IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lasy na wzgórzach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Lasy na wzgórzach   29.04.15 9:13

First topic message reminder :

Niektóre wzgórza w Oak są zaskakujące. Może nie pod faktem takim, że znajdują się tam lasy, jednak czasem potrafi się nawet tutaj odnaleźć ukryty, zakopany skarb przez jakąś zamożniejszą rodzinę. Czasem jednak pojawi się jakaś niewielki domek, a tak to wszędzie jakieś dęby i sosny. Aż włosy stają czasem dęba, kiedy to na takim dużym wzgórzu pojawia się las, od brzegu do brzegu porośnięty gęstymi drzewami liściastymi bądź iglastymi. Czasem liście są tak nisko, że światło do miejsca nie dochodzi, a i jeszcze potrafią "zamydlić" wzrok i sprawić, że nagle spadasz z klifu kończącego dane wzgórze i lądujesz pięć metrów niżej z jakimś skręceniem albo czymś koło tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   26.10.15 19:49

Okej. Dobrze. Spodziewała się każdego pytania, szczególnie pytania bliskoznacznego do "kto stoi za tymi morderstwami". Ale nie spodziewała się, że ten półgłówek zapyta się o boga! Czy ona ostatnią akcją wykopała mu zawartość czaszki zwaną mózgiem i zrobiła z niej piłkę do nożnej?! Czy może po prostu jest złotą rybką z alzheimerem, że zapomniał, po co tu są?! Szczęka jej opadła, zarówno w przenośni, jak i rzeczywistym znaczeniu. Dobra, bez przesady, po prostu zrobiła wielkie oczy, otworzyła szeroko usta. Po prostu już nie wiedziała, jak powinna zareagować.

Po tym pytaniu po prostu nie miała ochoty robić w życie.

Wracając jednak do sytuacji, sama dziewczyna zdziwiła się odpowiedzią tego czegoś. Stworzenia, które się wykręciło przed powiedzeniem czegokolwiek. Pan Losu? On je wszystkie stworzył razem z tym wielkim mopem? Zrobiła wielkie oczy. Znowu w tym poście z resztą, ale to już jest inna zupełnie kwestia. Do tego zdziwiła ją... trafność tego głupiego pytania zadanego przez Mao. To... było z tym powiązane? Ale jak to możliwe? W jaki sposób? Huuuh?!
Dobrze jednak, przejdźmy do analizy, którą wypadałoby w tym momencie przeprowadzić. Nie wiedziała, o kim mówił Mao, acz miała swoją ścieżkę myślenia. Ten tok rozumowania działał strasznie okrężnie. "Odbierze wasze życia i zlepi z żywotami innych, jak to zrobił z nami po wyjściu z tego świata" - swoiste ostrzeżenie. Nie patrzeć się na swojego przeciwnika? Ciężkie zadanie, jednakże najpierw będą musieli tego całego Pana Losu znaleźć. Po drugie, ten Pan Losu zesłał tutaj czterech wysłanników. Co to może znaczyć? Kto może być tym wysłannikiem? Spojrzała się po swojej zleceniodawczyni i towarzyszki, aby zaraz spojrzeć się na Księcia. Zaczęła się nieznacznie kręcić, w ten charakterystyczny sposób pocierając brodę.
- Czterech wysłanników zesłał, aby potem zebrać żniwa. Nie wiem, o kim mówisz, Mao, jednakże brakuje nam czwartego. Może się to odnosić jeszcze do czegoś innego, jednakże nie potrafię dociec, czego. Może chodzi o jakieś ważne osoby w tej okolicy? Albo z Oak? A może ci wysłannicy są z mrocznej gildii? Nie wiem! - zawołała, rozkładając już bezradnie ręce. Nie miała w ogóle żadnych pomysłów na to, co powinna teraz począć, chociaż zwróciła uwagę na panią rycerz. Widząc to, że leży na ziemię, trochę się zdziwiła. Zaraz jednak się lekko uśmiechnęła. Bardzo lekko.
- Czarna magia, ma się rozumieć? Dobrze. Nie wspomnę o tym Radzie, z resztą sama miałam z nimi problemy. Jeśli będę miała okazję i dojdę do tego, czego chciałam, szepnę im dobre słówko na Twój temat - powiedziała, a w czasie uśmiechu pokazała swoje zęby nieznacznie. Zaraz jednak się trochę... zacięła. Co teraz? Powinni omówić te kwestie czy może iść dalej? Spojrzała się po nich porozumiewawczo i... czekała. Raczej nie zostawią Arthurii samej. Wolałaby nie zostawiać jej kiedy morderca, czy tam ten wysłannik Pana Losu teraz nadział osobę, która im obecnie pomaga.

9850MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   26.10.15 22:15

Arthuria poleżała jeszcze kilka chwil, po czym jednym, zręcznym ruchem nóg kucnęła i wyprostowała się do pionu. Widać było zmęczenie w jej ruchach i smutek w oczach.
- Niech ta wiedza pozostanie między nami... Rada już wie o mnie, a ja staram się im nie przeszkadzać. Niech tak pozostanie. Pytanie jednak, co dalej? Wydaje mi się, Mao, że wiesz coś o tym co mówił potwór? - powiedziała spokojnie rycerz. Zachowywała kamienną twarz, jednakże jej wzrok był przeszywająco chłodny i penetrował całą powierzchnię ciała księcia.
Po krótkiej chwili, ciała pozostałych trupów [oraz ich resztki] też zaczęły rozpływać się w powietrzu. Prawdopodobnie, takich bestii było więcej przy poprzednich morderstwach, jednak ich ciała rozpadły się rpzed dotarciem straży. Pytanie jednak - co dalej?

//Brak pomysłu na reakcję... z tego powodu krótko. standardowy regen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   01.11.15 10:34

Mao nie zamierzał drążyć tematu Pana Losu czy też Pana Przeznaczenia. Nie wiedział zbyt wiele ani na temat jego samego, ani na temat jego towarzyszy. Nie był nawet pewny czy Kang był jednym z dzieci, czy tylko "przelotną zabawką" tak jak to kudłate coś.
- Być może trzeciego też. Co do Auenyii, Wvoolghoora jestem pewny, że są osobami o których wspominało to coś. Co do trzeciego nie jestem pewny. Możliwe, że to Kang, którego już spotkałem i zabiłem, ale nie obiecuję, że on jest trzecim.
Cóż, księciunio mieszał się w słowach. W końcu sam nie wiedział co ma myśleć.
- W każdym razie jednym z czterech jest zapewne owy morderca.
Przedstawił swoje podejrzenia. Nie wiedział co teraz robić ani gdzie się udać. Nie miał żadnego pomysłu.


Przepraszam, że dopiero teraz i że tak słaby pościk ; x


MM: 5500
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   01.11.15 12:13

Kiedy usłyszała imię tego drugiego człowieka, to znaczy tego, co brzmi jak marka pralek, zaczęła się zastanawiać. Nad czym? Czy jest kraj, w którym wszystkie imiona brzmią tak, jakby się ktoś dławił. Zastanawiające, jednakże nie jest to czas na takie rozmyślenia.
- Dobrze - skierowała się krótko, acz treściwie w stronę Arthurii, po czym wyjęła ponownie biały kamyk z kieszeni w bezrękawniku. Jednakże, jeszcze nic z nim nie zrobiła.
- Kto wie, może masz rację. Ile zajęło Ci uczenie się jego imienia zanim przestałeś się nim dławić? - dodała po chwili, śmiejąc się cicho. Czasami zdarzały jej się takie komentarze, a ten nawet trochę nie brzmiał uszczypliwie. - Kontynuujmy. Renee się rozejrzy z góry, może coś wypatrzy. Rozdzielanie się nie będzie zbyt dobre, choć z drugiej strony przeczesalibyśmy znacznie większy teren niż normalnie - rzuciła, patrząc się na pozostałą dwójkę. Przywołała ducha tą samą inkantacją, co wcześniej, dzięki czemu anielica pojawiła się tuż obok. Walkiria. To znaczy, to było niemal to samo, jednakże już wiedziała, że ma się podnieść w górę, aby rozejrzeć po okolicy.
- Robimy jak wolicie. Mogę ewentualnie iść z Zelrothem, wtedy byśmy szli w parach po dwie osoby, a Renee zajęłaby się niebem - dodała po chwili. Niezależnie od decyzji, zaczyna iść nieco dalej, wgłąb lasu. Z resztą już w tej głębi byli, więc... po prostu ruszyła dalej.

Przypomniałam sobie, że miałam regenerację 2.000/post... więc w poprzednim poście już powinna być pełna pula
10050 - 400 + 400 = 10050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   01.11.15 15:17

Widząc ruch Ari, Arthuria zaczęła marsz. Pomimo zmęczenia jej ruchy były pewne i stabilne. Może to efekt usztywnione j zbroi? Mniejsza z tym. Kobiety nie zwróciły szczególnej uwagi, na to, czy Mao ruszył za nimi. Arthuria po kilku minutach zbliżyła się do Hirano i szepcząc spytała:
- Dobrze go znasz? Wiesz czego się po nim spodziewać? - jej głos był nasycony lekka obawą i nieufnością. Widać ostatnia wypowiedź, odnośnie Auenyii i Wvoolghoora, było dla niej dość podejrzane.
W tym czasie, Mao mógł dostrzec na drzewach ruch. Był to szybko poruszający się, mały cień. Sylwetka jego właściciela pozostawała niedostrzegalna, ale widać było, że istota wędruje równolegle do kobiet. Na pewno nie była to Renee, która w tej chwili lądowała kilka metrów przed Powierniczką Feniksa. Po bezpiecznym wylądowaniu na trawie i mchu, Valkiria zwróciła się do kobiet.
- Podejrzani ludzie pół kilometra na północ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   01.11.15 16:34

Więc ponownie została uznana za lidera, bo Arthuria za nią podążyła niemalże momentalnie. Zrównała się z nią kroku kiedy ta obserwowała niebo, szukając na nim blond walkirii. Już poleciała dalej, szukając ewentualnych oponentów, zaś sama szlachcianka została zaczepiona przez panią kapitan, która tak naprawdę powinna być dowódcą w misji. Ale cóż, są ludzie... i dowódcy.
- Niewiele wiem. Nasze poprzednie spotkanie nie było długie - odpowiedziała całkiem zwięźle, nie zagłębiając się w szczegóły. Nie chciała bowiem mówić, czemu za bardzo go nie lubi, nie chciała wnikać w to, że jej postawił obiad, a ona go oprowadziła po mieście. Po prostu uważała, że nie warto o tym wspominać, więc i tego głosu rozsądku się posłuchała. Poprawiła Arcywroga przy boku, którego jeszcze do tej pory ani razu nie użyła, tak samo musiała poprawić zaraz Noir Espirit na plecach, gdyż mogłaby mieć potem problem ze ściąganiem go.
Za moment wylądowała Renee mówiąca o tym, gdzie pojawiły się podejrzane osoby. Szybko zakodowała to sobie w główce, skinęła jej głową i zaczęła się rozglądać, szukając wskazanego przez nią kierunku. Kompasu nie miała, orientacja w terenie niebędącym Erą też leżała.
- Poleć tam i obserwuj, zaraz dołączymy - powiedziała, a kiedy skierowała się w stronę, z której pochodziły tamte wieści, od razu podążyła za nią. Oczywiście drogą ziemną. Pobiegła, szukając podejrzanych typów.
To owocowało również w schowaniu się za drzewem albo za krzakami, czy coś. Wolała teraz posłuchać, poobserwować niż pochopnie atakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   07.11.15 10:51

No cóż... Książę zostawił komentarz Arisu odnośnie imienia jednego z owych dzieci bez słowami. Może miało to być śmieszne? Niestety, nie pykło jej to chyba. Przynajmniej Mao nie wyłapał w tym ani nutki czegokolwiek śmiesznego. W każdym razie w końcu ruszyli dalej. Po jakimś czasie Arthuria oddaliła się od niego i zbliżyła do Hirano. Wynikało z tego jasno, że albo jest lesbijką i kręci ją panienka Hirano albo po prostu obawia się Okamiyuu. Wstydzi się go, boi lub cokolwiek innego. To jednak również jakoś szczególnie nie wywołało wrażenia na Maosiu. Zaskakujące było jednak wrażenie, że są obserwowani. Nie była to Walkiria przywołana przez Arisu. Zatem kto? Okamiyuu powolnym ruchem dotknął rękojeść katany aby w razie czego szybko ją dobyć. Nie zmieniał szyku, nie oglądał się za siebie. Szedł dalej prosto za "towarzyszkami", jakby udając że nic nie zauważył. Nie zamierzał jednak lekceważyć zagrożenia. Wzrokiem wędrował to prawo to w lewo, nie ruszając jednak głową. Chciał widzieć cień, nie tracić go z oczu ani na chwilę. Skoro wędrował równolegle z kobietami to raczej nie powinno być problemu z jego obserwacją. Na wszelki wypadek, Okamiyuu wykonał jeszcze dwa działania. Po pierwsze uruchomił cesarską grozę. Wytworzył "ciężką atmosferę". Jego wzrok zmienił się na poważny a oczy się lekko zmrużyły, jakby miał zaraz kogoś zabić z nienawiścią. Powietrze stało się ciężkie. Miał nadzieję, że w ten sposób owe damy, które idą przed nim zwrócą uwagę na sytuację. Gdyby się obejrzały na niego, wzrokiem natychmiast wskaże cień. Drugim działaniem było aktywowanie Hansha. Tak na wszelki wypadek.

MM: 5500+500=full (5750)
MM: 5750-500-150=5100
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   07.11.15 12:55

Renee wzbiła się w powietrze i powędrowała w stronę "podejrzanych typów". Kobiety od razu ruszyły za nią, oczywiście starając się nie rzucać w oczy. Drzewa nie były tu już tak gęsto rozmieszczone a na ich miejsce zaczęły pojawiać się wysokie krzewy i trawy. Las musiał się już kończyć.
W trakcie tej drogi, Mao uważnie obserwował (nie dając się w tym zajęciu rozpoznać) tajemniczy skoczko-cień. Obiekt ten strasznie szybko zmieniał położenie jednakże starał się nie wyprzedzać ani Cesarza, ani Rycerz i Powierniczki. Widać było w jego zachowaniu jakiś schemat... Jakby niekoniecznie śledził ich, ale towarzyszył i obserwował.
Atmosfera wytworzona Cesarską Grozą niemalże od razu dała się we znaki kobietom. Arthuria odwróciła się i szybko powędrowała za wzrokiem maga. Nie zareagowała na skoczka i starając się zachowywać naturalnie powiedziała do "groźnego Mao-sama":
- Zaraz dotrzemy do tych typów. Trzeba jednak najpierw ustalić jakiś plan, czy strategię. Ja nie jestem magiem bojowym, więc musimy ustalić, że zajmę się infiltracją. Ty Herb [wskazała na Mao] zajmij się odwróceniem uwagi. Twoja magia tworzenia będzie do tego idealna. A Febe i Renee wytropią cel. Zgadzacie się na to? - spytała na końcu wskazując wzrokiem miejsce gdzie cień obecnie się znajdował.
Krótką chwilę po wypowiedzi rycerz, dało się słyszeć potężny huk gdzieś w stronę Renee. Nie można było powiedzieć co się stało, a drzewa nadal zasłaniały miejsce pobytu wytropionych przez Valkirię. Trzeba podjąć działania.

//bez regenu tym razem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   07.11.15 22:16

Nie, nie miało być to śmieszne, choć dla niej było. Zaczepka. Tyle w tym temacie można było powiedzieć. Wróćmy jednak do obecnej sytuacji - odczuła tę cięższą atmosferę, acz nie zrobiła nic więcej. Jedynie zmrużyła oczy, uważnie się rozglądając wokół, szukając śladów tamtych gości bądź Renee. Odezwała się jednak kobieta. Czekaj, kim jest Febe? A, tak, cień. Zauważyła go od razu, jak tylko został wskazany przez Arthurię. Nie powiedziała nic, jedynie skinęła głową i zaczęła powoli iść. Zerwała się do biegu dopiero w momencie, kiedy usłyszała huk. Starała się biec za drzewami, między krzakami, aby tylko nie zostać zauważonej. Po chwili wpadła na lepszy pomysł, aby pobawić się w dresy ninja. Uskoczyła, starała się złapać kory, wspiąć się po niej i wskoczyć na gałąź. Pierwsze, co - rozejrzeć się. Jeśli nie mogła z pierwszej, na którą weszła - wchodzi wyżej. Stara się zlokalizować mniej-więcej miejsce huku, jak i zaraz do niego dotrzeć. W tym celu używa Wzmocnienia Zelrotha, aby zaraz zmienić się w chmurę dymu, przeskoczyć na gałąź następnego drzewa, dezaktywować oba zaklęcia i zacząć skakać dalej w tamtą stronę. Jeżeli zobaczy przeciwników, natychmiast staje na gałęzi tak, aby nie dało jej się zobaczyć. I obserwuje. Ona nie miała jeszcze żadnych rozkazów, a Arthuria miała zająć się infiltracją. Mao miał zaś zabawić się w tego, co zwraca na siebie największą uwagę. Więc jej zostało czekać.

10050 - 300 - 300 = 9450
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   11.11.15 13:58

Mao nie za bardzo rozumiał co tu się odpier... dzieje. W każdym razie wychodziło na to, że owy cień jest robotą Arthurii, przez co nie ma co się o niego martwić. Mimo wszystko książę wolał pozostać czujny i nie dezaktywował zaklęcia bariery. Ruszył za grupą no bo odchodzenie od nich byłoby raczej głupim pomysłem, chociażby ze względu na możliwości poszukiwań obiektu zadania. Ari miała Walkirię, która była w stanie latać a co za tym idzie, w skuteczny sposób przeszukiwać teren. Arthuria miała Febe, który... cholera wie co. W każdym razie no. Mao miał zrobić rozpierduchę. Z jednej strony czuł się obrażony bo wynikało z tego jasno, że jego magia robi syf, brud, hałas i ogólnie rozpierdziel. Z drugiej strony pewnie nie jedna osoba chciałaby tak silną, obszarową magię, heheszke. Na początek chłopak podszedł do jakiegoś wysokiego drzewa. Uderzył w nie pięścią nie wykonując niemalże żadnego zamachu. Mimo to, drzewo runęło na ziemię. Kobietom zapewne po raz kolejny zrobiło się kisno w galotach. Nie ma co się dziwić, takiego prostego jak ma Mao, ma mao kto. Dodatkowo cysorz stwierdził, że nie ma sensu używać bramy babilonu do zwracania uwagi, a lepszym wyborem do tej czynności będzie obalanie drzew. Podszedł zatem po chwili do następnego, które również było spore i ponownie w nie przywalił pięścią. Kolejne drzewo runęło.

MM: 5100-150-500-500=3950
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 16:11

Zacznijmy po kolei, bo się rozdzieliliście.



Ari:
Gdy ostatecznie dostałaś się na swoją wysokość, wspinając się wśród drzew, ujrzałaś obserwujący was cień z koron drzew. Był wielkości karła i emanowała od niego podejrzana, ale łagodna energia. Zatrzymał się na bliskim tobie drzewie i wpatrywał w ciebie czarnymi ślepiami.
Tym czasem udało ci się też zatrzymać w idealnym punkcie obserwacyjnym by móc zlokalizować wszystkich "podejrzanych" na polanie. Było ich około 50 osób. Stali w grupkach lub przenosili z przepływającej rzeki do samochodów jakieś beczki. Wśród nich było widać też kilku osiłków uzbrojonych w działa artyleryjskie. Jeden z nich przed chwilą wystrzelił, bo z jego broni unosiła się chmura szarego dymu, a przy lufie nadal widniał mały krąg magiczny. Niestety Renee nigdzie nie było widać, ale nie wróciła jeszcze do swojego świata, gdyż kamień nadal był w "aktywowanej" formie.
Po kilku chwilach ich zachowanie lekko zmieniło się. Od strony lasu słychać było potężne uderzenia i trzaski. Mogłaś zobaczyć, jak niedaleko przewalają się całe drzewa z koronami i tworzą niewielkie efekty domino. U ich podstaw widać było Mao, bijącego w nie praktycznie gołymi rękoma. Po krótkiej chwili pojawiło się obok niego kilku strzelców i przystąpili do ataku. Cesarz był w stanie ujrzeć tylko trzech z nich, ale ty widziałaś otaczających go jeszcze czterech.
Po oddaniu pierwszych strzałów przez napastników przesiadujący niedaleko ciebie cień, ruszył pędem w drugą stronę niż ty. Widać było, że ma pomysł na swoje życie, a co najlepsze - gdy się poruszał, emanował ogromną mocą magiczną.



Mao:
Twoje ataki niezwykle szybko zaowocowały pokaźnym placem pracy drwala. Może opłacałoby się zatrudnić do jakiegoś tartaku? Z taką techniką i tempem... Najlepiej na akord! Pnie waliły się razem z koronami, przez co towarzyszyło temu mnóstwo trzasków, a na końcu potężny huk. Nawet ciebie, cesarzu, zaczęły boleć uszy już po drugim drzewie.
Po kilku dłuższych chwilach od rozpoczęcia "odwracania uwagi" usłyszałeś kryzki i nawoływania jakiś kolesi z pobliskiej polany. To najprawdopodobniej ci "podejrzani", o których mówiła Valkiria. Pomiędzy gałęziami powalonych roślin pojawiły się twarze trzech wielkich spaślaków z dużymi, magicznymi działami artyleryjskimi. Oczywiście ich pojawienie się, oznaczało problemy, gdyż niemal od razu zaczęli ostrzał małymi pociskami rozpryskowymi. Obok ciebie wybuchły dwa oddane strzały. Powinieneś zareagować...



Arthuria:
Ruszyła pędem w stronę gęstwin drzew i zniknęła z waszych oczu...



Wszyscy regen do maxa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 18:58

Nie ma co, siła jaką dysponował księciuniu dzięki pewnemu artefaktowi sprawiła, że bez jakichkolwiek problemów poradził sobie z dwoma drzewami. W sprawie pracy jako drwal. Zadzwonimy do państwa. Tak bardzo Polsko. W każdym razie wróćmy do sedna sprawy. Efekt odwracania uwagi udał się w stu procentach. Trochę hałasu i ktoś się zjawił. Trzech... Nie wyglądają na takich, którzy mieliby popełniać tamte morderstwa. To nie oni. Ale skoro mnie atakują to czemu miałbym im na to pozwolić? W dodatku działka... Niech ich cholera. Oczywistym zatem było, że księciunio natychmiast przejdzie d o ofensywy. Żeby jednak skutecznie a zarazem bezpiecznie zaatakować, musi zadbać o siebie. Bezpieczne dla siebie, proszę pamiętać. W końcu po co miałby atakować przeciwników w bezpieczny sposób? O nie, nie ma takiego fetyszu. Co innego gdyby byli Ivrinkami z nagimi stópkami. Dobra, teraz przechodzę do działań, serio. Zatem po zorientowaniu się gdzie stoi który przeciwnik, oraz zapamiętaniu tego, książę natychmiast przeszedł do działań. Zanim zdążył cokolwiek zrobić, już zostały oddane strzały. Nawet dwa! Na szczęście wszyscy, a bynajmniej trzej przeciwnicy, byli na wprost od Mao, obok siebie. Gdyby tylko potrafił to zaklęcie, które będzie potrafił po misji... Wszystko byłoby o wiele piękniejsze. Nie czekając jednak długo, podjął w końcu działania. Dobył szybko katanę i najpierw aktywował Hanhsa i wycelował ostrzę w kierunku wrogów. Miało to go obronić przed ewentualnym trafieniem zaklęciem. Kolejnym zagraniem, było "otoczenie" Mao broniami. Wokół niego pojawiły się żółte okręgi magiczne, z których natychmiastowo wysunęły się różne bronie. Zostały stworzone specjalnie tak blisko Okamiyuu, aby po wystrzeleniu, skasowały ewentualne pociski, które mogłyby drasnąć naszego bohatera. Reszta pocisków została rozłożona na szerszym obszarze i skierowana w trzech panów. Gdy bronie zaczęły lecieć, Mao pobiegł za nimi, cały czas trzymając ostrze katany wysunięte do przodu. Miało go to uratować przed oberwaniem jakimś magicznym pociskiem. Jeżeli ostrza nie wybiły wszystkich, Mao starał się ich dobić w bliskiej walce. Mimo wszystko starał się pozostać cały czas czujny.

Skoro full to lecimy od:
5750-1000-300-150=4300
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 21:19

Widząc ten cień, trochę się zaskoczyła. Co to było? Przeszło jej przez myśl kilka różnych myśli. Najbardziej jednak stawiała na to, iż to był Fede, więc prędko zignorowała fakt istnienia tego cienia. Był chyba dość potężny, miał przyjemną, tajemnicza energię. Jednak, jak mówiłam - kobieta przestała na niego zwracać uwagę. Zauważyła pięćdziesięciu ludzi po drugiej stronie, nad rzeką. Co oni tam pakowali? Co się tam dzieje? Starała się przeskoczyć w pobliże tego zbiegowiska, jednak Mao zaczął działać, co zwróciło jej uwagę. Czterech... Siedmiu! A czy on wszystkich widział? Cholera! Teraz wybrać, wybrać! Iść tam i dalej obserwować, czy pomóc Mao? Już miała myśl: przeskoczy na dalsze drzewa, w razie czego oczywiście złapie się w locie gałęzi aby wykorzystać pęd i skoczyć dalej, odbić się od niej i tak dostać się w jego okolice. Wtedy też, jak będzie bliżej, zanurkuje w dół tak, aby zaatakować z pomocą [Potężnego] Cięcia wszystkich czterech niewidocznych dla towarzysza przeciwników. A przynajmniej stara się zrobić to w locie odpowiednio wcześniej, aby przypadkiem nie spudłować, jednocześnie trafiając jak największą ilość osób. Wydłużyła w locie ruch rąk, wykorzystując swój ruch, aby stworzyć cięcie o wysokości 7 metrów łącznie. W razie czego po odbiciu się rękoma od ziemi (oraz wylądowaniu na prostych nogach) stara się wybić aby załatwić pozostałych dwóch za pomocą... efektu magicznego Arcywroga*. Wykonuje zamach mieczem razem z pochwą, kierując atak w stronę oponenta, jednocześnie odczuwając zaskoczenie, że klinga nie wyszła.
Oczywiście to jest koniec bohaterskiej Arisu, bo trochę się zacięła, patrząc na niedziałający - według niej - szmelc, przypinając go znowu do paska, wyciągając Guan Dao i ukrywając się za drzewem pod warunkiem, że nie została wykryta. I tam czeka na kolejną rozróbę od Mao, starając się być w bezpiecznym położeniu.

* - wiem, jaki jest opis Arcywroga, jednakże moja postać nie ma pojęcia, jak on działa, chociaż o nim słyszała.
10050 - 150 - 1200 - 500 = 8200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 23:00

Mistrz Gry rzuca k20. jeżeli będzie 17 lub wyżej to Ari wyrżnęła wszystkich jednym atakiem łącznie z Mao i Bin Ladenem oczywiście bez Mao. Obstawiamy zakłady jaki wynik! 20...



Hirano postanowiła wspomóc towarzysza w nierównej walce. Pomimo, że jego atak był na tyle skuteczny by od razu powalić całą trójkę oponentów, nie był on przygotowany na atak z zaskoczenia od pleców. Tak więc Kruk zeskoczyła na ziemię i aktywowała zaklęcie cięcia. Fala rozjechała się na bardzo długi dystans i na wysokości pasa rozcięła całą czwórkę "ninja". Ich torsy rozpadły się, a z tętnic i flaków trysnęła krew. Dziewczyna dzięki temu nie musiała nawet wspomagać się Arcywrogiem.
W tym czasie, jak już mówiłem, Mao pokonał swoich rywali. Aktywował "bramy do kowala" tworząc portale z których wyleciały młoty, glewie i topory. Skierowały się w stronę napadających skutecznie niwelując wystrzelone przez nich nowe pociski. Ostatecznie jednak po dwie lub trzy bronie dotarły do głów swych celów. Rozłupane, przebite, poszatkowane czaszki.
Gdy wszyscy wrogowie padli, magowie mieli intymną chwilę dla siebie... Tato, mamo, praca czeka :3 A właściwie, to nie sami. Z krzaków własnie wymaszerowała Renee trzymająca się za ramię. Miała na nim dziwną pieczęć w kolorze czerwonym.
- Nie mogę latać... Trafili mnie tym... Powierni...? - zaczęła mówić, gdy nagle przerwała padając na ziemię nieprzytomna. Ta pieczęć jakoś oddziaływała na jej magię. Jeżeli Ari spróbuje dezaktywować kamień Valkirii, nic się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 23:31

Czyli wśród wrogów był Bin Laden?! O, to super!

Arcywróg nietknięty, super! Niezbyt miły widok sprawił, że oczy Arisu zmatowiały. Znowu ten dziwny amok ją ogarnął, co Renee, jak tylko przyleciała, mogła od razu zauważyć. Ten dziwny stan, w którym była zawsze, kiedy jej dłonie zostają "splamione krwią" nie należał do tych, które należały do przyjemnych. Walkiria zazwyczaj w tym samym momencie kończyła z włosami zasłaniającymi twarz, a jeśli w tym stanie była przywoływana, pojawiała się z maską. Jak sama Powierniczka wspomniała, kryła się przed strachem. A czym był ten amok? Próbą ukrycia strachu, że ponownie się zabija. Była mordercą, który obecnie jedynie spojrzał na anielicę tym dziwnym wzrokiem, który nie zawierał w sobie nic. Zwróciła swoje oczy w stronę pieczęci obecnej na ramieniu swojego ducha, usiłowała zakończyć przyzwanie, aczkolwiek nic to nie dało, jedynie westchnęła. Mistrz Gry znowu miał rację. Chociaż chyba nie miał racji z tym, że wśród zabitych był Bin Laden. Czekaj, przepraszam, nadinterpretacja.
- Nie mogę Cię odesłać, więc lepiej tu zostań. Zajmiemy się tym razem z Mao - wyszeptała do niej, po czym ją bez słowa minęła. W tym stanie rzadko, kiedy dbała o inne duchy niż o Zelrotha. Ale cóż. Obejrzała się i zaraz wspięła się na jedno z wyższych drzew aby dostać się na górę. Rozumiała w pełni, że tamten gość, co przeładowywał swoją broń trafił Renee. WIęc chwilowo zostawiła ich w tyle, wracając do poprzedniego planu na rozróbę tworzoną przez Księcia, kiedy ona zajmie się cichą eliminacją. Noir Espirit wylądował na plecach, a ona z koron drzew obserwowała zamieszanie.

8200 - 150 = 8050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   14.11.15 23:45

Mao zauważył. Przynajmniej wtedy, kiedy Arisu zainterweniowała. Obrócił się i zauważył przeciwników, którzy zostali podzieleni przez dwa. Nie ma co, Hirano lubiła dzielić ludzi. Taki mao śmieszny żart Mao. W każdym razie w ten sposób pozbyli się aż siedmiu wrogów, niezły start.
- Wiszę Ci następny obiad. Dzięki.
Powiedział w kierunku Arisu. Niespodziewanie pojawiła się Walkiria. I w dodatku straciła przytomność. Najdziwniejsze w tej sytuacji było jednak to, że Arisu od tak to zignorowała i ruszyła gdzieś hen.
- Chyba sobie kur*a kpisz?
Powiedział pod nosem widząc jak towarzyszka odchodzi. Skoro chce, niech odchodzi. Nie powiedziała ani słowa, nic. Ani jak z przeciwnikami, ani ilu ich. Nic. Ja rozumiem, że można nie lubić towarzyszy, zostawić ich na pastwę losu, nie dawać informacji o przeciwnikach i o sytuacji. Ale to wszystko naraz?! Głupie babsko. I tyle było z romansidła. Mao pokręcił głową, podniósł Walkirię i ruszył za Arisu. Oczywiste było, że nie nadąży za nią, niosąc anielicę. Starał się jej nie uszkodzić, ani nie wymacać nigdzie. Albo w sumie to drugie skreśl, to mógł próbować. Przez całą drogę starał się rozglądać i zachowywać czujność. Nie miał pojęcia ilu przeciwników zostało ani gdzie są. O właśnie! W tym momencie użył monokla, aby zorientować się co wokół się odpierdziela. Nie dezaktywował bariery, a katanę schował do pochwy.

MM: 4300-150=4150
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 0:28

Ari zachowała rozwagę wymieszaną z niemiłym chłodem. Pozostawiła Renee w dość bezpiecznym miejscu, omijając jej nieprzytomne ciało. Mao jednak nie mógł jej tak tu pozostawić...
[cenzura]
Podczas gdy cesarz macał niesioną Valkirię i rozglądał, z częściowo przysłaniającym widok ciałem kobiety, gdzieś od polany słychać było dziwny szmer... Coś jakby śpiew chóru, ale tylko chwilowy. Mao założył binokular i ujrzał ponętne ruchy towarzyszki kierującej się na drzewo... Mamo przykro mi.
Gdy zerknął jednak w stronę polany, ujrzał wielką, magiczną bańkę, całkowicie przysłaniającą obraz. Nie widział tam nikogo ani niczego. Potężna aura.
Ari natomiast wspięła się pomyślnie na koronę drzewa. Widziała stąd całą polanę, a raczej pokrywający ją wielki bąbel utworzony z szarek galaretowatej substancji. Był nieprzezroczysty i zasłaniał wszystkie beczki, skrzynki ludzi, a także rzekę i trawy.
Co teraz poczynią nasi magowie i nieprzytomna anielica? Co robi Arthuria? Gdzie jest dziecko bez twarzy? Czemu przerośnięta wiewiórka tutaj była? Jak ponętnie wygląda mamusia przez monokl?! Tego dowiemy się już w następnych postach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 0:39

Mao nie wiedział co tu się odpierdziela. Nagły śpiew chóru. Przecież miał iść na misję, nie na niedzielną mszę! W każdym razie jeszcze bardziej zadziwiająca była bańka. Oho. Jak znam moje szczęście, to to najbardziej chore zjawisko będzie rozwiązaniem. Niechętnie, ale trzeba. Idę! Z tą myślą a zarazem niechęcią wobec swoich działań, przyśpieszył i ruszył w kierunku bańki. Gdy był wystarczająco blisko, zostawił Walkirię w bezpiecznej odległości. Sam natomiast zbliżył się i przyjrzał obiektowi. Oho, brakuje truskawek i szklaneczek. Może wrócę szybko do Oak i zorganizuję galaretkową imprezkę? Pomyślał po czym zaśmiał się pod nosem. Rozejrzał się w poszukiwaniu Arisu. Starał się utrzymać bezpieczną odległość. Nie wiedział co tu się konkretnie odpierdziela, więc wolał poczekać na przebieg wydarzeń.

MM:4150-150=4000
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 0:51

Ah, to szczęście Arisu do galarety. Kiedy zobaczyła tę wielką bańkę złożonej z tej dziwnej substancji, po prostu na jej twarzy wymalowało się istne zażenowanie. Po ostatniej galaretce, którą miała okazję spotkać w Hargeonie miała koszmary, więc co ma powiedzieć teraz? Teraz nic przez nią nie widziała. Westchnęła ciężko.
- 50 osób w środku, ale ile procent na świecie to magowie? Istnieje w sumie spora szansa, że wśród nich jest ktoś, kto zna się na magii, ale na jakim on jest poziomie, że stworzył tak wielką kopułę? A może ich jest więcej? Czas sprawdzić, Zel. Czas na... zabawę - wyszeptała, unosząc kąciki ust w górę w charakterystycznym, niezbyt przyjemnym uśmiechu. Dobyła Arcywroga, wykonała cięcie, próbując tym samym wyjąć ostrze z poszewki. Nie dało się, co było zdziwiona. A może... hmm... Zamknęła oczy, łapiąc broń za rękojeść, próbując na nią jakoś oddziałać, aby dopiero wtedy wykonać cięcie. I tak zastanawiała się nad tym, w jaki sposób to draństwo działa. Zaraz po ataku, chyba że musi go powtórzyć, stara się zmienić miejsce pobytu, aby móc wyskoczyć z innej strony.
- Trzeba się pospieszyć, zanim nam zwieją! - dodała po chwili.
"Kiedy zabijesz człowieka, albo zatracisz się w swym sumieniu, albo polubisz to na tyle, aby stało się to Twoją drugą naturą".

8050 - 150 - 500 [-500] = 7400 [6900]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 13:59

Tak więc magowie dotarli do wielkiego bąbla szarej, nieprzezroczystej galaretki. Dopiero po zbliżeniu się na kilkanaście metrów do obiektu, dało się wyczuć emanującą od niego nieprzyjemną aurę magiczną. Była niezwykle intensywna, ale nie oddziaływała na otoczenie. Wydawała się żywa i martwa za razem... Valkiria na chwilę odzyskała przytomność, a krąg z jej ramienia zniknął. Westchnęła z ulgą i po powiedzeniu "Strzelec już nie żyje..." przetransferowała się do swojego wymiaru. Jej kamień wrócił do pierwotnej wersji.
Jednak, niezależnie od tego, Ari przystąpiła do próby użycia swojej niedawno nabytej broni - Arcywroga. jak sama już się domyśliła, pierwszy atak jej kompletnie nie wyszedł. Broń nie chciała pozwolić na wyciągnięcie jej z pochwy, a atak nią nawet nie tknął szarej mazi - gdy broń była dostatecznie blisko, ta skurczyła się lekko. Na szczęście drużyny, Hirano domyśliła się, że artefakt ten trzeba "wspomóc". Naładowana magicznie broń lekko rozświetliła się i spowodowała silne magicznie cięcie. Atak ten nie został odparty przez bąbelek i spowodował jego załamanie.
Najpierw pojawiło się pojedyncze pękniecie, przez które jeszcze nic widać nie było. Po krótkiej chwili jednak, zaczęło nieregularnie rozrastać się, niczym pękające szkło, by po minucie rozpaść się całkowicie. Polana pod znikającą mazią zmieniła się w jałową, gładką ziemię. Nie było tu ani roślin, ani wody, ani nawet trupów rozbójników... Tylko jedna osoba stała na środku tej strefy - Arthuria. Była jednak zszokowana. Trzymała ręce w charakterystycznym ułożeniu jak do modlitwy mnicha shao-lin (jedna dłoń otwarta, druga, przyłożona do niej w formie pięści), a jej twarz skręcona była w grymasie bólu i smutku. Po krótkiej chwili takiego bezruchu, po jej plecach, na głowę wspiął się wiewiór, którego widziała Kruk na drzewie. Arthuria przełknęła głośno ślinę i padła na ziemię, a zwierzę zaczęło silnie i szybko rozrastać się do takiej formy. Istota emanowała silną energią nekromancką, czarną magią. Była niezwykle silna i dość niemiło warczała... tak jakby wyrywała duszę ze słyszących go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 15:13

Trzeba powiedzieć, że nieźle jej odwalało. Berserk, którego w tym momencie doświadczała był naprawdę znaczący. Teraz też, kiedy bańka w końcu opadła i zniknęła, poczuła w swojej dłoni pojawienie się kamienia. Ciekawe... przestało działać? Wróciła do swojego świata. W porządku, niech tak będzie. Schowała kamień, spojrzała się na Arcywroga, po czym zajrzała w stronę stojącej tam Arthurii. To, co się stało, nieźle ją zdziwiło i wywołało mimowolny ruch, jeśli chodzi o mimikę jej twarzy: uniosła brew w geście zainteresowania. A mogła to załatwić. Miała nadzieję, że to Fede, a jednak. Chwila moment, może za to opuściła gildię? Może dlatego miała problemy z Radą? Może dlatego mówiła, że jest niezdatna do walki? Nie wiedziała. Zaczęła powoli zeskakiwać z gałęzi aby wylądować na ziemi, wyciągnąć guan dao i za chwilę wymierzyć je w stronę potwora. Ułożyła je wzdłuż ramienia i pleców, stojąc bokiem, patrząc się prosto na bestię.
- Fede, czy może wciąż Arthuria? Czym jesteś, potworze? Odpowiesz, czy może zaatakujesz? - zapytała, patrząc się na to coś. Pomimo berserka się wstrzymała z atakiem, czekając na reakcję. Jeśli zostanie zaatakowana, to co ma zrobić, jeśli nie wykonać uniku gdzieś na bok? Chwilowo: pokojowo. Potem? Zobaczymy.

7400 - 150 = 7250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   15.11.15 18:16

Galareta, Walkiria, znikająca Walkiria, galareta. Chwila, co?! Tak, o dziwo Walkiria zniknęła przez co Mao miał mniej zmartwień, przynajmniej na aktualną chwilę. Ciekawiło go, czemu Arisu pozostawiła towarzyszkę na pastwę losu i odeszła. Najwidoczniej miała powód. Wyglądało jednak na to, że Walkiria wróciła tam gdzie jej miejsce a co za tym idzie, leży bezpiecznie w kieszeni Hirano. Ale nie o tym mowa. Najciekawsze było "wejście" Arthurii i tego małego czegoś, które potem stało się wielkim czymś. Książę niezbyt orientował się co tutaj się odwaliło. Nagle zniknęła galareta i pojawili się oni. I tutaj pojawiło się pytanie.
- Do cholery, kto tak naprawdę jest tutaj wrogiem?!
Powiedział pod nosem Mao, drapiąc się po głowie. Rozejrzał się w poszukiwaniu towarzyszki a następnie powoli zaczął zbliżać do tego potworka. W dłoni dzierżył broń aby w razie czego mieć się jak obronić. Dodatkowo nadal korzystał ze zaklęcia bariery.

MM: 4000-150=3850
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   17.11.15 15:46

Bestia stała sapiąc nad bezwładnie spoczywającym na ziemi ciałem Arthuri. Nie docierały do niej żadne słowa, prawdopodobnie z powodu ogromnie ciężkiej, gęstej jak kisiel aury magicznej. przypominała mieszankę aury Arthuri gdy ta używała zaklęcia nekromanckiego i aury wiewiórki gdy biegła po drzewach. Ciężka do określenia mieszanina, tak na prawdę nie miała teraz znaczenia.
Potwór wykonał krok do tyłu po czym mocnym kopniakiem odtrącił ciało rycerz na kilkadziesiąt metrów w bok. Podczas zetknięcia z nogą czarnej istoty, jej ciało zgięło się w pół a z ust pociekła długa struga krwi. Wylądowała dokładnie na skraju wyjałowionej strefy.
po tym geście, bestia na chwilę stanęła na tylnych nogach. Ryknęła przerażająco i rozłożyła przednie łapy na boki. W prawej pojawiło się czerwone światło, w lewej niebieskie. chwilę emanowały niczym diody w ciemnościach po czym błysnęły mocniej, a potwór złączył je ze sobą. Eksplodowała z tego wielka szara fala uderzeniowa. Oboje magów musiało teraz wykonać udany test zręczności czy nie stracili równowagi, ale na ich szczęście nic takiego nie miało miejsca. Mimo to fala zmusiła ich do przymknięcia oczu. Gdy je otworzyli zauważyli że są zamknięci w mrocznej, nieprzyjemnej sferze. Była ograniczona kulista kopułą z szarej mazi przypominającej galaretkę, a w jej wnętrzu latały całe ławice szarych czaszek... Przypominało to wyrwane z ciał dusze, łaknące krwi żywych by móc zaspokoić pragnienie pośmiertne. Ale poetycko... Potwór jednak poetą nie był, bo w chwili, gdy Ari i Mao przystosowali się do atmosfery, od razu ruszył do ataku. Biegła na czterech łapach, a z żeber zaczęły wyrastać mu następne dwie pary... Będąc 5 metrów od magów wyskoczył w powietrze by lądując łomotnąć w ziemię gdzie stali. Rozpoczęła się walka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   17.11.15 23:13

- To coś - odpowiedziała Mao beznamiętnie, mrużąc oczy w pewnym stopniu. Patrzyła się na potwora, który skorzystał z mocy i chyba też żywotności Arthurii, opuściła guan dao i wycofała ówcześnie wystawioną nogę do tyłu. Stanęła, w ręce bardziej oddalonej trzymając broń. Zakręciła nią w powietrzu w momencie, kiedy nagle okazało się, że ta sama, galaretowata powłoka pojawiła się wokół nich, a w niej latały jakieś trupie czaszki. Nie wyglądała na wzruszoną. Zakręcenie bronią było momentem zapalnym dla przemiany jednej z jej rękawic w czarną, ze specjalnymi ostrzami. Spojrzała się na potwora, który nadchodził, a do tego jeszcze zachodziły w nim zmiany. Wyrastały mu kolejne, szóste już kończyny.
- Nakopmy temu sk*rwielowi... - powiedziała, po czym momentalnie odskoczyła na bok (o ile to było możliwe) i cięciem rękawicą zaatakowała ścianę galaretowatego czegoś. W razie czego powtarza to do skutku. A kiedy widzi, że potwór uskakuje kiedy oni wciąż nie mogą się wydostać, ona natychmiast zmienia się w cień, jako chmura dymu wyskakuje na pięć metrów zapewne chwilę przed uderzeniem w ziemię, a zaraz po tym wraca do swojej postaci, po czym wydaje z siebie potężny okrzyk związany ze skumulowaniem tnącej energii. Wypuszczone Cięcie krzyżowe wycelowane zostało w potwora, a miało osiągnąć maksymalnie pięć metrów szerokości i wysokości. Użyła do tego tak samo, jak ostatnimi razy - więcej energii. Jednakże po tym pojawia się problem - co z Mao? Co z lądowaniem?! Stara się odzyskać równowagę w locie i opaść jak na sprężynkę, czyli ugięciem nóg zamortyzować upadek, po czym się odsunąć od potwora w razie, gdyby miał zaatakować ją, albo coś.

7250 - 150 - 200 - 900 - 250 - 300 = 5450
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano
Gość





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   18.11.15 16:19

Ogromna siła. Muszę uważać. Gdyby chciał mnie kopnąć, muszę natychmiast użyć zbroi, inaczej będzie lipa. Mao już chciał się udać szybko do Arthurii, aby sprawdzić czy nadal żyje i w ewentualnym przypadku udzielić jej chociaż minimalnej pomocy. W końcu solidarność gildijna czy coś takiego. Alexis nie byłaby chyba zadowolona, gdyby dowiedziała się, że Okamiyuu od tak zignorował ranną towarzyszkę, która kiedyś była tygryskiem; i pozwolił jej na śmierć. Szybko owy pomysł został jednak odrzucony. Co? To coś korzysta z takiej magii? Ehh, miałem nadzieję, że bezmózgie stworzenie, które załatwię jedną salwą a tu proszę. Zapowiada się ciekawszy pojedynek. Zakrywając oczy jak to robią bohaterowie filmów, Wilk ala Tygrysek, zastanawiał się nad planem działania w walce z potworem. Silny, korzysta z magii i pewnie nie jest głupi. Pomysł z bramą i zbroją odpada, uniknie to i tylko się narażę i niepotrzebnie stracę moc magiczną. Chyba będę musiał... W tym momencie spojrzał na chwilę w kierunku towarzyszki ... polegać na niej i mieć nadzieję, że tym razem znów nam się uda zgrać. Chociaż teraz jest inna. Inna niż w Magnolii i na początku misji. Muszę uważać. Kto wie, może i jej coś walnąć na głowę i wtedy będę musiał i z nią się zmierzyć. A mam jakoś dziwne wrażenie, że dostałoby mi się po łbie, albo co gorsza znów po wątrobie. W każdym razie przejdźmy do działań. Po pojawieniu się czarnej kuli, przeciwnik ruszył. I to był moment, w którym Maoś powinien zacząć post, ale leje wodę, żeby inni myśleli, że jest dobrym graczem. Atak z wyskoku jednak był trochę... głupi.
- Co to, to nie. Chodź, przytul tatusia!
Krzyknął do potwora. Szybko wykonał następujące czynności. Po pierwsze, do prawej ręki dobył Setsudana, tak na wszelki wypadek. Po drugie, wytworzył wokół siebie kręgi magiczne za pomocą Inperiarugēto i wycelował wszystkie ostrza w potwora. Po trzecie. Lewą rękę odsunął do tyłu i wykorzystał na niej wzmocnienie, korzystając z artefaktu, który posiada. Gdy potwór był wystarczająco blisko, wykona cios lewą ręką. De fakto taki cios z owym wzmocnieniem, powinien odrzucić go gdzieś daleko i pogruchotać mu kości. Dodatkowo będzie wcześniej poprzebijany ostrzami od Inperiarugēto, przez co będzie osłabiony i zdezorientowany. Nie zapominajmy, że unikanie ciosów w locie jest niemalże niemożliwe. Pfu, jakikolwiek ruch w locie jest niemalże niemożliwy. Przynajmniej w takim locie, jaki wykonuje owy stwór.

MM: 3850-150-1000-500=2200
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Lasy na wzgórzach   

Powrót do góry Go down
 
Lasy na wzgórzach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Lasy Cairngorms
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Królestwo Fiore :: Oak-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie