IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 [Wyzwanie Tory] Kowadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: [Wyzwanie Tory] Kowadło   28.02.16 23:33

Miejsce Walki


Nazwa: Kowadło
Opis: Wysoko, pośród szczytów gór kończą się strome schody. Śmiałkowie, którzy odważyli się nimi wejść zobaczą przed sobą płaski, okrągły plac z solidnej skały o średnicy ponad 200 metrów. Po bokach nicość, pustka i przepaść, z której nie ma już ratunku. Na drugiej stronie placu znajdują się kolejne schody - mają one 100 stopni i są ozdobione złotymi płaskorzeźbami w rolach poręczy. Prowadzą one do niewielkiego schroniska, domu można by rzec, w którym czeka już na nich ten, z którym chcieli się spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   01.03.16 2:56

AkiKou

- 98... 99... 100!
Wskoczyliśmy z ostatniego stopnia na piasek przed jakąś świątynią/ hotelem/ składzikiem na narzędzia ogrodowe czy co to tam było. Nawet niczego sobie, całkiem ładne. Ciekawe czy miało gong na wyposażeniu skoro wyglądało tak chińsko i stało tuż przy arenie. Zrobiliśmy nieśmiały krok w kierunku budynku, ale dalej już się troszkę baliśmy, poza tym z ramienia Kou zsunął się nam z brzękiem łańcuch i na nowo musieliśmy go buchtować. Aki tym czasem przełożyliśmy opakowanie bul do drugiej ręki, w końcu i tak nie mogliśmy się nią oddalić od męskiego ciała na odległość większą niż dwa metry, a dodatkowe, fizyczne połączenie kajdankami jakoś nas uspokajało.
- Halooo! Jest tu kto? Przyszliśmy się "dobrze bawić" - zawołaliśmy dźwięcznym i milutkim głosem Aki, z nadzieją, że nasz przeciwnik usłyszy nawet jeśli uderza gdzieś tam wewnątrz w gong, bo jak wydrzemy się Kou, to mu szyby popękają. Jeśli oczywiście w tej chatce były jakieś przeszklone okna.

Kajdanki: 34MM
MM (jeśli brak regeneracji): 3400 - 34 = 3366
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   01.03.16 23:14

Tora siedząc w swojej samotni oczekiwał na pierwszych odważnych, którzy staną z nim dziś do walki. Kiedy tak mijał mu czas, zaczął liczyć chmury jednak, poza kilkoma niewielkimi kłębuszkami niebo było dzisiaj wolne od bieli. To spowodowało, że pozbawiony rozrywki tygrys uciął sobie drzemkę, którą niedługo po południu przerwało radosne nawoływanie.
Wyraźnie zdziwiony głosem, który go nawoływał, William wyjrzał na arenę. Jego pierwszymi gośćmi dzisiejszego dnia była para dzieci. Tak, dokładnie. Dzieci. Miłe szkraby o czerwonych włoskach, zapewne para bliźniaków. W sumie byli nawet uroczy, na swój sposób, jednak Tora jakoś nigdy nie miał szczególnej słabości do małych dzieciaków. Jeśli przyszli tu przez pomyłkę to wskaże im drogę powrotną, jeśli nie... cóż, zobaczą do czego służy kowadło.
Mag wyszedł ubrany w swoje kimono, a u boku miał przypięty zestaw mieczy. Tak samo jak ukrytą pod wierzchnią częścią Haori księgę. Poprawił swój słomkowy kapelusz, który skutecznie ochraniał go od słońca w to gorące popołudnie i stając w odległości jakiś 10 metrów od parki zapytał.
-To niestety nie jest plac zabaw, kochani -powiedział z wyraźnym uśmiechem na twarzy i pogodną miną. -Jedyna zabawa jaka może was tu spotkać jest przeznaczona raczej dla osób o wyższym wieku. Mimo to dalej chcecie się zabawić?
Zapytał z wyraźną sugestią w głosie. Widać, że człowiek ten od dawna przestał przejmować się tym kim może być jego przeciwnik. Niemniej nie zamierzał lekceważyć nawet tak niepozornego wroga.

//Na potrzeby walki Tora nie ma na sobie Kolczyków Azumy. W swej wielkiej hojności nie używam też Słuchawek Laxus'a - dwoje dzieci, dwa itemy, jaki ten tygrysek wspaniałomyślny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   03.03.16 0:28

Cóż tu wielce opisywac. Słodziachne dzieci wspięły się na ten placyk wysoko w górach zwany potocznie Kowadłem. Ktoś w ich wieku raczej nie powinien przebywac w takim miejscu bez jakiegoś opiekuna, ale to już raczej sprawa ich nieodpowiedzialnych rodziców czy też opiekunów. Mimo wszystko była to sprawa, która raczej pegaza nie interesowała. Jedynym co zrobił to próba przestraszenia tych szkrabów, więc musiał teraz po prostu czekac na to jak zareagują.

/// Tak krótko, bo w sumie nie widzę sensu się rozpisywac, kiedy nic się jeszcze nie zaczęło dziac. Także jak chcecie jeszcze trochę "pofabulic" to nie czekajcie na mnie, a jak się zaczniecie tłuc to wtedy wkrocze z sędziowaniem ;p

#Regen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   03.03.16 2:12

Czekaliśmy dłuższą chwilę, lecz nie działo się kompletnie nic, no może przez arenę przeturlał się jakiś samotny chwastokłębek. Czyżby wyzwanie było nieaktualne? Przestąpiliśmy z jednej nogi na drugą i z trzeciej na czwartą, a cierpliwość zaczęła nam się powoli kończyć, jednak dokładnie w momencie, w którym nabraliśmy niesamowitą ilość powietrza i już mieliśmy krzyknąć z chińskiej budki na miotły wyszedł mężczyzna. Na oko był jakoś w wieku taty, ale wydawał się być odrobinkę silniejszy, albo po prostu nie byliśmy przyzwyczajeni do jego typu aury. Sam mógł natomiast zastać dwójkę dzieciaków nie emanujących kompletnie niczym magicznym, na pierwszy rzut oka całkowicie zwyczajnych, jedno właśnie ziewało, a drugie miało nadęte policzki, jakby nie mogło się zdecydować czy odetchnąć czy jednak rzeczywiście się wydrzeć, no bo w sumie nie wiedzieliśmy. Ostatecznie, kiedy już zaczęliśmy się dusić wypuściliśmy z Kou powietrze ze świstem, jak z dziurawego balonika.
- No nie plac zabaw, ale gigantyczna piaskownica, idealnie nadaje się do gry w bule - powiedzieliśmy grzebiąc nogą dołek w nawierzchni areny, po czym wyciągnęliśmy z torby trzymanej przez Aki zestaw sześciu, niewielkich, lecz ciężkich, srebrnych kul, odkładając łańcuch gdzieś nieopodal.
- Na ogłoszeniu nie było ograniczeń wiekowych. Nie zmienia się zasad gry w trakcie, to nie fair - jęknęliśmy z wyraźną dezaprobatą i jakby karcąc przeciwnika, ale ze szczerymi, szerokimi uśmiechami na twarzach negującymi wszelkie, zdawałoby się, negatywne aspekty wypowiedzi.
- Może najpierw partyjka w petankę? - zapytaliśmy turlając drewnianą świnkę gdzieś na drugą stronę areny. Byliśmy całkiem poważni, czemu by najpierw nie rozegrać jakiegoś kulturalnego sparingu, a dopiero potem dać się pobić? Przynajmniej kłócąc się o wyniki mielibyśmy jakiś sensowny powód. Nawet jeśli Tora się nie zgodzi i nie dołączy do zabawy sami rozrzucimy wszystkie kule po terenie, tylko jakoś tak krzywo, każdą z grubsza w stronę małego znacznika, a jednak raz dalej, raz bliżej i całkiem losowo. Co poradzić, nigdy nie byliśmy w to jakoś szczególnie dobrzy.

Kajdanki: 68MM
MM full
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   06.03.16 2:12

Tora musiał przez chwilę przeprocesować to co mówiła do niego parka łobuziaków. Tak więc chomik w jego mózgu ruszył swoje kółko i zaczął biec ile sił w jego grubych łapkach by jakoś rozruszać myślenie maga. Kółko kręciło się coraz szybciej i szybciej, z każdą sekundą nabierając prędkości i przegrzewając wątpliwej jakości zwoje mózgowe Williama by w końcu poddać się tuż przed osiągnięciem celu. Spowodowało to nieodwracalny ubytek w jego psychice i zaowocował wybuchem lekkiego śmiechu z powodu usłyszanych słów.
-Ciężko się z wami nie zgodzić, widać musiałem pominąć ten szczegół... - przyznał się do błędu po czym podszedł trochę bliżej dzieciaków, które rozstawiały swoje zabawki.
Tak naprawdę nie miał w zwyczaju mordowania dzieci a ta dwójka wydawała się być nad wyraz sympatyczna więc Tora nie miał nic przeciwko by zostać na chwilę ich opiekunką. Zazdrościł im trochę więzi jaka ich łączyła bo sam nigdy nie miał rodzeństwa (przynajmniej nie ludzkiego) by dzielić z nim taką relację. W dodatku wyglądali na bardzo zgrane i mądre dzieciaki, co tymbardziej spodobało się tygrysowi.
-W petankę? Nigdy nie grałem w tę grę, więc jeśli mnie nauczycie to chętnie z wami zagram -powiedział z uśmiechem siadając po turecku na ziemi co powinno w miarę zrównać ich wzrostem. Mag nie był jednym z tych co patrzą z góry na resztę świata. Wolał by każdy mógł czuć się równy wobec każdego, stąd jego odraza do monarchii i szlachectwa. Nawet jeśli to małe dzieci to zasługują by traktować je na równi z innymi, bez względu na ich wiek. Stare przysłowie mówi, żeby nie kopać szczeniaków bo jak szczeniak podrośnie to pokaże, że gryzie boleśniej niż ty kopiesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   06.03.16 5:50

Świnka poturlała się całkiem daleko grzęznąc w jakiejś kupce bardziej miałkiego piachu, a my czekaliśmy podrzucając jedną z kul w ręce Kou. Były zimne, srebrne i tak pięknie błyszczące nowością, nic dziwnego, w końcu zakupiliśmy je tuż przed ruszeniem w kierunku kowadła.
- Skoro go Pan pominął, to znaczy, że nie był tak bardzo ważny - powiedzieliśmy wgapiając się Aki w kolejną wyciągniętą z pudełka kulę, robiąc głupią minę i podziwiając ją w zniekształconym odbiciu. Śmieszne. Zdecydowanie bardziej zabawne niż w łyżkach, garnkach, czy tez labiryncie luster. Zachichotaliśmy równocześnie, mimo że Kou nie patrzył się nawet w tamtą stronę, po części przez śmieszną minę, a po części w odpowiedzi na śmiech mężczyzny. Wyglądał na miłego, a więc dziwne, że siedział tu na górze tak samotnie. Z taką przystojną gębą powinien znaleźć sobie przynajmniej dziewczynę. Nawet tatuś dał radę wyhaczyć mamusię, to czemu ten niby miałby nie dać? Oczywiście nie mamusię, a kogoś innego. Może miał paskudny charakter, ale na razie nie zachowywał się źle, zgodził się nawet zagrać w bule. Ucieszyliśmy się, że nie będziemy musieli grać sami ze sobą co na dłuższą metę robiło się zawsze dosyć nudne i natychmiast przeszliśmy do tłumaczenia zasad.
- Tamta kulka jest celem. Żeby wygrać trzeba dorzucić jak najbliżej niej jedną z tych większych, srebrnych. - powiedzieliśmy wskazując najpierw na oddaloną świnkę, a następnie wręczając Panu Torze trzy kule oznaczone pojedynczym paskiem, a gdy już usiadł obeszliśmy go Kou rysując piętą okrąg na piasku i uważejąc by nie zahaczyć o niego łańcuchem od kajdanek, który wciąż mieliśmy na ręce.
- Rzuca się zawsze z tego kółka. Nie na zmianę, a tak, że ruch ma zawsze ta osoba, której kula nie leży najbliżej. Można przesuwać wszystkie kulki, nawet tą drewnianą, poprzez rykoszet. To chyba wszystko - skończyliśmy z podwójnym, szerokim uśmiechem, po czym zamachnęliśmy się Aki i poturlaliśmy nią jedną z oznaczonych trzema kreskami kul w stronę świnki. - O tak - dodaliśmy tylko podkreślając, że to demonstracja, a bula rzucona niedbale miała całkiem spore szanse zboczyć z toru.
- Raczej petanka nie zastąpi nam prawdziwego pojedynku, ale co Pan na to, by wygrany w grę mógł wymyślić jedną, dodatkową zasadę walki? Tylko sprawiedliwą, niech dotyka pozytywnie, lub negatywnie, ale obie strony - dodaliśmy na koniec i skinieniem główek wskazaliśmy przeciwnikowi, że nadeszła jego kolej na rzut. Skoro nigdy nie grał to powinien być słaby, a więc mamy jakieś szanse, niestety z pewnością przewyższał nas siłą, a świnkę kompletnie bez sensu odrzuciliśmy całkiem daleko, co najmniej na dziesięć metrów. Ciężko będzie w ogóle dorzucić. Eh... jesteśmy głupiutcy.

Kajdanki: 102 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   08.03.16 1:54

Tak, dzieciaki, dobijcie bardziej wiecznie samotnego Torę, który nie ma kobiety bo całkowicie traci głowę przy każdej, kiedy tylko chce jakoś wkupić się w jej łaski. Prawda jest taka, że nasz niedoszły mnich był całkowitą ofermą jeśli chodzi o sprawy damsko-męskie i naprawdę ciężko mu jest znaleźć jakąkolwiek partnerkę już nie mówiąc o takiej, z którą mógłby założyć rodzinę i postarać się o parę tak uroczych dzieciaków jak jego dzisiejsi goście. Można go nazywać wiecznym prawiczkiem do woli i nigdy nie będzie to pomówienie. Uwaga moi państwo, tak! Tora jest czystszy niż nie jedna żelazna dziewica i niejeden pustelnik!
No ale wróćmy do naszego uroczego zbiegowiska... Tora uważnie słuchał tłumaczeń dzieci z wyraźnym zaciekawieniem na twarzy. Nic dziwnego, jego zabawy dzieciństwa polegały na zapasach z tygrysiątkami i łapaniu mamę za ogon. Kilka blizn po zębach i pazurach dalej przypomina o sobie na jego plecach. Poza tym może co najwyżej dodać medytację i wykształcenie świątynne, które uzyskał gdy w końcu tygrysica przestała patrzeć na mnichów jak na jedzenie i zaakceptowała ich. Ten brak luksusu zabawy z rówieśnikami spowodował jego całkowity brak wiedzy na temat zabaw jakie panują wśród dzieci, więc nadrobienie tego czasu teraz wydało mu się świetną okazją! I tak też było, w końcu dostaje instrukcje z pierwszej ręki od małych ekspertów.
Kiedy wyjaśnienia dobiegły końca i dzieci dodały od siebie odważną propozycję Tora teatralnie udał zastanowienie, gdyż w umyśle pegaza odpowiedź była jasna.
-Rozumiem, czyli zwycięzcą zostaje ta osoba,której kula jest najbliżej drewnianej. Muszę przyznać, ciekawa zabawa! A wasz pomysł z dodatkową zasadą bardzo mi się podoba! Miałbym tylko jedno pytanie zanim zaczniemy - powiedzieliście, że poprzez rykoszet można przestawiać nawet nasz cel ale czy jeśli trafię bezpośrednio rzucaną kulką w niego to poniosę jakąś karę? Wolę zapytać najpierw was bo jak sądzę, jesteście ekspertami w tej dziedzinie -dopowiedział miło chcąc też połechtać trochę ego swoich gości. W końcu słyszał,że dzieci lubią być chwalone i doceniane więc czemu nie uprzyjemnić im pobytu? Zawsze po części ogólnej może zyskać nie tylko doświadczenie ale i dwójkę młodych przyjaciół a to jest inwestycja warta świeczki.
W międzyczasie oczy Williama dostrzegły ciekawy element wyposażenia swoich gości. Kajdanki jakimi były skrępowane dzieci. Wrodzona ciekawość kazała mu dopytać się o nie.
-A to żelastwo nie będzie wam przeszkadzać w grze? Czy nosicie to może by się nie zgubić? -zapytał na tyle dziecinną ciekawością na ile pozwalał mu kunszt aktorski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   10.03.16 14:30

Jak coś to z racji braku walki macie regen w każdej turze. Skończy się to dopiero jak jedno z was zaatakuje drugie. Do tego czasu tak jak wcześniej wspominałem nie czekajcie na moje odpisy, bo jeśli nie pojawią się one w ciągu 24h od momentu zaczęcia się mojej kolejki to znaczy, że interwencji nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   10.03.16 21:23

To był dobry rzut, kula turlała się i turlała, podskoczyła na kilku drobnych kamyczkach leżących na drodze wielokrotnie zmieniając trajektorię, ale jednak zbliżała się do świnki. Nie ważne co by się stało i tak zostanie najbliższą, w końcu to pierwsza, przynajmniej przez chwilkę będziemy wygrywać. W końcu się zatrzymała i korzystając ze swej błyszczącej powierzchni puściła Torze zajączka prosto w oko. Brawo! Jesteś wspaniała kulko, dowcipkuj tak dalej, a uznamy cię za brata i wymusimy na tatku natychmiastowe usynowienie.
- Tak, wygrywa ten co jest pod koniec rozgrywki najbliżej. Normalnie liczy się jeszcze punkty za każdą kulkę, która jest bliżej niż najmniej odległa kula przeciwnika, czyli wygrywając można zdobyć od jednego do trzech punktów, ale będziemy grać tylko jedną partię, więc to nie ważne. Poza tym nie chce nam się liczyć punktów, zawsze brakuje palców do dodawania i się gubimy - wytłumaczyliśmy Panu Torze. Wydawał się być całkowicie nieobeznany, a przecież to taka prosta gra, w chińczyka też by nie umiał? No nic, przynajmniej mamy nad nim przewagę doświadczenia, moglibyśmy podać mu fałszywe zasady, ale nie jesteśmy przecież kłamczuszkami, w ogóle.
- Dopóki nie wychodzi Pan z kółka może Pan rzucać dowolnie. Dozwolone jest nawet trafienie w świnkę od góry i wbicie jej w podłoże, nie powinno się tylko w trakcie gry celować w głowy przeciwników, bo to niebezpieczne - Chyba rozwialiśmy wszystkie wątpliwości przeciwnika, a nawet zostaliśmy nazwani ekspertami. Jak fajnie! Do tego wszystkiego nasza kula stała sobie dumnie na na razie zwycięskiej pozycji, nadszedł więc ruch Pana Tory. Byliśmy niesamowicie ciekawi jak bardzo jest on uzdolniony i czy w ogóle mamy jakieś szanse. Wolelibyśmy mieć, w końcu nasza własna zasada może nam bardzo ułatwić pojedynek, a jakaś wredna z jego strony już niekoniecznie. On niestety samolubnie zamiast zaspokoić naszą ciekawość wciąż próbował swoją. Co za człowiek!? Rzucaj wreszcie! Mogliśmy go niby popędzić, jednak zadane pytanie było całkiem interesujące.
- To? - zapytaliśmy unosząc spięte dłonie i zgrywając głupków na tyle, na ile pozwalał nam kunszt aktorski. - Gra się tylko jedna ręką, a my lubimy być blisko siebie i pewni, ze nikt nas nie rozdzieli - wyjaśniliśmy i na dowód naszej narcystycznej miłości do samych siebie przytuliliśmy się mocno, na misiaczka.

Kajdanki: 136

EDIT: Ja bym jednak prosiła o interwencję po każdym rzucie, w końcu ta "głupia" gra ma mieć wpływ na dalszy pojedynek i jest konkurencją, która mimo wszystko potrzebuje sędziowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   13.03.16 0:21

//podoba mi się to jak nasza "walka" się rozwija - co powiesz na zrobienie z tego relacji naszych postaci w prawdziwej fabule?//

Mówi się, że swój zawsze swojego rozpozna, więc nieważne czy spotykają się dwaj dilerzy czy dwaj aktorzy - zawsze poznają się nawet przelotnym spojrzeniem na swój kunszt. Nie było więc niczym trudnym dla Tory by rozpoznać, ze dzieci nie mówią mu całej prawdy o łańcuchu bo sam też potrafił nieźle grać, kiedy przyjdzie na to potrzeba. Mimo tego, nie dał po sobie poznać, że przejrzał ich taktykę, gdyż szczerze wierzył, że łańcuch jakim są połączeni spełnia także i taką funkcję. Musiał przyznać, że trafił na bardzo miłe dzieci i trochę żałował, że koniec końców będą zmuszeni odbyć ze sobą pojedynek.
Mag uśmiechnął się do nich miło kiedy zdradziły mu powód istnienia łańcucha i zrobił najbardziej ufną minę na jaką było go stać.
-Niesamowite. Chciałbym by moje dzieci były kiedyś tak zżyte jak wy -kolejny raz rzucił komplementem, a potem podrzucił sobie w ręku srebrną kulą, chcąc wybadać jej ciężkość.
Zaczął analizować swoją sytuację. Po jego stronie stoi znaczna przewaga krzepy no i terenu, zaś po ich - znajomość zasad i doświadczenie. Dzieciaki z pewnością są sprytniejsze, niż chcą to pokazać. Nie zdziwiłby się gdyby w trakcie gry "przypomniały" sobie parę zasad lub starały się jakoś utrudnić mu wygraną. Jednak na ich nieszczęście, Will byłby w stanie odkryć prawdziwe oświecenie od zwykłego blefu. Mimo to, nie zamierzał ich lekceważyć. Nie zapominajmy, że Troja upadła przez kobietę, a Goliata pokonał kamień z procy Dawida.
Mag, nie czekając dłużej, wstał i zmierzył odległość wzrokiem przed rzutem. Następnie wyprostowaną dłoń z kulą ostawił pionowo, by kolokwialnie mówiąc zwisała i zaczął lekko nią bujać do przodu i do tyłu. Gdy nabrała trochę impetu puścił srebrną zabawkę i patrzył jak po lądowaniu toczy się w kierunku obranym przez maga - czyli do celu tej zabawy. Gdzie się zatrzyma? Miejmy nadzieję, że jak najbliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   16.03.16 22:55

Przepraszam za brak fabularnego posta, aleu mnie w pracy się sporo ostatnio dzieje. Napisze wiec posta czysto technicznego, a w wolnym czasie poprawie na fabule.
---------------
AkiKou pomimo wprawy jaka zapewne posiadają w tek grze przeliczyć swe możliwości i po rzuceniu kulą ta zatrzymała się jakieś 3m od celu. Natomiast Tora choc staral sie to zrobic dobrze to jednak niedocenil swonej sily i rzucil na tyle niefortunnie, ze kula odskoczyla w bok i oststecznie znalazla sie w odlegosci 4m od swinki. Tora również w momencie przed wykonaniem następnego ruchu czuje jak zalewają go negatywne emocje, a w głowie rozlega się głos mówiący - Nie baw się jedzeniem. Rzuć ta kula im w głowę. Niech ich mózg wypływa uszami.
/Ruch Tory + mała prośba. Opisz dokładniej kierunek rzuty. Teraz wiedziałem jedynie, że rzucasz w przód, ale celu czy dokładniejszego kierunku juz nie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   19.03.16 21:55

//Dziękuję za cierpliwość, miałem awarię routera i internet raz był a raz nie, a zmiany często następowały trzy razy w ciągu jednej minuty.//

Pierwszy strzał nie mógł być zwycięski, zwłaszcza w rękach tak niedoświadczonego gracza jak Tora. Spodziewał się, że jego zupełny brak doświadczeni będzie - nawiązując do gry - kulą u nogi w tym niezwykłym pojedynku i dzieciaki z pewnością wykorzystają swoje atuty, jakimi są lepsze oczy i młodzieńczy zapas, nie licząc nawet ogromu obycia z tą ciekawą zabawą. Na jego nieszczęście, druzgocąca porażka w pierwszym rzucie obudziła drzemiącą w nim ciemność. Lub może niekoniecznie w nim a w pewnym innym, bliskim mu przedmiocie. Tym razem jednak, Tora miał po swojej stronie silniejszego sojusznika do walki z nią, a konkretniej - logikę. Miał tylko jedną kulę co uniemożliwiało mu rozbicie obydwu główek dzieci naraz. Poza tym, nie był też kanibalem więc czemu miałby ich jeść? Ku jego szczęściu, głosy mogą sobie co najwyżej pogadać bo do tej pory nie udało im się ani razu przejąć nad nim kontroli.
-Chyba nie wyszło mi zbyt dobrze, co? -zapytał wstydliwie łapiąc się za tył głowy. Sięgnął po drugą bulę i ponownie zaczął mierzyć wzrokiem odległość między sobą a kulą wskazaną przez dzieciaki jako cel, czyli tzw. świnką. Do jego głowy przyszło jeszcze jedno pytanie: -Tak z ciekawości, jaką zasadę wprowadzilibyście gdybyście wygrali? Musiałbym walczyć na kolanach by wam dorównać wzrostem? A może chcielibyście bym odłożył miecze. -zapytał przyjaźnie po czym skoncentrował się na kolejnym celu starając się zagłuszyć głosy szepczące mu wciąż do uszu. Odetchnął głęboko po czym ponownie rozbujał rękę z bulą celując prosto w świnkę. Jego plan zakładał włożenie większej siły w rzut, tak by srebrna uderzyła w cel odpychając go nieco dalej i przy okazji dając Torze przewagę w postaci dominującej odległości. No co? To, że to zabawa nie oznacza, że Tora może sobie pozwolić na przegraną bez walki. Trzeba pokazać, że pegazy to nie tylko piękni młodzieńcy ale też wymagające wyzwanie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   26.03.16 22:38

Musimy Aki na siłkę pochodzić i wyrobić bajcepsy, oczywiście pamiętając o dniu nóg, jakżeby inaczej, bo jeśli będziemy dalej rzucać takie flaki nawet początkowa przewaga nas nie uratuje, a na razie:
- Jest! - krzyknęliśmy przybijając dziesiątkę z wyskoku sami ze sobą, wciąż zachowując pozory jakobyśmy byli dwoma osobnymi bytami. Troszkę już nas denerwował ten pojedynczy, wymienny sposób mówienia, szczególnie że musieliśmy się niesamowicie wysilać by powstrzymać jedno z ciał przed dorabianiem echa, jednak wciąż się nam wydawało, że będzie lepiej, jeśli Pan Tora uzna ten pojedynek za walkę "dwoje na jednego". Może przestraszy się wtedy naszej przewagi liczebnej i ucieknie.
- Niewiele gorzej niż nam. Oby tak dalej - całkiem szczerze i z uśmiechem zażyczyliśmy przeciwnikowi przegranej. Co tu ukrywać, bule były naszą jedyną szansą, bo jeśli chodzi o walkę pan Tora miał znaczną przewagę we wszystkich aspektach. Był od nas nie tylko większy, silniejszy i bardziej doświadczony, ale także zwinniejszy. No po prostu dorosły wojownik co całe życie spędził na obijaniu komuś mordy. Oby tylko tatuś tego nie czytał, bo znów rozsądek zrobi nam pogadankę na temat słownictwa adekwatnego do użytku w postach.
- Hmm, to dosyć ciężkie pytanie. Nie spodziewaliśmy się nawet, że zgodzi się pan na grę, a co dopiero na dodatkowe zasady, więc wszystko to jest jedną wielką improwizacją i jeszcze nie wymyśliliśmy niczego konkretnego, ale na pewno nie będzie to nic z tych rzeczy. Nie woli pan zaczekać i być może samemu się przekonać? - odparliśmy szastając nogą Kou, wzniecając małą chmurkę kurzu i w ten sposób starając się ukryć brak szczerości w odpowiedzi. "Jasne, że nie mieliśmy jeszcze żadnego pomysłu, przecież nie planowaliśmy tej walki na długo przed wejściem na ogromne schody, nic z tych rzeczy. Jesteśmy tylko parką małych bliźniaków objętych programem "sześciolatki do szkoły" i "500+", ale poza tym drugim nie przynosimy rodzicom nic prócz kłopotów." Sobie jednak nie mieliśmy zamiaru utrudniać życia sprzedając przeciwnikowi informacje o naszych planach za bezcen. Nie, kiedy zachowanie milczenia dawało nam jakąkolwiek, nawet malusieńką przewagę. Figa z makiem! Jesteśmy dziećmi, a więc tym bardziej bronimy naszych małych tajemnic i sekretów. Zdrajcy nie mają prawa wejścia do domku na drzewie!
Uznaliśmy temat za zamknięty, przynajmniej dopóki nie zostanie wyrzucona ostatnia z sześciu kul, a na razie leciała trzecia i to jak leciała. Czyżby przeciwnik próbował wypchnąć świnkę poza nasz zasięg? Słabo. Chyba od tej pory będziemy musieli zacząć używać umięśnionych rączek Kou, bo wątłą Aki już niczego nie doturlamy.

Kajdanki: 170
EDIT: Jestem za KAŻDYM rodzajem relacji, a te rzeczywiście się dobrze zapowiadają, więc jeśli walka nie skończy się śmiercią którejś ze stron dzieci z chęcią "poznają" Torę fabularnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   29.03.16 19:21

Całe to staranie się, by wygłuszyc szepty były wręcz bezsensowne, bowiem po poprzedniej wypowiedzi właściciel głosu od razu się wycofał z umysłu maga, więc skupienie, które było aż nadto widoczne było tym łatwiejsze. Tora już wziął zamach, już zaraz miał rzucac bulą, gdy nagle znowu się ktoś odezwał. - HEJ! Chociaż odezwał to łagodnie powiedziane. Był to krzyk, który spowodowal, że cała koncentracja została stracona, a Tora rzucił bardziej pionowo niż poziomo, więc kula zatoczyła wysoki łuk i wylądowała w połowie odległości do celu. Natomiast w jego głowie jeszcze przez chwilę rozlegał się śmiech powoli "odchodzący w dal". Z punktu widzenia dzieciaków wyglądało to dośc groteskowo. Jeszcze przed chwilą bardzo skupiony przeciwnik przymierzał się do chyba najlepszego swojego rzutu jaki mu się do tej pory udało (co z tego, że to dopiero drugi), ale w pewnym momencie nie wiedziec czemu pociągnął ręke co spowodowało równiez drobne zatoczenie się w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   30.03.16 14:07

// Takeru, taka mała sugestia - podszepty są złowrogie, a nie złośliwe. A skoro są szeptami to raczej nie krzyczą, przynajmniej ja nigdy nie słyszałem krzyczącego szeptu :) //

Torze, widząc jak srebrna bula paskudnie wymknęła się z rąk i zatoczyła paskudny łuk w powietrzu przyszedł do głowy tylko jeden komentarz - klik. Naprawdę, to było jedyne co mogło mu teraz przyjść do głowy. Niestety, w przeciwieństwie do sławnej polskiej komedii, bula nie okazała się komandosem z ukrytym za krzakami Hummer'em, dla której paskudny lot bez spadochronu nie jest przeszkodą w dotarciu do celu. Widać w pojedynku na zabawę Tora skazany jest na przegraną, biorąc pod uwagę, że została mu ostatnia szansa na zmianę wyniku na swoją korzyść. Nie żeby go to zbytnio dobijało, po prostu będzie skazany na dodatkową zasadę ze strony dzieci ale mimo wszystko porażka w czymś tak prostym może się odbić na jego morale.
Druga, bardziej denerwująca sprawa to kolejne wkroczenie głosów, tym razem bardziej złośliwe niż złowrogie czy namawiające do złego. Mimo tego, że dał sobie radę je zatrzymać poprzednim razem (lub chociaż wydawało mu się, że dał radę) to tym razem wróciły ze zdwojoną mocą co wcześniej nie zdarzało się magowi. Zaczynał podejrzewać, że ich moc rośnie wraz z jego własną przez co kiedyś może też go przerosnąć, co po części napełniło go strachem przed przyszłością. Jednak Tora nigdy nie był człowiekiem, który przejmował się sprawami przyszłymi na tyle by poświęcić im więcej niż przelotną myśl w ciągu dnia. Tak więc uznał wypadek za czystą złośliwość losu i pogodził się z jej wydarzeniem.
-Ajajajaj... Widać dzisiaj nie mam szczęścia do gier -skomentował swój żałosny rzut po czym sięgnął po ostatnią ze swoich srebrnych bul udając, że nie zauważył ich nieszczerości. Nie miał powodu by demaskować ich kłamstw, zwłaszcza że póki co nic nie wskazywało na to by mieli mu wbić nóż w plecy. Gdyby mieli w tych swoich małych główkach jakieś wybitnie złe zamiary, umieściliby w tych kulkach jakąś bombę lub zaklęcie blokujące by od razu pozbawić go szans na wygraną. To byłby bardziej niż wystarczające w ich sytuacji. Cóż, Tora zawsze miał szansę bronić się swoimi mieczami ale magia często jest silniejsza niż stal więc nawet wtedy jego szanse nie były zbyt wysokie.
Mimo to, mag postanowił też zagrać nieco lepiej swoją rolę i ubezpieczyć się na wypadek jakiegoś głupiego pomysłu dzieciarni. Mag przetarł czoło jakby pozbywał się niewidocznych kropli potu.
-Nie wiem jak wam, ale mnie dobija taka pogoda -powiedział wznosząc wzrok ku bezchmurnemu niebu i palącemu słońcu. -Skoczę po trochę wody, zaczekajcie tu -oznajmił po czym szybkim truchtem pobiegł do miejsca z którego wcześniej wyszedł czyli tzw. chińskiej budki na miotły. Tam, bezpieczny do wzroku dwójki dzieci, dzięki przewadze wysokości stu stopni i wejściu w głąb swojej samotni, mógł bezpiecznie skorzystać z zaklęcia Dorobunshin by ubezpieczyć się przed ewentualnym atakiem z zaskoczenia. Tak więc Doro-Tora, wziął butelkę wody i trzy szklanki, które położył na niewielkiej tacce i po chwili wrócił do oczekujących go bliźniaków.
-Przepraszam, że tyle to trwało -oznajmił z uśmiechem. -Pewnie też jesteście spragnieni więc przyniosłem szklanki także dla was.
Po tym krótkim oznajmieniu, mężczyzna napełnił każde naczynie wodą i biorąc jedno z nich do ręki wypił jego zawartość niemal na raz. Ponownie stanął w kółku by przymierzyć się do ostatniego rzutu i tak samo jak ostatnio skupił się na celu. Uznał, że poprzedni plan był dobry, tylko wykonanie pozostawiało wiele do życzenia więc postanowił ponowić próbę. Jeszcze raz wymierzył odległość między sobą a świnką, po czym przymierzając się dokładnie rozbujał rękę i nabrawszy siły rzucił kulą w cel. Tym razem włożył jeszcze więcej sił, bo jakby nie patrzeć, następnej szansy nie będzie. Wóz albo przewóz.

MM:14 650-300=14350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   31.03.16 3:40

Obserwowaliśmy uważnie jak nasz przeciwnik przymierza się do rzutu i także nam udzieliło się jego skupienie. Kucnęliśmy kładąc dłonie na kolanach, przechyliliśmy obydwie główki na lewo i z szeroko otwartymi oczami śledziliśmy majtającą się kulę wraz z rzutem pełnym glorii i uniesienia, a przede wszystkim tego ostatniego. Gdyby arena była zadaszona właśnie ubyłoby trochę z jej osłony.  
- Hihi.
- Hihi - wyrwało się nam jednocześnie z obu ciał, ale natychmiast stłumiliśmy ten wspólny śmiech w obawie, że znów zaczniemy gadać synchronicznie albo, że pan Tora poczuje się dotknięty i postanowi się jakoś zemścić. No ale co mogliśmy poradzić? Przecież ten rzut był naprawdę zabawny! Jeszcze nigdy nie zdarzyło nam się ujrzeć spartolenia sprawy przy tak głębokim skupieniu, a w wykonaniu tego pana było to po prostu czyste mistrzostwo.
- Pozostaje nam mieć nadzieję, że to prawda oraz, że cały ten pojedynek jest jedną, wielką grą - zauważyliśmy nadzwyczaj elokwentnie jak na nasze możliwości, jednak byliśmy praktycznie pewni, że takie wydarzenie, jak to sprzed chwili może wyczerpać limit pecha naszego przeciwnika i od tej pory nie będzie już tak łatwo, mimo to nie zamierzaliśmy korzystać ze zbytnio nieczystych ruchów, nie jesteśmy do końca szczerzy, ale przyszliśmy się tu dobrze bawić, a nie by zmieść przeciwnika, prawda? Dobra zabawa może składać się z wielu, małych, niegroźnych kłamstewek, jednak niebezpieczne pułapki i zabójcze podstępy nie przynoszą już żadnej radości, a przynajmniej nam. Nie należymy przecież do dzieci, których bawi nadmierne cierpienie innych, już dawno przecież przestaliśmy wyrywać muchom skrzydełka i przypalać mrówki za pomocą lupy, jednakże podstawienie nogi wciąż nas śmieszy, ale z tego się rzadko wyrasta.
- Dooobrze - odparliśmy siadając na piachu, Kou po turecku, wystawiając twarz ku grzejącemu słoneczku, a Aki klękając i rysując palcem kwiatuszki na powierzchni areny. W sumie dziwne, że gospodarz od tak zostawił nas w trakcie gry, by przygotować poczęstunek, przecież podczas jego nieobecności mogliśmy wszystko poprzestawiać i... pewnie by się zorientował. No ale jesteśmy grzecznymi dziećmi, a więc po prostu czekaliśmy na przeciwnika zastanawiając się co też mu tam tak długo zajmuje poszukiwanie kranu i konewki w tym ogrodowym składziku na miotły i czy może rzeczywiście nie przestraszył się naszej przewagi liczebnej i nie uciekł. Po chwili jednak ujrzeliśmy go ponownie schodzącego po schodkach i taszcząc ze sobą zastawę. Nasze buźki rozpromieniły się, bo jednak słoneczko przygrzewało dosyć mocno, a ruch i temperatura wzmagała pragnienie, ale żeby takiemu dużemu facetowi jak pan Tora zachciało się pić tylko i wyłącznie z powodu pogody i krótkiej gry? Coś ciężko było nam uwierzyć, może on też kombinuje? Albo to my jesteśmy zbyt podejrzliwi, a on stara się być po prostu miły. Uderzyliśmy się dłonią Aki w tył głowy Kou, by odgonić negatywne myśli względem życzliwości tego mężczyzny, co mogło z boku wyglądać trochę dziwnie, jakby dziewczynka karciła chłopca, tylko w sumie nie wiadomo za co, po czym wstaliśmy z ziemi i odebraliśmy żeńskim ciałem obydwie szklaneczki przeznaczone dla nas, mimo że zgodnie z naukami rodziców nie powinniśmy przyjmować nic od nieznajomych.
- Dziękujemy! Jest pan dla nas niezwykle miły - odparliśmy z uśmiechem na obu twarzach i opróżniliśmy jedną ze szklanek obserwując, jak pan Tora wykonuje kolejny, bliźniaczy rzut, ciekawi czy skończy się również tak samo dobrze jak poprzedni. Kou otrzyma swoją porcję, po swojej kolejce, bo na razie ma zajęte dłonie dwoma, pozostałymi bulami.
- Tak naprawdę, to pana okłamaliśmy mówiąc, że jeszcze nie mamy pomysłu - ciągnęliśmy poruszeni dobrocią tego człowieka, skruszeni i jakby z powodów wyrzutów sumienia. W końcu on częstuje nas napojem, a my odwdzięczamy się skrajną nieszczerością, tak być nie powinno!
- Jeśli... jeśli wygramy, chcielibyśmy ograniczyć ilość mocy magicznej dopuszczonej do użytku w walce do określonej wartości dla każdej ze stron, tak, że strata tej ilości jest równoznaczna z natychmiastową porażką. Miałaby to być jakby nowa możliwość wygranej, oczywiście nie rezygnując z poprzednich, standardowych. Wciąż będzie miał Pan przewagę w sile i doświadczeniu, jednak jeśli chodzi o magię będzie Pan musiał podjąć decyzję, czy woli Pan oszczędzać, czy może postawić na jedną kartę - Po tak długiej wypowiedzi zaczynało nam brakować powietrza, więc wtrąciliśmy się również drugim ciałem.
- Oczywiście nie chcemy stworzyć zbytniej dysproporcji, co Pan powie na 2000 wspólnie dla naszej dwójki i 5000 MM dla Pana? Jeśli chodzi o egzekwowanie, to my po stracie takiej ilości mocy magicznej pewnie będziemy się słaniać, a w drugą stronę... cóż, czujemy nawet, że trochę Pan zgubił w składziku - dodaliśmy podkreślając koniec wypowiedzi szelmowskim uśmiechem. Niech wie, że nie ma do czynienia z całkiem normalnymi dzieciakami. Bycie jeszcze nie narodzonymi potomkami członkini Rady i potężnego przestępcy do czegoś zobowiązuje prawda? No na przykład do testowania na jednym z ciał, czy niewielkie osłabienie aury pana Tory w jakiś sposób nie wiązało się z ofiarowanym napojem, ale teraz nie ma się co tym tak przejmować, bo nadeszła nasza kolej.

Kajdanki: 204
//Jeszcze nie turlałam, bo akcje, jakie podejmą dzieci, zależą od wyniku rzutu Tory, jednak w następnej kolejce  będę zapewne mogła przyspieszyć to i cisnąć obydwiema bulami.
Taka, pamiętaj proszę o sygnalizowaniu kiedy nie będziemy mogli regenerować MM.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   04.04.16 0:37

To już była trzecia próba jak Tora próbował rzuci w taki sposób, żeby naprzeszkadzać dzieciakom jak się tylko da. Z perspektywy Aki i Kou dało się łatwo zaobserwowac pewną zależnośc w tych rzutach. Mianowicie w każdy następny mag wkładał co raz to więcej siły. Dało się to chociażby poznac po branym zamachu jak i samym wyniku rzutu. Ostatnia jego próba nie była wyjątkiem po uprzednim skupieniu rzucił kulą. Tym razem jednak bez żadnych przeszkód w postaci podszeptów czy innych rzeczy. Zaowocowało więc to także w wynikach. Udało mu się dorzuci do świnki, a nawet więcej. Z racji, że włożył rzut trochę za dużo siły to przerzucił cel, a kula zaryła w ziemi mniej wiecej w odległości dwudziestu centymetrów od miejsca zamierzonego.
Oczywiście dzieciaczki ani na chwilę nie zorientowały się w tym, że nie miały przed sobą już prawdziwego Tory tylko jakiegoś podrabiańca.
/Turlaj, Pani, turlaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   04.04.16 5:15

A jednak, nie mogło być zbyt łatwo! Zrobiliśmy strapione minki rozczarowani, że jednak nie udało się wygrać bez żadnego, ale to żadnego wysiłku i będziemy musieli się przynajmniej troszkę zmęczyć przed właściwą walką. Skoro wcześniej Aki nie dawała rady dorzucić kulką nawet na dziesięć metrów, to nie będziemy nią już próbować. Jest najsłabszym ogniwem w łańcuchu tych kajdanek, więc niech Kou wykaże się swoją męskością i siłą. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że możliwości fizyczne sześciolatków są raczej słabo zależne od płci, ale jednak byliśmy Koupraworęczni i to właśnie ta z naszych kończyn wydawała się nam być najsilniejszą. Tym razem kula pana Tory upadła naprawdę niedaleko, będzie ciężko mu dorównać grając całkiem uczciwie, ale mamy przecież dwie próby, czemu by przynajmniej nie postarać się wygrać całkiem fair. Podnieśliśmy się, wyważyliśmy kulę w dłoni i postaraliśmy się tym razem rzucić nią odrobinę dalej, jednak nie celując dokładnie na wprost, w świnkę, a troszkę, zaledwie jeden stopień w prawo, żeby przypadkiem nie przysunąć jej do kuli przeciwnika, bo remis byłby nam zdecydowanie nie na rękę. Kou z pewnością powinien mieć większy zasięg niż Aki, ale nie byliśmy pewni czy da radę nadrobić aż trzy metry. Popatrzyliśmy się za turlającą się kulą trzymając aż cztery kciuki i dopingując ją ze wszystkich sił gdy toczyła się do upragnionego celu.
Jeśli po prostu byliśmy lepsi w te klocki i już druga gwarantowała nam zwycięstwo trzecią zwyczajnie, od niechcenia cisnęliśmy tuż za obręb wyrysowanego wcześniej okręgu, jeśli jednak drugi z naszych rzutów także nie należał do najlepszych została nam ostatnia szansa. Tę bulę też mieliśmy zamiar dopingować, jednak nie tylko w sensie metaforycznym. Skupiliśmy się jeszcze bardziej niż ostatnio, z naszych twarzy nie schodził wyraz głębokiego zaangażowania, a do rzutu przymierzaliśmy się kilkukrotnie i pozornie starając się bardzo dokładnie wyliczyć odległość oraz nasze możliwości. W rzeczywistości kula była już całkiem przez nas przejęta i teraz liczyły się już tylko i wyłącznie jej możliwości. Cisnęliśmy nią jak najdokładniej, na wprost i w trakcie turlania korygowaliśmy tor jej ruchu nieznacznie, stopniowo zmieniając kierunek i prędkość, tak by ostatecznie zatrzymała się praktycznie dotykając świnki. Nawet jeśli rzut już na samym początku wyszedł nam całkowicie beznadziejny, to wynik wyglądał co najwyżej jak podkręcona. Nic podejrzanego, w końcu mamy zdecydowanie większe doświadczenie i jak do tej pory mogliśmy jedynie dawać przeciwnikowi drobne fory, a pod dopiero koniec ujawnić swoje prawdziwe umiejętności, prawda?
- Juhu! - krzyknęliśmy uradowani, no bo raczej wygraliśmy. Tyle sukcesów, tu w kulki, tam spłodzenie, może w końcu zaistniejemy nie tylko w offtopowym związku wielbicieli bul, a nawet w rzeczywistych wątkach. No, a skoro jesteśmy już przy bardzo rodzinnym łamaniu czwartej ściany, to oczywiście, ani na chwilę nie zorientowaliśmy się, że mamy przed sobą jakiegoś podrabiańca, no bo skąd? Na pewno nie z posta przeciwnika.

Opętanie
MM: 3400 - 100 - 34 = 3266
Kajdanki: 238
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez AkiKou dnia 22.04.16 13:06, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   07.04.16 22:45

Udany rzut przywrócił torze nadzieję na zwycięstwo i z pewnością podniósł jego morale. Zwłaszcza, że teraz to on znajdował się w najlepszej pozycji by wygrać. Jego kula znajdowała się najbliżej i w dodatku przesunął cel odrobinę dalej co powinno utrudnić dzieciakom zadanie pobicia jego wyniku. Oczywiście zakładając, że zastosują się do zasad fair-play i nie będą próbować żadnych brudnych sztuczek w postaci pomagania sobie magią. Niestety, nie mógł wykluczyć też takiego scenariusza, w końcu kto wie co może siedzieć w ich małych główkach. Poza tym, może i Tora nie posiadał typowych dla dzieci cech ("Dzieci nie są złośliwe. Są złe." Freud), ale na pewno znał lepiej ludzi, a ci rzadko kiedy okazywali się uczciwymi, więc nawet w obliczu bliźniaków nie zamierzał spuszczać gardy i uważnie obserwował ich ruchy.
Na udany rzut zareagował jedynie krótkim: -Yes! -oraz zwycięskim uniesieniem ręki w górę. Widać po nim było oczywistą radość, w końcu przynajmniej nie polegnie bez walki i chwilowo objął prowadzenie. Chwilowo bo domyślał się bowiem, że dzieciaki muszą mieć jakiegoś asa w rękawie. Jak mawiał kiedyś jeden z jego braci świątynnych: "Mędrzec nie ryzykuje, tylko wygrywa zanim gra się rozpocznie". Może nie uznawał dzieciaków za wielkich myślicieli i strategów ale Tora na pewno nie brał ich za głupców. A nóż mało to było przypadków gdy dzieci okazywały mądrość większą niżeli dorośli?
By przed takim wypadkiem się zabezpieczyć tora uknuł zaiste diaboliczny plan. Zgodnie z nim, jeśli któryś z rzutów będzie szedł naszym przyjaciołom wręcz podejrzanie zbyt dobrze, Tora posłuży się swoim zaklęciem o nazwie Doton by przesunąć ziemie a wraz z nią kulę naszych bohaterów dalej od świnki. Cała diaboliczność tego planu polega na tym by ruch wydawał się naturalny, tak jakby do idealnego strzału zabrakło jedynie paru (konkretnie, ponad 20) centymetrów. W ten sposób Ubezpieczy się na wypadek kantu/udanej próby Aki i Kou a zarazem przypieczętuje swoje zwycięstwo.

MM:14350-100-100=14150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   06.05.16 20:40

Gra szła dużo lepiej Torze, ale czemu tu się dziwić. Choćby ze względu na swój wiek był silniejszy od drobnych dzieci, co przy rzucaniu dość ciężkimi kulkami było sporą przewagą. Szczególnie widoczne stało się to przy ostatnim rzucie mężczyzny, gdy kulka wylądowała około 20 cm za świnką. Przed dziećmi stało ogromne wyzwanie by ich rzut był lepszy. Miały na szczęście aż dwie próby.
Drugi rzut poszedł dzieciom lepiej niż pierwszy. Kou rzucił dalej niż jego siostra, ale to nie wystarczyło by wygrać. Kulka wylądowała niecałe 1,5 m od celu turlając się po twardym podłożu zbliżyła się jeszcze odrobinę ostatecznie zatrzymując się nieco ponad 1m od świnki. Gra fair nie pozwoliła dzieciom wygrać. Czas na nieco oszustwa.
Ostatnia próba wyszła prawie idealnie. Kulka wylądowała nieco bliżej i gładko turlając się aż do samej świnki. Kulka zatrzymała się niemal przy samej piłeczce, jednak po sekundzie zaczęła turlać się w inną stronę, jakby grunt w tym miejscu był pochylony. Jadnak nie tylko kulka dzieci zaczęła się poruszać. Również świnka i kulka Tory odrobinę się poruszyły pod wpływem poruszenia gruntu. Kulka Akikou była wciąż pod ich wpływem i mimo zabiegów Tory podturlała się znacznie bliżej niż jego własna, ostatecznie lądując jednak ponad 15 cm i lekko na prawo od celu.
AkiKou wygrywają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   09.05.16 3:48

- "Juhu!" - krzyknęliśmy podskakując, bo tak miało być po wygranej. My już doskonale wiedzieliśmy, gdzie znajduje się nasza kulka, ale toż to wszystko stało się przecież jakieś dziesięć metrów stąd, więc jeszcze, w ramach formalności przydałoby się podejść i zobaczyć wygraną całymi, dwiema parami oczu. Wybiegliśmy z okręgu w kierunku świnki zabierając ze sobą również pana Torę, miejmy nadzieję, że poszedł za nami sam, a nie musieliśmy go ciągnąć za rękaw, bo w końcu aż tyle siły, by dorosłego faceta ciągnąć w ku dowodowi jego porażki raczej nie mieliśmy. Porażki pomimo oszustwa. Ta gra nie wyłoniła wcale najlepszego gracza w bule, a najlepszego kłamczuszka. Niby doskonale żeśmy poczuli, jak próbował nas przesuwać i moglibyśmy mu to wytknąć, jednak wtedy również przyznalibyśmy się do pogwałcenia zasad, a więc postanowiliśmy udawać, że nie stało się kompletnie nic i tego również oczekiwaliśmy od przeciwnika. Z udawania do samego końca może wyjść śmieszny rodzaj przyjaźni.
- I co pan na naszą propozycję dodatkowej zasady? - zapytaliśmy szczerząc się od ucha do ucha i stając nad dowodem wygranej nikogo innego jak nas.

Kajdanki: 272
MM: full?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen


avatar
Blue Pegasus


Tytuł : Portret Blue Pegasus
Liczba postów : 364
Dołączył/a : 10/03/2015
Wiek : 22

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   12.05.16 3:32

Widząc, jak kulka łudząco dobrze znajduje drogę do celu, Tora wiedział już, że dzieciaki to tak naprawdę małe diabełki. Mimo to, że próbował odciągnąć ich bulę na odległość większą niż jego własna to najwidoczniej ich magia była w stanie się przed tym ustrzec. To go zainteresowało, a jednocześnie postawiło w wyższy stan gotowości kiedy już dojdzie do walki. W końcu nie codziennie przegrywa się w dziecinną zabawę z mistrzami świata w oszukiwaniu w niej, czyż nie?
Mimo porażki, Tora nie dał po sobie poznać smutku czy zazdrości. W sumie był zadowolony, że na chwilę był stanie oderwać się od tego świata i żyć chwilą. Brakowało mu tej beztroski z jaką kiedyś żył i dzieciaki na pewno wypełniły tę pustkę na długi czas. Nie miał siły sprzeciwić się uroczemu rodzeństwu więc poszedł w raz z nimi pomagając im sprzątnąć zabawki.
Zapytany o obietnicę przykucnął i patrząc obojgu w oczy uśmiechnął się miło.
-Zgaduję, że przegrałem w chwili w której zgodziłem się z wami grać, co? -zapytał retorycznie tonem, który wskazywał wprost na pochwałę. -Jak to mówią: "Biada zwyciężonym" więc nie mam wyjścia i muszę zgodzić się z waszymi warunkami.
Mówiąc to wykonał kilka gwiazd i przeskoków w tył by zyskać nieco miejsca, po czym stanął wyprostowany. Miał przed sobą dzieci i dalej za ich plecami namiot, w którym obserwował pojedynek. Bardzo uważał przez cały czas by ich nie dotknąć bo taki błąd mógł kosztować go utratę elementu zaskoczenia.
-Mam tylko jedną prośbę -powiedział zanim ich pojedynek w końcu miał się zacząć. -Tak samo jak ostatnio, zwycięzca będzie miał prawo do jednej prośby względem przegranego. Czy odpowiada wam taki układ? -zapytał zachęcająco po czym przygotował się stając w bojowej pozycji. Był w lekkim rozkroku a jego kimono delikatnie poruszał górski wiatr. Lewa dłoń spoczywała na rękojeści katany zaś prawą trzymał krawędź swojego słomkowego kapelusza. Cóż, przynajmniej to robił Tora widoczny dla dzieci.

MM:14150-100=14050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 32
Dołączył/a : 09/02/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   13.05.16 23:32

Gra w" oszukane bule" zakończyła się zwycięstwem dzieci. Oszukane bo obie strony oszukiwały przy ostatnim rzucie. Gra w rezultacie okazała się konkursem na lepszego oszusta.
Oszustwo podobno nie popłaca. Przekonał się o tym Tora, którego próby przeszkodzenia dzieciom w wygranej się nie powiodły. Inne odczucia mogły mieć za to dzieci, które dzięki swojemu małemu fortelowi wygrały i mogły teraz podyktować, zgodnie z wcześniejszą umową, dodatkową zasadę  do ich pojedynku.
Wszyscy troje podeszli do świnki by upewnić się jaki jest wynik. Tora delikatnie ciągnięty, a właściwie prowadzony przez cieci mógł zobaczyć swoją porażkę. Stojąc przy śwince wszyscy przekonali się ostatecznie, ze to kulka dzieci leży zdecydowanie bliżej celu.
Mężczyzna zaczął sprzątać zabawki zbierając porozrzucane na ziemi kulki. Stojąc tak blisko dzieci mogły wyczuć, że coś jest z Torą nie tak. Czuły, że ma on tak niewiele mocy, ze powinien już co najmniej się czołgać, a nie stać zadowolony z siebie. DO tego wyczuwały silne źródło mocy znajdujące się niedaleko nich. Nie zdążyły jednak zareagować.
Czas na to po co dzieci się tu zjawiły. Walka.
Tora odskoczył robiąc przy tym niezłe przedstawienie z kilkoma gwiazdami ni przeskokami w rezultacie wylądował na całkowicie przeciwnym skraju placu.
******
Dodatkowa zasada pojedynku( zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami fabularnymi):
Ograniczenie ilości mocy magicznej dopuszczonej do użytku w walce.
Tora: 5000 MM
AkiKou: 2000 MM
-strata tej ilości powoduje automatyczną przegraną
Moc wyjściowa:
Tora: 14050
AkiKou: 3266
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Tytuł : Złote Piersi
Liczba postów : 90
Dołączył/a : 21/01/2016

PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   14.05.16 23:50

Torbę na bule zostawiliśmy gdzieś przy okręgu do rzucania, a nie chciało nam się po nią wracać, więc kulki będą musiały poczekać na swoją kolej. Mama niby mówiła, że należy posprzątać po jednej zabawie nim zacznie się kolejną, ale mamusi tu nie ma, z resztą ona nie pozwoliłaby nam nawet na walkę z panem Torą. Co się będziemy ograniczać? Jak już łamiemy zasady, to wszystkie!
- Niech pan zostawi, później posprzątamy - Ot, klasyczna, dziecięca formułka zastępująca "nigdy" słowem "później". Z resztą nawet jeśli mężczyzna zebrał te wszystkie bule na jedną kupkę, to opakowanie i tak leżało sobie daleko i szyderczo się nie ruszało, a z naręczem ciężkich zabawek nie robił raczej tych salt i wygibasów, prawda? Musiał to wszystko zostawić tak jak było. No, a skoro ustaliliśmy już, że kulki sobie leżą przejdźmy do tego co się dzieje.
- Być może - odparliśmy z rozbrajającymi, podwójnymi uśmiechami pokazującymi ząbki aż do dziąseł. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że byliśmy mistrzami oszukiwania w bule i z nami nie miał szans żaden inny, nawet doświadczony kłamczuszek, a ktoś grający całkiem fair już na pewno nie! My też nie zostaliśmy na miejscu, początkowo planowaliśmy się zwyczajnie cofnąć o jakieś pięć metrów, jednak pan Tora zrobił takie przedstawienie, że nie mogliśmy pozostać dłużni. Podnieśliśmy z ziemi po jednej buli, odwróciliśmy się i zrobiliśmy dwa, synchroniczne fikołki w stronę namiotu, po których odrobinę zakręciło nam się w głowie, wstaliśmy i otrzepaliśmy ubranka z zalegającego arenę kurzu. Syf, oj mama nie będzie zadowolona. 
- Jeśli to nie będzie nic złego i damy radę spełnić tę prośbę, to oczywiście.
- Chociaż pewnie już przegraliśmy zgadzając się - odparliśmy na propozycję kolejnych, dodatkowych zasad, a dopiero po zgodzie dotarło do nas, że być może właśnie mimo jego przegranej w bule do walki została dołączona także zasada pana Tory. No trudno, nie będzie nam chyba kazał wyrzec się rodziców. Wyciągnęliśmy zza koszulki Aki kluczyk na łańcuszku i odpięliśmy ją od kajdanek, po czym rozeszliśmy się tym samym przecząc teorii, że boimy się rozdzielenia. Kou zrobiliśmy kilka kroków w lewo, po okręgu, w którego centrum stał nasz dzisiejszy przeciwnik, tak by kątem oka dostrzegać silnie magiczny namiot za naszymi plecami, a Aki przetruchtaliśmy w pobliże koła, z którego rzucaliśmy podczas gry. Pomiędzy nami, a panem w kapeluszu było zapewne jakieś 10 metrów, pomiędzy nami samymi również. Taki trójkąt równoboczny, o którym dowiemy się dopiero w czwartej klasie. W prawych łapkach trzymaliśmy srebrne kule, a wokół prawego przedramienia Kou dodatkowo owinęliśmy łańcuch kajdanek. 
Jakoś nie uśmiechał nam się nagły atak, czy inna szarża na przygotowanego do walki, dorosłego mężczyznę z mieczem, zamiast tego poczęliśmy się rozglądać po otoczeniu w poszukiwaniu jakiejś muchy, motylka, komara, czy innego robaka. To prawda, byliśmy w górach, ale gdzieś być może fruwało coś, czemu na pewno da się powyrywać skrzydełka... żart, już dawno nie wyrywamy muchom skrzydełek. Mimo to jedna się przyda. Do nogi mucho! Poszukiwanie robaków jest fajnym i wciągającym zajęciem, ale jednak patrzyliśmy przynajmniej jedną parą oczu na pana Torę. W końcu on ma miecz i pewnie będzie chciał go użyć. 

Kajdanki: 272
MM: 3266
Limit: 0/2000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1898-siostro-basen
Sponsored content





PisanieTemat: Re: [Wyzwanie Tory] Kowadło   

Powrót do góry Go down
 
[Wyzwanie Tory] Kowadło
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: [Odkryte forum] :: Fabuły Alternatywne :: Arena-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie