IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska u podnóża góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska u podnóża góry   07.11.14 7:50

First topic message reminder :

Strasznie chłodne klimaty sobie obrali ludzie budujące tę wioskę. Jest to po prostu kilka drewnianych, solidnie ocieplanych domków ułożonych w półkolu wokół ogromnego ogniska. Często są atakowane przez Vulcany, ale mieszkańców niewiele to najwyraźniej obchodzi. Możliwe, że wśród nich był jakiś mag z mocą pozwalającą na przestraszenie tych małpo-podobnych bestii. Ogień w centrum całkiem często się pali, pokazując przejezdnym, że mogą się tu schronić. Domki są bardzo przytulne mimo tego, że na takie nie wyglądają. Ogrzewają się nie tylko z ognia w centrum, ale również i z kominków w środku. Jeden z nich jest zajęty przez grupę złożoną z trzech mężczyzn i dwóch kobiet, która wioskę założyła, a pozostałe są do dyspozycji osób przyjeżdżających w te okolice. Każdy z nich posiada co najmniej cztery łóżka, góra pięć oraz niewielkie zapasy żywności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 21:31

Nie czekając zarzuciłem kurtkę na plecy i pobiegłem za nimi starając się nie spuścić ich z oczu, a zarazem zostać w stanie gotowości na ew. zasadzkę. Czułem dziwną radochę z powodu tej bandy. Moje mięśnie aż "swędziały" z podekscytowania na czas zbliżającej się walki.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 21:46

Wszystko szło dobrze i Barul rzeczywiście byłby w stanie biec za nimi aż do ich kryjówki, tylko że coś mu przeszkodziło. Wróżka mógł zauważyć kątem oka jakiś ruch. Za obu stron. Od prawej i od lewej na Barula leciały dwie czarne postacie, kobieta i mężczyzna. Czarne, w sensie że ich skóra była czarna. I obydwoje mieli maski na twarzy. Zupełnie jak jeden ten czarny mężczyzna (numer siedem) który właśnie biegł wraz z resztą szajki. Mężczyzna miał tylko czarne spodnie, a kobieta miała całe ciało okryte płaszczem. Obydwoje mieli w rękach sztylety, można powiedzieć że też były z cienia. I zaraz mieli te cieniowe sztylety wbić w ciało Barula jeśli ten nic nie zrobi.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 21:56

Cóż sytuacja nie ciekawa, lecz wykorzystałem fakt znajdowania się w lesie oraz to, czego nie spodziewa się napastnik zamiast uciekać zaatakowałem wykorzystując drzewa jako punkty do odbicia się. Zależnie od pozycji zaatakowałem najbliższą postać nie zapominając o drugim przeciwniku. System ciosów był dość prosty, a zarazem zwodniczy dwa uniki i kontra by następnie zmienić na czystą improwizacje i zasypywać przeciwnika gradem ciosów by zmusić go do obrony i błędu. Swoje ciosu skupiłem głównie na korpusie atakując co jakiś czas głowę oraz próbując wytrącić broń. Największym problemem był drugi przeciwnik o którym cały czas pamiętałem.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 22:02

Wybrawszy prawego, Barulowi udało się zminimalizować obrażenia płynące z dźgnięcia. Ostrze zostawiło Wróżce ranę ciętą na boku, ale nie powstrzymało to Barula od uderzenia. Po tej fali ciosów, przeciwnik dosłownie rozpłynął się. Problemem pozostawał przeciwnik znajdujący się teraz za Barulem, oraz to że na prawo od niego, znajdował się następny cień. Też ze sztyletem. I też miał zamiar go nim dźgnąć. Aktualnie znajdowali się na pustym terenie, drzew w pobliżu nie było. Czyli oprócz tego za nim, był jeszcze jeden przeciwnik po prawej. Nieciekawa sytuacja.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 22:09

Starałem się zapamiętać, który przeciwnik mnie zaatakował i wykorzystać fakt, że najlepszą obroną sie atak: po przez podbiegnięcie, zwód i zaatakowanie z flanki przeciwnika szybkim ciosem w nerki, a następnie w szyję.

Cały czas pozostaje również skupiony na ewentualnych unikach przed ciosami sztyletu zarówno pierwszego jak i drugiego przeciwnika. Musiałem zorientować się, który jest prawdziwy, albo będę miał przesrane.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 23:01

Przeciwnika atakującego od prawej udało się pokonać tym manewrem, jednak w tym czasie następny wbił sztylet w ramię Barula. Od razu po tym odskoczył. Rękę Barula przeszył ból. Sam przeciwnik zaś, teraz, po utracie sztyletu zaczął biec pomiędzy drzewami. W kierunku przeciwnym niż cała reszta szajki. Barul miał do wyboru, albo biec za cieniem, albo go olać i podążać znikomym tropem bandytów, tym samym wystawiając się na ponowne ataki tych dziwnych istot.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 23:07

Trop był coraz chłodniejszy i to dosłownie. Postanowiłem zaryzykować i udać się za całością robiąc sobie przed tym prowizoryczne opatrunki z białego podkoszulka. Co prawda było to ryzyko wielkie i mogło się w przyszłości na mnie zemścić, lecz z drugiej strony szybsze poznanie głównej lokalizacji przeciwnika miało równe bonusy.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.11.14 23:17

Noc była ciemna, Barul miał problemy z odnalezieniem tropu po tamtej grupce. Zgubił ich. Uciekli mu. Tamte cienie go powstrzymały. Może ich wygląd miał jakiś związek z wyglądem tamtego gościa w masce?
Niestety, Wróżka nie miał czasu by nad tym myśleć. Dotarł on na jakąś polankę. Cała była pokryta mgłą. Ewidentnie można było wyczuć działanie magii. Miał do wyboru, albo sprawdzić co tu jest, albo po prostu ominąć to miejsce.


Cytat :
Nagroda za walkę: 100MM

pisz od razu na polance
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   27.11.14 18:11

Przemieszczanie się bez konkretnego nakrycia nie było dobrym pomysłem. Już od kilku godzin podróżowała zgodnie z podanymi danymi - a wioski nie było jeszcze widać. Każdy nędzny wiaterek wyciągał gwałtownie szponami z niej ciepło. Co prawda buzująca w niej dzika magia nie pozwala, aby zamarzła, ale nie czuła się w tej sytuacji komfortowo. A może to zwykły upór kazał iść jej dalej i olać zupełnie nieprzyjazne czynniki? Po raz kolejny zerknęła na zaniedbaną kartkę, widocznie jeszcze bardziej zmarnowaną, po tym jak dostała się w jej ręce. Zgodnie z intuicją i wytrenowanym instynktom była pewna, że gdzieś tutaj jest cel, do którego tak długo trwała. Nie pomyliła się zbytnio, już kilka minut później zauważyła charakterystyczne światło, ukazujące widoczną działalność człowieka. Pokrzepiona osiągnięciem zbliżyła się ostrożnie do wioski, na początku badając teren wokół domków. Dopiero po tej akcji zdecydowała się poszukać kogoś odpowiedzialnego za nadaną misję.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   28.11.14 1:42

Krążąc pomiędzy domkami dziewczyna nie zauważyła niczego szczególnego. Ot zwykła, górska wioska. Ludzie żyli skromnie i spokojnie. To miejsce zupełnie nie pasowało do dramatyzmu jaki dało się odczuć przy czytaniu zlecenia.
Może rozmowa, z którymś z mieszkańców pozwoli na ustalenie czegoś więcej. Członkini Cerberów musiała teraz wybrać czy udać się do centralnego ogniska, przy którym przebywały kobiety, czy też do obszernego budynku, z którego było słychać donośne krzyki i śmiechy. Zapewne była to lokalna karczma. Mogła też wybrać się do największego we wsi budynku, z którego, jak zaobserwowała podczas rekonesansu, wychodziło kilkanaście osób w modlitewnym nastroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   28.11.14 16:29

Przystanęła w cieniu jednej z chatek - pobieżnie przypatrując się kobietom przy ognisku. Nie zmierzała wkraczać do miejscowej karczmy. Uznała, że raczej nie chce tłamsić radosnego gwaru miejscowych i przyjezdnych, poza tym nie przepadała za siedzeniem w hałasie. Obecność alkoholu jeszcze bardziej ją odpychała. Zsunęła powoli rękę ze ściany budynku i wkrótce pojawiła się w kręgu ciepła ogniska. Zaczepiła pierwszą lepszą babę, wyciągając z kieszeni kartkę.
- Możesz mi powiedzieć, gdzie mam się skierować po więcej informacji? - Spokojnie rozłożyła ogłoszenie, podstawiając wieśniaczce niemalże pod nos. Czuła rozprzestrzeniające się ciepło. Miała nadzieję poprosić okolicznego przywódcę o kilka rzeczy do wyposażenia. Zaświeciła się jej czerwona lampka. Czy aby trafiła do poprawnego miejsca? W piśmie i zawartości dało się wyczuć desperację i strach... A widoczny był wokół dobrobyt. Zmrużyła delikatnie oczy, zachowując odpowiedni dystans od kobiety.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   28.11.14 18:34

Kobieta uśmiechnęła się szeroko do młodej magii, lecz gdy spojrzała na kartkę papieru natychmiast zmieniła wyraz twarzy. W oczach pojawił się strach, a uśmiech zastąpił ponury grymas.
- Schowaj ten papier dziewczynko. - powiedziała cicho z mieszaniną strachu i groźby w głosie. Szybko się przy tym rozejrzała się czy przypadkiem ktoś z obecnych nie widział tego co miało miejsce.
Zaraz potem ponownie szeroko się uśmiechnęła i już głośno, radośnie zaczęła mówić.
- Wujek Drayfus, mówisz. Musisz iść w stronę karczmy, to ten duży i głośny budynek, a potem przejść na jego tyły. Będzie tam taki mały domek z niebieskimi drzwiami. To właśnie dom twojego wujka. Gdy dotrzesz to zapukaj głośno pięć razy. Jest stary i inaczej może nie dosłyszeć. - gdy skończyła odwróciła się plecami do małej magini. Jednak zaraz ponownie na nią spojrzała i dodała konspiracyjnie - Pamiętaj, pięć razy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   03.12.14 18:42

Ciemne oczy zapisały na wieki w odmętach pamięci reakcję kobiety na wytarty kawałek papieru. Skinęła lekko głową, chowając szybko niepotrzebny atrybut. Uniosła rękę, delikatnie kładąc ją na głowie. Następnie przywołała delikatny rumieniec i uśmiechnęła się szeroko.
- Dziękuję za pomoc. Dawno nie odwiedzałam wujaszka i nieco pamięć mnie zawodzi. - Zaśmiała się z lekkim zażenowaniem. W czasie odgrywania spokojnej scenki skierowała wzrok na tawernę. Przesunęła kilka razy dłońmi po ramionach, gotując się na ponowny atak zimna. Szybkim, aczkolwiek ostrożnym krokiem przemknęła kolejny kawałek wioski, trzymając się raczej zacienionych części. Zatrzymała się na moment koło karczmy, nasłuchując co głośniejszych krzyków. Szybko jednak zrezygnowała. Przesunęła opuszkami palców po niebieskich drzwiach. Nabrała mroźnego powietrza w płuca, nim odstukała pięć razy formułkę. Przysunęła na moment ucho do drzwi, a później dwa kroki do tyłu, spoglądając wyczekująco.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   04.12.14 22:47

Pomimo, że dziewczyna wyostrzała swe zmysły nadal nie potrafiła dostrzec żadnych anomalii w zachowaniu mieszkańców wioski. Jedni spacerowali i rozmawiali, inni robili zakupy. Z karczmy zaś dobiegały zwyczajowe śpiewy i śmiech. Zwyczajne górskie miasteczko można by pomyśleć, gdyby nie reakcja kobiety.
Kiedy zapukała, dało się usłyszeć z domu nerwowe szuranie. Tak jakby ktoś przestawiał nerwowo meble, albo coś w tym stylu.
- Chwileczkę! Już otwieram! - doszedł do jej uszu słaby, starczy męski głos, a po chwili drzwi się otwarły. Stał w nich średniego wzrostu, przygarbiony staruszek. Białe włosy z dość rozległą siwizną, oraz biała broda idealnie pasowały do pomarszczonej twarzy, na której pojawiły się już pierwsze plamy wątrobowe. Ubrany był w prostą, długą, białą szatę.
- Oh, to ty kochana! Dawno się nie widzieliśmy. Wejdź do środka, nie stójmy na mrozie. - powiedział na widok magini staruszek, z widocznym entuzjazmem. Po tych słowach odszedł na bok by zrobić miejsce dziewczynie.
Wnętrze było urządzone skromnie, acz elegancko. Środek pomieszczenia zajmował stolik wokół, którego stały cztery białe fotele. Po lewej od wejścia stało proste łóżko, a po prawej znajdowało się kilka kufrów, blat oraz kominek, w którym wesoło płonął ogień. Ścianę naprzeciwko drzwi zajmowały regały z książkami, pomiędzy którymi były kolejne drzwi.
Gdy tylko dziewczyna weszła do środka, zatrzasnął za nią drzwi i przystawił jej do głowy lufę pistoletu, który wcześniej był niewidoczny.
- Skąd znasz sygnał? Jeśli jesteś z gildii pokaż znak. - powiedział z nagłą siłą i groźbą, których nie można było się spodziewać po jego wyglądzie i wcześniejszym zachowaniu.

Wygląd staruszka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   05.12.14 16:55

Niestandardowe hałasy przed otwarciem drzwi wzbudziły jej podejrzliwość, więc przesunęła delikatnie palcem po głowicy ukrytego nożyka. Radość i entuzjazm spotkał się z nieruchomym, i nieczułym wyrazem twarzy. Tylko oczy przesunęły się ciekawie po staruszku. Weszła swobodnym krokiem do domku, mając nadzieję na kilka oddechów ciepła. Nieostrożność opłaciła jednak przystawioną bronią. Jej reakcja ograniczyła się do lekkiego obrotu głowy, oraz przesuwającego się, brązowego oka, analitycznie studiującego otoczenie i napastnika. Odetchnęła cicho, czując przyśpieszone uderzenia serca, zwiastujące skok adrenaliny.
- Radzę się uspokoić. - Jej usta przyozdobił lekki uśmieszek. Odpięła spokojnie trzy guziki z koszuli, zsuwając ją z prawego ramienia. Już kilka sekund później oczom staruszka ukazał się dumny znak gildii Cerberus. I zaróżowione ramię, pokryte gęsią skórką z zimna. Po tej demonstracji zapięła guziki i sięgnęła dwoma palcami po kawałek papieru wystający jej z kieszeni. Uniosła go nad ramieniem, mówiąc:
- Jestem tu tylko z tego powodu. - Przerwała na moment. - Sytuacja przedstawiona w opisie misji nie ukazuje obrazu wioski.
Można by powiedzieć, że była nieco urażona. Czy to był jakiś żart? A może kryje się za tym coś więcej? Wszyscy głośni i szczęśliwi, a nie pokrywani w chatach, niczym mysz pod miotłą. Pociągnęła nosem, spoglądając na wesoły płomień kominka. Jeśli facet postara się zrozumieć sytuację, miała nadzieję na zapewnienie jakiegoś odpowiedniego odzienia. W końcu przybyła po to, aby pozbyć się ich problemu. Była jednak przygotowana na zaatakowanie przewodnika wioski w razie konieczności. Nie miała zamiaru kończyć dzisiaj żywota z powodu trzęsącego portkami staruszka. Bowiem ujść jej uwadze nie mogło, że wyskoczył z bronią na zupełnie swoim terenie.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   05.12.14 22:25

Z uporem celował do niej gdy ta rozpinała swoją koszulę pilnie przy tym obserwując każdy jej ruch. Skupienie z jakim ją obserwował i pewna postawa nie pozostawiały wątpliwości, że bez mrugnięcia okiem zastrzeli ją jeżeli coś mu się nie spodoba.
- Cerber? Myślałem, że przybędzie ktoś bardziej godny zaufania, niż taki wściekły pies. - rzucił z pogardą widząc znak na łopatce dziewczyny oraz wyciągniętą kartkę, nie opuszczając przy tym broni. - Nie odpowiedziałaś mi jednak skąd znałaś system pukania. - dodał z jeszcze wyraźniejszą groźbą w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   17.03.15 22:00

Leighton wleciał do wioski, z kartką papieru w ręce i z poduszką pod pachą. Całą drogą z Lamia Scale przeleciał w ten sposób. Nie musiał się zatrzymywać, toteż tego nie robił. Jak już dotarł do tej zatęchłej dziury, rozejrzał się. Spodziewał się biedy i innych takich. Pierwsze co zrobi to zacznie szukać jakichkolwiek ludzi. Jak znajdzie, podleci, zapyta o zleceniodawcę tej misji. Jak nie znajdzie, to zacznie pukać po mieszkaniach. Oczywiście, cały czas lewitował nad ziemią.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.04.15 18:47

Wioska wydawała się być... pusta. Jak chyba każda o tej porze, bo dotarcie tutaj, nawet drogą powietrzną zajęła mu kilka godzin. Zapadał wieczór... powolutku słońce chowało się za nieboskłonem aby ustąpić miejsca blademu ze strachu księżycowi. Nawet on bał się przez te rytuały wspomniane w karcie misji.
Leightonowi zostało jedynie rozejrzeć się wszędzie wokół, bo zleceniodawcy nigdzie nie było widać. Pukanie w drzwi w sumie dało coś, bo pierwsza lepsza osoba pokazała palcem na domek z brzegu, po wschodniej części wioski. Tam otworzył mu drzwi całkiem zaskoczony człowiek o białych włosach i błękitnych oczach. Włosy miał spięte czerwonym sznurkiem, tworząc niski koński ogon opadający w dół. A kiedy zauważył to, kto przyszedł... dłonią zasłonił sobie twarz w akcie zażenowania.
- Taki... dzieciak? - zapytał z niedowierzaniem, kręcąc głową. Naprawdę nie mógł uwierzyć, że miłe wiadomości o tym, iż ktoś w końcu się tym zajmie okazały się być preludium do... dzieciaka z poduszką.

Wygląd zleceniodawcy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.04.15 19:15

Leighton tylko ziewnął i się przeciągnął w powietrzu widząc reakcję zleceniodawcy. Poduszka magicznie powędrowała za jego plecy, które to malutki członek Lamii położył na poduszce. Spojrzał leniwym wzrokiem na białowłosego, po czym odpowiedział znudzonym głosem:
- Pozory czasem mylą. Powinieneś sobie zdawać z tego sprawę. - po czym zamknął oczy, poprawił oparcie o poduszkę i założył ręce za głowę. No, nie wytrzymał. Musiał oglądać reakcję zleceniodawcy. Uchylił on jedno oko, żeby mieć dobry wzgląd na sytuację. - To jak? Próbujemy się dogadać czy mam sobie iść a z fanatykami sobie pan sam poradzi?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.04.15 19:41

Mężczyzna wpatrywał się w chłopaka jednym, odsłoniętym okiem. Wciąż widać było w nim istne zażenowanie, jednak powiedzenie o tym, że ma sobie radzić sam z nimi... go chyba przybiło. W końcu opuścił dłoń i wszedł do środka, wpuszczając go.
- Nie mam pojęcia, kto wpadł na to, aby przysyłać na tak poważną misję takiego dzieciaka... Ale dobrze, niech będzie, wchodź - powiedział, kiedy się odsuwał. W środku nie dało się znaleźć niczego, co by oznaczało luksusy. Po prostu kanapa, stolik, kominek i jakieś łóżko w kącie. Nawet namiastka kuchni znalazła się w tym pomieszczeniu, do którego wkroczył chłopak.
- Zanim cokolwiek powiem, muszę Cię ostrzec... Nawet nie próbuj wychodzić teraz. Noce są bardzo mroźne, a nawet w takim ubraniu nie masz szans na przeżycie, szczególnie kiedy ich jaskinia podobn jest w wysokich partiach gór. Mogę nawet dać Ci nocleg, po prostu... Nie. Idź. Teraz - powiedział całkiem poważnie. - Jakich informacji potrzebujesz dokładnie? Powiem wszystko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   08.04.15 20:42

Kiedy tylko zleceniodawca otworzył drzwi, Leighton wleciał do środka ze znudzonym wzrokiem. Nie czekał na zaproszenie. Zrozumiał aluzję. Poza, zrobiło mu się zimno. Nie miał zamiaru iść walczyć w takiej temperaturze. Mógłby się przeziębić czy coś. Jeszcze czego. Wiadomo, misja to jakieś tam ryzyko, ale jeśli w grę wchodzi przeziębienie... Nie warto ryzykować. Aż takim kozakiem Leighton nie był.
Wracając do aktualnych wydarzeń: wleciał do domku, poduszka za jego plecami. Podleciał na środek salonu, poduszka położyła się na ziemi, zaś Leighton wyłożył na niej. Położył się lewym bokiem do dołu, lewą ręką podparł swą głowę, zaś prawą położył wzdłuż ciała. Zwrócony był w stronę drzwi, jeśli jednak zleceniodawca się przemieszczał to Leighton okręcał się na poduszce w jego stronę. Po chwili zaczął wyliczać na palcach prawej ręki, z każdą kolejną kwestią unosząc coraz to kolejny palec:
- Po pierwsze, chciałbym wiedzieć ilu ich jest. Po drugie, chciałbym wiedzieć ile jest tam magów. Po trzecie, chciałbym wiedzieć coś na temat ich kryjówki, jak jest ufortyfikowana, ile wejść i inne takie. Po czwarte, chciałbym wiedzieć jakimi magiami dysponują ich magowie. Po piąte, czy jest możliwość żeby niedługo ta ich grupa pojawiła się tu? - tutaj pojawił się problem. Wszystkie palce były zajęte. Przez chwilę Leighton rozmyślał jak to rozwiązać, ostatecznie jednak po prostu schował wszystkie palce, resetując licznik. Od tego momentu wystawiał je od nowa - Czy coś jeszcze muszę wiedzieć na ich temat? - teraz zleceniodawca powinien odpowiedzieć. Przynajmniej Leightonowi wydawało się to oczywiste
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.04.15 20:30

- Jest ich pięciu, z czego czterej to magowie - zaczął, nerwowo poruszając się wokół sofy i stolika. Miał ręce założone na piersi, chodził wkoło z opuszczoną głową, nerwowy. Widać to było po nim wyraźnie, nawet tak mało doświadczony chłopak, jakim był 10-letni Leighton widział to wyraźnie. Chyba coś rzeczywiście było na rzeczy, a on sam zapewne o tym powie całkiem prędko, w końcu dopiero zaczął odpowiadać na pytanie. Wędrował oczyma z lewej do prawej, z prawej do lewej...
- O magiach i o kryjówce nic nie wiem poza tym, że jest umieszczona w górskiej jaskini. Nic nie wiem. I wątpię, aby się pojawili. Bardzo powątpiewam - mówił, aż mu się sylaby w słowach mieszały. Nawet w tym ostatnim, zamiast powiedzieć "powątpiewam", prawie rzucił "ponątpiewał", co było cechą charakterystyczną dla tego typu zdenerwowania. W czasie mówienia obu kwestii okrążył swoją przeszkodę z pięć razy, a przy szóstym przejściu koło stolika zatrzymał się i ukucnął nad kominkiem. Rozpalił go szybko zapałką.
- Wczoraj ktoś u mnie z tej szajki był. Mówił o tygodniu jak to wszystko już trwa. Nie mam pojęcia, po co tu przyszedł. Mówił coś... coś jeszcze. Że poszukują czegoś, nie rozumiem tego w ogóle. Moja żona tym bardziej nie pojmuje tego wszystkiego, a teraz jej nie ma, wyszła z synem. Ona o tym nie wie - powiedział, po czym wstał. Drewno delikatnie strzelało pod wpływem właśnie rozpalonego ogniska w kominku. Zaraz podszedł do jakichś drzwi, jednak jego dłoń drżała niemiłosiernie. Przekręcał kluczyk w zamku drugą, drżącą, a zaraz nacisnął na klamkę aby drzwi otworzyć. Zapalił światło. - T-Tutaj masz pokój gościnny - dodał, pokazując mu go. Nie było zbyt dużego szału, ledwo co można było się tam zmieścić. A tak, jakby się przyjrzeć, znajdowały się tuż pod schodami. Kiedy mówił o żonie i synu można było wywnioskować to, że nie mieli żadnych pieniędzy na podwójne łóżko, toteż któreś z nich mieszkało właśnie tutaj. Aż dziwne, że tych schodów od razu nie było widać.
Jednak wciąż coś było na rzeczy, czegoś się obawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   09.04.15 21:44

Leighton czuł tę nerwową atmosferę. Coś tu było nie tak... Poza tym, opowiadanie zleceniodawcy jak dla maga nie trzymało się trochę kupy. Warto by się może dopytać o szczegóły?
Pierwsze co jednak zrobił, było podniesienie się z ziemi. Już o własnych siłach. Poduszkę też podniósł ręką, następnie wcisnął pod pachę prawej ręki. A potem zaczęło się przesłuchanie:
- Skąd wiesz ilu magów jest wśród nich, jednocześnie nie wiedząc nic, zupełnie nic na temat magii żadnego z nich? Skąd taka pewność przy wypowiadaniu się na temat ich pojawienia się tutaj? Mówisz do tego że wczoraj tutaj ktoś był. Co on tutaj robił akurat w tym terminie? Gdzie znajduje się teraz twoja żona i syn jak nie tutaj i kiedy wrócą? Poza tym, podaj mi imienia wszystkich członków twojej rodziny. A z pokoju na razie podziękuje. Opowiedz mi jeszcze o tym ich człowieku który był tu wczoraj. I jeszcze jedno, na razie ostatnie pytanie. Czemu nagle z takiego cwaniaczka zacząłeś się lękać? I co jest takiego strasznego?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   10.04.15 22:54

Stał tak w drzwiach, odwrócił się plecami do Leightona. Zacisnął usta nieznacznie, dłonią nacisnął na framugę. Zaraz po tym zwinął dłoń w pięść i zwiesił wzrok. Chyba właśnie miał zamiar w końcu mówić... w końcu, od rzeczy mu wszystko wyjaśnić.
- Boję się tego, że pomimo słów osoby tu przychodzącej, ktoś przyjdzie. Nie znam ich intencji... nie mam pojęcia, po jaką cholerę tu przychodził. Przyszedł, powiedział o tym,że od tygodnia to trwa i cała ich piątka czeka w jaskini na ostatni fragment czegoś tam... nie rozumiem ich - wyszeptał, naprawdę był zdenerwowany. Ta pewność, o której przed chwilą wspomniał Leighton momentalnie zniknęła... jakby sam chciał w to wierzyć, ale jego słowa zdjęły kłódkę z jego ust, a także prawdziwych intencji. Zdjęły ją i pokazały... że rzeczywiście może mu to grozić, a on nie chce zostawiać swojej rodziny.
- Żona... z synem... jak zawsze poszli nad jeziorko do lasu, do jej przyjaciółki, Natalie... Moja ukochana ma na imię Maria, a syn Liam... - zawiesił głos, przez jego plecy przeszedł dreszcz. Potężny dreszcz. Rozluźniał i zamykał dłoń w pięść naprzemiennie. Właśnie doszedł do najtrudniejszego elementu opisu sytuacji... bo chyba nie chciał przypominać sobie tej osoby. - Źle się wyraziłem... to była kobieta, choć przez strój... m-myślałem, że to mężczyzna... Jakieś puste oczy miała... dziwne... Nie widziałem chyba do tej pory nic bardziej przerażającego w moim życiu. Nie potrafię... jak mówiłem, nie potrafię zrozumieć tego, dlaczego mi to wszystko wyjawiła. Nawet nikogo nie porwali z wioski, nikogo... Po prostu przypadkiem ktoś znalazł jaskinię i uciekł, widząc mroczną energię i jej strażników... - powiedział cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   13.04.15 18:08

Leighton ziewnął. Powoli robił się śpiący. Ale coraz mniejszą ochotę miał na sen w tym miejscu. Rozważył on jeszcze ewentualność zaśnięcia na dworze... Ech. Lepiej nie. Jeszcze go ktoś będzie mógł zajść. Trzeba się było dogadać z tym tutaj. Więc najpierw...
- No cóż. Twoja historia brzmi przekonująco. Nie musisz się martwić. Jutro z samego rana udam się do ich kryjówki. Na razie nie ma co rozpaczać. W nocy nic nie zdziałam. Na razie udam się na spoczynek w pokoju który mi udostępniasz. I taka prośba, obudź mnie o świcie.
Powiedział, po czym wleciał do pokoju. Zamknął za sobą drzwi, po czym położył się na poduszce na podłodze. Postara się zasnąć. Chyba że się oczywiście coś po drodze stanie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   

Powrót do góry Go down
 
Wioska u podnóża góry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wioska u podnóża góry
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie