IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska u podnóża góry

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska u podnóża góry   07.11.14 7:50

First topic message reminder :

Strasznie chłodne klimaty sobie obrali ludzie budujące tę wioskę. Jest to po prostu kilka drewnianych, solidnie ocieplanych domków ułożonych w półkolu wokół ogromnego ogniska. Często są atakowane przez Vulcany, ale mieszkańców niewiele to najwyraźniej obchodzi. Możliwe, że wśród nich był jakiś mag z mocą pozwalającą na przestraszenie tych małpo-podobnych bestii. Ogień w centrum całkiem często się pali, pokazując przejezdnym, że mogą się tu schronić. Domki są bardzo przytulne mimo tego, że na takie nie wyglądają. Ogrzewają się nie tylko z ognia w centrum, ale również i z kominków w środku. Jeden z nich jest zajęty przez grupę złożoną z trzech mężczyzn i dwóch kobiet, która wioskę założyła, a pozostałe są do dyspozycji osób przyjeżdżających w te okolice. Każdy z nich posiada co najmniej cztery łóżka, góra pięć oraz niewielkie zapasy żywności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   20.07.15 22:08

- Zazwyczaj tylko miecz był środkiem obronnym, oraz najlepszym towarzyszem który nigdy cię nie opuści. Nawet do śmierci. Tak mówił Kiyoshi. Trzymając złamany miecz w ręku, po chwili Hazuki ułożył go na klatce piersiowej Kiyoshiego. Po czym pożegnał się i spoglądał jak ogień zaczyna się rozprzestrzeniać, nic tylko patrzeć. Po kilku minutach Hazuki skierował się w głąb góry, a dokładnie w stronę gdzie ma się znajdować owa jaskinia.
- Wpierw udajmy się do moich towarzyszy, nie martw się to nie jest pułapka. Z resztą ludzie w wiosce raczej dużo nie powiedzą, za bardzo się boją. Zwłaszcza przez ten incydent.
Tak więc gdy już wszystko się zakończyło, zwłaszcza pogrzeb. Dwójka udała się do jaskini, no lecz już przed nią czekała mała niespodzianka. Dokładnie to nadciągała z jaskini. Gdy już dwójka się zbliżyła na jakieś pięćdziesiąt metrów do jaskini, z niej dobiegły dziwne odgłosy. Jakby walki?
Po chwili z jaskini wyleciało dwój osobników, a raczej wypadło. Jakby zostali wyrzuceni.
- Ittetetete, co to jest. Rzekł jeden osobnik w niebieskiej zbroi, natomiast drugi właśnie wypluwał śnieg z ust. - ...O Hozuki Krzyknął radośnie, po chwili zauważył Norie. Aż serduszka pojawiły mu się w oczach, po chwili podbiegł do dziewczyny i klęknął przed nią. - Witaj piękności, zostaniesz moją żoną? Po chwili jednak dostał po łbie od poprzedniego. - Może byś przeją się sytuacją?!
Hozuki stał i po chwili lekko się uśmiechnął, w końcu ma jeszcze dwój przyjaciół. Nie może teraz pogrążać się w smutku, opowie im wszystko jak już będzie po wszystkim.
- Gin, Kin. Zwrócił się w stronę osobników, którzy po chwili stanęli do siebie plecami. Oraz wystawili po prawej nodze w górę i lewej ręce do przodu. Tym samym mówiąc jednocześnie. - Mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Zawszę jednak możecie dać diamenty, ale drżyjcie przed braćmi.
Wpierw odezwał się Gin. - Ginkaku! Po chwili drugi. - Kinkaku. No i po chwili stanęli normalnie, tworząc dziwną pozycję. - Bracia Kaku~~..
Hozuki tylko złapał się za głowę. - Widać że się przeją sytuacją, tak po za tym. Co się stało.
Nim pytanie doszło do końca, z jaskini wyszło dziecko. Tylko że nie było to normalne dziecko, posiadało kilka ważnych szczegółów. Uszy i ogon, był ubrany cały na biało. Dość stylowy ubiór, nie wiadomo kim był. Jedynie co trzymał w łapkach to duży kawałek mięsa, który właśnie kończył. Gdy już cały zjadł, kość wyrzucił na bok. - Więcej? Powiedział słodkim głosem, po czym padł na cztery łapy i zaczął wąchać śnieg. Może szukał jedzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   20.07.15 23:23

- Widzę, że nie tylko magię mieliśmy podobną – skomentowała, w końcu jej jedyną miłością był miecz. Utrata lub zniszczenie jej ukochanego ostrza byłaby jak śmierć przyjaciela, druha który zawsze przy niej był. Na dobre i na złe, w tarapatach oraz w chwilach radosnych ostrze towarzyszyło jej od momentu kiedy je dostała. Norie stała obok patrząc jak płomienie się rozprzestrzeniają po stosie. Kilka minut później rozpaliło się na dobre, a ciało było trawione przez ogień. „Do zobaczenia po drugiej stronie.” – pomyślała. W końcu każdy wojownik kiedyś trafi do swojej ziemi obiecanej. Nie była specjalnie religijna, a raczej była ateistką ale jeśli istnieje druga strona to chciałaby, aby była to Valhalla. Miejsce, gdzie można toczyć boje w nieskończoność, a w międzyczasie ucztować.
Paladyn skierowała się wraz z Hazukim w głąb góry. Zastanawiała się jak mogłaby się sama stąd wydostać, jednak na szczęście jak zawsze przed podróżą tak i teraz miała mapę rejonu w którym się znajdowała. Być może nawet bez jego pomocy dałaby radę odczytać mapę i trafić do wioski.
- Rozumiem – nie była pewna czy ludzie zwyczajnie nie zaczną koloryzować swoich opowieści w świetle wydarzeń, które nastąpiły niedawno. Pewnie pojawią się wersje, że oto mężny rycerz przybył i wyzwolił ich spod jarzma herszta jak i jego bandy. Rycerz pewnie w opowieściach miał białego konia, pełną płytową białą zbroję i na pewno w międzyczasie walczył ze złym czarnoksiężnikiem. Prości ludzie mają tendencję do koloryzowania opowieści czego Norie nie lubiła. Lepiej jest usłyszeć mniej epicką prawdę, niż bajkę w której jest ziarenko prawdy.
Kiedy docierali do jaskini Norie usłyszała odgłosy walki. Odruchowo ugięła kolana i położyła dłoń na rękojeści miecza, będąc już gotową do walki. Wyleciało z niej dwóch typków, którzy najwyraźniej znali Hozukiego. Być może to byli właśnie Ci… bandyci? Norie się wyprostowała i zdjęła palce z rękojeści miecza. Jeden z nich zachowywał się dziwnie, gdyż podbiegł do niej nie w bojowych intencjach, a jakiś dziwnych. Miała zostać jego żoną? Jednak po chwili został rąbnięty przez swojego kolegę.
- Niestety muszę odmówić. Mam swoją miłość i noszę ją na plecach cały czas – odpowiedziała miło się uśmiechając. Nie chciała mu łamać serca, jednak to Ashera zasługiwała na jej najszczersze uczucia. Znaczy każda broń poniekąd takowe mogła od niej dostać, jednak tutaj była kwestia sentymentu. Nawet teraz jak przypomniała sobie, że miecz Kiyoshiego pękł zrobiło jej się w sercu trochę smutno, w końcu był to bardzo dobry miecz a ona go zniszczyła. Inna sprawa, że Norie nie widziała się jako żona czy kura domowa. Nie usiedziałaby w miejscu, tylko zaraz poszła zbawiać świat.
Kolega niedoszłego kandydata natomiast powiedział coś dziwnego. Może byś przejął się sytuacją? Chodzi o coś innego, czy już wiedzą o tym że Kiyoshi nie żyje? Odstawili też całkiem niezłe przedstawienie na które paladyn nie mogła już zrobić nic innego jak parsknąć śmiechem. Wyglądali jak dwóch klaunów z cyrku. Zdjęła kaptur z głowy i zarzuciła włosami, by je nieco osuszyć i ułożyć sobie niesforne kosmki włosów, które spadły jej na oczy. Z jaskini wyszedł ktoś zanim Hozuki skończył. Jakiś dzieciak z uszami i ogonem. Czyżby mag takeover? W sumie nawet zachowywał się jak zwierzątko. Chciał więcej, to cóż jej pozostało jak wyciągnąć trochę słodyczy które miała w torbie i mu zwyczajnie dać.
- Jeśli macie garnek i jakieś produkty to mogę coś ugotować – wzruszyła ramionami i chyba najlepiej będzie to przekazać podczas obiadu. Zresztą sama trochę zgłodniała, a ciepła zupa w górach jest na wagę złota.
- Swoją drogą, nie przedstawiłam się. Norie „Azure Bringer” Amanohokosaka, mag Fairy Tail – była ciekawa ich reakcji, czy również coś o niej słyszeli a tym bardziej czy mają powody się obawiać jej obecności. Swoją drogą to wpadło jej coś głupiego do głowy. Patrząc po ich zachowaniu przypomniała się jej ukochana gildia, która była tak samo żywa każdego dnia jak oni teraz. Zawsze ktoś walczył dla zabawy albo można było znaleźć dość specyficzne osobniki. Nie chodzi tu o specyficzność jaką ma chociażby Blue Pegasus, czyli tą dosyć skrajnie...dziwną, by nie ubliżyć magom a raczej tą pasującą do rozrabiaków.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 17:37

Dużo nie mówiąc, Ginkaku po chwili upadł na ziemię. Załamał się że jego zaloty zostały odrzucone, no ale co poradzić. Taki mamy klimat. Wracając jednak do Kinkaku, który po chwilę się ogarnął. Spojrzał na dzieciak, po czym się cofnął bardziej do Norie i Hazukiego. No widać problem leżał w pewnym osobniku, co prawda gdy Norie wyciągnęła trochę słodyczy. Kin od razu rzekł. - Radzę ci uważać na niego, niby wygląda słodko. Lecz jest to prawdziwy potwór, jego siła jest niewyobrażalnie wielka. No lecz gdy tak sobie mówił, dzieciak podleciał do ręki paladyna. Po czym powąchał słodkości i zaczął je zjadać, aż mu się uszy trzęsły. Gdy już zjadł usiadł na tyłku i spoglądał na dziewczynę. - Siostrzyczka ma więcej?
Na temat garnka wypowiedział się Gin, który podniósł się z ziemi i otrzepał ze śniegu. - To co mieliśmy to zjadł ten mały szkrab, plus o mało nas nie połamał. Widać wszystko wskazywało na to, że to dzieciak wywalił ich z jaskini. Jakaś tajemnica. Co prawda sam dzieciak nie wyglądał groźnie, nawet się nie zachowywał. No lecz po chwili coś zwróciło jego uwagę, a mianowicie czyjś zapach. W tym momencie znów wypowiedział się Kin. - Fairy tail, he? Nieźle, co cię sprowadza w te....... Naglę zdanie się urwało. Dzieciak poleciał w stronę jaskini, gdzie przy niej stał zakapturzony osobnik. Dość niski, też wyglądał na dziecko. A może to karzeł.
- Wujek Kazu!!
Krzyknął radośnie chłopczyk, po czym stanął obok osobnika. Który tylko cicho westchnął.
- Jeszcze wiele musisz się nauczyć, no nie ważne. Wracaj do domu Shiro.
Gdy tajemniczy osobnik o imieniu Kazu, wydał polecenie Shiro. Ten sobie usiadł i strzelił focha.
- Nie chcę, wolę popatrzeć.
Kazu złapał się tylko za głowę i pokręcił nią, no lecz postanowił jednak darować sobie tą całą gadaninę z dzieciakiem. Następnie skierował wzrok na Norie. - A więc to ty zepsułaś mi kukiełkę, tyle pożytku z tego chłopa. Prawdopodobnie chodziło mu o Kiyoshiego, lecz tego nie wiadomo do końca. Osobnik po chwili sięgnął po kryształowy amulet, po czym skierował go obok. Błyskotka zaczęła lśnić na czerwono, po chwili wyrzucając ciało Kiyoshiego na ziemię. Widać jeszcze żył.
- Już mi jest nie potrzebny. Najbardziej zszokowany był Hozuki i pewnie Norie, pozostała dwójka nie wiedziała o co chodzi. Przecież niedawno Kiyoshiego palili na stosie, a tutaj jest cały. No może trochę poobijany, ale żyje. Hozuki już miał zamiar ruszać do przodu, lecz naglę Kazu wystawił rękę i pomachał palcem wskazującym. Na znak żeby tego nie robił. - Pewnie jesteście zaskoczeni że on żyje? Pewnie teraz wasze małe główki pracują i zadają sobie pytanie. Jaka jest jego magia?
Po chwili Kazu zdjął kaptur, ukazując swoje prawdziwe oblicze - Pozwólcie że wam pokażę, magię która zaginęła wieku temu i teraz należy do mnie!
Po chwili można było dostrzec jakąś postać, która zmierzała ku Kazu. Dokładnie do była za jego plecami, co prawda nie było go jeszcze widać. Raczej jego zarysy.
- Czyż nie mam racji?~~~
Po chwili postać mężczyzny była bardzo dobrze widoczna, co prawda można i nie dowierzać. No ale sama postać była dobrze znana niektórym.
Muzyczka na rozkręcenie
- Cobra
Osoba która się ukazała, była nikim innym jak znanym osobnikiem z dawnego Orasion seis. Erik Cobra.
- Słyszę bicie waszych serc!

-------------------------------
No i bym zapomniał, za poprzedni post i teraz ten będzie 1200 MM regena.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 19:12

Paladyn nie była kimś do kogo się przychodziło z gorącymi uczuciami. Mogła powiedzieć co uczynić w wypadku kiedy ma się do czynienia z przyjacielem lub kimś na podobnej stopie, aczkolwiek sprawy sercowe były dla niej tajemnicą równie wielką jak głupota ludzka. Tajemnicą bezkresną i tak odległą jak droga ku tytułowi świętego maga. Nie sądziła, że kiedykolwiek go osiągnie bo na to trzeba pracować latami i mieć naturalny talent, zresztą nawet jej idolka nie otrzymała tego tytułu. Jednak nie mogła być pewna czy nie osiągnęłaby go jeśli przeżyłaby igrzyska i pracowała nad sobą dostatecznie długo. Odrzucony kandydat po chwili się ogarnął i znalazł swoje miejsce w szeregu, a Norie stała przy takeoverze, bo taką ksywkę mu nadała.
Och ona bardzo dobrze wiedziała jak bardzo pozory mogą mylić. Nikt by się nie spodziewał po tak drobnym dziewczątku takiej pary w łapie jaką ma. Niejednego cwaniaka na rękę rozłożyła, kiedy ten myślał że z dziewczyną łatwo pójdzie (zazwyczaj wtedy rzucał jakiś tekst, że niby oszukiwała ale zaraz potem oprócz tekstu leciał również i on… przez okno). Patrzyła jak wsuwa słodycze z jej rąk… faktycznie zachowywał się jak jakiś zwierzak. Co prawda jeśli był magiem takeover to faktycznie mógł posiadać wielką siłę, praktycznie potworną aczkolwiek nie wyglądał by miał ją zaatakować. Nazwął ją nawet siostrzyczką, tak więc z torby wyciągnęła resztę słodyczy i mu je zwyczajnie dała – Więcej niestety nie mam braciszku, zostawiłam w gildii – powiedziała i miło się do niego uśmiechnęła. Ciekawa była czy jak kot on również za nią pójdzie?
- Ma wilczy apetyt – zażartowała Norie, chociaż rzucanie tymi dwoma jak szmacianymi lalkami było dosyć imponujące. Chociaż mogli być też w miarę lekcy. Paladyn tylko pomyślała, że mały coś wyniuchał do jedzenia najpewniej więc większej wagi do tego nie przywiązała.
Kin pewnie chciał zapytać co ją sprowadza w te okolice, jednak z jaskini ktoś wyszedł. Zakapturzony osobnik, który był dosyć niski i wyglądał podejrzanie. Z nich wszystkich on tak naprawdę wyglądał najdziwniej. Nazwał go wujem Kazu, a młody najwyraźniej nazywał się Shiro. Tylko czego miał się uczyć i na co patrzeć? Słowa karła jednak zabrzmiały dosyć jednoznacznie i w głowie paladyn zaświeciła się czerwona lampka. Kukiełka? Za nic sobie cenił ludzkie życie? Norie zacisnęła mocno pięści, aż słychać było dźwięk jej rękawiczek, które mówiły dość uciskowi o tej sile.
- A więc to Ty go kontrolowałeś – odpowiedziała z niechybnym gniewem w oczach, aczkolwiek w głosie to był cichy gniew, który się budował stopniowo. Miał przy sobie kryształowy amulet, który skierował obok, a paladyn wtedy ułożyła dłoń na rękojeści miecza. Nie spodziewała się jednak tego co zobaczyła, aż zamarła w bezruchu ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Przecież on miał śmiertelne rany oraz jego ciało paliło się na stosie. Jakim cudem tamten wyciągnął go z kryształu? Jego magia? Raczej zadawała sobie pytanie jak dostać się do niego i przycisnąć tego maga, by zaczął gadać czemu to zrobił. Norie słuchała monologu jak się okazało dzieciaka i tylko szukała momentu otwarcia. Widocznie był tak pewny siebie, że wszystko pójdzie dobrze że ma zaginioną magię i dzięki niej wygra każde starcie. Bohaterowie jej ukochanej gildii nie raz i nie dwa pokazywali, że nieważna jest magia a jej zastosowanie.
W jednym momencie Norie została zaskoczona, bo otóż za Kazu stanął Cobra. Smoczy Zabójca, którego pojmała rada magiczna. Jak uciekł? A raczej jak znalazł się tutaj i czemu trzymał się z tym dzieciakiem? Czy był w stanie kontrolować swoją magią tak silnego maga jak Cobra? Czytała nieco o tym, że Natsu walczył z Cobrą ale przywiązywała większą wagę do poczynań Erzy Scarlet. Wiedziała jedno. Jeśli jest to ten sam Cobra, to walka nie będzie należała do prostych, ba może nawet przy niej Norie zginąć, jednak nie podda się tak łatwo i stanie w gardle temu wężowi jeśli będzie musiała. Zdjęła zatem miecz z pleców i ustawiła się w pozycji bojowej. Dobrze, że była już w pełni sił, jednak coś jej tutaj nie pasowało. Skąd ten Kiyoshi i nagle Cobra? Mówił o zaginionej magii, ale czy może to być coś pokroju Memory Make? Nie, to nie to. W innym wypadku nie potrzebowałby mieć Kiyoshiego tutaj. Co jeśli posługuje się swego rodzaju iluzją i właśnie iluzję spalili na stosie? Jest tylko jeden sposób, by to sprawdzić.
- Erik Cobra, członek Oracion Seis. Co Cię sprowadza w te góry? Uciekłeś Radzie Magicznej? – w myślach dodała „A jeśli słyszysz bicie mojego serca to wiesz, że jest ono sercem wojownika”. Nie traciła z oczu maga i stała na lekko ugiętych nogach z mieczem wystawionym przed siebie. Coś jej tu nie pasowało – A teraz służysz jakiemuś dzieciakowi? Jak nisko upadłeś? – to było dla niej trochę dziwne, że Cobra słuchał się dzieciaka. Jeśli postanowił zaatakować pierwszy to Norie próbowała wykonać odskok przed atakiem, jeśli był od prawej to skakała w lewo, a jeśli od lewej to w prawo itd. Jeśli było coś nad czym trzeba przeskoczyć albo pochylić się to to wykonała. Słyszała, że Cobra preferował walkę w zwarciu dlatego będzie musiała próbować trzymać go na dystans za pomocą cięć. Ewentualnie jeśli nie da rady przed czymś uskoczyć to zablokować to za pomocą Ghost Trick (chociażby pięścią rycerza), a dalej przejść do ofensywy. Ale przede wszystkim przed walką musiała się wyciszyć. Wyciszyć swój umysł, jak przed każdą. Nie myśleć o ruchach, a je wykonywać tak jak zawsze to robiła. W ofensywie to znaczy wykonanie serii szybkich, krótkich cięć wertykalnych przeplatanych z horyzontalnymi głównie mierzonych na tors i ręce.
//Ewentualne użycie 600MM 3450 pozostanie wtedy. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 20:11

Kazu wraz z Shiro stali sobie spokojnie, Cobra natomiast wyszedł na przeciw. Co prawda nie odezwał się jeżeli chodzi o temat ucieczki z rady, bo było to dla niego dość nienormalne pytanie. No ale za to odezwał się Kazu.
- Proszę wybacz mi Azure Bringer, co prawda białas chciał się z tobą zmierzyć. No lecz jest na innej misji. Drapiąc się po głowie, po chwili spojrzał na Shiro. Który to wąchał jego nogę, no po prostu się załamał. - W sumie nie spodziewałem się jakiś przeszkód, po prostu przylazłem po naszego pupila. Znów uciekł. No i po chwili zapadła cisza, Cobra zrobił kilka kroków do przodu. - Mnie nie powinnaś pytać jak uciekłem, a raczej jakim cudem jeszcze żyje! Co prawda Norie tego nie wie, ale pewnie niedługo się dowie więcej.
- Tak więc pozwól że ci wytłumaczę żelazna damko. Cobra umarł dawno temu, ten tutaj to jego dusza którą zdobyłem. Po wprowadzeniu do mojej magicznej kukiełki, stworzyłem dla niego ciało zastępcze. No i poprawka, on nie pracuje dla mnie. On należy do mnie! Co prawda ostatnie słowa dotarły do Cobry bardzo wyraźnie, aż go trochę wnerwiły.
- Tss mówiłem żebyś nie mówił w taki sposób, nie jestem twoją zabawką! Warknął, po czym skierował na niego swoje dość groźne spojrzenie. Dzieciak trochę się przestraszył, po czym zasłonił swoje usta dłonią. - Hai hai, wybacz Cobra san.
-- Zmieniam tryb pisania taki test--
Eri po prostu spojrzał na wszystkich obecnych, co prawda miał wolną rękę jeżeli chodzi o kontrakt z Kazu. No co innego można poradzić, w końcu mu to na rękę i tak jest tylko chodzącym duchem. Jakby pomyśleć to nawet nie pamięta jak umarł, no ale kogo to. Ważne że może się zabawić, to jest lepsze od bycia trupem. - Tak więc który pierwszy, mam dużo czasu. Więc zabawię się z wami. Powiedział, po czym zaczął zbierać truciznę w ustach. Miał zamiar zlikwidować najsłabszych i zmierzyć się z kimś silnym, dlatego też nie ma co się wstrzymywać na początku.
- Dokuryu noo!!!
Widząc jak Gin i Kin, wraz z Hazukim. Odskakują w jedną stronę, wprawie że jednocześnie. Co było błędem z ich strony, Cobra od razu zareagował. - Głupcy słyszę was. Myślami jak zwykle do przodu. - ..Hoko!! Smoczy oddech zabójcy, skierował się w całą trójkę. Tym samym po chwili w nich uderzając i wywalając w śnieg, co prawda nie miało do dużej siły destruktywnej. Z ciał całej trójki widać było fioletowe opary, które wydobywały się z różnych części ciał.
- Co jest? Nie mam siły~~ Z ledwością wypowiedział Hozuki, reszta po prostu też nie miała siły. No byli bardzo osłabieni po tym ataku.
- Słyszę jak trucizna rozchodzi się po waszych ciałach! Radosny uśmiech wariata, to przedstawiała teraz twarz Cobry. Jednak wracając do naszego paladyna, mężczyzna po prostu uśmiał się lekko.
- Azure he? Trochę o tobie głośnio panienko. Co prawda nie masz okazji mierzyć się z moją prawdziwą mocą, jakoż iż tamten dzieciak jest ograniczony. Przez co nie posiadam mojej dawnej potęgi. Powiedział, po czym przez ramię kciukiem wskazał Kazu.
- Słyszałem! Odpowiedział jedynie, po czym zaczął głaskać Shiro.
Jak na razie Cobra postanowił stać i czekać na jakąś zagrywkę od strony Norie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 21:30

Więc jej przeciwnikiem będzie ten słynny Cobra? Zapowiadało się, że będzie to jedna z jej najtrudniejszych walk w życiu, a z drugiej strony… czego chcieć więcej? Bardziej się jednak martwiła o pozostałych, jednak jeśli nawet pokona swojego przeciwnika to pozostanie mu do zlikwidowania sam Kazu oraz najpewniej Shiro. Nie wie czy będzie miała jeszcze na to siłę.
- … - białasem pewnie nazywał Shiro, chociaż z drugiej strony ten nie wyglądał na zainteresowanego całą sytuacją gdyż wąchał nogę swojego wujka. Praktycznie jak pies – Może po prostu nie podoba mu się to, jak wszystko wygląda? Shiro masz wybór, nie musisz z tym człowiekiem iść możesz iść ze mną albo z nimi albo gdziekolwiek zechcesz – raczej wątpiła, że chłopak jej posłucha, ale rzuciła bo może coś zatrybi w jego główce. Zaraz potem wróciła wzrokiem do Cobry, który ją zaskoczył. Czy on zmarł? Zakatowali go w Radzie, a może wykorzystali do eksperymentów? Niemożliwym było, by Natsu Dragneel zabił swojego przeciwnika, więc to wykluczyła praktycznie natychmiastowo. Po chwili złoczyńca zaczął zdradzać tajniki swojej techniki. Cobra był duszą wprowadzoną do kukiełki, ale to znaczy że… Kiyoshi także musiał być duszą wprowadzoną do kukiełki. Nasuwa się wniosek, że ten tutaj leżący Kiyoshi jest albo kukłą albo dzieciak umie wyciągać z żywych duszę. To jeszcze bardziej rozzłościło paladyna. Igranie z prawami natury oraz bawienie się kosztem już nieżyjących. Nie wybaczy mu tego, nie wybaczy mu nigdy i jak go dorwie wymierzy mu sprawiedliwość godną cierpienia tych wszystkich dusz. Nawet jeśli wskrzesił kogoś takiego jak Cobra, nawet jeśli był to przestępca i wróg gildii to nadal był to czyn niegodziwy. Słychać było zaciskanie zębów paladyna, która powoli się gotowała wewnątrz zbroi. Da z siebie wszystko podczas tej walki tylko po to, by ją zakończyć możliwie szybko i zająć się kolejnym celem. Ewentualnie jeśli jej ucieknie to w gildii powiadomi stosowne osoby o tym fakcie, że ktoś wskrzesza dusze.
Cobra ewidentnie nie lubił tego dzieciaka, a nie wyglądało na to że znosił go z innego powodu niż to że bez jego magii umrze. Norie mu nawet współczuła, w końcu upadł tak nisko tylko dlatego że ktoś podtrzymuje jego duszę. Paladyn wolałaby śmierć niż takie życie, niezależnie od okoliczności w jakich by była. Białowłosa przygotowała się do odparcia jego ataku poprzez odskok, jednak o wiele łatwiejszym celem stali się postronni bandyci. Zmiótł całą trójkę, aczkolwiek miała wrażenie, że to było słabsze od tego co słyszała w opowieściach. Trucizna z której korzystał była słabsza niż kiedyś, może wynikało to z tego że jest tylko kukłą?
- Czemu po prostu nie zatrujesz go i nie obiecasz mu antidotum w zamian za służbę? Nie mógłby Cię zabić bo trucizna byłaby nadal w jego ciele i od niej prędzej czy później by zginął, a zarazem Ty byłbyś wolny Cobra. Znaczy nadal ograniczany ciałem kukły ale skoro to zależy też od jego rozwoju– paladyn była ciekawa czy rybka połknie haczyk, a w międzyczasie zaczęła iść po łuku od lewej i skracać stopniowo dystans – Z tego co pamiętam z opowieści to byłeś całkiem szybki i chyba powinieneś móc to zrobić zanim pozbędzie się Twojej duszy. Prawda zabójco smoków? A może zwyczajnie się go boisz? – w sumie próbowała go sprowokować, w końcu dużym mieczem o wiele łatwiej jest się bronić. Jeśli tamten znowu próbował użyć oddechu to Norie wyczekała moment, a potem korzystając z miecza jak z tyczki próbowała się wybić w górę ponad truciznę, by w locie wyprowadzić cięcie z Bastard Sworda w Cobrę jeśli ten chciałby do niej skoczyć lub by zniwelować swoim cięciem atak jego trucizny. Jeśli natomiast czekał na nią na ziemi, to ta użyła Ghost Trick, by uderzyć go pięścią i natychmiast wyprowadzić fintę na prawą rękę. Oczywiście mogli również dalej gadać albo Cobra mógł rozważyć to co powiedziała. Równie dobrze mógł zamiast ryku zwyczajnie się na nią rzucić, wtedy Norie próbowałaby zwiększyć dystans pomiędzy nimi za pomocą ciosów mieczem, a jeśli byłaby okazja do bezpośredniego trafienia to wykorzystałaby Bastard Sword.
//Ewentualne koszty 500 lub 600 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 23:06

Gdy Norie zwracała się do Shiro, on uniósł uszka. Po czym z zaciekawieniem spojrzał na paladyna.
- Mogę? Co prawda po chwili Kazu pstryknął go w nos, następnie wyjął z kieszeni lizaka. Po czym dał dzieciakowi, on tylko usiadł i zaczął go zjadać.
- Niestety Shiro nie jest człowiekiem, ani nie posiada magii Take over. Jest on po prostu wytworem naszego szefa. Kazu postanowił ruszyć w drugą stronę, w sumie miał mało czasu więc po prostu musi wracać. - Wracamy, ojciec czeka na ciebie Shiro kun. Dzieciak tylko merdał ogonem, po czym ruszył za Kazu. - Cobra masz wolną rękę, oraz jak tu zabawisz.... Możesz iść gdzie chcesz, masz dzień wolny.
No i tyle w tym temacie, po chwili Kazu złapał dzieciaka za główkę i zniknął. Jakby się teleportował.
-----------------
To co tam gadał Kazu, nawet trochę ucieszyło go. No pozostało tylko zabawić się tutaj, najlepiej to by było pójść. No ale wracając do rozmowy. Zatruć go, zaszantażować? Z resztą dziewczyna nie wiedziała jednego, nie ważne co pomyśli i co powie. Jaki ruch wykona, on i tak będzie krok do przodu.
- Wybacz lecz moja trucizna tak nie działa, musiałaby to być ogromna dawka. Zazwyczaj miałem do tego mojego przyjaciela, lecz teraz nawet nie wiem gdzie jest. Tak więc nie musisz się martwić o tą trójkę. Co prawda kiedyś miał złą reputację, ale nie był do końca taki zły. Orasion seis go oszukało, Brain go wykorzystał. On tylko chciał żyć normalnie, a skończył tak jak teraz. Chodzące zwłoki, no lecz jeszcze nie wszystko stracone. Jest coś co chce zobaczyć, a raczej kogoś.
- Tu nie chodzi o to czy go się boję, to zwykły dzieciak. Z resztą jestem mu bardzo wdzięczny, w końcu będę mógł dokończyć moje sprawy i zobaczyć pewną osobę. Której nie było dane mi zobaczyć, dlatego wybacz mi ale... Słyszę każdą twoją myśl!
Po chwili dłonie Cobry pokryły się łuskami, a raczej całkowicie zmieniły się w smocze łapy. Z których aż parowała trucizna.
- Dlatego też nie mogę przegrać, muszę ją zobaczyć!
Po chwili mężczyzna ruszył do przodu, w stronę Norie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   21.07.15 23:34

Shiro nie wyglądał w gruncie rzeczy na istotę złą, a skoro nie był magiem Takeover to oznaczało, że był jakąś dziwną hybrydą która na pewno przechodziła liczne eksperymenty. Nie zawsze przyjemne – Wybór ma każdy. Człowiek, zwierzę jak i hybryda, każdy go tak długo jak ma wolną wolę – odpowiedziała. Nie wiedziała czy Shiro jej posłucha czy nie, jednak musiała to powiedzieć. Wolną wolę miał każdy, a co za tym idzie również i wybór. Nie ma czegoś takiego jak przestępstwo z konieczności, jest tylko obranie złej drogi ku celowi. Zawsze jest druga a nawet trzecia opcja, nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Na razie tamtych dwóch ma z głowy, ale jak skończy z Cobrą (o ile przeżyje) będzie musiała ruszyć w pościg. Jednak… najpierw się nauczy teleportować.
Jej przeciwnik natomiast najwidoczniej był zadowolony z tego, że dostanie dzień wolnego. Wysłuchała go, z grzeczności wypadałoby skoro jeszcze jej nie zaatakował. Ale za to wygadał się co było na jej korzyść. Skoro ta trucizna w ogromnych dawkach może szkodzić to znaczy, że tamtym nic nie będzie. Tyle dobrego, że teraz ona może walczyć z czystym sumieniem oraz iść na całość nie martwiąc się, że im się coś stanie.
- Gdybyś mnie nie chciał zabić to pewnie zaproponowałabym Ci zwykły sparing, aczkolwiek chyba będę musiała powalczyć trochę poważnie. Nie wyglądasz na złego człowieka wewnątrz, bo nadal masz kogoś takiego jak przyjaciel – dalej kluczyła po łuku zajmując lepszą pozycję. W gruncie rzeczy grała na czas by wykombinować jakiś plan działania. W końcu tak jak w polowaniu na kobry tak i tu potrzebny był pomyślunek by nie dać się pokąsać.
- Słyszysz moje myśli? Aż tak dobry masz słuch, że docierasz nawet do głowy? – zdziwiła się, aczkolwiek niczego innego nie spodziewałaby się po magu tego poziomu. Teraz jeśli wygra to nawet jeszcze lepsze będzie to doświadczenie. „Skoro słyszysz moje myśli… nie czekaj Ty ich nie czytasz. Jeśli to ja wyjdę zwycięsko z konfrontacji mogę spróbować odnaleźć twojego przyjaciela i coś mu przekazać. Paladyn dotrzymuje danego słowa, a zatem nawet jeśli przegrasz chociaż wszystko się może zdarzyć to obiecuję że dołożę wszelkich starań by go odnaleźć”. Na tym skończyła wywód w myślach, a jako że myśli szybciej są przetwarzane niż słowa to nie musiało nawet długo trwać. Widziała, że on jest gotowy do walki, tak samo ona. „Więc powiadasz, że Twój słuch jest aż tak dobry?” pomyślała po czym wbiła miecz w podłożę, przytrzymała rękojeść i swoją nogą, na której miała metalowe elementy pancerza poczęła uderzać z całej siły w płaz miecza by wydawać jak najgłośniejszy dźwięk. Jeśli zdezorientowało to Cobrę to ruszyła na niego szybko tworząc Ghost Trick i uderzając dwiema pięściami w siebie nawzajem mocno, tak by duch to powtórzył i wydał jeszcze głośniejszy huk uderzenia. Jeśli coś to dało to spróbowała się wbić w niego ze sztychem, a jeśli odskoczył to skorzystała z pędu jaki ma i przełożyła środek ciężkości na stopę, by się obkręcić w jego stronę z mieczem i spróbować go ciąć lub doskoczyć z cięciem. Oczywiście jeśli na Cobrze dźwięk nie robił wrażenia to pozostało się jedynie wprowadzić w trans bitewny. Nie myśleć, a pozwolić ciału działać i wykonać dokładnie to samo. 
/Faktyczne użycie 600MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.07.15 19:47

Zapomniana przeszłość
Kierując swe kroki ku Norie, Cobra wręcz się uśmiechał dość szalenie. No lecz zwolnił i zaprzestał swego ataku by odpowiedzieć. - Jesteś w błędzie, nie chodzi mi o przyjaciela. Lecz o coś ważniejszego, coś co pozostawiłem na tej przeklętej ziemi. Spoglądając ku niebu, przez chwilę się zastanawiał. - Potomka. Dlatego też tą sprawę musi załatwić sam, nie zważając na okoliczności. Po chwili jednak wracając wzrokiem na dziewczynę, która wypowiedziała się na temat jego doskonałego słuchu. On stał spokojnie i zaczął słuchać, co prawda słyszał każdą myśl.
- Heh~~ ta sprawa ciebie się nie tyczy, lecz dzięki za chęci. A teraz!!
Po chwili ruszając w stronę paladyna pełną prędkością, Cobra przygotował swoje ręce do ataku. Miał jak na razie dość wszystkiego, każdego który stawał mu na drodze. Oraz tych co go kontrolowali, no lecz jeżeli to ma mu zapewnić wypełnienie jego ostatniej woli. Nie będzie się wstrzymywał. Na ostatnią myśl dziewczyny po prostu odpowiedział. - Słyszę!
Rozpoczyna się bitwa!
Będąc już dość blisko po chwili zauważył jak dziewczyna wbija miecz w ziemię, po czym zaczyna w niego uderzać robiąc trochę hałasu. Mężczyzna się uśmiał. - To nie zadziała...? No lecz po chwili gdy postanowiła dość mocniej narobić hałasu, to akurat trochę zabolało Cobre. Gdy zauważył że Norie ruszyła na niego, on odruchowo odskoczył w tył. Co prawda przez poprzednie uderzenie jeszcze mu brzęczało w uszach, więc nie mógł przewidzieć następnego ciosu. Który okazał się po prostu atakiem miecza, zasłaniając się rękami. Cobra przyjął cios na siebie, po czym wywalił się na ziemię. Na jego dłoniach powstały dwie rany, lecz nie leciała z nich krew. Raczej zaczęła parować na fioletowo. - Heh widzę że jesteś całkiem niezła, lecz to nie działa! Żeby mnie pokonać, musisz zniszczyć to ciało.
Po chwili mężczyzna postanowił wstać, po czym odskoczył na bezpieczną odległość. - Co prawda dalej boli.
- Rozpoczyna się bitwa!
- Nie mam czasu, dlatego też załatwmy to szybciej!
Po chwili Cobra zaczął zbierać truciznę w ustach, tym samym kierując się w stronę paladyna. Wypuścił falę w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   22.07.15 23:09

Więc Cobra miał potomka tutaj na Ziemi? Nic dziwnego, że tak mu zależało by odnaleźć swoją zgubę, w końcu nie ma nic silniejszego niż więź rodzica ze swoją pociechą… tak, mówi to Norie która zignorowała ostrzeżenia rodziców i poszła szkolić się na rycerza. Świat jest jednak wielki, dużo większy niż magowi się mogło wydawać, jeśli nie miał żadnych poszlak to najpewniej poszukiwania mogą trwać wieki.
Sprawa jej nie dotyczyła, aczkolwiek jako paladyn miała obowiązek pomagać potrzebującym. Czy był to seryjny morderca, którego mieli zlinczować i powiesić wieśniacy, czy ktokolwiek inny. Jeśli śmierć miała być sprawiedliwością, wtedy jedynie organ wydający takie dekrety może skazać nieszczęśnika, nigdy osoby postronne. Jednak sprawy moralne trzeba było odłożyć na później, gdyż walka właśnie się rozkręcała. Paladyn stała już gotowa do swojego manewru, a Cobra tylko potwierdził jej ostatnią myśl.
Myślał, że to nie zadziała? To miała być tylko podpucha i w sumie test, czy jego słuch jest aż tak dobry. Jednak logicznym było, że nie jest aż tak gdyż wtedy każde jej słowo by go raniło. Jednak grzmot jaki wywołało uderzenie ducha, który był 3 krotnie silniejszy od samej paladyn oraz znacznie większy już go zabolało. Wygląda na to, że z trudem przyszedł mu unik bo go trafiła. Zaniepokoiły ją za to dwie rany, z których leciała fioletowa para. No tak… przecież był martwy, a to ciało było sztuczne. Nie będzie krwawił, a czy może się zmęczyć? To bardzo dobre pytanie, ale wolała je sprawdzić po walce jak już będzie stała zywa.
- Wystarczy, że przetnę Ci ścięgna – odpowiedziała przygotowując się do kolejnego natarcia – Zaboli bardziej jeśli się nie poddasz – skomentowała i obserwowała co wyczynia Cobra. Szykował się do wypuszczenia tego samego ryku co wcześniej. Norie stanęła w stabilnej pozycji obronnej, po czym duch znowu uderzył pięściami wraz z nią, a potem na szybko próbowała skonstruować obronę przed oddechem w postaci posłania dwóch Bastard Swordów, a następnie wyskoczenia w górę i jeszcze mocniejszego uderzenia pięściami, by wywołać większy huk. Potem jeśli znowu to ogłuszyło Cobrę, postanowiła wbić się z góry w niego i spróbować go ciąć po mięśniach na klatce piersiowej (przecięcie takowych bardzo utrudnia oddychanie oraz ruchy rękoma. Raczej nawet nie tyle utrudnia co zwyczajnie boli przy poruszaniu mięśniami. Cięcie w kształt litery V). Jeśli atakował ją wręcz to próbowała się odchylić, lub wykorzystać miecz jako tarczę by odbić go tak jak to zrobiła podczas walki z Kiyoshim, a następnie przejść do kontr ataku, jak również z nią atakował Ghost Trick.
//1000 MM. Zostało 2450
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   23.07.15 17:18

Cobra po chwili usłyszał pewną niedogodność naturalną, co go przez chwilę przeraziło. Przecież w końcu znajdowali się pod górą, prawda. Tak więc jeżeli Norie narobi większego hałasu, to będzie bardzo źle. Co prawda mężczyzna miał zamiar poinformować ją o tym. - Głupia, chcesz żebyśmy wszyscy zginęli. Zaraz wywołasz lawinę! Powiedział dość głośno i wyraźnie, po czym jednak było za późno. Jakoż iż śnieg zaczął się zsuwać z góry i powoli tworzył lawinę, Cobra nie miał zamiaru zostać zasypanym. No lecz widocznie było za późno, gdyż lawina nabrała prędkości. Widać pomysł ze strategią wobec Cobry to był dobry plan, lecz zły jeżeli chodzi o położenie.
Po chwili lawina zmiotła całą szóstkę, tym samym niosąc wszystkich na dół. Norie miała takiego pecha, że akurat w coś uderzyła głową. Po czym straciła przytomność.
Minęły dwie godziny.
Norie odzyskała przytomność, gdy otworzy oczy. Ujrzy pewien widok. A dokładnie Kinkaku, który leży na niej. Tym samym jest dość radosny z tego powodu. Drugi fakt jest taki, że obydwoje są zasypani śniegiem. Co teraz poczną.

--------
Jakoż iż trochę minęło, odzyskujesz 1300 MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   23.07.15 19:03

// 3750 MM
Norie kompletnie o tym nie pomyślała, tak bardzo skupiła się na walce że zapomniała o otoczeniu, a raczej nie spodziewała się że te grzmoty wywołają lawinę. Cobra chciał ją nawet ostrzec, jednak zrobił to za późno. Śnieg zaczął sunąć w dół tworząc lawinę, akurat w momencie kiedy Norie lądowała. Mogła tylko patrzeć na tą białą falę, która na nich sunęła. Nie było czasu na unik. Odruchowo zasłoniła się, nawet szermierz powtórzył jej gest jednak siła paladyna była nikła wobec ton nadciągającego białego puchu. Fala zmiotła ją, jak również resztę. Norie dzielnie ściskała w ręce miecz, aczkolwiek po kilku chwilach uderzyła w coś głową i straciła przytomność.
Już wydawało jej się, że jest w Valhalli i właśnie toczy dzielne boje wraz z jej idolką masakrując kolejne fale przeciwników. Bardzo piękna wizja, która została niestety przerwana gdyż się ocknęła. Straciła poczucie czasu, jak każda osoba nieprzytomna, aczkolwiek wzrok miała nienajgorszy. Kiedy otworzyła oczy ujrzała, że ktoś na niej leży i przygniata ją cielskiem. Był to jeden z bandytów, chyba Kin. Norie spróbowała poruszyć ręką i pomasować się po głowie. Było jej cholernie zimno przez ten śnieg, aczkolwiek spojrzała ciepło na swojego „bohatera”. Cóż począć Norie próbowała ich odkopać rękoma. Przywołanie teraz Ghost Trick mijało się z celem, dlatego musiała użyć do tego rąk – Dzięki Kinkaku. A teraz odkopmy się i poszukajmy reszty oraz mojego miecza oczywiście tą drugą część dodała jeśli miecza nie miała obok siebie, w końcu mogła go wypuścić podczas lawiny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   24.07.15 17:02

Leżąc pod śniegiem, dwójka mogła usłyszeć jak i poczuć. Trzęsienie, oraz wybuchy. Nie wiadomo co się działo na zewnątrz, może toczyła się walka. Tego na razie nie wiedzą. Po chwili telepanie się razem i próby odkopania, ktoś wyciągnął pomocną dłoń do ręki Norie. Jak się okazało był to Gin oraz Hozuki, widać nic im nie było. No ale wracając do tego że po chwili wyciągnęli dwójkę, po czym usiedli na śniegu.
- No można przyznać że Fairy tail to są sami wariaci. Zaśmiał się Ginkaku, po czym zaczął rozglądać. Obok całej czwórki leżał też Kiyoshi, który odzyskał swoją świadomość. Jak na razie nie miał siły wstać.
- Widać trucizna przestała działać dopiero po dwóch godzinach, to i tak jest źle. Dodał Hozuki, po czym przyczłapał się do Kiyoshiego.
No lecz wracając do otoczenia, nigdzie nie było widać Cobry. Pewnie zasypało go i leży pod śniegiem, albo kto wie. Może wykorzystał moment i uciekł, kto wie. Można jeszcze było dostrzec rękojeść, która wystawała ze śniegu. Prawdopodobnie należała do miecza Norie. Co prawda Kin był tak przyklejony do Norie, że utrudniało jej to poruszanie się. Chociaż na pewno da radę się podnieść i gdzieś pójść, nie zważając na Kin'a.
-------
600 MM regenerate.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   24.07.15 19:08

Norie jak na kogoś przysypanego śniegiem miała się całkiem dobrze, oprócz tego że Kinkaku chyba do niej przymarzł. Niepokoiły ją za to te wybuchy i trzęsienie ziemi, w końcu byli w górach a co jeśli któraś z nich jest wulkanem, który się budzi do życia? Nah, bardziej prawdopodobne jest to, że ktoś tam walczy i tym bardziej paladyn musiała się wygrzebać jak najszybciej. Z pomocą przyszli Gin i Hozuki, którym na szczęście nic nie było. Cobra w końcu używał trucizny, więc nie zostawia to trwałych śladów na ciele, ale może zostawić wewnątrz ciała. Chwyciła pewnie rękę i wyciągnęła siebie jak i Kina.
- Sami wariaci, ale jesteśmy jak rodzina – odpowiedziała uśmiechając się. Mimo, że w gildii non stop działy się jakieś burdy, a członkowie często coś dewastowali to jednak nie dało się ich nie lubić. Ze wszystkich gildii ta jedna miała to coś, tą iskierkę wyjątkowości – Wiecie co to były za wybuchy i trzęsienie? – zapytała, bo skoro byli na górze to może coś wiedzieli. Tymczasem Norie ukradkiem zerknęła na Kiyoshiego, który też został wykopany. Natomiast na wieść o tym, że przespała tak dwie godziny zrobiła oczy jak spodki – D-dwie godziny? – w sumie jakby nie patrzeć gdyby nie Kin to pewnie Norie by pod tym śniegiem zamarzła albo nabawiła się hipotermii. Z drugiej strony o jedną rzecz była spokojna, wszyscy byli cali aczkolwiek Cobry nigdzie nie było widać. Norie obstawiała, że udało mu się zbiec i może to przez niego te wybuchy – Odkopaliście może Cobrę albo czy go widzieliście lub jakiekolwiek ślady tego, że mógł zbiec? – w sumie by dojść do miecza w miarę komfortowo to musiała się pozbyć Kina z siebie. Przymarzł do niej, a na przymarznięcie jest tylko jedno lekarstwo. Przytuliła go i zaczęła grzać poruszając nim na przemian w górę i w dół jakby się wycierała gąbką. Tak Kin może był w siódmym niebie, aczkolwiek Norie zwyczajnie chciała wywołać tarcie przez co będą musieli się w końcu odkleić, a że miała sporo siły to podnoszenie i opuszczanie chłopa, który na pewno ważył mniej niż 100kg nie było trudne. Jak już doprowadziła się do porządku to sięgnęła po swój miecz i zarzuciła go sobie na plecy, a potem zaczęła szukać śladów jakie mógł pozostawić Cobra lub jeśli takowych nie było i tamci stwierdzili że go nie widzieli to mniej więcej próbowała ocenić gdzie mógł leżeć zakopany. Pewnie gdzieś w pobliżu miejsca, gdzie ona była więc na początku tam sprawdziła, a zresztą jak szukała miejsca gdzie mógł być pogrzebany im też to poleciła, a jednemu nawet kazała rozpalić ogień by mogli się ogrzać.
- Swoją drogą… jesteście może magami? Kiyoshi zna się na magii, więc strzelam że i wy coś tam pewnie umiecie – spytała i w głowie jej coś zaświtało. Po co zapuszkować złoczyńców, skoro można dać im szansę rehabilitacji?
//MM full
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   25.07.15 16:29

No więc gdy wszyscy się ogarnęli, oraz z radością odsapnęli. Zaczęły się odpowiedzi. - Te wybuchy, to my. Szukaliśmy was, no i trochę nas poniosło~~ Odpowiedział Gin, z głupim uśmieszkiem. Po czym na pytanie, na temat Cobry zapadła cisza. No trwała przez krótką chwilę, w końcu odpowiedział Kiyoshi. Który leżał na śniegu. - Chyba w ostatnim momencie udało mu się schować do jaskini... Rany wszystko mnie boli.
Czyli prawdopodobnie Cobra zwiał, zostawiając walkę i zajmując się własnymi sprawami. No w końcu tylko na to czekał, żeby oddalić się stąd. Gdy po jakimś czasie rozpalili ognisko, wszyscy zebrali się w okół. Po czym teraz zostało dobrze się ogrzać. - Każdy z nas jest magiem, tylko zazwyczaj nie używamy magii. Chyba że to konieczne. Odpowiedział Hozuki, po czym przyłożył ręce do ogniska. Najbardziej uradowany był jednak Kinkaku, który nie zwracał na nic uwagi. Tylko po prostu się uśmiechał głupio do ogniska, pewnie cała ta sytuacja z lawiną. Oraz fakt że mógł się przytulić do Norie, bardzo go uradował. No cóż, nie pozostaje nic innego. Jak powrócić do pierwotnego celu, skoro Cobra uciekł. Tylko że teraz bardziej interesujący fakt jest taki, że nie wiadomo kim był ten dzieciak Kazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 9:08

Poniosło ich? Niby nie wielu używa takiej magii w górach, by znaleźć ofiary lawiny, ale skoro nie sprowadzili kolejnej to dobrze świadczyło o ich ostrożności. Co tu dużo gadać o wiele lepiej znali te góry, jak również wiedzieli na ile mogą sobie pozwolić. Na pewno kiedyś im się to również zdarzyło, że ściągnęli lawinę. Chociaż nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a wyciągnąć wnioski bo drugi raz raczej tego błędu paladyn nie popełni. Gorzej jeśli znowu dojdzie do walki z Cobrą, a skoro o nim była mowa to zapadło niezręczne milczenie aż odezwał się Kiyoshi.
- Rozumiem. Wygląda na to, że będę miała okazję z nim się zmierzyć ponownie - oraz planuję nieco powęszyć w sprawie smoczego zabójcy trucizny. Swoją drogą to dosyć osobliwe, skoro ponoć zabójcy smoków specjalizowali sie w magii żywiołów, a ten akurat posługiwał się trucizną. Nie do końca rozumiała funkcjonowanie terminu żywioł, ale powoli zaczęła przyjmować stanowisko że skoro trucizna może być żywiołem to czemu nie żywioł słodyczy? Smoczy Zabójca ciastka z kremem, drżyjcie pomioty nieczyste i nie słodkie - No jesteś w trochę lepszym stanie, niż podczas walki ze mną - Kiyoshi faktycznie miał się o wiele lepiej, chociaż Norie coś nie dawało spokoju. Dlaczego Cobra kiedy został zraniony nie krwawił? Skoro rzekomo Kiyoshi także był lalką i spalili lalkę, to skąd u niego krew, którą się zalewał? Sprawdzi to niebawem bardzo prostą metodą, ale chciała poczekać aż wszyscy będą w jednym miejscu przy ognisku. Cobra na pewno już uciekł w końcu jaskinie mają to do siebie, że wiele korytarzy można w nich znaleźć, zwłaszcza w tych górskich albo wulkanicznych.
- Nie macie żadnej gildii? - zapytała, skoro są magami to jeden krok ku ich możliwej rehabilitacji został spełniony, a i ludność uwolni się od rzekomych bandytów. Paladyn również przyłożyła ręce do ogniska i zaczęła je pocierać o siebie, żeby jeszcze szybciej się rozgrzać - Swoją drogą... kim był ten cały Kazu? Wiecie coś o nim? - w sumie był w ich jaskini to mogli też coś o nim wiedzieć, a nawet strzępek informacji się przyda. W końcu za kimś takim też list gończy trzeba wysmarować, zwłaszcza że intencji na pewno czystych nie miał - Ale zanim do tego przejdziemy chcę coś sprawdzić. Nie widzieliście tego fragmentu walki, ale udało mi się skaleczyć Cobrę, a jego ciało nie miało w sobie krwi. Chcę mieć pewność, że na 100% wśród nas nie ma nikogo od tego dzieciaka, a na pewno wiemy że dzieciak wsadza czyjąś duszę do lalki, a jak duszę to i wspomnienia - sama też by dać przykład ściągnęła rękawiczkę i zwyczajnie skaleczyła się o swój miecz. Tyknęła jej brewka, a jak zaczęła lecieć krew to zwyczajnie polizała ranę, jak to się zwykle robi podczas skaleczenia nożem. Również obserwowała czy reszta to robi. Kwestie bezpieczeństwa, powinni to zrozumieć. No w końcu gdy każdy faktycznie utoczył sobie nieco krwi - To tylko względy bezpieczeństwa - dodała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 11:48

Tak więc gdy już wszyscy do siebie doszli, oraz odpoczęli dość porządnie. Wszystkim co prawda zaburczało w brzuchu, nawet Norie. No w końcu głód największym wrogiem wojownika, co poradzić na pewno będzie trzeba wrócić do miasteczka. Z resztą na pewno tylko Kiyoshi jest tam niemile widziany, ale wszyscy myślą że nie żyje. Tak więc niby zadanie zostało wykonane. Pozostaje kwestia Cobry i Kazu.
- Co prawda pamiętam tą walkę, a raczej moja świadomość... Nie byłem się w stanie kontrolować. Odpowiedział Kiyoshi, po czym opatulił się płaszczem. Kin i Gin rozglądali się, chcieli być pewni że nie zostaną zaatakowani. W końcu nie wiadomo co może się wydarzyć, zwłaszcza w takich okolicznościach.
Na pytanie na temat gildii, Hozuki pokręcił głową. No widać byli przyjaciółmi, oraz nie posiadali gildii. Może nie byli do nich przekonani, kto wie. Na kolejne pytanie, związane z Kazu. Odpowiedział Kiyoshi.
- Dokładnie nie wiem, jest z jakieś nowo powstałej grupy. Jego magia jest dość nietypowa. Zamknął mnie w naszyjniku, po czym połączył moją duszę z innym ciałem... Właśnie i tutaj jest ważny szczegół, połączył z innym ciałem. Czyli pewnie nie tylko może z kukiełkami, ale i z czymś jeszcze.
- Kukłę? Czyli może równie dobrze wsadzić duszę do jakiegoś innego ciała, z czego pamiętam. Miał przy sobie jeszcze kogoś, tylko że z niego wyciągnął duszę i ją wyrzucił. Następnie mnie tam wsadził. Dodatkowo jego magia może zmieniać wygląd ciała...... Boli wszystko. No więc Norie pozostaje w kropce, ale wszyscy postanowili się zranić w palec i pokazać że leci krew. Po chwili odezwał się Gin.
- No ale musi mieć jakiś limit kontrolowania takiego czegoś? Prawda? Tego akurat nikt nie wiedział, pozostaje kwestia czy aby na pewno poszedł z Shiro. Może jeszcze wrócić dokończyć sprawy, ale to jest mało możliwe. Co prawda była już noc, a nad naszą czwórką lśnił ogromny księżyc w pełni. Oświetlał wszystko, tak więc było wprawie jak w dzień. Naglę nieopodal pojawiła się tajemnicza osóbka, której nawet nie zauważyli Kin i Gin.
- W końcu cię znalazłam Azure Bringer. Gdy Norie się odwróciła, mogła ujrzeć dziewczynę w lekkiej zbroi. Wraz z trzema zdobionymi mieczami.
------------
MM full
Wygląd osóbki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 12:57

Żołądek prawdziwego wojownika burczy bezgłośnie lub jak rozjuszona bestia, zależnie gdzie się znajduje (nie żołądek, a wojownik). Słyszała opowieści o tym, jak dzielny wojownik rykiem swojego żołądka był w stanie przestraszyć przeciwnika, który chyba myślał że tamten trzyma jakiegoś demona w sobie. Chociaż Norie była cholernie głodna, a racje żywnościowe trzeba uzupełnić w miasteczku to wiedziała, że Kiyoshiego w takim stanie jakim jest lepiej tam nie zanosić, a jeśli już to opatulić go płaszczem by nikt go nie poznał. Kto wie czy ludzie nie będą chcieli go zlinczować przy pierwszej lepszej okazji? Zadanie niby zostało wykonane, a bandyci poniekąd powstrzymani, aczkolwiek nie była pewna czy może je uznać za wykonane z powodu zniknięcia Cobry i Kazu.
Być może Kiyoshi pamiętał ten ostatni urywek walki, zanim jego dusza opuściła ciało. Moment kiedy się przebudził po tym jak Norie go pokonała. Wygląda na to, że dzieciak również może narzucić swoją wolę słabszym magom lub nie może jej w pełni narzucić komuś kto jest od niego potężniejszy. To by tłumaczyło dlaczego Cobra mógł mu pyskować i dzieciak się go bał.
Oni natomiast jak potwierdziły się ich przypuszczenia nie posiadali gildii, a raczej mogli faktycznie nie czuć potrzeby. Chociaż takimi magami często interesowała się rada magiczna jeśli nie mieli nic lepszego do roboty – Zatem możecie potem iść ze mną. Myślę, że w Fairy Tail znajdzie się dla was miejsce, o ile zechcecie. Szczerze to myślę, że pasowalibyście tam– o tak pasowaliby do tej gildii, jako taka wesoła gromadka, a w barze zawsze przyda się ktoś kto będzie pilnował porządku kiedy to mistrza nie ma. To była taka luźna propozycja, którą im rzuciła, po chwili jednak wrócił wątek tamtego dzieciaka.
- Połączył z innym ciałem? – zastanawiała się czy jest to możliwe, a jeśli tak to czyje ciało zostało spalone na stosie i co stało się z duszą, która rezydowała w tamtym ciele? A może to było ciało zmarłego i Kazu umiał je animować za pomocą wsadzenia do nich dusz?
- Może zmieniać wygląd?! – zapytała bardziej zdziwiona, ale bardziej niepokojące było to, że miał kogoś jeszcze. Cobra na pewno był w kukle, jednak kim może być ta dodatkowa osoba? Tego raczej się nie dowie, gdyż ciało zostało spalone. Może to był po prostu zwykły rycerz albo łotrzyk? W końcu skoro może zmieniać wygląd ciała to niekoniecznie jest powiedziane, że może dodać osobie tkankę mięśniową czy wytrzymałość. To była bardzo trudna sprawa, ale nie pozostaje nic innego jak przeszukać biblioteki pod kątem tej magii i jej nazwy. Skoro to magia, która przepadła to znaczy że gdzieś mogą być o niej wzmianki, jak i potencjalne opisane słabości. Nie zmienia to faktu, że musi teraz o tym powiadomić radę magiczną. To daje zbyt wielkie możliwości infiltracyjne i muszą się mieć na baczności. 
- Cobra mówił, że jest słabszy niż kiedyś bo jest ograniczony jego potencjałem. Mam teorię, że jeśli mag jest dostatecznie silny to Kazu nie może go w pełni kontrolować. Jeśli jest na poziomie przeciętnego maga to być może już zyskuje nad nim kontrolę tak jak zrobił to w wypadku Kiyoshiego – zastanawiała się na głos, aczkolwiek nie chciała szermierzowi w żaden sposób ubliżyć. Pozostał też właśnie kwestia Shiro, który był jedną wielką zagadką. Czy wróci tu by dokończyć robotę czy raczej zniknie? Według Norie jeśli miałby chcieć zatrzeć ślady to nasłałby kogoś silniejszego na nich by dokończył robotę. Była już noc, o takiej porze nie jest bezpiecznie przemierzać góry. Księżyc był w pełni, a nieopodal ktoś się pojawił. Norie zastanawiała się nad rozwiązaniem tej kwestii, kiedy ktoś się pojawił i odezwał się do niej. Norie odwróciła się by ujrzeć dziewczynę w lekkiej zbroi oraz z trzema mieczami. Wyglądała dosyć nietypowo, zwłaszcza jej czerwone oczy które nie sugerowały nic dobrego. Mogła być równie dobrze kolejną marionetką. Norie wstała. Była głodna, aczkolwiek jej ciało już wypoczęło i wróciła do pełni sił.
- Och niezmiernie mnie to cieszy, jednak z kim mam przyjemność i czemu mnie szukałaś? – stanęła tak, by w razie czego tamtą gromadkę osłonić. Tym razem nie popełni tego samego błędu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 14:00

Tajemnicza dziewczyna stała, spoglądając swymi czerwonymi oczkami na Norie. Tym samym podeszła bliżej, w sumie na jakieś dwa metry. Spoglądając w oczy dziewczynie, po chwili dodała. - Szukałam cię, żeby się z tobą zmierzyć. Wiatr zaczął wirować w okół dziewczyn, tym samym unosząc śnieg który zaczął też wirować.
- Wybacz brak moich manier, nazywam się Sakura Sasaki. Oczywiście przestawienie trwało krótko, po czym wszystko opadło i pogoda zmieniła się na lepszą. Nie padało, niebo było czyste. Wszystko w okół ucichło, a sama Sakura wyciągnęła dłoń w stronę Norie. Chciała się przywitać, no lecz naglę wszyscy mogli usłyszeć burczenie obydwu brzuchów. Tak dokładnie, Norie i Sakury. Co prawda dziewczyna trochę się zrumieniła ze wstydu, nie spodziewała się że narobi sobie takiego czegoś. No ale podróżowała dość sporo, więc też zbytnio nic nie jadła.
Po chwili wstał Hozuki, który chcąc załagodzić sytuację. - Może wpierw coś pójdziemy zjeść, w końcu walka o pustym żołądku jest najgorsza. No wiadomo, kto walczy o pustym żołądku.
Zbierając się, Kin i Gin wzięli złapali Kiyoshiego. Następnie zaczęli schodzić w dół, do miasteczka.
- Na dole powinien być bar, tam się zatrzymamy i wynajmiemy pokój. Ukryjemy też tam Kiyoshiego, do tego czasu. Rzucił na koniec, po czym czwórka się oddaliła na dół.
Natomiast Sakura spoglądała dalej na Norie i się zastanawiała, jej wzrok był normalny. A twarz nie wskazywała zbytnio na jakieś pozytywne emocje i negatywne, może była lekko zawstydzona burczeniem brzucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 14:14

Norie już myślała, że postać ją zaatakuje, chociaż podchodząc nie położyła nawet rąk na katanach. Paladyn uważnie ją obserwowała, a wzrok miała nieugięty bowiem zła się nie ulęknie i te inne rycerskie bzdety, które zwykle mówili rycerze. Po chwili postać wyjawiła swoje intencje, chciała się z nią zmierzyć. Sprawdzić swoje możliwości w pojedynku na śmierć i życie… lub jak kto wolał do utraty tchu.
- Miło mi Sakuro. Norie „Azure Bringer” Amanohokosaka, mag Fairy Tail – paladyn jako osoba kulturalna zdjęła rękawiczkę i podała dziewczynie rękę na przywitanie oraz by uścisnąć jej dłoń. Ona pewnie zrobi to samo, a silny uścisk miał być tylko sprawdzeniem czy wojowniczka jest równie twarda co ona. Jednak całą podniosłość chwili szlag jasny trafił, kiedy brzuchy wojowniczek również przywitały się doniosłymi rykami o jedzenie. Norie również się zarumieniła, bowiem miała świadomość jak bardzo zrąbała tą chwilę. To tak jakby podczas poważnej rozprawy sądowej nagle ktoś puścił wiatry. Ale nie takie ciche ninja, a głośne jak słoń w składzie porcelany.
Dobrze, że Hozuki włączył się do konwersacji, bo to odwróciło uwagę paladyn od tego wstydu – aaa… tak, właśnie z-zamierzaliśmy coś zjeść – pokiwała głową, zresztą walka u pustym żołądku mijała się z celem. Po co pojedynkować się skoro nie odczuje się z tego żadnej przyjemności. Tamci zaczęli się zbierać i schodzić, a na górze nadal stały paladyn oraz Sakura. Nie wiedząc jak dalej pociągnąć konwersację, Norie po prostu do niej podeszła bliżej, poklepała po plecach i wzięła pod ramię – Chodź, bo zeżrą nam całe żarcie w barze, pojedynek możemy odbębnić jak się zjemy coś i się wyśpimy. Na dziś walki mam dość i jestem na tyle głodna, że zjadłabym nawet skórzaną zbroję– uśmiechnęła się ciepło do niej i jeśli miała zastój to pociągnęła ją za rękę w dół, w stronę baru do którego tamci zmierzali – Pozwól, że zapytam. Skąd potrzeba pojedynkowania się ze mną? – zapytała, dalej idąc w dół, w końcu nikt nie broni jej poprowadzić konwersacji ze swoim przyszłym przeciwnikiem. Może Norie miała po prostu fana? Ale ona w tak młodym wieku? W międzyczasie Norie założyła sobie obie rękawiczki. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 15:29

Gdy Norie wzięła pod ramię Sakurę, oraz zaczęła do niej mówić. Ona strasznie się zarumieniła, tak aż za bardzo. Zrobiła się czerwona jak burak, z podwójną warstwą buractwa. No ale wracając do tego że paladyn zaciągnął za sobą dziewczynę. - D-d-d-d-dobrze, zje-dzmy c-c-coś. Wyjąkała, tym samym będąc ciągnięta zza swoją bohaterką. Na pytanie które znów się pojawiło, trochę się ogarnęła. Oraz z lekkim uśmiechem odpowiedziała. - Norie san, bo widzisz. Od dłuższego czasu śledzę twoje poczynania, wręcz z uwielbieniem. Chciałam się zawszę z tobą zmierzyć, chce sprawdzić czy mogę stać się równie silna jak ty i podążać własną ścieżką. Rumieńce nie znikały, a wręcz wciąż się trzymały. Widać podobało się to Sakurze, cała ta nagła sytuacja.
Gdy wszyscy dotarli do baru, w sumie go przejęli. Barman jakoż iż nie wiedział o niczym, a było pusto. Przyrządził ciepłe posiłki, oraz napoje. Po czym dodał. - Mam tylko dwa pokoje. Oczywiście dla pań zostawiłem ten bardziej luksusowy, jest łazienka oraz prysznic. Dla panów trochę mniej luksusowy, nie ma prysznica. No ale na korytarzu się jeden znajduje. Po dłuższej chwili, przy dużym stole pojawiły się dania. Jeden duży dzik z grilla, sporo świeżych bułeczek. Gar zupy i trochę kiełbas i przeróżności mięsnych.
- Jakoż iż trochę nabroiliśmy, dziś my wszystko stawiamy. Odpowiedział Hozuki, po czym wszyscy przystąpili do jedzenia. Oczywiście Kin jadł z łzami w oczach. - T-t-to nie fair, Norie chan będzie w oddzielnym pokoju. / Masz za dużą wyobraźnię Kinkaku, zajmij się jedzeniem. / Kiyoshi jedz i zaraz wracamy do pokoju, nikt cię nie może zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 16:11

Paladyn była bardzo przyjacielska, więc taki gest jak wzięcie kogoś pod ramię kto okazał się w miarę w porządku nie było niczym wielkim dla niej. Chociaż dziwiła się dlaczego dziewczę zaczęło się tak rumienić na to co ona zrobiła. Przecież nie zobaczyła jej nago, ani nie wygadała wstydliwego sekretu, a zwyczajnie wzięła ją pod ramię by samej nie upaść z głodu lub by ona nie upadła przypadkiem. W końcu co po przeciwniku, który rozbije sobie głowę o kamień? Zresztą głupio by się czuła, gdyby jej przeciwnik zszedł na śmierć głodową. Głód, śmierć i halucynacje z niedożywienia to są najgorsze zmory wojownika. Chociaż gdy zagadała do niej to nieco rzeczy się wyjaśniło, dlaczego ta chce ją wyzwać na pojedynek.
Miała… fankę? Wzbudziło to w niej pewną dozę dumy jak i wprowadziło w lekką zadumę. Dziwne uczucie, gdyż sama była wielką fanką Erzy Scarlet zresztą na której się wzoruje w swoim postępowaniu. Dziewczę robiło dokładnie to samo co ona w wypadku swojej czerwonowłosej idolki. Nie mogła zrobić nic innego jak poklepać ją po ramieniu i miło się do niej uśmiechnąć – Dziękuję. Możesz do mnie po prostu mówić Norie i jestem zadowolona, że taka młoda dziewczyna bierze dobry przykład. Ja również mam dokładnie ten sam cel co Ty, ale dążę do przewyższenia Erzy Scarlet w kunszcie rycerskim jak i magii. Chcę kroczyć ścieżką sprawiedliwości. To bardzo dojrzała decyzja, że chcesz obrać swoją własną ścieżkę i z tym bardziej wielką chęcią przyjmę Twoje wyzwanie – chociaż Norie sama z siebie nie uważała się za specjalnie silną. Fakt w gildii było sporo magów, którzy pewnie by ją przewyższyli w tej kwestii. Mogła mieć problemy z chociażby Shunem, z którym ostatnio przed gildią stoczyła pojedynek.
W barze zrobiło się gwarno, gdy już wszyscy dotarli do niego. A czemu tak? Bo przecież, byli tak naprawdę jedynymi klientami, a chłopcy robili trochę rabanu. Barman przyrządził im posiłki i podał napoje. Norie zrobiła Sakurze obok siebie miejsce i usiadła spokojnie chłonąc wzrokiem obraz ciepłego posiłku, który niebawem zniknie z talerza oraz stołów. Była głodna jak wilka, a dziś sporo zużyła magii przez co musi teraz sporo zjeść – Dziękujemy Panu – ukłoniła się w podzięce za siebie i za Sakurę. Faceci chyba nie będą narzekać na takie warunki jakie dostaną, w końcu w jaskini jakoś sobie dawali radę. No i prysznic był na zewnątrz, a koedukacyjne pokoje mogłyby zostać źle odebrane przez postronnych ludzi. Nie wiedziała w jaki sposób, ale na pewno jakoś.
- Jak miło z waszej strony. Wygląda na to, że dzisiaj być może jest nasza ostatnia wspólna biesiada, no chyba że zabierzecie się ze mną – Norie tylko czekała na moment by dorwać się do mięsa dzika i nożem z niebywała precyzją pozbawić go sporej części mięsa, którą wpakowała sobie na talerz. Kiedy usłyszała rozpacz Kina, troszkę jej nie zrozumiała ale wpadła na coś – Spokojnie. Jutro na pożegnanie dostaniesz ciepły uścisk – spojrzała potem na Sakurę i jej też jak gdyby nigdy nic ukroiła jakiś większy kawałek mięsa. W sumie zastanawiała się czy jako rycerz mogłaby mieć giermka? Jutrzejszy pojedynek to rozsądzi czy rycerz przyjmie giermka czy nim się stanie. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 17:32

Sakura postanowiła przemilczeć wszystko, lecz uśmiechała się. Wiedziała że Norie mówi dobrze, dlatego też po prostu przytaknęła. Co prawda sprawiało jej radość przebywanie w otoczeniu Norie, dlatego też udałą się z resztą. Gdy już wszyscy byli przy stole, rozpoczęła się zabawa i śmiechy. No co tu dodać, nic innego niż dobrze spędzony czas. Kiedy jednak doszło do tematu pokoi, Sakura aż zaczęła parować. W jej myślach tylko było Sama z Norie senpai. No co prawda to było dość, no wiesz dziwne. No ale kto ocenia, nie ja. Ja to popieram, będzie śmiesznie ( ͡° ͜ʖ ͡°). Gdy już wszyscy podjedli, a niektórzy się najedli. Kinkaku był bardzo zadowolony, na wieść że dostanie mocny uścisk na dowiedzenia. No lecz czy aby na pewno to będzie pożegnanie, kto wie.
- Dobra czas udać się spać, jutro zakończysz swoje zlecenie Norie chan. Powiedział Hozuki, po czym cała czwórka udałą się na górę. Tak samo Sakura ukłoniła się i odeszła od stołu, następnie skierowała się na górę. Tam weszła do pokoju i zaczęła swój rytuał przez prysznicem.
Norie natomiast została na dole, kończąc posiłek. Po chwili do niej podszedł barman, który postawił na stolę jeszcze trochę wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 17:57

Miała przez moment wrażenie jakby o czymś zapomniała podczas tych wszystkich zabaw, aczkolwiek po tak ciężkim dniu chyba jej się należało. W sumie nie była pewna, w końcu miała jakiś taki nawyk, który jej wyrobiły treningi z Devil Bringerem. Tak na dobrą sprawę to chyba do nich pasowało bardziej określenie katowania, w końcu zaczęła je jako jeszcze mały brzdąc i nie mogła podczas nich uronić ani jednej łzy inaczej był to koniec. Tak, ten człowiek wiedział jak człowieka wymęczyć jednak to dzięki niemu była tym kim była dziś. Znał metody jak sprawić, by mięśnie stały się silniejsze bez widocznego przyrostu. Dużo mocniejsze włókna mięśniowe były rozwiązaniem tego problemu. Momentem, kiedy widać było że treningi się opłaciły była chwila wręczenia jej miecza, który o dziwo nic dla niej nie ważył. Zawsze miała dziwne wrażenie, że Ci wszyscy żołnierze którzy trzymają miecz w dwóch rękach nieco przesadzają, że nie jest to takie ciężkie. To ona po prostu była cholernie silna fizycznie. Wracając jednak do stołu. Coś się zaczęło gotować na parze. Norie zerknęła na Sakurę, która stawała się czerwona jakby albo czymś się zatruła albo miała temperaturę. Może lepiej jak paladyn pozwoli jej się wyleżeć i pojedynek wznowi w innym terminie? Jeśli miała temperaturę to wypadałoby się nią zająć, ale to sprawdzi już w pokoju, w końcu obie niby są kobietami więc nie powinny się siebie wstydzić. Obłoży się ją okładami tu i tam, a w końcu jeśli jest się chorym to należy to wygrzać, a najlepiej to się robi pocierając dwa nagie ciała o siebie.
- Tak, skoro problem z hersztem został rozwiązany to nic tylko zgarnąć wypłatę – pobujała się trochę na krześle, po czym odprowadziła ich wzrokiem i rzuciła dobranoc do całej czwórki. Skoro z Sakurą mają prysznic w swoim pokoju to pewnie jest jakoś oddzielony i chyba postanowiła pójść tam jak najszybciej. Może była bardzo zmęczona albo szykowała jej niespodziankę? Barman przed Norie postawił jeszcze trochę wina. Do mięsiwa nawet bardzo dobry wybór. Podziękowała barmanowi i upiła łyka wina. W sumie postanowiła na górę zabrać resztę butelki i dwa kieliszki. Poprosiła jeszcze o podanie numeru jej pokoju i poszła z kieliszkami oraz butelką ku pomieszczeniu. Sakura pewnie jeszcze wtedy brała prysznic, więc Norie odłożyła na stolik czy półkę wino i kieliszki, po czym zaczęła ściągać zbroję i ustawiać wszystko tak by rano móc się sprawnie ubrać. Usiadła sobie na łóżku i czekała na swoją kolej, a płaszcz złożyła ładnie w kostkę. Obok zbroi został położony również jej miecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   26.07.15 18:16

No co prawda gdy Norie wkroczyła do pokoju, zastała jednie nagą Sakurę. Która gdy spojrzała na nią, od razu zaczerwieniła się i uciekła do łazienki. Widać nasz paladyn dość dziwnie działał na dziewczynę, no ale co poradzić. W końcu to jest dość dziwne, może niedługo się czegoś dowiemy więcej. Po paru minutach Sakura wylazła z pod prysznica, tym samym była ubrana w koszulkę i majtki. Ukłoniła się i po chwili stanęła z boku, widać dalej była zawstydzona. - P-prysznic w-wolny Norie senpai. Rzekła po czym usadowiła się obok na fotelu. Co prawda pokój był dość czysty i ładnie urządzony, był tylko jeden mały szczegół. Jedno małe łóżko, co prawda dwie osoby się pomieszczą. No ale będzie trochę ciasno [Oj zły MG] - J-jak co t-to ja będę s-spała na fotelu, nie będzie d-dla mnie problemu. Powiedział, po czym po prostu siedziała i przyglądała się Norie. Na dworze spadł śnieg, pogoda zaczęła się zmieniać i robiło się troszkę zimno. Co prawda niby bar był ogrzewany, ale okna nie były takie szczelne. Oraz budynek, tak więc noc mogła być zimna i to bardzo. Tak więc pora na pora, teraz co się wydarzy to będzie ciekawe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska u podnóża góry   

Powrót do góry Go down
 
Wioska u podnóża góry
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Wioska u podnóża góry
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie