IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las na północnym brzegu rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Las na północnym brzegu rzeki   07.11.14 17:04

First topic message reminder :

Las, jak las, choć przypomina on znacznie bardziej zalesione bagna. Właśnie na tym północnym brzegu rzeki założona została niewielka, zniszczona "wioska". Składała się ona z typowych, zniszczonych przez czas, drewnianych domków z zadaszonym "tarasem". Brzegi połączone były połamanymi całkiem i zapadniętymi kładkami, a może raczej pomostami. Były kompletnie przeżarte, prawdopodobnie przez korniki i deski pływały również z beczkami i jakimś zielskiem po wodzie. Dotarcie tutaj nie było zbyt trudne, bo droga przez mokradła, a może raczej bagnisty las nie była aż taka zła. Podłoże stanowił piasek, z lewej widać było ułożone, jeden na drugim, duże kamienie, a z prawej podłamany płotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   22.11.15 19:17

Wasal:
Ruszyłaś śladami stóp, nie zważając aż tak ogromnej uwagi na aurę. Jak wspomniałem (bądź nie wspomniałem) wcześniej, ślady prowadziły wgłąb owej zniszczonej wioski. Mijałaś tak coraz to kolejne budynki. W końcu z dala zauważyłaś dwie postury. Większą i mniejszą. Gdy się zbliżyłaś, byłaś już w stanie je dokładnie zidentyfikować. Jedna przedstawiała rosłego mężczyznę z siekierą i zarostem, a druga to drobna dziewczyna z długimi, brązowymi włosami. Mężczyzna rąbał siekierą drewno, a kobieta przenosiła po trochu do domu. Tak, był tam jeszcze dom. Drewniany, parterowy, niezbyt duży. W momencie otwierania drzwi, byłaś w stanie zauważyć coś w deseń płomieni. Najwidoczniej w budynku paliło się w kominku. Albo cały dom się palił od środka....

Chłop numer 1 w królestwie Cysorza:
Tak. Również i pan Blacksmith podjął się tego zadania. Nie spodziewał się jednak, że spotka tutaj inną osobę. I nadal się nie spodziewa, bo jeszcze jej nie spotkał! Tymczasem jednak dotarł gdzieś wgłąb lasu. Wokół znajdowało się wiele zniszczonych, drewnianych domów. Nie potrzeba było wiele, aby zauważyć, również drzewa. Wiele spośród nich było.. zniszczonych, a zamiast nich leżały tylko trociny. Po chwili zauważyłeś ślady. Ślady dwóch osób. Jedne były rozmiaru gdzieś około 36, zapewne albo dziecko albo kobieta. Drugie de fakto nie były o wiele większe. Kim jednak była druga osoba nie byłeś w stanie stwierdzić.


Łap wasalu cysorza:
DRWAL
DZIEWUSZKA
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   22.11.15 22:43

Gdy Doi dotarł do krańca zniszczonej wioski, przez chwilę starał się ogarnąć zniszczenia jakie właśnie oglądał. Najwidoczniej siła niszcząca drzewa dotknęła również drewniane domostwa, co jedynie podpowiadało, że sprawa zniknięć dotyczy ogólnie tego materiału. Nawet przez chwilę nużył donie w stertach trocin by poczuć lub znaleźć... cokolwiek, ale nie spodziewał się jakiś skarbów.
Po dłużej obserwacji zauważył 2 różne zestawy śladów, które prowadziły w tym samym kierunku. Przy okazji wykorzystał pochyloną pozycję by założyć na nowo buty - nie był jakimś fakirem, więc chodzenie po szyszkach czy innych leśnych rzeczach nie kręciło go. Gdy obuwie wróciło na stopu, poprawił paski na plecaku i ruszył za odciskami w ziemi. Idąc za nimi starał się wypatrzeć aurę ewentualnych stwórców śladów - może któryś z nich to zleceniodawca, ale równie dobrze mogli być to zbieracze, którzy rabują co cenniejsze resztki ze zniszczonych konstrukcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   23.11.15 10:06

Widząc ludzi szybko schowałam się, zanim mnie zauważyli. Było to, co prawda, zachowanie niegodne, ale wolałam zachować życie ostatniej mniszki niż jej honor. A sytuacja była zatrważająco dziwaczna. Płomienie wychodzące z drzwi domu jakby to była gęba jakiegoś ognistego demona... Chyba za długo tu przebywam.

W każdym razie bałam się i ich, i siebie. Korzystając z ostatnich chwil normalności spojrzałam na dwójkę poprzez świat aur. Wiedząc już nieco więcej o nich obiegłam dom, starając się pozostawać poza ich wzrokiem. Myślałam że znajdę tam jakieś okno czy inny sposób, by dowiedzieć się co jest w środku. Chata mnie przerażała, być może z powodu ognia, a może dlatego, że większość innych budynków była zniszczona. Ślizgnęłam się na stopach, zatrzymując po drugiej stronie budowli. Szybko postanowiłam, że jednak zaryzykuję spotkanie z drwalem i dziewczynką. W sumie, co miałam do stracenia? Za chwilę i tak nie będę sobą.

Nie chowając segmentów kija wyszłam im na spotkanie
- Dzień dobry. Mogę państwu w czymś pomóc? Jestem mniszką ze świątyni w Gǎnjué i maginią z Blue Pegasus - wskazałam na znak pod okiem. - Otrzymałam misję,by dowiedzieć się co się stało z drzewami. - w tym momencie wiedziałam już że to, co zrobiłam, było bardzo nierozsądne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   29.11.15 12:45

Fu-hao:

Różne persony, różnie by na to zareagowały. Ty wolałaś się schować i upewnić, że nic Ci nie grozi. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, bowiem każdy przy zdrowych zmysłach zrobiłby to samo. Aby się upewnić czy wszystko w porządku, spojrzałaś na nich zamykając oczy, czyli jak to ujęłaś "poprzez świat aur". I to był dobry wybór. Po pierwsze, zauważyłaś ich aury, czyli mężczyzny jak i zarówno kobiety. Zacznijmy zatem od damy. Jej aura była słaba i mdła. Zdawać się mogło, że jest chora czy coś takiego. Aura widocznie jednak pokazywała, że nie jest ona ani uzdolniona magicznie, ani groźna. Była raczej z osobą o pozytywnym nastawieniu do innych, przynajmniej na dzień dobry. Z mężczyzną było częściowo podobnie. Nie posiadał on żadnych zdolności magicznych. Jego aura była ciepła i bardzo jasna, stanowczo pozytywna. Gdy wyszłaś "ze skrytki", drwal natychmiast Cię zauważył. Spojrzał na Ciebie i delikatnie się uśmiechnął.
- Maginią? Nie wiedziałem, że odmienia się tak to słowo. W każdym razie mogłabyś pomóc. Może wejdziesz do środka?
Zaproponował, po czym podniósł wysoko ręce z siekierą i wbił ją mocno w pień. Następnie otworzył drzwi, sugerując abyś weszła. Mogłaś teraz bezproblemowo zauważyć, że w środku jest po prostu kominek, w którym się pali. Jeżeli weszłaś, zauważyłaś, ze dom nie był jakoś szczególnie wielki. Składał się z jednego pomieszczenia. Znajdowały się tu dwa łóżka, mały stół z czterema krzesłami, regał na książki, piecyk, kuchenka i mała lodóweczka. Akurat przy piecyku grzebała dziewczyna, którą wcześniej zauważyłaś. Najwidoczniej dorzucała drewna, coby ogień nie zgasł.
- Tato, kto to?
Spytała patrząc na Ciebie.
- To czarodziejka z Blue Pegasuse. Przyszła tu w sprawie zadania.
- Czarodziejka? Naprawdę? Wooo!

Doi:

U pana nie ma co się wylewać z opisywaniem! Ruszyłeś za śladami. Szedłeś tak kilka chwil aż zauważyłeś dom. Ogromny mężczyzna z siekierą rąbał drzewo, a jakaś dziewczyna kryła się przed nim. Po chwili jednak owa dziewczyna się ujawniła i podeszła do drwala. Ten wbił siekierę w pień i zaprosił ją do środka.
1) Po chwili weszli do środka, zamykając za sobą drzwi.
2) Mimo to stali jednak przed domem i rozmawiali, najwidoczniej dziewczyna nie chciała wejść do środka.
Oboje:
Kolejność
Pierw Fu--> Jeżeli wejdzie to Doi, opcja 1. Jeżeli nie to opcja 2.

Wyglądy:
Drwal, mój post wyżej.
Fu, KP Fu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   29.11.15 13:39

Upadłam.
Wspomnienia zburzyły tamę i przelały się do umysłu. Na zniszczoną wioskę nałożyły się obrazy zniszczonej świątyni i nie wiedziałam już gdzie jestem. Poczułam wszechogarniającą wściekłość.
- Chyba wyczułam aurę kogoś niedaleko, sprawdzę! - krzyknęłam do ludzi.
Oczywiście blefowałam, nie chciałam ich po prostu martwić swoim stanem. No i zdradzać swojego słabego punktu. Uciekłam w las.
Biegłam przed siebie, gotowa pobić pierwszą osobę na którą się natknę. Szał sprawiał, że było mi niemal wszystko jedno, choć starałam się jeszcze powstrzymać szaleństwo mantrą używaną przeze mnie i Xię. Walnęłam w jeden z słabszych pni kijem, potem następny i następny, żeby wyładować złość i jakoś odciągnąć umysł od złych myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   29.11.15 13:54

Gdy w końcu dotarł do pierwszych żywych istot w zniszczonej wiosce, przyjrzał na razie się im z daleka. Miał czas tylko obejrzeć powierzchownie aurę drwala, ale dziewczyny już nie zdążył - po chwili rozmowy z nim uciekła w las. Przez chwilę Doi był skonsternowany całą sytuacją. Co się stało ? Czemu uciekła ? Czyżby drwal nie był tylko drwalem ? Te i inne pytania nasuwały mu się gdy zbliżał się do chaty drwala.
-Witam.-powiedział gdy doszedł na odpowiednią odległość do mężczyzny-Przyszedłem w sprawie znikających drzew.- nie miał zamiaru na razie drążyć tematu uciekającej dziewczyny - wolał najpierw zając się celem swojej misji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 58
Dołączył/a : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   02.12.15 14:31

Fu-Hao

Ogromne zdziwienie ogarnęło drwala jak i MG, gdy zaczęłaś uciekać do lasu, a raczej jego resztek. Biegłaś tak przez chwilę, aż w końcu się zatrzymałaś i zaczęłaś tłuc po drzewach. Nie minęło jednak wiele chwil, aż ktoś zwrócił Ci uwagę.
- Po co niszczysz drzewa? Niewystarczająco już razem z tych drwalem powycinaliście?!
Widać, a raczej słychać było, że zdenerwowałaś ową osobę. Jego słowa jednak brzmiały... Ciekawie... Zastanowiłbym się nad paroma rzeczami na Twoim miejscu.

Doi

O aurze krótko, bo już wspominałem o tym u Fu. Była to ciepła aura, która wyrażała dość sporą siłę fizyczną. Drwal nie dysponował jednak żadnymi zdolnościami magicznymi. Widać jednak było, że jest trochę zdenerwowany. Gdy się zbliżyłaś, zareagował jednak dość... niemiło.
- Czego?!
Krzyknął natychmiast. Gdy oznajmiłeś, że jesteś w sprawie misji, jego czoło się zmarszczyło.
- W sprawie znikających drzew, co?! Kolejna osoba, która mówi, że przyszła tutaj rozwiązać nasze problemy a zaraz ucieknie, jak tam ta dziewucha, co?! Spieprzaj, nie mam czasu na żartownisiów. Jak zostaniesz magiem to przyjdź! Zabawni gówniarze!
Po tych słowach wszedł do domu, trzaskając za sobą drzwiami. On w domu, Ty na zewnątrz. No i kicha, co teraz?

Pan z części dla Fu. KLIK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   03.12.15 0:10

Spojrzałam się spode łba. Z furią w oczach zamachnęłam się teraz na niego, zamiast na biedne roślinki. Dzierżąc kij jedną ręką, drugą zacisnęłam z wściekłości. W zagłębieniu pojawiła się krew. Ból nieco mnie otrzeźwił i zdałam sobie sprawę z tego co robię. Wycofałam się. Przerażona, upadłam na klęczki. Starałam się skupić wzrok na kiju, coby myśleć tylko o nim. To był najprostszy sposób.
- Jak mi się nie uda, wiej. - rzuciłam do faceta, mając wielką nadzieję, że nie wykorzysta okazji i mnie nie zabije. Choć w sumie umiałam się bronić. Niektóre rzeczy, które musiałam robić podczas... gorszych chwil stały się już odruchami. Odetchnęłam i zgodnie z moją metodą medytacji, narysowałam na ziemi mandalę, specyficznie Ukaranie cierpieniem. On nie musiał wiedzieć o jej zastosowaniu. Rozszerzyłam zasięg aury na wypadek, gdyby chciał zaatakować mniszkę (chyba liczyło się jako występek...)
Gdy już bardziej się uspokoiłam, a do umysłu wkradła się gorzka, lecz w miarę bezpieczna myśl o tym, że znowu nie upilnowałam emocji i zdradziłam zasady świątyni, postanowiłam wszystko wytłumaczyć. Przez wstyd (i to,że go bezpodstawnie zaatakowałam) nie miałam odwagi spojrzeć przybyszowi w oczy podczas przeprosin. Powiedziałam tylko:
-  Najmocniej przepraszam. Jestem ostatnio w... nie najlepszej formie psychicznej. Nie chciałam pana atakować. Naprawdę, zazwyczaj jestem niegroźna.
Zrobiło mi się mdło w ustach, gdy odważyłam się spojrzeć na otoczenie i znowu zobaczyłam zniszczenia. Przejechałam dłonią po twarzy, nie zważając na to, że maluję sobie ją na krwawo. Batalia nieskończona. Cóż, przynajmniej odzyskałam kontrolę nad sobą.
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, co powiedział mężczyzna. Zerwałam się na równe nogi.
- Co, że jak, ja przepraszam? Co że drwal? Znaczy... zrobił? Co zrobił? - musiałam wyglądać naprawdę dziwnie, na wpół szalona, umazana krwią, ale podekscytowana. Oprócz rozwiązania misji (od kogokolwiek ją przyjęłam) widziałam w tych informacjach szansę skupienia się tylko na jednym, zapieczętowania szału który w każdej chwili mógł powrócić.


Maoś, napisz ile metrów musiała mieć mandala, żeby objąć Yamato *czeka na Gaiego*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   03.12.15 8:48

Doi przez chwilę stał jak wryty słuchając tyrania drwala, który najwidoczniej już się zaciął na kimś innym. Stał tak spokojnie do momentu gdy drwal zamknął drzwi.
-Jak zostaniesz magiem...-ostatnie słowa odbijały się echem po jego głowie. Może coś w nim pękło, bo kawał drogi przebył by zrobić to zadanie albo to pieczęć Fairy Tail sprawiła, że miał zamiar zrobić to.
Był kawałem chłopa, więc spróbował wywalić drzwi, ale jeśli drzwi nie ulegną pod kopniakami maga, zaprzęgnie do pomocy dobrą starą magię w postaci pary dorodnych rękawic.

*Jeśli użyj to- 4450-450=4000 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   23.12.15 15:07

Fu-hao
Uznajmy te 15 metrów... Wracajmy jednak do fabulenia. Zdenerwowany typ był mocno zaskoczony początkowym zachowaniem Fu. Gdy rzuciła się na niego wystawił dłoń do przodu, lecz nic się nie stało bo dziewczyna się zatrzymała. Mężczyzna powoli podszedł do niej i kucnął obok. Położył dłoń na jej ramieniu i mniej nerwowy, spokojnym tonem, z lekkim uśmiechem żalu powiedział:
- Wybacz jeżeli cię uraziłem i niesłusznie oskarżyłem. Myślałem, że jesteś powiązana z tym drwalem... Nie musisz mnie przepraszać. Jestem dość nerwowy, bo niegdyś tu mieszkałem i chciałem dowiedzieć się co się stało z moim domem. Sama widzisz... Wszędzie ślady po dużym pożarze, porzucona wioska, znikający las. Ah... Po co ja ci tym głowę zawracam.
Po tych słowach mężczyzna wstał i włożył ręce do kieszeni. Odwrócił się na pięcie i spojrzał w niebo na którym zaczęły gromadzić się chmury. Westchną i bez słowa zaczął iść w drugą stronę.


Doi
Drewniana chatka nie była wielka i wyglądała na zbudowaną przez tego drwala, jednakże okazała się dość solidna. Pomimo ponad przeciętnej siły Blacksmitha, drzwi nie uległy jego kopniakowi toteż mag postanowił pobawić się magicznie. Zmaterializowane rękawice leżały idealnie na jego pięściach i idealnie też uderzyły w swój cel. Zbite deski roztrzaskały się i ukazały magowi wnętrze pomieszczenia. Wyżej wspominana dziewczyna siedziała skulona obok kominka i z przestrachem w oczach gapiła się na Doia, a drwal trzymając siekierę w rękach zagrodził mu drogę.
- CZEGO? Zlecenie to nie do mnie! Zostawcie nas w spokoju! ŻE DRWAL TO OD RAZU JEGO WINA?! ŻE TO JA DRZEWA ŚCINAM TAK ŻE TROCINY ZOSTAJĄ A NIE PIEŃKI?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   24.12.15 14:50

Nie miałam zamiaru dać tak łatwo uciec temu człowiekowi. Mógł mieć ciekawe informacje. Pobiegłam za nim, wołając:
- Proszę, zaczekaj! Zaczekaj!
Gdy już zrównałam się z nim i tradycyjnie ukłoniłam, zaczęłam tłumaczyć całą sprawę.
- Nazywam się Fu-hao Huìzhì, jestem mniszką z świątyni Gǎnjué, a od niedawna także maginią z Blue Pegasus. - wskazałam na znak gildyjny, upaprany krwią. - Przybyłam tu właśnie w sprawie ginących drzew. Ktoś stąd wysłał do gildii wiadomość, w której prosił o pomoc. Czy mogłabym prosić pana o wsparcie w tym zadaniu? Wydaje się pan dużo wiedzieć zarówno o samej wiosce, jak i o jej historii.
Na chwilę zamilkłam, rozważając jeszcze jedną sprawę - tą, dla której tu przybyłam. Aury. Wydawało się, że aura tego człowieka będzie smutna, a ja przybyłam właśnie po to, by ją uszczęśliwić. Dla pewności jeszcze spojrzałam na nią wewnętrznym, widzącym je okiem.
Jednak czy miałam prawo się wtrącać? Nie mogłam być całkowicie bezstronna - współczucie dla mężczyzny brało się z własnych... ukhm... przeżyć, a kryjący się na granicy świadomości szał dodatkowo zaciemniał obraz. A jedną z pierwszych lekcji w Gǎnjué była powściągliwość emocji... Nie wiedziałam, czy ukazanie mojego współczucia na pewno pomoże temu człowiekowi. Ale postanowiłam spróbować.
- I przykro mi z powodu zniszczenia domu. Wiem że brzmi to jak standardowa formułka, jednak naprawdę bardzo mi przykro. Sama przeżyłam zniszczenie swojej świątyni... Jeśli mogłabym panu jakoś pomóc, proszę powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   25.12.15 21:50

Kto by pomyślał, że drzwi domowej roboty będą tak solidne, że dopiero pękną pod wpływem rękawic maga. Stał spokojny przez chwilę i słuchał krzyków drwala. Zrobiło się mu trochę głupio, więc zapytał się trochę bardziej kulturalnie:
-W takim razie wie pan, gdzie mogę go znaleźć ?- dość komicznie wyglądało to, że mag z wielkimi rękawicami stał w drzwiach, które uprzednio sam rozwalił i pytał się o jego zleceniodawcę-Nie uważam, że pan morduje drzewa czy coś w ten deseń - po prostu myślałem, że pan wie co i jak w tej sprawie.-dodał, by jakoś rozluźnić napiętą sytuacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   28.12.15 15:38

Fu-hao
Człowiek nie zatrzymywał się pomimo twojego monologu, ukłonu i innych iście ludzkich starań przykucia swojej uwagi do podanego osobnika. Poza tym, twoje wewnętrzne oko miało drobny problem. Aura tego jegomościa była... całkowicie zamazana. Roztaczała dookoła siebie wiele różnych emocji i zamazywała je nawzajem, więc ciężko byłoby określić co tak na prawdę dzieje się w duszy i umyśle chłopaka.
- Skoro już tu jestem, to z chęcią dowiem się co się tu stało i dzieje nadal. Niestety po długich latach mojej nieobecności nie mam pojęcia jak isę za to zabrać. Wiem tylko tyle, że drzewa zamieniają się w trociny, wioska jest spalona, a jedyny ocalony dom to dom drwala i jego córki czy kogoś w tym stylu. Poza tym, jak chcesz pomóc, to nie współczuj mi. To znacznie lepsze niż słowa, nawet najszczersze.
Idąc w ten sposób i rozmawiając kierowaliście się w stronę wioski. Nie była to ta sama droga, którą dotarłaś do drzewa ty, Fu, ale w pewnej chwili, gdzieś w oddali widać było domek drwala. Jego drzwi były wyważone i roztrzaskane na drobny wiór... Nie no na spore deski.


A tym czasem Doi
Drwal widząc zmianę zachowania Blacksmitha nie zmienił postawy a nawet zrobił się jakby bardziej nerwowy. Sapał i ściskał siekierę trzęsącymi się dłońmi. podbiegła do niego dziewczyna i stanęła między wami.
- Uspokój się tato. Idź, usiądź sobie i odsapnij. Daj mi siekierę... Spokojnie... On nie chciał nas zranić, ani przestraszyć, chyba... Siadaj.
Powiedziała prowadząc ojca w okolice kominka i zabierając mu z rąk siekierę. Gdy ten już się tam zatrzymał i zaczął się uspokajać, dziewucha zbliżyła się do Momochi i delikatnie wypchnęła go z domku.


Razem oboje:
Wystawiła siekierę do przodu w stronę maga i powiedziała na tyle głośno, że dosłyszeć to mogła także Fu i Mr. Noname:
- Ani ja, ani mój ojciec nic nie wiemy! Zostawcie nas w spokoju, to my wam też przeszkadzać w poszukiwaniach nie będziemy. Najpierw jakiś starzec, potem babka, jakaś dziewucha, a teraz jeszcze debil w rękawicach. Może zaraz smoki i bogowie się tu jeszcze pojawią?!
Słysząc to, towarzysz Fu najpierw zatrzymał się i przysłuchał wypowiedzi, a potem skierował kroki w stronę chaty. Będac już bliżej rzucił wolne pytanie:
- Magu też ze zlecenia? jak tak to chodź z nami. A ty się tak nie drzyj, bo zwierzęta i inne problemy przebudzisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   29.12.15 23:34

Ten człowiek był dziwny. Nie powierzchownie, powierzchownie był całkiem miły. Chodziło o jego aurę. Nie miałam pojęcia co oznacza ten chaos emocji i uczuć. Może kłamał, a może...
Przypomniałam sobie o miłej aurze drwala i dziewczynki. Zdecydowanie ktoś kłamał, tylko przy tak małej ilości danych, nie mogłam określić kto.
Wyszliśmy na obrzeża wioski, gdzie zbaraniałam. Drzwi wyważone? I jakiś mężczyzna przed nimi?
Chwała Aurze za moje przeszkolenie w dziedzinie ukrywania uczuć, przydała się. Tak dziwna sytuacja, tak głupio i niebezpiecznie wyglądająca...
- Wróciłam, witajcie ponownie. Przepraszam za zamieszanie, jednak miałam rację. Ktoś był w lesie, dobrze że to sprawdziłam - uśmiechnęłam się miło do dziewczyny, wskazując brodą na swojego towarzysza i szkicując coś kijem w ziemi. Nagle uniosłam kij i wycelowałam lackimą na końcu w maga, maksymalnie rozszerzając mandalę. Przy okazji oznaczyłam go jako wroga i cel Ukarania Cierpieniem, na wypadek jakby zaatakował.
- To pan zaatakował tych państwo i zniszczył drzwi? Proszę się wytłumaczyć, a najlepiej pokazać znak gildii! Uprzedzam, inaczej będzie pan żałował. No chyba, że jest pan z nielegalnej gildii. Wtedy uznam pana za podejrzanego jako sprawca katastrofy w tym lesie i i tak będzie pan żałował.

5500-300=5200
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   01.01.16 21:54

Gdy już chciał opuścić zniszczony otwór drzwiowy, nagle zebrała się większa grupa ludzi, tworząc jeszcze większe zamieszanie wokół postaci nowicjusza gildii. Mag w całym tym zamieszaniu tylko podniósł do góry swoje rękawice, na znak poddania się.
-Nie chcę kłopotów, jestem magiem z Fairy Tale- po czym pokazał znak gildii, który znajdował się na wierzchu dłoni. Nie miał zamiaru dostać kijaszkiem dziewczyny lub zarobić kilka siniaków od rosłego drwala.
Gdy nieznajomy zapytał się czy jest od zlecenia, Doi jedynie odpowiedział z rękami ku niebu:
-W rzeczy samej proszę pana.- i uśmiechnął się nikle, aby podkreślić swoją neutralność oraz pogodny duch, który miał rozładować tą gęstą, napiętą atmosferę. Może nie był mistrzem dobrego pierwszego wrażenia, ale nadrabiał przy bliższym poznaniu. Jeśli będzie miał sposobność pójdzie za potencjalnym zleceniodawcą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   02.01.16 17:57

Zaczęło się porządnie ściemniać. Pomimo braku koron drzew nawet w dzień nie było tu jasno, jednak teraz gdy zachodziło słońce, czarne pnie węgla wyglądały jeszcze ciemniej i mroczniej. mężczyzna towarzyszący Fu tylko lekko uśmiechnął się, w pełnym politowania wyrazie twarzy, i odwrócił się idąc w stronę wioski. Nie był szczególnie rozmowny, a jego aura stawała się coraz bardziej nikła i zawiła.
Tym czasem dziewczyna z domu drwala skrzyżowała ręce na piersiach i z pulsującą żyłką starała się uspokoić nerwy. Prawdopodobnie zachowanie Doia nie zyskało u niej poparcia w tym bliższym kontakcie (w końcu stała blisko niego)...
- Masz już kogoś kto cię przygłupie przygarnie, więc zabieraj dupę w troki i znikaj stąd. Drzwi już sobie sami naprawimy, a ty dziewucho, lepiej też się stąd zabieraj. Ta noc nie będzie należała do najcieplejszych. Poza tym, w geście miłosierdzia powiem wam, że to nie jest bezpieczna strefa, a ktoś komu chcecie zaufać może okazać się ciężarem... ŻEGNAM!
Widać było, że magowie przestali być tu neutralnymi personami, a ich obecność w okolicach domku drwala i jego córki stała się nieproszona. Łatwo z tego wywnioskować, że nie mają oni powiązania ze zleceniem i chyba nie przykładają najmniejszej wagi do tego, czy jego wykonywanie zakończy się sukcesem... W końcu drwal tylko ścina drzewa, a ich jeszcze tu trochę pozostało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   03.01.16 16:18

Mag nic nie dodał na słowa drwala - nie spodziewał się, żeby w lesie było bezpiecznie albo chociaż przyjemnie. Jedynie pomachał na pożegnanie, po czym gdy odszedł kawałek to jego rękawicę rozpłynęły się w powietrzu - wygodniej schować je do kieszeni w normalnej postaci, niż jeśli ma się parę wielkich dłoni.
Przez całą drogę nie odzywał się jeszcze do magiki z BP - szykował się jeszcze mentalnie na zbliżające się zadanie, więc na razie nie maił ochoty na pogaduszki.
-Co miał na myśli nazywając pana ciężarem ?- zapytał się po jakimś czasie mężczyzny, za którym aktualnie szedł w stronę wioski. Chciał wiedzieć czy zaraz się nie okaże, że po prostu zaprowadzi ich w środek lasu i nie karze od tak szukać przyczyn anomalii, bez żadnego wyjaśnienia czy wskazówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   05.01.16 23:11

Nie chciałam po prawdzie opuszczać drwala i dziewczyny, bo ich aury były znacznie mniej niepokojące od aury spotkanego przeze mnie mężczyzny. Ale mus to mus, a skoro nas tu nie chcą... Przyjrzałam się uważnie magowi, który do nas dołączył. Wydawał się dziwnie znajomy, ale nie byłam tego pewna. A wolałam nie wygłupiać się pytając, czy się kiedyś spotkaliśmy.
Zamiast tego przytaknęłam pytaniu, które skierował do dziwnego gościa. Sama byłam ciekawa, z której choinki urwał się ktoś z tak dziwną aurą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   08.01.16 20:46

Z początku chłopak szedł nie przejmując się niczym. Maszerował sztywno, pewnym krokiem. Gdzieś za spopielonymi drzewami było już widać resztki wioski. Jednak krok ten, można rzec spacer, został przerwany dość niespodziewanym pytaniem skierowanym od strony Blacksmitha. Przewodnik zatrzymał się i spojrzał głupkowato na maga.
- Nie rozumiem pytania... - rzekł drapiąc się w tył głowy i lekko odchylając plecy w łuk do tyłu - Myślę, że mogło im chodzić o to, że próbuję się samotnie rozwikłać zagadkę tego pożaru i problemów w lesie. Kiedyś tu mieszkałem, ale musiałem stąd wyjechać w daleki świat. Odkryłem powołanie, nauczyłem się dziwnego rodzaju magii, poznałem miłych ludzi. Los jednak lubi zataczać koła i na miejsce w którym mieszkałem z tymi magami zaatakował dziwny mag. Nie wyglądał jak człowiek, a jego aura przytłaczała zanim pojawił się na horyzoncie. Zabił większość mieszkańców, zniszczył całą wioskę i klasztor, a potem odszedł bez słowa... Jego magia byłą dziwna, nie przypominała niczego co nam. Postanowiłem wrócić do domu i ujrzałem to... popiół i węgiel... i was. A w was... jest coś co nam. Tak jakbym już was kiedyś spotkał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 71
Dołączył/a : 29/06/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   13.01.16 21:59

Doi zatrzymał się w raz z przewodnikiem i wysłuchał historii jego życia oraz wyjaśnień. W tym momencie powstało wiele innych pytań, ale zadając wszystkie daleko nie zajdą, a przecież zadanie było czymś ważniejszym niż wiedza o życiu maga.
-Współczuje.-odparł krótko, nie wiedząc jak skwitować smutny żywot nieznajomego-Czy ta sama osoba ma jakiś związek ze zniszczeniem lasu ... i w sumie o jaką magią się parasz ?-dopytał się jeszcze bo ciekawość wygrała z chęcią szybkiego ukończenia zadania. Bądź co bądź to zawsze okazja poznać kogoś ciekawego. Po za tym Wróżke intrygowało zdanie, że widział ich aurę. Czyżby też był jakimś magiem aury ? Jedynych jakich znał, to kowale z rodzinnej wioski oraz słyszał kiedyś o mnichach z gór, z którymi od czasu do czasu handlowali materiałami, ale czyżby Wielki Mag wypełnił swoją wiedzą inne ludy tego świata ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1009-doi-momochi?nid=1#9191


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 117
Dołączył/a : 04/07/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   14.02.16 0:44

Klasztor? Ten... Ten człowiek jest mnichem? Ja nie mogę... Na dodatek klasztor został zniszczony...
Dobra, Fu, spokój, uspokój się. To się stało baaardzo dawno temu. Ani  ten las, ani ten człowiek nie mieli z Gǎnjué nic a nic wspólnego.
Ale na pewno?
Zaintrygowało mnie stwierdzenie o aurze. Czyżby był magiem aury? Jak? Skąd? Nie wiedziałam co się dzieje. Pozwoliłam zadać Wróżce pytanie, po czym, czekając chwilę na odpowiedź gościa, zadałam własne.
- Ja również współczuję, ale o tym już wiesz. Chciałabym jednak o coś cię spytać. Gdzie mieszkałeś podczas nieobecności tutaj, w wiosce?

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1032-fu-hao-huizhi


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   17.02.16 11:08

- Jak już mówiłem - podczas nieobecności tutaj mieszkałem w tamtej wiosce z klasztorem. A jeżeli mówić o tym lesie... nie wiem jeszcze kto go zniszczył i jak... - odpowiedział mag momentalnie zmieniając kierunek kroków.
Magowie znaleźli się w całkowicie innym miejscu, w którym nawet Fu-uciekająca-hao jeszcze nie była. Skąd o tym wiedzieli? ziemia była tu usypana żwirem, a wśród pionowych, spopielonych pni, stało zwęglone mniej lub bardziej totemy indiańskie. Tworzyły one krąg po którego środku stał menhir.
- To jest najdziwniejsze miejsce w tym obszarze, jakie odkryłem. Nie było tego gdy niegdyś tu mieszkałem. Niestety nie wiem co ma wspólnego z pożarem...
Gdy zbliżyliście się na jakieś 10 metrów do kamienia, czyli jeszcze metr do kręgu totemów, oboje mogliście poczuć aury mantry dookoła kamienia. Były one niezwykle ściśnięte, jakby uwięzione, czy związane... Nie wiem, jako MG, czy kiedykolwiek to robiliście, ale w sumie, dlaczego nie spróbować rozszerzyć aurę kamienia? Prawdopodobnie będzie to trudne do zrobienia przez jedną osobę, więc musielibyście połączyć siły. ja wcale nie sugeruję co możecie zrobić!

misja porzucona, temat wolny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   20.05.16 3:33

Shari
Ciemno, mokro, obrzydliwe i wszystko szczypało, a to nie tylko dlatego, że leżałaś w jakiejś kałuży, czy innej bardziej podmokłej części bagnistego terenu oraz, że całkiem niedawni porażono Cię prądem, a również miałaś uwalone uryną oraz posoką ubranie. Ewidentnie się kleiło i śmierdziało jakbyś z sekundy na sekundę stała się żulem, ale nie musisz się martwić, na złodzieja trafił kto inny. Ty jedynie otworzyłaś oczy, a wszechogarniająca ciemność wcale nie ustąpiła. Poza swoją wonią odczuwałaś mocny zapach zgnilizny, torfu i ogólnie przejrzałej zieleni. Albo to wszystko rzeczywiście było takie wonne, albo nagle wyostrzyły Ci się zmysły. No dobra, nie będę trzymać w niepewności, odpowiedź brzmi: to drugie, nie licząc wzroku. Wciąż miałaś kitkę i skrzydła, ale wydawałaś się sobie być jakaś mniejsza, a upierzenie jak u kurczaka, ciekawe, czy na tym w ogóle da się latać. Zanim się podniosłaś, jeśli w ogóle miałaś taki zamiar, usłyszałaś pospiesznie oddalające się kroki gdzieś w Twoją lewą stronę.

Sarah
Byłaś ociężała, ale przenikliwy ból sprezentowany przez strażnika nagle ustąpił. Czyżbyś była w niebie? Być może, tylko czemu od razu mianowano Cię na ogromnego archanioła w zbroi? Może to rekompensata za beznadziejne życie i bycie męczennicą. Jakby dwa i pół metra wzrostu, miecz, tarcza i kupa żelastwa nie były wystarczająco zaskakujące, gdy tylko otworzyłaś oczy zalała Cię fala światła. Raziło, praktycznie wypalało oczy wnikając przez szparę w hełmie i atakując źrenice. To było tylko zwykłe światło słoneczne, nawet przerzedzone po przejściu przez korony drzew, ale dla osoby, która pierwszy raz w życiu widzi przebijało swoją niesamowitością nawet mityczne światełko w tunelu. Dodatkowo dobiegł, do Ciebie głos, głos, w którym z wielkim wysiłkiem mogłabyś rozpoznać jakieś pojedyncze słowa, gdybyś kiedykolwiek nauczyła się mówić. Nigdy nie rozumiałaś i nie artykułowałaś nic, a więc nawet pożyczony mózg z kapką twojej świadomości nie potrafił Ci pomóc. Dziś dzień dobroci dla zwierząt, ale zirytowane
- Ja pierdolę, co to kurwa ma być?
pozostało dla Ciebie tylko zlepkiem dźwięków.

Gietal
Temu świadomość wróciła stosunkowo szybko i od razu wyraził swoje zdziwienie za pomocą wyżej przytoczonej formułki, tylko głos nie do końca się zgadzał. Nie tylko zrobiło się z niego o siedemdziesiąt centymetrów niższe, cienkie chuchro, ale pozbawiono go zbroi i niesamowicie bolało prawe przedramię, a przecież przed chwilą ciął jakichś idiotów. Pokarało? No na pewno nie tak bardzo jak Shari. Oj ta to musiała nagrzeszyć.

Ogólnie wszyscy znajdowaliście się w środku bagien, na odrobinę mniej podmokłej kępie wokół jakiejś starej, obumierającej olchy. Tu woda sięgała tylko do kostek jeśli by się w niej stało zamiast leżeć, słońce stało wysoko, a pogoda była dosyć podobna do tej w Magnolii. Ptaszki nie śpiewały, za to komary brzęczały nad uchem, no i skubane znajdowały nawet drogę pomiędzy segmentami już-nie-Gietalowej zbroi. We wszystkie strony, jak okiem sięgnąć rosła masa drzew wystających z wody. tam gdzie do dna było odrobinę dalej z bagien wyrastały pojedyncze kupki trawy, notabene miękkiej, Shari przynajmniej miała z takiej jednej poduszeczkę. Na południu, tam dokąd zmierzały chlupiące i słyszane przez naszą anielicę kroki było tych olch zdecydowanie więcej, a gdzieniegdzie pojawiały się jakieś brzozy, żadnego człowieka nie było jednak widać, jeśli tam poszedł, to już dawno musiał zniknąć za pniami drzew.

Podsumowując:
Shari ma ciało Sary, własną, trochę upośledzona magię, wszystkie dysfunkcje, poza inteligencją, własną specjalizację w sztyletach i aktorstwo, bo to wyuczone oraz świetny słuch i samoregenerację Sary.
Sarah ma ciało Gietala, jego siłę i ogólną zajebistość, fotograficzną pamięć oraz widzi, słyszy, nie rozumie (może się nauczyć, ale skoro chorowała od urodzenia, to zwyczajnie nie miała czasu na naukę)... awans społeczno-życiowy, przemiana w konserwę. Nawet paprykarz jest lepszy niż oryginalna Sarah.
Gietal ma ciało złodzieja (uznajmy, ze złodzieja, bo nawet jeśli nie wiadomo, co ma w torbie to właśnie ukradł Shari ciało... a może to porwanie), siła poszła w las, ale w zamian pojawiła się szybkość. Wredny charakter na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   24.05.16 1:23

Nie mam pojęcia co się stało.
Po pierwsze: nie wiem dlaczego, ale do mojego nosa dotarł silny smród. Już wcześniej cuchnęło tym obdartusem, jednak w porównaniu z tym, co poczułam teraz... cóż, nie zagłębiając się w szczegóły - nigdy jeszcze nie było tak źle, a uwierzcie, że często fiołkami nie pachniałam.
Po drugie: moje ubranie pokrył szlam czy inne cholerstwo i wręcz czułam, jak mi ciąży i jak się kleję. Poza tym leżałam w czymś mokrym. Och, cudownie. To nic, że przed chwilą znajdowałam się w parku, gdzie uwalić mogłam się jedynie roztopionym lodem... och, zaraz.
Pamiętam, że poprosiłam gościa w zbroi, by coś zrobił. Zaczął wywrzaskiwać, ale posłuchał się. Zabił. Zrobił "coś". Pamiętam, że stałam tam, najpierw w osłupieniu, a później zaniosłam się śmiechem. Widziałam urwaną głowę, następnie światło... i ciemność. Ale teraz wszystko powinno być w porządku. Otworzyłam oczy. Dlaczego, do cholery, wciąż niczego nie widzę? Ktoś zgasił światło? Pozostając w pozycji leżącej, przeniosłam swoją rękę tuż przed twarz. Ciągle nic. Pomacałam się po oczach, sprawdzając, czy nie zasłania ich żaden kawałek materiału. Zamiast takowego, poczułam okulary. Hm. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zmagała się z wadą wzroku. Na plecach wciąż czułam ciężar skrzydeł. Postanowiłam odwołać Auriel i wrócić do człowieczej postaci. Na nic mi się teraz nie przyda, będzie tylko przeszkadzać. Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że coś jest nie tak. Usłyszałam wyraźnie czyjeś kroki, niemniej nie one mnie teraz interesowały. Postanowiłam zaryzykować i się podnieść, co też uczyniłam, choć chwiejnie. Czułam się jakaś taka skurczona. Po raz drugi przyłożyłam ręce do twarzy. Nic. Nie potrafiłam przeniknąć ciemności. Powinnam widzieć choćby zarys.
...
Jasna cholera. Oślepłam, tak? To światło. Zabrało mi wzrok. Powinnam być przerażona, ale zamiast tego ogarnęło mnie rozbawienie tak wielkie, że niemal znowu upadłam na ziemię. Zaczęłam się śmiać, prawdopodobnie śmiechem szaleńca, którego nie usłyszałam. Nie mogłam wydać ze swojego gardła żadnego odgłosu.
"Gratulacje. Wreszcie oszalałaś. Długo czekałaś, co?"
Dobrze, że byłam w stanie gadać sama ze sobą. Huh. Może to wszystko to tylko sen. A jeśli nie, cóż, ponoć życie szaleńca nie jest ani trochę nudne. Dorzućmy do tego brak wzroku i brak mowy. To zabawne, prawda?
...kogo ja oszukuję. Chcę zdechnąć. Teraz, tu gdzie stoję. Może te kroki, które usłyszałam wcześniej, należą do mordercy. Sama się przecież nie zabiję, raczej nie mam czym. Nie pozostało mi zbyt wiele - ruszyłam w tamtą stronę. Potykając się co rusz, wywalając się raz po raz na ziemię i próbując wymacać drogę przed sobą, jakimś cudem parłam do przodu. Cały czas, nie przestając. Hej, drzewa. Świetnie, można się oprzeć.
Wciąż, to ciało kogoś mi przypominało.


//piszę, bo mogło się zagubić w tekście - powrót do człowieczej postaci (jeśli się udał)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   24.05.16 16:40

I nagle stało się coś dziwnego. Także dostałam szoku, teleportując się. Dziwna substancja, która mnie ochlapała w chwili, gdy, co za zbieg okoliczności, Gietal odrąbał przeciwnikowi głowę trochę mi przeszkadzała. Moje obsikane majtki też przeszkadzały. Teraz jednak przestałam to czuć. Moje oczy eksplodowały  jakimś dziwnym blaskiem, więc instynktownie ją zamknęłam, odcinając dopływ światła. Mam podobną opinię co Sharvari na ten temat. To musi być sen, bo jak inaczej to wytłumaczyć? Stoję teraz w Gietalowym ciele z zamkniętymi oczami i boję się je chociażby otworzyć. Przywykłam bowiem do ciemności gęstej jak smoła i nieprzeniknionej. Chociaż kto wie? Może i do tego szło by mi się przyzwyczaić. Jednakże słyszę głos, który słyszałam już wcześniej:
- Hej! Zaczekaj!
Głos ten oczywiście należał do Gietala uwięzionego w ciele obdartusa. Nie był jednak skierowany do mnie, a gdzieś obok. Mówił spokojnie i bardzo ciepło. W ogóle nie agresywnie. Co dziwniejsze, wydawało mi się, że rozumiem co mówi. Jednak tak na prawdę nie rozumiałam. Chociaż coś mi świtało (afazja jest u mnie wrodzona, więc po konsultacji na GG stwierdziliśmy, że jednak nie rozumiem słów). Być może kiedyś zrozumiem. Wielce mnie to zaskoczyło, ale ciągle nie otwierałam oczu. Sharvari mogła natomiast usłyszeć kroki, zbliżające się w jej stronę, a po chwili została złapana za ramię i pociągnięta do tyłu, a następnie chwyciło także i drugą ręką, uniemożliwiając ucieczkę. Ciało obdartusa nie miało problemów z trzymaniem mnie w parku, to pewnie i teraz da radę przytrzymać Sharvari w moim ciele. Gietal natomiast nie przejmował się zupełnie tym, że może zrobić krzywdę Shari, a o moim ciele w ogóle nie myślał. Niemniej jednak nie mógł pozwolić, by Sharvari uciekła. Nie mógł pozwolić, by moje ciało umarło. Ja byłam bowiem uwięziona w jego ciele. On w ciele jakiegoś kretyna. Sharvari w moim i żeby to wszystko odkręcić, moje ciało musiało żyć. Przynajmniej tak uważał.
- Słuchaj. Nie znoszę tej małej kurwy, w której ciele siedzisz i najchętniej bym wbił jej miecz w dupę - mówi, kontynuując swój wywód. Ciągle tym samym słodkim i przyjemnym dla słuchacza głosem. A ja ciągle nie jestem w stanie zrozumieć słów. Sharvari tym bardziej - Ale teraz nie mogę. Niestety. Musimy odkręcić ten czar, więc siedź w miejscu i nie uciekaj, albo odetnę Ci nogi! A to będzie bolało.
Tak jakby mógł to zrobić, skoro jego miecz jest właśnie w mojej ręce. Tak nawiasem mówiąc, to ja obecnie jestem prawdopodobnie tutaj najsilniejsza, ale nie wiem o tym, a nawet jeśli bym wiedziała, to nie wykorzystałabym tego. Gietal ma plan. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że moje ciało to nie jestem ja. Widział bowiem anielskie, kurcze skrzydełka. Ja nie byłabym w stanie takich przyzwać. Wiedział, że w obecnej sytuacji należy trzymać się razem. Ja stałam jak stałam. Shari była trzymana przez śmierdzącego i obrzydliwego Gietala, który także stał. A ciało Sharvari gdzieś uciekało. Nie obchodziło go to. Mógłby gonić za przeciwnikiem, ale nie miał pewności czy go dogoni. Nie miał też żadnego argumentu, którym mógłby go przekonać do odczynienia czaru. Co najwyżej mógłby go zatłuc rękami albo udusić i co wtedy by się stało? Nie wiadomo. Ryzyko było za duże. Nie mógł zostawić dwóch durnych istot, bo by się zabiły albo w najgorszym przypadku pogubiły. Miał natomiast inny, lepszy plan.
- Odeślij mnie! - krzyknął w moją stronę, a jego głos nie zmieniał barwy i słodyczy. Potem powtórzył to jeszcze ze 20 razy, licząc na to, że w końcu za którymś zrozumiem o co chodzi.

---
Oczywiście nie wiem czy obdartus może mieć słodki głos czy nie, więc ... :P.
Proszę MG, żeby ocenił czy udało mi się zrozumieć Gietala.
Proszę także MG o udostępnienie mi kolorku dla wypowiedzi obdartusa, bowiem chciałbym go sobie trochę poużywać Kappa them all.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   

Powrót do góry Go down
 
Las na północnym brzegu rzeki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ujście rzeki
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Klub Nocny - Night Crow
» Lewy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie