IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulice   07.11.14 7:38

Kostka brukowa, absolutnie w żadnym miejscu nieskażona przez mech czy też wyrastającą znienacka trawę jest główną częścią szerokiej ulicy wiodącej między sklepami. Można nimi dojść wszędzie: do Fairy Tail, do kościoła, na cmentarz... Wszędzie, gdzie dusza zapragnie! Jest nań wystarczająco dużo miejsca, aby zmieścił się cały gildyjny pochód stojący w około dziesięciu rzędach. Wzdłuż niej pod warunkiem, że nie jest to miejsce przy rzece ciągną się różnorakie sklepy: to jakiś z ubraniami, spożywczak, obuwniczy, cukierniczy... Wszystko, czego trzeba w mieście. Przy rzece nieco się zwęża, a żeby dostać się na drugą stronę należy odnaleźć dosyć długi most będący zazwyczaj główną częścią ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   22.01.15 15:59

Arata błądziła po mieście, ponieważ była tak podniecona swoim pierwszym zadaniem, że zapomniała, aby wziąć jakąkolwiek mapę. Wprawdzie była już kiedyś w Magnolii, jednak było to jak miała z jakieś 5 lat. Wybrała się wtedy z rodzicami na jakiś festyn.
Dziewczyna chodziła więc pytając ludzi o drogę do weterynarza aż w końcu znalazła przychodnię. Otworzyła więc drzwi i weszła do budynku.
-Dzień dobry!- powiedziała.- Słyszałam, że szerzy się tutaj dziwna choroba i przyszłam pomóc.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   24.01.15 1:22

Pani weterynarz uniosła wzrok znad dokumentacji i uważnie przyjrzała się Aracie. Po chwili jej twarz rozjaśnił promienny uśmiech.
- Wolontariuszka? Bardzo się cieszę, każda para rąk do pracy jest teraz potrzebna. Jak bardzo znasz się na zwierzętach i co mogłabyś zrobić?
Kobieta zdjęła rękawiczki, a następnie wskazała dłonią na inkubator w którym leżały małe kociaki. Sześć ślepych jeszcze, pomiaukujących cicho kulek skradłoby serce każdego miłośnika czworonogów.
- Może na początek nakarmiłabyś te maluchy? Co ty na to? Tylko umyj wcześniej ręce, tam obok jest łazienka. A i gdzie moje maniery, nazywam się Lindsey Erbow - wyciągnęła rękę w kierunku dziewczyny. Miała chłodną, gładką skórę i mocny uścisk.
Nie czekając na odpowiedź Araty wyciągnęła skądś butelkę, smoczek oraz ciepłe mleko. Sprawdziła, czy już dostatecznie ostygło by po chwili wręczyć młodej magini cały zestaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   24.01.15 16:29

Arata również uśmiechnęła się do lekarki. Odpowiedziała na pierwsze pytanie.
- Można powiedzieć, że trochę się znam na zwierzętach... Od dziecka miałam psa i pomagałam zwierzętom znalezionym na ulicy. To znaczy karmiłam je i jeśli rodzice się zgodzili brałam do domu, aby im pomóc. Potem starłam się znaleźć im dom, co często się udawało. Chętnie więc zajmę się wszystkim, czym mogę się zająć bez wykształcenia. - po wypowiedzi spojrzała w stronę wskazaną przez rozmówczynię. Gdy zobaczyła inkubator uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Od razu uścisnęła rękę i odpowiedziała wesoło. - Z wielką chęcią to zrobię. Ja nazywam się Arata Kome. Dziewczyna poszła umyć ręce i wróciła po cały zestaw.
Podziękowała i podeszła do inkubatora. Przyjrzała się kociakom.
-To co maluchy? Czas coś przekąsić... - powiedziała nie za głośno, żeby zwierzaki się nie wystraszyły. Wyjęła z inkubatora pierwszego z brzegu kotka. Robiła to bardzo delikatnie. Położyła go na dłoni plecami i przytrzymywała lekko, ale dokładnie nad inkubatorem. Podstawiła kociakowi smoczek, aby mógł zacząć ssać.
Jeśli malec to zrobił dała mu odpowiednią porcję i przypilnowała, aby puszystej kulce się odbiło. Tak też zrobiła z innymi malcami.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   25.01.15 0:26

Ciężko się teraz nie rozczulić patrząc na tę niesamowicie uroczą scenę. Urocza dziewczynka karmiąca małe kociaki, ten poziom słodyczy powinien być karalny.
W tym samym czasie pani weterynarz zdjęła okulary, ziewnęła i przetarła oczy. Chwilę siedziała w bezruchu nad dokumentami by w końcu westchnąć, wstać i wyciągnąć klucze z szuflady. Już chciała otworzyć jedne z czwórki drzwi znajdujących się w pomieszczeniu gdy do środka wpadł na oko czterdziestoletni mężczyzna. Trzymał jakieś zawiniątko.
- Pani doktor, kolejny - rzucił już od progu. Lindsey dosłownie rzuciła wszystko i podbiegła odebrać zawiniątko. Coś zaskomlało cicho i zaczęło się wyrywać.
- Od kiedy? - spytała odwijając ostrożnie koc.
- Od kwadransa. Wrócił ze spaceru i jakby oszalał.
Kobieta bez słowa wskazała głową na inne drzwi i weszła tam. Po chwili do uszu Araty dobiegły szczekania i warczenia, charakterystyczne odgłosy kliniki weterynaryjnej, ale z bonusem. Wszystkie zwierzęta wydawały się przerażone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   28.01.15 20:46

Arata wciąż karmiła kotki, gdy wpadł mężczyzna. O, pewnie chodzi o tą chorobę... - pomyślała. Nie zostawiła jednak zwierzątek, musiała najpierw wszystkie nakarmić. Gdy wszystkie maluchy były najedzone bohaterka upewniła się, że z inkubatorem wszystko w porządku i ruszyła w stronę drzwi, w których zniknęła pani doktor. Gdy przez nie przeszła znalazła wzrokiem weterynarza i podeszła do niej.
-Przepraszam, słyszałam, że zrodziła się tu dziwna choroba i przybyłam tu między innymi z tego powodu. -powiedziała niepewnie.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   31.01.15 20:15

W pokoju było jeszcze więcej drzwi. Zza niemal wszystkich dobiegał zwierzęcy harmider, szczekania, miauczenie, powarkiwanie. Istne pandemonium, które rozszalało się znacznie bardziej kiedy Arata zbliżyła się do pani weterynarz.
Lindsey pochylała się nad stołem operacyjnym. Piski i skomlenia nagle ucichły, a zmęczona kobieta oparła się ciężko o stół. Ożywiła się nieco na słowa magini i przesunęła okulary na czubek głowy.
- Mówili, że ma przyjść ktoś z Mermaind Heel, ale spodziewałam się kogoś starszego. Bez urazy Arato, stereotypy zawsze są, były i będą. Skoro to ty masz mi pomóc powinnaś chyba zobaczyć z czym masz do czynienia.
Po tych słowach odsunęła się i gestem zaprosiła dziewczynę by podeszła bliżej. Na stole leżał piesek i oddychał głęboko. Jego śliczne, długie brązowe futro było skudlone, a co dziwniejsze miejscami pojawiły się fioletowe plamy, zwłaszcza w okolicy pyska.
- Wszystko zaczyna się tak samo, najpierw zwierzak zaczyna szaleć. Trzeba mu wtedy podać narkozę bo inaczej może zrobić sobie poważną krzywdę. Później pojawiają się fioletowe plamy, im ich więcej tym zwierzak zachowuje się spokojniej, a na końcu już tylko patrzy w przestrzeń i reaguje ze strachem gdy ktoś się zbliża. Nie wiem co robić, miałam popytać ludzi czy czegoś nie wiedzą, ale w klinice jest takie urwanie głowy, że od trzech dni nie mam czasu wrócić do domu na dłużej niż pół godziny. Nawet śpię tutaj.
Wyraźnie przygnębiona usiadła na podłodze opierając się plecami o stół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   01.02.15 5:42

Arata spojrzała na psa leżącego na stole operacyjnym i zrobiło się jej żal istotki. Musiała pomóc. Rzeczywiście była młoda, ale jak coś chciała to potrafiła się tym zająć. Po wypowiedzi lekarki zastanowiła się chwilę po czym zaczęła powoli mówić.
- Tak, jestem może młoda, ale na pewno nie poddam się w zadaniu i postaram pomóc pani z tą sprawą. Ponad to na ogłoszeniu jest napisane, że zwierzęta unikają kontaktu z dorosłymi - dziewczyna wyciągnęła kartkę,  którą wzięła z siedziby mistrzyni i uśmiechnęła się dziarsko pokazując ją. - Więc niech pani wie, że zawsze mogę się przydać. - Arata na chwilę przerwała zastanawiając się, czego się chce dowiedzieć, po czym znów zaczęła mówić. - Na papierze jest także napisane, że futrzaki są wyczulone na magię. Jak się to objawia? Najbardziej ciekawi mnie jednak, czy te zarażone pochodzą ze wszystkich dzielnic, czy może jednej, albo dwóch?  
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   01.02.15 19:33

Weterynarz przetarła oczy i ponownie założyła okulary. Zastanowiła się chwilę zanim odpowiedziała.
- Tak, zauważyłam że chore zwierzęta o wiele bardziej boją się osób dorosłych, a przez dorosłe mam na myśli starsze niż dwadzieścia kilka lat, nie potrafię określić tego dokładniej. Reagują również nerwowo na magów Take Over. Moja przyjaciółka nie jest w stanie zbliżyć się na krok do kliniki bo rozpoczyna się tu takie pandemonium. Co do dzielnic, dobre pytanie. Chodź, sprawdzimy to tylko najpierw odłożę tego malucha.
Lindsey wstała, zaczekała aż Arata wyjdzie z pomieszczenia i przeniosła psa na kojec. Następnie zamknęła drzwi i usiadła przy komputerze.
- Gdzieś w tych papierach leży mapa miasta, mogłabyś ją znaleźć? - poprosiła wskazując na biurko, a sama zaczęła intensywnie klawiszować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   03.02.15 14:22

Arata uśmiechnęła się. Mam tę robotę! - pomyślała. Podeszła do biurka i zaczęła szybko przeglądać papiery. W końcu znalazła mapę i podeszła z powrotem do Lindsey.
- Proszę. - położyła kartę obok lekarki i zaczęła przyglądać się ekranowi.
- Magia Take Over... to ciekawe. - zastanowiła się niby nie zmierzenie na głos. - Mam nadzieję, że szybko uda się znaleźć rozwiązanie problemu. - zastanowiła się. - Ciekawi mnie jeszcze jedno, czy zarażone zwierzaki można normalnie dotykać ręką bez jakiejś warstwy ochronnej?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   04.02.15 17:59

Minęła dłuższa chwila nim pani weterynarz skupiona na przeszukiwaniu bazy danych kliniki odpowiedziała. Wśród mnóstwa, naprawdę mnóstwa rejestrów ciężko było się połapać bez odpowiedniej wiedzy, systemu niestety nie można było nazwać przejrzystym.
Lindsey w końcu znalazła to czego szukała. Wyciągnęła z koszyczka długopis i zaczęła zaznaczać punkty na mapie. Kilka z nich wydawało się całkowicie przypadkowych, jednak większość układała się w mniejsze lub większe skupiska.
- Wygląda na to, że najwięcej chorych zwierząt znaleziono w okolicy hotelu i biblioteki. Że też wcześniej na to nie wpadłam, widocznie jestem zbyt zmęczona. Chcesz kawy? Herbaty? - zapytała wstając i nalewając wody do czajnika.
- Odpowiadając na twoje pytanie, zdarzało mi się mieć kontakt z chorymi zwierzętami i jak widać nic mi nie jest, chociaż dla bezpieczeństwa noszę rękawiczki ochronne. Jeśli chcesz mogę ci dać kilka. Co zamierzasz teraz zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   08.02.15 12:06

Gdy weterynarz szukała Arata rozejrzała się po pokoju, w którym się znajdowała. Klinika, jak klinika - pomyślała, po czym wróciła do lekarki, która właśnie skończyła szukać. Dziewczyna przyjrzała się mapie, przypuszczała, że ta choroba nie jest naturalna, a to potwierdziło jej teorię.
- Poproszę herbatę. - uśmiechnęła się. I podeszła do opiekunki zwierząt. - Myślę, że jeszcze trochę zostanę żeby przypatrzeć się zwierzakom, a potem zapewne wyruszę w jedno z miejsc, gdzie znaleziono najwięcej chorych maluchów... - zastanowiła się. - Tak, wezmę rękawiczki. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   14.02.15 2:15

Kobieta zalała liście herbat wrzątkiem i podała kubek Aracie. Sama zaparzyła sobie wyjątkowo mocną kawę, usiadła znowu przy komputerze dając dziewczynie wolną rękę. Paczka rękawiczek chirurgicznych leżała na biurku, można było częstować się do woli.
Przez szklane okienko izolatki widać było wprost upiorny widok. Prznajmniej piętnaście psów różnej maści i w różnym wieku stało w niczym fioletowe rzeźby ogrodowe. Nie wykonywały żadnych, ŻADNYCH ruchów. W kojcach i klatkach siedziały bądź leżały następne zwierzęta, jedak te wciąż się ruszały. Jeden z kundelków nawet zamerdał lekko ogonem. Im bardziej fioletowy był czworonóg tym mniej energiczny i żywy się stawał.
Z pewnosścią wchodziła tu w grę magii, można było wyczuć jej śladowe ilości w powietrzu, a przecież Lindsey nie mówiła o tym by potraiła czarować. Wniosek nasuwał się sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   19.02.15 23:30

Arata podziekowała za herbatę i relaksowała się chwilę pijąc napój. Zastanawiała się - coś majaczyło jej w głowie, ale nie wiedziała jeszcze co... No cóż miała nadzieję, że jak najszybciej się jej przypomni.
Po wypiciu założyła rękawiczki i weszła do pokoju. Magię na prawdę było czuć w powietrzu. Gdy tylko zobaczyła zwierzaki zrobiło jej się ich strasznie żal. Kto był zdolny do zapewnienia tym niewinnym zwierzakom takiego cierpienia? Arata nie wiedziała, ale miała w planach to sprawdzić i jak najszybciej powstrzymać epidemię.
Dziewczyna podeszła do najgorzej wyglądającego psa i przykucnęła obok niego.
-No co maluchu? - zapytała nieruchomego czworonoga. - Ech, mówisz, że se siedzisz? To świetnie, też chciałabym z tobą odpocząć, ale wzywa mnie moja misja - powiedziała dziarsko. - Mam nadzieję, że jeszcze będę mogła się z tobą pobawić. - uśmiechnęła się i poglaskała fioletową sierść. Wstała i mrugnęła do biednego zwierzaka. Miała zamiar pójść do reszty chorych, gdy nagle zobaczyła stojący w pokoju biały kwiat lekko podwiędnięty od nadmiaru mocy magicznej. Wtedy Aratę olśniło.
- Mam! - zawołała po czym wbiegła do gabinetu weterynarza. - Proszę pani już wiem co może pomóc maluchom! - zawołała. Po zatrzymaniu się przed lekarką zaczęła szybko mówić. - W gildii strasznie mi się nudziło, więc czytałam wszystkie książki, które wpadły mi w ręce. Jedna z nich była o zielarstwie. Wspominali tam o wielu roślinach, ale ta jedna przykuła moją uwagę, nazywała się Silver Leaf. O ile pamiętam mogła ona wyleczyć wszystkie dolegliwości nawet te związane z magią. Myślę, że może pomóc zwierzakom. Podobno można zebrać ją tylko w nocy, ale może ma pani jakiegoś znajomego zielarza, od którego mogłabym kupić roślinę. Jeśli tak to postaram się jakoś zdobyć to lekarstwo i dopiero wtedy pójść zbadać miejsca, z których pochodzą chore zwierzaki.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   25.02.15 19:03

Pies nie zareagował, chociaż moment. Przez chwilę wydawało się, że coś błysnęło w jego ciepłych, mądrych, brązowych oczach, ale równie dobrze mogł to być tylko złudzenie. Sierść psa była miękka, chociaż trochę sztywna, sztuczna..
Weterynarz zastanowiła się dłuższą chwilę. Siedziała odchylona na krześle ssąc w zamyśle nu oprawkę okularów. Wyraźnie zastanawiała się nad propozycją.
- To nie jest głupi pomysł, wiesz? Nie zastanawiałam się wcześniej nad tą konkretną rośliną z jednej, prostej przyczyny. Silver Leaf jest uważany za uniwersalne antidotum, jednak ma swoje ograniczenia. Najlepiej działa na organizmy ludzi, a zwłaszcza osób obdarzonych magicznymi umiejętnościami. W przypadku zwierząt jego skuteczność nie jest już tak wysoka, a cena odpowiednio przygotowanego wywaru jest wysoka. Mogę sppróbować skontaktować się z kilkoma znajomymi osobami, ale przygotowanie takiej ilości leku znacząco nadszarpnie budżet lecznicccy. No i nie rozwiąże problemu.
Lindsey uśmiechnęła się smutno tylko i sięgnęła po lacrimę komunikacyyjną.








______
Offtop ode mnie. Z jakiegoś dzwnego powodu nieć kursywa i to pierwsza rzecz. Druga, wybacz że dopiero teraz, ale nie zauważyłam odpisu. Trzecia, jeśli chcesz wyjść to po postu to napisz, akcja całej msji będzie się działa w tym temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   05.03.15 19:21

-Humph... w takim razie dobrze. - wybąkała Arata. Po chwili jednak znowu się uśmiechnęła. - Skoro nie tak, mogę znaleźć inny sposób. Wybieram się więc zbadać teren przy hotelu, może tam znajdę jakąś wskazówkę. - Arata wzięła mapę. -Dziękuję za herbatę i do zobaczenia, postaram się wrócić jak najszybciej. - zawołała, po czym wybiegła z kliniki.
Arata poszła prosto do hotelu oglądając się na boki. Może coś tam zobaczyła? W końcu stanęła przed hotelem.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Re: Ulice   12.03.15 22:56

Idąc w kierunku hotelu widziała przemieszczające się po ulicach mrowie ludzi. Większość spieszyła się do swoich spraw, jednak nie brakowało i grupek młodych ludzi spacerujących czy wygłupiających się radośnie. Ciepła, słoneczna pogoda wyjątkowo sprzyjała tego typu wyjściom.
Uwagę Araty zwróciła pewna kobieta siedząca w cieniu. Czytała książkę i wydawała się całkowicie oderwana od rzeczywistości kiwając głową w rytm muzyki odtwarzanej na słuchawkach. Nie byłoby w niej nic dziwnego gdyby nie zawirowania magiczne wyczuwalne dookoła jej torebki. Okolica wydawała się jakby nieco bardziej uboga w energię.
Kobieta przesunęła okulary przeciwsłoneczne na czubek głowy i chowając książkę spojrzała na dziewczynę. Może Arata była nowa w Mermaid Heel, może nie miała prawa rozmawiać ze "starą gwardią", ale zdjęcia poległych członkiń gildii widziała każda członkini. Chociaż ubrana zupełnie inaczej to bez wątpienia kobietą, która właśnie znikała w tłumie była Kagura Mikazuchi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ulice   05.01.16 18:44

Stłumiła w sobie westchnięcie dziewczyna, kiedy spacerowała ulicami Magnolii, które było zarówno jej rodzinnym miastem. Chciała się dowiedzieć, wręcz musiała kim jest ten osobnik. Co to za kartka była? Kim jest Obra? Czyżby był ten tajemniczy posłaniec z mrocznej gildii? Chciała znać odpowiedzi na swe pytania. Schowała karteczkę do torebki. Była młoda i bardzo ciekawska z natury. Tylko gdzie zniknął ten mężczyzna...? Cały czas starała się go odnaleźć. Nie chciała się pytań ludzi przechodzących obok, gdyż mogli po prostu nie zwrócić na niego uwagi.
"Dlaczego... nie odpuścisz...?"
"Ponieważ.. chcę wiedzieć. Tylko to się dla mnie liczy, nic więcej. ?Jeżeli jest w cokolwiek zamieszana mroczna gildia... To ja postaram się pokrzyżować im wszystkie plany..."
"Dlaczego Ty? To nie twoja sprawa."
"To prawda... Lecz nie pozwolę, aby zło się rozpanoszyło po królestwie. Dlatego.. Znajdę tę osobę i wszystkiego się dowiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   05.01.16 23:17

Muzyka dla klimatu
No więc tak, uliczka była pusta ogólnie. Nie było żywej duszy, gdzie nie spojrzeć. Domki są ustawione w prostej linii, po prawej stronie i lewej. Jest to typowa prosta ścieżka, gdzie w połowie jest zrobiony drewniany mostek. Najwidoczniej przez dzieciaki, które lubią chodzić po dachach. No gdy więc Ross pójdzie dalej, na mostu po chwili pojawi się ów tajemniczy osobnik. Tak znienacka się pojawi, oraz jedyne co będzie robił to się przyglądał. Przez dłuższą chwilę, bez słowa i ani jednego drgnięcia.
- Espada...Dawno nie słyszałem......Jesteś.....Córką Jamesa?
Osobnik mówił wolno, jakby nie miał siły mówić. No albo by mu się nie chciało, po prostu wolno i z przerwami. Co prawda osobnik dalej stał, oraz wpatrywał się przez tą maskę z dużymi białymi oczkami na Ross. Głowię miał zakrytą co prawda kapturem, co dawało efekt dodatkowy. Iż te oczy lśniły w tym mroku, tym samym przeszywały całą Ross.
- Szukasz.....Zemsty......Czy może.......Zabłądziłaś?
Spytał, dalej stojąc bezruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ulice   05.01.16 23:34

Te uczucie... Dziewczyna poczuła coś dziwnego.
- James... był moim ojcem... a Mary matką.. znasz ich? Kim Ty jesteś? - zapytała się, jednakże zrobiła kilka kroków do tyłu, gdyż.. Odczuła strach. Ta osoba była naprawdę dziwna. Bała się, bardzo się go bała. Nie wiedziała, co może więcej powiedzieć. Po prostu ją sparaliżowało.
"Rosalie, uspokój się... On nic Ci nie zrobi..."
"On.. jest straszny... boję się go..."
"Pozwól.. może ja z nim porozmawiam...?"
"Nie... muszę załatwić to sama..."
Przestała się trząść i powtórzyła swoje pytanie.
- Kim jesteś? Skąd znasz moich rodziców? - nie traciła jednak swojej czujności, nie wiedziała... kim on jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 1:33

Osobnik dalej stał spokojnie na drewnianym mostku, dalej przyglądając się Ross. Może po prostu myślał, albo chciał coś usłyszeć.
- Nie żyją.....To wiem......Lecz....Ty nie wiesz.......Wszystkiego.
Powiedział spokojnie, natomiast po chwili przekręcił troszkę głowę na bok. W sumie niby nic, ale jakiegoś ruchu dokonał. Po za tym Sue naglę zaczęła lekko lśnić na niebiesko, po czym zaczęła latać w okół głowy Ross. Nie wiadomo z jakich powodów zaczęła latać, a może jednak wiadomych. W końcu ostatnia rzecz która miała podobny stan, była w bibliotece. Mianowicie pewna książka.
- Twoja magia........Jest........Ciekawa..
Dodał osobnik, po chwili posadził Sue na głowie Ross. Nie robiąc jej przy tym nic więcej, po prostu tak zrobił i już. Dalej to tylko kwestia czasu, zanim dojdzie do następnych słów.
- Zwą mnie.........Obra......Opiekun......Miło......Mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 13:11

"Obra... Jeżeli to on jest tym Obrą... To kogo dotyczyła ta kartka...?"
Czuła się niepewnie na tej ulicy, miała dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje i tę osobę (o ile to w ogóle jest człowiek). Jednakże, uczucie strachu minęło, lecz czujność i ostrożność pozostała.
- Dlaczego mnie zapytałeś, czy poszukuję zemsty? O co Ci chodzi, Panie Obra...? Kompletnie tego nie rozumiem... Proszę, wytłumacz mi to.
"On jest niebezpieczny, powinnaś go jak najszybciej zaatakować..."
"Nie atakuję bezbronnych osób oraz tych, którzy wyglądają inaczej. A on.. pewnie wie sporo..."
"Rosalie! On jest wrogiem, powinnaś go zniszczyć! Już!"
"Powiedziałam, że nie! Zamknij się!"
Trudno było nie dostrzec niewielkich kropelek potu na czole dziewczyny, oraz jej non stop zmieniającej się twarzy. Tak jakby z kimś się kłóciła wewnątrz... A jej druga natura zaczyna się robić coraz to bardziej uciążliwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 14:26

Obra stał dalej spokojnie i nie przejmował się niczym innym, po prostu odpowiadał na pytania. No ale im dalej się drążył temat, tym bardziej robiło się niebezpiecznie.
- Zemsty......W końcu......Twoi rodzice......Zostali.....Zamordowani.
Co prawda sam fakt o czynie już dawno dokonanym, mógł sprawić że dalej będzie coraz ciekawiej. No po za tym Obra chyba po prostu mało się przejmował daną sytuacją, z resztą go też mało obchodziła ta sytuacja. Po prostu spotkał osóbkę, która przeżyła i żyła w nieświadomości.
- Z resztą......To...Nie ma....Znaczenia. Dodał, następnie w końcu po jakimś czasie wykonał swój ruch. Mianowicie zaczął lewitować, po czym wylądował na ziemi. Obrócił się swoimi plecami, następnie ruszył do przodu. Widocznie temat skończył się w tym momencie, tak więc co teraz?[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 16:33

"Co jest z nim nie tak...? Nigdy nie czułam czegoś takiego... Wokół kogokolwiek... On.. naprawdę nie jest normalną osobą..."
"Mówiłam Ci, zaatakuj go, to poznasz odpowiedzi na każde swe pytanie... To jedyny sposób, aby się czegokolwiek dowiedzieć..."
"Nie Mary. Nie tędy droga. Walką niczego nie zdziałam... Wierzę w to..."
"Wiara Ci w niczym nie pomoże! Czasem trzeba..."
"Milcz, koniec."
Cały czas patrzyła za nim. Nigdy nie wiedziała tak dziwnej osoby. I wtedy zrozumiała, więc zaczęła za nim iść. Aczkolwiek... zdecydowała się i ruszyła znów za nim.
- Czy.. coś wiesz na temat śmierci moich rodziców...? - wyszeptała cicho, chowając lalkę do torebki, która nawet nie protestowała za bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 17:29

Gdy Obra tak szurał do przodu, Ross nie dawała mu spokoju. Widać dowiedzenie się prawdy było silniejsze od niej, dlatego też ryzykuje. No ale co, osobnik w końcu się zatrzymał. Po czym obrócił powoli w jej stronę, znów przeszywając spojrzeniem.
- Co......Zrobisz.....Jak..Się dowiesz.....Prawdy....O kimś....Kto ich...Zabił. Spytał, po czym uważnie przyglądał się dziewczynie. Miał po prostu wywalone na wszystko w okół, co prawda uliczka i tak była pusta. Zero ludzi, nawet zwierząt. Słońce unosiło się wysoko nad niebem, zero chmurek było dziś. Co prawda najdziwniejsze było to, że po lewej stronie było rozwieszone pranie. A dokładnie to prześcieradło, jedno takie wielkie. Ono po chwili zaczęło lśnić lekko na niebiesko, po chwili uniosło się i poleciało nad głowę Obry. Tak żeby zasłoniło słońce, widocznie mu przeszkadzało. No ale to jest mało ważne, ważniejsze było że pokazywał swoją magię i jak ona działa..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie