IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Obóz koczowniczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Obóz koczowniczy   07.11.14 16:44

First topic message reminder :

Na tej to wiecznej równinie stoi kilkanaście namiotów rozbitych przez ludzi żyjących koczowniczym trybem życia. Ludzie ci, porzucili wszystko co mieli, dla takiego nędznego życia. Po prostu boją się magów po tym, co ich spotkało. Zostali wyniszczeni przez wojnę prowadzoną przez magów, dlatego mają powód do strachu. Ich poziom życia cofnął się w niewyobrażalnym stopniu. Ich jedynym źródłem pożywienia są polowania.
Namioty są praktycznie identyczne. Zrobione z szarego materiału, ocieplanie futrami tego co udało się upolować. Idealnie żeby nie zamarznąć. Są to naprawdę małe namioty, nie można się w nich nawet wyprostować. Wioska często zmienia swoje położenie, dlatego też trudno jest ich znaleźć kiedy się tego pragnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   23.03.16 3:27

Trening pomógł Machowi określić jakie mniej więcej ruchy musi wykonywać. W trakcie walki wszystko będzie się działo dużo szybciej, jednak dzięki tym powtórzeniom będzie wiedział co robić.
- Jeśli mamy iść, to ruszę przodem.- Zadeklarował.- Dajcie mi się tylko rozpędzić.
Mach planował pobiec pierwszy za śladami małp, w celu odkrycia dokąd prowadzą. Potem... Potem się zobaczy. Może się wróci, a może sam zrobi ze wszystkim porządek. Okaże się.
Oczy Macha błysnęły białym światłem i rozległ się dźwięk silnika motocykla.
- Czas na przedstawienie.- Powiedział machnąwszy ręką.- Let's... Henshin!
W powietrzu naokoło niego pojawiły się części, które następnie wniknęły w jego ciało i przykryte zostały "karoserią" tworzącą pancerz. Silnik zaczął pracować głośniej, jakby chłopak dwukrotnie dodał gazu. A potem ruszył tropem gadzin.
Mach zatrzyma się, jeśli zbliży się do lasu, lub jeśli natrafi na jakąś przeszkodę. Gdyby wypatrzył chocby jedną gadzinę, natychmiast zawróci w stronę obozu. Nie ma sensu pakować się w walkę z takimi bestiami bez wsparcia.

*Front Wheel Shooter


3300 - 600 = 2700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   24.03.16 15:33

Tak więc taktycznie postanowiłam zostać w obozie i pomóc przy wzmacnianiu obrony. Spojrzała na swoich towarzyszy wzrokiem pełnym poczucia winy, w końcu zostawia ich sama na obiad dla mutantów. Jednak ona, by tam tylko zawadzała.
- Trzymajcie się tam.
Powiedziałam na wychodnym i udałam się za wodzem. Gdy już byłam jakiś kawałek od wróżki i kruka pomachałam im. To w końcu od nich zależy powodzenie misji, a ja zostałam do pomocy Tavosowi. Weszłam do namiotu i spytałam się mężczyzny.
- To od czego zaczynam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   25.03.16 1:11

Norie na początku przestraszyła się tego dźwięku, który wydała broń Macha z racji tego, że po prostu nie była przyzwyczajona do wydawania jakichkolwiek innych dźwięków przez oręż. Zawsze to było łomotanie metalu o metal kiedy się ścierały ze sobą dwa miecze, a nie jakieś inne dziwne dźwięki dlatego na początku się odsunęła o krok i obserwowała co mag wyczynia.
Także Norie oraz Mach mieli wyruszyć na zwiady, a Arianna zajmie się obroną tego miejsca. Paladyn pożyczyła powodzenia swojej towarzyszce, posłała jej również uśmiech oraz uniosła kciuk w górę na znak, że będzie ok. W końcu sama czuła się jak opiekun tej grupki, bo to ona ich tu ściągnęła i mogłaby sobie nie wybaczyć gdyby cokolwiek im się stało.
- Załatwimy to zanim się małpki połapią – powiedziała, a potem kiwnęła Machowi, że zrozumiała co ma na myśli. Na pewno to będzie lepsza opcja jeśli ktoś wyruszy przodem na zwiad, a wolniejsza paladyn ruszy za nim. Nie była ekspertką w kwestii tropienia, ale widząc ślady domyśliła się gdzie można stworów szukać. One były ogromne więc na pewno nie stąpały lekko, a na dodatek były jaszczurkami co oznaczało że mogą umieć się zakopać czy ukryć gdzieś – Zróbmy wstępny rekonesans. Idź przodem wzdłuż śladów jednak jeśli cokolwiek napotkasz to nie atakuj, a uciekaj. Nie chcemy odsłonić wszystkich naszych kar…t – powiedziała obserwując z ciekawością tą przemianę Macha, a zaraz potem mknął gdzieś w oddali. Norie również miała swój środek transportu, chociaż nieco lepiej przystosowany do trudnych terenów, bo miał własne łapy. Przyzwała swojego smoczka, a następnie na niego wsiadła i zaczęła jechać wzdłuż śladów. Jak paszkwilek wyglądał? Był nieco większy niż przeciętny koń i zrobiony z niebieskiej, płomienistej energii. Paladyn wskoczyła na niego jak wprawny jeździec, a zwierzątko zaczęło przebierać łapami jakby nic Norie nie ważyła dla niego. Norie była bardzo czujna i uważnie obserwowała otoczenie. Z pleców zdjęła Asherę i miała ją w gotowości, by móc w razie czego jakąś małpę potraktować mieczem. Wychodzi na to, że musieli się najpierw udać na wschód. Skoro to małpy to pewnie lubią las i skakać po drzewach czy co tam one robią. Wiedziała, że stworzonka nie należą do głupich, bo ich ataki były skoordynowane i to całkiem nieźle. Nie mogła niedocenić przeciwnika, bo nieuważny myśliwy bardzo szybko stawął się zwierzyną łowną. Poprawiła maskę na swojej głowie i lekko nasunęła ją na twarz. Materiał z kołnierza momentalnie okrył szyję, a sensory w lacrymach uaktywniły się dzięki czemu paladyn miała kąt widzenia 360 stopni.
/ Wizualizacja
600 MM 1 z 4
10750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   01.04.16 19:06

Tak więc zarówno Mach jak i Norie wybrali się w stronę lasu. Czy był to wybór rozsądny? Nie wiadomo. Wszystko okaże się w niedalekiej przyszłości. Kruk pierwszy dotarł na skraj lasu. Czekając na paladynkę mógł się co nieco rozejrzeć. Gdyby spojrzał pod nogi dostrzegł by te same ślady które go tu przywiodły. Część z nich ewidentnie prowadziła wgłąb samego boru. Inne kręciły się w miejscu bądź przy granicy. Sama ściana lasu też nosiła ewidentne ślady obecności czegoś dużego. Kilka drzew leżało powalonych, wiele krzewów było podeptanych. Wszystko to stworzyło swoistą ścieżkę u progu której stał teraz młody mag. Lecz chyba najdziwniejszą rzeczą była cisza. Do uszu Macha prócz sumu drzew i traw nie dochodziły żadne dźwięki pochodzenia zwierzęcego. Nawet ptaki, które przecież normalnie powinno być słychać, były ciche. Czyżby odleciały czymś przepłoszone? A może zostały zjedzone przez zgadziałe małpy?

W tym samym czasie Arianna weszła do namiotu wodza gdzie on i dwójka innych mężczyzn stali już przy sporym stole. Na nim leżał odwrócony talerz, wokół którego były rozstawione gliniane kubki. Wszystko wyglądało jak prowizoryczna makieta obozowiska. - Reszta poszła szukać ich legowiska.. A! To jest Panienka Arianna o której wam mówiłem. Została by nam pomóc w obronie, w razie gdyby nasz zespół wypadowy nie znalazł na czas legowiska bądź polegli. - dwójka starszych już mężczyzn z brodą skinęła głową w geście przywitania, gdy Tavos przedstawiał im Arianne - Właśnie omawialiśmy plan obronny - kontynuował odkładając dwa kubki z pierścienia jaki tworzył otaczając talerz na stole. Jeden z nich pewnie był bramą, drugi zaś wyrwą powstałą po ostatniej napaści - Jak myślisz, gdzie twoje talenty będą najbardziej przydatne jeśli dojdzie do starcia?


- brak regenu -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   01.04.16 23:19

Mach nie tracił czasu. Gdy tylko dobiegł na miejsce omiótł okolicę spojrzeniem. Oczywiste było, że dalej należy ruszyć w las. Nie był to jednak teren, na którym chłopak czuł się pewnie. Trzeba się machnąć na powrót do chodzącej zbroi, donieść jej o odkryciach.
Miło, że nie była już daleko. Może mimo wszystko jednak nie będzie trzeba się do niej ruszać? Mach cofnął się więc jedynie od lasu na dobre dziesięć metrów i jeszcze raz przyjrzał sie pełnemu obrazkowi. Wszystko wydawało się być normalne... Znaczy takie, jakiego można by się spodziewać po przejściu tabunu gigantycznych małp. Jedyne co dziwiło chłopaka, to zupełny brak życia, a raczej jego odgłosów. Gdy tylko Norie dotrze na miejsce, da jej znać by była cicho.
- Słuchaj...
A gdy już nic nie usłyszy, doda:
- Mam wrażenie, że musiały  tutaj być niedawno... Albo są tak nieznośnymi sąsiadami, że wypłoszyły na stałe nawet ptaki. Heh. Pewnie to samo chcą zrobić z naszymi wieśniakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   05.04.16 2:57

Niebawem paladyn dotarła na swoim osobliwym „wierzchowcu” do maga Raven Tail, który czekał na nią praktycznie nieopodal wejścia do lasu. Z oddali najpewniej mogła dostrzec te połamane drzewa albo wydeptaną ścieżkę bo to są rzeczy, które raczej rzucają się w oczy. Po kilku chwilach zwiadowca przemówił i paladyn faktycznie nadstawiła uszu. Nie było nic słychać, żadnych odgłosów ptaków czy innego życia. Miejsce wyglądało na opustoszałe i być może małpojaszczurki zwyczajnie wszystko wybiły i teraz z głodu atakują tych biednych ludzi. Może nie są to złe stworzenia, a po prostu istoty walczące o przetrwanie? Na swój sposób białowłosej było ich szkoda bo bądź co bądź to były zwierzęta. Być może ktoś mógł im zabrać pożywienie i zmusić do czegoś takiego. Zwykle te dzikie zwierzęta bały się ludzi i nie podchodziły do domostw, dlatego mogło jej się to teraz wydawać dziwne, że te stworzenia atakują wieśniaków. Po chwili jej wizja zanotowała, że są tutaj ślady łap.
- Być może skończyła się im zwierzyna łowna i dlatego polują na tamtych ludzi. Są zwyczajnie głodne. Wątpię by taka osada dała radę ogołocić cały las ze zwierząt, mogło się tu po prostu coś stać dlatego proponuję sprawdzić teren, ale lepiej się nie rozdzielać – powiedziała. W lesie jak to w lesie, może i mogła mieć gorszą orientację w terenie ale wpadła na pewien pomysł jak temu zaradzić. Po prostu na jednym z drzew, mieczem wycięła krzyżyk. To będzie ich swoisty drogowskaz – Gotowy wejść w paszczę bestii? – zapytała z powagą w głosie, powoli człapiąc na swoim wierzchowcu w stronę, w którą miała zaprowadzić ich ścieżka. Oczywiście jako, że to coś było z czystej energii to raczej nie mogło wykazywać oznak strachu czy jakichkolwiek emocji. Po prostu szło tak jak kazała mu paladyn będąca w stanie gotowości – Jeśli rzecz jasna chcesz to możesz Ariannie pomóc w obronie obozu. Tu jest zdecydowanie za cicho.
- oczywiście żeby się nie zgubić paladyn regularnie zostawiała ciachnięcia na drzewach, by móc po zmroku wrócić lub jeśli kiedykolwiek by zgubiła tą ścieżkę.
/2 z 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   06.04.16 20:20

Miałam nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli i nie będę musiała zbytnio ryzykować swojego życia. Niby też każde życie jest ważne, ale gdy przychodzi co do czego to właśnie swoje cenimy najbardziej. Ja po prostu nie mogę pozwolić sobie na śmierć za nim uda mi się pomścić rodziców. Do tego bardzo fajnie byłoby nie umierać dziewicą, bo to taki trochę przegryw. Kontynuując weszłam do namiotu i spotkałam się z "Radą Starszych'. Jak mogłam ich inaczej nazwać skoro wszyscy byli sędziwego wieku i siedzieli nad szklankami. Jednak nie mogłam być dla nich taka cięta, w końcu to koczownicy. Wątpię więc, że opływać będą w bogactwa, ale przechodząc do rzeczy.
- Moja magia opiera się na elektryczności, ale ich łuski są izolatorami, więc ładunek powinien spływać po nich poprzez sierść do mięśni oraz układu nerwowego. Otóż tak potrafię stworzyć barierę z piorunów/błyskawic na parę chwil. Do tego jak któryś się przedrze powinnam móc sparaliżować, ale to średnio pewne. Do do następnego użycia będzie musiała być przerwa. Może warto jakoś załatać mur i jakoś bym strzelała do nich piorunami. Nie jestem jakoś silna, ale szybka, więc gdy będzie bardzo źle będę mogła służyć jako przynęta do fortelu, gdy uda wam się go wymyślić jednak wolałbym tylko w razie musu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   09.04.16 20:08

Regeneracja
Norek +2000MM (do pełna = 11 350)
Mach +500MM (3200)

Arianna

Cała trójka słuchała dziewczyny z należytą uwagą. Dwójka nieznajomych jej mężczyzn kila razy spojrzała po sobie gdy dziewczyna kontynuowała swój monolog. Tavos natomiast wpatrywał się cały czas w stół, a raczej w odwrócony talerz i gliniane kubki rozstawione dookoła. Gdy Arianna skończyła swój wywód podrapał się tylko po brodzie w zamyśleniu. - Przynęta... - powtórzył przeciągle. Wyraźnie zainteresował go ten wątek poruszony przez wróżkę. Dziewczyna mogła by przysiąc, że przez moment jego oczy zapłonęły jakimś dziwnym nienaturalnym blaskiem. Spoglądał to na nią, to na makietę przeskakując tak kilka razy spojrzeniem. - O wał proszę się nie martwić. - Wycedził w końcu - Nasi chłopcy na pewno go naprawią. Dobrze więc. Wiem już co zrobimy. Zaczniemy od - nie skończył, gdy uwaga wszystkich zgromadzonych zwróciła się ku wejściu do namiotu. Oto Craven, ten który tak miło przywitał przybyszów wszedł do pomieszczenia i znudzonym spojrzeniem otoczył wszystkich uczestników narady, prócz Arianny. Na nią nawet nie spojrzał. Po prostu traktował ją jak powietrze. - Wzywałeś ojcze? - Powiedział równie beznamiętnym tonem co jego wzrok. - Tak. Jak morale? - Zapytał Tavos, od razu przechodząc do sedna. - A jak ma wyglądać po wczorajszym? Jedni są załamani. Inni płoną z gniewu. W sumie to się im nie dziwie. Zamiast atakować to się bronimy. Zamiast sami rozwiązywać swoje problemy to wynajmujemy jakichś... - Zamilcz! - Uniósł się srogo wódz. - Nie po to Cię tu wzywałem by wdawać się z tobą w kłótnie. Słuchaj co mam do powiedzenia. - Ton jego głosu nie znosił sprzeciwu. To był pierwszy raz gdy Arianna widziała go takiego. Z drugiej strony przecież zna go od dwóch godzin, może trochę więcej. Kto wie czy tak się nie zachowuje cały czas? Chociaż. Po minie Cravena jak i dwóch starszych mężczyzn mogła wywnioskować iż raczej był to rzadki przypadek. - Zrobimy tak. Wpierw naprawimy wał. Wilfur. Ty będziesz za to odpowiedzialny - wskazał na jednego z mężczyzn. Ten gdy tylko to usłyszał skinął energicznie głową i uderzył się pięścią w lewą pierś. - Tahmasb, weźmiesz kilkunastu chłopa i zaczniesz kopać wilcze doły. Chce mieć ich przynajmniej z tuzin. Mają się rozciągać od strony lasu. Tam wybrała się dwójka naszych magów więc pewnie gdzieś tam będzie legowisko tych bestii. Tylko pamiętaj żeby były dostatecznie głębokie. - Kolejny z mężczyzn, na znak iż przyjmuje rozkaz, odegrał ten sam rytuał co poprzedni. - Maginko, Ty z początku będziesz na wale. Twoim zadaniem będzie rażenie potworóc swoją magią. Jednak gdyby się przedostały do obozowiska zeskoczysz z wału i zwrócisz na siebie ich uwagę. Gdy już ro zrobisz, powiedziesz ich wzdłuż wschodniej ściany wału. Tam, na wysokości mniej więcej polowy wioski Craven zastawi pułapkę. Weźmiesz kilka drewnianych pali które nam zostały i ułożysz je na wale. Na nie położysz kamienie z których mieliśmy zrobić nagrobki. Wszystko zabezpieczysz liną. Gdy rozgorzeje walka i zobaczysz jak panienka Arianna biegnie pod tobą przetniesz linę i spuścisz kamienie wraz z palami na głowy potworów. - W końcu Tavos skończył przedstawiać swój plan. Użycie kamieni przeznaczonych na nagrobne może z początku wydawało się być pomysłem nieco ekstremalnym, jednak z drugiej strony jeżeli nic nie zaradzą sami niedługo będą potrzebować takich kamieni. Chyba nawet Craven to rozumiał gdyż nie odezwał się ani słowa. Skinął tylko głową i pośpiesznie wyszedł z namiotu. Nie minął moment gdy Wilfur i Tahmasb także wyszli. Korzystając z chwili rozprężenia Tavos odwrócił się na pięcie, zrobił kilka kroków i usiadł na swoim "tronie". - Heh. Może jednak się uda. - przyznał w chwili szczerości. W tym momencie wyglądał na innego człowieka. Zbitego człowieka. Cała prezencja i aura przywódcza którą emanował jeszcze niecałą minutę temu gdzieś uciekła. Teraz był zwykłym człowiekiem, przybliżającym się raczej do zimy swojego życia niż wiosny. Człowiekiem wyraźnie zmęczonym władzą i odpowiedzialnością jaka na nim ciążyła.

Mach i Norie

Nieustraszona para magów robiła pewne kroki na ścieżce zostawionej przez... No właśnie, przez co? Zmutowane goryle? Jak można było nazwać takie stworzenie. Zresztą jeśli nawet to skąd goryle w umiarkowanej strefie klimatycznej? Słyszało się o takich zwierzętach ale występujących gdzieś na południowych krańcach państwa Minstrel, a nie we Fiore. Szli może około 40 minut i nic się nie zmieniało. Ślady dalej prowadziły na wprost. Wyglądało to trochę jakby swoisty taran przedarł się przez to miejsce równając z ziemią wszystko co napotkał na swojej drodze. Dalej prócz szelestu liści poruszanych na wietrze do ich uszu nie dochodziły żadne dźwięki pochodzenia zwierzęcego. Nienaturalna i grobowa wręcz cisza był wszechogarniająca.

W końcu jednak coś zaczęło się zmieniać. Mniej więcej po godzinie drogi jedna zbita ścieżka rozdzieliła się na kilka mniejszych, dalej sunących w jednym kierunku. Ścieżki te po chwili zaczynały być coraz cieńsze, aż w końcu, gdy minęli porośniętą mchem starożytną kolumnę zniknęły całkowicie. Gdzie więc podziały się potwory które te ścieżki wydeptały? Gdyby magowie rozejrzeli się dokładniej dojrzeli by, że drzewa tu rosnące są nieco inne od tych z brzegu lasu. Te drzewa były znacznie wyższe, jednak nie to powinno ich zainteresować najbardziej. Najbardziej powinny ich zainteresować konary i niższe gałęzie. O wiele grubsze niż u drzew z początku ich wędrówki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   09.04.16 23:15

Machowi nie podobało się, że ścieżka się skończyła. Nie podobała mu się ilość grubych drzew. Teren zupełnie mu nie sprzyjał. Zaczynał się też zastanawiać. "Czy my..."
- ... Wchodzimy w jakiś las tropikalny?

Chłopak stanął w miejscu. Rozejrzał się dookoła, a nawet w górę. Nie, zdecydowanie nie chciał się zapuszczać w miejsce, gdzie nie mógł walczyć. Za mało miejsca. I może jeszcze będzie musiał skakac po drzewach za małpiszonami. Niezły żart. Najlepiej je wyciągnąć na otwartą przestrzeń.
- Nie ma tu tych małpiszonów. Zawracam. Może Arianna ma więcej "szczęścia" i teraz walczy o życie.- Powiedział, mocno akcentując słowo "szczęścia" i odwrócił się, by rozpocząć drogę powrotną. Strata czasu. Zupełna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   11.04.16 20:48

Nie podobało jej się to. Było za cicho, a jej wizja nie rejestrowała niczego, żadnego ruchu, po prostu drzewa które z każdą chwilą stawały się coraz bujniejsze i potężniejsze, aż w końcu paladyn wraz z Machem dotarła do tych naprawdę dużych. Wydawało jej się, że konary mogłyby utrzymać małpy, a zarazem tutaj kończyły się ślady. Mogło to oznaczać dwie rzeczy, a mianowicie sądziła, że to albo była pułapka albo małpiszony jak to naczelne, spędzają swój wolny czas na drzewie. W sumie nawet by jej pasowało takie wytłumaczenie, nawet jeśli są to jaszczurki. Przypomniała sobie jak była mała i ojciec pokazywał jej stworzonko, które dzielnie wspinało się po drzewach dzięki swoim szponiastym łapkom i uwierzcie, że nie była to wiewiórka czy też inny Hiz. Norie bądź co bądź musiała zerknąć w górę dzięki pancerzowi, ale wątpiła by z takiej odległości dostrzegła goryla który pewnie umie się całkiem nieźle ukryć jak to jaszczur.
- Wydaje mi się, że mogą być na drzewach ale masz rację. Jesteśmy na ich terenie, więc mogą nas otoczyć bez problemu i zaatakować z każdej strony. Mam nadzieję, że uda im się odbudować obronę i załatać dziurę – powiedziała i lekko przygryzła wargę. Nie chciała zapeszać, ale to dosyć prawdopodobny scenariusz jaki jej się rysował w białej łepetynce. Nie mniej jednak, musiała wraz z Machem iść gdyż nie zostawi go samego. Ot, taka opiekuńcza istotka z naszego paladyna, a co do Arianny to była inna kwestia bo była bezpieczna za umocnieniami obozu. Dlatego też mogła w spokoju skupić się na pilnowaniu kruka, jednak nadal nie traciła czujności. Coś tutaj jej nie grało, bo to była idealna okazja by ich zaatakować. A co jeśli małpy ich obserwują i sprawdzają? Oceniają jak silni są, by potem zaatakować czy coś. Nie znała się na zwierzętach, ale z tego co już słyszała to były one dosyć inteligentne. Najpewniej mogłyby rywalizować w zawodach IQ z niejednym karczemnym osiłkiem albo przeciętnym gimnazjalistą o imieniu Seba. W końcu Seba to stan umysłu, a nie imię. Także Norie zawróciła i poczęła kierować się za Machem ubezpieczając tyły, najpewniej też dlatego że wierzchowiec jest wolniejszy od maga Raven Tail.
/3 z 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   20.04.16 21:35

Jako, że Arianna zgłosiła nieobecność a Maszek nam się niecierpliwi to przez post/dwa zabawimy się bez niej.

Oboje full MM


Martwy, cichy las przez wielu ludzi postrzegany jest jako jedno z najstraszliwszych miejsc w jakich można się znaleźć. Jeżeli dodamy do tego fakt iż z powodu zwiększonej gęstości zalesienia korony drzew przysłaniały dość mocno promienie słoneczne, tworząc pewnego rodzaju półmrok, otrzymamy miejsce wyglądające na wprost nawiedzone. Nikogo więc nie zdziwi, że ta zdecydowanie niepokojąca atmosfera skłoniła śmiałków do powrotu i ufortyfikowania swojej pozycji w obozowisku. Wszak lepiej bronić się za takim wałem, a skoro do tej pory nie udało się odkryć legowiska... Kto wie. Może obóz właśnie w tej chwili jest atakowany?

Norie i Mach zawrócili więc, z zamiarem powrotu na skraj lasu. Nie uszli jednak daleko. Prawdę mówiąc w ogóle nigdzie nie uszli ponieważ jak tylko się odwrócili dojrzeli Kobietę ubraną w ciemne szaty, z kapturem zasłaniającym oczy. Stała jakieś 15-20 metrów od nich, zagradzając im drogę. Niewiasta nic nie powiedziała, nawet nie drgnęła. Stała tylko przed nimi i uśmiechała się. Z pozoru miło, jednak po dłuższym spojrzeniu ktoś kto potrafi odczytywać ludzkie intencje pewnie wziął by nogi za pas i uciekał gdzie pieprz rośnie. Jak się jednak tutaj pojawiła? Przecież przed momentem byli tutaj sami. Mach nie mógł mieć pojęcia, jednak Nornica dzięki swojej zbroi zdążyła dostrzec moment pojawienia się kobiety. W momencie gdy paladynka odwracała się razem ze swoim wierzchowcem kryształ na naramienniku zarejestrował niewielkie załamanie światła, które wyglądało jakby falowanie obrazu. Owo falowanie w ułamku sekundy przybrało postać i kolor kobiety stojącej przed nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.04.16 21:19

Norie zastanawiała się nad jedną rzeczą, która teraz jej przyszła do głowy. Skoro korony drzew przysłaniają światło, a raczej jego większość to jakim cudem nie czuć tu wilgoci? Przecież jak spadnie deszcz to słońce słabiej odparuje wodę z otoczenia, a tym bardziej z dolnych partii które powinny od wilgoci gnić i wydzielać nieprzyjemny zapach. Coś jak skarpetki Kinkaku kiedy je zostawi na ladzie w gildii. Wtedy zwykle ludzie zastanawiają się czy coś tam zdechło czy mistrz znowu obciął fundusze na bieżącą wodę? A może jedno i drugie? Ruel w swoim skąpstwie potrafił zasymulować usterkę byleby raz w miesiącu mniej zapłacić za wodę. W końcu nie trzeba się kąpać codziennie by być schludnym w jego mniemaniu, zresztą wygląd schodził na drugi plan bo to pieniądze wydane na ubrania, pranie ubrań i tak dalej. Paladyn na szczęście do swojego domku zawsze donosiła wodę w wiadrach z pobliskiego strumienia. Napełniała nią zbiornik, który służył całemu domowi i dzięki niemu woda płynęła z kranów. Oczywiście nie wylewała nic do strumienia, a podlewała wodą z łaźni swój ogródek, w końcu kwiatom nie zrobi czy woda jest zmieszana z potem czy też nie, a mydło nie było aż tak toksyczne by zanieczyścić glebę. Kupowała przeważne te na bazie tłuszczu chociaż sporadycznie zdarzało jej się korzystać z mydła siarkowego, ale to tylko wtedy kiedy… dobra może pominiemy to jak i kiedy używa się tego rodzaju mydła i wrócimy do bohaterów idących lasem? Oczywiście paladyn niosła w swoim wnętrzu ten kaganek dobra jak również odwagę motywowaną tym, że miała pod sobą innego maga jak również bezpieczeństwo ludzi w wiosce zależało od powodzenia ich misji. Nie mogła ich zawieść ani również tutaj zginąć, bo przecież Sakura by w domu umarła z łez oraz głodu. Najpierw głodu najpewniej, bo nikt by jej jedzonka nie podstawił pod pyszczek.
Gadżet na który wpadła Norie okazał się w tym momencie przydatny, gdyż dostrzegła wcześniejsze załamanie światła i falowanie, które uformowało kobietę stojącą przed nimi. Wyglądała jak jakiś mag, mroczny mag. Mógł to być ktoś z Dragon’s Howl albo Tartarosu, z którym ostatnio miała do czynienia. Swoją drogą jakoś zawsze umykało jej by porozmawiać o tym z mistrzem Ruelem, ale zapominała o tym. Być może po powrocie z misji się za to weźmie, jednak teraz postanowiła poinformować swojego towarzysza o tym fakcie. Zeszła ze swojego wierzchowca, który rozpłynął się w powietrzu gdyż zwyczajnie anulowała zaklęcie by dalej nie ciągnęło z niej mocy magicznej.
- To może być iluzja albo się tu teleportowała – szepnęła Machowi. Podejrzewała takowy zabieg, w końcu zagięcie światła mogło oznaczać, że ktoś zastosował iluzję. Pamiętała jak w dzieciństwie bawiła się prostym pryzmatem, zabawką która za pomocą odbitego światła tworzyła różne kolory. Jakby się zastanowić to takie coś można zrobić również na większą skalę, w końcu jesteśmy w świecie magii. Dlatego Norie teraz przyjrzała się uważnie czy kobieta oddycha, czy porusza się jej klatka piersiowa albo wykonuje jakieś gesty. W końcu jeśli byłaby zwykła iluzją optyczną to najpewniej mogliby ją zignorować, a przy okazji… podobno wielu iluzjonistów zapomina o jednej rzeczy. O tym, że iluzja również powinna przy poruszaniu się wydać efekt dźwiękowy typu trzepot ubrań albo przesuwanie nóg po podłożu.
- Kim jesteś i czemu zagradzasz nam drogę? – trzymając już w rękach oba miecze, opuszczone, zwrócone w kierunku podłoża jednak lepiej być gotowym do walki, w końcu ten uśmiech… wielu by uciekło, kobieta roztaczała wokół siebie tą specyficzną aurę, która w połączeniu z lasem tworzyła grozę. Zdawała sobie sprawę, że to może ich tylko trzymać na czas, kiedy faktycznie osada może być atakowana. A może ta osoba była odpowiedzialna za dziwne zachowanie tamtych drapieżników?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   22.04.16 13:44

/Gomene, nadrabiam/
Z tego co wywnioskowałam po uważnym śledzeniu zachowań rady mądrości, akurat na przynętę "napalili" się najbardziej. Akurat chciałam to w ostateczności robić, a powiedziałam ta tylko, bym wydała się bardziej użyteczna. No tak, wyszło średnio po mojej myśli, ale tak też w życiu bywa. Zaniepokoił mnie jednak fakt, że to ten cały Craven miał być odpowiedzialny za pułapkę. Dlaczego miałam uczucie, że jak przetnie więzy zabije mnie razem z tymi potworami? Nie wiem czego się po nim spodziewać, ale będę musiała być ostrożna z dwóch stron... Gdy w końcu ludzie wyszli mogłam podzielić się swoimi obawami z zleceniodawcą. Ta scenka pokazywała idealnie zależności między wodzem, a doradcami i zwykłym ludem. Nie dziwne, że Travos jest taki zmęczony.
- Tak, może się udać. Norie i Mach mają wielki talent, a propo mnie... Nieco niepokoi mnie fakt, że to akurat Craven jest odpowiedzialny za moje życie. Nie znam go za bardzo, ale po przywitaniu nie zdziwiłabym się gdyby specjalnie odczekał na odpowiedni moment, żeby się mnie pozbyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   25.04.16 23:15

Po odwróceniu się, Mach zauważył jakąś osobę ubraną w zasłonki i prześcieradła. Czyjaś mama będzie zła. Pomyślał gwizdnąwszy cicho pod nosem. Chodząca Zbroja zasugerowała, że osoba ta mogła się teleportować lub być iluzją. Huh... A może...
- A może zwyczajnie wyszła właśnie z lasu?
Nie wiedział jednak czy do Blachy dotarło co powiedział, ponieważ ta natychmiast przeszła do opresyjnego wyciągania informacji z Prześcieradlanej Osoby. Osobiście zwyczajnie by ją olał. Co mu do jakiegoś Stracha na Wróble w środku lasu. Nie po niego tutaj przyszedł. A z Małpami tutaj walczyc nie chciał.
- Po prostu chodź - dodał, ciągnąc Blaszkę za łokieć w stronę Wieszaka na Płaszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   02.05.16 22:05

Generalnie unikam pisania na kacu ale wiszę już wam z tym odpisem z tydzień tak więc z góry przepraszam za jakość.

Arianna
Tavos nie odpowiedział od razu. Przyłożył prawą dłoń do twarzy i począł pocierać placami okolice oczu i nosa. Następnie spojrzał pytająco na dziewczynę jakby nie wiedział o co jej chodziło. Po chwili jednak się otrząsnął  - A, to. – powiedział machając uspokajająco ręką – Nie musisz się tym martwić. On tak prawie każdego traktuje. Magów w szczególności.  Jest taki odkąd Sybilla, znaczy jego matka, odeszła.

Norie & Mach
Kobieta stała nieruchomo z tym samym wyrazem twarzy. Ktoś mógłby wręcz zacząć się zastanawiać czy przypadkiem nie jest manekinem. Wielu by pewnie uwierzyło w tą teorię gdyż ruchy jej klatki piersiowej były wręcz niedostrzegalne. W końcu jednak reakcja Norie spowodowała na jej twarzy jeszcze szerszy uśmiech, który mimowolnie szybko zniknął gdy Mach nie okazał nią jakiegokolwiek zainteresowania. – Doprawdy gdzieś ty się wychowywał chłopcze. Nie masz za grosz wyczucia sytuacji, nie mówiąc już o cechach dżentelmena. – Tak. To były pierwsze słowa jakie do nich wypowiedziała. Zrugała Macha jak starsza, gruba ciotka ruga młodego siostrzeńca na spotkaniach rodzinnych. Ton jej głosu był wprost przepełniony wyższością i nieskrywanym oburzeniem – Oto stoi przed tobą dama a ty nawet nie raczyłeś się przywitać. Doprawdy co jest z tą młodzieżą w dzisiejszych czasach. Dobrze. Niech i tak będzie. Chciałam trochę z wami pogaworzyć ale skoro tak się zachowujecie to nie dajecie mi wyboru – Na jedno pstryknięcie jej palców cały las ożył. Nagle kryształy na zbroi Norie zarejestrowały ruch w koronach drzew dochodzący z każdego kierunku. Zresztą nie musiała używać swojej zbroi by to dojrzeć, gołym okiem wraz z krukiem widziała cienie poruszające się nad nimi. Na pierwszy rzut oka mogła ich naliczyć 20, w porywach do 30. Pięć ciemnych kształtów które na początku znajdowały się za nimi okrążyło ich korzystając z grubych gałęzi po czym z hukiem zeskoczyło na ziemię tworząc żywy mur pomiędzy nimi a kobietą – Divide et impera gnojki! Jeśli w ogóle wiecie co to znaczy.  Bez was wioska będzie znacznie łatwiejsza do zdobycia. I przynajmniej tam mają kogoś kto potrafi traktować kobiety z szacunkiem, nie to co tutaj. Pff! – Parsknęła na odchodne jeszcze strzelając focha. Po tym udała się w stronę wyjścia z lasu razem z resztą stada małpojaszczurek. Mach mógł jeszcze zauważyć jak kolejny raz machnęła ręką by po chwili stwory znacząco przyśpieszyły w swojej pogoni do wioski. Ta piątka jednak która została dyszała tylko na nich gniewnie i póki co nie podejmowała żadnych działań zaczepnych.

Urozmaicenie: Macie 3 posty na pokonanie tych 5 małp tutaj i dogonienie/osłabienie/pokonanie grupy zmierzającej  do wioski. Każdy stwór którego się pozbędziecie to ułatwienie dla obrońców
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   02.05.16 23:51

Spod maski Macha dało się usłyszeć klaśnięcie językiem wyrazające niezadowolenie. Chłopak był bądź co bądź nastolatkiem. Bunt przeciw światu i autorytetom to coś, co robił dla rozrywki. A żeby się przeciw czemuś buntować, trzeba to najpierw znać. Tak więc, gdy małpy już opadły...
- Osoba dołączająca do towarzystwa powinna przywitać się jako pierwsza. Ponadto, za nietakt uważa się sztuczne wyczekiwanie powitania - odparł kobiecie Mach - Sytuacja ta, jeśli już kogoś stawia w złym świetle to, z całym szacunkiem, ale Panią. - dodał, w obu przypadkach teatralnie używając tonu głosu pod tytułem "uprzejmie Panią poprawię". Na szczęście nie mogła dostrzec jak szeroko się usmiecha, bo jego twarz zasłonięta była V-Helmem. Dokładnie też wiedział, że jedynie doleje tym zwróceniem jej uwagi oliwy do ognia, ale nie będzie mu jakaś obca, niewychowana baba zarzucać braku ogłady i nie bycie gentlemanem, podczas gdy sama popełniła nie jedno, ale aż DWA faux pas.
Na szczęście małpki się nie ruszały, więc miał chwilkę na delektowanie się savoire vivre'owym zwycięstwem na "babciami, które na siłę chcą szacunku".
- Myślę jednak, że możemy puścić Pani rażące zachowanie w niepamięć i oddać się dyskusji, o którą jak Pani twierdzi, chodziło od początku. - Może kobieta wykorzysta tę szansę na wyjście z twarzą, jaką dał jej teraz chłopak, który jednocześnie podniósł obroty swojego sinika o kolejne dwa poziomy i zaczął rytmicznie wystukiwać na zbroi Blaszki:

Mach napisał:
_ _ .. | _ _ | _ . _ _ | . _ _ | . _ | _ _ | _ . _ _ | . . . | . . | . . _ . .

Musieli szybko dołączyć do Arianny we wiosce. Mach miał nadzieję, że Blaszka za nim nadąży jeśli do tego dojdzie. Choć miał nadzieję, że kobieta jednak weźmie do siebie jego przytyk i zreflektuje się. Jeśli jednak nie... No cóż, ze swoją szybkością powinien dać radę wyminąć małpy i popędzić do wioski. Blaszka pewnie też da sobie jakoś radę, w końcu te kilogramy, które na sobie taszczy chyba nie są tylko na pokaz, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   04.05.16 20:07

Rycerski kodeks wymagał tego, by przywitać niewiastę na trakcie jednak tą drogę tutaj trudno było określić jako trakt. Bliżej temu było do ścieżki w lesie wydeptanej przez małpy niż szlaku handlowego, dlatego ta zasada paladyna nie obowiązywała. Poza tym dziwnie byłoby witać się z kimś kto pojawia się znikąd i skrada się jak jakiś szelma bądź inny łotrzyk. Zresztą gdyby była damą to by się nie skradała, a otwarcie przywitała z nimi. Rzecz jasna białowłosa nie wchodziła głębiej w savoire vivre bo ją obowiązywała rycerska etykieta, a nie ta, o której mówił Mach. Chociaż te sprzeczki i gaszenie kobiety przez kruka wywołały uśmiech na twarzy Wróżki. Nie widać było wprawdzie jej twarzy, gdyż maska ją zasłaniała ale gdyby ktoś miał jakiś rentgen w oczach to dostrzegłby ostry wzrok przeszywający właśnie kobietę. Zachowywała się ona bardzo podobnie do mnicha z Hakobe, którego pokonała niedawno z Sakurą i jeśli okaże się, że tamta będzie z Tartarosu to chyba każdy jego członek będzie szufladkowany jako ten wywyższający się. Kobieta albo musiała być bardzo pewna siebie albo mieć coś w zanadrzu. Blaszka szła powoli obok Kruka kiedy ten ją pociągnął chociaż nie stawiała dużych kroków, a ostrożnie się poruszała uważnie rozglądając się za pomocą klejnotów w pancerzu. Dla mniej obeznanych pewnie mogłaby wyglądać jak jakiś biało-czarny golem, gdyby nie ten mikry wzrost ale i takie golemy pewnie magowie mogli mieć na usługach.
- Pogaworzyć czyli grać na czas – rzuciła pod nosem. Sama by nie chciała z nią długo rozmawiać, bo to bardzo dobry strategiczny manewr dla przeciwnika, by zagadać kogoś i pozwolić małpom zrobić porządek w osadzie. Dobrze, że Norie i Mach zostawili tam Ariannę by umocniła fortyfikacje, jednak czy aby to na pewno był dobry wybór? Paladyn w razie czego z chęcią tu zostanie i wyeliminuje tyle przeciwników ile zdoła, a Mach powinien pójść przodem z racji, że jest mobilniejszy. Norie nie była aż tak porażająco szybka na długich dystansach, za to na krótszych radziła sobie znacznie lepiej. Pewnie ze względu na długość broni, ale mniejsza o to. Amanohokosaka stała na ugiętych nogach, kiedy drzewa zaczęły się poruszać. 20-30 małp pomknęło górą skacząc po gałęziach niczym ninja ze słabej bajki o dresie. Nie szło ominąć również blokady, którą założyli na przodzie, ale to chyba nie będzie problem.
Wprawdzie Norie nie znała morse’a ale domyślała się, że pewnie chodziło o coś w stylu „chodźmy stąd”, bo to wydawało się najlepszą opcją – Zrobię Ci wyrwę, a Ty pędź do obozu – powiedziała, po czym zaczęła biec w stronę małp. Skupiła swoją energię i z jej pleców po chwili wyrósł wielki rycerz zrobiony z niebieskiej, płomienistej energii. Był zakapturzony i miał na sobą płytową zbroję, a w rękach dwa półtora-ręczne miecze długości 2 metrów. Duch nie miał nóg, ale za to miał spokojnie 4 metry wysokości. Po prostu był ogromny i wyrastał z pleców dziewczyny. Następnie symultanicznie oboje się zamachnęli się swoimi mieczami, jednak nadal byli jakieś 15 metrów od goryli więc co chcieli osiągnąć? Paladyn wykorzystała właśnie skumulowaną energię w mieczu, by wykonać Phantom Sword wraz ze swoim duchem. Jako, że nie musiał on imitować jej ruchów to X’owe cięcie ducha pomknęło wysoko, by strącić jak najwięcej uciekających małp. Natomiast sama Amanohokosaka wypuściła swoje cięcie wprost na goryle. Nie wiedziała czy będą miały dostateczny czas reakcji, by uniknąć czegoś ponaddźwiękowego dlatego była gotowa, aby doskoczyć do najbliższego z nich i ciąć horyzontalnie w gardło. Duch natomiast miał ją ubezpieczać i ciąć wszelkie inne małpy, które chciały się zbliżyć. Pamiętała co się stało na arenie ostatnim razem jak użyła tej techniki. Zniszczyła ładny jej kawałek, z lasem powinno być dosyć podobnie jak nie dokonać większych zniszczeń. Według jej przewidywań Phantom Sword powinno się zdetonować troszkę przed małpami, by obszarem cięć objąć ich jak najwięcej, a potem już tylko oceniać ile niebieskawa smuga zniszczy swoim cięciami. Całą akcję chciała wykonać zanim Mach się ruszy, by ten nie dostał się przypadkiem pod ogień.
/2000 MM + 1000 MM
1/3
8350 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   08.05.16 20:25

Nieznajoma szła dalej z pozoru nie zważając na słowa młodzieńca. Z pewnością chciała pokazać swoją klasę i wyższość jednak kiedy usłyszała jak kruk ruga ją z zasad savoir vivre’u prawie nie wytrzymała. Zatrzymała się w pół kroku z zaciśniętymi drobnymi piąstkami i schowała głowę obniżając ją  między ramionami. Znając życie pewnie jeszcze zaczełą zgrzytać zębami jednak tego dwójka magów nie maiła okazji zobaczyć. Wszystko to może trwało kilka sekund po których kobieta uspokoiła się, zrobiła kilka kroków po czym rozpłynęła się w powietrzu. Tak dobrze czytacie. Rozpłynęła się w powietrzu. Norie mogła w tym momencie potwierdzić część swoich wcześniejszych teorii. Poprzednim razem nie mogła dokładnie się przyjrzeć temu procesowi lecz teraz widziała go w pełnej krasie. Pytanie tylko czy to był jakiś portal? Teleport? Zabawy z czasem? A może zwykły kamuflaż i niewidzialność? To ostanie w pewnym stopniu wyjaśniałoby dlaczego nie mogli dojrzeć wcześniej 30 rosłych goryli siedzących na gałęziach nad nimi.

Po zniknięciu kobiety do akcji wkroczyła „blaszka”. Chcąc skupić  całą uwagę stworów na siebie  ruszyła do ataku przyzywając swojego widmowego pomocnika. Małpy widząc to nie miały jednak zamiaru pozostać nieruchome. Dwa stwory stojące po przeciwległych końcach żywego muru natychmiast pobiegły w stronę drzew by biegnąć przy granicy roślinności osaczyć naszych magów. Trójka, która pozostała ruszyła na Norie uprzednio rozszerzając nieco swoje szyki co jak się później okazało uratowało im życia. No, przynajmniej niektórym. Pierwszy pocisk Phantom Sworda przeleciał nad ich głowami kierując się w stronę stworów chcących zaatakować wioskę. Biedne małpy były już całkiem daleko jednak to w żadnej mierze nie uchroniło je przed tym co miało nadejść. Phantom Sword uderzył centralnie w jednego ze stworów na końcu formacji  powodując rozprężenie skoncentrowanej energii magicznej i aktywację drugiego etapu zaklęcia. Uwolniona energia uformowała się na kształt stożka i poczęła siać spustoszenie w szeregach stworów. Cztery małpy padły bez życia poprzecinane niezliczoną ilością energetycznych cięć. Kolejne dwie zeskoczyły z drzew z poranionymi plecami jednak kontynuowały swój marszobieg tylko nieco wolniej. Reszta jak jeden mąż zeskoczyła z drzew i rozpierzchła się po lesie zdecydowanie luzując szyki. Drugi raz nie dadzą pewnie złapać na tą samą sztuczkę.

Zaklęcie posłane przed siebie także dosięgło celu. Tysiące cięć wręcz rozpłatało stwora który właśnie szarżował na Norie. Udało się nawet lekko zranić goryle biegnące obok niego jednak te nie zważały na tak powierzchowne dla nich obrażenia.  Pierwszy uderzył ten z lewej wyrpowadzając potężny cios pięścią. Na szczęście widmowy przyjaciel Norie nie miał większego problemu z zablokowaniem tego ciosu. Kolejny goryl próbował swoich sił już z samą blaszką jednak jego uderzenie było zbyt wolne by zagrozić paladynce z Fairy Tail. Teraz przyszła kolej na kontratak paladynki która wraz ze swoim duchem wyprowadziła poziome cięcie cielując w gardło stwora. Jednak tak samo jak w przypadku goryla uderzenie choć pewnie i mocne było na tyle wolne iż oba stwory zdążyłt zasłonić się swoimi wielkimi łapskami. Oczywiście przed sporymi obrażeniami przedramieni ich to nie obroniło jednak przynajmniej dalej żył czego nie mogły powiedzieć o swoim kompanie leżącym kilka metrów za nimi.

Mach widząc jak dwójka najbardziej odsuniętych na boki małp zmierza w jego kierunku postanowił kontynuować swój plan i ruszyć do wioski. Zważając na to iż gdy ruszał stwory były oddalone od niego o jakieś 5-7m a sam użył dwa razy zaklęcia *cut* nie miał problemu z ich ominięciem. Kruk ruszył pełną parą przez las zostawiając za sobą tylko co jakiś czas ślady opon. Osiągając prędkość wręcz zatrważającą nie miał problemu z dogonieniem stada małp zmierzającego do wioski. Pierwsze na horyzoncie pojawiły się dwie zranione wcześniej przez Norie stwory. Co teraz zrobi Mach? Czy zaryzykuje ipopędzi centralnie między bestiami licząc na swoją szybkość by być jak najwcześniej w wiosce? Czy może „pojedzie” na około, na pewno bezpieczniejszą trasą gdzie jednak będzie musiał nadrobić trochę drogi.

1/3
Ilość małp atakująca wioskę 25-4=21
Ilość małp z drużyny blokującej 5-1=4

Sytuacja Norie:
8350 MM
Walczysz w zwarciu z dwoma gorylami, kolejne dwa masz za plecami na godzinie 8 i 4 w odległości 5-7m

Sytuacja Macha:
420obr/s
3000MM
Dogoniłeś główne stado małp. Same stwory jeszcze nie wybiegły z lasu. Znajdujesz się ok 10m za dwoma rannymi gorylami. Nikt Cię jeszcze nie zauważył.

Edit by Ari: Wycięłam coś z postu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   11.05.16 14:03

Mach nie tracił czasu na rozmyślania. Dodatkowo przyspieszył, tymczasowo osiągając limit swoich mozliwości. To nic. Musi tylko ominąć te małpiszony. Wyprzedzi je po prostu z prawej, jakieś 4 do pięciu metrów od nich, w linii równoległej. Będzie pędził jak najszybciej się da, jednocześnie uważając na reakcje gadzin. Jeśli którakolwiek odłączy się od grupy, lub w ogóle grupa ruszy na niego, zacznie się oddalać od nich na większą odległość, wciąż jednak utrzymując kurs na wioskę. Małpy zdecydowanie nie są tak szybkie jak on, skoro dogonił je z taką łatwością, więc wyprzedzenie ich nie powinno być trudne. To tylko zwierzaki.



3000 - 300 = 2700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   13.05.16 22:05

Paladyn skrycie liczyła, że będzie miała jeszcze okazję dopaść kobietę i zadać jej kilka znaczących pytań. Jak chociażby „dlaczego nasyła małpy na wioskę?” i inne tego typu cliche zapytania bohaterów książek. Oczywiście nie obyłoby się bez tradycyjnej rozprawy o tym czym jest sprawiedliwość, ale to wszystko musi poczekać a kolejna osoba znalazła się na liście osób do pojmania przez paladyna. Najpierw tamten dzieciak, który napsuł jej krwi na Hakobe, a teraz ta kobieta. Dziwnym trafem oboje mieli jakąś tendencje do znikania w dziwny sposób, chociaż teraz przypuszczenia paladyn nabierały coraz większego sensu. Małpy bądź co bądź wyglądały na drapieżniki, a one zwykle umiały się podkradać czy cicho poruszać, dlatego sama iluzja wystarczyła by ukryć tę 30-stkę. Z drugiej jednak strony iluzjonista zwykle powinien wiedzieć co stworzyć, w końcu kobieta nie powinna wiedzieć, że białowłosa widzi przez swoje kryształy dlatego iluzja, którą by stworzyła byłaby nieprecyzyjna i to bardzo, z powodu braku tejże właśnie wiedzy. Swoją drogą Norie na temat tej magii miała bardzo specyficzne podejście, bo gardziła nią jako czymś niehonorowym ale z drugiej strony miało to wszystko swój artystyczny wydźwięk. Iluzja wymagała, by mag miał wyobraźnie przestrzenną jak również estetyczną. Nie dało się niczego stworzyć, jeśli nie wie się co powinno się stworzyć. Gdyby osoba ślepa nagle zaczęła widzieć motylki to mając odrobinę pomyślunku mogłaby się połapać, że albo ma halucynacje wewnątrz umysłu albo ktoś spartaczył iluzje. Iluzją jednak to nie było, a właśnie najpewniej albo zaklęciem teleportacyjnym albo niewidzialnością z tym, że jeszcze nie spotkała się z magiem który potrafi grupowo przywoływać małpy. Inaczej po prostu tamta weszłaby do obozu i wewnątrz wypuściła swoje zwierzątka, dlatego zostaje opcja niewidzialności.
Azure Bringer nie mogła tutaj zostać na długo, bo obóz jest atakowany. Miała nadzieję, że Arianna coś wymyśliła by wzmocnić fortyfikację albo wykorzystać swoją magię. Tak swoją drogą to paladyn zastanawiała się nad tym jakie szanse miała tamta dziewczyna z małpami po tym co pokazała na „manekinie”. Może gdyby otoczyła wioskę jakimś wałem z wodą i przepuściła przez to swoją magię to efekt byłby spotęgowany? To coś wyglądało jak jakiś piorun czy coś innego, a przecież każdy z podstawową edukacją wie że woda przewodzi elektryczność. Wróćmy jednak do walki, która powstrzymywała paladyn przed pójściem dalej. Dwie małpy chciały ją osaczyć, na szczęście goryle nie wiedziały że ona je mimo wszystko będzie widzieć, no i dobrze bo zrobi im niespodziankę. Jednym pociskiem ściągnęła 4 z nich, a resztę być może poraniła w jakiś sposób. To nieco ułatwi walkę broniącym się, nawet jeśli nie zabiją wszystkich małp to pocięte ścięgna albo obszerne rany napastnikom sprawy nie ułatwią. Tu nie chodziło o to, by zlikwidowali całą 30, a by osłabili ją tak mocno jak tylko się da. Również małpy stwierdziły, że będą się poruszać po ziemi co jest sposobem wolniejszym niż wśród koron drzew, gdzie mogły wykonywać dosyć duże susy i omijać przeszkody. Mach wyglądał na szybkiego, więc powinien je prześcignąć. Nawet jeśli byłby multiplą.
Małpy, które ją atakowały nie wyglądały na zbyt silne. Były duże, twarde, jednak jej rycerz był w stanie to bez problemu odeprzeć ale na to równie dobrze mogły się składać obrażenia. Zgrabnymi ruchami odpierała ataki, ale tutaj potwierdziły się jej przypuszczenia. Goryle może i nie były silne, ale na pewno twarde i szybkie gdyż udało im się zablokować jej cięcia swoimi wielkimi łapkami. Jako, że przed sobą miała dwa goryle, a za sobą kolejne dwa to postanowiła wykorzystać tą odległość jaka ich dzieliła. Skoczyła do przodu, wyciągając miecze na pełną długość ramion i niczym ostrza sokowirówki obróciła się szybko tnąc oba goryle. Nie celowała jednak w głowy, a chciała trafić ramię, klatkę piersiową czy po prostu łydki po znalezieniu się za nimi. W skrócie tak naprawdę cały czas celowała w ścięgna, by je najzwyczajniej w świecie poprzecinać. Przeciwnicy byli twardzi, dlatego mijało się z celem prowadzenie długiej potyczki z nimi. Jako, że za nią nadal była ta dwójka która wcześniej flankowała to wykorzystała swojego rycerza by się nimi zająć. On się nie kręcił, a po prostu wykonywał cięcia. Głównie on jak i Norie skupiali się na tym, by trafić ścięgna odpowiadające za poruszanie rękoma, gdyż to właśnie ręce w wypadku goryli stanowiły klucz do zadawania jakichkolwiek obrażeń. Małpy słabiej poruszały się jedynie na nogach dlatego wspierały się przednimi łapami, więc to powinno zdać egzamin. Teraz jednak nawet jeśli jej się manewr uda, to będzie musiała dogonić Macha i resztę małp. Dlatego niezwłocznie zaczęła biec, a rycerz, który był za nią schował jeden z mieczy i zwyczajnie zaczął ścinać mniejsze drzewa by w charakterze włóczni rzucić nimi jak tyczką w goryle, które pędziły na siedlisko ludzkie.
2/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.05.16 16:49

Kruk pędził przed siebie z zadziwiającą wręcz prędkością, nieosiągalną dla zwykłego śmiertelnika. W tym samym momencie, gdy główne stado stworów wybiegło z lasu, Mach wystrzelił zza nich niczym strzała pędząc na złamanie karku. Jak się później okazało określenie "na złamanie karku" było prorocze. Młody mag skupiając całą swoją uwagę na bezpiecznym wyprzedzeniu goryli nie zauważył nikłego zawirowania obrazu jaki pojawił się przed nim. Poruszając się ze swoją maksymalną prędkością chłopak uderzył w niewidzialną ścianę która można by powiedzieć zmaterializowała się na jego drodze. Nikt nie miał pojęcia z czego była ona zbudowana bądź jak się tu znalazła, jednak mach w tamtym momencie posiadał dość energii kinetycznej by przebić się przez nią, a następnie przeryć spory kawałek ziemi za nią ostatecznie lądując na plecach jakieś 20m od momentu uderzenia.

Kruk prawie natychmiast stracił kontakt przytomność. Obudził się dopiero kilka godzin później, gdy na wschodnim niebie można było dojrzeć łagodny blask schowanego jeszcze za horyzontem słońca. Głowa bolała go gorzej niż po niejednej imprezie jednak oprócz tego i kilku innych zadrapań był praktycznie okazem zdrowia. Jednak co się stało z wioską i małpami? Ano nic. Gdy spojrzał w tamtym kierunku widział w oddali kontury wału ziemnego i kilka wąskich strużek dymu uciekających ku nieboskłonie. Więc co się tak naprawdę wydarzyło gdy on był nieprzytomny? Tego nie wie nikt. Jedyne co pamiętał to mgliste przebłyski małp i tej kobiety którą spotkał w lesie. Pamiętał, że patrzyła na niego z góry mówiąc coś na głos. Dosłownie sekundy przed odpłynięciem jego świadomość zdążyła jeszcze zarejestrować ostry błysk niebieskiego światła dochodzący zza jej pleców, czyli mniej więcej tam gdzie był las. Później była już tylko ciemność.

Po kilku ckliwych powitaniach i szczerych rozmowach okazało się iż chłopak nie był ostatnią poszukiwaną osobą. Na szybko zorganizowana plemienna grupa poszukiwawcza odnalazła w końcu Norie mocno poobijaną i nieprzytomną w miejscu które wskazał im Mach. Dziewczyna do dzisiaj nie odzyskała przytomności, a cała ta sprawa zaczynała nieładnie pachnieć. Skąd wzięły się te stwory? Dlaczego ta tajemnicza kobieta miała nad nimi władzę i przede wszystkim kim ona była? Na te pytania nie było odpowiedzi i pewnie nigdy nie zostanie ona znaleziona. Chociaż kto wie? Świat jest wielki lecz ludzka dociekliwość jeszcze większa.


Das Ende! ( jesteście wolni, nie musicie pisać żadnego epilogu)


Nagrody  (konsultowane z Ari)

28 000 Klejnociszy /2 = 14 000 na łebka
Mach 400MM
Arianna 300MM




Dziękuję wszystkim za uczestnictwo! Wiele się na tej misji nauczyłem. Przede wszystkim to iż potrafię zachować się profesjonalnie pomimo osobistej niechęci do pewnego osobnika. Z mniej przyjemnych to to, by nie prowadzić więcej niż 2 misje na raz. Mam nadzieję, że wy też coś pozytywnego wynieśliście. Do napisania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   

Powrót do góry Go down
 
Obóz koczowniczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie