IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wzgórze Piccha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wzgórze Piccha   16.10.15 13:54

Wbrew pozorom: to nie było wzgórze naturalne, jak niemal cała wyspa. Był to ogromny wysyp praktycznie wszystkiego: od gruzów zaczynając, na odchodach kończąc. Wszystko obecnie przeistoczyło się w piach i ziemię, porośniętą różnego rodzaju roślinnością. Było to chyba jedyne, w miarę normalnie wyglądające miejsce na tej wyspie. Chociaż to co mogło się kryć pod tym dziwnym kurhanem już normalne być nie musi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   05.01.16 22:00

Niewielu zapuszcza się na tę wyspę. Tylko niektórzy są w stanie wytrzymać rzucane przez nią wyzwania. Nie jest tu mowa tylko o magach... No ale nie o tym teraz mowa.
Zin spędził kilka dni na przeczesywaniu zakurzonych stronic ciężkich ksiąg zajmujących 90% objętości Wielkiej Biblioteki w Crocus. Nie było tam zbyt wiele rzeczy, które mogłyby mu się przydać, jednakże w pewnym momencie pracująca tu staruszka rzuciła mu przed nos wielki zwój. Były w nim naszkicowane sylwetki wielu ludzi o różnych posturach, ale zawsze z górną połowa czaszki na twarzy. Oprócz nich napisano coś w nieznanym Zinowi języku, którego nie znała także babunia. Coś jednak mówiło magowi, że jedna część wyrażenia jest dla niego jasna: "Artisach me'lest freedeer PICCHA. Estercio ym umi PICCHA". Niestety... Próba wydobycia informacji od nowego demona Sabera kończyła się zawsze fiaskiem, przez co Zin musiał podjąć bardziej odważne kroki. Wyruszył na Bezludną Wyspę, na wzgórze Piccha.
Miejsce to było wysokim na kilkadziesiąt metrów pagórkiem. Porastały go suche krzaki, niska trawa i niewielkie kwiatki w stylu stokrotek. Nie było tu nic nadzwyczajnego. Jedynie gdzieś z ziemi wystawały różne dziwne rzeczy... Strzępki ubrań, deski, kości, czaszki...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   05.01.16 22:33

Długie godziny spędzone z nosem w książkach szukając jakiejś poszlaki co do notatki, która znalazł Zin dawały się już we znaki. Spis gdzie leżały dane tytuły w Wielkiej Bibliotece w Crocus, znał już na pamięć. Wertując od deski do deski, od tytułu do tytułu przechodził do kolejnych półek, regałów i działów. Z pracującą tam tam staruszką wymieniał tylko uprzejmości na wejściu, bo i zdarzało się, że zostawał na noc za jej pozwoleniem. Gdy w pewnym momencie owa staruszka, zbliżając się bezszelestnie, tak jakby od niechcenia, bądź chcąc go uchronić przed czymś, podrzuciła mu jakiś zwój. Na pierwszy rzut oka, stary. Bardzo stary. Staruszka w międzyczasie równie szybko oddaliła się. Zin pochłonięty rozwijaniem go nawet nie zauważył jej odejścia, nie mówiąc już o jakimś "dziękuje".
Nie lada rozczarowanie, równie intensywne jak wcześniejsza ciekawość po paru chwilach zawładnęło nim. Prawie cały zwój był zapisany w niezrozumiałym języku dla niego, chociaz... Jedno zdanie przyciągało jego wzrok. Między zawiłymi znaczkami i obrazkami postaci które przypominały mu znaną mu Anarchię, udało mu się po chwili całkowitego skupienia odczytać "Artisach me'lest freedeer PICCHA. Estercio ym umi PICCHA", jako że nie znał starożytnych języków nie mówiło mu to nic, no może z nazwą wyspy przy Galunie. To może być jego punkt zaczepny. Po tylu godzinach spędzonych w tym swoistym sanktuarium wiedzy. Zwinął w rulon zwój, udając się do biurka bibliotekarki, na miejscu mówiąc, że odda go tylko jak uda mu się rozwiązać zagadkę, wybiegając w pośpiechu by spakować się jak najszybciej.
Podróż z Crocus do kwatery Saberów trwała nadzwyczaj krótko. Zin był teraz tylko skupiony i nakręcony na jak najszybsze dostanie się na tą wyspę, więc jego mózg pomijał nieznaczące szczegóły. Wpadł pośpiechem do swojego pokoju, zakładając na siebie skórzany pancerz, pakując po kieszeniach, notes w którym była notatka ze skrzyneczki odnalezionej po wyjściu z Nekropolis, dwie agrafki, zapalniczkę, kolczyki oraz zakładając niedawno pozyskany naszyjnik. Przypiął też do paska swoją maskę i z równym pośpiechem wybiegł bez słowa nie mówiąc nic nikomu. Niczym struś pędziwiatr pognał w kierunku trasy wozów transportowych w kierunku Galuny. Miał na myśli zaoferowanie swoich usług za podwózkę. Widocznie los mu sprzyjał i po chwili znalazł karawany jadące właśnie na wybrzeże, skąd uda się dalej. Podróż spokojna, tak jakby wszyscy złoczyńcy udali się na wspólnego grilla, pogoda była jak najbardziej ta piknikowa niż dla pracusi ale Saber nie patrzył na to.
Po paru ładnych godzinach jazdy, podróży na promie, a później jakiś podwędzonym kajakiem trafił w końcu na wyspę Piccha. Widząc ją pierwsze co przyszło mu do głowy to... Ktoś musiał zapomnieć o tym miejscu, totalna pustka nic tutaj nie ma oprócz mnie. Co dalej... Znów za bardzo się podpaliłem nie myśląc co mnie czeka na miejscu. Roślinność tego miejsca i sam klimat był przesiąknięty odorem śmierci, nawet flora ledwo tu utrzymuję się przy wegetacji a Saber szuka tutaj części swojej nowej duszy. Rozglądając się bacznie szukał punktu zaczepienia gdzie mógł by się udać. Na razie stawiając uważnie krok za krokiem szedł przed siebie mając nadzieje, że wpadnie na kogoś, lub coś co mu pomoże...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   06.01.16 22:39

Tak więc Saber w końcu przybył na wyspę bez nazwy, na wzgórze Piccha. Jak sam już dostrzegł było tu bardzo pusto i pełno zarazem - pusto od ludzi i zwierząt, pełno od śladów przeszłości. Gdy mag ostatecznie wszedł na szczyt wzgórza nie widział nic nadzwyczajnego. Dookoła kurhanu rozciągała się łąka a za nią zaczynał się las. Nie było tu krzyży, tabliczek, smoków... Tylko trawa i Zin. Nie no nie tylko. Były też jego dusze, których część zaczęła dawać się we znaki.
Ponownie tutaj. Minęły lata. Czuję sentyment, wspomnienia. Widzę historię, zatacza koło. Tym razem będzie inaczej. On jest inny, ma nasze cechy w sobie, stawia się. Ale to nie zasługa, to nie oznaka wybrańca. My go wybraliśmy. Ty też go wybrałeś. Ja też... ale czy on nas wybrał?
Brzmiała cicha burza łamiąca otaczający Zina spokój. Widać Anarchia nie była jedna i na spokojnie rozmawiała między sobą. Tylko Tygrysowi nic to nie mówiło, wszystko to były półzdania, nie mające sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   07.01.16 12:50

Zin czuł w okół siebie czyjąś obecność, niestety brak ludzi działał na nerwy. Ta niemożność, w której się teraz znalazł dawała się we znaki. Działał szósty zmysł wyłapując pojedyncze urywki zdań. Bez ładu i składu. Jeden urywek wbił mu się głęboko do głowy. "... czy on wybrał nas?". Jasne, że tak skoro tutaj jest i stoi zakłopotany z duszą demona która musi być pewnie pogrzebana w tym kurhanie. Nie zostało mu nic, jak wyciszyć się i spróbować nawiązać kontakt z tą częścią Anarchii, która jest w nim. Stanął gdzieś po środku tej prowizorycznej mogiły zamykając oczy i próbując wytłumić otoczenie. Koncentrując się maksymalnie, tak jakby przeszukiwał jak najdalsze zakamarki wspólnej jaźni Człowieka i Demona. Anarchio, jestem w miejscu, które jest w jakiś sposób powiązane z Tobą. Wiem, że tutaj znajduję się kolejna część duszy, którą chce zwrócić Tobie. Prawowitemu właścicielowi. Czuję obecność Twoich pobratyńców, więc pomóż mi ją odnaleźć.
Kończąc tą swoistą inkantacje w myślach otworzył oczy rozglądając się za jakąś poszlaką która by go poprowadziła dalej. Nagle oświecenie. Skoro to jest mogiła, może jest tutaj jakieś wejście, które znów mnie gdzieś przeniesie? Ruszył ożywiony szukając jakiegoś ukrytego wejścia, klapy czy może też kolejnej dziury która można wpaść do "innego wymiaru"

Cytat :
Nie wiem, czy Neony Ci wspominał, ale zawieszam Twoją misję ze względu na Bilokację mi zgłoszoną przez Takeru. Odwieszę misję, kiedy Walka Pokazowa się skończy, gdyż jest to misja fabularna, a na misje fabularne nie ma bilokacji. Traktuję tę sytuację wyjątkowo ulgowo bez żadnych kar, bo mogłam zastosować ostrzejsze represje. Rozumiem, że wypadłeś z eventu, ale to nie oznacza, że możesz pisać sobie na dwóch misjach jednocześnie. //Ariyamna Nieaktualne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   08.01.16 22:08

Zin zadał pytanie w głębi duszy i serca, umysłu i woli, skierowane do zakorzenionej w nim duszy demona Anarchii. Po tym zdaniu słyszał w głowie wszechobecne szepty, szmery i pomruki. Trwało to kilka minut i mocno paraliżowało jego ruchy. Jednak odpowiedź nie nastała, demon nie powiedział nic, ani jednego słowa, które Zin mógłby rozpoznać i zrozumieć. Pustka i cisza, poczucie samotności i porzucenia, niczym Frodo w drodze do góry przeznaczenia... Co? Nieważne!
To nic ci nie da. To jeden grób dla wielu, a różni są wśród nich. Nie naruszaj spokoju umarłych i tych martwych nie do końca. Odnajdź drogę do bezprawia. Odszukaj zartefakt przeszłości. Odnajdź powiązanie. Ukaż swym oczom dusza, ukaż duchowi brak oczu.
Wyszeptał Anarchia po długim milczeniu. Jego głos był zmęczony i załamany, przesiąkał gniewem. Było od niego czuć złość, żal, zemstę. Nie można tego było rozszyfrować w emocjach i ich pochodzeniu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   09.01.16 12:01

Zin po tym co usłyszał od swojej duszy wiedział czego szukać. Artefakt. To jest klucz, którego potrzebuje w tym miejscu. Wszystko może być artefaktem...
Wejść na ścieżkę bezprawia. Na tym wzgórzu to wyjątkowo łatwe. Nie ma tutaj magicznej rady by za śmiecenie w niedozwolonym miejscu czy inne głupstwa zostać drobnym przestępcą, więc wyjście jest tylko jedno. Naruszenie tej masowej mogiły będzie nieetyczne, niemoralne i wpisuje się w ryzy przestępstwa. Bezprawie jak się patrzy. Po za tym gdzie Saber mógłby szukać tego artefaktu jak nie w środku piramidy, w której jest pochowany ktoś ważny mogile prawowitych właścicieli tych dusz.
Gdy poukładał wszystko sobie w głowię musiał przejść do działania. Aura, która była tak widoczna podczas gdy Anarchia przemawiała do niego w myślach teraz emanowała na zewnątrz Zina, delikatnie unosząc kosmyki włosów maga. Uklęknął on podnosząc pobliską czaszkę z ziemi. Moc magiczna emanowała z jego działa jak z gejzera. Falowo narastała, aż w końcu jego ludzka forma okryła się mroczną łuną. Obecne ludzkie ciało przyjęło demoniczną postać. [ Anāki ]
W tej formię stał z wyciągniętą przed siebie ręką, trzymając w niej bardzo podobną czaszkę do tej, która teraz widniała na wysokości jego twarzy.
Co masz mi do powiedzenia... Mówił do siebie w myślach, patrząc przeszywającym wzrokiem w oczodoły czaszki.

8100-300=7800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 11:19

Mag wykombinował całkiem zmyślny plan działania. Na bezdrożnych trawach samotnej wyspy niezamieszkanej przez ludy podlegające wpływom i decyzjom Rady magicznej, najbardziej anarchistycznym zachowaniem mającym na celu wprowadzenie zwiększonego bezprawia w terenach praw pozbawionych, są akty agresji wobec praw naturalnych przypominających swoimi założeniami cechy systemu zwanego doborem naturalnym. A prościej rzecz biorąc - narusz spokój tych, którym tylko on pozostał. Co? K*rwa! Rozkop ten grób debilu! Tzn mówiłem do siebie...
W każdym razie Zin kilka chwil przeczesywał ziemię i roślinność porastającą wielki kurhan, po czym dostrzegł interesującą czaszkę. Była dość brudna, widać że spoczywała tu od wielu lat. Jednakże co już gracz zauważył w swoim poście - czaszka ta przypominała łudząco maskę Anarchii której formę Saber przybrał.
Oddając swą skórę i kości fioletowej tkance i szaleńczej świadomości demona mag zaczął widzieć rzeczy inaczej. Ziemia zaczęła się kruszyć, trawa spopielać i ulatywać w powietrze, chmury szybko uciekały za horyzont, podążając za pędzącym słońcem. Czaszka w dłoni demona samoistnie oddaliła się od niego, lewitując. Ziemia zrobiła się niemalże płaska, wyrastały z niej tylko drzewa i drewniane domy. Przypominały rozłożeniem okrąg. Jeden z nich się wyróżniał - był wyższy, miał dwa a nie jedno piętro, a nad wejściem do niego zwisała wielka flaga z charakterystycznym symbolem. Była to górna połowa czaszki trzymająca pod zębami sztylet.
- Oni cię nie dostrzegą - rzekła Anarchia do Zina, który nadal kontrolował w pełni ciało. Co ciekawe, demon nie wydawał się ani szybki, ani silny, tka jak to miało miejsce w Nekropolis. Jeżeli natomiast chcesz spytać "kto?" to wiedz, że w mieście tym tętniło życie. Było tu pełno kobiet, mężczyzn i dzieci w różnym wieku i o różnych sylwetkach. Wszyscy mieli złocistą karnację i czarne włosy, a poruszali się w fioletowych i czarnych strojach o typowym arabskim stylu. Nikt nie zwracał uwagi na ciebie, zajmowali się rozmową, garbowaniem skór, budową i naprawą domów, a nawet kuciem broni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 11:34

To co stało się po przyjęciu formy Anarchii i podniesieniu tej czaszki zaskoczyło go niczym +12 stopni w Grudniu. Wszystko to co działo się w okół niego nadawało się jako przykład muzy dla scenarzystów filmów. Mogli szukać w tym wszystkim własnych pomysłów. Ziemia stała się płaska, chmury uciekały poza horyzont jakby ktoś je sztucznie przegonił, a w okół wyrosło miasto. Tak miasto, w którym gościło życie. Ze wzgórza Piccha do tego miasta. Czaszka musiała być świstoklikiem artefaktem, który to sprawił. W całym tym zamieszaniu udało dojrzeć mu się jeden budynek znacznie różniący się od reszty. Wybijał się ponad resztę jednopiętrowych budynków.
Powolnym krokiem ruszył w jego kierunku, lustrując ludzi którzy ot tak sobie żyli dalej swoim życiem, nie zwracając uwagi na Sabera. Codzienne obowiązki i inne pochłaniały ich do reszty, co dawało sposobność lepszego im się przyjrzenia. Styl ubierania nawiązywał do postaci Anarchii.
Paręnaście metrów od najwyższego budynku Zin dojrzał flagę na maszcie z górną częścią czaszki i sztyletem. Hmm.. Znak zabójców? Sztylet i czaszka kojarzy mi się tylko z jakimiś skrytobójcami. Musze się przyjrzeć temu wszystkiemu bliżej. Jak pomyślał tak zrobił, przykrywka postaci demona dawała duże pole do popisu. Skoro wcześniej go olewali to i tutaj może uda się z inwigilować niepostrzeżenie. Budynek z flagą wyglądał na HQ gildii lub jakieś grupy zrzeszonej pod jedną banderą.
Zin postanowił poigrać z ogniem wchodząc frontalnym wejściem do tego budynku. Szukając tam kolejnej poszlaki, która mogła by go poprowadzić dalej. Czy to co tam znajdzie zaskoczy go równie mocno jak cała ta transformacja otoczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 14:31

Wnętrze budynku było przestronne. Całe pierwsze (jedyne widoczne w tej chwili) piętro stanowiła wielka karczma z dużą ilością stołów i krzeseł. Nie było tu zbyt wiele ludzi, ale obecni wydawali się być znacznie bardziej poruszeni i pobudzeni czymś. Zin mógł spokojnie do nich podejść, a nawet bić itp. gdyż przenikał przez wszystko jak duch. Możliwe, że był duchem w jakiejś formie retrospekcji...
Było tu dwóch mężczyzn - wysoki mięśniak i niższy zgarbiony oraz kobieta z bogatym biustem i długim kucykiem na plecach. Stali przy barze na którym leżał duży rozwinięty zwój z jakimiś dziwnymi zapiskami i schematem rysunkowym. Przypominało to formę jakiegoś rytuału, pełnego tańca, ognia i stali. Będąc tak blisko, doskonale słyszałeś też o czym mówią.
- Wszyscy są już mentalnie gotowi.
- Powinniśmy dziś wykonać rytuał. Nie ma na co zwlekać.
- Nie, nie jesteśmy jeszcze gotowi. Nie zbadaliśmy dokładnie wszystkich możliwości.
- I ile będziemy czekać?! Aż pozostałe gildie nas tu wytropią i zarżną?!
- On ma rację. Musimy posiąść tę moc. Nie ma czasu na dalsze badania.
- Nie mogę pozwolić by chęć mocy ogarniała nasze umysły. Nie jesteś... - nie dokończył, bo został uderzony pięścią w twarz, a po chwili kobieta jeszcze poderżnęła mu gardło.
- Ten stary pryk już nam nie przeszkodzi. Zabierz go, zanim ktoś nas złapie tutaj.
- Racja, przekaż ludziom, że wieczorem zaczniemy. Tylko delikatnie i tak słodko jak umiesz.
Potem kobieta wyszła pozostawiając ostrze w ciele starca, a mięśniak podniósł go i wyniósł na wyższe piętro. Zin mógł teraz wybrać gdzie się udać, ale Anarchia miał zamiar się do neigo odezwać.
- Przygotowują się do Rytuału Przebudzenia. Jesteśmy w X690 roku. To będzie miało tragiczne skutki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 14:45

Słysząc tą rozmowę i widząc to co zdarzyło się przy stole, odskoczył żwawo w tył. Nie ukrywając nie spodziewał się takiego obrotu spraw, widocznie stary był nie wygodny. Starcy zawsze są niewygodni. Ociągają się i inne takie. W sumie Zin też by go próbował jakoś spławić, ale na pewno nie zabić. Mniejsza. Widząc odchodzącą od stołu kobietę ruszył niezwłocznie za nią. To ona wydawała się być mózgiem operacji. Mięśniak jak to mięśniak tylko od wykonywania zadań.
Kompletnie odrzucił od siebie myśl gdzie ukryją starca, swoją drogą fajny sztylet. Szkoda, że nie mógł go wziąć ze sobą. Był tylko duchem. Krocząc za bogato obdarzoną kobietą w kucyku urozmaicał sobie widoki jej falującymi biodrami, gdy w pewnym momencie Anarchia przerwała mu mówiąc coś o jakimś rytuale przebudzenia- śmierdząca sprawa. Co chwila odrywając wzrok by próbując zapamiętać, którędy ona idzie, co pozwoli mu wrócić tego budynku. Tak jak myślał budynku gildii czy czegoś co zawiązuję się w gildie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 15:30

Kobieta przechodziła od domu do domu kolejno informując każdego, że "Rytuał przebudzenia będzie miał miejsce dzisiejszego wieczoru. Prosimy o zebranie wymaganych rzeczy i uszykowanie się należycie. Siebie oraz swych dzieci, oczywiście" Gdy dotarła do ostatniej grupki stanęła na środku placu pomiędzy domkami i uniosła ręce na boki. Emanowała od niej potężna aura magiczna, nad dłoniami i pod stopami pojawiły się kręgi, a z ust wydobył się śpiew medytacyjny. Ziemia zaczęła drżeć i rozstępować się. Wyłoniły się z niej trzy wielkie menhiry z fioletowego kruszcu przypominającego krzemień bądź obsydian. Gdy wyrosły na jakieś 7 metrów znaczący między nimi przelatywać niewielkie wyładowania magiczne w kolorze białym.
- Pozostało się przygotować... - rzekła klękając w środku kręgu i zaczynając medytować. Czas zaczął przyśpieszać, ludzie poruszali się szybko, chmury płynęły po niebie, drzewa falowały. Widać było, że wszystko zmierza teraz do wieczora i rytuału.
- Wiesz co się szykuje? Widzisz jak to się zaczyna? "Początek końca, końcem początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 15:56

Widzę, że ma tu mieć miejsce jakiś rytuał, a ta babka jest jego kapłanem. Zwołując tutaj wszystkich ludzi pewnie chce poświęcić ich, chcąc otrzymać ogromną moc kosztem ich życia. Czy ten rytuał nie jest związany z Tobą Anarchio? Odpowiedział na to co usłyszał w myślach cały czas obserwując tą kobietę. Niszczenie tych słupów nie miało by sensu bo zaraz pewnie by wyrosły kolejne, po za tym w tej formie ducha może być to wyjątkowo trudne. Jasne jest by przerwać działanie tej machiny trzeba usunąć najważniejszy trybik- tą przeklętą babę.
Wszystko zaczęło się toczyć jakby szybciej. Miał mało czasu na działanie, więc Zin musiał szybko podjąć jakieś kroki. Takie rytuały mają na celu przebudzenie kogoś lub przywołanie. Ciekawe czy jesteśmy zdolni wpłynąć na jej świadomość. Kończąc swoją myśl ruszył w kierunku tego okręgu tak by zbliżyć się odpowiednio blisko i móc szeptać jej do ucha. Tak by głoś Sabera i Anarchii odbijał się w jej głowie. Mówiąc cicho, lecz stanowczo próbował w dodatku złapać ją za ramię. -Jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś. Jesteście nie gotowi, odłóż to. Czas nie sprzyja. Mając nadzieję, że to poskutkuje. Jeśli nie, będzie zmuszony ją śledzić by poznać dalsze szczegóły, które będzie mógł wykorzystać by ją zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   10.01.16 22:18

Kobieta całkowicie nie reagowała na słowa Zina. Medytowała dalej, skupiając dookoła siebie coraz więcej energii. Była niezwykle mroczna, kleista niczym tkanka żywa, niemiła nawet w wyobraźni. Wydawało się, że zaczyna się ona gotować i wręcz wylewać z kobiety. Zin mógł wyczuć, że nawet Anarchia nie przepada za przebywaniem w okolicy tej energii. To nie mogło być Ethernano.
- Nie spodziewali się niczego. Nie byli gotowi. Ale nie możesz tu nic zmienić. Nie masz na to wpływu. Nikt już nie mógł nic zmienić. Nieświadomość i żądza władzy. Niepohamowane pożądanie mocy.
Czas wrócił do normalnego tępa. Było już ciemno. Kobieta dalej medytowała a wszyscy pozostali ludzie zebrali się dookoła menhirów i ustawili dwa kręgi z pochodni. Dzieci miały fioletowe gałęzie w rękach, mężczyźni pióropusze szarych piór, kobiety wachlarze białych liści. Na ziemi rozsypano popiół i płatki kwiatów, zgasły wszystkie światła poza pochodniami.
Ludzie zaczęli śpiewać jakiś murzyński rytm i tańczyć w kręgach dookoła menhirów. Widać było, że się cieszą i bawią. Dzieci uważnie patrzyły na zabawę, ale trzymały się raczej z daleka od kręgu. Najprawdopodobniej nie mogły się zbliżać przez zakazy rodziców.
- Niedługo i my będziemy mieli tu swoje zadanie. Ale teraz, musimy obserwować. A ty, zastanawiać się. Gdy zrozumiesz genezę, odkryjesz nowe zdolności, umiejętności i siłę. Anarchia wywodzi się z potrzeby likwidacji prawa. Prawo z potrzeby kontrolowania ludzi. Czy to nie dziwne? Stworzyć coś, co potem chce się zgładzić, ale nie jest się już w stanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   11.01.16 15:06

Wszystkie starania Zina nawet pomimo, że "król się nie boi, zagląda prosto w oczy bestii" poszły na marne. Mógł tylko biernie stać i patrzeć co tu się odpie*dala dzieję. Czas wrócił do normy, a ludzie zaczęli brać czynny udział w tym rytuale. Z rozmów ze swoim alter ego wywnioskował, że ta cała szopka jest tylko po to bym obudzić moc demona, który aktualnie jest w nim. Jakby komuś opowiedzieć o tym to sklasyfikował by Sabera pod grupe schizofreników, został by pewnie liderem ze swoją charyzmą. Musiał by... w jednoosobowej grupie nie zostać liderem #przegryw. Błędne koło, w które się wpędzają Ci ludzie okaże się tragiczne w skutkach dla nich. Wyspa po 113 latach jest tylko jedną wielką mogiłą przez to co stworzyli swoim buntem.

Stojąc tak gdzieś w pobliżu cycatej kapłanki obserwował te wszystkie wydarzenia. Słuchał Anarchii co ma mu do powiedzenia i stosował się do tego. Analizując każde jego wypowiedziane słowo. W sumie to trochę logiczne, że warto poznać swoje korzenie, a ten ruch pozwoli poznać swojego demona jeszcze lepiej co odblokuję jakieś bariery.

Prawo- podporządkowywanie ludzi i upychanie ich do systemu.
Anarchia- wyzwoleni ludzie i walka z systemem, czyli Anarchia jest antonimem słowa prawo z definicji.
Jak Yin i Yang, uzupełniają się nawzajem tak jedno bez drugiego nie ma prawa bytu. Ogólno powszechne prawo jest kołem napędowym dla działań demona, który będzie przebudzony lada chwila w tym kręgu. Dla Ciebie Anarchio. Obawiam się jednego. Ta Twoja aura śmierci... Czy wszyscy tutaj zginą? Czy też kapłanka zostanie pierwszym Twoim "wybrańcem". Według tego co już Cię poznałem to Ty wybierasz sobie towarzyszy.
Nieświadomi obecności czarnowłosego mieszkańcy tej wyspy w najlepsze w pełni zaangażowani sekunda po sekundzie odprawiali wraz z kapłanką rytuał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   12.01.16 19:07

- Ja nie wybieram. My nie wybieramy.
Ten krótki komentarz uświadomił pełnię bólu demona magowi. Jego dusza, albo jak to określił "ich" są więźniami świata. Żałośc i smutek w głosie duszy wydawały się być przesiąknięte tęsknotą i błaganiem o zmianę przeszłości. Jego odpowiedź musiała być swego rodzaju zapowiedzią przyszłości.

A jeżeli o niej już mówimy: Rytuał nabierał na mocy. Kapłanka powoli stanęła na prostych nogach unosząc ręce ku górze. Na jej dłoniach otworzyły się portale z krwi, a przez nie zaczęła wydobywać się kleista, fioletowa mgła. Spływała na ziemię i wdzierała się między jej cząstki oraz trawę. Grunt zaczął drżeć a w miejscu tuż przed kobietą jakby rozrywać się na boki. Wyglądało to tak, jakby coś chciało uwolnić się z przysypania glebą. I tak też musiało być.
Tańczący zamarli w bezruchu i patrzyli na krąg pomiędzy menhirami. Niebo pokryły szybko chmury tworząc niemalże nieprzenikalną ciemność. Jedynie pochodnie i światło magiczne rozświetlały okoliczny grunt i twarze mieszkańców osady. A z ziemi zaczęły wyłaniać się potężne, monstrualne wręcz szpony jakiejś istoty. Rozdarły ziemię i zaczęły rozkopywać przejście dla reszty ciała. Zin stał w ciszy i obserwował, gdyż i go zamurowało to co widział. A demon ten nie przypominał niczego magowi znanego. Łeb wyglądał jak ośmiornica z tysiącem poskręcanych rogów i mackami opatrzonymi niezliczonymi bąblami ropy. Łap miał on około 30, z czego każda wyglądała jak nierozwinięty płód z haczykowatymi szponami zakręcanymi w losowych kierunkach. Tors był zlepkiem fałd mięsa i gołej tkanki zszytej odkrytymi kośćmi. Nogi wyglądały jak połamane, niepasujące do siebie puzzle 3D o przeróżnej fakturze i grubości. Do tego z brzucha i pośladków wyrastało mu 5 skrzydeł, wzorowanych na szponach Sary Kerrigan. Wysoki był na 20 metrów, ale garbił się i podtrzymywał mnogimi łapami ziemię.
Ludzie patrzyli na niego ze szczerym strachem i zdziwieniem, nie licząc kapłanki. Kobieta zatrzymała się z podniesioną głową i sztywnie wyprostowanymi plecami.
- Witaj potężny demonie, Dzierżco i Insynuatorze Prawa Świata - krzyknęła w jego stronę co poskutkowało otworzeniem milionów oczu na mackach. Nie patrzyły one jednak na kapłankę, a na Zina.
- Widzi cię. Czuje twoją obecność. Może cię usłyszeć, ale czy zrozumieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   13.01.16 12:35

Olbrzym, gigant, monstrum to COŚ co wyszło z ziemi zrobiło na Zinie niezmierne wrażenie. Ta cała budowa jego ciała, a może zlepków setek ciał czy czegoś do ciała podobnego co ma tylko służyć za pojemnik do utrzymywania w ryzach tej wielkiej mocy Dzierżca i Insynuatora Prawa Świata. Mniejsza w większość jakie to miało zadanie ale było przerażające i obrzydliwe. Mimo że mag Sabertooth nie znał się za bardzo na sztuce i tym co jest ładne a co nie to to mógł bez problemu ocenić- odrzucające. W dodatku jego sprzymierzeniec dał mu jasno znać, że musi mieć on jakiś szósty zmysł i widzi Zina. Wlepił w niego swoje ślipia, przeszywając go nimi. Cała reszta zebranych też czuła chyba to samo co czarnowłosy tylko kapłanka spuszczała się ze szczęścia na jego widok, najwyraźniej uradowana jak na pierwszej randce.
Zin i Anarchia versus Dzierżca i Insynuator Prawa Świata.
Buntownicy z wyboru kontra władza wykonawcza.
Dobro kontra zło. (Oczywiście punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.)
Nie pozostając dłużny patrzył również prosto w ślepia monstrum. Zorientowałem się Anarchio, nie jesteśmy tu mile widziani. Cały czas czekając na ruch całego bossa, Zin w postaci demona stał w bezruchu "walcząc" na spojrzenia. Nie miał zamiaru ustąpić, zdaje sobie sprawę z potęgi tego czegoś. Nie przybył tu po to by się poddać a rozwikłać zagadkę przeszłości. A bydlak z podziemi jest jej częścią. Jedną z głównych części. Jeśli przyjdzie mu stawić czoła, nie cofnie kroku.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   17.01.16 17:06

Demon stał i pojedynkował się w nierównej walce z Zinem w ciele Anarchii. Dlaczego nierównej? ponieważ tamten miał znacznie więcej oczków i ciężko było dostrzec gdy której z nich mrugnęło, jeżeli to zrobiło.
- Wielki! Okaż nam swą siłę i udziel swych łask! - wrzasnął cały zgromadzony lud, a kobieta wyciągnęła spod ubrania niewielki fragment zaostrzonego metalu. Wyciągnęła je teatralnie w górę i wbiła sobie w dłoń.
W jednej chwili cała uwaga demona padła na ową kapłankę. Rozłożył wszystkie kończyny, skrzydła, macki i inne temu podobne części własnych tkanek na wszystkie strony i otworzył przed sobą krąg magiczny. Zaczęła wylewać się z niego fioletowa maź wymieszana z zapachem krwi i oblewać całą osadę. Wszyscy mieszkańcy stali i dostawali od tego orgazmu w sensie mentalnym. Zin też stawał się coraz bardziej oblepiony tym czymś... Aż stracił przytomność. Słyszał tylko wewnątrz głos Anarchii:
- Teraz twoja pora na wykazanie się. Poznałeś część prawdy o przeszłości. Pora byś sam postanowił jak przeszłość się powinna potoczyć.
Gdy mag obudził się, stał w swoim ciele. Dookoła niego znajdywały się ruiny tej wioski i gildii, pokryte fioletową, kleistą masą, a ludzi widać nie było... Jedynie kapłanka klęczała tam gdzie przedtem, z wbitym w dłoń ostrzem i płakała krwią. Nie biło od niej ciepło, nie wydawała się być człowiekiem tylko figurą z kleistej masy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   22.01.16 15:18

Kapłanka dokonując jakiegoś rodzaju poświęcenia swojej krwi do rytuału, zwróciła pełną uwagę tej szkarady na siebie. Poruszona tym faktem wycastowała jakiś magiczny krąg dzięki, któremu zalała cała wioskę i ludzi fioletową mazią. Nie zbyt estetyczną, a wręcz ohydną. Teraz wszędzie się znajdowała pokrywając każdy centymetr kwadratowy otoczenia jak i Zina. Czuł, że uchodzą z niego siły a w głowie odbijał się tylko głos Anarchii.

Po przebudzeniu zobaczył tylko ruiny i chaos. Gdzieś po środku sprawczyni tego zamieszania zastygnięta jak posąg, oblepiona w tej mazi. Wiedział od Anarchii, że wszystko leży teraz w jego dłoniach. Poznał przeszłość, a teraz ma pokierować przyszłością. Tylko jak to zrobić. Tego czegoś nie ma, wszystko jest rozpieprzone i ta cała pseudo kapłanka zamieniona w figurę. Do takich obrzędów zazwyczaj ostrze musi być specjalne by uwolnić jakąś moc i to może być trop. Postanowił ruszyć w jej kierunku by dobyć tego ostrza i je sprawdzić. Po chwili gdy tam dojdzie spróbuje jakoś wydobyć te ostrze z uścisku tej kobiety by móc mu się przyjrzeć. Jeśli to się zda na nic przyzwie swoje skrzydła by wzbić się ponad budynki i spojrzeć na całe to otoczenie trzeźwym okiem z góry.

MM: 8150- 250=7900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   23.01.16 12:06

Przepraszam za utrudnienie i opóźnienia ale mam problemy z czasem i netem. Bez formatowania będzie bo z telefonu.

Zin zbliżył siedo nieprzyjemnej, ekstrawaganckiej rzeźby. Ostrze nie było niczym nadzwyczajnym - ostrze noża bez rękojeści, nierówno zaostrzone i wyłupane jakimś krzemieniem. Saber spróbował go zabrać, rozchylając ręce oblepionej fioletową tkanką kobiety i wydobywając przedmiot z jej czarnej już rany. Zabierając je, oczy kapłanki otworzyły się, chociaż nie miały gałek wewnątrz. jej usta wydały z siebie cichy skrzek bólu i rozrywania sklejonych ust. Rozrywanie to nie zakończyło się standardowym rozchyleniem warg, ale połowicznym pęknięciem całej dolnej szczęki.
-Nie tego chceilśmy. Nie to miało się stać. Coś poszło nie tak. Starzec miał rację. Dlaczego byliśmy tak głupi. Demonie - dlaczego tak nas potraktowałeś? - spytała w stronę zina wylewając przez oczodoły fale krwi. Gdy jednak skończyła swoje pytanie, jej szczęka odłamała się, a reszta ciałą i fioletowej mazi szybko przeistoczyła się w kałużę krwi.
Zinowi nie pozostało nic innego jak wzbić się w powietrze. Anarchia milczał, nie było podpowiedzi. Skąd teraz dowiedzieć się co się dzieje i dlaczego jak nie z góry, chłodnym spojrzeniem? Rozszerzając magiczne skrzydła, Saber uniósł się na jakieś 20 metrów i poczuł, że bardzo szybko słabnie. Coś blokowało go przed dalszym oddaleniem się. Z góry natomiast było widać duży fragment wyspy. Wioska byłą zniszczona, ziemia dookoła niej zalana fioletową mazią, rośliny spopielone. Dalej niż 50m od wioski rozciągała się już woda, zabrudzona krwią i pyłem. Wyglądało to tak, jakby cała ta historia dotyczyłą tylko tej wioski i jej mieszkańców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   26.01.16 17:10

Będąc w powietrzu i chłodnym wzrokiem patrząc z góry na to wszystko czuł odrazę do tej fioletowej mazi, która spowijała teraz wszystko co miał w zasięgu wzroku. W głowie wybrzmiewało to co podczas swojej fali cierpienia kapłanka powiedziała do niego. Wywnioskował, że to wszystko co tutaj się stało było swojego rodzaju karą od tego szkaradztwa na tych ludziach. Unicestwił ich, jak gdyby nigdy nic. Wspomniała też coś o jakimś starcu "który miał racje". Musiał to teraz sprawdzić. Pytanie brzmi. Jak to zrobić? Wszystko jest tutaj zniszczone, lub przykryte tą mazią. Jedyną jego nadzieją było skierowanie się do budynku ich gildii i liczyć, że coś tam znajdzie. Piwnica? Czemu nie to może być to.

sory ze krotko ale trzy dni sie zbieralem by cos napisac i kompletnie oprocz starca nie wiedzialem co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   29.01.16 8:24

Fioletowa maź oblepiała większość terenu oraz budynków. Z tego też powodu Zin nie miał jak wejść frontowymi drzwiami do wnętrza siedziby gildii lokalnych mieszkańców. Zrozumiał jednak, że nie tylko przez drzwi można wejść i wleciał przez okno na piętrze. Wewnątrz panowały egipskie ciemności, a przez wątłe światło padające przez okno widać było kawałek szarobłękitnej, zakurzonej, drewnianej podłogi. Surowiec z którego go wykonano wyglądał na co najmniej kilkusetletni, ale trzymał się konstrukcyjnie. Nawet w chwili, gdy mag na nim wylądował, nie dało się słyszeć trzasków czy zgrzytów. No, ale nie zwracajmy na to teraz uwagi, gdyż to mało specyficzny element tej fabuły. Chyba, że podwyższymy jej poziom trudności... Czemu by nie? Misja wskakuje na POZIOM II.
Pomieszczenie to, co ujrzeć oczy Saberowi pozwoliły dopiero po kilku minutach, było połączeniem sali konferencyjnej i sypialni. Wielki, okrągły stół pośrodku pokoju wykonano z kruszącego się już kamienia (kolejna podpowiedź co do wieku), stało przy nim 20 krzeseł, a pod ścianami było 20 piętrowych łóżek. Łóżka były podniszczone, ale leżała na nich nieułożona pościel pachnąca świeżymi piórami. Na stole natomiast leżały brudne, gliniane naczynia i wieloletnie księgi. Wszystkie te przedmioty wyglądały niezwykle staro, ale jakby niedawno używanie. Tajemniczość pewnych miejsc nie zna granic.
Problemem natomiast było zejście na parter. W miejscu schodów zawalił się cały budynek. Przez stertę kamieni i desek nie było widać fioletowej tkanki, lecz to nic nie zmieniało w tej chwili. Trzeba by znaleźć sposób na dostanie się niżej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   14.02.16 16:20

Przepraszam bardzo za opóźnienia, zmiana pracy, mieszkania itd nie mam czasu na nic prawie.

Budynek w swój sposób przez tą fioletową maź stanowił małą fortece, do której wejście nie było łatwe. Chwile główkując Zin postanowił wlecieć przez wybite okno na piętrze. Środek budynku nie zaskakiwał. Ciemno, zimno i odrzucająco. Nie był to jakiś pięciogwiazdkowy hotel gdzieś na słonecznym wybrzeżu, a w okół nie szlajały się przyszłe kandydatki na miss paradujące w skąpych strojach kąpielowych. Mazista, fioletowa substancja dostała się nawet do wewnątrz tego jak i pewnie innych budynków. Miała coś w sobie co wywoływało w magu odrazę. Rozglądając się tak po pomieszczeniu dojrzał wiele wiekowych i antycznych przedmiotów jak i materiałów, z których były wykonane. Miał wrażenie, że przeniósł się w czasie by poznać kolejną część układanki powiązanej z Anarchią.

Gdy jego oczy przyzwyczaiły się do tego półmroku, dojrzał czym ono się cechowało. Była to swoista sala posiedzeń, bankietowa czy jakaś zebrań. To tutaj musieli się spotykać członkowie tej gildii. Musiał dokładnie przyjrzeć się elementom, któreś z nich mogło być kluczem do dalszych zagadek. Tak też lustrował jedno po drugim. Od starego kamiennego stołu, który nadkruszył już ząb czasu, po krzesła i piętrowe łóżka. Pościel na łóżkach była zaścielona, wskazywało to na to że musiało coś ich zaskoczyć, zaraz po porze snu. Po krótkiej chwili takie przyglądania się reszcie elementów postanowił ruszyć dalej. Piętro mieszkalne nie dało mu nic oprócz świadomości, że musiał cofnąć się w czasie. I że jest w miejscu bardzo starym.
Wolnym krokiem uważając by na nic nie wpaść ani niczego nie zniszczyć. Niestety najprostsza droga była zasypana gruzem, Zin mógł spróbować się przekopać przez nie- niestety zając mogło by mu to dużo czasu, a nie wie czy coś go ogranicza tutaj, może jego moc jest ograniczona?
Postanowił więc ruszyć dalej, szukając jakiegoś innego zejścia, czasy nie te ale winda towarowa, schody przeciwpożarowe były by bardzo dobrym wyjściem, chociaż nie realnym. Jeśli podczas przeczesywania piętra w poszukiwaniu jakiegoś innego zejścia na parter nie znalazł nic co by mu to umożliwiło postanowił wylecieć przez następne okno w poszukiwaniu wejścia do piwnicy! Skoro nie udało się zejść z góry może uda się wejść z dołu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   19.02.16 10:21

Gracz na prawdę nie chce by MG wypisywał tu wszystkie dane możliwe do odkrycia przez jego postać. Na prawdę nie chce. Gracz wie że tego nie chce najbardziej na świecie [nie licząc nagłego, niespodziewanego i nieuniknionego zgonu postaci].

Meble były stare, podniszczone. Zarówno łóżka jak i krzesła. O stole już wiesz, że ząb czasu nadgryzł go, lecz jego twardość spowodowała tylko okruszenie - tak stołu jak i zęba czasu. Gliniane naczynia były podniszczone i stare, lecz tak jak pościel czy księgi, wyglądały na niedawno używane. Jeżeli już o pościeli mowa... Była puchowa, biała, wypchana świeżym pierzem, może kilkudniowym. Stelaże pod nią [bo materacy nie było] były wykonane z niedawno ściętego drwa na co wskazywały jasne słoje na deskach i świeży lut do reszty ramy. Księgi były pożółkłe, mówiły o legendach i opowiadaniach, baśniach. Czy to możliwe, że ktoś czytał je dla rozrywki?
Niezależnie od tego, Zin zaczął poszukiwania drogi zejścia na parter. Odkopywanie gruzu faktycznie byłoby na tyle czasochłonne, że może nawet retrospekcja Anarchii by straciła na mocy, a mag powędrowałby w odmęty świata kwantów? Nie było to teraz istotne... Podobnie jak brak windy towarowej czy schodów pożarniczych... Oczywistością ich nieobecność w tym miejscu spowodowała skierowanie się Sabera w stronę okna w celu wyjścia z budynku niczym AssAssIn. I tu pojawai się interakcja zwana ingerencją Mistrza Gry w brak wiedzy o poprzednich wydarzeniach i opisach!
Podłoga zaraz przy oknie, była spróchniałą i podniszczona. O ile poprzednio, lądując, mag nie wyrządził jej skód mogących powołać go do Sądu Stanu o odszkodowanie na zakup nowych desek i impregnat, o tyle teraz było inaczej, a przed jego nosem już staną Rekin Prokuratury! Był nim nie kto inny jak wskakujący akurat przez okno Anarchia z trzymanym w dłoni zwojem pergaminu [i stemplem Orła Sądu Najwyższego]. Anarchia? Tutaj? Tak, bo nie była to jedna z dusz Zina, a człowiek z czaszkową maską i fioletową tkanką zamiast skóry, ubrany w poszarpane, czarne szarawary. Ciężko się domyślić co teraz? Ciężar około 4-dusznego Zina + ciężar mężczyzny-Anarchii = zawalenie drwa podłogi, a w efekcie upadek na jeden z kamiennych stołów na parterze, oblepionych fioletową mazią niczym Lucy Alegrią w Arcu Tartarosu! Czy to nie podchodzi pod fetysz seksu w lateksie?
Upadek był bolesny, szczególnie dla Sabera, lądującego kręgosłupem na kancie mebla. Wysokość jednak nie była na tyle duża, by złamał sobie kręgosłup, czy skręcił kark [lub MG okazał się łaskawy]. Anarchia natomiast wylądował na lekko ugiętych kolanach, szybko schodząc do kucnięcia z nożem przytkniętym do szyi maga.
- Kto? - spytał demon wlepiając w gościa ukryte za maską oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   19.02.16 16:05

Gracz uważa, że fabuła ma swoje miejsce w przeszłości stąd te wszystkie opisy jakie to rzeczy nie są stare, o możliwości zmiany biegu nurtu czasu. Wcale nie chce podpaść Mistrzowi Gry. Chciał po prostu uwydatnić treść swojego postu. Również pamiętał o tej podłodze dlatego, chciał poszukać wejścia na parter z zewnątrz.

Dlatego też gdy zobaczył postać wskakującą przez to okno, przez które on miał właśnie wyjść, a przez myśl przeszło mu "ruch tu jak na wyprzedaży w Walmarcie", a sekundę po tym, usłyszał charakterystyczny trzask i bezwładność. Błogą bezwładność trwającą, bardzo krótką chwile. Skończyła się tak szybko jak się zaczęła, brutalnym spotkaniem kręgosłupa i kamiennego stołu. Miłości z tego nie mogło być. Przeszywający ból mao co nie sparaliżował Zina. Szczęście sprzyjające ze strony Zerefretki spowodowało, że upadek skończył się bez większych szkód. Poza srogim bólem, nawet pomimo odporności na ból. Sytuacja ta miała jeszcze drugą strone- jak medal. Postacią, która wskoczyła przez okno była Anarchia. Bardzo podobna do tej, którą czarnowłosy miał na stanie swojej gablotki zdobytych dusz. Niefartowny upadek Zina, splótł się akrobatycznym lądowaniem demona.
Czyżby całe szczęście prysło na opcji nie złamania kręgosłupa? Pozycja Sabera, krótko mówiąc- była beznadziejna. Narażony na atak, który Anarchia już wystosował w momencie gdy on o nim pomyślał. Noż był na gardle Zina, usłyszał tylko "kto".
Czas zamarł w miejscu wiedział, że jest więcej takich demonów, widział je na tej pustyni na której udało mu się wywalczyć duszę. To miejsce musi być ich domem. Tutaj ich historia musiała mieć swój początek, a jeśli on to moja dusza z przyszłości...?
-Nie ważne kim jestem, tylko co tutaj robię. Nikt mnie nie przysłał. Mimo, że teraz nie wyglądam- jestem taki sam jak Ty Anarchio. Nie mam co liczyć, na łaskę z Twojej strony na szanse udowodnienia tego, ale Twoje ostrze może przejść przez inne niczym przez wodę nie natykając oporu. Mówiąc to Zin liczył, że udowodni swoją przynależność, a może wiedzę na temat jego umiejętności, co odwiedzie go od pomysłu zabicia maga. Najczęściej obracając wroga w przyjaciela można dowiedzieć się paru interesujących rzeczy... Ból cały czas spowijał ciało Sabera, chłód ostrza dawał się we znaki na jego szyi, w dodatku maź z tamtego czegoś była na tym piętrze. Brakowało już tylko Grincha, Krampusa i opętanych elfich sługusów uprawiających fetysze nago w tym fioletowym kiślu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wzgórze Piccha   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórze Piccha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Wzgórza rezerwatu
» Czarcie wzgórza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Specjalne :: Bezludna Wyspa-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie