IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulice   07.11.14 7:38

First topic message reminder :

Kostka brukowa, absolutnie w żadnym miejscu nieskażona przez mech czy też wyrastającą znienacka trawę jest główną częścią szerokiej ulicy wiodącej między sklepami. Można nimi dojść wszędzie: do Fairy Tail, do kościoła, na cmentarz... Wszędzie, gdzie dusza zapragnie! Jest nań wystarczająco dużo miejsca, aby zmieścił się cały gildyjny pochód stojący w około dziesięciu rzędach. Wzdłuż niej pod warunkiem, że nie jest to miejsce przy rzece ciągną się różnorakie sklepy: to jakiś z ubraniami, spożywczak, obuwniczy, cukierniczy... Wszystko, czego trzeba w mieście. Przy rzece nieco się zwęża, a żeby dostać się na drugą stronę należy odnaleźć dosyć długi most będący zazwyczaj główną częścią ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 17:39

- Doprowadzę wtedy tę osobę przed oblicze sprawiedliwości, tak postanowiłam... - odpowiedziała mu szybko i bez wahania. Jednakże, czuła niepokój. Okolica była pusta, brak ludzi oraz zarówno zwierząt ją przerażał. Najpierw bibliotece książka, potem Sue, a teraz.. prześcieradło. Ale ktoś tutaj musi mieszkać, skoro wywiesił pranie, albo ktoś w okolicy. Jego magia... była dziwna a osoba, na swój sposób niepokojąca.
- Kim tak naprawdę jesteś? Twoja magia... jest inna, nigdy czegoś takiego nie wiedziałam. I... nie lubisz słońca? - to było dziwne pytanie, ale na swój sposób, on intrygował dziewczynę. Przykleiła się dosłownie do niego jak rzep psiego ogona. Ta cisza, która była wokół nich, była po prostu wręcz nienaturalna, niepokojąca i przyprawiająca o dreszcze. Mimo, że pogoda była naprawdę piękna, to w jego obecności nie odczuwała tego. Tylko chłód...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   06.01.16 20:25

Ogólnie Obra zasłaniał sobie światło z powodów nieznanych, może po prostu tak lubił. No kto wie, tak czy siak przechodząc do rozmowy.
- Rozumiem....
Odpowiedział, następnie prześcieradło zaczęło sobie wirować w powietrzu. Co prawda z jego ciała, a raczej tego ci miał na ciele. Czyli wiele różnych kawałków materiałów, które po chwili zaczęły odrywać się i kręcić w kółko. Dokładnie dziesięć szmatek które miały po piętnaście centymetrów, wszystkie były w kolorze granatowym.
- Zwą mnie Obra......Opiekun......Moja....Magia....Kontroluje.....Każdy...Przedmiot
Rzekł, następnie dwie szmatki poleciały sobie w stronę Ross. Po czym zaczęły kręcić się w okół jej nóg, ogólnie nic niebezpiecznego.
- Oraz.....Jestem.......Zabójcą.....Twoich rodziców...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   07.01.16 19:44

I wtedy, kiedy to powiedział, nadeszła kompletna cisza. On.. to on był mordercę. Rosalie nie wiedziała, co teraz, w tej chwili czuje. Dotknęła dłonią swojej klatki piersiowej. Ten dźwięk, który wydobywał się z niej... Był dźwiękiem, bijącego coraz to szybciej serca. Poczuła, jak krew szumi jej w uszach. To tak, jakby ktoś ją zdzielił obuchem w głowę. To on.. był mordercą tych, których kochała z całego serca. Zabrał jej to, co najbardziej kochała. Jej twarz przez krótką chwilkę była blada, usta lekko uchylone, a źrenice w oczach, rozszerzone. Jednakże, to się zmieniło. Jej twarz zaczęła wyrażać ogromny gniew. W oczach można było dostrzec szał, a jej mimika ust... Wykrzywiła się w przerażającym uśmiechu.
"Teraz naprawdę... nadszedł czas... Na zabawę.. Prawda...?"
"Tak, Rosalie. Nadeszła czas na zabawę..."
Zaczęła w tej chwili się śmiać. Najpierw cicho, jednakże po chwili ten śmiech stawał się coraz to bardziej przerażający.
- Właśnie w tej chwili... - zaczęła mówić Rosalie, lecz te zdanie, dokończyła jej druga natura. Mary. Po szesnastu latach, życia w "więzieniu" wyszła na zewnątrz. - Doczekałeś się strasznego wroga... - dostrzegła u swoich nóg ten materiał. Odskoczyła od niego. Rosalie, nie, Mary, była po prostu wściekła. Uczucie, które jest zwane "sprawiedliwością", zniknęło z jej serca. Pojawiło się tylko jedno uczucie. A była nim... Zemsta, za tę krzywdę, którą jej wymierzył. Dzisiejsze niebo, które jest takie piękne, błękitne, dostrzeże inny kolor, który jest czerwienią.
- Ja... ZNISZCZĘ CIĘ! BĘDZIESZ CIERPIAŁ, TAK SAMO JAK JA! BO JA NIE MSZCZĘ SIĘ ZA TYCH, KTÓRZY UMARLI! TA ZEMSTA... DOTYCZY MNIE SAMEJ! - wrzasnęła z całych sił, jednakże, kiedy to mówiła, nie stała w miejscu. Zaczęła biec w jego stronę, jak najszybciej potrafiła. Jej oczy, były przerażające w tej chwili. Oczy zemsty... Chce go zniszczyć, zgładzić... Cokolwiek. Kiedy już do niego dobiegnie... Przywoła swoje dwa lodowe miecze, dzięki pomocy kolczyków, która zakupiła. Te lodowe ostrza, dzisiaj... Skąpią się w szkarłatnej krwi jej przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   08.01.16 15:28

Sytuacja zmieniła się drastycznie, jakoż iż osobowość Ross została zmieniona. A co za tym szło, była strasznie zdenerwowana. Obra spoglądał spokojnie na dziewczynę, nie przejmując dalej się całą sytuacją . Możliwe że po prostu tak wyglądał, co prawda nie dało się określić jego wyrazu twarzy. No ale raczej dalej stał w miejscu, tym samym wciąż patrzył w jeden punkt.
- To....Moja kwestia.
Odpowiedział w stronę biegnącej Ross, po czym z jego ciała zaczęły wylatywać szmaciane ściereczki. Takie jak wcześniej, tym razem było ich koło dwudziestu. Wszystkie w tym samym czasie, ruszyły do przodu. Robiąc przy tym dużą kulę, co prawda była ona dość wielka.
No teraz kwestia Obry, który stał dalej i nic nie robił. Jedynie prześcieradłem zasłaniał sobie słońce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   09.01.16 15:59

Złość dalej była na jej twarzy, gniew, ból, wszystko się wymieszało, tworząc jedno. Gniew... Teraz już rozumiała wszystko. On jest... Potworem. A próbowała w nim dostrzec jakiekolwiek dobro. Jednakże, pomyliła się. Ta bitwa w Magnolii... Pewnie zostanie szybko zapomniana. A może i nie...? Któż zna odpowiedź...? Nikt, tak naprawdę. Zaczął tworzyć kulę... I zdecydowała się na ten krok. Przyspieszyła, a kiedy kula była blisko niej.. znów jej uniknęła, lecz tym razem zdążyła przywołać swoje dwa lodowe miecze, które raz zostały już skąpane we krwi. I ruszyła biegiem w stronę wroga, po prostu chciała go jak najszybciej rozpłatać na dwie części.
- Prawda! Dlaczego ich zabiłeś?! Cośmy Ci takiego uczynili!? Powiedz mi natychmiast prawdę! - dalej była na niego wściekła, swój bieg dalej kontynuowała w jego stronę, a jej gniew, po prawie dziewięciu latach, wyszedł z niej. Zniszczy go... Krew poleci litrami dzisiaj. Tymi ostrzami, które miała w swych dłoniach, postanowiła wymierzyć własną sprawiedliwość. Jeżeli kula jakimś cudem zawróci, to natychmiast się odwróci i ją rozwali. Jednakże.. najpierw liczy się on. Ściskała ostrza w dłoniach z całej siły, kiedy biegła. Jeżeli zaatakuje ją tym prześcieradłem, to i je zniszczy. Jednakże, czasu miała mało. W ostateczności, znajdzie inną broń.. Nawet zwyczajna deska może się okazać bardzo, ale to bardzo zabójcza.
"A więc.. to tak smakuje zemsta..."
"Tak, Rosalie.. To jest właśnie zemsta... Jaki według ciebie ma ona smak...?"
"Słodka.. niczym lody..."
"Dobre porównanie..." zaśmiała się cichutko Mary. Na twarzy jasnowłosej, można było zobaczyć pewną zmianę. Jej uśmiech... Był uśmiechem szaleńca, a nie młodej i delikatnej dziewczyny. Właśnie taka była. Nie słyszała nawet piskliwego głosiku Sue, która była w jej torebce, która błagała, aby jasnowłosa przestała. Nie słuchała jej. Cały czas biegła przed siebie, nie patrząc na nic. Jeżeli to się skończy jej przegraną, wyrzuceniem z gildii, to jej to nie obchodziło. Po prostu pragnie teraz tylko jednego. Zemsty. Jak najbardziej krwawej i brutalnej.

12800MM - 500MM - 500MM = 11800MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   09.01.16 21:46

Gdy dziewczyna dostała wścieklizny, oraz uniknęła kuli szmat. Rozpoczęła swój atak, co prawda szarża pod wpływem szału jest zła. Jak każdy to wie, gdy gniew zaślepia nie wygrasz. Z resztą chodziło o co innego, bo kula nie zawróciła. Tylko rozpadła się na drobne szmatki, tym samym one po prostu leciały za Ross. Co prawda dodatkowo zaklęcia wchodziły w grę, więc przeciwnik nie miał innego wyboru i musiał pewnie powiedzieć co nie co. No lecz nim to się stało, bo przecież Ross szarżowała na Obrę. Z tymi dwoma lodowymi mieczami. Gdy już dziewczyna była dość blisko, naglę się zatrzymała. Inaczej mówiąc nie mogła się ruszać, miecz zatrzymał się tuż nad głową Obry. On spokojnie przyglądał się wróżce, po czym swoją magią uniósł ją na trzy metry w górę.
- Po prostu.......Zlecenie.......Nie miałem........Nic do nich......Tylko przyjąłem......Zlecenie. Wypowiedział swoją kwestię, następnie zaczął kręcić dziewczyną w powietrzu. Szmatki zbierały się w okół niej, a Obra się zastanawiał.
- Masz.......Ciekawą.......Magię.....Lecz ja....Mam lepszą.
Dodał, następnie cisnął dziewczyną w drewniane drzwi obok jakiegoś mieszkania. Co prawda towarzyszyło temu lekkie niebieskie światełko, gdy tylko dziewczyna przeleciała przez drzwi odzyskała władze nad ruchami.

-
- Jesteś trochę poobijana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   22.01.16 20:14

Zabolało ją całe ciało. Jednakże, dalej odczuwała ogromny gniew. Było rozwścieczona, trudno było nie zauważyć tego.
"Dość już tego, Mary!"
"Ależ Ross.. Ja go załatwię w pięć sekund..."
"Kosztem czego...? Życia innych ludzi...? Nie jestem mordercą."
Jej druga osobowość... dostała szału. Zaczęła wyzywać jasnowłosą od słabych. W między czasie, kiedy ta głosiła swój "repertuar", dziewczyna podniosła się z podłogi i ukryła się w domu, w który wylądowała. Miała nadzieję, że nikogo tutaj nie będzie, żadnego człowieka.
"Skończyłaś już..? To jest nudne..."
- Czy jest ktoś tutaj? - zapytała się. Nie była pewna, czy dom jest pusty.
Mary zamilkła, a dziewczyna zaczęła rozmyślać powoli nad tą sytuacją. Ten mag jest naprawdę silny, kontroluje to co jest wokół niego... Dość podobne do niej, tylko inne, jednakże... Ich łączyło coś.
Oczy. Ich magia właśnie na tym polegała. Kontakt wzrokowy. Delikatnie się uśmiechnęła błękitnooka pod nosem. Lecz wtedy, przypomniała sobie o czymś jeszcze. Wyciągnęła z kieszeni wizytówkę.. Którą dostała od Kan'a, wtedy. Musi go tam znaleźć, na pewno jej coś doradzi. Nie chce ryzykować rozwaleniem miasta i ofiarami w ludziach. Wyjrzała przez okno... Jeżeli on dalej tam będzie, to wybiegnie i ucieknie stąd jak najszybciej. Później go odnajdą. Teraz już rozumiała, o co chodziło z tą kartką. Nie wierzyła w przypadki. Zawsze jest przeznaczenie. Rozglądała się dookoła, unikając okien, aby czasem jej nie zobaczył. Nie znała jego limitu, po prostu nie może jej zobaczyć. A jeżeli on by spowodował zawalenie domu.. ucieknie oknem z drugiej strony. Nie może sobie pozwolić na ofiary w ludziach. W każdym razie, jak uda się jej uciec to od razu zacznie szukać swojego starego znajomego, Kan'a. Bolało ją trochę ciało, będzie miała siniaki oraz drzazgi. Musi to znieść jak najbardziej. Cud, że nic poważniejszego jej się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   23.01.16 22:04

Obra ogólnie po wykonanym ataku sobie poszedł swoją drogą, jakoż iż tak miał zamiar to zrobić. Dlatego też, można było zauważyć jak powoli sobie odchodzi w siną dal. Co do dalszej przygody, która ogólnie zmieniła się w poszukiwanie kogoś. Tak więc, gdy tylko Ross opuści to miejsce. Będzie mogła się udać pod bibliotekę, gdzie stamtąd wybierze dalszą drogę. Co prawda gdzie można szukać Kan'a, tego nikt nie wie. Chyba że na wizytówce jest to opisane, no nie ważne.

---
Pisz z/t do biblioteki i z biblioteki pisze gdzie chcesz się dalej udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Ulice   31.01.16 17:32

Czemu. Ten. Cholerny. Motocykl. Musiał. Się. Zepsuć. Teraz? I czemu jest taki ciężki? Chłopak mozolnie pchał swój pojazd, który ucierpiał w trakcie ostatniej batalii. Ciężka maszyna powoli toczyła się ulicą Magnolii przy akompaniamencie postękiwań Macha. Spiekota początku lipca, potęgowana przez słońce znajdujące się w zenicie, wcale nie ułatwiała mu zadania.
W końcu młodziak nie wytrzymał, rozstawił stopkę i usiadł na maszynie, głęboko wzdychając ze zmęczenia. Wyciągnął z torby przytroczonej do motocykla butelkę z wodą i pociągnął z niej spory łyk. Otarł też rękawem pot z czoła.
A potem wrócił do toczenia swojej maszyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   31.01.16 19:20

Paladyn dopiero co wyszła od kowala. Była cała w skowronkach, gdyż właśnie otrzymała swój nowy pancerz oraz świeżo naostrzone miecze. Kochała swoje ostrza, były dla niej jak buty w przypadku przeciętnych kobiet. Wiele białogłowych otrzymywało sakiewki od mężów, a potem ginęło bezpowrotnie w kramach z ubraniami lub biżuterią, tej natomiast brakowało męża, ale miała wypłatę z misji i ginęła u kowala na wiele godzin. Jakby się zastanowić to chyba weszła tam około 6 rano, kiedy mężczyzna dopiero otwierał swój zakład. Siedziała praktycznie całą noc i koczowała pod sklepem wyczekując momentu kiedy zostanie otwarte. Mężczyzna musiał jeszcze nanieść jakieś poprawki, dlatego białowłosa czekała ze zniecierpliwieniem. Nawet w pewnym momencie rzemieślnik się zirytował i posłał ją do kąta, by siedziała na karnym zydlu czekając na ukończenie pracy. Wyszło na to, że Norie opuściła sklep dopiero w momencie, kiedy już słońce na zewnątrz całkiem nieźle przypiekało.
Nie wiecie drodzy czytelnicy jaka była jej radość, kiedy w końcu otrzymała upragnioną zbroję. Można powiedzieć, że paladyn była nieco masochistyczna, bo chciał już poczuć ten ciężar pancerza oraz obciążników, które miała zwykle na sobie. Brakowało jej uczucia tego, że coś na niej ciąży. Mówię, albo masochizm albo skrajna nadpobudliwość i za dużo energii, a w takich wypadkach jak ten, nawet skip A nie pomagał. W końcu kiedy otrzymała zbroję od razu zaczęła się w nią ubierać, tak w sklepie a nie w jakiejś przebieralni czy szatni, przez co została wykopana od razu na zewnątrz bo odstraszała swoimi wygibasami klientów.
Aktualnie szła ulicą i testowała nowe funkcje zbroi. Miała założony hełm, a czerwone klejnoty na zbroi lekko się błyszczały. Szyję miała osłoniętą przez czarny materiał pancerza, który przylegał idealnie, nie pozostawiając luki. Jej białe włosy, które troszkę zapuściła, zwisały i kończyły się na jej kości ogonowej, może nawet odrobinkę zasłaniały wystające miecze dwuręczne. Jej dzieciątka, najbliżsi towarzysze, z którymi spędziła w życiu tak wiele pięknych chwil. Chociaż ich miejsce w rankingu nadal biła Sakurcia, z którą mieszkała od dłuższego czasu.
Norie idąc spokojnym krokiem zastanawiała się co powinna kupić na obiad oraz czy nie powinna po drodze zahaczyć o sklep z miotłami? W końcu ostatnio jedna z mioteł bez banderoli Kuugen Sp. Z.O.O. złamała się i trzeba ją wymienić. Teraz jednak zmysł paladyński oraz siania dobra wykrył potrzebującego na horyzoncie. Pchał jakąś dziwną maszynę, ni to powóz ni to koń. W każdym razie brązowowłosy chłopak był od niej nieco wyższy, nawet jeśli lekkie podwyższenie dawało jej obuwie jakie miała na sobie. Nie wyglądał na zbyt dobrze zbudowanego, a tym bardziej świadczyło o tym to, że był zlany potem. Z jej perspektywy maszyna nie wyglądała na zbyt ciężką, ale nie powinno się oceniać po pozorach. W końcu kto by się spodziewał, że zbroja wyglądająca na materiałową może być równie twarda co płytówka albo być cięższą niż cały powóz? Również kto by się spodziewał, że małe dziewczę może być walecznym paladynem?
W każdym razie białowłosa w biało-czarnej zbroi podeszła bliżej. Głos mogła mieć nieco zniekształcony przez hełm, ale nadal mógł być odbierany za życzliwy – Może Panu pomóc? – zapytała dosyć grzecznie, nie tak jak większość ludzi to robi. Nie spoufalała się od razu i nie dawała rozmówcy wrażenia, że może w jakiś sposób być gorszym. Po prostu chciała pomóc jak to robią paladyni. Chociaż mogło to wyglądać dosyć osobliwie, dla Macha. Jak ona mogła widzieć, skoro w hełmie nie było żadnej dziurki na oczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Ulice   01.02.16 1:03

To. Wszystko. Przez. Ten. Nowy. Złom. Tak! To ta nowa dusza! Wniknęła w motocykl i stawia mu opór. Gdyby nie to, prowadzenie motocykla nie byłoby tak trudne. Niech cię! Pomyślał chłopak, uderzając w karoserię pojazdu, który odpowiedział mu porażeniem czerwoną iskrą. Mach zawarczał swoim silnikiem, starając się wystraszyć resoraka.
Tymczasem, w jego polu widzenia znalazła się dziwna, człekokształtna postać, brzęcząca metalowymi fragmentami swojego ubioru. Chłopak aż przystanął by przyjrzeć się temu fenomenowi, osoby na tyle... Masochistycznej (?) by nosić się w pełnej zbroi gorącym, letnim popołudniem. On sam zdjął z swoją ulubioną bluzę, dają się owiać chłodnym powietrzem słabo wydobywającym się znad kanału. Promieniująca ciepłem biała karoseria jego pojazdu jednak ogrzewała go jeszcze skuteczniej niż słońce. Wracając do opancerzonej osoby: Zaproponowała mu ona swoją pomoc. Mimo rezonacji metalu wywołanej jej głosem, Mach (nawet nie do końca zdziwiony, biorąc pod uwagę, że postać była od niego sporo niższa a jej figura, wyłaniająca się spod zbroi tylko go utwierdzała w tym przekonaniu) stwierdził, że musi to być żeński głos.
- Jest dość uparty Panienko.- Odparł krótko Mach, jakby po to, by zniechęcić osóbkę. I ma porażającą osobowość... Dodał sobie w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   02.02.16 20:59

Dzień może i był gorący, jednak zbroja sama w sobie nie była z samej stali. Została zrobiona na specjalne zamówienie, więc miała być mieszanką jakiś włókien, o których nigdy wcześniej paladyn nie słyszała. Nie była kowalem, a wojownikiem, dokładniej to jednym z tych świętych i praworządnych. Nie zapominajmy, że niczym jej idolka – Erza Scarlet, tak i Norie ze swoim pancerzem praktycznie się nie rozstaje, niezależnie czy jest to dzień ciepły czy zimny. Zresztą ten gorąc w porównaniu z mrozem Hakobe, którego ostatnio doświadczała jest niczym. Kto normalny w górach podczas zamieci siada nago i medytuje na mrozie kilka godzin? Na pewno nikt normalny oraz bez zapędów masochistycznych.
Po chwili Norie postanowiła jednak zdjąć hełm, przeszkadzała jej wizja, którą otrzymywała. Wniosek był jeden, będzie musiała poćwiczyć chodzenie w tej zbroi, gdyż ta jest inna od wszystkich jakie do tej pory nosiła. Podniosła przyłbicę która wyglądała jak zwyczajna maska, a materiał spod szyi schował się do wnętrza zbroi. Życzliwie się uśmiechnęła do chłopaka, a jej niebieskie oczy promieniowały ogólnym ciepłem oraz nutką hardości – Nie tak uparty jak paladyn noszący zbroję w ciepły dzień – odpowiedziała po czym po prostu podeszła do motocykla i położyła na nim rękę – Gdzie go prowadzisz? – zapytała ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Skrzywdzona Dama
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 01/02/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: Ulice   03.02.16 10:36

Odszedł. Jej przeciwnik odszedł z tego miejsca... Zmrużyła swoje niebieskie oczy, po czym udała się w stronę biblioteki. Dalej była bardzo wściekła, ale trudno się dziwić?
"Znajdę Cię.. Na pewno..."
Była tego absolutnie pewna, lecz najpierw znajdzie "jego". Oby te poszukiwania poszły gładko, beż żadnych niespodzianek.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t481-rosalie-espada


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Ulice   04.02.16 18:44

- Jak Panienka uważa.- Odpowiedział Mach patrząc, jak czerwone iskry przeskakują po ciele opancerzonej dziewczyny. Dead Heat nie oszczędza nikogo.
- Zbiesił się całkowicie.- Dodał chłopak, pokazując chodzącej zbroi na swój pojazd.- To magiczny motocykl, który COŚ nawiedziło. Prowadzę go do gildii, a potem spróbuję naprawić.

Gdyby nie ostatnie spotkanie, nie musiałby się użerać z nieposłuszną duszą. Ale nic nie mógł teraz poradzić. A nie miał pieniędzy ani na części, ani dokładnie nie wiedział jak naprawić usterkę i wygonić duszę.
Chłopak uświadomił sobie też, że żadne z nich się nie przedstawiło.
- Mach.- Powiedział, wyciągając do niej rękę. Po przywitaniu powrócił do popychania maszyny. Sama się u celu nie znajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   05.02.16 17:19

Paladyn lekko cofnęła rękę od motocykla, kiedy przeszył po niej czerwone iskry. Jako, że nie parzyły ani nie wyglądały, by miały w jakikolwiek sposób usmażyć pancerz czy osobę w niej znajdującą się, to pewniej złapała go za kierownicę, a drugą rękę położyła na siedzeniu i zaczęła prowadzić wraz z Machem. W sumie mógł poczuć, że dziewczyna ma całkiem sporo siły i pcha tą maszynę jakby ta nic nie ważyła. Jakby białowłosa miała przed sobą resoraka w skali 1:1 – Opętany motocykl? Egzorcyzmować go trzeba, a nie naprawiać. Gdybym była kapłanem, a nie paladynem to od razu bym to zrobiła – zażartowała, chociaż nie znała się zbytnio na maszynach i mechanice. Dla niej były prostsze rozwiązania jak młot oraz kowadło, czy naprawianie niezbyt skomplikowanych mechanizmów jakim jest cieknący kran w łazience albo wymiana rynny czy dachówek. Nie była bohaterem swojego domu jak pewna sieciówka reklamowała, ale do bezużytecznej kury domowej jej daleko. Jej giermek coś o tym wiedziała, bo nie dość że posiłki dobre białowłosa gotowała, to jeszcze na dodatek potrafiła dać łupnia na treningu.
No to abstrahując od domowych i kuchennych rewolucji to wypadałoby się przedstawić chłopakowi, który wyciągnął do niej rękę. Oczywiście dziewczyna niewiele się zastanawiając zdjęła rękawiczkę, którą położyła na siedzeniu, a motocykl zaskrzypiał pod ciężarem, który się nagle na nim znalazł. Co ona tam nosiła? Swoją magię, która do lekkich nie należała. W każdym razie nie wypadało się witać przez rękawiczki, dlatego wyciągnęła również swoją kobiecą dłoń i uścisnęła chłopaka. Niby to był lekki uścisk w jej mniemaniu, ale Mach mógłby poczuć jakby jakiś osiłek karczemny miażdżył mu rękę – Norie – Uśmiechnęła się do niego ciepło i niewinnie. Białowłosa zaraz po wykonaniu uścisku znowu założyła rękawiczkę, a ciężar z motocykla został zdjęty – Do której gildii? Fairy czy Raven Tail? – zapytała. Do kruczków sama w sobie nic nie miała, nie podzielała tej szerzącej się nienawiści wśród gildii. Rozumiała rywalizację i to akurat popierała, jednak nawet wcześniej wspomniana miała swoje granice. Poza tym Norie nie oceniała nikogo po pozorach, bo to że ktoś należy do Raven Tail nie musi oznaczać od razu iż jest osobą mściwą i agresywną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Ulice   07.02.16 0:36

Mach spojrzał na zakutą postać popychającą jego motocykl. Toczył się on powoli, jednak po dziewczynie nie było widać większego wysiłku. Cóż, ciężko cokolwiek dojrzeć przez tak szczelne ubranie.
- Nie tak opętany.- Sprostował.- Wątpię, żeby egzorcyzmy pomogły.
W tym momencie niemal sama pchała jego maszynę, a wcześniej, podczas przedstawiania się, ścisnęła jego dłoń przesadnie mocno. Zupełnie jakby obnosiła się ze swoja siłą. No cóż, skoro chce.
- Do Raven Tail.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   10.02.16 21:31

Opancerzona nornica nie wnikała już w jaki sposób można coś opętać. Nie była ani ekspertem od spraw spirytystycznym ani językoznawcą. Była po prostu paladynem, który każdego dnia walczył o dobro, sprawiedliwość na świecie oraz… składniki na śniadanie w sklepie. O tak, wierzcie lub nie, ale emeryci mieli w sobie sporo wigoru i kiedy przyszło do łapania takiego karpia na przecenie, to potrafili wykrzesać z siebie więcej niż wyszkolona paladyn. Byli ekspertami w łapaniu okazji cenowych, a młoda białowłosa musiała się nieźle namęczyć by zdążyć coś kupić zanim promocja się skończyła. Było to jak aukcja, wyścig z czasem, a ona w nawigowaniu między półkami sklepowymi była słabsza niż starzy wyjadacze.
W każdym razie przekalkulowała sobie, że to nie będzie dobry początek dnia jeśli w środku miasta nagle zacznie się bić z Raven Tail, a chłopak mógłby mieć problemy z tego powodu, że odprowadził go ktoś z rywalizującej gildii. Norie postanowiła jednak mu pomóc, jednak kiedy mieli dotrzeć do gildii zostawiła go skrzyżowanie wcześniej – No to, chyba jesteśmy u celu. Wybacz, że nie mogę do końca podprowadzić go ale raczej wasz mistrz nie będzie zadowolony widząc mnie – powiedziała uśmiechając się do Macha przepraszająco, po czym założyła hełm i odwróciła się do niego plecami. Zaczęła odchodzić – To na razie, mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy – odmachała mu udając się w kierunku swojego domu.
/ZT w sumie mamy już misję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   26.02.16 1:46

Było już tak blisko, jednak się nie udało. Głos się rozmyślił czy co? Wyciągnął mnie spod stolika, a potem chyba wyciągnął na ulicę. Tak więc teraz jestem na ulicy trzymana przez Tajemniczy Głos. Co on chce ze mną zrobić. Pewnie jakieś niezwykle miłe rzeczy. Peleth ponownie siada na jego głowie i odczytuje wiadomość, którą następnie mi przekazuje, przelatując na moją głowę. Głos chce zabrać mnie do Gildii. A więc pewnie nie będziemy się razem zabawiali. Pewnie nawet go tam nie wpuszczą, ale ja nie wiem. Po prostu nie wiem. No i w Gildii jest Mistrzyni, a nie wypada takich rzeczy robić na jej oczach. Co ona by powiedziała? A może by się przyłączyła? Zaraz zaczynam się czerwienić. To zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Postanawiam odpowiedzieć na pytanie, przekazując Pelethowi kolejną wiadomość:
"Nie ..."
Kręcę przy tym głową, a słowa są "wypowiedziane" ze smutkiem. Strasznie żałuję, że w Gildii nie ma takich głosów. W sumie czuję się trochę samotna i to także czuć w mojej wypowiedzi.
"... niestety ... ale ... myślisz, że mogłabym poprosić Mistrzynię o to, żeby ..."
I tutaj pojawia się opis mojej fantazji z udziałem Mistrzyni. Jednak nie jest tak obszerny jak opis fantazji z udziałem Kolta. Po prostu nigdy nie brałam pod uwagę, że mogłabym żądać czegoś takiego od kobiety, która tak mi pomogła i ciężko mi to sobie wyobrazić. Niemniej jednak słowa te znowu wypowiedziane są głosem pełnym fantazji erotycznej i żądzy ciała. Czuć, że jestem bardzo napalona. Mówiąc "Mistrzynię" mam oczywiście na myśli tą osobę, która nauczyła mnie magii, a nie Mistrza swojej Gildii, który nie jest kobietą. Jeśli Kolt mniej więcej orientuje w świecie to powinien się tego domyślić.
"Chociaż ... Mistrzyni pewnie się nie zgodzi ... Dlaczego miałaby dotykać kogoś tak beznadziejnego jak ja?"
To znowu jest wypowiedziane głosem pełnym smutku. Jednak kolejna część wiadomości jest już przepełniona czymś w rodzaju wielkiej determinacji:
"Zaprowadź mnie tam, gdzie są takie Głosy, które zrobią to czego pragnę! Nie chcę do Gildii!"
Peleth przelatuje na głowę Kolta i przekazuje wiadomość. W tym momencie upadam na kolana i ciężko oddycham. Straciłam bowiem za dużo mocy magicznej na zwykłą rozmowę. Nie mam już siły! Kolana co prawda są całe, bo ten "upadek" to było po prostu uklęknięcie czy coś w tym rodzaju. Nic gwałtownego. Chociaż ciągle jestem trzymana, wcale nie zamierzam się ruszyć. Nie mam na to po prostu sił.

MM: 1750 - 300 - 200 = 1250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   26.02.16 18:20

/Po ulicach szwendał się wysoki mężczyzna z pół pustą butelką sake co chwilę opróżniając ją o kolejne mililitry. Prawą ręką roztrzepał swoje siwe włosy z uśmieszkiem na twarzy penetrując ludzkie umysły przeszywającym spojrzeniem tak bardzo, że odwracali oni swój wzrok w ułamku sekundy. Kiedy butelka pozostała już tylko nic nie znaczącym kawałkiem szkła mężczyzna zwolnił uścisk by ta sama opadła na ziemie wydając średnio słyszalny w tłumie dźwięk tłuczonego szkła. Mężczyzna zmierzał dalej popychając przechodnich czasem tak mocno, że jedna kobieta nawet przewróciła się na schody prowadzące do jednej ze starych kamienic. Pewnie zapytacie się czego szukał w tym spokojnym mieście jakim jest mongolia ? By to wam wyjaśnić przyjrzyjmy się o czym właśnie myśli nasz Jisho bo takie imię ma nasz ironicznie mówiąc bohater./
"Banda śmieci. Nie znają swojego miejsca. Wychowani w mieście tak ku*wa pięknym, że aż chce mi się rzygać. Nie przeżyli by dnia w miejscu z którego pochodzę. Wielki świat okazuje się być żłobkiem niańczącym ludzi tak bardzo, że jak im się wyleje kawa to cierpią i mówią, że świat jest okrutny. Zawiodłem się na tobie. Tworzysz mięczaków świecie... Jednak. Może wielcy ku*wa magowie będą twardsi niż Ci wszyscy tchórze.  Raven Tail... Tak nazywa się ta gildia ? Nie wiem gdzie jest... Zapytam kogoś z tych mięczaków gdzie jest. Kowboj. Ciekawe czy wytrzyma moje spojrzenie."
/Jisho powoli ruszył w stronę chłopaka obok którego klęczała młoda dziewczyna. Choć on się nią nie przejmował. Wraz ze swoim uśmieszkiem użył Morderczych intencji i pewnym krokiem zmierzał w stronę chłopaka. Kiedy był już wystarczająco blisko zapytał swoim męskim z pewnością za twardym na nastolatka głosem/
-Wiesz może chłopczyku gdzie znajdę Gildię Raven Tail?
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   26.02.16 19:05

Dobrze, czyli w Krukach nie spotkasz pedofili napalonych na ślepe czternastolatki. Przynajmniej tyle pozytywów na dzień dzisiejszy. Kolt maszerował przez Magnolskie deptaki ze zwisającą na ramieniu, czarnowłosą dziewczynką, której kończyny dyndały bezwładnie w rytm kroków, pod pachą trzymał miecz świetlny, stary numer "Tygodnika Czarodzieja", kieskę z pieniędzmi i jeszcze kilka drobnych fantów, a na głowie siedziała mu sowa. Całkiem normalny widok. Ludzie! Nie patrzcie się na niego jak na jakiegoś dziwoląga! A z resztą, gdyby mógł sam by się na siebie gapił z rozdziawioną paszczą i szeroko rozwartymi oczami, na razie jednak próbował po prostu nie zwracać uwagi na otaczającą go, zdziwioną gawiedź i parł w kierunku zamczyska Raven Tail. Oby tylko dotrzeć i zostawić tam zbędny balast, niech ją zwiążą i trzymają w piwnicy, bo nie jest przygotowana na konfrontację ze społeczeństwem, w żadnym stopniu! Czuł wzrok otaczających go ludzi, czerwienił sie z zażenowania, ale dopóki nie zostało mu przekazane ostatnie zdanie wiadomości nie zatrzymał się ani na sekundę. Nie do gildii!? Jeszcze jej za mało!? Niby gdzie ja ku*wa mam zaprowadzić napaloną czternastolatkę jak nie do domu, w którym natychmiast powinna zostać uziemiona przez tę jej "Mistrzynię"! - wyrwało mu się pomimo czekającej na odpowiedź sowy siedzącej na głowie. Kiedy spostrzegł swoją gafę zawahał się, poluzował uścisk, a przewieszona do tej pory przez ramię dziewczynka zsunęła mu się na ziemię i upadła na kolana.
Właśnie pochylał się by pomóc jej wstać i sprawdzić czy wszystko w porządku, kiedy poczuł jak zatrzymało się na nim kolejne spojrzenie, a to już nie było uczucie czysto metaforyczne. Ten wzrok, którego źródła jeszcze nawet nie poznał zmroził mu krew w żyłach i przywołał wspomnienia z ostatniej misji. Niemożliwe jednak, by w samym centrum Magnolii szwendała się lodowa, smocza chimera o oczach Bazyliszka, a jednak wydawało się, że stoi tuż obok, gotowa do skoku i rozszarpania zaskoczonemu kowbojowi gardła. Spiął się przekonany, że dosłownie sekundy dzielą go od śmierci, a na dźwięk skierowanego w jego stronę pytania obrócił się gwałtownie. Wydawał sie być blady, skurczyły mu się źrenice, jednak nic poza tym i nagłym zrywem sprzed chwili nie wskazywało, że mordercze intencje nieznajomego w jakikolwiek sposób na niego oddziałują, a wpływ miały niemały. Odetchnął głęboko orientując się, że to tylko najzwyklejszy na świecie człowiek, poczekał chwilę z odpowiedzią upewniając się, że jego głos nie będzie drżący, po czym odparł pewnym tonem o tembrze pasującym do postury jeszcze nastolatka i wskazał dłonią na wyłaniające się zza kamieniczek, ogromne, ciemne zamczysko.
- Poza Katedrą i siedzibą Fairy Tail nie ma innego, równie wyróżniającego się budynku w tym mieście. Właśnie tam zmierzam z tą małą, mogę pana zaprowadzić - po tych słowach kucnął, złapał Sarę w pół i po raz kolejny przerzucił ją sobie przez ramię jak worek kartofli. Nie płakała, więc nic jej nie było, albo brak możliwości płaczu należał do jej sporej kolekcji niepełnosprawności. Nieważne, jeszcze tylko kilkaset metrów, a pozbędzie się tego ciężaru i będzie mógł o niej zapomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 0:18

Peleth siedzący na głowie Kolta lekko przechylił tylko głowę w bok i zamachał ostrzegawczo skrzydłami. Natrafił na wiadomość, której nie zrozumiał. A jak nie zrozumiał to nie mógł przekazać. Zatem poinformował Kolta mentalnie o tej niedogodności:
"Wybacz, Panie, ale nie jestem w stanie odczytać Twej wiadomości, a co za tym idzie przekazać Sarze."
Kolt pewnie zrobił pytającą minę czy coś takiego, czego jednak nie byłam w stanie stwierdzić. Jeśli bym widziała, to jego kark zasłaniałby jego minę. A jako, że nie widzę, to mi to wszystko jedno. Jednak Peleth złożył dodatkowe wyjaśnienia:
"Żeby przekazać wiadomość musisz tego chcieć."
Wiadomość była "wyrwana", przypadkowa. Niezdatna do odczytu i przekazania. Peleth więc powrócił na głowę Sary, bo teraz ona chciała coś powiedzieć:
"Kochany Głosie, chyba Cię kocham ... Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zły. Wybacz, jeśli zrobiłam coś nie tak :( Nie zjesz mnie, prawda?"
Słowa te zawierały w sobie nutę strachu, nieśmiałości i błagania o przebaczenie. Po prostu niejednego by chwyciły za serce. Następnie jednak nastąpiły słowa pełne panicznego strachu:
"O nie! O nie! Uciekaj! Uciekaj! Uciekaj! Bardzo złe! Zje nas! Nieeeeee! Uciekaj! Uciekaj!"
Sowa przelatuje na głowę kowboja i przekazuje obie te wiadomości połączone w jedną. Ja w tym czasie obejmuję mocno rękami szyję chłopaka i przyklejam się do jego pleców. Tak jakbym nie chciała, by ten drugi głos mnie zobaczył, ale też tak jakbym nie chciała spaść podczas bardzo szybkiego biegu. W tym czasie dwa głosy zaczęły ze sobą rozmawiać. Nie rozumiałam nic. Trudno. Jeśli naradzają się jak mnie zjeść to nic mi już nie pomoże. Jestem pełna rezygnacji, ale nie chcę jeszcze umierać. Z powodu wycieńczenia bardzo chce mi się spać i z trudem utrzymuję świadomość. Oczy mi się zamykają, jednak z trudem udaje mi się je otworzyć i tak w kółko. Sowa siedzi na głowie Kolta i czeka na wiadomość zwrotną.

MM: 1250 - 300 = 950
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 7:18

/Jisho został rozbawiony. Tak bardzo że nawet wydał z siebie pogardliwy chichot. Już dawno nikt nie zachował się tak pewnie w jego obecności. Tak dawno dawno, że przypomnienie sobie poprzedniej osoby było by dla niego nie lada problemem. Choć poza czasem ma to też związek z tym, że nie zapamiętuje twarzy ludzi których zabił. W swoim rozbawieniu postanowił coś zrobić/
"Ten gnojek. Naprawdę mu się wydaje, że może odwrócić się do mnie plecami dopóki mu nie pozwolę? Chyba jego ego przyćmiło mu mózg."
/Białowłosy w ułamku sekundy znalazł się przed kowbojem i lekko się nachylając darząc go ciężkim wzrokiem wyszeptał głosem pełnym irytacji/
-Dziękuje. Możesz odejść...
/ Mordercze intencje emanowały od Jisho tak mocno jakby naprawdę chciał zabić kowboja. Bo chciał. Gdyby nie lekkie rozbawienie na pewno by to zrobił. Spuścił swój odczuwalny oddech z ramienia chłopaka i odwracając się płynnie ruszył w stronę budynku gildii./
"Oszczędzę go. A co mi tam. Może jeszcze go kiedyś spotkam... Wtedy będzie miał drugą szanse. Drugą szanse by spuścić głowę i ukleknąć."
MM:3000-300=2700
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 14:22

To nie mógł być normalny, pytający o drogę turysta, prawda? Zagubiony, rozkojarzony i usilnie oraz przede wszystkim grzecznie szukający pomocy u innych przedstawicieli społeczeństwa. Kolt już w restauracji żałował tego wypadu do Magnolii, a teraz robiło się jeszcze gorzej. Podobno nieszczęścia chodzą parami, tylko kto o zdrowych zmysłach paruje czternastoletnią nimfomankę z dwudziestoczteroletnim gwałcicielem!?
Jeszcze by się trochę nad sobą po użalał, gdyby nie otrzymana, płaczliwa wiadomość i wyczuwalne ze strony Sary przerażenie. Kowbojowi zmiękło serduszko, nie potrafił żywić długo urazy, a już na pewno nie do dziecka, które najzwyczajniej w świecie nie zdawało sobie sprawy co czyni. "Nie, nie zjem i nie jestem jakoś specjalnie zły, tylko trochę podirytowany." Z pewnością próbowałby ją pocieszać i uspokajać gdyby również na nim samym emanująca od nieznajomego aura nie wywierała aż takiej presji. Po prostu nie był w stanie przekazać dziewczynce, że wszystko jest w porządku, bo nie było, a sam ledwo opanowywał irracjonalny strach przed tym człowiekiem. Jeszcze będąc samemu by to zignorował, wrzucił Jisho do jednego wora wraz z poznanymi już wcześniej, niebezpiecznymi wariatami i olał go ciepłym moczem, ale niestety, właśnie dzisiaj miał towarzystwo, a dopóki nie przekazał swojej, małej "koleżanki" jakiemuś członkowi Raven Tail czuł się za nią odpowiedzialnym. Obrócił się tak, by uczepiona jego szyi Sara rzeczywiście stała się niewidoczna dla mężczyzny z blizną na twarzy i nie pozwalając nachylającemu się Jisho dokończyć łaskawego przyzwolenia złapał go za lewe ramię i odepchnął znad siebie. Pomimo strachu, a może właśnie z jego powodu.
- Opanuj się, doprowadzisz to dziecko do histerii - warknął wstając i pomimo agresywnego tonu cofnął się o krok w dół ulicy. W jego głosie nie dało się wyczuć pewności siebie, a jedynie desperację wilka z młodymi przypartego do ściany przez myśliwskie psy. Starał się to ukryć, z całych sił, jednak bezskutecznie. Zacisnął zęby i odprawił sowę dorzucając jej jeszcze niezbyt szczere "Wszystko będzie dobrze."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 14:52

/ Nie trzeba było długo czekać na reakcje Jisho. Mężczyzna widząc, że kowboj chcę go złapać za ramię postanowił dać chłopakowi nauczkę. Z jego oczu znikło rozbawienie zastąpione nutką szaleństwa. W momencie którym chłopak lekko stuknął się z jego ramieniem by go popchać Jisho wyprowadził swoją pięść w miejsce ramienia wyciągniętej przez colta ręki. Drugą dłoń skierował również w stronę wyciągniętej ręki lecz bardziej w stronę łokcia by chwycić ów łokieć bądź dłoń wycofywanej ręki tak by ewentualnie uniemożliwić mu ucieczkę. Był wyższy niż chłopak. Działało to również na jego korzyść. Wyprowadzając cios pochylił się również lekko w jego stronę tak by zwiększyć jak najbardziej szanse sięgnięcia pięścią nastolatka. Choć było to w większości spowodowane nawykiem z wielu stoczonych bójek na pięści niż samego zaplanowanego ruchu./
"Nie pozwoliłem Ci mnie dotykać nic nie warty śmieciu. Zapamiętasz te lekcje do końca swojego życia"
/ Pomyślał z oczami wypełnionymi nienawiścią i emanującym morderczym instynktem. Kowboj nie jest za silny. Koleżanka na plecach powinna dodatkowo go spowolnić. + to niżej/

Poza morderczym instynktem szybkość z niemagicznych również używana
MM=2700-300=2400 (Przygotowywanie do użycia zaklęcia "Magi nieznanej rodziny" podczas najbliższej okazji)
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 17:21

Peleth ponownie przelatuje na moją głowę i przekazuje mi wiadomość od Kolta. Pocieszenie. Potem znowu pocieszenie. Czyli będzie dobrze, tak? Postanawiam więc zamknąć oczy. Zapadam w sen. Peleth przybiera na powrót formę Topazu i spada na ziemię. A ja śpię, całkowicie nieświadoma walki, która wkrótce się rozegra. Niemniej jednak i tak bym nic nie wniosła, bowiem bałabym się za bardzo, by cokolwiek zrobić. Poza tym, moja magia wcale nie jest silna, a pokłady mocy magicznej uległy wyczerpaniu. Kolt, a także i Jisho mogą po chwili usłyszeć moje ciche chrapanie i nierówny oddech. Stres i zmęczenie. To wszystko mnie całkowicie wykończyło. Śpię na plecach Kolta, ale zawsze mogę zostać odłożona na bok.

---
Ja odpadam. Nie walczę :V. Może się obudzę, jeśli Kolt zwycięży :V. A jeśli nie, to chyba się nie obudzę :V. A i oczywiście moją kolejkę można już pomijać, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie