IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zniszczona arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Zniszczona arena   07.11.14 8:05

Na chwilę obecną jest to jedyna część miasta, której nie odbudowano. Dotąd stojące tam posągi obecnie są zniszczone na kawałki, leżąc na samym dole, tuż pod wzgórzem. Trybuny są również nieco nadkruszone, jednakże porównując arenę z widmem zrujnowanej stolicy... Jest cała. Znaczy się... w teorii jest cała, ale w praktyce niekoniecznie, aczkolwiek naprawa jej, bez dodawania do niej posągów raczej nie powinna trwać długo. Mimo wszystko, Hisui E. Fiore skupiła się na mieście. Gdy się przejdzie korytarzami pod trybunami, bądź też pod całą tą strukturą widać było, że już w roku X793 trwały przygotowania do kolejnych Igrzysk Magicznych, które nigdy się nie odbyły, a ze względu na bieg wydarzeń raczej to szybko nie nastąpi. Dotarcie tam jest ciężkie ze względu na to, że jakiekolwiek drogi są zniszczone. Jedyne, co w tym przypadku pomoże to jakaś magia lotu lub umożliwiająca to w jakiejś innej formie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   15.03.15 18:56

- Kurcie, Kurcie, Kurcie... Szukam cię! - wołała nasza milady, tak jakby ów Kurt nie zauważył, że go dziewczyna szuka. Miała się tu zgłosić, aby się zaprezentować przed publicznością (i miała nadzieję, że nie chodzi o jakieś erotyczne tańce). Także miał się tu zgłosić Tygrys z Pegazów, albo Pegaz z Tygrysów, nie pamiętała dokładnie. Może ten oto mężczyzna pomoże jej w zmaganiach na arenie? Jednak zaraz, chyba przyszła tutaj walczyć razem z nim a to nie koniecznie oznacza, że "ramię w ramię", tylko też "przeciw sobie". Oj, co ona biedna bidulka tu robi? No ale trudno się mówi, trzeba dzielnie reprezentować rodowód magów z Oak!
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   15.03.15 22:51

Trochę spóźniony i lekko zmęczony, w okolice areny dobiegł właśnie rzeczony Tygrys. Tora miał problemy na ostniej prostej bo jego znajomy, który jechał akurat do Crocus nie przejeżdżał koło Areny. Will musiał więc biec przez pół miasta by zdążyć na umówione miejsce spotkania. Następnym razem po prostu pojedzie pociągiem...
-Prze... przepraszam za spóźnienie... -wysapał opierając ręce na kolanach zgięty ze zmęczenia. -Jestem tu w sprawie walki na arenie. Wiesz może gdzie znajdę Kurta? -zapytał nieznajomej dziewczyny w blond włosach.
To nie była jego pierwsza wizyta w mieście jednak nie lubił zbytnio tu przyjeżdżać. Crocus zawsze miało zbyt wiele ludzi, zbyt wiele uli i zbyt wiele domów jak na jego chłopski rozum. Często się w nim gubił. Poza tym brak mu takiej ciepłej rodzinnej atmosfery jak mniejszym miastom, gdzie wszyscy się znają. Tutaj zapewne dwie osoby mogą żyć wiele lat nawet nie wiedząc o swoim istnieniu. Smutne.
Mężczyzna wyprostował się po kilku głębszych wdechach i odetchnął z ulgą. Cóż, teraz czeka go tylko walka z jakimś innym zawodnikiem na oczach tłumu. Nic o nim nie wie, a będzie musiał spróbować go pokonać w równej walce. Zadanie niezbyt proste ale przynajmniej rozgrzewkę ma za sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   17.03.15 22:32

Znalezienie Kurta nie było trudne. Poza blondynką, a po chwili i Torą, na arenie znajdował się tylko jeden mężczyzna. Przechadzał się po arenie, to w jedną, to w drugą. Najwidoczniej ucieszył się na widok kogoś kto się podjął tego zadania. Podszedł do Glacial Princess, a zanim zaczął mówić wbiegł Tora. Kurt się tylko ucieszył, po czym dopiero się odezwał:
- O, cieszę się, że ktoś się podjął tego zadania. Chyba więcej magów już tu nie przybędzie. W gruncie rzeczy, sprawa wygląda tak. Jak już jesteście, zanim zorganizuję walkę i zbiorę ludzi chętnych do oglądania takiego widowiska, potrzebuję trochę czasu. Do jutra w południe powinienem wszystko zorganizować. Do tego czasu zorganizujecie sobie zajęcie, prawda? Kilku magów naprawi do tego czasu to miejsce. - tutaj wskazał ręką na arenę w opłakanym stanie - Jeśli chodzi o walkę... Do utraty przytomności, lub do poddania się. Zapłacę wam po skończonym show. Macie jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   18.03.15 18:14

- Walka taka normalna czy no... - podrapała się po głowie - czy że mamy zrobić show? Wiesz, trzymanie w napięciu, zwroty akcji i trochę aktorstwa i udawania, że ludzie później będą przeżywać tę walkę przez tydzień, a może nawet czekać na rewanż? Czy tak po prostu, walka bo walka, sportowe wyłonienie tego, kto lepszy - wskazała z niesmakiem tego obok - czyli wiadomo, że jego.

Poprawiła włosy, jak gdyby ignorowała Torę. Choć z drugiej strony, do kogo ma mieć pretensje, że przyszła na tą misję, jak nie do siebie?

Kiedy już wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, odprawiła dyrygenta areny, po czym zainteresowała się Torą.
- Lady Natalia Waterfall, przyszła księżna Oak, zaś obecnie mag Lamia Scale. Ty zaś jesteś, Tora, Pegaz z Szablozębnych z tego co się zdążyłam zorientować. - odwróciła się twarzą w twarz i uścisnęła dłoń na przywitanie - I co dalej? - zapytała figlarnie.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   18.03.15 20:56

Tora ucieszył się, że Kurt sam się znalazł i nie trzeba było go szukać po całym obiekcie. Oszczędzili czas i siły na walkę. Jednak dowiedział się czegoś strasznego - będzie musiał walczyć z kobietą! Bądźmy szczerzy, mnisi to kiepscy damscy bokserzy. Nawet jeśli ma do czynienia z magiem, od urodzenia wpajano mu, że każde życie jest święte i równe. W dodatku tak jak uderzenie motylego skrzydła może zmienić się w tornado, tak małe odstąpienia od tej reguły mogą być tragiczne w skutkach. Tak właśnie uczył go brat Tenzin - nauczyciel powietrza.
Kiedy dziewczyna bez przeszkód wskazała go jako zwycięzcę, wzdrygnął się jakby go oparzyła i odskoczył kawałek w typowy, komiczny sposób.>Coś w tym stylu<
-Zimne! -wykrztusił pod nosem. Szybko jednak w głowie zaświtała mu pewna myśl. -Właśnie, szefie. Czy w razie jakichś kontuzji lub zranień zajmą się nami medycy? W głoszeniu szukaliście rzadkich magii więc chyba bierzecie pod uwagę obrażenia walczących...
Tora miał nadzieję, że nie kopną ich w tyłek jeśli komuś coś się stanie. Jasne, nikt nie kazał im iść na tę misję ale jakieś minimum opieki medycznej się przyda prawda? W tym momencie Will żałował, że nie miał jakiejś umowy o pracę, którą mógłby dać Kurtowi do podpisania. Jak długo jeszcze magowie będą pracować na umowach śmieciowych?!
Kiedy otrzymali już informacje, a dziewczyna się przedstawiła Tiger uznał, że trzeba jej coś naprostować. Złapał się nieco skrępowany za kark i z nerwowym uśmiechem wyjaśnił.
-Właściwie Tora to tylko taka moja ksywka - nazywam się William Tigerson. Miło Cię poznać! - Mężczyzna odsunął rękaw koszuli i pokazał znak gildii na prawej ręce. -No i jestem członkiem Blue Pegasus, nie Sabertooth. Ale nie przejmuj się to częsta pomyłka. Niedługo z resztą zamierzam zmienić gildię by zyskać więcej doświadczenia i poznać nowych ludzi.
Uścisnął lekko jej dłoń (w końcu miał krzepę jak mało kto, musiał uważać na delikatne ręce dziewczyny) i znowu trochę się speszył kiedy zapytała co teraz. Zwłaszcza w sposób jaki to zapytała. Zbył nieczyste myśli i odpowiedział nowej znajomej.
-Cóż, skoro jesteśmy tu tylko dla pracy to może się trochę poznamy? W walce może być groźnie jeśli nie zna się umiejętności przeciwnika, a raczej oboje chcemy uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi. Może opowiemy sobie nawzajem o swojej magii dla bezpieczeństwa?Jeśli mi nie ufasz mogę zacząć jako pierwszy -zaproponował zupełnie szczerze. Nie miał najmniejszego zamiaru jej skrzywdzić, ale jak znowu mu nie zapłacą za robotę to może pójść zła plotka i żadna nowa gildia go nie weźmie. Skoro walka ma być rozrywką mogą nawet ułożyć jej scenariusz, wcale nie trzeba walczyć na poważnie, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   19.03.15 21:20

Zleceniodawca już po chwili odpowiedział na pytania magów:
- No, to raczej oczywiste że macie zrobić show. Im lepiej wam pójdzie, tym więcej zarobicie. I tak, mamy grupę medyków którzy nie dość że nie pozwolą wam zginąć na arenie, to w gigantycznej mierze wyleczą wasze rany po walce, nawet te głębsze. Ah, i zapomniałem. Postarajcie się. Możliwe że sama królowa się zjawi żeby zobaczyć waszą walkę. - i uznawszy że to koniec pytań, odszedł.
Cóż, chyba nie pozostawało nic innego jak przygotować się do walki.

//Jak chcecie sobie pogadać jeszcze to teraz macie na to chwilę. Jak skończycie to napiszcie w swoich postach jak spędziliście noc i jak wróciliście na arenę następnego dnia, i dajcie mi o tym znać.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   22.03.15 11:41

- Nie ma problemu! - zapewniła, a gdy zleceniodawca zostawił ich samych, przeklnęła do Tory - ***, będzie z tym kłopot.

- Więc ja jestem, jak powiedziałam, księżniczką z Lamii, gildii która - tu wymieniła kilka dat z co ważniejszych i bardziej prestiżowych wydarzeń z ostatnich lat - a Ty jesteś Tora z Blue Pegasus, która... - i tutaj chwila ciszy, związana z tym, że nie potrafiła niczego wymienić - ...no właśnie.

- Władam magią odbicia, z tym że niestety, raczej nie przykładałam się zbytnio do treningów magicznych, więc odbijam tylko najsłabsze zaklęcia. Z Twoimi sobie pewnie nie poradzę, chyba, że będziesz udawał, że się odbiło coś, co nie powinno się odbić. Na szczęście mam też kilka innych sztuczek, więc może uda mi się przeprowadzić kilka zaskakujących zwrotów akcji. No i aktorstwo to podstawa! Zawszę mogę udawać że umiem coś super-super, czego nie potrafię!

Zaś jeśli chodzi o sposób spędzenia reszty dnia? Zwiedziła co nieco miasta (może i z Torą?), choć prawdę powiedziawszy, nie bawiło ją to za bardzo. Noc spędziła zaś samemu w tawernie wyższej klasy, gdzie zjadła wytworne jedzenie, wzięła bardzo odprężającą kąpiel i w bardzo komfortowych warunkach poszła spać. Skoro ją stać, to czemu nie korzystać?

Tory niestety nie zaprosiła do siebie. Co jak co, jednak noc z wrogiem, przed walką, nie należałaby do najrozsądniejszych decyzji. Trucizny, ukryte ataki i takie tam... Choć sam Tora wydawał się w porządku, wolała się nie zwieść. Walka, to w końcu walka.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   22.03.15 17:25

Na wieść o tym, że gościem może być sama królowa Tora nieco się speszył. Liczył, że to raczej komercyjna impreza dla prostego ludu - dwóch magów naparza się na arenie ku uciesze fanów Dai Matou Enbu. Nikt nie ostrzegał go o tym, że może ośmieszyć się lub wyjść na rzeźnika przed najważniejszą osobą w państwie.
-Czek..! Jak to Królowa?! Ej! Słuchaj mnie! Wracaj! Draniu! -krzyczał, ale nie dał rady zatrzymać Kurta. Zrezygnowany westchnął ciężko.
Po otrzymaniu informacji od koleżanki przyszła kolej na niego.
-Cóż, ja jestem chyba typowym facetem. Moja magia to magi ziemi - kontroluje skały w moim najbliższym otoczeniu. Mam też jednego asa w rękawie ale jest zbyt niebezpieczny na taki układ. Postaram się nie być zbyt agresywny ale nie podłoże się specjalnie.
Tora nie towarzyszył dziewczynie. Kiedy zobaczył w jakim stanie jest arena postanowił pomóc nieco innym magom w uprzątnięciu jej. Potem znalazł jakąś miłą polanę i przespał sie do czasu pojedynku. Rano przebrał się w swoje ciuchy bojowe i polazł na Arenę, gdzie już czekały na niego "tłumy fanów".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.03.15 14:51

Więc wieczór minął spokojnie. Pomoc Tory bardzo przydała się osobom, które naprawiały arenę. Kamień na kamieniu musiał zostać postawiony, czyż nie? Wdzięczne spojrzenia odprowadziły pod wieczór strudzonego człowieka na zasłużony odpoczynek, bo wyraźnie widać było, że ci ludzie pragną mieć piękne miasto... a zniszczona arena jedynie szpeci to, co już zostało odbudowane. Jednak są priorytety, ludzie muszą mieć gdzie mieszkać.
A skoro o mieszkaniach mowa, przejdźmy do miasta, po którym krążyła Glacial Princess. Księżniczka, która podjęła się ciężkiego zadania zwiedzenia miasta przechadzała się alejkami, nie zważając na nic, ani też na nikogo. Ot, co - po prostu zachowywała się jak typowa turystka oglądająca miasto. Na pierwszy rzut oka, że większość struktur nie miało więcej niż dziesięć, może jedenaście lat. A hotel, w którym się zatrzymała - pierwsza klasa. Naprawdę się przyłożyli do odbudowania stolicy, to trzeba przyznać.

Jednak noc minęła. Dla każdego inaczej, a na arenie pierwszym, co ich powitało to duża grupa straży. Bardzo duża grupa. Typowe barwy strojów, ciemno-niebieski połączony z żółtym okrążały jakąś postać, tworząc całkiem solidną blokadę dla ewentualnych morderców i tym podobnych. Teoretycznie nie dało się przejść. No, nie dało. Nikt nie chciał nikogo puścić na arenę póki nie przyjdzie drugi, albo raczej druga z walczących.
Prawdopodobnie właśnie na nich czekało całe to zbiegowisko żołnierzy... ale oni nic nie zrobili! Jeszcze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.03.15 18:08

Widząc tłum zgromadzony przed Areną jak i hordę mundurowych, Tora mało nie zrezygnował z walki. Czyli jednak królowa przyjechała. Gorzej być nie mogło.
~"Hisui E. Fiore, co? Chyba jedną z pierwszych misji od razu skreślę sobie szansę na jakąś karierę w tym kraju...", pomyślał.
No ale trzeba się wziąć w garść i zrobić to za co człowiekowi płacą. Powoli przeszedł przez strażników i został zaprowadzony do wejścia na arenę. Tam miał czekać na oficjalne rozpoczęcie walki o laury i chwałę.
Jeśli zaś chodzi o królową, zakłopotanie Williama nie było spowodowane wielkością gościa a jego filozofią. Jako mnich nie wierzy w wyższość jednostek ponad ogółem - uważa, że każdy, nawet zwierzę i robak, są równi wobec wszechświata i bogów. Każde życie jest święte, a odchodzenie od tej reguły nigdy nie kończy się dobrze. Tora jest tego chodzącym świadectwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.03.15 18:27

Księżniczka również nie była w nastroju. Wprawdzie mogła wykorzystać wiwatujący tłum, aby zabłysnąć, jednak jeśli przegra, całe to aktorstwo obróci się przeciw niej. Wszak nie miała ani umiejętności, ani zaklęć przeznaczonych do pojedynku. Co ona może zrobić Torze? Zagadać go na śmierć? Poziom napięcia sięgnął zenitu, gdyż nagle zwykła misja dotycząca walki pokazowej, stała się wydarzeniem rangi igrzysk olimpijskich. Szkoda, że o tym nie napisali w ogłoszeniu!

I nie chodzi o to, że była jakoś specjalnie zestresowana, jak Tora. Raczej strzeliła focha, jak dziecko, które marzyło by dostać na gwiazdkę zupełnie inną zabawkę.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   25.03.15 18:04

A w momencie, kiedy pojawiła się również i księżniczka, zaczęły się podszeptywania. Oczywiście podszeptywania wśród straży, a nie wokół widzów - te drugie trwały już od naprawdę długiego, długiego czasu... Tłum zbrojnych się momentalnie rozstąpił, jak jeden mąż się rozsunęli i co mogli ujrzeć...
No tak, Tora to przewidział. Co ujrzeli? Hisui E. Fiore, królową. W porównaniu do tego, co zostało przedstawione w serii, bardzo wydoroślała, wciąż jednak miała oczy pełne troski o wszystkich tu zebranych. O zebranych tutaj, a także o wszelkich poddanych, mieszkańców królestwa. Ubrana w płaszcz idealnie ukazujący jej pozycję w hierarchii królewskiej. Biały, materiałowy płaszcz z charakterystycznym puchowym krańcem, zakończony kapturem wieńczył jej ramiona. Również warto zauważyć, że jej długie włosy były charakterystycznie przystrojone tiarą, związane z tyłem. Sukienka nie była jakaś zbyt przesadzona nawet jak na te sfery.
- Wy zapewne jesteście William Tigerson, Tygrys z Blue Pegasus, prawda? - zapytała kobieta, podchodząc do osób mających niedługo podjąć się pojedynku na arenie. Obserwowała chłopaka, od którego była znacznie niższa. - Pani Vyers opowiadała mi o panu. - dodała. Uśmiechnęła się do niego w charakterystyczny sposób, jednak teraz przeszła wzrokiem na Glacial. Zlustrowała ją wzrokiem.
- Pannę kojarzę. Arken mówił mi o tym, że w jego gildii jest córka Lorda Oak - dodała. - Rozumiem, że mam przyjemność z panią Natalią Waterfall? Miło poznać. Jestem Hisui E. Fiore - przedstawiła się po niedługim zapoznaniu. Po tym zlustrowaniu wzrokiem obu osób, uśmiechnęła się delikatnie do obojga. Ktoś jednak jej przerwał miłą rozmowę. Wojska po stronie wejścia do areny znowu się rozeszły, a między nimi przeszedł nie kto inny niż Kurt. Uśmiechał się delikatnie pod nosem, podchodząc do Hisui.
- Królowo, nie mamy więcej czasu. Skończ rozmowę szybciej, bo nasi widzowie żądają chleba i igrzysk - powiedział, delikatnie się nachylając. - Mam nadzieję, że jesteście gotowi do walki pokazowej, hmm? - skierował się z tym do waszej dwójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   26.03.15 20:57

- Zgadza się, jaśnie Pani. Ojciec stwierdził, że łatwiej będzie mi uzyskać dawną świetność i wpływy naszego rodu, kiedy zrozumiem perspektywę zwykłych ludzi - wyjaśniła księżniczka, oddając się plotkom. Nie znaczy to jednak, że całkowicie zignorowała Kurta, bowiem ten... również rozmawiał z księżniczką i to w tym samym czasie!
- Zdecydowanie musimy ruszać, czas nagli. Jesteśmy do twojej dyspozycji, Kurcie. Choć prawdę powiedziawszy, gdybyśmy wyszli osobno, zareklamowani przez komentatora, tłum skoncentrowałby się na walce jeszcze bardziej. Może podbudujmy jeszcze przez chwile napięcie? - zaproponowała, dbając o swój interes. Wszak płacą im tutaj za granie na uczuciach publiczności.

Spójrzmy na to, co się właśnie działo z perspektywy kogoś stojącego na uboczu. Przykładowo, strażnika, który zdziwić się mógł mimo iż spodziewał się tu magicznych niespodzianek. Otóż Księżniczka rozmawiała i z Królową i z Kurtem jednocześnie, bowiem na arenie były dwie, nie, zaraz, trzy księżniczki jednocześnie! Ta ostatnia nie rzucała się aż tak w oczy, bowiem siedziała na ziemi z fochem, obrażona na cały świat, jakby chciała powiedzieć "ja nie idę!". Ta właśnie, odezwała się do Tory, introwertycznie bawiąc się w przesypywanie piasku z miejsca na miejsce.
- Nie myśl sobie, że jak im się podlizałeś, to jesteś jakiś super - burknęła, uważnie obserwując Torę. Szukała broni. Atrybutów zwiastujących fizyczne umiejętności. Czegokolwiek, co powiedziałoby jej, czego - prócz zostania plamą na ścianie areny - może się po tej walce spodziewać - Jeśli chciałeś stawiać kamienne konstrukcje, było się tu zatrudnić jako budowniczy. Coś ci powiem... - wstała, przecierając ręce, aby strzepać kurz - ...albo nic ci nie powiem. - wystawiła język, po czym odeszła i nie oddalając się, pomachała w tył.

I tak oto, dwie księżniczki poszły walczyć na arenie, a trzecia wciąż zagadywała królową.
------------------------
3000 - 300 - 300 + 500 =  2900
Księżniczka rozmawiająca z Kurtem wzmocniona przeskokiem
Jeśli królowa się oddali, to rozmawiająca z nią księżniczka będzie jej kulturalnie towarzyszyć, dokańczając rozmowę, prawdopodobnie kierując się gdzieś na widownie.
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   26.03.15 21:51

Delikatnie mówiąc, Tora nie był zachwycony przymusową audiencją u królowej. Nawet nie starał się tego ukryć w jej obecności. Minę miał taką, jakby od ciężkiej i wymagającej skupienia pracy odciągała go smarkula z byle powodu. Kiedy się z nimi przywitała nawet nie odpowiedział. Nie miał zamiaru ani ochoty. Jeśli się zamartwiała o poddanych to robiła to słusznie - w końcu stan Crocus to jej wina.Tak jak Tora musiał odsiedzieć swoje jako cena za zemstę, tak księżniczkę powinna spotkać zasłużona kara - noszenie czapki z dynią na głowie przez tydzień to kpina w stosunku do tych, którzy stracili domy i bliskich w skutek tragicznej decyzji młodej monarszy.
Tora nie omieszkał rzucić jej chłodnego spojrzenia. Założył ramiona na klatce piersiowej i dziękował niebiosom za interwencję Kurta.
-Obowiązek wzywa -powiedział do królowej nawet nie siląc się na udawanie uprzejmości. -Bardziej gotowy nie będę, ale wisisz mi kolejkę za ten numer z królową, Kurt.
Kiedy już wkroczył na arenę i zauważył, że jego przeciwniczce zwiększyła się liczebność. To była dopiero niespodzianka. Idąc w jej stronę analizował sytuację.
~"Klony? Mówiła, że to magia odbicia... Może to iluzja? Odbija promienie słoneczne i załamuje je tak by powstawały jej kopie. Można to łatwo sprawdzić."~, pomyślał. Z uśmiechem na ustach podszedł do księżniczek i wysłuchał jej słów. Wystawił rękę przed siebie by uścisnąć dłoń rywalki.
-Zatem niech wygra lepszy, Ohime-sama.
Co do obserwacji Tory, trudno tu szukać czegoś znaczącego dla wyniku walki. Szaty były luźne i przewiewne, żadnych pancerzy czy ochraniaczy. Mocny pas podtrzymujący tygrysie futro i założona na nadgarstek bransoleta z paciorków buddyjskich mnichów. Bardziej pasuje to na strój kapłana niż wojownika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   28.03.15 11:24

Królowa jedynie delikatnie się do nich uśmiechnęła. Chyba nie chciała im więcej czasu zabierać, a i Tora doskonale wiedział, co leży jej na sercu. Wiedział, że wciąż decyzja w związku z Eclipse była poparta jedynie tą przepowiednią od podróżnika w czasie, nie znając jej następstw... albo raczej wierząc w następstwa podane przez niego, zdecydowała się na użycie bramy w tym, a nie innym celu. Jednak czasu się nie odwróci, teraz musi zająć się miastem.... chociaż nawet to może nie zmyć z niej grzechu.
Kurt zaś miał wciąż ten podły uśmiech, jakby knuł coś za plecami naszych walczących, a także samej królowej. Za radą podaną mu przez Glacial, wszedł razem z Williamem na arenę, jednak nie zatrzymał się razem z nim w miejscu, a podążył dalej - na sam środek. Pstryknął palcami, a wokół areny pojawiła się bariera ochronna. No tak, mury są wciąż skruszone i brakuje barier z kamieni wbudowanych w arenę, bo co jak co - odbudowa może trwać wciąż nawet miesiącami, więc pomoc Williama może i coś dała, ale to był jedynie pojedyncza moneta w garncu zasług.

Panie... i panowie! Zapraszamy na dzisiejsze widowisko, którego z pewnością oczekujecie od wielu godzin! Przed wami nasi dzisiejsi zawodnicy!

Nasz zleceniodawca chyba wziął sobie do serca to, co zaproponowała mu Natalia. Chyba chciał naprawdę podkręcić atmosferę tym zapowiadaniem. Kolejne pstryknięcie palcami nastąpiło, a wokół Tory pojawiła się delikatna, biała aura, rozświetlając nieznacznie jego postać.

Moi państwo, przed wami... William Tigerson, znany również jako Tygrys z Blue Pegasus! Podopieczny z gildii panny Vyers wyraźnie jest gotów do najbliższego starcia!

Kontynuował, a ekscytacja widzów już sięgała zenitu. Mówiło się wiele razy, że pochodziła razem ze swoją siostrą z Crocus i zawsze chciała zobaczyć to, jak Hisui się zaopiekowała tym miastem po jego zniszczeniu. Cóż, problemy z siostrą, o których Tora miał świadomość nie pozwalają jej na opuszczenie tego miejsca.
Aura wokół chłopaka zniknęła w momencie, kiedy znowu nastąpiło donośne pstryknięcie palcami. Kurt puścił znowu ten nieco podły uśmieszek w stronę mężczyzny z batmano-bródką, aby wykonać gest znowu. Tym razem aura pojawiła się wokół pani Waterfall, zarówno wokoło oryginału, jak i wokoło kopii. Więc Hisui siedząca od niedługiej chwili na trybunach miała zaskoczenie.

Po drugiej stronie zaś stoi córka Lorda z Oak, z rodziny Waterfall... Natalia, zwana również jako Lodowata Księżniczka, podopieczna najsilniejszego maga w tym kontynencie, lidera gildii Lamia Scale!

Nastały gromkie brawa, jednak nie tylko Glacial mogła się szczycić owacją na stojąco. Można powiedzieć, że im obojgu kibicowało po tyle samo widzów. Jedni bowiem są po stronie Blue Pegasus, a inni po stronie Lamia Scale uważając, że dopingowanie kogoś współpracującego z Radą będzie bardziej opłacalne niżeli... no, podopiecznego Lilith.
Po chwili Kurt się odwrócił w stronę naszych walczących, delikatnie rozłożył ręce i ukucnął nisko na nogach. Wyglądało to trochę... dziwnie, ale ten człowiek sam w sobie był tajemniczy - ciężko było w ogóle rozgryźć to, kim jest, a także jaki jest. Mógł być zarówno człowiekiem godnym zaufania, jak i podłym kłamcą kryjącym się pod maską, ale kto go wie?
- Więc... zacznijcie kiedy tylko uznacie to za stosowne. Im lepsza walka, tym lepiej, więcej ucieszonych ludzi, a także większa szansa na ponowne zaproszenie w progi królewskie. Tak więc... miłego potyczka, dajcie widzom to, czego chcą. Chleba i igrzysk! - dodał, po czym wyprostował nagle nogi i wykonał ogromnego susa do tyłu. Był na tyle wysoki, aby bez problemu dostać się na trybunę, gdzie siedział klon Glacial Princess i zająć miejsce zaraz obok Królowej Hisui.

Więc... pozostało im tylko zacząć. Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   29.03.15 13:12

Księżniczka, która została umieszczona na widowni, miała dobre pole do obserwowania walki i interpretowania zaklęć Tory. Będzie ona szukać jakiś szczególnych znaków ostrzegawczych, typu kręgi, pieczęcie, wyjątkowe pozycje ciała itp. Stara się zauważyć i zapamiętać wszystko, co może wyglądać na aktywacje zaklęcia.

Dwie pozostałe zaś zaczęły iść, jedna na prawo, druga na lewo. Jeśli zostanie zaatakowana, zrobi wyskok rapierem w przód, kucając na jedno kolano. Jeśli Tora wyjdzie w przód, to będzie krążyć wokół niego szukając okazji na atak, zaś ilość księżniczek się podwoi. Będą tak kręcić się wokół Tory, szukając okazji do ataku i usypiając jego czujność monotonią. Ostatecznie jedna z nich - ta, która w poprzednim poście rozmawiała z Torą - wyskoczy w przód zadając atak rapierem, zaś się zaatakuje po chwili Torę, który będzie musiał wykonać jakikolwiek manewr, czy to defensywny, czy unikający. Jeśli zaabsorbuje cios, to atakuje go druga niewzmocniona, reszta zaś stanie w manewrze defensywnym. Jeśli dalej nie uniknie ataku, to przeprowadzają wspólne symetryczne cięcie, np jedna w górną część ciała, inna w dolną.

Jeśli zaś Tora będzie stać dalej w miejscu przy ścianie areny, to zaszarżują na niego dwie księżniczki znajdujące się na arenie. Jedna zadaje cięcie np od góry z prawej, druga od dołu z lewej. To, która była wcześniej wzmocniona, ustali losowo MG. Pojawi się też trzecia księżniczka w odległości ok 0,5m przed Torą, zadając cios podczas ewentualnej ucieczki.

Wszelkich ataków typu wyskakujące kolumny z ziemi, spadające kamienie itp, staramy się oczywiście uniknąć, starając się zachować trajektorię poruszania się wg. planu.

-------------
2900 - 300 - 300 = 2300 przy 4 księżniczkach, 2600 przy 3
Powrót do góry Go down


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   29.03.15 14:36

Zdaniem Tory, brak przywitania się ze strony Glacial był tylko kolejnym dowodem na zepsucie wyższych sfer. Nie zdziwił się przywykł do tego, ale to źle wróżyło dla dziewczyny - coraz mniej miał ochotę się z nią cackać. Mimo to pozwolił jej wykonać pierwszy ruch.

Ku zaskoczeniu Księżniczki, Tora ani nie został w miejscu, ani nie zaczął ataku, ani nie ruszył do przodu - zaczął za to robiąc akrobatyczne odskoki w tył z saltem zbliżać się do ściany areny. Kiedy już do niej dotarł wykonał kolejny skok, tym razem na nią i za pomocą swojej magi wystrzelił się na środek areny. Wykorzystał w tym celu samą ścianę tworząc z jej skał rodzaj pochylonej kolumny, której szybkie wyrośnięcie z ziemi posłużyło mu jak katapulta. Z jego umiejętnościami akrobatyki lądowanie nie powinno być trudne. Celował w okolice środka placu, a w momencie kiedy odbijał się od słupa z litej skały, zabrał ze sobą spory jego kawałek (gabarytów człowieka), który wystrzelił w bliższą księżniczkę. Trafienie kamieniem tych rozmiarów może nie zabije jednej z nich ale na pewno wykluczy z walki.

Po wylądowaniu ustawia się przodem do przeciwnika (lub przeciwniczek) i ruchem ręki zaprasza do kolejnego ataku. Jeśli skok się udał mają między sobą teraz pół areny miejsca wiec zyskał między nimi zarówno dystans jak i czas.

____________
MM: 3000-300=2700
Akcje: katapulta, przejecie i rzucenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   31.03.15 17:26

Więc starcie się zaczęło. Obserwująca Princessa siedziała sobie grzecznie przy królowej, kiedy to pozostały twór wraz z oryginałem pozostały na ziemi.

Tora zaczął się wycofywać w tył, toteż od razu obie księżniczki zaczęły podążać za nim, atakując naprzemiennie, gdzie ta z lewej strony zaczynała się powolutku, stopniowo wzmacniać. Ataki jedyne, co jednak robiły to naruszały ubranie maga, który wykonywał akrobacje powietrzne, toteż na ziemi pojawiło się parę ścinków materiałów. Kiedy jednak miały już wykonać ostatni atak mający "zakończyć" to, ten niespodziewanie wystrzelił w górę, atakując jedną z nich swoją magią. Figura wielkością przypominająca człowieka leciała prosto w prawdziwą Glacial, która miała całkiem spore szczęście... no, może poza tym, że miała zranione całkiem poważnie lewe ramię, praktycznie wyskoczyło jej z barku z powodu tego ataku, toteż potężny ból przeszył jej ciało. A skąd wiedział, że to ta prawdziwa? No właśnie nie wiedział.
A lądowanie Tory? Całkiem zgrabnie poszło.

- Czyżby nasza Księżniczka miała problemy? - rzucił nagle Kurt, który wczuł się w podsycanie atmosfery. - A może to wola ducha osób jej kibicujących osłabła, przez co to Tygrys zdobywa przewagę? - dodał po chwili. Rzeczywiście, ta część kibicująca jemu wiwatowała i wydawała okrzyki radości.

Cytat :
Zaczyna: Tora
Obrażenia Glacial: Zranienie prawego ramienia, ból uniemożliwia używanie go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   31.03.15 23:07

Unikając ataków przeciwnika, Tora dostrzegł pewien szczegół. Tak nie atakuje ktoś przeszkolony w szermierce. Z bronią tak precyzyjną jak szabla (czy też rapier, ale to już niech się księżniczka zdecyduje bo ma szablę w KP, a teraz wali rapierem, no wtf?) skuteczne trafienie go w czasie tych akrobacji powinno wyjść wprawionemu szermierzowi. Tutaj jednak poskutkowało to tylko kilkoma stratami w materiale. Dzięki temu, że sam znał się na walce bronią zarówno białą jak i obuchową, mógł łatwiej rozpoznać żółtodzioba. Uśmiechnął się do siebie pod nosem i poczuł się nieco pewniej w tej walce. Ma teraz pole, na którym może umocnić swoją defensywę.
-Walka w przewadze liczebnej to trudna sprawa. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tego kamyczka, Ohime-sama. -powiedział z udawanym zmęczeniem w głosie. Starał się powiedzieć to na tyle głośno by usłyszała go adresatka.
W międzyczasie realizował swój plan działania. Nie. Nie miał zamiaru ruszyć na dziewczynę. Pośpiech to zły doradca magii ziemi. Jego brat, Bolin, natchnione dziecko zawsze mówił, że ziemia to element stały i cierpliwy. Wytrzymuje gorąc płomieni. Znosi prędkość wiatru. Kształtuje bieg potężnej rzeki. Mag ziemi musi więc być cierpliwy. Czekać na okazję i zaatakować widząc najsłabszy punkt przeciwnika. Niczym tygrys przyczajony na swą ofiarę. To stało się wiec filozofią magii Will'a: cierpliwość i wytrwałość góry - czujność i siła tygrysa.

Postanowił więc wykorzystać otoczenie na swoją korzyść. Wokół niego było pełno ziemi, którą tylko on naprawdę znał. Zrobił więc coś niezauważalnego dla jego przeciwniczki ale na pewno efektownego. Stojąc na swym miejscu trzy razy uderzył nogą w ziemię klasycznym tąpnięciem, co wywołało głośny na całą arenę huk jakby kroczył kamienny gigant. Za pomocą tego uformował z gruntu przed sobą muskowit - cienką formację skalną o grubości zaledwie dwóch, trzech centymetrów. Stworzył ją poprzez usunięcie, czy może raczej wgniecenie głębiej skał pod nią, co stworzyło ukryty pod płaczem areny krater o głębokości kliku metrów. Wszystko to było zatuszowane tąpnięciami, które dla każdego postronnego zdawałyby się prezentacją siły maga. Wiadomo - ukryte we wnętrzu ziemi zapadnięcie było całkowicie niewidoczne dla kogokolwiek z widowni czy areny.

Ta mała pułapka to jednak jedynie plan długoterminowy. Znajdowała się w końcu na niewielkim terenie, zaledwie parę metrów kwadratowych tuż przed Torą. Nie spodziewał się po dziewczynie ataku frontowego - nie kiedy już raz atakowała go od flanek. Mag był gotowy i na inne scenariusze.
Biorąc pod uwagę, że jedna z nich, prawdziwa czy też nie, jest poważnie ranna, ona raczej nie będzie uczestniczyć w walce. To pomoże mu ustalić, która jest prawdziwa - jeśli to klon, dziewczyna z pewnością rzuci ją w wir walki by samemu zaatakować z zaskoczenia. Z kolei jeśli to prawdziwa, do ataku ruszy zdrowa lub pojawi się kolejna kopia. Istnieje też opcja że obie są fałszywe, wtedy atak nastąpi jednocześnie.

Niezależnie jednak jak to się potoczy, Tora wykorzysta "przewagę" dziewczyny na swoją korzyć. Zapewne jest ona przekonana, że mag nie używa broni - w końcu żadnej nie wniósł, a jego magia opiera się na ziemi. To kolejny as w jego rękawie. Uzbrojony przeciwnik nie musi bać się o zachowanie dystansu, w końcu to on ma przewagę zasięgu. Kiedy tylko znajdą się w zasięgu jego broni, przywoła swą buławę i przeważającymi umiejętnościami walki w połączeniu z siłą zaskoczy rywala i zaatakuje pierwszy, zanim ten będzie w ogóle gotowy do swego ciosu. Prawą ręką sięgnie do lewego ramienia po czym wykona szeroki i szybki zamach już zmaterializowaną w niej bronią. Jeśli uda mu się trafić tylko jedną z nich będzie kontynuował natarcie na resztę zadając kolejne ciosy jednak o wiele mniejszym łuku by zaoszczędzić na czasie. Bardzo zależy mu na wykorzystaniu elementy zaskoczenia. To był jego plan na tę chwilę.

W razie innych ruchów dziewczyny, Tora również zmaterializuje buławę z paciorków. Dzięki broni będzie próbował bronić się przed kolejnymi atakami, co nie powinno być trudne biorąc pod uwagę jego większe doświadczenie w walce przedmiotami. Wszystkie jego akcje włączając w to uniki i bloki będą krążyć wokół zastawionej pułapki, by w końcu któraś z nich wpadła w nią. On sam raczej nie ma na to szans - w końcu wie dokładnie gdzie sięgają jej granice.

_________________
MM: 2700-300=2400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   01.04.15 18:29

Generalnie, ktoś, kto całe życie spędził na kontemplacji i zdobywaniu informacji, nie wielkie miał szansę w siłowaniu z kimś, kto swe życie poświęcił - mądrej lub nie - ale jednak walce. To było starcie dwóch światów. Rozwinięty umysł walczył z rozwiniętym ciałem. Yin walczyło z Yang. Choć raczej, to Dawid łudził się, że pokona Goliata.

Nieźle oberwała. Nie tego spodziewała się po pokazowym "dzień dobry". Zasadniczo, już nie mogła używać ręki. Więc to tak walczą wojownicy? Rycerze z jej, lub przeciwnego frontu? Zawsze marzyła o księciu czy rycerzu, jednak nie wyobrażała go sobie nigdy od tej strony... aż do teraz.

Ból, do jakiego nie była przyzwyczajona wywołał taki zament, że Tora spokojnie przegadał swoja kwestię, choć pewnie ktoś bardziej wprawy by go zaatakował właśnie w tej chwili. Ów Tora prawdopodobnie był też na tyle miły, aby dać czas Księżniczce dojść do siebie.

Jako iz nie miała pomysłu dosłownie na nic, po prostu przywołała księżniczkę za plecami Tory, zadającą pchnięcie od tyłu, a potem drugą, również za plecami Tory (bo pewnie zrobi jakiś manewr, aby się obronić przed pierwszą) zadającą także pchnięcie od tyłu. Jeśli zaś chodzi o tę ze sprawnymi rękoma, biegnie ustawić się w dłuższej odległości od boku Tory z zamiarem bliżej nieokreślonego manewru w przyszłości. Zraniona zostaje tam gdzie była i właściwie, nic się u niej nie zmienia, prócz tego, że wreszcie podnosi się po upadku.

-----------
2900 - 300 - 300 = 2300
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   02.04.15 19:27

Pułapka gotowa, teraz czekać na zwierzynę, którą była nasza niewiasta z wyższych sfer. Niczym łowca, Tora był gotów na swą zdobycz.

Dwie księżniczki pojawiły się po kolei za plecami Tory. Pierwsza, którą wyczuł od razu bardzo szybko skończyło jako odłamki szkła odbijające jedynie światło. Po chwili również i druga w ten sposób zrobiła, chociaż ta już zdążyła zadać cios. Tak więc Tora skończył z niewielkim rozcięciem od centralnej części pleców na wysokości odcinka piersiowego swego kręgosłupa, przeciągniętym na lewą stronę. Nie powodowało większych problemów, jednak mogło bardzo denerwować maga w dalszej walce. A dlaczego rozcięcie a nie solidne pchnięcie? Bo w trakcie tego ataku, Tora wykonywał ruch mający na celu ściągnięcia klona. Więc kolejne dołączyły do kupek szkła, łącznie już dwóch.
Nie pobiegł jednak na kolejną z racji tego, że była zdecydowanie za daleko od pułapki, tak samo jak oryginał.

- Nie spodziewałem się tego! Tigerson wyposażył się w ogromną broń! Hej, ludzie, musicie swej ulubienicy dodać trochę otuchy! - kontynuował Kurt, na co cała arena zabuczała od wiwatów gotujących oboje do walki. Aż chciało się walczyć w takich warunkach!

Cytat :
Zaczyna: Tora
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   03.04.15 22:49

Tora zauważył rozbijające się szkło po ataku w klona. Dało mu to nowe informacje na temat swojego wroga i w dodatku potwierdziło jego przypuszczenia. Wszystko zaczynało się układać w ciekawy obrazek.
~"Lustrzane klony, co? Wszystko jasne, księżniczko..."~
Małe rozcięcie na plecach nie przeszkadzało magowi - ktoś, kto ma na co dzień do czynienia ze skałami swoich gabarytów jest przyzwyczajony do obrażeń w wyniku wypadku przy pracy, nie może ubolewać nad takim skaleczeniem. Postanowił tę ranę wykorzystać na swoją korzyść i płynnym ruchem zrzucił z siebie górną część stroju. Obnażył tors ku uciesze fanek i być może zdekoncentrował przeciwniczkę. Kto wie? Może dawno nie widziała dobrze zbudowanego mężczyzny?
Widząc klona, który zatrzymał się w pewnej odległości od niego, zakręcił młynka swym młotem i stanął plecami do pułapki. Jego pięty były mniej więcej w odległości kilku centymetrów od jej krawędzi. Dzięki temu kolejne pojawiające się klony w nią wpadną. Tymczasem odezwał się do dziewczyny patrząc na jej klona.
-Jestem ciekaw, ile jeszcze tych porcelanowych lalek na mnie wyślesz? -zapytał wystarczająco głośno. -Nie będę Cię prosić byś walczyła jak mężczyzna ale mogłabyś mieć trochę honoru, wiesz?
Mówiąc to ustawił się pozycji bojowej trzymając swą broń oburącz i celując jej głownią w klona. Wzrokiem zapraszał do ataku ale to wszystko to tylko element jego planu.

Przez pozycję miał zamiar sprowokować klona do ataku lub kolejne z nich. Niezależnie czy przeciwnik połknie przynętę czy nie, Tora wykonuje dość interesujący manewr. Otwiera ziemie pod swoimi nogami i znika pod jej powierzchnią niczym duch. Wejście zakrył inną skałą i dla wszystkich postronnych wyglądało to tak, jakby mag zapadł się pod ziemię w tylko sobie znanym celu. On tymczasem na bezpiecznej głębokości przekopywał sie magią w stronę prawdziwej czarodziejki. Wiedział gdzie ona jest - zamknął oczy i mocno skoncentrował się na odczuwaniu wibracji gleby dzięki czemu uzyskał niemal trójwymiarowy obraz powierzchni. Przekopywanie się magią może chwilę potrwać ale biorąc pod uwagę jego poziom, niespecjalnie dłużej niż przebiegnięcie tej odległości (ustala MG).

MM:2400-300=2100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   04.04.15 15:56

Księżna też ściągnęła koszulkę, a co? Nie pozwoli jakiemuś tam Pegazowi zgarnąć cała nagrodę za walkę.
- Doprawdy, gorąca atmosfera podczas tego starcia... - westchnęła

Następnie Tora kontynuował dialog, co było dość dobrym zagraniem. Wszak, jeśli wgniecie ją w ziemie w 30 sekund, to za dużo pieniędzy za swoje show nie dostaną. Gdy skończył, zaczęła swoją kwestię.
- - Haha! - krzyknęła jedna z księżniczek - Wpadłeś w pułapkę! Rozbijając moje szkło umieściłeś swoje odbicie w ich blasku, przez co dałeś mi możliwość na to, aby zamknąć cię w rozbitym lustrze. Drżyj przed potęgą maga odbicia. Sekretna technika.
Obie z księżniczek wyciągnęły ramiona do przodu.
- Podwójny...
Tora przechodzi do pozycji bojowej, zapraszając do ciosu.
- ...rozrywający promień, ha, nie będziesz robił uniku, co?!
Przełknęła ślinę
- Energii rozbicia na tysiąc elementów! Ha!
I Tora zniknął... Aż sama nie dowierzała. To się dopiero nazywa fart.

Spojrzała w górę, jednak nie dojrzała akrobacji. Więc pewnie zapadł się pod ziemie. Należało pociągnąć trochę przedstawienie i zabezpieczyć się przed kolejnym atakiem. W tym celu użyła kryształowej ściany, która prawdopodobnie pojawi się pod jej stopami. Widząc jej położenie, Księżniczka będzie wiedziała, skąd spodziewać się ataku. Jako iż nic więcej w tej chwili wskórać nie mogła, pociągnęła przedstawienie dalej.

- Z taką mocą musi się liczyć każdy, kto zadrwi z Lamia Scale, ha! - wyglądała dość efektywnie, gdy jej odsłonięte ciało skąpało się w promieniach słonecznych - Dziś będę dobra i uwolnię waszego pupila, aby ta walka nie skończyła się po 30 sekundach! Znajcie dobroć Księżniczki Waterfall!
Tu uniosła rękę wysoko w górę, licząc na wiwaty bądź efektywny komentarz sędziego.

-----------
2300
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   06.04.15 2:18

A cóż to, ostateczne zaklęcie Natalii?! Czyżby Ostateczna Magia?! Lamia Scale wie, kogo do gildii wybrać! Myślałem, że tylko magowie Lodowego Tworzenia rozbierają się w czasie walki!

To było pierwszym, co dało się zasłyszeć po inkantacji fałszywego zaklęcia przez Glacial. A co jednak stało się przed tym? No tak, pozbyli się ubrań, toteż nasza słodka niczym baton kokosowy Princessa skończyła w samej bieliźnie, a Tygrys z Pegazów świecił na lewo i prawo doskonale wyrzeźbionym torsem. Ludzie oniemieli, zarówno męska, jak i żeńska część widowni miała doskonałe widoki. Aż niektórych podejrzewano o gejostwo czy lesbijstwo. No, ale cóż poradzić, kiedy ktoś właśnie powtarza wyczyn pewnej osoby z pewnego Dai Mato Enbu, gdzie to po zakończonej walce, aby odejść z honorem przegrywająca zdjęła swoje ubranie, obiecując zdjęcie również stanika jeśli uda jej się dożyć?

Dai Mato Enbu zostawmy samemu sobie, bo tutaj toczy się walka...
Tora zniknął, przez co połowie oglądających walkę dech zaparł w piersiach. Wszyscy zastanawiali się nad tym, gdzie ten zniknął. Jego kopanie kierowało go prosto pod Glacial, jednakże było całkiem... no, całkiem powolne. Dzięki mapie stworzonej przez siebie samego mógł ustalić, że za jakiś czas, około dwóch minut trafi do celu.
Z góry jednak sprawa miała się nieco inaczej. Princessa stworzyła ścianę o długości trzech metrów, szerokości pięciu, lekko zakrzywioną tak, że kąt między utworzony nią, a ziemią ma miarę trzydziestu stopni. Więc była gotowa, a gest i słowa wypowiedziane natychmiast zagotowały ludzi, którzy na sam widok pół-nagiego ciała kobiety naprawdę... zmienili stronę, szczególnie męska część widowni, a sama Hisui się trochę załamała.

Cytat :
Wracamy do wersji z początku walki, skoro nikt nie wykonał ofensywy. Zaczyna Glacial Princess
W razie, gdybym źle zinterpretowała strój GP, proszę o naprostowanie w poście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczona arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Arena III
» Arena nr 2 {Klub Pojedynków}
» Arena #01
» Arena #16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie