IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Las   07.11.14 16:54

First topic message reminder :

Nie jest to niestety zbyt przyjazne miejsce. Drzewa rosną tu gęsto, przez co prawie zawsze panuje tutaj mrok. Zwierzęta też nie są szczególnie przyjazne. Dlatego zbyt wiele osób nie zapuszcza się w ten las. Jest to jakby powiedzieć, mroczna strona Równin Fiore. Zła strona. Jest to naprawdę gigantyczny teren, nie jest też on zbyt przyjazny ludziom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Las   17.07.15 11:35

Można by rzec, że nawet w zadku u murzyna mogłoby być lepiej! Samotne wyprawy z Revy do lasu, nie były super dobrym pomysłem. W końcu mogły się zgubić. Raz na jakiś czas Hermiona rysuje na drzewie strzałkę w stronę z której przyszły. Przynajmniej wiadoma będzie droga ucieczki jak do tego przyjdzie czas.
Jeszcze to poczucie grozy, które dostało się serca Hermiony. Białowłosa wyczarowała biały łuk. Trzymała go silnie w swoich łapkach. Wypatrywała zagrożenia, cóż niedługo znowu ruszą w głębię lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   19.07.15 20:39

"Kaczka" puszczona między ptaki wywołała wśród nich spore zamieszanie. Nie ma się jednak czemu dziwić skoro kaczka to ptak wodny, a tutaj żadnej wody nie ma. Przerażone ptaki wzleciały z wielkim krzykiem między gałęzie drzew, na których przysiadły z nienawiścią przyglądając się dwóm kobietom. Jednak najważniejsze było to, że zostawiły wątłą ścieżkę z jedzenia, która mogła być w chwili obecnej jedyną drogą do kryjówki złodziejskich małp.
Dziewczyny maszerując niewyraźnym śladem zagłębiały się coraz bardziej w las i dlatego by nie zabłądzić musiały iść bardzo powoli i ostrożnie. Jednak po około godzinnym marszu drzewa zaczęły się trochę rozrzedzać, a z góry zaczęło napływać więcej światła. Zmieniać zaczęła się także sama flora. Wszędzie dookoła można było dostrzec zwisające z góry liany, a na ziemi rosły coraz wyższe trawy i duże wielobarwne kwiaty.
Skutkiem tej zmiany było całkowite stracenie z oczu zbożowej ścieżki. Zagubienie dziewczyn w tej wielkiej gęstwinie zostało skwitowane jedynie czymś na kształt szyderczego śmiechu, który wydobywał się z dzioba ptaka siedzącego nad ich głowami. Wyglądał podobnie do tych, które wcześniej przegoniła furiatka.
Jednak gdy irytujące ptaszysko zamilkło na chwilę z gęstwiny po lewej stronie dobiegł dźwięk łamanej, którego wywołania tak skrupulatnie unikały czarodziejki. Dźwięk łamanej gałązki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   20.07.15 0:24

Przegoniła. Czyli jest wporzo. Bardzo wporzo. Jeden problem z głowy, nawet nie przejęła się tym, że właśnie na nią spojrzały się z pewną nienawiścią. Równą nienawiść i ona oddała swym spojrzeniem, po czym ruszyła dalej, zbożowym szlakiem. Dziwnie to brzmiało, ale taki nasz los, waćpanie.
Na to, że drzewa się trochę rozrzedziła zareagowała jedynie obejrzeniem się. No i trasa zniknęła, super. A ptak się śmiał, na co ona zaklęła siarczyście:
- K*rwa. Wszystko przeciwko nam
I zaraz pęknięcie gałęzi. Od razu spojrzała się uważnie na Hermionę, zmierzyła ją wzrokiem i sprawdziła, czy to ona przypadkiem tego nie zrobiła. Za chwilę jednak wysuwa się nieznacznie na przód, o krok, aby się rozejrzeć spomiędzy drzew. Jeśli ujrzy małpę, albo coś, co by im zagroziło, staje nieruchomo i jedynie wpycha ręką swoją białowłosą, głośną towarzyszkę w jakieś krzaki za sobą.
- Ani mi się waż stamtąd wychodzić czy się odezwać... jeśli sytuacja się pogorszy, możesz strzelać - szepnęła półgłosem tak, aby tylko Hermi to usłyszała. Oczywiście, cokolwiek to jest, co nie jest zbyt ludzkie, na pewno podejdzie. Ona jednak kucnie na jedno kolano i po prostu wyczeka. Wiedziała, że gwałtowne ruchy i negatywne nastawienie mogą jej przeszkodzić w pracy i rozjuszyć stworzenie. Jeśli coś podejdzie, powoli wyciągnie dłoń. Powoli, aby nie została odgryziona. Dobra okazja na zdobycie duszy musi zostać wykorzystana.

Oczywiście, jeśli to tylko Hermiona złamała gałąź, ona robi typowego facepalma i kręci głową, wzdychając ciężko. I stara się ruszyć po cichu dalej, będąc gotową na każde kolejne psikusy od losu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Las   22.07.15 13:27

- Ale ten ptaszek fajny - zaczęła chichotać pod nosem Hermiona - widocznie śmiał się z glonowłosej napuszonej miny...
No cóż, nie można chociażby na jeden moment zapomnieć że z naszej Hermisi jest niezła śmieszka. Pierwszy raz od bardzo dawna zaczęło dziewczynie odwalać, lub jak kto woli włączyć się tryb normalnej Heavensworth. Kto by się w końcu spodziewał, że wytrzyma tyle w spokoju? No nikt.
Trzask. Czy to Hermiona? Czy to Glonowłosa?! Nie! To małpy chyba. W każdym razie, gdy Revy tylko się odwróciła Hermi pokazała jej język. W końcu jak tak można ją podejrzewać o takie małe zbrodnie związane z nadepnięciem na patyk?! Halo, ona jest łuczniczką, takich błędów nie może popełniać!
No ale co może zrobić białowłosa skoro ma się nie ruszać? No nie będzie się ruszać, nic skomplikowanego, prawda? Skoro jej towarzyszka skupiła się na spotkaniu ze zwierzęciem to kobieta teraz obserwuje całe otoczenie. Póki co nie ma zamiaru atakować, bo po co? Tylko przypatruje się wszystkiemu wokół. Zwraca uwagę na każdy ruch w krzakach, czy najmniejszy szmer wśród krzaczorów. W końcu taka praca łucznika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   28.07.15 22:33

Cisza. Cisza. Cisza. Trzask. Cisza. Cisza. Trzask.
Coś co wywołało wcześniejszy hałas ewidentnie się zbliżało lecz także robiło to już wolniej i niemalże ostrożniej. Dlatego też nasze panie musiały chwilę odczekać zanim krzaki przed nimi się rozchyliły ukazując im najdziwniejsze stworzenie jakie widziały (prawdopodobnie).
Najpierw pojawiła się płaska, czarna, małpia twarz z tym, że od normalnej małpiej twarzy różniły ją czerwone oczy i różne rogowe wypustki pokrywające twarz. Zaraz potem wyłoniła się reszta, która z kilkoma wyjątkami przypominała ciało szympansa. Tymi wyjątkami był długi ogon i brak sierści, która została zastąpiona przez gęstą i drobniutką, zieloną łuskę.
Stworzenie wpatrywało się nieufnie w kobiety stojące przed nim. Gdy zielonowłosa wyciągała ku bestyjce rękę to robiło krok do tyłu, by po chwili zrobić kroczek do przodu, kroczek do dziewczyny.
Już miało wyciągnąć swą łuskowatą łapę gdy nagle rozległ się krzyk ptaszyska siedzącego na gałęzi i małpka wydała z siebie głośny krzyk i zaczęła uciekać w kierunku, z którego przybyło głośno wrzeszcząc i robiąc masę hałasu. A wredny ptak zaczął lecieć nad nim i co jakiś czas nurkował w zarośla, jakby na niego polował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   29.07.15 16:09

No, jeszcze kawałek, kawałeczek. Podejdź, powoli, powolutku... Tylko się nie cofaj. Ja tylko dotknę Cię i po sprawie. Ale zaraz wrzask ptaka zakłócił ciszę, zaczął krzyczeć na małpę, która zwiała. Krew dziewczyny się zagotowała. Dosłownie. Aż zrobiła się czerwona ze złości na twarzy, czego nie było widać przez kaptur założony na jej głowę. W pewnym momencie przez to nie dało się zobaczyć w ogóle jej oczu, bo tak kolor bardzo się zlał z tą złośliwą czerwienią.
- NOSZ K*RWA MAĆ, JA PI*RDOLĘ, CO ZA PI*RDOLONY PTAK!! - wydarła się w niebo głosy, niezwykle wkurzona samym faktem, że już była tak blisko oswojenia stworzenia, a tu nagle coś spi*rdoliło jej cały plan. Jak to mawiają: "i cały misterny plan poszedł w p*zdu". Idealny cytat do tej sytuacji.
Wcale Revy w tym momencie nie złamała tego, o co prosiła samą Hermionę - o ciszę. Ale co powiedzieć osobie wkurzonej przez jakiegoś, byle jakiego ptaka? Teraz nawet przestała patrzeć na to, czy nie wpadnie w paszczę lwa - pobiegła prosto za małpą gonioną przez ptaszysko, chcąc się temu drugiemu odpłacić. Cholera, ale magowi Take-Over naprawdę potrzebne są te przeklęte dusze i żaden ptak tego nie ma prawa zepsuć! Szczególnie jakiś tam dachowiec, czy coś! Już nie uważała na nic, jedynie szukała ptaka razem z małpojaszczurką, aby dopaść to pierwsze. I ubić. A jak to zobaczy to na to skacze, łapie i wbija skalpel gdzieś przy szyjce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Las   10.08.15 12:46

Prawie wybuchnęłaby śmiechem, kto by się spodziewał że tak bardzo ją to rozbawi?! W każdym razie nie mogła zacząć marnować czasu, więc od razu pobiegła za Revy. Kiedy tylko glonowłosa kobieta zacznie dobierać się do ptaka, Hermiś stanie w bezpiecznej odległości tzw. 4-5 metrów od Revy tak by za bardzo ptak tego nie zauważył. Dopiero potem przyzwie normalną strzałę. No i teraz ładnie celuje w ptaszysko, które przeszkadza jej koleżance. Cóż, począć towarzyszom trzeba pomagać - taka zawsze świeciła jej dewiza. Może Revy przyznałaby nawet że ma glony, a nie włosy!
Nie ma się wszystkiego za nic. Białowłosa celuje we "wrogie" zwierze i dopiero potem strzela! Stara się trafić, ot co!
A jeżeli ptaszysko się nie zatrzyma, biegnie dalej za wszystkimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   15.08.15 16:06

Hermiona za Revy, Revy za krukiem, kruk za małpojaszczurką, a małpojaszczurka gdzie pieprz rośnie. Sytuacja prawie jak z dziecięcej rymowanki.
Jednak jak śmiesznie ta gonitwa nie wyglądała z boku to dla kobiet była dosyć uciążliwa. Zarówno ptak jak i bestyjka przez niego goniona poruszały się między zaroślami szybciej i oddalały od nerwuski i łuczniczki. Jednak nie na tyle by zniknąć z pola widzenia.
Gonitwa trwała kilkanaście minut i zakończyła się bardzo nagle wypadnięciem z gęstwiny na niewielką łączkę. Łączkę wypełnioną około dwudziestoma małpojaszczurami. Jednak podczas gdy ten goniony przez ptaka (swoją drogą oboje też tu byli i niepatrzyli na siebie w miły sposób) był wielkości szympansa te tutaj były jak goryle. Każdy miał 2 metry wzrostu i składał niemalże jedynie z mięśni. Podobnie jak malec nie miały włosów lecz łuski z wieloma ostrymi, rogowymi wypustkami. Długie ogony zakończone były kolcami.
Bestie stały i wpatrywały się w dwie damy, które tak nagle wpadły na ich terytorium w pogoni za potomkiem kogoś ze stada. I nie było to przyjacielskie przyglądanie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   17.08.15 20:02

No więc dotarły, niestety. Czemuż to niestety? Bo wpadły do jaskini lwa. Albo raczej małpojaszczurki. Spojrzała się na te goryle, zaciskając usta. Zatrzymała się całkiem, stojąc tak. Miała nadzieję, że to jest tak, jak z normalnymi zwierzętami, że jeśli wykonasz gwałtowny ruch, to wtedy dopiero zaczną gonić. Dlatego nie ruszyła się nawet na krok, jedynie może nieznacznie odsunęła rękę w tył, tors ustawiając bokiem, patrząc się na nie dalej.
- No to się wj*bałam... Tak się kończy nagonka za duszami - mruknęła cicho. Była trochę zdenerwowana. Powoli się cofała wiedząc, że nie ma szans. Od razu przeliczyła wszystkie goryle. Musiała ustalić jakiś plan. Cofała się powoli, cofała, krok za krokiem, patrząc wciąż na nie. I tak starała się wycofać z krzaki całkiem.
Jeśli została zaatakowana - cóż, musiała się obronić. Natychmiast używa dwóch stopni aspektu Askala, aby zablokować cios i odepchnąć napastnika. A wtedy natychmiast się cofać w tył.
A jeśli nic się nie dzieje i nie zostanie w jakikolwiek sposób zagrożona jej przestrzeń osobista, po prostu się wycofuje i obserwuje dalsze poczynania "zwierząt". No i musi pomyśleć zgodnie z tym nad planem jakimś.

Jeśli musi zaatakować:
3350 - 300 = 3050
10PR - 5 - 5 = 0 PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Las   27.09.15 14:53

No to wpadły jak śliwki w kompot, po części było to logiczne że ucieknie do stada, ale kto by się spodziewał że obie maginie są tak głupie? No pewnie nikt. Stado, stado, stado. Hermiona głośno przełknęła ślinę. Coś w jej głowie mówiło, że to nie będzie zbyt przyjemne. Postanowiła na dobry początek robić powolne malutkie przesunięcia do tyłu, a gdyby okazało się że goryle się zaraz na nie rzucą, ucieka jak najszybciej może.
Póki co powoli, powolutko trzeba wiać, a w razie czego duużo szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   30.09.15 21:42

Olbrzymie małpy spoglądały na kobiety z nieskrywaną nienawiścią i groźbą przerobienia na mielonkę jeżeli tylko poczują jakiekolwiek zagrożenie z ich strony. Uważnie obserwowały nawet najdrobniejszy ich gest i groźnie fukały gdy podczas taktycznego odwrotu dziewczyny dziewczęta ruszyły się odrobinę zbyt szybko. Dwa osobniki odłączyły się nawet ze stada i krok po kroku zbliżały się, chociaż lepiej powiedzieć pilnowały i utrzymywały stałą odległość pomiędzy sobą, a maginiami.
Wyglądało na to, że jeżeli Hermiona albo nerwuska nie podejmą pierwsze jakichś zaczepnych kroków to obejdzie się bez bólu. I na szczęście zielonowłosa wyjątkowo trzymała nerwy na wodzy i obie bezpiecznie wycofały się za linię drzew, by potem już znacznie szybciej i pewniej móc się oddalić z miejsca tego nieprzyjemnego acz pomocnego spotkania i w spokoju ustalić jakiś plan działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   01.10.15 6:47

Wykonały taktyczny odwrót, a nie uciekły. Ucieczka to złe słowo, które nie istnieje w słowniku zielonowłosej panny o czerwonych ślepiach. Nigdy nie uznawała czegoś takiego jak ucieczka.
Kiedy odsunęły się obie na bezpieczną pozycję, kucnęła tuż obok Hermiony. Musiała ustalić jakiś plan działania nawet, jeśli nie bardzo widzi jej się współpracować z kobietką. Z niezłym grymasem na twarzy więc obserwowała krzaki, czy nic nie zrobią. Nie zaatakują ich czy coś.
- Słuchaj - zaczęła szeptem. - Żeby cokolwiek coś tu zdziałać trzeba pracować razem... i kto to mówi... - wtrąciła półgłosem, wzdychając ciężko. - Idź po cichu gdzieś na bok, nie zrób przypadkiem hałasu. Postaraj się odwrócić ich uwagę od tego miejsca, to znaczy strzel gdzieś indziej strzałą, albo po prostu rzuć kamieniem. Albo coś. Cokolwiek. Ja postaram się zgarnąć jedną małpę i wchłonąć duszę. Potem najlepiej by było, jakbyś narobiła trochę hałasu. Tylko nie zwróć przypadkiem na siebie uwagi - zaproponowała, po czym powolutku wróciła do krzaków, przez które przeszły chwilę temu.

Tam czekała na hałas. Jakikolwiek. Byle by mogła rozpocząć swoją część planu. Kiedy Hermiona wykona to, co Revy jej nakazała, albo po prostu zaproponowała, jak kto woli, wtedy ta wciągnie jakąś małpę najbliższą krzakowi. I natychmiast, najlepiej w trakcie przyciągania, wciągnie jej duszę i ją sobie przyswoi. W razie jakichkolwiek problemów w którejkolwiek fazie planu, szuka jakiegoś kamienia i ciśnie nim w drzewo po drugiej stronie, to znaczy w koronę drzew tak, aby liście zaszeleściły. I wtedy ucieka w tył, szukając drugiego i ponownie robiąc to samo, tylko z innej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   14.10.15 16:08

Hermiona bez oporów i jakichkolwiek sprzeciwów wykonała polecenie Revy. Sytuacja nie była na tyle dogodna by móc się kłócić, a przecież Syrenka nie darowałaby jakichkolwiek oznak sprzeciwu. Dlatego też dziewczyna bardzo szybko zniknęła w zaroślach szukając dogodnej pozycji strzeleckiej.
Revy także nie próżnowała i wykorzystała ten czas do przygotowania zasadzki. Był tylko jeden szczegół, że nie ustaliły dokładnie gdzie chcą te monstra zapędzić i teraz musiała zdać się na swą kobiecą intuicję. I gdy tylko już jakieś miejsce wybrała od strony małpiej polany dobiegły ją szmery co znaczyło, że białowłosa wykonała swą część zadania. Teraz pozostało czekać na dogodną okazję, a ta nadarzyła się bardzo szybko.
Chwilę po tym jak glonowłosa zajęła miejsce w krzakach obok niej przeszło gęsiego 7 wielkich małp. Każda poruszała się powoli i delikatnie kołysząc się na boki rozglądała po okolicy w poszukiwaniu sprawcy zamieszania. Revy wyczekała aż cała kolumna je minie i spróbowała wciągnąć w zarośla ostatniego małpojaszczura. Przy czym słowo spróbowała jest użyte nieprzypadkowo. Dziewczyna nie wzięła pod uwagę, że ponad 2 metrowa góra mięśni będzie aż tak ciężka i ostrożna. Gdy tylko spróbowała złapać bestię i wchłonąć jej moc, ta odwróciła się w jej stronę i wydając głośny ryk zaalarmowała wszystkie pozostałe, a jednocześnie wykonał zamach swym kolczastym ogonem celując w tors kobiety. Udało jej się jednak w ostatniej chwili zrobić unik do tyłu i ominąć śmiercionośnego ciosu. Mimo to jej sytuacja była dosyć mocno przerąbana. Stała teraz samotnie naprzeciwko 7 gigantom od których biła równie duża żądza mordu co od Revy gdy spotkała Hermionę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   14.10.15 23:58

"O k*rwa, no to się wj*bałam."
Jak poprawnie spartolić sobie całe życie wersja Revy. I Hermiona. Widząc, że nie da rady, od razu wykonała unik, odsunęła się na bezpieczną odległość. Nie poruszyła się jednak bardziej. Wiedziała, że to skończy się jeszcze gorzej niż teraz.
"Tak się k*rwa kończy moja chętka na dusze, cholera jasna!"
Tak więc czy da się być w większym potrzasku niż teraz jest Revy? Przed sobą miała siódemkę oprawców, którzy są w stanie w tym momencie praktycznie ją załatwić. Zastanawiała się, głowiła, co teraz zrobić. Miała dwie opcje: zaatakować albo uciec. Chyba prościej byłoby jej uciec. Początkowo tak stała, patrząc się na każdą z kolei. Nabrała tej postawy, która mogłaby wystraszyć każdego. Pragnienie krwi, które od niej dało się wyczuć było niewyobrażalne wręcz. Niewyobrażalnie nieznośne. Jeśli to w jakikolwiek sposób zachęci małpiszony do ataku, ona natychmiast odskakuje w tył. I zrywa się do biegu przed siebie, starając się wypatrzeć czegoś, co mogłoby jej pomóc w ucieczce, ale jednocześnie starała się nie polecieć prosto na wioskę.

Z drugiej jednak strony, jeśli okaże się, że małpy się tego przestraszą, wykorzystuje to. Natychmiast przemienia się całkowicie w Askala, aby wybić się na tylnych łapach i polecieć prosto na małpiszony. Stara się wyłapać tego najbliżej, aby zaatakować go gradem około pięciu cięć ostrymi pazurami w miejsca nieosłonięte jaszczurzą zbroją. Jeśli jakikolwiek gado-ssak ją zaatakuje, stara się zwiać na drzewo - wspina się na nie, chciała jeszcze przy okazji sprawdzić ich możliwości naturalne, tj. czy pomimo krzyżówki dalej potrafią się wspinać na drzewa. Oczywiście ona sama stara się na nich utrzymywać i w razie, jakby coś miało ją sięgnąć, kontratakuje jakimś cięciem.

-10PR - problemy z kontrolą niektórych ruchów
3350 - 500 = 2850
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   23.10.15 19:16

Żądza krwi bijąca od zielonowłosej była naprawdę niesamowita i wstrzymała wszystkie bestie w miejscu. Wyglądały jakby je zamurowało. Stały tak chwilę zastanawiając się czy mają ruszyć do przodu by zaatakować czy jednak się wycofać. Po chwili jednak ruszyły do przodu, chociaż widać było po ich szpetnych gębach, że mają co do tego wątpliwości.
W takim wypadku dziewczynie nie pozostało nic innego jak się wycofać. I to bardzo szybko. Niestety małpoludy pomimo swoich rozmiarów poruszały się w tej gęstwinie niesamowicie szybko i z każdym krokiem zbliżały się do niej. Dlatego też musiała wprowadzić w życie plan C) Spieprzyć na drzewo i z niego oczekiwać pomocy albo innego cudu. I powinien on nastąpić jak najszybciej.
Na jej nieszczęście okazało się, że jednak jak przystało na małpy, nawet tak dziwaczne potrafią się wspinać na drzewa. 4 zaczęły wchodzić na drzewa tak by otoczyć kobietę z każdej strony. Pomimo ich rozmiarów szło im to całkiem sprawnie, bo wykorzystywały do tego swe długie ogony. Znalazłszy się na górze zajęły pozycje i pilnowały by Revy nie próbowała nawet uciekać skacząc po drzewach niczym ninja.
Pozostałe trzy w tym czasie przyczaiły się na ziemi i starały się na zmianę strącić kobietę z drzewa potrząsając nim od dołu. I chociaż miały naprawdę niesamowitą siłę to i drzewo miało spore rozmiary i przez to nie szło im to najlepiej. Jednak nawet jeśli szło to słabo to jakoś szło i tylko kwestią czasu było aż albo strącą ją jak jabłko albo przewrócą całe drzewo.
I gdy już wydawało się, że wszystko stracone i Syrena zostanie odesłana do gildii w drewnianej skrzyni nastąpił cud. Od strony polany dobiegł przeraźliwy ryk. Ciężko było ocenić czy był to ryk bólu czy złości ale mroził aż krew w żyłach. Gdy tylko dotarł on do uszu potworów natychmiast zostawiły dręczenie dziewczyny i szybko zaczęły oddalać się w stronę swych pobratymców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   24.10.15 13:26

Potrząsanie jej chwilowym azylem, a także sam fakt, że małpy się do góry wspinały wcale nie był jej na rękę. Już miała skopać te przeklęte potwory, jednakże jakiś ryk powstrzymał je przed wejściem, toteż wymachiwanie nogą było niepotrzebne. I dobrze. Kiedy oddaliły się na odległość taką, aby miała chwilę czasu na reakcję zanim dobiegną znowu, zeskoczyła z drzewa. Oczywiście najpierw się zsunęła i potem dopiero skoczyła, lądując dość lekko, kucając.
- Nigdy więcej małp - mruknęła, zdenerwowana. - Co je tak spłoszyło...? - dodała po chwili, unosząc się. Rozejrzała się, po czym... ruszyła w stronę źródła ryku. Starała się również obierać taką drogę, aby jej nie zauważyły znowu, żeby nie zrobić zbytnio hałasu i tak biegła. Biegła niemal bez tchu, aby zająć odpowiednią pozycję do obserwacji i zobaczyć, co się tam zadziało. Nie oznaczało to jednak, że ten ryk ją trochę spiął. W głębi miała nadzieję, że po prostu ktoś jej "pomaga" i zaatakował z drugiej strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   02.11.15 1:13

Dziewczyna po oddaleniu się potworów mogła bezpiecznie zejść z drzewa niemalże natychmiast, bo prędkość z jaką się poruszały zaprzeczała ich wadze i wielkości. Zresztą nawet jeśli poruszałyby się wolniej to nic by nie zmieniło, bo ewidentnie zupełnie straciły nią zainteresowanie gnając w stronę reszty swego stada. Robiły przy tym tyle hałasu, że skradanie także można było sobie zupełnie darować i gonić za nim, oczywiście w bezpiecznej odległości.
I zachowując właśnie taką bezpieczną odległość, czyli nie widząc małpojaszczurów bezpośrednio ale doskonale dostrzegając poruszane przez nie zarośla Revy podążała za nimi, aż nagle do jej uszu dotarł przeraźliwy ryk. Była w nim taka wściekłość i żądza mordu, że nawet glonowłosej włosy stanęły dęba, a przez ciało przeszły dreszcze. Był on tak potężny, że żądza mordu jaką poczęstowała bestie wcześniej wydawała się teraz zwykłą błahostką, tak jakby straszyć lwa pluszowym kotkiem.
Gdy podeszła trochę bliżej zobaczyła co było powodem tego ryku. Otóż na polanie, z której jeszcze kilka minut temu tak pośpiesznie uciekały żywe pozostały tylko te bestie, które ją goniły. Cała reszta leżała martwa, a z ich ciał wystawały stworzone ze skoncentrowanego Eternano strzały.
Nagle gdzieś z boku do uszu Revy dotarł szelest liści wskazujący, że ktoś przedziera się przez gęstwiny. Chwilę później z zarośli wyłoniła się białowłosa, ale wyglądała inaczej. Już nie wyglądała i zachowywała się jak słodka idiotka. Bardziej przypominała rasową socjopatkę i morderczynię.
- Tych kilka zostawię tobie. Pokaż te swoje pazurki, którymi tak chętnie straszyłaś. - powiedziała szeroko się uśmiechając, lecz w uśmiechu tym było więcej gniewu niż radości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   07.11.15 0:09

Ktoś załatwił część małp. Oh, a cóż to? Strzały. Strzały ze skoncentrowanej energii. Więc nie ciężko było się domyślić, kto to zrobił. Warknęła wściekle na całą tę akcję, kucając tuż przed krzakiem oddzielającym ją od całej tej sytuacji. Dotknęła dość swobodnie ziemi dłonią, opierając się nią tym samym. Czekała na moment, choć te wyczekiwania prędko zostały przerwane. Bardzo prędko. Spojrzała się na białowłosą, która wydawała się być wściekła na niesubordynację tej, która uważała się za kierowniczkę tej wyprawy.
- Stul dziób - warknęła, przestała wyczekiwać i po prostu wystrzeliła prosto przed siebie biegiem.
Natychmiast aktywowała pierwszy stopień przemiany w Askala, co było oczywiste. Równie oczywiste jak to, że jej obuwie się zniszczyło, dzięki czemu zyskała na swobodzie ruchu, ale też na możliwości ataku. No i chyba po raz pierwszy od dłuższego czasu pozbyła się swego okrycia wierzchniego, czyli bluzy, czy tam kurtki. Wolała zaryzykować chwilową możliwością ujrzenia jej twarzy niż rozdartym ubraniem, bowiem z jej ramion wyrosły, zgodnie z charakterystyką Askala, ostrza skierowane ku górze.
W takiej postaci, z dodatkiem kity, natychmiast natarła na swoich przeciwników. Pierwszym, co zrobiła - przeliczenie jednostek żywych. Nie obchodziły ją te martwe. Drugim, co zrobiła, to ruszenie prosto na najbliższą małpę. Nie atakuje jednak od frontu, po prostu naskakuje jej na głowę i się od niej odbija, aby wykorzystać siłę grawitacji do wykonania obrotu w powietrzu pozwalającego jej na zadanie kilku cięć ostrzami na ramionach, a ewolucję powietrzną zakończyć na cięciu pazurami.
Jeśli w ten sposób zakończy żywot jednej małpy, odskakuje na moment w tył, aby natychmiast, z zastosowaniem tarcia i jakiejś innej tam siły rozpędu, ruszyć do przodu i zająć się kolejnymi małpami. Z użyciem ostrzy, pazurów stara się zadać jak najbardziej rozległe obrażenia, jak to możliwe. Przez celowanie w miejsca nieosłonięte łuską powinna zdziałać więcej. W czasie niektórych uskoków stara się również, czy to ostrzem, czy może pazurami u dłoni czy stóp, zranić oczy stworzeń, aby tylko pozbawić je możliwości ujrzenia jej. Cały czas stara się pozostać w ruchu.
Jeśli jednak coś nie wyszło, natychmiast uskakuje do tyłu i stara się utrzymać małpy w bezpiecznej odległości z pomocą swoich morderczych intencji, aby choć chwilę zregenerować siły utracone w nieudanej wymianie ciosów i powrócić do boju z wykorzystaniem powyższej wspomnianej, energicznej techniki.

3350 - 200 MM = 3150
5PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   13.11.15 19:35

Na placu boju żywych pozostało już tylko 7 gadzin, które wcześniej ścigały zielonowłosą. Wszystkie były olbrzymie, a teraz jeszcze wściekłe i zrozpaczone. Chyba nie do końca rozumiały, że całe ich stado zostało zniszczone w zaledwie krótką chwilę i starały się szturchaniem sprawić by wstały. Tak jakby nie byli martwi, a jedynie spali.
To otępienie potworów przysłużyło się Revy gdyż bezproblemowo mogła wyskoczyć z zarośli i wykonać swój plan eliminacji jednej z małp. Dopiero gdy wykonywała swoją podniebną ewolucję stwory zorientowały się co jest grane. Wtedy jednak było już dla jednego z nich za późno.
Chociaż początkowe cięcia dziewczyny jedynie ślizgały się po łuskach chroniących kark to długa i celna seria wymierzona w jedno miejsce zdołała się przez nie przebić, a kolejne trafiło dokładnie pomiędzy 2 kręgi szyjne rozrywając rdzeń kręgowy i zabijając małpę na miejscu.
Jednak późniejszy unik do tyłu nie wyszedł do końca tak jakby chciała. Pozostałe 6 ruszyło już na zielonowłosą by wyładować na niej swoje emocje. Wymachując ogonami i potężnymi łapskami starały się dorwać dziewczynę. Większości ciosów udało jej się jednak uniknąć, bo pomimo ogromnej siły ataki nie były bardzo szybkie. Z taką masą ciężko było im utrzymać równowagę gdy nie podpierały się na przednich łapach, którymi uderzały w ziemię i to był największy sprzymierzeniec dziewczyny. Jednak jeden z ciosów ogonem skutecznie powalił ją na ziemię i odrzucił kilka metrów w tył. Miała szczęście, że nie zebrała tym kawałkiem, który wyposażony był w ostre kolce, bo mogłoby być już po niej.
Chociaż szybko zdołała się zebrać do kupy to i tak spróbowała jeszcze zyskać na czasie próbując swą aurą zatrzymać te giganty w miejscu. Ze zdziwieniem musiała jednak przyjąć fakt, że opętane żądzą zemsty zupełnie nic sobie z tego nie robią. Jedynym wyjściem było przeć cały czas do przodu i nie dać się zranić.
I z tą myślą dziewczyna rzuciła się znowu w wir walki. Kręcąc piruety, skacząc, biegając ogólnie wykonując różne cuda wianki starała się trafić w słabiej chronione pachy, pachwiny czy twarz. Zadanie to nie było łatwe gdyż walczyła z wrogami mającymi przewagę liczebną ale też i większy zasięg. Każde zbliżenie mogło się zakończyć śmiercią.
Dlatego też po kilku minutach takich akrobacji i prób wymiany ciosów podczas których Revy trafiała często w łuski, a jej wrogowie w miejsca, w których stała zaledwie ułamek sekundy temu, dziewczyna musiała się trochę wycofać i złapać oddech. Mogła sobie na to pozwolić głównie dlatego, że chociaż większość jej działań była nieskuteczna, to jednak jednej małpie udało się podciąć arterie na pachwinach, a tym samym wykrwawić na śmierć, a 2 kolejne pozbawić częściowo wzroku poprzez wyłupanie po jednej gałce ocznej.
Wszystkie te rany i niecelne ataki sprawiły, że wściekłość i dzikość trochę opuściła małopjaszczury i także zaprzestały ataku regenerując się i pilnując uważnie swej przeciwniczki. Przy okazji zaczęły pomału zajmować pozycje dookoła niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   14.11.15 22:21

Oddychając z ulgą, starała się wciąż wywoływać wrażenie groźnej. Pomagało jej w tym lekkie obniżenie na nogach, lekkie pochylenie się do przodu i wpatrywanie się na bestie z nienawiścią w oczach. Przeciągnęła się delikatnie, rozruszała ramiona, zaczęła rozciągać kark przez pochylanie go dość mocno w lewo, w prawo, wykonując pół obrót w tył. Chyba wiadomo, o co chodzi, taki lekki stretch żeby łatwiej było jej dalej walczyć. Otarła dłonią usta, splunęła.
Czas na konkretną zabawę, na którą podle się uśmiechnęła. Odszukała prędko wzrokiem kamyczka gdzieś wokół, po czym go podnosi i rzuca w środkową z małp (skoro jest ich pięć, wybór jest oczywisty). I chociaż wykonała z początku taki ruch, nie rusza do ataku prosto na nią tym bardziej, jeśli nie jest jedną z tych jednookich. Szkoda, że nie jednorękich. Fajni byliby z nich bandyci bez jednej ręki. Wracając do rzeczy - aktywuje drugi aspekt Askala, to znaczy drugi jego poziom. Umięśniona kobieta na pewno nie wygląda dobrze, ale co Revy to obchodzi?
Rusza na pierwszą lepszą małpę, która jej się nawinie. Pierwszą lepszą, która ma oboje oczu. Wolała zająć się tymi bez żadnych defektów wynikających z walki niż wykańczać te ranne w pierwszej kolejności. Te sobie zostawi na koniec, bo nie widzą po części, więc będzie z nimi łatwiej.
Wracając do tego - jeżeli małpa się zamachnie, ona uskoczy, nie będzie bawiła się w kotka i myszkę. Odbije się od łapska, uskoczy i wykona piruet ze zwiększoną siłą, celując w nieosłonięte części szyi. Za chwilę doprawia to o solidny kopniak i przeskakuje na kolejną zdrową małpę. Tutaj już wykonuje akrobację w biegu - uskakuje, wykonuje piruet tak, aby ostrza zadziałały trochę jak dysk, a przy okazji jeszcze móc zadrapać pysk małpie. Wtedy po raz kolejny uskakuje, ale na bok, wbiega na drzewo, chwyta się kiedy już biec nie może (albo dokładniej: wbija się pazurami w korę), po czym wybija się prosto w ostatnią ze zdrowych, jeszcze nie zaatakowanych małp. W tej kwestii, jeśli nie zdoła do niej dolecieć, stara się wykorzystać pęd do odbicia się od ziemi prosto w górę i wykonać kolejny świder. Jeżeli oczywiście doleci - odbija się od łba małpy. Stara się serią cięć ostrzy z ramion rozwalić pancerz stworzenia. I potem odsunąć się na bezpieczną odległość, aby zobaczyć, jak wyszło jej zagranie, ile zdrowych małp padło, czy coś. Nie skupiała się na stanie celów, kiedy je atakowała, a także kiedy zmieniała cel.
"Jeszcze moment i będę miała problem. Na razie się chyba lepiej będzie wstrzymać z używaniem przemian..."

3150 - 100 = 3050
0PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   19.11.15 21:17

Dzięki temu, że małpiszony starały się otoczyć dziewczynę miała ona większą przestrzeń i o wiele prościej było wykonywać wszelkie uniki. Dzięki temu zdołała dotrzeć zgodnie ze swymi zamiarami do pierwszej zdrowej małpy, którą zaatakowała. Niestety jej ostrze nie zdołało przebić się przez łuski bestii, a kopnięcie było równie bezcelowe jak kopnięcie w 100 letnią sekwoję. Na szczęście zdołała jakoś uniknąć kontrującego ciosu gigantycznej łapy.
Pomimo porażki w starciu z pierwszym wrogiem dziewczyna nie poddała się i unikając znowu ataków ogonami i łapami prześlizgnęła w pobliże kolejnego celu. Tutaj skorzystała z innej taktyki, która była znacznie skuteczniejsza i już po chwili twarz potwora wyglądała niczym tatar (nie członek narodu tatarskiego chociaż byłoby sztuką przerobić twarz małpy w twarz tatara. Odeszliśmy jednak od tematu. Twarz wyglądała jak taka potrawa.). I to bardzo krwisty.
Dalej już niestety nie było tak kolorowo. Dotarcie do kolejnej małpy wymagało przebycia dość sporego kawałka drogi i to pomiędzy wszystkimi jej towarzyszami. Nawet sztuczka z wybiciem z drzewa nie pomogła, a nawet trochę zaszkodziła. Gdy Revy wspinała się właśnie na drzewo to małpy zmniejszyły odległości między sobą i obróciły się tyłem do siebie. Już nie atakowały potężnymi łapami, a uderzały w ziemię swymi kolczastymi ogonami wzbudzając gigantyczny tuman kurzu i tworząc dość nietypowe zasieki. I w taką właśnie ogonową burzę wskoczyła glonowłosa i niestety nie wyszła z niej bez szwanku. Jeden kolec delikatnie trafił ją w plecy zostawiając na nich długą, lecz niegroźną szramę.
Wyrwawszy się z tej matni doskoczyła do namierzonej wcześniej, ostatniej zdrowej gadziny i zaczęła ją bezpardonowo atakować w plecy. Wykorzystała okazję, że ta była odwrócona do niej tyłem co opóźniło znacznie jej reakcję. Napierała tak szybko, długo i wytrwale, że niemalże doorała się do kręgosłupa monstra i przeskoczywszy ostatecznie nad nią mogła przyjrzeć się upadkowi giganta.
Mogła też spokojnie zobaczyć jak ostatnie 3 żyjące stwory szykują się do ostatecznego dla swej rasy, szaleńczego zrywu. Bestie wiedziały, że nie wyjdą raczej z tej potyczki zwycięsko, ale nie miały też już nic do stracenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   20.11.15 19:59

Szrama na plecach... na szczęście ominęło stanik, bo jeszcze większym upokorzeniem dla niej byłaby utrata tego elementu garderoby niż samo zdjęcie kaptura czy tym bardziej samej kurtki. Ale szrama aż tak groźna dla niej nie była. Nie była tak ogromna, jak mogłoby się wydawać.
- Zapi*rdolę te przeklęte sk*rwysyny! - wydarła się, atakując ostatnią z tamtej grupy małp. Miała już tyle blizn, że jedna więcej jej nie zrobi, jednakże musiała odpłacić im za zbezczeszczanie tego ciała.

Wracając do obecnej sytuacji: zostały trzy małpy. Dwie jednookie, jedna całkiem zdrowa. Widząc, że się zbliżają, ukucnęła i przeszła do trzeciego stopnia przemiany, nabierając przy tym postawy charakterystycznej dla wilka. Kończyny jej się lekko zmieniły pod tym kątem. Przed chwilą przecież stwierdziła, że będzie miała problem, jeśli znowu użyje zaklęcia... ale i tak to zrobiła. Tak samo, jak one były w amoku, tak ona również i wpadła weń.
Obniżyła się na nogach, aby zaraz wystrzelić niczym petarda, ruszając na czterech kończynach w stronę małp, a zaraz przed spotkaniem, uskoczyć. Przeskakuje nad nimi, po czym ląduje za i wystrzeliwuje w środkową małpę niczym wiertło, tnąc wszystkie małpy w zasięgu jej ramion. No i oczywiście ląduje z drugiej strony, wpadając na nie od frontu z pazurami. Po cięciu znowu przeskakuje aby wskoczyć na grzbiet i zająć się resztą: kopnięcie z przewrotem, bezpieczny upadek, podniesienie się, kolejny atak z użyciem ostrzy. Oczywiście do małp pół-ślepych stara się podejść od ich martwego punktu, aby miały mniejszy czas na reakcję.

3050-100 = 2950
-5PR - zmniejszona kontrola nad ruchami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   23.11.15 17:33

Po użyciu kolejnego poziomu zaklęcia ruchy dziewczyny stały się znacznie bardziej dzikie, zwierzęce, a przez to też znacznie trudniejsze do odczytania. Nawet takie potwory jak małpojaszczury, które w zasadzie całe swe życie kierowały się podobnymi instynktami miały teraz nie lada problemy, by w jakikolwiek, chociażby najmniejszy sposób przeciwstawić się jej.
Gdy ruszyła z dziką szarżą od frontu wszystkie uniosły łapy, by wgnieść ją w ziemię lecz nim się spostrzegły ona stała już za nimi. Zareagowały niemal błyskawicznie wymachując swymi ogonami ale wystarczył zaledwie ułamek spóźnienia i wszystkie ich ataki trafiły w próżnię. W próżnie ponieważ Revy już była pomiędzy nimi tnąc i siekąc na wszystkie strony. Jej ataki były teraz znacznie szybsze i agresywne co pozwoliło jej wreszcie przebić się przez ich gęste i twarde łuski.
Środkowa małpa niemalże zupełnie straciła lewe biodro i chwilę jeszcze stojąc zdziwiona padła na twarz jak zwykły wór mięsa. Ta z lewej także została mocno poszarpana lecz nie były to rany śmiertelne, a w każdym razie nie natychmiastowo. Wkrótce olbrzym się wykrwawi. Jedynie półślepa małpa stojąca po prawej zdołała uniknąć tego brutalnego ataku.
Nim jednak stwory zdążyły zareagować na kolejną zmianę pozycji magini ta już wyprowadzała następny atak. Była dla nich zdecydowanie zbyt szybka i nieprzewidywalna,
Tym razem wskoczyła na krwawiącą małpę i kopiąc oraz tnąc ją po grzbiecie darowała jej cierpień i wykończyła na miejscu.
Ostatni stwór jednak postanowił także postawić wszystko na ostatnią kartę i już nie czekał aż kobieta zejdzie na ziemię. Rzucił się na nią jeszcze gdy ta cięła jego towarzysza i nawet jeśli jej cięcia nie były śmiertelne to dwie potężne łapy, które uderzyły w miejsce, na którym stała Revy już były. I nie ma co polemizować skoro z ciała zaczęły wystawać połamane fragmenty kręgosłupa.
Szczęściem dziki instynkt tego etapu przemiany pozwolił zielonowłosej na uskoczenie w ostatnim momencie i chociaż straciła równowagę upadając i trochę się potłukła to jednak był wciąż żywa. Szybko zebrała się do kupy i wykorzystując martwy punkt po wydłubanym wcześniej oku doskoczyła do szyi małpy i jednym precyzyjnym cięciem podcięła jej gardło.
Walka była zakończona, a wśród sterty ciał i kurzu bitewnego pozostała tylko ona. Brudna, spocona i zakrwawiona, ale zwycięska. Bestia z Mermaid Heel w swej bestialskiej postaci.
- Chyba możemy wrócić po nagrodę? - odezwała się wychodząc z lasu białowłosa. Tym razem wyglądała jak na początku znajomości. Niczym zagubiona, słodka idiotka. Zniknął ten błysk w oczach i paskudny uśmiech jaki miała jeszcze kilka minut temu, po wystrzelaniu niemal wszystkich małp.

Możesz zacząć regenerować MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Las   23.11.15 21:51

Kiedy ostatnia małpa upadła, natychmiast wzięła głębszy oddech, aby pozbyć się choć w niewielkim stopniu tej dzikości. Jednocześnie ze wdechem, dezaktywowała aspekt Askala, zanim Hermiona przybyła, prędko założyła na siebie swoją kurtkę porzuconą wcześniej, przed walką. Jedynie brudna i zakurzona, trochę podeptana... ale bywa. Przynajmniej nie jest poszarpana. Spojrzała się na pozostałości po butach i westchnęła.
"Czyli jednak lepiej na boso" - stwierdziła w myślach, komentując zniszczenia. A może obandażować stopy i po prostu zmieniać bandaże po przemianie? Też dobry byłby ten sposób.
To jednak odłożyła na bok. Widząc Hermionę w okolicy, prędko nałożyła kaptur, podeszła do jednej z małp, która względnie wyglądała na dość niewiele poranioną, złapała ją porządnie za kark i uniosła, zamknęła oczy. Zaczęła skupiać się aby pochłonąć duszę małpy. Po to podjęła się tej misji. Jak tylko skończyła, wstała i otworzyła oczy. Spojrzała się na swoją dłoń, zaciekawiona. Uśmiechnęła się podle. To jej się... podobało!
- Tak, możemy. Gdzie się podziała ta pewność siebie, co? - zapytała, obniżając głowę. I szła w stronę wioski, chowając ręce do kieszeni.

2950 + 500 = 3450
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Las   27.11.15 20:33

Wchłonięcie duszy martwej małpy było znacznie prostsze niż żywej i bardzo szybko zakończyło się sukcesem. Dziewczyna w dość brutalny ale skuteczny poszerzyła swój asortyment.
Białowłosa wcale nie zwróciła uwagi na zaczepne słowa swej towarzyszki i ruszyła za nią z powrotem do wioski. Świergotała przy tym w sposób w jaki tylko ona potrafiła. Już nie musiały ukrywać swej obecności i mogła wyżyć się za cały ten okres czasu gdy milczały. Nawijała jak porąbana o wszystkim i o niczym, cały czas zwracając się do Revy i wymagając od niej jakiejś odpowiedzi i reakcji.
Wreszcie po baaardzo długim dla Syreny czasie opuściły las i wyszły na teren, na którym swoje obozowisko rozbili koczownicy. Szybko też odnalazły namiot, w którym mieszkał ich pracodawca. W zasadzie to i pracodawcę znalazły obok. Leżał przy wejściu do namiotu zwinięty w kulkę i głośno chrapał. I cuchnął alkoholem co nie powinno dziwić, bo wokół stała cała artyleria pustych butelek, po jakimś mętnym zajzajerze.


Revy: Dusza małpojaszczura zdobyta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie