im. Michaela Cherrisha
» Szpital Magnolii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie