IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska u podnóża góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska u podnóża góry   07.11.14 7:50

First topic message reminder :

Strasznie chłodne klimaty sobie obrali ludzie budujące tę wioskę. Jest to po prostu kilka drewnianych, solidnie ocieplanych domków ułożonych w półkolu wokół ogromnego ogniska. Często są atakowane przez Vulcany, ale mieszkańców niewiele to najwyraźniej obchodzi. Możliwe, że wśród nich był jakiś mag z mocą pozwalającą na przestraszenie tych małpo-podobnych bestii. Ogień w centrum całkiem często się pali, pokazując przejezdnym, że mogą się tu schronić. Domki są bardzo przytulne mimo tego, że na takie nie wyglądają. Ogrzewają się nie tylko z ognia w centrum, ale również i z kominków w środku. Jeden z nich jest zajęty przez grupę złożoną z trzech mężczyzn i dwóch kobiet, która wioskę założyła, a pozostałe są do dyspozycji osób przyjeżdżających w te okolice. Każdy z nich posiada co najmniej cztery łóżka, góra pięć oraz niewielkie zapasy żywności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   29.07.15 18:54

34/35 MG 34/35 Norie
Hmm no więc groźby klapsem brzmią ciekawie, może przy następnym razie tak się zdarzy. Kto wie~~ No więc Norie udała się po czaszkę, tak więc i ją znalazła. Pozostało tylko odnieść ją do starosty i odebrać nagrodę, wcześniej jednak nim się udała. Wszyscy obgadali miejsce spotkania, tak więc po zakończonej pracy wszyscy będą czekać przy dróżce prowadzącej do Magnolii. Stamtąd wyruszą do gildii.
Gdy Norie doszła do domku zarządcy wioski, on siedział sobie przed drzwiami i palił fajkę. Spoglądając na młode dziewczę, które się zbliżało. Po prostu czekał, gdy już jednak zbliżyła się dość blisko. - Witaj drogie dziewczę, w czym mogę ci pomóc? Spytał, po czym czekał na odpowiedź. Powoli zaczynał padać śnieg, co prawda dość lekko. No ale to zawszę może się zmienić z minuty na minutę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   29.07.15 19:18

Po omówieniu miejsca spotkania udała się z czaszką do starosty. Nie chciała wyglądać jak ktoś kto specjalizuje się w opalaniu czaszek czy innych barbarzyńskich metodach zdobywania trofeów. Podeszła bliżej mężczyzny, ukłoniła się na powitanie.
- Ja przyszłam po nagrodę za herszta, którą wyznaczyliście - wyjęła karteczkę ze zleceniem oraz podała czaszkę - myślę, że nie będzie już raczej nękał waszej wioski, tak samo jego banda - nękanie to bardzo złe słowo, w końcu tamci tylko sprawiali problemy w karczmie, a to nie jest jakieś wielkie przestępstwo. W sumie czekała na reakcję zarządcy - Chociaż proszę też o pochówek tej czaszki, w końcu mimo wszystko powinno się zakopywać szczątki - dorzuciła, w końcu to była czaszka tak naprawdę niewinnego człowieka, któremu została odebrana wolna wola. "Właśnie wytoczyłeś ze mną wojnę dzieciaku, ale najwyraźniej nie tylko ze mną ale też z radą i wieloma innymi gildiami którym możesz napsuć krwi" myślała paladyn, jednak teraz może się przygotować. Ma kompana, który da jej jeszcze większą motywację do treningów, a na dodatek wzmocni swoją gildię poprzez nowych członków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   29.07.15 20:51

35/35 MG 35/35 Norie
Tak więc osobnik przyjął do wiadomości że zadanie zostało wykonane, tak więc wstał i ruszył do domu. Po jakiejś chwili wyszedł i ofiarował Norie woreczek z pieniędzmi, po czym usiadł na fotelu. - Dziękuję ci za wykonane zadanie. Dodał, po czym znów zaczął palić fajkę. No tak więc wszystko zostało zakończone, no ale czy aby na pewno? Wszystko jak na razie pozostaje małą tajemnicą, a nowe zło które nadchodzi powoli do Fiore. Pewnie niebawem się ukarze w całości.
Nasza cała szóstka wyruszyła do Magnolii, wprost do gildii Fairy tail. Tam zaczną nowe życie i nowe przygody.

------------
Nagroda:
- 500 MM
- 17,000 kryształów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   29.07.15 21:03

Norie oddała czaszkę i list, a następnie przyjęła woreczek z kryształami. Nawet ich nie przeliczała, bo ufała że ten człowiek by jej nie oszukał. Zresztą można powiedzieć, że troszkę była w tej kwestii łatwowierna, ale czy ktoś miał odwagę oszukać maga z gildii? Zwłaszcza z tej, z której pochodziły takie potwory jak Erza Scarlet czy Natsu Dragneel? Zazwyczaj młodsze generacje przewyższają te starsze, dlatego chyba nikt by nie chciał ryzykować utarczki z tą gildią. Może ktoś kto byłby dostatecznie potężny, by sobie na to pozwolić ale nie zwykły zarządca wioski.
Norie ukłoniła się i schowała mieszek do torby. Nie chciała mu więcej czasu zabierać, zresztą… chyba miał jakieś zajęcie jakim było wypalenie tej fajeczki. Sprawa samego herszta została zakończona, jednak otworzyła się przy okazji nowa. Było to dochodzenie w sprawie Kazu i jego szefa, ale by porwać się na tego przeciwnika Norie musi się odpowiednio przygotować. Na pewno dobrze spożytkuje zarobione dziś pieniądze.
Kiedy spotkała się z resztą drużyny wyruszyli do Magnolii wprost do gildii Fairy Tail. Oczywiście przed samym wbiciem do budynku Norie zaprowadziła Sakurę do siebie, by zostawiła ciężkie rzeczy podróżne jak i mogła się zakwaterować. Poza tym zaprosiła też resztę na obiad, który sama upichciła, a dopiero potem mogli pójść do budynku gildii oficjalnie się zapisać. Tym samym Norie zyskała nowych przyjaciół oraz giermka, z którym odbędzie naprawdę wiele wspólnych treningów [( ͡° ͜ʖ ͡°)] .

ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.09.15 19:51

Cytat :
Zaszło niewielkie nieporozumienie i po rozmowie zarówno z MG prowadzącym misję, jak i z Tsumim, przyznaję nagrodę za walki. Nie została ona w ogóle doliczona do MM za fabułę, za porozumieniem z Zenshim przyznaję brakujące MM.
Cytat :
Za walki w ciągu tej fabule Norie otrzymuje 300MM.

Oczywiście z brakującymi MM zapraszam do banku. Lokacja jest oczywiście wolna, gdyż fabuła została zakończona, a ja tu tylko w kwestii informacyjnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   03.10.15 22:48

Szłam w tą stronę całkiem spokojna. Magini, która zajęła się moimi problemami z unerwieniem spisała się na medal. Naprawdę, ani bólu, ani niczego... Byłam całkiem zadowolona.
- Będzie trzeba pomyśleć o tym cholernym znaku na plecach... - Pomyślałam, jednak po chwili stwierdziłam, że to nie ma większego sensu. Blizna to blizna. To samo tyczyło się znaku. Znak to znak. Niby jest symbolem przynależności, ale czy kiedykolwiek czułam się jakoś mocniej związana z gildią?
Nie... Nie czułam tego w ogóle.
Rozglądałam się dookoła. Fajnie byłoby po prostu wpaść na tą całą szajkę bandytów. Jednak wiedziałam, że najpierw będzie trzeba się pokręcić, potem poszukać i takie tam dyrdymały.
Ważne, że miałam wreszcie jakieś spluwy. Mistrzem strzelectwa może nie byłam, ale czułam się lepiej, mając broń przy sobie. Przynajmniej będzie trzeba wytworzyć samą amunicję z tego, co się napatoczy pod rękę. A to zawsze zaoszczędzona moc magiczna.
Będzie trzeba pomyśleć o jakiejś broni białej... Sztylety albo miecz... Ale chyba sztylety. Miecz za ciężki. Po cholerę nosić przy sobie tyle żeliwa?
Westchnęłam głośno. Gdzie to wszystko miało być?
Żałowałam teraz, że nie zabrałam ogłoszenia z tablicy... Tak bym przynajmniej wiedziała, gdzie mam poleźć. A tak szłam na wyczucie... JA i moje rozgarnięcie...
- Głupia ku*wo... - Mruknęłam do siebie i prychnęłam cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   05.10.15 23:13

Sądząc po tym, że u podnóży Hakobe była jedna wioska na tyle komfortowo położona, że bandyci mogli ją najeżdżać bez skrępowania. Nie dość, że Vulcany się tu kręciły to jeszcze teraz jakaś szajka utrudniała życie ludziom. Jako, że budynki były ułożone w półkolu to od razu dało się wypatrzeć jeden spalony dom. Budynki może i były drewniane, ale budowniczy tego miejsca pomyśleli o tym, by nie stawiać ich za blisko siebie by w razie pożaru nie rozprzestrzenił się na wszystkie inne. Na szczęście było to chyba jakieś ostrzeżenie od bandytów do mieszkańców wioski, a budynek starszyzny wyglądał na nawet nie ruszony. Ino powybijane szyby i nic poza tym. Atmosfera w wiosce za to była dosyć ciężka, a na Eleanorę mieszkańcy patrzyli spode łba. Z powodu niedawnych wydarzeń zapewne zapomnieli najwyraźniej o tym, że niedawno jakiś przyjezdny paladyn pomógł im z poprzednią szajką, a że owi bandyci na pewno nie byli tutejsi to z tegoż powodu krzywo patrzyli na obcych. Zresztą każdy patrzy na obcych jak na dziwadła, ale chyba tutaj rolę odegrało to iż Eleanora wyglądała jak wyglądała, a mianowicie wyglądała groźnie. Kobiety chowały dzieci do domów, zamykane były okna, a powoli nadciągał wieczór. Wypadałoby zaciągnąć języka i znaleźć schronienie przed zimną nocą, jednak… tubylcy nie wyglądali na skorych do współpracy. Po prawej od końca znalazł się nawet jakiś zajazd, który wyglądał na otwarty. Trudno mówić o zamkniętym zajeździe kiedy właściciel reperuje drzwi, które wypadły z zawiasów. Był pulchny, ubrany w brązowy kubrak i spodnie. Miał na sobie skurzane buty, a sam był łysy jak kolano. Z parą potężnych wąsów oraz zadbaną brodą. Mężczyzna był rosły jak tur, więc i klął siarczyście na tego, kto mu drzwi zepsuł. Duzi tak najwyraźniej mają już. Nawet nie zwrócił uwagi, że magini weszła do wioski, bo miał naprawdę lepsze rzeczy do roboty niż taksować spojrzeniem każdego przyjezdnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   07.10.15 19:57

- Eeerrmm..... Przepraszam? - Uf, jakoś udało mi się wykrztusić to słowo. Szturchnęłam przy tym człowieka naprawiającego drzwi. - Widzę, że chyba trafiłam w dobre miejsce. To wy macie problem z bandytami, nie? - Zapytałam go bez owijania w bawełnę. Czekałam na jego reakcję z nadzieją (łał, to istnieje coś takiego w moim słownictwie?), że raczy mi odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.10.15 22:34

Mężczyzna wstał i zmierzył ją wzrokiem. Przyjezdny… kolejny przyjezdny, który pewnie będzie sprawiał problemy. Zapewne tak mógł pomyśleć, zwłaszcza że ostatnio interesy nie idą mu najwidoczniej dobrze, sądząc po tym że sam naprawia drzwi. Splunął do wiadra, które stało nieopodal, by odpędzić zły urok przyjezdnej. Nie wyglądał na zadowolonego, sądząc po tym że krzaczaste brwi zadrżały i przybrały niezbyt przyjazną formę.
- Nie, ja przecież tylko chciałem wyprowadzić drzwi na spacer – powiedział ironicznie, po czym wrócił do naprawy drzwi – pewnie, że mamy problem. Psubraty przyłażą tu, robią burdy a potem okradają kogo popadnie. Do zajazdu tylko się łachmyty boją zbliżać bo celnie strzelam. Na psa urok. Ty pewnie jakiś cholerny paladyn albo inny psubrat który ma siać porządek na świecie? Od razu Ci mówię, że nie wyglądasz – powiedział i wyciągnął z kieszeni śrubokręt, po czym zaczął montować zawiasy. Najpierw jednak postanowił się zająć śrubami, które wypadałoby wymienić i utwierdzić. Nie wyglądał jakby powiedział wszystko. Pewnie coś jeszcze wie, ale dlaczego miałby dzielić się tym z przyjezdnym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.10.15 10:45

- Paladynem za kur*ę nie jestem - Burknęłam zirytowana. - Ja tu po kasę. Sprzątnę deb**i i tyle. Nie zależy mi na dobrze świata, czy jakich tam pier*oleniach. - Najwyraźniej swoją gadką mężczyzna mnie nie dość, że zirytował, to wywołał wiązankę przekleństw, bo po tych słowach ruszyła taka, której to by i szewc się powstydził. - Po prostu lubię zabijać. Więc jak chcesz się, kur*a jasna mać pozbyć tych, jak to ująłeś, psubratów, to lepiej gadaj co wiesz. Sprzątnę sukin*ynów, bo już nie tylko oni mnie wyprowadzają z nerw. - Mówiłam coraz głośniej, a żyłka na czole niebezpiecznie pulsowała. Jeżeli właściciel gospody domyślał się, że jeszcze trochę, a użyję magii do wyciągania informacji, to wcale nie był w błędzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   10.10.15 0:27

- Po kasę... oni też przychodzili po kasę - powiedział ironicznie, jakby jeszcze bardziej lekceważąc Eleanorę. Tym bardziej, że mężczyzna był z tych upartych najwyraźniej i byle krzykiem go się nie przestraszy. Z jakiegoś powodu jego zajazd nie spłonął. Co do przechwałek dziewczyny to mężczyzna spojrzał na to raczej niepochlebnie. Chwalenie się, że lubi się zabijać zwykle nie przysparza zaufania potencjalnych informatorów. Zwłaszcza, gdy mają problemy z bandytami, którzy to robią. Chociaż ponoć ogień należy zwalcząć ogniem - Mów co chcesz, jednak najpierw musisz zdobyć moje zaufanie, a krzykiem i groźbami nic nie wskórasz - powiedział i splunął jej pod nogi. Wiedział, że jest jej potrzebny, a raczej tak mu się wydawało w końcu on jako jedyny w wiosce chyba nie bał się bandytów z jakiegoś konkretnego powodu - Z jakiej gildii jesteś, że się tak wozisz? - zapytał zgryźliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   10.10.15 11:28

- Raven Tail. - Fuknęłam tylko. Jednak splunięcia nie mogłam mu puścić płazem. Nawet się dobrze nie obejrzał, a już miał pistolet przy skroni. Nie ważne, że blefowałam: nie miałam naboi. JEdnak to, że na sekundę zniknęłam i w chwilę później stałam za nim, grożąc mu śmiercią, powinno zrobić odpowiednie wrażenie - To zaczniesz gadać, skur*ysynu? - Zapytałam ironicznie, jednak głosem, jakby fakt, że mu grożę, sprawiał mi przyjemność.

3650-300=3350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   12.10.15 14:02

Właściciel zajazdu najwyraźniej słyszał o Raven Tail, a na pewno o ich metodach dlatego pewnie w myślach teraz zaklął „z deszczu pod rynnę”. Na przeprosiny jednak było za późno po tym co zrobił, jednak był twardym człowiekiem którego faktycznie tamci bandyci z jakiegoś powodu się bali. Może dlatego, że całkiem nieźle strzelał lub bił się? Nie wiadomo. A może to emerytowany mag, któremu obcięli emeryturę i pracuje w zajeździe? Mało prawdopodobne, gdyż wtedy problem rozwiązałby się sam. Zwrócił jednak uwagę na jedną rzecz i uśmiechnął się pod nosem, kiedy Eleanora mu groziła. Zaśmiał się szczerze, kiedy chciała go zmusić do gadania.
- Rada od starego wygi. Jeśli chcesz kogoś straszyć pistoletem… najpierw odbezpiecz – nie słychać było szczęknięcia tego charakterystycznego dla odbezpieczania. W końcu Eleanora chciała tylko blefować i tutaj w sumie był minus owej akcji. Najwyraźniej zapomniała odbezpieczyć pistoletu lub nie wzięła pod uwagę tego, że mężczyzna może trzeźwo myśleć w takiej sytuacji – Schowaj tą pukawkę, bo sobie krzywdę zrobisz dziecinko. Powiem Ci co wiem, ale nie tutaj. Właź do środka i nie trzaskaj drzwiami bo ja Cię trzasnę – powiedział i wskazał drzwi do środka kciukiem. W końcu była za nim, więc chwilowo się nie odwracał. Może warto go było posłuchać? Przecież bandyci mogą mieć nawet swojego szpiega w mieście by badać sytuację, kiedy można zaatakować, a kiedy nie. Wewnątrz zajazd był bardzo schludny. Ładne drewniane meble, lada za którą były alkohole oraz swego rodzaju recepcja w jednym. Dalej pewnie było za nią przejście na zaplecze tudzież kuchnię. Może nawet oba sądząc po okienku, z którego pewnie wydawana była żywność. Pomieszczenie było na tyle duże, że znajdowało się tam 5 dużych stołów przy których sądząc po ilości krzeseł może jednocześnie biesiadować nawet 10 osób. Właściciel zajazdu podszedł do barku i wyciągnął butelkę whisky oraz dwie szklanki. Przetarł je szmatką i oparł się o ladę. Nalał sobie, a potem Eleanorze, dorzucił do tego kostki lodu spod lady i napił się. Chwilę delektował się smakiem alkoholu, po czym spojrzał na kobietę i westchnął ciężko. Na raz opróżnił szklankę i od razu sobie dolał – Dwa tygodnie temu była tu pewna dziewczyna o białych włosach. Taka z metr pięćdziesiąt czy coś takiego. W zbroi z dwuręcznym mieczem. Przyszła i „rozwiązała” – palcami zrobił osobliwy cudzysłów – problem z poprzednimi bandytami. Zabrała ich ze sobą, a wcześniej była tu jeszcze straż rady magicznej. Myśleliśmy, że będziemy mieć spokój ale że bandziory dowiedziały się, że owa obrończyni wioski już sobie poszła to postanowili spróbować szczęścia. Przyszedł ktoś inny. Było ich nie wiem… z 20 może 30, a prowadził ich herszt. Chłop rosły jak dąb, jednak ślepy jak cyklop jeśli wiesz co mam na myśli maleńka – przymknął jedno oko specjalnie i pokazał na nie w geście, że gość po prostu nie ma oka. Prawego oka – Najpierw zawitali do mnie, myśląc że nie dam rady ich wypieprzyć z lokalu. Troszkę się pomylili i od tego momentu do mnie się nie zbliżają – nie zdradził jednak tajników jak tego dokonał – Nie jestem żadnym bohaterem i nie mam zamiaru bronić wioski przed bandytami. Jak interes będzie szedł źle to sobie po prostu stąd pójdę – wzruszył ramionami – ukrywają się w jaskiniach górskich, jednak bez przewodnika zwyczajnie się tam zgubisz więc nawet nie próbuj tam iść. Chyba, że masz mapę – powiedział i znowu napił się whisky. Była całkiem niezła. Widać leżała na specjalne okazje i sobie czekała, aż ktoś ją otworzy – Mogę ją opchnąć za drobny datek w postaci 300 klejnotów jeśli zechcesz – powiedział. W końcu nie robi tego za darmo. Pewnie przy tym policzył za informacje. Mapa może się okazać przydatna, chociaż cena jest dosyć wygórowana. Chociaż… czy nie jest to zachęta do negocjacji? Zawsze mogłaby zaproponować coś w zamian niż wykosztowywać się kryształami, a to był człowiek jak typowy karczmarz. Lubił kiedy ktoś z nim negocjował ceny, zresztą Eleanora ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   14.10.15 18:49

- Widzę, że masz łeb na karku. - Powiedziałam z lekkim uznaniem. Najwyraźniej wzięłam go za swojego. Łeb miał na karku, był całkiem... No, czułam od niego, że był w miarę silny jak na tę wioskę.
W momencie, gdy postawił alkohol na stole spojrzałam z niesmakiem na szklankę. Powąchałam najpierw lekko trunek, a potem wypiłam wszystko jednym haustem, nawet się nie zakrztusiłam. Najwyraźniej miałam w tym wprawę (w końcu łaziło się po barach, nie?).
- Szkoda, że to nie rum... - Burknęłam między jednym a drugim zdaniem barmana, bawiąc się szklanką. Gdyby miał ochotę zmienić trunek na mój ulubiony, z chęcią podstawiam mu szklankę. Słuchałam go z uwagą godną podziwu. Przynajmniej godną podziwu w moim wypadku, bo rzadko kogo słuchałam z takim spokojem i tak ostrożnie.
Po chwili spojrzałam na niego ironicznie.
- A te 300 klejnotów to jakiś wymóg? Czy mogłabym zapłacić jakoś inaczej? - Uśmiechnęłam się przy tym szelmowsko. Ciekawa byłam reakcji gościa. Zaczynałam go nawet lubić: nie bał się, był silny. Nie dawał sobie w kaszę dmuchać. I nawet jeżeli nazwał mnie dziecinką, to pościłam to mimo uszu, bo... No, zaczynałam typa lubić. - Tylko oczywiście nie wyobrażaj sobie za wiele... - Dodałam po chwili, wyciągając papieros i zapalniczkę. Zaraz potem odpaliłam i zaciągnęłam się mocno dymem. W chwilę później wypuszczałam go powoli, formując z dymu kółka.

3350+300=3650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   14.10.15 19:50

Istotnie po rum sięgnął, kiedy Eleanora zamarudziła na alkohol i wtedy sam sobie z pił tą whisky. Prosto z butelki jak na wzorowego konesera alkoholi przystało. Z drugiej strony pewnie jak to właściciel zajazdu z zapędami karczmarza doliczy jej to do rachunku. W końcu gdzieś Eleanora musi zostać na noc, a raczej nie sądził że będzie nocowała w krzaczkach, zwłaszcza kiedy przyjdzie wieczorny przymrozek górsku. Dla osób nieprzyzwyczajonych mogło być naprawdę cholernie zimno, kwestia wprawienia się, ale jeśli o wprawianiu mowa to El chyba miała jakąś wprawę w piciu. Nie żeby miała naprawdę twardą głowę na poziomie starego wygi, który prowadzi sobie zajazd i praktycznie każdego dnia pije z klientami. Wiadomo już czemu ten facet jest pulchny. Przecież jakby miał tasiemca, to ten by nie wytrzymał takiego tempa.
- Wiesz no to wstępna propozycja, moralna, niemoralna jak kto woli. Jakby mi się chciało kurtyzany co mi za 300 klejnotów obskoczy dzwonki to bym sobie znalazł albo żonę albo po prostu sobie jakąś sprowadził z miasta. Seks jednak nie jest czymś trwałym, a pieniądz owszem jednak jeśli nie śmierdzisz gotówką – pobujał się troszkę po krześle jakby rozważając za i przeciw pewnej rzeczy. W sumie chyba podjął decyzję, bo usiadł normalnie i oparł się o ladę – Jeśli nie śmierdzisz gotówką to mogę przyjąć zapłatę w naturze. Tylko nie jakieś cholerne zbieranie szyszek, a mutualną przysługę. Ty mi coś dasz, a ja dam coś Tobie, taki barter na karczmarskich warunkach – powiedział i opróżnił butelkę jednym haustem. Whisky nigdy nie zostało jeszcze tak szybko wypite. Tym rzekomo elita się delektuje, a ten żłopie to jak wodę – Widziałaś pewnie ten jeden spalony dom nie? – zapytał nieco retorycznie, po czym kontynuował – Tam akurat miałem piwniczkę z całkiem dobrymi winami. Troszkę mnie to ubodło w  interesy, bo ludzie sobie ten trunek bardzo cenili. Sęk w tym, że widziałem który to był taki mądry by podpalić chałupkę. Szwęda się tu czasami taki blondynek, wygląda jak skończona ciota ale zapałkami bawić się umie, zwłaszcza kiedy tamci mu zapłacili za podpałkę. Wioska nic mu nie zrobi, bo gówniarz jest synalkiem naszych „głów”. Ja mam związane ręce, ale ktoś z zewnątrz mógłby coś zrobić, a wtedy z wielką chęcią i udostępniłbym takiej osobie VIPowskie kwatery jak również mapę gór i jakieś posiłki na czas pobytu w wiosce – powiedział zachęcająco i uśmiechnął się do dziewczyny porozumiewawczo. Nawet mu nie przeszkadzało, że ktoś tu pali, zwyczajnie jej podsunął popielniczkę bo tego wymagała rzekomo kultura. A i tak stoły miały widoczne ślady jakby ktoś gasił o nie papierosy wielokrotnie.

//MM full
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   14.10.15 19:57

- A czemu by nie? - Zapytałam spokojnie, strząsając popiół do podsuniętej popielniczki. Zaraz potem oparłam głowę o wolną rękę, a łokieć o blat. - Sprzątnąć kogoś to będzie zabawa... - Stwierdziłam całkiem spokojnie, jednak na mojej twarzy pojawił się ironiczny uśmiech. - A seks...? Nie to miałam na myśli. - Prychnęłam tylko lekko. - Szukałam sposobu, by się wymigać od zapłaty gotówką... - Dodałam szczerze, patrząc mu prosto w oczy. Popijałam rum... Kochałam ten smak. Może nie dotrzymywałam tępa staremu wydze, jednak najgorsza w te klocki także wcale nie byłam, nawet wręcz przeciwnie.
Tak więc...
- Gościa sprzątnę, jak się tylko łeb pojawi w wiosce. Za to kwatera i mapa, tak? - Zapytałam spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   15.10.15 19:19

- Zawsze mogłaś pójść na zmywak, tyle że nie mam zapotrzebowania. Klientów raczej nie jest tu dużo – powiedział podczas czyszczenia kufelka, który sobie wziął teraz do rąk spod blatu. Skrzywił się lekko, kiedy ta powiedziała o zabijaniu – Oj tam zabijać. Niech smarkacz się pomęczy na tym ziemskim padole, ale obić mu ryło możesz czy nawet zgwałcić jeśli będziesz chciała. Utnij palce, cokolwiek tam sobie zechcesz, byleby gnojek był żywy i rodzice mogli każdego dnia oglądać jaki paskudny się stał – uśmiechnął się pod nosem. Och tak, sam by z chęcią smarkaczowi obie rączki urwał, a przecież to hańba dla głów wioski mieć brzydkie dziecko.
- Oczywiście. Kwatera i mapa, dorzucę Ci czasem więcej ziemniaczków na koszt zakładu. Myślę, że gówniarz dzisiaj się pojawi by zjeść coś na kolację. Strasznie upodobał sobie udziec barani w sosie słodko-kwaśnym mojego wyrobu – powiedział i był to swego rodzaju paradoks, bo z jednej strony jako szef kuchni był dumny że komuś to smakuje, a z drugiej strony nie chciał tego człowieka tu widzieć ani go obsługiwać – Tymczasem możesz sobie poczekać tutaj, tylko się nie rozpij by robotę dziś wykonać. Jasne? – zapytał czyszcząc kolejny kufel od piwa – Możesz się rozgościć albo spróbować popytać na mieście, chociaż te trzęsidupy nie powiedzą Ci zbyt wiele z wiadomych powodów. Za moich czasów wioski w górach były trudne do zdobycia, byli tu twardzi ludzie o zimnych sercach, a nie jakieś ciepłe kluchy – powiedział z przekąsem i poszedł na zaplecze zostawiając Eleanorę samą przy barze. W końcu mogła zrobić teraz tak wiele i tak bardzo skorzystać z tej sytuacji. Tylko czy warto ryzykować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   15.10.15 21:30

Nie korzystałam z żadnej okazji. Rozejrzałam się tylko za jakimś mocniejszym metalem, co by naboi porobić do pistoletów i jakiś nóż może... Co by pokaleczyć dupka, co się tak we własnej wiosce panoszył. Nie chcą go zabić? E tam. Pokaleczyć też można. Lubiłam zapach krwi. Miałam tylko nadzieję, że mnie za mocno nie poniesie... Postrzelam w kolanka, co by na wózeczku wylądował...
Jeżeli znalazłam na tyle materiału (oczywiście sztućców nie brałam pod uwagę, bo to za miękki metal), to wyrobiłam 5 naboi do rewolweru i jakiś nieco większy sztylet, a z braków materiału może być i nóż. Zależy, ile tego znalazłam.
Będę musiała kupić chyba jakąś większą sztabkę metalu i z sobą nosić... Choć z drugiej strony ciężkie takie coś... Lepiej znaleźć metal na miejscu, tego zawsze wszędzie pełno.
Po wykonaniu własnego "minizadanka" wróciłam na stołek i wypiłam jeszcze dwa kufle rumu. Nie czułam zbytnio szumienia we łbie. Piło się nie raz i więcej. Ale dzięki temu przynajmniej wpadłam w nieco lepszy humor i nawet udało się coś zanucić...
"I have big gun...
I took it from my lord
Sick with justtice I just wanna feel you
I'm your angel only ring away...
You make me volate you no matter who you are..."*
Śpiewałam trochę fałszując, możliwe nawet, że pomyliłam kilka słów... Ale cóż... Lubiłam całkiem tą piosenkę.

___________
* Mell - Red Fraction
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   19.10.15 16:36

Z mocniejszych metali Eleanora mogła znaleźć tylko obręcze na beczkach z piwem, które trzymały beczki w całości oraz dozowniki, które były doczepione na wiekach owych drewnianych pojemników. Poza tym można było jeszcze użyć zamka w drzwiach. Nie było tego dużo, ani tym bardziej nie było to specjalnie mocne, jednak na nóż i pociski starczyło, a nawet nie trzeba było rozbrajać każdej z 3 beczek oraz drzwi. Sztućców nawet nie miała jak wziąć, bo zwykle wydawane były w okienku prowadzącym do kuchni na którym został położony talerz z udźcem baranim oraz puree ziemniaczanym z koperkiem. Widocznie właściciel zajazdu poszedł na zaplecze by po prostu jej zrobić jedzenie. Mogła to zjeść przed wyjściem, ale nikt jej nie zmuszał. Nóż nie był wprawdzie ostry by móc nim walczyć, ale do krojenia mięsa się nada jak również dźgnięcia kogoś.
Eleanora miała zagryzkę oraz alkohol w postaci rumu, więc mogła sobie posiedzieć tak do wieczora, kiedy rzekomy cel miał się zjawić w karczmie. Właściciel zajazdu polerował sobie właśnie strzelbę, zwykłą, zasilaną lacrymą która wystrzeliwała z dwóch rurek magiczny pocisk, który się rozpadał. Broń takowa nie cechowała się ogromną siłą ognia jak ta na amunicję ostrą, jednak do odganiania kogoś była wprost idealna. W końcu kto nie ucieknie, kiedy jego ramie zostanie przepalone przez rozgrzaną energię? Oczywiście zaraz po tym jak skończył polerować broń, schował ją sobie pod ladę. Czemuż polerował ją przy Eleanorze? Być może, by pokazać że mężczyzna również w razie czego jest uzbrojony i jeśli ta spróbuje zrobić coś naprawdę głupiego to nie zawaha się sięgnąć po odpowiednie środki. Przyniósł sobie stołek samemu konsumując swój obiad, który składał się z dużego udźca baraniego, masy ziemniaków oraz warzyw. Mężczyzna jadł za 3 rosłych chłopa najwyraźniej. Albo miał takie potrzeby albo po prostu lubił jeść. Jedno z dwojga.
Pod wieczór do zajazdu zaczęli się schodzić goście. Wszelcy przyjezdni, którzy spędzali czas w górach, czasami również mieszkańcy by coś zjeść. Stopniowo stoliki zaczęły się zapełniać, przez drzwi wejściowe na której wisiała tabliczka „NIE TRZASKAĆ!” wchodziły kobiety jak również mężczyźni. Zdarzało się, że czasami nawet dzieciaki, które przyszły coś zamówić na wynos. W każdym razie jeśli Eleanora czekała aż pojawi się jej cel to faktycznie później się pojawił. Był to młodzieniec o gładkiej niczym tyłek niemowlęcia twarzy, lekko haczykowatym nosie oraz blond włosach. Na sobie miał różowy kubrak, a na nogach czarne spodnie. Buty miał z jakimiś dziwnie wywiniętymi noskami do góry, a na szyi wisiał mu jakiś łańcuszek chyba ze złota nawet. Jego niebieskie oczy zlustrowały zajazd, czuł się tu najwyraźniej niczym gwiazda, chociaż na sam jego widok ludzie odwracali wzrok i wzdychali ciężko myśląc sobie pewnie „No nie… znowu ten debil”. Nie tracił jednak fasonu i przysiadł się do jakiejś dziewczyny, która niezbyt chętna była do rozmowy, a ten usilnie próbował zagadywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   19.10.15 17:11

Spokojnie zjadłam obiad, niczym się jakoś nie wyróżniając. Popijałam trochę rumem, całkiem mi posmakował... Najwyraźniej jakiś lepszy gatunek albo co... A cholera wie.
Pociski oczywiście natychmiastowo wylądowały w obu rewolwerach. Dwa w lewej kaburze, trzy w prawej. Powinno wystarczyć, by zrobić wrażenie i przestrzelić łobuzowi kolana. W końcu to za niego miałam dostać nocleg i tą powaloną mapę...
Na strzelbę mężczyzny spojrzałam na wpół przytomnym wzrokiem. Już zdążyłam się rozmarzyć, jak się z chłystkiem policzę. Kurna, tylko jak go tu utrzymać przy życiu...?
A, pochlastam go i tyle. Schowałam stworzony nóż do kieszeni. Taki "ekwipunek" powinien wystarczyć na tego durnia.
Gdy go zobaczyłam, utwierdziłam się w swoich przekonaniach. Toć to nierealne, by ten maminsynek umiał jakoś konkretniej walczyć. A nawet jeżeli, co on może na maga?
Spojrzałam spokojnie na gospodarza.
- Jest coś, co powinnam wiedzieć o tym dupku? - Zapytałam spokojnie. Mimo to wolałam nie lekceważyć typa. Chociaż nadal uważałam, że przestrzelone kolano i kilka porządniejszych machnięć nożem powinno załatwić sprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.10.15 19:25

Właściciel zajazdu siedział sobie i patrzył nieprzychylnym wzrokiem na owego chłystka, który próbował poderwać klientkę, co wychodziło mu tak, że… zwyczajnie ją odstraszył. Sieknęła go pięknie z liścia, tak że pięć palców idealnie odbiło się na jego twarzyczce, a następnie wstała i wyszła. Ktoś nawet wstał i zaczął klaskać, jednak zaraz został zagłuszony przez śmiechy w zajeździe na które chłopak zareagował nieco bardziej nerwowo. Wyglądało jakby miał się zaraz rozpłakać, jakby tamta kobieta zwyczajnie zdarła mu duży płat skóry z twarzy i czuł niebotyczny ból? A może to upokorzenie?
- Macie problem? Jak chcecie mogę was zaraz wywalić z tej wioski! – dopiero teraz było słychać jeszcze jedną rzecz. Ten gość seplenił, że naprawdę trzeba było się wsłuchać by zrozumieć co on mówi. Ludzie po prostu złapali jeszcze większą polewkę z owego typa, ale zaraz wrócili do swoich zajęć. Chłopak zdegustowany poszedł na piętro, gdzie były pokoje a tymczasem Eleanora mogła usłyszeć wskazówki od właściciela – Hmm, lubi kobiety które mu ulegają… chociaż żadnej takiej nie widziałem na oczy, a troszkę żyję. Poza tym ten wisiorek, który ma na sobie w razie niebezpieczeństwa ma przyzwać jakiegoś ducha dlatego musisz mu najpierw go zedrzeć z szyi zanim się za niego zabierzesz – powiedział i sięgnął pod ladę. Podsunął jej pod rękę klucz z numerem 13 – żeby nie było. Nic nie widziałaś – powiedział i rozsiadł się na stołku, po czym zaczął obsługiwać klientów. Jaki ma plan Eleanora? Pójść za nim i od tak go zaatakować na korytarzu? Czy po prostu coś odegrać i załatwić sprawę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.10.15 19:37

Uśmiechnęłam się szeroko i ironicznie. Nie sadziłam, że to będzie tak łatwa robota.
- Jasne. Jakby co, sama zrabowałam. - Powiedziałam z uśmiechem. - Z resztą, kto by tam pamiętał twarz jakieś durnej recydywistki? - Zapytałam po chwili, biorąc po cichu klucz. Obejrzałam pistolety: oba były tymczasowo zabezpieczone. W kaburze też leżał swobodnie nóż, który wcześniej stworzyłam. - A, pożyczyłam też trochę żelastwa. Tu i tam po ciut po beczkach... Nie powinny się rozwalić od tego. A "Malec" wyląduje w szpitalu. Spokojnie, co najwyżej wyląduje na wózku inwalidzkim. - Dodałam po chwili, wchodząc już po schodach. W chwilę znalazłam się pod odpowiednimi drzwiami. Grać niby nie umiałam, ale trzeba być naprawdę idiotą, by nie potrafić robić dobrej miny do jeszcze lepszej gry. Byłam po prostu szczęśliwa. Szczęśliwa, że zrobię komuś krzywdę i mi jeszcze za to zapłacą... Weszłam do pokoju bez pukania, otwierając je kluczem. Uśmiechałam się... Co było raczej rzadkim widokiem. I to wcale nie był ironiczny uśmiech. Po chwili jednak przybrałam smutną minę.
- Mocno bolało? - Zapytałam najbardziej troskliwie, jak tylko umiałam, jednak... Miałam chyba za twardy głos na to. Jednak wydawało mi się, że brzmiało autentycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.10.15 23:26

Eleanora udała się pod pokój swojego celu. Nawet nie musiała tak naprawdę wsadzać klucza w zamek, bo typ najwyraźniej nie zamknął drzwi. Kiedy weszła nerwowo poderwał się z łóżka, ale zaraz usiadł na nim i zlustrował kobietę wzrokiem. Nie wyglądała na pierwszy rzut oka zachęcająco chociaż miała w sobie tą nutkę drapieżności, co mogło mu się nawet spodobać. Zaraz w głowie pojawiły się różnorakie myśli mniej lub bardziej cenzuralne, a na policzkach pojawił się lekki rumieniec kiedy ta zadała swoje pytanie.
- A nie, nie, skądże. Byle cios z otwartej nie wystarczy by powalić człowieka gór – jak on jest człowiekiem gór to właściciel zajazdu zostanie baletnicą poruszającą się z gracją po scenie. Na swój sposób taka deklaracja brzmiała jak tekst jakiegoś naprawdę dobrego komika ubranego w szmaty udającego bogacza – Ale ten no… chyba powinnaś zapukać zanim wejdziesz, bo wiesz mogłem Cię uznać za jakiegoś łachmytę pokroju tego właściciela i co wtedy? – powiedział tonem jakby faktycznie mógł jej coś zrobić, a właściwie on tak myślał. Dzieciak z wiadomego Eleanorze powodu czuł się pewnie i chciał to pokazać, że jest pewien swego. Co do jego pokoju… była to zwykła jednoosobówka. Drewniane łóżko z materacem, elegancka drewniana podłoga, na której leżał czarny dywan. Niebieskawa tapeta na ścianach z motywem górskim, jakby ktoś ręcznie malował każdy szczyt gdyż faktycznie każdy z nich różnił się od siebie. Poza tym na zewnątrz wychodziło okno, które obecnie jest zamknięte, a po prawej od wejścia były kolejne drzwi. Najwyraźniej do łazienki. Z umeblowania była tu jeszcze duża szafa, szafka nocna obok łóżka, a przy drzwiach nawet wieszak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   27.10.15 15:35

- Wtedy i ja znam kilka sztuczek.- Powiedziałam z uśmiechem, pokazując mu swój sygnet rodzinny. Był wyraźnie pięknie zdobiony, z wyrytym krukiem. Dzięki temu mógł mnie uznać za swoją, albo co. A cholera go tam wie... - Nie boję się byle czego... - Dodałam po chwili, patrząc na niego porozumiewawczo. Tak, jakbym o czymś wiedziała. - Też masz takie coś, prawda? Na szyi. Wiele słyszałam o Twojej rodzinie, same pochlebne rzeczy. - Ale mnie korciło, by uśmiechnąć się z ironią. - Mógłbyś mi pokazać swój medalion? Ja bym Ci dała na chwilę swój pierścień.. - Ciągnęłam dalej swoją grę. W duchu modliłam się, by się zgodził. Jednak jak to nie wypali, będzie trzeba znaleźć inny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   31.10.15 13:59

Młodzian spojrzał na El podejrzliwie, chociaż jego wzrok tak naprawdę nie wyrażał zbytnich zapędów to bycia mózgiem operacji czy też kimś kto nadałby się na lidera. Chociaż na pewno wzmianka o sygnecie wzbudziła jego zainteresowanie. Nie uznał jej za swoją, ale jednak to na pewno go zainteresowało na tyle, by sam spojrzał na swój naszyjnik. Normalny człowiek by się zapytał czy coś sugeruje, albo zadał inne kontrolne pytanie pokroju „skąd wie?”, on jednak nie był normalny. Był najwyraźniej tępy jak kłoda albo był dobrym aktorem bo szczerze się uśmiechnął, zwłaszcza kiedy ta mu słodziła oraz jego rodzinie – No wiesz no, epickim trzeba się urodzić hehehe – powiedział to i puścił jej oczko. Nie miał jakiejś porażającej urody, ani tym bardziej nie emanowała od niego żadna charyzma. Można to było przyrównać do wioskowego głupka zalecającego się do pięknej dziewczyny. Powiedzmy sobie szczerze, że stojąca przed nim kobieta aż tak szpetna nie była i pewnie ktoś by na nią nawet zwrócił uwagę i się połasił. Przy bliższym poznaniu pewnie by straciła co nieco, ale ten osobnik jeszcze o tym nie wiedział, a tym bardziej nie zdawał sobie sprawy z tego co zaraz zrobi. Chwilę nabierał podejrzenia jednak skoro ona chce mu oddać swój talizman, to myślał że będzie bezbronna i w razie czego szanse będą wyrównane – Ale nie na długo. Rodzice mówią, bym go nie zdejmował bo ktoś mi krzywdę może zrobić bez niego – jakiż zbieg okoliczności. Nieprawdaż? Chłopak najwyraźniej był na dodatek głupi jak but i czemu nikt go nie zabił do tej pory pozostaje zagadką. Zdjął go i wymienił się błyskotkami oglądając pod światło sygnet Eleanory – Tak swoją drogą to jak nazywa się duch w nim mieszkający? – tymczasem Elanora mogła poczuć, że z naszyjnika który trzyma bije moc. Ogromna moc wyczuwalna była kiedy go trzymała. Faktycznie mogłoby to stanowić problem, gdyby chłopak się tym czymś bronił, jednak teraz ona miała asa w rękawie, a chłopaczek wyglądał na zaniepokojonego, że nic nie czuł zapewne od pierścienia – No dobra możesz mi go oddać – powiedział jeszcze raz skupiając wzrok na sygnecie, a potem na kobiecie. Widocznie chciałby jej coś zaproponować, jednak teraz inicjatywę miała ona. Sam w sobie smarkacz nie wyglądał na zaprawionego w boju więc powinna to być bułka z masłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   

Powrót do góry Go down
 
Wioska u podnóża góry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wioska u podnóża góry
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie