IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zatopiony kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Zatopiony kościół   07.11.14 17:01

Dawniej miejsce kultu świętych, w którym gromadziły się całe rodziny z pobliskich wsi. Teraz jest zatopiony na dnie rzeki, a wszystko przez to, że poprzez działania magów ziemi koryto rzeki zostało zawalone. To sprawiło, że woda zmieniła kierunek i zalała świątynie. Znad tafli wystaje już tylko mocno zniszczona przez prąd, dzwonnica razem ze dzwonem, który jakimś cudem się jeszcze nie urwał.
Ludzie mówią że w nocy słychać dziwne krzyki dobiegające jakby z głębi. Czasem też ponoć widać niebieskie światła spod powierzchni wody. Nie wiadomo czy to tylko wymysły, ale w każdej opowieści jest ziarnko prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   06.02.15 0:05

Dotarłszy na miejsce Rin spojrzał na pozostałości kościoła. Właściwie, to po słowie "świątynia" spodziewał się czego innego, ale cóż poradzić każdy mógł się pomylić.
Patrząc na ruiny wyciagnął kolejną karteczkę i napisawszy na niej "To tutaj, tak?" podał jąstaryszkowi który go tu przyprowadził.
Może i w trakcie wędrówki był raczej mało chętny do wymiany zdań, to mimo wszytko w jakiś dziwny sposób polubił staruszka.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   06.02.15 19:29

Świątynia jak świątynia, najczęściej w niej odprawiało się jakieś kulty i tym podobne, więc kościół też jest dobry. Staruszek od razu zauważył jak chłopak mu pokazuje kartkę i delikatnie pokiwał głową kilkukrotnie. Robił to powoli, jakby kości karku nie pozwalały mu na zbyt dużo. Bardzo odstraszały z tego miejsca te dziwne, jakby owadzie odgłosy dobiegające z dzwonnicy, którą ledwo widać było z krańca lasu przy którym stał Rin.
- Owszem, to tutaj... jednak muszę Cię tutaj zostawić. Moje dziewczynki, Liv i Vel chyba już się niecierpliwią, a i do walki nie jestem już w stanie przystąpić. Także muszę Ci, młodzieńcze życzyć powodzenia i mieć nadzieję, iż wrócić cały i zdrowy - powiedział z miłym uśmiechem, po czym odwrócił się i wrócił w gęstwiny.
Kiedy chodzi o samą rzekę, trzeba było przyznać prawdomówność wśród plotek o dźwiękach i niebieskich świetlikach. Te drugie pojawiały się tutaj na całej rozciągłości rzeki, która delikatnie wylewała i podmywała jego buty. Najpewniej będzie go czekała przeprawa przez nią do jakiegoś dziwnego... bardzo dziwnego wzniesienia, naprawdę nienaturalnego. Zupełnie tak, jakby kopał tam ogromny kret czy coś podobnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   11.02.15 23:14

Kiedy staruszek odszedł, Rin westchnął lekko. Następnie kucnął i sprawdził dłonią wodę w wylewającej rzecze. Właściwie to nie bardzo wiedział po co to robi, bo praktycznie cały czas jego wzrok był skierowany na gigantyczne kretowisko.
Wciąż pozostając w tej samej pozycji chłopak uśmiechnął się do siebie z lekkim wyrzutem, że nie wziął ze sobą żadnej torby, czy nawet worka. Przydało by mu się to teraz, bo nie według jego mniemania nie było wielu rzeczy gorszych od chodzenia w mokrych ciuchach. A tak nie pozostawało mu nic innego jak ściągnąć buty wraz ze skarpetki i podciągnąć nogawki spodni najwyżej jak się dało.
Tak przygotowany chwycił w obie ręce po bucie ze skarpetką w środku i ku temu dziwnemu wzniesieniu.
Miał nadzieję, że w trakcie tej przeprawy się nie wywali. Jeśli jednak do tego dojdzie to trudno. W końcu nie był z cukru. Popsuło by mu to jednak humor do czasu wyschnięcia ubrań.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   16.02.15 7:30

No, niestety. Rin nie mógł uniknąć zamoczenia całkowitego. Oczywiście, dało się to przewidzieć. Po tym, jak wybrał jeden z najpłytszych odcinków tej sztucznej rzeki natrafił na nieoczekiwanego przeciwnika, którym był kamień. A że palce u stóp są stworzone do tego, aby wykrywać takie rzeczy, to wpadnięcie na kamień nie było dla nich problemem tak naprawdę. A kiedy tak się stało, to jedynie słychać było chlust, chlup, a chłopak był cały mokry, a twarz wylądowała na tafli wody, lekko została zanurzona. O tyle dobrze, że nie uderzył czołem w dno, bo wtedy byłoby jeszcze gorzej. Tak więc oprócz mokrych ubrań miał bolące palce lewej stopy.

A kiedy mowa o wzniesieniu... czy na pewno dobrze byłoby tam iść? Wydobywały się z niej niepokojące dźwięki typowe dla owadów. Dziwne, te same dobiegały też z dzwonnicy... Wydawały się być odległe, jakby to nie była dziura, a tunel. Kiedy tam podszedł, te obawy się potwierdziły. To była jakaś wykopana w ziemi ścieżka oświetlana jedynie przez zachodzące już słońce, ale nie wyglądało na to, aby kierowała do kościoła. Przynajmniej tak się na początku zdawało, bo jedynie kawałek był oświetlony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 15:23

Stała na miejscu, przed złudnym wyobrażeniem miejsca, do którego została wysłana przez dwóch, o dziwo sympatycznych mężczyzn.
Nie, nie złudnym, nie zwykle prawdziwym i przerażającym, który serce dziewczyny nie mogło zaakceptować, pomimo wyobrażeń piękna, które posiadają budowle stworzone przez człowieka a zniszczone przez naturę, która usilnie broni się przed swymi oprawcami.
Nie znała historii świątyni, która w czasach swej świetności oślepiać musiała swym blaskiem, będąc teraz schronieniem nie dla bogobojnych ludzi, a zwierząt i jeszcze drobniejszych stworzeń. I choć było jej niezwykle szkoda lat pracy ludzi jak i pewnie magów dzięki którym świątynia mogła powstać wzruszona była na samo wyobrażenie kolorowych stworzeń żyjących pod kamiennym sklepieniem i rzeźbami, które niczym strażnicy odstraszają drapieżników swych malutkich właścicieli.
Kucnęła, dotykając dłonią tafli wody z delikatnym uśmiechem na twarzy, widząc jak wraz z ruchem jej ręki, ruchem wody ryby pośpiesznie się oddalają z bojaźni przed nią.
Podparła brodę na zewnętrznej części wody, uśmiechając się do wystraszonych ryb a oczyma wyobraźni widziała tylko, jakby wody tej nie było a krew ludzka.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 17:39

[Tryb narratora test #1]

Rok 803x Tereny zewnętrze Fiore, wężowa rzeka. Jedna z najbardziej tajemniczych miejsce, w którym właśnie znajduje się Anima. Miejsce obsypane legendami, pogłoskami. Stary kościół zapomniany przez czas, zniszczony przez naturę. To właśnie w tym miejscu odbędzie się spotkanie, którego nasza bohaterka nie spodziewa się. Kto wie co przyniesie dziś, a co jutro. Niebawem dowiemy się tego.

Zwykły krajobraz, z wystającą znad wody dzwonnicą. Nic ciekawego można powiedzieć, w okół tak samo pustka. Żywej duszy nie widać, tak więc jednym słowem. Pustka. Dziewczyna mogła jedynie poczuć oddech na karku, który doprowadził jedynie do gęsiej skórki. Dziś nic wyjątkowego się nie działo. Nawet ptaki, ani żadne inne zwierzęta nie zapuszczały się w to miejsce. Tak więc co dalej, może wypadałoby się dokładniej rozejrzeć. Chyba że można sobie usiąść, następnie poczekać do wieczora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 18:31

Wpatrzona w tafle księżyca niczym ukochana w ukochanego twarz śniącą wstała jak oparzona odwracając się na pięcie z oczyma szeroko otwartymi czując na karku czyiś oddech. Nie widząc jednak nikogo i czując jedynie panikę ogarniającą ją wewnątrz, wytarła dłoń o materiał sukni i spróbowała się uspokoić, obiema dłońmi klepiąc się w policzki.
Szła powoli, aby o nic się nie potknąć i dokładnie przestudiować okolicę. Palcami już trzymała kamień Sodalitu na wszelki wypadek. Nie wiedziała, że jest i mimo wszystko była sama, toteż wszystkie zmartwienia i troski osiadły na jej barkach a fiołkowe oczy już bez iskierek radości, a czujnie i przenikliwie wpatrywały się we wszystko dookoła.
Poddenerwowane serce powoli cichło jak i życie zwierząt tutaj.
- Panno Araquiel?! - zawołała, trzymając kurczowo kamień z dumnie podniesioną głową. Nie chciała aby to czego znajdzie lub kto nie zobaczył, że w głębi duszy zaczyna się bać ale i nie chciała tego samego przed sobą przyznać. Zaklęła w myślach za swą nie rozwagę w przestudiowaniu tegoż miejsca wcześniej, czy to z ksiąg czy od mężczyzn w zaułku.

wybacz za taki słaby post będzie lepiej..chyba ;u;
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 20:14

Gdy już nastała noc, z nią przyleciały świetliki. Jedyne tutaj żyjątka, można powiedzieć że wraz z krajobrazem. Dawały niesamowitego dodatku, dzięki któremu to miejsce stawało się piękne. Po za Animą nie było tutaj żywej duszy, tak jak wspomniałem na początku. Gdy dziewczyna zawołała starą kobietę, której tu nie było. Bo nie miała się z nią spotkać, była bowiem u siebie w domu. Pewnie piła rumianek, albo inny szajs. No lecz gdy słowa porwał wiatr, można było usłyszeć śmiech. Był dość cichy, oraz dochodził z pod wody. A mianowicie ze starego kościoła. Naglę z wody zaczęło wydobywać się potężne światło, wręcz trochę przytłaczające dla dziewczyny. Dlaczegoż światło może być przytłaczające? Z powodów iż zostało wytworzone przez magię, a co się z tym wiązało? Anima nie była tutaj sama.
Po pewnej chwili z wody zaczął się wynurzać kościół, dość powoli. Widocznie nie był do końca zniszczony, był nawet w dobrym stanie. No lecz sam fakt że zaczął się wynurzać, był podejrzany.
Gdy już budynek się wynurzył, podleciał bliżej brzegu. Osiadając na mieliźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 21:38

Może to nie tu powinna się znaleźć? Może to nie jeden zatopiony kościół, albo i żadnego kościoła nie powinno być? Czy dwaj mężczyzn wyprowadziło ją w pole? Tylko po co? Pytania jednak zniknęły jak i świetliki przed jej oczyma, kiedy martwy schron wodnych stworzeń, zaczął z brudnej wody wychodzić, prezentując się w całej swej okazałej krasie fioletowym oczom czarodziejki. Machinalnie ścisnęła kamień , podnosząc go z dna torby. Ciężar ciała przeniosła na prawą nogę, aby w razie czego skoczyć w tył, kiedy intuicja lub rozum podpowie jej, że jest w niebezpieczeństwie, ponieważ teraz ono nie dobiegało, przygniecione monumentalizmem budowli. Nie przepadała za ludźmi, za rodzajem ludzkim, ale musiała przyznać, że nie wszystko co stwarzali było złe, a przynajmniej nie w złym guście jak kościół przed nią, przygniatający ziemię.
Wolną dłonią poprawiła ramię torby i podniosła głowę, co stawało się jej nawykiem, nawykiem i barierą ochronną. Oczyma pochłaniała piękno świątyni ale i szukała czegoś co by mokre kamiennie mogło napędzać, ponieważ czym mogły być jak nie jedynie marionetką w rękach maga?
- Nazywam się - zawahała się. Nie wiedziała czy to jedynie zabezpieczenie przed czymś, czy osoba kontrolująca budynek jest obok.
- Anima - dokończyła, podając jedynie swoje pierwsze imię, nie wiedząc czy przedstawienie się ma jakikolwiek sens. Przełknęła ślinę a na jej czole pojawiły się malutkie zmarszczki z dezorientacji. Co dalej...
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.15 22:15

[Budynek spojrzał na dziewczynę, po czym głośnio pierdnął. - Cześć nazywam się Bartek ]

Gdy już wszystko się uspokoiło, a przytłaczające magiczne światło zniknęło. Dom jak stał teraz przed dziewczyną, tak po prostu zaczął się naprawiać. Wszystkie deski, szyby. Każdy mały szczegół, zaczął się regenerować. Jakby ten dom żył, co prawda nie gadał. Można było poczuć od niego dziwną aurę, która uspokajała. No ale wracając do otoczenia, naglę coś się pojawiło. A raczej przemykało obok dziewczyny, coś jak cienie.
- Jesteś~~~
Cichy głosik dziewczynki, który usłyszała dziewczyna. Mogło się wydawać że stoi za Animą, lecz tak naprawdę nikogo tam nie było. Świetliki które wcześniej latały sobie spokojnie, poznikały.
Cienie wędrowały pod nogami dziewczyny, a z nich wydobywał się śmiech. Śmiech małych dzieci. Po za tym wszystkim, kościół wyglądał jak nowy. Wejście do niego blokowały wielkie drewniane drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   22.06.15 22:29

Gałki oczne szybko poruszały się w oczodole, a usta nieznacznie sie rozwarły aby po chwili dolne i górne zęby mogły się boleśnie połączyć. Czy to przez energię unoszącą sie w okół niej czy śmiech dzieci łatwo można było stwierdzić, że dziewczę odskakujące od śmiejącego się cienia nie jest w najlepszym nastroju. Może to przez otaczająca jej ciemność, albo przez nie lubiane przez nią osoby niepełnoletnie... Nie to nie to. Do małych istot zawsze miała neutralny stosunek, w końcu sama jeszcze dzieckiem była. I choć z poważnej twarzy tego nie było widać ani z przenikliwych oczu, nie przekroczyła wieku pełnoletności.
Oczyma szybko powędrowała po cieniach kiedy te zauważyła, obracając się ówcześnie czując, że ktoś za nią stoi ale i unikając ich dotyku kiedy widziała, że te dotykają jej jasnych nóg. Nie widząc innej drogi niż tej w stronę drzwi świątyni podbiegła do nich, odwracając się czy aby i one za nią nie idą, utwierdzając się w przekonaniu, że to tylko dla pewności, że nie boi się.
Jeśli drzwi nie otworzą sie przed nią ani przed jej kościstymi palcami, przywoła Leona szepcąc inskrypcję i wyjmując kryształ z torby, dotykając nim piersi, aby ten ostrzem miecza utorował jej przejście tym samym dając jej do zrozumienia, że wpadła jak śliwka w kompot.

~
Gdyby nie to 3600-300=3300
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.06.15 10:26

Cienie nie zbliżały się dalej niż dwa metry od kościoła, widać coś je powstrzymywało przed gonieniem dziewczyny. Tak więc mogła przez chwilę poczuć się bezpiecznie, co prawda drzwi się otworzyły. Po czym zamknęły, znów otworzyły i zamknęły. Tak gdzieś koło dziesięciu razy, może lagi. W końcu drzwi same się wyważyły, wpadając do środka budynku. W środku [Bartka] było bardzo czystko, wszystko leżało na swoim miejscu. Co prawda dalej nie było żywej duszy, po za cieniami które trzymały się z dala od kościoła. Tak więc nie wiadomo czym one były, może to było czyjeś zaklęcie. Gdy już Anima zaszczyci swoją obecnością budynek od środka, będzie mogła zauważyć pełno różnosrakich obrazów. Kilka reliktów zza dawnych lat, posążki z podobiznami boga niewiadomego pochodzenia. No ale jeżeli chodzi o przejście dalej, to dziewczyna mogła usłyszeć czyjeś kroki. Dochodziły one z kręconych schodów, które prowadziły na szczyt dzwonnicy. Ktoś się zbliżał, powoli ale wiadomo że niedługo się pojawi przed oczyma dziewicy. Co do drzwi, które same się wyważyły. Po chwili naprawiły się, po czym zamknęły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.06.15 16:55

Oniemiała z wrażenia, kiedy zdyszana stanęła na ziemi świętej.
Barwy, żłobienia, dekoracje, kamień wszystko to lśniło w jej oczach, które zachłannie połykały wszystkie te aspekty świątyni z nieodpartą lubością.
Słysząc kroki, pierwszą jej myślą i ruchem była ucieczka, schowanie się niczym zwierze, którym bądź co bądź była jak każdy człowiek we Fiore i poza nim. I już dłoń położyła na kolumnie (oj Bartku Barteczku) kiedy ze złości na samą siebie uderzyła tą samą dłonią w jej trzon, już w pięść uformowaną. Oparła się o kamienną nogę, ręce krzyżując pod piersiami.
Czekała, mrużąc oczy aby dowiedzieć się z kim będzie miała przyjemność obcować.
Serce powoli się uspokajało, pompując gorącą krew, która tłumiła zmartwienia i lęki małej wiedźmy.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.06.15 17:28

Na schodach ukazała się pewna młoda dziewczyna, która spoglądała w jeden punkt. Tak w miejsce, w którym ukryła się Anima.
- Witaj w mojej świątyni.. Rzekła słodziutkim głosem, który wręcz uspokajał duszę i ciało. Wyglądała bardzo niewinnie, jak na osobę która dość długo siedziała pod wodą. Kiedy już dziewczę zeszło ze schodów, powolnym krokiem ruszyło w stronę Animy. - Czy sprowadza cię wizja? Spytała, następnie stanęła jakieś dziesięć metrów od kryjówki dziewczyny. Nie robiła nic podejrzanego, po prostu stała i spoglądała. Wyglądała na zagubioną w własnym umyśle, no jakaś dziwna była.
Po chwili Anima dostała klapsa w tyłek. [Bartek time ( ͡° ͜ʖ ͡°)] Gdyby dziewczyna poszukiwała sprawcy tego incydentu na jej tyłku, to było małe światełko. Które po chwili poleciało w stronę dziewczyny.
Naglę puff i ze światełka wytworzył się mały duszek.
- Czego szukasz w naszej świątyni? Odpowiedział podśmiewając się pod noskiem, no można powiedzieć że był to raczej zboczony uśmiech.
- Haki to było nieuprzejme. Dodała dziewczyna, następnie ukłoniła się w stronę Animy. W ramach przeprosin. - Przepraszam za niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.06.15 19:45

Wysunęła się ścienia, a jej oczy przenikliwie lustrowały młodą dziewczynę idącą ku niej. Od stóp do głowy. Od głowy do stóp, mierząc ją wzrokiem jakby oceniała nawet końcówki jej włosów. Nie robiła jednak tego. Na pewno nie tak agresywnie, jak zamierzała ale i oceniać nie chciała.
- Tak - powiedziała bez zawahania, nawet jeśli dotyk ducha mógł jej w tym przeszkodzić.
Zaczepkę jego skomentowała jedynie pustym spojrzeniem, które wytworzył. Bowiem dotyk dla młodej Ninis miał tylko jedna cechę - władza. Wiedziała, że duszek jedynie się z nią bawi a ów klap miał wydobyć z jej ust pisk a policzki zaczerwienić, jednak nie czuła tego co inne kobiety na pewno czuły, a ich organizm zaalarmowałby je w ten monotonny już dla dziewczyny sposób. Dotyk dla niej symbolizował jedynie władze i nie zamierzała nikomu pozwolić myśleć w sposób taki, że to właśnie Anima pod ową władzą musi sie ugiąć.
Na przeprosiny dziewczyny, a raczej zjawy w oczach jej, jedynie uśmiechnęła się ciepło co niesamowicie kontrastowało z pięknym acz pustym fioletem jej tęczówek.
- Wnioskuję, że to ty jesteś słynną Araquiel w niewielkim światku, w którym przyszło mi sie obracać? - spytała, opierając się o trzon kolumny (Bartek-sama~!).
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.06.15 21:26

Dziewczyna wraz ze swoim duszkiem trochę się zdziwili, dlaczego?
- Wybacz mi, ale nie jestem Araquiel. Ona cię tu sprowadziła. Naglę zapadła cisza, przez krótką chwilę. Po to, by rozmowa powróciła po chwili. - Nazywam się Sakura, jestem strażnikiem tego kościoła. A to mój pomocnik Haki, duch jeziora.
Tak więc gdy już wszyscy się przedstawili, no wprawie. Czas było przejść do zadania, w końcu po to tu jest Anima.
- Wizja w której świat zaleje się krwią, ktoś musi to powstrzymać. Lecz żeby to zrobić, trzeba poświęcić złe duszyczki. Inaczej mówiąc wysłać je w zaświaty. Powiedziała dziewczyna, po czym wtrącił się Haki.
- Jakoż Sakura nie może opuszczać tego miejsca, ja pójdę z tobą. A raczej będę ci towarzyszył do pewnego momentu. Wszystko wyjaśnię po drodze. Dodał, następnie spojrzał na Sakurę, która ukłoniła się znów i zawróciła w stronę schodów. - Będę modliła się o wasz powrót, oraz będę na was czekać. Mały duszek podleciał do dziewczyny, następnie spojrzał w jej wielgachne oczy. - Tak po za tym, jak się zwiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Gość





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   25.06.15 13:08

Słuchała w milczeniu, bez zbędnych ruchów i słów, zawiedziona poniekąd ze swej intuicji, która ją w tym momencie zawiodła. Okropne przeciwieństwa!
Kiedy mała strażniczka ukłoniła się na odchodne, Anima zrobiła to samo, nie dotykając już żadnym kawałkiem ciała żłobionej kolumny. Atmosfera świątyni jak i dziewczyny uspokajała małe serduszko czarodziejki i jej skołatane nerwy. Nie wiedziała czemu i dokładnie co tak na nią wpływa, ale czuła wewnętrzny spokój i błogość.
- Oh! Nie przedstawiłam się - zaczęła w pośpiechu wzrokiem skacząc po wnętrzu budynku - Gdzie moje maniery?! Nazywam się Anima. Anima Amaranta Feba Argea Eleuteria Leokrycja Eufemia Ninis - tym samym kłaniając się i duszkowi dodając po chwili, znów przyśpieszonym głosem - Ale mów mi Anima.

//Wybacz, że tak długo i marnie ale mam małe urwanie głowy
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   25.06.15 15:45

Mały duszek po prostu się przeraził długością imienia, widać było po jego pyszczku.
- Ludzie to jednak dziwni są, po co wam takie długie imiona?
Tak czy siak, Haki poleciał pierwszy. Oczywiście w stronę wyjścia. Wraz z dziewczyną, stanęli przed kościołem. Tam doszło do kontynuacji dialogu, na temat misji.
- No więc tak Animcia, sprawa wygląda tak. Sakura sama nie może opuszczać tego miejsca, tak więc poszukiwała kogoś kto zajmie się.....Że tak powiem brudną robotą. Dwójka osobników, z półki wyżej. Czyli jak to mówicie szlachcice. Chcą zrobić coś, co zagrozi społeczeństwu. Inaczej mówiąc, chcą wywołać masową wojnę. Posiadają oni bowiem pewien liścik, który może zagrozić całemu Fiore. Jest tam wypisane kilka głupot, których ktoś nie powinien mówić. Oraz magiczna lakrima, na której jest to nagrane. Oczywiście nie musisz wiedzieć, co to jest. Twoim zadaniem jest zniszczyć oba przedmioty, przy okazji tą dwójkę szlachciców....... Ufff.
Można powiedzieć że się zadyszał, przy tak szybkim gadaniu. No ale czego można spodziewać się po tak małej istocie, w końcu to duszek i on nie ma płuc. No ale biorąc pod uwagę, że jest to magiczny świat. Oraz to że dał Animie klapsa, co podchodzi pod molestacje. And and and.
- Jakieś pytania?

-------------------------------------------------
Misja zostaje przerwana
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   03.02.16 0:04

Przybycie w rejon Wężowej Rzeki był jednym z jej priorytetów w tym momencie. Po całym tym Dai Matou Enbu, albo raczej Daj Matołowi Sranie Bo Sobie Zasłużył, a Potem Przez To Wyląduj W Drużynie Składającej Się z Ciebie i Pięciu Facetów, w skrócie DMSbBSZaPPTWwDSSzCiPF - pomijając, że to brzmi naprawdę beznadziejnie - musiała skupić się na własnym zadaniu. Było nim właśnie przeniknięcie do dość znanej gildii zwanej Dragon's Howl, a znana była właśnie z tego, że mordowała, zabijała, niszczyła inne gildie i stosowała brudne zagrywki. Nie ukrywając, że jej się to ani w cholerę nie podobało, musiała to zrobić. Nie tyle dla misji, co dla własnego honoru. Jej honor obecnie nie pozwalał jej pozbawić się życia lub go utracić zanim nie pozna prawdy o swoim nazwisku, a także o tatuażu, który pojawił się na jej łopatce. Nie, nie tatuażu - znamieniu. Chcąc jednak wnikać bardziej w szczegóły, trzeba być poważnym i brać pod uwagę fakty. Revy miała tatuaż, a zaraz pod nim wytatuowane rzeczywiste nazwisko - Rokkaku.
Teraz jednak miała zamiar je ukryć. Zacisnęła na czole opaskę jednym, mocniejszym pociągnięciem, aby aktywować jej efekt. Zamiast niej już miała błękitny kryształ na czole, acz prędko został zasłonięty przez kurtynę czarnych włosów. Rozejrzała się wokół wszędzie niemal, aby odszukać jakiejś drogi. Prawdę mówiąc - nie miała pojęcia, gdzie powinna szukać tej gildii. Nie znała żadnych wskazówek poza tym, że od ludzi zasłyszała o Wężowej Rzece, iż to tam podobno się ukrywają i przesiadują, gdyż stąd dobiegają najgłośniejsze doniesienia dotyczące aktywności.
Z kieszeni postanowiła prędko wyjąć jednego z lizaków danych jej przez Kapturka, które z resztą między konkurencjami w pewnych odstępach czasowych również brała, niekoniecznie co chwila, co po prostu co parę dni, do dwóch góra. Teraz trochę czasu minęło, więc trzeba by było jednego spożyć. I z lizakiem w ustach właśnie szła przed siebie uważając przy tym, aby przypadkiem nie wpaść do wody. Nie widziało jej się pływać, po prostu szukała drogi lub jakiejś aktywności życiowej w tych okolicach.

8250 - 300 = 7950
7950 + 300 = 8250
Wygląd, użyć: 1/20
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 115
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   03.02.16 9:10

Wielki Turniej magiczny zakończył się, a nie był on szczególnie satysfakcjonującym polowaniem. Tenshi bardziej zapamiętał misję, którą to wykonywał zaraz przed tym "wielkim wydarzeniem". Zasmakował wtedy sensu mądrego żartu z Wiedźmina "Po co ci dwa miecze?" "Oba są do zabijania potworów". Różnica z szermierzem polegała jednak na tym, że on posiadał jeden miecz, wielki jak drzwi do stodoły, a słowo "potwór" w jego słowniku zastąpiono nazwą "zwierzyna". Poczuł on w pewnym sensie spełnienie uciszając niezwykle irytująco dziewczynę...
A czyn ten przybliżył go do mrocznej strony świata, gdzie prawo nie istnieje lub jest inaczej interpretowane, gdzie moralność leży porzucona odłogiem, gdzie ludzie żyją tak jak chcą. Ta część świata była mu bliższa. Nigdy nie poddał się życiu jak człowiek, zawsze pracował wedle własnych zasad unikając kontaktów z ludźmi. Jego życie to wieczne polowanie... A podczas łowów myśliwy tropi, goni i zabija zwierzynę. Tenshi od zawsze tę zwierzynę tropił, a teraz otwiera mu się szansa pogoni za swym celem. Pytanie tylko, czy zwierzyna mu nie ucieknie?
Z takim rozumowaniem skierował się on w okolice Wężowej Rzeki. Teren ten jest gęsto zamieszkany przez rzadkie gatunki zwierząt i niespotykane nigdzie indziej potwory. Idealny do łowów... a dodatkowo, często odwiedzany przez innych myśliwych - Dragon's Howl. Czy to dla polowania na bestie, czy to dla tropienia tychże łowców, Tenshi zaczął błądzić w tym miejscu. Po kilku dniach wędrówki dotarł do tajemniczego miejsca jakim był zatopiony kościół. Mag nie znał się na "cywilizowanych" religiach, a jedyna nazwa jaka mu przychodziła do głowy to Zentopia. Ciekawe, czy to kiedyś był kościół Zentopii... W sumie - czy to ważne? Na pewno jest to dobre miejsca do przeszukania, bo tropy można znaleźć wszędzie, jeżeli wie się jak szukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t936-tenshi-mroczny-szermiez


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   04.02.16 7:18

"Słyszałem, że wiedźmini noszą dwa miecze. Jeden na ludzi, drugi na potwory. Mylisz się - oba są na potwory", nawiązując do wywodu Tenshiego na temat ilości i przeznaczenia jego oręża. I chociaż posiadał jeden miecz, wystarczył mu aby zastąpić oba. Nie każdy człowiek był potworem, nie każdy potwór był człowiekiem, ale zdarzał się człowiek, który potworem był. Dla niej z pewnością takim potworem byliby ci cali łowcy i egzekutorzy. Ona jednak przez długi czas nie miała świadomości na temat tego, że ktoś tutaj, razem z nią jest. Niekoniecznie razem z nią - po prostu ich drogi nagle się zeszły, dość niespodziewanie krzyżując, zapewne nie na moment. Przecież to chyba nie jest przypadek, aby w okolicy zatopionego kościoła pojawiają się dwie osoby z jakimś konkretnym celem, do tego jeszcze zbieżnym. Revy nie miała na szczęście zmartwień, że ktoś ją skojarzy z wyglądu i przyrówna do tej z Mermaid Heel - przecież różniła się od swojego pierwowzoru całkowicie. Jeszcze wcześniej opaski nie używała, wiec zobaczenie swojego odbicia w tafli wody, nawet takiej niekoniecznie czystej ją nieźle zaskoczyło.
- Nie ukrywam, ciekawie to działa. Przynajmniej nikt mnie nie pozna. I dobrze - wyszeptała w swoim własnym kierunku, prowadząc monolog. Ten właśnie monolog nie mógł zostać zasłyszany pod warunkiem, że nie byłoby się zbyt blisko czarnowłosej. Najpewniej Tenshi mógł ją zauważyć w przeciwieństwie do kobiety, bo ona nawet nie zwracała na to uwagi. A przynajmniej tymczasowo, bo za chwilę z pozycji kucającej wstała i zaczęła się rozglądać wszędzie wokół, starając się zajrzeć w każdy kąt niezalany wodą.
Ktoś mógł ich równie dobrze obserwować, sprawdzać, pilnować i tak dalej. W tych czasach było to normalne. Tylko dziwnym trafem nie zauważała chłopaka, który raczył reprezentować Blue Pegasus w swoim pokazie. A może widziała, tylko po prostu starała się nie przykuwać uwagi do jego persony?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 115
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   04.02.16 10:30

Mroczny anioł w tej chwili postanowił skupić się raczej na sobie niżli na poszukiwaniu swej zwierzyny lub innych myśliwych. Zabrał on ze sobą tutaj trochę suchego drwa i sklecił z niego niewielkie ognisko. Obłożył je dookoła kamieniami i mokrym mułem, by płomienie nie wyszły spod kontroli, po czym stapiając część swego miecza zrobił proste krzesiwo i zaczął krzesać ogień. Oczywiście tarcie metalem o metal powodowało dość głośne trzaski, które na pewno dodatkowo odbijały się od ścian budowli tylko potęgując swoje brzmienie. Po chwili zastanowienia można stwierdzić jednak, że intencje maga jednak są całkiem inne...
Wężowa Rzeka. Zatopiony kościół. Tajemnicza cisza. Ale cisza przerwana przez trzask rozpalania ognia. Czynność, którą wykonać potrafią tylko ludzie. A co lepiej przyciągnie tu człowieka jak nie ciekawość istnienia innego człowieka? Nawet tak nieludzkiego jak ja. Mokra ziemia. Chłodna noc. Trzeba będzie przygotować metal. Przyda się też trening. Poszerzenie arsenału. Ale nei teraz...
Tak więc... ej stop! Autor posta chce jeszcze coś powiedzieć do drugiego autora. To wcale nie tak, że ja specjalnie skróciłem tamten cytat. Wcale nie chciało mi siego szukać w oryginale. Wcale, a wcale! No dobra... nie chciało mi się. Nie umiem udawać tsundere... Wracając jednak... Tenshi najwidoczniej chciał przygotować sobie już obóz przy okazji tworząc swego rodzaju prowokację wabiącą ludzi.

7400 - 100 krzesiwko = 7300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t936-tenshi-mroczny-szermiez


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   04.02.16 14:17

Najprościej więc rzec, że drugi autor w tym momencie chciałby zwrócić się do drugiego, chcąc po części potępić wieczorne lenistwo piszącego Aniołem. Wcale nie tak, że druga autorka wspierająca feminizm tym charakterem postaci, poświęciła swój cały poranek aby znaleźć cytat ten na obrazkach z podpisami zwanymi demotywatorami. Wcale nie tak, że teraz pisze z holu szkolnego, o bolącym brzuchu, słuchając o tym, że pączki w szkole są zakazane. No bo są! Hipokryzja!
Wracając już do samej Revy, czyli feministki z wypadku, albo może raczej przypadku zwanego stado napalonych mężczyzn w powozie, ona cały czas rozglądała się po okolicach zatopionego kościoła. Nigdy nie popierała żadnej wiary, z którą się spotkała, nigdy nie mówiła, że jakąś szanuje. Każda bowiem dla niej była bezsensem takim samym, jak przysłowiowa walka z wiatrakami. Wierzyć w coś, co nie istnieje? Wierzyć w coś, co powinno móc zakończyć wszystkie wojny, a jednak tego nie zrobiło? Przecież gdyby jakikolwiek byt boski istniał, nigdy by nic złego się nie stało. Nie byłoby wojen, bo by je zatrzymał swoją mocą. Nie byłoby głodu, bo sprowadziłby dla nich jedzenie. Nie byłoby smutku po zmarłych, bo każdy by żył wiecznie, nikt by się nie mordował. Dlatego właśnie dla Revy trzeba było dowodu na istnienie takiego bytu aby kiedykolwiek w to mogła uwierzyć. Musiałaby zobaczyć na własne oczy cud, na odczuć na własnym ciele. Z drugiej strony bogowie byli dla niej też kwestią istnej zagadki z racji, że istnieją Zabójcy Bogów. Czy na pewno nie istnieją? Na pewno nie interesują się ludźmi? Po co jest ta moc? Aby dorównać bytom boskim?
Ta magia jako jedyna ciekawiła Revy. Cóż by mogła zrobić z takimi mocami? Mogłaby się z bogami zrównać? Może byłaby wyżej nawet i od nich? Mogłaby ukarać tych, którzy jej zawinili? Mogłaby zabić całą rasę męską? Byłaby w stanie poskromić każdą bestię?
Jej przemyślenia, które zaczęło się właśnie od kościoła, zostały po prostu przerwane przez odgłos pocierania krzemienia. Ktoś rozpalał ognisko, a może las? Może robił ognisko z całego tego lasu? Niemal natychmiast zbliżyła się w stronę kościoła z racji, że była po drugiej jego stronie, aby zaraz uskoczyć i wpaść na dach z pewną lekkością. Delikatnie złapała się krawędzi dachu aby się podciągnąć, a zaraz również przejść do samego szczytu, z którego widziała... Anioła. Nie, nie miał skrzydeł. Swoją drogą, anioły ze skrzydłami podobno są wymysłem ludu, aby jakoś ułatwić i ujednolicić sobie wygląd aniołów.
- Taa... życie to nie pasmo wypadków i przypadków. Raczej nie przyszedł tutaj, bo się zgubił, kto by przecież przychodził w stronę kościoła, bo szuka drogi - stwierdziła pod nosem, ledwo słyszalnie podsumowała swoje myśli związane z widokiem nowej persony. Przeskoczyła, przekładając ciężar nóg nad krawędzią dachu i zjechała po tej spadzistej konstrukcji. Na sam koniec, kiedy zjeżdżała, po prostu wyskoczyła, lądując zapewne w wodzie.
To na pewno wywołało hałas, więc jedyne, co dalej zrobiła to opuszczenie rzeki. Podążyła w jego kierunku, a z każdą kolejną chwilą - kojarzyła coraz więcej. Rozpoznała go. Teraz pamiętała go doskonale - władca metalu, prawdopodobnie z Blue Pegasus. Dał niezły pokaz wraz z tamtymi magami, tym białowłosym magiem światła, a także małym dzieciakiem posługującym się lodem. Były tam jeszcze inne osoby, aczkolwiek jego z tej właśnie chaotycznej grupy najbardziej zapamiętała.
Jej nie pozna. Nie ma szans - nie wyglądała jak w czasie walk między gildiami czy z innych pokazów. Poznałby ją dopiero, gdyby użyła magii. Nie planowała robić tego zbyt często, a wolałaby wykorzystać jego nieświadomość.
- Odpoczynek w podróży? Nie wiem, czy to jest odpowiednie miejsce do takich momentów relaksu. Przecież wiele dzikich bestii może pojawiać się w lesie. Przecież równie dobrze mógłby przyjść tutaj ktoś inny, niż ja - ktoś ze Smoków. To jest ich teren, zdajesz sobie z tego sprawę? - zapytała, mrużąc do połowy oczy z dość neutralnym wyrazem twarzy. Chociaż aktorką była beznadziejną, to przecież człowiek zachowuje się w każdej sytuacji inaczej, albo może raczej: zakłada maskę. Według Japończyków, czy kogoś tam innego - każdy człowiek ma trzy twarze. Dopiero po założeniu maski pokazuje się ta trzecia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 115
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   04.02.16 16:21

Ogień ostatecznie rozbłysł, gdyż iskry wytworzone przez ścierające się ostre kawałki metalu były większe niż od byle krzemienia. Oczywiście najpierw podpaliły neiwielką podpałkę złożoną ze strzępków naderwanego płaszcza Tenshiego i kilku źdźbeł trawy, a dopiero potem drwa. Tak, żeby nikt się nie przyczepił do mnie, jako autora. Dlaczego podkreślam o kim mówię?
Bo do Tenshiego już się ktoś przyczepił. A była to dziewczyna, kompletnie mu nie znana. W sumie nawet gdyby kiedyś z nią pracował lub pomagał jej w czymś, to i tak by jej nie poznał. Po pierwsze: od dawna nie pracował z nikim poza Hizashim i dwoma nieboszczykami, a także kompletem magów na Turnieju Magicznym, których miał nadzieję jak najszybciej zapomnieć. Po drugie: nie lubił ludzi i nie zamierzał się z nimi bratać na długo. Widząc ją i słysząc jej głos jedynie lekko podniósł wzrok by dokładniej dojrzeć jej twarz. Z początku nie miał zamiaru zwracać na nią szczególnej uwagi, ale słowa "bestii" i "Smoków" jakoś go poruszyły...
- Mówisz, że pełno tu bestii. Mówisz, że to teren Smoków. Mówisz, że nie jesteś jednym z nich. Ale dla mnie wszystko to tylko zwierzyna - mówił powoli i zwięźle. Nie chciał bawić się w zagadki, ale sensu zwykłymi słowami oddać nei zamierzał - A polowanie trwa zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t936-tenshi-mroczny-szermiez
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   

Powrót do góry Go down
 
Zatopiony kościół
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zatopiony okręt
» Zatopiony kościół

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie