IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zatopiony kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Zatopiony kościół   07.11.14 17:01

First topic message reminder :

Dawniej miejsce kultu świętych, w którym gromadziły się całe rodziny z pobliskich wsi. Teraz jest zatopiony na dnie rzeki, a wszystko przez to, że poprzez działania magów ziemi koryto rzeki zostało zawalone. To sprawiło, że woda zmieniła kierunek i zalała świątynie. Znad tafli wystaje już tylko mocno zniszczona przez prąd, dzwonnica razem ze dzwonem, który jakimś cudem się jeszcze nie urwał.
Ludzie mówią że w nocy słychać dziwne krzyki dobiegające jakby z głębi. Czasem też ponoć widać niebieskie światła spod powierzchni wody. Nie wiadomo czy to tylko wymysły, ale w każdej opowieści jest ziarnko prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   12.04.16 20:33

Przejmuje ten grajdołek. Swój opis dodam w edycji i powiadomię o nim was na gg. Czekam jeszcze na KM od Kylara i Tenshiego.

Tak więc Kylar siedział w cieniu, nie zauważony przez nikogo i spokojnie obserwował walkę. Która zresztą stawała się coraz bardziej efektowna. Revy, a raczej stwór w który się zamieniła, natychmiast ruszył do natarcia. fragmenty gruntu jakie zostały wyrzucone w powietrze podczas odbicia świadczył o sile jaką użyła syrena do tej szarży. Aniołodemon widząc to nie nie miał zamiaru spokojnie czekać. Zamachnął się zamierzając rzucić błyskawicą w nadciągającą dziewczynę. Revy miała by raczej marne szanse na zrobienie uniku jeżeli do prędkości rzutu dodalibyśmy prędkość z jaką ona sam poruszała się w tej chwili. Demon jednak spartolił robotę, a to wszystko dzięki Tenshiemu.

Blademu magowi udało się znaleźć akurat tyle cennego surowca by "ulepić" obie z dwój planowanych kul. Wróg, skupiony na dziewczynie nie zauważył stalowego maga ani ich zaklęć do momentu gdy było już za późno. Zasłonięcie prawego oka połączone z , o dziwo, niewielkim  ściągnięciem błyskawicy przez metal na ranie spowodowało iż rzut anioła okazał się całkiem niecelny. Revy natomiast naparła na niego z całym swoim impetem. Energia kinetyczna jaką nadała sobie dziewczyna była zbyt wielka. Pomimo sparowania ciosu anioł poleciał razem ze zezwierzęconą dziewczyną do tyłu roztrzaskując przy okazji niemałe drzewo. Następującą po tym sekwencje ciosów i kopniaków ledwo udało mu się sprawować. Wyraźnie było widać, przeszkadzające mu zarówno zmęczenie jak i to zasłonięte oko z którym nic nie mógł zrobić przez atakującą dziewczynę. Jednak sama Revy też nie pozostawała w pełni sił. Demon kolejny raz zastosował trick z podkradaniem mocy. Jego dłonie, choć słabiej niż poprzednio, kolejny raz świeciły coraz jaśniejszym blaskiem z każdym poprawnie wykonanym blokiem. Zielonowłosej jednak udało się w końcu przebić przez blok stwora, który poczuł jej pięść na twarzy, a poźniej i stopę na brzuchu co odrzuciło go jeszcze bardziej do tyłu na kilka metrów. ogarnięta furią dziewczyna przystąpiła do kolejnego, morderczego ataku, jednak te kilka sekund wystarczyło by anioł oszacował jej ruchy i wyprowadził kontrę korzystając ze swojego wzmocnionego skradzioną energią przeciwniczki ciosu. Samo uderzenie nie było mocne, jednak energia przy nim wyzwolona odrzuciła dziewczynę na ok 15m w tył. Można powiedzieć, że sytacja wróciła do punktu wyjścia z małymi zmiennymi. Demonowi oddychało się coraz trudniej a i Revy była u kresu swoich sił.

Tenshi 3300. Z pazurami nic nie zrobiłeś bo wcześniej demon rozbił to całe wzmocnienie. Kawałki lezą w miejscu gdzie stał demon na początku posta, czyli jakieś 20m do niego i 5m od Revy.

Cytat :
Fabuła uznana za niespójną i jest kontynuowana od tego momentu przez przydzielonego MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   17.04.16 22:13

Kylar wciąż pozostawał niezauważony więc tylko obserwował całą sytuację. Oczywiście skupiał uwagę na walce ale zerkał też na mężczyznę w krzakach, żeby nie zaskoczył go czymś dziwnym.
Obserwacje, jak zwykle, przyniosły efekt. Po kolejnej wymianie ciosów, Kylar wyniósł kolejną ciekawą informację. Jakieś dwie metaliczne kule uniosły się w stronę aniołka, jedna trafiła go w ranę, druga w oko, rozlewając się przy tym w kształt opaski. "To mógł być na prawdę metal, a to oznacza maga metalu. Tamten stwór raczej nim nie jest... Tak czy siak, wiem że współpracują, albo że ten gość pomaga w walce z aniołem. Zawsze coś." Chłopak miał ochotę zakląć pod nosem ale zrezygnował, to by tylko zdradziło jego obecność. "Mag metalu może być upierdliwy... oby nie mógł manipulować metalem którego nie widzi albo przynajmniej o nim nie wie...'
Siepacz dalej czekał na rozwój wydarzeń. Dopóki nie musiał reagować to nie było sensu tego robić. Mógł w końcu uzyskać więcej przydatnych informacji, a jego potencjalni przeciwnicy mogli się nawzajem pozabijać, albo przynajmniej zmęczyć. Liczył jednak na to drugie bo miał do nich kilka pytań...


MM: 2400 - 300 = 2100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.04.16 0:01

Nie była w stanie się w żaden sposób opamiętać i powrócić do dawnego stanu rzeczy. Nie, nie na to czas. Kiedy krew buzuje, kiedy szał kieruje Twoimi poczynaniami, wszystko dzieje się niesamowicie szybko. Na jej twarzy pojawił się bardzo nieprzyjemny grymas bólu, a ona zaczęła się zbierać z ziemi. Zaraz po tym warkot. Wściekły, potworny warkot. Pokręciła energicznie głową, chcąc odzyskać "świadomość", której była niespełna przez stan, w którym się znajdowała. Wzrokiem szukała wroga. Tenshi był bliżej - to był dla niej wyraźny sygnał do ataku. Jej mózg momentalnie uznał jego za oponenta i to na niego natarła z natychmiastową szarżą, w której czerwone oczy pozostawiały smugę. Przestał ją obchodzić anioł - białowłosy był na jej drodze.

Furia 4/4 -> dezaktywacja na początku następnego posta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 115
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   28.04.16 22:30

Anioł widział, że Anioł jest groźny. Jeden dostrzegł u drugiego zdolność do wysysania energii, bardziej efektownej niż efektywnej do tej pory. Drugi, już tylko połowicznie, mógł zrozumieć, że Tenshi na dystans sprawia mu większe problemy niż blisko. Teraz pozostaje tylko pytanie, który Anioł jest groźniejszy...?
Ja odpowiedzi jeszcze nie znam, a i szybko nie poznam jej z powodu #bulwersfeministki i #Revydeskazgwoździem. Potwór, którym dziewczyna stała się na skutek jednego ze swych zaklęć, obrał towarzysza za cel morderczego ataku. Pomimo zmęczenia i obrażeń pozostawała szybka i niebezpieczna. Wyglądało na to, że nie kontroluje swoich umiejętności... Jest jak zwierzę, ale w tym gronie najlepszym ich znawcą jest Tenshi. Neutral, jeszcze neutralny, nie był neutralnie nastawiony do zwierząt. Polował na potwory, dzikie bestie, które nie gdyż były zwierzętami. teraz będzie musiał wymyśleć sposób zapolowania na bezpieczeństwo w ataku Revy...
Przede wszystkim postara się wykorzystać swoją szybkość i brak broni przy sobie by uniknąć ataku i oddalić się od napastnika. Obierzę kierunek w stronę drzew, tych nie złamanych jeszcze przez walczących, by mieć lepsze pole do uniku za blokadami roślinnymi. Dodatkowo, w sytuacji zagrożenia, skorzysta z utwrdzenia struktury by zabezpieczyć się przed krytycznymi obrażeniami. Szpony i inne ataki fizyczne staną się mniej efektywne, co dodatkowo pomoże w odskakiwaniu za drzewa.
Przy okazji, będąc już lekko bezpieczniejszym, Tenshi postara się dokonać mordu na Aniołodemonie. Skoro jego energia może zostać szybko zregenerowana, kosztem atakujących go, to trzeba pozbyć się go w mniej humanitarny, acz od wieków skuteczniejszy sposób. Łowca wie jak polować oraz unieszkodliwiać zwierzynę. W tej sytuacji poprzez mroczną kontrolę na metalu Czarnego odbicia duszy, szermierz powili "opaskę na oko" także na drugą część twarzy przeciwnika oraz jego uszy, a potem do wnętrza jego czaszki postara się wytworzyć z metalu kolce. Mają one za zadanie przebić się przed oczy i bębenki uszne, by ogłuszyć, oślepić i wykrwawić cel. To powinno przynajmniej na jakiś czas dopomóc walczącemu z samymi sobą członkami "zespołu".

3300 - 300 - 500 = 2500 MM

Cytat :
Fabuła anulowana decyzją administracji
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t936-tenshi-mroczny-szermiez


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   10.05.16 14:02

Przybycie w rejon Wężowej Rzeki był jednym z jej priorytetów w tym momencie. Po całym tym Dai Matou Enbu, albo raczej Daj Matołowi Sranie Bo Sobie Zasłużył, a Potem Przez To Wyląduj W Drużynie Składającej Się z Ciebie i Pięciu Facetów, w skrócie DMSbBSZaPPTWwDSSzCiPF - pomijając, że to brzmi naprawdę beznadziejnie - musiała skupić się na własnym zadaniu. Było nim właśnie przeniknięcie do dość znanej gildii zwanej Dragon's Howl, a znana była właśnie z tego, że mordowała, zabijała, niszczyła inne gildie i stosowała brudne zagrywki. Nie ukrywając, że jej się to ani w cholerę nie podobało, musiała to zrobić. Nie tyle dla misji, co dla własnego honoru. Jej honor obecnie nie pozwalał jej pozbawić się życia lub go utracić zanim nie pozna prawdy o swoim nazwisku, a także o tatuażu, który pojawił się na jej łopatce. Nie, nie tatuażu - znamieniu. Chcąc jednak wnikać bardziej w szczegóły, trzeba być poważnym i brać pod uwagę fakty. Revy miała tatuaż, a zaraz pod nim wytatuowane rzeczywiste nazwisko - Rokkaku.
Teraz jednak miała zamiar je ukryć. Zacisnęła na czole opaskę jednym, mocniejszym pociągnięciem, aby aktywować jej efekt. Zamiast niej już miała błękitny kryształ na czole, acz prędko został zasłonięty przez kurtynę czarnych włosów. Rozejrzała się wokół wszędzie niemal, aby odszukać jakiejś drogi. Prawdę mówiąc - nie miała pojęcia, gdzie powinna szukać tej gildii. Nie znała żadnych wskazówek poza tym, że od ludzi zasłyszała o Wężowej Rzece, iż to tam podobno się ukrywają i przesiadują, gdyż stąd dobiegają najgłośniejsze doniesienia dotyczące aktywności.
Z kieszeni postanowiła prędko wyjąć jednego z lizaków danych jej przez Kapturka, które z resztą między konkurencjami w pewnych odstępach czasowych również brała, niekoniecznie co chwila, co po prostu co parę dni, do dwóch góra. Teraz trochę czasu minęło, więc trzeba by było jednego spożyć. I z lizakiem w ustach właśnie szła przed siebie uważając przy tym, aby przypadkiem nie wpaść do wody. Nie widziało jej się pływać, po prostu szukała drogi lub jakiejś aktywności życiowej w tych okolicach.

12350 - 300 = 12050
12050 + 300 = 12350
Wygląd, użyć: 1/20
//Z racji, że zaczynamy od nowa... po prostu wkleiłam pierwszego swojego posta z tego tematu. Nie mam głowy chwilowo do pisania czegoś nowego...//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   11.05.16 11:02

Kylar został wypuszczony w jakiejś szemranej okolicy w zasadzie nie wiedząc gdzie powinien zmierzać. Pamiętał mapę Fiore i gdzie były położone miasta, problem polegał na tym że ta wiedza była bezużyteczna póki nie wiedział gdzie jest. Same problemy już na początek podróży. Tak czy inaczej, Kylar ruszył po prostu przed siebie, a później trzymał się rzeki którą napotkał. Przy rzekach zawsze można spotkać jakąś osadę, albo miasto, prawda? Te węże które spotykał po drodze, oczywiście omijając je szerokim łukiem, mogły stanowić problem mieszkalny ale ludzie z Fiore zawsze byli trochę szaleni. Tak czy siak, na razie trzymał się rzeki.
Na marginesie, miał na sobie strój siepacza, co prawda nie był w trakcie wykonywania żadnego zadania ale od czasu wyjścia nie miał czasu na przebranie się w normalne ubrania. Dla pewności żeby nikt go nie zauważył zanim on tego zechce, trzymał się drzew i krzewów.
W końcu trafił na coś... albo raczej kogo. Była to jakaś osoba, dokładniej kobieta, około metra sześćdziesięciu wzrostu. Chłopak poza tym nie zauważył na razie nic wartego uwagi. Skoro kręciła się sama po takiej okolicy, mogły istnieć tylko dwie opcje. Albo to okoliczna wieśniaczka, na co jej ubiór nie wskazywał, albo to jakiś mag na misji w tej okolicy. Zanim ktoś spyta o kupca, brakuje jej osiołka i wozu. Kylar schował swoją magię i zlał się z cieniami które rzucały na niego drzewa.
"Lepiej będzie poczekać tutaj i zdobyć trochę informacji." Przeleciało mu przez głowę, po czym ruszył w lekkim przykucu, skradając się w stronę dziewczyny. Cały czas uważał na cienie, by ich nie opuścić. Szczególną uwagę zwracał na nagłe zrywy wiatru które mogłyby odchylić liście na tyle by został odsłonięty. Zerkał też pod nogi by nie nadepnąć jak idiota na suchą gałązkę. Mistrz nie byłby dumny gdyby się dowiedział że jego uczeń dał się przyłapać na skradaniu przez gałązkę.


MM: 3000 - 300 = 2700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   18.05.16 8:06

Zastanawiała się przez dłuższą chwilę, gdzie dalej powinna ruszyć. Poszukać tej gildii na własną rękę, czy może po prostu zostać i poczekać na łut szczęścia, a nuż coś się pojawi po drodze? Nie miała pojęcia, bo to było strasznie... losowe. Zupełnie niczym rzut kością przez Mistrza Gry. Włączyła sobie tryb matematyka, który ledwo zdał klasę maturalną i podchodzi do matury z pewnym drobnym nerwem. Nie, to wcale nie jest aluzja do autorki posta. Starała się ustalić, czy będzie w stanie się przedostać chociażby z rozbiegu na dach kościoła bez używania magii, jednak zdecydowała się na rezygnację z tego pomysłu. Zdecydowała się skorzystać z okazji i po prostu zorganizować ognisko. Nie obchodziło jej to, że coś mogłoby zwabić, na przykład dzikie zwierzę albo człowieka. Nawet byłoby jej to na rękę, o ile byłaby to oczywiście hybryda. Również byłoby jej to na rękę gdyby był to jakiś człowiek wiedzący, gdzie jest cała ta siedziba Smoków. Odwróciła się więc w stronę Kylara - nie widząc go oczywiście - i zaczęła powoli zbierać porozrzucane gałęzie w obszarze dość bliskim jego obecności. Nie miała prawa zwrócić na niego uwagi, z resztą nawet się nie przyglądała. Nie zwracała uwagi. Po prostu zbierała. Upewniła się, czy nie są mokre, ale odetchnęła z ulgą. Chociaż nie znała się nic a nic na przetrwaniu (znaczy: jakieś podstawy kojarzyła), wiedziała jedno: mokre patyki niewiele dadzą w tworzeniu ogniska. Tylko po zebraniu patyków do jednej sterty miała jeden problem: rozpalić. Jak? Aż tak nie zabrnęła daleko w poradniku dotyczącym rozpalania wszelkich ognisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   22.05.16 22:00

Revy już na początku swoich poszukiwań członków Dragons Howl i ich siedziby znalazła się w dość ciężkiej sytuacji. Mroczna gildia nadzwyczaj dobrze strzegła wszelkich informacji o sobie i tylko nieliczne plotki, których wiarygodność pozostawiała wiele do życzenia przedostały się do szerszego obiegu. To właśnie według nich, gdzieś w tym regionie znajdowała się jej centrala jednej z najbardziej znanych gildii w Fiore. Nie mając więc żadnych innych wątków, którymi mogłaby podążyć dziewczyna udała się właśnie tutaj w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów.

Było późno. Słońce zostawiało za sobą pomarańczową łunę gdy syrenka dotarła w okolicę rzeki i zatopionej świątyni. Jej dach razem z prawie nietkniętą dzwonnicą dumnie opierał się prądowi rzecznemu chcącemu zepchnąć go w odmęty. Czy jednak zielono... Oj, przepraszam, czarnowłosej magince udałoby się dostać na ów dach? Nie bez pomocy magii to było pewne. Budynek znajdował się dokładnie na środku rzeki i zwykły człowiek nie mógłby się tam dostać inaczej niż przez przepłynięcie. Nie mając aktualnie nic lepszego do roboty i z powodu szybko zbliżającej się nocy, dziewczyna postanowiła rozpalić ognisko. Nie szło jej to za dobrze po części z powodu swojej nie wiedzy a po części z faktu iż po porannym deszczu ciężko było w najbliższej okolicy o jakiś nie namoknięty chrust bądź inny nadające się do podpalenia drewno. Kylar wszystko obserwował z ukrycia niczym rasowy stalker. Czy wszyscy w DH mają jakiegoś bzika na punkcie obserwacji? Może powinni założyć swój CBŚ lub ABW, tam jest pewnie więcej typów spod ciemnej gwiazdy.

Sielanka, jeśli można ją tak nazwać, nie trwała jednak długo. Pierwszy, odgłosy nadchodzących ludzi, usłyszał Kylar. Zaraz jednak specyficzne dźwięki dotarły także i do uszu Revy. Odgłosy głośnych rozmów, śmiechów czy nawet od czasu do czasu krzyków dochodził zza pleców smoka. Oboje mogli rozróżnić trzy głosy co świadczyło o zbliżających się trzech osobnikach. Co gorsze, dźwięki dochodziły zza pleców Kylara, a gdyby się odwrócił w tamtym kierunku mógłby dojrzeć blade światełko będące pewnie jakąś lampą bądź lacrymą oświetlającą. Stern nie miał więc zbyt dużo czasu, musiał szybko zmienić pozycje jeżeli dalej chciał pozostać niezauważony. Co natomiast zrobi syrenka? Czy spróbuje się gdzieś ukryć zabawiając się w swojego ukrytego kolegę czy wręcz przeciwnie stawi czoła nadciągającej grupce ludzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   23.05.16 17:16

Kiedy dziewczyna podeszła w jego stronę, Kylar pomyślał nad kolejnym ruchem. Nie widziała go więc miał całkiem sporą ilość opcji działania. Mógł się odsunąć i schować gdzieś dalej, co szybko odrzucił bo na razie nie było takiej potrzeby. Mógł też najzwyczajniej w świecie rzucić się na dziewczynę i przy użyciu ukrytego ostrza rozpruć jej gardło. Raczej nie miała zbyt dużych szans na to by go przed tym powstrzymać...
Zanim jednak Kylar wybrał co zrobi pojawił się kolejny czynnik. Głosy zbliżających się ludzi, dokładniej mówiąc trzy głosy. Chłopak spojrzał przez ramię i dostrzegł zbliżające się światło. Cholera... Zaklął w myślach po czym wracając wzrokiem na dziewczynę zaczął skradać się w stronę najbliższego drzewa po swojej lewej czy też prawej stronie. Zerkał pod nogi by nie nadepnąć na jakąś gałąź. Jak tylko się zbliżył do drzewa, szybko schował się za nim by światło lampy nie rozmyło jego zaklęcia.
Z tej pozycji kontynuował obserwacje sytuacji. Wolał wiedzieć z czym przyjdzie mu się ewentualnie mierzyć czy też kogo przyjdzie mu zabić.


MM: 2700 - 300 = 2400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   24.05.16 13:26

Drewno jest... tylko rozpalić. Na tej zagwozdce niczym w telenoweli zawiesiła się Revy. Zmrużyła oczy aby zaraz zareagować na hałas. Śmiechy. Trzy osoby się zbliżały. Przez jej głowę przechodziło kilka myśli: albo jacyś poszukiwacze skarbów, albo jacyś łowcy głów, albo członkowie Dragon's Howl. Ówcześnie pochylona nad stertą gałęzi kobieta postanowiła się podnieść na proste nogi i wycofać na parę kroków. W chwili obecnej obmyślała plan, jednakże musiała być pewna co do ich zamiaru. Przecież nie zaatakuje ludzi, którzy nie mają w zamiarach zrobienia jej żadnej krzywdy. No, chyba że będą to mężczyźni. Brr, jak ona nienawidzi mężczyzn. Aż na samą myśl zadrżała. Stała około trzech kroków od zaczątków ogniska i obserwowała las. Patrzyła dokładnie w tamtą stronę, z której dobiegały chichoty. Nie odezwała się a przynajmniej nie na głos.
"No, pokażcie swoje ohydne mordy."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   27.05.16 23:06

Gdy Kylar tylko zorientował się skąd przychodzą nowi goście, natychmiast zmienił miejsce z którego chciał obserwować całą scenę. Jednak Revy w przeciwieństwie do niego nie posiadała tak wyrafinowanych zaklęć jak zlewanie się z cieniem by stać się niewykrywalnym toteż zdecydowała się na podejście bardziej bezpośrednie. Nieznajomi zbliżali się nieubłaganie i już po kilkunastu sekundach i Kylar i Revy mogli wyraźnie usłyszeć o czym rozmawiają.

- No teraz to się ładnie ogłowiliśmy. Po 20 kafli na łebka za dzisiaj to najmniej co za to dostaniemy.
- Ha! A widziałeś jak temu ich ochroniarzowi flaki poleciały jak go Renfri rozpruła?! Hahaha! A te ich miny jak padł bez życia na ziemię! No myślałem, że się tam pojszczę!
- Pojszczę. Hpmh! Przypomnij mi kto dostał od niego taki wpierdol, że aż musiała interweniować.
- Masz jakiś problem?! Hę? A może znudziło Ci się oddychanie prostym nosem co?!

Takie i podobne, także niecenzuralne, kwestie dochodziły od przybywającej grupki. Co dziwne słuchając ich można było mieć wrażenie, że już dawno trójka ziomeczków powinna skoczyć sobie do gardeł. Jednak jakaś dziwna siła powstrzymywała ich od tego.

W końcu, po kilku minutach oczekiwania w gotowości syrenka mogła ujżeć wyłąniającą się z lasu trójkę..... mężczyzn. Tak. To byli starzy, brudni i wyglądający na takich co lubią z nie jedną się ostro zabawić mężczyźni. Pewnie nie jeden dreszcz wywołany bolesnymi wspomnieniami przechodził teraz przez jej ciało. Może nawet chciała pod wpływem impulsu od razu zaatakować, nawet nie pytając się o smoków czy drogę. Jednak to co zauważyła chwilę później nie pozwoliło jej na to. Owym czymś była czwarta osoba w kompani. Kobieta niepozornych rozmiarów. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, iż była ona bardzo podobna do syrenki. Jedyną wyraźną cechą odróżniającą były krótkie, ścięte niemal po męsku czarne włosy i brązowe oczy. Nie jeden pewnie pomyliłby ją z młodym chłopakiem zważywszy na fakt iż tak jak Revy cierpiała na rzadko spotykaną przypadłość płaskości dwustronnej (aequalitas bilateral) . Jednak bardzo delikatne rysy twarzy i wręcz idealny kształt talii i bioder zdradzał ją wręcz natychmiastowo. Trójka opryszków z początku nic się nie odezwała. Stali jakby zaskoczeni niecodziennością tej sytuacji. Oto na względnym pustkowiu, wśród zatopionych ruin spotkali dość niepozorną osobę w postaci naszej syrenki. Normalny człowiek pierwsze co by zrobił to zaczął zadawać pytania. Ci jednak, po krótkiej chwili konsternacji zareagowali w pewnie dobrze znany sobie sposób.

- Proszę proszę. Co my tu mamy. Mała ptaszyna zgubiła drogę do gniazdeczka? Nie martw się dziecino, zaraz się tobą zaopiekujemy he he he he! - Najgrubszy i najbrzydszy z całej bandy osobnik zaczął niepokojąca interesować się losem Revy. - Chyba nic się nie stanie, jeśli ją dzisiaj przygarniemy do bazy. Co nie, Renfri? - Powiedział, a dwoje kompanów tylko zawtórowało cichym chichotem. Jednak zanim członkini MH zdążyła zareagować ze strony kobiety obok nich stojącej padło jedno, krótkie acz bardzo treściwe słowo.

- Nie. - Było to chyba najbardziej zimne, i nie znoszące sprzeciwu "nie", jakie Revy kiedykolwiek usłyszała w swoim życiu. Gruby tylko zrobił wyłupiaste oczy by po chwili perfidny uśmieszek zniknął z jego gęby. W dodatku słowem się nie odezwał. Reszta kompanii też siedziała cicho jak makiem zasiał. W tym momencie stało się jasne kto rządzi tą bandą. Renfri zrobiła kilka kroków do przodu oddalając się nieznacznie od swoich przydupasów jednak dalej zachowując bezpieczną odległość. - Kim jesteś i co tutaj robisz? - spytała głośno i wyraźnie. Właśnie to miałem na myśli pisząc kilka linijek temu iż normalny człowiek zacząłby zadawać pytania. Co więcej, jej brązowe tęczówki wręcz wżynały się w czaszkę Revy domagając się odpowiedzi. Jedno było pewne. Ta dziewczyna nie znosiła sprzeciwu i lepiej jeśli nikt nie wyprowadzi jej z równowagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   28.05.16 1:43

Kobieta cierpiąca na aequalitas bilateral momentalnie wzdrygnęła się w myślach na widok mężczyzn. Na szczęście tylko w myślach, zdołała "założyć swą maskę" braku uczuć wszelakich i ukryć obrzydzenie tamtym "grubokościstym". Nie jeden taki zdołał się do niej wtedy dorwać, wspomnienia wręcz wołały o zemstę na tych szumowinach. Ciało odpowiedziało proste, stanowcze "nie". Z drugiej strony prawdopodobnie w tym momencie by żałowała, że nie może się schować gdzieś tak, jak Kylar. Żałowałaby gdyby miała świadomość o jego obecności. A jako że nie wiedziała, mogła obecnie czuć tylko jedno: obrzydzenie i chęć trzaśnięcia w pusty czerep. Na całe szczęście, ktoś ich uratował.
Była to druga kobieta cierpiąca na aequalitas bilateral, która stanęła twarzą w twarz z Revy. Patrzyła w jej oczy próbując przeszyć wzrokiem. I o tyle uspokoiła ją jej obecność, o tyle teraz ukazała spięcie. Musiała zachowywać się nieco bardziej naturalnie więc, jak tylko poczuła ten wzrok brązowych oczu na sobie, momentalnie zacisnęła usta.
- Mówiąc najprościej: poszukuję w chwili obecnej miejsca określanego przez wielu jako "żyła emocji"... a przynajmniej tak na nie mówią - odpowiedziała w momencie kiedy wyswobodziła się z emocjonalnej klatki rzuconej na siebie dla niepoznaki. - Z samej ciekawości chciałam się rozejrzeć, jednak chyba nie jestem w stanie jej znaleźć. Winnam podać swe imię? - zapytała po niedługim wywodzie na temat wymijającej prawdy dotyczącej dołączenia do Dragon's Howl. Teraz musiała pomyśleć na imieniem. Szybko, póki nie pytają. Sama zaproponowała, ale przecież nie będzie wymagane jeśli nie powie, że jest. Yv... Yver... Very... Nie, Yve będzie w porządku. A może jeszcze skorzystamy z nazwiska? Tak, miano mamy już wymyślone. Teraz tylko działać z użyciem tej maski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   30.05.16 12:13

"Och.. Cóż za urocza scenka." Przeleciało w myślach Kylara. A trzeba było przyznać że miał rację. Napalony warchlak, dwa tępaki, zimna chłopczyca, tajemnicza kobieta szukająca "żyły emocji" i siepacz świeżynka o którym inni nie wiedzą. Bardzo urocza scenka...
Tak czy siak. Kylar nie mógł za wiele zrobić w tej chwili. Gdyby mężczyźni rzucili się na dziewczynę od ogniska, siepacz mógłby zabić ich teoretyczną przywódczynie. Były w tym jednak dwa problemy. Pierwszy, po co? Nie było sensu tego robić. Mimo wszystko jedną z najważniejszych zasad siepacza jest zawsze posiadać plan jak zabić wszystkich w okolicy lub uciec. Tak więc po zabiciu kobiety, mógłby ruszyć na pomoc tej drugiej i wyrżnąć tępaków. Ale po co? To nie koniecznie ona mogła posiadać informacje mu potrzebne.
Drugi problem to taki że nie wiedział co potrafią zebrani w tym miejscu. Jeśli część z nich, czy też wszyscy, to magowie, to musiał zachować szczególną ostrożność. Co prawda nawet najpotężniejszego maga można zabić z ukrycia, ale nie oznacza to że dasz radę zabić grupę świeżaków. Zaskoczenie działa tylko raz, wie o tym każdy skrytobójca.
Tak więc jednym co mu pozostawało to siedzieć na dupie, a w zasadzie to kucać za drzewem i obserwować rozwój sytuacji. Taka praca, taki styl. Mało efektowny ale za to efektywny.


MM: 2400 - 300 = 2100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   11.06.16 0:39

Renfri świdrowała stojącą przed nią dziewczynę wzrokiem, prawie wbijając jej gałki oczne wgłąb czaszki. Revy przez kilka sekund mogła prawie dosłownie poczuć jakąś niewytłumaczalną siłę wokół swoich oczu. Udało się jej jednak zachować zimną krew, a przynajmniej spróbować przygrać nieco nierozgarniętą poszukiwaczkę. Lider bandy jednak pozostawała niewzruszona na słowa syrenki, tak samo zresztą jak trójka jej kolegów o bardzo wątpliwym statusie. W ich wypadku jednak Revy mogła spokojnie założyć iż nie oddzywają się ze strachu przed osobą swojej przywódczyni.

- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie - zaczęła, mrużąc jednocześnie oczy. - Mam Ci przypomnieć w jakiej sytuacji jesteś? Ostatni raz zapytam. Kim jesteś i co tutaj robisz. - Widać było iż brązowooka nie lubi owijać w bawełnę i także nie lubi gdy ktoś, próbuje lać niepotrzebną wodę. Sytuacja powoli stawała się dość nieprzyjemna dla Revy. Kylar natomiast siedział bezpieczny w swoim cieniu i oczekiwał na dogodny moment by uderzyć. Tylko w kogo? Czy pomoże nieznajomej dziewczynie w jej ewentualnej konfrontacji z grupą ludzi? Czy może wykończy ją zanim ktokolwiek z bandy zdąży zareagować zaskarbiając sobie tym samym ich szacunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   11.06.16 23:36

Nie odzywali się. I dobrze. Niech tak pozostanie, przynajmniej nie będą działali jej na nerwy. Uff. Postanowiła zachować kamienną twarz i założyć ręce. Naprawdę nie zrozumiała jej aluzji dotyczącej Dragon's Howl? No tak, wymyślony na poczekaniu slang nie zawsze pomaga. Chyba lepiej walić prosto z mostu, czyż nie? Gorzej, jeśli są to sługusi z Rady Magicznej... e tam, nie wyglądali na takich. Takich mięśniaków tam nie wpuszczają. Miała tyle razy okazję spotkać się z wojskami Rady ze względu na działania tak zwanej Red Mermaid, że już zdążyła się poznać na tych ludziach.
- Chyba nie powinnam korzystać z naleciałości ze swojego wychowania... czy jak to się nazywa - stwierdziła, jednocześnie odwracając głowę w drugą stronę i nieznacznie przymykając oczy. Musiała ułożyć coś w myślach żeby zająć się mówieniem.
- Neutralny Mag, Yve Rokkaku, najprościej ujmując zagubiłam trop ponoć znajdującej się tutaj gildii. Chyba każdy, kto jest obeznany w wydarzeniach ze świata wie, o jaką mi chodzi - odpowiedziała poważnie na pytanie, tym razem niczego nie wymijając. Spojrzała na nią tymi wpółprzymkniętymi oczyma, wzrokiem starała się skontrować ten atakujący. Jednocześnie usiłowała ukryć drobną niepewność rodzącą się w sercu. Dlaczego się rodziła? Wystarczy jedno nieodpowiednie słowo, jeden nieodpowiedni gest i jej już tutaj nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   13.06.16 19:24

Kylar jak to Kylar, dalej sobie siedział bezczynnie za drzewami. Chociaż bezczynnie to złe określenie, w końcu przysłuchiwał się i przyglądał działaniom grupki ludzi. To jakaś aktywność, prawda? Nie? Skoro tak to niech będzie że siedział bezczynnie. Tyle w tym temacie
"Wylałem z siebie już całkiem sporą ilość magii" Przeleciało przez jego głowę. "Powinienem dać radę wytrzymać jeszcze ze dwa razy dłużej ale może warto by teraz zrobić przerwę? Ech... ciężko stwierdzić. Lepiej nie ryzykować wykrycia."
Chłopak zaczął się intensywniej przyglądać mężczyzną i ich przywódczyni. Szukał jakiejś broni, czy to przy paski, na plecach, nogach czy pod pachą. W ten sposób chciał ustalić jak groźny może być każdy z nich. Uwzględniał że mogli to być magowie więc nie musieli mieć broni ale nigdy nic nie wiadomo. Co ważniejsze, ich liderka jeśli nie miała broni musiała być magiem. Jasne, można mówić że kobiety mogą być silne i tak dalej. Fakt jest faktem że z natury to mężczyzna jest silniejszy i sprawniejszy fizycznie. A tutaj, no cóż. powiedzmy że liderka nie wyglądała na taką co ścina drzewa rękami. Co innego jeśli chodziło o broń. Kobieta mogła przewyższyć mężczyznę w używaniu broni. Tym samym, przywódczyni grupy musiała mieć po swojej stronie broń z którą jest zabójcza, lub też magię...


MM: 2100 - 300 = 1800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   15.06.16 21:22

Kobieta nie odpowiedziała od razu. Revy mogła dojrzeć typowe drganie tęczówek towarzyszące ożywionej wymianie myśli jaka pewnie teraz działa się w jej głowie. Przez to także i jej wzrok stał się mniej agresywny. Dziwny ucisk znikł i długowłosa mogła odetchnąć przez moment z ulgą. Chwila ta jednak nie miała trwać wiecznie. Jej źrenice znów się zwężyły ogniskując cały wzrok na dziewczynie. Tym razem jednak nie było w nich tej niewytłumaczalnej siły wręcz wpychającej gałki oczne do czaszki. Tym razem był to wzrok drapieżnika. Zaciekawionej bestii, która dojrzała właśnie coś czego wcześniej nie widziała i właśnie zamierzała się tym czymś zabawić.


-No No. Trop zgubiłaś powiadasz. A po cóż Ci jest ta pewna gildia hm? Może po pieniądze? Słyszałam, że Rada sporą nagrodę wyznaczyła za wskazanie gdzie się ona znajduje. - Rzuciła oskarżycielskim tonem jednocześnie drwiąc sobie z Revy. - Jaki byłby inny powód? By się przyłączyć?! Myślisz, że znajdziesz sobie ich siedzibę i od tak wparujesz do gildii? - ostatnie dwa zdania wypowiedziała z nieskrywaną irytacją w głosie. W tym samym czasie trójka osiłków dalej siedziała cicho i tylko co jakiś czas patrzyli na to na siebie, to na kobiety. Kylar wcale nie musiał wysilać wzroku by dojrzeć ich uzbrojenie. Cała czwórka, włącznie z Renfri, miała miecze przy pasach. Kobieta krótsze, smukłe, bardziej elegantsze ostrze, przydupasy natomiast mieli zwykłe, standardowe bękarty. Grubas nawet nie pofatygował się o jakąś porządną pochwę i goła głownia muskała go w lewe udo. Stern zdołał też zauważyć ukryty sztylet ukryty w bucie na wysokości prawej łydki u Renfri. Więcej uzbrojenia nie udało mu się dojrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   17.06.16 12:03

Co za sucz. Totalna sucz. Drażniła ją coraz to bardziej i bardziej - postawą, zachowaniem, sposobem mówienia i tym, jak traktuje w tym momencie Revy. Warknęła wściekle na Renfri, łypnęła na nią aby zaraz skierować wzrok na tych dryblasów na nią. Dało się, mimo jej największych starań, zauważyć wyraźnie jej wkurzenie. Stąpała po coraz bardziej grząskim gruncie.
- A, no tak, przecież mistrz sam wychodzi z gildii narażając się na łowców głów i werbuje członków gildii - zironizowała ostatnią jej wypowiedź. - Rozumiem, że mam teraz czekać na dobry los aż ktoś do mnie przyjdzie i powie: "chcemy cię w szeregach smoków", tak? - rzuciła po niedługiej chwili.
Stanęła bokiem do nich aby zaraz powstrzymać się od westchnięcia. Chociaż normalnie i delikatnie oddychała, powstrzymała swoje ciało przed wyrzuceniem z siebie większego kłębu powietrza. Już sobie próbowała wyobrazić jak przychodzi do niej cały ten Ashavan i zaprasza ją do gildii. Dobre żarty. Raczej nie po to ukrywają swoją bazę żeby teraz bawić się w łażenie i werbowanie jako mistrz gildii czy jakiś zastępca. Poza tym, mistrz gildii raczej nie ma czasu na łażenie po wszystkich tych miejscach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   20.06.16 15:29

"Mięśniaki z prostymi mieczami, nic szczególnego. Przywódczyni z nieco bardziej delikatnym ostrzem i sztyletem ukrytym w bucie... huh... jednak jest w niej coś kobiecego."
Chłopak zaśmiał się w duszy na słowa dziewczyny o mistrzu gildii szukającym członków po okolicy. Miała w tym rację, czekanie aż ktoś się pojawi by cię przyjąć to strata czasu. Prędzej kwiatki zaczną rosnąć w głąb ziemi.
Na marginesie, Kylar już wiedział gdzie się znajduje. Dużo węży, jakaś rzeka, podejrzane typy i gildia. To musiała być Wężowa rzeka, a gildia o której mowa to Dragon's Howl. "Mistrz zaplanował nawet to, nieźle. Wypuścił mnie tutaj bo wiedział że znajdę te gildie, a jako zabójca swoje miejsce mogę odnaleźć tylko w takiej gildii. Mógłbym działać jako neutralny mag ale jednak gildia zapewnia lepsze dojście do kontraktów i w razie gdyby klient nie chciał zapłacić... wspomoże przy wyegzekwowaniu odpowiedniej sumy."


MM: 1800 - 300 = 1500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   21.06.16 21:45

Renfri była z siebie zadowolona. Błysk w jej oku, który pojawił się po wyraźnym geście irytacji ze strony Revy, był na to najlepszym dowodem. Zresztą jeśli ktokolwiek miałby wątpliwości co do jej aktualnych odczuć to uniesione kąciki jej ust rozwiewały je bezapelacyjnie. Kobieta tak naprawdę nic sobie nie robiła ze zmiany zachowania syrenki. Wręcz przeciwnie, łącząc swoją mimikę twarzy z poruszaniem się reszty ciała nawet zaczęła ją niewerbalnie prowokować. Na zaczepki członkini Mermaid Heel nawet nie zareagowała. Odwróciła się tylko na pięcie i wolnym krokiem poczęła wracać do swoich kompanów.

- Ergart. - Jedno słowo. Imię, a może komenda, wystarczyło by najgrubszy z gangu ruszył z impetem na naszą deskę wyjmując w locie miecz i robiąc zamach do uderzenia. Skąd ta nagła agresja? Czyżby dziewczyna zalazła aż tak kobiecie za skórę by ta posyłała na niego jednego ze swoich zbirów? Revy nie miała teraz czasu się zastanawiać gdyż ostrze półtoraręczniaka dzierżonego przez grubasa zbliżało się do niech nieuchronnie. Tak właściwie to jak ten koleś mógł być taki szybki? Scooby chrupki czy jak? To by zdradzało też powód jego tuszy. Syrenka stała bokiem i nie mogła w pierwszej chwili tego dojrzeć jednak Kylar obserwując wszystko dokładnie zauważył przez ułamek sekundy dziwne zawirowania powietrza pod nogami agresora, które z pewnością nie były spowodowane przyczynami naturalnymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   24.06.16 13:45

Przez moment zastanawiała się, czy to nie jest po prostu jakiś sprawdzian od siedmiu boleści, jednak wyglądało to na poważną walkę. Wściekła się jeszcze bardziej. Im bliżej Revy znajdował się osiłek, tym bardziej mógł wyczuć tę przeklętą aurę i żądzę mordu wcześniej stłumioną. Ona zaś nie czekała bezczynnie.
Po pierwsze użyła dwóch zaklęć: Regeneracji oraz Przeskoku. Przeskok stara się umieścić w obszarze 7 metrów, w miarę bezpiecznym miejscu niedaleko krzaków. Pod jej stopami pojawiła się czerwono-czarna smuga. Kiedy chodzi o regenerację zaś, tę wolała włączyć na wszelki wypadek bo potem może mieć z tym problem. Po tym zaś korzysta z I Stopnia Aspektu Małpojaszczurki, przez co część jej ciała pokryła się zieloną łuską (niewidoczną pod ubraniami), a na dłoniach pojawiają się ostre pazury.
Warknęła wściekle, co niemal natychmiast zapoczątkowało salwę jej ataków, albo raczej jeden atak. Zamiast uskoczyć przed cięciem, wyczekuje ostatniej chwili (zostawiając sobie furtkę 1-2 sekund na unik) i się pod nim uchyla żeby zaraz wykonać trzy cięcia pazurami po klatce piersiowej lub - jeśli ta jest osłonięta czymś twardym pokroju zbroi - miejsca, gdzie obrażenia będą najdotkliwsze. Jeśli to się uda, uskakuje w górę żeby wylądować na jego ramieniu, chociaż lądowaniem tego nazwać się nie da. Odbija się od niego z całej swojej siły i dzięki temu uzyskuje pęd pozwalający jej na szybkie przemieszczenie się do bezpiecznego miejsca. Ląduje z gracją i wtedy dopiero zabiera głos:
- Rozumiem, że to miał być jakiś test? - pyta z niezwykłą zniewagą w głosie.

12350 - 900 - 500 - 150 = 10800
5PR - 2 + 2 - 5 + 2 = 2PR
(bazowe PR - Przeskok + Regeneracja - Małpojaszczurka I stopień + pasywne przywracanie)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   29.06.16 14:27

W końcu zaczęło się coś dziać, więc Kylar ruszył w stronę krawędzi cienia. Uważał przy tym bardzo by nie nadepnąć na jakąś suchą gałązkę czy inny syf, a także by nie wyjść z cienia. Spalenie swojej kryjówki nie byłoby za dobre dla siepacza.
W trakcie tych zaledwie kilku sekund chłopak wszystko dokładnie przemyślał. Co zrobi, jak to zrobi, jakie może mieć z tym problemy. Tak więc co zrobi? Pomoże dziewczynie. Czemu? Bo jeśli wyrżnie część z tych bandytów może uda mu się wyciągnąć z ostatniego z nich gdzie jest gildia Dragon's Howl. A sama dziewczyna? Nic nie wiedziała ale pewniej się czuł "sprzymierzając się" z nią. Grupa bandziorów raczej nie zdradzi ci ważnych dla ciebie informacji jeśli po prostu zabijesz ich przeciwniczkę nad którą mają przewagę.
Pozostała kwestia celu ataku. Z jednej strony warto by było z zaskoczenia usunąć przywódczynię grupy bo wydaje się najsilniejsza i mogą być z nią problemy w otwartej walce. Z drugiej, to ona może mieć ważne informację, a reszta bandy może nie wiedzieć nic. Dodatkowo, mogła mieć świetny, wręcz niewyobrażalny refleks pozwalający obronić się przed atakiem z zaskoczenia. Refleks tak niesamowity jakby jakaś wyższa siła ją chroniła bo jest dla niej ważną postacią. Jednak te kwestie też przemyślał...
Kiedy tylko chłopak znalazł się na krawędzi cienia, przybrał pozycję pozwalającą na szybki skok w przód. Oparł się na rękach, przygiął nogi i zaparł się nimi mocno na ziemi po czym rzucił się w przód wysuwając w locie ukryte ostrza z karawaszy. Prawe ostrze miało wbić się z impetem z szyję jednego ze zbirów. Kylar znał się na anatomii więc ustalenie gdzie mniej więcej jest tętnica nie było dla niego zbyt wielkim problemem, a to właśnie w nią celował. Drugie ostrze próbował wpakować w lewe ramię przywódczyni. Chciał nim uszkodzić nerwy i tętnice by uniemożliwić jej walkę tą ręką w razie czego. Mogła być oburęczna, uwzględniając jej dodatkowy sztylet w bucie, więc warto było unieruchomić przynajmniej jedną z rąk. Wolałby prawą ale no cóż, był w takiej, a nie innej pozycji więc musiał pokusić się na lewą...
Tak czy siak, zaraz po ataku próbował odskoczyć saltem do tyłu, wykorzystując udo dziewczyny i, możliwe, zwłoki zbira do tego.


MM: 1500 - 300 = 1200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   08.07.16 16:33

Revy dokonała przemiany w samą porę. Gdyby pozostała w swojej ludzkiej formie pewnie nie była by w stanie tak dobrze uniknąć miecza Ergarta. Jak się jednak okazało, grubas nie był takim byle chłystkiem na jakiego wpierw wyglądał. Podopieczny Renfri był nad wyraz szybki jak na swoją tuszę i zdołał uniknąć sekwencji trzech ciosów jakie dziewczyna zamierzała wyprowadzić tuż po ataku. Mało tego, podczas robienia uników zdążył nawet zrobić obrót i ciąć poziomo na wysokości pasa dziewczyny. Syrenka była jednak na taki obrót sprawy przygotowana. Już wcześniej zamierzała wyskoczyć i odbić się od przeciwnika. Ten, chyba nie walczył nigdy z podobnym oponentem, gdyż wyraźnie manewr ten go zaskoczył i gdyby nie to, że Revy chciała się tylko odbić to mogła by wygrać ten pojedynek nawet w tamtej chwili.  

Po wylądowaniu dziewczyna mogła zobaczyć jak za zbirami, z cienia, wyłania się Kylar. Jego ciemna postać pomknęła wprost na rzezimieszków i stojącą obok nich Renfri. Ten którego za cel upatrzył sobie Stern nie miał żadnych szans. Ostrze wbiło się w ciało mężczyzny niemal bezszelestnie, a skóra prawie natychmiast ustąpiła pod jego naporem. Gorzej jednak miały się potoczyć wypadki jeśli chodzi o Renfri. Gdy tylko metalowa klinga zbliżyła się na odległość grubości palca do ciała dziewczyny młodzieniec mógł poczuć nagły podmuch wiatru i ostre szarpnięcie całej prawej dłoni. Podmuch był na tyle silny, że odrzucił go na metr z hakiem do tyłu. Ugodzony mężczyzna natychmiast złapał się za swoją rozharataną szyję jednak rozcięcia jakie powstały przy odtrąceniu cienistego maga nie mogły zostać tak łatwo zatamowane. Nie minęło kilkanaście sekund jak jedyne co mógł zrobić to tylko upaść i zacząć się topić w kałuży własnej krwi. Gdyby Kylar spojrzał się na swoją prawą dłoń mógłby ujrzeć porozrywany rękaw na przedramieniu i kilkanaście małych nacięć na karwaszu. Ocalały zbir widząc to wszystko natychmiast chwycił za broń i stanął w bojowej pozycji między Kylarem a Renfri. Sama kobieta nie obdarzyła jednak młodego maga nawet swoim spojrzeniem. Patrzyła się nadal w kierunku Revy i walczącego z nią Ergarta, wymownie przy tym szczerząc się do dziewczyny.

- Zastanawiałam się kiedy stamtąd wypełzniesz. Myślisz, że skoro cię nie widać to jesteś nie do wykrycia? - zwróciła się z nieskrywaną pogardą w głosie. Odwróciła nawet nieco głowę, nie do końca, jednak na tyle by kątem oka spiorunować go spojrzeniem. Potem jednak znów przekręciła się w stronę Revy - Coś pułapka wam nie wyszła. Ile to teraz dają za głowę takich wolnych ludzi jak my? 5000? 10000 klejnotów? Warto było zastawiać te sidła? Nie. Nie odpowiadaj. Zachowaj to na czas gdy będziesz mnie błagać o litość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   08.07.16 21:06

Wolała nie ryzykować tym, że w ciągu dalszej walki stałaby się jej krzywda lub straciłaby skupienie, co przełożyłoby się na dezaktywację Shutsugen. Owszem, czasami przy braku skupienia zdarzało jej się odwołać przemianę. Poza tym, co by powiedziała Renfri jakby zabiła jej towarzysza czy tam po prostu ochroniarza? Wolała zadbać o swój tyłek i nie narażać się na gniew tej... suczy.

Wszystko jednak zostało nagle zniszczone. Atak na jej rozmówczynię oraz zabójstwo tego drugiego osiłka sprawiło, że coś w niej się nabuzowało. Czyżby właśnie przez niego miała stracić szansę na dołączenie do tej gildii? Nawet nie spodziewała się, że ktoś tu w ogóle jest poza nią! Od kiedy on tu siedział, co?! Zacisnęła zęby, co przez moment dało się zauważyć, próbowała się jakoś uspokoić.
- Rozumiem, że nawet, jeśli nie mam pojęcia o żadnych planach to i tak nie mam prawa głosu, co? - zapytała dość lekceważąco, musiała jednak pilnować jakie słowa w tym momencie dobiera. Najgorszym co mogła zrobić to po prostu pokazanie jej swojej słabości czy zdenerwowania. Z jednej strony mogła stwierdzić że jest wściekła bo plan się nie udał, z drugiej zaś mogła wyczuć prawdziwą wersję wydarzeń, to znaczy tę gdzie jest wkurzona bo ktoś jej się wpartolił.
- Nie mam żadnego zysku w tym, że cię zabiję. Nawet nie mam pojęcia, kim jest ten gość - próbowała ukryć swoje zdenerwowanie acz nie dało się zrobić tego w tym słowotoku. - Poza tym, gdyby mnie zarobek interesował, już bym twojego kompana zabiła - dodała z zabójczą wręcz powagą. - Te, gruby! Zadrapałam cię chociaż gdziekolwiek? - rzuciła jeszcze w stronę tamtego.
Na wszelki wypadek nie anulowała przemiany. Wolała tego nie ryzykować w tym momencie, kiedy kobieta może równie dobrze stwierdzić, że wypadałoby ją skasować.

10800 - 500 - 10300
2PR + 5PR = 7PR
Regeneracja 2/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   12.07.16 17:41

No cóż, plan Kylara wypalił... prawie. Jeden z osiłków padł w kałuży swojej krwi, tak jak miało być. Gorzej jednak poszło z przywódczynią grupy. Nie tylko zablokowała jego atak ale i jednocześnie zaatakowała, o ile tak to można nazwać. Chłopak tylko zerknął na swoją prawą rękę, robiąc szybkiego fikołka do tyłu i wstając. Po co fikołek? By powiększyć przestrzeń między sobą, a wrogiem, proste. Tak czy siak, cieszył się że jednak wziął ukryte ostrza, a nie po prostu sztylety. W tej chwili, uwzględniając siłę z jaką został odrzucony, stracił by broń, a także poważnie by oberwał w swoją rękę. Może nawet nie mógłby jej używać w trakcie walki.
"Jakim cudem o mnie wiedziała..? Wyciszyłem magię więc sensor nie powinien dać rady mnie wyryć chyba że jest bardzo potężny. Nikłe są na to szanse. Dalsze opcje. Uderzyła mnie wiatrem, tak przynajmniej mi się wydaje. Niewielkie nacięcia i podmuch, typowe dla magii wiatru. Tak bardzo typowe że aż nudne. Mniejsza... Mając w rękawie magię wiatru mogła wyczuć drgania powietrza w trakcie jego ruchu, a teraz zgrywa koksa który wiedział od początku. Mogła też wiedzieć od początku czując jego oddech ale tak czuła magia wiatru nie mogła być zbyt silna w ofensywie, prawda? Czyżby dlatego miała jeszcze przy sobie miecz i sztylet?"
Kylar nie powiedział ani słowa, obserwował tylko sytuacje. Uśmiechnął się jednak pod maską do samego siebie. Mógł się rzucić od razu na przywódczynię i nie osiągnąć w ten sposób nic, a tak chociaż sprzątnął jednego patałacha. Zostało ich jeszcze dwóch. Jeden pomiędzy nim, a Renfri, drugi walczący z szukającą gildii dziewczyną.
Jego ciało było przygotowane do obrony i kontry. Stał lekko przekręcony prawym bokiem względem swojego przeciwnika. Prawą rękę trzymał przed sobą, ostrzem lekko do dołu. W razie ataku chciał zbić miecz przeciwnika przy jego użyciu i drugim ostrzem rozpłatać mu wewnętrzną stronę lewego uda. Tam znajdowała się tętnica udowa i to właśnie w nią celował. Choć celowaniem ciężko to nazwać, jest ona na tyle głęboko że nie da rady jej namierzyć oczami, musisz znać anatomię człowieka i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   

Powrót do góry Go down
 
Zatopiony kościół
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zatopiony okręt
» Zatopiony kościół

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie