IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Obóz koczowniczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Obóz koczowniczy   07.11.14 16:44

First topic message reminder :

Na tej to wiecznej równinie stoi kilkanaście namiotów rozbitych przez ludzi żyjących koczowniczym trybem życia. Ludzie ci, porzucili wszystko co mieli, dla takiego nędznego życia. Po prostu boją się magów po tym, co ich spotkało. Zostali wyniszczeni przez wojnę prowadzoną przez magów, dlatego mają powód do strachu. Ich poziom życia cofnął się w niewyobrażalnym stopniu. Ich jedynym źródłem pożywienia są polowania.
Namioty są praktycznie identyczne. Zrobione z szarego materiału, ocieplanie futrami tego co udało się upolować. Idealnie żeby nie zamarznąć. Są to naprawdę małe namioty, nie można się w nich nawet wyprostować. Wioska często zmienia swoje położenie, dlatego też trudno jest ich znaleźć kiedy się tego pragnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   14.02.16 19:50

Po kilku dniach podróży całej trójce udało się bezpiecznie dotrzeć we wskazane miejsce. Jednak jak to z koczownikami bywa, okazało się iż mieszkańcy znów się gdzieś przenieśli. Na szczęście dla podróżników Norie mogła zauważyć dym, unoszący się na wschód od nich. Po kolejnym dniu marszu w końcu mogli dojrzeć wioskę, jednak wyglądała ona jakoś mniej "koczowniczo". Przede wszystkim nie mogli dojrzeć żadnych namiotów, czy też wozów. Jedyne co widzieli to właśnie dym z palenisk, za którym tutaj dotarli. Cała wioska była skryta za wałem ziemnym, wysokim na dwa metry i szerokim na trzy. Po zewnętrznej stronie fortyfikacji mogli dostrzec naostrzone drewniane pale tworzące wokół wioski ostrokół, zaś na samym wale wzniesiona była palisada. Nikt na pewno nie spodziewał się ujrzeć aż takich fortyfikacji w zwykłej wiosce nomadów. Problem więc, z którym zwrócili się oni do gildii magicznych musiał być bardzo poważny.

W wale znajdowała się jedna przerwa, przy której wybudowano drewnianą bramę. Bramy zaś strzegły dwie wieże strażnicze na każdym jej końcu. Gdy stało się jasne iż trójka magów zmierza w stronę wioski, brama otwarła swoje podwoje wypluwając pięciu jeźdźców galopujących wprost na nich. Dwóch było uzbrojonych w łuki, dwóch we włócznie i lider z wyciągniętym mieczem półtora-ręcznym. - Czego tu chcecie?! Jaki jest wasz cel tutaj?! - Widać było, że nie lubili ucinać sobie przyjemnych pogawędek. Ich dowódca, młody chłopak może 25 letni, mówił tonem nie znoszącym sprzeciwu. Zresztą inni jeźdźcy też nie próżnowali. Ci uzbrojeni w łuk bez rozkazu napięli swoje cięciwy i wycelowali w magów. Czy sytuacja była aż tak zła że mieszkańcy zaczęli bać się dosłownie każdego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   14.02.16 22:38

W końcu się doczekała. Pierwsza przyszła Arianna, którą poznała jeszcze w gildii, oczywiście odkiwnęła jej na przywitanie oraz uśmiechnęła się. Niebawem potem przybył Mach i pewnie zastanawiacie się czemu Norie ich tutaj zebrała? Będą grać w grę, ale nie w jakieś Tomb Raider, a polowanie na małpojaszczurki, ale zanim przystąpią do wymarszu wypadałoby się przedstawić – No to… Arianna, Mach, Mach, Arianna. Nie znam waszych stylów walki, ale raczej się będę trzymała na froncie byście mogli w spokoju rozprawić się z przeciwnikiem. Także mam nadzieję, że nam się uda – powiedziała entuzjastycznie i uśmiechnęła się do dwójki. Chwilę później poprawiła sobie miecze na plecach, które były praktycznie jej długości, ale co tam. W końcu jak ma siłę czymś takim machać i nie zabić się to chyba dobrze.
Koczownicy się przenieśli, ale na wschodzie dalej było źródło dymu, czyli najpewniej jakaś wioska dlatego tam też się udali. Po drodze Norie sama się zastanawiała jaką strategię powinna obrać przeciwko małpojaszczurkom. W końcu to małpy i jaszczury, więc pewnie są bardzo zwinne a zarazem wytrzymałe, także będzie musiała się bardziej wysilić by nadążyć za zwierzętami. W wiosce nie było namiotów, ani wozów ale był za to wał, który pewnie osłaniał wioskę przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi na tym obszarze. Była nawet palisada, chociaż dziwne że się fortyfikowali będąc koczownikami. Zastanawiała się czy na pewno trafili pod dobry adres, jednak z drugiej strony nigdzie tu tabliczek nie było, a mapy które miała ze sobą nie uwzględniały położenia ludów koczowniczych.
Naprzeciw wyszli im jeźdźcy, paladyn podczas podróży związała sobie włosy w bardzo komfortowy warkocz, by nie latały jej na wszystkie strony, a na dodatek by było jej chłodniej. Zastanawiała się tylko czy tamci zdają sobie sprawę z tego, że raczej łukiem tego pancerza nie przebiją, ale tu chodziło bardziej o jej towarzyszy, których musiałaby zasłonić. Mogłaby nie zdążyć, ale w każdym razie są tu by rozwiązać problem a nie go stworzyć.
- Jesteśmy magami i przyszliśmy rozwiązać problem małpojaszczurek, które was nękają – odpowiedziała w krótkich żołnierskich słowach. Cóż można powiedzieć, że szkolenie gwardzisty na coś się jednak przydaje czasami. Zwłaszcza, że paladyn była nienagannie wyprostowana podczas mówienia tych słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   15.02.16 12:25

- Witaj, miło mi. Podałam rękę Machowi i zilustrowałem go dokładnie. Nieźle się prezentował, jednak najważniejsze były jego umiejętności w walce.
Otóż obóz koczowniczy był przeniesiony, ale Norie udało się odnaleźć aktualne położenie. Siedziba była dobrze ukryta dlatego też bardzo doceniła umiejętności białowłosej. Jednak powitanie niezbyt się dziewczynie podobało, na jej stwarz wypełzł grymas. Bliżej nieokreślony, nie wiem jak to nazwać. Pokonali tyle drogi, a oni ich witają strzałami? Bezpieczeństwo, bezpieczeństwem, ale przecież dawali zlecenie to powinni się spodziewać magów. Słabo znałam się na takich sprawach, więc resztę zostawiłam towarzyszom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   16.02.16 19:30

Gdy straż (?) wioski przybyła, Mach nie obdarzył ich nawet większą uwagą. Norie przejęła inicjatywę, nie było sensu się jej wcinać w paradę. Podał rękę nieznajomej dziewczynie, która czekała razem z chodzącym pancerzem. Potem dopiero zwrócił się w kierunku nowo przybyłych. Oni, jak również ich miejsce zamieszkania nie sprawiali wrażenia jakichś słabych, czy potrzebujących pomocy. oze zwyczajnie byli leniwi, albo tchórzliwi? Mach uśmiechnął sie do tej myśli. Cóż, chcą pomocy? Płacą za nią? Nie pozostaje do powiedzenia nic innego niż "Klient nasz pan".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   19.02.16 18:08

- Magowie?! A kto was tu zaprosił! Nie potrzebujemy więcej problemów, wynocha! - Tak bardzo uniósł się przywódca oddziału, że aż jego koń zaczął wierzgać. Nim go uspokoił ten zdołał niebezpiecznie zbliżyć się do Arianny swoimi kopytami, trochę mu jednak brakowało by chociaż spróbować wyrządzić jakiekolwiek szkody. Chociaż gdyby dziewczyna była płochliwa, bądź nieoswojona z końmi i ich zachowaniem z pewnością miała powody by się przestraszyć.

- Jeszcze tu jesteście?! Mówiłem już, że nie potrzebujemy tutaj takich jak wy! - wykrzyczał, groźnie machając mieczem .
- Ale Craven. - Zaczął nieśmiało jeden z włóczników, wypowiadając imię swojego zwierzchnika. - Wódz wysłał niedawno listy do gildii magicznych z prośbą o pomoc.
- Co?! Łżesz! Każe Cię za to wybatożyć! - Niedowierzanie i złość malowały się na twarzy złotookiego. Z jego ust padło jeszcze kilka mniej dyplomatycznych sformułowań pod adresem jednego z jego kompanów, których przytoczenie tutaj godziło by się z zasadami dobrego wychowania. Dość powiedzieć, że Craven nie był zadowolony z pomysłu posyłania po magów, a w to, że wódz koczowników to zrobił najzupełniej w świecie nie wierzył.
- Przestań pie*dolić Craven. - Skarcił go ostro łucznik stojący po lewej stronie naszych magów. - Sam widziałem jak wódz wysyłał gołębie z przyczepionymi kartkami. Chodźcie za mną. Zaprowadzę was do wioski. - Powiedział. Ostatnie zdanie zdecydowanie kierował do trójki maginów dodatkowo dając im gestem głowy znak by za nim podążyli.
- Stój! Przestań! Nie pozwolę na to! - protestował Craven, lecz gdy zobaczył że nawet jego kompani go ingorują zaklął pod nosem i pogalopował w stronę wioski.

Gdy już dotarli do progu zabudowań oczom ich ukazał się nieprzyjemny widok. Na przeciwległej ścianie wału, nieco na prawo patrząc od strony bramy znajdowała się spora wyrwa z fortyfikacjach. Namioty i wozy znajdujące się wokół niej były całkowicie zniszczone bądź spalone. Nieco bliżej, przy nietkniętej ścianie obwarowań leżało natomiast 12 owiniętych w białe płótna ciał, w tym trójka mniejszych, dziecięcych. Woj, którzy wprowadził ich do wioski dał im znać gestem dłoni by skręcili za nim w lewo. Tam stał namiot większy od wszystkich a jego okolic można było dosłyszeć odgłosy kłótni. Wręcz awantury dwóch mężczyzn. Po chwili z ów namioty wyszedł Craven, cały czerwony ze złości. Rzucił im tylko pełne pogardy spojrzenie po czym pomaszerował gniewnym krokiem w swoją stronę. Żołnierz dał znak i cała trójka weszła do namiotu. Tam, na podwyższeniu, które niektórym mogło by się kojarzyć z marną imitacją tronu siedział mężczyzna o brązowych włosach i szarych tęczówkach. Jego kamienna twarz nie poruszyła się nawet o milimetr gdy młodzi wędrowcy wchodzili do namiotu. Całą pracę za nią wykonywały oczy. Szarością okalane źrenice świdrowały ciała trójki magów jakby chciały je rozbić na czynniki pierwsze a potem z powrotem złożyć do kupy. - Witajcie - przemówił niskim, szorstkim głosem - Na imię mi Tavos i jestem wodzem tej społeczności. Więc ktoś odpowiedział na moje prośby. Siadajcie, wpierw opowiedzcie mi coś o sobie zanim przejdziemy do zlecenia. - Wyglądało jakby jego głowa poruszyła się pierwszy raz od wieków. Powoli, miarowo, prawie można było słyszeć puszczające mechanizmy które przez lata zdążyły się zapiec, gdy wskazał na trzy siedliska z wikliny i skór zwierzęcych przygotowane dla gości. Obok stał już niski stolik, a na nim trzy gliniane kubki wraz z dzbanem wody i niewielką misą pełną owoców.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Nyro dnia 19.02.16 22:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   19.02.16 19:35

Powinien bardziej pilnować tego konia, bo jeżeli podszedłby bliżej musiałabym go skrzywdzić. Zwierzę nie jest winne idiotyzmowi jego właściciela, wręcz powinniśmy mu współczuć. Nic się nie odzywałam, niech kłócą się między sobą. Grzecznie tylko poszłam za nimi, gdy w końcu ustalili, że jednak to tu. Widać jak bardzo lubią go inni, jest nieznośny, ale pewnie silny skoro zachowuje się jak typowy lider. Rozglądałam się w poszukiwaniu oznak Małp i nie pomyliłam się. Trupy niewinnych ludzi i spalone wozy. Nie dziwne, że zdecydowali się wynająć magów. Trójka dzieci nie żyje, dziewięć dorosłych. Ten Craven niby taki wojownik, jednak ich nie uratował. Cieszę się, że zdążyłam kupić ognioodporne ciuchy więc będę miała spore ułatwienie. Potem weszliśmy do namiotu naczelnego dowodzącego. Średnio mi wyglądał na wojownika, ale nie ocenia się ludzi po okładce. Czekaj książek po okładce, ale ludzi są jak książki- czasem otwarci, czasem zamknięci, a jeszcze kiedy indziej z keczupem między stronami.
- Arianna z Fairy Tail, mag błyskawic.
Odwróciłam się i uniosłam włosy, by pokazać mężczyźnie znak, potem odkręcam się z powrotem oraz czekam na reakcję towarzyszy. Jeżeli usiądą i poczęstują się, ja także tak zrobię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   20.02.16 18:53

Całe przedstawienie jakie strażnicy odegrali przed swymi niedoszłymi obrońcami wydało się Machowi niesmaczne. Ich "przywódca" zdecydowanie nie reprezentował sobą niczego wzbudzającego respekt.
Widok wnetrza wioski również nie napawał optymizmem. Dziura w fortyfikacjach, prawdopodobnie ciała przygotowane do pochówku. Zdecydowanie potrzebują pomocy. Nawet bez pieniędzy... Chociaż indywidua takie jak ... no ten koleś co chciał batożyć, a którego imię nie wydało się Machowi potrzebne do szczęścia, zniechęcały go do tego. Ściągnął brwi, niezadowolony z tego co zobaczył. Nikt nie zasługuje na taki - przedwczesny - koniec.
Spotkanie z wodzem wodzów wszystkich wodzów tej wioski również nie spełniło oczekiwań Macha. Przede wszystkim dlatego, że przepadał za konkretami i był niecierpliwy. Na prośbę o przedstawienie się i powiedzenie czegoś o sobie, bez zastanowienia się odpowiedział.
- Jestem Mach i lubię gdy klient przechodzi do rzeczy.
Nie byo to najmilsze z jego strony. Oj nie. Tylko czekać batożenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.02.16 0:01

Nie za bardzo nornicy podobał się stosunek przywódcy oddziału do magów. Przyszli tu by im pomóc, a ten ewidentnie ich płoszy jakby nie chciał żeby problem z małpojaszczurkami został rozwiązany. Zanim jednak paladyn posądzi kogoś o działanie na szkodę plemienia, postanowi najpierw rozwiązać problem. Norie chciała pociągnąć Ariannę do tyłu, ale jedyne na czym się skończyło to przysunięcie dłoni przed nią, by w razie czego móc odrzucić ją do tyłu. Na szczęście jednak koń nie zrobił jej krzywdy. Błękitnooka spojrzała na przywódcę oddziału bardzo poważnie i już chciała mu wygarnąć, że zachowuje się nieadekwatnie do swojego stanowiska. Jednak kiedy tamten zaczął machać mieczem, Norie odruchowo położyła dłoń na rękojeści jednego z mieczy. Asekuracyjnie, tak na wszelki wypadek. Dobrze, że ktoś postanowił się odezwać, bo masakra pewnie byłaby nieunikniona. Raczej pogrom, bo masakrować bogu ducha winnych strażników nie chciała, bo nie po to pracowała na reputację paladyna, by teraz ją zaprzepaścić. Craven wyglądał na takiego człowieczka, który najodważniejszy jest za bezpiecznymi murami. Jego kompani na szczęście mieli o wiele więcej oleju w głowie, także i Norie oraz reszta magów zostali poprowadzeni w stronę zleceniodawcy. Postanowiła nie skomentować impertynencji przywódcy oddziału, który być może posłałby swoich żołnierzy na śmierć, samemu uciekając z pola bitwy. Wiele słów cisnęło jej się na usta, jednak wypowiadając je teraz zapewne naraziłaby dobro grupy, którą miała pod sobą. Z całej tej trójki mogła z daleka wyglądać na bardziej doświadczoną, może ze względu na high levelowy equip, a może dlatego że w zbroi wyglądała nieco groźnie. Kto tam jednak by się bał białowłosej paladyn, która przecież większość osób wita z uśmiechem na twarzy. Rzadko kiedy komuś złorzeczy, a nawet jeśli to potem ma z tego powodu wyrzuty sumienia.
Idąc za łucznikiem nornica dostrzegła owinięte ciała. Zrobiło jej się przykro z powodu tych ludzi i smutno, że tak wielu musiało polec. Nawet dzieci nie oszczędzono co jeszcze bardziej ją dołowało z jednej strony, zaś z drugiej natomiast motywowało by nie zawieźć towarzyszy i ludzi żyjących w tej wiosce.
Z namiotu wyszedł zdenerwowany Craven, najwyraźniej od wodza otrzymał bezpośrednio informacje o tym, że zostali wezwani magowie. Czy tamten musiał być naprawdę tak nietolerancyjny? Być może był wierny jakiejś tradycji, która nakazywała zerwanie kontaktów ze światem zewnętrznym, jednak Norie ani nie była specjalistką od kultur pustynnych plemion, ani też nie chciała wnikać w to delikatne tabu. Może gość po prostu był cięty na wszystkich? A może chciał coś udowodnić! Pewnie zamierzał sam pokonać te małpy, ale mu ewidentnie nie wyszło.
Kiedy tylko weszli, Norie ukłoniła się jak na rycerza przystało, czyli przyklękła na moment na jedno kolano, po czym wstała, kiedy wódz przywitał ich. Należało osobom wyżej w hierarchii okazać szacunek, w końcu taki wódz w wiosce był na pewno wyżej niż przyjezdni. Kiedy dostali poleceni by spocząć, Norie przysiadła w wyznaczonym miejscu. Wysłuchała co jej towarzysze mieli do powiedzenia, a następnie ona sama się odezwała.
- Norie Azure Bringer Amanohokosaka, paladyn z Fairy Tail – powiedziała dumnie, by przy okazji nadrobić trochę ich wizerunku, który mógł zepsuć oschły ton Macha. Następnie sięgnęła po kubek i nalała do niego wody, o ile rzecz jasna wcześniej jej tam nie było. Potem powolutku zaczęła próbować owoców popijając wodą. Miecze miała położone obok swojego siedliska, by nie przeszkadzały jej w rozmowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   23.02.16 21:33

Tavos spoglądał na każdego z przybyłych z równą uwagą i skupieniem. Twarz jego tak jak wcześniej nie zdradzała żadnych emocji, wręcz się nie poruszała. Jedynie oczy błądziły od jednej osoby do drugiej, gdy te zabierały głos.

Paladyn... - powtórzył cicho, jak gdyby chciał sobie coś przypomnieć. Sława Norie wciąż nie dorastała nawet do pięt poklaskiem jakim w swoim czasie cieszyła się pamiętna Titania, jednak tu i ówdzie można było spotkać osoby opowiadające o nietypowej paladynce z Fairy Tail i jej dokonaniach. Najwidoczniej jeden z kupców, spotkanych podczas wędrówki, musiał coś przy kuflu dwójniaka chlapnąć na jej temat gdyż oczy wodza rozszerzył się na moment by później z powrotem utkwić na dziewczynie. - Dobrze więc. Pomówmy o zleceniu. Od początku. Jakiś czas temu nasi łowcy donieśli o dziwnych istotach, które dojrzeli podczas polowań. Stwory te przypominały przerośnięte goryle, z wyjątkiem sierści, a raczej jej braku. Prawie całe ciało było pokryte łuskami dość twardymi by oprzeć się grotowi strzały. Nie pytajcie się mnie skąd to wiem, Ci debile próbowali to coś upolować. Nie minął tydzień i zaczęły się ataki na nasze stada koni. Wiedziałem do czego to może doprowadzić więc zarządziłem wymarsz. Niestety. Dopadli nas podczas podróży. Około dwunastu osobników. Odpędziliśmy ich, lecz z powodu rannych nie mogliśmy kontynuować marszu. Osiedliśmy tymczasowo tutaj. Dobrze, że wysłałem wcześniej listy do gildii magicznych. Wczoraj nastąpił najmocniejszy jak dotąd atak. Naliczyłem ich dwudziestu ale mogło być nawet więcej. Przedarli się przez ostrokół, zniszczyli wał ziemny. Zdążyli nawet stratować kilka namiotów zanim ich odparliśmy. Kilku raniliśmy a dwa truchła czekają na spalenie. Jak chcecie je obejrzeć to leżą za wyrwą. - Z początku patrzył się im prosto w oczy, każdemu po kolei. Gdy jednak doszedł do wydarzeń wczorajszej nocy spuścił wzrok. Widać było po nim winę jaką sam siebie obarczał za taki, a nie inny rozwój wydarzeń. Może gdyby kontynuowali podróż nie doszło by do tego wszystkiego. Może Ci ludzie by żyli. - Musicie nam pomóc. Nie przetrwamy kolejnego takiego ataku. O nagrodę martwić się nie musicie. Krzywdy wam zrobić nie pozwolę. Dwadzieścia tysięcy klejnotów do podziału. No, powiedzmy dwadzieścia jeden, żeby na troje było łatwiej podzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   24.02.16 20:08

Sama przynależność do Fairy Tail była czymś znaczącym całkiem wiele. Przede wszystkim można było po gildii wywnioskować jakim kto może być człowiekiem, chociaż nie zawsze to się aplikowało. W znacznej większości członkowie Fairy Tail uznawali siebie wzajemnie jako członków rodziny, a raczej tak myślała Nornica kiedy przebywała pośród kompanów. Każdy był gotowy stanąć ramię w ramię, by obronić dobre imię gildii, jednak jak było rzeczywiście? Nie wiadomo. Wróżki były bardzo nieprzewidywalne w swojej destruktywnej naturze i płatały wielokrotnie Radzie Magicznej figle. Można cudem nazwać to, że z powodu szkód gildia nie została jeszcze rozwiązana! Z drugiej strony taki był ich charakter, chociaż swoją drogą mogli już mieć praktycznie kolejną generacje bohaterów gildyjnych. Norie stopniowo, kroczek po kroczku zbliżała się do sławy Titanii, chociaż przed nią jeszcze daleka droga. Nietypowej paladynce również sławy troszkę przyniosły igrzyska magiczne jak zresztą każdemu członkowi gildii, który uczestniczył w nich. Trzecie miejsce to jest coś, chociaż do pierwszego miejsca starej kadry brakowało im troszkę. No nic, w przyszłych igrzyskach Norie da z siebie 250% i odbije sobie to w walkach. Swoją drogą dziwiło ją to, że w tym roku walk nie było, a same konkurencje. Może organizatorzy nie byli pewni co do tego czy można je ponownie rozpocząć? Może wyszłyby przy tym niesnaski wszystkich gildii? Na pewno, chociaż według Norie to wyszłoby na dobre. Każdy każdego lepiej zrozumiałby podczas walki, gdyż wtedy obaj walczący dotykają swoich dusz i widzą siebie takim jakim ktoś jest.
Norie praktycznie tak samo jak w szatni, tak i teraz wykonywała analizę tego co powiedział wódz. Przetwarzała wszystkie informacje jakie wpływały, niczym magia Archiwum tylko w ludzkim wydaniu. Stworzenia były łuskowate i radziły sobie ze strzałami, które bądź co bądź zwykle przebijają pancerze bo to strzały lecące z dużą prędkością. Norie będzie musiała się bardziej postarać by coś takiego przeciąć, ale wiadomo że każdy jaszczur ma gdzieś miękkie miejsce, by móc się poruszać. Na pewno takim newralgicznym punktem mogą być oczy czy też pachy albo pachwiny. Skoro to były goryle to fizjologią w kwestii poruszania się i kształtem ciała niezbyt powinny odbiegać od ludzi. No poza ogonem, który pewnie służył im jeszcze do walki. Stworzenia atakowały konie, być może dlatego że upodobały sobie mięso tych zwierząt. Na dodatek wykazywały się inteligencją, gdyż specjalnie wykonały atak by zmusić nomadów do przemieszczenia się, a wczoraj jeszcze kiedy ich obrona była słabsza zaatakowały. Ten przeciwnik na pewno nie jest głupi i walka może być problematyczna, mało tego trzeba będzie uważać, gdyż najmniejszy błąd może kosztować ich życie lub dotkliwe rany.
- Z chęcią obejrzymy ciała. Być może czegoś się dowiemy i przy okazji wyłapiemy miększe miejsca. Wydaje mi się, że te stworzenia nie są dzikie i myślą nad atakami, gdyż każdy z ich ruchów wydawał się przemyślany. Najpierw zaatakowały stado koni przez co zmusiły was do przeniesienia się, a podczas tego znowu przeprowadziły atak. Teraz specjalnie tutaj was uziemiły i przeprowadziły kolejny atak. Postępują jak bardzo sprytne drapieżniki, godny przeciwnik dla magów można powiedzieć – rzekła i zjadła kolejny owoc, po czym wstała – Kiedy nastąpiły ataki? W nocy czy za dnia? – zapytała. To było ważne, chociaż… jeśli to jaszczurki to pewnie za dnia, bo lubią ciepło. Oczywiście liczyła też na to, że jej kompani się wypowiedzą, a co do nagrody… bardziej dla niej liczyła się pomoc tym ludziom dlatego klejnoty nie były istotne. Najwyżej odda im mieszek. W każdym razie po uzyskaniu odpowiedzi, skierowała się w stronę miejsca, gdzie powinny leżeć zwłoki małpojaszczurek. Oczywiście przed wyjściem podniosła z podłogi miecze i założyła je sobie na plecy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   25.02.16 19:23

Podczas rozmowy Aria usiadła i zaczęła się częstować. W końcu pokonali trochę drogi, a nie miała ochoty mieszać się w paplaninę. Wystarczająco nagadała się na przesłuchaniu, niech więc teraz jej towarzysze podtrzymują rozmowę. Niby nie chciała się wtrącać jednak słuchała wszystkiego uważnie... Jaszczuro-goryle i tylko 21.000 klejnotów do podziału? Spodziewała się większej sumy, ale o niej będzie można pogadać po wykonaniu misji. Pomysł z zbadaniem anatomii bardzo się jej spodobał, aczkolwiek mogą być problemy, gdyż jej bronią jej wachlarz, sztylet i bicz. Nic cięższego, ani mocniejszego nie posiadała, ale jednak napawało ją optymizmem, że zdążyła zakupić u kowala ognioodporne ciuszki. Teraz przynajmniej nie musiałaby się wstydzić, bo by nie spłonęły. W sumie tak średnio zrobiła, że wybrała akurat spódniczkę. Trzymała się towarzyszy i dopóki nie musiała ingerować, nie robiła tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   26.02.16 15:33

Mach odchylił się do tyłu i oparł się na rękach. Nic nie jadł, bo nie był głodny. W drodze do wioski zgłodniał, więc wtedy zaspokoił tę potrzebę.
- Też chętnie zobaczę te jaszczury.- Powiedział chłopak, zainteresowany konkretnymi informacjami, które właśnie otrzymali. Czekał też na odpowiedź na pytanie Norie, dotyczące pory ataku stworzeń. To mogło być ważne.
Mach miał jeszcze kilka pytań, ale postanowił zaczekać z nimi aż pójdą oglądać truchła stworzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   29.02.16 22:25

Mężczyzna słuchał w milczeniu magów, którzy wykorzystali sytuację by posilić się i zregenerować chociaż trochę swoje siły. Jedynym odgłosem jaki dochodził z jego okolic był dźwięk stykania palcami stolik lezący na prawo do miejsca w którym siedział. Stukanie było miarowe, powolne, połączone z dostojnym głaskaniem brody. Tavos nie tylko ich słuchał ale też wyrabiał sobie o nich zdanie. Analizował treść ich wypowiedzi, ton, język ciała. Widac było iż nie był wodzem z przypadku. Miał w zwyczaju oceniać ludzi już po kilku minutach spędzonych z nimi, zwykle zresztą trafnie.

- Dobrze więc, nie ma co marnować czasu. Chodźmy obejrzeć cielska. - Wstał niemal bezszelestnie, co było nie lada wyczynem dla człowieka jego postury. Mierzący przynajmniej metr osiemdziesiąt, o barczystej budowie ciała wódz musiał przejść bokiem przez wejście do namiotu by nie zahaczyć o materiał z którego był zbudowany. Gdy już wyszedł poprawił chwyt na sporym, dwuręcznym toporze, którego złapał przy wyjściu i założył go sobie na plecy. - Tędy - warknął dość niemiło wskazując by poszli za nim. - Pierwsze ataki miały miejsce za dnia. Myśleliśmy więc, że w nocy będzie spokojnie. Jednak to czego skutki widzicie na około zostało zrobione w nocy. - Wódz stąpał po terenie obozu niczym rasowy wiking. Z nogi na nogę przenosząc swój ciężar, kołysząc się przy tym dość groteskowo.

Gdy wyszli przez dziurę poza obręb obozu poprowadził ich na lewo, tam leżały już dwie małpojaszczurki. Jedna była nabita na ostrokół z naostrzonym i zakrwawionym drewnianym palem wystającym z pleców. Bliżej wału leżała druga, poprzebijana wieloma włóczniami. Znalazło się tez w niej kilka strzał. Widocznie z bliższej odległości grotom udawało się przebić pancerz stworów lub też łucznicy celowali w nieosłonięte miejsca. Obie mierzyły sobie około 2m wysokości, a szerokie były przynajmniej jak półtora Tavos, bądź i więcej. Większość ciała miały pokryte gadzimi łuskami, jednak można było dojrzeć też kilka nieregularnych plam wystającej sierści. Uwagę zwracały też nienaturalnie wielkie dłonie, proporcjami nieprzypominające żaden znany gatunek człekokształtnych. - I jak wrażenia? - spytał Tavos opierając się na swoim toporze. - Normalnie byśmy coś takiego oporządzili i usmażyli na kolację. Ale boję się, że ludzie mi od tego pochorują. Róbcie co masie robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   01.03.16 18:40

Trzeba przyznać, że sprzęt wodza budził podziw a końcu rzadko spotyka się dwuręczne topory w dzisiejszych czasach. Była to dosyć dobra broń przeciwko wielu przeciwnikom na raz, praktycznie tak samo jak dwuręczne miecze z tym, że topór radził sobie nieco lepiej jeśli doszło do pojedynku 1 na 1. Toporem można było przejść do zażartej ofensywy i szturmować przeciwnika, jednak było się w zdecydowanie gorszej pozycji kiedy przychodziło do obrony. Mało tego wódz poruszał się dosyć cicho jak na takiego giganta, ale nikt nigdy nie powiedział że duży musi być wolny ani niezgrabny. To był tylko okrutny stereotyp jaki plebs stworzył by prześmiewać rycerzy wielkiej postury. Skąd się to wzięło? Z wizerunku ociężałej straży magnackiej, która zwykle dzień spędzała na przepijaniu wypłaty a nie treningu jak na żołnierzy przystało. Trudne tereny miały coś w sobie. Ludzie nigdy nie próżnowali, a te osoby, które nie chciały pracować z czystego lenistwa zazwyczaj ginęły lub były wykluczane ze stada i dopiero potem nadchodziła zbawienna śmierć. Nie dziwiła się, że mężczyzna jest zdenerwowany, w końcu coś próbuje zniszczyć owoc jego długotrwałej pracy, a na dodatek jak na dobrego przywódcę przystało dbał o swoich ludzi. Norie kiedyś chciałaby być na tyle silna, by móc przewodzić grupie jednak brakowało jej paru elementów dobrego przywódcy. Może i nadałaby się do zagrzewania do walki, jednak nie dałaby rady przewodzić całej konfrontacji. Mogła zrobić tylko to co w jej mocy, by towarzyszy nie spotkała krzywda.
Szła tuż za wodzem, kiedy ten opowiadał. Najwidoczniej stworzenia radziły sobie tak samo dobrze za dnia jak i w nocy. Może to ze względu na cechy małpy oraz jaszczurki? Coś tam słyszała, że rzekomo niektóre gatunki jaszczurów są w stanie widzieć w ciemnościach. Może dlatego mogły atakować za dnia jak i w nocy?
W końcu zostali doprowadzeni do ciał dwóch małpojaszczurek. Wyglądało to bardziej jak goryl z łuskami, ale rozmiarów temu czemuś nie można było odmówić. Były ogromne chociaż wyglądało na to, że odpowiednio silne uderzenie powinno być w stanie się przebić. Prędzej łucznicy celowali w nieosłonięte miejsca, bo wiadomo że im dalej leci strzała tym większego rozpędu nabiera kiedy spada. Grawitacja i te sprawy, chyba że tamci strzelali z kusz ale również im dalej poleci tym mocniej się przebije rzecz jasna do pewnego punktu. Na próbę Norie ściągnęła z pleców jeden z mieczy i poszukała nienaruszonego miejsca gdzie znajdują się łuski małpojaszczurki, a następnie spróbowała wbić miecz. Po co to było? Chciała ocenić jak dużo siły będzie musiała włożyć by przez to się przebić. Paladyn miała naprawdę sporo siły, więc mogła tą granicę testować, by w środku walki nie okazało się że uderzyła za lekko. Jeśli to coś miało fizjologię jaszczurki i goryla to znaczy, że mniej lub bardziej można je zranić w tych samych miejscach co człowieka. Czyli pachwiny, pachy, szyja lub wszelkie inne miejsca zgięć. Po tym jak „przetestowała” twardość łusek, strzepnęła krew na ziemię z ostrza i schowała miecz.
- Dosyć paskudne stworzenia. Tak naprawdę mamy dwie opcje. Albo poczekać tu i się bronić, przy czym narazi to ludność albo my pójdziemy w ramach przynęty. Moglibyśmy udawać karawanę czy coś takiego i wtedy najpewniej by nas zaatakowały. Wyeliminujemy część z nich jeśli nie wszystkie, ale to wszystko i tak będzie miało na celu śledzenie ich. Dopóki nie dorwiemy się do ich siedliska, dopóty będą wracać. W każdym razie preferuję opcje drugą, jednakże by uniknąć tego że małpy nas oszukają to ktoś z nas zostanie w obozie by bronić się z resztą. Powinna to być osoba, która słabiej sobie poradzi w otwartej konfrontacji– wyjawiła swój tajemny plan Norie. W sumie w obozie o wiele łatwiej jest się bronić, a wyjść powinny tylko osoby które czują się pewnie względem swoich umiejętności bojowych na otwartym terenie. Na pewno pójdzie ona w teren, a Mach oraz Arianna mogli zdecydować które z nich zostanie by bronić obozu w razie czego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   02.03.16 9:55

Gorylo-Jaszczury robiły wrażenie. Chłopak obszedł naokoło oba cielska, przyglądając się zadanym im ranom. Jedno cielsko było jeszcze w miarę nie tkięte (jedyne co to nabicie na pal). Mach postanowił coś sprawdzić, ale to za chwilę. Najpierw musiał się odnieść do propozycji Norie.
- Nie wiem czy udawanie jakiejś karawany jest konieczne, ale zdecydowaniem opowiadam się za zrobienie tym gado-ssakom wjazd na kwadrat.
Potem zaś odwrócił się w stronę hybrydy nabitej na pal i powiedział głośno, chyba do wieśniaków.
- Zdejmijcie to truchło z pala i rozwieście je na wale, czy coś. Chcę sprawdzić coś ważnego.
Mach był niecierpliwy. Ale nie był głupi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   05.03.16 10:15

Aria postanowiła się nie odzywać, by nie powiedzieć przez przypadek czegoś nieporzadanego. Gdy wódz podniósł się momentalnie odłożyła jedzenie i rozdziawiła oczy. Nie wyglądał na takiego wielgachnego, do tego jeszcze ten topór jest dwuręczny. Nic dziwnego, ze był wodzem. Chód miał wyjątkowo lekki i cichy, ale potwory były gorsze. Jedne z najbrzydszych, najgorszych miekszanek które mogą byc. Dziewczyna tez postanowila zbadać ciało przeciwnika. Nie zeby mogła sie dowiedzieć od steków bólu, jedynie wyczucie czy twój czar przeszedł przez ciało czy nie. Gdy Norie i Mach skończyli badania różowowłosa podeszła do drugiego truchła i użyła błyskawicy. Najpierw wycelowała w klatkę piersiowe, następnie w głowę, a na końcu rękę i nogę. Jej humor bedzie zależny od uzyskanych rezultatów. Wyjmie wachlarz i tez zbada możliwości przecięcia łusek.



*tutaj nie jestem pewna ile ;-;*-300=troche mniej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   08.03.16 19:20

Wódz stał niewzruszony obserwując jak trójka magów dokonuje oględzin dwóch małp jakie udało im się ubić podczas ostatniego ataku. Pierwsza do trucheł podeszła Norie próbując wbić miecz w jeden w ramię jednej z małpojaszczurek. Po kilku sekundach zwiększania siły nacisku łuski w końcu ustąpiły przed ostrzem. Zbroja płytowa to to nie była, lecz paladynka musiała przyznać iż dużo do jej wytrzymałości  nie brakowało. Prośba Macha spowodowała dość niemiłe spojrzenie Tavosa. Najwyraźniej wódz nie lubił gdy ktokolwiek prócz niego wydawał tu rozkazy. Prócz gniewnego spojrzenia żadne inne nieprzyjemności młodego maga Raven Tail nie spotkały. - A cóż chcesz sprawdzić mości Machu? Cielska to spore i ciężkie. A mi żal ludzi do wysłania na twe usługi gdy powinni wał przed nocą naprawiać. - Pomimo wcześniejszego groźnego nastawienia w głosie Tavosa nie można było wyczuć wrogości. Raczej sceptycyzm, w końcu po co ruszać ciało skoro tam tak spokojnie leży? Tak przynajmniej mógł pomyśleć ktoś, kogo nigdy w życiu nie obchodziły czary i magia. Ostatnia do swoich oględzin przystąpiła Arianna. Używając swojego zaklęcia zaczęła atakować newralgiczne punkty na ciele stwora. Pech chciał, że łuski były zrobione z tkanki kostnej, a jak wiadomo kość jest bardzo słabym przewodnikiem. Większość mocy zaklęcia została odbita. Bez reakcji żyjącego osobnika nie sposób było określić jaka była reakcja organizmu na te ładunki które się przedostały. Dziewczyna jednak mogła zauważyć poruszający się delikatnie jeden z palców u dłoni. Cóż, lepsze to niż nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   08.03.16 23:40

Mach spojrzał na wodza. Najwyraźniej ich charaktery do siebie nie pasowały. Nie Macha problem.
- Po pierwsze, chcę sprawdzić to co sprawdzili oni.- Wytknął palcami Arię i Norie.- Tylko w bardziej bitewnej pozycji. Worki treningowe nie leżą na ziemi, tylko wiszą, prawda? A po drugie ciekawi mnie, czy te małpiszony mają jakąś inteligencję.
Powszechnie wiadomo było - przynajmniej dla zainteresowanych - że niektóre gatunki zwierząt miałły zakodowane w głowie, żeby nie zbliżać się do trucheł własnego gatunku. Mach spotkał kiedyś człowieka z Zachodu, który na ogrodzeniu swojego pastwiska wieszał martwe kojoty, by ich pobratymcy nie zbliżali się do chodzących tam krów. Ludzkie głowy na palach też skutecznie odstraszają pewne naczelne.
- Może gady cofną się widząc kilku "swoich", którzy stracili życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   10.03.16 18:08

Skoro już Norie wyceniła jak dużo siły będzie potrzeba do walki z tymi małpami to mogła właściwie przygotować się do walki. Wiedziała o tym, że jakiś czas po śmierci skóra jest mniej twarda i bardziej podatna na zniszczenia z powodu nienapiętych mięśni, które też stanowiły jakiś opór. Będzie musiała praktycznie ciąć coś zbliżonego do płytowych zbroi, ale mając dwa dwuręczne miecze, które swoje ważyły oraz siłę to opracowała już w głowie plan. Najpewniej będzie wykorzystywać swoje miecze jak nożyce do metalu, by wydobyć spod tych łusek miękkie wnętrze. Wolała nie dać się oblać jakimiś sokami czy innym świństwem z ciała tych małp, dlatego to chyba będzie ostateczność jeśli dojdzie do bezpośredniego starcia. Z drugiej jednak strony skoro normalnie jest w stanie naruszyć tą skórę przy pomocy siły to może nawet nie trzeba będzie jej wkładać tak wiele. W końcu miała na podorędziu jedno specjalne zaklęcie, które zwiększa ostrość broni. Nigdy nie zawiodła się na Reforgu plus… to zawsze da jej dodatkową ochronę jeśli zajdzie taka potrzeba.
Magia Arianny natomiast przyniosła naprawdę mierny skutek, zwłaszcza patrząc że nawet całe ciało nie drgnęło, a tylko palec. No nic, może to zrobić dużo więcej na żywym przeciwniku? To wyglądało jak jakiś piorun czy coś takiego, a Norie nie była ekspertem od fizyki więc ciężej było jej wyciągnąć wnioski typowo naukowe. Ważne, że tak średnio to zadziałało i Ariannie będzie trzeba podczas starcia pomóc. Wypuszczenie jej jako przynęty nie wchodzi w grę. Na pewno nie w takim przypadku, kiedy jej czar okazał się nieefektywny na martwym gorylu. Ciekawa była tylko tego jakie podejście ma do tego Mach? Po co chciał wieszać ciało? Żeby sprowokować małpy do ataku? Może by się dało, w końcu wyglądały na inteligentne, ale to nadal dzikie zwierzęta więc pewnie efekt mógł być dwojaki. Albo się przestraszą albo zaatakują, nie wiadomo. Dopiero chwilę potem doprecyzował o co mu dokładnie chodziło.
Chciał po prostu zrobić z tego worek treningowy i przetestować w taki sposób swoją magię. Nie głupie podejście, a zawsze i tak będzie opcja nastraszenia zwierząt. W każdym razie jeśli wódz się nie kwapił do wysłania ludzi to paladyn postanowiła przetestować swój udźwig. Założyła miecz na plecy i podeszła bliżej do małpy, by się zaprzeć o jej podbrzusze i spróbować ją ściągnąć z pala, a przy okazji jak najmniej się pobrudzić. Rzecz jasna najprościej by było spróbować ją unieść na prostych rękach jak sztangę dlatego tego spróbowała najpierw. Jak się jej uda to po prostu poprosi wodza o jakieś liny i przywiąże się małpę do wała. Najlepiej za ręce oraz tors, by lina nie pękła. Potem zostało tylko dać magowi Raven Tali się bawić. Zresztą to także był test siły dla samej paladyn czy bez pomocy mieczy również da radę z tym czymś walczyć. Jeśli da radę podnieść to znaczy, że też da radę tym czymś rzucić albo zrzucić z siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   11.03.16 16:33

Miałam nadzieje, że gładko pójdzie, ale w czasie testowania efektowności moich zaklęć zaraz moj humor słabł. Mój pech naprawdę nie jest śmieszny, a czemu te łuski są takie! Nie mogłam mieć jakieś normalnej, czyli niefizycznej magii? W sensie takiej łamiącej reguły, jakieś pociski ciemności czy jak. Będzie bardzo trudno, dlaczego akurat izolator? Będę musiała się nawymyślać, bo z tego co widze bicz ani wachlarz nie pomogą. Będę musiała atakować ich oczy, by oślepić, a potem postarać się walnąć jednego drugim! To jest plan! Podniosłam się i popatrzyłam znow na obrzydliwca. W walce lepiej pozna ich anatomię i zachowania. Jak wcześniej powstrzymam sie od wypowiedzi, by nie byc wredna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   16.03.16 22:07

Oczy Macha napotkały twarde, wręcz stalowe spojrzenie wodza koczowników. Nie obchodziło go to jak rozwiążą ten problem. Priorytetem dla niego było bezpieczeństwo jego poddanych i nie miał zamiaru marnować ich siły, a co za tym idzie zdolności bojowych dla jakiegoś podrostka z gildii magicznej. Tavos nie był jednak głupcem do którego nie docierały żadne argumenty. Gdy tylko chłopak wspomniał o kwestii psychologicznej ten podrapał się po swojej brodzie w zamyśleniu. - Hej! Przyślijcie tu 4 rosłych chłopów! Mam dla nich zadanie! - Krzyknął odwracając się w stronę wioski. Zanim jednak ktokolwiek zdążył przejść przez wyrwę w wale Norie już stała przy zwłokach próbując zepchnąć je z zaostrzonego pala.
Ku zdziwieniu Tavosa jak i pewnie reszty magów dziewczynie całkiem sprawnie udała się ta sztuka i już po kilkunastu sekundach napiętych do granic możliwości mięśni truchło stwora wylądowało z niemałym hukiem na ziemi. Wtedy też podbiegło czterech mężczyzn ciągnąc za sobą wóz na który zapakowali ciało. Po pół godzinie jęków, stęków i przekleństw w wielu językach małpi trup wisiał już na wale, obok wyrwy. Przywiązany za ręce oraz nogi paradował w typowej pozycji X mając nadzieje, że inni mu podobni na jego widok ominą to miejsce szerokim łukiem. - Gotowe. Możesz czynić swoją powinność magu - zakomunikował wódz , gdy żołnierze na wale dali sygnał iż skończyli. Nie patrzył się jednak na niego. W ogóle nie spoglądał na żadnego z nich czy nawet na potwora. Gdy tylko otrzymał sygnał zadarł głowę do góry spoglądając na słońce górujące nad nimi. Gwiazda była jeszcze wysoko na firmamencie, jednak już osiągnęła swój najwyższy punkt i z każdą chwilą opadała kierując się ku horyzontowi.

// Mach wyślij mi swoją Kartę Magii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   16.03.16 23:55

- Nie nazwałbym tego powinnością.- Mruknął pod nosem chłopak, po czym prawą ręką sięgnął po przypięty do pasa FWS.- Dzięki.- Dodał skinąwszy głową do Norie i mężczyzn, którzy dźwigali cielsko.
Wycofał się na dobre dziesięć metrów od wału, rozkręcił koło swojej broni, które przyspieszyło wydając z siebie dźwięki motocyklowego silnika. Głęboki oddech i... Ruszył! Wykorzystując pełną siłę rozbiegu, odbił się jakiś metr przed fortyfikacją starając się wyskoczyć mniej więcej na wysokość pyska małpo-jaszczura. Miał zamiar wpaść na niego, wykonując pchnięcie swoją bronią w samo centrum twarzoczaszki gada, potem odbić się do tyłu, możliwie upadając na nogi. Finalnie chciał płynnie przejść do pozycji w której mógłby przebiec pod pachą stworzenia.
Po pierwszej próbie oceni wynik uderzenia. Następnie odwróci się do Norie i Arii rzucając:
- Co zamierzacie zrobić? Ruszamy? Bronimy?- Obrzuci je wyczekującym spojrzeniem. On już swoje zdanie na ten temat wyraził. Potem doda jeszcze: - Dajcie mi w każdym razie z pół godziny na zabawę.
W tym czasie (i możliwie jak najdłużej) Mach będzie powtarzał manewry podobne do pierwszego (ale zamiast wykorzystując koło, uderzał zwyczajnie bokiem dłoni), pod różnymi kątami i z różnych odległości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   18.03.16 2:43

Paladyn nie znała się na anatomii goryli, ani też nie była zoologiem. Wiedziała jednak jaki jest jej udźwig, a raczej jakie rzeczy miała kiedyś okazję podnosić. Na pewno 150 kilogramów nie byłoby dla niej wyczynem, ba nawet przy takim czymś by się nie spociła zwłaszcza, że jej pancerz mógł ważyć tak z 5 razy tyle w chwili obecnej a mogła się poruszać jak gdyby nigdy nic. Tak samo paladyn była w stanie utrzymać się na plecach minotaura podczas igrzysk co też było nie lada wyczynem, ale tu chyba zaważyło raczej to, że musiała się trochę pogimnastykować by móc ściągnąć to ociężałe cielsko z palu. Dziwiła się, że te małpy tyle ważą, bo w teorii jej konstrukty powinny być bardzo zbliżonej wagi, zwłaszcza że jej magia wymagała ogromnej siły fizycznej by wykorzystać jakikolwiek czar. Paladyn dumnie przetarła czoło i zarzuciła na bok grzyweczką, kiedy truchło legło u jej stóp, a potem pojawili się mężczyźni, którzy zawieźli je w odpowiednie miejsce oraz przywiązali. Była bardzo ciekawa tej strategii, którą wymyślił Mach. Zresztą chłopak mimo bycia z Raven Tail wydawał się dosyć sympatyczny, dlatego Norie też miło się do niego uśmiechnęła kiedy jej podziękował. No a potem przyszła kolej na sztuczki, które mag wykonywał. Trzeba przyznać, że szybkości mu nie było brak chociaż pewnie siłę uderzenia jakoś będzie nadrabiał tym czymś czym uderza. W innym wypadku nie potrzebowałby broni, a to wyglądało na broń trochę. Zresztą odpadała też opcja, że mag Raven Tail był sam z siebie silny, bo wtedy nie taszczył by pojazdu przez środek miasta, będąc zlanym potem.
- Proponuje by ktoś tu został. Nie wiemy jak bardzo inteligentne są te małpojaszczurki, więc jeśli wyruszymy wszyscy to mogą skorzystać z okazji i zaatakować ludzi. Z drugiej jednak strony możemy pomóc dokończyć fortyfikacje i wyruszyć. Wybór należy do Ciebie – spojrzała na Ariannę, która teraz powinna podjąć decyzję. Tak, właśnie młodej wróżce przyszło zadecydować jak mają postąpić. Najwyraźniej Machowi było wszystko jedno, zresztą Norie tak samo więc wystarczyło, że dziewczę obierze jedną z opcji. Z wyczekiwaniem patrzyła białowłosa co też rudzielec zadecyduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   18.03.16 18:56

Kurczę, ale ona jest silna, a ten Mach to cwany gość. Tylko ja taka niewiadoma jaka i dodatkowo moja magia jest jedna z najbardziej bezużytecznych w tym wypadku. Patrzyła smutnym wzrokiem na towarzyszy... Ona miała zadecydować? Najlepiej zwalić wszystko na Arię, a później jak coś będzie nie tak zwalić na nią winę. Taka taktyka jest bardzo dobra, aczkolwiek nie w jej aktualnym położeniu, że to ona ma decydować. W sumie warto byłoby naprawić "mur", a czy to dzien czy noc małpom nie przeszkadza.
- Najlepiej będzie zostać i naprawić obronę, bo w końcu małpom nie robi różnicy czy noc czy dzień... Ale niby nam będzie ciemność przeszkadzała w walce. Owszem jedna osoba przydałoby się by została i pomagała naprawiać. Pozostała dwójka udałaby sie na rozeznanie, zwiady. Jako iż moja magia jest jaka jest ja zostanę w obozie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.03.16 22:17

Odgłos jaki wydała z siebie broń kruka wielu mógł zaskoczyć. Na wodzu jednak nie robiło to większego wrażenia, bądź po prostu nie dawał tego po sobie poznać. Kręcące się ostrze forward wheel shooter'a wbiło się w twarz goryla na wysokości miękkich warg stwora. Z tego też względu rozryło mu tą część ciała jakby po uderzeniu sporego miecza. Spora dawka czarnej już krwi trysnęła chwilę później kierując się na prawo do Macha. Na szczęście nie zdążyła go ubrudzić, gdyż chłopak odbił się od stwora chwile wcześniej i wylądował na ziemi przez chwile łapiąc równowagę. Jego późniejsze ciosy dłonią nie robiły nawet na martwej małpojaszczurce żadnego wrażenia. W miejscach osłoniętych łuskami napotykał na twardą powierzchnię której z pewnością zwykła, ludzka pięść nie przebije. Natomiast w nieosłoniętych plamach na powierzchni stworów bądź w miejscach newralgicznych takich jak pachwiny mógł odczuć opór tkanek mięśniowych, bardzo mocno rozwiniętych. Koniec końców magowie mogli dodać kolejny słaby punkt do listy którą wcześniej przygotowali, czyli twarz.

Następnie przyszedł czas na ostatnie narady i decyzje. Cała moc decyzyjna została oddana w ręce Arianny. Ta, świadoma ułomności swojej magii zdecydowała posłać Norie i Macha na poszukiwanie siedliska stworów, sama w tym czasie zostając i wzmacniając ochronę obozowiska. Co w tym czasie robił Tavos? Ano stał tylko i wpatrywał się w jeden stały punkt na horyzoncie. Ze zmarszczonymi oczami wydawało się, iż próbował tam coś dojrzeć, a grymasy na jego twarzy zdawały się mówić jasno iż nad czymś się mocno zastanawia. W końcu skończył swój dziwny rytuał, złapał za swój topór i z powrotem zarzucił go na plecy. - Jak już skończycie, niech osoba która zostanie przyjdzie do namiotu. Trzeba będzie omówić strategie obronną. - mruknął powoli krocząc z powrotem w stronę wioski. Gdy przeszedł przez wyrwę mogli usłyszeć jak wydziera się na swoich podwładnych by brali się w końcu do roboty przy naprawie umocnień.

Arianna raczej nie miała dużego wyboru, skoro zdecydowała się zostać na miejscu musi udać się za wodzem do namiotu. Prawdziwe teraz zadanie stało natomiast przed parą magów z do niedawna wrogich sobie gildii. Norie i Mach musieli opracować plan działania. Przede wszystkim gdzie się udać, czy chcą tylko zrobić rekonesans czy może tak zwany "wjazd na chatę". No i jak zamierzają odnaleźć siedlisko stworów. Jeżeli będą skłonni spojrzeć w dół powinni zauważyć liczne ślady zostawione przez małpojaszczurki w odsłoniętej glebie, jaka otaczała obóz. Ślady były dość rozlegle rozmieszczone i prowadziły w kierunku od północy aż na wschód. Na północy z pozoru nie było nic widać gołym okiem prócz bezkresnego stepu, jednak nieco bardziej na zachód mogli dojrzeć niewielkie wzgórza. Na wschodzie natomiast górował las, oddalony o kilka dobrych kilometrów od obozowiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   

Powrót do góry Go down
 
Obóz koczowniczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie