IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las na północnym brzegu rzeki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Las na północnym brzegu rzeki   07.11.14 17:04

First topic message reminder :

Las, jak las, choć przypomina on znacznie bardziej zalesione bagna. Właśnie na tym północnym brzegu rzeki założona została niewielka, zniszczona "wioska". Składała się ona z typowych, zniszczonych przez czas, drewnianych domków z zadaszonym "tarasem". Brzegi połączone były połamanymi całkiem i zapadniętymi kładkami, a może raczej pomostami. Były kompletnie przeżarte, prawdopodobnie przez korniki i deski pływały również z beczkami i jakimś zielskiem po wodzie. Dotarcie tutaj nie było zbyt trudne, bo droga przez mokradła, a może raczej bagnisty las nie była aż taka zła. Podłoże stanowił piasek, z lewej widać było ułożone, jeden na drugim, duże kamienie, a z prawej podłamany płotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   26.05.16 17:07

Zszokowana, niepełnosprawna i ubabrana w błocie, lodach oraz najróżniejszych ludzkich wydzielinach Shari zaczęła pełzać i kroczyć w kierunku, z którego słyszała kroki. Nawet czepianie się drzew niewiele dało, bo co chwila potykała się o jakiś korzeń, grzęzła w błocie, lub chociażby przewróciła się o... uciętą głowę strażnika. Tak, to też tu było, z resztą tak samo jak stojący kawałek dalej fragment wózka z lodami. Załapały się wiśniowe, truskawkowe, straciatella i orzechowe.
Długo się przewrócona nie nacieszyła uczuciem miękkiego, obślizgłego czerepu dotykającego jej kończyn, bo została gwałtownie szarpnięta w tył i złapana za obie ręce. Znajomy smród obdartusa dołączył do jej własnego oraz woni otoczenia, a facet ten chyba właśnie mścił się za zgniatanie ręki. Z resztą niedawna walka aktualnego ciała Gietala z Sharavari się na nim odcisnęła i szarpiąc dziewczynkę poczuł przeszywający ból w prawym przedramieniu rozchodzący się od sinego śladu drobnej, acz, jak widać, wystarczająco silnej dłoni blondynki. Uścisk odrobinę zelżał, to ciało nie radziło sobie z cierpieniem i obrażeniami, jak naturalne i reagowało odruchowo na każdy, ostrzejszy bodziec.
Głos obdartusa nie był ani słodki, ani przyjemny dla słuchacza. Ot, zwyczajny, męski, trochę zachrypnięty i nie jakoś szczególnie niski. Owszem, dało się modulować nim tak, by był słodki, ale jeśli Gietal nie udawał specjalnie miłego, to Shari słyszała raczej ostre, niezrozumiałe komendy. 
Zamknięcie oczu dało niewiele. Sarah wciąż nie mogła powrócić do całkowitej ciemności, bo światło, nawet przerzedzone i po części zatrzymujące się na przyłbicy nadal przebijało powieki i oświetlało siatkówkę. Mogło to irytować nieprzyzwyczajoną do tego osobę. Do uzbrojonej dziewczynki także docierał głos nie-Gietala: powtarzane, identyczne rozkazy o całkowicie niezrozumiałej treści. Dziewczynka z pewnością byłaby w stanie wypowiedzieć ten zlepek głosek, jednak wciąż nieznana jej była treść. Nie, tak się nie da nauczyć mowy. Żeby pokazać dziecku, że drzewo nazywa się drzewo należy mu to drzewo wskazać, a nie powtarzać w nieskończoność słowo bez żadnego odniesienia.
Odległe kroki słyszane przez Shari zostały zagłuszone przez tupanie i krzyki Gietala, a gdy wreszcie nadeszła przerwa ciszy nie słychać już było nic. Ciało i normalność oddaliły się poza zasięg działających zmysłów anielicy.

__
Bierz ten kolor i się nie pytaj, jeszcze brakuje, bym zakazywała malowania dialogów na konkretny granatowy >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   01.06.16 0:26

Dałabym się pokrajać, żeby potknąć się o ten wózek z lodami... mogłabym pożreć moje smutki. Ale nie, musiałam babrać się w błocie i grać w piłkę nożną uciętą głową. Super.
Słyszałam jak ktoś idzie w moją stronę, nie reagowałam jednak. Parłam dalej do przodu. Nie byłam zdziwiona, gdy ostatecznie zostałam złapana. Wyrwało to z nie-mojej piersi oddech i potrzebowałam chwili, by znów go odnaleźć. Ciało gorzej reagowało na ból i mało bym nie zakwiliła, gdyby było mnie słychać, aczkolwiek moja zszargana psychika niewiele sobie z tego robiła. Czułam wyłącznie ulgę. Nie wiedziałam, jak interpretować ów przyjazny, a później ostry głos, więc po prostu nie wzięłam go pod uwagę. Sama jestem okropną kłamczuchą, manipulowanie głosem to dla mnie codzienność. Chociaż dotyk nie do końca mi się podobał (okej... nie podobał mi się wcale), to postanowiłam go dzielnie znieść w imię mojego celu. Jednakże człowiek, który mnie trzymał, nawijał dalej. I tylko trzymał. A ja tkwiłam w tym uścisku i tkwiłam, czekając chyba na zbawienie. Co on, nie wiedział jak się zabija?
"Ty kretynie! Nie stój tak, gardło jest wyżej! Mama cię nie uczyła jak się dusi człowieka?"
Wyklinałam na niego w myślach, bo to jedyne co mi pozostało. Zaczęłam się szamotać, próbując wydostać z uścisku. Nie to nie! Znajdę sobie innego mordercę!
Musiałam jednak szybko przestać, męczyłam się bardziej niż sądziłam. Jeśli zaraz mnie nie puści, znowu sięgnę po "broń". A tymczasem... huh. Wciąż nie wiedziałam, czy to sen czy oszalałam, ale to wszystko było takie... znajome. Jakbym już kiedyś to oglądała, tylko że z perspektywy osoby trzeciej. Frędzel. Jak ona to wszystko znosi? Dlaczego nikt jeszcze jej nie zabił? Dlaczego ja tego nie zrobiłam? Takie życie to nie życie. Nawet nie mam porównania. Co więcej, zaczęłam czuć wyrzuty sumienia. Ja!
Ale wszystko w porządku. Naprawię to. Znajdę śmierć, być może utrata tego ciała będzie oznaczać upadek dla nas obu. Jeśli nie, to najpewniej tylko dla niej. Nie cieszysz się, Frędzlu? Wreszcie będziesz wolna! A ja... cóż. Mnie nie zaszkodzi znów zacząć próbować, jeśli się nie uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   02.06.16 14:37

Gietal nie znosił tego ciała. Nie znosił mojego ciała. Mojego prawdziwego znaczy, bo teraz byłam zamknięta w jego wielkim, potężnym, które zapewne kochał, no ale moje było obiektem jego nienawiści. Myślał, że to tylko ja jestem tak durna, a tu się okazało, że każdy kto wejdzie w to ciało staje się durny jak paczka gwoździ. Miał szczęście, że to nie on został wrzucony w to ciało, by by miał spory problem. No, ale teraz też ma problem. Moje ciało zaczęło się wyrywać, a ręka tymczasowego, mam nadzieję, ciała Gietala także nie nadawała się do niczego. Bolała jak diabli.
- Niech Cię krew zaleje! - krzyczy, popychając Sharvari, tak, że ta upadła na ziemię - Jak checz uciekać, to spieprzaj!
Gdy już Sharvari znalazła się na ziemi, Gietal nieswoim ciałem wymierza jej dość mocnego kopniaka w brzuch. Ma gdzieś kto jest w ciele jego "właścicielki". Ale to ktoś kto jest tak cholernie głupi, że powinien cierpieć, będąc przybitym do krzyża. Przecież to oczywiste, że pewno jakoś trzeba odczynić to zaklęcie. A jeśli się nie da, to przynajmniej trzeba spróbować, bo co nam szkodzi? Gdyby jeszcze w moim ciele byłam ja, mógłby to zrozumieć. Wtedy jednak było to dla niego niepojęte. Dążyli przecież do tego samego. Przełamania zaklęcia, a ta osoba uciekała i narażała na szwank powodzenie całej operacji. Kto wie, co by się stało, gdyby moje ciało umarło? Czy osoba, która je właśnie kontrolowała o tym nie pomyślała? Ale Gietal nie miał już do tego w ogóle siły. Postanawia zatem dać za wygraną. Nie będzie na siłę powstrzymywał Sharvari przed ucieczką. W sumie, gdyby udało mu się mnie przekonać jakoś do odesłania jego ciała do Świata Feniksów, byłaby szansa, że przebywając w tamtym miejscu, któreś z nas natrafiłoby na jakiegoś innego feniksa, który powiedziałby jak przełamać to zaklęcie, ale na to już nie mógł liczyć, bowiem mi nijak nie wytłumaczy o co chodzi. Jedyne co może zrobić, to modlić się o to, byśmy się nie pozabijały i pobiec za ciałem Sharvari i to właśnie robi. Czyli podsumowując, Gietal goni Sharvari, chociaż ta pewnie już dawno uciekła. Jeśli zaś o mnie chodzi, to mimo zamkniętych oczu światło mnie oślepiało niemiłosiernie. Na powrót więc otwieram oczy, sądząc, że i tak to nic nie daje. Próbuję jakoś przyzwyczaić się do tego, że widzę i po jakimś czasie przestać odczuwać taki dyskomfort (MG zadecyduje czy mi się udało :3). Jednakże zaczyna kręcić mi się w głowie, więc upadam na plecy i nawet nie mam siły, by się podnieść. Siły, a do tego motywacji. Oczywiście tylko mi się wydaje, że nie mam siły, bowiem siłę mam, ale jeszcze w pełni nie potrafię kontrolować tego ciała, więc póki co leżę sobie na plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   04.06.16 3:17

Pchnięta na ziemię Sharavari pacnęła plackiem, twarzą w torf i błoto, a po chwili dostała kopa pod żebra bardziej w prawy bok niż w brzuch, po którym przetoczyła się w bardziej zatrawione i mniej zabłocone miejsce, gdzie wcale nie czysta, mętna woda troszeczkę obmyła ją z błocka, lodów, fekaliów i krwi. Niestety, to było zdecydowanie za mało by zabić, ale wystarczająco, by naprawdę zaboleć. Było jej mokro, zimno, nieprzyjemnie, do ust wdarła się zmącona woda z piachem, który teraz chrzęścił w zębach, a po lodach wiśniowych nie pozostało już nawet wspomnienie, dodatkowo nad głową anielicy, gdy ta zwijała się po otrzymanym ciosie, brzęczał spory rój natrętnych moskitów. Z umiejętnościami regeneracyjnymi tego ciała pewnie pozostanie tylko siniak, nie zmienia to faktu, że Gietal pretendował właśnie do miana króla strzelców na Euro 2016.
Po chwili okazało się, że feniks ma raczej zmienne upodobania sportowe i właśnie przestawił się na biegi długodystansowe... chociaż może lepszym określeniem byłby triathlon. Nie mając za bardzo pojęcia, gdzie pobiegło ciało Shari skierował się na lewo od zagajnika olchowo-brzozowego, w stronę bagna, które już kilka metrów od w miarę stałej wysepki zaczynało wyglądać jak zielona, puchata łąka. Szybko się jednak przekonał, że to, co początkowo wziął za stały grunt okazało się być pływającym na warstwie torfu zielskiem, które miało całkiem sporo wspólnego z przenośnymi malinami: kłopoty. Akurat teraz fakt, że posiadał dosyć chude, lekkie ciało przywdziane w materiałowe ciuchy, a nie ciężką, płytową zbroję uratowało mu tyłek, bo zanurzył się po przebyciu kilku kroków tylko do pół uda. Gorzej, że teraz nie szło zrobić kroku ni w przód ni w tył i w sumie w ogóle. Odradzam jednak branie przykładu z Sary, która zdobywając wzrok, zdrowe płaty mózgowe odpowiedzialne za rozumienie mowy i wielokrotnie silniejsze oraz bardziej wytrzymałe ciało zdecydowała się robić aniołki w błocku.
Leżąc na plecach widziała koronę i liście olchy na szarym tle zachmurzonego nieba i w ogóle nie mogła pojąć co też jej się objawia przed oczami. Niby kształty i kolory były w porządku, ale ona tego porządku zwyczajnie nie znała. Nie bardzo potrafiła też określić głębię, chwilami nawet wydawało jej się, że prędzej dotknie lecącego po niebie ptaszka, niż opadającego z drzewa liścia, a skoro już jesteśmy przy nazwach należałoby wspomnieć, że tych kolorowych, jasnych i ciemnych plam w ogóle dziewczynka nie rozpoznawała, a określenie "liść" może jedynie mówić cokolwiek graczowi. Do tej pory liście najzwyczajniej w świecie były szeleszczące, szorstkie, płaskie, kruche i pachnące roślinnością, ale nie miały kolorów, ani konkretnego wyglądu, więc się Sarah czuła jak koleś na randce w ciemno z poznaną przez internet osobą, której nie widziało się nawet zdjęcia. Tutaj ta randka była jednak z całym światem. No cóż, przynajmniej ma wzięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   10.06.16 1:41

Drzyj się zdrów. I tak cię nie zrozumiem.
Nie powiem, zaskoczył mnie. Zorientowałam się, że upadam na ziemię, a w chwilę później w moim boku rozkwitł przeraźliwy ból, który zaparł mi dech. Potoczyłam się niczym ta nieszczęsna piłka. Och, świetnie. Maseczka błotna. A później poczułam się jak gimnazjalny kujon, którego łeb wpychają do kibla. Zwinęłam się w kłębek, parskając i plując brudną wodą, nawet nie próbując powstrzymywać czających się w kącikach moich oczu łez. Zwykły, ludzki odruch. Bywało gorzej, znacznie, w końcu jakoś musiałam sobie tę wytrzymałość na ból wyrobić. Nigdy nie próbowałam liczyć razy, po których kończyłam obita jak żałosne jabłko. Nie żebym się o to nie prosiła. Może jestem ukrytą masochistką? Kto wie.
Znieruchomiałam w kałuży, próbując złapać oddech i wsłuchując się w brzęczenie durnych komarów i pozostałe odgłosy (m.in. oddalające się kroki i tąpnięcie o ziemię). Nie ruszyłabym się zapewne, gdyby jeden z nich nie usiadł mi na uchu. Dał mi motywację. W podzięce strzepnęłam go dłonią, a następnie podniosłam się chwiejnie, trzymając się jedną ręką za bok i zaciskając zęby z bólu. Drugą otarłam twarz, być może jeszcze bardziej sobie ją brudząc - nieważne I tak niczego nie widziałam, mówić nie mogłam, chodziło tylko i wyłącznie o moją wygodę. Najważniejsze, że przestało mi wszystko spływać po obliczu.
Ruszyłam niepewnie w stronę, z której dobiegło mnie wcześniej "tąpnięcie". Nie byłam pewna, brzmiało dziwnie zgrzytliwie. Jak puszka. Najprawdopodobniej znowu poruszałam się niczym upośledzona mandarynka, ale co tam. Gdy już dotarłam do źródła wcześniejszego dźwięku (i o ile mi się to udało...), upadłam na kolana i zaczęłam macać jedną dłonią wszystko dookoła. Drugą uparcie przyciskałam do boku. Natrafiwszy na coś przypominającego rękę (miejmy nadzieję), pociągnęłam za nią i wstałam, chcąc zmusić leżącą puszkę do wstania. A następnie? Do podążenia za mną, oczywiście, a udałam się w stronę, w której zniknęły odgłosy kroków faceta (miejmy nadzieję x2). Jakie to życie jest męczące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   10.06.16 19:57

Więc, widziałam. Widziałam świat. Światło wpadało do mych oczu i spoczywało na siatkówce, pozwalając mi widzieć plamki różnokolorowe i cudne zarazem. Być może były cudne dlatego, że były różnokolorowe. Jednak nie szło mi zupełnie odbieranie głębi obrazu, ani nazywanie tego co widzę. Niemniej jednak widziałam. W pewnym momencie (miejmy nadzieję, że MG się zgodzi) poczułam jakiś uścisk. Oczywiście nie bezpośrednio na skórze, bo posiadałam przecież skórzane, dość grube rękawiczki, jednak uścisk i tak dało się poczuć. Coś mnie ciągnie za tą rękę i zmusza do wstania. Wstaję więc, jednak trzeba zauważyć, że mój wzrost to jakieś 2 i pół metra, więc jestem praktycznie 2 razy większa od swojego prawdziwego ciała, które jest w posiadaniu mózgu Sharvari. Nie jest mnie więc w stanie trzymać za rękę, bowiem wstając po prostu to dla niej za wysoko. Nie jest mnie w stanie w żaden sposób trzymać i jednocześnie prowadzić. Zatem zapewne widzę jak sama udaje się w stronę, z której dochodziły odgłosy kroków prawdziwego ciała Sharvari. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej małej i dziwnej i poruszającej się tak niezdarnie plamki. Rozglądam się szybko wokół, a także patrzę pod nogi i widzę miecz, który leży u mych stóp. To oczywiście miecz Gietala. Jednak w chwili, gdy upadłam musiał mi wypaść z rąk i teraz leży tak jak leży. Oczywiście nie wiem co to jest, ale myślę, że to fajne i dlatego to podnoszę, a następnie instynktownie (aktywacja Valor), wkładam go sobie do kabury, tak, żeby mi się już nie zgubił, a następnie udaję się za tą plamką (Sharvari). Nie wiem co to jest, ale jest fajne i wcale nie jest szybkie. Z pewnością mogłoby mnie prześcignąć, gdyby nie poruszało się tak bardzo niezdarnie jak się porusza. Ale być może wie co się tutaj dzieje? Czemu mam wrażenie, że jest to żywa istota? Może tak wyglądają Głosy? A może i ja się stałam takim głosem? Może i ja potrafię wydobywać jakieś dźwięki?
- Spieprzaj - wydobywa się z moich ust. To jedne ze słów wypowiedziane przez Gietala i udało mi się je zapamiętać i powtórzyć. Ku mojemu zaskoczeniu oczywiście! Niemniej jednak ciągle nie rozumiem co to znaczy. Kto wie? Może moje nowe ciało (a może to stare i brzydkie i dlatego nikt nie chce mnie dotykać?) sobie przypomni pewne słowa? No, ale jestem trochę zadowolona, chociaż i przerażona zarazem. Śledzę więc Sharvari.

MM: 5050 - 300 (V - na jedną turę, więc nie będę utrzymywać w kolejnych kolejkach) = 4750 (nie wiem czy były jakieś regeny MM czy nie, ale w sumie byłem out of combat, więc powinny być; a tak serio, to nie chciało mi się sprawdzać ile poprzednio miałem MM XD; jak coś, to niech MG poprawi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   13.06.16 0:02

Shari doczłapała do leżącej na ziemi Sary brodząc w mniej, lub bardziej grząskim błocie, ale na własne szczęście nie dzieląc losu Gietala, który szamotał się w błocku i zapadał z każdą chwilą coraz bardziej rzucając pod nosem najróżniejsze, soczyste komentarze, których Sarah nie powinna nawet próbować się uczyć. Macając wyczuła głównie trawę i błoto, aż natrafiła na opancerzone udo, a po krótkiej chwili odnalazła również dłoń. Sarah za bardzo nie poczuła uścisku drobnych, nie-sharinych łapek, jednak pociągnięcie i próbę zmuszenia do wstania owszem. Poddała się woli Shari, przynajmniej to dziewczyna miała jeszcze całkiem silne, po czym wstała. Oczywiście, że mała, ślepa anielica mogła trzymać zbroję za rękę, pomimo wzrostu, ale załóżmy, że się jej wyślizgnęła, lub zwyczajnie zrezygnowała ze ściskania ogromnej, obleczonej w skórę i żelazo łapy na rzecz jak najszybszego ruszenia w kierunku, z którego jeszcze niedawno dochodził odgłos kroków.
Sarah rozglądając się widziała głównie przemieszenie zieleni z brązem i szarością tworzące dziwaczne kształty, wśród których wyróżniały się dwie plamki, jedna ciemna, większa i szamocąca się w jednym miejscu od czasu do czasu wydając dźwięki i druga jaśniejsza, zlewająca się trochę z otoczeniem acz poruszająca się ruchami Browna w z grubsza jednym, określonym kierunku, ku części krajobrazu zdobionej białoczarnymi pasami (brzozy). Pod własnymi nogami uzbrojona dziewczynka ujrzała coś błyszczącego i niepasującego do otoczenia, bardziej nawet niż fragment wózka z lodami stojący po lewej, z ciekawości podniosła to i wzięła ze sobą na wyprawę w stronę brzozowego zagajniczka. Obydwie, zarówno ślepa, jak i nieprzyzwyczajona do widzenia poruszały się niesamowicie nieskoordynowanie grzęznąc w błocku, lub obijając się o drzewa jak kuleczki w pinballu, jednak znalazły się w o tyle lepszej sytuacji niż feniks, że idąc w tę stronę grunt stawał się z każdym metrem coraz bardziej stały i mniej podmokły.
- Gdzie idziecie!? Wracać! Wyciągnijcie mnie stąd! Kurwy... Jak masz mieć mnie w dupie, to mnie odeślij śmieciu! Już! Nie chcę zgnić w tym pieprzonym błocie! - wydzierał się za nimi Gietal próbując wyrwać się z objęć torfowiska, jednak zapadając się już po pas. Shari bez problemu słyszała każdy wydany przez niego i emanujący gniewem dźwięk, jednak ani ona, ani Sarah nie były w stanie zrozumieć, że ktoś ich właśnie obraża. Poza krzykami do jej uszu dolatywał metaliczny zgrzyt i ciężkie kroki zbroi. Pod nogami początkowo chlupało i cmokało błocko, ale z czasem, jak krzyki Gietala powoli cichły z powodu odległości wodę zastąpiła suchsza i szeleszcząca ściółka pokryta opadniętymi z brzózek liśćmi.
Po jakichś dwudziestu minutach dreptania i obijania się o szorstką korę drzewek, które Sary jakoś specjalnie nie ruszało, natomiast Shari trochę się obtłukła, chociaż z pewnością wpadała na florę z odrobinę mniejszym impetem, obydwie dotarły do jakichś dziwacznych pozostałości wioski. Mała anielica "zauważyła" ją pierwsza w postaci stojącej na drodze ściany z przeplatanych gałęzi oblepionych odpadającą gliną, za nią z lasu ze zgrzytem wytoczyła się żelazna machina, której po dziesiątkach uderzeń w drzewa powoli zaczynało się udawać rozróżniać odległości. Jej tymczasowym oczom ukazało się skupisko chat, które na razie wydawały się być jedynie nowym rodzajem kolorowych plam, ale już przynajmniej wiedziała, który pomost jest bliżej, a który bungalow dalej.

Shari: 3600MM
Sarah: 5185 - 300 = 4885
Toto jest po uwzględnieniu regeneracji poza walką, jeśli się nie pomyliłam ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 57
Dołączył/a : 09/01/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   13.06.16 1:43

Łup w jedno drzewo, łup w drugie drzewo. Dla zabawy zaczęłam je liczyć i zgadywać w którym miejscu na czole/ramieniu/nodze/boku pojawi się siniak. Z możliwościami tego ciała nie miałam się co przejmować, że zostanie na długo... no ale ja niestety nic o tym nie wiem.
Tak. Zaczęło mnie to wszystko bawić na nowo. Wciąż czułam się beznadziejnie, ale czerpałam z tej beznadziejności rozrywkę. A te wrzaski... muzyka dla moich uszu! Nieważne w jak głębokim bagnie się znajdujesz, jeśli wiesz, że komuś też jest ciężko, od razu poprawia ci to humor. W sumie to po tych 20 minutach pomyślałam sobie, iż mogłabym wrócić do gościa i ewentualnie mu jeszcze dowalić (nie wiem w jaki sposób, ale coś by się wymyśliło - mogłabym na przykład... kopnąć go w piszczel!), bo go nie lubię. No i jak już jestem w piekle, to nie ma się co powstrzymywać. Tyle że powrót byłby zapewne męczący i denerwujący, a choć zabawa zabawą, to w którymś momencie obijanie o drzewa staje się nudne. I... przykre...
I w którymś momencie trafiłam na kraniec świata.
Kraniec. Cholernego. Świata.
To sen, prawda? PRAWDA?
Świat nie kończy się ścianą, której w żaden sposób nie możesz przeniknąć ani przebyć? Przecież to żarty! Bajki!
Zrobiłam malutki, maciupeńki kroczek w prawo z dłońmi na ścianie. W zasadzie prawie się nie ruszyłam. Nic. Dalej to samo. Pomacałam trochę... Gdybym miała sobie tą ścianę wyobrażać, wyobraziłabym ją inaczej... ale...
A-Anja! POMOCY! Ja nie chcę się więcej obijać o drzewa! Już ci wierzę! Przepraszam! Nie powinnam była się z ciebie wyśmiewać, kiedy mi o tym opowiadałaś! Nawet nie wiesz, jak mi teraz głupio. Poza tym jeśli, jeśli... jeśli świat rzeczywiście ma swoje granice, to znaczy, że na końcu tęczy wcale nie ma garnuszka ze złotem i zielonego krasnala na środkach odurzających? Własna siostra... próbowała mi uświadomić, że żyję czczymi marzeniami... a ja tak się jej odwdzięczyłam.
Moje życie właśnie legło w gruzach. Z nie-moich oczu popłynęło kilka łez (prawdziwych czy nie - hm) i z bezgłośnym rykiem ruszyłam w stronę powrotną, próbując kierować się w stronę wcześniej słyszanych wrzasków mężczyzny. Błagam. Zabij mnie. Ja naprawdę nie mam po co żyć.
W ruchu zmieniłam się w Auriel, to jest, jeśli mi się udało. W takim wypadku spróbowałam się co parę kroków wznosić na lichych skrzydełkach, chcąc poruszać się szybciej - co prawdopodobnie skończy się tylko jeszcze mocniejszymi uderzeniami o drzewa.
Następnym razem wezmę zapalniczkę i wypalę te szatańskie pomioty do korzeni. Swoją drogą, wciąż jeszcze istniało wytłumaczenie, że to sen - do końca go jeszcze nie porzuciłam. Spróbowałam więc siłą woli przywołać ogień. Jeśli siedzę w krainie Morfeusza, powinno mi się udać!


//przemiana w Auriel -> 3600 - 300 = 3300
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1530-sharvari-irya


avatar
Raven Tail


Tytuł : Druga Osobowość, Jedna z Dziesięciu
Liczba postów : 201
Dołączył/a : 27/12/2015

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   13.06.16 14:42

Ja także nie miałam co robić. Dziwne kolory. Dziwne wrzaski (zakładam, że usłyszałam). Wszystko to jest cholernie dziwne. I ta mała plamka przede mną ... nagle zawraca i kieruje się w stronę, z której obie przyszłyśmy. Czyżby to była istota żywa? Czy po prostu moja wyobraźnia płata mi figle? Nieważne. Nie pozostało mi bowiem nic innego jak tylko udać się za nią. Może mnie doprowadzi do jakiegoś ciekawego miejsca? Może będzie fajnie? To się jeszcze okaże. Jednakże coraz bardziej mi się wydaje, że zostałam jakoś dziwnie zaczarowana. Skoro magia jest w stanie przyzwać Feniksa czyli istotę nie z tego świata, to być może i jest w stanie zrobić więcej. Chociażby np. zamienić mnie w Głos? Jednakowoż, nie czułam się komfortowo w tym ciele. Wszystko było takie dziwne i nierzeczywiste i po prawdzie czułam się jeszcze bardziej zagubiona niż w swoim prawdziwym, niewidomym i nierozumiejącym ciele. Mój mózg musiał filtrować więcej informacji i chociaż już rozpoznawałam głębię, to tak na prawdę nic mi to nie dawało. Nie potrafiłam nazwać kształtów, które widzę. Nie potrafiłam rozumieć słów, chociaż mogłam je wypowiadać. To wszystko było bezużyteczne w moim przypadku. Jednak moje ciało było pod tym względem lepsze. Ale co się dziwić? Skoro tak długi czas w nim spędziłam, to teraz przyzwyczajenie się do nowego jest prawie, że niemożliwe. Poza tym, pewnie ktoś dostał moje i teraz ma problemy. Nie mogłabym go z nimi zostawić. Urok trzeba było odczynić. Zaklęcie trzeba było zdjąć. Oczywiście, może nie byłam zaradna życiowo, jednak moje inteligencja była na tyle dobra, by to wszystko wydedukować (jeśli się mylę, to niech MG mnie poprawi). Idąc za tą dziwną plamką, która próbowała unosić się do góry, starałam się zapamiętać drogę powrotną do miejsca z tymi dziwnymi kształtami i kolorami - tj. do tej wioski. Znaczy nie wiedziałam, że to była wioska, ale właśnie tutaj chciałam trafić. Znaczy ... tutaj na samym początku przyprowadziła mnie plamka i dlatego uważam, że to miejsce jest w jakiś sposób ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1474-sarah-samy-mylady#16500


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   16.06.16 21:00

Znacie ten dowcip o turyście, który kupuje bilet na pociąg typu "Hobbit"? Czyli "tam i z powrotem"? Już znacie, a dziewczyny nawet bez biletu dawały radę się pultać w tę i na zad.
Ruchoma, być może żywa istota zmieniła w oczach Sary kolory i kształt, głównie z powodu pojawienia się pokracznych skrzydełek. Pomimo pozornego niedorozwinięcia Shari dawała radę się nawet na nich wznieść i pewnie latałaby całkiem nieźle, gdyby na ziemię nie ściągała jej co rusz nagła utrata pędu po przywaleniu w brzozę. Raz nawet udało się jej na stojącej na drodze korze rozkwasić, lecz nie złamać nos, a przy okazji oprawka okularów chyba pękła, na razie się jednak wciąż trzymały. Jakbym jeszcze zaczęła opisywać kłębiącą się na moczarach mgłę, to zrobiłoby się całkiem politycznie. No ale mniejsza, nie ma co się rozwodzić drugi raz nad tym samym terenem, skoro Sarah już go raz widziała, a Shari już raz czuła. Podróż powrotna do punktu startowego zajęła zaledwie siedemnaście minut, nowy rekord, a tam na dziewczyny już czekał Gietal. Nie poruszył się za bardzo, jedynie udało mu się obrócić o 180 stopni i przesunąć o kilka centymetrów ku stałemu gruntowi, ale dzięki temu doskonale widział dziołchy wracające pędem i obijające się o drzewa, a przynajmniej jedna, bo Sarze już sie nawet jakoś udawało omijać przeszkody.
- No w końcu! Jednak macie tam po połowie szarej komórki każda i razem wam się udało ogarnąć, że mnie nie zostawia się na pastwę jakiegoś pieprzonego bagna - ta gadająca plamka wydłużyła się w kierunku Sary, a właściwie to wystawiła ku niej prawą rękę. - Wyciągnij mnie! - padło niczym wojskowy rozkaz, chociaż równie dobrze mógłby powiedzieć "bulghhslkdmsk" tym tonem i każdy zrozumiałby tyle samo.
Dochodziło południe, chmurki się trochę rozrzedziły, na bagnach zaczęło robić się parno, Shari leciała krew z nosa, Gietal miał błoto w gaciach, a Sarah... Sarah pierwszy raz w życiu zobaczyła słoneczko i przekonała się, że razi.

Shari: rozbity nos, 3300MM
Sarah: 5385MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Las na północnym brzegu rzeki   

Powrót do góry Go down
 
Las na północnym brzegu rzeki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Ujście rzeki
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Klub Nocny - Night Crow
» Lewy brzeg rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Wężowa rzeka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie