IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Stary Cmentarz   07.11.14 16:55

First topic message reminder :

Znajduje się niedaleko ruin jakiejś wioski, wyniszczonej przez zarazę. Leży on tuż przy drodze. Niezbyt przyjemny widok. Szczególnie w nocy. Stare płyty nagrobkowe ustawione w rzędach, większość już wyniszczona, zasypana przez piach. Niektóre całkowicie się rozpadły. Na środku tego cmentarzu stoi gigantyczne drzewo. Idealnie ozdabia tę scenerię. Nie ma tu czego szukać, nikt tutaj nie przychodzi, w końcu do najbliższej ludzkiej mieściny daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   08.04.15 8:14

Nemi zaczęła mieć wątpliwości, czy na pewno na czerwono zaznaczone są miejsca niebezpieczne - może to jedynie lokalizacje, gdzie jest ukryte coś cennego?

Dobijając do brzegu*, pochwyciła oba wiosła i wygramoliła się z łodzi. Ją samą także wciągnęła na ląd - jakoś nie miała ochoty, aby "przypadkiem" sobie ona odpłynęła, jak gdyby nigdy nic, zostawiając Deszcza bez środka transportu. Następnie zbrojny otworzył drzwi, a jeśli były zamknięte, to rozwalił je Zmianą (tryb młota), celując stalową rękawicą w zamek od drzwi. Rozejrzał się, jeśli było bezpiecznie łódkę z wiosłami wgramolił jeszcze bardziej na ląd i gdy już nabrał pewności, że nic się z nią nie stanie, ruszył dalej, wzdłuż długiego korytarza ciągnącego się od góry do dołu, przez całą mapę.

---------------
* Nie załapałem, czy te drzwi są przed lądem, czy normalnie na wysepce, więc w razie czego można odwrócić kolejność akcji.
4500MM - 300 + 500 = 4700MM
Lub 5000MM


Ostatnio zmieniony przez Raindancer dnia 11.04.15 13:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   08.04.15 19:54

Wstał chwiejnie, acz mocno się naprężając niczym zwierze gotowe do biegu. Nie czuł się pewnie, wszystko w nim drżało acz nie wiedział czy z tępego przerażenia, którego jeszcze nie czuje w pełni a podświadomie czy z adrenaliny, której szczątki nadal się uchowały.
Czując dym i niemiły zapach w nozdrzach zasłonił usta i nos, delikatnie przymrużając oczy aby może nieco mniej dokładniej widzieć co się w okół niego dzieje.
I choć do końca nie wiedział co sie tak naprawdę stało i czemu szczypie go skóra, wiedział, że to za sprawą "tych dziwnych słów" Yarkersa.
- Jak to zrobiłeś? - spytał, a kiedy tylko smród opadł jak i jego ręka, otrzepał ubranie i rozejrzał się po swojej małej celi, w której czuł sie jak mysz nie mogąca z niej uciec. A jeśli instynktowna ucieczka jest uniemożliwiana trzeba walczyć. Bezwiednie. Nawet jeśli drapie nas ta świadomość.
I tego Sierafin się trzymał. Kurczowo i zawzięcie.
Bo czego innego miał skoro nie wiedział nawet gdzie sie znajduje, on jak i jego współtowarzysz celi.
Nie miał mapy, ale nawet z nią w dłoniach czy dłoniach maga nic by nie wskórali, dlatego chłopak rozglądając się za czymś charakterystycznym, a w szczególności za źródłem światła myślał, a raczej próbował zrekonstruować plan mapy katakumb, jednak po tak krótkich jej oględzinach nie potrafił z wizualizować jej sobie. Westchnął ze swej bezradności, pielęgnując drżenie krwi, aby ani na moment się nie zawahać, nie stać sie pośmiewiskiem dla samego siebie. Bowiem szkielety zniknęły, a on żył. Legenda była tylko legendą, mitem starych umysłów ówczesnej epoki. Nie miał sie czego bać.
Wyjrzał zza drzwi, niczym zbieg patrząc czy aby nikt nie idzie aby uciec, tak i Sierafin patrzył i jak nie widział tego co dla oczu jest widoczne wyszedł rozglądając się.
- Pamiętasz może mapę? Masz coś do pisania? - i wtedy sobie przypomniał to co jadł przed wejściem tutaj. Patyczek, który może nie był ostry, nadawał sie świetnie do kreślenia w piachu. Nie miał ochoty iść w ciemno, ale chyba tylko to im pozostaje, także odwraca się do Mithira i idzie dalej jeśli tylko jedna ścieżka jest przed nimi.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   09.04.15 22:06

Uderzając w ścianę syknął z bólu. Syknął ponownie, obijając sobie kość ogonową.
To nie był jego szczęśliwy dzień. Stwierdzenie trywialne, ale to od trywialnych myśli się zaczyna.
Z trywialnych składając się te wielkie, odkrywcze. Bam - tak właśnie działa poezja.
A skądinąd wziąć trywialne myśli idealne do zbudowania z nich czegoś większego, jak nie ze spacerku po katakumbach, walcząc przy okazji z truposzami?
Przez chwilę tylko siedział, poprawił się na kamieniu. Wstać, nie wstawał. Jeszcze chwila mamo.
Spojrzał na Sierę. Definitywnie, stwierdził, powinienem przestać używać tego w ciasnych pomieszczeniach. Nie miał wyrzutów, bo przecież wygrali, bo przecież gdyby nie to musieliby sie z nimi użerać o wiele dłużej. Wygrana okupiona chwilowym pieczeniem u towarzysza - cena niska, wygodna bo to nie on płacił.
Chwiejnie wstał, jeszcze raz używając wystających kamieni jako podpórek.
-Nie słuchałaś mnie. - Strzelił karkiem, poprawił włosy.
Prawdę powiedziawszy, nienawidził, gdy musiał coś powtarzać. Teraz nie zwrócił na to uwagi.
Zresztą, nie dziwił się, że zapomniała albo nie usłyszała.
-Krzyczę. A moje krzyki przynoszą różne efekty. ,,Ro" czyli ogień i ,,Gte" czyli powietrze. - Odetchnął.
Pytaniem pozostawało, jak miał zapamiętać mapę. Przed chwilą byli w trochę stresowej sytuacji, dodatkowo mały zanim pamięci. Tak naprawdę pamiętał teraz mało co.
-Ale spokojnie dam radę zapamiętać układ pokoi...Może w trakcie coś mi się przypomni.
Oj liczył na to. Cholernie na to liczył.
A skoro cholernie na to liczył, to pewnie sobie nie przypomni.
Złośliwość umysłu czasami jest dobijająca.Ruszył za znikającą w korytarzu towarzyszką.
-Rozumiem, że jesteś w stanie walczyć? I to się nie powtórzy? - Przyśpieszył kroku, mając w zamiarze się z nią zrównać.
Może trochę za szybko ruszyli. Miał wrażenie, że wszystko dzieje się stanowczo za szybko.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   10.04.15 21:11

Tancerz spokojnie wszedł na wysepkę skarbów. Zamocował tam łódź na tyle, żeby nie odpłynęła kiedy on będzie tutaj wracał. Najtrudniejszym jego zadaniem było przedostanie się, przez drzwi, które ze starości sprawiały lekkie opory. Wszedł do pomieszczenia, które mierzyło 8x8 metrów. Ściany były pokryte tym razem cegłami, a po lewej stronie znajdowały się małe drzwi, z których dochodziły znane Nemi odgłosy.  Na przeciwko Deszczowego wyrzeźbiona była rzeźba w ścianie.  Biały marmur wyróżniał się od całego pomieszczenia. Wyrzeźbiona była piękna kobieta o długich włosach, delikatnych rysach twarzy, w pięknej falującej sukience. Artysta ukazał prawdziwe piękno kobiety.
Chłopacy w pomieszczeniu po krótkiej wymianie zdań i jeszcze krótszym odpoczynku, rozmyślaniach weszli do nowego pomieszczenia.
Po zaledwie kilku sekundach cały zespół znajdował się w tym samym miejscu. Kiedy cały triplet był już w komplecie, coś huknęło. Drzwi ponownie zamknęły się. Dziwny chłód pojawił się w pomieszczeniu, a światło stało się ostrzejsze. Minęła chwila, dało się usłyszeć gruchotanie kości. Nagle pojawiło się dziewięć szkieletów. Jeden chwycił mocniej Nemi za rękę. Śmiały się tym kościanym śmiechem. Wszystko działo się bardzo szybko. Niebezpieczeństwo za niebezpieczeństwem, czy nasi bohaterowie dożyją emerytury? Raindancer znajdował się mniej więcej na środku pomieszczenia, Mithir i Sierafinek znajdowali się przy drzwiach. Dwa z trzech szkieletów znajdowały się dwa metry od Nemi, jeden trzymał ją za rękę. U chłopaków było podobnie, każdego z szablozębnych atakowały trzy truposze.


Stan postaci:
Sierafin: 5.150 MM, dwu centymetrowa rysa na lewym policzku, szczypie, całe ciało podrażnione przez dym, lekko piecze, ale po krótkim odpoczynku powinno być w porządku;
Mithir: 2.850 MM, całe plecy są obolałe, po misji będą siniaki;
Raindancer: Nothing.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Hermiona dnia 11.04.15 11:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   11.04.15 8:57

- Już? - zdziwił się Deszczowy, spotykając tak wcześnie współtowarzyszy - Wygląda na to, że przełącznik, jakiego użyliście, zbudowano w celu przyśpieszenia i uproszczenia drogi. A to oznacza, że ktoś tutaj nas, mówiąc skromnie, oszukuje...

Tak, tak, jakby dwójka z pozostałych panów w ogóle wiedziała, w jakim pomieszczeniu aktualnie się znajdują.

Zostawił czas, aby reszta mogła dopowiedzieć swoje kwestie, wskazał też Serafinowi potencjalny punkt w którym obecnie powinni być w taki sposób, że cała trójka powinna zauważyć MAPĘ

Trzymając się początkowego ustalenia, tego, że najpierw należy zacząć od kielicha a dopiero potem przejść do gromadzenia dóbr zostawił myśli o złocie i przeszedł przodem do pomieszczenia. Zresztą aby to wszystko zapakować, zamiast muła, potrzebowałby worka świętego mikołaja. Oceniając drogę po "ropie naftowej", którą przebył, wielu już posunęło się na ten szalony pomysł i przypłaciło za to życiem.

Zapewne wróci tam poszukać czegoś małego lecz o wielkiej wartości, na przykład kryształu nadającego moc smoczego zabójcy. Oczywiście nie wiedział, jak taki kamień powinien wyglądać, jednak zawsze warto spróbować.

Nagle drzwi upadły z hukiem, niwecząc plany szybkiego wzbogacenia się małym kosztem.
- Tego pomieszczenia nie ma na mapie - zauważył inkwizytor - Powinien być prostokąt, a jest kwadrat

Pojawiły się też szkielety.
- Padnijcie - powiedział w przebłysku refleksji, tak, jakby naprawdę przejmował się losem innych, wziął głęboki wdech.

Jeden z wrogów bardzo naiwnie złapał Deszczowego za rękę, który uścisk odwzajemnił. Zgrabnie ustawiając nogi w pozycji bojowej, pochwycił ramię szkieleta i spróbował z impetem rzucić nim w posadzkę, łamiąc go na kawałki. Ewentualnie, jeśli wzniesie go wystarczająco wysoko, wykorzystuje go jako broń do wzmocnienia zaklęcia.

Jeśli zaś nie, a ręka mu się zwolni, wyciąga buławoparasol i wykorzystuje zebrany wcześniej głęboki wdech, aby krzyknąć "zmiana". Będzie to wzmocnienie ataku bronią z obrotu poprzez tryb młota i zwiększenie zasięgu obrażeń cepa o 4 metry. Dzięki takiej modyfikacji, powinna powstać linia ciśnienia która obróci się minimum o 360 stopni i połamie wszystko w co wleci. WIZUALIZACJA ATAKU. Być może zostawi nawet jakieś rysy lub odpryski na ścianach.

Tancerz nie zatrzymuje się po rozpędzeniu, kręci piruety tak długo jak zdoła, uderzając już później dookoła siebie normalną długością cepa, oczywiście zbliżając się do wrogów tak, bu obrywali. W razie potrzeby, jeśli sytuacja po pierwszym ciosie nie byłaby oszałamiająca (zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc pozostałym członkom drużyny), po kilku obrotach (jeśli atak już wyczerpie swą moc) ponawia zmianę z przedłużonym zasięgiem i trybem młota, uderzając 360 stopni dookoła siebie.

Kiedy kręci się w trybie zmiany, oczywiście stara się niczego nie dotknąć szkieletem/bronią, bo wtedy impet ciosu się zatrzyma, przez co atak wzmocniony zmianą się zakończy. Gdyby jednak zdarzyło się w coś walnąć, stara się manipulować bronią i kręceniem się tak, aby zbufowane ataki trwały jak najdłużej.

--------
Legenda MAPY:
+ Niebieska strzałka, TJ => Teleport Jednostronny i miejsce, do którego wg. mapy powinno przenieść resztę
+ Czerwona strzałka => Miejsce spotkania drużyny i kierunek dalszej drogi, tzn. tam poszliśmy i spadły drzwi wejściowe.
Kropki => miejsca, gdzie powinny być kielichy
Żółty => Wyspa gdzie kosztowności jest na tyle, że one nie toną w "ropie". Druga jest jeszcze chyba na środku jeziora.

Koszty: Główny atak 4700 - 300 (młot) - 400 (zasięg obrażeń +4m) = 4000
Ewentualne ponowienie: 4000 - 300 (młot) - 400 (zasięg obrażeń +4m) = 3300
Wizualizacja Ataku (spoiler):
 

Edit: Zmieniłem broń z cepa na buławę - ruchomy cep uderzałby zbyt nieobliczalnie na przedłużonym zasięgu, a buława utworzy linię kręcącą się mniej więcej cały czas na podobnej wysokości.


Ostatnio zmieniony przez Raindancer dnia 13.04.15 9:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   12.04.15 0:06

Szedł spokojnie obserwując bacznie wszystko na swej drodze, jednocześnie jakby próbując uspokoić drżenie atomów, aby nic nie przeszkodziło mu już. Chciał odnaleźć kielich i natychmiast stąd wyjść, zawijając się w ciepły koc i przyglądanie się dziesiątków żarówek zwisających z sufitu.
Idąc tak i wsłuchując się powoli w rytm własnych kroków i... I wtedy sobie przypomniał, że nie pamięta imienia swego współtowarzysza... A może ten się nigdy mu nie przedstawił? Zlustrował chłopaka kątem oka próbując sobie przypomnieć jego tożsamość, która ludziom jest niezmiernie potrzebna i choć z jednej strony przeszkadzało mu to, tak z drugiej nie potrafił sobie wyobrazić aby ktoś mówił do niego inaczej niż po imieniu czy nazwisku, wymyślając pseudonim, który też właśnie tworzył dla Poety.
- Słowik - nazwał partnera obok ot tak, jakby ten stał sie jego własnością i z powinności Pana ochrzcił sługę nowym imieniem, aby ta zapomniała o poprzednim życiu, które przestaje być już tak ważne.
Przystanął nawet i podrapał się po policzku, zastanawiając się czy tak dźwięczne imię rzeczywiście mu pasuje, acz nie uświadomił sobie, a raczej nie usłyszał z jego ust, że on Sierafin stał się Sierafiną i już wściekłość w nim się rozpaliła i już dłoń zaciśnięta do góry się unosiła powoli aż nie usłyszał komendy Kapelusznika, którego nazywał tak z tej samej przyczyna co bruneta Słowikiem.
I nie myśląc wiele dostosował się do jego słów, machinalnie, nie zdając sobie sprawy, że i z tym czuć się po tym też nie będzie wybornie czy choćby jego wcześniejszych słów i szkieletów, których żebra prawie, że już liczył.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   12.04.15 21:54

Jeśli korytarz był wystarczająco szeroki, szedł równo z Sierafiną, tuż obok. Jeśli był zbyt wąski, to kroczył, rzecz jasna, za Sierafiną.
Nie myślał o niczym konkretnym. Adrenalina powoli przygasała, uspokajał się. Odetchnął kilka razy głębiej, poprawił bluzę. Myśli wirowały w jego głowię, niektóre ot tak znikały, inne zlepiały się w jedną bryłę, jeszcze inne...po prostu były.
Nigdy nie lubił podziemnych przejść, katakumb czy korytarzy. Duszno, ciasno, ciemno. Najlepiej czuł się pod otwartym niebem, najlepiej w lesie, z dala od miejskiego zgiełku. On, niebo, wiatr i drzewa. Prawdziwy poeta. I to właśnie myśl o lesie górowała nad innymi, zabrała najwięcej uwagi. Po tej misji na bank pójdzie do lasu, to bardziej niż pewne.
Ale skoro tak nielubi podziemi, to czemu poszedł na misje w katakumbach? Ot, tak po prostu. Dla rozrywki. Bo płacili.
Mithir, w przeciwieństwie do swego towarzysza, chwilowo zapomniał o jego istnienia. Przez co i również zapomniał spytać go o imię. I o płeć, choć czuł, że skończyłoby się to bardzo niemiło. Bo dalej nie był pewien.
Z zamyślenia wyrwał go jej głos. I aż podskoczył, aż się wzdrygnął słysząc to miano. Takie zdziwienie wzbudziło w tym to jedno proste słówko, iż całkowicie zignorował jej ton.
I teraz Sierafina stała się dla Mithira jeszcze większą zagadką. Musiała go znać albo znać jego ojca. A on musiał być do niego podobny, skoro nazwała go jego pseudonimem. Bo chyba go nazwała, nie był pewien, może ot tak, rzuciła, by poinformować go, iż wie kim jest. A raczej czyim synem jest.
Teraz to dopiero dostał zagadkę! Ale takie zagadki najlepiej rozwiązywać pytaniem. Czy go zna, czy zna jego ojca, czy go pomyliła. Ale na pytania nie było czasu.
Bo zanim się obejrzał znajdowali się w dwukrotnie większym pokoju od poprzedniego, w dodatku ze starym znajomym. Na komentarz Tancerza miał chętkę odpowiedzieć podobnie. Nie zdążył. Ani się odszczekać, ani zadać nurtującego go pytania.
Nie zastanawiając się długo, padł plackiem, przytulił twarz do podłogi. Adrenalina dotąd powoli gasnąca, tląca się, teraz buchnęła jasnym płomieniem. Aczkolwiek typ przeciwnika nieco go rozczarował - szkielet jest, jak przecież wiadomo, prostszym przeciwnikiem niż taki zombiak, na którego tylko jego ,,Ro" działa. Tego to tylko rozpieprzyć o ścianę, wyłamać żebro i napieprzać tym żebrem innych.
Nie zdążył policzyć przeciwników, skupił się na Tancerzu. I był pod wrażeniem. Tutaj musiał mu oddać pełny respekt, taki atak przerastał całkowicie jego umiejętności. Póki co, ma się rozumieć.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   13.04.15 17:03

Cała trójka zorientowała się, że jest coś nie w porządku z mapą - pomieszczenie powinno być innego kształtu. Tak, tu musiał być prawdziwy szok, bo ktoś się bawi z nimi w kotka i myszkę!
Tak, to na pewno to. Cała zabawa prysła, kiedy Raidancer kazał swoim przyjacielom paść na ziemię. Wszyscy grzecznie przytulili się do zimnej kamiennej posadzki, z której dało się odczuć nieprzyjemny chłód. Pierwszego szkieleta rzucił z impetem na ziemię. Część kości  połamała się - 1:0 dla Raindancera. Po upadku kości nie poruszyły się.
A co się dalej działo? Nemi wyciągnęła swój buławoparasol i krzyknęła "Zmiana" (dop.MG. prawie jak czarodziejka księżyca wiecie~). Raindancer zaczął się bardzo szybko kręcić, kiedy buława spotkała szkielety pod wpływem siły uderzeniowej rozleciały się. Z wszystkimi stało się to samo - rozleciały się. Na niektórym kamieniach na ścianie dało się zobaczyć obrażenia spowodowane atakiem Tancerza. W pewnym momencie Deszczowy zatrzymał się, a białe światło rozbłysło. Ściana z rzeźbą "podniosła" się. Pojawiło się wielkie pomieszczenie. Na pierwszy rzut oka nie dało się zobaczyć jego końca. Do uszu towarzystwa doszedł słodki dźwięk - kobiecy głos, który nucił piosenkę. Piosenka brzmiała jakby była kołysanką. Gdzieś pomiędzy regałami krążyła biała postać, która raz po raz wychylała się, aby popatrzeć na magów z regałów. Po jednym spojrzeniu szybko chowała się z powrotem.
- Idźcie stąd! - wydobył się zza regałów delikatny głos dziewczynki. Był dosyć piskliwy. Ze słuchu można było dać jej może z dziesięć lat? Zatrzymała się za jednym z regałów i spoglądała na trójkę magów z ciekawością, ale także z przerażenia.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   14.04.15 9:56

Iście klimatyczny blask światła. Aż na zbyt...
- Jeśli zaraz z nieba zstąpi anioł i nazwie mnie wybrańcem, to chyba jego też zabiję - stwierdził zastanawiając się, czy naprawdę byłby skłonny do takiego zachowania - Aha i możecie wstać - przypomniał sobie.

Nie było jednak aniołka, a mała dziewczynka, która najwidoczniej uaktywniła jeden z głębokich lęków tkwiących w Tancerzu, bowiem ten, nie mając racjonalnego powodu, złapał się za głowę i zaczął lamentować, aż ostatecznie skulił się do pozycji embrionalnej, walcząc w krzykach z myślami z własnej głowy.
- Nie... Magowie psychiczni, moce umysłu. Iluzjoniści. Tylko nie to! Wy musicie takiego pokonać, ja nie dam rady.

To była prawda. Ostatnią osobą, którą był w stanie pokonać Deszczowy, był mag wchodzący do głów innych. Miał prawo się bać, jednak czy oby nie ocenił zbyt pochopnie zagrożenia? Może zareagował zbyt emocjonalnie? I czy z tym obiektem - bo trudno tutaj o precyzję - na prawdę trzeba walczyć, patrząc na niepewność drugiej strony?

Tym razem to pozostali członkowie drużyny zadecydują, w jaki sposób rozdać karty.

-------------
4000 MM z walką
4500 MM bez walki
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   16.04.15 17:56

Przejechał dłonią swe ciemne włosy, palcami nimi brocząc w nich jak w wodzie zielonej.
Rozejrzał się dookoła napotykając wzrokiem jedynie rozrzucone kości i te na ścianach zniszczone nie tylko przez czas ale i Kapelusznika, gwizdnąłby gdyby potrafił. Nawet język zwinął i spróbował, acz słysząc dźwięk, który jakby żyć nie chciał natychmiast przestał.
Nie do końca widział co się w okół niego działo i na jego szczęście wcale nie musiał wiedzieć, a raczej nie teraz, gdyż całą jego, jak i jego towarzyszy skupiona była spojrzeniem dziecka, które znikało kiedy oni na nie przenosili.
Jego złość opadła, a uwaga skupiona na małej rozdwoiła się i część niej na Fioletowym Rycerzu była, który w oczach Sierafina wcale katuszy nie przeżywał a jakby naśmiewał się z całej tej sytuacji, bowiem jak myśleć poważnie o kimś kto taki nie jest? Przynajmniej nie w walce. A może to w wyniku marności czasu jakie oboje spędzili, dlatego też nie była to wina Nemi a nikogo.
Zrobił krok do tyłu, złączając uwagę na nowo i na nowo kierując ją całą w stronę dziewczynki.
Nie dlatego, że lubił dzieci, miał o nich neutralne tak jak do ludzi, których nie znał, acz może troszkę oschlejsze? Były małe, szybkie i głośne i tak jak on był mały i gnał do kolegów jak i tych obcych z radością, tak teraz spoglądał na nich z góry uważając je za zbyt głośne.
Zrobił krok w przód.
- Czemu? - spytał i już do niej szedł powoli acz obserwując bacznie czy przypadkiem więcej niespodzianek się nie ukrywa i nie chce się im pokazać, wtedy by stanął i obronił się kształtując czarne łapska, które tak kochał za swą elastyczność w boju jak i nie.
Nie miał pojęcia co też dziecko robi w katakumbach wśród szczątków i duchów i nie przeszkadzało mu to aby tam zostało, jednak musiał wiedzieć i się stad wydostać jak najszybciej z kielichem lub dwoma w dłoniach i w kieszeniach z czymś co zrekompensuje mu zranienia i pieczenia, a przede wszystkim strach.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   18.04.15 20:43

Ostatnie kilkanaście minut spędził w ciemnicy. Naturalną więc reakcją na nagły blask było zasłonięcie oczu, ciche syknięcie i odwrócenie się do źródła światła plecami. Wstał z ziemi dobrą chwilę po Sierafinie, cały czas przysłaniając oczy dłonią.
Minęła kolejna chwila zanim jego wzrok przywykł do oświetlenia. A kiedy już mógł bez większych problemów spojrzeć wgłąb pomieszczenia, Sierafina już zmierzała w kierunku dziewczynki.
Tak, dziewczynka. Wcześniej zignorował jej głos, niedosłyszał, tak jak i Tancerza. Przetarł pięścią lewe oko.  Ale skoro Sierafina się tym zajmie, to oni, samce, mają to z głowy. Kobiecie najlepiej pójdzie z dzieckiem, na dodatek płci żeńskiej. Cóż z tym, że szanse na to, iż dziewięcio-dziesięciolatka jest pułapką, okropnym monstrum, wilkiem w owczej skórze znacząco przekraczały pięćdziesiąt procent.
Oni mają chwile, mogą odetchnąć siedząc na niewygodnej posadzce i patrząc w niesamowicie ciekawy sufit.
Albo iść pooglądać nowe pomieszczenie. A raczej regały. A może raczej książki się na nich znajdujące (o ile na tych regałach są książki...).
Ale znów coś tu było nie tak. Wielkie pomieszczenie wypełnione regałami z książkami?  W katakumbach? Ktoś tu sobie urządzał pieprzony piątkowy kącik czytania? To definitywnie pułapka, jak nie pułapka to projektant tego miejsca musiał być skończonym idiotą.
Rzucił okiem na Deszczowego. Szli skrótem, ,,ktoś tu oszukiwał", teraz jednym atakiem rozgromił szkielety. Mithir siedzenie na ziemi odebrał jako ,,Ja już się narobiłem, wasza kolej".
Niewykluczone, że faktycznie się bał. Są różne strachy i fobie. Jest nawet strach przed bananami, czemu więc ktoś nie ma czuć lęku i trwogi przed dziećmi władającymi umysłami? Takowa psychiczna walka na pewno nie należała do najprostszych i najprzyjemniejszych.
Niewykluczone, że faktycznie kłamał. Ale to trzeba było mu przyznać, grał nieźle.
Zerknął na posadzkę, potem jeszcze raz na pomieszczenie. W tak wielkiej bibliotece musi być kilka starszych poematów, zakazanych ksiąg czy podręcznikach traktujących o starej magii.  Ostatni wariant niewątpliwie był najwygodniejszym, chociaż tym pierwszym też nie pogardzi. Od takich starszych twórców można się wiele nauczyć. Pożyczyć coś. Albo ukraść.
Porządny poeta nie pożycza, porządny poeta kradnie.
Poprawił włosy, wcisnął ręce w kieszenie bluzy, przekroczył próg. Podszedł do najbliższego regału. Dotknął półki, przejechał po niej palcem, ostrożnie tknął opasłe tomiszcze, mając nieliche przerzucie, iż to obróci się w pył.
Naprawdę, kto buduje bibliotekę w katakumbach?
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   19.04.15 15:29

Kości rozrzucone były po całym pomieszczeniu. Cała bitewna atmosfera w pomieszczeniu opadła, zamiast niej pojawiła się zagadka. Pułapka? Możliwe. Potwór? Nie. Dzieci same w sobie są niewyobrażalnie groźne. Małe, słodkie ale potrafią być straszne i pokazać swoje kiełki. W końcu z jakiego innego powodu Nemi bałaby się małej dziewczynki?

Obaj mężni śmiałkowie - Raindancer oraz Mithir postanowili nie zbliżać się do małej dziewoi. Pułapka oraz największy koszmar takie myśli im przyświecały. Największym bohaterem tripletu okazał się Sierafin. Osoba, która bała się wszystkiego wreszcie pokazała prawdziwą klasę. Kobietomeżczyzna okazał się najodważniejszy ruszył w stronę dziewczynki. Szedł między starymi, niezakurzonymi regałami książek. Już na pierwszy rzut oka widać było, że dziewczynka dba o cały wystrój biblioteki. Tytuły książek były przeróżne od biologicznych do bajkowych przez języki starożytne.

- Mama nie kazała mi nikogo tutaj wpuszczać, odejdźcie barbarzyńcy! - krzyczała gardłowo, głośno. Bała się, dało się to wyczuć w wibracji jej głosu. Kiedy Sierafin był kilka metrów od niej, pobiegła dalej między regałami. Raskolnikow zobaczył tylko białe kosmyki włosów i poczuł delikatną woń przebiśniegów.

Nemi dalej przyglądała się swoim towarzyszom. Yarkers wkroczył do biblioteki. Kiedy dotknął palcem regałów okazało się, że nie ma na nim ani ziarenka kurzu, czy odrobiny roztoczy. Dotykał powoli tomiki związanych z anatomią człowieka oraz materią znajdującą się wokół.

Jeżeli to możliwe odpiszcie do środy, żebym mogła wam odpisać w czwartek. W weekend mnie nie ma, bo jestem na pyrkonie więc kilka dni po będę zbierać energię.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   20.04.15 7:53

Emocje mają to do siebie, że kiedy ciągle wirują potrafią się nieźle rozkręcić, tak jak ciągłe powiewy wiatru potrafią zmienić się w mordercze tornado. Jako, iż nikt nie zainterweniował w rozbicie psychiczne Nemi, ta pogłębiała się w coraz większy szał.
- Magu psychiki, jeśli nie wyjdziesz z mojej głowy... to ja dostanę się do twojej!
Zaczęła raczkować do przodu, bez wstawania z podłogi, co zważywszy na wygląd zbroi, wyglądało jeszcze mniej ludzko.
- Nie myśl, że będę cię gonić, by wpaść w jakąś zasadzkę...
Podniosła się, dotykając regału książki.
- ...na twoje nieszczęście, całe to pomieszczenie jest dla mnie jedną wielką bronią!
Pchnięcie mocy zadziałało na regał rzucając nim w kierunku w którym mała uciekła. Prawdopodobnie w inny regał. Jeśli pocisk nie zrobił zbyt dużo spustoszenia, ponawia atak. Raindancer zapewne wydaje się dużo potężniejszy na tym terenie, niż jest w rzeczywistości - wszak dziewczynka widziała go w jedynie sytuacjach, w której niemal bez wysiłku siał duże zniszczenia. Postanowił to wykorzystać na swój sposób, rzucając następujący rozkaz:
- Dawaj kielich, to może zostawimy cię w spokoju!

-----------------
4500 MM - 500 (x2?) = 4000 lub 3500
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   20.04.15 19:18

- Zaczekaj! - krzyknął, acz postarał się jeszcze bardziej nie straszyć dziewczyny, nie miał mocnego głosu choć wiedział, że sam krzyk straszy dziecko, był tego idealnym przykładem.
Nawet podbiegł i ręką chciał ją złapać na ubranie, aby nie uciekała mu, acz widząc, że ta skręciła ten pobiegł za nią i łapę wyczarował, aby a pochwyciła małego, bibliotecznego skrzata. Biblioteka była spora, a Sierafinowi nie widziało się bieganie za małą dłużej niż teraz sekundy, które minęły, toteż dziesięciometrowa powinna w porę złapać dziewczę.
Zawahał się, kiedy do jego nozdrzy dobiegła woń przebiśniegów. Przykryte pod pierzyną, przetarte śniegiem wspomnienia na powrót odżyły. Te dobre jak i te złe i już prawie się w nich topił, obsypany był śniegiem i mroźnym powietrzem szczypany w poliki. Ale otrząsnął się! Pamiętając o tym, że tak naprawdę to Mithir uratował i go, na powrót roznieciło energię pod śniegiem, który stopniał a mężczyzna dalej zaczął biec za dziewczynką o śnieżnych włosach.
Nie usłyszał jednak Dancerza. Czy to dlatego, że był zbyt od niego oddalony czy też, że akurat wtedy znajdował sie w swym rodzinnym miasteczku.
Dostrzegł tylko regał spadający i wiedząc, że jeśli on spadnie tak i następny spadnie, jak płytki domino z jego łopatek "wypłynęła" drugie łapsko próbujące uratować drewnianą konstrukcje jak i książki na niej.
Czy to dziewczyna? Nie! Ktoś kto... Widocznie tutaj mieszka, lub opiekuje się przychodząc tutaj nie zrobiłby czegoś takiego nawet w obronie własnej! I tylko zmarszczył czoło zły na obu towarzyszy, nie wiedząc któż taki zrobił.
- Nie uciekaj, nie chce ci nic zrobić - zawołał mag i choć jego słowa mogły nie oddziaływać na dziewczynkę tak jak by to robiły przed spadającymi regałami, tak wierzył, jeszcze kilka sekund temu, że dziewczynka naprawdę mu uwierzy, a raczej im i przestanie uciekać. Jednak teraz nadzieja ta, minimalna iskra zgasła.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   22.04.15 13:19

Pomacał jeszcze jedną księgę, wyciągnął, otworzył na stronie tytułowej. Nie miał czasu by zapoznać się z nazwiskiem autora.
Krzyki Raina i huk spadających regałów książek całkowicie zaprzeczyły mniemaniu, jakoby miał wcześniej zadeklarować bezczynność z lenistwa. Ale utwierdzały w przekonaniu, że jego towarzysz jest idiotą. Przez którego zaraz jeden z ich trójki może być ranny, a w skutek łańcuchu wydarzeń - martwy.
No i mogą mieć konkretnie przejebane.
Szczęściem całkiem dla poety niezasłużonym, znajdował się w dziale przeciwległym do kierunku ucieczki dziewczynki. Wyskoczył z działu, chwila i stał przy tancerzu.
Tak, był idiotą, bez wątpienia. Albo był chory na umyśle.
-Rain!-Krzyknął, łapiac go za ramię - Co ty odwalasz?
Spojrzał bezradnie na walące się regały. Tak, bezradnie, bezradność doskwierała najbardziej. Jeśli Tancerz faktycznie postradał zmysły, nie będzie mógł mu stawić czoła - ma zbroję i posługuje się magią na o wiele wyższym poziomie. Dodatkową taką, która może zniwelować jego zaklęcia. Zaklęcia całkowicie teraz bezużyteczne, bo nijak nie pomogą w zatrzymaniu procesu wielkiego domina.
Cofnął się o krok, tak na wszelki wypadek, gdyby Zapuszkowany Tancerz miał w odpowiedzi dać mu najprościej w pysk.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   28.04.15 15:58

- Zostaw mnie wiedźmo! Nienawidzę wiedźm, brzydka puszkowana wieeeedźma! - krzyknęła mała dziewczynka, gdy usłyszała Deszczowego Tancerza. Przerażenie dało znać z każdą nadciągającą falą dźwiękową, która pochodziła z ust drobnej blondyneczki. Szybko pobiegła między regałami, nie chciała zostać złapana przez nikogo. Sierafin mógł tylko dostrzec lecące kryształowe łzy, które po chwili spadły na ziemię.

W tym czasie regały zaczęły się nieźle walić. Ktoś mógłby stwierdzić, że Tancerz oszalał. Nie dość, że zaatakował bez powodu to regały, które zaczęły spadać pod efektem domina zleciały na towarzysza broni! A podobno to Nemi była najbardziej dojrzałą osobistością na tej misji. Stało się to co Nemi chciała, ale mogła nie przewidzieć kilku drobnych skutków.

- Odejdźcie stąd szubrawcy, niszczycie mój dom! - przytłumiony głos i odgłos zamykającej skrzyni ogarnął całe pomieszczenie. Mithir cofnął się o krok, żeby nie zostać trafionym przez regały. Gdzieś z daleka dostrzegł regał, który leci na Sierka.

S t a n  p o s t a c i:
Sierafin: Regał zawalił Ci się na wysokości pasa, boli jak cholera. Dziewczynka gdzieś zniknęła.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   01.05.15 6:43

- Co robię? - Deszczowy przeniósł swą agresję tym razem na Mithir'a, którego pochwycił za ubranie, ściskając pięść na wysokości gardła poety - Nie spuszczam gardy, kiedy po pojawieniu się 10 szkieletów, jak gdyby nigdy nic, przychodzi dziwne dziecko.

Puścił uścisk - przecież jedną ręką nie dałby rady uwolnić Serafina.

- Oto i Szablozębni! - zgorzkniałe słowa wypełniły pomieszczenie, kiedy dłonie pochwyciły regał - Każdy zgrywa cwaniaka kim to nie jest, a jak przyjdzie co do czego, to już armii wrogów nie umie pokonać. Tfu... - splunęła, unosząc szafę do góry. Jeśli da radę, to nawet ją rzuci siłą fizyczną, a jeśli nie, to pomaga sobie trzepnięciem pchnięciem mocy. Jeśli już dane jej będzie użyć zaklęcia, to uderza z impetem, tak, by szafa rozleciała się na kawałki, gdy walnie w ścianę. Oczywiście nie zaczyna lecieć w kierunku poety - bez przesady. Aż takiej ulgi w ujściu agresji nie potrzebuje.
- - ...tacy to mądrzy, silni i zdolni, że nie potrzebują nikogo. Oh, ah! - miało zaboleć a to z dwóch przyczyn. Sama Nemi do błędu i nie dopatrzenia raczej się nie przyzna, zaś gorzkie słowa może i zabolą Serafina na tyle, by wywrzeć na nim jakąś rysę w charakterze, która z czasem zmieni jego osobowość. Nauczycielka nie hamowała się więc i po odrzuceniu szafy, poszła na całość:
- Teraz już możesz sobie legalnie leżeć i nic nie robić, gdy inni będą szturmować. Szczerbatozębni...

I zostawiła resztę. W końcu jest Szablozębnym, no nie? Podąża więc za zasadami panującymi w grupie. Każdy sobie rzepkę skromie. Na przechwałki zaś i starcia, jaki to każdy silny i cwany, najnormalniej w świecie nie miała ochoty i czasu. Poza polem walki, to każdy może zgrywać macho i być jak weteran.

Mijając bałagan, zdążyła się jeszcze podzielić czymś, co mogło mieć znaczenie w ewentualnej walce.
- Szybko biega ta mała. Może być kłopot by ją trafić, skoro potrafi uciekać pomiędzy taką lawiną.

Idzie dalej, przed siebie. Właściwie nie wie, po co ani cóż go tam może spotkać, jednak i tak nie ma innego wyboru. Wyjścia jakim można było wrócić, nie widział, zaś zostanie z resztą nie wchodziło w rachubę. Nie mając więc wyboru, ruszył do przodu.

Nie śpieszył się za specjalnie. Deszcz raczej nie miał w swojej naturze skradania się, jednak nie miał nic przeciw spokojnemu i cichemu marszu wzdłuż cieni rzucanych przez ścianę. Lepiej się nie wychylać i nie pokazywać zbyt szybko.

Oczywiście, zapamiętuje trasę którą idzie, starając się w pamięci porównywać ją z mapą.

--------
4000 - 500 = 3500
+500 w zależności od długości marszu i spokoju podczas dalszej podróży
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   02.05.15 13:51

Nie wierzył własnym oczom. Czuł, że śni, lub dziewczę za którą tak gania nie istnieje naprawdę, tylko zjawą jest, która się mu śni, a kryształy na ziemi, które po sobie zostawiała tylko go jeszcze utwierdziły go w niewiedzy. I nawet je podniósł chcąc poznać i rozróżnić sen od jawy, kiedy rzeczywistość stanowczo ukazała mu, że nie śni przygniatając go na wysokości pasa i tworząc mroczki przed oczyma z bólu.
Syknął aż i piorunami cisnął w Tancerza, kiedy ten zaczął mu morały prawić, akurat teraz. Nie powiedział jednak nic, był w zbyt wielkim szoku widząc, że odgłosy, które wcześniej wydawał były jedynie grą sprawdzającą go. Brwi uniósł i przez moment jego perłowe białka można było zobaczyć, które zazwyczaj przysłonięte są przez tęczówki. Przez długi czas nic nie mówił, nie przerywając mu, a kiedy ten skończył, a Sierafin poczuł ulgę, przywołał dwie łapy, do pomocy czując, że nie będzie dał rady  wstać o własnych siłach, a opierać się o pułki nie mógł i nie chciał, bowiem wszystkie w okół niego były przewrócone a książki zmiażdżone.
- Jesteś obłąkany - powiedział chwiejąc się na nogach i już chciał go zatrzymać w jakiś sposób, krok ku niemu dać i powiedzieć coś, trzymając w dłoni drobne kryształy, aż usłyszał w oddali głos i odwrócił się w poszukiwaniu jego źródła.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   05.05.15 19:48

Mignęła mu kawałek postaci Serafiny, widział upadający regał. Zareagować nie zdążył.
Na słowa Deszczowca nie zważał, ignorował, próbując zagłuszyć chęć chuchnięcia mu w twarz ,,Ro'. Nie raz, nie dwa, pierdyliard razy. Żeby się w ten fioletowej puszce rozpuścił.
Jako poeta, a przede wszystkim człowiek dobrze oczytany, zna wiele słów, epitetów, metafor. Ale na Deszczową gadaninę znalazł tylko ,,Pierdolenie". I akurat pasowało jak ulał.
Puszczony, z trudem zachował równowagę. Fartem nie rąbnął tyłkiem o ziemię, obijając i tą część ciała.
Oparł się ramieniem o najbliższy, równie szczęśliwy co poeta bo nie podczas bliższej randki z posadzką, regał, wziął oddech. Odgarniając włosy, obserwował, jak pełen litości i miłosierdzia Rain wyciąga Sierafinę spod półek. I odchodzi, samemu, dziewczynkę najwyraźniej mając w głębokim poważaniu. Tak, jak zresztą i ich.
A że Mithir jest osobą bardzo miłą, kulturalną i dobremu koledze zawsze warto dobre słowo na drogę rzec, rzucił:
-Pierdol się.
Odprowadził go nie pozostawiającym wiele do myślenia wzrokiem.
O wiele przychylniej spojrzał na Sierafinę.
-Odpocznij-Powiedział przechodząc obok. Nie spodziewał się, by była w stanie dalej ganiać za dziewczynką, a skoro Rain choruje na ciężki przypadek dziecio-fobii, zadanie to przechodzi na niego. Ruszył szybkim krokiem, prawie że biegiem, w kierunku dźwięku. Oglądał przy tym regały, powalone i te jeszcze stojące. Mnóstwo książek leżących na ziemi przez głupi wybryk Tancerza.
I dalej nie opuszczała go pytanie, po kiego budować biblioteki w katakumbach.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   07.05.15 22:33

Sytuacja, która miała właśnie miejsce była dosyć specyficzna. Dziewczynka nie odezwała się od tego pisku/krzyku. Nemi nie potrzebowała nikogo. Była jednostką wybitną, prawie jak Rodia Raskolnikow. Ironicznie można nazwać ją nadczłowiekiem!
Wszystko przebiegło dosyć szybko, emocjonalnie, a poziom adrenaliny w krwi podniósł się znacząco. Co się działo dalej?  Szablozębni są odpowiedzialni za siebie. Każdy dysponuje własnymi siłami i ma się zająć samym sobą. Raindancer wszedł między regały.

R a i n d a n c e r: Tancerz mrugnął oczami - nastała ciemność, potem ponownie zamknął oczy. Kiedy tylko je otworzył stał w zupełnie innym miejscu. Była to mała wioska, w której znajdował się cmentarzyk, kościół, mała karczemka oraz kilka domków. Niebo miało kolor błękitu oceanu, a na nim kilka pierzastych chmurek. Cisza. Teraz, to totalnie nic mu się nie zgadzało z mapą.

Mithir, Serafin: Serek pomógł sobie świetlnymi łapami wyjść spod jednego regału. Udało mu się, zdolny chłop! Mithir za to wszedł między jeszcze stojące regały. Nie zauważył nic ciekawego. Nie wiadomo gdzie zniknął tancerz oraz gdzie znajduje się teraz dziewczyna. Za to Mithowi jedna niebieska książka rzuciła się w oczy.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   09.05.15 14:14

Chłopaki jednak mieli rację. Nie powinno się rzucać kilkuset kilogramowym obiektem w osobę która w obłoku światła pojawia się pod koniec walki z 10 szkieletami... bo można skończyć tak jak Tancerz.

Nie bardzo chcąc przyznać się do innych racji, niż swoje, przejechał palcem po mapie, odwrócił ją na drugą stronę, pociągnął jeszcze chwilę przez nic nie zawierający skrawek papieru i zostawił w miejscu równie pustym, jak reszta strony.
- Wygląda na to, że przeniosło mnie tu. Co za amatorscy frajerzy, dali mi tylko jedną stronę mapy. Może to ta wioska przed cmentarzem? Trzeba było wynieść złoto i kupić, nie wiem, kościół?

Rozejrzał się po okolicy.
-Można by kupić namiary na tego architekta. Mam nadzieję, że Rada Magiczna nie korzystała z usług tego samego fachmistrza.

Jako, że nie bardzo przepadał za towarzystwem ludzi (a oni, dziwnym trafem, za obecnością Sejbów), udał się do kościoła. Wizyta w karczmie wydawała się jakoś aż nazbyt oczywista. Zresztą cała ta okolica pachniała jakimś podstępem. Zombi, wampiry? Oczywiście Nemi nic nie miała do intryg, niech sobie inni snują co chcą, puki nikomu to nie przeszkadza. Pewnie przymrużyłaby oko nawet na ludzką hodowlę powstałą w celu wyżywienia okolicznej wampirzej wioski, bo czemuż miałaby wtrącać się do dorobku cywilizacji innych ras? Puki coś nie wpływa w sposób poważny na losy zwykłych mieszkańców świata, może sobie trwać w jakiejkolwiek formie.

Chyba, że ów "coś" zdenerwuje Nemi a tutaj wszystko wskazywało, że ktoś z nią sobie pogrywa. Osoba z tak wysoką nagrodą za głowę jak ona, nigdy nie pozwoli sobie na utratę czujności. Może wpadła w pułapkę zastawioną przez jakiś nurt przestępczy przeciwny Dotumowi? Albo w coś bardziej skomplikowanego?

Otwierając drzwi od kościoła, czuła się, jakby zapadała się w coraz większym bagnie, którym były konsekwencje udziału w tej misji.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   10.05.15 20:23

Nie czuł się na siłach iść, a chodzenie przy pomocy magii było nie tylko bolesne, ale i kosztowne, toteż wiedząc, że Słowik nie będzie miał żadnych do niego wyrzutów, a Tancerz zniknął usiadł na jednym z powalonych regałów. Oczywiście widząc a raczej nie widząc Nemi stał przez chwile, lub kilka w miejscu zdumiony. Chciał biec za nim a nawet uderzyć i powalić, aby jak żółw co za sprawą ciężkości swojego domku nie może wstać.
Westchnął, dłońmi opierając o deski i próbując jak najwygodniej i bezboleśnie się ułożyć.
Nie wiedział co ma zrobić. Miał. Nie mógł nic, oprócz obserwować i w razie wypadku interweniować swą magią czy głosem, wołając towarzysza.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   12.05.15 20:41

Oczywiście, że nie miał wyrzutów. Nie miał prawa mieć.
Za to pełne prawo miał do chwilowego gniewu na Tancerza, który i tak powoli stygł, sycząc przy tym niemiłosiernie. Poeta cechował się zbyt szybkim zapłonem i zbyt szybkim uleganiem.
Adrenalina i dodatkowa porcja energii znikały jednak na tyle szybko, że dalej dotkliwie czuł ich nadmiar. Musiał się na czymś wyładować. A miotnięcie książką o posadzkę, pomijając, iż było głupie, to nie w jego stylu. Pieprznąć regał też niezbyt idzie, bo znów z biblioteki zrobi się wielkie domino.
Jego wzrok przykuła książka w niebieskiej oprawce. Wyglądała trochę ,,świeżej" od swoich rówieśniczek. Jakby mniej zakurzona, nowsza, młodsza od koleżanek z regału. Kusiła, korciła, namawiała. I byłby nieugięty. Byłby, mimo wszystko, byłby.
Ów syk stygnącego potoku złości i adrenaliny  zagłuszył rozsądek. A rozsądek w tej chwili podpowiadał, by zostawić książkę, iść dalej szukać dziewczyny, choć to właśnie owa książka do niej prowadzi. Przemyśleć to.
Ale przecież był zagłuszony, ulegał. Tak jak teraz Mithir uległ pokusie, sięgnął po książkę pewnie, zdecydowanym ruchem.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   16.05.15 22:34

Raindancer: Większość zawsze ma rację. Najpierw Sierek z Mithem wpadli w pułapkę, a teraz ich jakże utalentowany kolega Raindancer. Przynajmniej taka była wizja tego, co obecnie działo. Wpadł jak przysłowiowa śliwka w kompot.
Nemi postanowiła ruszyć w stronę kościoła. Kiedy otworzyła drzwiczki, nie było żadnych świecy, ław, ba nawet kafelek na podłodze! Wnętrze kościoła przypominało ogromną jaskinię pełną lawy. Do Tancerza od razu doszło ciepło, które wydzielała lawa. Gdyby wszedł tam choć na moment  za pewne byłby dobrą konserwą z Tancerza.

Sierafin, Mithir:
Niebieska książka nosiła tytuł "Pamiętnika". Nic konkretniejszego Mithir nie zauważył. Stronnice pamiętnika były puste, niezapisane, jednak kartki posiadały pewne uwypuklenia po pisaniu za nich piórem. Coś się stało? Tego nikt nie wie. Zarówno do Sierka, jak i Mithira doszedł znajomy, lekko zagłuszony głos RD. Tym czasem "dziewczyna" dalej wołała na pomoc.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   17.05.15 12:34

- Dotum zawsze mówił, patrz pod nogi. Ta, ataki od dołu są bardziej niespodziewane niż te od strony dachu - rzuciła zgorzkniale, opalając twarz w unoszących się oparach lawy. Choć do ciepłych ludzi nie należała, nie życzyła by chłopakom aby nierozważnie zanurzyli się w tej cieczy, lekceważąc czujność i uważną obserwację okolicy.

Unosząc głowę, poprawiła płytę hełmu chroniącą czoło, która swym odstającym wyglądem mogła przypominać kapelusz, następnie pstryknęła palcami.
- Trzecia rzeka pewnie będzie zielono-trująca a ostatnia? Nie mam pomysłu... - Tak oto rozładowując stres udała się na poszukiwanie trzeciego zbiornika z niebezpiecznym żywiołem. Do wyboru miała spacer na cmentarz bądź wizytę w karczmie. Zważywszy na to, jak wyglądało wnętrze kościoła, po otwarciu drzwi gospody mogłaby ujrzeć chmarę zombiaków czekających na nierozważnych podróżników, wampirów w trakcie morderczego rytuału do którego brakuje kielicha albo demony podczas spożywania karczemnej kolacji. Swoją drogą, ciekawe, co je taki demon albo olbrzym? Może jakieś kamyczki pływające w lawie na terenie kościelnego jeziorka?

Deszczowy powraca (przynajmniej tak mu się wydaje) na teren cmentarza. Na wszelki wypadek sprawdza, czy to ten sam cmentarz, na jakim był wcześniej. Korzystając z okazji, porównuje porę dnia, aby wiedzieć ile czasu minęło. Szuka zleceniodawcy albo wejścia do grobowca - wszak to najbardziej charakterystyczny z obiektów, po którym można poznać, że to ten sam cmentarz.
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Stary Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Stary Cmentarz
» Stary dąb
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Opuszczony domek na drzewie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie