IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lodowa Grota

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Lodowa Grota   07.11.14 7:49

First topic message reminder :

Wejście do niej - z powodu dosyć potężnych i częstych śnieżyc - jest całkiem utrudniony, gdyż z trudem przychodzi odnalezienie jej wśród takiej ilości białego puchu. Jeśli już, można natrafić na wspaniale wyglądającą grotę, której ściany i wszelkie stalaktyty zostały wykute w lodzie. Odbija się w nim nasze odbicie, nieco zniekształcone, ale zawsze coś. Odradza się rozpalania ogniska, gdyż może to strasznie zaszkodzić grocie, jak i całej górze. Idąc wzdłuż ścian należy pilnować, aby nie upaść tyłkiem na zimne podłoże, gdyż może się to skończyć solidnym odmrożeniem bądź - co gorsza - przymarznięciem. Tak, podłoga również jest miejscami wykonana z lodu. Po dłuższym chodzeniu widać po lewej stronie głęboką, ciemną przepaść, w którą lepiej nie wchodzić. Osoby, które spróbowały nigdy nie wróciły. Ludzie podróżujący w te okolice powiadają, że dno jest usłane kolcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   02.08.15 5:59

Niestety, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Tym razem Leightonowi się nie udało. Ale spokojnie, chłopak już opracowywał inny plan. No nie miał on zbyt dużego wyboru. Musiał grać
Na jego twarzy można było zauważyć zdziwienie, które po chwili zastąpił pewny siebie uśmieszek. Oczywiście, wszystko było pod kontrolą. Starał się zmienić sytuację na swoją korzyść. Jak miał już te nogi unieruchomione, to położył się w powietrzu i wsparł głowę o rękę opartą na łokciu. Wszystko opierało się w powietrzu. Można powiedzieć że było to coś na rodzaj "get the london look". Leżąc tak, patrzył się na dziewczynę, uśmiechając się. Odpowiedział on jej na groźbę:
- Cóż. Niech i tak będzie. Tylko się lepiej pośpiesz, nie wiadomo jak sobie radzi wasz przyjaciel na zewnątrz.
No, ale gadaniem świata się nie zbawi. Włócznia po tym jak została odepchnięta zatrzymała się o ścianę. Leighton przestał ją kontrolować, żeby to wyglądało tak jakby po odepchnięciu jej przez dziewczynę broń ta straciła swoje właściwości i bezwładnie leżała sobie z boku pomieszczenia. Jeśli po groźbie dziewczyny, włócznia znajdzie się poza zasięgiem jej wzroku (poza jej polem widzeina), wtedy zupełnie niczym dzida rzucona przez Pantheona, broń poleci prosto na nią, wycelowana ostrzem idealnie w jej głowę. Z jak największą prędkością. Jeśli trafi to dziewczyna powinna skończyć z przebitą głową. Trup na miejscu.
Oczywiście, jest szansa że dziewczyna będzie miała taki dobry refleks by uniknąć tego szybkiego ataku. Wtedy włócznia która nie trafiła po prostu zawróci i powtórzy atak od drugiej strony. Tak do skutku
Maga lodu Leighton na razie zostawi w spokoju.



MM: 2900 - 300 = 2600
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   04.08.15 9:56

A tutaj dowiadujemy się, że Leighton nie powinien tyle grać w LoLa z Ari. Bo bawi się w piekarza z dzidą. Ale wracając do całej tej sytuacji, chłopak miał trochę przekichane bo już ta dziewczyna szła w jego stronę z wyciągniętym, płaskim mieczem (Oręż jak Clouda Strife'a z Final Fantasy 7, ale ma dziurę przez Pantheonową dzidę). Już miała się zamachnąć, już wykonała cięcie aby go zbliżyć do siebie. To znaczy: rozcięła filar z lodu, przez co ten się zsunął. A za chwilę, jak tak leciał na ziemię, zamachnęła się drugi raz aby go rozciąć w pół niczym ser. Ale to już nie nastało, Leighton upadł po prostu na ziemię. Tak samo jak ona, trochę tak miała... dziurę w głowie?
Można by rzec, że ma dziurawe myśli.
Ale to nie koniec przygód dziesięciolatka z Lamia Scale. Widząc to, że ich towarzyszka padła, pozostali momentalnie zwrócili na niego uwagę. Lodowy od razu podszedł, stworzył około ośmiu lanc (jak Gray przy używaniu Tworzenia), a tamten drugi pokrył swe dłonie czymś dziwnym, dziwną aurą koloru fioletowego. Lance poszły w ruch, lecąc na niego, a drugi, tamten co wcześniej był z książką na niego natarł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   09.08.15 2:06

Jaki piekarz z włócznią? Leighton nie był w stanie skojarzyć nikogo pasującego do tego opisu z uniwersum LoL'a, ale to może dlatego że dzieciak nie miał okazji grać w takie gry komputerowe w tym świecie. Cóż, może to dlatego. A wracając do walki:
Od razu po udanym przebiciu głowy, włócznię swoją Leighton ustawił w powietrzu obok siebie, ostrzem w kierunku wrogów. Sam (jeśli mógł) również uniósł się w powietrze i w nim stanął. Obserwował wrogów uważnie, a potem lance poszły w ruch.
Do zablokowania ich Leighton użyje swojej włóczni, dalej w tej samej formie. Zacznie nią kręcić, tym razem jednak w inny sposób. Tym razem zamieni ją w coś na rodzaj piły mechanicznej. Kręcić nią będzie wokół jej środka, będzie ostrym kołem. Stąd porównanie do piły mechanicznej. Najpierw zatrzyma nią lodowe lance, następnie zaś tak samo jak wcześniej pośle włócznię po prostej linii, prosto w głowę lodowego maga. W razie czego ataków starał się unikać wszystkich ataków, a gdyby była sytuacja w której szanse na unik były małe, cofnie on włócznię by nią zablokować nadchodzący atak. Jeśli atak włócznią nie trafi, będzie próbował do skutku.

MM: 2600 - 300 = 2300
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   25.08.15 15:31

Marzenia marzeniami, ale wyrwanie się z lodowego filaru nie było zbyt proste, więc uniesienie się w górę jedynie zaowocowało w nieznacznym rozkruszeniu górnej części magicznej figury wiążącej chłopaka z ziemią. Kto jednak wie, może to mu da jakąś przewagę wkrótce, to znaczy możliwość wydostania się z pułapki. Czyli że jeszcze trochę i by mógł się zabawić na własnych nogach albo jak fakir na drewnianym/szklanym stelażu podtrzymującym go pod jego długimi ciuchami po prostu latającego w powietrzu.
Lance się skruszyły przez atak koła zębatego, to znaczy włóczni kręcącej się wokół swojego własnego środka. W sumie to nawet ja nie wiem, jak to zinterpretować. Wszystkie jednak lodowe fragmenty broni maga zostały pokonane i broń natarła na niego. Było blisko, bo z niewiadomego powodu grot się zatrzymał tuż przed jego twarzą. Przebił blok lodu o grubości około dwudziestu centymetrów, już miał wyjść i się wbić w jego czaszkę, jednakże zabrakło mu rozpędu.
Z drugiej strony tamten drugi przywołał coś. Małego, czerwonego chochlika. A ten natarł na niego z prawej strony, czyli od strony tamtego dziwnego kryształu i uskoczył, będąc kawałeczek koło niego. A czemu włócznia na razie nie wraca? Bo została zmrożona całkiem w bloku lodu i chwilowo mamy problem z jej wydobyciem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   30.09.15 23:35

//Odpis w czas


Walka bardzo śmieszna. Nie ma co narzekać. Chociaż to całe skrępowanie było trochę denerwujące. Lód to jednak godny przeciwnik, a Leighton go nie docenił. Zapamięta to sobie na całe życie. Problematyczny mógł być teraz chochlik czy jakiś tam demon, biorąc pod uwagę że dzieciak miał ograniczone pole manewru. Jeśli lód do którego był skuty był luźny, starał się on odlatywać od chochlika, jak nie to kręcić dookoła i unikać ataków wroga. Cokolwiek, najbardziej mylące ruchy. Problemem tej magii było to, że opierała się ona na włóczni. Bez niej rzeczywiście miał lekki problem.
A teraz, czas na asa z rękawa: włócznia, jeśli była w stanie, zmieniła swoją formę, rozpadła się na setki małych ostrzy, których zadaniem było równoczesne napieranie na każdą ścianę lodu który zablokował broń. Leighton chciał to wykorzystać bardziej zmyślnie, jako pułapkę do zaskoczenia przeciwnika, ale biorąc pod uwagę sytuację, była to jego jedyna możliwość. Miał zamiar wieloma małymi ostrzami roztrzaskać od środka blok lodu. Jeśli one rzeczywiście uwolnią broń, wtedy każe im latać dookoła całej jaskini, zablokować jak największą powierzchnię, niczym chmara robaków ograniczyć do minimum pole widzenia wrogów zasłaniając wszystko i przy okazji żądląc ich i ciąć ich ciała płytko. Miał zamiar wywołać efekt trochę zbliżony do burzy piaskowej, która znacząco ogranicza zasięg widzenia. Niektóre ze sztyletów wbiją się w ciało chochlika, inne będą go podcinać, byle by się go pozbyć. Same sztylety zniszczą też filar w którym uwięzione były nogi chłopaka.

Wygląd włóczni
MM: 2300 - 500 = 1800
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   01.10.15 7:24

Bez większych problemów uniknął ataku chochlika poprzez odchylenie się w bok. Nie było z tym problemów z racji, że jedynie jego nogi były skute przez lodową powierzchnię. Za chwilę blok został rozbity przez rój OStrzy, które niczym osy zaczęły kuć, żądlić, gryźć, ciąć i tak dalej. No, może poza tymi dwoma ostatnimi robiły to, co osy. Latały po całym pomieszczeniu, tnąc filar lodowy, tnąc chochlika, który nie miał takiego refleksu, drąc księgę tamtego maga, przez co stwór zniknął, powodując potrzebę wybiegnięcia z jaskini. Jeden z nich nawet został trafiony w lewe udo tak, że nie mógł się ruszać, a przecięte również zostało za moment ścięgno w prawej łydce. Lodowy mag, bo to on był tym feralnym celem upadł na ziemię z łoskotem, zaś tamten drugi osłonił się fioletową tarczą. Przez nią ostrza uderzające rykoszetowały w inną stronę, odbijając się od ścian i lecąc dalej z większą prędkością. Aż jedna nie przebiła jej całkiem, pozostawiając go rannego pośród chmary. Miał jednak więcej szczęścia niż tamten, bo chwilowo miał tylko zadrapania.
- Ty k*rewski pomiocie! - wydarł się na niego i zaczął tworzyć jakąś kulę magii, powoli... odpychała ona ostrza od niego, to znaczy nadawała im taką trajektorię, że po prostu nie leciały w jego stronę, omijając strefę o średnicy około pół metra od niego.

//Jak zawsze z resztą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   01.10.15 22:53

//Staram się to zmienić jak mogę



Jego działania przyniosły zamierzany efekt. Szło całkiem gładko. Chociaż ta kula magii była lekko problematyczna. Ale z wszystkim można sobie poradzić. Ale najpierw... Tamten lodowy. Jak już leży, to lepiej dopilnować by nie wstawał. Paręnaście sztyletów zatrzymało się nad nim, zwróciło prosto w stronę ciała leżącego i wbiła niczym igły w jego skórę. Miał zamiar zrobić z niego jeża. Wbić sztylety z wielu stron. Czegoś takiego raczej nikt nie byłby w stanie przeżyć.
Magiczna kula była problemem, nie wiadomo jak zadziała. Leighton odleci do wyjścia z jaskini. Można powiedzieć, będzie szybował u drzwi. Z części sztyletów wytworzy sobie coś na rodzaj tarczy którą się zasłoni, takiej jego własnej osłony. Wszystkie pozostałe, zupełnie jak w przypadku lodowego maga ustawią się dookoła niego, zamykając go w coś na rodzaj kuli. I na komendę, połowa poleci na niego naraz, by się wbić w jego ciało. Jeśli nie zadziała, poczeka aż z kulą się coś stanie, zacznie gwałtownie rosnąć, maleć, latać, turlać się, jakkolwiek poruszać się, strzelać czymś; wtedy druga salwa ostrzy wystrzeli na przeciwnika, z zamiarem najeżenia go. A, jeśli pierwsza fala nie wypali, to jeśli będzie to możliwe, to sztylety zajmą swoje poprzednie pozycje, i przyszykują się na ewentualne wystrzelenie trzecią salwą.



MM: 1800 - 400 = 1400
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   02.10.15 21:06

Leighton 2:0 Kult.
Czyli jeżozwierz wydał ostatnie tchnienie w momencie, kiedy minęło około dwudziestu sekund od wbicia ostatniego ostrza. Jego oczy odpłynęły do góry, jego ciało już nawet nie drżało jak do tej pory. Drugim gościem jest ten uwięziony w tarczy. Tak, uwięzienie to doskonałe stwierdzenie, bo jakżeby miało być inaczej? Nie dość, że jego własna tarcza go ograniczała, to dodatkowo został otoczony.
Pierwsza fala natarła, przez co on musiał rozłożyć ręce aby utrzymywać uginającą się tarczę (zupełnie tak, jakby ją ścisnąć w ręku). Nacierające ostrza powoli sprawiały, że ta pękała.
Leighton 3:0 Kult.
Czyli druga fala ostrzy nadziała się na niego, wywołując dość potężny wrzask. A kiedy opadł płasko na ziemię, część z nich przebiła mu praktycznie na wylot pod wpływem ciężaru brzuch.
Więc Leighton pozostał sam. On, ten kamień, ciche jęki, ciemny dym, księga z poszarpanymi stronami i tym podobne. No i oczywiście potężna energia z kamienia. Ciężko było cokolwiek stwierdzić tym bardziej, gdzie był zleceniodawca wcześniej porwany.

Możesz regenerować MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   03.10.15 17:06

Dwa punkty w jednym poście. Leightonowa wersja 5 goli w 9 minut. Te działania były naprawdę zadowalające. Tak się dzieciak pogrążył w walce, że aż zapomniał że jest tu by odbić swojego zleceniodawcę. Jakby o tym pamiętał jakieś 30 sekund wcześniej to by może oszczędził któregoś z kultystów. I właśnie tak wygląda życie osób rozkojarzonych. Myślisz o wszystkim, ale też o niczym. Zmienił on swoją broń w poduszkę, chwycił pod pachę, po czym rozejrzał się dokładnie po pomieszczeniu, a następnie ruszył wgłąb jaskini, w poszukiwaniu osoby którą miał uratować czyt. zleceniodawcy.


MM: 1400 + 500 - 400 = 1500
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   04.10.15 1:55

Za daleko nie dane było mu ruszyć. Jaskinia była dość drobna, choć wydawałoby się, że jest wielka. Takie wrażenie wywoływał ten kryształ, który w pewnym momencie zaczął pękać, kawałki się powoli odrywały. Wciąż jednak się unosiły w powietrzu, a ich odbiciu dało się zauważyć... Zleceniodawcę. Tak, jak nie miał przez pewien czas na niego wglądu z racji skupienia się na walce, tak jego ciało zniknęło i jego odbicie widać było w tymże kamieniu. Wciąż w tej samej pozie niczym wisząc na krzyżu. Jednak w tym odbiciu wyglądał zupełnie inaczej niż wcześniej. Skóra mu ściemniała, z oczu wydobywał się, pomimo zamknięcia, jasny blask, na twarzy miał czarne kreski. Włosy niczym u saiyana unosiły się w górę, a poza białą barwą miały również czarną, gdzie przy niektórych kosmykach zmieniały one się z bieli właśnie w tę czerń. No i nie miał tych ubrań, co wcześniej. Miał czarne body bez ramion przepasane białym szalem na biodrach. A spodnie połączone z obuwiem, bufiaste. Wyglądał na nieprzytomnego, chociaż kryształ coraz bardziej pękał. I co teraz? Co teraz?

Wygląd
Zapomniałam w poprzednim poście:
Cytat :
Za ukończoną walkę otrzymujesz 300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   19.11.15 22:26

- Oj... To nie wygląda bezpiecznie. - mruknął Leighton widząc tę całą dziwną scenerię, w którą był wmieszany zleceniodawca. Trochę się bał podchodzić do niego teraz, albowiem nie wyglądało to na coś, co ma zamiar szerzyć dobroć. Odskoczył kilka kroków od tego i stojąc na ziemi zasłonił swoje ciało poduszką, cały czas uważnie obserwując, co się stanie z kryształem. Szczerze mówiąc, nie chciał dalej walczyć, ponieważ mogłoby się to dla niego źle skończyć. Dla pewności, że zleceniodawca nie kontaktuje z otoczeniem, chłopak krzyknął jeszcze:
- Proszę pana! To ja! Pozbyłem się tych kultystów! - a może rozpadający się kryształ miał tylko oznaczać fakt, że rytuał (lub to co się tu odprawiało), się kończy?


MM: 1500 + 500 = 2000
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   20.11.15 17:29

Nie reagował nawet trochę na zawołania Leightona, choć ten tak bardzo się starał. Trzask. Trzask. Kolejny. Kryształ się kruszył. Kolejne linie przełamania pojawiały się na jego powierzchni, z sekundy na sekundę stawały się coraz to liczniejsze. Aż w końcu pokryły całkowicie powierzchnię kryształu, spomiędzy krawędzi zaczęły się wydobywać wiązki światła, białe, wchodzące delikatnie w fiolet, oślepiały jednak one wszystkie. Głośny huk, odłamki kryształu się rozniosły po pomieszczeniu, kilka z nich zraniło Leightona. Przez ten wybuch miał teraz niewielkie szramy na policzku, dłoniach, na nogach. Była to jednak kwestia zagojenia, chociaż trochę szczypały od zimna, które nadchodziło z zewnątrz.
Zaraz zrobiło się ciemniej. Wzrok znowu musiał przyzwyczaić do półmroku panującego w jaskini. Jedynym, co rozświetlało poza wschodzącego na zewnątrz słońcem była... postać zleceniodawcy, chociaż, jak zostało wspomniane wcześniej, była odmieniona. Włosy falowały, a on sam unosił się w powietrzu, wciąż będąc przez chwilę nieświadomym tej sytuacji. Uniósł swoją dłoń w górę, spojrzał się na nią. Szpony, czarna, choć emanowała nieregularną energią. Patrzył się na nią wzrokiem... nieprzytomnym? Najwyraźniej. Otworzył nieznacznie usta.
- Gdzie ja jestem? Czym ja jestem? Czym jest... to wszystko? Nie rozumiem. Co to za przyjemna, ciepła energia płynąca przez me żyły? Niech to trwa... po wsze czasy... - szeptał cicho dość zniekształconym głosem, po czym zbliżył się do krawędzi. Robił kroki w powietrzu, patrząc się na Leightona tymi błyszczącymi oczyma bez tęczówek. - Czemu do mnie krzyczałeś? Kim są ci martwi ludzie? Ty ich krew upuściłeś, aby nie musieli męczyć się przed moim przyjściem? - zapytał, rozglądając się. Emanował od niego dziwny spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   20.11.15 17:48

Zasłona z poduszki, ta? Świetny pomysł. Szkoda, że beznadziejny. Chłopak miał naprawdę złe przeczucia co do tej całej sytuacji. Chyba bez walki się to nie mogło obejść. Dla pewności, już zaczął grać. Wykorzystał to, że zasłaniał się poduszką, złapał ją w ręce, tak by zleceniodawca tego nie widział i upuścił na ziemię. Miało to sprawić wrażenie, że Leighton cały czas trzymał poduszkę w rękach i teraz ją upuścił. Może to zmyli przeciwnika... ?
- O-o-och, to p-pan. N-n-nic panu nie jest? C-c-całe szczęście. P-p-pozbyłem s-się już t-tych bandytów. T-t-t-to z-znaczy, że m-m-mi pan zapłaci, t-tak? - cały czas się jąkał, zaczął też sobie pocierać ramiona dłońmi, sprawiając wrażenie zmarzniętego. Udawał coś na rodzaj niewinnego dzieciaka, ale mimo to, cały czas pozostawał czujny, gotowy na jakikolwiek ruch ze strony przeciwnika.

MM: 2000 + 500 = 2500
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   21.11.15 0:28

Mężczyzna zaczął się rozglądać, a widząc, co robi Leighton, nie skomentował tego ani nic. Zwrócił uwagę na księgę, którą zaczął oglądać. Okładka była zapisana tytułem w nieznanym im języku, choć zleceniodawca ukucnął na jedno kolano, ujął ją w szpony, po czym podniósł. Sam również za chwilę wstał. Przełożył stronę, a zaraz po tym drugą, aby tym przekształconym, demonicznym głosem zacząć recytować w tajemniczym języku. Bohater tej fabuły jednak nie mógł zrozumieć żadnego słowa z powodu braku znajomości tego dialektu. Czego jednak powinno się spodziewać od dziesięcioletniego dziecka, że będzie poliglotą znającym dwadzieścia różnych języków?
- Be damned, man who tread lightly on the earth. Be damned, you who can't humble yourself upon maejure force. Be damned the you, who don't believe in the magic of life and death. Let your weak soul be lost and replaced by a new, more powerful, against which even the greatest tyrant will bow.
I wtedy zadziało się rzecz dziwna. Wypuścił księgę z ręki, kompletnie ignorując słowa Leightona do niego skierowane. Księga nie upadła, wręcz przeciwnie - unosiła się w powietrzu, zaczęła się z niej wydobywać przedziwna energia formująca się w fioletowy płomień. Fioletowy z domieszką czarnej barwy. Rozbłysła, aby migiem trafić w serce demona. Zupełnie tak, jakby ta formuła aktywowała zaklęcie.
Rozległ się przeszywający krzyk rozdwojonego głosu, w którym dało się usłyszeć też ten głos należący do białowłosego zleceniodawcy, choć zdecydowanie wybijał się ponad niego ryk demona. Energia odepchnęła kawałek chłopca, a sam zleceniodawca się rozświetlił. Kiedy to minęło, a trwało kilka sekund, dyszał.
- Czyli mnie wyręczyłeś, odsyłając do Tartaru ich niewdzięczne dusze? Szkoda. Chciałem się z nimi zabawić. I... o jaką nagrodę chodzi? Jakąż to nagrodę miałem Ci podarować za to, że nie powstrzymałeś ich przed przemianą Twojego wspaniałomyślnego interesanta? Wspaniałomyślnego... nie, zdecydowanie nie. Głupiego i naiwnego, który myślał, że zdoła ochronić się przed atakiem na siebie. Oh... a jego ciało jest całkiem wygodne! -zaczął zachwalać, po czym się wyprostował, a nawet i wygiął do tyłu w łuk. Śmiech rozległ się po sali. Diaboliczny wręcz śmiech, który potrafił napawać grozą. - Ah, jaki głupiutki dzieciaczek. Czy Ty wiesz, młody człowieku, o co chodzi w tym wszystkim? Wokół czego się kręci ten świat? Czy może jesteś na tyle młody, że nie dane było Ci się dowiedzieć o wydarzeniach sprzed lat? - skierował się do Leightona, przechylił się całkiem na bok, aby wykonać delikatny obrót tułowia po okręgu i kiedy był pochylony w przód, zaraz się wyprostował, zaczął rozciągać kark, pomagając sobie ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   21.11.15 17:55

Chyba jednak nici z pokojowego załatwienia sprawy... - przeszło Leightonowi przez myśl. Zachowanie i słowa zleceniodawcy nie wskazywały na to, żeby miało się to potoczyć w jakikolwiek inny sposób niż walka. Może jednak chłopak znał za mało świata... ? Pozostawało nie tracić nadziei.
- J-j-jakich w-wydarzeniach... ? - wyjąkał przez zgrzytanie zębów. Patrzył się on ze strachem w oczach na rozmówcę. Tworzył obraz małego, przerażonego dziecka, które mogło się tu znaleźć przypadkiem. Dlatego też, zaczął się on powoli cofać, zupełnie jakby chciał zaraz uciec siną w dal z tej jaskini. Poduszka oczywiście leżała tam, gdzie ją upuścił. Po chwili zapewne został przyparty do ściany czy coś. Generalnie liczył na to, że jego mały plan się uda...

MM: 2500 + 500 = 3000
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   21.11.15 22:53

No, niestety, na dialekt pokoju Peace and Love nie zda się tutaj na nic, skoro ten człowiek został zmieniony w demona i teraz zachowuje się co najmniej dziwnie. No i do tego zaczął mówić od rzeczy, jakby pomimo bycia zamkniętym przez jakiś czas w tym krysztale, wiedział wszystko, co się tu działo.
- Ah, czyli nie wiesz, bo nikt nie chciał Cię stresować tym, jaki tak naprawdę jest ten świat - powiedział podążył obraną przez siebie drogą w stronę Leightona, aby zaraz przed nim ukucnąć. Zrównał się z nim oczyma, patrząc się w jego swoimi świecącymi niczym lakrimy energetyczne. - Chłopcze, zanim wyruszysz na kolejną misję, którą zapewne zawalisz tak samo, jak tę, opowiem Ci, dlaczego gildie są nastawione przeciwko sobie - dodał, po czym wstał. Skierował się do jednego z bardziej zacienionych miejsc w jaskini. Tam jego postać delikatnie jaśniała z niewiadomego mu powodu. Wciąż w ręku trzymał księgę, którą w końcu zamknął ruchem dłoni.
- Jedenaście lat temu, w lipcu roku X792, w czasie Dai Matō Enbu doszło do tragedii, a przynajmniej tak określają ją ludzie o tym słyszący lub będący tego świadkami. Festiwal Króla Smoków, bo tak kiedyś się to nazywało, w tamtym roku przyniósł ze sobą masakrę magów. Każdy walczył z każdym, cierpiało przy tym wielu cywili, którzy jedynie chcieli obejrzeć widowisko. Wielu zostało wymordowanych z pomocą magii. A wiesz, kto to zrobił? Ktoś, kto podszywał się za maga z legalnej gildii. Ten sam, który wcześniej brał udział w zniszczeniu Rady Magicznej. Od tamtej pory Blue Pegasus miało problemy z Quatro Cerberus, Raven Tail miało problem z Mermaid Heel, wszyscy mieli problem z każdym, choć nie widzieli tego, kto rzeczywiście za tym stał. Mroczne gildie czekały na odpowiedni moment, aby tylko się wyłonić z ciemności. I wiesz, co? Ci, których zabiłeś byli powiązani z jedną z nich, jednak jaka to była? Pozostanie to chwilowo tajemnicą. Może zdołasz ją ze mnie wydusić - powiedział, uśmiechając się niezwykle podle, a odwrócenie czerepu jedynie  sprzyjało temu, aby mógł to ujrzeć. Wbrew założeniom dziecka obecnego w jaskini, nie zaatakował go, ani nic. Był pokojowo nastawiony? Raczej nie, więc czemu nie atakował? Pacyfista? Demon-pacyfista? Przezabawne! Jednak sytuacja klarowała się niezbyt jasno, a wszystko było w jednej linii, licząc od Leightona, przed nim leżała poduszka, a po drugiej stronie stał demon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   22.11.15 1:01

Ten cały "wróg", nie był taki słaby. Już na tym poziomie to widać. Najwidoczniej nie zapomniał on o wszystkich wydarzeniach sprzed chwili, kiedy to Leighton zabijał kultystów. Taki obrót spraw mógł sprawić chłopakowi niemały problem, bo prawdopodobnie na użycie łatwego postępu nie miał co liczyć. Pozostawało kombinować. I zmienić maskę aktora.
Dzieciak tylko westchnął przeciągle, po czym się bardziej rozluźnił. Oparł się wygodnie o ścianę, na jednej nodze się opierał, drugą zarzucił na pierwszą. Ręce skrzyżował na klatce piersiowej i pokiwał głową, mówiąc już spokojnym głosem:
- I co ma ta cała bajka do tego wszystkiego? Jaki to ma związek z moim zleceniem? Po co mi o tym opowiadasz? - grał on opanowanego. Poduszki jak na razie nie miał zamiaru ruszać z miejsca. A nuż się przyda...

MM: 3000 + 500 = 3500
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   22.11.15 2:29

Odwrócił się w jego stronę, upuszczając książkę na ziemię. Ta się odbiła grzbietem, aby upaść na okładkę. Demon spojrzał się na Leightona nienawistnym wzrokiem, mrużąc przy tym nieznacznie powieki. Tak... jego wzrok zaczął wyrażać nienawiść, której nie wyrażały dotychczas. Bo do tej pory były one pełne spokoju i pewnej dozy wyrafinowania, a te dwa uczucia nagle zanikły.
- Masz prawo nie wiedzieć, jaki związek miało to z Twoją misją. Jednak ma. Simon*, czyli ten, którego teraz miałeś uratować, po części... sam się zgłosił do tego. Usiądź. W czasie tamtego Dai Matō Enbu stracił ukochaną siostrę. Zabił ją mag z Raven Tail, za co poprzysiągł sobie zemsty. Odnalazł kultystów w czasie podróży, którzy zaproponowali swoją pomoc. Zgodził się, jednakże okraszone było to ceną jego człowieczeństwa. Przez lata nie otrzymywał informacji, związał się z obecną swą żoną, ma dziecko, zapomniał o swoim zobowiązaniu. On miał stać się demonem, który zasiliłby szeregi... oj, chyba nie mogę powiedzieć! - zawołał i się podle zaśmiał cichym, krótkim "hy". Podniósł kącik ust w górę, aby odsunąć zaraz lewą rękę od ciała, kierując wnętrze dłoni w dół, do książki. Ta się prędko otworzyła, strony zaczęły się błyskawicznie przewijać. Od jednej okładki do drugiej strony zaczęły się wertować, a jaśniejąca aura wokół Simona zamieniła się w płomienie. Cała jego postać stała się paradoksalnie cieniem, który zakrył cały tamten róg jaskini. Zaraz krok. Cień zaczął się cofać, wniknął w niego, jednak część zaczęła formować w jakiś przedmiot w jego dłoni. Wyglądał inaczej. Bardziej przerażająco i szaleńczo. Energia oplatała jego czarne, obfite w ostrza ramię, a w drugiej ręce trzymał półtorametrowy, cienisty miecz.
- Teraz jesteśmy jednym. Jego chęć zemsty sprawiła, że narodziłem się i zamieszkałem w jego ciele, łącząc z nim na stałe. Jesteśmy Taranis - odpowiedział, na jego brzuchu nagle pojawił się czarny symbol dwóch młotów. Leighton... nigdy go na oczy nie mógł zobaczyć, ale ktoś inny mógł od razu go skojarzyć z Tartarosem. Nie czas jednak na przemyślenia - miecz został ułożony wzdłuż ramienia, a on ruszył, prędko omijając poduszkę.

* - serio, nie wiem, jak ja go nazwałam, a w pliku mam "Simon". O ile w ogóle jego imię podałam...
Wygląd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   22.11.15 18:58

Mimo słów demona, Leighton nie miał ani przez chwilę zamiaru siadać. Stał cały czas w tej samej pozycji i uważnie się przyglądał swojemu rozmówcy. Powoli zaczynał rozumieć o co tu chodzi. Ale dalej brakowało mu paru elementów układanki.
- Powoli to wszystko nabiera jakiegoś logicznego sensu. Mimo wszystko, zapłacono mi za pozbycie się kultystów, nie za robienie jako ochroniarz. Teraz należałaby mi się jakaś nagroda... Nie dbam o te całe wasze problemy. Szczerze, nie specjalnie mnie obchodzi co się z tobą stanie. - Taranis ruszył na niego. Więc jednak będą walczyć. A mogło się to już wszystko zakończyć. Będąc szczerym, Leighton trochę się obawiał akurat tego przeciwnika. Wydawał się nieco inny od reszty. Może tą innością był fakt, że ten jeden jest prawdopodobnie demonem? Nie, no co ty. To by było głupie. - Ale skoro tak bardzo ci zależy na walce, to najwidoczniej nie mam wyboru. - dokończył to co zaczął mówić wcześniej.
Jego przewagą było to, że demon całkowicie zignorował poduszkę. A przynajmniej tak to wyglądało. Za plecami wroga, poduszka zmieniła się we włócznię, która ruszyła po prostej linii, z jak największą szybkością w plecy Taranis'a.
- Uważaj na plecy - rzucił dzieciak do wroga. Sam z siebie, nie opierał się już o ścianę, lewitował kilkanaście centymetrów nad ziemią, z rękami dumnie założonymi w tył, obserwował wroga. Gdyby tamtego nie zatrzymała włócznia i dalej szarżował, Leighton gotów był odlecieć w bok, by tam podjąć kolejne działania. Jeśli wróg to niego nie doskoczy, nie zmieni on swojej pozycji.

MM: 3500 - 500 = 3000
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   22.11.15 20:37

- Egoizm ludzi w niektórych sytuacjach sięga zenitu, chłopcze! Wystawił to zadanie pod pretekstem obrony własnej, nie mówiąc Ci o tym! - zawołał jeszcze w biegu z szaleńczym tonem. Przebiegając obok poduszki, rzeczywiście ją zignorował. Nawet nie zauważył, jak zmieniła się we włócznię. Patrzył się tym psychopatycznym wzrokiem na dzieciaka, jak to sam ujął, aby zaraz usłyszeć świst, obejrzeć się za siebie i... zniknąć. Pojawił się kawałek obok, nieco zaskoczony, za to broń uderzyła w ścianę niedaleko w powodu prędkości, która nie została wytracona wystarczająco prędko, aby się zatrzymać w locie. Nie zrobiła nic Leightonowi, co było oczywiste.
- Fiu fiu. Ledwo tego uniknąłem - stwierdził, przyłożył dłoń do karku i zaczął nim kręcić, co słychać było, charakterystycznie strzelało mu w kręgach szyjnych. Zrobił to, wyraźnie lekceważąc siłę chłopca. Jak to demon - żaden nie docenia swojego przeciwnika. - Szkoda, że to za mało. Jednakże ja nie mam czasu na pogawędki, a także na walkę ze słabeuszem - dodał. Zaraz się rozmył tak, jak to czasem w filmach widać przy zrywaniu wizji hologramu. To samo widać było wcześniej, kiedy się przenosił z miejsca na miejsce. Zniknął i tyle go było widać.
Co mu zostało? Chyba tylko się rozejrzeć i ewentualnie zabrać coś, a potem wrócić do mieszkania żony zleceniodawcy. Ciekawe, jak ona zareaguje na fakt, że został on porwany...

Bez z/t, bo lokacja jest zajęta, a nie będę na 2 posty robiła dodatkowej. Napisz po prostu, że wróciłeś do domu zleceniodawcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   22.11.15 23:16

Będąc szczerym, Leighton w końcu odetchnął z ulgą. Po tym wszystkim co się stało, nareszcie chwila wytchnienia. Chociaż tak naprawdę nie można było uznać tych wydarzeń za zakończone. To było do niego niepodobne, ale dzieciak miał nadzieję na dokończenie tej walki kiedyś. Może w dalekiej przyszłości będzie miał okazję...
Włócznia zmieniła się w poduszkę, na której to w powietrzu usiadł chłopak. Latające krzesło, coś w ten deseń. Zanim się jeszcze miał stąd udać z powrotem do wioski, rozejrzał się jeszcze dokładnie po jaskini. Czy nigdzie nic nie zostało, czy kultyści nie mieli czegoś ciekawego. W kwestii samych poległych, Leighton sprawdził własnoręcznie czy żyją (co mało prawdopodobne, ale jeśli tak to spróbuje wyciągnąć z nich jakieś informacje odnośnie mrocznej gildii) i jeśli są martwi to czy nie mieli nic wartościowego przy sobie. Jakieś monety, kryształy, cokolwiek co można sprzedać. Oczywiście, takie rzeczy zabierze on ze sobą.
Po dokładnych oględzinach stanu majątkowego wszystkich martwych wrogów, wyleciał on z jaskini z poduszką pod pachą, obejrzał swoje "dzieło" - wynik poprzedniej walki - i spokojnie poleciał w kierunku wioski. Nie tak, że się wlókł, po prostu nie wyciągał maksymalnej prędkości, spokojnie płynął między drzewami.
Gdy już dotarł na miejsce...
Rozejrzał się za żoną zleceniodawcy. Chciał jej przedstawić wszystkie wydarzenie z groty. Najpierw sprawdził z powietrza czy nikogo nie ma jej w centrum wioski, potem zaś zapukał do ich domu.
Jeśli ją znajdzie, opowie jej po łebkach jak to się skończyło, coś na rodzaj: "kultyści zabici, niestety pani mąż zamienił się w demona i zbiegł zanim zdążyłem go pojmać". Nie było co się rozgadywać na temat sposobu walki czy przebiegu rozmów.

MM: 3000 - 400 + 500 = 3100
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   23.11.15 7:06

Na swoje nieszczęście, Leighton nie znalazł nic ciekawego przy swoich dotychczasowych oponentach. Żaden z magów, którzy starli swe oręże, jakimi niekoniecznie były bronie w postaci broni materialnych, nie posiadał przy sobie czegoś, co by mogło mu pomóc. Żadnych pieniędzy, ciekawszych przedmiotów. Jedyne, co był w stanie odnaleźć w kieszeniach tamtego maga od przywołań to niewielki, stalowy emblemat, który wyglądał niemal tak samo, jak znak na brzuchu tamtego demona, czyli były to dwa skrzyżowane młoty. Były one wygrawerowane na mosiężnym dysku o średnicy nieprzekraczającej dziesięciu centymetrów, a sam wyróżniający się element został pomalowany taką farbą, że po prostu był jaśniejszy. I tyle znalazł. Wydawał się być dość wartościowy, jednak kto to wiedział?

Po dotarciu do wioski, nie znalazł w niej nikogo podejrzanego po oględzinach z góry. Więc prędko stwierdził, że można już dotrzeć do żony Simona, Marii. Ona już wyczekiwała wieści, a jej twarz wyrażała zmęczenie zupełnie tak, jakby z tęsknoty za mężem nie mogła przespać nocy. To, co jej powiedział Leighton, doprowadziło ją do przerażenia, z którego zaraz wynikła rzecz najprostsza - rozpłakała się. Każdy by zareagował przecież w ten sposób, gdyby stracił ukochaną osobę, męża.
Uspokoiła się po dłuższym czasie, gdy syn zdecydował się ją wspomóc na psychice. I wtedy też, mimo rozterek, czy powinna za fakt utraty męża mu to oddać, podarowała mu 20.000 klejnotów wynagrodzenia.

Cytat :
Misja zakończona pomyślnie. Otrzymujesz 20.000 klejnotów oraz 300 MM - gdyby nie to, że misja była dwukrotnie (jeśli nie więcej) na skraju uznania za porzuconą, byłoby większe wynagrodzenie
Oczywiście możesz zrobić z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   23.11.15 20:22

Ten krążek z emblematem wydał mu się ciekawy. Ten sam znak co na tamtym demonie. Warto go było może zatrzymać. Potem się może zapyta kogoś w gildii co to jest. Tyle w kwestii łupów.
Żal mu się zrobiło tej kobiety. Straciła męża, a Leighton nie był jej w stanie aktualnie pocieszyć. Psychologiem to on nie był. Co mógł zrobić? To tylko dzieciak. Wziął pieniądze i odszedł. Ogólnie rzecz biorąc, mógł co najwyżej dorwać tego całego demona za jakiś czas. Ale w tym momencie to nic nie da. Ba, nawet nie jest możliwe. Położył się na poduszce i odleciał w kierunku gildii.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Lodowa Grota   

Powrót do góry Go down
 
Lodowa Grota
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Niedźwiedzia Grota
» Lodowa jaskinia
» Grota Kuvi
» Lodowa jaskinia
» Morska grota

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie