IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Obóz koczowniczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Obóz koczowniczy   07.11.14 16:44

First topic message reminder :

Na tej to wiecznej równinie stoi kilkanaście namiotów rozbitych przez ludzi żyjących koczowniczym trybem życia. Ludzie ci, porzucili wszystko co mieli, dla takiego nędznego życia. Po prostu boją się magów po tym, co ich spotkało. Zostali wyniszczeni przez wojnę prowadzoną przez magów, dlatego mają powód do strachu. Ich poziom życia cofnął się w niewyobrażalnym stopniu. Ich jedynym źródłem pożywienia są polowania.
Namioty są praktycznie identyczne. Zrobione z szarego materiału, ocieplanie futrami tego co udało się upolować. Idealnie żeby nie zamarznąć. Są to naprawdę małe namioty, nie można się w nich nawet wyprostować. Wioska często zmienia swoje położenie, dlatego też trudno jest ich znaleźć kiedy się tego pragnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.01.15 23:50

Kiedy usłyszał o jakimś magu krew w nim zawrzała, a jego oczy... aż widać było nienawiść jaka od niego emanuje. Po tych informacjach dziewczyna zabiła go. Popatrzył się na nią, bo mógł więcej od niego wyciągnąć, ale i tak ważne było dla niego to, że dowiedział się o Daijinie. Jeśli ten mag ma jakiś związek z jego przeszłością, to musi go zabić. Teraz stał tak przez chwilę myśląc co robić dalej i nie mógł się zdecydować, gdzie teraz ma się udać. Gonić za magiem czy wrócić do gildii. Postanowił, że wróci do gildii, bo był jeszcze za słaby, żeby mógł się zmierzyć z takim magiem.

Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   22.01.15 0:19

- No i po problemie. - powiedziała kobieta opierając broń na barku i odwróciła się do Su. - Ciężko nam to powiedzieć, ale bez Ciebie byśmy sobie nie poradzili. Okolica powinna znowu być bezpieczna. Jeżeli chcesz to możesz przenocować przy ognisku, ale rano lepiej stąd odejdź. Mimo wszystko jesteś magiem, a to wy zawsze sprowadzacie problemy. Tak jak tym razem. - powiedziała zupełnie wyprana z emocji i mijając chłopaka ruszyła w stronę ostatniego płonącego namiotu. Za nią ruszyli dwaj mężczyźni, którzy ciągle się nie odezwali ani jednym słowem. Nagle jeden z nich się zatrzymał i obrócił by rzucić w stronę maga sakiewką z monetami. Potem ruszył dalej za swymi towarzyszami.

Cytat :
Nagroda za walkę: 200MM
Nagroda za "misję": 1000 klejnotów
Możesz zrobić z/t i albo przenieść się ponownie do siedziby gildii, albo darować sobie przeniesienie i zacząć nową misję/fabułę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   14.04.15 0:19

Przybyła tutaj... po prostu. Zaraz po odhaczeniu misji jako jedna z uczestniczek, od razu wyruszyła w trasę. Powóz... tak, jak lata temu. Siedziała cicho, na samym końcu, tuż przy kotarze zapewniającej im ochronę przed chłodem. Odchyla ją delikatnie, wyglądając przez utworzoną dziurę i mruży nieznacznie oczy, naciągając tym samym nieznacznie jej kaptur. Ignorowała również toczone przez pozostałych podróżników rozmowy, a kiedy w końcu dotarła na miejsce, zauważyła wioskę koczowniczą...
Wstała, oparła dłonią o klapę i przeskoczyła barierę, zwinnie lądując i poprawiając kaptur. Milczała, kontynuowała swoją trasę, zmierzając do charakterystycznej wioski. Jest na razie sama, więc kim będzie ta druga osoba? Na razie... starała się odszukać wzrokiem Grimmsów. Czy tam Grimmsa, teraz nie da głowy, nie chce jej się wyciągać zwitku papieru. Nie zapyta się nikogo, po prostu będzie stała i się rozglądała, postara się usłuchać jakiejś rozmowy, jednak jej słuch pozostawiał wiele do życzenia.


Ostatnio zmieniony przez Revy dnia 04.05.15 18:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   16.04.15 22:07

Czas na misje - Hermisia już dawno się tak nie napaliła. Delikatne rumieńce na polikach potwierdzały tylko, że krew się w niej gotowała. Szykowała się na przygodę, wspaniałych kompanów i na udaną misję, w końcu czego chcieć więcej? Sam przyjazd do obozu koczowniczego okazał się dosyć dziwaczny, przyczepiła się do jakiegoś rolnika na powóz, który nie zauważył jej obecności. Tak, przyjechała do obozu, a ów mieszkaniec równin pojechał sobie w siną dal. Nie zdążyła mu, podziękować, chociaż może nawet to lepiej.
Skała niczym mała dziewczynka, wymachując rękoma. Kiedy już dotarła na sam środek wioski, stanęła. Rozejrzała się wokół.
- Halo, halo - krzyknęła na początku - Szukam Grimmsa, który przewodzi wioską, halo, halo - koniec odbioru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   19.04.15 23:01

Rozglądała się uważnie, czekając na jakieś informacje o Grimmsach. W kieszeni kręciła między palcami skalpelem, delikatnie przecinając nitki materiału białej kurtki. Od paska odczepiła bukłak, spojrzała się na niego. Czekała ją długa walka, pewnie w ciężkich warunkach. Pomimo bycia samotniczką musiała liczyć na wspólną walkę z kimś, ramię w ramię. Cóż za dziwny paradoks, czyż nie? Być skazaną na magię wymagającą od niej współpracy z drugą osobą, a jednocześnie nie lubić walczyć wspólnie, z kimś u boku. Los taki bywa... ale Morroc musiała opuścić, nie przeżyłaby tam o takich resztkach jedzenia, nie potrafiłaby przetrwać widząc ciągle w tym mieście odbić wspomnień ze swoimi rodzicami. To by ją doprowadziło do szału. Bukłak zawsze nosiła ze sobą pamiętając o tym, jak ciężkie warunki panowały w tamtych rejonach.
- Po ch*j się tak rozczulam? To już przeszłość, nie wróci. Prędzej czy później by ich zabili... - mruknęła cicho, odwracając głowę. Wyjęła drugą dłoń z kieszeni, po czym odkręciła skórzane naczynie i wzięła z niego parę łyków. Nie za dużo, nie za mało, wręcz idealnie. Miała jeszcze połowę na resztę misji. A to dopiero początek, czyż nie? Kaptur jej się nieznacznie zsunął, toteż w momencie opuszczania głowy momentalnie go naciągnęła. Nawet na chwilę nie było widać choć drobiny jej twarzy, jedynie te czerwone oczy wyzierające spod cienia, a także kilka zielonych kosmyków czupryny.
Po chwili jednak usłyszała nawoływanie jakiejś dziewczyny, wyraźnie szukającej tu tego, kogo i ona szuka. Co zrobiła? Nic nie zrobiła. Kompletnie nic. Milczała, nie chcąc po raz kolejny wchodzić w zasięg czyichś brudnych łapsk. Po prostu się odwróciła w stronę Hermiony, zaczęła analizować jej wygląd. Nikogo jej nie przypominała, toteż przemilczała to w pełni. Obie ręce wylądowały w kieszeniach, a nienawiść w jej oczach spoczęła. I tę chęć mordu właśnie mogła wyczuć panna z Blue Pegasus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   20.04.15 17:24

Nikt się nie odezwał. No cóż, trudno, czasem nawet magini się to zdarza. Hermiona poczeka chwilę, a może ktoś się zjawi i zawieruszy jej w głowie? Obróciła się wokół własnej osi z niebywałą gracją baletnicy. Rzuciła okiem na to co się działo wokół niej.
Nikogo nie zauważyła, więc albo panna Heavensworth była ślepa, albo ten obóz był pusty. Jeszcze chwilę patrzyła w niebo, a tu nagle patrzy i zauważyła coś genialnego! A co? A Revy.
Hermiś zaczęła machać zielonowłosej towarzyszce z pięknym bananem na twarzy. Uśmiechała się ustami, nosem, uszami, ba nawet oczami!~ Takie z niej radosney dziecko członek Blue Peagasus! Bała się, że zostanie już jakąś chwilę sama. Podbiegła szybko do nowo zobaczonej dziewczyny. Nie to żeby jej zależało, po prostu chciała ją poznać.
- Hej, Hej Glonowłosa towarzyszko - powiedziała radośnie - przyszłaś tutaj do Grimmsa wykonać zadanie prawda, prawda, prawda? - w oczach Hermi świeciły się małe gwiazdki. Wyraźnie Revy mogła poczuć się w centrum zainteresowania. Hermi nie jest osobą, która przejmie się mroczną aurę, wręcz przeciwnie. Właściwie to Delayne mogła poczuć się niewygodnie w towarzystwie białowłosej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   24.04.15 12:40

Obserwacja przyniosła nieoczekiwany skutek w postaci przybycia tej właśnie obserwowanej osoby do niej. Kiedy zauważyła zbliżającą się do niej niewiastę, wyprostowała się i nieznacznie wygięła w tył tak, aby cień wciąż opadał na jej twarz. Na szczęście stała pod słońce, które ogrzewało jej plecy, jej tył, więc o cień nie było trudno. Bardzo odpędziło ją to machanie, a także banan na twarzy, aż ze zdenerwowania jej brew zaczęła porządnie dygać. Tak, typowa reakcja na taką denerwującą osobę.
Ile ona by dała, aby mieć w końcu jakiegoś porządnego partnera niżeli jakąś... dziewuchę, która by jej nie denerwowała w czasie misji? Chyba tylko z Sophie jej się dobrze współpracowało, tak samo z Meliah. One we dwie już się prawdopodobnie nauczyły, jak powinny zachowywać się w pobliżu Revy, że nie powinno się jej wchodzić w drogę, dotykać ani wytykać błędów. Z drugiej strony jednak mogli liczyć na pomoc w przypadku zranień.
Tak. Zdecydowanie. To, czy poczuła się dobrze w towarzystwie kobietki z Blue Pegasus o sławie gadatliwej, ruchliwej i siwej z Pegazów zdecydowanie nie zasługiwało na odpowiedź pozytywną. Revy coraz bardziej się denerwowała, a dłonią sięgała po skalpel. Czyżby miało dojść do morderstwa w biały dzień na osobie, która miała jej pomóc w tej haniebnej misji? Z tej, co miała zdobyć kolejną duszę do swej magii? O ile jej się to uda.
- Glony, kochana, to znajdziesz sobie w Hargeonie. Będziesz miała ich całkiem sporo w tym mieście, szczególnie na plaży. Moje włosy są, pannico zielone. Jak trawa, ma się rozumieć - powiedziała zupełnie poważnie. Poważnie i groźnie. Oczy wpatrywały się w te, które świeciły na błękit, a ona zgrzytała wręcz zębami. Niewygoda dawała się jej we znaki. - Więc odpierd*l się od moich włosów, s*ko - i nie wytrzymała, musiała w końcu powiedzieć parę słów o takim zachowaniu. Ale to i tak szybko się zdenerwowała, bo na brata ciotecznego dopiero po godzinie potrafiła wypalić parę niepotrzebnych słów. Na Sophie? Zawsze, kiedy sobie nie radziła. A teraz? Dopiero, co zamieniły słówko i już się Delayne zdenerwowała.
- I tak, jestem tutaj do Grimmsa. I pomyśleć, że z taką poważną małolatą przyjdzie mi współpracować... - warknęła tutaj niczym pies rasowy, taki typowy i uważany przez typowe stereotypy za rasę groźną. Jakby nie patrzeć... teraz była właśnie jak taki groźny pitbull wytresowany specjalnie na walki psów lub do typowej agresji wobec obcych. Najśmieszniejsze w wydźwięku słowa "małolata" było to, że sama Revy była ledwie rok starsza od jej nowej towarzyszki. Wszystkich jednak, którzy tak lub podobnie się zachowują uważa za dzieciaki potrzebujące opieki matki... całodobowej, 365 dni w roku. Nawet przy wizycie w kibelku.
Tak, ona tak na poważnie myśli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   03.05.15 18:32

Dziewczyna lubiła poznawać nowe osobistości. Za każdym razem na jej twarzy pojawiał się, coraz to większy uśmiech, gdy myślała o zdobyciu kolejnego przyjaciela. Nowy przyjaciel to nowe przygody! Hermiona nie miała zamiaru jej zirytować, po prostu chciała być miła, a przy okazji pokazywała całą swoją osobę Revy. Taka po prostu jest i trzeba się do niej dostosować.
- Awrruuu - nadęła poliki i wypuściła z nich powietrze - no ale twoje włosy też są glonowe! Nie odbieraj tego jako obrazę, czy coś. Podobają mi się twoje włosy! Są takie kolorowe i fajne. Jeeeery, już naprawde dawno nie widziałam takich pięknych. Gdybym mogła przeczesałabym je, a mooogę? - zrobiła piękne kocie oczka. Tak, w tym momencie chciała dotknąć włosów glonowłosej. Całkowicie, nie przejmowała się jej wrogością. No, bo przecież jest Hermisią jakby mogła? Takimi rzeczami żaden zdrowy pegaz nie przejmie się. Po prostu taka była natura białowłosej i nigdy nie przejęła sie reakcją drugiej osoby.
- Popatrz, na moje włosy! Takiej siwizny pewnie już dawno nie widziałaś na swoje oczy! Przecież, nawet moja babcia ma tęczę na głowie - była niezadowolona. Pierwszy potok słów Revy mogła już złapać. Hermi mogłaby pełnić rolę osła z Shreka, za to Revy - Shreka.  Mielibyśmy najlepiej zgrany duet na forum.
-Nieładnie tak mówić do nowo poznanej osoby, glonowłosa - od razu Heavensworth wpadła w pewien stan niezadowolenia. Rozumiała zdenerwowanie partnerki przed misją, ale to już była przesada.
- Nie rozumiem, dlaczego używasz brzydkich słów... Jeżeli ja jestem dzieckiem to ty zbuntowana nastolatką, która nie może okiełznać własnego charakteru. Jakby Cię tu nazwać - zamyśliła się przez ułamek sekundy- Zbuntowany Glon! Tak! Za karę zostałaś Zbuntowanym Glonem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   06.05.15 15:18

Przekomarzające się kobiety nie zauważyły, że od strony wioski zbliża się pewna postać.
Niski, przygarbiony dziadyga w paskudnych ciuchach. Na głowie zniszczona, poradziecka papacha, na torsie brudna, powyciągana i potargana kurtka. Połatane tak wiele razy, że już nie wiadomy jest ich oryginalny kolor, dresowe spodnie przewiązane ma w pasie łańcuchem krowiakiem, a nogawki wpuszczone ma w rozczłapane gumofilce. Dodatkowo w łapach trzymał, brudne od gnoju widły.
Gdy podszedł trochę bliżej, można było przyjrzeć się także jego twarzy. Nie był to jednak najprzyjemniejszy widok. Niedogolona, pełna plam wątrobowych, krzywa twarz z wielkim, czerwobym, przypminającym kartofla nosem i małymi, matowymi jak u ryby oczkami nie budziła zaufania. Wręcz przeciwnie, wzbudzała chęć przyłożenia jej z całej siły.
- Czego mnie wołały? - zapytał wrogo spluwając flegmą w bok i patrząc kuso z pod czapki na dwie maginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   09.05.15 17:19

Nie, ona nie zdzierży. Zaraz jej poderżnie gardło i tyle z tej współpracy! Już gniewnie zaczęła sięgać w stronę kieszeni, w której miała skalpel, już miała go wyciągać, jednak zaraz... ktoś przyszedł. Idealny moment na przerwanie takich przekomarzanek. Spojrzała się na starego człowieka. W sumie to może nie starego, a trochę... zaniedbanego. A może i nawet bardzo zaniedbanego. Aż przez myśl przeleciały jej te łachy, które musiała nosić za życia w tamtym pustynnym, rodzinnym mieście. Też nie było ich na wiele stać. Też chodzili w takich łatanych łachmanach. Ale dobra, uspokoiła się... nieznacznie. Była niczym aktywny wulkan, który mógłby w każdej chwili wybuchnąć, wylewając z siebie lawę.
- Tak, jesteśmy tutaj w sprawie zlecenia na małpojaszczurki. Przydałyby nam się jakieś informacje na ten temat jeśli mamy wypełnić tę misję... - Zerknęła w stronę Hermiony, mrużąc nieznacznie oczy. Tak, to był ten znaczący wzrok pokazujący, że właśnie to, co powie będzie nawiązanie do niej. - ...bez niepotrzebnych ofiar - powiedziała w końcu. Obie ręce już znajdowały się w kieszeniach, a jej wzrok padał na mężczyznę. Obserwowała go, strasząc swoją przerażającą aurą i czerwonymi oczyma. O ile to możliwe, oczywiście. Bo kto normalny ma czerwone tęczówki, którymi wszystkim grozi, a do tego jeszcze nosi kaptur zupełnie tak, jakby był typem z ciemnej gwiazdy?
Tak, Revy.
- A glonem to możesz zaraz oberwać, tępa s*ko - warknęła w końcu do Hermiony, przerzucając na nią ten wzrok. Wręcz wycedziła te słowa przez zęby, wściekła. Musiała. To jej się cisnęło na język, nie mogła się powstrzymać, inaczej byłoby znacznie gorzej. Zapowiada się bardzo ekscytująca współpraca, pełna wybuchów, z pewnością nasz Mistrz Gry będzie Michaelem Bayem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   10.05.15 20:23

- Tak, meldujemy się do wykonania zadania pułkowniku Grimms - zasalutowała zleceniodawcy. Z Hermiony naprawdę wylewała się dzisiaj energia. Najchętniej cały czas by skakała i uśmiechała się, a może nawet zaczęła biegać w kółku. Czekała ją, jednak trudna misja.
Stała i patrzyła przez chwilę na Revy. Chciałaby, żeby glonowłosa została jej przyjaciółką, ale jest niemiła! Zero kultury! A człowiek po prostu chciał być dla niej miły.
- Ale tu nie ma glonów w okolicy, a przynajmniej żadnych nie widziałam - obejrzała się wokół siebie. Nie rozumiała, dlaczego zielonowłosa widziała tutaj jakieś glony. A może nosiła je w plecaku? Albo miała je pod włosami, a jej włosy tak naprawdę były peruką? Albo jej włosy były prawdziwymi glonami?! Nie, nie, nie. To po prostu niemożliwe! Szybko potrząsnęła głowa i popatrzyła jeszcze raz zmrużonymi oczami na Delayne.
- Ej, nie jestem samiczką psa! Nie mów tak na mnie - nadęła swoje poliki i jeszcze chwile tak wpatrywała się w towarzyszkę - Postarałabyś się, chociaż udawać miłą. Twoja gildia mogłaby mieć przez Ciebie potem problemy. Jakieś międzygalaktyczne banany ją zaatakują, albo gorzej marchewki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   11.05.15 22:08

Mężczyzna stał i przysłuchiwał się wymianie zdań pomiędzy dwiema kobietami i nie wydawał się zadowolony faktem, że został oderwany od pracy, jakkolwiek podejrzana by ona i nie była, a teraz jest zupełnie ignorowany. No może i powiedziały po co przyszły, a przynajmniej jedna, bo druga zaczęła mu salutować, co zapewne było drwiną, by potem zacząć się kłócić. Wnerwiony wsiok uchwycił lepiej widły i zaczął kierować je ku Revy i Hermionie. Już miał rozpocząć anihilację wszystkich magów w promieniu 2 metrów gdy nagle rozmowa zeszła na owoce, a na jego twarzy pojawiło się zaciekawienie i pewna doza łagodności. I chociaż w normalnych przypadkach radość goszcząca na twarzy jest czymś poprawiającym jej wygląd to tutaj był jeden z niewielu przypadków gdy ta reguła się nie sprawdzała. Twarz mężczyzny wyglądała teraz jak ... no jak coś bardzo potwornego.
- Hodowla bananów byłaby zdecydowanie zbyt trudna, ale zacier z marchewek. Ta słodycz oraz kolor mogłyby przynieść sporo korzyści. Trzeba będzie spróbować. - rozmarzył się mężczyzna. Szybko jednak wrócił mu nastrój bojowy, ale widły opuścił rezygnując z planu wsadzenia ich kobietom tam gdzie słońce nie dochodzi. - Małpojaszczury pierdzielone. Pojawiły się cholery nagle i zaczęły kraść nasze plony. Piekielniki przyłażą w nocy i wynoszą wszystko co wpadnie im w łapy do lasu. Zostaje nam tylko tyle żeby przeżyć. Nie mam nic co można by przedestylować. I jak tu żyć? - rozpoczął żalić się nad sobą Grimm. - Chodźcie do wioski. Pokażę wam spichlerz i pola. - ruszył pomalutku ponownie w stronę wioski z widłami na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   13.05.15 14:39

Skalpel aż wołał, "weź mnie, weź mnie! Zabijemy razem tę s*kę!". Musiała oprzeć się jednak tej niezwykle kojącej pokusie, inaczej skończy nabita na widły i postawiona gdzieś na boku. A tego raczej pragnie uniknąć osoba i-tak-ukrywająca-swoje-nazwisko. Słyszała nieco o tym, że jest poszukiwana, więc podanie się jako Rokkaku dużo by ją to kosztowało, a że w tym kraju jej nie znają... to ma łatwiej. Nikt przecież chwilowo (chyba...) nie kojarzy jej twarzy, bo - ba! - nikt jej nie zna. Ale dalej ją kusi do poderżnięcia jej towarzyszce gardła. A potem dziwią się, że taki rozgłos... keh.
"Ok, Revy. Zaciśnij zęby, zignoruj ją. Jeszcze Rady na głowie Ci brakuje, a do tego rozgłosu."
A widły straszne były, szczególnie skierowane w jej stronę. W ostatniej chwili po cofnięciu głowy złapała za kaptur aby tylko nie spadł. Złapała go za krawędź i zaciągnęła, zaciskając usta. Szerzej otworzyła wtedy też oczy, jakby z niedowierzania, że ten człowiek byłby w stanie zrobić coś takiego. Ah, no tak... w Morroc nie takie rzeczy się działy. Niewolnictwo... no, cóż. Zaraz cofnął je, a ona odetchnęła z ulgą, opuszczając charakterystycznie głowę. Wbiła wzrok w ziemię przed sobą.
"Czasem warto jest mieć taką wariatkę w drużynie..." - pomyślała. No i powiodła za Gimmsem bez słowa z rękoma w kieszeniach. - "Co nie oznacza, że ją polubię... jeśli nadarzy mi się okazja to po prostu jej wpi*rdolę... Nie zrobię tego raczej przy zleceniodawcy. Przecież to byłaby największa hańba dla naszej gildii."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   17.05.15 11:32

Kłótnia, kłótnią, ale panienka Heavensworth nigdy nie żartowała! Ona każde słowo brała na poważnie. Atak zmasowanych bananów, czy marchewek to bardzo poważna sprawa! A może potem Revy wraz z wszystkimi syrenkami dostałaby hiperwitaminozy? I co wtedy? Nawet tłuste żarcie im nie pomoże! Będą czerwone lub żółte jak ten owoc/korzeń, żaden chłopak ich nie zechce, o!
Super tajny plan Hermiony, póki co pójdzie w odstawkę. Revy wydawała się jej dosyć skrytą i niemiłą osobą, ale w głębi serduszka na pewno jest bardzo miła! Ba, pewnie też chciałaby zostać przyjaciółką białowłosej.
- Widzisz? - spojrzała przez chwilę na glonowłosą - Marchewki i banany to potęga teraźniejszego świata, potrafią być straszną bronią biologiczną, kiedy tylko zechcą!
Hodowla, uprawa to są najstarsze zawody świata, a gdyby dodać do owoców trochę magii mogłoby być naprawdę śmiesznie! Po kwestii zleceniodawcy Hermisia na chwilę zamknęła się. Będzie musiała na nowo zostac super bohaterską i jedyną w swoim rodzaju łuczniczka! Najdumniejszą, najpiękniejszą i najskromniejszą.
- Niech się pan nie przejmuje, postaramy się zrobić wszystko co z naszej mocy by panu pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   21.05.15 20:07

Mężczyzna wszedł pomiędzy namioty, z których zbudowany był cały obóz. Nie wyglądały one jednak tego typu konstrukcje w innych koczowniczych wioskach. Zdawały się znacznie trwalsze i lepiej skonstruowane. Wszystko wskazywało na to, że osiedle to ma zamiar pozostać tutaj znacznie dłużej.
Nie było tego jednak widać po kręcących się pomiędzy nimi ludźmi. Wszyscy zdawali się zmęczeni i zrezygnowani. Działali jak automaty, bez werwy czy jakiejkolwiek chęci. Nikt nie wierzył, że ma to jakikolwiek sens.
- To jest nasz spichlerz. Dawniej był to namiot duchów, ale tylko on był tak wielki by przechowywać wszystkie zebrane przez nas plony. Teraz jednak ledwo co tu się znajduje przez te pieprzone małpocosie. - powiedział Grimm zatrzymując się przed wielkim, zdobionym namiotem przy wejściu, do którego stało dwóch uzbrojonych we włócznie i miecze mężczyźni.
- A tam są nasze pola. Nigdzie na całych równinach nie ma tak żyznej gleby. Żyto i ziemniaczki rosną jak złoto. Nie możemy się stąd wynieść. Wiecie jak ciężko zrobić dobry zacier z jakich tymianków i innych zielsk? - mówił dalej dziadyga wskazując pole leżące trochę za namiotami. - A te potworki przyłażą zawsze z pomiędzy drzew rosnących tam na drugim końcu pola. Kradną żarcie i uciekają. Próbowaliśmy z nimi walczyć i zastawiać pułapki ale pomimo ponad 2 metrów wzrostu to są diablo szybkie i nie daliśmy im rady. To jak? Idziecie na nie polować do lasu czy czekacie w wiosce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   24.05.15 14:45

Tak... marchewki i banany bronią biologiczną. Revy czasem naprawdę miała nadzieję na to, że to jest tylko i wyłącznie ukryta kamera. Miała wrażenie, że nie pasuje do tej misji i Hermiona powinna znaleźć sobie kogoś równego w odpałach i głupocie. Zielonowłosa się do tego zdecydowanie nie nadawała. Drażniło ją to tak samo bardzo, jak zostało to wspomniane wcześniej. Uśmiechała się podle, jakby poszukiwała jakiegoś sposobu do skończenia z dziewczyną. Zostawić ją na pastwę małp? A może samej ją dobić? Nie. Misja to misja... najwyżej poza nią coś dziewczynie zrobi.
Obejrzała cały spichlerz zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Podeszła do niego luźnym krokiem z rękoma w kieszeniach, zajrzała, rozejrzała się. Podobne, choć trochę bardziej wzmocnione spichlerze miała u siebie, jednak nie miała zbyt często okazji do zajrzenia. Stwierdziła bez problemu, że powinni je bardziej obudować jeśli małpy prosto z nich właśnie wykradają żywność. A jeśli chodzi o pole to zupełnie inna sprawa. Zaraz na nie weszła, starając się nie wściec zleceniodawcy deptaniem po i tak zniszczonych grządkach, przechodziła nad wyrośniętymi krzakami, ewentualnie przechodziła ścieżkami między grządkami, chcąc się rozejrzeć za jakimiś śladami. Nie zdejmowała nawet na chwilę kaptura czy nie wyciągała rąk z kieszeni.
- Jakiego rodzaju były to pułapki? - zaczęła od razu. - W jaki sposób z nimi walczyliście? W jak wielkich grupach najczęściej przychodzą? W jaki sposób się pojawiły? - zasypała go pytaniami, w końcu biorąc sprawy w swoje ręce. - Może ktoś je tu sprowadził po prostu? Tak-o? Czy ktoś, na przykład jakiś brzdąc zapuszczał się w tamte okolice? CO najczęściej kradną z pól? Czego najwięcej, a czego najmniej? - skończyła. Spojrzała się na niego czerwonymi ślepiami, na które opadały zielone włosy z racji takiej, że opuściła nieznacznie głowę. Chciała wiedzieć jak najwięcej. Może to im pomóc w zastawieniu dobrej, lepszej pułapki i nie powtarzać błędów poprzedników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   03.06.15 23:47

Uwaga, uwaga niespodzianka roku i największy prezent dla Revy! Czyli co? Czyli nic! Hermisia miała zamiar w tym momencie tylko obserwować, bacznie przyglądać się temu co się dzieje wokół nie oraz zwracała uwagę na słowa zleceniodawcy. Naprawdę bardzo dawno temu pamiętała, kiedy ostatnim razem przestała mówić, a to nie była pora snu! W każdym razie cisza glonowłosej koleżance przyda się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   06.06.15 17:58

Dziadek wszedł także na pole za Revy jednak w przeciwieństwie do glonowłosej łaził byle jak. Zupełnie nie zwracał uwagi na to gdzie stawia stopy i czy przypadkiem nie chodzi po jakichś uprawach, czy coś zgniata i niszczy. Parokrotnie z tego powodu się poślizgnął i potknął ale jakoś za każdym razem udawało mu się utrzymać równowagę chociaż przerywał wtedy każdą swoją wypowiedź wiązanką przekleństw i spluwaniem.
- Urządzaliśmy różnorakie zasadzki. I atakowaliśmy wszystkim co mamy, a arsenał mamy niemały. Jednak zwykła broń się ich nie ima. Kopaliśmy wilcze doły, rozkładaliśmy siatki, klatki i różnorakie sidła. Niestety albo je omijały, albo niszczyły. - zaczął mówić pokazując ręką niekóre z pułapek, które po drodze mijali. A było ich całkiem sporo, lecz żadna nie zachwycała ani wykonaniem, ani kamuflażem. Były albo robione na odwal się, albo małpojaszczury już zdążyły się nimi zająć.
- Przychodzą niewielkim stadem. Jakieś 5-7 osobników. I nie mamy pojęcia co je sprowokowało. Mieszkały w lesie gdy się tu osiedliliśmy ale nie sprawiały żadnych problemów. Siedziały za linią drzew i nigdy się nie zbliżały. Zaczęły atakować dopiero gdy zaczęła zbliżać się pora żniw. Akurat gdy jęczmień zaczął tak ładnie dojrzewać. Byłby z niego taki pyszny bimberek. - rozmarzył się na chwilę lecz wkrótce powrócił do tematu - O czym to ja? A tak. Małpie-pasożyty. Nikt z nas się do lasu nie zapuszczał no bo po co? Prawie wszystko sami hodujemy, a dziczyznę łapiemy sprawnie w drodze z jednego miejsca na drugie i marynujemy. Nikt obcy się tu też nie kręcił więc nie wiemy co je do tego zmusiło. Widocznie czekały cholery aż wszystko będzie gotowe. No bo kradną wszystko co nadaje się do żarcia i nie jest mięsem. Nawet zboże, które samo w sobie nadaje się tylko na mąkę albo zacierek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   10.06.15 7:15

Wysłuchała tego, cicho potakując. Zastanawiała się nad tym, co powinny zrobić dalej. Czekać na małopojaszczury czy może iść do nory wilka? Ale skoro przychodzą w takich stadach... to cóż, pójście do nory wilka, de facto małpy byłoby tak naprawdę samobójstwem. Może przecież okazać się, że jest ich znacznie więcej. Zaraz podchodzi do tych pułapek i się im uważnie przygląda.
- Chyba na razie można zrobić przynętę. One się nią zajmą, a ja i te gadatliwe, niemogące się zamknąć nawet na chwilę dziecko się nimi zajmiemy jak przyjdą - zdecydowała nawet nie zauważając tego momentu ciszy, kiedy Hermiona... była cicho. - Bo rozumiem, że nie pożerają tego na miejscu tylko zabierają, tak? To w sumie utrudnia nam sprawę. Musiałabym zaatakować je już w momencie kiedy przyjdą i nawet nie zastanawiać się nad kolejnymi ruchami. Te, siwa, masz jakiś inny pomysł? - zawołała na "towarzyszkę", jakby nie mogąc nic innego wykminić w tej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 82
Dołączył/a : 30/01/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   12.06.15 21:33

Uwaga, uwaga Super bohaterka anty trollowa Hermisia powróciła do akcji! Znaczy się najpierw spokojnie wysłuchała zleceniodawcę i porządnie potakiwała na to co on do niej mówił! W końcu teraz czeka ją wielka przygoda!
- Pewnie jakiś troll zmusza małpy do polowania na wasze jedzenie! Tak, tak to na pewno to! W końcu jaka małpa nie zjadłaby marchewki, czy bananów? No jaka?! - prawie że krzyknęła zdesperowana dziewczyna. Wyobraziła sobie jak to jej jakieś zmutowane szczury kradną ciastka! Postanowiła coś z tym zrobić! Co? Pomoże tym biednym koczownikom i wybije wszystkie małpy.
- Jak dla mnie to super pomysł! Właściwie to jaką magią się posługujesz? Ja jestem łuczniczką, więc muszę uważać by te małpie trolle się do mnie nie zbliżyły! Ewentualnie za dnia możemy zwiedzić las i zobaczyć, czy jest jakaś konkretna przyczyna tych trollowych odwiedzin - uśmiechnęła się do glonowłosej - to co robimy mój kochany Glonku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   18.06.15 20:33

- Nie obchodzi mnie jak chcecie tego dokonać Interesują mnie jedynie wyniki. Dokładniej rzecz mówiąc, jeden wynik. Anihilacja małpowatych. A jak już tego dokonacie to zapraszam do mnie do namiotu na kielicha. - powiedział wsiok i ruszył ponownie ku namiotom łażąc byle jak - W razie czego to ten zdeczka rozlazły na obrzeżach.
Zostawił potem kobiety bu ustaliły wszystkie szczegóły między sobą. A miały trochę czasu na ustalenia, bo godzina dochodziła dopiero 15.

Jak już coś ustalicie to dajcie znać.
Jak zostajecie to ok, a jak nie to zapraszam TUTAJ
A i sorry za jakość, ale bez wen+zmęczenie+nie wiedziałem co napisać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   27.06.15 16:04

- Magia pokroju Take-Over - powiedziała jedynie, wkładając ręce do kieszeni. Wzdycha przy tym bardzo cichutko, opuszczając nieznacznie głowę. Spogląda się na swoją "towarzyszkę", której już ma po dziurki w nosie, o ile nie w uszach, ponownie wzdychając ciężko. Nie bardzo jej się podobało pójście tam teraz, do lasu, aby coś z nią zrobić żeby tylko powstrzymać te małpiszony. Zaklęła cicho dopiero w momencie pójścia zleceniodawcy, po czym poszła dalej, w stronę lasu.
- Mogę Cię osłaniać, skoro walczysz na odległość. A przynajmniej spróbować, bo ni ch*ja nie wiem, jak szybkie one są. A jedna chociaż by mi się przydała choć trochę żywa... - wyszeptała, zamykając oczy. - Idziemy - zdecydowała, niemalże mianując samą siebie liderką grupy.

z/t do lasu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   10.02.16 21:45

Ahoj przygodo! – Pomyślała paladyn pakując swoje rzeczy na tą osobliwą wycieczkę. Kilka dni wcześniej miała okazję podpatrzeć w gildii jak Arianna oderwała tamtą kartkę z tablicy. Rzecz jasna dziewczyny się sobie przedstawiły, a białowłosa postanowiła jej zwyczajnie pomóc. Ekspertem od survivalu nie była, ale zawsze chciała się zmierzyć z jakimiś dziwnymi chimerami. Małpy i jaszczury? To na pewno musi być silne i niegodziwe, a obowiązkiem każdego paladyna jest wyplewić takie zjawiska! Dlatego miała jeszcze większą motywacje by tam iść i nie tylko pomóc koleżance z gildii oraz w końcu zaliczyć wypad na misję z nowo poznanym znajomym z Raven Tail. Jak go powiadomiła? Wysłała do niego po prostu list z przepisaną treścią zlecenia z dopiskiem „piszesz się na krucjatę? Pozdrawiam, Norie~”. Rzecz jasna koperta ładnie zaadresowana i wrzucona do skrzynki Raven Tail przez samą paladyn, która się zakradła tam. Pewnie jak opróżniali skrzynkę na listy to ktoś mógł mu przekazać.
W każdym razie paladyn do tej wyprawy się przygotowała. Naostrzyła swoje oba miecze, na wszelki wypadek nawet ponownie dopasowała zbroję oraz jak zawsze, zaopatrzyła się w mapę okolicy. Przez ramię miała przewieszoną torbę, w której miała trochę kanapek na drogę, bukłak wody oraz pluszową Erzę, ukrytą na dnie tego wszystkiego co tam miała w kobiecej torbie. Na siebie narzucony miała szary płaszcz podróżny, a aktualnie czekała na swoich kompanów. W ręku obracała zwinnie zapalniczkę i tak się nią bawiła jakiś czas. Zwykła, standardowa, nic nadzwyczajnego w niej. Na główce miała swój nowy hełm, którego uszka sterczały jak dwie anteny. Norie właśnie dalej przyzwyczajała się do tej dziwnej wizji, jaką daje jej zbroja ale już podczas drogi do tego miejsca, którą przemierzyła na swoim Fairy Dragon udało jej się mniej więcej ogarnąć jak można z taką wizją walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 113
Dołączył/a : 18/12/2015

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   11.02.16 0:21

Tak więc dziewczyna umówiła się na wspólna misje. Nie można być w końcu całe życie wyrzutkiem, a misja z towarzyszami jest o wiele prostrzsza i szybsza niż solo. Do tego Norie wydaje się silna, więc Aria mogła być spokojniejsza o bezpieczeństwo. Przejdźmy do pakowania się. Arianna włożyła do czarnego plecaka najważniejsze przedmioty czyli litrową butelkę wody, trzy pączki, koc i swój nowy bicz. Była wdzięczna szlachcicowi, że jej oddał gdyż jedna broń więcej powinna pomoc dziewczynie w trudnych sytuacjach. Założyła oczywiście nowo otrzymane ubrania od kowala, a niedawno kupiony wachlarz przytrochyła do pasa koło sztyletu. Chociaż po chwili jednak zdecydowała sie przytroczyć także bicz więc było nieco wolnego miejsca, które postanowiła zapełnić ocieplanymi leginsami i foli przeciwdeszczowej na wypadek deszczu. Tak więc wyposażona ruszyła na miejsce, gdzie spotkała już czekającą Norie.
- Cześć!
Przywitała się z białowłosą i czekała na Macha. W między czasie podziwiała swój nowy ubiór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1426-arianna-ari


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Chatboxowy Nadawacz, Gdzie ty się patrzysz?
Liczba postów : 338
Dołączył/a : 23/01/2016
Wiek : 22
Skąd : Rosea

PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   13.02.16 1:29

Wioska na równinie, wioska na równinie... Byłoby cudownie, gdyby jeszcze wiedział gdzie na tej równinie! Jak ma do znaleźć tę cholerną wiochę, którą napadają jakieś cholerne małpy nie wiadomo skąd? List od tej całej Norie wcale nie wyjaśniał jak ma dotrzeć... I jeszcze ta "krucjata". Gdyby nie to, że potrzebuje pieniędzy na naprawę motocykla, Mach wcale by się nie fatygował. Ale trzeba.
W końcu udało mu się odnaleźć nieduże skupisko namiotów, a przy nich czekającą już Norie i jakąś dziewczynę, której nie znał.
- Hej.- Rzucił tylko po podejściu, opuszczając torbę ze swoimi rzeczami na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1873-wielka-wiedza#23851
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Obóz koczowniczy   

Powrót do góry Go down
 
Obóz koczowniczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie