IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt Hakobe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Szczyt Hakobe   07.11.14 7:47

First topic message reminder :

Do tego poziomu nie można dojechać powozem... ba, mało tego, trzeba przejść kawał drogi, aby dostać się na szczyt. Jakby tego było mało, wraz ze wzrostem wysokości spada temperatura. Nie przestrasz się, jeśli ciężko było Ci zaczerpnąć oddechu - ilość tlenu i ciśnienie obniżają się. Jeśli jednak jesteś nastawiony na odnalezienie znajdującego się tutaj specjalnego, zwiększającego magiczną moc Zioła to dobrze trafiłeś. Wspomnę jeszcze o obecności śnieżnych Wiwern. Stworzenia te strzegą swojego terytorium, jak i jedzenia, którym jest właśnie zioło. Są one niemal identyczne jak ich krewne, Zielone Wiwerny, z wyjątkiem dominującego koloru białego. Mają czarne szpony, a ich plecy pokrywają czarne kolce. Zapamiętaj jednak, że są one bardzo silne, inteligentne, odporne na niektóre ataki i potrafią latać. Nie są więc takim łatwym przeciwnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 12:54

Mao bardzo szybko zgodził się na jej propozycję. Nie dziwne, w końcu nie mieli w ogóle innego pomysłu. Przechodząc koło przeklętej klapy Ivrina kopnęła w uchwyt i burknęła cicho:
- Sezamie otwórz się. - niby obrażanie się na kawałek podłogi nie miało sensu, ale i tak to zrobiła.
Kiedy obydwoje dotarli do zwodzonego mostu dziewczyna ponownie użyła swojego najbardziej użytecznego zaklęcia i obwiązała się powstałym łańcuchem w pasie. Drugi koniec dała Księciu. Jak się ma schodzić do takiej dziury to asekuracja jest raczej wskazana, niepokoił ją tylko fakt, że ten węglowy twór nie jest zbytnio trwały i może rozsypać się w każdej chwili. "No cóż, najwyżej spadniemy..." pomyślała mało optymistycznie i umocowała łopatę na plecach. Jeszcze tylko zdjęła rękawiczki, żeby mieć lepszy chwyt i wsadziła je za pazuchę.
- Jak będziemy schodzić to spróbuj zauważyć na jakiej wysokości widzisz to źródło życia. - powiedziała, a następnie zgrabnie zsunęła się z mostu na pionową ścianę przepaści i wyszukując wystających fragmentów oraz wgłębień w skale, powoli się opuszczała.

MM: 3300 - 150 = 3150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 13:28

Wvoolghoor i Auenyia wspólnie powoli opuścili pomieszczenie, jeszcze zanim magowie skończyli dyskusję o pomysłach w sprawie misji. Nie pozostawili po sobie żadnej pamiątki, może z wyjątkiem nietkniętych paczek jedzenia i braku kwiatków (Ivrina się cieszy, bo jej już smrodzić nie będą).
Chwilę później grabarka i książę wymaszerowali z pomieszczenia. Śnieg nie padał, a słonko powoli wschodziło. Zrobiło się nawet trochę cieplej. Gdy dziewczyna burknęła do płyty i delikatnie kopnęła ją, ta jedynie oddała metaliczne echo. Niestety "magiczne zaklęcie" też nie oddało rezultatów. Ivriś, która dokładnie ostatnio badała ślady stóp 52, zauważyła, że większej części z nich nie ma... Możliwe, że z powodu śniegu, którego warstwa też była jakby mniejsza. Pomijając jednak ten fakt, młodzi przygotowywali się do zejścia w dół przepaści.
Łańcuch wytworzony przez Ivrinę miał ładne 10 metrów długości i wydawał się solidniejszy niż zazwyczaj. Po obwiązaniu się nim, spokojnie można było oddalić się od siebie o 5 metrów, co jest długością idealną i pozwala dobrze wyważyć asekurację. Chyba. Grabarka zręcznie i z łatwością odnajdywała wystające kawałki skał. Mao też nie miał z tym problemów, a jego monokl wskazywał, że źródło życia jest coraz bliżej. Gdy zeszli na wysokość jakiś 3 pięter (licząc od góry) monokl wskazywał prawidłową wysokość. Co najciekawsze, kształt obiektu wydawał się być zakończoną ostrym łukiem bramą.
Nie zważając na to, magowie musieli jeszcze odnaleźć wejście do wnętrza. Skały były tu coraz liczniejsze, więc wędrówka po stromej ścianie nie była trudna. Jeżeli postanowią wyruszyć dookoła skały na której postawiono niegdyś zamek, dotrą do powbijanych magicznych strzał, a także dość dużego otworu, wytopionego kwasem. Ivrina może też podtrzymać działanie łańcucha za skromną ilość 50 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 14:44

Udało się. Zeszli i znaleźli to, czego szukali.
- Tutaj.
Powiedział do Ivriny Mao natychmiast, gdy zauważył poszukiwane przez nich źródło. Gdy w końcu znaleźli przejście, chłopak się zastanowił chwilę. Znowu "Kwaśny Edek". Czyli jednak to nie była robota tamtej dwójki. Chyba, że dla zmyłki się nam pokazali a potem wrócili stamtąd skąd przybyli. Trzeba uważać. Skoro wypalił tym kwasem skałę to musi być cholernie silny. Mimo to, książę wszedł do jaskini i ruszył wgłąb.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 15:17

Czasami jakiś obsunięty kamień spadał w otchłań obijając się o wystające półki skalne poniżej, nie przeszkadzało to jednak w wędrówce. Ivrina przyzwyczaiła się już do sytuacji i stawiała kroki coraz pewniej, tym bardziej, że tutaj wystawało o wiele więcej skał ułatwiających wspinaczkę. Gdyby nie łączący naszych magów łańcuch pewnie bez problemu oddaliłaby się od Mao na znaczną odległość, szczególnie, że chłopak pochłonięty był obserwowaniem ściany przez szkiełko. Jedno słowo wystarczyło, żeby się zatrzymała. Byli na odpowiedniej wysokości, jednak po tej stronie nie dostrzegli niczego nadzwyczajnego.
"Trzeba sprawdzić naokoło." pomyślała dziewczyna i przyklejając się do ściany ruszyła trawersem szukając wąskich skalnych półek. "Oho! Nasz łucznik i jego zabójca też tu byli." zauważyła. Nie zraziła się jednak ogromem siły potrzebnym do wypalenia dziury w skale i wkroczyła do niej razem z Mao. Była ciekawa czy w końcu zobaczą tajemnicze, żelazne wrota, czy też nie.

MM 3150 - 50 = 3100


Ostatnio zmieniony przez Ivrina dnia 11.10.15 18:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 17:56

Wspinaczka minęła i nie ma co do niej wracać dodatkowymi, zbędnymi opisami.
Uwaga skierowana w stronę obecności Harvina i jego zabójcy też była mocno utwierdzona w silnych dowodach rzeczowych. Jednak to co miało się zdarzyć za chwilę, było znacznie trudniejsze do zrozumienia... wracając jednak- Mao i Ivrina weszli przez wyżarty kwasem otwór do wnętrza skały. Po około pół metra, zamiast skały wszędzie była lakryma. Wydzielała dziwną energię, bardzo ciężką i "lepką". Biło też od niej lekkie, mleczne światło, dzięki czemu magowie nie potrzebowali zapalać pozostawionych gdzieś na górze pochodni. Pomieszczenie było wyżłobione przy pomocy jakiś prymitywnych narzędzi (najpewniej muszli, lekko oszlifowanych kamieni i kości), gdyż powierzchnia ścian, podłogi i sufitu była bardzo nierówna i ostra. A głównym elementem stojącym pośrodku jaskini były stalowe wrota...
Były zakończone od góry ostrym łukiem, a całe pokryte płaskorzeźbą. Przypominała ona opowieść obrazkową. Po dwóch stronach widniały dwa różne światy. W jednym piękne ogrody, wysokie budowle, zamek w Crocus, ludzie używający magii. W drugim piach, puste przestrzenie, morderstwa i związani łańcuchami ludzie. Pośrodku, gdzieś w dole widniała brama. Była otwarta, a pod nią stało czterech ludzi. Kobieta z długimi włosami i zawiązanymi ustami, mężczyzna z kijem i opaską na oczy, dziecko bez twarzy oraz starzec przedzielony na pół. Pod tym obrazem widać było tunel łączący oba światy, trzymany w rękach olbrzyma z kołem dookoła głowy. Cztery postacie szły tym tunelem, a tunel zabrano. Pod tym widać było podpis: Wypowiedz na głos przemyślenie swoje, by oddać Przeznaczeniu życzenie moje. Imię każdego ze skazanych przez Boga, wrota otworzy ci każdego wroga. Prawidłową nazwą niczym kluczem zadziałasz, spełniając Los nadany tobie od Pana. Gdy książę i grabarka ujrzeli i przeczytali treść bramy, zza nią pojawił się pewien jegomość...
- Jednak nie tylko ja odnalazłem to miejsce. Kim jesteście i co tu robicie? - powiedział mężczyzna basowym, ochrypłym głosem. Słychać było głos napisania łuku. To był Harvin. Żywy. Cały i zdrowy. Gotowy do strzału.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 18:34

Dość zaskakujące było, że pod ziemią znajdowały się lakrymy zamiast ścian. W sumie to rzadko spotykane, bynajmniej w Okami. Tam nigdy Mao nie trafił do jaskini, która zamiast ścian, miałaby lakrymy. Może we Fiore są kopalnie lakrym? Aaa, niezły trip! W każdym razie, książę zrozumiał skąd się wzięło źródło magii. Jednak żyje. Ciekawe zatem co z tamtym ciałem... I o co tu do cholery chodzi. Nie wspomnę, że cholernie ciekawi mnie jak tutaj trafił. Skąd wiedział, żeby udać się akurat tutaj. I dlaczego tamte notatki zostawił? Może on nie jest jednak żywy? Może to tylko iluzja? W każdym razie mniejsza. Nie musimy z nim walczyć. Wystarczy jedna rzecz i możemy się zwijać. Może by tak trochę wzbudzić jego zaufanie?
Tak, to był idealny moment, aby spróbować użyć Cesarskiej Grozy. Mao nie miał pojęcia jak zareaguje Harvin na owe zaklęcie. Gorzej być nie mogło. Albo po zaklęciu odda im bez problemu pamiątkę, o ile ją ma, albo zaatakuje.
- Spokojnie. Jesteśmy magami, chcemy zdobyć tylko pewną pamiątkę, nic więcej. Wynajęła nas babunia. Nic innego nas nie obchodzi.
Powiedział, wysuwając się przed Ivrinę. Ona raczej nie wyglądała na osobę, która będzie próbowała załatwić wszystko pokojowo.
- Proszę, nie celuj w nas, nie ma takiej potrzeby. Chcemy to wziąć i szybko się stąd zwinąć, nic więcej.
Dodał po chwili. Tak, to był ten moment. Mao uśmiechnął się lekko i spróbował nawiązać kontakt wzrokowy. Chciał, żeby Harvan nie potrafił oderwać od niego wzroku. Mao nie sięgał po broń, to byłaby głupota w tej sytuacji. Książę musiał wzbudzić w łuczniku poczucie bezpieczeństwa.
- Weźmiemy tylko pamiątkę i się zwijamy, nic więcej.
Powiedział po raz kolejny. To był ten moment. Aktywował zaklęcie. Być może nawet Ivrina odczuła nagle poczucie bezpieczeństwa i szczęścia. Na nią zapewne to nie zadziała bo wie co się święci ale Harvan... Kto wie?

MM: 4750-500=4250
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 19:30

Kolejna jaskinia, kolejny tunel, na szczęście w tym nie było kwiatków. Ivrina odetchnęła głęboko lekko stęchłym jaskiniowym powietrzem, w którym nie było ani odrobiny kwiatowej woni. Doszła do większego pomieszczenia i stanęła przed osławionymi, żelaznymi drzwiami. "Znowu obrazki." - zauważyła przyglądając się płaskorzeźbie. Zorientowanie się, że ta piękna i sielankowa strona przedstawia Fiore trochę jej zajęło. "Serio!? Gostek, który to skrobał powinien chyba wmieszać odrobinę tych zabójstw i niewolników pomiędzy zamek i ogrody. Nasz świat wcale nie jest taki idealny." pomyślała marszcząc brwi i przeniosła wzrok na podpis. Z wiadomych powodów czytanie go pochłonęło jeszcze więcej czasu, ale bez zbytniej przesady, zaledwie kilka minut. W końcu to nie był esej, a kilka zdań.
Jak tylko dotarła do ostatniej kropki zza bramy wyłonił się człowiek. Nie jakiś dowolny oczywiście, a sam Harvin. Ivrina nigdy nie zapominała wyglądu grzebanych. Uczucia spotkania się twarzą w twarz z pogrzebanym przez nią człowiekiem też raczej nie zapomni. Dziewczyna osłupiała na ułamek sekundy, a słysząc dźwięk napinanej cięciwy przeniosła wzrok na grot strzały, poza tym nie wykonała najmniejszego ruchu. Gwałtowna reakcja mogłaby tylko rozsierdzić zdezorientowanego przeciwnika. Mao chyba jednak się tym nie przejął i całkiem szybko zasłonił ją własnym ciałem. "Głupi! Ograniczył mi tylko pole widzenia i możliwości manewru w razie walki." pomyślała zdegustowana kolejną, nadmiernie miłą reakcją.
Jak widać, tym razem książę chciał załatwić wszystko pokojowo. Była w tym zachowaniu jakaś dziwna logika. Wpierw miły dla Ivriny, następnie niemiły dla niemej kobiety i znów miły dla Harvina... oj biedny będzie kolejny człowiek, który natrafi na chłopaka. Głębiej się zastanawiając podejście Mao było sensowne, brama, Rada i dziwni, niepełnosprawni ludzie ich nie obchodzili, oni chcieli tylko odzyskać cylindryczny pojemnik. No ale musiał popełnić jakiś błąd, prawda? "Czy on się nigdy nie nauczy, że ten jego czar jest nacechowany negatywnie, nawet mimo dobrych chęci?" - pomyślała odczuwając znane już efekty uroku.
W sumie na łucznika może to zadziałać inaczej, ale gdyby plan Mao cię nie powiódł, a Harvin by wystrzelił Ivrina dzięki stałej obserwacji położenia i ruchu strzały szybko zareaguje odpychając księcia pod ścianę i samemu odskakując w drugą stronę. Następnie złoży na łopacie ręce do gardy, jednocześnie wykonując niezbędny ruch do wytworzenia węglowej zbroi. Ta powinna jej dać przynajmniej częściową odporność na strzały członka Rady, których unikanie w tak ciasnym pomieszczeniu może stanowić nie lada problem.

MM: 3100 - 300 = 2800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 20:28

Harvin szybkim ruchem zdjął strzałę, która rozpłynęła się, a łuk założył na ramię. Zaklęcie Mao zadziałało idealnie. Mężczyzna uśmiechnął się i powoli zbliżył się do frontu stalowych drzwi.
- Na wasze i swoje nieszczęście nie mam żadnej pamiątki... Jedyne co tu znalazłem to ta brama i mapa wskazująca na jakiś grób u szczytu Hakobe. Swoją drogą, jestem Harvin, Oddział Specjalny Rady Magicznej przeznaczony do działań Infiltracyjno-Dywersyjnych. Będę musiał udać się na szczyt tej góry... chyba, że macie pomysł jak otworzyć tą bramę? - spytał łucznik dotykając drzwi. Obok jego palców pojawiły się magiczne kręgi z których w jego stronę wystrzeliły zielone pioruny. Szybko jednak zabrał dłoń i tylko delikatnie westchnął.
Ivrina nie musiała aktywować swojej zbroii, a jej gotowość bojowa, chyba nie miała być zaspokojona. Pokojowe rozwiązanie chyba nawet było dobrym pomysłem, gdyż agent Rady Magicznej raczej nie należałby do łątwych przeciwników. Pytanie tylko, co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 21:37

Ivrina westchnęła i rozluźniła uchwyt na łopacie. Łucznik może i był mięśniakiem, ale jego siła psychiczna pozostawiała wiele do życzenia, skoro nie dał rady oprzeć się tak prostemu czarowi. Może to i lepiej, w końcu był członkiem rady, walka z nim nie przyniosłaby niczego dobrego. Dziewczyna wciąż nie potrafiła sklecić w sensowną całość wszystkich informacji o Harvinie, ale miała wrażenie, że wycieczka na szczyt góry nie przyniesie im, ani jemu niczego dobrego. Czyżby to była tylko kobieca intuicja, a może czegoś się domyślała? Nawet jeśli, to nie potrafiła połączyć wszystkich wątków w jedną wspólną myśl, więc zdecydowała się nie niepokoić żadnego z towarzyszących jej obydwu facetów.
"Obydwu!? To miała być łatwa, samotna misja, a teraz wylądowałam w dużej, trzyosobowej grupie." Na myśl o spędzeniu więcej niż kilku sekund w towarzystwie przeszedł ją dreszcz i wycofała się kilka kroków. To przerażało ją bardziej niż wizja walki z łucznikiem. Podczas starcia przynajmniej nie byłby miły, a tak zapowiadała się taka możliwość.
Kiedy tylko Harvin skończył się przedstawiać i zadał pytanie o pomysł na otworzenie bramy Ivrina uniosła wzrok. Spodziewała się, że Mao nie będzie kwapił się do odpowiedzi. W końcu on chciał tylko odzyskać pamiątkę i odebrać nagrodę. Ona w sumie też raczej by się nie wtrącała, gdyby nie praktyczna pewność, że ten człowiek zginie, jeśli pójdzie do tego grobu. Jako grabarz nie ruszała jej śmierć, ani grzebanie zwłok, ale robienie tego dwa razy wydawało się zdecydowanie chore i niemoralne. "A może jednak tylko raz... Gdybym pogrzebała go tuż po śmierci to nie musiałabym robić tego... wcześniej!?" potrząsnęła głową odcinając tok niestworzonych myśli, to wciąż było zbyt abstrakcyjne. Mimo to nie chciała pozwolić łucznikowi iść w kierunku szczytu Hakobe. Jeśli wtedy spełniłyby się wszystkie jej obawy to chyba by oszalała.
- Ja... nie jestem pewna, czy moja teoria jest prawdziwa... - zaczęła niepewnie. - Ale jeśli dobrze mi się wydaje, to wystarczy wypowiedzieć imię któregoś ze "skazanych przez Boga"... - podeszła do drzwi i cytując podpis przesunęła po nim palcem, nie zwracając uwagi na zielone pioruny muskające jej dłoń. - Przyglądając się drzwiom każdą osobę z tej strony można niby uznać za "skazaną przez Boga" - powiedziała wskazując na skrzydło ozdobione niewolnikami i scenami morderstw. - jednakże zdecydowanie większą uwagę przyciąga grupka w tunelu. Całkiem niedawno spotkaliśmy kogoś podobnego do tej dwójki. Ja... nie wiem, może to nadinterpretacja, ale... - spojrzała speszonym wzrokiem na towarzyszących jej magów. Chyba przez całą misję nie wygłosiła tak długiego monologu i powoli robiło jej się dziwnie słabo i duszno. Trema? - W każdym razie nazywali się Wvoolghoor [czyt. gulgul] i Auenyia. - zakończyła szybko. Podczas tłumaczenia cała jej pewność siebie, jeśli cokolwiek takiego istniało, wyparowała i  ostatecznie nie miała nadziei, że cokolwiek się stanie.
A może miała nadzieję, że właśnie jednak nic się nie stanie, a spotkani wcześniej ludzie nie mają kompletnie nic wspólnego z wrotami, tym co się teraz dzieje i niewiadomokim posługującym się kwasem? Tak, tak byłoby zdecydowanie lepiej. Gdyby tylko mogła pozbyć się tego przeczucia. Tego irracjonalnego przeświadczenia, że szybkie nadejście poranku wcale nie było przyspieszeniem czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 22:02

Mao był nie lada zaskoczony, że zaklęcie zadziałało. Tak, Harvin nie mógł od niego "oderwać wzroku". Chłopak był nie lada smutny, że to właśnie na faceta to zaklęcie zadziałało, na kobietę nie. Może to znak, sugerujący "Maoś, nie powinieneś nazbyt zwracać uwagi na kobiety, tylko faceci na Ciebie lecą". Tak, to było trochę smutne... Trochę bardzo smutne. Mimo to Okamiyuu nie zamierzał poddawać się i uparcie zamierzał dążyć do zostania czyimś mężem. Znaczy czyjejś mężem... Znaczy do małżeństwa z kobietą, ewentualnie kilkoma! W końcu kto powiedział, że książę nie może mieć haremu, he? Mniejsza w każdym razie... W końcu Ivrina zabrała głos. Mao był mega zdziwiony, że dziewczyna wymyśliła jak się przedostać dalej. Mimo jej popisu zdolności czytania, nie uważał, że jest głupia. Może po prostu nad tym nie pracowała? To, że ktoś dobrze czyta, nie znaczy, że jest mądry. Tak samo, jeżeli ktoś słabo czyta, od razu nie oznacza to, że jest jakimś debilem. I właśnie Ivrina była tego przykładem. Wytłumaczyła wszystko dość krótko i zwięźle, ale na temat. Iście lakoniczna wypowiedź. Spodobało się to księciu. Nie lubił, jak ktoś niepotrzebnie dodawał słów do swoich wypowiedzi, specjalnie we takich sytuacjach. Po co bowiem kręcić się wokół wora i lać wodę, skoro można od razu przejść do konkretów i załatwić wszystko raz-dwa-ciach-ciach! Chyba ma rację. Nie pomyślałem o tym w ten sposób. Mimo pozorów bystra z niej dziewuszka, miło byłoby, gdyby stała po mojej stronie i częściej mi towarzyszyła. Nie zanosi się jednak na to, a szkoda. Pomyślał Maoś odnośnie Ivriny. Teraz pozostało tylko czekać co się stanie. Czy imiona wcześniej "poznanych" osób, pozwolą im na przejście dalej? Mimo to, Mao większość uwagi skupił bardziej na Harvinie, aniżeli na drzwiach, ścianach bądź Ivrinie. Mimo tego, że zaklęcie się powiodło, Harvin mógł w każdej chwili wybudzić się z niego i szybko zinterpretować w taki sposób "Co to było? Wkręcił mnie i wykorzystał!" Wtedy w geście zdenerwowania i zdezorientowania, Harvin mógłby natychmiast zaatakować Mao i Ivrinę. A gdyby nie zwrócili na to uwagi, mógłby być problem. No i ciekawe co z "Kwaśnym Edkiem"....?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   11.10.15 22:43

Monolog grabarki był słuchany przez dwóch pełnych testosteronu facetów w najwyższym skupieniu. Ivrina starała się mówić z pewnością, ale trema dawała jej się we znaki. Głos drżał i mówiła z nierówną prędkością. Mimo wszystko to co powiedziała zostało odebrane bardzo dobrze. I to nie tylko przez panów, ale także przez drzwi.
Pojawiły się na nich wielkie kręgi magiczne, które następnie spłonęły. Dało się słyszeć trzask łamanej stali, po którym brama zaczęła powoli się otwierać. Od środka biło w niej bardzo jasne światło. Gdy wrota stanęły otworem w całej okazałości okazało się, że w środku nic nie ma... Płaska płyta metalu. Kompletny pusty zaułek. Harvin spojrzał na urządzenie niezwykle zdziwiony po czym szybko chwycił łuk. Napiął go i pobiegł w stronę wyjścia z jaskini. W biegu rzucił magom tylko jedno słowo:
- Uciekajcie!
Co ciekawe, gdy łucznik biegł pojawiały się pod jego stopami wielkie platformy utworzone z magii. Nie znikały i prowadziły prosto w stronę jaskiniowego tunelu z wiwerną. W ty samym czasie, płyta metalu wewnątrz bramy zaczęła bulgotać i tworzyć coś na styl piany rtęci. Coraz głośniej rozbrzmiewał od nich świst i dźwięk przypominający szorowanie widelcem po talerzu. Chyba było to coś na styl bomby magicznej... Czy nie lepiej uciekać?

regen do full oraz zwiększenie tymczasowe MM o 500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   12.10.15 17:30

Długo nie trzeba było mu mówić. Mao słysząc sugestię agenta rady a następnie widząc to co się dzieje w pomieszczeniu, powiedział krótko.
- Ivrinko moja kochana. Spierdzielamy.
Zasugerował po czym biegiem ruszył w kierunku wyjścia. Zadziwiła go obecność płyt. W sumie nie wiedział skąd się wzięły. W każdym razie wcześniej ich nie było, a skoro teraz się pojawił, to zapewne był to wytwór Harvina. Książę się cieszył, że ma go po swojej stronie. Mimo to wskakując na owe platformy, starał się być jak najbliżej Harvina, na wypadek, gdyby ten zdecydował się pozbyć magów, umożliwiając sobie złapanie się go, a następnie złapanie łańcucha, o ile Ivrina taki wytworzy. Może i działało na niego zaklęcie, ale nikt nie mówił, że będzie ono trwać wiecznie. Zerwali kontakt wzrokowy, toteż tymczasowy sojusznik, momentalnie mógł stać się wrogiem. Oczywistym jest, że Harvin był źródłem życia, który dostrzegałem przez monokl. Spędził tam jednak całą noc? W sumie czemu nie... W każdym razie skoro nie tu, to gdzie do cholery jest ta pieprzona pamiątka?!
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   12.10.15 18:40

No i się otworzyły! Ivrina nie mogła uwierzyć, że jej przeczucia obracają się w rzeczywistość. "Jak tak dalej pójdzie to jeszcze przed zmrokiem spotkamy kwaśnego gościa." pomyślała, odruchowo wykonując rozkaz Harvina. Co jak co, ale na "Padnij", "Uciekaj", czy po prostu "Uwaga" się reaguje i nie zadaje zbędnych pytań. Na pewno nie gdy właśnie otwarte magiczne drzwi zaczynają wydawać dziwne dźwięki i bulgotać.
Z głową zaprzątniętą czarnymi myślami i koniecznością ucieczki nawet nie zwróciła uwagi na epitet, którym obdarzył ją Mao. I dobrze dla niego, bo gdyby to usłyszała byłaby groźniejsza od żelaznych wrót. A na razie po prostu biegła. Miała krótsze nóżki niż dwójka towarzyszących jej facetów, więc zamykała stawkę, ale została jedynie kilka metrów za księciem. Napięcie narastało, a bulgotanie dało się usłyszeć już poza jakskinią. "Ciekawe kiedy pierdolnie?" pomyślała wskakując na następną półkę i przygotowując się do stworzenia łańcucha, którym w razie czego będzie mogła dociągnąć się do jakiejś niedalekiej, wystającej skały. Zawsze to pewniej polegać na własnej magii. "I czy zdążymy się schować się w wiwernowej jaskini?" Na odpowiedź na te pytania nie musiała raczej zbyt długo czekać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   12.10.15 21:17

Drzwi bulgotały coraz mocniej i skwierczały coraz bardziej. Nikt nie spodziewał się tej reakcji o czym świadczyła ucieczka magów. Harvin, który biegł po platformach przodem, wydawał się kłócić ze samym sobą o coś ważnego. Mao, trzymał się blisko za nim, by w razie czego łatwiej uciec przed pułapką łucznika, a Ivrina, ostrożnie wskakiwała na coraz wyższe stopnie. Ostatecznie magowie wbiegli na półkę skalną i schowali się do jaskini. Wszystko na chwilę ucichło. W powietrzy zawisły ciężkie cząsteczki magii. Można by je kroić nożem...
...gdyby nie to że w jednej chwili wybuchły. Ethernano ustąpiło bowiem miejsca potężnym drżeniom i zawalającym się skałom. Jedynie Ivrina, będąca najbliżej wejścia do tunelu, mogła ujrzeć, jak cała lakrymowa komnata, wraz z ruinami rozpada się w filarze błękitnego, metalicznego blasku. Skały w jaskini zaczęły się walić na głowy. kwiaty zniknęły, więc prawdopodobieństwo upadku lekko zmniejszyło się. Harvin biegł do przodu nie zwracając na księcia i grabarkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 17:11

Mao zaczął to dostrzegać. Coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że Harvin lada moment wyrwie się spod zaklęcia. O ile w ogóle był pod jego wpływem. Tego bowiem Mao nie był pewny. Dodatkowo Harvin biegł dalej. W aktualnej chwili Okamiyuu nie mając żadnych pomysłów na działania, po prostu ruszył dalej za nim, raz spoglądając za siebie. Chciał się upewnić, czy Ivrina dotarła na miejsce. Dotarła, czyli nie miał o co się martwić. Czemu wszystko wybuchło? Ciekawi mnie czy fort się zapadł... W końcu wybuch był pod nim... Jeżeli tak, to na bank nie znajdziemy tak pamiątki. A może on ją ma i nadal to ukrywa? Możliwe... Trzeba się z nim póki co trzymać.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 18:15

Wbiegała już do tunelu depcząc Mao po piętach kiedy powietrze stało się ciężkie i przytłaczające. Na kilka sekund zrobiło się duszno, a potem żelazne drzwi wyleciały w powietrze wraz z całą lakrymową grotą, skałą, w której się znajdowała no i oczywiście ruinami. Cały wybuch był raczej mało hollywoodzki i zamiast w kłębach pomarańczowego dymu resztki zamku zniknęły w oślepiającym metaliczno błękitnym świetle. No tak, w końcu wrota nie były zabezpieczone zwykłym C4, a magią.
Ivrina nie napawała się długo tym zapierającym dech w piersiach widokiem. Teraz należało uciekać, uciekać dopóki tunel na przełęcz z domkiem jeszcze się nie zawalił. "Ciekawe, czy spotkamy tą wiwernę... i czy już będzie ranna." myślała wciąż biegnąc i unikając spadających odłamków sufitu. Na szczęście wszystkie kwiatki zniknęły i nic jej nie rozpraszało, ani nie kusiło aby rozdeptywać. Po prostu biegła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 18:41

Agent Specjalny nie zwracając uwagi na nic biegł do przodu coraz szerszym, a przy tym coraz bardziej ruchliwym tunelem. Zachowywał się już bardzo monotonnie... lewa, prawa, lewa, prawa. Nie widać było po nim już nic. Poza tym, samego łucznika też już prawie nie było widać. Był znacznie szybszy od księcia i grabarki. Gdzieś przed nim pojawiło się już wątłe światło pomieszczenia, w którym przedtem była wiwerna.
Jako, że zarówno Mao jak i Ivrina pędzili ile sił w nogach, szybko dotarli do komnaty. Była stosunkowo pusta, nie licząc zawalonych brył lodu, sypiącego się popiołu i odłamków kamieni. Na szczęście dwójki, nie było tu bestyjki, a półka skalna z przejściem dalej, była obudowana magicznymi schodami Harvina.
- Jeżeli chcecie mi pomóc, a także pomocy ode mnie, to spotkamy się na górze, przy grobie! - krzyknął mag jednym ruchem wyskakując przez dziurę w suficie. Był niezwykle zręczny i szybki jak na swój wiek. Czy to coś dziwnego? Jest członkiem Oddziału Specjalnego Rady Magicznej...
Biegnąc dalej, magowie na spokojnie wyjdą z jaskini. Nie czeka ich po drodze żadna walka. Mogą skierować się na wskazane przez Harvina miejsce, czyli do grobu, lub zrobić coś innego. Jak nie trudno się domyśleć, misja zmierza ku końcowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 18:54

Mao był nie lada zaskoczony brakiem wywerny w pomieszczeniu. Miała uszkodzone skrzydło, toteż nie było jej pewnie łatwo się wydostać. O ile w ogóle tutaj była. Gdy Mao usłyszał o grobie, zastanowił się poważnie. Przy grobie? Przecież tam wcześniej był... Tak, jego trup. W takim razie  co tam będzie teraz? Co będzie z grobem? I czy... zaraz... Gdy Harvin się oddalił, Mao natychmiast sięgnął do kieszeni. Zaczął ją dokładnie przeszukiwać, jak najbardziej to możliwe. Gdzieś tu powinno to być, cholera no! A czego szukał? Kartek, które dała mu Ivrina. Kartek z notestu Harvina. Jeżeli nadal tam są to... a jeżeli nie ma to... Argh! Mao sam nie wiedział o co chodzi. To wyglądało, jakby ktoś od początku złapał ich w iluzję i wszystko usuwał, przesuwał i układał tak, jak chciał. Może to nie jest takie proste jak na pozór wygląda, co? W każdym razie jak powinno to wyglądać? Co tu właściwie się dzieje? A może ja po prostu śnie? Nie mam pojęcia... Musimy tam iść, bezwarunkowo. Zatem zgodnie z zamyśleniami, Okamiyuu udał się tam. Udał się w stronę grobu. Strasznie go ciekawiło co tam go spotka.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 19:29

Nie było jej. Wiwerna, ani nie była ranna, ani w ogóle nie znajdowała się w komnacie, a to jeszcze bardziej potwierdzało przypuszczenia Ivri. Dziewczyna przystanęła i pochyliła opierając dłonie na kolanach. Starała się złapać trochę powietrza. Tempo Harvina było iście zabójcze i nie miał on najmniejszego zamiaru dostosowywać go do dopiero co poznanej dwójki magów.
- Czekaj!
Krzyknęła grabarka widząc, że członek Rady pragnie ruszyć do grobu sam. Brakowało jej jednak tlenu, a jej głos był zdecydowanie za słaby żeby go zatrzymać, możliwe, że gość nawet jej nie usłyszał. Gdyby chociaż miał pojęcie co może go czekać przy upragnionym grobie nie gnałby tak. Ivrina wyprostowała się i spojrzała na Mao.
- Przestań grzebać po kieszeniach. Idziemy za nim.
Powiedziała, chyba pierwszy raz w życiu wydając komuś rozkaz i od razu wbiegła na magiczne schody. Z każdym stopniem przyspieszała, ale gdzieś w okolicy piątego jej kroki się wyrównały. Zdała sobie wtedy sprawę, że Harvin już przecież został przez nią pochowany i nie ważne co się stanie ten fakt i tak się nie zmieni. Mimo to... Za jej grabarskiej kadencji nikt nie ma prawa zginąć dwa razy! Podwójna śmierć i podwójny pogrzeb byłyby zbyt wielkim przywilejem.
Biegnąc przez tunel, a następnie ruszając w kierunku szczytu nie odezwała się już ani razu. W końcu to był sprint, a nie jakiś tandetny jogging po parku. Rozmawianie podczas szaleńczo szybkiej wspinaczki, uważając na pokryte lodem kamienie i wyszarpując nogi z zasp po prostu nie jest możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 19:50

Tak więc magowie rozdzielili się z fast-Harvinem. Mao starał się wygrzebać zawartość swoich kieszeni na wierzch, co nie było łatwe (przede wszystkim z powodu adrenaliny). Gdy ostatecznie udało mu się to, w jego dłoni były kartki papieru. Poplamione, ale całe i puste. Nie było na nich nic, a jedynym śladem wieku były plamy i lekka żółć. To wcale nie było dowodem na to, że coś magicznego miało miejsce tamtej nocy.
Ivrina natomiast biegła dalej, rzuciła tylko jakiś rozkaz towarzyszowi. Niby nic nadzwyczajnego, ale w tej sytuacji, bardzo determinujące hasło. "Idziemy za nim." kto by przypuszczał, że dama w czerni potrafi być taka stanowcza? Może spowodowane to było jej domysłami? Może nie?
(pominięty kawałek tekstu)
Otoczenie przestało się trząść. Widać wybuch i jego reakcje łańcuchowe ustały. Mimo to magowie mieli do przebycia jeszcze pokaźny kawał terenu. W śniegu nie było wykopanych przez grabarkę tuneli, toteż trasa nie będzie łatwa. Gdzieś na bok od ścieżki na grób widać było drewniany babciny domek. Na niebie zaczynały zbierać się burzowe chmury, ale temperatura nie była szczególnie niska.
Docierając na kilkadziesiąt metrów od grobu, magowie ujrzą przy grobie dziwną, małą chmurkę. Jest w nią wbity kij, a na nim siedzi dziwny jegomość. Bije od niego mocną aurą magiczną. Widać strzał Harvina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 20:16


Mao schował kartkę do kieszeni i długo się nie zastanawiał. Ruszył. Usłyszał jednak... CO?! Ona mi rozkazuje?! ... słysząc rozkaz od Ivriny zrobił tylko dość specyficzną minę, której z mego lenistwa nie chce się opisywać, toteż umieszczę ją na górze postu. Babciny domek, który teraz minęli nie był ważny. Tak samo jak mało istotna była pogoda, wynik meczu Polska: Irlandia, to co jest na jutro zadane z pszyry i tysiące innych rzeczy. Teraz ważne było tylko dogonić Harvina. Żartuję. Dogonienie go nie było możliwe. Najważniejsze było dotarcie na miejsce tam tak szybko jak się dało, zaraz po Harvinie. Co to?! Pomyślał książę widząc chmurę. Skoro ich koleżka od Rady żył to...
- Cholera...
Mao wcześniej nie zdawał sobie z tego sprawy, ale to co wcześniej tu widzieli... Chyba nie miało miejsca! W każdym razie nie było czasu na rozmyślanie nad tym. Mimo to Harvin zaatakował. Co z tej sytuacji powinien zrobić Mao z Ivriną? Nie jesteśmy tu po to by walczyć, to nie nasza działka. Mamy tylko to odzyskać. Zgodnie z owym przemyśleniem, Mao podszedł jeszcze trochę.
- Ej ty z kijem!
Krzyknął i wskazał palcem Wu-Konga, który właśnie robił "/joke" lub jakąś inną komendę na czacie, dzięki czemu uniósł się na kiju pod chmurkę.
- Nie chcemy mieszać się do waszej walki bo to nie nasza sprawa, ale chcielibyśmy tylko odzyskać pewną pamiątkę, należącą do babci.
Po tym opisał jak wygląda owa pamiątka. Miał nadzieję, że szybko ją odzyska, bez konieczności walki. Gdyby jednak doszło do starcia, był gotów szybko dobyć ostrze i aktywować zaklęcie, które pozwoli mu na wytworzenie KULI.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 21:54

Pomimo głębokiego śniegu, w który obydwoje zapadali się prawie po pas i piątego stopnia zagrożenia lawinowego obydwu magom udało się dotrzeć pod grobowiec na czas. To znaczy na tyle wcześnie, że Harvin jeszcze żył, a marmurowa płyta nagrobna była w całości. Ivri podparła się łopatą i ponownie próbowała uregulować oddech, jej serce biło w przyspieszonym tempie, a z ust co chwila wylatywał obłoczek skroplonej na mrozie pary. Nie, nie była astmatyczką, ani słabiakiem, ale do Usaina też było jej całkiem daleko.
Oprócz znanego skądinąd członka Rady pod zamarzniętym drzewem stał jeszcze ktoś. Ni to człowiek, ni to małpa, a do tego latająca na chmurce. "Ah, a więc to dlatego w śniegu można było dostrzec jedynie ślady łucznika." pomyślała przyglądając się dziwnemu pojazdowi nieznajomego. Oprócz obłoczka grabarka zlustrowała całą postać i broń małpoluda próbując domyślić się jaki ma styl walki oraz ocenić jego siłę. To ostatnie nie należało do trudnych zadań, jego aura mówiła sama za siebie i była tak skondensowana, że aż prawie widoczna.
Mao zabrał głos. Znów chciał załatwić wszystko pokojowo. Niby spoko podejście, ale nie zawsze tak się da. Ivrina bardzo pesymistycznie podchodziła do spotkań z kimś o niewiadomych zamiarach, więc po prostu stanęła w lekkim rozkroku i psychicznie przygotowywała się na odpowiedź w formie ataku.
Długo nie musiała czekać, bo Harvin aż rwał się do walki i wystrzelił ze swojego magicznego łuku. Jeśli którykolwiek z męskiej trójki obierze sobie za cel dziewczynę ta połączy dłonie na łopacie pokrywając się grafenową łuską i w miarę możliwości wyprowadzi kontrę zaostrzoną łyżką.

Może MM (3300 + 500) - 300 = 3500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 22:30

- Ty być nim. Złodziej próbować otworzyć portal. Kang wykona polecenie Pana Przeznaczenia. Straż zachować się! - rzekł łamanym ludzkim małpiaszek i plunął pod nogi magom trzema kulkami skoncentrowanej, zielonej cieczy, która szybko przetopiła śnieg i zaczęła wyżerać ziemię i skały.
Łucznik odpowiedział na to bardzo szybko- odskoczył w bok i oddał serię magicznych wystrzałów z łuku. Groty strzał świeciły na niebiesko i przypominały wyglądem skrzydła anioła. Celem obranym przez pociski była głowa i klatka piersiowa Kanga. Ten jednak był dość zręczny i jedynie podwyższył lot chmury, która pochłonęła strzały. Niby nic dziwnego...
Widać było panów rozpierał testosteron. Gdy Mao zadał pytanie, został całkowicie olany... Chyba tylko Ivrina zwróciła uwagę na to, że cokolwiek powiedział. Oczywiście magowie też przygotowali się do walki. Mao użył KULI, a Ivrina stworzyła ZBROJĘ.
Małpolud odlatując z obłoczkiem nie poruszał swoim ciałem (może tam ogonem machnął czy coś). Jedynie podczas strzelania wyciągał do przodu rękę, a mówiąc lekko unosił wargi. Pojedynek rozpoczął się.

Małpka -> -1500 MM / ? MM
Harvin -> -900 MM / ? MM

do końca fabułki około:
MG 1/4 Gracze 0/4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   13.10.15 23:10


Mao poczuł się nie lada zirytowany tym, że został zignorowany. Najpierw dziewucha z łopatą mi rozkazuje a teraz jestem ignorowany! Grr! Mówił w myślach książę, ponownie wykonując swoje popisowe "BAKA BAKA BAKA!". Przez ignorancję przeciwników zostali jednak jakby z boku bitwy, co przez chwilę pozwoliło im na obserwację i zastanowienie się nad przebiegiem bitwy. A właściwie nad tym jak to już przebiegła i jak teraz przebiegnie. Może to był znak, że trzeba coś zmienić? Może to my powinniśmy sprawić, że wynik będzie inny? Może po to tutaj jesteśmy? Czy zatem powinniśmy pomóc... Harvinowi? A może małpiszonowi? Jest chyba kimś w rodzaju strażnika miejsca. Kim jest jednak ten cały Pan Przeznaczenia...? I czego tutaj naprawdę szuka Harvin? Cholera, tyle pytań a tak mało informacji! Mimo to Mao był zadowolony, że w końcu doszło do walki. Przez niemalże całą misję, jedyna bitwa jaka przebiegała, to starcie między nim a Ivriną na tle uczuciowym. I niech Ariś mnie nie bije, bo mam tutaj na myśli nawiązanie przyjaźni, a bynajmniej próbę, ze wcześniejszą przemocą kobiet wobec mężczyzn. Tak Ivrina, Mao zapamięta jak spuszczałaś mu wpierdziel! To podchodzi pod znęcanie! Co z tego, że to był tylko jeden cios... A on dał jej kwiatek, który... mimo wszystko nadal miała. Ale mniejsza o przyjaźni między całkiem innymi osobami! Trzeba przejść do działań! Aktywacja bariery pozwoli Mao na uniknięcie słabszych ciosów, które de fakto nie leciały w jego kierunku... To w sumie dobrze. Mimo wszystko, książę nie dezaktywował zaklęcia obronnego, a podtrzymał je. Było to co prawda uciążliwe, szczególnie dla jego zbiornika z mocą magiczną, jednak mimo wszystko: BEZPIECZEŃSTWA NIGDY ZA WIELE! Ale teraz przejdźmy do planu... Przeciwnik, bynajmniej ten tymczasowy, był póki co w powietrzu. Możliwość atakowania księcia z ziemi na przeciwnika będącego w powietrzu, który teoretycznie siedzi dupą na latającej chmurze Alladyna, ograniczona była do... rzutu kamieniem. No i kilkoma innymi rzeczami LUB OSOBAMI!(tutaj hiperłącze do Ivriny) Mimo wszystko Okamiyuu nie zamierzał nikim rzucać. Zdecydował się zatem na szybki kurs latania! Dobra, byleby mi za to nie przywaliła z łopaty, bo inaczej skwasi mnie przez Edka... Zażartował w myślach, jednocześnie czując zarazem strach oraz respekt w stosunku do Ivriny. Może i nie była zrównoważona uczuciowo i emocjonalnie, ale parę w łapie to ona miała, oho!
- Ivrinko-chan, naucz Maosia latać.
Powiedział, po czym wyciągnął katanę i natychmiast zmienił ją we włócznię. Wzmocnił ją następnie za pomocą kolejnego zaklęcia i rzucił w kierunku małpiszona. Uwaga, Mao nie był na tyle głupi, żeby rzucić bezpośrednio w Kanga! Celował w jego prawą stronę, coby "przesunąć" przeciwnika troszku w lewo tak, aby dalsza część planu miała możliwość istnienia. Gdy włócznia wzmocniona zaklęciem leciała w kierunku małpki, Maoś wziął równocześnie rozbieg i jeżeli Ivrina załapała, to wyskoczył "z koszyczka" w kierunku małpy. Tym razem leciał na jej lewą stronę, aby małpka znalazła się po środku całego zdarzenia. I teraz uwaga! Książę szybko dobywa Musicę. Podczas lotu, patrzy na Kanga i próbuje nawiązać z nim kontakt wzrokowy, aby użyć Cesarskiej Grozy. Nawet jeżeli to się nie udało, to natychmiast zwrócił jego uwagę na siebie. Oby tym razem też się udało! Ale po co zwracał tę uwagę i jak? A po to, prosz bardzo!
- Kurwaaa! Nie umiem latać!
Tak, wydarł się tak w locie i zrobił minę w stylu "cholera, zaraz umrę, Ivri-chan, ratuj Mao-senpaia! Następnie wydobył z siebie energię magiczną i próbując wpłynąć na małpiszona. Nie zamierzał wzbudzić u niego ani zaufania, ani strachu. Wręcz przeciwnie! Chciał aby wróg uznał go za słabo, zrobił minkę "O.o" i zignorował jak tylko się da. Tak, księciuniu chciał zostać zignorowany lub zlekceważony! Po to tylko, aby ułatwić sobie zadanie... Ale wracając do lotu... Gdy tak Mao leci i prawdopodobnie przeleci obok małpki, wykona obrót, który rozpocznie już wcześniej. Będzie się kręcił niczym śruba aby w odpowiednim momencie przedłużyć Musicę do maksymalnych rozmiarów. Jeżeli się to uda, siła z jaką wyleciał, siła obrotu i uczucie łączące go Ivrinę na pewno pokona małpkę, a przynajmniej umożliwi kapitanowi Harvinowi na strzał! W razie czego Maoś może zawsze przywołać włócznię z powrotem do ręki i rzucić, jeżeli coś nie pyknie....


To teraz koszty.... Kurdę...
To tak:
5250 (bonus 500, które dostałem, na początku misji miałem 4750, a nie 4950!)
5250- 150 (kula w tamtej turze) - 150 (podtrzymanie) - 100 (zamiana włóczni) -100 (wzmocnienie) - 50 (zwiększenie musici) - 500 (cesarska groza) - 100( ewentualne przywołanie włóczni i kolejny rzut)= 4100
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   14.10.15 0:58

"Kwas? A więc to małpiszon zbezcześcił grób. Nie daruję!" pomyślała Ivrina odskakując odrobinę od miejsca, w które uderzyła kwaśna ślina Kanga i unosząc na niego wściekły wzrok. Wciąż myślała racjonalnie i wciąż mogła mieć wątpliwości, która ze stron konfliktu jest tą właściwą. Jak dotąd wszystko przemawiało jednak przeciwko orangutanowi. Już miała rzucić się na niego z pięściami, już napinała mięśnie do skoku, już składała dłonie do inkantacji, już witała się z gąską, aż tu nagle odezwał się do niej Mao. Uwziął się na nią, czy co? Za mało partnerów do rozmowy przewinęło się w ciągu ostatnich godzin misji? Odwróciła się wciąż mając na twarzy grymas wściekłości spowodowany zawodowo-grabarskim zboczeniem. Mimo, że Mao nie był wcale celem, ani powodem jej złości to jemu też się oberwało. Na razie tylko psychicznie, ale kto wie, może Ivri podświadomie potrafi wywołać podobną do Cesarskiej Grozy aurę?
Nie, chyba nie.
- Jak ja cię nauczę lądować to spoczniesz koło dziadziunia.
Burknęła reagując jak zwykle negatywnie na słodziachną końcówkę i dziecinne zdrobnienia. Zamaszystym ruchem wbiła łopatę w pobliską zaspę, odwróciła się tyłem do jeźdźcy chmur zajętego walką z Harvinem i splotła swoje drobne dłonie w koszyczek.
- Dawaj.
Powiedziała, dając Mao sygnał, aby ten nabrał prędkości i z jej pomocą wybił się w powietrze. Nie musiała dopytywać się o kierunek, włócznia rzucona w prawą stronę dała jej do zrozumienia, że księciunio będzie sam atakował z dwóch flanek. Chłopak nie był anorektykiem, bulimikiem, czy inną chudą szczapą, więc jego wadze daleko było do puchowego piórka. Grabarka nie miała też za bardzo doświadczenia w dyscyplinie pchnięcia człowiekiem, a najbliższe temu fizyczne zajęcie z jej przeszłości sprowadzało się raczej do powolnego przenoszenia ludzi, martwych, w trumnie, na początku żałobnego konduktu. Mimo wszystko włożyła w tę czynność całą swoją siłę i całą umiejętność współpracy.
Kiedy straci fizyczny kontakt z butem maga natychmiast wyrwie łopatę z podłoża i zwróci się w kierunku centrum wydarzeń. Obserwując reakcję małpiatki na osobliwy atak stworzy dwa łańcuchy, z których jednym, przywiązanym do trzonka tuż przy łyżce, od razu wyceluje w Kanga, mając nadzieję, że trafi go chociażby w nogę, lub ogonek co choć odrobinę ograniczy jego ruchy i da pozostałej dwójce szansę na atak. Drugi sznur będzie trzymała w lewej łapce jako asekurację na wypadek nagłej potrzeby uziemienia, lub po prostu usunięcia Mao z zasięgu niespodziewanego ataku. Nie żeby go lubiła(bbaka), po prostu co za dużo pogrzebów jednego dnia to niezdrowo. Wystarczy ten sznur okręcić szybkim ruchem, na przykład wokół kostki pierwszego, latającego prawiecesarza i szarpnięciem zmienić trajektorię jego lotu ograniczając blizny na jego twarzyczce do tej jednej, którą już ma.
Związanie lecącego Maosia, który fizycznie nie jest w stanie zmienić swojego kierunku nie powinno stanowić problemu, gorzej z małpoludem, który surfuje na tej swojej chmurce nieudolnie plagiatując Son Goku. Jeśli jednak klapnie i Ivrina zaczepi o którąś z jego części ciała, natychmiast aktywuje lakrymę zamieszczoną w rączce łopaty i pozwoli ładunkowi o wysokim napięciu przepłynąć po pętach i zapewnić Kangowi piorunujące wrażenia z walki. Jej samej prąd przepływający po żelaznym narzędziu nie powinien zrobić krzywdy, gdyż trzymające go dłonie chronione są podwójna warstwą izolacyjną: grubymi rękawiczkami i zbroją z grafenu.
Oby jeszcze tylko Harvin z "Oddziału Specjalnego Rady Magicznej przeznaczonego do działań Infiltracyjno-Dywersyjnych" dołączył się z czymś kreatywnym. W końcu trzech na jednego, to banda... a nie przepraszam, Nakama Power. Nawet jeśli grupa składa się z jednoosobowej armii, aspołecznej lolitki o masochistycznych zapędach i władcy bez służby, popleczników, ani kraju, prawda?

MM: 3500 - 50 - 150 = 3300
Jeśli bzyt bzyt: 3300 - 100 = 3200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt Hakobe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt Góry Hakobe
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Podnóże gór Hakobe (południowy stok)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie