IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ujście rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ujście rzeki   07.11.14 16:58

First topic message reminder :

Miejsce, w którym Wężowa rzeka wpada do morza byłoby świetne do uprawy zbóż. Wszędzie pełno bogatego w minerały mułu wymieszanego z ziemią i resztkami roślin. Oczywiście to miejsce jak i wiele innych nie służy w tym celu, gdyż ludzie najpewniej obawiają się zapuszczania na te tereny w obawie przed agresywnymi zwierzętami. Przez brak osób do pracy na tym terenie, cały zarósł jakimiś chwastami. Bardzo często widuje się tu magów neutralnych, gdyż członkowie legalnych gildii rzadko już zaglądają w te strony i mogą się tutaj zrelaksować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Neutralni Magowie


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 116
Dołączył/a : 02/03/2015
Wiek : 22
Skąd : Connecticut

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   11.04.15 2:25

Trystian wstał i zapakował jajko do swojego plecaka z ubraniami. Co prawda ledwo się tam zmieściło, ale jakoś dało radę. Do tego w tym miejscu na pewno będzie miało ciepło. Wokół ubrań. Otrząsnął się lekko z piachu, po czym spojrzał na rozmówcę i uśmiechnął się delikatnie.
- W końcu zacząłeś się do mnie odzywać.- Wyszczerzył się i zaczął myśleć jak wyjść z tego miejsca. Miał mniej więcej pojęcie gdzie się znajduje i pamiętał w jakim kierunku miał się kierować, by znaleźć się w wyznaczonym miejscu.
- Bo się Ciebie nie boję- Zaśmiał się pod koniec i zbliżył do chłopaka, całując go w usta. Momentalnie po tym czynie odwrócił się i zaczął iść przed siebie wyciągając jedną rękę do góry w geście pożegnania. I po chwili zniknął skręcając. Najzwyczajniej w świecie drzewa w tym miejscu były bardziej gęste i łatwo było po prostu w nich zgubić zasięg wzroku. Młody jakoś nie był zbytnio ciekaw reakcji chłopaka. Po prostu robił na co miał ochotę i nie myślał o żadnych konsekwencjach ani... w sumie niczym. Dopiero po wykonaniu jakichś czynności mógł się zastanawiać, po co i czemu to zrobił, chociaż to też zdarzało się stosunkowo rzadko.
z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t541-trystian-mooh#4467
Gość





PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   17.04.15 9:20

Mało interesowało go to co zrobi z tym jajkiem. Na pewno byłaby duża i smaczna jajecznica. W sumie aż ciekawe jakby smakowała... Widząc jak chowa jajko i otrzepuje się nadal tylko obserwował go ze stoickim spokojem. Na jego słowa tylko parsknął śmiechem i pokręcił głową. Odezwał z braku lepszego zajęcia. Nic więcej.
Na jego kolejne słowa tylko zmrużył gniewnie oczy. Nie podobało mu się to, że się go nie bał. Powinien i tyle. To, ze miał dzień słabości, bo chciał spokoju nie znaczy, że daruje mu następnym razem. Gdy jednak poczuł usta Trystiana na swoich otworzył oczy ze zdziwienia i odepchnął go od siebie wściekły.
Gdyby nie to, że białowłosy zaczął odchodzić Nero rzuciłby się na niego nie zważając na to czy jest magiem czy nie. Warknął głośno w odpowiedzi i wstał idąc w przeciwną stronę, by więcej go nie spotkać na swojej drodze. Już lepiej by wyszła z tego walka niż coś takiego. Nie podobało mu się to i tyle.
- Dosłownie zabiję go... - warknął pod nosem wściekły i ruszył w kierunku siedziby swojej gildii. Zamierzał zatrzymać się tam na chwilę, a później może pójść na jakąś misję... Czas pokaże.

z/t
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   05.02.16 20:06

Tora

Tak więc Tiger-Pony wyruszył z posterunku Erskiej [odmiana...] policji w kierunku pokazanym mu przez Glaciala. Okazało się jednak, że droga prowadziła w całkowicie inne miejsce niż Pegaz myślał. Teren ten był gęsto porośnięty wierzbami i prawdopodobnie stanowił ujście deltowe jakiejś rzeki... Pytanie w takim razie, co Tora zrobi, skoro to nie jest pamiętane przez niego miejsce...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   18.02.16 10:52

Nasz dzielny kucyk z radością kroczył przed siebie widząc, że zmierza w inne niż ostatnio miejsce. Tak, to była dobra wiadomość, ponieważ dawała mu pewność, że nie jest winnym zniszczenia dowodów w sprawie, którą sam prowadzi i dodatkową możliwość znalezienia nowych poszlak. To z kolei sprawia, że każdy następny krok przybliża ich do rozwiązania zagadki kościanych zbroi. Dawało mu to dodatkową motywację do działania i kontynuowania swej drogi.
Mimo tego optymizmu, nasz młody mag (chociaż starszy niż większość kolegów po fachu) nie tracił na czujności. Jakby nie patrzeć jego potencjalnym przeciwnikiem może być w najlepszym wypadku kolejna grupa uzbrojonych mężczyzn, a w najgorszym - mag o znacznej mocy i dosyć niebezpiecznej umiejętności wyrwania kości z żywego ciała. Tora na pewno nie miał zamiaru stać się kupą czerwonego mięsa, które pozbawione solidnej podstawy szkieletu może jedynie czekać na śmierć w wyjątkowo bolesny sposób. A to z kolei, jak można się łatwo domyślić, nie było sposobem w jaki William chciałby odejść z tego świata. W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiał i też nie miał zamiaru zaczynać, bo zawsze uważał, że takie myślenie sprowadza sytuacje sprzyjające tym przykrym wydarzeniom, o których nieszczęśnik właśnie ośmielił się pomyśleć. Dlatego też w tym momencie myśli maga krążyły raczej wokół sprawy jakiej się podjął.
No dobrze, ale jak dotąd nie znalazł nic co przykułoby jego uwagę. A szedł już spory kawałek czasu bez żadnych wieści czy czegoś podejrzanego. Może informacje były trefne? Albo grupa się przeniosła? Kto wie... Tak czy inaczej, Tora postanowił iść dalej w nadziei na zmianę tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   21.02.16 22:48

MG uznał, że zmodyfikuje plany i na tę chwilę nie da jeszcze walki z "losowym NPCem nr 42" kosztem poprowadzenia wątku fabularnego! Gdy Tygrys tak szedł, dostrzegł między drzewami staruszka o lasce, który nerwowo wymachiwał pięścią w stronę drzewa stojącego mu na drodze. Zrobił on jeszcze jeden krok w przód, trafiając laską w korzeń i łamiąc ją. Nieświadomy braku podpierającego go przedmiotu, upadł na ziemię i zakrztusił się od upadku. William słyszał przy tym nerwowe nawoływania o pomoc, nazywające drzewo chuliganem, mordercą i partyjniakiem.
Poza tym, zrobiło się późno, a na niebie nagle pojawiła się zasłona niezwykle czarnych chmur przez które przebijał tylko zielonkawy od liści księżyc. Drzewa zaczęły przy tym mocniej tańczyć a liście odrywać się od starych gałęzi. Czy Tigerson pocwałuje dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   27.02.16 13:42

No jakim cudem tygrysek mógłby pocwałować dalej widząc jak natura bezczelnie napada bogu ducha winnego staruszka i to o późnych godzinach wieczornych? W dodatku w znacznej przewadze liczebnej jak na rasowych dresów przystało. Tak więc wyrośnięty kociak nie miał wyjścia jak tylko obronić ciemiężonego przedstawiciela poprzedniego pokolenia i po raz kolejny stawić czoło siłom natury.
Przedzierając się w stronę krzyczącego mężczyzny, William nieco przyśpieszył kroku bo szkoda starszego człowieka zostawić na pastwę losu. W międzyczasie wsłuchał się jednak w drzewa i otaczającą go przyrodę za pomocą swoich kolczyków by lepiej wybadać okolicę. Kiedy w końcu dotarł do źródła hałasu i zobaczył dokładnie sytuację w jakiej znajdował się poszkodowany, mógł coś zdziałać.
-Witam mistrzu, co się mistrzowi przydarzyło? -zapytał podchodząc do niego kilka kroków bliżej z miłym wyrazem twarzy. -Jakiś kawaler mistrzowi podskakiwał? Jak tak, to zaraz gościa do pionu ustawię! -zapewnił wskazując drzewko, z którym to jeszcze wcześniej pan w sędziwym wieku prowadził wojnę na wyzwiska. No ale żarty żartami a coś trzeba było zdziałać. Laseczka złamana i jak dziadunio miałby teraz kuśtykać do swojej chatki? Na szczęście byliśmy w lesie, co znacznie ułatwiłoby znalezienie zastępczego kawałka drewna więc William zaczął rozglądać się za dosyć grubą gałęzią, z której mógłby wystrugać dziadkowi jako-taką podporę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   11.03.16 18:09

Staruszek jeszcze leżąc wierzgał nogami i pluł dookoła siebie. Jednak słysząc głos Williama uspokoił się lekko i ucichł. Jedną ręką gwałtownie złapał jeden z korzeni drzewa i szarpnął wykonując w powietrzu piruet. Wylądował na ugiętych lekko nogach, w pozycji bojowej, usilnie rozszerzając powieki.
- Mam was dość... Szykuj się! - krzyknął wystawiając rękę do przodu i uderzając pięścią w brzuch Pegaza.
Było to niezwykle efektowne uderzenie... bez pozytywnego efektu. Uderzenie dla Tygrysa było raczej jak przyłożenie ręki pokrytej starą, lekko obwisłą skórą. A dziadek po tym ruchu ponownie wylądował na ziemi, przykładając rękę do pleców.
- Zapomniałem o reumatyzmie... - rzekł załamany rozkładając się na ziemi. Widać było w jego oczach łzy - Dlaczego świat mnie nie kocha?!
Wracając jednak do poczynań mężczyzny... Faktycznie w lesie jest wiele badyli i patyków. Niektóre z nich zarówno długością jak i grubością nadawały się na "laski" dla starszych panów. Nie będzie problemu z takową... Nawet jakieś 3 metry dalej leżała idealna, wyrzeźbiona, piękna laseczka. No ale jak Mistrz Gry podsuwa taki przedmiot to lepiej z niego nie korzystać! Prawda Willy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   01.04.16 23:26

Tora zaskoczony reakcją pana w sędziwym wieku był jednocześnie zszokowany tym jak zareagował na jego przybycie i zainteresowany, bo pozycja przyjęta przez dziadzia była (przynajmniej jego skromnym zdaniem) dowodem na istnienie doświadczenia w walce wręcz. Nie mógł wiec być to zwyczajny leśny dziwak a co najmniej leśny dziwak z pewną historią. No i przy odrobinie szczęścia informacjami, które pomogą magowi w dalszym śledztwie. By nie robić mu przykrości, William udał, że cios odniósł skutek i mag zgiął się w pół w momencie uderzenia, robiąc jednocześnie kilka kroków w tył i łapiąc się za brzuch.
-Miszczu, niech miszcz ma litość, ja też chciałbym mieć kiedyś wnuki -skomentował z lekkim uśmiechem i udawanym grymasem bólu. Ale jak udawanym! Zwolnienie chorobowe z powodu obrażeń to nawet doświadczony lekarz by dał! No ale śmieszki śmieszkami, a staruszek nam zaraz wykorkuje na mięciutkiej trawce. Tora pochwycił więc w rękę zupełnie przypadkowo leżącą laseczkę i podszedł do staruszka by pomóc mu wstać. Wyciągnął do niego prawą rękę w geście wsparcia.
-Jeżeli miszcza świat nie kocha to jest nas dwóch -zagadał przyjaźnie pomagając staruszkowi stanąć na nogi. Miał nadzieję, że ten przyjmie jego pomoc bo nie miał ani ochoty ani czasu by teraz droczyć się z tym mężczyzną w środku lasu. W dodatku o tak wieczornej porze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   03.04.16 10:54

Mężczyzna zdjął rękę z pleców i chwycił dłoń Tory. Korzystając z pomocy wstał i przyjął laskę na podparcie. Na jego twarzy zawitał charakterystyczny wyraz z jednym otwartym okiem. Mruknął coś pod nosem i prychnął.
- To na nie nie zadziała... Wzbudź zaufanie wroga ~świętej pamięci brat Add. Co to to nie... Nie dam ci się tak łatwo, młokosie! Złap mnie jak się odważysz! - rzekł staruszek szybkim ruchem nogi podbijając laskę tak by uderzyła w genitalia Williama, po czym ugiął kolana i wskoczył na drzewo, na jakieś 5 metrów nad ziemię. Następnie zaczął przeskakiwać z drzewa na drzewo, kierując się w stronę przeciwną do drogi jaką Tora tu przybył.
Gdy tak przeskakiwał z pierwszej gałęzi, coś wypadło spod jego ubrania. Był to kawałek ludzkiej skóry z napisanym krwią: "Ujście Wężowej Rzeki. Wysoka Skała. Zakonnik Fistro Martwy.". Dodatkowo, na samym końcu skrawka tej skóry, wypalono symbol dwóch młotów. Całość wyglądała jak jakieś zlecenie spod ciemnej gwiazdy.
W***uw*m *mie**. St**c* * k*e*. **ok* *we* dus** *** u*aw***j*. **esz, ** mu**** *o z***ć. A*b* on za**je k**oś ****go. <- szept w głowie Tory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   04.04.16 0:00

To był już cios poniżej pasa. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie ze względu na to jakim tanim chwytem (ależ jak skutecznym, przy okazji) popisał się dziadyga, a w przenośni z powodu taktyki wzbudzenia zaufania i wykorzystania wrodzonej dobroci maga. Kto byto słyszał by tak zaatakować człowieka, który zamierzał ci pomóc? Jeśli staruszek nie będzie miał dobrego wytłumaczenia dla swojego zachowania będzie się musiał niestety pożegnać z ułożonym i miłym kotkiem, a przywitać z bardziej drapieżną wersją maga.
Tora ugiął się pod wpływem mocnego ciosu laseczką, chociaż nie tak bardzo jak większość mężczyzn. Udało mu się jednak wypracować pewną odporność na ból co pozwoliło mu zachować zdrowe zmysły w momencie, w którym ktoś inny żegnałby się już z nienarodzonym potomstwem i z szerokim uśmiechem witał otwierające się przed nim bramy kariery muzycznej w roli eunucha. Nie dał rady powstrzymać staruszka przed ucieczką ale dalej mógł go dogonić. Od razu ruszyłby w pościg gdyby nie kawałek skóry, który wypadł mu z kieszeni. Dokładnie pamiętał ten symbol z Wielkich Igrzysk Magicznych. I co więcej, już od dawna szukał informacji na podobne tematy. Głos w jego głowie, chociaż niezwykle rozwścieczony miał trochę sensu. Tylko Tora nie miał pojęcia czy na swoim poziomie dałby radę demonowi Tartarosu.
Mag rzucił się w pościg jak tylko przeczytał treść na skórze. Na nieszczęście staruszka, William także był przeszkolony w sztuce akrobacji więc mógł ruszyć dokładnie tą samą drogą. Na jego plus przemawiała też młodość i większa sprawność fizyczna. Nie mówiąc już o tym, że w lesie miał znaczna przewagę. Wskakując na najbliższe drzewo i przeskakując na kolejne w pogoni za zbiegiem wsłuchiwał się w głos drzew w poszukiwaniu informacji o kierunku w jakim ruszył jego uciekinier.
-Miszczu, wracaj! Co wiesz o tych ludziach?! Skąd u ciebie ich znak?! Co cię łączy z Tartarosem?! -krzyczał starając się dotrzeć do całkiem zwinnego starca. Misja zeszłą nagle na boczny plan, kiedy Tora znalazł okazję by dowiedzieć się czegoś o tej sekretnej mrocznej gildii. -Jestem magiem z Blue Pegasus! Nie chcę ci zrobić krzywdy, ale jeśli dalej będziesz próbował uciekać to wykarczuję ten las co do pnia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   18.04.16 11:13

Mężczyzna przeskakiwał z drzewa na drzewo ze znacznie większą prędkością niż Tora. Widać młodość i sprawność nic tutaj Williamowi nie dadzą. Po kilku minutach takiego pościgu mnich był już wykończony [głównie przez liczne zarośla, które staruszkowi nie sprawiły problemu], a ścigany zniknął z oczu całkowicie. Tylko teren się lekko zmienił. Za kilkanaście metrów drzewa stawały się niemalże ścianą. Czuć było tu bryzę morską i słuchać było symfonię połączonej orkiestry fal z duetem dwóch ptaków leśnych. Teren na ziemi nie był już tak trudny, bo krzaków było mniej, a trawa nie sięgała wyżej niż 30 cm. Czyżby to był już brzeg morza? No raczej, skoro o tym piszę...
Problem jednak polegał na tym, że Pegaz nie wiedział co się z dziadygą stało, a notatka którą podniósł nie wskazywała na to by tamten miał dobre zamiary. Trzeba działać szybko, wykorzystując dostępne możliwości. Może tak jeszcze raz przeanalizować minione kilka minut?

//sorka za prędkość i długość, spróbuję się naprawić jak najszybciej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   23.04.16 20:21

Jeżeli sam Mistrz Gry uznaje, że ściganemu udało się wymknąć a dalsza gonitwa nie ma sensu to kimże jest Tora - skromna burzowa chmurka nad głowami administracji - by z tym dyskutować?
Zorientowawszy się, że nie ma szans na dogonienie sędziwego mężczyzny, Tora (po lekkim załamaniu nad swoją niedołężnością) zaprzestał pościgu zeskakując na ziemię z pierwszej niższej gałęzi. W końcu nie chciał popełnić kolejnego błędu jakim byłby skok do morza. Tygrys już i tak nie przepadał za morską wodą (jest słona, wzburzona i zawsze obok jest piasek, który włazi wszędzie gdzie piasku być nie powinno), a dodatkowe doświadczenia z nią mogły tylko tę relację pogorszyć.
Will wiedział, że nie ma czasu do stracenia. Żaden normalny staruszek nie ruszałby się w ten sposób, nawet bardzo mobilni magowie mogliby mieć z tym problem. Podejrzewał najgorsze, że ten właśnie staruszek był jednym z demonów Tartarosu. A to oznacza, że poważnie przyczynił się do wielu strasznych czynów, w tym poważnego opróżnienia sakiewek wszystkich zawodników DME. Nie mogąc go dogonić, Tora musiał wymyślić inny plan ale też nie mógł usiąść w miejscu i rozmyślać. Na sam początek zaczerpnął nieco wiedzy od otaczającej go roślinności. Za pomocą kolczyków wsłuchał się w las, który wieczorem powinien się uspokajać, więc drzewa mogły zaszeptać mu coś o ponadprzeciętnym dziadku-akrobacie. Być może znajdzie też prę informacji co do osób, które miał znaleźć w formie misji. Jeżeli chociaż jedna z tych informacji - lub coś co będzie w stanie naprowadzić go na ich trop - dojdzie do jego uszu, będzie miał pewność, że nie przebył tej drogi na darmo. W międzyczasie zacznie analizować ostatnie wydarzenia a było ich nie mało...
~"Pięknie, niezły mam dzisiaj dzień"~, pomyślał najpierw drapiąc się w tył głowy. ~"Najpierw misja z nieoczekiwanym wsparciem, potem ten staruszek i znak Tartarosu... Wszystko tu mi coś śmierdzi. Dobra, przyjrzyjmy się faktom po kolei... Staruszek gdyby chciał mnie zabić to by to zrobił, pokazał w końcu, że jest ode mnie szybszy i zwinniejszy. Być może wziął mnie za jakiegoś napastnika?... Dalej mówił coś o zmarłym bracie Add'zie i na kawałku skóry jest wspomniany jakiś zakonnik... Wysoka Skała przy ujściu wężowej rzeki, co? Być może staruszek rozwalił gościa co zabił tego Fisto i był jego bratem w zakonie. A mnie uznał, za wsparcie z Tartarosu? Od początku mi nie ufał ale wolał nie stawać ze mną twarzą w twarz więc uciekł. Cóż, to tylko spekulacje ale na daną chwilę nie mam nic lepszego..."~
Po tym kilku minutowym rozmyślaniu, Tora zdecydował się na podróż wzdłuż morza aż do ujścia wężowej rzeki gdzie to miał szukać wysokiej skały. W nawigacji pomóc miał mu las i jego umiejętności sonaru. Akurat na skałach znał się jak mało kto więc istniała nikła szansa by ominął coś co zwano "Wysoką Skałą"...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   28.04.16 22:03

Drzewa były bardzo burzliwie rozgadane i zawistnie gniewne na "małpoluda niszczącego ich nowe fryzury". Krzyczały, skarżyły się, przegadywały. Wszystkie te wypowiedzi jasno określały, że staruszek przysłonił swymi zdolnościami Torę, lecz w negatywny sposób... Udał się on po drzewach wzdłuż brzegu, podobnie jak Tora zamierzał za chwilę zrobić, w stronę Wysokiej Skały.
William przysłuchując się roślinom, od czego na pewno go uszy bolały - kto powiedział, że ktoś kto milczy jest cichy? Z kneblem każdy wydaje z siebie mniej hałasu - udał się równolegle do brzegu. Brzeg ten był w tej okolicy klifem, stopniowo posuwającym się wgłąb lądu, co powodowało powstanie ściany drzew na jego brzegu. Nie był wysoki, jakieś 3-4 metry. Woda u jego podnóża była mocno wezbrana, wiatr się zbierał podobnie jak chmury nad zbiornikiem.
Po kilku minutach drogi brzeg stopniowo zaczął się zniżać przekształcając się w piaszczystą, piękną plażę. Nie była ona szeroka, lecz ułatwiała podróż pieszą, jaką Tigerson uskuteczniał od kilku godzin... Zmęczenie? Prawdopodobnie tak. Mniejsza o większość, bo pegaz dostrzegł ostatecznie cel swej obecnej wędrówki - Samotną Skałę, a na niej jakiegoś mnicha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   08.05.16 20:22

Spacerowanie rzeczywiście mogło nieco nadwyrężyć siły maga ale ten zdawał się nie przejmować za bardzo nogami, które domagały się chwili odpoczynku. Wychodził z założenia, że jest czas by działać i czas by zebrać siły - teraz nie był to na pewno ten drugi. Gadające drzewa mogły dalej narzekać, Tora przestał ich słuchać w momencie gdy dowiedział sie czego chciał. Zadowolony z tego, że obrał właściwy kierunek szedł dalej przed siebie wypatrując wskazanego miejsca.
Jak Fretka nad Fretkami uznał, Tora przybył tam po zaledwie kilku minutach drogi co niezmiernie go ucieszyło. Rzeczywiście, skała prezentowała się ładnie, a świątynia na niej osadzona musiała być świetnymi miejscem do refleksji i medytacji. Tigerson powoli wchodził na szczyt skały by w końcu otrzymać jakieś odpowiedzi. Z tego co zobaczył miał mu ich udzielić nieznany mężczyzna, który medytował w tym miejscu. Być może był tutejszym mnichem? A może tak samo jak staruszek okaże się kimś znacznie bardziej tajemniczym? To zaniepokoiło Williama i zatrzymał się na chwilę zanim starszy mężczyzna dał radę go zauważyć (lub przynajmniej tak mu się wydawało). Zajrzał jeszcze raz na kawałek skóry który schował wcześniej do kieszeni. Potem spojrzał ponownie na mężczyznę i zrobił kilka ostatnich kroków do przodu.
-Niech mądrość, której szukasz zawsze cię prowadzi, bracie -przywitał się znanym sobie pozdrowieniem, którego nauczono go w jego domowej świątyni. Powiedziano mu, że większość zakonów w Fiore tak właśnie pozdrawia swoich dalszych braci, więc uznał, że to najbezpieczniejszy sposób na powitanie. -Jestem William, zwany też Tora, strażnik Tygrysiej Świątyni z południa. Wybacz, że przerywam Ci rozważania jednak jestem w potrzebie. Powiedziano mi, że znajdę tutaj zakonnika imieniem Fistro, który może mi pomóc swą mądrością. Wskażesz mi drogę do niego? -zapytał, co już miało mu pomóc w śledztwie. Szukanie martwego często pomagało wielu detektywom w książkach jakie czytał będąc jeszcze na wychowaniu braci. Tym razem także może mu się przydać. Był jednak ostrożniejszy niż ostatnio - nie miał zamiaru lekceważyć ryzyka, że i ten człowiek będzie jakimś ukrytym mistrzem kung-fu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   14.05.16 20:14

- Aummmmmmmm... - medytował sobie zakonnik całkowicie ignorując wszystkie sława i zachowania od strony Tory. Przedstawił się - medytuje. Podał imię zakonnika - medytuje. Pszczoła wleciała mu do prawego ucha i wyleciała lewym - medytuje. Kompletny, medytujący słup mnicha.
Jeżeli o tym mówić, to wydawać się mogło, że zakonnik jest odłączony od świata. Nie chodzi tu już nawet o to, że nie reagował na nic, a raczej o jego wygląd. Kule tworzącego jego naszyjnik emanowały mocą magiczną i powoli kręciły się w nieregularny sposób. "Hinduskie znamiona" na czole zmieniały kolor od czerwieni po złoto z bielą gdzieś w środku. Wielkie karwasze nie dotykały jego skóry i obracały się sekwencyjnie. Dodatkowo jego, wystające z przerw w szacie, mięśnie pulsowały ujawniając i chowając żyły o świetlistych rysach. Dziwne.
No ale nie chce mi się utrudniać tej misji bardziej, więc dodajmy jakąś akcję. Około dwustu sekund po zakończeniu wypowiedzi Williama mnich otworzył oczka. Jedno jego oko wyglądało dokładnie tka jak kula naszyjnika, a drugie było mocno przekrwione, o bardzo zwężonej źrenicy. Patrzyło ono w Torę. Dokładnie - nie na Torę, a w Torę.
- Aummmmmmmmmm... - zadął w usta nadal patrząc w Tigersona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   14.05.16 21:49

Czując się niczym bohater nowej części Szklanej Pułapki, Tora nie wiedział za bardzo co zrobić. Akcja toczyła się tak wartko, była tak dynamiczna i nieprzewidywalna, że nawet największe gwiazdy kina akcji mogłyby się pogubić. Fascynujący, niczym pojedynek zawodowych szachistów, moment w świątyni został przerwany przez pełną mądrości wypowiedź zakonnika, która w znacznym stopniu oświeciła zagubionego w ciemności niewiedzy maga.
No, ale mówiąc już konkretnie - Tora mógł jedynie przypuszczać, że mnich także posiada moc magiczną i znajduje się teraz w wyższym stadium medytacji. Jego umysł znajduje się daleko od ciała więc dotarcie do niego w sposób fizyczny jest trochę trudne i z pewnością zajmie sporo czasu. Dlatego by nieco przyśpieszyć (albo rozciągnąć, kto wie co z tego wyjdzie) akcję, William także usiadł w pozycji Lotosu i po kilku głębszych oddechach postarał się skupić, oczyścić umysł z niepotrzebnych myśli i dojść do mnicha za pomocą siły swego ducha. Jak wpadł na ten pomysł? Głównie podpowiedziało mu to spojrzenie nieznajomego, który widocznie nie szukał niczego w jego postaci, a sięgał znacznie głębiej. Być może sprawdzał, czy Tora nie jest opętany przez złe duchy lub czy nie ma złych zamiarów względem jego samego? Tak czy siak, być może dowie się po chwili spokojnego poddaniu się podróży duchowej. Jeden z braci świątynnych zawsze mu powiadał - "Prawdziwy umysł nie potrzebuje słów, gdyż są one tylko środkiem przekazania myśli, a środki te są łudzące jak kłamstwa tego świata. Prawdziwy umysł pochwyci myśl w najczystszej jej postaci bez potrzeby ubierania jej w słowa."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   14.05.16 23:24

Halo, admin, mamy problem. Ale nie będę ci o nim spamił. Chyba. Jeszcze. Na razie. Może...

Tigerson przycupnął sobie naprzeciw drugiego mnicha i powoli zabierał się do medytacji. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Otrzeć pot z czoła. Ziewnąć. Wdech. Wydech. Aummmm... Chyba prawidłowa sekwencja? Nieważne. Ważniejsze jest to, że dostrzegając gest Williama, mnich ponownie zamknął oczka i zrobił kolejne, głośne - Aummmmmmmmmm...
Powoli obraz zaczął robić się mniej konkretny, bardziej nierealny. Takiej czerni Tora w życiu nie widział. Brak czegokolwiek. I do tego przeszywająca głuchość powodująca pisk w uszach. Jakby nagle zwiększono ciśnienie do granicy pęknięcia bębenków. A w tej nicości jedynie wątłe, jakby unoszące się w gęstym płynie, ciało Pegaza. Dopiero po chwili dalszych, regularnych oddechów, pisk w uszach zastąpiło delikatne bicie serca, a z czerni wyłoniła się lekko świecąca kula naszyjnika mnicha.
- Fistro - samotny mnich, pustelnik ze skały - rozbrzmiał niezwykle cichy głos od strony kulki - Znam cię i wiem czego teraz chcesz. Też jestem magiem - magiem enigmatycznym. Jeżeli oddasz mi na moment twe ciało, mogę oczyścić twą duszę, a nie jest ona bezgrzeszna... Zabijałeś, raniłeś, niszczyłeś... Nawet mnich musi się z tego oczyścić - mówił spokojny głos sędziwego starca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   16.05.16 15:16

Tora musiał przyznać, że dawno nie medytował w tak silnie uduchowionym miejscu, a na pewno nie w towarzystwie osoby będącej tak silnym medium. Nic dziwnego, że wejście w ten stan umysłu był dla niego przeżyciem znacznie bardziej intensywnym niż za czasu swojej nauki w świątyni. Mimo wszystko był na to przygotowany i niezbyt zaskoczyło go to w jaki sposób przebiegła cała sytuacja.
To co wydało mu się bardziej niezwykłe była propozycja siedzącego przed nim mężczyzny. William w życiu nie słyszał o takiej technice oczyszczenia, powiem więcej... nie sądził nawet, że była prawdziwa.  Jego podejrzenia wzrosły ale musiał ukryć swoje emocje głęboko w sobie, nie dając się im ponieść i pozostać w skupieniu. Coś było nie tak. Mnich wyraził się o człowieku zwanym Fistro w sposób niejasny, mimo, że Tora zadał proste pytanie. W dodatku wyjście z tą propozycją było tak nagłe i niezwiązane z tematem jego poszukiwań, że od razu przykuwało uwagę. Tora wzmógł czujność.
-Może i nie jestem Avatarem, ale wiem, że prawdziwe serce potrafi znieść truciznę nienawiści nie doznając uszczerbku, a prawdziwy umysł przebiję się przez mgłę kłamstw nie gubiąc się -przekazał. -Ciało człowieka to świątynia, do której tylko on sam ma wstęp. Moja dusza stanowi moją więź ze wszechświatem i nie oddam jej ani mojego ciała żadnej obcej istocie. Szczególnie jeśli istotę tą widzę pierwszy raz w życiu...
Tora chciał sprawdzić, czy ta mała duchowa prowokacja zmusi do reakcji tę tajemniczą osobę. Dlatego zdecydował się na jeszcze jeden odważny krok by odkryć czającą się za słowami nieznajomego intrygę.
-Poza tym... po co ci moje ciało skoro chcesz oczyścić mą duszę? Nie wiem w jakie nauki pokładasz wiarę, ale ja wiem, że ciało jest zaledwie krzywym odbiciem naszej duszy. Ciało popełnia mroczne czyny, jednak to od człowieka zależy czy te czyny wpłyną na jego duszę, dlatego człowiek jest w stanie sam sobie wybaczyć.
Tygrys nie wiedział czego się spodziewać więc spodziewał się niespodziewanego. Mnich mógł rzucić sie na niego obrażony o takie pomówienia. Mógł też okazać się demonem Tartarosu lub zwyczajnie zgodzić się z magiem, albo też przyznać, że był to test. Dosłownie tym momencie wszystko się mogło zdarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   22.05.16 7:58

Gdy Tora zaczął mądrą lub przemądrzałą dyskusję z zawieszonym w nicości głosem (a punkt widzenia zależy od punktu oklapnięcia pośladów) coś się zmieniło. Bicie serca, ze spokojnego, rytmicznego szeregu uderzeń, zmieniło się w nieregularne, intensywne uderzenia. Lewitująca kula naszyjnika, zaczęła jakby drżeć w powietrzu, a wyłaniające się z niej światło zmieniło skalę barw na pomarańcz, złoto i srebro. W pewnym momencie kulka jednak rozdwoiła się - na czarno-pomarańczową i zielono-srebrną. Ta druga zbliżyła się do ciebie, a głos znowu rozbrzmiał, tym razem szybszy i bardziej energiczny.
- Stara to jest nauka, która jak każda inna, także posiada błędy w swych założeniach. Teraz jednak musisz sam stanąć na przeciwko grzechów noszonych przy ciele, którym starasz się opierać, oraz filozofii która prowadzi cię aż do tego miejsca, a która grzechom istnieć zezwala. Objaw się grzechu!
Kończąc wypowiedź kulka zgasła i "opadła" (z powodu stanu nieważkości i braku określenia osi współrzędnych płaszczyzn trójwymiarowych "opadanie" jest pojęciem względnym i dość żartobliwym) i roztopiła się tworząc sporej wielkości, drewnianą podłogę lekko pokrytą mchem. Zamykała się w okręgu o średnicy około 50 metrów. Powoli padła na nią Wiliam, oczywiście stając na prostych nogach. Inaczej jednak zachowała się pomarańczowa kulka. Jednym błyskiem światła zmieniła się w charakterystyczną księgę, lekko skrzącą się czarno-pomarańczowym płomieniem.
Po chwili ogień ten odseparuje się od księgi, która drętwo spadnie na ziemię. Ulatując na jakieś dwa metry nad ziemię utworzy jednolity, płomienisty kształt ducha. Z jego gardła (czy czego on tam nie ma) wydobył się chrapliwy jęk rzucający iskry na podłogę - ognioodporną jak widać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   06.06.16 1:25

Tora domyślał się, że nie wykpi się mądrościami świątyni. To byłoby zbyt proste jednak teraz szczególnie zależało mu na zrozumieniu co tutaj się dzieje. Najgorszy scenariusz jaki mu teraz przychodził do głowy, to walka z potężnym, zamaskowanym demonem, który w ciele Tory upodobał sobie nowy obiekt opętania. Nie muszę chyba mówić, że przemawiał on wybitnie to młodego mnicha, zwłaszcza będąc świadkiem tego, jak jeden z żywiołów stanął przed nim w postaci przypominającej wściekłego ifryta. Można oczywiście bawić się pozytywy i szukać mniej nieszczęsnych scenariuszy jednak powiedzmy, że Will nie jest typem człowieka, który na doszukiwanie się właśnie takich możliwości traciłby czas. Już na pewno nie w obliczu wroga... lub przynajmniej czegoś co nie miało względem niego jakiś szczególnie dobrych zamiarów.
-Rozumiem, że nie mam w tym wypadku wyboru... -powiedział Tora i sięgnął rękę do lewego ramienia sprawdzając czy na wycieczkę do własnego umysłu pozwolono mu zabrać jego miecze. Aktualnie tylko one były dla niego pewnym sposobem na obronę gdyż ten mag ziemi niezbyt dużo może zdziałać swoją magią na drewnianej platformie po środku pustki.
Z jednej strony ta pustak może być właśnie odnośnikiem jego umysłu, a to sprawiłoby, że jego władza tutaj sięga ponad wyobrażenie. We własnym umyśle nie jest sie niczym ograniczonym, dlatego gdyby z jakiś względów miecze Tory nie były dla niego dostępne, to pierwszą rzeczą jaką mag postara się zrobić, jest skupienie i przyzwanie jakiegoś odpowiedniego oręża. Nie ma jednak jeszcze zamiaru atakować przeciwnika, woli zacząć grę defensywnie i lepiej zrozumieć swoją sytuację.
-Dalej nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie bracie, chociaż skoro mogłeś wejść do mojego umysłu i wytworzyć coś tak niezwykłego, zapewne też znasz prawdziwy powód mojej wizyty. Zatem czy oświecisz mnie, błądzącego, który zaraz zmierzy się ze swoim grzechem? -zapytał krzycząc w próżnię i uważnie obserwując demona. W razie jakichkolwiek jago akcji, Tora zacznie uskakiwać w bok, zwinnie wykonując uniki i nie spuszczając z niego wzroku. Będzie to robił nawet jeśli będzie posiadał broń - jedyną różnicą będzie to, że jej dobędzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   19.06.16 0:07

Ogółem rzecz biorąc Tora miał przy sobie dokładnie wszystko co przedtem, jednak nie wyczuwał od ekwipunku jakiegokolwiek nasączenia magicznego. Dodatkowo miecze po które sięgnął Tora, jakby lekko oddziaływały magnetycznie na jego dłonie - pchały się do walki, same kierując swe rękojeście w dłonie właściciela. Taka ukryta podpowiedź...
Demon widząc posunięcie swego towarzysza ciemności mentalnej postanowił ponownie zaryczeć, wysypując potężną salwę iskier na około 3 m w przód, a także "szarpnąć" szponami o szpony [tak jakby ostrzył nóż widelcem, tylko robi to szponami lewej dłoni o prawą, tak mocno, że sypią się iskry]. Po tym ruchu zacznie on bezdrganiowo przesuwać się po okręgu o coraz mniejszym promieniu, którego środek stanowiła sylwetka Tory. Będzie to wykonywał ruchem nieregularnego wahadła - kilka metrów w prawo, kilka w lewo, znowu w prawo ale mniej, a teraz więcej w lewo... Simple? Simple. W tym czasie rozbrzmiał też głos mnicha:
- Siedliskiem grzechu jest ciało, a w ciele spoczywa dusza. Grzech jest przenikliwy i przesiąka każdego, kto nie dostępuje oczyszczenia. A każdy grzyb, zgnilizna i smród potrafią skazić nawet najdoskonalsze naczynie. Czym więc jest święta woda w przegniłej wazie? Cóż może niemowlę w inkubatorze, który zamiast tlenu dostarcza spaliny i stęchliznę? Co dzieje się z najdroższym kwiatem, przez którego donice, do ziemi w której stoi roślina, dostaje się zgnilizna skażonych zwłok? Tak... Vanitas vanitatum, et omnia vanitas! Tylko dostępując oczyszczenia, poprzez wpływ świetlistej mantry więżącej w sobie bród świata zgniłego od wieków. Najpierwiej jednakże oczyścić trzeba naczynie, by niegodność nie tknęła perfekcyjnej duszy... Po to mi twe ciało mnichu, bracie - by moja mantra mogła ogarnąć twe ciało i wyplewić z niego grzech...

//gomennasai za jakość i czas odpisu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   25.06.16 4:07

Tora najwyraźniej zmuszony przez wyższą opatrzność (albo Wielką Fretkę Koncepcji Fabularnych, no  co kto wierzy...) do walki z niematerialnym bytem, szybkim ruchem dobył swoich mieczy. Niestety jak subtelnie nawiązał do tego nasz mistrz gry, wierne kawałki naostrzonej stali były w tym wymiarze magicznymi impotentami przez co ich umiejętności raczej nie przydadzą mu się w tej walce. Za to walecznością dorównywały o ile go nie przerastały. Nie ma co ukrywać, Tora nie przepada za walką w której nie ma możliwości skorzystania ze swojej magii. Magowie czują się wtedy jak bez ręki, zupełnie jakby ktoś zamknął ich w ciasnej klatce i kazał się wygodnie ułożyć. No ale już sam fakt, że nie miał do obrony tylko swoich gołych dłoni napawał go optymizmem.
-Czyli mam rozumieć, że to coś to mój grzech i teraz muszę to wyplenić by się oczyścić, zgadza się? I wtedy będę mógł w końcu ruszyć tę fabułę trochę dalej w kierunku jego zakończenia? -powiedział zupełnie szczerze pozbawiony zainteresowania przedłużającą się przygodą (bez urazy), która chyba nieco zboczyła ze swego kursu. Mentalność Tory po prostu nieco nie rozumie, jak podróż w głąb siebie po pościgu za nieznajomym dziadkiem ma pomóc w odnalezieniu sprawców afery zbroi z kości. Ale on jest małym umysłem i nie ogarnia wielkiej przemyślności swoich prowadzących więc siedzi cicho. Albo i nie siedzi i właśnie przełamuje czwartą ścianę mówiąc o tym w tekście opisowym dla sytuacji? Mózg rozjebany...
No ale wracając do rzeczy ważnych... Skoro Demon zbliżał się do Tory w swój ciekawy półkolisty sposób, To mag nie będzie mu dłużny. Na daną chwilę nie mógł zrobić za wiele ale jako, że chcemy to popchnąć do przodu więc Tora bez zbędnych ceregieli rusza na przeciwnika. Trzymając w prawej dłoni katanę unosi ją nad lewe ramie i celując w głowę potwora wykonał silne zamach równolegle do podłoża. Oczywiście spodziewał się, że przeciwnik uniknie tego ciosu, był w końcu prosty i jasno zapowiedziany - następny cios to mocne pchnięcie wakizashi wraz z wykrokiem do przodu by nadrobić ewentualnie powstałą po uniku przerwę. Jeśli trafi i zrani przeciwnika wykona lekki odskok w tył by zobaczyć, czy jego ciosy mają jakikolwiek skutek. W razie porażki spróbuje kolejnego pchnięcia dłuższym mieczem, który przez większy zasięg będzie miał większą szansę na trafienie. Cały czas uważa na ruchy potwora bo mimo tego, że mag ma przewagę w dystansie to on może pokwapić się na atak bezpośredni swoimi szponami. W przypadku wszelkich niebezpiecznych znaków, mag cofnie się natychmiastowo szybkim uskokiem w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   29.06.16 0:09

Spoiler:
 

Przepraszam że piszę to dopiero teraz, ale nie zdołałem przed wyjazdem, a wczoraj ledwo wróciłem. A teraz fabularnie...

W chwili, gdy tora uzbrojony w katanę ruszył na demona wykonując przy tym cięcie, ten nie uniknął ataku, a zaśmiał się i wyszczerzył zęby. Szpara w jego ciele rozszerzyła się, stając się szparą w całym tym wymiarze i wciągnęła w siebie Torę. Było to tak silne oddziaływanie, że mag mimo swej siły został mocno oszołomiony i stracił przytomność - chyba tylko na chwilkę.
Podczas tego mimowolnego snu Tigerson był wstanie wyczuć potężne fale mocy magicznej i stężenie Ethernano znacznie przekraczające dotychczas przez niego spotykane anomalie magiczne.
Gdy Pegaz obudził się, był w tej samej kaplicy co przed pojawieniem się demona. Nie było tutaj ani mnicha, ani dziadka, ani nikogo poza samym Williamem. Wszystko wyglądało na mocno poobijane, poszarpane, podrapane, a gdzieniegdzie także zwęglone. Jakby jeszcze chwilkę przedtem toczyła się tu potężna bitwa. Oprócz tego leżał tu jeszcze zwitek pergaminu z pieczęcią rady magicznej i wstążką oznakowaną przypiskiem "Do śpiącego maga w kaplicy". Jego treść była w miarę prosta i zwięźle rozpisana typowo lekarskim pismem [ewentualnie pismem dysgrafa z parkinsonem].

"Dziękuję za odwrócenie uwagi poszukiwanego szpiega Tartarosu. Wybacz, że przedtem cię zaatakowałem, ale jestem strasznym cholerykiem. W każdym razie Rada Magiczna dziękuje za pomoc. W ramach zapłaty możesz zachować ten list. przy okazji - wytwórca zbroi z kości został pojmany i osadzony w lochach Rady. Żegnaj~..."

Jak więc się łatwo domyśleć, pewien dziadek skradł Torze pieczeń z ognia. Trudno. Szkoda tylko, że cało to grzebanie w świadomości uszkodziło trochę zbiornik magiczny Pegaza, o czym przekona się on już wkrótce... A tym czasem, jest już wolny i znowu może podążyć w dowolnym kierunku.

A technicznie rzec ujmując...
Misja zostaje przerwana, a po obustronnej negocjacji kara następuje w formie dodatkowej straty przez Torę 500MM [nie zostały wykorzystane w rozwoju]. W połączeniu z długim czasem trwania tej fabuły, jest to całość kary wymierzonej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ujście rzeki   

Powrót do góry Go down
 
Ujście rzeki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ujście rzeki
» Prawy brzeg rzeki
» Lewy brzeg rzeki
» Kamienisty brzeg rzeki
» Prawy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie