IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulice   07.11.14 7:38

First topic message reminder :

Kostka brukowa, absolutnie w żadnym miejscu nieskażona przez mech czy też wyrastającą znienacka trawę jest główną częścią szerokiej ulicy wiodącej między sklepami. Można nimi dojść wszędzie: do Fairy Tail, do kościoła, na cmentarz... Wszędzie, gdzie dusza zapragnie! Jest nań wystarczająco dużo miejsca, aby zmieścił się cały gildyjny pochód stojący w około dziesięciu rzędach. Wzdłuż niej pod warunkiem, że nie jest to miejsce przy rzece ciągną się różnorakie sklepy: to jakiś z ubraniami, spożywczak, obuwniczy, cukierniczy... Wszystko, czego trzeba w mieście. Przy rzece nieco się zwęża, a żeby dostać się na drugą stronę należy odnaleźć dosyć długi most będący zazwyczaj główną częścią ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 18:20

Ulice jak to ulice, zwykle tętnią życiem jednak tym razem ludzie jakoś stwierdzili, że się pochowają w swoich domkach czy za rogiem ulicy. Pewnie ktoś niebawem wezwie straż z okolicznego posterunku patrząc po tym, że ktoś w środku miasta wszczyna bójkę. No ale do rzeczy, Kolt chyba najwyraźniej nie był przygotowany na to, że nieznajomy go zaatakuje. Blondasowi na dodatek nie pomagała śpiąca na nim Sarah, najprościej można powiedzieć, że ciapowatość była jego handicapem (info od autorki postaci) to jeszcze miał na sobie obciążenie, a z takim czymś ciężko się walczy nie mając umiejętności siła. Także, szybkość się tu nie zdawała na nic z racji tego, że tamten dodatkowo go jeszcze złapał i wymierzył cios w ramię. Szczęście w nieszczęściu, bo cios nie był aż tak mocny. Może przez brak wyszkolenia w  walce wręcz oraz paru innych systemowych czynników jak pasywna tarcza magiczna każdego maga. Póki Kolt miał Sarę na ramionach, póty był na przegranej pozycji względem szybkości wykonywania ruchów ano i trochę wpływa na to jeszcze trzymanie przez Jisho, ale Kolt pewnie dałby radę się wyswobodzić gdyby użył trochę więcej swojej siły. Czuć było, że jednak fizycznie strzelec powinien być silniejszy czy też sprawniejszy ze względu na doświadczenie, treningi czy chociażby odbębnione igrzyska magiczne.
/Jisho atakuje, Kolt się broni. Żadnych poważnych ran póki co nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 20:01

/Ojojoj narobiło się. Jisho przepełnił się gniewem tak głębokim, że chciał już zabić nie tylko kowboja a i również jego koleżankę. Dlaczego? Odpowiedz jest dosyć no.. dla niektórych dziwna. Jisho planował coś zupełnie innego. Najwyraźniej coś co chciał zrobić musiało nie wypalić co spowodowało, że przepełniła go z tego powodu złość, a może konkretnie mówiąc wkurwienie. Można jednak zastanawiać się nad tym latami dlaczego taka pomyłka miała miejsce lecz Jisho należy do ludzi którzy zastanawiać się nie lubią. Nakręcony zrobił krok dalej. Dosłownie, zbliżył się jeszcze bliżej do przeciwnika. Jego wzrok skierowany wprost w oczy strzelca emanował intencją mordu. Prawą rękę którą trzymał na ręce przeciwnika zacisnął i cofnął tak by dodatkowo go przyciągnąć. W tym samym momencie druga ręka również cofnęła się. By zaoszczędzić jak najwięcej czasu Jisho cofnął ją o ledwie parę centymetrów i z tej odległości wymierzył kolejny tym razem lekki cios, który najprawdopodobniej nawet nie został by odczuty przez kowboja. Miejsce uderzenia zależy już mocno od tego co będzie najbardziej możliwe. Jeśli chłopak zostanie przyciągnięty to uniesiona na chwilę pięść najbliżej będzie miała do mostka. Jeśli wszystko pozostanie w takim samym stanie to ponownie będzie to bark. Natomiast jeśli Jisho będzie zmuszony wyciągnąć się czy nawet zrobić krok by sięgnąć odskakującego nastolatka to w zależności od odległości będzie celować albo w ów bark albo w jakąś inną część ręki czy to łokieć czy to dłoń ewentualnie w samą klatkę piersiową. Wszystko zależy jak sytuacja potoczy się w kolejnych paru sekundach i co będzie najbliżej. A nawet jeśli chłopak się wyrwie to zawaha to na chwilę jego równowagę w czym na pewno nie pomoże mu dodatkowy balast/

Używam "Mordercze intencje". Może to coś zmieni. Nie wiem nie będzie mógł się w pełni skupić.
2700 - 300 = 2400 [UŻYWAM ZAKLĘCIA KTÓRE MAM W KARCIE MAGI JEST TYLKO JEDNO WIĘC WIADOMO KTÓREGO I UŻYWAM GO TERAZ TERAZ KIEDY UDERZĘ KOWBOJA]
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   27.02.16 21:21

Kolt nawet nie spodziewał się, że trafi na agresora z fobią dotyku. Może bał się zostać uderzonym w szczepionkę, która notabene znajduje się na lewym ramieniu, chociaż dzieci ze slumsów raczej się nie szczepi, a już na pewno nie we Fiore. Chwyt i nagły cios w ramię były zaskoczeniem porównywalnym z poznaniem Peletha. Czego ten człowiek chciał, wskazania drogi, czy bezsensownej bijatyki!? Z każdą kolejną chwilą kowbojowi coraz bardziej wydawało się, że pytanie o położenie siedziby Raven Tail było jedynie pretekstem do wszczęcia bójki, a że w towarzystwie Sary i sowy wyróżniał się z tłumu został momentalnie wyłapany i obrany za cel. Po otrzymaniu pierwszego ciosu niewiele zrobił, syknął tylko z bólu oraz czekał na ptasi przekaźnik, by puścić Sarę i kazać jej uciekać, jednak gdy nic nie nadchodziło, a dziewczynka zaczęła się bezwładnie osuwać z jego ramienia zrozumiał, że ma jeszcze jeden, dodatkowy problem. Czyżby to przez emanującą od gościa aurę? - przemknęło mu przez umysł, a dokładając gniew do strachu jego źrenice zwęziły się jeszcze bardziej, do postaci malutkich, czarnych kropeczek. Własną, obitą mordę jakoś by ścierpiał, trudno, przeciwnik był silniejszy, ale wmieszanie w nawalankę dzieci, kobiet, czy innych niezwiązanych z nią cywili było karygodne!
Dał się przyciągnąć, przynajmniej w ten sposób Jisho pomógł mu się sprawnie podnieść z kucającej pozycji pomimo omdlałego balastu i już stojąc spróbował odwzajemnić nienawistne spojrzenie mężczyzny, co zdecydowanie nie wyszło mu na dobre. Strach na nowo, albo raczej kolejną falą uderzył w chłopaka, jednak trzymał on właśnie na plecach całkowicie bezbronną dziewczynkę. Nie było mowy o ucieczce, bo to by tylko ją wystawiło na kolejne ataki. Do dupy! Trafiłem na jakiegoś pieprzonego wyjadacza w swoim fachu, który nie obawia sie mordować w ciągu dnia w centrum zatłoczonego miasta. Wprawdzie nie było już ono zatłoczone, jednak można się było domyślać, że ciekawscy gapie spoglądają na stającą się polem walki ulicę zza firanek i spomiędzy żaluzji. Będąc blisko przeciwnika i dzięki wrodzonej spostrzegawczości z pewnością zauważając kolejny, wymierzany w jego kierunku cios postanowił skorzystać z uprzywilejowanej, niewielkiej odległości, by stworzyć błyskowy pocisk pomiędzy zębami i splunąć nim w twarz oponenta. Prędkość nadana kuli w ten sposób mogła być niewystarczająca by aktywować specjalną zdolność flary, jednak niespodzianka tego typu mogła być równie dezorientująca co pełen żądzy mordu wzrok, a to już dawało jakieś możliwości uniku. W trakcie splunięcia Kolt gwałtownie szarpnie się próbując wyrwać z uścisku, jednak nie w tył, a odkręcając się za lewym ramieniem i próbując przepuścić cios skierowany w mostek tuż obok ciała, a przynajmniej zmuszając Jisho do skorygowania jego trajektorii i co za tym idzie osłabienia uderzenia.

Błyskowy
11000 - 150 = 10850
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 17:07

Cóż Jisho przybliżył się jeszcze bardziej do Kolta, co kowbojowi dało szanse na wykonanie swojej akcji z pluciem amunicją. Jak to dokładnie wyglądało? Napastnik pociągnął strzelca, a następnie chciał go uderzyć i właśnie wtedy w twarz oberwał pociskiem. Faktycznie to był chyba jakiś niewypał, ale mogło to na moment zdezorientować przez co cios lekko zszedł z trajektorii i trafił w lewy bark. Nastąpiło wtedy uaktywnienie czaru co zwyczajnie pomogło na swój sposób strzelcowi wydostać się z uścisku maga. Jednak tutaj też był haczyk. Kolt odleciał na około 10 metrów i rąbnął w jakąś belkę od tarasu jednego z domów. Oczywiście uderzenie zamortyzowała Sarah, którą miał jeszcze na plecach i która powinna się obudzić… gdyby nie uderzenie głową w belkę i utrata przytomności  w jej wypadku. Na dodatek jeszcze ten gruby Kolt ją przycisnął. Może i Jisho był odporny na własny wybuch, ale przeciwnik na odrzut na pewno nie zatem zwyczajnie pozwoliło się to blondasowi wyrwać ale jakim kosztem! Gdyby nie był magiem to pewnie miałby oderwany spory kawałek mięsa, a skończyło się na tym, że na wysokości barku miał dużo ran szarpanych ale o dziwo wszystko trzymało się na miejscu. Można powiedzieć, że na swój sposób dupsko Koltowi uratowała ta tarcza magiczna, którą ma każdy z magów i chyba tylko to, że wyexpił sobie dostatecznie dużo by w miarę umieć przyjąć cios na siebie. Ramię nadal jest sprawne, chociaż poruszanie nim może być problematyczne przez jakiś czas ze względu na ból. Czego jednak nie zrobi adrenalina, która zaczęła powoli i wpływać na blondaska? W końcu i przestanie czuć ten ból. A skoro mag jest 10 metrów od Jisho... to czy nie wypadałoby zaatakować? Skoro Sarah się mu kompletnie zsunęła z pleców to już raczej ma większą swobodę ruchu.
/Kolt rany szarpane, krwawisz z lewego ramienia. Dodatkowo czujesz ogromny ból.
/Kolt atakuje, Jisho się broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 19:28

Kolt widząc jak pięść agresora zmienia trajektorię i nie mając szans, by jakoś ją zablokować spodziewał się symetrycznej poprawki porównywalnej do tego co już udało mu się przyjąć, tym razem jednak miast krótkotrwałego, tępego bólu dostał w prezencie coś w rodzaju rozrywającego tkanki i znowu ciuchy wybuchu. Nie dość że psychol, to jeszcze mag! - pomyślał wyrywając się z nie tak znowuż żelaznego uścisku. Szkoda tylko, że silny oraz gwałtowny odrzut uniemożliwił jakąkolwiek ochronę Sary, a ta stanęła w szranki z belką od werandy i poniosła sromotną klęskę. Czyżby to była jakaś wróżba dla Kolta?
Przynajmniej miał jedną zdrową i już wolną rękę, a tego nie omieszkał wykorzystać. Krzywiąc się z bólu i żałując, że jeszcze nie zdążył odebrać od kowala ochronnego płaszcza sięgnął nią za plecy, wydobył Colta z kabury, po czym, jeżeli przeciwnik przejawiał chęć dalszej agresji, bez zbytniego celowania wystrzelił najzwyklejszy pocisk podświadomie obierając za cel lewe kolano napastnika. Teraz miał zdecydowanie ważniejszą sprawę na głowie, albo raczej osuwającą się z ramienia, niż jakieś własne bolączki i krwawienie. Jeśli Sarze stało się coś poważnego, to na celowanie też nie było zbytnio czasu, ale przynajmniej za pierwszym razem robiły to za niego kolczyki. Założył, że kula dosięgnie przeciwnika i ograniczy go chociaż na tyle, by kowboj mógł odłożyć obitą, zgniecioną i nieprzytomną Sarę na chodnik, dotykając przy tym jej głowy i sprawdzając czy nie jest w którymś miejscu rozbita do krwi. Niezależnie od wyniku tego pobieżnego badania stworzy "pocisk, którym chciałbyś dostać" i zaaplikuje go dziewczynce z odległości kilku centymetrów od korpusu. Może to wprawdzie dziwnie wyglądać, jednak aktualnie jedynym świadkiem był Jisho, a jego ani stan dziewczynki, ani to czy ktoś do niej strzela raczej nie obchodziło.
- Masz tupet, żeby zaczepiać dwójkę gildyjnych magów. Czego ty w ogóle chcesz!? - krzyknie zostawiając leżącą Sarę na ziemi, wstając i unosząc broń do kolejnego ataku. Na razie nie używał lewej ręki, nie chciał jej nadwyrężać, a z szarpanymi i bolesnymi ranami na ramieniu i tak nie byłby w stanie skontrować odrzutu, ani oddać czystego strzału. Jeśli Jisho oberwał w kolano i było to na tyle poważne, że zakończyło jego mordercze zapędy zmuszając do kulenia się na ziemi i klęcia pod nosem nie zrobił nic więcej, nie miał mściwych zapędów, ani nie potrzebował nikogo dobijać. Jeśli ten jednak pozostawał w ruchu kowboj odsunie się od Sary na jakieś pięć metrów, próbując odciąć ją od tego konfliktu, wytworzy w magazynku pocisk wybuchowy i w zależności od czynów przeciwnika wyceluje go w jego prawe ramię, w okolicy obojczyka jeśli ten będzie szarżował, lub lewe udo za uciekającym, unormuje oddech, pozwoli zejść się muszce ze szczerbinką, po czym naciśnie spust. Wciąż nie miał zamiaru go zabijać, a jedynie unieszkodliwić przy okazji wymierzając jakąś namiastkę kary, jednak puszczenie niebezpiecznego psychola wolno nie wchodziło w rachubę.

pocisk + pocisk, którym chciałbyś dostać + pocisk wybuchowy A1(mocny)
10850 - 9*20 - 300 - 500 = 9870
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   28.02.16 20:39

/Świat zwolnił na chwilę. Jischo wykonując cios zauważył wylatujący kawałek metalu z ust kowboja. Wraz ze śliną uderzył w jego twarz co spowodowało chwilowe przymrużenie oczu. Potem wybuch... Jisho chciał zostawić już kowboja w spokoju. Gdyby nie te splunięcie. Zaraz po huku który rozniósł się po ulicy ruszył w stronę chłopaka paradoksalnie uśmiechając się szeroko. Był zadowolony. Dlaczego? Mężczyzna od dawna szukał powodu by kogoś zabić. Mordercze intencje wręcz się z niego wylewały płosząc ludzi. Białowłosy zaraz po wybuchu ruszył w stronę upadku nastolatka. Widząc, że ten wyjmuje pistolet jego źrenice jeszcze bardziej się zmniejszyły. Kiedy broń została już wyjęta z kabury i powoli kierowała się w jego stronę by w niego wycelować ten od razu postanowił przeskoczyć za pomocą magii w inne miejsce(Nie ryzykując czekaniem do wystrzału). Zniknięcie z oczu przeciwnika powinno na chwile zaszokować go przez co Jisho będzie miał chwilę by zadać kolejny cios. Ale wróćmy do skoku. Jisho przeskoczył 7 metrów. Nie do końca w linii prostej ponieważ wskoczył by pod samą lufę. Dlatego przeskoczył delikatnie na bok. Nie mocno. Jedynie na tyle by zniknąć z lini wystrzału (metr w bok). To w połączeniu z momentalnym rozpoczęciem biegu powinno spowodować, że znajdzie się już w zasięgu bezpośrednim. W końcu przebiegnięcie tych 3-4 metrów dla osoby o wzroście 190 CM nie jest trudne i wręcz momentalne[Wiem po sobie]. Lecz gdyby dalej znajdował się kawałek za daleko nie przerywając swojego biegu kopnął by tego niewychowanego śmiecia z rozpędu. W wypadku gdyby jednak był już bezpośrednio kopnął by go z bliska. Natomiast jednak jeśli się by połapał i zmienił trajektorię to upadając walnie mu z pięści. Tak czy owak raczej mu walnie. A jeśli zdąży to nawet parę razy./
2400 - (100 x 7) - 300 [Ewentualnie x ileś] = 1400?
Czyli "skok" z przedmiotu +  Zaklęcie rodzinnej magii [Aktywuje je przy każdym możliwym ciosie]
Najlepszą obroną jest atak. Poza tym moją jedyną. ;d
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   29.02.16 17:08

Cóż można powiedzieć, że to chyba był ostatni post walki, ale i tak mag Raven Tail bardzo długo się utrzymał patrząc na różnicę sił. Zacznijmy od tego co się stało. Kolt wystrzelił pocisk i dodatkowo użył posiadanego artefaktu. Jisho faktycznie próbował uniknąć tego i nawet się przeteleportować, jednak w dziwny sposób pocisk Kolta skręcił i ranił go w lewe kolano. Nic nie stało na przeszkodzie, dlatego uderzył z pełną siłą i praktycznie powalił maga na ziemie. Wszakże był ciut jeszcze za daleko by rękoma dosięgnąć blondyna który właśnie zaaplikował Sarze lekarstwo. Nie były to poważne rany, a lekkie rozcięcie tyłu głowy z czego dziewczyna powinna się wylizać dosyć szybko sama z siebie. Z raną w kolanie i prawdopodobnie uszkodzoną rzepką bardzo trudno jest ustać czy wykonać jakikolwiek ruch za pomocą zranionej nogi. Oczywiście gdzieś w oddali przybywała kawaleria w postaci korpusu sił rady magicznej, która stacjonowała nieopodal. 10 zbrojnych w dosyć charakterystycznych zbrojach z tarczami oraz laskami. To zwiastowało najwyraźniej kłopoty.
/Jisho uszkodzona rzepka. Noga praktycznie wyłączona z użytku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   29.02.16 18:09

/Czując ból w kolanie Jisho przestał emanować morderczymi intencjami. Zaraz po tym jak opadł na ziemie intencje znikły całkowicie. Mężczyzna odwrócił się na plecy i patrząc w niebo krzyknął na całą parę. /
-JAKIM ku*wa CUDEM TO SKRĘCIŁO!!! Hahaha! HAHAHAHAHA! Nie doceniłem Cię kowboju. Nigdy nie spotkałem innego maga niż ja. W moich stornach nie było innych magów niż ja. Dlatego zdziwiłem się, że istnieje coś takiego jak gildia magów. To mnie nakręca...Hahaha. Może zabije ich wszystkich i stanę się najsilniejszy? Nieee. Dopóki nie będą tak bezczelnymi śmieciami jak ty! mogą żyć... Przysięgam Ci, że jeszcze cię zabije za tą kulę. Ale póki co... Pomożesz mi wstać? Muszę dotrzeć do Raven tail. Hahaha... Ty pieprzony skubańcu. Zobaczysz. Tym razem miałeś farta bo się tego nie spodziewałem. Jak zobaczymy się ponownie będzie zupełnie inaczej...
"Pierdolony skurwiel... Przysięgam na swoje imie. Nie spocznę dopóki go nie zajebie"
/Jisho widział jak szybki jest kowboj. Podczas jego poprzedniego uniku celował w mostek a trafił w ramię. Poza tym te ramię. On nie powinien mieć ręki... Magia jest potężniejsza niż mu się to wydawało. Czyżby to już był koniec walki w stolicy? Jak odbierze tą lekcje Jisho? Znając go najprawdopodobniej skupi się w 100% na tym by już niedługo zabić kapelusznika. Za miesiąc? Za tydzień? A może o wiele szybciej... /
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   29.02.16 21:49

Podniósł wzrok znad Sary, akurat by zobaczyć padającego na bruk przeciwnika. Był już w odległości zaledwie paru metrów od strzelca i sekundy dzieliły tego drugiego od dostania z kopa w twarz, a jednak spadek po sławnym magu Fairy Tail nie zawiódł i zrobił swoje. Żeby się tylko Kolt przez ten artefakt nie rozleniwił zatracając swoje umiejętności.
- Tak, następnym razem dostaniesz w drugie - mruknął opuszczając broń. Nie było sensu maltretować gościa, który teraz mógł się tylko czołgać niby dżdżowniczka, a do tego pochodził z jeszcze większego pipidówa niż rodzinne ranczo kowboja. Jak zabita dechami musiała to być wiocha, żeby nie słyszeć o magach i ich gildiach? Chłopak pokręcił głową z dezaprobatą, jednocześnie odmawiając tym gestem pomocy przy wstaniu, następnie schylił się po Sarę, nie wypuszczając broni z ręki złapał ją pod ramiona i odciągnął od agresywnego psychola, a dopiero po drugiej stronie drogi, w odległości jakichś dziesięciu metrów od niego klęknął koło dziewczynki. Za strzelca powoli schodziło ciśnienie, a rwący ból w ramieniu narastał. Odłożył odbezpieczony rewolwer na ziemię, tuż koło nogi, by w razie czego móc w ułamku sekundy po niego sięgnąć i co chwilę zerkając na pieklącego się Jisho począł cucić dzieciaka.
- Sarah, pobudka. Już po wszystkim - wymamrotał klepiąc ją po policzku. Mimo wszystko wolał donieść dziewczynkę do jej gildii w miarę całą i zdrową, a przynajmniej świadomą. Dobry byłby z niego reprezentant Sabertooth gdyby rzucił krukom pod drzwi bezwładnego prawie trupa, chociaż z Jisho mogłoby to nawet mieć jakiś sens. Na razie nie zastanawiał się jednak co zrobi z unieszkodliwionym agresorem, ani czy mieszkańcy wezwali straż miejską za zakłócanie ciszy dziennej, niech tylko Sara da wreszcie jakieś oznaki życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   29.02.16 22:42

No to skoro Jisho leżał na kostce, Kolt zajmował się Sarah to chyba przyszedł moment kiedy Rada Magiczna się wtrąci. Żołnierze momentalnie uformowali wokół was koło i wycelowali swoje laski. Stali od was w odstępie 5 metrów. Przed nich wyszedł pewien jegomość. Miał szarą zbroję zdobioną niebieskimi materiałowymi elementami, a w ręku dzierżył czarny, dosyć specyficznie wyglądający miecz. Znacząco odchrząknął po czym skierował najpierw wzrok na Kolta, potem na nieprzytomną Sarah, a na końcu spojrzał się w kierunku Jisho. Ogólnie białowłosy wyglądał dosyć młodo, miał może z 20 pare lat. Wzrostem nie odbiegał od przeciętnego, ale za to spojrzenie miał ostre niczym rapier.  
- Mogę zapytać co tu się odpierdala? Mam nadzieję, że macie bardzo dobre wytłumaczenie na wszczynanie burd na środku ulicy. - powiedział opierając się o miecz, praktycznie jak o laskę. Pokręcił nim sobie i ponownie spojrzał po zbiorowisku magów - Z jakich gildii jesteście? Okażcie znaki - zarządał, a żołnierze zwarli szyki. Ich laski zaczęły się świecić. To chyba te sławne rynsztunki służące do pojmania magów.
Wizualizacja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   01.03.16 18:10

Dziwni ludzie otoczyli białowłosego a on popatrzał na nich lekko skrzywionym wzrokiem i z tym twoim swoim szalonym uśmieszkiem. Czując się lekko zirytowany tym, że ktoś celuje do niego z laski tak jakby był nie wiadomo kim Jisho podniósł się lekko z podłogi siadając. Noga nie pozwoliła mu tego zrobić komfortowo więc lekko podirytowanym tonem powiedział słowami pełnymi ironii.
-Bawimy się, KURWAA!! Co to was ku*wa w ogóle interesuje. I jakie pierdolone znaki?! Dla waszego dobra lepiej zejdźcie mi z oczu... TEN ŚMIEĆ PRZESTRZELIŁ MI KOLANO!!!!! Pomóż mi wstać.
/Jisho po tych paru wulgarnych słowach złapał wystawioną w jego stronę laskę jakiegoś maga i usiłował się podnieść odciążając nią swoją zdrową nogę i łapiąc balans. Totalnie nie świadomy tego kim są Ci żołnierze nie hamował się w słownictwie ani czynach. Zresztą gdyby wiedział i tak by się nie hamował. Taki ma charakter.../
"I po co oni się zlatują. Nie można już się ludziom pozabijać normalnie... Niech się zajmą zbieraniem podatków albo pilnowaniem karawan a nie się wpierdalają w nie swoje sprawy. Wysoko urodzone ku*wy"
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   02.03.16 2:27

Sarah jak na złość nie wykazywała chęci na powrót do zdrowych i przytomnych, a szkoda, może przynajmniej by się wstawiła za Koltem i powiedziała ciołkom z Rady jak to wyglądało z jej strony, a tak znalazł się dokładnie w takim samym bagnie jak Jisho. Jeszcze przed chwilą brakowało tylko tych runicznych, żeby uznać wycieczkę do Magnolii za nadzwyczaj udaną, ale na całe szczęści nie zawiedli. Niejedno biuro podróży zachwalałoby taki wypad hasłem "pełne wrażeń", niestety, oferta limitowana, bo ludków dających się postrzelić w kolano za najniższą krajową było jak na lekarstwo. Dziwne, przecież wymagano tylko doktoratu z ortopedii, wieloletniego doświadczenia w traceniu rzepki, statusu studenta i znajomości chińskiego.
Sądząc po zachowaniu nowo przybyłych magów Jisho dostał to stanowisko po znajomości, albo pracował na czarno, bo do niego też celowali ze świecących lasek i to bez najmniejszego skrępowania. Z każdym, nowym dzisiejszym wydarzeniem Kolt był coraz bardziej zirytowany i coraz bardziej żałował opuszczenia rancza, a przynajmniej spokojnego, gildyjnego budynku. Teraz mógłby leżeć na dachu Sabertooth i się opierdalać patrząc w niebo i mieląc jakąś trawkę w zębach, ale nie, zachciało się wieśniakowi do miasta to ma.
- Sabertooth, a dziewczynka jest z Raven Tail, chociaż nie wiem gdzie ma znak - odpowiedział na pytanie szefa szajki "tych dobrych" opierając Sarę na kolanie i wolną, lewą ręką odchylając kołnierzyk koszuli, który zasłaniał widniejący na szyi tatuaż. Jego głos był beznamiętny i chłodny. Gdzie podziewali się ci strażnicy sprawiedliwości w czasie, w którym Jisho mógł zamordować już nastu zwyczajnych cywili, gdyby akurat nie trafił na silniejszego maga? Kolejną kroplą w czarze goryczy była iście przedszkolna, lecz okraszona niewybrednym słownictwem skarga oponenta.
- Bo ci się należało skurwielu - syknął. Jak wszyscy przeklinają, to wszyscy, co się będzie chłopak wyróżniał, szczególnie że Sarah i tak tych bluzgów nie zrozumie, ani się nie nauczy. Do tej pory nawet nie zbliżył ręki do leżącego nieopodal pistoletu, czuł, że może nawet nie zdążyć pomyśleć o strzale, jednak kiedy Jisho począł podnosić tyłek z ziemi natychmiast i praktycznie odruchowo sięgnął po broń. Nic więcej, po prostu złapał Colta wbijając świdrujące, badawcze spojrzenie w pana agresywnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   02.03.16 19:28

Gdy już Kolt tracił nadzieję na moje wybudzenie się, to własnie się budzę. Tak jakoś. Głowa mnie jeszcze boli, ale moje myśli krążą wokół czegoś innego. Głaszczę się więc po głowie. Nie ma. Sprawdzam dłonie. Nic w nich nie trzymam. Nerwowo zaczynam przeszukiwać kieszenie. Nie ma! Zniknęła Bryłka Węgla i Biały Topaz!
"Nie, nie, nie, nie, nie, nie ..." - myślę - "Proszę, nie!"
Uświadamiam sobie, że jeśli nie znajdę tych dwóch przedmiotów - moich przyjaciół to najpewniej Mistrzyni mnie zabije. Łzy napływają mi do oczu. Jednak mogę płakać. Chociaż słyszę odgłosy nawet tak ciche jak oddychanie tysiąca osób, które właśnie otoczyło naszą trójkę, całkowicie to ignoruję. Teraz liczy się tylko znalezienie zguby. Szybko uciekam Koltowi i chodzę na czworakach, macając każdy kamień na jaki natrafię. Kręcę się tak w kółko i zakręcam. Panika. Po prostu panika. Nie mogę nic znaleźć, jednak jestem zawzięta i pełna uporu. Nie ze mną te numery. Gietala jeszcze nigdy nie straciła. Peleth raz mi się zgubił, ale bardzo szybko się znalazł. Tym razem też tak będzie, prawda? Prawda? Nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jedyna odpowiedź leży pewnie gdzieś na ziemi. Ewentualnie nie leży i wtedy będę miała problem.

---
Wracam do fabuły :3.
PS: Chciałbym, żeby Mistrz Gry określił ile mam MM na chwilę obecną :P. Jak moja postać zasnęła to miała (chyba?) 950 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   03.03.16 1:59

Jako, że jest pierwsza w nocy… pewnie jak MG skończy posta to będzie coś koło drugiej, a istoty nocne jak nornice czy wampiry grasują kiedy to inni szukają snu, także opisze wydarzenia. Na żołnierzach nie zrobiło specjalnego wrażenia to w jaki sposób Jisho się wypowiadał, ale na ich kapitanie owszem. Chociaż bardziej to była kwestia tego, że nie posiadał znaku gildii oraz, że okazywał brak szacunku funkcjonariuszom. Jisho popełnił jednak jeden rażący błąd. Próbował się złapać laski i jedyne co tym zyskał to bardzo dotkliwe porażenie ręki oraz to, że nagle wszyscy wymierzyli laski jakoś tak bardziej w jego stronę. Dlatego ponownie upadł na ziemię.
No to skoro kapitan był usatysfakcjonowany, że władza komuś dokopała to uśmiechnął się pod nosem. Zerknął na znak strzelca z oddali, raczej tak na odczepnego bo znak i tak szło podrobić. Z drugiej strony mało kto miał jaja, by to zrobić bo wiadomo, że gildie potrafiły się na takiej osobie zemścić i to bardzo paskudnie czasami.
- Podejdź któryś z was i zerknijcie czy ma w widocznym miejscu znak – rzucił do swoich żołnierzy i spojrzał na zegarek kieszonkowy, który wyciągnął sobie a jakże! Z kieszeni. Najwyraźniej czuł, że marnuje tu sporo swojego czasu. Jeden z żołnierzy rady podszedł bliżej i przykucnął przy Sarah. Obejrzał najpierw te najbardziej widoczne miejsca, gdzie nie było potrzeby podciągania rękawów czy rozbierania dziewczynki. Na jej szczęście miała na karku, dlatego po chwili tamten wrócił do kordonu i tylko pokiwał głową szefowi w geście, że Sarah ma znak.
- No dobra, to was obu zgarniamy do szpitala i przy okazji przesłuchanie. Wytłumaczycie się jeden z drugim w czasie kiedy będziemy was łatać, a tą małą odeślemy do gildii i przesłuchamy w późniejszym terminie. Wyrobiłem dzienną normę to jej się upiekło – pstryknął palcami i 3 żołnierzy podeszło do Jisho, by go podnieść, natomiast dwóch podeszło do Kolta. Ten na szczęście pewnie mógł chodzić więc obeszło się bez formalności. Pytanie jednak czy dacie się odprowadzić do szpitala w areszcie grzecznie czy jednak będziecie stawiać opór? Sarah najwyraźniej musiała sobie poradzić sama chociaż przez przypadek ktoś kopnął dalej kamyczki, które leżały sobie na ziemi. Rada szykowała się do wymarszu praktycznie w kordonie, gdzie po każdej ze stron Kolt i Jisho mieli mieć kilku w ramach obstawy.
- No więc co wam odwaliło by się bawić w taki sposób na środku ulicy? Od odpowiedzi na to pytanie może zależeć czy wsadzimy was za kratki tak prowizorycznie czy wlepimy karę za zakłócanie porządku – powiedział szef trzymając swój czarny miecz na ramieniu.
/Sarah w sumie wychodzi na to, że regen na full po postach. Jisho regen 500 Kolt 2k.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   04.03.16 0:25

Oho, a jednak się ocknęła, do tego całkiem szybko wzięła w garść. Kolt nie powstrzymywał jej w poszukiwaniach nie-wiadomo-czego, przynajmniej nie dopóki trzymała się w bezpiecznej odległości od Jisho, lub którejś z wymierzonych w całą trójkę magów lasek. Jeśli miałaby szansę osobiście powtórzyć piorunującą akcję tępaka łapiącego za świecące energią, magiczne przedmioty po prostu by się podniósł i odciągnął ją od niebezpieczeństwa, miał jednak nadzieję, że funkcjonariusze są na tyle ogarnięci, by nie pozwolić dziewczynce wejść w broń i pośrednio przyczynić się do zrobienia jej krzywdy.
- Odstawcie ją pod same drzwi, jeśli zostanie po prostu porzucona na ulicy może sobie nie poradzić, jest niewidoma i niekomunikatywna - zwrócił się do białowłosego jako że wydawał się być zwierzchnikiem całej szajki, po czym podniósł się i włożył Colta do kabury. Swoją drogą dziwne, że pozwolili mu zatrzymać broń, albo byli bardziej ślepi niż Sara, albo zdecydowanie zbyt pewni swoich umiejętności. W każdym razie kowboj nie miał zamiaru wyprowadzać ich z błędu, po wstaniu wygrzebał tylko z kieszeni sakiewkę, gazetkę i jakiś dziwaczny przedmiot należące do dziewczynki, po czym wcisnął cały zestaw najbliższemu strażnikowi. - To Sary. Skoro sprawy nie da się załatwić na miejscu, ani nie pozwolicie mi odprowadzić małej osobiście zamawiam przesyłkę do siedziby Raven Tail w komplecie i najlepiej w jednym kawałku - Włożył ręce do kieszeni i dał się otoczyć kordonowi żołnierzy. Jakakolwiek próba stawiania oporu skończyłaby się co najmniej zakazem zbliżania do Magnolii oraz ostrym łomotem od Alexis za zszarganie imienia gildii, a tak przynajmniej opatrzą mu ramię, które piekło, ale z pewnością nie tak bardzo jak tego drugiego kolano. Biedaczek, jeśli ci z Rady nie mają jakiegoś magicznego lekarza składającego rzepki blowjobem, to po zapłaceniu grzywny będzie musiał zacząć odkładać klejnoty na laskę.
- Bawić? Nie strzelam do ludzi dla zabawy, chociaż ten tutaj nie wykazuje cech człowieczeństwa. Po prostu przesadziłem z samoobroną. Jakbym nie miał pod opieką Sary, a ten emanując żądzą mordu nie pytałby o drogę pięściami nic by mu się nie stało - Kowboj wzruszył ramionami i od razu tego pożałował, bo przyklejone na krew strzępki koszuli właśnie oderwały mu się od rany ciągnąc za sobą strupy, które już zdążyły się gdzieniegdzie wytworzyć. Syknął przez zaciśnięte zęby i już bez słowa polazł tam gdzie prowadzili go strażnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   04.03.16 1:53

Jako, że jutro prawdopodobnie nie będzie mnie cały dzień, bo IEM, to napiszę posta "poza kolejką" :3.
---

Oczywiście wraz z sakiewką, Mieczem Świetlnym, gazetką, Kolt przekazał także strażnikowi Bryłkę Węgla (która także u niego była). Ja oczywiście o tym nie wiedziałam i szukałam tej Bryłki do czasu aż jakiś kamień nie przypałętał mi się pod kolana. To był mój Biały Topaz. Ze szczęścia aż przestaję płakać. Podnoszę go ze czcią i szacunkiem, bowiem jest dla mnie bardzo ważny. To mój najlepszy przyjaciel i nieoceniony pomocnik. W tej chwili czuję jednak coś dziwnego. Jakby jakiś obcy głos obok mnie stał. Nie wiem, że jest to badanie mające na celu sprawdzenie czy jestem oznakowana czy nie. Głosy odzywają się co jakiś czas, ale ja nie wiem o co chodzi, także się tym w ogóle nie przejmuję. Tajemniczy Głos. Ten, który pokochałam. To na nim skupiam całą swoją uwagę. On także się odzywa, więc wiem gdzie jest. Obracam się więc w jego stronę i pokazuję to czego szukałam i to co znalazłam. Biały Topaz. Moja sowa listonosz. A właściwie magiczny przedmiot potrzebny do przywołania Peletha. Uśmiecham się i kłaniam. Tylko tak mogę mu okazać szacunek, miłość, oddanie i wszystkie inne pozytywne cechy, dary, honory i te rzeczy, które tylko można komuś dać. Chwilę później słyszę syk. Syk bólu dochodzący prawdopodobnie z gardła Tajemniczego Głosu. Coś go boli. Natychmiast domyślam się, że to wszystko moja wina. Stanął w mojej obronie zamiast uciekać przed krwiożerczym potworem. Oczywiście ze mną na plecach pewnie nie mógłby uciec. Tylko go spowalniałam. Jestem beznadziejna i bezużyteczna i tylko ciągle płaczę, chociaż staram się równie często uśmiechać. Czy moja z reguły pogodna twarz równoważy moje zapłakane i nieszczęśliwe oblicze? Nie wiem. Teraz jednak bardzo chce mi się płakać, bo uświadomiłam sobie, że skrzywdziłam istotę bardzo bliską memu sercu. Co prawda żyje, ale cierpi, a tego znieść nie mogę. Podchodzę więc na odległość około 2 metrów od Kolta i ściskając w dłoni Biały Topaz, ze łzami w oczach, klękam przed nim, opierając ręce przed kolanami i prawie dotykając głową ziemi. Oddaję mu niejako hołd i proszę o wybaczenie. Może ze mną zrobić co tylko chce, z resztą zawsze mógł, ale w tym wypadku godzę się nawet na najgorsze kary, włącznie z oskórowaniem czy innymi tego typu okropieństwami. Zniosę każdy ból, by tylko odkupić swoją winę. Niemniej jednak, boję się. Ból nie jest niczym przyjemnym. Zaczynam drżeć ze strachu. Umysł jednak jest zdesperowany i pozwala mi znów użyć swojej magii.
"Niech wiatr niesie twe białe skrzydła. Ukojenie bólu! Nadziejo słów! Peleth!" - wypowiadam w myślach te słowa przywołania. Biały rozbłysk spowija na ułamek sekundy wszystko wokół. Tym razem jednak nie pojawia się Sowa na mej głowie. Za to Kolt może zauważyć, że tak jakby z jego ciała unosi się jakiś dziwny, świetlisty dym. Aura, która nie krępuje ruchów ani nie ogranicza pola widzenia. Do tego, Kolt może poczuć, że to dziwne coś zaczyna powoli uzdrawiać jego rany, jednak to i tak działa szybciej niż standardowe, powolne leczenie.

MM: 3950 - 300 (Wzmocnienie) - 500 (HH) = 3150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   04.03.16 15:17

/Jisho wybuchł morderczymi intencjami niczym wulkan. Jego źrenice stały się tak małe, że oczy wydawały się w całości przepełnione krwawą czerwienią. Mężczyzna zacisnął pięść i już zechciał uderzyć pierwszą lepszą osobe gdyby nie myśl która wpadła mu właśnie do głowy/
"Czy on powiedział, że dziewczyna jest z Raven Tail?..."
/Zabicie członkini gildii do której chce dołączyć na pewno nie skończyło by się dobrze, ale to nie to siedziało w głowie białowłosego. Został otoczony i nie może walczyć. Strażnicy wspominali o więzieniu.. Z jednej strony może poznałby tam ludzi podobnych do siebie i zawarł wieloletnie przyjaźnie lecz za kratkami nie ma ani sake ani cycatych dziewczyn. Czy Jisho odpuści te zniewagi by zacząć trening i przyjść w przyszłości silniejszym by zemścić się na nich wszystkich? Oczywiście że nie! Jisho to Jisho... Szybko się otrząsając skierował swoją naładowaną pięść w nogę kolesia który go poraził./
2200 - 300 = 1900


Ostatnio zmieniony przez Jisho dnia 06.03.16 14:39, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   06.03.16 3:49

Kapitan najwyraźniej postanowił się ulitować i ruchem głowy znowu posłał jednego ze swoich żołnierzyków w kierunku Sarah. Za zadanie miał on odprowadzić dziewczynkę do Raven Tail, mało tego nawet z wielką chęcią oddał przedmioty, które miał przekazać chociaż wpierw poddał je inspekcji. Takie procedury, ale że nie znalazł w tym woreczku nic dziwnego to po prostu oddał to dziewczynie. Chwilę później Sarah zajęła się ranami Kolta dzięki swojej magii. Z początku strażnicy napięli mięśnie i spojrzeli na nią groźnie, jednak chwilę potem ujrzeli jak część ran kowboja się zasklepia. Rzecz jasna ból nadal pozostawał, ale było nieco lepiej. Tak naprawdę Sarah dała radę póki co zająć się tymi mniejszymi ranami na brzegach, za to resztą chyba po prostu powinien się zająć lekarz. No ale skąd ona mogła wiedzieć?
Kapitan coś chciał odpowiedzieć Koltowi, jednak Jisho zaatakował jednego ze strażników. Na nieszczęście strażnika najwyraźniej ten miał nieco mniej wytrzymałości niż Kolt, dlatego skończyło się na odrzuceniu i połamaniu piszczela jak również masie ran szarpanych na zranionej nodze. Nie trzeba wspominać o tym, że mężczyzna zawył z bólu, a zaraz potem strażnicy, (dokładniej 5) ustawili się wokół Jisho w odstępie 4 metrów. Wystawili swoje laski i po prostu strzelili  w niego błyskawicami. Mag za bardzo nie miał jak tego uniknąć, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ma nogę dosyć niesprawną dlatego oberwał błyskawicami i film mu się urwał.
- A to cwaniak – powiedział kapitan zerkając na tą sytuację. Pocmokał niezadowolony po czym rzucił do jednego ze strażników, który właśnie klęczał przy rannym koledze – Edwin. Weź zabierz go do skrzydła szpitalnego. Ja wezmę ze sobą tego blondaska, a tego tutaj możecie zabrać do aresztu. Doliczymy mu grzywnę za napaść na funkcjonariusza Rady Magicznej – rzucił i odwrócił się plecami do Kolta, gestem ręki wskazując by szedł za nim. Do Sary natomiast odezwał się strażnik, który miał ją odprowadzić. Miał dosyć szorstki, męski głos, chociaż z gęby nie wyglądał na jakiegoś agresywnego człowieka – No. Chodź, odprowadzę Cię do gildii – powiedział i tyknął swoją dłonią dłoń Sary na znak, że weźmie ją za rękę.
- W ogóle jak tak wam liczę karę to wychodzi na to, że tylko Ty i on zabulicie. Dziewczynka była nieprzytomna, więc raczej nie miała wpływu na zdarzenie ale nie podoba mi się sianie burd w mojej okolicy. Także 3000 klejnotów i 3 punkty karne dla Ciebie blondi bo dobrze Ci z ryja patrzy, a dla niego 7000 i 7 punktów karnych. Przy 12 lądujecie na dywaniku Rady Magicznej, a potem w więzieniu. Jako, że on nie wygląda na zbyt kasiastego to chyba zgarnę go na prace społeczne – kontynuował kapitan – Ej! Volodia! Weź zanieś go do skrzydła medycznego, a potem wsadź do aresztu. Nie interesuje mnie jaką robotę mu dacie. Może nawet sprzątać ulice, ale 7000 ma się znaleźć na moim biurku. Może być w ratach – powiedział po czym żołnierz mu zasalutował i wziął Jisho na ramię. Nieprzytomnego maga zapewne zaniosą do szpitala, a potem do aresztu.
/Kolt masz ramię w lepszym stanie, ale nadal boli. Sarah na szczęście zatamowała Ci krawienie.
Jeśli chcecie robić ZT to możecie. Kolt możesz albo teraz zapłacić albo na raty odliczać sobie, a Jisho natomiast po prostu będzie miał potrącane z misji dopóki nie spłaci tych 7000.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Ulice   06.03.16 14:39

/Widząc jak strażnik odlatuje Jisho zaśmiał się z szaleństwem wypisanym na twarzy./
-Hahhahah! Masz śmieciu!
"O ku*wa otaczają mnie. Jeszcze nie ! Jeszcze muszę załatwić jedną sprawę! O już! Hahaha Idealnie! "
/Jisho uśmiechnął się, wyciszył mordercze intencje i znikł z kółka otaczających go czarodziejów zamiast tego znajdując się za plecami kowboja i mierząc cios w jego kark. Co jak co ale uparty jest ten białowłosy. Jednak sytuacja przemawiała na jego korzyść. Zaskoczenie, Mała odległość, Dobry punkt uderzenia i co najważniejsze magia która może pozwolić zemścić się za rzepkę. Jisho uśmiechnął się na tyle szeroko, że widać było wszystkie jego zęby co zresztą piekielnie komponowało się z jego oczami./
1900 - (x * 100 - skok) - 300 (cios) = 1600 - x?
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   06.03.16 16:03

Tak więc Jisho się wyteleportował z błyskawic i znalazł się za Koltem, by wyprowadzić swoje kombo. Nie przewidział tylko jednego. Blondyn został popchnięty przez Kapitana, który momentalnie znalazł się przy nim. Poruszał się w złotej poświacie i zwyczajnie z bara walnął blondyna, by ten poleciał metr w bok. Sam natomiast uchylił się pod Jisho i zamachnął się swoim mieczem dwa razy. Ruch był na tyle szybki, że mag ledwo co go zarejestrował, a cały ten czas Kapitan świecił się złotą poświatą. Po chwili Jisho jak się okazało stracił obie ręce, które upadły na ziemię. Zaraz potem Kapitan tak szybko jak się pojawił, równie szybko zniknął i był tuż obok blondyna, który przypadkiem wdepnął w jakąś niespodziankę zostawioną przez czworonoga jakiegoś mieszkańca miasta. Mag nadal się świecił tą złotą poświatą, która najwyraźniej go przyśpieszała, a tymczasem Jisho mógł poczuć ogromną dawkę bólu z obu kikutów. Ręka została odcięta w połowie przedramienia, zatem gość był w stanie również gładko przeciąć kość.
- Podziękujesz mi później - rzucił do blondyna i płaszczem sobie właśnie starł krew z ostrza. Jedynie adrenalina sprawiała, że Jisho nie stracił przytomności z bólu ale mogło mu być trochę niezręcznie. Na pewno na długo zapamięta to, że w wypadku Rady Magicznej raczej nie ma żartów. No a z racji tego, że nie miał się o co oprzeć a rzepkę miał uszkodzoną to od razu poleciał w doł, praktycznie na swoje zacne poślady. Reszta żołnierzy po prostu patrzyła się nie za bardzo wiedząc co z tym fantem zrobić, ale póki co stali i czekali na rozkaz kapitana. Teraz już Jisho ich nie zaskoczy znikaniem.
/700 na teleport.
Utrata obu rąk na wysokości połowy przedramienia. W następnej turze najpewniej z powodu utraty sporej ilości krwi stracisz przytomność. Kolt pominąłem Cię, bo i tak jako postać nie mogłaś zareagować na atak od tyłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   06.03.16 17:51

Głupia! - przemknęło mu przez umysł, gdy Sarah zaczęła używać nieautoryzowanych zaklęć podczas aresztowania przez Radę, na szczęście nie byli aż tak narwani by zrobić jej krzywdę za zwyczajny czar leczący, ale już wystarczająco nerwowi, by wzbudzić w Kolcie niepokój. Dymiąc zauważył, że rana na jego ramieniu powoli się zasklepia i uśmiechnął się pod nosem na ten dowód, że pomimo skrzywienia dziewczynka jest dobrym dzieckiem, z chęcią by jej podziękował, jednak wiedział, że bez pomocy Peletha nie da rady. Może kiedyś się jeszcze spotkają i będzie miał okazję, a tym czasem coś zadziało się wokół Jisho, ten to lubił zwracać na siebie uwagę. Kolt usłyszał tylko krzyk jednego ze strażników, zarejestrował poruszenie, błysk, po czym jeszcze przed chwilą stojący przed nim i ględzący o grzywnie kapitan oddziału zniknął i wjechał w niego z bara... ratując mu życie? Szok związany z tym co właśnie zobaczył był kilkakrotnie razy większy niż gdyby Jisho rzeczywiście trafił i nawet urwał mu głowę.
- Podziękuję? Niby ku*wa za co? Za jebane wyrzuty sumienia do końca życia!? - Kolt doskonale zdawał sobie sprawę z tego, przed czym uchronił go kapitan, jednak wiedział również, że wystarczyłoby skończyć na odepchnięciu celu, a agresor sam by upadł na glebę. Jeśli białowłosy oczekiwał wdzięczności i pokłonów, to się grubo przeliczył, a jego "rozwiązanie problemu" sprawiło tylko, że calusieńki szacunek kowboja względem funkcjonariusza momentalnie uleciał. - Nie przekroczyłeś przypadkiem ODROBINĘ swoich kompetencji? Rzepkę poskładałby co drugi, bardziej doświadczony zwyczajny lekarz i każdy magiczny, a odrąbując mu łapy zrobiłeś z niego kalekę! Zachowuje się jak małpa, ale to do cholery też jest człowiek - Kowbojowi trzęsły się ręce i świerzbiały go knykcie, ale w przeciwieństwie do Jisho myślał i miał instynkt samozachowawczy. Przechylił głowę i popatrzył gniewnie na chłopaczka swojej postury, który chyba znalazł się na nieodpowiednim stanowisku. - Gdybym się nie obawiał, że urąbiesz mi obydwie łapy i nogę w gratisie, to bym ci za to zajebał, ale poprzestanę na osobistej skardze w Erze, akurat mam po drodze do gildii. Ja rozumiem kompleksy, patrolowanie ulic zamiast epickiego dziesiątkowania członków Dragon's Howl może boleć, ale żeby się tak wyżywać i zniżać do poziomu tej agresywnej świni!? - wycedził przez zaciśnięte zęby wskazując pod koniec wypowiedzi na leżącego i broczącego z kikutów krwią człowieka, po czym stworzył w dłoni dwa identyczne pociski z wygrawerowanym krzyżykiem, pokazał je przywódcy stada, które bez rozkazu samca alfa nawet nie ruszyłoby się by udzielić wykrwawiającemu się jakiejkolwiek pomocy, wyjął Colta z kabury i umieścił obydwa w slotach.
- To zaklęcie leczące. Z resztą po co ja to mówię osobie, która najwyraźniej ma głęboko w rzyci życie tego tutaj? - wytłumaczył lekceważącym tonem, na dowód jednak przyłożył sobie lufę do skroni i nacisnął spust demonstrując raczej pozytywny wpływ pocisku na postrzeloną nim osobę, a kiedy już nie było wątpliwości wystrzelił drugi w Jisho. Miał całkowicie szczerą nadzieję, że w tak wielkim mieście jak Magnolia znajdzie się przynajmniej jeden mag zdolny na powrót przyszyć temu narwańcowi kończyny.

EDIT: 11000 - 600 = 10400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   09.03.16 23:56

Dźwięki. Dźwięki. Wszędzie dźwięki! Nie potrafię się skupić. Nie potrafię ich zrozumieć. Zaczyna boleć mnie głowa. Tam krzyczą! Tutaj krzyczą! Wszędzie krzyczą! Ktoś pała żądzą mordu. Przerażające. Po chwili jednak jest już normalnie. Żądza mordu gdzieś wyparowała. Czyżby ktoś umarł. Zaczynam się trząść, nie mogąc się ruszyć. Wszyscy tutaj umrzemy? Znowu krzyki. Ktoś coś do mnie mówi? Nie rozumiem. Staram się to zignorować, zatykając uszy. Niemniej jednak dalej, jakby na złość, wszystko słyszę. Nawet Tajemniczy Głos jest jakiś niespokojny. To pewnie dlatego, że go boli i nie chce przestać. Ból może doprowadzać do takich rzeczy i takich stanów. Oczywiście, że może. Ja jednak ciągle czekam na swoją karę, klęcząc przed Koltem. Ta jednak nie nadchodzi. Czyżby Tajemniczy Głos nie zamierzał mnie karać? A może jest zbyt słaby by to zrobić? A może jest smutny? Z trudem więc wstaję i uśmiecham się w jego kierunku. A następnie szybko podchodzę doń i przytulam Go mocno. Nie puszczę! Po prostu nie puszczę! Albo umrę, próbując Go obronić albo obaj przeżyjemy. Wiem. Mistrzyni pewnie byłaby zła, że tak się narażam. Tak, wiem, to Jej marzenia są dla mnie najważniejsze, jednak nie jestem w stanie przejść obojętnie wobec tragedii, która dotknęła Tajemniczy Głos. Zaczynam znów lekko płakać. Jaką ja jestem małą, cholerną beksą! Nie jestem masochistką i zazwyczaj mam dobry humor i tryskam optymizmem. Jednak teraz po prostu bardzo, ale to bardzo się boję. Cóż mam zrobić, jeśli nie płakać? Lecząca aura dalej się utrzymuje, próbując dalej uleczyć Kolta. Jednak nie jestem w stanie stwierdzić czy moja magia jest do tego zdolna. Niemniej jednak staram się bardzo! Chociaż tak na prawdę nie widzę efektów.

MM: 3150 - 150 (Utrzymanie Wzmocnienia) - 500 (HH) = 2500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Ulice   12.03.16 3:56

Cóż jako, że Jisho leżał na ziemi i w sumie to z bólu zemdlał, stopniowo się wykrwawiając a Kapitan słuchał sobie jak Kolt mu ubliża, to możemy przejść jakieś 2 sekundy do przodu kiedy tamten z rady, któremu nogę Jisho rozwalił wstał. Przestał się trzymać za nogę, do kieszeni schował jakąś dziwnie wyglądającą igłę oraz nić i wstał opierając się o laskę. Wróćmy jednak do Kolta, który próbował władzy dyktować warunki.
Kapitan tylko przytakiwał z miną „0 fucks given”. Najwidoczniej nie pierwsza i nie ostatnia to będzie skarga za rzekome nadużycie swoich kompetencji. Coś w tym jednak było, bo rzadko kiedy słyszało się o rozbojach w środku miasta. Może na serio tamten miał takie uprawnienia? Kolt w końcu nie ma całej księgi prawnej w małym paluszku, ba nawet nie studiował prawa. Ale nie musi wiedzieć, że Kapitan też nie, a koneksje pomagają praktycznie wszędzie. Nadal w ręce trzymał miecz, kiedy to Kolt wyciągnął swoją broń i wymierzył. Z początku tamten sobie myślał, że blondasek sobie palnie w łeb. W sumie nie muszą powstrzymywać samobójców, gorzej jeśli mierzyłby do kogoś ale skoro już sobie palnął w łeb i nic się nie stało to tamtemu prawdopodobnie też nic nie będzie.
- No to skończyłeś już blondasku czy mam Ci doliczyć dodatkowe 5000 za zniewagę funkcjonariusza? – w sumie krwawienie maga zostało częściowo zatamowane, częściowo bo nadal sączyła się obficie krew, ale nie tryskała już strumieniami. Wtem do Jisho podszedł wcześniej zraniony mag. Wziął jego leżące ręce i zwyczajnie zaczął je… przyszywać. Tak jak szyje się pluszakowi łapkę czy inną część ciała. Nić, którą to robił pozostawiała po sobie niebieskie ślady, które też były widoczne na nodze maga. Tymczasem rany Kolta również się zaleczały za sprawą Sarah. Nie była to profesjonalna opieka medyczna, ale przynajmniej już nie krwawił i ran było coraz mniej. Nadal trzeba będzie to opatrzeć, ale to już mag zrobi we własnym zakresie. Życiu tego, który leżał jak również Kolta nie zagrażało nic. Jisho natomiast miał za pomocą dwóch lasek usztywnione ręce z jakiegoś powodu.
- Myślałeś kretynie, że odetnę mu od tak ręce i dam się wykrwawić? Po to w oddziale mam medyka, by sprzątał pole bitwy i nie pozwolę, by ktoś kto podniósł rękę na któregokolwiek z moich chłopców uszedł bezkarnie. Dotarło do tej pustej blond łepetyny czy nie? – zapytał świdrując Kolta swoim przenikliwym spojrzeniem. Wyciągnął z kieszeni niewielką karteczkę, na której zaczął coś skrobać długopisem. Zaraz potem patrząc z góry na Kolta wyciągnął w jego kierunku rękę z ową kartką, którą oderwał. Było na niej napisane: Mandat za zakłócanie porządku, wszczynanie walk w mieście, zniewaga funkcjonariusza. Pod spodem były wszelkie niezbędne dane osoby, która ten mandat spisała. Trochę dziwne, bo Rada Magiczna raczej nie wystawiała kwitków za takie rzeczy. No i rzecz jasna kara, czyli 2000 za zakłócanie, 5000 za walki i dodatkowe 5000 za zniewagę funkcjonariusza.
- Możesz przyjąć albo procesować się, z czego jeśli przegrasz proces to obciążą Cię również kosztami dodatkowymi. Możesz też wymyślić dostatecznie przekonującą historyjkę dlaczego tylko on powinien płacić – wskazał ruchem głowy na Jisho, którego położyli na noszach. Tak, mag który był „medykiem” również miał artefakt, który zmieniał się w przenośne nosze. Oczywiście Kapitan cały czas się świecił tą żółtą poświatą. Pytanie tylko czy Kolt się będzie wykłócał i zrobi sobie wroga wśród stróżów prawa? Doprowadzi do kolejnej walki, kiedy Sarah jest w pobliżu? Kości zostały rzucone, tylko czemu mistrz gry się śmieje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Ulice   12.03.16 19:51

No i nadzieje zostały spełnione. Kto by się spodziewał, że miejski patrol prócz niesamowitego szermierza będzie się składał jeszcze z maga zdolnego w ekspresowym tempie leczyć poważne rany? Na pewno nie Kolt. Wliczony w zestaw jest pewnie jeszcze jakiś gostek od ogromnych, ratujących cywili tarcz, inny od ekspresowego wiązania agresorów, jeszcze inny od ofensywnej siły na dystans, no i jeszcze jakiś telepata odpowiedzialny za kontakt z posterunkiem, a i tak wszyscy używają tych tandetnych, piorunujących lasek. Założę się, że przetarg na nie wygrał któryś z, wątpliwego istnienia kochanków Hisui. Szkoda, że ostatnie spotkanie kowboja ze specjalnym oddziałem Rady przeznaczonym do pracy w terenie uświadczyło go w przekonaniu, iż grupki takie niewiele potrafią prócz gadania, a gdy przyjdzie co do czego pozwalają uciec jakimś smoczym chimerom narażając okoliczne owce i dziewice na uszczerbek na zdrowiu. Pewnie się babkom od HRu pomieszały papiery, może nawet niekoniecznie niechcący. Czy ktoś tu wspominał coś o koneksjach?
- Tak, dokładnie tak myślałem. Powinienem przyglądać się z uśmiechem jak ktoś chlasta drugiego człowieka i wiwatować rzeźnikowi tylko dlatego, że przedstawia się jako członek magicznej policji i powinien wiedzieć co czyni? Fakt, że umiesz coś naprawić nie upoważnia Cię do niszczenia i nie mówię tu o jakimś spisanym prawie, a o zwykłej ludzkiej moralności. Ba! Ty nie potrafisz naprawiać pochlastanych przez siebie ludzi, a wykorzystujesz do sprzątania po swojej zabawie jednego z podwładnych. Za podniesienie ręki na własnych "chłopców" każesz właśnie ich dodatkową robotą, nawet jeśli sami są ranni, nie widzę w tym zachowaniu za bardzo sensu prócz egoistycznej potrzeby prezentacji siły - odparł odpowiadając na świdrujący wzrok zdecydowanie pogardliwym spojrzeniem podkreślonym nieznacznie uniesionymi brwiami. Za patrzenie chyba już nie ma kar pieniężnych, prawda? Odebrał lewą ręką świstek, przebiegł szybko jego treść, a brwi uniosły mu się zdecydowanie wyżej, nie żeby był zaskoczony grzywną, w końcu już go ostrzegano, nawet o tych pięciu kaflach dopisanych na końcu. Swoją drogą gostek się niesamowicie ceni, a został tylko pośrednio nazwany świnią. Wrażliwiec. Tym co kowboja faktycznie zdziwiło była widniejąca pod kwotą do zapłaty praktycznie kopia dowodu osobistego kapitana, może nawet ze zdjęciem, mimo że takie dokumenty we Fiore nie istnieją.
- To jest jakieś prowokujące zaproszenie do złożenia skargi, czy tylko fałszywe dane bym się odczepił? - zapytał obracając świstek w kierunku funkcjonariusza i wskazując palcem na jego domniemane nazwisko. Lekceważenie oraz usilna próba pokazania swojej nietykalności, wyższości i nieomylności ze strony tego strażnika miejskiego niesamowicie Kolta irytowały. Komuś tutaj władza uderzyła do głowy, szkoda tylko, że aresztowany nie bardzo ogarniał swoje prawa i nie wiedział na co faktycznie może sobie pozwolić.
- Przyjmuję. Nie będę się szlajać po sądach pewnie jeszcze targając za sobą tą małą jako świadka, czy innego współuczestnika. Z resztą, tak, biłem się w środku miasta i chyba nawet udało mi się Ciebie urazić, a przestrzelenie temu wariatowi kolana zdecydowanie nie przemawia na moją korzyść. Nie wybronię się, a wymyślanie historyjek bardziej wiarygodnych niż rzeczywistość jakoś mnie nie rajcuje - rzucił wzdychając, składając karteczkę na cztery i chowając ją do tylnej kieszeni. Po krótkiej chwili zawahania Colt także wylądował w kaburze. - Nie mieliśmy iść na jakieś przesłuchanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Ulice   12.03.16 21:00

Tego było już za wiele. Moja mała główka nie jest w stanie dłużej wytrzymać tej całej sytuacji. Czyżbym popadała w paranoję? To bardzo prawdopodobnie. Z całej siły ściskam Tajemniczy Głos, tulę Go, próbuję jakoś pocieszyć, a ten nawet mnie nie zauważa. Jednym słowem coś jest nie tak. Coś wyjątkowo mocno absorbuje uwagę Tajemniczego Głosu. W zasadzie głosy są dwa. Jeden, mój, Tajemniczy i drugi jakiś dziwny. Wcale mi się nie podoba. To pewnie on nam zagraża. Czyżby chciał nas zjeść? Pewnie tak. On jest zły, a my powinniśmy uciekać. W zasadzie jednak na ucieczkę jest już prawdopodobnie za późno. Jedyną możliwością jest próba odciągnięcia tego Złego. Jedno z nas będzie musiało się poświęcić, by drugie mogło przeżyć. Decyzja o tym kto zostanie jest wyjątkowo prosta.
"Niech wiatr niesie twe białe skrzydła. Ukojenie bólu! Nadziejo słów! Peleth!"
W mych myślach pojawia się inkantacja, a lecząca Kolta aura znika. Spełniła swoje zadanie. Przynajmniej w pewnym stopniu. W tej chwili jednak dużo bardziej niż leczenia potrzebujemy kontaktu i na tym należy się skupić w pierwszej kolejności. Na mojej głowie pojawia się biała sowa. Peleth jest tak samo zdeterminowany jak ja. A ja mimo strachu jestem zdeterminowana. W sumie nic mi już nie zostało. Normalnie bym stała jak wryta i nie mogła się ruszyć, jednak teraz gra idzie o życie mojego Przyjaciela. Nie mogę Go tak zostawić. Mistrzyni pewnie byłaby zła, gdyby się dowiedziała, że jej uczennica zostawiła niewinnego człowieka na pastwę krwiożerczych bestii czy coś takiego. Przekazuję więc Pelethowi wiadomość dla Kolta:
"Ekhem ... przepraszam, ale nie mogę Cię dalej leczyć. Posłuchaj, odwrócę uwagę naszego Wroga, a Ty uciekaj! Ratuj życie!"
To cały mój plan. Peleth przelatuje na głowę Kolta i przekazuje tą pełną rozpaczy, smutku i strachu wiadomość. Przy okazji robi dość sporo zamieszania i rozprasza Kapitana Straży, latając mu przez chwilę przed oczyma i zasłaniając widok. Ja w tym czasie, tj. wtedy kiedy Kapitan Straży powinien być rozproszony, przygotowuję się do dalszego od(b)ciągania jego uwagi. Mam nadzieję, że Wróg ma wszystko na swoim miejscu i nie różni się od normalnych głosów. Jest tylko bardziej wredny i chce nas zjeść, ale jest normalnym głosem, prawda? Tak więc zakładam, że jest normalny. Potrafię go zlokalizować, bowiem słyszę jego głos. Nie jest daleko (oczywiście o tym nie wiem, ale skoro wręcza Koltowi mandat to nie może być daleko), a właściwie bardzo blisko. Robię więc jeden czy dwa kroki i w chwili, gdy Peleth go rozprasza, klękam i zaczynam macać go po kroczu. Tak jak wcześniej chciałam zrobić Tajemniczemu Głosowi. Szukam zamka błyskawicznego czy jakiegoś sposobu by ściągnąć mu spodnie, potem majtki i wydobyć jego cenną armatkę wodną (( ͡° ͜ʖ ͡°)) czy coś takiego. Oczywiście ciężko mi to nazwać, bowiem nikt mnie nazewnictwa nie uczył. W zasadzie to ja nawet nie rozumiem słów. Kolejna częścią planu jest włożenie tej armatki do buzi i dokładne jej wymycie śliną. No i to w sumie cały plan. Kiedyś tak robiłam. Inne głosy po pierwsze nie uciekały, a po drugie jeszcze chwytały mnie za włosy i dociskały mocniej. Armatka wchodziła mi do gardła, co prawdę powiedziawszy, było średnio przyjemnym uczuciem. Trochę mi brakowało powietrza czy coś w tym rodzaju. No ale, nie uciekali i ten element postanowiłam wykorzystać. Jeśli nasz Wróg jest normalnym głosem, to też nie powinien uciekać, jeśli włożę jego armatkę do swojej buzi. A jeśli nie będzie mógł ode mnie uciec, to jeśli ja nie ucieknę to on nie będzie mógł się ruszyć. A skoro nie będzie mógł się ruszyć, to nie będzie mógł gonić Tajemniczego Głosu. Tajemniczy Głos będzie mógł więc na luzie uciec. A jak ucieknie to nie zostanie zjedzony, prawda? To dobry plan! Poświęcić się, zaznając trochę przyjemności. Pomóc Przyjacielowi. Ochronić Go w ten sposób. A potem niech dzieje się co chce! Mogę nawet umrzeć w niesamowitych męczarniach! Co mnie to obchodzi? Jestem to winna temu, który mnie dzisiaj nakarmił i teraz ma przeze mnie wielkie, zaprawdę wielkie kłopoty - Tajemniczemu Głosowi!

MM: 2500 - 400 (Postać) - 300 (MMB) = 1800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Magnolia-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie