IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Teatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Teatr   07.11.14 7:43

Wielka chluba miasta Onibus to właśnie teatr. Imponujący, masywny budynek, którego główne wejście jest zdobione przez filary podtrzymujące strop. Na owym stropie w polu w kształcie trójkąta rozwartokątnego znajduje się wiele zdobień oraz jego herb. Wejście stanowi po prostu czerwony materiał imitujący kurtynę. Wstęp jest bezpłatny, a od razu po przekroczeniu przejścia ląduje się na sali. Około ośmiu rzędów po piętnaście krzeseł sprawia, że rzadko kiedy braknie miejsca. Są trzy ścieżki, którymi można się dostać do tych atrakcyjniejszych miejsc, oczywiście po stronie lewej, prawej i pośrodku. Wejście na scenę zaś stanowią schodki po dwóch stronach, a za kurtyną ukryte jest przejście na zaplecze dla aktorów. Tam znajdzie się wszystko, co może pomóc w charakteryzacji aktora lub rekwizyty używane podczas przedstawień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   23.12.15 19:32

Mikoto z ogłoszeniem w łapce stanął przed wielkim budynkiem, w którym ponoć grasowała niebezpieczna bestia.
- To chyba tutaj. - powiedział do siebie, i nie zabrzmiało to jakby był pewny swego. Raczej jakby miał co do tego pewne wątpliwości. Ale nawet jeśli faktycznie był to teatr, o którym mowa w ogłoszeniu to czy mógł sobie tam od tak wejść frontowymi drzwiami? Przecież bestia mogła się wydostać i zacząć pustoszyć miasto. A po czymś takim sławy jako bohater na pewno by nie pozyskał. Rozejrzał się więc bezradnie jakby szukając kogoś kto mógł mu udzielić jakichś wskazówek. I zwrócił uwagę na porę dnia, bo było to dość ważne. Bo kiepsko byłoby jakby nagle jeden z jego duchów nie przybył w razie potrzeby.
- Jaki w ogóle mamy dziś dzień? - pomyślał na głos, bo to też było dość istotne. I co miał biedaczek teraz zrobić jeśli nie znajdzie nikogo kto powiedziałby mu jak dostać się do środka? A tam, coś na pewno wymyśli. Pokiwał głową do własnych myśli, tym razem z większą pewnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   25.12.15 12:48

/Sorry, że tak późno. Święta, event and stuff
Był piękny środowy poranek, kiedy to Mikoto zdecydował się udać do teatru w której grasuje rzekoma poczwara. Frontowymi drzwiami nie było jak wejść, wszakże właściciele przybytku pomyśleli o tym by bestia nie wydostała się. Jak je zabezpieczyli? Ot, na drzwiach wymalowany był magiczny znak, który pełnił funkcję rygla i każda próba dotknięcia go kończyła się dotkliwym porażeniem. Na niebie nie było nawet najmniejszej chmurki, a szukając kogoś kto mógł coś wiedzieć na temat zlecenia to owszem, znalazł kogoś. Przed samym teatrem była budka odźwiernego, który zajmował się zamykaniem i otwieraniem przybytku na czas. Był to niewielki domeczek z czerwonym daszkiem, do którego prowadziły drzwi. Nie było w nim żadnego okna, poza veluxem na dachu. Wewnątrz na pewno ktoś był, bo raz że drzwi były uchylone a dwa z wnętrza dochodziła spokojna muzyka grana na harfie, jednak wydawała się nieco inna niż płynąca z typowego instrumentu. Jak się okazało po trzaśnięciu to użyty był tu gramofon. Wewnątrz na zydlu siedziała dziewczyna z gazetą rozłożoną przed swoimi szarymi oczyma. Siedziała w dość luźnej pozie, a na sobie miała czarny kaptur, czarny szal, lekki pancerz koloru szarości a na jej naramienniku siedział sobie dosyć pokaźnych rozmiarów kruk. Dziewczę miało czarne, krótkie proste włosy. Usłyszawszy, że nie jest sama w swojej budce odłożyła gazetę i delikatnym ruchem dłoni zdjęła igłę z gramofonu. Nie był to szybki ruch, nigdzie jej się nie śpieszyło.
- Ty pewnie jesteś magiem, który ma się zająć bazylisheckiem czy jak tam się ta paskuda zwała – spytała i leniwym ruchem podniosła się z zydla. Dziewczyna miała jakieś metr sześćdziesiąt najwyżej, a jej obcasy były podkute niewielką warstwą metalu.
- Do środka możesz się dostać tylko od strony komina lub przez frontowe drzwi, które mogę Ci otworzyć. Którą opcję wybierasz bohaterze? – zapytała Mikoto.
Postać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   26.12.15 15:54

Mikoto szybko zlokalizował kogoś, kto mógł mu udzielić jakichkolwiek informacji na temat dostania się do teatru. Niewielka budka, z której dochodziła przyjemna muzyka. Kiedy młody mag tam podszedł zauważył wewnątrz dziewczynę z krukiem na ramieniu. Nah, jak pech to pech... - pomyślał marszcząc brwi. Bowiem przedstawicielki płci pięknej uważał z głupia, a przynajmniej dziwne. Zaraz jednak mordka rozjaśniła mu się w uśmiechu. Pokiwał głową na jej pytanie, chociaż nie do końca było to pytania. Ale i tak pokiwał głową starając się wyglądać poważnie. Chociaż uśmiechu nie potrafił powstrzymać. Ale jak miał się nie cieszyć, w końcu został potraktowany poważnie, nie wzięto go za jakiegoś dzieciaka.
Chociaż to może dlatego, że sama za wielka nie była o czym Mikoto się przekonał kiedy stanęła przed nim. Miała tylko parę centymetrów więcej.
Po jej kolejnym pytaniu (czy raczej pierwszym) mag Gwiezdnych Duchów dosłownie pokraśniał z radości. Dziewczyna nazwała go bohaterem, to był jego pierwszy raz! A skoro został nazwany bohaterem to nie miał zamiaru włazić tam przez jakieś kominy.
- Wejdę frontowymi drzwiami. - oznajmił znów próbując zrobić poważną minę. - A! I jestem Mikoto. - przedstawił się. Trochę późno, ale co poradzić. Wiedział, że o czym zapomniał, ale nie pamiętał o czym. Ale skoro już się przedstawił to było okey. Sprawdził jeszcze czy jego klucze są na swoim miejscu i był gotów zaczynać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   28.12.15 2:10

- Dobra, skoro wybierasz front to wejdziesz frontem. Wyślę z Tobą Proch by w razie czego otworzył Ci drzwi – wskazała głową na kruka, a kiedy chłopak się przedstawił to dziewczyna klepnęła się w pierś metalową rękawicą – Mnie nazywają po prostu Death. Death Nephilim – przedstawiła się, ale nie wyciągnęła ręki. Kruk poleciał w górę, rozsiewając za sobą popiół. Co było nieco dziwne, bo raczej się nie palił ani nie śmierdział jak grillowany kurczak. Kruk przysiadł na oknie i wleciał do środka przez szparę w oknie teatru, a Death podeszła do drzwi i dotknęła bariery ręką. Na moment kręgi magiczne zniknęły, a dziewczyna otworzyła drzwi przed Mikoto – Jak nie wrócisz w ciągu 24 godzin albo Proch zda mi, że nie żyjesz to rekwiruje sobie dobytek żeby nie było – powiedziała po czym zamknęła za magiem drzwi, kiedy ten był już w środku. Klucze rzecz jasna jak również pozostałe rzeczy są okej. W środku natomiast mógł znaleźć pobojowisko, a za sobą miał drzwi, które spowiły się właśnie czerwoną energią. Widocznie bariera została aktywowana. Przed sobą miał szatnie, wejście do łazienek jak również schody prowadzące do loży ekskluzywnych oraz schody prowadzące w dół do tych normalnych. Na razie potwora ani widu ani słychu, jednak wszędzie walały się podarte ubrania, krew, czasami kości czy kawałki spleśniałego mięsa które były konsumowane przez szczury. Zaraz na ramieniu chłopaka usiadł kruk, który zakrakał złowieszczo. Teraz jak szło mu się przyjrzeć bliżej to miał czerwone, mordercze ślepia. Więc od czego nasz bohater zacznie? Loża VIP, toalety czy może zejdzie na dół i dalej do backstage?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   28.12.15 17:27

Dziwne kruczysko przy wzbiciu się z ramienia swojej pani rozrzuciło coś jakby popiół. Mikoto to przyuważył, ale nie widząc w tym nic interesującego czy wartego większej uwagi więc zwrócił się do dziewczyny.
- Death? - uniósł brew. Jakieś dziwne to imię miała, naprawdę dziwne. - Ładnie. - dodał chociaż wcale za ładne takiego imienia nie uważał, po prostu starał się być miły.
Za to przed samym wejściem trochę się zdenerwował.
- Nie umrę! - zakrzyknął marszcząc brwi. - A nawet jeśli to i tak ich stamtąd nie wyciągniesz, bo potwór zostanie. - dopowiedział byleby zrobić jej na złość. I wszedł do środka. Nie polubił jej, bardzo nie polubił.
- Wiedziałem, że dziewczyny są głupie, ale żeby aż tak... - burknął do siebie już za zamkniętymi drzwiami. I co dalej? Kruczysko podleciało kiedy młody mag zajęty był ogarnianiem okolicy. Dopiero po chwili chłopaczyna zauważył czerwone ślepia ptaka i wzdrygnął się na to. Chociaż nigdy by się nie przyznał, że coś takiego miało miejsce. Sam widok otoczenia też nie zachwycał i Mikoto walczył chwilę z mdłościami jakie go ogarnęły. Na szczęście nie jadł za dużo rano i zdołał utrzymać to w środku.
- Sio. - zegnał ptaszysko i ruszył schodami na dół. Starał się nie patrzeć na ludzkie szczątki walające się po podłodze i omijać je szerokim łukiem. W łapkach trzymał jeden ze swoich kluczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   30.12.15 22:45

Ptaszysko odleciało, kiedy zostało odegnane. Wleciało w głąb korytarza zaraz potem kiedy to Mikoto ruszył schodami w dół. Im niżej schodził, tym intensywniejszy stawał się zapach gnijącego mięsa. Atmosfera była ciężka, zwłaszcza że na dole uszkodzone były niektóre lacrymy oświetlające dlatego pewne miejsca były spowite całunem ciemności. Porozrzucane kawałki drewnianych drzwi, wygięte słupki które kiedyś pewnie odgradzały teren czerwonymi szarfami. Teraz wszystko leżało tu w nieładzie, a podłoga była brązowo-buraczana lepiej nie wnikać czy od krwi, czy innych wydzielin z ciała. Na razie potwora nie było widać, ale za to można było usłyszeć głośny, niski pisk który dobywał się ze sceny teatralnej. Akurat kiedy Mikoto przechodził obok naruszonych drzwi, przez które mógł zerknąć do środka. Stworzenie było dosyć duże, pewnie ze 3 metry długości miało, chociaż dziwne że przy takiej masie wydobywał się z gardzieli niski pisk. Jakby ktoś drapał pazurami po tablicy. Na scenie to coś zrobiło sobie legowisko z ludzkich szczątków, porwanych szmat oraz… lepiej nie wnikać z czego, bo nie wygląda to apetycznie. Na dodatek stworzeniu brakowało paru kolców na grzbiecie. Jak na razie chyba nie zauważyło Mikoto, ale to może się zmienić niebawem bo stworzenie zlazło ze sceny i zaczęło coś niuchać pomiędzy krzesłami. Wyniuchało tam coś, otóż spod krzesła wyciągnęło ludzką rękę. Oderwaną wcześniej, a teraz zaczęło głośno mlaskać i ciamkać ją w swoich ostrych zębach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   31.12.15 14:08

Młody mag Gwiezdnych Duchów już żałował podjęcia się tego zadania. I z każdym krokiem w dół żałował tego coraz bardziej. Ale przecież nie mógł się wycofać, bohaterowie się nie wycofują. Więc wytrwale parł naprzód. Szedł w scenerii wyciągniętej niczym z horroru coraz mocniej zaciskając łapkę na swoim kluczu.
Włoski zjeżyły mu się na karku kiedy usłyszał pisk. Skamieniał, po prostu skamieniał nie zdolny postawić kolejnego kroku. W końcu udało mu się ponownie ruszyć naprzód i kiedy spojrzał przez rozwalone drzwi w końcu zobaczył bestię.
- Nie... Nie dam rady... - powiedział do siebie cichutko. Nagle zrobiło mu się jakoś sucho w gardle, że nawet te kilka słów wypowiedział z trudem. Spojrzał za siebie, chciał wrócić. Chciał po prostu stąd wyjść i zostawić tą bestię jakiemuś bardziej doświadczonemu magowi. Ale czy mógł wyjść? Przecież ta głupia dziewczyna chyba zamknęła barierę i nie było odwrotu. Włosy znów mu się zjeżyły na wspomnienie jej słów. "Jak nie wrócisz w ciągu 24 godzin albo Proch zda mi, że nie żyjesz to rekwiruje sobie dobytek żeby nie było" - teraz wiedział o co jej chodziło. Zwyczajnie nie był w stanie nic zrobić, nic poza patrzeniem na potwora. Patrzył jak ten wyciąga coś spod krzeseł i zaczyna to zjadać mlaskając przy tym w paskudny sposób . I wyobraził sobie, że to jego własna łapka znajduje się w paszczy potwora... Mikoto zwymiotował. Było to dla niego zbyt wiele, dotychczas udało mu się powstrzymywać, ale już nie był w stanie.
- Otwórz  się bramo Rylca: Caelum. - wypowiedział z trudem inkantację. Był przekonany, że potwór zaraz przyjdzie go zjeść, a nie chciał być zjedzony...
- Caelum, nie daj mu mnie zjeść. Proszę... - powiedział do swojego ducha, który pojawił się w swojej podstawowej formie. I razem z Rylcem Mikoto zaczął się wycofywać mając nadzieję, że mimo wszystko potwór go nie zauważył.

Cytat :
MM: 3.000 - 400 = 2.600
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   01.01.16 20:03

Mikoto wyrzucił z siebie swoje śniadanie, a być może obiad? No w każdym razie zawartość żołądka, kiedy tylko strach połączony ze zniesmaczeniem wywołanym przez ciamkającego rękę potwora. Być może właśnie dlatego Death wysyłała Proch za każdym śmiałkiem, który tam wchodził. Niewielu zapewne mogło znieść widok, być może właśnie pożeranych resztek innego bohatera który tu przyszedł by okiełznać bądź zabić bestię. Nie trzeba wspominać, że Mikoto czuł się potem słabo jak zresztą każdy po zwymiotowaniu, ale czego to nie dostarczy zaraz zastrzyk adrenaliny? Otworzył bramę, a przez nią pojawił się jego sferyczny duch z aureolką. Cóż poza dodaniem do smrodu całej tej zgnilizny, zapachu swoich wymiocin Mikoto jeszcze przy tym narobił troszkę hałasu i stworzenie na pewno go zauważyło, gdyż znowu pisnęło, bardziej złowieszczo i groźnie jak zwierzę broniące swojego terytorium, po czym zaczęło biec w jego stronę na czterech łapach. Taranując po drodze wszelkie krzesła, które tylko wlazły mu pod łapy. Pękały one niczym zapałki, a mag w tym momencie musiał przygotować się na niechybne starcie. Potwór był na tyle duży, że swoją masą mógł sobie pozwolić na bycie żywym taranem. Chociaż przez drzwi pewnie da radę przejść normalnie, nie robiąc w nich dodatkowej dziury.
/Żeby nie było niedomówień. Proszę byś opisywał w postach ruchy Caleum jakie wykonuje. W trakcie walki. Jest to lepiej punktowane kiedy oceniam efektywność ruchu. Na razie masz plusy za odgrywanie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   02.01.16 10:17

Gwiezdny duch pojawił się, ale Mikoto na pocieszonego tym faktem nie wyglądał. Bardziej martwił go fakt, że bestia go zauważyła. Zauważyła i obrała za swój cel, już zmierzała w jego kierunku. Na mordce chłopaczyny wyraźnie dało odczytać się strach. Wyciągnął łapkę w jego kierunku w taki sposób jakby chciał sobie stwora podporządkować.
- Stój, nie zbliżaj się! Nie chce z tobą walczyć. - powiedział i to akurat była szczera prawda. Nie chciał walczyć z tym stworzeniem. Tyle, że nie bardzo wierzył żeby potwór go posłuchał. I w jego głosie brakowało pewności. Niby całkiem nieźle dogadywał się ze zwierzakami, ale to nie był zwyczajny zwierzak i chyba nie dało się go oswoić. Chciał to zrobić biorąc to zlecenie, nie chciał stworzenia zabijać. Ale teraz... teraz chciał tylko wyjść stąd cało. Ale jak to zrobić? Jakoś nie wierzył, że uda mu się potwora pokonać, a kiedy tak patrzył jak ten się zbliża to i jakiekolwiek próby oswojenia wydawały się niemożliwe. Ale przecież nie mógł się po prostu poddać i czekać, aż stwór go zeżre.
- Stój... - spróbował jeszcze raz, i jakby trochę zakręciło mu się w głowie. Może z osłabienia, a może strachu. Nie mniej nieco niezdarnym ruchem rozłożył swój kij. I czekał, po prostu czekał bo niewiele mógł tym patykiem zrobić. Po prostu nie miał lepszego pomysłu.
Rylec w tym czasie przygotowywał się, na to aby jakoś odeprzeć atak basyliska. Mikoto czekał z wyciągniętym przed siebie kijkiem, ale nie dał rady zrobić z niego jakiegokolwiek użytku. Po prostu odskoczył gdzieś w bok kiedy potwór się zbliżył. I wyglądało to na ruch skrajnie zdesperowanego człowieka - odskoczyć, byle dalej, nieważne co. Upadł na ziemie gdzieś z boku, aby zaraz spróbować się podnieść.
A Caleum w swojej bojowej formie, w której mógł sam się poruszać czekał. Czekał za drzwiami, aż basylisk się z nich wyłoni. I wówczas chciał z całą swoją mocą uderzyć w niego. Uderzyć w łeb potwora ściślej mówiąc. Uderzyć, aby odepchnąć bestię od Mikoto tak, że jeśli ten uskakiwał w lewo to Rylec stara się stwora odepchnąć w prawo. Chłopak nawet nie widział poczynań swojego ducha, ale ten naprawdę starał się spełnić życzenie swojego właściciela. Starał się nie pozwolić mu skończyć w paszczy bestii. I po tym pierwszym uderzeniu próbował kolejnych. Lewitując cofał się trochę, aby z rozpędu wyrżnąć w łeb stwora. A Mikoto patrzył tylko z lękiem czy duchowi uda się coś zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   04.01.16 19:35

Stwór nie wyglądał na skorego do negocjacji. Nie w momencie, kiedy przebudzony w nim był instynkt drapieżnika który nie dość że podsycany był głodem, to jeszcze tym że jest to ewidentnie samiec. Plus Mikoto wyglądał na prostą zdobycz. Stworzenie wbiegło przez drzwi, odrywając resztki desek i rozrzucając je po podłodze. Mikoto zdążył odskoczyć, a zanim stwór zdążył dobić do młodzieńca, Rylec uderzył w niego. Popchnął stworzenie w bok, całkowicie nieświadome wtedy że ktoś za drzwiami może jeszcze czekać, więc atak się powiódł. Caleum zdążył go uderzyć go jeszcze raz w pysk, zanim stwór po prostu obkręcił się i za pomocą ogona przygrzmocił w gwiezdnego ducha aż zadudniło na korytarzu. Nie trzeba być geniuszem by wiedzieć co stało się dalej, bo uderzył akurat pod takim kątem, że rylec pędził w stronę Mikoto z dosyć sporą prędkością. Wprawdzie chłopak miał chwilę na unik, ale zaraz bazylisk pewnie ponownie przystąpi do ataku. Jedno było pewne. W wąskim korytarzu ogon bestii jest całkiem niezłą bronią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   06.01.16 11:16

Mikoto jakoś udało się odskoczyć i nie zostać pożartym przez potwora. To już sukces. Szybko spojrzał w kierunku potwora.
- Ha! Dlaczego się nie poddasz i nie wrócisz grzecznie do klatki? - zawołał widząc jak potwór dostaje od jego duszka.
- He? - wydusił z siebie tylko kiedy widząc jak potwór uderza w Rylca, a ten zmierza w jego kierunku. Chłopaczek spróbował odskoczyć przed duszkiem. - Caelum, jesteś cały? - rzucił obracając się za duszkiem (o ile udało mu się go uniknąć. Tylko, że nadal był tam ten potwór w kierunku Mikoto znów się obrócił. Jeśli ten znów atakował chłopaczyna zaczął uciekać. Przynajmniej aż nie dobiegnie do jakichś drzwi. I wtedy w bojowej pozie, ale z nieco przestraszoną miną znów się odwrócił do potwora. Korytarz był wąski, a potwór całkiem duży więc może jednak powinien zostać tutaj? Stwór chociaż trochę mógł mieć trudności z poruszaniem. W każdym razie Mikoto chodziło o to, żeby odskoczyć i schować się w pomieszczeniu kiedy stwór będzie atakował po czym znów wyjść na korytarz. A jakby Rylec się już pozbierał to znów miał przywalić basyliskowi z rozpędu. A potem...
- Caelum w nogi. - zawołał biegnąc w przeciwnym kierunku. Kiedy odbiegł kawałek zatrzymał się. - Dobra, chyba wystarczy. Zmień się w działko. - polecił duszkowi. I kiedy ten już to zrobił Mikoto poczekał chwilę, aby bestia znalazła się w zasięgu. Strzelił celując jej w łeb. Taki przynajmniej był plan.

Cytat :
MM: 2.600 - 250(Zmiana formy) - 350(strzał) = 2.000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   15.01.16 23:24

Mikoto uniknął losu kręgla, którego zbiłby jego własny rylec. Byłoby to naprawdę ironiczne, gdyby bohater został zdjęty przez swojego własnego ducha. W każdym razie duch nieco obity, ale był cały i sprawny a potwór jak się okazało również biegł za rzuconym duchem. Mikoto stwierdził, że zacznie uciekać aż do najbliższych drzwi. W sumie te najbliżej były w okolicy głównego wejścia na aulę, gdzie znajdowała się scena czyli również legowisko potwora. Ale raczej z niej nie skorzystał, więc zostało wejście do toalet, które się nawinęło. Stwór faktycznie miał trudności z poruszaniem się dlatego każdy filar spowalniał go, gdyż musiał przecisnąć swoje grube cielsko przez korytarzyk i łatwiej było uniknąć szarży. Teraz przyszła kolej na Rylec i jego wbita. Cóż znowu uderzył bazyliska, jednak ten już podirytowany kawałem metalu który go ciągle uderza zaryczał groźnie i trzepnął go ogonem. Nie na tyle mocno by go wyrzucić, ale by wbić w ziemię. Nadal jednak mógł się poruszać, więc dał radę podążyć za Mikoto i że tak to ujmę rozstawić się i oddać strzał, kiedy bestia znowu zaszarżowała. Nie był na tyle celny, bo trafił w łapę bestii co skończyło się tym że wyrżnęła solidnie o posadzkę i zaczęła wyć w bólu, próbując się podnieść dosyć nieudolnie. Posoka tryskała na lewo i prawo, malując ściany i podłogę na czerwono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   17.01.16 12:17

Mikoto przy swoim manewrze myślał, że zejdzie na zawał. Bo gdyby nie udało mu się dostatecznie szybko ukryć w łazience było by z nim bardzo krucho. Ale jakoś się udało i jak tylko bazyliszek go minął wyskoczył z powrotem i zaczął zdupczać w przeciwnym kierunku. Wszystko szło świetnie, nawet udało mu się strzelić w potwora który wyrżnął o glebę. Trochę przestraszył go widok tryskającej na wszystkie strony krwi. Czy to była krew potwora? Chyba tak. Może jednak był w stanie go powalić? Tylko, że nawet mimo tego, że Basylisk był bezwzględną bestią Mikoto nie chciał go zabijać. Wolałby go pojmać, i już nie dla wyższej nagrody. Po prostu nie chciał zabijać. Być może stał się nieco zbyt pewny siebie po jednej udanej akcji i dlatego nie chciał po prostu ponownie uderzać stwora. A przecież jeszcze kilka chwil temu myślał tylko o przeżyciu i ucieczce. Teraz widząc stwora na deskach już tak bardzo się nie bał.
- Nie chce z tobą walczyć. Wróć grzecznie do swojej klatki. - chłopak starał się przemówić do stworzenia. Chociaż wiedział, że teraz bardziej niż dotychczas potwór raczej wpadnie w szał po otrzymaniu takiej rany niż posłucha. Ale może jednak? Może usłucha szczerego głosu chłopaczka? Jeśli jednak dalej będzie atakował to Mikoto nie ma zamiaru zamieniać się w jego obiad. Odda kolejny strzał z Rylca. Tym razem bardziej przykładając się do celowania w głowę.

Cytat :
MM: 2.000 / - 350 (ewentualny strzał) = 1.650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   20.01.16 1:26

Powiadają, że zranione zwierzę potrafi być jeszcze bardziej niebezpieczne niż zdrowe, że te przyparte do muru walczą zacieklej oraz o tym iż istnieje coś takiego jak instynkt przetrwania, który wytworzyły w sobie liczne gatunki. Takowy instynkt miał też bazyliszek, dlatego zanim Mikoto zdążył strzelić zwierz wykonał coś nie przywidzianego w repertuarze. Wystrzelił z pleców kilka kolców, w stronę Rylca przez co strzał spudłował, natomiast jeden kolec rykoszetem trafił blondyna w udo. Nie czynił bardzo poważnej szkody, jednak było to bardzo bolesne, a bazyliszek szybkim ruchem popełzał na reszcie łap w kierunku sceny, gdzie strategicznie ułożył się wokół własnego gniazda, jakby coś osłaniając i pilnując czegoś.
/Lekkie rozcięcie w okolicy prawego uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   30.01.16 10:09

- Ajjj~ - zakrzyknął z bólem w głosie jasnowłosy chłopaczek. Ale nie przewrócił się! Od upadku uratowało go to, ze mocno chwycił się Rylca. Naprawdę mocno, tak że gdyby tylko miał w łapkach dostatecznie dużo siły to pewnie wgniótłby ducha tu i ówdzie.
Mikoto naprawdę nie spodziewał się czegoś takiego. A powinien, powinien być przygotowany na wszystko. W tamtej chwili potwór mógł go wykończyć, ale na szczęście dla blondyna nie poszedł za ciosem. Wycofał się do swojego leża, ale dopiero po chwili Mikoto w ogóle spojrzał za bazyliszkiem. Bo noga bolała i to dość bardzo. Chłopaczyna najpierw sprawdził jak poważna jest rana, ale nie wyglądało to tragicznie. Co prawda nie znał się na tym za bardzo, ale chyba wyżyje. Ale naprawdę bolało jak diabli.
Teraz kiedy potwór się wycofał Mikoto miał najlepszą okazję, aby si wycofać. Tylko, że... Basylisk zachowywał się trochę dziwnie. Na tyle, że mag Gwiezdnych Duchów chciał to sprawdzić.
- Pomóż mi Caelum. - zarzucił do duszka, który zmienił się w lewitującą kulkę z aureolą. W tej postaci pomógł Mikoto pozwalając oprzeć na sobie część ciężaru ciała chłopca, aby temu było łatwiej się poruszać.
I tak Mikoto zbliżył się do leża potwora. I właściwie już żałował kiedy ponownie widział te wszystkie martwe ciała. Przełknął głośno ślinę i poszedł dalej. Kto jak nie bohater uratuje miasto przed tym potworem? Nie chciał podejść za blisko, tylko na tyle aby móc przemówić do kreatury. I mieć czas na reakcję w razie czego.
- Mówiłem, że nie chce walczyć. Wróć do klatki i to będzie koniec. Na pewno wyleczą też jakoś twoją łapę. Ale jak nie wrócisz to będę musiał... no wiesz. - Mikoto starał się mówić pewnym siebie, poważnym głosem. Ale chyba nie do końca mu się to udało, zwłaszcza to kończące zdanie.


Cytat :
MM:1.650 - 250(Zmiana formy) = 1.400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   31.01.16 23:36

Duch przemienił się i pomógł Mikoto utrzymać się na nogach. Wprawdzie rana nie była taka poważna, a po prostu dokuczliwa ze względu na to gdzie została zadana. Nie wyglądało też, żeby potwor miał kolce pokryte jakąś trucizną, bo jak na razie blondynek nie sztywniał ani nic złego się nie działo… no poza tym, że krew leciała i mógł to być niezbyt przyjemny widok. Dobrze, że ma kartę szczepień bo pewnie by dostał jakiegoś tężca czy innego syfa, chociaż przy odrobinie szczęścia o zakażenie krwi nietrudno. Kruk, który do tej pory był nie wiadomo gdzie, przysiadł na jednym z reflektorów i grzebał sobie w piórach obserwując całą tą scenę.
Mikoto zbliżając się coraz bardziej do leża mógł odczuć ten zapach zgnilizny, rozkładającego się truchła, krwi jak i po prostu odchodów zwierzęcia. Gdzieś musiało załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne oraz oznaczać jakoś terytorium. Sprawy przybrały dosyć ciekawy obrót, bo teraz mag widział dokładnie co w leżu się znajduje poza rozwścieczonym potworem, który swoim ciałem przykrywał… jajo. Gdzieś mniej więcej wielkości ludzkiego korpusu o kolorze brązowym, pokryte były jakąś wydzieliną dlatego całkiem nieźle się maskowały w leżu zrobionym z drewna, ciał jak i zwyczajnie skóry bazyliska. Może ich było więcej, ale w każdym razie to były jakieś jaja i bazylisk bronił swojego terytorium jak również jaj. Potwór szczerzył kły i kłapnął parę razy paszczą w ramach ostrzeżenia by mag się nie zbliżał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   03.02.16 17:23

Mikoto udało się dokuśtykać na tyle blisko, aby dostrzec co znajdowało się w leżu. (Dokuśtykać, bo naprawdę starał się nie obciążać rannej nogi. W końcu to była pierwsza rana jaką odniósł. Może niezbyt poważna, ale nie wiedział na ile może sobie w takiej sytuacji pozwolić. Więc opierał ciężar ciała na swoim duszku kiedy stawał na rozciętej nóżce)
- Cooo!? - zakrzyknął. I brzmiał bardziej na zaniepokojonego niż zaskoczonego. I miał ku temu powody. Jajo oznaczało, że stworów musiało być więcej! Przecież sam jeden nie mógł znieść jajka. Zaczął się nerwowo rozglądać jakby spodziewając się, że druga kreatura zaraz mu się pokaże. Ale nie pokazał się, przynajmniej jeszcze. Za to Mikoto dostrzegł to ponure ptaszysko. Pewnie głupi pierzasty stwór doniesie o wszystkim swojej pani. Dlatego chłopak starał się od momentu jak dostrzegł kruka wyglądać na bardziej spokojnego i pewnego siebie. Ale nadal co jakiś czas zerkał po pomieszczeniu czy nie pojawił się drugi jaszczur. Przemówił też znów do Basyliska w gnieździe.
- Zajmę się tym twoim jajem. Ale musisz wrócić do klatki. Inaczej będę musiał dokończyć to co zacząłem. - brzmiał pewniej niż wcześniej, ale mimo wszystko nie zbliżył się. Tylko czy mówienie do tego potwora miało jakikolwiek sens? Chłopaczyna zaczynał w to wątpić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   07.02.16 0:13

O dziwo mówienie do potwora mogło mieć nawet sens, zwłaszcza kiedy był poraniony, krwawił i na dodatek nie miał sił bronić gniazda. Czy jest coś gorszego niż poczucie bezsilności kiedy jest się rodzicem? Zwłaszcza u zwierząt objawia się to pewnym zachowaniem, które wymusza na nich to, by się wycofały. Zwyczajny naturalny mechanizm podpowiadający samicy, że powinna przetrwać i mieć ponownie szansę na złożenie jaj. Zresztą Mikoto już pokazał co potrafi zrobić jego duch i jak bardzo to zabolało potwora. Samo to, że wyglądał na pewnego siebie sprawiło iż jaszczur wziął jaja do swojej paszczy i przełknął za jednym razem. Nie słychać było dźwięku pękającej skorupki, a pod gardłem potwora zrobił się wzgórek. Widocznie tam może to wszystko przetrzymywać i najpewniej… zwrócić kiedy będzie bezpiecznie. Stworzenie pokuśtykało w stronę klatki, która była na backstage’u sceny. Nad klatką był pewnego rodzaju zamek, gdyż była po prostu rozsuwana i blokada blokowała, by drzwiczki nie opadły. Wystarczyło czymś mocniej w nią walnąć i klatka powinna się sama zamknąć. Chociaż podejść Mikoto stwór pewnie nie pozwoli, ani tym bardziej Rylcowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   16.02.16 17:08

Potworzyła jednak usłuchała w końcu chłopaczka. Połknęła jajo i udała się do swojej klatki co Mikoto widział podążając za stworem. Inna sprawa, że klatkę trzeba było zamknąć, a on sam nie chciał się zbliżać aby to zrobić. I to bynajmniej nie z powodu potwora, który mógł jego obecność źle odebrać. Po prostu uważał za głupie pchanie się w paszcze potwora, który nadal mógł zaatakować w każdej chwili. Poza tym Mikoto pewien był, że i Rylec nie będzie mógł podejść. Basylisk nie pozwoliłby na to po tym co stało się wcześniej. Jak więc mógł sprawę zakończyć i zamknąć potwora? Był jeszcze kruk, Mikoto mógł się zwrócić do niego, ale nie chciał tego robić. Nie musiało być inne rozwiązanie. I było, przecież sam również mógł przywołać latające stworzonko, aby zamknęło klatkę.
- Dobra robota Caelum, świetnie się spisałeś. - powiedział do swojego ducha odwołując Ducha. Zaraz jednak sięgnął po drugi ze swoich kluczy i zaczął inkarnację przyzywającą.
- Otwórz się bramo ognistego ptaka: Feniks! - zawołał energicznie i w ten sposób powinien pojawić się przed nim ognisty ptak. - Potrzebuję twojej pomocy. Możesz dla mnie zamknąć tą klatkę? Wystarczy, że przesuniesz to coś o tam.
- tu Mikoto wskazał odpowiednie miejsce. A Feniks w swojej niewielkiej postaci powinien bez przeszkód to zrobić. Basylisk chyba nie powinien się niepokoić pojawieniem się tak niewielkiej istotki jak Feniks. Tylko czy ten dałby radę to coś przesunąć w mniejszej formie. Jeśli nie to Mikoto poleci mu zmienić się w większą i spróbować ponownie.

Cytat :
MM: 1.400 - 400 (przywołanie Feniksa) = 1.000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   16.02.16 18:17

Bestia patrzyła się badawczo w stronę Mikoto, który coś kombinował najwyraźniej, jednak póki co raczej nie widziała zagrożenia, skoro Rylec sobie zniknął. Pojawił się za to ptak, który poleciał nad klatkę i przesunął zamek co spowodowało, że kraty opuściły się z hukiem. Basylisk nie mógł nawet zaryczeć za bardzo, chociaż pewnie by chciał. Na razie musiał lizać rany, ale jak to stworzenia częściowo jaszczurowate tak i z regeneracją nie było większego problemu. Tymczasem czarny kruk, który tu wcześniej był zwyczajnie wyleciał sobie z auli, a potem pewnie też z budynku zostawiając Mikoto otwarte wyjście. To chyba kończyło zadanie młodego bohatera, kwestia tylko pofatygować się do wykidajła przed teatrem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   18.02.16 12:45

- Ahh, udało się... - wydusił blondyn opadając na kolana kiedy klatka z Basyliskiem została już zamknięta. Nie było łatwo, przeciwnie nawet bardzo trudno. Zwłaszcza po tym co Mikoto zobaczył w teatrze. Naprawdę makabryczny widok, który dosłownie przewracał wnętrzności. I nadal chłopaczyna się do niego nie przyzwyczaił. A jakby tak się stało to chyba by to go raczej zmartwiło. Ale mimo wszystko udało się, a przynajmniej tak się Mikoto wydawało - że to już koniec. Ale czy na pewno? Bo skąd wzięło się jajo? Czy nie znaczyło to, że jest gdzieś druga bestia?
W zamyśleniu pół siedząc, pół klęcząc na podłodze nawet nie zauważył jak ognisty ptak przyfrunął do niego.
- Świetna robota mały. - powiedział z uśmiechem do feniksa głaszcząc go po głowie. - Bardzo mi pomogłeś, dzięki. Teraz możesz wracać do siebie i odpocząć. - dodał cały czas głaszcząc go po łebku. Ale w końcu odesłał feniksa po czym umieścił klucze w futerale przy pasie. Odetchnął głębiej i wstał powoli. Trzeba było wracać, a żadna to przyjemność siedzieć w takim miejscu. Zanim się obrócił spojrzał jeszcze raz na potwora, który spowodował cały ten chaos. Miał naprawdę poważną minę kiedy tak na niego spoglądał. Dwie, może trzy sekundy i odwrócił się i ruszył do wyjścia. Cieszył się, że to już koniec. Teraz chyba naprawdę mógł powiedzieć, że jest bohaterem. Stoczył bohaterską walkę i poskromił potwora. Tak, z pewnością był jak bohater, a przynajmniej tak się czuł.
Idąc do wyjścia starał się nie obciążać za bardzo zranionej nogi, bo po co ryzykować. Może i rana nie była poważna, ale lepiej dmuchać na zimne. Teraz pozostało tylko powiedzieć o wszystkim dziewczynie na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Teatr   18.02.16 23:39

Potwór pozostał w klatce, bo cóż innego mógł zrobić, jedynie kiedy Mikoto się w jego stronę obejrzał to zasyczał wtedy, ale nic innego się nie stało. Droga powrotna była już zdecydowanie łatwiejsza, bo ani potwór go nie gonił, ani tym bardziej czas. Na zewnątrz było zimniej niż przedtem i padał deszcz. Wewnątrz budki wykidajły paliło się światło, a w środku czekała ta sama osobistość co wcześniej, głaszcząc teraz kruka po łebku.
- No, dobra robota bohaterze. Złapałeś basyliska więc należy Ci się dodatkowa nagroda. Spokojnie, wiem wszystko. Proch mi powiedział – pogłaskała ptaka, po czym sięgnęła do szafki i rzuciła kopertę z banknotami w stronę Mikoto – Mieliśmy kiedyś dwa basyliski. Jednego zabił kretyn, który próbował bawić się w tresera. Być może dlatego tamta uwiła sobie gniazdo na scenie – powiedziała mając założoną nogę na nogę, po czym ruchem dłoni wskazała Mikoto, że czas jego wizytacji w budce wykidajły dobiegł końca. Po chwili zatrzasnęły się drzwiczki, a przez okno wyleciał kruk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 22
Dołączył/a : 09/12/2015

PisanieTemat: Re: Teatr   19.02.16 13:58

Tak, to by wyjaśniało skąd wzięło się jajo. Jak dobrze, że Mikoto nie musiał zmagać się z dwojką tych potworów, bo z pewnością byłoby to ponad siły jego wątłych ramion. Tylko pokiwał głową na znak, że rozumie co się do niego mówi.
Co do tego kruka, tak jak przypuszczał nie było to zwyczajne ptaszysko skoro potrafił wszystko przekazać swojej właścicielce.
- Nie lubię cię. - rzucił zabierając kopertę kiedy wykidajło wyraźnie dawała do zrozumienia, że powinien sobie pójść. Jakby miała coś lepszego do roboty w tej swojej budce, że chciała się chłopaka tak szybko pozbyć. Ale Mikoto nie miał zamiaru się narzucać i wyszedł tak jak sobie tego kobieta życzyła. Oby nie musiał jej już spotykać...

[ z tematu ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1377-mikoto-yamamoto#15322
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Teatr   

Powrót do góry Go down
 
Teatr
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony teatr
» Festiwal Cieni - Teatr Cieni
» Teatr
» Teatr Katharsis
» Teatr Pandora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Tereny zewnętrzne :: Onibus i Kunugi-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie