IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Stary Cmentarz   07.11.14 16:55

First topic message reminder :

Znajduje się niedaleko ruin jakiejś wioski, wyniszczonej przez zarazę. Leży on tuż przy drodze. Niezbyt przyjemny widok. Szczególnie w nocy. Stare płyty nagrobkowe ustawione w rzędach, większość już wyniszczona, zasypana przez piach. Niektóre całkowicie się rozpadły. Na środku tego cmentarzu stoi gigantyczne drzewo. Idealnie ozdabia tę scenerię. Nie ma tu czego szukać, nikt tutaj nie przychodzi, w końcu do najbliższej ludzkiej mieściny daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   26.11.15 21:32

Były mentor wyraźnie miał obawy co do zbliżenia się na bliższy dystans do lustra. A może i miał coś za uszami że tak się go bał? Jednak to co się stało gdy znaleźli się oboje wystarczająco blisko lustra zdziwiło samego Zina. Jego tafla zaczęła bulgotać niczym gotująca się woda, rama wirowała a pobliskie drzewo jakby było targane wiatrem. W powietrzu było wyraźnie czuć, że nadchodzi zagrożenie. Były mentor niczym szczur w popłochu zaczął uciekać i szukać schronienia, padło na pobliską trumnę do której wlazł i zakrył wieko. W tym momencie do lustra podszedł jeden z wisielców który zerwał się z liny, jego ciało pokryła znajoma już dla Sabera ciecz, tak że teraz przypominała mu potwora o kobiecych kształtach. Ten bądź ta potwór ruszyła wprost do trumny gdzie siedział nieumarły, w magiczny sposób przemieniła dłoń w trójząb i na wysokości głowy najwidoczniej przebiła głowę mao żywego. Następnie kaleczyła go bez opamiętania, najwyraźniej sprawiało jej to radość.

Zin? Zin stał i się przyglądał temu jak sztuce w teatrze. Czekał na happy-end i tak sam miał go zabić a tak nie spadnie na niego. Czuł ulgę gdy widział co się dzieje z byłym mentorem, taki jakby kamień z serca. Ruszył w kierunku gdzie działa się cała akcja. O siebie czuł się spokojny i bezpieczny, jakoś po zignorowaniu gdy wyszło to z lustra nie przejęło się Saberem. Miał parę pytań, co jak i dlaczego. Zaczekał spokojnie, aż lustrzany potwór uśmierci nieumarłego, jeśli nie wychodziło mu to gustownie przeprosił, uruchomił [Klątwę] i on to zrobił wbijając miecze na oślep z drugiej strony trumny. Po wszystkim rzucił znaczące spojrzenie temu czemuś z lustra i oziębłym głosem zapytał. -Dalej jesteś tą samą wyrocznią którą spotkałem w środku lustra, powiedz mi. Co dalej? Zostałem tutaj ściągnięty by powstrzymać go przed wydostaniem się z Nekropolis i udaremnić jego plany co do życia wiecznego.


----------
Ilość MM: 3400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   26.11.15 22:52

Potwór ostatecznie przebiła mówcę ręką na wysokości serca. Wyciągnęła je wraz ze swym narzędziem mordu i "pochłonęła" wkładając sobie w twarz. Organ po prostu wpłynął w taflę minerału, a potwór odwróciła się w stronę Zina. Metal lekko zmodyfikował się ukazując usta, a istota zaczęła powoli zbliżać się do swojego zwierciadła - obecnie pustej, złotej ramy wiszącej na suchym drzewie. Po drodze zaczęła delikatnie falować wargami mówiąc przy tym delikatnym kobiecym głosem:
- Nie zadaniem twym było zabić jednego, a wyzwolić wszystkich od myśli powrotu. Czyżbyś był głupcem, żywy? Nie jeden a wielu pracowało nad tym planem. Nie jeden a wielu zabić potrzeba. Lub na nich rozwiązanie inne odszukać.
W natłoku wrażeń i euforii wykonania zadania, Zin mógł totalnie nie rozważyć wszystkich opcji. Jednak Wyrocznia miała tu rację - nawet sam nieumarły mówił o tym, że nie jest jedynym tkwiącym w tym pomyśle. Pytanie jednak, jak ich teraz skutecznie zlokalizować, albo co zrobić by odsunąć od nich ten pomysł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   27.11.15 16:52

Jednego chwasta mniej, pomyślał Zin po tym jak lustrzana postać wchłonęła jego serce a on zamarł w bezruchu. Ruszyła w stronę swojej ramy mówiąc do Sabera, coś czego spodziewał się od jakiegoś czasu. W myśl zasady kto nie próbuje, ten się nie nauczy musiał to sprawdzić. W jego głowie teraz kłębiły się myśli próbując rozwiązać ten problem. W to są zamieszani na pewno Ci z wężami na skroniach, to ich klan musi podburzać innych do powrotu do żywych, biorąc pod uwagę że tylko oni zgłosili się do próby. Mag stał tak dłuższą chwilę na tym polu trumien, szukając wyjścia z tej sytuacji. Nie miał pojęcia gdzie teraz ruszyć, ani co robić. Jedynym co przychodziło mu do głowy to zacząć od punktu wyjścia, jeszcze raz od początku. Skierować swe kroki ku chacie tej kobiety mając nadzieje, że tam będzie i może ona mu coś podpowie. Obrócił się przez ramię patrząc w tafle lustra z nadzieją, że może od wyroczni by usłyszał jakieś podpowiedzi. Ta jednak mu i tak już powiedziała, że jest więcej osób uwikłanych w tą sprawę co tylko potwierdza tezę o klanie nieumarłych na którą wpadł Zin. Nawet jeśli uda mu się ich jakoś zlokalizować, jak ich odwieść od pomysłu powrotu do życia? Saber otrząsnął się i ruszył w kierunku gdzie spotkał pierwszy raz kobietę która delikatnie go nakierowała na początku, z nadzieją że i teraz może szukać u niej pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.11.15 20:16

Droga była stosunkowo szybka. Zin, zmotywowany do działania przez niedawno zaistniałą sytuację związaną z nieumarłą wersją jego mentora, maszerował pomiędzy domkami. Ulice rozbłyskiwały od kolorowych lampionów i latarni, truposze tańczyli w wieńcach kwiatów, śpiewali, śmiali się i rozmawiali wesoło. Wśród tej atmosfery dało się też usłyszeć dumne podszepty odnoszące się do misji Mówcy i Sabera. Mimo wszystko mag kroczył beznamiętnie i zdecydowanie. Co ciekawe... nikt z przechodniów nie posiadał węża nad skronią.
Ostatecznie jednak Zin dotarł przed dom swej przewodniczki. Był udekorowany jak reszta, a wewnątrz w oknie paliła się tęczowa świeczka w kształcie uśmiechniętej czaszki. Tygrys wchodząc do środka mógł zauważyć niemalże niezmieniony wystrój. Tak jakby nikt tu nie był od czasu jego ostatniego wyjścia stąd. A nie stop... Wszystko było zmienione! Łóżko rozwalone, pościel porwana, lustro zbite, kwiaty rozsypane, stolik i krzesło przewrócone... Panował tu totalny chaos. Jednak mieszkanka lokalu siedziała w kącie i wyglądała na nieprzejętą tym wydarzeniem.
- Wróciłeś? Coś poszło nie tak jak trzeba? Udało się? Mów! Błagam powiedz, że... - mówiąc te słowa wpadała w rozpacz. Po jej policzkach pociekły srebrzyste łzy zamazujące lekko tatuaże. Jednak w ostatnich słowach jej głos się zaciął. Brzmiała pusto... a po wypowiedzi przewróciła się na bok i ukazała przebity ostrzem Anarchii bok na wysokości serca.
Jej ciało w zetknięciu z ziemią rozpadło się jak ceramiczna waza, a broń będąca narzędziem kolejne zbrodni padł na ziemię z metalicznym trzaskiem. Na jego rękojeści wygrawerowano węża podobnego do tego z tatuaży.
Jeżeli Zin będzie chciał zareagować, broń po chwili uniesie się w powietrzu na około metr wysokości i zacznie powoli lecieć do wyjścia. Ewidentnie kieruje się w jakąś stronę. Widok jest dość niezwykły, jednak wygląda na to, że tylko Zin widzi narzędzie. Na ulicach nikt nie zwraca na niego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.11.15 20:25

Droga z pola trumien do domu tej kobiety zapadła już w pamięć Saberowi, nic nie stanowiło mu przeszkód i poszła pomyśli szybko. Gdy znalazł się na miejscu zobaczył kompletny rozgardiasz w środku, a owa kobieta siedziała w koncie. Pytała Zina czy udało mu się i urwała zdanie przewracając się na bok i rozsypując w proch. Z jej boku wydobyło się ostrze identyczne jakiego używa on sam używając Anarchii. Tzn, że jest więcej takich jak ja, będzie ciekawie. Teraz muszę ich znaleźć. Oczom jego rzucił się wąż na rękojeści taki sam jak ten ze skroni nieumarłych. Gdy mag podszedł na krok ostrze uniosło się w powietrzu i zaczęło lewitując lecieć w kierunku wyjścia. Zin bez zastanowienia ruszył za nim, musi go doprowadzić do miejsca gdzie spotykają się Ci wszyscy wężownicy. Kierował się za mieczem dotrzymując mu kroku tak by znaleźć ich HQ, a poźniej rozgryźć jego struktury.

----------

Ilość MM:4400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.11.15 20:54

Ostrze leciało spokojnie ulicami miasta zręcznie wymijając ewentualnych przechodniów. Zin podążał za nim bez większych trudności, raz omyłkowo nadepnął na któregoś nieumarłego, ale ten nawet nie zareagował i tańczył dalej. Karnawał musi trwać!
Po godzinie lub dwóch drogi, gdy Saber był już zmęczony, ostrze dotarło do krawędzi pewnego zbiornika wody. Coś jednak maga od tego płynu odpychało... Gdy broń przeleciała nad jego powierzchnię, wydobyły się z niego kościste ręce, próbujące chwycić go w garść. Leciał jednak zbyt wysoko, o kilka centymetrów, wiec wysiłek jeziora był daremny. Jednak Zin wiedział już co go zniechęcało do spaceru w lub po wodzie...
Zauważył jednak, że kilkadziesiąt metrów dalej, jest niewielkie, drewniane molo. Zakotwiczono przy nim niewielką, kamienną łódź (tak, zrobioną z kamienia), którą właśnie załadowywał jeden z nieumarłych. Mężczyzna ten ubrany był w bardzo grube spodnie z wieloma łatami, a na ramieniu zarzucił bosak. Prawdopodobnie to jakiś wędkarz... (tutaj?!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.11.15 21:13

Zin za ostrzem musiał przejść chyba miliony kilometrów, ono leciało i leciało tak bez końca. Od wąskich uliczek do głównych ulic na których znalazł się nawet jeden tańczący nieumarły którego Saber podeptał w ferworze pogoni a ostrzem. Kolejne minuty przynosiły kolejne ulice i tak do czasu aż Zin opuścił zabudowania i natknął się na jakiś zbiornik wodny. Nie dużej wielkości. Ostrze przeleciało nad taflą wody na sporej wysokości, a maga jakby jakaś opaczność powstrzymała od wchodzenia do tej wody. Nie dziwne, gdy ostrze przelatywało gdzieś w centralnym punkcie wynurzyły się dwie ogromne ręce z zamiarem złapania ostrza ale na daremno. Przez myśl maga przeszło Dobrze że to nie tutaj, nie chce wiedzieć co robi reszta tułowia w tej wodzie.

Wzrokiem zostało mu odprowadzić miecz. Na szczęście o kilkadziesiąt metrów tak, że nie zginęło mu z oczu. Widział dokładnie w którym kierunku leci. Wleciało nad molo, przy którym stał statek. Nie było w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to że zrobiony był z kamienia! Załadowywał go jeden z nieumarłych z czymś na plecach. Zin nie widział z tej odległości, ale zakładał że może mieć ten wężowy tatuaż. Ruszył do o koła tego bajora tak by znaleźć się na molo. Postanowił porozmawiać z tym nieumarłym. W planie miał zabawę w dobrego i złego glinę ale dobrego gdzieś wcięło więc przypadła rola złego dla Sabera. Gdy już znalazł się na miejscu spróbował podejść niepostrzeżenie do truposza, zakraść się od pleców gdy ten był pochłonięty swoimi obowiązkami. Gdy będzie wystarczająco blisko ściągnie z pleców mu bosak i podetnie go tak by mógł go przygwoździć na ziemi i wypytać o szczegóły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.11.15 22:17

Zin wprowadził w życie swój plan. Gdy zbliżał się do mola dostrzegł jak ostrze chowa się na pokładzie łodzi, a rybak nic sobie z tego nie robi. Tak jakby i dla niego było ono przezroczyste. Tym czasem mag dotarł ostatecznie na deski obiektu i zakradł się do zajętego pracą nieumarłego. Gdy był już dwa lub trzy kroki od mężczyzny, pod jego stopą dało się słyszeć skrzypnięcie. Rybak słysząc je zareagował niezwykle szybko i agresywnie. Puścił na łódź skrzynie i jednym ruchem ręki zdjął z ramienia bosak machając nim tuż przed szyją Zina. Saber już wie że TO jest bosak.
- Czo się zakladzas? Nikt ce nie nauczył, że to niegszeczne? - spytał mocno sepleniąc i przeszywając wzrokiem szyję maga.
Jego łódka zabujała się chwiejnie na wodzie i lekko zabulgotało coś pod nią. Z wody wyłonił się łańcuch, który zaczął ciągnąć kamień w głąb wody. (gdzieś w dal, a nie pod wodą) Słychać było przy tym zgrzyt starego łańcucha i łamanych pod taflą wody kości. Ostrze oczywiście popłynęło na pokładzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 11:39

Zinowi udało by się podejść tego rybaka gdyby nie te spróchniałe stare deski na tym molo, które musiał akurat teraz wydać dźwięk zdradzający pozycje maga. Rybak zrobił obrót na pięcie i zamachnął się bosakiem przed głową mao żywego maga. Był zmuszony odchylić się niczym Neo w matrixie. W tym czasie miecz chował się pod pokładem kamiennego statku. Rybak coś seplenił na temat zachowania Sabera ale ten nic sobie z tego nie robił. Gdy zauważył, że statek jest holowany przez jakiś masywny łańcuch w głąb wody. Jeśli Zin jest za daleko by wskoczyć na łódź próbuje obezwładnić rybaka by wywrzeć na nim respekt. Tak by bezbronny leżał na ziemi. -To twoja łódź! Gdzie ona płynie! Co ją ciągnie?! Odpowiadaj szybko bo o łeb skrócę! Rzucał mag niczym serią z karabinu w kierunku rybaka który był obezwładniony pod nim. Złość aż kipiała z Zina tak jak by miał dość już całej tej sytuacji, że ktoś bawi się z nim w kotka i myszkę gdzie on cały czas jest myszką. W jego oczach zapanowała czerń, a ręce naciskały coraz bardziej jakby chciały rozszarpać prostego rybaka. Jeśli Zin dowiedział się dokąd płynie ta łódź w co wątpi, każe dla rybaka załatwić jeszcze jedną łódź by mógł popłynąć za tamtą łajbą. Jeśli rybak odmówi Mag mówi że go wybebeszy i zrobi sobie z niego ponton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 13:01

Rybak nie spodziewał się tak agresywnego zachowania od jakiegokolwiek mieszkańca Nekropolis. Szybkim ruchem Zin obezwładnił mężczyznę przewracając go na deski i przyciskając mu twarz do ziemi. Na pytania ten tylko prychną i z pogardą odpowiedział w następujący sposób:
- I tak nic nie wies. Moja łódka płynie na wyspe klanu węsza. Transport ich wyrobów orenża w zamian za nasze jedzenie. Jak co tydzień cy dwa.
Po tej wypowiedzi mężczyzna jednak zrobił coś niespodziewanego. Zachichotał jak jakiś obrzygany pijak i rozpadł się w porcelanowe kawałki. Widok ten ujrzał już Zin w przypadku zabójstwa na "arenie" oraz przewodniczki w jej domu. Jednak tym razem efekt tego wydarzenia był inny. Na oddalonej od molo o kilkadziesiąt metrów kamiennej łodzi, rybak zmaterializował się z podobnych fragmentów innej wazy! Teleportacja? Prawdopodobnie tak. Ten jednak tylko szczerzył pokraczne zęby i machał ręką do Sabera, który chyba będzie zmuszony odnaleźć inny środek transportu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 13:29

No to Zin został znów bez jakiegokolwiek punktu zaczepnego, rybak mu spieprzył teleportując się na łódkę i nie zdarzył go wypytać o coś na czym będzie mógł popłynąć. Dowiedział się natomiast że Ci z klanu węża mają swoją wyspę gdzie mieści się ich HQ. Teraz musiał tylko znaleźć coś dzięki czemu będzie mógł tam się dostać, mając na uwadze że coś w tym wielkim bajorze "żyje" albo i nie żyje a się rusza musiał uważać. Nie może czekać tutaj przecież tydzień, czy dwa. Po za tym rybak pewnie by go rozpoznał a i tak już zaalarmuję resztę na tej wyspie. Zostanie mu taktyka Natsu jak da radę. Wbić tam, rozwalić wszystko i wrócić do gildii. Niestety to nie będzie takie proste. Stojąc tak na tym molo rozglądał się w okół szukając czegoś co by mu ułatwiło podróż na wyspę. Jeśli nic nie zobaczył, ruszył się z niego idąc przy brzegu i dalej szukając czegoś co by mu ułatwiło zadanie. Inna łódź? Jakiś dom w któym znajdzie wskazówki? Albo helikopter!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 13:46

Nie zauważywszy niczego pomocnego Zin wyruszył wzdłuż jeziora. Po niezbyt długim spacerze zaczął słyszeć donośny szum wody, aż w pewnym momencie stał na brzegu zerwanej ziemi. Wyglądało to tak jakby ktoś oderwał kawał lądu (także dna zbiornika) i wyrzucił. Woda spadała ze wszystkich pięter aż do otchłani, ziemia miała tylko kilka metrów grubości a pod nią widać było następne piętro zabudowań. Dość niezwykły widok (co poradzić, neony lubi takie tworzyć).
Mimo to mag dostrzegł łódź. Ta wbrew pozorom nie spadła wraz z wodospadem gdzieś w dół miasta (miast?) a płynęła spokojnie w powietrzu nadal ciągnięta przez łańcuch. Rybak delikatnie "popychał" ją długim bosakiem, tka jakby odpychał ją od dna, którego tu nie było. Zin dostrzegł, że to nie jedyna łódź. Z wielu stron leciały całe stada łodzi, a niektóre wracały też w stronę lądu. Mag skierował się szybko wzdłuż brzegu świata by dotrzeć do jednego z wydrążonych kamieni i załadować się na niego. nie było to szczególnie trudne, gdyż łódka przybiła do brzegu i zatrzymała się, a nikt nawet do neij nie wyszedł. Była pusta... a może to środek transportu na wyspę?
Niezależnie od tego, pojazd zaczął kierować się nad przepaścią. Po kilku minutach lotu-wpław mag dostrzegł wielki zamek unoszący się na skarpie przyczepionej do kamiennej, płaskiej ściany. Był on wykonany z metali i czarnych bloków granitu. nad jego jedyną bramą wisiały wielkie sztandary wężów, a łodzie wlatywały do wnętrza przez okna. Po co tam ta brama? nie wiem. W środku jednak Zin nie spotkał nikogo znajomego, a ludzie nie zwracali na niego szczególnej uwagi. Wielu tutejszych wcale nei miało węży na skroniach, a kowale pracowali w oddzielonych kratami pomieszczeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 14:07

Ten Zin to jednak szczęściarz, udało mu się znaleźć łódź i zapakować się na nią. Ta jak wszystkie pozostałe dryfując pod tafli wody, a następnie po niewidzialnej tafli dopływały do zamku umieszczonego na skarpie która była przyczepiona do ściany. Przez jego myśl przeszło tylko jedno zdanie. Schowany na łajbie prawie oczu nie przecierał gdy zauważył ten masywny budynek utrzymujący się na tej skarpie. Istny cud "architektury pośmiertnej". Masywna brama, niezliczona ilość wielkich okien przez które wpływały owe staki.

Po dostaniu się na miejsce, wyskoczył z kamiennej łódki z zamiarem sprawdzenia co tutaj się dzieje w tym zamczysku w którym powinni panować wężownicy. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to nieumarli chodzący tutaj nie mieli węży na skroniach. Co było sporym zaskoczeniem dla maga. Uważał że będzie czekało na niego przyjęcie powitalne z którym będzie musiał się zmierzyć. Ten symbol musieli mieć tylko zasłużeni nieumarli, bądź wybrani w jakimś celu... pięciu nie żyje na amen. Teraz pora na resztę. Przyglądał się wszystkiemu w okół co go otaczało. Gdy tak szedł i szedł nie przykuwał uwagi innych mao żywych a całe to miejsce sprawiało wrażenie w ogóle nie powiązanego z klanem. Zatrzymał się, poszukał wzrokiem jakiegoś cichszego miejsca by udać się tam i w skupieniu ułożyć myśli. To musi być tutaj, tutaj jest ich baza ale żaden nie rzucił mi się w oczy. Czuje że są tutaj. Teraz muszę wybrać gdzie iść... Skoro wąż na skroni to może jakoś utożsamiają się z nimi. Wąż lubi ciemność i wilgoć co kierowało by mnie to piwnicy. Z drugiej strony skoro to ich HQ to musi być ktoś ważny tutaj a kto ważny siedział by w piwnicy? Raczej w jakieś wielkiej sali która znajduję się w górnej części tego zamku... Jestem tutaj sam i nie wiem ilu ich tutaj może być, tych co spotkałem nie byli jakimś zagrożeniem dzięki Anarchii no ale... Zakłopotany Saber teraz walczył sam ze swoimi dylematami. Mag rzucił wzrokiem na truposza kowala który pracował jakby zamknięty za kratami. Odrzucił myśli o kierunku w którym się wybrać i pomaszerował do niego z zamiarem wypytania dlaczego jest zamknięty. Musi to mieć jakiś związek z transportem broni tutaj. Dużo broni - dużo wojska. Brawo Zin Sherlocku! Gdy był wystarczająco blisko mao żywego rzucił nostalgicznym głosem tak by wtopić się w tłum. -Dlaczego jesteś zamknięty?Co tutaj robisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 15:14

Z początku kowal nie zauważył, że Zin stara się go o coś spytać, jednak gdy skończył kuć jakiś miecz, dostrzegł maga i uśmiechnął się miło. Odwracając głowę ukazał węża na skroni i rzekł spokojnym, ale zmęczonym głosem:
- Niestety jestem zajęty. Idź do sali narad - tam na pewno ktoś udzieli ci pomocy.
Po tych słowach wskazał ręką na ługi korytarz prowadzący do wewnątrz zamku. Był on przyozdobiony popiersiami różnych ludzi i grubym, czerwonym dywanem na podłodze. Prowadził on do wielkiej sali (mającej jakieś 25 metrów wysokości i trzy poziomy balkonów) zbudowanej na planie koła. W jego środku stał okrągły stół a na nim stała wielka kula emanująca fioletowym światłem kształtującym się we wstęgi.
Kajdaniarze... Wiedza, za którą zabijają. To nie jest królestwo nieumarłych. To ich więzienie. Ta kula jest jego źródłem, to ona rozwija kajdany więżące wszystkich tutaj... Anarchia o której wie niewielu. - zabrzmiał głos demona wewnątrz głowy Sabera.
Tym czasem w sali zapanowała cisza. Przy stole zaczęli zbierać się nieumarli mężczyźni i kobiety. Wśród nich było dwóch wężowników znanych już Zinowi - ten od piramidy i ten od domku kobiety przewodniczki. Oczywiście pozostali tez mieli węże na tatuażach. Zaczęli o czymś dyskutować i kierować ręce w stronę kuli. Jej światło wtedy gaśniało a dookoła dało się czuć potężną falę energii magicznej. Ta kula... musiała działać jak wielka bomba lub magazyn.
Nekropolis - miasto dla umarłych. Więzienie dusz z których ciężkiej pracy czerpie się magię. Pytanie jednak, dla kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 16:58

Saber niechętnie z racji tatuażu posłuchał kowala. Taka sala to zawsze coś. Szczególnie że narady podejmują tylko ważni członkowie, w tym przypadku wyeliminowanie ich mogło by przynieść efekt którego potrzebuje mag.
Kroczył po czerwonym dywanie wzdłuż korytarza, a z każdym krokiem jego oczom ukazywała się ogromna sala. Największa chyba jaką w życiu widział, na jej ścianach wisiały balkony ze trzy rzędy balkonów, a w jej centralnej części ogromny owalny stół a na nim coś jakby lakryma święcąca fioletowym światłem. Zin zszedł gdzieś na bok by nie rzucał się tak w oczy wszystkim i mógł przemyśleć dalsze swoje kroki. Rozglądając się po nieumarłych tam zebranych wypatrzył zaraz przy stole dwóch z tatuażami węża których spotkał już wcześniej. Jeden z piramidy i jeden z domu kobiety która mu pomogła na początku a teraz na pewno nie żyje. Głowę Zina przeszył przenikliwy głos demona, mówiący o tej kuli, że to ona jest źródłem wszystkich problemów tutaj. Czyli jeśli utorujemy sobie drogę do tej kuli i w jakiś sposób ją zniszczymy pozbawimy ich nadziei na powrót do życia Anarchio. Kierował myśli do swojego towarzysza z otrzymanej klątwy. Wspólnie są w stanie poradzić temu co tutaj się dzieje.

Obrządek który prawili przy kuli napawał niepokojem Sabera, wystawiali ręce czerpiąc z lakrymy moc. Było to na niekorzyść Zina, paru silny przeciwników może dać mu się we znaki a nie wiadomo co go czeka jeszcze. W ten znów w głowie rozbrzmiał głos Anarchi mówiący o czerpaniu energii z pracy nieumarłych dla kogoś. Każda chwila teraz grała na niekorzyść maga. Z każdą upływającą sekundą nieumarli przy stole zyskiwali kolejne pokłady mocy. Musiał zareagować. W głowie ułożył szybki plan ataku, odcinając ich od źródła ograniczy też ich zasoby mocy co pozwoli mu ich zaatakować, niestety zdradzi swoją pozycje. Zaczął przepychać się przez tłum wyciągając swoje magiczne kolczyki tak by mógł ich bezproblemowo użyć, zostały mu trzy sieci do wystrzelenia. Wystarczająco. Gdy był już odpowiednio blisko wycelował ręce w kierunku nieumarłego z piramidy i nieumarłego z domu kobiety wystrzeliwując sieci które oplączą ich na parę chwil chociaż, a sam po wystrzeleniu ich ruszył w kierunku lakrymy uaktywniając swoją [Klątwę]. W myślach kierował słowa do Anarchii, Pomóż mi rozwalić to badziewie i zagarnąć kilka następnych nieumarłych głów. Tego przecież pragniesz... Sprint połączony z wyskokiem umożliwił mu się przedostanie na stół i wymierzenie swoich ostrzy na lakryme. Spróbował ją rozpołowić łączonym atakiem dwóch ostrzy tak by ją zniszczyć. Jeśli udało mu się i lakryma straciła swoje właściwości odskoczył znów poza stół tak by znaleźć się blisko jednego nieumarłego w sieci. Jeśli nie udało się miał jeszcze chwilę by wystosować kolejne ataki mające na celu zniszczenie tej kuli.

Gdy i to się nie udało nawet po drugiej próbie był zmuszony przejść do ataku nieumarłych. Wyskoczył wysoko w powietrze tak jak na próbie w kamiennym kręgu i skierował ostrza w dół spadając i rozcinając czaszkę randomowego nieumarłego z wężem na skroni. Czuł jak kipi w nim złość i adrenalina w połączeniu z mocą klątwy opanowuję coraz bardziej ciało. Następnie przeszedł do ataku nieumarłych których rozpoznał w tłumie rozpętując taniec dwóch ostrzy. Jego synchroniczne ruchy i spokój łączony z nienawiścią w oczach mało co nie zabijał tylko spojrzeniem. Spróbował dopaść ich po kolei z racji, że możliwe że byli jeszcze w sieciach. Wszystko co stawało mu na drodze próbował przeciąć. Tak by unieszkodliwić tych nieumarłych. Jeśli udało mu się to zostawił ostatniego by go wywrócić na ziemię, nogą przydusić szyję i rzucić chłodnę, oschłe i pełne złości -GDZIE JEST WASZ LIDER?!


----------
Ilość MM: 4400-1000-(300x2[napełnienie lakrym])=2800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   29.11.15 17:37

Tak więc Zin przystąpił do ostatecznego działania. jeżeli ta lakryma jest źródłem mocy wężowników i centrum problemów tego świata - trzeba ją rozpier... rozwalić! Tak też zaczął myśleć demon klątwy. Użyczył on swego ciała Saberowi i napełnił go nową dawką energii. Jego ciało przyśpieszyło, a mięśnie ramion przepełniła chęć zniszczenia w najczystszej postaci. Wyskoczył w górę i w trakcie lotu usłyszał ponownie śpiewającą inkantację Anarchii, dźwięk ten był teraz jedynym, który docierał do jego uszu.
Gdy spadł na kulę, a raczej tuż obok niej, próbował wykonać cięcie by ją rozpołowić. Demon jednak przejął wtedy pełną kontrolę nad jego ciałem i w locie nurkowym wbił oba ostrza blisko siebie w kryształ. Słychać było krzyk nieumarłych, wyrywający duszę krzyk palonych żywcem. Wszyscy zaczeli padać na ziemię i zwijać się z bólu lub sztywnieć na całej powierzchni ciała. Anarchia jednak nie zaprzestał na tym swego ataku. Wyciągnął oba ostrza i łamiąc ich ostrza zaczął wykonywać nimi sztychy prosto w kulę. Widać było na niej spękania, a dookoła zaczęła unosić się niezwykle gęsta energia magiczna.
Anarchia wprowadza nowy świat w życie poprzez destrukcję starego... ta wypowiedź zakończyła ten obraz, gdyż kula wybuchła czystym, stężonym ethernano, a Zinowi urwał się film.

Pojawił się w dziwnej przestrzeni... Rozległe wydmy gorącego piachu, czyste, błękitne neibo i żar. On sam stał w swym stroju, z maską przy pasie, kolczykami w dłoniach, a naprzeciwko stał Anarchia... A raczej Anarchie najróżniejszych sylwetek. Stały sztywno i patrzyły spod czaszek. Anarchia, którą Saber posiadał w klątwie wystąpiła z tłumu. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Jednak nowy świat wymaga oderwania od starego. A ty jesteś ostatnim łącznikiem. Musisz teraz umrzeć. Znamy twoją moc. Zgiń honorowo.
Demon wyciągnął zza pleców dwa ostrza i rozpoczął bieg w stronę Zina. Był szybki, jednak nie tak szybki jak przedtem. Pozostałe jego klony ustawiły się w kręgu o promieniu 30 metrów, tak by Zin nie mógł uciec. Czy podejmie walkę?



Wracam po 19. Możesz korzystać z pełnej swojej mocy Take-Overu, ale bez Klątwy. Pełne MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 10:57

To co się stało w sali narad w zamku wężowników przerosło oczekiwania Zina, Anarchia przejął częściową kontrolę i rozegrał własną partię z mao żywymi. Lakryma została zniszczona, nieumarli unieszkodliwieni i zapewne odwiedzeni od myśli o powrocie do życia. Wybuch magicznego naczynia pozbawił Sabera przytomności i obudził się na pustyni w otoczeniu wielu Anarchii. Ta jego wystąpiła z tłumu i powiedziała, że czeka go anihilacja jako ostatniego elementu łączącego stary i nowy świat.

Zin zerwał się z piaszczystego podłoża na równe nogi stając twarzą w twarz a może czaszkę jak myślał ze swoim towarzyszem. Zauważył, że wrócił do swojej ludzkiej formy, swoich ubrań. Postanowił zrobić krok w kierunku demona i spojrzeć mu głęboko w oczy tak jak by chciał spojrzeć w głąb jego duszy i powiedzieć. -Jesteś pewny, że chcesz mnie unicestwić? Każdy koniec musi mieć nowy początek. Ja jak i Ty razem doprowadziliśmy do końca Nekropolis więc przyłącz się do mnie i działajmy dalej razem. W tym momencie wystawił rękę wewnętrzną częścią dłoni w kierunku zabójcy tak jakby mu ufał i liczył na chęć jego współpracy. -Posiadam umiejętności które pozwoliły mi na Ciebie, jako klątwę więc rusz teraz ze mną w świat żywych tak jak i byliśmy razem w świecie umarłych. Próbował go dalej przekonać na razie bez użycia siły magicznej. Mając wątłe nadzieje, z racji że to demon do zabijania nie podporządkowujący się nikomu.

Jeśli te działania nie przyniosły efektu a Anarchia przeszedł do ataku jak miał to na celu, Zin gotów był by uaktywnić pełne ciało demona Rauma by zyskać na zwinności, atrybucie trucizny i dodać do tego lakrymy Arañy Webb w próbie uniku i unieruchomienia demona. Tak by uniknąć atakowania go i dalej próbować przekonać by odłączył się do niego. Gdy kolejny raz odmówi Saber będzie zmuszony do przejścia do ofensywy. Ciało pokryte małymi kolcami ze słabą oszałamiającą trucizną spróbuje wskoczyć za plecy go tak by uniknąć mieczy a i móc podduszać zza pleców. Cały czas próbując przekonać go do dołączenia do Zina.


----------
Ilość MM: 4400-800=3600
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 17:28

Wszelkie słowa skierowane do Anarchi nie skutkowały niczym. Demon ruszył do działania, a Zin przeistoczył się w swoją demoniczną formę. Strzał siecią niestety nie poskutkował - Anarchia zręcznym obrotem z ostrzem wyciągniętym do prozdu rozsiął pajęcyznę i spowodował jej rozrzucenie na boki. Skoczył wprost na Sabera jednak trafił na jego miłosny zapaśniczy uścisk. Oba demony wylądowały na ziemi, jednakże Anarchia niewiele sobie zrobił z potężnego uścisku przeciwnika.
Zręcznym ruchem Anarchia podrzucił padając na ziemię ostrza tak by wbiły się w piasek tuż przy jego stopach. Szybkim ruchem nóg złapał jedno ostrze między stopy i wbił je w kolano Rauma. Mimo to duszenie nie zostało przerwane [patrz WYTRZYMAŁOŚĆ NA BÓL], więc demon powtórzył akcję z drugim ostrzem. To jednak wbił w śródstopie lewej nogi. Ten ból musiał już wytrącić z równowagi Zina.
- Jam jest końcem i początkiem. Moja dynastia jest biegiem historii. Od zawsze na zawsze Anarchiści pozostaną i siać będą zamęt w sztucznym porządku świata!
Demon wyrywając się z uścisku Zina odskoczył bardziej na bok. Nie zabrał mieczy wbitych w przeciwnika. Chciał nabrać trochę odległości. Nie przystąpił też od razu do ataku.



Niezbyt dyplomatyczny jesteś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 18:08

Zin leżał tak na ziemi z wbitymi ostrzami w ziemie patrząc gdzieś w głębie błękitu nieba znajdującego się nad nim. Sekunda trwała jak wieczność, a on teraz poważnie ranny był prawie spisany już na straty. Anarchia szykował się do następnego ataku, który mógł być ostatnim. W jego głowie teraz nawet martwa cisza odbijała się echem, aż nagle jakby światełko w tunelu i nowa nadzieja na to że da rade. Uniósł się do pozycji siedzącej stanowczym ruchem wyciągnął dwa miecze zadając sobie kolejną dawkę porażającego bólu. Wyciągnął kolczyki raz jeszcze, celując w kolano i stopę. Tym razem sieć posłużyła jako usztywniacz na kolano i coś w rodzaju opatrunku na stopę. Podniósł głowę, wzrokiem przeszył stojącego nieopodal Anarchię. Opierając się na jego mieczach wstał i rzucił opryskliwe "Pf" tak jak to robił sam Anarchia gdy przenikał przez ostrza przeciwników.
-To nie była prośba, to propozycja nie do odrzucenia. Będziesz współpracował albo odeśle was wszystkich tam skąd wróciliśmy niedawno. Zin rzucił ostatni raz spojrzenie na swojego przeciwnika i rzucił głośnym rykiem pełnym złości [Moroku tamashī soshite Raumu Tsubasa]!!! Z otaczającej go łuny światła które stworzyło ethernano pokazał się lewitujący paręnaście centymetrów ponad powierzchnią piasku demon Moloch ze skrzydłami demona Rauma, trzymający miecze w swoich rękach, wydający z siebie przeraźliwie głośny ryk który musiał rozejść się po całej tej pustyni. Nie czekając ani chwili dłużej Zin musiał wypłacić co było dłużne Anarchii. Nigdy nie czuł takiej spójności ze swoimi duszami, czuł że teraz tworzą idealną jedność i może osiągnąć wszystko. Cały czas odczuwał ból, lecz adrenalina z wytrzymałością uśmierzały go w miarę skutecznie. Demon otworzył szeroko paszczę i wystrzelił w kierunku przeciwnika wiązkę piekielnej energii [Jigoku tō bo e], nie czekając na efekt na skrzydłach wystrzelił za nią by zniwelować krótki dystans, użyć mieczy i dodatkowej pary rąk by odpowiednio wyperswadować Anarchii żeby dołączyła do niego. Jego własna broń musi go zranić, tak jak ataki Cerbera również go raniły.


----------
Ilość MM: 4400
- Postać Molocha 300
- Skrzydła Rauma 150
- Jigoku tō bo e 400
- Utrzymanie dwóch rodzajów demonów -1000
= 2550 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 19:03

Tak więc Zin nauczył się szybkiej medycyny polowej. Co prawda pajęczyna była lepka i nieprzyjemna, ale skutecznie zatamowała krwotok i zmniejszyła mocny ból po wyciągnięciu ostrzy. W zwykłych warunkach skończyłoby się to tylko wzmocnieniem krwotoku z i tak wykorzystywanej kończyny, jednak teraz musiało wystarczyć.
Saber z resztą nie miał zamiaru martwić się tym teraz. Na pytanie Noga czy życie? raczej odpowiedziałby życie. Którzy by tego nie zrobił na jego miejscu? Chyba tylko bardzo smutny emo w samobójczej wersji ekstazy masochistycznej. Nie mam z takimi dużego kontaktu, więc oszacowanie czy to realne też leży poza moim zakresem.
Nie zwracając jednak na to uwagi mag przystąpił do ataku. Ponownie przeistoczył swe ciało - tym razem w czterorękiego demona rodem z piekła (UWAGA: nie stwierdzono połączeń genealogicznych i genetycznych między tą bestią a Cerberusem. prosimy o wstrzymanie się od kontaktów seksualnych między tymi gatunkami). Dodatkowo wyposażył go w wielkie, ciemne skrzydła na których wzleciał w powietrze. Kombinacja ataków którą po chwili wykonał była niezwykle efektowna. Wydał z siebie rozrywający spokojne powietrze okrzyk, a potem doprawił go potężną falą piekielnych płomieni. Nie czekając na skutek tego ataku Zin skierował się zaraz za ogniem w Anarchię. Skierował przy tym ostrza do przodu i zaczął wirować, tworząc swego rodzaju świder pokryty żywym ogniem.
Anarchia jednak nie zamierzał się zwyczajnie poddać. Może i był teraz bez swych mieczy, ale nie oznaczało to, że jest bezbronny. Skulił się lekko stojąc na piachu, a dłońmi zakrył czaszkową maskę. Stał nieruchomo i nie wydawał z siebie żadnego odgłosu. Wykonał swój ruch dopiero gdy Niebiański Świder Upadłego Anioła Płomieni znajdował się od niego o pół metra. Rozerwał potężnymi rękoma czaszkę i wystawił ręce w stronę Zina w ten sposób. Spomiędzy jego rąk widać było jedno, niezwykle mordercze oko, otoczone piątką mniejszych, pełnych krwi i bólu.
Efekt tego był taki, że wirujący w ogniu demoniczny Saber został zatrzymany przez potężną barierę magiczną wytworzoną z gestu rąk Anarchii. Widać jednak było, że nieumarły demon męczy się, gdyż jego ciało zaczęło się przesuwać w drugą stronę. Zin mógł dostrzec jak gdzieś za jego dłońmi pojawia się pełen krwi uśmiech i wtedy ostatecznie przebił się przez barierę. Ciało Anarchii zostało rozerwane na drobne strzępki fioletowej tkanki, która następnie, powoli opadając na paich, zaczęła spalać się i zmieniać w popiół rozdmuchiwany przez wiatr. Pozostałe kopie demona też zachowywały się w ten sposób, ale wszystkie wykonywały najpierw charakterystyczny ukłon.
Po krótkiej chwili, gdy Zin mógł już bezpiecznie przykucnąć na ziemi (stać nie był w stanie z powodu ran) dostrzegł tuż przed sobą połowę maski Anarchii. Gdy zetknął z nią dłoń poczuł ogromny napływ energii wpływającej do jego ciała. Była bardzo bolesna i przypominała bardziej chłodny śluz... Czy zechce ją przyjąć? Czy puści maskę i opuści ten wyimaginowany obszar pustynny?



W następnym poście koniec. Decyzja z maską należy do ciebie ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 19:56

Zinowi udało się wyprowadzić zamierzone combo, było nie tylko efektywne ale i efektowne. Gdyby robił taką popisówkę przed publicznością dostał by pewnie nagrodę, ale nie o tym tutaj. Nawet pomimo próby powstrzymania maga przez tarczę która wytworzył Anarchia udało mu się przebić i atakiem jego własnych ostrzy wypłacić to co był winny mu. W starciu z nimi rozpadł się jak nieumarli wcześniej na małe niczym papierowe kawałki które bezwiednie opadały na ziemię. Została po nim tylko połamana maska na piasku, a Anarchie otaczające ich rozpadły się w identyczny sposób oddając pokłon Zinowi.

Po wszystkim opadł na piaszczyste podłoże wyczerpany delikatnie po zużyciu takiej dawki magicznej mocy, z bólem przeszywającym jego rany. Po chwili doszło do niego co właśnie zrobił i z wzrokiem utkwionym w tym co zostało po jego byłym sojuszniku a zarazem przeciwniku podpierał się na piachu. Spędził tak dłuższa chwilę w agonii bólu i roztargnieniu. Anarchio musiałem... Zagroziłaś mi odbiorem życia, a obiecałem sobie że nikt mnie od brata nie oddzieli z tego świata więc musiałem... W załamaniu mówił do siebie. Jedną rękę wyciągnął by złapać to co zostało z demona który pomógł wydostać mu się wydostać z Nekropolis i w ten jego ciało przeszył ogromny napływ energii w jego ciele. Energii która była bardzo podobna do tej którą emanowała Anarchia. Jego odczucie bólu pogłębiło się jeszcze bardziej. Tak jakby podzieliła się ona teraz swoim cierpieniem właśnie z Zinem, a ten zalał się zimnymi potami. Co się dzieję z moim ciałem, czy to wpływ tej maski? Czy to Ty Anarchio? Czuję twoją energię...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 22:37

Ciało Zina napełniło się do końca tą nieprzyjemną energią. Po krótkiej chwili mag puścił z rąk fragment czaszki, a przed oczami pojawiła mu się wizja twarzy Anarchii. Wszystkie stały w tym charakterystycznym ukłonie i oddawały Zinowi cześć. Jedynie ten demon, którego on sam już poznał, stał beznamiętnie z ostrzami ukrytymi przy pasie.
- Anarchia nie przeminie, gdyż stałeś się jej dziedzicem, następcą.
Ta prosta wypowiedź uświadomiła Saberowi potęgę jako właśnie przejął. Udało mu się wykonać Przejęcie Duszy Demona. I to na tym potężnym wojowniku-zabójcy...
Jednak na tym koniec tej historii. Wraz z końcem wizji, Zin ujrzał charakterystyczne drzewo z powrozami szubienicowymi. Na jego gałęziach siedziały kruki, a go po policzku klepała czyjaś dłoń. Ponownie był na cmentarzu, zaraz przy wejściu do Nekropolis... Wejściu, które porosło korzeniami.
- Żyjesz ponownie? Pamiętasz mnie? Przepraszam, jeżeli cię trochę wystraszyłam. To ja cię pokierowałam w nekropolis - rzekła niezbyt głośno, ciepłym tonem kobieta. To była ta sama dziewczyna co wśród nieumarłych, ale bez tatuaży, kwiatów we włosach i ubrana w długą tunikę i wysokie glany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 22:51

Wizja jaka ukazała się po złapaniu czaszki zaskoczyła maga. Jego ciało napełniło się energią która była w niej a oczom, bądź wyobraźni ukazały się znów wszystkie Anarchie. W tym charakterystycznym pokłonie, oprócz tej jednej która była częścią Sabera. Krótko skwitowała ponowne spotkanie. Oznajmiła że znów Zin jest dziedzicem tego demona, tzn że będzie w jego władaniu i udało mu się przejąć jego duszę.

Po tych słowach wszystko prysło niczym bańka mydlana a sam Zin obudził się klepany po policzku u podnóża drzewa, przy korzeniach gdzie było wejście do Nekropolis a teraz już zarosło. Przy nim była znajoma mu postać kobiety która go nakierowała na samym początku jego przygody w metropolii umarłych. Wyglądała inaczej- bardziej żywo, bez tych całych tatuaży czy kwiatów we włosach. Pytała maga o banały które w tamtym czasie mogły się wydawać abstrakcyjnymi pytaniami ponieważ Zin nie wiedział co się dzieję. Jeszcze parę chwil temu był na pustyni otoczony przez demony zabójców a teraz tutaj. Poderwał się i patrząc w szoku na swoje nogi czy są ranne, z ulgą odetchnął. -Tak żyje i chyba nic mi nie jest, pamiętam Cię trochę mniej żywą jeśli można to tak ująć. Nikt i nic nie powinno chcieć już wydostać się stamtąd na wieki. Rzucił w odpowiedzi mag, próbując wstać tak by upewnić się czy nic mu na pewno nie jest. Przy okazji rozglądając się po otoczeniu, które zapewne się nie zmieniło. -Długo zajęła mi podróż tam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 23:04

- Na moje oko byłeś w podziemiu około dwóch tygodni. Może na to nie wyglądało, ale czas tam płynął bardzo szybko... Poza tym, na najbliższe kilka setek lat, Nekropolis zostało zamknięte. Dziękuję za pomoc... Pamiętasz? W zaleceniu napisano o poszukiwaniu skrzyni z cennym skarbem - po tych słowach dziewczyna pomogła Zinowi usiąść tak by mógł oprzeć się o drzewo i pokazała ręką postawioną obok szkatułkę z jadeitu - Znalazłam takie coś po wydostaniu się z ciała trupa. W formie wynagrodzenia pomocy jaką mi udzieliłeś, chciałabym ci ją dać. Prawdopodobnie mi nie będzie potrzebna... Po tych kilkudziesięciu latach wrócę do gildii i odwiedzę bank by opróżnić lokatę. Ciekawe czy ktoś o mnie jeszcze pamięta... No nic. Na mnie już chyba pora... A ty uważaj na siebie.
Kobieta wstała i popatrzyła w konary drzewa. Wzięła przy tym głęboki oddech i westchnęła głęboko. Jeszcze raz obdarowała Sabera uśmiechem - przyjaznym, lecz uwodzicielskim - po czym rozpłynęła się niczym purpurowa mgła i uleciała ku niebu. Gdy się rozpływała, Zin mógł dostrzec na jej łydce czerwony znak Quatro Cerberus.
Skrzyneczka nie była wielka. Jej cenę łatwo było ustalić na pierwszy rzut oka. Drewno i jadeitowe płytki nie były zbyt dobrze zachowane, ale mimo tego były drogocenne. Pierwszy lepszy kolekcjoner da za nią ze 20 tysięcy kryształów, a i w środku posiadała całkiem interesującą zawartość. Była to notatka sprzed prawie 100 lat, mówiąca o badaniach prowadzonych w okolicach Galuny. Odnaleziono tam fragmenty pism mówiących o legendarnym zabójcy żyjącym niemalże tysiąc lat, ale zawsze wprowadzającym chaos i anarchię. Czy to może mieć związek z nowym nabytkiem Zina? Może spróbuje się tego przekonać sam?



Koniec misji! Daj posta z z/t i gratuluję. Lubię ci prowadzić, więc i Anarchia będzie trochu mniej standardowym demonem.
Nagroda:
20.000 kryształów za sprzedaną skrzyneczkę
750 MM
dusza Anarchii - Nieumarłego Demona (specyfikacje wyślę ci na PW)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   30.11.15 23:15

Kobieta dała znać że Zin był tam dwa tygodnie, na szczęście udało mu się wydostać przed Wielkim Turniejem Magicznym z jego wyliczeń. Teraz będzie musiał szybko udać się do gildii by zameldować u swojej mistrzyni o gotowości do wzięcia udziału. Przytaknęła też że Nekropolis zostało zamknięte i to na dobre kilkaset lat, co również sieszyło maga. Najlepsze zostawiła na koniec, była to nieduża szkatułka jako nagroda za wykonanie misji. Zyskał coś więcej niż tylko środki pieniężne, ale i nową dusze.
Kobieta postanowiła szybko opuścić Sabera siedzącego pod drzewem w celu udania się do swojej gildii i rozpłynęła się jak mgła lecąca ku niebu. Oczom Zina mignął znak Quatro Cerberus, nie zdarzył przekazać jej złych wiesci...
Siedziąc tak przyglądał się szkatułce w dłoniach, obracając ją i próbując wycenić na jego oko. Trochę osobliwe miejsce na takie rzeczy. Przez przypadek otworzył ją a ze środka wypadła notatka. Wyglądała na bardzo starą więc delikatnie ją rozwinął i zapoznał się z treścią. Ciekawie, ciekawie będę musiał się tam wybrać po Igrzyskach, ale najpierw odwiedzę brata! Podniósł swoje szanowne cztery litery. notatkę schował do wewnętrznej kieszeni płaszcza, szkatułkę trzymał w rękach, a kroki skierował ku bramie rysującej sie przed jego oczami z nadzieją, że zdarzy na pociąg by wrócić przed zmierzchem do budynku gildii.

Uzupełnienie lakrym -300MM

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Stary Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Stary Cmentarz
» Stary dąb
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Opuszczony domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie