IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zatopiony kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Zatopiony kościół   07.11.14 17:01

First topic message reminder :

Dawniej miejsce kultu świętych, w którym gromadziły się całe rodziny z pobliskich wsi. Teraz jest zatopiony na dnie rzeki, a wszystko przez to, że poprzez działania magów ziemi koryto rzeki zostało zawalone. To sprawiło, że woda zmieniła kierunek i zalała świątynie. Znad tafli wystaje już tylko mocno zniszczona przez prąd, dzwonnica razem ze dzwonem, który jakimś cudem się jeszcze nie urwał.
Ludzie mówią że w nocy słychać dziwne krzyki dobiegające jakby z głębi. Czasem też ponoć widać niebieskie światła spod powierzchni wody. Nie wiadomo czy to tylko wymysły, ale w każdej opowieści jest ziarnko prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   17.07.16 22:05

Kobieta nie odpowiedziała. Stała tylko wpatrując się w Revy swoim przebijającym wzrokiem, który tym razem gdyby mógł być memem z pewnością zamieniłby się w "are you fucking kidding me?". Renfri wyraźnie dawała znać iż nie wierzy i nie zamierza uwierzyć w żadne wytłumaczenia syrenki ani Kylara, chociaż jak widać dla niego milczenie było złotem. Zrobiła kilka kroków w bok, dając dużym chłopcom więcej miejsca na załatwienie swoich spraw po czym podniosła obie ręce  kierując je w swoich towarzyszy. Dłonie natychmiast zaświeciły błękitnym światłem i po chwili obu przeciwników otoczyła aura tego samego koloru.

- Teraz się z tobą rozprawię, wredna suko! - Zasyczał grubas natychmiast doskakując do Revy, która ze zdziwieniem musiała stwierdzić iż pomimo swoich gabarytów jest on znacznie szybszy niż poprzednio. Czar wzmacniający? Na to wskazywało nagłe przyśpieszenie otyłego osiłka, który tym razem ciał poziomo na wysokości pasa. Następnie zwinnym ruchem, wręcz wydawałoby się nie do osiągnięcia dla kogoś z jego tuszą, wykorzystał impet poprzedniego manewru by obrócić miecz w dłoni i wykonać pionowe cięcie. Sztuczkę tą powtórzył kilka następnych razy dodając do swojego repertuaru zwinne odskoki i piruety za każdym razem starając się uderzyć pod najbardziej niespodziewanym kątem.

Łatwo nie miał także nas skryty przyjaciel. Jego przeciwnik, łysy chuderlak może i nie posiadał tak dużego oręża jak jego kolega jednak potrafił nadrobić to techniką walki. Nie złożył się jak zwyczajny zabijaka do szaleńczego ataku. Wręcz przeciwnie. Trzymając mniejszy miecz w swojej prawej dłoni ułożył się w klasycznej pozycji szermierczej, czyli lekko bokiem do przeciwnika z wysuniętą prawą nogą. Gdy tylko czar Renfri zaczął działać ten ruszył chcąc dźgnąć Kylara w klatkę piersiową. Następnie wykonuje serię z pozoru lekkich jednak strasznie trudnych technicznie do sparowania cięć połączonych z pchnięciami. Stern znał się na anatomii, po chwili zdał sobie więc sprawę iż przeciwnik każde uderzenie wymierza w pewną wrażliwą część ciała. Tutaj serce, tam tętnica, każda nieudana obrona mogła zakończyć się śmiercią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   18.07.16 22:35

- Wracaj do piekła, kurwo wściekła...
I kto to mówi. Chociaż Renfri się ostro wkurzyła, to Revy chyba powinna otrzymać miano największej nerwuski w całym Fiore. Bo ją wystarczy dotknąć. Tak, jak teraz. Widziała jak gość na nią szarżuje, momentalnie wykonuje unik w bok. Stara się dostać jak najbliżej Renfri, a przynajmniej żeby trafić tak, by mieć ją w okręgu pięciu metrów wokół siebie. Kiedy wejdzie w obszar, korzysta z Przeskoku w celu ustalenia pozycji przeniesienia. Niewielki dymek powinien być za Renfri. Wtedy też skupia się na swoim prawdziwym przeciwniku, nie może przecież cały czas unikać jego ataków. Z pomocą dwóch pierwszych stopni Aspektu Askala zwiększa swoją siłę, a także wytwarza kilka wartych zauważenia dodatków: spora, lisia kita w kolorze blond, ostre pazury, kły, stojące lisie uszy oraz dwa ostrza wystające z ramion (Żeby trochę opisać wygląd wymienionych elementów - dla Kylara). Poza tym jeszcze, przez ubranie widać było jak zwiększyła się jej masa mięśniowa.

Ale po co mieć zgrabną talię jak można być czołgiem-Revy?
Zaraz po tym jest zmuszona do tego, aby zaatakować. Stara się wypatrzyć moment, w którym zauważy moment nieuwagi. Nie może ryzykować przy prędkości, jaką osiąga. Przecież może wpaść na ostrze. Musiała wypatrzyć odpowiedni punkt do ataku. Kiedy już taki widzi, wtedy wybija się nogą z miejsca aby jednocześnie nadać sobie ruch obrotowy. Korzysta zarówno z ostrzy jakie ma z aspektu, jak i z pazurów. Stara się dokonać jak największych obrażeń na jego brzuchu, na rękach, najlepiej żeby również zranić go w nogę. Jeśli to nie wystarczy, opiera się na rękach, stara się odzyskać równowagę lub wykorzystać rozpęd do wybicia się w górę. Wtedy też albo gryzie, albo rozdziera mu kark.
Jeśli cokolwiek jej nie wyjdzie, stara się wykonywać uniki do czasu gdyby udało jej się znaleźć furtkę do ataku. Wolała jednak nie wygaszać jeszcze Aspektu Małpojaszczurki, zostawiła sobie zbroję. Nie mogła się narażać. Zawsze warto mieszać...

10300 - 500 - 200 (x * 100MM) - 2*150 = 9300 (?)
7PR + 2 - 2 - 2*5= -7PR
(x - ilość metrów, patrz: KM)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   19.07.16 15:05

"Są szybsi... kolejny efekt magii wiatru? To już przynajmniej drugie zaklęcie."
Kylar nie miał za bardzo wyboru jak i czasu, ze względu na szybkość przeciwnika, jak tylko spróbować zbić pierwszy atak. Był on pchnięciem więc powstrzymanie go w ten sposób nie powinno być problemem, wystarczyło uderzyć prawym ostrzem od wewnętrznej strony do zewnątrz by wykorzystać siłę natarcia płotki i wyprowadzić ją z równowagi. Jeśli się to udało to tak jak planował, próbował ciąć lewym ostrzem wewnętrzną stronę uda. Jeśli nie, starał się unikać cięć i pchnięć przeciwnika czekając na otwarcie.
"Nie ma sensu próbować zwiększyć dystans, jest teraz szybszy więc i tak mnie dopadnie. Skoro to odpada to pozostaje tylko jedno." Jak tylko zauważył otwarcie w atakach wroga, po prostu wepchnął się na niego próbując złapać jego dłoń w której dzierżył miecz swoją własną, a masą swojego ciała wywrócić go na ziemie. Oczywistym było że pewnie by poleciał na nią razem z nim, ale byłby u góry. Dlaczego miałby to zrobić? Jeśli dwa ciała się ze sobą stykają, to powodzenia w użyciu miecza. Nawet jeśli jest on krótki to na małej przestrzeni nie miał prawa zdziałać za wiele. Co innego ukryte ostrza długości sztyletu...
Ostatnią rzeczą której spróbował Kylar było wciśnięcie prawego ostrza w bok bandyty. Z tej odległości nie mógł za bardzo celować więc po prostu próbował wpakować ostrze w jamę brzuszną i pokręcić nim trochę na boki by dokonać jak największych uszkodzeń...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   20.07.16 21:54

Najlepszą obroną jest atak. Zgodnie z tą maksymą Revy postanowiła uciąć łeb węża którym była grupka zbirów i skupić się na samej Renfri. Zadanie to jednak było tak samo trudne jak było ambitne. Albowiem niezwykle ciężko jest określić dokładną pozycję i zbliżyć się do konkretnej osoby gdy inna próbuje przeciąć cię w pół mieczem. Tak, Revy najwyraźniej nie doceniła szybkości swojego przeciwnika. I tak jak pierwszego cięcia z trudem ale jednak udało jej się uniknąć tak z kolejnymi był coraz większy problem. Grubas był po prostu zbyt szybki. Wywijał mieczem na prawo i lewo niczym Geralt siekający grupę nekkerów na Ard Skellig. Pomimo iż syrenka uskoczyła w bok gdy on chciał wykonać cięcie z góry, jakimś cudem zdążył się obrócić na pięcie i ostrze podążyło dokładne w to miejsce w którym stała obecnie dziewczyna. Szczęśliwie jednak udało się jej w ostatniej chwili zrobić kolejne przejście uciekając spod miecza tylko z płytką raną na lewym barku i straconym małym kępkiem włosów. Swoją drogą ciekawe co zaboli ją bardziej, rana czy niesymetryczna fryzura?

Po przejściu w aspekt askala sytuacja uległa znacznej poprawie. Teraz miała dostateczną szybkość by w porę zareagować na ataki i nawet wyprowadzić kontrę. Przeciwnik jednak wiedział co to obrona, na huraganowy atak ze strony dziewczyny odpowiedział profesjonalnym blokiem wykorzystując swoje ostrze. Prawie każde cięcie dziewczyny zostało zablokowane. Jedynie kilka zadrapań na przedramieniach osobnika świadczyło o większym sukcesie ataków pazurami. Tam gdzie miecz nie pomagał Ergart po prostu ratował się nad wyraz zwinnymi unikami.

Plan Kylara był bardzo dobrze przemyślany. Wytrącić przeciwnika z równowagi, skrócić dystans i posłać go na ziemie doprowadzając do korzystnej dla swojego stylu walki krótszymi ostrzami sytuacji. Lecz także i tutaj jego przeciwnik nie był żółtodziobem i wiedział jak się zachować w podobnych sytuacjach. Gdy chłopak wybił do zewnątrz jego pchnięcie, ten po prostu podążył za swym ostrzem nie tracąc impetu i wyprowadzając kolejne ciosy, tym razem z boku. Zdążył jednak ich wyprowadzić tylko kilka gdyż już po kilku chwilach oboje leżeli na ziemi. Będąc pewnie już w podobnych sytuacjach przeciwnik Sterna instynktownie złożył dłonie dla klatce piersiowej i gdy tylko skrytobójca złożył się do ataku, ten zablokował mu ramiona rozpychając je swoimi. Po tym nastąpił szybki cios głową i udana próba zrzucenia Kylara z siebie. Plan dobry, wykonanie nieco gorsze, a może po prostu przeciwnik zbyt mocny?

Sytuacja:

Revy: Powierzchowna rana cięta zaczynająca się na lewym barku i ciągnąca się do początku lewej piersi. Jako iż została zadana podczas uniku głębsza jest na początku i płytsza na końcu. Nie jest też prosta, wygląda jakby chciała się "schować" pod pachą. Końcówka regeneracji zatamowała krwawienie ale nie wyleczyła do końca. Stoisz z przeciwnikiem 1,5m od siebie. Za tobą stoi Renfri; odległość 7-8m

9500MM
-1PR

Kylar: Obaj leżycie na plecach obok siebie. Przeciwnika masz po swojej lewej stronie. Dostałeś cios z "dyńki" w nos. Na szczęście nie jest on złamany lecz aktualnie czujesz jakby był.

1200MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   26.07.16 13:24

A niech to. Jeszcze przeżyje zniszczenie włosów - z resztą to tylko forma zastępcza, nie przywiązuje do niej zbyt wielkiej dbałości - ale zranienie ciała? Niech to! Jeszcze rozcięła jej ubranie! Dobra, to drugie to pikuś. Ale ciało! Zaczęła warczeć niczym wilk przy każdym kolejnym uniku. Musiała dać sobie spokój z atakowaniem Renfri, musi się skupić na swoim oponencie bo był szybszy od niej. Pokryła się na ramionach i na głowie czarną, płytkową powłoką o sporej wytrzymałości (Black Shard). Stara się przeskoczyć po raz kolejny z nogi na nogę, wyczekuje ataku mieczem. Stara się przed nim obronić i go zepchnąć skrzyżowanymi rękoma. Albo ten sposób, albo wykorzystanie momentu odsłonięcia (lub po prostu każdej szansy na zbliżenie się do głowy albo coś takiego) do aktywacji Harvesta, czyli wydarciu się swojemu przeciwnikowi prosto w twarz. Po tym wykonuje salto w tył, wyzwalając pierwszą falę, po odbiciu się rękoma od ziemi wyzwala kolejną, obie mają trafić prosto w niego. Jeśli będzie oszołomiony lub trafi go, odsłaniając czułe punkty, wtedy naciera i ma zamiar poderżnąć mu gardło. Jeśli nie - kontynuuje uniki i szukania okazji do ataku.

9300MM - 300 - 400 - 2*200 = 8200MM
(-1PR) - 4PR - 4PR - 2*2PR = -13PR (nadmierna agresja, problemy z odróżnianiem przeciwników)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   29.07.16 21:13

No cóż... Szło dobrze, prawie... Kylar skończył z rozwalonym nosem, a tak przynajmniej ten go bolał by mógł myśleć że jest złamany. Za to jego przeciwnik wyszedł z tego krótkiego fragmentu potyczki bez żadnych obrażeń. No może jakieś otarcia... taa.. zabójcze otarcia...
Tak czy siak, plan nie wypalił. Nie dlatego że Kylar coś źle wykonał. Po prostu jego przeciwnik okazał się lepszy niż on i tyle. Udało mu się odpowiedzieć na jego działania tak jak powinien i dlatego wyszedł bez szwanku. Na pewno pomogła w tym ta zwiększona prędkość ale co poradzisz.
No dobra, czas na plan B. Leżą obok siebie jak para gejów po ostrym... nie ważne. Leżą obok siebie, tyle. Kylar odchylił się nieco na prawo by następnie rzucić się na lewo i wykorzystać siłę rozpędu w ten sposób uzyskaną do ataku. Próbował wbić prawe ukryte ostrze prosto w serce przeciwnika. To by szybko zakończyło sprawę ale nie o to chodziło w tym ataku bo obstawiał że on się nie uda. Tak na prawdę próbował tylko skupić uwagę na tym dźgnięciu by wpakować kolano prawej nogi w krocze bandyty. Mało honorowe? Nieuczciwe? Okrutne? Może, ale w chwili w której możesz zginąć ważne jest by wykorzystać każdy sposób. A co do honoru, to po co to komu? Tylko przeszkadza.
Jeśli tylko chłopak trafił w czułe miejsce swojego przeciwnika, zaraz spróbował wbić lewe ukryte ostrze w jego szyje i pomalować ziemię szkarłatem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 59
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   09.08.16 21:42

Ergart nic nie robił sobie z iście zwierzęcych warknięć swojej przeciwniczki. Wręcz przeciwnie, po którymś ataku wyraźnie zaczęło go to bawić, uśmiech nie schodził mu nawet wtedy gdy Revy aktywowała zaklęcie zwiększające wytrzymałość swojego aspektu Askala. Lubił walczyć, to dało się zauważyć. Revy pewnie wolałaby nie zastanawiać się ile dziewczyn było wcześniej w takiej sytuacji jak ona. Ona jednak była inna. Miała magię, miała swoje dusze, a przede wszystkim miała swój gniew którego nie zawaha się wykorzystać.

Kolejny atak grubego napotkał skrzyżowane dłonie dziewczyny, które natychmiast zaczęły spychać go na jej prawą stronę. Wróg jednak nawet w najmniejszym stopniu nie strofowany poszedł za swym ostrzem, zrobił obrót przez lewe ramię i wyprowadził potężne, pionowe uderzenie z góry na dół. Dwuręczny miecz wbił się z impetem w miejsce w którym jeszcze chwilę temu stała dziewczyna wdzięczna swojej magii za ponadprzeciętny refleks jaki mogła dzięki niej uzyskać. Mała chmurka piachu podniesionego przez uderzenie zatańczyła na ostrzu, które teraz było wolno podnoszone przez mężczyznę. Zbyt wolno. Te sekundy bądź nawet ułamki sekund były tym na co czekała Revy. Zwierzęczy instynkt coraz bardziej dochodzący do głosu w jej umyśle mówił, wręcz krzyczał, że to jest ten moment! Atakuj! Ciało poruszyło się same, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ścięgna i mięśnie wpierw się skurczyły by później wyprężyć się do granic możliwości, a wszystko to w czasie krótszym niż mrugnięcie oka. Dziewczyna parła do przodu, w kierunku swojego oponenta za cel obierając sobie jego twarz. Ten widząc atak odruchowo zasłonił się już wydartym matce ziemi mieczem, jednak syrenka nie musiała podejść blisko, a stalowe ostrze nie umiało ochronić go przed wściekłym rykiem czarnowłosej.

Ergart zatoczył się w niemym przerażeniu robiąc kilka kroków w tył. Próbował złapać równowagę no nieoczekiwanym ataku. Chytry uśmiech ustąpił dziwnemu grymasowi strachu. Nie zdążył nawet wyprostować się gdy trafiła go pierwsza fala. Oszołomiony i poraniony zdążył się jednak zerwać przy drugiej. Podniósł wysoko miecz, który zajaśniał łagodnym, błękitnym światłem po czym dosłownie przeciął atak ku niemu skierowany. Nie wyszedł jednak z tego bez szwanku, prócz obrażeń ramion i klatki piersiowej mocno dyszał. Był wyraźnie zmęczony.


Kylar nie miał zamiaru czekać aż zostanie zaatakowany, ponownie zadziałała tutaj maksyma "najlepszą obroną jest atak" i skrytobójca szybko zwiększył swoją energię potencjalną wychyleniem w przeciwnym kierunku gdzie chciał się udać. Naparł na przeciwnika który już szukał po ziemi swojego miecza. Pewnie myślał, że Stern nie podniesie się tak szybko po jego ciosie "z dyńki". Błąd, kardynalny błąd. Ostrza w prawej dłoni zatrzymał, ledwie, wykorzystując obie dłonie. Chwilę później zgiął się w przeraźliwym spaźmie spowodowanym kopnięciem w klejnoty rodowe. To wystarczyło czarnowłosemu do wykonania trzeciego, właściwego uderzenia. Przeciwnik to wyczuł i odsunął głowę wraz z szyją spod ostrza Sterna. Jednak jak daleko można wygiąć szyję leżąc na plecach i wijąc się z bólu spowodowanego kopnięciem w jądra? Odpowiedź brzmi niedostatecznie daleko. Metal trącił bokiem szyję przeciwnika gładko odsłaniając różowe mięsko, które po chwili zaczęło zapełniać się krwią z licznych poprzecinanych naczyń krwionośnych. Rana była dla mężczyzny niczym sole trzeźwiące dla omdlałego. Odturlał się od Sterna i zerwał na równe nogi w mgnieniu oka. Instynktownie próbując dłonią zatamować krwawienie zaczął się rozglądać za swoim mieczem którego stracił we wcześniejszej szamotaninie. Długo zresztą szukać go nie musiał, leżał on bowiem jakieś półtora metra od niego po jego lewej stronie. Gdy znalazł swój oręż mężczyzna spojrzał się jeszcze na Sterna by później utkwić wzrok z powrotem na długim stalowym ostrzu. Nie trzeba było Sherlocka by przewidzieć co się za moment stanie. Walka wchodziła w ostatni akt.

Sytuacja

Revy: Stoisz 2m od przeciwnika. 11m za tobą stoi Renfri, póki co nic nie robi a przynajmniej nic nie zauważyłaś. Gruby jest mocno zmęczony, aktualnie klęka na jedno kolano i ciężko dyszy.

8200MM
-13PR

Kylar: Klęczysz na ziemi, 1,5m od Ciebie stoi przeciwnik z raną ciętą szyi. Krew leci, jednak nie tak obficie jakbyś sobie tego życzył gdyż ostrze ominęło tętnicę. Po twojej prawej, na skos, jakieś 2m leży miecz przeciwnika.

1200MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   12.08.16 18:27

Nie będzie się z nim patyczkowała. Zaczęła wściekle warczeć. W tym momencie, kiedy go przewyższała siłą i stanem fizycznym, mogła go przypadkiem przestraszyć. Była jak zaszczute dzikie zwierzę. Albo raczej pies bojowy gotowy do walki. Agresja z niej biła wręcz na kilometr, to samo nienawiść i chęć rozlewu krwi. Te dwie rzeczy się ze sobą wiążą, szczególnie u niej. Ruszyła w jego stronę biegiem, około pół metra przed nim użyła po raz kolejny aktywnej części Harvesta po wybiciu się i wymierzeniu kopnięcia w powietrze (to wysłało falę w stronę Grubego). Zaraz po tym stara się wylądować porządnie, natychmiast przejść do kolejnej takiej akrobacji i kolejnej fali prosto w przeciwnika. Tak osłabiony przeciwnik nie powinien się za bardzo opierać kiedy się na niego rzuci, powali na ziemię, usiądzie i zacznie ciąć pazurami po gardle. Raz machnęła pazurami przed jego skórą aby użyć umiejętności po raz kolejny, ale dalej kontynuowała "robótkę ręczną", której nie przerwie nawet, jeśli gość przestanie oddychać.

8200MM - 3*200 = 7600MM
-13PR - 3*2 = -19PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 18
Dołączył/a : 07/03/2016

PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   15.08.16 16:38

Kylar, już lekko zmęczony, zaczął oceniać sytuację. No cóż, jego przeciwnik na pewno zaraz ruszy po swój miecz co za dobrze się nie skończy dla siepacza. Niestety, on sam był na klęczkach, a jego przeciwnik w pozycji stojącej i do tego bliżej swojej własności. Słaba sytuacja.
Chłopak schował ostrza do karwaszy i podparł się na rękach przygotowując ciało do rzucenia się w przód. Przy okazji zgarnął trochę ziemi w lewą dłoń. Jak grać nieczysto to do końca, prawda?
Kiedy jego ciało było gotowe, wykorzystał całą swoją siłę rąk i nóg by rzucić się w stronę miecza. Nie patrzył jednak na ostrze, tylko na swojego przeciwnika. Jeśli ten również skoczył do swojej broni, Kylar rzucił mu zgromadzoną ziemią w twarz. Celował oczywiście w oczy.
Jeśli plan wypalił, a mięśniak został oślepiony, siepacz spróbował złapać za rękojeść miecza i ciąć przeciwnika na oślep. Byle gdzie, byle trafić. Nie był teraz w pozycji do dokładnego celowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1685-kylar-stern
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zatopiony kościół   

Powrót do góry Go down
 
Zatopiony kościół
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Zatopiony okręt
» Zatopiony kościół

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie