IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska u podnóża góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska u podnóża góry   07.11.14 7:50

First topic message reminder :

Strasznie chłodne klimaty sobie obrali ludzie budujące tę wioskę. Jest to po prostu kilka drewnianych, solidnie ocieplanych domków ułożonych w półkolu wokół ogromnego ogniska. Często są atakowane przez Vulcany, ale mieszkańców niewiele to najwyraźniej obchodzi. Możliwe, że wśród nich był jakiś mag z mocą pozwalającą na przestraszenie tych małpo-podobnych bestii. Ogień w centrum całkiem często się pali, pokazując przejezdnym, że mogą się tu schronić. Domki są bardzo przytulne mimo tego, że na takie nie wyglądają. Ogrzewają się nie tylko z ognia w centrum, ale również i z kominków w środku. Jeden z nich jest zajęty przez grupę złożoną z trzech mężczyzn i dwóch kobiet, która wioskę założyła, a pozostałe są do dyspozycji osób przyjeżdżających w te okolice. Każdy z nich posiada co najmniej cztery łóżka, góra pięć oraz niewielkie zapasy żywności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   31.10.15 21:38

- Jak się nazywa duch? - Zapytałam z ironią. - Zemsta. - Odpowiedziałam, chowając talizman. Zaraz potem uśmiechnęłam się tak, jak to zazwyczaj robię: z ironią, sadystycznie... - Wiesz, kim jest skrytobójca? - Zapytałam, znikając nagle w podłożu. W chwilę później pojawiłam się za nim (albo za łóżkiem, cokolwiek - za jego plecami). Zaraz potem użyłam Slow-motion. Zawsze jednak lepiej być bezpiecznym. W chwilę później poleciały dwa strzały, wycelowane idealnie: jedno w łokieć, jedno w ramię. Oba w jedną, prawą rękę. Zaraz potem wskoczyłam na łóżko i pociągnęłam mu (z mojej perspektywy) brodę w górę. W ręce już dawno miałam nóż. Przyłożyłam mu go do gardła i lekko nacięłam, zwalniając zaklęcie. W tym samym czasie jedną ręką złapałam go w łokciach, obejmując ręce i przyciskając do tułowia tak, by nie miał możliwości uciec. Dla niego musiało to wyglądać jak w przyśpieszonym tempie, jakbym się poruszała szybciej niż normalny człowiek.
- Powiedz mi... Jak to jest się bać? - Zapytałam spokojnie, nacinając mu skórę najpierw na szyi, potem stopniowo wędrując nożem po policzku i w górę. - Ani waż się krzyczeć... Bo naprawdę zabiję. - Czuć było ode mnie ironię... Lubiłam strach innych. Kochałam być w takich sytuacjach, jak ta. - Powiedz... Jak to jest... Gdy czuje się lęk.... Wiem, jak się go pozbyć... Tylko obiecaj mi jedno... Że nigdy więcej do nikogo nie wyjedziesz z pyskiem. - Na pokaz, że jestem naprawdę gotowa go zabić, wróciłam z nożem na wysokość gardła i nacięłam skórę nieco niżej niż poprzednio: idealnie na krtani. - Że nie będziesz do żadnej panny zarywał. Że nikogo więcej nie obrazisz. Zrozumiałeś? - Zapytałam nieco ostrzej i przycisnęłam mu mocniej nóż, jednak nie raniąc go nadal dotkliwie. - Bo inaczej znowu Cię, gówniarzu, znajdę... I tym razem nie oszczędzę. - Warknęłam, czekając na jedno słowo... Mimo wszystko trochę pary w rękach miałam, więc wątpliwe było, że jakkolwiek mi się wyrwie.

______________
3650-550=3100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   03.11.15 17:05

W momencie kiedy Eleanora schowała talizman chłopak chciał zareagować jakąś wypowiedzią pokroju „ej, ale oddaj, to moje”, jednak zostało to powstrzymane przez jej pytanie które wprawiło pewne trybiki tej pustej głowy w ruch. Reakcji na poziomie tamtego łowcy nagród chłopak nie miał. Nie zdążył zareagować, kiedy Eleanora pojawiła się za jego plecami na łóżku, które było po prostu przy ścianie. Slow-motion może nawet nie było potrzebne, gdyż on nawet nie zdążył się odwrócić, chociaż już punkt dla niej za środki zapobiegawcze. Jako, że rewolwery mają całkiem dobrą siłę obalającą to chłopak poleciał do przodu. Oczywiście nie trzeba wspomnieć, że łokieć miał zmasakrowany, a w ramieniu siedziała kula. Krew polała się na podłogę, a chłopak zaczął krzyczeć z bólu. Może nawet kogoś tu ściągnie swoimi wrzaskami? Tym bardziej strzały mogły kogoś przyciągnąć, kogoś odważniejszego lub wręcz przeciwnie mogły odstraszyć ludzi. Eleanora musiała go podnieść z podłogi i pociągnąć jego brodę w górę, wtedy mogła ujrzeć płaczącego dzieciaka z grymasem bólu na twarzy oraz gniewem w oczach. Był prawie jak zranione zwierzątko, które teraz ktoś torturował i pastwił się, chociaż gniew zaraz został zastąpiony przez strach. W pierwszym odruchu szarpnął się, jednak zakładam że Eleanora mogła być na to jakoś przygotowana, plus chłoptaś za dużo sił nie miał. Nawet największy lamus wśród lamusów mógłby mu spuścić łomot.
Gość zaniemówił, trząsł się jak osika ze strachu, a ponadto wyschło mu w gardle. Całkiem naturalne stadium przed atakiem paniki. Bał się i to niezmiernie, co mogło stanowić niezłą pożywkę, jednak problematycznym okazało się to iż… zemdlał. Zemdlał z bólu oraz psychicznego wycieńczenia zaraz po tym jak Eleanora wypowiedziała swoje żądania. Krwawił dosyć obficie, a na dodatek teraz stracił przytomność. Ręki raczej bez wprawnego medyka nie naprawi się tak łatwo, a uraz w psychice pewnie zostanie na bardzo długi czas. Dużo większym problemem okazało się walenie do drzwi oraz gruby męski głos.
- Otwierać! – po czym słychać było dźwięk przekręcanej klamki. Czas nieco zwolnił, może to po prostu przypływ adrenaliny? Ktoś najwyraźniej połasił się by być bohaterem, jednak czy Eleanora zaryzykuje konfrontacje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   04.11.15 15:04

Nie miałam zamiaru ryzykować. Pierwsze, co zrobiłam, to schowałam oba rewolwery i wywaliłam medalion z kieszeni tak, by upadł obok nieprzytomnego "księciunia". Zaraz potem rozwaliłam zamek magią (jeżeli była taka potrzeba, bo okno było zamknięte), przetapiając go po prostu. Zaraz potem otworzyłam okno na oścież i stanęłam na okiennicy. Nie czekałam, aż drzwi się otworzą, tylko po prostu skoczyłam. Dla mnie nieważne było, z jakiej wysokości skakałam. Po prostu przed samym zetknięciem z ziemią zamieniłam się w grunt, odlazłam w stronę drzwi ile mogłam i nawiałam bezpośrednio do karczmy z powrotem. Właściciel pewnie i tak będzie chronił mi tyłek, bo wykonałam swoje zadanie.
- Mogę prosić o jakiegoś drinka? Z rumu najlepiej. - Powiedziałam spokojnie. Nawet nie wyglądałam na zdyszaną. Uśmiechałam się tylko z lekka ironicznie. Szkoda, że przerwali mi zabawę z dupkiem, ale dobre i to. Na razie trzeba było udawać, że nic nie wiem.
____________________
3100-450=2650
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   06.11.15 20:20

Zamka nie trzeba było rozwalać, wystarczyło lekko szarpnąć haczyk i okno stało otworem. Był to taki mały haczyk, który je przytrzymywał, zresztą takie w górskich chatkach pojawiają się najczęściej. Również wysokość nie była znaczna, pierwsze piętro a sam zajazd nie był wysoki, więc równie dobrze Eleanora mogła się przetoczyć i wylądować, ale zastosowała swoją magię. Było to nawet dobrym wyjściem, bo osoba najpewniej wyjrzała za okno widząc, że jest otwarte. Kiedy była wtopiona w grunt nie mógł jej zobaczyć więc to zapewniało anonimowość. Gorzej jeśli tamten zacznie sypać, ale wyglądał na przestraszonego więc raczej nie powinien. Chociaż kto go tam wie? Na razie jednak Eleanora nie musi się tym przejmować, w końcu wykonała minizadanko od właściciela zajazdu. Ponownie znalazła się przed ladą, a mężczyzna skończył właśnie obsługiwać gościa. Wyciągnął kufel i z perfidnym uśmieszkiem nalał tam rumu, a potem czystej. W proporcjach 4:1, czyli 80% rumu i 20% wódki. Podsunął jej kufel, który miał tak z pół litra, a o uszko były zaczepiony kluczyk do pokoju z numerem 1.
- Dobrze się spisałaś. Podrzucę Ci mapę potem, a teraz pij na koszt firmy – powiedział i wyciągnął miskę z orzeszkami. Eleanora mogła się zabawić przed misją, tudzież urżnąć w trupa, a tymczasem przez drzwi wejściowe dostał się tutaj medyk który poszedł na górę. Widocznie wezwał go ten ktoś, kto był na górze – Swoją drogą staraj się nie strzelać, bo tutaj nadal dobrze było to słychać. Musiałem puścić jakąś bajeczkę, by goście wrócili do zabawy – zwrócił jej uwagę na przyszłość. Broń palna bądź co bądź jest jednak głośna, więc wypadałoby przy następnej takiej akcji nie stwarzać zbędnego hałasu – No więc? Co mu zrobiłaś i czy zabrałaś jakąś pamiątkę, na przykład ten wisiorek? – zapytał ciekawie opierając rękę na ladzie i podpierając nią głowę.
/Regen 500 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   07.11.15 13:05

- Ok, zapamiętam. - Powiedziałam spokojnie, zmieniając pistolety w drobne rzeczy jak łańcuszki, bransoletki klipsy... Z kabur z kolei zrobiłam plecaczek. Taki mały, drobniutki. Tam wrzuciłam całą tą "biżuterię". Teraz mogłam udawać sprzedawcę w razie potrzeby. Zaraz potem złapałam za kufel i napiłam się... Nawet mną nie wstrząsnęło, mimo to, poczułam lekkie zawirowania. Wreszcie alkohol zaczynał mi krążyć w żyłach... Czas najwyższy na odprężenie. - A medalionu nie wzięłam. Po cholerę mam się pakować w tarapaty, jakby mieli szukać sprawcy? Toć to byłby oczywisty dowód mojej winy. - Choć raz wykazałam się trzeźwością umysłu. Uśmiechnęłam się i wychyliłam cały kufel, chowając klucze do plecaczka. Musiało to wyglądać co najmniej dziwnie i śmiesznie, jak się wyginałam, nie chcąc uronić ani kropli sięgając do małej "skrytki". Jednak byłam nieco pijana już w tej chwili. - Daj jeszcze... Jak się uchleję, to będzie mało wiarygodne, że go postrzeliłam... - Wyszeptałam, stawiając pusty kufel. Dziękowałam swojemu łakomstwu na alkohol, że już wcześniej podpiłam trochę, więc teraz wystarczyło się dobić. Łeb już mi się chwiał, ale nadal było mi nieco mało...
No i nie mieli mi teraz jak udowodnić winy. W razie co barman pewnie potwierdzi, że cały czas tu siedziałam, albo co... A jakby co, to polazłam do łazienki. W końcu każdy ma prawo, nie?
A pistoletów... Noo, tymczasowo nie było.
_______________
3100-50xX (nie wiem, ile tam tej biżuterii zdoła zrobić z tych pistoletów, ale moim skromnym zdaniem nie mniej jak 10 sztuk) = ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.11.15 1:06

Eleanora wykonała ze swoich pistoletów 10 zestawów biżuterii. Na zestaw składało się parę łańcuszków, bransolety oraz klipsy. Nawet szło też zrobić pierścionki, chociaż nie wyglądało to na drogą ozdobę. Raczej na coś taniego, co można kupić na bazarku ale zarazem wyglądało dosyć realistycznie. Materiału z kabur starczyło na nie tyle plecaczek, a bardziej worek do którego można było ten cały złom… to znaczy biżuterię włożyć.
- Pytałem kontrolnie – powiedział i powrócił do obsługiwania klientów, w końcu do baru podeszło paru ludzi, a z góry zszedł brodaty mężczyzna wyglądający na jakiegoś włóczęgę. Miał brązowy podarty płaszcz podróżny, niebieski kapelusz z rondem. Wiekowo miał te 40 parę lat, a na brwiach pojawiała się siwizna, zresztą na brodzie też. Mógł wyglądać nawet odrobinę jak taki Święty Mikołaj z twarzy, gdyby nie ten czerwony nos i krzyżowa blizna na środku czoła. Jakby ktoś mu sieknął dwoma mieczami. Podszedł do baru, spojrzał na Eleanorę a zaraz potem na właściciela zajazdu. Tamten podał mu piwo, które pewnie jakiś czas temu sobie zamówił. Jeszcze raz włóczęga zmierzył ją wzrokiem, wzrokiem wojownika a nie jakiegoś tam włóczęgi i poszedł do stolika w rogu. Trafił akurat na ten moment, kiedy Eleanora opróżniała swój kufelek. Właściciel dolał jej ponownie tej samej mieszanki, a kobietę zaczął morzyć stan alkoholowy. Najprędzej Morfeusz zaatakuje pierwszy, w akompaniamencie tego co ostatnio zjadła. W każdym razie bardzo szybko doprowadziła się do takiego stanu, że z trudem będzie jej samej pójść na górę do pokoju. Zabawa za to trwała w najlepsze, nawet para chłopów przy stole się pobiła. Oczywiście gospodarz nie tolerował bójek na swoim terenie, dlatego obu łachmytów złapał i wywalił z hukiem za drzwi. Trzeba mu przyznać, miał troszkę krzepy i rzucanie kimś wyższym od niego nie stanowiło większego problemu. Byli tu też również grajkowie, którzy całkiem nieźle sobie radzili z unikami, kiedy wybuchła bójka i leciały w powietrzu kufle. Ano jednak dla pijanego muzyka może być troszkę irytująca, a nikt nie kwapił się by Eleanorę odprowadzić do pokoju.
Następnego dnia rzecz jasna czekał ją bardzo bolesny kac, ale chociaż jej energia magiczna się zregeneruje. Oczywiście potem zaatakują torsje i trzeba będzie biec do łazienki i pozbywać się resztek wczorajszego jedzenia z żołądka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.11.15 8:40

Czyli można ująć: standard. Zdążyłam przyzwyczaić się do kaca. Do torsji zresztą też. Nie lubiłam tego zbytnio, ale cóż...
Za to zapamiętałam mordę tego "Świętego Mikołaja" w niebieskim kapeluszu. Byłam jeszcze na tyle przytomna, że skojarzyłam go z wojownikiem i włóczęgą w jednej osobie... A co za tym idzie: to prawdopodobnie był mój cel. Tylko co on u diaska tutaj robił, kur*a jasna mać?
W każdym razie nie pamiętałam, jak wczoraj trafiłam do pokoju... Być może na czworaka, być może z pomocą magii. Ważne, że mieszek, woreczek, czy cokolwiek to było: miałam. A dzięki temu mogłam wrócić w każdej chwili "pistoletom" ich właściwą formę.
W każdym razie wiedziałam, że popopijawie nie ma mowy o ruszeniu się gdziekolwiek z tego miejsca. Poczekałam, aż kac przynajmniej w większym stopniu minie. Czekałam też na mapę od właściciela zajazdu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.11.15 20:14

Długo na mapę nie musiała Eleanora czekać, bo kiedy się pozbywała wczorajszego jedzenia z żołądka do drzwi ktoś zapukał. Jak się potem okazało pod drzwiami leżała sobie taca z półmiskiem mięs i wędlin oraz kubek herbaty. Ciemnej jak noc oraz głupota ludzka, ale wiadomo że im ciemniejsza tym bardziej gorzka, a nic tak dobrze nie robi na kaca jak gorzka herbata. W miejscu serwetki była poskładana w trójkącik mapa pobliskich szczytów. Pewien teren został zaznaczony czerwonym okręgiem z dopiskiem „Podejrzewam, że tam się ukrywają.”. Było to dosyć daleko od wioski oraz wszelkich szlaków handlowych, a wyprawa w tamto miejsce wiązała się z poczynieniem przygotowań. Chociaż jeśli ktoś zna się na sztuce przetrwania to nie powinno mu to sprawić problemu najmniejszego. Gorzej sami bandyci.
Eleanora stwierdziła, że poczeka aż kac minie, a i owszem minął. Pod wieczór, a po nocy nie ma co chodzić po nieznanych górach, więc musiała zaczekać na następny dzień. Pokój, który dostała niezbyt się różnił od tego, który miał tamten dzieciak. Dokładnie ten sam wystrój, chociaż ona dostała dostawę do pokoju jedzenia i picia w porze obiadu oraz kolacji. Na obiad był udziec dzika z ziemniakami i marchewką, a na kolację coś lekkiego pokroju kasza manna z delikatnym winem. W tym czasie mogła się umyć, przygotować, zależało to od niej. Jeśli postanowiła zejść na dół to nie znalazła tam owego „Mikołaja”, a właściciel zajazdu określił go jako stałego bywalca. Kogoś w rodzaju leśniczego, który pilnuje by nikt nie polował nielegalnie na zwierzynę ale przepędzili go bandyci. To od tego mężczyzny mniej więcej mógł określić gdzie mogą się znajdować.
Tymczasem jakie przygotowania poczynisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.11.15 21:38

Kilka razy zeszłam na dół, pytając o kilka drobnostek takich jak jakiś mały plecak i choć trochę suchego prowiantu. Mistrzynią w przetrwaniu w górach może i nie byłam, ale coś tam się o uszy obiło, co trzeba mieć i tak dalej... Pytałam też o wodę w jakimś naczyniu.
Oczywiście to miało miejsce wszystko po przejściu kaca na kolejny dzień. Wcześniej o dzień, wieczorem oczywiście też doprowadziłam się do porządku. Przynajmniej względnego, jeżeli można w ogóle mówić o jakimkolwiek porządku w wypadku mojego wyglądu... I w ogóle porządku w wyglądzie osób mojego pokroju. Jedyne, co wyglądało porządnie, to sztywno zasznurowane buty. To wszystko. Choć prysznic i tak wzięłam.
Zapytałam też kilka razy (jak nie kilkadziesiąt w razie potrzeby, tu byłam uparta jak kur*a z ogromną chcicą), czy przypadkiem nie ma w pobliżu czegoś, co mogłabym przerobić na ewentualną amunicję. Jakiś w miarę mocny metal, byleby nie miękki. Jeżeli właściciel zajadu nie miał czegoś takiego, pytałam (znowu ta sama zasada: nawet kilkadziesiąt razy) czy nie zna tutaj kogoś, kto podobny metal mógłby mi zapewnić. Nieco większą ilość w razie potrzeby, nie lubiłam się ograniczać. Niby ze skał też idzie naboje zrobić, ale coś takiego nie zabije... Zbyt sypkie. Za miękkie... I się ni cholerę nie przebije przez ciało ludzkie na tyle dobrze, by sprawić mi uciechę. Dlatego byłam stanowcza w tym wypadku.
No i przydałaby się też jakaś odzież... Jakaś cieplejsza. Dumałam jakiś czas i zaczynałam się zastanawiać, co z tym fantem zrobić. I kolejny raz polazłam do gospodarza zapytać, czy nie ma może jakiejś córki albo żony, która byłaby mi w stanie pożyczyć ubranka, choć... Zaraz, czy on nie wspominał wcześniej o żonie? Czy ma czy tylko ironizował...? A cholera wie. W każdym razie: zapytałam. Jeżeli nie miał, pytałam o jakieś stare ubrania... Coś, czego nie używa, a jest we w miarę dobrym stanie. W razie potrzeby przecież mogę użyć magii...
Nalatałam się nie mało w każdym razie na pewno. Zdyszałam się trochę już przed samą podróżą, co wprawiło mnie w jeszcze gorszy humor i gdy już udało się jakimś cudem wszystko załatwić, klęłam jak szewc... O ile dało się wszystko załatwić, bo mogłam czegoś nie dostać... A jeżeli nie dostałam tego, co chciałam, to biada temu, kto podszedł do mnie pierwszy, bo zapewne mało brakło, bym przystawiła mu nóż do gardła... W każdym razie irytowałam się. I klęłam jak porąbana... W każdym wypadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   13.11.15 12:41

Plecaka jako takiego właściciel zajazdu nie miał, jednak dał radę zorganizować jakiś worek. Sądząc po zapachu to po ziemniakach, ale skoro Eleanora miała już materiał to czy nie problemem było sobie dorobić czegoś? Wodę natomiast dostała w bukłaczku skórzanym, w końcu wśród ludzi górskich to był najpopularniejszy rodzaj naczynia. Nie przeciekał a i mało miejsca zajmował, a wiadomo że lepiej mieć jak najwięcej miejsca w plecaku. Doprowadzenie do porządku natomiast przyszło nawet całkiem szybko, zwłaszcza że potrawy z zajazdu bogate były w tłuszcz a tłuste rzeczy bardzo dobrze robią na kaca i żołądek. Przy okazji również sycą całkiem nieźle.
Właściciel zdradził Eleanorze sekret, że tutaj metal jest w miarę giętki bo świetnie radzi sobie z niskimi temperaturami. Coś twardego z zimna zacznie pękać, więc w pobliżu nic czegoś takiego nie znajdzie. Co najwyżej skały, a mogą się znaleźć też skały wulkaniczne, które są dosyć wytrzymałe ale to musiałaby się postarać by to znaleźć. Za każdym razem jej to powtarzał. Czasem mniej chętnie, bo zwyczajnie go to nudziło. Stwierdził, że jedynie miejscowy kowal ma kowadło, które nie jest z metali miękkich, ale raczej nie będzie chętny do oddania go w najbliższym czasie. Oczywiście kosztem malowania drzwi oraz stołów drewnochronem w zajeździe. Cóż robótka drobna, ale zagwarantowało to darmowy prowiant, ubrania ze skór, które mogła sobie przerobić wedle uznania oraz parę obręczy z beczek. Starczyło to na około 4 magazynków. Dosłownie, bo nie same kule ale też same magazynki. Tutaj nie nosiło się raczej rzeczy, które są ładne. Skupiali się na tym, by nie zamarznąć dlatego czasem śmierdzące futro niedźwiedzia grzało lepiej niż kilka warstw ubrań, zwłaszcza że zakładało się to na gołą skórę. Troszkę drapało, ale świetnie chłonęło pot a zarazem grzało przez tracie.
Właściciel zajazdu natomiast wpadł na pewien pomysł. Wprowadził pewną tabliczkę w swoim zajeździe, która jasno mówiła „Każde przekleństwo zwiększa rachunek o 10 klejnotów.”. Eleanory nie ciął na kasie, jedynie mówił że ona opłaciła z góry, natomiast biednych chłopów zwłaszcza tych pijanych ciął równo. Nie mieli innego wyboru i tak i tak przychodzili do zajazdu się napić.
Można powiedzieć, że El była już gotowa do drogi, bo większość rzeczy załatwiła tak naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   16.11.15 19:51

Faktycznie, z worka można było zrobić całkiem niezły plecaczek, co też uczyniłam. Cztery magazynki też brzmiały świetnie, tym bardziej, że pistolety przerobiłam na bardziej nowoczesne. Rewolwery mi w ogóle nie leżały.
Ze skór też raczej zrobiłam coś, co by w miarę było wygodne. Samej struktury skóry nie ruszyłam, bo usłyszałam jasno i wyraźnie: grzeje. Nie zmarznę. Tak więc to brzmiało wystarczająco dobrze, by założyć to na siebie i cierpieć swędzenie i drapanie. Ale jakoś dawałam radę, klnąc co chwilę do momentu, aż się skóra przyzwyczaiła.
A skoro byłam gotowa do drogi, to... Ruszyłam, bo nic więcej mi nie pozostawało. Zerkałam co jakiś czas na mapę, ale korzystanie z tego typu rzeczy nie leżało w mojej naturze: a co za tym szło znałam się pi*drzwi, czyli mniej więcej. Ale to wystarczyło, by iść w odpowiednim kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   18.11.15 21:31

Mapa raczej nie była trudna w obsłudze, zwłaszcza że jedyną trudną rzeczą było namierzenie szlaku który odchodził od wioski i tylko pójście wzdłuż niego przez pewien czas. A dalej to była tylko kwestia żmudnej wspinaczki oraz radzenia sobie z zimnem. Im wyżej szła, tym więcej śniegu było a wyglądało że jedno z potencjalnie dobrych miejsc na kryjówkę znajduje się w jakiejś jaskini na jednym ze zboczy górskich. Inna sprawa, że kwestie czy kryjówka jest potencjalna czy też nie rozwiała tabliczka ostrzegawcza, którą pewnie rozstawili sami bandyci. Głosiła ona: „Zawróć”. Dwieście metrów dalej była kolejna, mówiąca: „Ostatnia szansa coraz bardziej się oddala. Zawróć podróżniku, jeśli życie miłe”. Tutaj wypadałoby chyba już zachować ostrożność, zwłaszcza że pośród drzew iglastych oraz śniegu bandyci mogli mieć świetne miejsce do obserwacji tudzież zasadzki. Kwestia czy mag Raven Tail posłucha się tabliczek, czy pójdzie dalej. Swoją drogą warto napomknąć, że pogoda w górach zmienia się bardzo szybko i jak na niebie do tej pory nie było żadnej chmurki, to teraz z daleka mogła dostrzec nadchodzące chmury burzowe. Chyba te śnieżne, a im wyżej Eleanora była tym silniejszy stawał się wiatr, który muskał jej policzki zimnymi płatkami śniegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   19.11.15 17:49

Do tego momentu pewnie wypiłam całą wodę, którą miałam przy sobie. Zostawiłam więc plecaczek, by mieć większe pole manewru, a magazynki wepchnęłam do stworzonych wcześniej kieszeni wewnętrznych.
Już przy pierwszej tabliczce zrobiłam się czujna. Wytłumiłam natychmiast aurę wokół siebie - cóż, zawsze to łatwiej podejść do człowieka, gdy nie czuje od ciebie magii. Poza tym, rozglądałam się bacznie.
Zawrócić? Toć po to tutaj właśnie przylazłam...
A co do zimna, raczej mi nie wadziło, tym bardziej, że skóra od mężczyzny z zajazdu naprawdę przyjemnie grzała. Tak więc za nic miałam sobie te cholerne płatki śniegu.
Choć z drugiej strony ciężko będzie walczyć w taką zawieruchę... W końcu jednak, nie dochodząc do drugiego znaku, zawróciłam, szukając jaskini, w której mogłabym przeczekać te cholerstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.11.15 19:12

Jaskinia, której poszukiwała Eleanora do skrycia się owszem, jakaś się znalazła. Mała, ciemna, trochę wilgotna i śmierdząca stęchlizną w środku, ale jakaś się znalazła. Niedługo potem na zewnątrz rozpoczęła się burza śnieżna i widoczność została zredukowana praktycznie do zera. Na szczęście jaskinia była ułożona w takim miejscu, że mroźny wiatr nie docierał do środka. Za to coś innego dotarło do uszu Eleanory. Na początku jak wchodziła do jaskini, to była całkowicie pusta, jedynie jakieś kości zwierząt górskich oraz resztki mięsa. Teraz z zewnątrz mogła usłyszeć ryk niedźwiedzia. Dużego, bardzo rozjuszonego niedźwiedzia, którego sylwetka była widoczna w burzy śnieżnej. Niezbyt wyraźnie, jednak wiadomo było że ten miś jest dużo większy niż taki przeciętny misio. No i o wiele groźniejszy niż pluszak, zwłaszcza że wiele razy słyszało się o tym jak to w górach kogoś rozszarpał niedźwiedź. W każdym razie misiek był jakieś dwa może trzy metry od wejścia do jaskini, bo na tyle można było ocenić widoczność w tej burzy. Magiczne wytłumienie może i chroni przed wykryciem magii, jednak niezbyt jest użyteczne w wypadku kiedy zostawia się zapach i w grę wchodzą zwierzęta.
W każdym razie Eleanora miała czas na reakcję, chociaż z niedźwiedziem chyba nie będzie pertraktować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   23.11.15 18:15

Z pewnością nie będzie. Lubiłam zabijać ludzi, a nie zwierzęta. W tym wypadku jednak wyglądało na to, że nie miałam ani wyboru, ani możliwości, ani... Przede wszystkim czasu. Nie miałam jak chwycić za pistolet w takiej sytuacji, dlatego też szybko "zniknęłam z oczu misia" zamieniając się po prostu w podłoże, odsuwając się za plecy misia i wiejąc ile sił w nogach, mimo iż było tak zimno. Nie było wyboru...
Cóż, i tak się zdarza. Pocierając rękoma o ramiona szukałam innej groty albo czegokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   24.11.15 17:04

Bardzo roztropną decyzję podjęła Eleanora, bo kiedy niedźwiedź był blisko to mogła dostrzec, że on jest jakąś przerośniętą na sterydach wersją arktycznego pedobeara o bardzo ostrych pazurach. W skrócie, był duży, biały i brzydki, ale Eleanorze to raczej nie przeszkadzało bo w końcu wymknęła się przy pomocy swojej magii. Jak wiadomo, widoczność w burzy śnieżnej jest zerowa i nie wiadomo czasami czy człowiek kręci się w kółko, czy też idzie w bliżej nieznanym kierunku. Tym bardziej groty nie było widać, ani tym bardziej poza świstem wiatru nic nie było słychać. Kawałeczki lodu ścierały policzki oraz wszelkie odsłonięte części ciała kobiety, kiedy ta wędrowała próbując odnaleźć inną grotę. Na jej szczęście nie błądziła w kółko, a natrafiła na tamtą tabliczkę. Chociaż natrafiła to za mało powiedziane, po prostu na nią wpadła. Rzecz jasna chodzi o tamtą tabliczkę zaczynającą się słowami "Ostatnia szansa". Temperatura na szczęście nie spadała, a problem leżał w malutkich odłamkach lodu zmieszanych z płatkami śniegu które dosyć drażniły skórę i wpadały chociażby do oczu jeszcze bardziej utrudniając patrzenie gdziekolwiek.
/Zapomniałaś o koszcie zaklęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   24.11.15 21:36

ku*wa, mogłam poprosić o gogle... Pieprzona zamieć. - Głównie takie myśli krążyły w mojej głowie. Dobra wiadomość brzmiała: trafiłam na tabliczkę. Zła: ni cholerę nie znałam się na kierunkach. Mimo to pamiętałam mniej-więcej mapę, dlatego też po omacku, z przymkniętymi oczyma, zaczęłam szukać ściany. I szłam wzdłuż niej potem. Jednak i cholerę nie miałam pojęcia, w którą stronę, być może nawet w tą nieodpowiednią.

/// Sorka, nadrabiam: 4150-400+400 (za regenerację w tym poście, bo i nie używam magii) = 4150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.11.15 23:28

Ściany jako tako nie udało się Eleanorze wyszukać, jednak znalazła coś innego a raczej to znalazło ją. Otóż w momencie gdy poszła dalej, do przodu wpadła w sidła. Momentalnie poleciała w górę a linka zacisnęła się na jej prawej nodze. Pod śniegiem zakopany była dosyć duża belka połączona z inną belką, które dzięki skomplikowanemu mechanizmowi zostały postawione do pionu w momencie kiedy został on uaktywniony poprzez określoną masę. Nie dość, że śnieg to teraz jeszcze sidła i gdyby nie buty, to pewnie mogłaby mieć poranioną kostkę. W końcu metalowa linka całkiem nieźle sprawdza się jako sprzęt do amputacji jeśli ściśniesz odpowiednio mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   27.11.15 23:26

Zareagowałam dosyć szybko. Natychmiast jak tylko poczułam szarpnięcie (miałam nadzieję, że jeszcze dotykając gruntu palcami, choć to nie wymóg), natychmiast zamieniłam się w podłoże, a w tym wypadku raczej w śnieg. Chwilę potem stałam już normalnie pod pułapką, rozglądając się bacznie. Choć w tym cholernym śniegu raczej i tak nic nie zauważę. Mimo to próbowałam też czegoś nasłuchiwać. Choć to pewnie była pojedyncza pułapka, postanowiłam poszukać jakiegoś drzewa, najpewniej trafiłam na te, na którym była pułapka. Zaraz potem owinęłam się jak tylko mogłam, pozamieniałam z pomocą magii drobne elementy tak, by mi się śnieg blisko ciała nie dostał. I tak właśnie obwinięta w ciepłą skórę czekałam, aż albo coś się wydarzy, albo minie ta pierdol*na zawieja.
Jeżeli jednak usłyszałam coś niepokojącego, czekałam spokojnie w miejscu. Nie traciłam nerwów, przynajmniej na razie. W razie poczucia czegokolwiek natychmiast wbijałam w to miejsce stworzony z części pistoletu nożyk (za w czasu). Zaraz potem uderzałam mocno, chcąc ciąć przeciwnika na oślep.
To była jak walka z wiatrakami, ale zbóje raczej w takie zimno też by się nigdzie nie wybrali... Prawda?
___________________
4150-500-X = ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   28.11.15 21:04

To były ułamki sekund zanim Eleanora zawisła więc czasu reakcji zbytnio nie miała. Inna sprawa, że mogła już wykorzystać umiejętność kiedy wisiała sobie tak półtora metra nad ziemią. Zmieniła się w ubity lód ze śniegiem, który był podłożem i wydostała się z pułapki. Jak teraz spojrzała to wyglądała ona jak taka szubienica. Widoczność w burzy śnieżnej była nadal zerowa, chociaż dało się słyszeć pewne rzeczy. Chociażby wycie wilków. Nie było w pobliżu, jednak niebawem zwierzęta mogą się pofatygować do Eleanory w poszukiwaniu pokarmu. Im widoczność nie przeszkadzała, wystarczył sam zapach. O drzewo nie była zaczepiona owa linka, a o ową szubieniczkę. Teraz szło się przyjrzeć temu o wiele lepiej i widać było jakieś sprężyny, które wypychały ją spod warstwy śniegu. Pod stopą, gdzie wcześniej była Eleanora zanim poleciała w górę widać było niewielki wciśnięty klocek, który pewnie uruchomił wtedy mechanizm. Teraz owa pułapka była rozbrojona, jednak nikt nie powiedział że nie ma ich więcej. Może dlatego postawiona była tamta tabliczka? Jednak czy poszukiwanie drzewa jest dobrym pomysłem? Bądź co bądź trzeba będzie przejść kolejne niebezpieczne kroki, które mogą uaktywnić kolejne pułapki jeśli takowe tutaj są. Poza tym, że teraz owa pułapka stała rozbrojona to nic się specjalnego nie wydarzyło, za to wycie wilków coraz bardziej się zbliżało. Zbóje najwyraźniej na czas zamieci mieli przygotowane owe pułapki, by nie wychodzić ze swojej nory. Chociaż wiatr powoli zwalniał, więc pewnie w ciągu pół godziny powinno się to uspokoić.
/250 za nożyk, który szykujesz sobie zawczasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   11.12.15 11:36

Skoro nie było drzewa, to nóż do obrony musiał wystarczyć. Akurat wilków się nie bałam - większym problemem był wcześniej spotkany niedźwiedź.
Przeklęłam cicho pod nosem. Mimo wszystko wiatr zwalniał, więc nie powinnam mieć większych problemów. Przynajmniej niedługo. Postanowiłam usiąść więc tam, gdzie stałam. Skóra nie powinna przepuszczać wilgoci, więc byłam w miarę chroniona przed zimnem. Oczywiście masowałam też ramiona i nogi, by za mocno nie zmarznąć. Niby tam zwykła kobita ze mnie, ale jako-takie podstawy podróży znałam. W końcu było tego masę... Znaczy się, podróży.
Tak więc jedyne, co zrobiłam, to starając się rozgrzać czekałam na koniec tej cholernej, pioruńskiej zawiei. Wilkami się nie przejmowałam. W ostateczności zawsze mogłam użyć magii. No i zawsze miałam jeden sprawny pistolet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   11.12.15 18:49

Mroźny wiatr może i nie szarpał reszty ciała Eleanory, jednak twarz jak również pozostałe miejsca jak szyja chociażby, były bardzo podatne na wyziębienie. Do tego dochodził brak przystosowania ciała do warunków górskich w postaci chociażby tkanki tłuszczowej. Po kolei. Zacznijmy od tego, że sylwetki wilków były już mniej więcej widoczne co mogło świadczyć o tym, że albo zawierucha zwalnia albo są dostatecznie blisko Eleanory. Raczej to drugie, chociaż w jakiś sposób faktycznie wiatr zwalniał. Po drugie, pocieranie przyniosło skutek w postaci podrażnienia skóry plus miało dosyć mierny efekt, gdy zewsząd jest się smaganym mroźnym wiatrem. Wróćmy jednak do naszej wataszki wilków, których kobieta mogła po cieniach naliczyć dziesiątkę. Nie były to jednak te śmieszne małe wilczki, które widuje się w lasach.
Wilki były przerośnięte, jakby specjalnie hodowane na sterydach czy czymś podobnym. Porównywalnie rozmiarowo pewnie bliżej im było do tygrysa niż do praprzodka dzisiejszych psów. Zwierzęta najwyraźniej postanowiły otoczyć Eleanorę sądząc po tym, że znikając i pojawiając się w osobliwej śnieżnej zasłonie zwanej zamiecią dawało się je dostrzec w takich pozycjach, jakby zataczały wokół niej koło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   12.12.15 17:44

Pocieranie faktycznie nie było najlepszym pomysłem. Zapomniałam, że mam na sobie skórę, a nie ciuchy...
Westchnęłam głośno, widząc wilki. Na start spróbowałam strzelić w górę ostrzegawczo. Jeżeli to nic nie pomogło, to natychmiastowo spowolniłam czas wokół siebie i biegając wokół po prostu zabijałam wilki nożem. Szkoda mi było zwierzaków (z ludźmi byłoby co innego), ale cóż poradzić? Wolałam być żywa.
_________
4650-150=4500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   13.12.15 19:05

Wilki krążyły, a Eleanora chciała oddać strzał ostrzegawczy, jednak problemem okazały się niskie temperatury. O co chodzi dokładnie? Otóż kiedy Eleanora marzła to jako tako jeszcze była ogrzewana przez swoje ciało i skórę, jednak broń bardzo łatwo sobie przyswoiła raz że wilgoć spowodowaną potem kobiety, a dwa że zwyczajnie zaczęła stopniowo zamarzać. Fakt faktem, nie było widać na niej kryształków lodu ale nie znaczy to że wewnątrz nic się nie stało. Otóż najwyraźniej sądząc po tym, że spust nie dochodzi do końca, to zwyczajnie zamarzł. Próba naciskania na siłę może skończyć się złamaniem części wewnątrz, ale to całkiem niezła lekcja na przyszłość. Zainwestować w metal, który dobrze znosi temperatury niskie. Zatem jako, że strzału ostrzegawczego nie było, tak więc nie miało co pomóc w tym wypadku. Wilki zawężały okrąg wokół Eleanory, a zwolnione tempo pomogło jej dostrzec skaczącą sylwetkę w jej stronę. Ba nawet dostrzegła cały wygląd wilków. Faktycznie były rosłe jak tygrysy, a poza tym nie wyglądały zbyt przyjaźnie. Jako, że wilczki stawiały całkiem niezły opór w zabijaniu, bo przede wszystkim do wolnych nie należały i przyśpieszenie reakcji było jedynym powodem, dla którego jeszcze Eleanora nie została pożarta. Otóż zacznijmy od pierwszego, który biegł w jej stronę atakując pyskiem jej rękę, a kły miał ostre zapewne. Zaś od pleców miała kolejne dwa które najwyraźniej szykowały się do skoku, od prawej oraz lewej nadciągały kolejne, po dwa na stronę, nieco pochylone jakby ich celem miały być nogi. Już samo to, że ledwo udało jej się zabrać rękę i jej nie stracić świadczyło o tym, że mimo swoich rozmiarów nie są one powolne ani nie mają refleksów szachisty. Więc? Jaki jest plan działania? Chwilowo zaklęcie pozwala Eleanorze nadążyć za zwierzętami, jednak co potem?
/Prosiłbym o dokładniejsze opisy akcji jakie wykonujesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 110
Dołączył/a : 21/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   13.12.15 22:10

//Postarać się mogę, ale sam rozumiesz chyba, że pomimo prób nie zawsze to wychodzi tak, jakbyśmy chcieli, by wyszło...

Wiedziałam, że wilki mają całkiem niezły zmysł powonienia. Zaczynałam przeklinać pod nosem.
Kto wymyślił cieniste wilki? Przynajmniej wiedziałam, że jeden z watażki był magiem. Kur*a jasna mać... Chyba, że to nie jego sprawka.
W każdym razie, wilki mało mi się podobały. Zbyt żywotne... Ale tak na dobrą sprawę... Jakby spojrzeć pod tym kątem, były w pewnym sensie "materiałem". Nie były czymś żyjącym. Były magią napędzaną wolą, czy jak to zwać... Przynajmniej tak wyglądały, dlaczego więc nie spróbować?
Szybkim ruchem ręki, uciekając jakoś przed resztą, musiałam wytrzymać te 10 sekund, by sprawdzić, czy uda mi się zmienić ten cień w cokolwiek innego. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to kolejna broń, a konkretniej: sporych rozmiarów miecz. Sprawdźmy, czy to się uda... Jeżeli się powiodło, zrobiłam to dokładnie z każdym wilkiem.
Jeżeli jednak nie wyszło, bawiłam się w ciuciubabkę, póki nie przyszedł mi do łba kolejny, kur*a, pomysł. Nie podobała mi się ta sytuacja. Szybko "odbezpieczyłam" z lodu pistolet: po prostu zmieniłam tkwiący nawet w środku lód w wodę (wybacz, ale nigdzie nie było napisane, że muszę przedmiotu dotykać by go przerobić). Zaraz potem wystrzeliłam w wilka. Może szybkość powietrza coś mu zrobi, bo wątpiłam, by pocisk cokolwiek zdziała. Ale może ruch powietrza dookoła niego?
Jeżeli to zadziałało, machnęłam potężnie rękoma, tworząc półkola w powietrzu. Poderwałam śnieg z ziemi, tworząc ośmiokilogramową lawinę w stronę wilków.
_____________
4500 - (500 za wilka, jeżeli się udało xX wików) - 50 - (500) = ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1109-eleanora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   

Powrót do góry Go down
 
Wioska u podnóża góry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wioska u podnóża góry
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie