IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt Hakobe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Szczyt Hakobe   07.11.14 7:47

First topic message reminder :

Do tego poziomu nie można dojechać powozem... ba, mało tego, trzeba przejść kawał drogi, aby dostać się na szczyt. Jakby tego było mało, wraz ze wzrostem wysokości spada temperatura. Nie przestrasz się, jeśli ciężko było Ci zaczerpnąć oddechu - ilość tlenu i ciśnienie obniżają się. Jeśli jednak jesteś nastawiony na odnalezienie znajdującego się tutaj specjalnego, zwiększającego magiczną moc Zioła to dobrze trafiłeś. Wspomnę jeszcze o obecności śnieżnych Wiwern. Stworzenia te strzegą swojego terytorium, jak i jedzenia, którym jest właśnie zioło. Są one niemal identyczne jak ich krewne, Zielone Wiwerny, z wyjątkiem dominującego koloru białego. Mają czarne szpony, a ich plecy pokrywają czarne kolce. Zapamiętaj jednak, że są one bardzo silne, inteligentne, odporne na niektóre ataki i potrafią latać. Nie są więc takim łatwym przeciwnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 7:42

Przypadkiem czy celowym zagraniem, Mao trafił w czuły punkt świadomości Ivriny, o czym sama napisała. Wyglądała na dość rozkojarzoną, biła się ze samą sobą co z tym zrobić. Jednak rozmowa nabierała tempa. Obie strony dyskusji przedstawiły swój pomysł na tę znajomość, pokazały o co tak na prawdę im chodzi, czego starają się uniknąć lub osiągnąć. Fakt faktem- życie Mao różniło się od życia Ivirny diametralnie... To były tak skrajne przeżycia i wspomnienia, że jedno drugiemu mogłoby wytknąć coś w stylu "nie wiesz co znaczy życie!".
W chwili, gdy oboje naraz wydali z siebie to jedno krótkie słowo "przepraszam" zapanowała cicha. Nawet wiwerna nie wydawała z siebie żadnych dźwięków. zapanowała wręcz magiczna atmosfera przypominająca punkty kulminacyjne większości dramatów scenicznych.
Mao jednak nie chciał dać jej zbyt długo trwać, więc powrócił do częściowego monologu. Jego słowotok trwał i trwał, ale grabarka nie mogła przyjąć zawartym w nim informacji. Skrajne poglądy, skrajne doświadczenia, skrajne charaktery, skrajne warstwy społeczne. Te wszystkie różnice tak bardzo się kumulowały... żadna nie przykrywała innej. Książę i Grabarka, niebiesko-krwisty i dama w czerni, Mao i Ivrina. Ale gdzieś w głębi i pod powłoką przestrzeni... łączyli się.
Ekhm... (MG klika budzik przewijania i zatrzymuje przy fortecy) Więc... O cym my to... Tak! Most zwodzony okazał się nie być większym problemem dla magów, z resztą jakby był to bym się zdziwił. Magia Ivriny od razy rozwiązała kwestię "pociągającą" most. Łopata przebiła się na wylot przez drewno, a po dodatkowej chwilce siłowania się z bramą, ta opadła tworząc przejście do ruin. Zamek był w zasadzie jednopoziomowy, dziś taki był. Mury, wieże i wyższe budynki znajdujące się wewnątrz już dawno rozwaliły się nawet od wiatru i lokalnych burz. Nie było tu wiele pomieszczeń i budynków (resztek budynków w zasadzie). Trudno było tu też cokolwiek zobaczyć. Nie dość, że niebo było przysłonięte chmurami, było już koło 21 wieczorem, to wszędzie były jeszcze gęste krzaki i zarośla pełne... pytanie do publiczności: czego? Gratuluję pani w białym sweterku! KWIATKÓW
Mimo wszystko w niektórych miejscach widać było działalność ludzką. Wydeptane do bruku pojedyncze ślady butów 52, pewnie należące do Harvina. Pozostawione w murach pochodnie (oczywiście dawno wygasłe lub nigdy nie zapalone). Zastrzelone magicznymi strzałami harpie. Taki ot standardzik... Jeżeli magowie zaczną przeszukiwać zamek, nie trafią na nic nadzwyczajnego. Wszędzie te same kamienne mury i ściany. Jeżeli jednak uda im się odnaleźć ukryte pomieszczenie to trafią na drzwi wspomniane w notatkach. Wtedy już ostatecznie przyda im się światło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 17:30

Mao nie zamierzał mówić nic więcej. Zaczął zdawać sobie sprawę, że przeszłość dziewczyny odcisnęła na niej aż tak spore piętno, że jakiś głupi monolog o wspomnieniach nie sprawi, że od tak się zmieni. Do takiej zmiany potrzeba czegoś więcej. Większego impulsu, czegoś mocniejszego. Kogoś, kto naprawdę pomoże tej osobie. Może książę nie był w stanie pomóc Ivrinie? Tak, zapewne teraz takie myśli zaprzątywały jego umysł. Poddał się? Nie ma sensu. To nie ma sensu. Nic na siłę nie zdziałam. Nie jestem osobą, która może jej pomóc. Ale czy to znaczy, że całe życie już taka będzie? Szkoda mi jej, naprawdę. Nie wiem czemu ani tym bardziej jak, ale przypomina mi Valkirię. Może tak naprawdę nie zależy mi na tym aby pomóc jej? Może po prostu chcę się odwdzięczyć Valkirii za to, że oddała za mnie życie i w ten sposób pragnę pomóc osobie, która mi ją przypomina? Muszę to przemyśleć... Po co to robię? Argh! Muszę zająć się misją! Możliwy wróg się oddala, a ja zbieram kwiatki! Nie, nie poddał. Nie zamierzał się poddawać. Tymczasowe odstępstwo od jakiegoś celu nie oznacza poddania się. Jeżeli coś jest zbyt daleko i nie można tego dosięgnąć, trzeba poczekać do momentu, w którym będzie to możliwe a w tym czasie trzeba zająć się czymś innym. Czymś, co ułatwi "złapanie" tego, co chce się osiągnąć. Przez resztę podróży, a przynajmniej przez długi tunel, Mao nie zamienił z Ivriną żadnego słowa. Gdy już minęli wywernę i byli w bezpiecznej odległości, dezaktywował zaklęcie i odłożył kwiaty pod ścianę tak, aby mógł je później wziąć i szybko po raz kolejny minąć zwierze. A jednak, jesteśmy. Czyli to co napisał tamten facet nie okazało się kłamstwem. Tylko co tutaj znajdziemy? Mao pomógł Ivrinie jak tylko mógł, gdy ta wytworzyła łańcuchy. Ciekawe jaką to magią dysponuje Ivrina... Cóż, wkrótce się przekonam. Gdy już dotarli do środka, Mao rozejrzał się. Czyli ten z Rady już tutaj był... A skoro tak, to coś sprawiło, że uciekł. Tak, musiał uciec. Był tu jakiś czas i szukał drzwi. Być może je znalazł, ale "Kwaśny Edek" go dopadł. Istnieje taka możliwość, ale wtedy co z trumną? Czemu była pusta? Nie, wszystko to jest bardziej skomplikowane niż się wydaje... Książę nie zamierzał łazić po całym zamku. Wyciągnął monokl i rozejrzał się nim po całym obiekcie. Chciał się upewnić, czy jeszcze jakieś harpie zostały. W tym przypadku mogłyby być ewentualnym zagrożeniem. Dodatkowo szukał owych drzwi, o które tak bardzo im chodziło. Co jak co, ale takie magiczne przedmioty są naprawdę pomocne. A no i tak... Starał się za pomocą monokla nie patrzeć na Ivrinę...

MM: 4750- 100=4650
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 19:39

Brama opadła z hukiem otwierając obojgu drogę w kierunku ruin. Mimo, że cała forteca była ruiną, stan mostu był całkiem w porządku. No może nie licząc dziury, którą sama zrobiła przed chwilą. Ostrożnie upewniła się, czy deski nie są przepróchniałe, a po przekonaniu się, że były właściciel zamku wcale nie oszczędzał na impregnacie po prostu przeszła na drugą stronę przepaści, podnosząc po drodze swoją łopatę. Łańcuch zdążył już rozsypać się w czarny pył i ulecieć z wiatrem, więc nie musiała niczego odwiązywać.
Na dziedzińcu napotkali kolejne pobojowisko, tylko tym razem zamiast ludzkiego trupa na ziemi leżały truchła harpii. Ivrina wzruszyła ramionami, nie miała parcia, żeby grzebać potwory. Zamiast tego zaczęła się przyglądać wielgachnym śladom, zapewne należącym do Harvina. Nie miała pojęcia co robi Mao kręcąc się po okolicy z przyłożonym do oka monoklem, jednak w sens tych poczynań nie wątpiła. Sama zaś zajęła się poszukiwaniem żelaznych drzwi. Już martwy łucznik opisał w swoim dzienniku ich obecność, więc choć raz musiał przy nich być, prawda? A więc najłatwiejszym sposobem na ich odnalezienie, będzie pójście po tropach i sprawdzenie każdej lokacji, do których zmierzają.
Podzieliła się swoimi spostrzeżeniami z księciem, a po chwili zauważyła, że z każdą chwilą musi się bardziej skupić, żeby dostrzec cokolwiek na śniegu.
- Przydałoby się też jakieś źródło światła. - powiedziała do Mao, a potem wskazała głową na prawie świeże pochodnie, których był dostatek. - Masz coś czym dałoby się je zapalić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 19:54

Po kolei, książę zachowaj kodeks dworu, damy przodem.
Ivrina starała się zlokalizować pomieszczenia odwiedzone przez zmarłego, ale ślady były rozstawione tak nieregularnie i niezauważalnie płytko, że było to niezwykle trudne zadanie. Widać było jednak, że cały zamek został przez niego zwiedzony, w nieznanej trasie i kolejności. Niestety widoczność była coraz gorsza, więc spostrzegawcza grabarka trafiła w sedno z pochodniami.
W tym czasie Mao stał i biegał z miejsca w miejsce. Ciągle patrzył przez podejrzany monokl od którego biło wręcz magią. Jego zachowanie dodatkowo udziwniało unikanie zerkania na towarzyszkę... Ale fajnie by było wiedzieć co zobaczył tak? Otóż w pobliżu nie było żadnych żywych harpii. Monokl nie zauważał żadnych śladów życia, a co gorsza, jego widoczność też była ograniczona przez... kwiatki. One będą was prześladować jeszcze długo~! Gdy chłopak prawie kończył oględziny całej powierzchni ruin trafiło go coś w oko. Intensywna aura życia. pod ziemią. Głęboko pod ziemią. Co? Przecież tu nie ma żadnego przejścia... a zejście w dół byłoby możliwe poprzez kilkudniową wędrówkę.
Co gorsza, ciemność nie była jedynym problemem. Pruszący śnieg był coraz bardziej intensywny, a dookoła kamiennych pamiątek przeszłości zaczął świszczeć porywisty wiatr. Przydałoby się rozbić jakiś obóz w ciepłym miejscu. No chyba, że ktoś zamawiał MMNP (Mrożonych Magów Na Patyku).

regen 500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 20:27

Zbyt wiele Mao niestety nie zauważył. Oglądał tak, oglądał i starał się powstrzymywać, coby nie spojrzeć za pomocą monoklu na Ivrinę. W końcu znalazł źródło życia. Dodatkowo robiło się mega zimno. Mao nie wiedział jak wytworzyć ogień w takim miejscu. Zdecydował się zatem na szybką akcję. Szybką a zarazem głupią. Stanął nad miejscem, z którego widział owe źródło życia. Nadal patrząc pod siebie przez monokl, odgarnął za pomocą nóg trochę śniegu. Na tyle ile mógł. Następnie schował monokl i powiedział do Ivriny.
- Jesteś w stanie wytworzyć łańcuch i mnie za jego pomocą asekurować?
Spytał, mając nadzieję, że towarzyszka się zgodzi. Cholera, jeżeli mi w tej sytuacji nie pomoże to ten pomysł może być samobójczy. Mogę spaść i się połamać albo co gorsza zabić. Jeżeli mi nie pomoże, to poszukam po budynkach jakiegoś zejścia w dół. Pomyślał, po czym przeszedł do działań. Jeżeli Ivrina pomogła mu, Mao jakoś obwiązał się łańcuchem i zalecił towarzyszce, aby stanęła kilka metrów dalej. Gdyby coś poszło nie tak i szczelina rozeszłaby się dalej, również ona mogłaby spać. Następnie Wziął zamach i uderzył pięścią w ziemię. Ale nie tak po prostu. Podczas wykonywania zamachu zamknął oczy a następnie odpowiednią ilość energii magicznej przelał do zbroi. To właśnie ona mogła mu pozwolić na przebicie twardej, zamarzniętej ziemi bez odnoszenia sporych szkód. Gdyby jednak Ivrina nie chciała pomóc, Mao ruszył w kierunku budynków, aby przeszukać je i znaleźć albo coś co pozwoli im przetrwać noc, albo coś co przybliży go do celu. Miał jednak nadzieję na pierwszą opcję.

MM: znów 4750-500=4250


Ostatnio zmieniony przez Mao dnia 08.10.15 21:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 21:08

Po krótkim czasie Ivrina się pogubiła. Wszystkie ślady się mieszały, przez zapadający zmrok ledwo je widziała i nie mogła nawet określić, które zostały zrobione wcześniej. "Gostek z kajakami zamiast stóp był chyba wszędzie w tym zamku." - pomyślała zrezygnowana. Na szczęście Mao coś zauważył. Nie miała pojęcia co i jak, ale z pewnością miał w tym udział jego dziwaczny monokl.
"Po co mu niby asekuracja w takim miejscu? Przecież stoimy na twardym gruncie, tu nie ma prawa nic się stać." - zdziwiła się na prośbę chłopaka. No ale on przynajmniej miał jakiś plan. Ivrina doszła do wniosku, że im szybciej zgodzi się mu pomóc, tym zapewne szybciej przekona się jaki i odparła:
- Jasne. - następnie złożyła ręce w ten sam sposób co poprzednio, tym razem jednak chwytając obiema łopatę. Po nieznacznym rozsunięciu dłoni pojawił się pomiędzy nimi owinięty wokół trzonka łańcuch, którego kolejne ogniwa pojawiały się z zawrotną prędkością, aby w końcu dotrzeć do Mao i związać się wokół jego talii, tworząc pętlę. - Dziesięć metrów wystarczy? - zapytała unosząc brew. Była ciekawa co też takiego wymyślił jej towarzysz i czy to w ogóle wypali.
Jeśli jednak Maosiowy pomysł nie klapnie i waląc w ziemię naruszy tylko odrobinę posadzkę niszcząc przy tym robotę brukarza Ivrina po prostu pójdzie wraz z nim na poszukiwania... no właśnie czegokolwiek przydatnego. Uprzednio jednak weźmie ze sobą jeszcze dwie niezapalone pochodnie mając nadzieję, że jeśli nie znajdą grzejnika, łóżeczka z pierzynką i suto zastawionego stołu spełniającego królewskie wymagania, to przynajmniej uda im się czymś zapalić te przeklęte głownie.

MM: 3100 - 150 = 2950
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 21:25

Plan księcia był logiczny biorąc pod uwagę to co udało mu się spostrzec. Przygotował się on obwiązując ściśle łańcuchem w pasie po czym przyklęknął na ziemi. Na chwilę zamarł w bezruchu po czym emitując do zbroi moc magiczną uderzył w ziemię. Kafle zatrzęsły się, a kilka płyt chodnikowych połamała się. Silny cios. Jednak niewystarczająco silny by przebić się przez tą grubą warstwę ziemi i skał. Inna sprawa jednak z tym, że Mao przypadkowo ułatwił dwójce inne zadanie. Uderzenie bowiem było wystarczająco szybkie, że z kamieni sypnęły iskry podpalając pobliską kępkę kwiatków.
Gęste zarośle szybko zajęło się ogniem pomimo panującej tu temperatury. Struktura roślin płonęła jak papier błyskowy nie pozostawiając po sobie żadnych resztek. Patrząc na wzorki iskier sypiących się z liści i płatków, Ivrina musiała czuć swego rodzaju ulgę. W końcu to jeden z jej wrogów w tej misji, nieprawdaż? Międzylodowa zieleń znikała odsłaniając coś zaskakującego. W ziemi znajdowała się kamienna płyta z uchwytem. Wyglądała tak, jakby nikt nigdy jej nie ruszał.

//jeszcze jeden posteł dzisiaj? ja dam radę tak do 23.00 +/- 30 min
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 21:43

- Wystarczy.
Odpowiedział natychmiast na pytanie Ivriny. Wszystko nie poszło jednak tak jak przewidywał Mao. Uderzenie w ziemie o dziwo nie przebiło jej, co było ogromnym zaskoczeniem. Co?! Niemożliwe, żeby zbroja nie przebiła ziemi! Co jest do cholery? Mao nie jednokrotnie przeklął zarówno siebie jak i zbroja. Na szczęście jednak udało się dzięki temu podpalić kwiaty a co za tym idzie... zorganizować trochę ciepła!
- Szybko, zapalaj!
Krzyknął w kierunku Ivriny, sugerując, aby szybko odpaliła pochodnie. Sam również wziął dwie (o ile znalazł) i podpalił jedną, a drugą wziął ze sobą na wszelki wypadek, gdyby wizyta się przedłużyła. Dodatkowo pojawiła się płyta z uchwytem. Mam dziwne wrażenie, że tak łatwo tego nie otworzymy. Ale trzeba spróbować. Pomyślał, następnie ruszając w kierunku płyty. Pociągnął za uchwyt, próbując otworzyć. Gdyby się udało, to powiem w kierunku Ivriny.
- Panie przodem?
Spytał, zarazem sugerując. Z jednej strony był to gest kulturalny i miły. Z drugiej, mało kto chciałby iść pierwszy do takiego pomieszczenia, nie mając pojęcia co tam jest.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 22:13

"Ah, a więc Mao chciał waląc w ziemię wytworzyć iskry." zauważyła Ivrina i kiwnęła głową z aprobatą. "Tylko po co mu była ta asekuracja?" pomyślała, ponownie rozważając wszystkie możliwe niebezpieczeństwa związane z biciem ośnieżonego bruku. No nic, przynajmniej mają już ogień, a co za tym idzie światło i ciepło. Biorąc przykład z księcia jedną ze znalezionych pochodni odpaliła od pięknie jarającego się przebiśniega, a drugą wzięła jako zapas na czarną, i ciemną, godzinę.
Płyta z uchwytem w takim miejscu była nie lada zagadką. Wyglądała na starą i nie ruszaną od dłuższego czasu, a co za tym idzie na pewno nie przechodził tędy łucznik z Rady. To może być albo skrót do żelaznych drzwi, albo zupełnie inna ścieżka. Tak czy siak podejrzane. Książę nie przejął się tym jednak i natychmiast zaczął siłować z klapą. Nie był chucherkiem, ale na kulturystę też za bardzo nie wyglądał, więc Ivrina nie oczekiwała po nim zbyt wiele. Jeśli stara, ciężka płyta okaże się dla niego zbyt wymagającym przeciwnikiem to dziewczyna łapiąc go za ramię odsunie od uchwytu, odda mu płonącą pochodnię i odłoży zgaszoną oraz łopatę na ziemię. Następnie chwyci oburącz za obręcz, lekko przysiądzie i pociągnie całość w górę próbując wstać, dokładnie w ten sam sposób w jaki sztangiści rozpoczynają podnoszenie ciężarów. Ostatecznie, jak i to zawiedzie, spróbuje podważyć płytę wsadzając w szczelinę pomiędzy nią, a brukiem łopatę. Po prostu nie ma szans, żeby to się w końcu nie otworzyło.
Na sugestię pójścia przodem zareaguje przewróceniem oczu. Przecież i tak poszłaby pierwsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 23:05

Magiczne iskry z przypadku podpaliły przypadkowe pochodnie bez magii. To bardzo dobra informacja, gdyż oświeciła błądzącym drogę przez przyszłość... Co ja paplam. Eh... Po prostu stało się dużo jaśniej. W razie czego była jeszcze tylko jedna pochodnia, bo czwarta okazała się oblepiona jakąś galaretką przypominającą guano w kolorze jagód.
Jak przewidziała grabarka- płyta była nie lada przeciwnikiem. Siłowanie się z nią przynosiło tylko odrobinę gorszy efekt od podważania jej łopatą, która nawet się przy tym zarysowała. Płyta drgnąć nie zamierzała i koniec. Złośliwość rzeczy martwych i osobników wieku podeszłego. Chcąc nie chcąc, magowie muszą szybko wymyślić inny sposób na otworzenie klapy lub rozbić prowizoryczny obóz.
W ruinach prawie nie ma drewna, jedynie kilka desek i most zwodzony. Nie widać tu też niczego czym można się było przykryć (np. siana czy liści), a o posiłku wspominać już nie będę... chociaż mam smaka na pieczoną nad ogniem ptaszynę lub kurczaka. O ile przygoda "młodych" trwa zaledwie kilka godzin, to głód może zacząć im przeszkadzać znacznie szybciej niż się spodziewają. Hakobe to nieprzyjemne miejsce dla ludzi. Jak ta babunia sobie radzi?! Krocząc z pochodniami przez pomieszczenie w lepszym i gorszym stanie, można dostrzec też malowidła, ale je opiszę dopiero, gdy dowiem się co książę i czarna dama zamierzają zrobić.

regen 500 MM

//Jesteście już mniej więcej w połowie misji. Oczywiście o tym ile postów zostało zadecyduje to jak sobie będziecie dalej radzić, a także to jak szybko pozbędziecie się... nie spoileruję!
Jutro będę tylko rano, a potem po 22 na kilka chwil. Jak się uda to mógłbym spróbować odpisać około 15 ale to zależy czy złapię komputer w przelocie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 23:16

Mao nie dał rady, Ivrina też. Cóż, szkoda.
- No cóż, brakuje nam trochę siły. Czasem trzeba myśleć jak debil... odsuń się.
Skomentował a następnie zasugerował. Ponownie zamierzał przywalić pięścią w płytę. Może to i głupi pomysł, ale na tę chwilę nic lepszego nie przychodziło mu do głowy. Wziął ponownie zatem zamach i używając zbroi, wzmocnił cios. Przywalił pięścią w płytę, celując w sam środek. Nogami stał oczywiście tak, aby w razie czego nie spaść na dół. Gdyby jednak się nie udało no to cóż...
- Chyba za często robiłem dzień nóg...
Skomentował pod nosem i udał się zapewne z towarzyszką do środka w poszukiwaniu czegoś. No chyba, że miała lepszy plan co zrobić. Robi się zimno i ciemno. Musimy się streszczać.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   09.10.15 0:58

- Tsh - prychnęła Ivri wyciągając łopatę ze szczeliny. Nie wierzyła, że to coś nawet nie drgnęło, przecież użyła na prawdę sporo siły. Trudno, i tak, w przeciwieństwie do Mao, nie miała nadziei na znalezienie tam czegokolwiek ciekawego. Przecież nigdy nie powiedział jej, że dostrzegł w tym miejscu oznaki życia. Czy on to nazywa współpracą? No nic, obydwoje chyba doszli do wniosku, że należy się ruszać, bo inaczej zamarzną. Dziewczyna powoli zaczynała żałować, że będąc magiem tworzenia węgla nie jest w stanie zrobić tak prostej rzeczy, jak zwykły brykiet. Przynajmniej można by było się ogrzać. "Czemu praktycznie żaden mój twór nie jest palny!" wkurzyła się niemiłosiernie i postanowiła, że po powrocie z Hakobe weźmie się za naukę tworzenia brył kamiennej, lub drzewnej wersji tego opału.
A w międzyczasie wkroczyła z Mao w część mniej zrujnowanych ruin, które przynajmniej osłaniały od wiatru. Reflektując się, że posiadają tylko trzy pochodnie zgasiła swoją w zaspie zyskując kolejną zapasową, ale tracąc własne źródło światła i ciepła. Pomimo braków w wykształceniu była w stanie obliczyć, że trzy głownie po kolei będą palić się dłużej, niż trzy na raz.
Zimno, ciemno, bez sensu i perspektyw, a do tego robiła się głodna. Przecież rzucanie dwudziestokilową łopatą na kilkanaście metrów i siłowanie się z podłogą do najlżejszych nie należy, a zwykła energia nie regeneruje się tak łatwo jak MM. No trudno, najwyżej wróci do pomieszczenia pełnego przebiśniegów, a tam zaszlachtuje i zje wiwernę. W sumie to zwierzątko nie jest niczemu winne, ale czego się nie robi, aby zaspokoić główne potrzeby fizjologiczne. Przynajmniej jaszczura jest ranna i nigdzie nie ucieknie. Taki praktycznie gotowy obiadek w razie czego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   09.10.15 9:18

Magowie wyruszyli na łatwą misję nieświadomi tego jakie zagrożenia ich czekają. Oczywiście nie mówimy o istotach czy magii, a o mrozie i głodzie...
Mao udało się odnaleźć jakiś wysuszone rośliny, kilka desek i strzępki materiałów. Oczywiście szybko zrobił z tego prowizoryczne ognisko, coby ogrzać się i nie marnować pochodni. Zajęło mu to niestety na tyle dużo czasu, że pierwsza z nich wypaliła się doszczętnie.
Ivrina z kolei przyjrzała się dokładniej pomieszczeniu w którym zaczęli rozbijać obóz. Okazało się, że na ścianach są jakieś dziwne symbole i malunki przedstawiające jakby kalendarz księżycowy. Niestety nic konkretnego jej to nei mówiło. W pewnej chwili jednak, między kamieniami w podłodze zobaczyła szczura. Zawsze jakaś forma pożywienia...
Coś nie tak? Zbyt oczywiste rzeczy opisałem? Ok. Minęła godzinka lub dwie. Ogień zaczął przygasać z powrotem, a przemarznięci eksploratorzy byli już na tyle zmęczeni, że powoli przysypiali. W tej chwili zza chmur wyjrzał księżyc. Wiatr ucichł, a ognisko w jednej chwili rozpaliło się mocniej. Rosnące w sali kwiaty zaczęły się kołysać i rozwijać nowe pędy. Słychać było kroki, ale zanim dwójka mogła zareagować stanęła przed nimi kobieta. Wyglądała tak. Była uśmiechnięta i emanowała od niej tajemnicza, niezwykle potężna moc magiczna. Przysiadła obok ognia i wystawiła w jego stronę obie dłonie w których trzymała paczki samarzonych warzyw oraz szaszłyki. Milczała i nie otwierała ust nawet do uśmiechu lub oddechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   09.10.15 14:49

Po tym jak Mao został zignorowany po raz drugi, tym razem przez płytę, udał się przymusowo bądź też z własnej woli wgłąb fortu. Nigdy więcej takich tanich misji. W tym samym czasie wykonałbym pewnie misję, na której zarobiłbym trzy razy więcej pieniędzy... Zbeształ się w myślach za ten pomysł. Skoro już ruszył tak daleko od gildii to mógł przynajmniej zająć się czymś na czym zarobiłby więcej a tymczasem... Cóż. Z jednej strony marnował czas. Z drugiej jednak spotkał ciekawą osobę, toteż nie miał co narzekać. Po rozpaleniu ogniska pojawiła się jednak kolejna osoba. Nieznana kobieta, a przynajmniej tak się wydawało. Nie zaatakowała od razu co mogło oznaczać kilka rzeczy. Jest pewna swoich umiejętności, że od tak się pokazała zamiast zaatakować. Ktoś może ją też ubezpieczać, nie wykluczam tego. Może to też być iluzja. W ostateczności może po prostu nam chcieć pomóc... Ale czy zatem to ona była źródłem, które wtedy widziałem? Skoro owa kobieta nie wykonała gwałtownego ruchu, Mao również wstał powoli. Zrobił krok do tyłu i złapał za rękojeść katany.
- Coś za jedna? Czego chcesz?
Spytał. Oczywiście na wszelki wypadek aktywował Hansha coby w razie czego mieć szanse na obronę.

MM było full bo płyta mnie zignorowała, toteż ponownie: 4750-150=4600
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   09.10.15 16:01

Mao rozpalał ognisko ze śmieci, a Ivrina, jak to ona, zamiast pomóc przyglądała się małej galerii sztuki w pomieszczeniu. Obrazki ładne, piękne, ale niestety w formie fresku, więc ani tego spalić, ani zjeść. Na szczęście napatoczyło się coś jadalnego. Szczurek. I to całkiem wyrośnięty. Dziewczynie nie trzeba było dawać drugiej szansy, bo szybkim ruchem łopaty ukatrupiła zwierzaczka odcinając mu główkę. Żeby go wypatroszyć mogła niby pożyczyć Setsudana od Mao, no ale nie była pewna, jak chłopak zareaguje na taką prośbę. W końcu większość facetów jego pokroju ma bzika na punkcie "honoru" własnej broni i raczej nie wykorzystuje jej do karczowania zielska, czy oprawiania obiadu. No trudno, zdjęła rękawiczki i dała sobie jakoś radę ręcznie. Tak przygotowany filet ze szczura upiekła nad ogniskiem dokładnie w ten sam sposób, w jaki harcerze pieką podpłomyki, czyli kładąc go na łyżce łopaty i trzymając nad ogniem.
Niby Ivrina była dziewczyną, ale nie miała żadnych blokad, niepozwalających jej zjeść niekonwencjonalnego posiłku. Pieczony szczur w ogóle jej nie odrzucał, nawet miał całkiem przyjemny zapach. W sumie to na pewno przyjemniejszy niż prześladująca ich woń kwiatów.
- Chcesz? - zapytała księcia podsuwając mu połowę pieczeni pod nos, a potem wgryzła się w drugą. Nie spodziewała się odmowy, w końcu lepszy szczur niż rydz.
Po posiłku po prostu wytarła tłuste i pokryte krwią gryzonia dłonie o sukienkę i założyła z powrotem rękawiczki, następnie oparła się o zimną ścianę i przymknęła oczy. "Co my w ogóle odpierdalamy!?" znowu zbulwersowała się jedynie w myślach, bo jakoś nie miała w zwyczaju okazywać swoich uczuć. "Siedzimy w jakiejś dziurze i czekamy, aż zgaśnie nam ognisko i zamarzniemy? Skoro nie mamy pomysłu co dalej to może po prostu powinniśmy wrócić do babcinego domku, zjeść u niej jakiś rosołek, albo przynajmniej wypić okropnie zdrową herbatkę, przenocować w cieple, przy kominku, a rano ruszyć na dalsze poszukiwania?"
Falę tych wątpliwości i rozgoryczonych pytań przerwała nagła seria nadnaturalnych wydarzeń oraz niesamowicie szybki rozrost znienawidzonych kwiatków. A potem pojawiła się kobieta. Sama, w środku nocy, na końcu świata, wśród niedostępnych, ośnieżonych gór. "Co do..." pomyślała Ivrina, ale nie wstała. Podciągnęła jedynie nogi tak, aby w razie czego móc szybko się podnieść. Czarnowłosy zachował się zdecydowanie agresywniej, nie mówiąc już o niemiłym tonie jakiego użył w stosunku do nowo przybyłej. Ta jednak nie przejęła się zbytnio reakcją chłopaka i wyciągnęła w ich kierunku opakowania z obiadem na wynos.
Grabarka popatrzyła na oferowane im jedzenie, a potem na nieznaną maginię. Nie wierzyła w bezinteresowność. Jaj zdaniem każdy człowiek starając się być miłym i pomagając ma jakiś cel. Mao na ten przykład liczy na współpracę, pewność braku agresji ze strony towarzyszki, a ostatecznie zapewne na korzystny podział nagrody. "A czego chce ta kobieta?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   09.10.15 16:20

Reakcja na nieznaną kobietę nie była nadzwyczajna. Oboje woleli zachować ostrożność i nie okazali szczególnej ufności wobec bezinteresownego posiłku. Blondynka jednak zachowała zimną (bo zimno na dworze) krew i położyła jedzenie na jakiejś kępce kwiatków. Gdy zbliżyła do nich ręce, kwiatki w jednej chwili "zdrętwiały" i delikatnie obeschły tak, jakby chciały stać się szorstką poduszką.
Na pytanie księcia kobieta zareagowała tylko uśmiechem. W tej chwili zaczęła emanować od niej nieziemska i nieznana młodym aura mocy magicznej. Nie miała barwy i zauważalnie powodowała tylko nieznaczne załamania widocznego obrazu (takie przezroczyste fale emitowała). Jednak poza tą małą anomalią wzroku, ta aura powodowała chęć zaufania i naturalną nadzieję na coś dobrego, pozytywy. Była całkowitym przeciwieństwem Presji- przyciągała na myśl łaskę, wiarę, ufność, nadzieję... tak to dobre określenie, to była Nadzieja.
Kobieta powoli wstała i otrzepała się ze śniegu. Wzięła oddech i uchyliła lekko usta. Nie wydała jednak z siebie żadnego dźwięku. Po jej policzku pociekła łza. Zamknęła usta i otarła policzek. Spojrzała błagalnie na magów. Podeszła do pobliskiej ściany i wystawiła w jej stronę palec. Na jego krańcu pojawiła się małą świetlista kulka magiczna. Blondynka jeżdżąc palcem po ścianie napisała ulotnym światłem Auenyia, jestem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 10:37

Mao zrobił wielkie oczy widząc, jak Ivrina poluje, przyrządza a następnie opieka małe zwierzątko. Chyba jest skrajnie głodna... I to bardzo... Ale cóż, nie mamy wyboru, coś trzeba zjeść. Padło na szczura... Z lekką niechęcią wobec propozycji, książę po chwili rozmyśleń zdecydował się na ten ruch.
- Mhm, dzięki.
Powiedział po czym wziął od towarzyszki owe jedzonko. Spieczone nie wygląda tak źle. Wyobraź sobie, że to coś lepszego... Że to fryteczki z suróweczką i mięsem z kurczaka, zwinięte w cieście i nabite na patyk, a całość przypomina kształtem.. Blekh! Szczura! A tam, raz się żyje! Niechętnie, ale zabrał się za konsumpcję. Znośnie. Ale jak wrócę do Magnolii, to za wypłatę z misji objem się czegoś tłustego, pieczonego w litrze oleju i mega niezdrowego. Tak, to będzie pycha. Kobieta jednak zajmie w tym poście kluczowe miejsce. Pojawiła się znikąd oferując im jedzonko. To niby miłe, ale jak sądziła Ivrina, tak i sądził Mao. Nikt nie robi takich rzeczy bezinteresownie. Dodatkowo aura, którą wydzielała kobieta... Mao już kiedyś się z taką spotkał. Jest jak Valkiria. Identyczna. Ona też z początku była nie wiadomo kim. Pojawiła się znikąd, zachowywała się dziwnie a potem... Potem roztoczyła wokół mnie aurę, która sprawiła, że czułem, że mogę wszystko. Teraz jest tak samo. Ale nie, to nie ona. Valkiria zginęła, sam ją zabiłem. Musiałem ją zabić. Nie, nie musiałem, zrobiłem to bo potrzebowałem informacji. Poświęciłem istotę tak potężną, aby uzyskać nazwisko. Jedno nazwisko kobiety, którą wkrótce potem i tak spotkałem przypadkiem. To głupota. Co ja zrobiłem... Ona powinna żyć. Widoczne było, że Mao jest przez chwilę jakby w innym miejscu. Nie przejmował się tymczasowo ani zagrożeniem ze strony Auenyii, ani jakimkolwiek innym. Po prostu stał i patrzał przed siebie, oczy cały czas kierując w jeden punkt. Przestań! Może i nie żyje, ale uda Ci się ją odratować. Znajdziesz sposób, głupku... Ale teraz... Musisz przeżyć. Jeżeli nie możesz rozwiązać takich problemów, to tym bardziej nie znajdziesz sposobu na pomoc Valkirii. W końcu jednak się odezwał.
- Czego od nas chcesz? Po co tu jesteś?
Spytał, jednocześnie zdejmując rękę z rękojeści katany. Mimo to nie przestawał korzystać z zaklęcia.

4600-150=4450
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 11:47

Emitowane przez kobietę fale magii przywodziły na myśl zaklęcie, którego Mao użył wcześniej na Ivrinie. Ta magini miała jednak zdecydowanie większe doświadczenie w tej sprawie, bo mimo zorientowania się, że ktoś znowu wpływa na jej uczucia grabarka nie potrafiła się otrząsnąć. Wbrew wszystkim pozorom nowo przybyła wydawała się być jedyną nadzieją na wykonanie misji. No i sprawiała wrażenie miłej, co prawdopodobnie wbrew jej zamiarom, odrzucało Ivrinę.
Książę też zwrócił uwagę na tajemniczą aurę i na krótką chwilę się zawiesił. Może na niego działało to inaczej, albo wpływ magii wywoływał u niego jakieś pozytywne wspomnienia. Dziewczyna nie wiedziała i nawet nie chciała wnikać. Sama jakoś nie kwapiła się do rozmowy z Auenyią, więc po prostu pozwoliła Mao się wygadać.
"Po co tyle pytań? Przecież ona jest niema. Czy on oczekuje, że babka napisze całą historię swojego życia na ścianie?" pomyślała spoglądając na księcia, który bawił się w detektywa na przesłuchaniu. Mimo nadnaturalnego pojawienia się kobiey i całej dziwności sytuacji miała wrażenie, że to oni jako kompletnie obcy przybysze powinni się tłumaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 12:21

Aura Nadziei rozchodząca się dookoła Auenyii była podobna do zaklęcia Mao, aczkolwiek była znacznie silniejsza i wpływała na zachowanie magów w naturalny sposób. Tak jak starsza pani na ulicy zaufa miłemu policjantowi, tak grabarka i książę czuli zaufanie do kobiety...
Ivrina podeszła do tego spotkania magicznego inaczej niż jej towarzysz. Przypomniała sobie nie do końca pozytywne wspomnienia zaklęcia towarzyszy, lecz od razu zauważyła duże różnice między Nadzieją a Cesarską grozą. Mimo to dziewczyna nie była przyjacielsko nastawiona wobec obcej damy. Wrażenie miłej docierało do jej najgłębszych barier i zamiast przejść przez nie, stawało się nacechowane dozą chłodnego dystansu.
W tym samym czasie w Mao rozbudziło to wspomnienia i nostalgiczne rany spowodowane epizodem z Valkirią. Z początku obraz blondynki był bardzo podobny, ale z każdą chwilą mag rozumiał, że te dwie sprawy nie mają powiązania i są całkowicie różne. Żeby to lepiej wytłumaczyć musiałbym rozpisać tutaj połowę historii mężczyzny, więc odpuszczę wam i sobie te męki. Ostatecznie myśli o Valkirii rozwiały się, a obraz obcej damy stał się wyraźny. Mao wrócił do rzeczywistości i zadał pytanie.
Kobieta nie zareagowała na nie z początku. Wyglądała na zaskoczoną bezpośredniością Mao. Dłuższą chwilę później wystawiła ponownie zaczarowany palec i napisała na ścianie coś w nieznanym im języku Hier abbam omus oppus. Auenyia nuev. Wydawała się wiedzieć, że młodzi nie zrozumieją co napisała. Przysiadła pod ścianą i ponownie otarła łzę z policzka. Praktycznie niezauważalnie, nawet nie biorąc uwagi na oświetlenie, uchyliła wargi. Wydała z nich krótkie westchnienie, a po tym stało się coś nadzwyczajnego...
Świat tak jakby się zatrzymał. Cały świat poza kobietą i wzrokiem magów. Płatki śniegu wisiały nieruchomo w powietrzu. Zaczęły delikatnie migotać. Ogień, którego języki były niczym szklana rzeźba zaczął przybierać niespotykane kształty. Cień i światło bijące od ogniska zaczęły mieszać się ze sobą. To był efekt, jakby ktoś mieszał w obrazie docierającym do oczu dwójki. To była magiczne, ale przyjemne, nawet dla Ivriny. Języki ognia zaczęły rozrastać się niczym pnącza i ryć w powietrzu tunele. Cienie nabrały kształtu przypominając małe meduzy i swobodnie płynęły przez powietrze. Odbijały się od płatków śniegu, które rozbryzgały się niczym małe fajerwerki. W tle cały czas brzmiało to jedno westchnienie nieznanej. Można było usłyszeć w nim smutną melodię nuconą w blasku księżyca. Wszystko jednak minęło i wróciło do normy wraz z zamknięciem warg przez Auenyię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 12:59

Mao nie miał zbyt pojęcia co się dzieje. Nie wiedział ani co ma robić, ani co ona robi. Wszystko na chwilę się zatrzymało, a jedyna reakcja jaką był w stanie z siebie wyrzucić Mao, było krótkie
- Co się ku*wa dzieje?
Tak, tylko tyle. Nie wiedział co ma w końcu czuć w stosunku do owej kobiety. Z jednej strony było zaufanie, które "rozlewała" wokół siebie. Z drugiej obawa. Obawa przed fałszywością jej zaufania. Mao sam próbował coś takiego zrobić w stosunku do Ivriny. Wiedział zatem, że wszystko co się dzieje może być fałszywe i nie warte uwagi. Zastanawiał się, czy najlepszym wyjściem nie byłoby po prostu pozbycie się jej. To jednak co zrobiła sprawiło, że obawiał się walki z nią. Dodatkowo to po co tutaj przybył... Zmieniło się. Cel, który ich tu sprowadził całkowicie zaginął.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 13:23

Ivrina wciąż siedziała pod ścianą z podkulonymi nogami i szeroko otwartymi oczami. W jej złotawych tęczówkach nagle przestał odbijać się płomień ogniska, a wszystko dookoła zamarło. "Co ta kobieta robi? Jakie ona ma zamiary?" kołatało jej się w głowie, ale nie mogła wymyślić nawet jednej prawdopodobnej odpowiedzi na swoje pytania. Ta babka potrafiła praktycznie zatrzymać czas. Była potężna, a więc i niebezpieczna. Tylko czemu oglądanie całego tego spektaklu, czy pokazu siły sprawiało aż taką przyjemność?
Wszystko zakończyło się tak szybko jak zaczęło, ognisko znów płonęło w normalnym tempie, a płatki znów poddały się siłom grawitacji. Ivrina podniosła się przesuwając plecami po kamiennej ścianie i zrobiła krok przybliżając się do Mao. W obecnej sytuacji stał się on osobą całkowicie godną zaufania, w końcu w porównaniu do Auenyii był całkiem normalny, a jego magię jak na razie można było objąć umysłem.
- Może się stąd po prostu wyniesiemy? - zasugerowała półszeptem wciąż obserwując kobietę siedzącą po drugiej stronie ogniska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   10.10.15 13:41

Spektakl skończył się, a Auenyia wstała, otrzepała ubranie i odeszła jak najdalej od magów, nie wychodząc z pomieszczenia. Gdy przysiadła w kącie pokoju przez szczeliny w ścianach i małe okienka dało się zauważyć promienie wschodzącego słońca. Noc minęła bardzo szybko... zaskakująco szybko. Mao wydawał się być mocniej zaskoczony spektaklem niż podekscytowana lekko grabarka. Jego słowa jednak nie dotarły do nikogo, a szept towarzyszki znikł w towarzystwie świstu wiatru.
Przez jedyne wejście do pomieszczenia wmaszerował kolejny nieznajomy. Od niego też emanowała dziwna aura Wiary. Ubrany w czarną, porozdzieraną szatę z czerwonymi zdobieniami nieznajomy opierał się o drewnianą laskę. Miał obwiązane oczy czarną przepaską.
- Ludzie nieznanego w nieznanym boją się od wieków. A ścieżki ich losu nie splotą się lecz minął w sieci tkanej przez bogów przeznaczenia. Strach odrzućcie i zapomnijcie o zajściu, które waszym oczom dane ujrzeć było, lecz umysłom zbyt trudne do zrozumienia okazało się. To rzekł Bóg Przeznaczenia, którego sługą ja jestem. A imię me Wvoolghoor [czyt. Wuulguur]. Jam jest sługą Bożym i jednym z Opiekunów. Nie przejmujcie się tym, co nie było ku wam skierowane. Zabiorę Auenyię i dalej podążę jako przewodnik jej w obcym jej świecie - rzekł ślepiec powoli podchodząc do blondynki. Jego aura Wiary wydawała się mieć nasycenie magiczne, ale nie był on magiem i nie posiadał żadnego magicznego artefaktu.
Pomijając jednak nowo przybyłego i jego towarzyszkę. Ognisko zgasło całkowicie, co ciekawe, samo z siebie. Magowie dalej jednak byli głodni, a ich ciała znowu zaczęły marznąć. Wrócili do swojego świata. I do misji. Oczywiście klapa w ziemi dalej ani drgnęła, a książę przez monokl dalej może ujrzeć to źródło życia pod ziemią. Od młodych tylko zależy, co dalej zrobią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 11:23

Wszystko co się tutaj wydarzyło było dość... chore. Mao nie wiedział jak ma to odebrać. Kobieta pojawiła się tutaj bez powodu i wzięła się znikąd. Potem facet. Mao nie wykrył ich za pomocą monokla co jeszcze bardziej utwierdzało go w przekonaniu, że te istoty nie były zwykłymi, prostymi i słabymi ludźmi a kimś na o wiele wyższym poziomie aniżeli on i Ivrina. Noc dodatkowo minęła strasznie szybko, a ognisko zgasło i zaczynało robić się poważnie zimno. Książę nie był przyzwyczajony do takiej pogody, przez co jeszcze bardziej źle ją znosił. Na szczęście miał szaliczek, który grzał go dość mocno. W każdym razie Mao zagadał do Ivriny.
- Jak uważasz, co powinniśmy zrobić? Dzięki monoklowi wykrywam źródło życia pod ziemią, ale nie mam pomysłu jak tam się dostać. Zresztą mieliśmy znaleźć jakąś pamiątkę a wszystko co się dzieje tutaj jest chore bardziej niż się wydaje. Powiedz proszę co sądzisz i co w Twojej opinii powinniśmy zrobić? Może masz jakiś pomysł?
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 12:01

Jakby niema kobieta była zbyt mało dziwnym zjawiskiem to po jej zadziwiającym przedstawieniu pełnym cienistych meduz pojawił się jeszcze ślepy mężczyzna. Na szczęścia każde z nich miało tylko jedną dysfunkcję i facet po prostu się odezwał. Szkoda tylko, że jego wypowiedź nie miała kompletnie sensu i nie zawierała nic dotyczącego misji i ważnego uwagi. Zauważając, że noc minęła niesamowicie szybko Ivrina osłupiała tym samym wykorzystując swój limit osłupień na następne trzy miesiące. Z tego stanu wyrwała ją wypowiedź Mao. "Czyli on też nie wie co robić" pomyślała przyjmując do wiadomości informację o śladach życia głęboko pod ziemią.
- Wiesz może jak głęboko jest to źródło? - zapytała. - Skoro nie możemy zejść tam przez klapę, to może istnieje jakaś inna droga, na przykład z dna przepaści pod mostem zwodzonym. Niby może być to trochę niebezpieczne, ale nie mam innego pomysłu... - zakończyła zamyślając się głęboko i zastanawiając się, czy może jednak nie ma pewniejszego rozwiązania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 12:38

- Nie mam najmniejszego pojęcia. Widzę tylko tyle, że jest pod ziemią. Gdyby było za ścianą, to byłoby zupełnie inaczej.
Wytłumaczył natychmiast Mao. Nie miał zbyt wiele pomysłów co robić, zatem propozycja Ivriny była na tę sytuację dość dobra.
- W sumie moglibyśmy spróbować tamtędy. Za pomocą monokla uda mi się wtedy zobaczyć na jakiej wysokości jest owe źródło, o ile nie jest za głęboko. To ułatwiłoby trochę zadanie.
Zgodził się na jej propozycję, a następnie zapewne udał wraz z nią w kierunku wejścia do fortu. Tam zastosował się do jej instrukcji i od czasu do czasu podglądał monoklem przez ścianę ala ziemię, coby zobaczyć gdzie znajduje się źródło.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt Hakobe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt Góry Hakobe
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Podnóże gór Hakobe (południowy stok)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie