IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Mistrza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Pokój Mistrza   26.01.15 10:42

First topic message reminder :

Zaraz koło Sali Audiencyjnej znajdują się drewniane drzwi ze zdobieniami w postaci herbu gildii rozdzielanym na pół przy otwieraniu. Od razu rzuca się w oczy szafa, a przed nią stolik. Po prawej stronie od drzwi znajduje się kanapa, a tuż przed nią stolik. Po drugiej stronie stoi barek z amuletami oraz sztyletami, bogato zdobionymi. Zostały one zamknięte w "szkle pancernym" otwieranym tylko zaklęciem, zatem dało się sądzić, że to były relikwie przekazywane z lidera na lidera. Po drugiej stronie znajdowało się całkiem bogato zdobione łóżko. Przy okazji cała ściana nad łózkiem była zdobiona trzema portretami mistrzów - Nieznanej kobiety podpisanej Ichi, Zana oraz samego Ashavana. Były one oprawione w ozdobną ramę i po prostu zawieszone na ścianie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   23.02.16 18:15

Ostatnimi czasy chłopak strasznie się nudził, ale pamiętał o jednym. Miał coś do załatwienia, mianowicie Galunę. Skoro mają zacząć tam tworzyć swój plan, trzeba zadbać o bezpieczeństwo i też oczywiście jakąś ludność. Akurat z tym musi się zgłosić do mistrza, rany znów. Z resztą podsłuchiwał całą rozmowę za pomocą kolczyka, który to Marii mu ofiarowała. Dość przydatna rzecz, po części.... Ta cała rozmowa trochę go zgubiła, no ale pewnie Marii musiała mówić to co chciał usłyszeć Ashash. Dlatego po prostu darujemy sobie myślenie o tym, z resztą kogo to. Ważne są plany i przyszłość oraz determinacja.
Wchodząc do pokoju, oczywiście jak to on... BEZ PUKANIA. *Badum tss* Pierwsze co wyleciało z jego ust, to negatywne nastawienie.
- Hej Ash, cieszysz się na mój widok?
Oczywiście negatywne dla osób drugich, nie dla Zenka. No ale czegoś jednak zapomniał, a no tak. Po chwili chłopak przykucnął i zastukał kilka razy w podłogę.
- Żeby nie było, że bez pukania.
Uśmiechnął się lekko, po czym wyprostował się. Oczywiście był dziś w dobrym humorku, dlatego będzie się starał być miły dla Ashvanana. W końcu chodzi o kilka spraw. Jedną z nich jest Galuna, drugą egzamin S. W końcu trzeba coś w życiu porobić, a stanie się magiem S będzie dość obiecującym początkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   24.02.16 8:12

Ashavan widząc otwierające się drzwi, odwracając głowę od stolika z książką, rzucił okiem w ich stronę. Wyglądał na zirytowanego, czy to samą osoba Zenshiego, czy może jego zachowaniem, lecz chyba starał się trzymać nerwy na wodzy. Zamiast się odezwać czy jakkolwiek zareagować zbliżył się on do barku gablot skrywających za szkłem i kryształem różnorodne sztylety.
- Ostatnimi czasy dochodzą mnie różne wieści, zarówno wesołe jak i wesołe mniej. Nie musza one dotyczyć konkretnie mnie, mojej rodziny i podopiecznych, lecz ich wartość mentalna pozostaje taka sama. Takie jest brzemię Mistrza Gildii - być silnym nie tylko w boju, lecz też w opiece i rygorze obejmującym wszystkie Smoki. A ty, Zenshi, chciałbyś być obarczony tym ciężarem? - spytał Smoczy Wilkor przykładając dłoń do szklanej bariery pokrytej prawie niewidocznymi kręgami magicznymi.
W tej chwili jakieś ciepłe powietrze dmuchnęło lekko w plecy, na wysokości pasa, Zenshiego. Zaraz potem, coś pchnęło go do środka, a był to przerośnięty, włochaty wilk, z herbem gildii wyrytym w formie blizny dookoła jego oka. Warto wspomnieć że było ono krwiście czerwone z nieregularną, czarną źrenicą. Zwierze pyskiem wepchnęło maga bliżej do pomieszczenia, a samo podeszło do łóżka i położyło się przed nim. Gdy odeszło od drzwi, one zamknęły się z trzaskiem, a Ashavan zdjął zabezpieczenia z jednej z gablot. Otworzyła się ona powoli z lekkim skrzypnięciem zawiasów, a w dłoni maga pojawił się sztylet z krwawą lakrymą.
- Pozwolę sobie pominąć pewne fakty, powiązane z nie tylko mną, ale też tobą. Te bronie mają znaczenie symboliczne, rytualne wręcz, a przekazywane są kolejnym Mistrzom. Wyjątek jednak stanowi ten, który otrzymasz ode mnie. Nie na zawsze. Dostaniesz związaną z nim misję... Udasz się na... zastanówmy się... Galunę! Tam popracujesz. Kryształ tego sztyletu ma wrócić do naturalnej barwy, jak? To już twoje zadanie się dowiedzieć - rzekł z sarkastycznym uśmiechem i wyciągną w stronę Zenshiego broń - Uznaj to za test, trudny test - dodał i ignorując maga usiadł na łóżku głaszcząc wilka.
Drzwi za Zenshim otworzyły się ponownie, a gablota samoistnie zamknęła i obmalowała kręgami magicznymi. Widać było, że Mistrz nie miał więcej do powiedzenia, jednak jego wzrok nadal spoczywający na magu, wskazywał możliwość odpowiedzenia na jakieś ewentualne pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   24.02.16 17:47

No Zenshi się zawiódł, myślał bardziej o furii Ash'a. W końcu to go najbardziej nie lubi ze wszystkich, co prawda można tylko się pochwalić zachowaniem. No bo co innego mu zrobił, w sumie nic. No ale walić to, teraz jest ważniejsze. Wysłuchawszy mistrza, chłopak troszkę przekrzywił twarz na bok. Jego mina raczej był zdziwiona, lecz po chwili zmieniła się na obojętną. Rodzina, podopieczni. Śmieszne, taki człowiek jak on ma uczucia? Zenshi bardziej spodziewał się wyzwania od niego, no lecz dobrze. To właśnie go zgubi, z resztą.
- Jestem obarczony większym ciężarem niż ci się może wydawać, z resztą.... Moja rodzina zmarła lata temu..... No nie wpadłem tutaj na herbatkę, ani inny trunek. Może innym razem....
Tutaj akurat chłopak przerwał, bo coś go molestowało po plecach ciepłym powietrzem. Aż w końcu coś go pchnęło do środka, jako że dziś jest pozytywnie nastawiony. Dobre sobie. Postanowił zignorować fakt, nie wiedział w końcu kto to. Może ta przydupaska Ash'a? Jak się jednak okazało, był to wilku. Rany jakie to smutne i zarazem mdłe, spoglądając na tą mało wartą istotę.
- Puszek coś nie w humorze jesteś?
Spytał się wilka, następnie wrócił wzrokiem na Ash'a. W końcu coś tam robił przy swojej magicznej gablotce, do czasu aż sztylet nie pojawił się w ręku Zena. Tak bardzo magia, mamy teraz nóż do masła. Wygląda jakby był uwalony w dżemie, no ale nieważne.
Gdy Ash zaczął dalej mówić, chłopak przez chwilę pogrążył się w myśleniu. Ciemność, ciemność widzę. Wszystko to brzmiało dość dziwnie jak dla niego, no ale już sam fakt o Galunie.... Czekaj przecież to on miał o tym gadać, dlaczego już go tam wysyła!!
- To wszystko brzmi jakbyś się starzał i chciał mi oddać gildię pod opiekę, no lecz nie lubię bajek.
Tak trzeba czasami podręczyć Ash'a, gdyby nie to byłoby tu nudno.
- Widzę że mnie uprzedziłeś z Galuną, nim zacząłem na jej temat. Tak więc dodam teraz coś od siebie. Co prawda rozmawiałeś z Mariko na ten temat, więc pora żebym ja się wypowiedział. Galuna jest mi potrzebna w całości, całą tą wyspę chce zagarnąć dla siebie. Żeby laboratorium było bezpieczne i osoby znajdujące się na wyspie. Nie masz nic przeciwko, że siłą sobie przejmę to miejsce?
No jak na razie pytania się skończyły, tak czy trup trzeba poczekać jeszcze chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   25.02.16 21:51

Wilk nie zareagował na puszyste puszwiska Zenshiego [Puszek puszyłby się od określenai go puszowym, lecz ten Puszek nie puszył się puszyście z tego puszu]. Inaczej natomiast wyglądało zachowanie Ashvana po sekwencji wyrazów składających się w sankcjonowane zdania wypływające z ust Blacka.
- A rób se co chcesz. Będziesz mniej zawracać mi łeb. Nie będę musiał cię oglądać. A Rada Magiczna nie przyczepi się do mnie tylko do ciebie! Na prawdę c*** mnie to obchodzi, co i jak chcesz zrobić z tą wyspą. Po prostu wypier**** już sprzed moich oczu. Dostałeś zadanie i je ku*** wykonaj! - krzyknął machając ręką w stronę "nie-do-końca miłego gościa". Zen mógł uczuć przy tym silne działanie magiczne, prawdopodobnie nie wytłumione przez Ashavana. Nie wiedział jednak co dokładniej się stało.
Efekt jednak tego może zostać dostrzeżony znacznie później w fabule... Mistrz Smoków wykorzystał bowiem jedno ze swych zaklęć iluzji by całkowicie zakryć znak Dragon's Howl na półdupku Zenshiego.
- Jakieś ku*** jeszcze pytania? - spytał znacznie ciszej, spokojniej i tak, jakby chciał się zaraz zakneblować co by nie wybuchnąć niczym Etmiś Vulcanora na Sycylii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Portret Dragon's Howl, Najlepszy Skład
Liczba postów : 345
Dołączył/a : 29/03/2015
Wiek : 25
Skąd : Z piekła

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   25.02.16 22:58

Słysząc następne słowa, oraz obelgi Ash'a. Zenek wprawie się roześmiał na miejscu, no co prawda musiał się powstrzymać. Taka zmiana, w tak krótkim czasie. No cóż, po części się tego nie spodziewał.
- Czego mogłem się spodziewać, no cóż.. Do zobaczenia Mistrzu~~ Oczywiście jak można zareagować na końcu, puścić oczko i oświecić go lekkim uśmieszkiem. Tak podrywajmy mistrza, jeszcze bardziej się wkurzy. No tak czy siak, czas na niego. Dostanie się na Galune będzie już podwyższeniem listu gończego, bo w sumie żeby zdobyć jakiś statek. Będzie trzeba wpierw zniszczyć pół portu, no albo przynajmniej kogoś uszkodzić.
Opuszczając pokój Ash'a i jego puszka, Zen skierował się do wyjścia. Szykuje się długa podróż, tak więc będzie trzeba po drodze jakoś odpocząć. Hmm teraz pytanie jak, no tak. Ma jeszcze maskę gazową z turnieju, przyda się do ukrycia swojej tożsamości.

z/t Galuna power
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t642-powrot-czarnego-magusia


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   02.06.16 3:15

Zaraz po wizycie u kowala skierowałem się do siedziby gildii, a dokładniej do kwatery Ashavana. Nie wiedzieć czemu coś ode mnie chciał i w sumie było to dość intrygujące. Fakt, od zakończenia igrzysk się dość obijałem. Wręcz można by mówić o moim zniknięciu, ale to nie moja wina, że to wszystko mnie tak zmęczyło i postanowiłem odpocząć z dala od zgiełku! No, ale mniejsza Asha raczej gówno obchodzi co robimy tak długo jak nie jest to na jego niekorzyść, a takich rzeczy raczej nie robimy. Pozostawał, więc tak na prawdę dwie opcje. Pierwsza: Zaprosił mnie do siebie, żeby wypić herbatkę czy inny bardziej wytrawny trunek i pogadać o pierdołach. Druga (ta bardziej prawdopodobna): Coś ode mnie chce i to może nie bardzo mi się spodobać, ale przynajmniej nie powinien narzekać na nudę wtedy.
Przed dotarciem do siedziby oczywiście jeszcze poprawiłem swój ukochany garniaczek. W końcu nie mogę się pokazać jak menel przy ludziach, których opinia co prawda mało mnie obchodzi, ale nadal spędzam z nimi dość dużo czasu. Dojście pod same drzwi gabinetu mi za dużo nie zajęło, gdyż już nie raz się tutaj bywało. Oczywiście zapukałem najpierw do drzwi i odczekałem chwilę i dopiero po chwili otworzyłem drzwi do gabinetu. Teraz w zależności czy Ash już na mnie czekał lub nie zachowałem się w dwojaki sposób. W przypadku jeśli już jest to powiedziałem progu - YO~! Chciałeś mnie widziec. Zaraz po tych słowach podszedłem do kanapy i stanąłem za nią czekając na dalszy rozwój wydarzeń pozostając czujnym. Natomiast jeśli go nie ma to zwyczajnie siadam na kanapie naprzeciw stolika i czekam na niego z założonymi nogami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   02.06.16 12:21

Ostatnimi czasy gildia świeciła pustkami - każdy albo wykonywał swoje obowiązki albo ich unikał, a to drugie nie wzbudzało szczególnej aprobaty Mistrza Ashavana. Nie starał się smoków kontrolować, a jedynie mieć wgląd w ich zobowiązania i rozwój, bo przecież od tego zależała możliwość ewentualnego awansowania któregoś z nich na maga o wyższej randze. Musiał być jednak pewien. Po głowie chodziło mu wiele pomysłów, a przedsięwzięcie, które rozpoczął Zenshi razem ze swoim egzaminem skutecznie zajmowała jego uwagę oraz zyskało aprobatę. Chciał wiedzieć, a wręcz zwyczajnie mu się to należało po tym jak użyczył gildyjnych pieniędzy. Z zamyślenia wyrwało go puknięcie w drzwi. Uśmiechnął się pod nosem, opierając wygodnie o krzesło. Siedział za biurkiem na którym rozłożone były teczki z dokumentami poszczególnych członków Dragons Howl. Jego jasne włosy jak zwykle tkwiły w nieładzie, a czarna chustka przewieszona była na oparciu krzesła. Tak jak sądził - Takeru nie czekał długo na zaproszenie, wpadając do gabinetu i stając przed siedzącym mężczyzną. Ten zlustrował go wzrokiem, a następnie wskazał ręką miejsce aby usiadł.
- Jaki punktualny. Zaginąłeś po Igrzyskach czy pławiłeś się w chwale używając swojego alter ego?- zaczął nie spuszczając z niego bystrego spojrzenia. Nie oczekiwał odpowiedzi na żadne z tych pytań i ciężko było stwierdzić, czy mistrz zachowywał się tu złośliwie czy nie. Oparł łokcie o blat biurka i splątał ze sobą dłonie, nachylając się do przodu.
- Czym się teraz zajmujesz?- zapytał wprost, nie owijając w bawełnę. Przeniósł spojrzenie z twarzy Takeru na rozłożone teczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   03.06.16 18:50

Jak się okazało miszczu czekał na mnie już u siebie w gabinecie, więc zaraz po zaznaczeniu swojej obecności i podejściu do kanapy szybko przyjrzałem się wszystkiemu co leżało przed nim na biurku i wysłuchałem co miał mi do powiedzenia jak i od razu odpowiedziałem bez zastanowienia przy okazji wygodnie rozsiadając się przed nim - Jeśli zrobienie sobie krótkich wakacji nazwiemy zaginięcie lub pławieniem się w chwale to tak. Zmęczyłem się trochę tym całym zamieszaniem wokół tych Igrzysk, więc najzwyczajniej w świecie postanowiłem trochę wypocząć. Raz na jakiś czas trzeba... Przez cały czas jak mówiłem spoglądałem mu prosto w oczy, żeby dać wyraźnie znać, że jeśli nawet Ash będzie miał na ten temat inne zdanie to nie warto zaczynac tego tematu, bo i tak nie poskutkuje. - Czym się zajmuję? Obecnie rozmawiam z tobą i cały czas zastanawiam się co na celu miałeś poprzez wezwanie mnie tutaj. Z moich obserwacji raczej wynika, że nie robisz tego bez powodu i wzywasz ludzi do siebie tylko jak coś chcesz zlecic. No... po za jednym czerwonowłosym wyjątkiem. Swoją drogą to intrygujący zbieg okoliczności, że wasze imiona zaczynają się tak samo... W sumie nie wiem co mnie naszło z tą totalną zmianą tematu na ich imiona, ale cóż.. tak jakoś wyszło, a przynajmniej może dowiem się przypadkiem czegoś nowego o nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   03.06.16 23:47

Zdawał sobie sprawę, że Takeru był osobą nieprzebierającą w słowach i aktywnie biorącą udział w złośliwych dyskusjach, które zdawać by się mogło - z miłą chęcią rozpoczynał. Tym razem jednak oczy mistrza zalśniły subtelnie, zupełnie jakby mag trafił w czuły punkt. Jego zrelaksowana wcześniej twarz nieco pochmurniała, niemniej jednak oparł się wygodnie o krzesło i uśmiechnął tajemniczo, wzruszając przy tym ramionami. Bystrym okiem śledził jego gesty, najdrobniejsze szczegóły zachowania, które pomagały mu przewidywać chociaż częściowo kolejne zachowania mężczyzny. Ash sam przed sobą przyznawał, że miał pod swoimi skrzydłami naprawdę nietuzinkową grupę indywidualistów.  
- Mam nadzieję, że dobrze wykorzystałeś swój czas wolny. Pamiętaj, że są sprawy, w które nie powinieneś się wtrącać Takeru. Każda cierpliwość ma swoje granice. - zaczął w końcu, trzymając go wcześniej w milczeniu. Złapał teczki w dłonie i ułożył w wachlarz, ostatecznie zatrzymując spojrzenie na twarzy podwładnego.- Jak zapewne wiesz - Twoi towarzysze z gildii organizują pewien projekt, który zgodziłem się za namową współfinansować. Nie jest to coś, co spodobałoby się władzom, a co z tym idzie..
Znów przerwał, wzdychając i rzucając teczki na stół. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Mimo słuszności swojej decyzji nadal miał wątpliwości czy wybrał do tego właściwą osobę. Takeru nie grzeszył spokojem ducha, aczkolwiek szybko zyskiwał w otoczeniu i nie wzbudzał specjalnych podejrzeń.- Chcę żebyś dostał się do Rady - wszystko przygotuję w tej sprawie. Masz trzymać ich oczy z daleka od przeklętej wyspy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   05.06.16 23:27

Oho, czyżby jackpot? Aż tak łatwo jest trafic w jego czuły punkt? To albo jest przewrażliwiony na punkcie Ashling co byłoby w sumie zabawne. Kusiło mnie nawet przez chwile, by pośpiewac na glos "Ashling i Ashavan zakochana para" czy cos w tym guście. Zacząłem więc odpowiadac po kolei.
Słysząc pierwsze sformulowanie z ust Ashavana na mojej twarzy pojawil sie szeroki usmiech od ucha do ucha, ktory byl wręcz bezczelny - Oj, przecież wiesz, że ja jestem typem, ktory nigdy nie próżnuje, a co do wtrącania się to wiesz jak to jest. Mimo wszystko najpotężniejszą walutą jest informacja. Im więcej wiesz tym potężniejszy się stajesz, ale w tym samym czasie twoje życie staje się coraz bardziej zagrożone. Coś za coś... tutaj nastąpiła chwila ciszy i dodałem - A tak serio to ploteczki są fajne, a im wyżej jesteś tym więcej się o tobie mówi. Nie wspominając już o tym jeśli stale się z kimś trzymasz. wyraźnie zaakcentowałem w dwóch momentach. Jednak na tym nie mogłem poprzestac, bo przecież są kolejne rzeczy do skomentowania.
- Powiem wprost i szczerze. Jakakolwiek działalnośc Twoja, Moja czy kogolwiek z DH raczej nie podoba się władzom. No... chyba, że chcemy zacząc finansowac biedne, słodkie szczeniaczki. To by zmieniło postac rzeczy. usłyszawsy jednak wspomnienie o dołączeniu do rady mnie nad wyraz zaciekawiło - Toś mnie waśc wybitnie zainteresował. Chciałbym usłyszec więcej.
Oczywiście zdawałem sobie świetnie sprawę, że mój sposób zwracania się do niego może się wydac nie do zniesienia, a jak wiadomo każda zniewaga krwi wymaga, więc byłem przygotowany do obrony w razie konieczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   10.06.16 16:10

Takeru z pewnością igrał z ogniem i gdyby nie fakt, że faktycznie czegoś od niego potrzebował to z pewnością poniósłby konsekwencje związane z lekkomyślną odpowiedzią. Nie było na to czasu. Ash zdawał sobie sprawę, że mimo pociągnięcia za sznurki samo dołączenie do instytucji trochę zajmie, a mały Zenshi już wyruszył na wyspę w ramach swojego testu na wyższą rangę. Podrapał się po głowie ignorując jego zaczepki, a tym bardziej akcentowanie poszczególnych fragmentów wypowiedzi. Nie miał chęci na słowne gierki, widocznie natłok obowiązków wywołał dominację poważnej części charakteru nad tą wyluzowaną, którą zwykle prezentował przed swoimi ludźmi.
- Święte słowa - informacja jest kluczem do sukcesu. Dlatego też jesteś potrzebny akurat tam żeby można było zapobiegać komplikacją. Prawdę powiedziawszy gdybym miał inny wybór.. Idąc droga rozsądku i oceny charakteru zostałeś Ty i Mariko - bardziej skłaniałbym się do niej, ale ma inne rzeczy związane z projektem na głowie. Ani Ivriny ani Zenshiego tam nie wyślę, a pozostali mają zbyt mało doświadczenia. - odparł w końcu, podnosząc na niego spojrzenie. Mężczyzna niespodziewanie wstał, zbierając dokumenty z biurka i kierując się w stronę niewielkiej komody zamykanej na magiczny kluczyk. Schował papiery i upewnił się, że zawartość szafki pozostanie tajemnicą, po czym stanął przy oknie z cieniem charakterystycznego dla siebie uśmieszku na wąskich wargach. - Mieszanie genów przy żywych obiektach niespodobałabym się im wybitnie, a potrzebujemy do osiągnięcia efektów czasu i spokoju. Nie obchodzi mnie jak to zrobisz ale musisz spodobać im się na tyle, żeby Cię przyjęli. Dodatkowo zapewnię Ci bogaty życiorys i dopiszę wiele sukcesów do konta, będziesz musiał też działać pod przykrywką naturalnie. Nie chciałbym, żeby ktoś skojarzył Twoją twarz z mrocznym magiem.
Zakończył w końcu, odwracając się do niego przodem i przysiadając na parapecie skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Lustrował go dość bezczelnie wzrokiem. Zdawał sobie sprawę, że w głowie Takeru pojawić się mogło wiele pytań dotyczących zarówno rady magicznej jak i samego przejęcia Galuny i budowy laboratorium. Ciekawość była naturalnym elementem ludzkiej osobowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   14.06.16 20:29

I sprawy przyjęły zupełnie inny obrót niż myślałem. Miałem nadzieję, że poprzerzucam się zaczepkami z Ashem, a tu postanowił zgrywać sztywniaka tym razem i nici z planów. - Jeśli można co sprawia, że Mariko jest ode mnie odpowiedniejsza, a co sprawia, że jestem lepszym kandydatem od tej całej Ivriny. W przypadku Zenshiego to akurat rozumiem. odpowiedziałem mu w momencie jak wstał od swojego biurka i zaniósł swoje papierki do szuflady, które od razu zamknął na klucz.
Z tego zachowania wynikł pewien plus. Zapewne zupełnie nie świadomie zdradził miejsce przechowywania na tyle ważnych papierów, że są chronione magicznym zamkiem. Kto wie? Może ta informacja kiedyś się przyda. - Oho, czyli planujesz coś więcej niż to w co się bawi Isaac? Akurat jeśli chodzi o wślizgnięcie się do rady raczej nie powinieneś się nie pokoic. Raczej posiadam wystarczającą siłę, by nawet postarac się o posadkę jakiegoś średniego rangą kapitana. No chyba, że sukcesy o których mówiłeś będą naprawdę wybitne to wtedy może ktoś wyżej. Dodatkowo jako jednego z niewielu członków Dragon's Howl Rada Magiczna nawet nie wie o moim istnieniu... powiedziałem pewnym siebie, dumnym głosem i dopowiedziałem szybko/. - Odnośnie Galuny nie będę pytac. W momencie jak się będę chciał czegoś konkretniejszego dowiedziec albo wrócę do Ciebie z pytaniem albo ptaszki wszystko wyśpiewają. Powiedz mi tylko. Dalej będę miał działac jako Kageru? Jakby nie było członkostwo w zwycięskiej drużynie z turnieju to jest całkiem ciekawa rekomendacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   15.06.16 19:47

Nie chodziło o to, że nie lubił się z nim droczyć - w chwili obecnej miał zwyczajnie zbyt dużo na głowie. Najbardziej niepoczytalne stworzenie we Fiore miało przejąć mroczną wyspę bez hałasu i ze spokojem, jego podopieczna popłynęła polować na demony znacznie silniejsze od niej, a mała grabarka przepadła gdzieś w opasłych księgach. Była też sprawa Festera, którego wysłał do szablo-zębnych na przeszpiegi. Naprawdę nie miał chwili spokoju! Wysłuchał go, zaś na ustach maga pojawił się cień złośliwego uśmiechu. Przeniósł spojrzenie z blatu biurka na twarz Takeru, wzdychając głośniej. Nie żeby chciał go nieco uszczypnąć swoją wypowiedzią.
- Ona ma najbardziej bezkonfliktowy charakter z całej gildii i najmniej by ją podejrzewali. A Ivrina - cóż, ma grobowe nastawienie i raczej rozmową z nią nie napala optymizmem, chociaż to bardzo silny mag. Tak.. Zenshiego tylko szaleniec wysłał by na misje tego typu, on wszędzie gdzie się pojawi przechodzi jak tornado. Poza tym, Takeru - gdybym nie wierzył w Twoje umiejętności to bym Cię nie wysyłał do tak ryzykownego zadania. Jesteś niewidzialny dla świata jako smok, to ważne.- przerwał na chwilę, drapiąc się po głowie. Odgarnął kosmyk jasnych włosów za ucho, odchylając głowę na bok i tym samym patrząc gdzieś za okno. Jego ręce nadal pozostawały splecione na klatce piersiowej. Ne mógł narzekać, miał silną gildie i pełnych potencjału magów, którzy mogli osiągnąć znacznie więcej niż mieli teraz.
- Jakie ptaszki Ci ćwierkają?  Zresztą, nie interesuje mnie to. Masz robić tak, żeby żadne oczy nie skierowały  w tą stronę ani w stronę Galuny. Tak, zostaniesz przy Kageru. Doślę Ci papiery jak skończę gromadzić dowody, że takie wydarzenia miały faktycznie miejsce - dodatkowo, wyślę kopię do rady, abyś pojawił się bezpośrednio na przesłuchaniu. Co do Twojego poprzedniego pytania.. Planować? To nie moje pomysły. Ja tylko widzę w nich potencjał, chociaż na chwilę obecną nie jestem w stanie stwierdzić czy słusznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   22.06.16 2:36

- Hooooo... zabrzmiałem wielce zdziwiony i wręcz w teatralny sposób rozdziawiłem usta. Cała mimika twarzy wyglądała jakbym był w ciężkim szoku po słowach, które przed chwilą padły w pomieszczeniu. Niestety mój rozmówca raczej nie miał okazji tego zobaczyć, ponieważ byłem obrócony do niego plecami, a jeśli nawet to było to raczej zachowanie, które wyolbrzymiało prawdziwy stan rzecz. - Skoro tak uważasz to chyba za często nie miałeś z nią kontaktu fizycznego. Szczególnie tego niespodziewanego. Jej charakterek pokazuje wtedy swój pazurek. powiedziałem przypominając sobie nasze ostatnie spotkanie w barze gildii i jej wybuch, gdy swoim palcem zacząłem dotykać jej skórę tuż ponad jej biustem. - Powiedz. Powinienem to uznać za komplement? odrzekłem w tym samym momencie też obracając się do niego, by móc w razie możliwości rozmawiać twarzą w twarz, a nie plecy w plecy czy twarz w plecy. Niezmiernie mnie ciekawiło co kryło się za tymi słowami, ponieważ nie często zwykłem słyszeć tego typu zwroty padające z jego ust, więc może to być coś ciekawego.
- Hoo... drugi raz już przyszło mi się dzisiaj dziwić w tak krótkim odstępie czasu. Będę musiał sobie gdzieś zapisać dokładną dzisiejszą datę, o bo to dość niespotykane. Poprawiłem więc włosy na chwilę odsłaniając wiszący kolczyk i zacząłem mówić.  - A więc nawet TY nie znasz szczegółów. To... ciekawe, ale wracając do meritum sprawy. Jasne, jestem w stanie to zrobić, ale pierw trzeba zrobić pewne 3 rzeczy. Pierwsze i najważniejsze będziesz musiał usunąć mi znak gildyjny. Była by lipa, gdyby ktoś podejrzał mnie podczas kąpieli i w tak głupi sposób zdekonspirował. Druga sprawa trochę mniej ważna to prośba. Mógłbyś mi choć w części wyjawić mój przyszły życiorys czy też co mają usłyszeć na tym "przesłuchaniu" tutaj zaznaczyłem te słowa charakterystycznym gestem dłońmi. - Ostatnia rzecz to też w pewien sposób prośba. Z racji, że jesteś raczej dość sprawną osobą, która lubi pogrzebać sobie w głowach to chciałbym byś wykonał swego rodzaju test na mnie. W końcu to magów o zbliżonych do Twoich umiejętnościach powinienem zaprzyjaźnić się w pierwszej kolejności. Ostatecznie "najciemniej pod latarnią". Podczas wymawiania ostatniej prośby pojawił się na mojej twarzy tajemniczy uśmiech świadczący o mojej pewności siebie.

// Część posta z testem (o ile do takowego dojdzie) prosiłbym w miarę możliwości o wysłanie na PW ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   24.06.16 17:23

Słysząc jego słowa Ash obdarzył go nieco zaciekawionym spojrzeniem, trzymając dłonie splecione na wysokości piersi. Czemu miał złe przeczucia? W końcu Takeru oznajmił to takim tonem jakby.. Mężczyzna pokręcił głową, a na jego ustach pojawił się nieco rozbawiony, może ciut złośliwy uśmieszek. - Mam rozumieć, że molestujesz seksualnie członków gildii? Oj.. nie podejrzewałbym Cię o to. A sam ją tu przyprowadziłeś. Teraz wydało się - dlaczego. Uznaj za co chcesz.
Milczał przez chwilę, słuchając następnie słów podwładnego. Nie można powiedzieć - jego brew uniosła się w akcie zaskoczenia, a on sam odbił się od parapetu i wrócił na krzesło, znów siadając za biurkiem. Nie odzywał się, dając mu skończyć. Bycie liderem złej gildii przecież wcale nie musiało oznaczać braku dobrego wychowania. Sięgnął ręką do szuflady, skupiając spojrzenie na jej zawartości - widocznie czegoś szukał. Mimo użycia słowa "prośba" przez Takeru to jemu bardziej brzmiało to na cichy rozkaz. Uśmiechnął się pod nosem - kiedy członkowie Dragon's Howl stali się tacy bezczelni albo może kiedy on tak zdziadział i złagodniał?
- Zaczynając od środka - gdzieś tu miałem przygotowane papiery odnośnie Twojego nowego "życia". Znak nie będzie problemem, niemniej jednak - wymagałbym, abyśmy pozostawali w stałym kontakcie i abyś donosił mi o wszelkich rzeczach, które rada szykuje. Ba, nawet takich, o których dopiero co szepcze. Zależy mi na przygotowaniu gildii na każdy ich ruch, eliminację potencjalnego zagrożenia. Nie chciałbym, aby wasze skrzydła zostały podcięte. Test..? Mam Ci pogrzebać w głowie? Jesteś pewien, że wszystkie Twoje podstępne uczynki mają wyjść na wierzch? Zwykle nie stosuje takich rzeczy wobec swoich. Nie jest to najprzyjemniejsze. - zakończył, wyjmując z szuflady kolejne teczki i koperty, szukając wzrokiem tej odpowiednio podpisanej. Cholera jasna - ile razy obiecywał sobie sprzątnięcie tego wszystkiego, ile razy odkładał to na później.. A mówili, że będzie miał problem ze znalezieniem czegokolwiek w tym bałaganie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   26.06.16 20:04

Słysząc spostrzeżenie co do mojego zachowania momentalnie uśmiechnąłem się tajemniczo i wyczekałem chwilę zanim odpowiedziałem. - Oj, przecież każdy ma jakieś grzeszki. Coś w końcu musi sprawiac, że jestem ten "zły". prawda? A taki smoczek nie pójdzie na skargę do rady czy też strażnika. cała wypowiedź wręcz ociekała sarkazmem z którym się nie kryłem, więc nie powinno dojść do żadnego nie porozumienia raczej.
Kiedy wrócił do swojego biurka to uważnie obserwowałem co on tam przerzuca może znajdzie się jakaś ciekawa książka, a może jakiś szczegół, którego będę mógł się przyczepic i trochę podrażnic Asha, ale mimo wszystko na wiele nie liczyłem. Gdyby był taką nieostrożną osobą to nie miałby teraz pod sobą całej gildii oraz nie siedziałby teraz przede mną tylko w więzieniu Rady. W trakcie tego szukania także postanowił mi odpowiedziec, więc nie pozostawiłem tego bez komentarza. - Nah, komunikacja nie będzie wielkim problemem znając Twoje talenty oraz kontakty powiedziałem lekceważącym tonem głosu po czym szybko jeszcze dopowiedziałem. - Dokładnie. Test. Jestem po prostu ciekaw pewnej rzeczy, a jeśli przy okazji poznasz wszystkie dane osobowe osób jakie molestowałem to no cóż... raz się żyje. Widac było, ze raczej nie brałem tego pod uwagę takiej ewentualności, więc też nie bałem się tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 21
Dołączył/a : 14/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   03.07.16 11:58

Szedłem sobie pustym ciemnym korytarzem… O dziwo niepilnowany. Przez całą drogę nastawiałem się, że od wejścia będzie mi pewnie towarzyszyć dwóch, albo trzech osiłków, którzy w razie potrzeby bardzo chętnie mi pomogą w spuszczeniu sobie wpierdolu, a później wyrzucą najbliższym otworem prowadzącym na zewnątrz i pozostawią bez informacji, gdzie jest najbliższy odział szczękowy. Muszę stwierdzić z przykrością, że byłem tą samotnością trochę rozczarowany… Cóż widać wszyscy uznawali, że skoro ktoś, już wie, jak tu wejść, to ma jakiś racjonalny powód, by tu przebywać. Po za tym mistrzowi pewnie nie zajęłoby długo załatwienie mej skromnej osobie ładnej działeczki na własność… Cichej i ulokowanej sześć stóp pod ziemią.
Sam kompleks zrobił na mnie średnie wrażenie. Nie przepadałem za podziemnymi salami w takich miejscach było z reguły zimno, wilgotno i duszno. Nie mniej rozumiałem wymogi sytuacji, które kazały stołować kompleks w takich, czy innych miejscach. Zawsze trudniej jest znaleźć, coś co jest zakopane niż wyeksponowane na ciepłe słoneczne światło. Choć z drugiej strony pewne mądre powiedzenie mówiło, iż najciemniej, jest właśnie nigdzie indziej, jak pod samą latarnią. Na całe szczęście przejmowanie się zagadnieniami natury architektonicznej nie należało do mych kompetencji i nie musiały spędzać mi snu z powiek. Znaczy nie musiałby, gdybym spał normalnie, co od długiego czasu, już mi się nie zdarzyło.
Kierowany wskazaniami mapy dotarłem wreszcie do dwudzielnych drzwi, które były ewidentnie były celem mojej podróży. Miałem nadzieję, że rzeczony osobnik znajduje się w środku, bo średnio mi się uśmiechało szlajać w nocy po całym kompleksie szukając tak zwanej igły w stogu siana. Miałem, już wyciągać rękę, by zapukać, ale rozejrzałem się dookoła chcąc się upewnić, czy może nie idzie ktoś, kto wpuści mnie do środka, czy chociaż obserwuje moje poczynania. Nikogo takiego nie znajdując podniosłem wreszcie rękę do góry i dwa razy zastukałem w potężne dwudzielne drzwi. Czy aby na pewno ktoś to usłyszy me kołatania przez tak grube wrota? Wyciągnąłem kopertę z kieszeni i poczekałem na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1919-lafleur


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   04.07.16 19:23

Mag westchnął przyglądając się przestrzeni przed sobą w milczeniu. Ten zły? Miał mieszane uczucia względem pojęć "dobro" i "zło". Wiadomym było, że jedno nie mogło istnieć bez drugiego, podobnie było ze światłem i cieniem, a jednak.. Na pytanie: Czy jest zły? - nie potrafiłby odpowiedzieć zgodnie z oczekiwaniami całego świata. Wydawało mu się bowiem, że po prostu było to kwestią ambicji i odwagi, aby wyciągnąć dłonie i spróbować coś zmienić, pokazać ludziom własne zasady. - Nie przeczę, każdy z nas ma coś na sumieniu..- zaczął w końcu, wrzucając znów przedmioty do szuflady biurka. Widocznie nie było w tym miejscu poszukiwanej przez niego teczki. Gdzie on to wsadził? Podrapał się po głowie nieco zakłopotany, ostatecznie łapiąc za swoją chustkę i składając ją, aby w końcu nałożyć na włosy. Uśmiechnął się jedynie tajemniczo na wzmiankę o kontaktach i posiadanych przez niego możliwościach. Istotnie czymś tak błahym jak kontakt Takeru nie powinien się w ogóle przejmować.
- Nie jestem pewien czy chcę wiedzieć jak wiele osób dotykały Twoje lepkie rączki. Niemniej jednak - urocza biżuteria. Gdzie nabyłeś takie cudo? Jego aura magiczna wiele zdradza i coś mi mówi, że ma związek z Twoją chęcią testowania moich sztuczek na Twoim umyśle.. - kontynował, krzyżując ręce na torsie i oplatając palcami ramiona. Przyglądał się twarzy maga, co rusz zerkając na jego biżuterię. Ostatnio naprawdę wiele ciekawych przedmiotów wpadało w smocze łapki. Dobrze. To jeszcze dodało mu pewności w związku z wyborem Takeru do tak delikatnej i wymagającej poświęcenia misji.
Rozległo się pukanie, które skupiło uwagę mistrza gildii. Zmarszczył nieco nos. Zdawał sobie sprawę, że w jego siedzibie pojawiła się osoba nienosząca znaku - odważnie, doprawdy. Nawet magowie niezrzeszeni nie mogli od tak trafić. Zaciekawiony przeniósł spojrzenie na drzwi.
- Wejść.- rzucił głośniej tak, aby gość stojący za solidnym drewnem usłyszał. Jakieś zlecenie? A może sprawa z listem gończym? Oparł się wygodnie o krzesło, powracając wzrokiem do swojego podopiecznego.- Czekaj na list ode mnie z dokumentami. Masz jeszcze jakieś pytania? Mimo wszystko wolałbym, aby sprawa pozostała między nami Takeru. A właśnie, znak. Byłoby nieciekawie gdyby przypadkiem podejrzała go jakaś urocza sekreterka, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 21
Dołączył/a : 14/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   04.07.16 23:16

   Jednak ktoś była za drzwiami. Mało tego, bez większych oporów pozwolił mi wejść do pomieszczenia. Z przekuciem planów na zamiary oczywiście nie czekałem zbyt długo, wręcz w ogóle. Nacisnąłem klamkę i uchylając jedno ze skrzydeł drzwi wkroczyłem raźnym krokiem do pomieszczenia. Będąc na miejscu rozejrzałem się w sytuacji z twarzą wyrażającą absolutnie nic. Swą uwagę poświęciłem wpierw człowiekowi za biurkiem, dopiero później jego rozmówcy… Zdecydowanie ten za biurkiem był szefem tego ambarasu. Wskazywał na to ton, którym przemawiał do tego drugiego, gdy wchodziłem do tego przybytku i o ogólnie zajmowana pozycja przy tej rozmowie. W dziewięćdziesięciu pięciu procentach przypadków osoba znajdująca się za biurkiem była tą ważniejszą.
   Nie trwoniąc czasu na słowa podszedłem do człowieka stojącego za blatem, lustrując go jednocześnie spojrzeniem swych ciemnych oczu. Wyglądał na osobnika dla, którego obicie pyska trzem losowym koksom sprawiłoby tyle problemu, co splunięcie, a później zrobiłby jeszcze 40 pompek na jednej ręce. Nie mniej i tak było zbyt późno na płaszczenie się, kajanie, czy robienie czegokolwiek innego, co oddaliłoby mnie, jak najbardziej od uszkodzeń na ciele. Wyciągnąłem w jego kierunku kopertę trzymaną w dwóch palcach.
 - Mistrz smoków, jeśli dobrze dedukuję? – Spytałem wkładając wolną rękę do kieszeni spodni i czekając, aż zabierze od mej osoby ten ciężar wiadomości. – Nazywam się Marv LaFleur i przynoszę Ci wiadomość od Twojej subordynowanej Merry.
   Gdy już zabrał papiery cofnąłem się kilka kroków i wyciągnąłem piersiówkę z kieszeni, odkręciłem, ją po czym wyciągnąłem w stronę domniemanego mistrza, a później drugiego osobnika przebywającego ze mną w pomieszczeniu. Czy się napili, czy też nie, ja łyknąłem swoją działkę po czym zakorkowałem dokładnie pojemnik, aby moc nie zwietrzała. Schowałem, go naturalnie na swoje miejsce czyli do lewej wewnętrznej kieszeni kamizelki. W tej wyjątkowej sytuacji, gdy tak zwane szlaki są przecierane, odpuściłem sobie dogmat o niesponsorowaniu czyjegokolwiek alkoholizmu. To było jak z lekami eksperymentalnymi, jeśli nie pomoże, to najwyżej zaszkodzi
 - Co prawda nie wiem, co jest tam napisane. – Powiedziałem do mistrza rozkładając ramiona w geście bezradności. – Wierzę jednak, że list ten wyjaśnia wszelakie kwestie mojej bytności w tym miejscu. Jeśli jednakby Mistrz miałby jakieś dodatkowe wątpliwości z chęcią je rozwieję odpowiadając na wszelakie zadawane przez Mistrza pytania. – Oczywiści, że odpowiedziałbym na wszystkie i bez tej wyraźnej deklaracji, bo przecież nie znajdowałem się w miejscu, które można z czystym sumieniem uznać za bezpieczne… Nie mniej miałem nadzieję, że wiadomość przedstawia mnie raczej w superlatywach i nie jest zakończony post scriptum „zabij posła”. Czekałem cierpliwie na respons, bo cóż miałem czynić w tej sytuacji. Przecież od jego decyzji zależało, czy cała sprawa szybciej się skończy niż się zaczęła… Jednak dopóki jeszcze żyłem, coś było do ugrania, a doskonale pamiętałem dane mi ostrzeżenie, że pomimo typowego mięśnia czego wyglądu mistrz Dragon Howl jest twardym zawodnikiem. Choć czas miał to dopiero zweryfikować niemądrym byłoby człowieka tego lekceważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1919-lafleur


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   07.07.16 19:11

Szybko się połapał tan nasz cały miszczu. Szkoda tylko, że jednak tego całego testu się nie podjął. Druga taka okazja raczej się nie powtórzy zbyt szybko, ale miało to też swój plus. Ta niepewność, która pozostanie doda troszeczkę adrenaliny podczas przechadzania się po korytarzach w Erze. Trzeba było przyznać była to ciekawa wizja widziec siebie w szatach Rady Magicznej, ale mniejsza z tym. To dopiero będzie. Ważniejsze jest to, że Ashavan ma chyba problemy z pamięcią obecnie. Widząc jak przeszukuje swoje biurko uśmiechnąłem się rozbawiony i w milczeniu wskazałem szufladę do których przed momentem chował swoje teczki. Taka delikatna podpowiedź gdzie szukac. Niezależnie od tego czy pójdzie szuka teog dalej czy też nie odpowiem mu na to co powiedział - To w sumie zabawna historia. Co jakiś czas organizują takie nietypowe aukcje. Czasem licytujesz wiedząc co to za przedmiot, a czasem nie. Najlepsze jest to, że nie sprawdzają źródła dochodów, więc nie ma problemów, byśmy brali w niej regularnie udział.
W tym samym momencie co skończyłem mówic rozległo się głuche pukanie do drzwi, które wyraźnie zbiło z tropu Asha. Po zaproszeniu do środka wrócił wzorkiem do mnie i wspomniał o znaku. - Oj, tak. Trzeba przyznac, ze jest to niezwykle niebezpieczne. Mam go odsłonic czy tego nie potrzebujesz? W zależności od uzyskanej odpowiedzi zdejmuje częśc ubioru lub nie.
Poczynaniom oraz wypowiedziom intruza jedynie się przysłuchiwałem, ale ostatecznie nie przejmowałem się nim udając, że go tutaj nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   10.07.16 21:34

Ash przyglądał się w milczeniu jegomościowi, który zaszczycił swoją obecnością jego gabinet. Nie często pojawiali się w nim ludzie bez smoczego znaku na ciele. Zlustrował go wzrokiem, zastanawiał się czego tak właściwie chciał. Kiwnął jedynie głową, potwierdzając tym samym swoją rolę w tej gildii. Zabrał list, a na jego ustach pojawił się uśmieszek na wzmiankę o Merry - ni to zły ni to dobry. Otworzył kopertę i zaczął czytać zawartość dostarczonego mu listu. Pewnym było, że to nie pułapka, autentycznie miała tupet oznajmić mu przybycie nowego członka do gildii, który rzekomo był jej niezbędny do planów związanych z laboratorium. Odłożył kartkę na biurko i ręką wskazał krzesło, aby czarnowłosy zajął miejsce. Jego spojrzenie powędrowało na Takeru.
- Musisz więc mieć szczęście do tych aukcji - takie przedmioty nie są często spotykane. Pilnuj tego, myślę że nie raz uratuje Ci tyłek. Zdaje się, że Twoja przyjaciółka nabiera zbyt dużej pewności siebie. - zaczął rozbawiony, wstając z miejsca. Okrążył stare biurko i stanął przy magu, który odsłonił znak. Ciężko było stwierdzić czy mistrz był faktycznie wesoły i miał ubaw z zaistniałej sytuacji czy może odwrotnie - był zły i poirytowany? Przyłożył dłoń do symbolu i mruknął coś niezrozumiałego pod nosem, a słaba wiązka światła sprawiła, że gildyjny znak zniknął. Skrzyżował ręce pod piersiami, patrząc na twarz Takeru.- To wszystko, możesz odejść. Wszystko dostaniesz niebawem, wyślę też kopię do rady jak wspomniałem wcześniej. Nie sądzę, abyś miał jakiekolwiek problemy z otrzymaniem tam stanowiska. Gdy wszystko się powiedzie i dostaniesz ten uroczy, jasny płaszczyk to informuj mnie na bieżąco. A teraz..
Mężczyzna cofnął się o krok i przysiadł na biurku, wpatrując się w kandydata na smoka. Ponownie zlustrował go wzrokiem, myślami powracając do treści otrzymanego listu. Milczał dłuższą chwilę, jakby szukał rozwiązania zaistniałej sytuacji.
- Nie wiem w jaki sposób dowiedziałeś się o tym, do jakiej organizacji należy ta dziewczyna i nie jestem pewien czy chcę to wiedzieć.. Niemniej jednak, zdajesz sobie sprawę, że nie jesteśmy mile widziani we Fiore, a nasze czyny niekoniecznie prowadzą do pokoju i wzajemnej miłości? Zostając smokiem wielu rzeczy niestety musisz się wyrzec. Wyglądasz na bystrego faceta.  Wiesz też pewnie, że skoro tu się znalazłeś to nie masz już odwrotu, prawda? - zaczął jakby chcąc się upewnić o świadomości LaFleura co do zaistniałej sytuacji, chociaż wydawać by się mogło, że wszystko zostało już mu wyjaśnione. Delikatnie odwrócił się do tyłu i sięgnął po leżący na drewnianym blacie pergamin, otwierając go i ponownie zapoznając się z jego treścią. Zaśmiał się pod nosem.- Wydaje mi się jednak, że nie mam wyboru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 21
Dołączył/a : 14/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   16.07.16 0:41

   Zakręciłem piersiówkę i pozwoliłem jej powrócić na należne miejsce, a kurcząca się jej zawartość wcale nie mnie pocieszała. Widać trafiłem w centrum jakiejś rozmowy o znaczeniu strategicznym, w której efekcie za pomocą działań czysto wywiadowczych gildia zyska porządnego informatora w radzie. Tyle wywnioskowałem słysząc o płaszczykach i meldunkach, jakby na jakiejś święto mundurowej organizacji młodzieżowej. Mogłem oczywiście wyrazić swoje zdanie na ten temat, do tego służ sprzęt zwany przez ludzi bardziej fachowych, aparatem artykulacyjnym… Jednak moje słowa w tej sytuacji nie zmieniłby nic. Wręcz zgrzeszyłbym nadmierną pychą twierdząc, że ktokolwiek weźmie je pod swą atencje. Byłem tylko neofitą żebrakiem, który dopraszał się łask u wielkich wrót świątyni, a takich się nie słucha, na takich wylewa się pomyje.
   Z cierpliwością godnej naprawdę lepszej sprawy wysłuchałem, jak mistrz rozmawia się z kolesiem, który przypadkowo współprzebywał wraz ze mną w tym samym pokoju. Skłamałbym mówiąc nieprawdę, że nie zależało mi na, jak najszybszym załatwieniu wszelakich formalności, po których mógłbym się oddalić do jakiegoś przytulnego lokum i zająć się kreśleniem poglądowego rysunku obrazującego tylnim rzutem mózg istoty ludzkiej, a później oddaniem się stopniowej wnikliwej analizie tego, co kiedyś zaszło w przeszłości tego, co zmieniło na zawsze bieg jednego z nic nieznaczących istnień. Odtwarzając krok po kroku wszystkie możliwe procedury doszedłbym wreszcie do rozwiązania tego, co dręczy mnie od tak dawna, tego, co zimnym lodowym uściskiem wyciąga mnie z ciepłych objęć snów. Prawda, teraz był projekt, ale o samym projekcie nie wiedziałem praktycznie nic, co średnio wskazywało na kierunek całej pracy, oczywiście pewnie zajrzę do jednej z mych książek, by odświeżyć potrzebną mi wiedzę, ale nie gwarantowało to zajęcia na jakąś dłuższą metę.
   Gdy wreszcie zdecydował się do mnie przemówić wysłuchawszy, co ma do powiedzenia uśmiechnąłem się jedynie w dość kpiący sposób. To ostatnie miejsce, gdzie spodziewałem się tego typu wykładów. Merry najwidoczniej srogo przesadziła gwarantując mi, do jakiej to morderczej organizacji mam należeć, gdyby naprawdę była taka siermiężna mistrz nie stosowałby mi tu wykładni z podstaw moralności, a raczej przyjąłby od razu, że wiem, w czym uczestniczę, bo jeślibym nie wiedział, odstrzeliłby mnie na miejscu w stylu ala kaczka wylatująca z szuwarów.
 - Zabawne… Mistrz osławionego Dragon Howl wspomina o pokoju i miłości do bliźnich. To ostatnie, czego się tutaj spodziewałem. – Odpowiedziałem, po czym moja twarz wróciła na powrót do normalnego, chłodnego i obojętnego wyrazu. – Proszę się nie martwić. Medycyna spełniła swą nadrzędną funkcję i wyleczyła mnie tego rodzaju mrzonek. Nie obchodzi mnie ani pokój na świecie, ani miłość bliźnich. Prócz paru własnych ambicji interesuje mnie jedynie wola gildii i powodzenie projektu… Toteż proszę się nie przejmować i pozwolić robić, to, co jest do zrobienia.
   Rozejrzałem się po pokoju, jednak po raz pierwszy czyniąc to, z jako taką dokładnością. Jego wystrój mnie nie powalił, wręcz zdał mi się nudny, a szczególności raziły mnie butne portrety wiszące na ścianach… Pycha nikomu nie zapewniła sukcesu, a wieszanie własnego portretu na ścianie jest niczym innym jak jej dosadnym wyrazem.
 - Ahh jeszcze jedno, jeśli mistrz pozwoli. Chcę podlegać jedynie Tobie i Merry, jako tej, która prowadzi ten cały cyrk.  Ty jesteś mistrzem tej gildii, więc zrozumiałe, że masz prawo mnie kontrolować i winien, Ci będę posłuszeństwo. Co do innych przypadków nie mam zamiaru odpowiadać na pytania w sprawach genetyki komuś, kto nawet nie będzie rozumiał odpowiedzi. Nie będę przed świnie rzucać pereł swego intelektu. Po za tym, co do wyboru nie mogę się zgodzić… Możni tego świata są jedynymi, którzy go mają. – Przy ostatnich słowach wzruszyłem ramionami i poczekałem z właściwym mi wyrazem twarzy na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1919-lafleur


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 112
Dołączył/a : 18/06/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   27.07.16 20:16

Milczał, słuchając jego wywodów, które po części stanowiły swoistą prośbę. Na spokojnej twarzy Mistrza pojawił się zaintrygowany, nieco może złośliwy uśmieszek. Miał mieszane uczucia względem całej tej sytuacji i nie bardzo wiedział jak właściwie się zachować, bowiem był to pierwszy raz gdy taka decyzja pozostała mu narzucona. Gdyby nie projekt i włożony w niego zastrzyk klejnotów to z pewnością sprawa potoczyłaby się inaczej, ba - odważnie twierdząc gorzej dla kandydata. List otrzymany od podwładnej wiele jednak tłumaczył i był nawet skłonny uwierzyć jej na słowo, że ów mężczyzna jest absolutnie "niezbędny". Westchnął, wracając do rzeczywistości i przenosząc na niego spojrzenie.
- Mistrz po prostu nie lubi osób działających pod wpływem chwili czy też emocji, których potem musi się pozbywać bo nagle zmieniają zdane. To wszystko. Jednak skoro tak sprawa wygląda..- przerwał na chwilę, wstając i opierając jedną z dłoni na biodrze. Jego twarz przybrała nieco złego wyrazu, a oczy zalśniły subtelnie sugerując, że wpadł na jakiś pomysł.- Tylko nam..? W porządku, ale ja też mam warunek. Zróbmy więc tak - niech Mariko będzie za Ciebie odpowiedzialna. Za każdy Twój błąd lub co gorsza - ewentualną zdradę - konsekwencje poniesie ona. To uczciwy układ i ewentualnie bardzo cenna lekcja
Zakończył tonem, który sprzeciwu raczej by nie zniósł. Skoro postanowiła bawić się w przyjmowanie członków gildii bez wcześniejszych konsultacji niech otrzyma nauczkę. Z pewnością Ash nie omieszka wysłać jej odpowiedniego listu z reprymendą za tak egoistyczne działania. Niemniej jednak był ciekaw i żywił nadzieję, że projekt ruszy znacznie szybciej z pomocą osoby, która faktycznie miała z medycyną związek inny niż teoretyczny. - Jeśli już sobie wyjaśniliśmy te sprawę - to wszystko. Powiedz mi tylko gdzie znasz symbol przynależności i możesz odejść. Kwatery są do Twojej dyspozycji. Gdybyś czegoś potrzebował to wiesz gdzie mnie znaleźć.


/
Nagroda: 300MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 21
Dołączył/a : 14/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   31.07.16 12:34

   Obserwowałem mistrza, będąc naprawdę ciekawy, co też uczyni w obecnej sytuacji. Chyba nie był przyzwyczajony do tego typu zagrywek, gdy to ktoś, a nie on sam podejmował tak ważne decyzje, jak przyjęcie nowego członka. Jednakowoż, cóż mnie to mogło wszystko obchodzić. Aktualnie byłem jedynie pionkiem, a pionki, jak wiadomo miłośnikom szachów, są ruchowo bardzo ograniczone. Nie miałem, więc zamiaru przejmować się tym, jak to Merry wraz z szanownym mistrzem wyjaśnią sobie to małe nieporozumienie.
   Na całe szczęście był chyba w miarę entuzjastycznie nastawiony do pomysłu, gdyż w jego wypowiedziach nie padały słowa w styl, egzekucja, śmierć, czy unicestwienie, co zdecydowanie można było wziąć za dobrą monetę.
 - To bardzo łaskawy warunek mistrzu… - odpowiedziałem z uśmiechem. – Zważywszy na to, że Merry i tak odpowiadałaby za wszystkie moje czyny, jako szefowa projektu. Cóż nie pozostaje mi nic innego, jak się zgodzić. Co do znaku gildii proszę tutaj. –  Odsłoniłem spodnie i podwinąłem nogawkę od bokserek wskazując zewnętrzną część lewego uda. – Tutaj powinien być bezpieczny.
   Po dopełnienie wszelakich formalności wymaszerowałem z pokoju udając się w stronę kwater.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1919-lafleur


avatar
Dragon's Howl


Liczba postów : 168
Dołączył/a : 31/05/2015

PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   31.07.16 23:51

- Uhu, widzę, że nie tylko ja tu lubię pomacać... nie pokoi mnie tylko trochę fakt, że oboje jesteśmy tej samej płci. rzuciłem natychmiast po dotknięciu mojego symbolu pewnej znanej gildii, a właściwie miejsca gdzie ten się jeszcze przed momentem znajdował. Po jego usunięciu także pozwolił mi opuścić już pomieszczenie, ale w sumie postanowiłem zostac. Byłem ostatecznie ciekaw co Ash postanowi w związku z tą niespodzianką, która przyszykowała mu Mariko. Jakby nie było ta sprawa dotyczyła także mnie. Powinienem wiedziec komu będę miał ratowac tylną częsc ciała, gdy dołączę już do Rady. Także siedziałem sobie wygodnie obok nich i wszystko słuchałem  nie przerywając. Jak już dialog między nimi dobiegł do końca i jak się okazało "nowy" opuścił gabinet postąpiłem podobnie po chwili ze słowami - Skoro się już wszystko wyjaśniło to ja też już Cię opuszczę. Robię to z bólem serca, ponieważ tak świetnie się nam rozmawiało, ale jednak obowiązki wzywają. I jak nigdy nic skierowałem się w kierunku drzwi z zamiarem wyjścia. Jeśli postanowi się przyczepic czemu zostałem to zwrócę mu uwagę słowami - Powiedziałeś "Możesz wyjśc". Tym samym dałeś mi wybór, a po za tym muszę wiedziec kogo mam osłaniac.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t915-takeru
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Pokój Mistrza   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Mistrza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Dragon's Howl :: Podziemny kompleks-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie