IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorące źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Gorące źródła   12.11.14 6:58

First topic message reminder :

Chyba najchętniej odwiedzane miejsce w tym kurorcie, głównie przez wody geotermalne w tym rejonie. Na ich największym źródle wybudowano niewielkie centrum uzdrowiskowe. Składa się ono z kilku równie ważnych elementów, czyli z recepcji, szatni damskiej oddzielonej od męskiej oraz same łaźnie z takim samym podziałem. Na raz kąpać może się nawet piętnaście osób na strefę, co daje nawet trzydziestu korzystających z usług na w godzinach szczytu! Oczywiście poza wodami można oddać się w ręce wykwalifikowanych specjalistów, aby zrobili Ci doskonały masaż, o którym nigdy Ci się nie śniło... A to wszystko w cenie lokalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Gorące źródła   02.12.15 21:54

Dokładnie ciemność spowijała cię przez chwilę, bo za wejściem czekało jeszcze jedno. A za nim było już jasno. W środku było kilka dużych lacrim, które oświetlały pomieszczenie. Tak więc mogłeś wszystko dostrzec, cały wystój wnętrza. Co prawda wszystko było pokryte dywanami, tak więc jakiż dziwny wystrój. Każde krzesło, czy też stół. Oraz tron, na którym spoczywał pewien osobnik. Nieznany ci, wiadomo.
Co prawda ubiór jego był bardzo pustynny, wręcz taki królewski. Nie nosił koszulki, tak więc ukazywał całą swoją klatę. Spodnie i na nie złote części zbroi, oraz pelerynka. Osobnik widać spożywał teraz jakiś napój, oraz zajadał jakieś owoce. Nie zwrócił na ciebie uwagi, przynajmniej na początku. Gdy już cię dostrzegł usiadł wygodnie i lekko się uśmiechnął.
- Proszę mam gościa, już myślałem że się tu zanudzę. Może chcesz się czegoś napić, lub coś zjeść? Spytał, następnie wskazał na stół. Który to był pokryty wszelakim jedzeniem i popitą.
- Burza trochę będzie trwała, więc nie ma pośpiechu.

--------
MM regen
Wgląd postaci


MISJA ZOSTAJE ZAWIESZONA, Z POWODU BRAKU ODPISU OD 18 DNI. BEZ USPRAWIEDLIWIENIA.
Jak chcecie kontynuować misję, pisać na pw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 17/05/2016

PisanieTemat: Re: Gorące źródła   25.05.16 19:51

Poranny trening, medytacja nad swoimi dotychczasowymi czynami oraz podróż z Hakobe do Hosenki nieco mnie zmęczyły. Nigdy nie uważałem siebie za bóstwo sprawności fizycznej, ani nie miałem czelności przyrównywać się do Boga jak to robi znaczna część śmiertelników. Nie uważam ich za głupców, lecz osoby które potencjalnie mogą doznać oświecenia. Wielka Fala powita każdego niezależnie od statusu społecznego czy przekonań. Nasz klasztor w końcu nigdy nie narzucał wiary, a sama Droga Wielkiej Fali jest bardziej filozofią niż religią. Nadal istnieje przekonanie o istnieniu bytu wyższego, a właściwie to można powiedzieć że na pewno taki egzystuje. Stawiając swoje kolejne kroki rozmyślałem o kwestiach teologicznych, a drewniane sandały delikatnie stukały o kostkę, którą wyłożony był trakt. Był już wieczór i robiło się chłodno, a jako że jeszcze nie doznałem oświecenia to nadal byłem podatny na zimno czy ciepło jak każdy człowiek. Dlatego też miałem założone swoje kimono, a na głowie słomiany kapelusz który niedawno zrobiłem. Nigdy nie byłem w tym dobry, dlatego zamiast okrągłego ronda przypominał bardziej ośmiokąt foremny, ale mimo swojej niedoskonałej formy spełniał swoje zadanie. Chronił mnie przed deszczem, który niebawem lunął, a ja szedłem dalej. Zmęczony i lekko brudny. Wiele razy byłem w Hosence, a nawet kiedyś zdarzyło mi się pomóc właścicielowi pobliskiego kurortu z gorącymi źródłami. Póki jestem na tym ziemskim padole i nauczam, szerzę wiarę oraz nadzieję na lepsze jutro póty będę śmiertelnikiem, którego mogą zwabić zakusy gorącej kąpieli oraz ciepłego posiłku. Zwłaszcza w momencie, kiedy opróżniłem swój bukłak z wodą i skonsumowałem ostatniego suchara, a worek ze skórami dodatkowo ciążył mi na ramieniu.
Musiałem wyglądać jak strudzony wędrowiec wracający z jakiejś wojny, mało tego może nawet jak bandyta na drodze. W nieco brudnym kimonie oraz nędznym kapeluszu za to rosły jak niedźwiedź i najpewniej tak samo silny. Maszerowałem dalej. Nie posiadałem mapy, a szedłem z pamięci chociaż odkąd ostatni raz tutaj byłem sporo się pozmieniało. Przyroda żyła swoim życiem niezależnie od woli człowieka, który próbował co i rusz wyrwać z jej rąk kolejne połacie terenu. Ludzie byli egoistami, których należało zbawić i pokazać dostępne ścieżki. Nawet jeśli nie obiorą tej właściwej to metodą prób i błędów prędzej czy później na nią wkroczą. Oczywiście można im też wskazać ścieżkę jednak jaki to ma sens? Człowiek nie przeżyje wewnętrznej transcendencji jeśli sam danej ścieżki nie obierze.
Pociągnąłem lekko nosem i potarłem ramiona, a moje koraliki zabrzęczały podczas tego ruchu. Było zimno, a ubrania miałem już częściowo przemoczone. Jeśli tak dalej pójdzie to być może się nawet przeziębię. To kolejny znak, że jestem człowiekiem śmiertelnym. Choruje, odczuwam ból jak również kiedyś na pewno umrę. Jednak nie myślę o śmierci negatywnie tak długo jak zdołam chociaż jedną duszyczkę nawrócić na właściwą ścieżkę. Jedyne co bywa uciążliwe to brak towarzysza podróży, z którym mógłbym zamienić słowo bądź dwa. Wymienić się poglądami, porozmawiać. Owszem, wokół mnie jest mnóstwo żyjących stworzeń które czasami do mnie przychodzą. Są to ptaki, drobne zwierzęta futerkowe czy też okazjonalnie insekty, ale z nimi nie mogę się komunikować. Nie rozumiem co mówią, ani one często nie wiedzą co ja do nich mówię. Być może taki jest los pustelnika, by być do końca samemu ale sam jakby nie patrzeć się na to zgodziłem. Co więcej każdego dnia i nocy wybrałbym tę opcję tak długo jak mogę służyć Wielkiej Fali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1835-pan-jest-moim-pasterzem#23429
Gość





PisanieTemat: Re: Gorące źródła   25.05.16 21:05

-Aaach... Jak mnie boli szyja! - Marie westchnęła głośno, stojąc pod drzewem, gdzie szukała schronienia przed deszczem. Miała za sobą kilka nocy spędzonych w podróży, a jedyne posłanie na jakie mogła liczyć to stóg słomy wieziony przez jednego z farmerów. Tak to jest jak się nie ma wystarczających środków na sfinansowanie podróży. Nie dość, że ciągle coś ją szczypało lub drapało, to unosił się za nią subtelny zapach zżętego zboża. Trochę jak mąka, ale ona nie chciała pachnąć młynarzem. Choć wydawało się, że pozbyła się wszystkich słomek z włosów czy ubrań, mimo wszystko uczucie dyskomfortu nie chciało minąć. Ktoś mógłby pomyśleć, że robiła gdzieś jakieś niecne czyny w jakiejś stodole, ale to było dalekie od prawdy. Jednak ludzie są ludźmi, zawsze myślą co chcą. Marie nie obchodziła ich opinia, ale słoma w gaciach była niezbyt przyjemna. No i ten ból szyi! Spanie w takim miejscu nie było dobrym pomysłem.
Dziewczyna wiedziała gdzie jest i po co tu jest. Gorące źródła w Hosence dotarły do jej uszu, szczególnie wyczulonych na pogłoski o ziemskich przyjemnościach. Niestety jednej rzeczy nie można było usłyszeć - brzęku klejnotów w sakiewce! Dlatego zamiast kąpieli w gorących źródłach, miała chłodny prysznic. Nie lubiła deszczu. Wiedziała, że jej to nie służy. Naciągnęła mocniej pomarańczowy kaptur i zaczęła obserwować otoczenie. Pogoda była paskudna, to i ludzi nie było za wiele, jednak nawet w tłumie zwróciłaby uwagę na faceta w wielkim kapeluszu. Dziwny twór na głowie mężczyzny nie był najpiękniejszą rzeczą jaką w życiu widziała. Właściwie to ją trochę bawił ten widok.
- Trochę jak grzyb - wyraziła na głos swoje spostrzeżenie. Facet wyglądał trochę inaczej niż reszta.
W sumie jak jakiś dziwak... - pomyślała.
W głowie Marie zaczął powoli tlić się plan, czego objawem był cwaniacki uśmieszek na jej twarzy. Jednak może uda jej się jeszcze wpaść do gorących źródeł...
- Melon, łap go! - powiedziała szeptem. W tym momencie jej piersi zaczęły się samoistnie poruszać i to w dziwny sposób. Po chwili wypełzła stamtąd malutka wiewióreczka, która pomimo deszczu, szybko pobiegła w stronę mnicha, by stanąć mu na drodze i wdrapać się na ramię.
- Ach! Melon! Wracaj tu! - krzyknęła za nim, udając że tego nie planowała.
Powrót do góry Go down


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 17/05/2016

PisanieTemat: Re: Gorące źródła   25.05.16 21:54

Kichnąłem i przetarłem nos pozszywaną chustką, którą wyciągnąłem z wewnętrznej kieszeni kimona. Nie była jakaś ładna, jedynie kawałek materiału, który kiedyś był chyba kremowy, jednak w trakcie licznych podróży się zużył. Swoją drogą był naprawdę uniwersalny, bo służył również jako ręcznik po treningu dlatego też nie pachniał w tym momencie zbyt przyjemnie, ale na chustkę do nosa się akurat nadawał. Przetarłem nos i włożyłem do wnętrza kimona kawałek materiału, kiedy naprzeciw mnie coś małego wyskoczyło. Ruda wiewiórka? Tutaj? Nieprzyzwyczajony byłem do tego, że to zwykle tak płochliwe stworzenia wychodzą mi naprzeciw. Zwykle boją się one ludzi i trzeba okazać naprawdę dużo dobrej woli oraz cierpliwości by jakieś zwierzątko okiełznać. Chociaż być może to kwestia tego, że mogłem pachnieć jak las w końcu tam nocowałem przez wiele dni. Mnichom nie wolno zbyt często doznawać ziemskich przyjemności. Musimy żyć skromnie i pokornie wypełniać wolę istot wyższych, którą w nas wpaja się od maluczkości wewnątrz klasztoru.
Jednak to małe stworzonko nie lękało się mnie, a wspięło po kimonie kiedy na moment przystanąłem. Lekko przekręciłem głowę w stronę ramienia, na którym siedziała wiewiórka po czym spokojnie ruszyłem. Nie wykonując gwałtownych ruchów barkami.
- Ty też się chcesz schronić przed deszczem? – zapytałem cicho wiewióreczki, która z mojego kapelusza i głowy zrobiła sobie parasol. Dopiero po chwili do mych uszu dotarł głos niewiasty, na który nań się odwróciłem w kierunku, z którego dochodził. Była praktycznie o głowę, może pół niższa ode mnie. Włosów nie widziałem, jednak spod pomarańczowego kaptura mógłby wystawać jakiś kosmyk blond włosów. Była dosyć urodziwą dziewczyną w kwiecie swego wieku. Zapewne każdy mężczyzna zawiesiłby wzrok na dłużej na dużych piersiach czy krągłościach, jednak mnie nie wolno patrzeć na kobietę jak na obiekt pożądania, dlatego też patrzyłem na nią jak na zwykłego człowieka. Na sobie miała jeszcze pomarańczową tunikę oraz czarne rajstopy, a buty były chyba jakimś krzykiem mody, którego my mnisi nie znamy i nigdy nie zrozumiemy dlaczego przedkłada się dobra materialne nad duchowymi. Mimo wszystko dziewczyna mokła tak jak ja, jak również nie miała parasola a strój nie wyglądał na przeciwdeszczowy. Na rękach miałem nałożone swoje ochraniacze koloru czerwonego, mogłem wyglądać nieco groźnie, jednak po chwili przywołałem na twarz dosyć miły i życzliwy uśmiech.
- To Pani wiewiórka? Zapewne poszukiwała schronienia przed deszczem i znalazła go pod tym osobliwym parasolem – zażartowałem, po czym podszedłem bliżej i zdjąłem kapelusz ofiarowując go niewiaście – Proszę. Nie mam parasolki jednak tym mogę poratować – powiedziałem, a deszcz zaczął zwilżać moje czarne włosy oraz brodę. Pewnie z wiewiórką stało się to samo z racji, że jej parasol właśnie został zdjęty z głowy, jednak nie wyglądałem na osobę chytrą, a do celu praktycznie już dotarłem. Od gorących źródeł dzieliło mnie tylko kilka kroków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1835-pan-jest-moim-pasterzem#23429
Gość





PisanieTemat: Re: Gorące źródła   26.05.16 16:08

Melon jak zwykle nie zawiódł. Udało mu się skupić uwagę nieznajomego na sobie, a to oznacza, że przynęta wzięła.
Teraz zostało tylko wyciągnąć rybkę z wody i można zabrać się za ucztę.
Wiewióreczka ruchliwie przeskakiwała z jednej strony na drugą, by trochę go zakręcić. Im bardziej zmieszany, tym lepiej. Będzie łatwiejszy. Jednak kiedy facet się odwrócił, zwątpiłam czy aby na pewno dobrze obrałam cel. Dyskretnie obleciałam go wzrokiem z góry na dół. Dziwak dziwakiem, ale nie wyglądał na takiego co by groszem śmierdział... czymś było czuć, ale na pewno nie pieniędzmi. Ubranie miał zdarte a i buty wyglądały jak u jakiegoś prostaka.
- Ach, przepraszam,moja, zawsze taki jest. Musiał od pana wyczuć zapach... czegoś co lubi... - dodała trochę nieporadnie, bo nie wiedziała ani jak zidentyfikować woń mężczyzny, ani tym bardziej jak zakończyć zdanie, które od samego początku nie powinno paść z jej ust. - Melon, wracaj - kciukiem i palcem serdecznym złapałam za swój kołnierz i odchyliłam go, tym samym palcem wskazującym skierowałam małego tam, gdzie jego miejsce.
W tej chwili nieznajomy pożyczył mi swój "parasol". W tym momencie w mojej głowie rozległ się przeraźliwy trzask. To był odgłos seksapilu, który właśnie legł w gruzach.
Tylko nie ten kapelusz!
Nie dość że zakładając mi ten dziwaczny twór na głowę sprawił, że teraz to ja przypominałam grzyba (chodź teraz chyba innego gatunku) to jeszcze tym samym sprawił, że niestosownością byłoby zostawić go teraz i iść szukać sobie jakiegoś bogatego frajera.
- Oh, to bardzo miłe z pana strony... - uśmiechnęłam się niezręcznie.
Mając na sobie kapelusz mogłam lepiej przyjrzeć się temu człowiekowi. Może i wyglądał trochę jak obdartus, to ciałko miał całkiem zadbane. Tacy duzi, drwaloseksualni nie byli co prawda w moim typie, ale jednak nie był pozbawiony zalet. - ... ale nie powinnam zabierać nakrycia głowy nieznajomemu, szczególnie w tak podłą pogodę. Jeszcze się pan przeziębi!
Powrót do góry Go down


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 17/05/2016

PisanieTemat: Re: Gorące źródła   26.05.16 16:56

Zwierzątko, które mi siedziało na ramieniu było bardzo ruchliwe i żywe. Pewnie myślało, że jestem jakimś chodzącym drzewem co nawet poniekąd by pasowało. W końcu byłem wysoki, miałem można określić, że koronę jak drzewo czyli ten kapelusz, którego nigdy nie umiałem zrobić ładnego i okrągłego. Na pewno też jakoś pachniałem lasem, więc faktycznie wiewiórka mogła mnie wziąć za drzewo wspinaczkowe.
- Jestem wędrownym pustelnikiem i często nocuję pod gołym niebem. Być może nadal jest na mnie zapach lasu lub jakiegoś krzewu, który może lubić – chociaż bardziej mogłem pachnieć jak niedźwiedź ze względu na skóry, którymi się okrywałem gdy było mi zimno. Skóry wilcze czy niedźwiedzie nie były traktowane jako dobytek, a elementy niezbędne do funkcjonowania w społeczeństwie ludzkim. Stanowiły również często przepustkę do posiłku czy też niektórych miast. Nikt przecież nie widział pustelnika, który nawraca siedząc w pustelni. Dla mnie cały świat doczesny był pustelnią, w której żyłem więc logicznie rzecz ujmując można rzec że takim który nawraca w obrębie swojej pustelni jestem. Nie odebrałem uwagi o zapachu jako obelgi. Sam zdawałem sobie sprawę, że dla mieszkańców miast mogę śmierdzieć jakimś zwierzęciem, ale czyż człowiek pierwotnie również takiego zapachu nie nosił? Zanim wykarczował lasy, wybetonował drogi oraz osiedlił się w ceglanych budynkach człowiek był jednym z naturą. Dopiero potem kiedy odniósł wrażenie własnej supremacji zaczął jej zadawać gwałt i obierać własną ścieżkę. Wiewiórek wrócił do swojej właścicielki, która mogła stanowić nieco gorszy parasol z racji, że materiał kaptura może przemoknąć o wiele łatwiej niż kapelusz ze słomy i patyków.
Wprowadziłem ją w zakłopotanie swoją hojną ofertą podzielenia się tym czym miałem mimo, ze miałem niewiele. Oznaczało to, że jest to najpewniej osoba kulturalna i skromna, a zatem być może po prostu przykładna obywatelka. Mógł jej się również nie podobać kapelusz lub mogła się czuć niezręcznie z powodu, że dałem jej coś co sam nosiłem. Faktycznie ludzie niechętnie noszą czyjeś ubrania. Skoro podziękowała to nie będę jej wciskał go na siłę, więc znowu pojawił się na mej głowie która już odrobinę zamokła przez deszcz.
- Niedaleko jest miejsce, w którym się chciałem zatrzymać. Kilka kroków stąd te słynne gorące źródła. Pomogłem kiedyś kierownikowi tego miejsca dlatego myślę, że raczej pozwoli mi zostać albo chociaż się odświeżyć i wyprać ubrania. Nic nie rozgrzewa tak kości jak gorąca woda – powiedziałem po czym ukłoniłem się delikatnie i zacząłem kierować się w stronę ośrodka. Pewnie będzie przepchany w taką pogodę albo ludzie zwyczajnie pozostaną w domach, by się grzać przy cieple kominka. Oczywiście szedłem powoli, wydając jak najmniej niepotrzebnych dźwięków z moich drewnianych sandałów. Mimo, że stopy miałem mokre to jednak to obuwie sprawdzało się dużo lepiej niż niejedna para butów zakrywających całą stopę. Przede wszystkim dlatego, że nie musiałem martwić się że skóra mi przemoknie czy inny materiał. Minusem było tylko to, że było mi zimno w nogi ale prędzej czy później przestanę to czuć. Kwestia przyzwyczaić się. Obejrzałem się w kierunku kobiety i miło się do niej uśmiechnąłem będąc już pod daszkiem ośrodka, gdzie ściągnąłem z siebie górną część kimona ukazując znak Sabertooth oraz swoje ciało, które było wytatuowane. Zręcznym ruchem wykręciłem materiał i wyżąłem większość wody na zewnątrz. Spodni nie ściągałem, ale zarobiłem to samo tak naprawdę tylko wolniej. Kapelusz odłożyłem na stojak do parasoli i wszedłem do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1835-pan-jest-moim-pasterzem#23429
Gość





PisanieTemat: Re: Gorące źródła   27.05.16 14:21

- Tak, to na pewno to. On wprost kocha las! Hehe.. - powiedziała, starając się ratować sytuację. Melon całe życie był przy niej nigdy sam w las się nie zapuścił, ale całe szczęście nie miał możliwości by zaprzeczyć blondynce. Kochana wiewiórka, naprawdę. Facet nazwał się wędrownym pustelnikiem, a to oznaczało, że dobytku żadnego najpewniej nie miał. No cóż, to była jej pomyłka, że w ogóle za takiego obdartusa się wzięła. No ale lepszy rydz niż... właściwie to nie wiedziała czy lepszy, bo tak naprawdę koleś po prostu nic nie miał.
Nieznajomy zabrał kapelusz z powrotem, uwalniając ją od ciężaru noszenia tej dziwnej rzeczy. Mimo to, wydawał się być dobrym człowiekiem, więc Marie uśmiechnęła się kiedy odwrócił się i udał się do gorących źródeł. Gdyby go okantowała, pewnie miałaby przez jakiś czas wyrzuty sumienia. Odprowadziła go wzrokiem i już miała wypatrywać kolejnej ofiary, kiedy koleś się rozebrał. Marie miała pewien odruch obserwowania męskich i żeńskich ciał, szczególnie odsłoniętych. Nie musiała się specjalnie przyglądać, by dopatrzeć się symbolu znanej gildii. O ile samo bycie pustelnikiem nie robiło na niej żadnego wrażenia, to już członkostwo w gildii mogło mieć znaczenie. Szczególnie tak znanej i potężnej gildii jak Sabertooth. Dziewczyna jednak zmieniła plany i postanowiła nieco przedłużyć tę rozmowę.
- Och, przepraszam! - krzyknęła za magiem. Złapała się rękami za ramiona, sprawiając wrażenie zmarzniętej, co wcale nie było tak dalekie od prawdy, choć może nieco podkoloryzowane.
- Właściwie to też nie jestem stąd no i jestem taka trochę bezdomna... Nigdy nie byłam w gorących źródłach, a ten deszcz również dał mi się we znaki. Wyglądasz na porządnego człowieka, może mógłbyś mnie tam zabrać? Trochę obawiałam się iść tam sama, bo pewnie pełno tam zboczeńców i w ogóle... ale w towarzystwie byłoby mi raźniej - Podbiegłam do niego, by nie uciekł, a także żeby wywrzeć na nim nieco większą presję, niemal całkowicie zapominając, że w poprzednim akapicie otarła się o wyrzuty sumienia - Poza tym, nie miałam okazji spotkać w życiu wielu magów. Sama również nim jestem, więc może mógłbyś ze mną porozmawiać? Wymienić się doświadczeniami? Jak starszy kolega po fachu?
Powrót do góry Go down


avatar
Nowy użytkownik


Liczba postów : 19
Dołączył/a : 17/05/2016

PisanieTemat: Re: Gorące źródła   27.05.16 16:15

Od zarania dziejów ludzie i zwierzęta koegzystowali. Najpierw człowiek oswoił wilka, by był jego towarzyszem. Potem przyszła kolej na zwierzęta hodowlane czyli świnie, niegdyś dumne dziki oraz krowy czy owce. Stopniowo wydzierał naturze to co dzikie i przystosowywał do swoich potrzeb, a nawet można rzecz uzależniał od siebie. Takie zwierzęta nigdy nie mogły sobie poradzić na wolności chociaż nawet dumny kruk zwany Geraltem, który był pupilem i ulubieńcem mojego przeora klasztornego, był zwierzęciem które aktywnie żyło na wolności. Xianowen powiedział kiedyś, że jeśli kochasz to pozwolisz być temu czemuś wolnym. Zgadzam się z nim pod tym względem, jednak ja do tego dopowiadam zwykle „jeśli masz pewność, że przetrwa na wolności”. Jeśli jednak takie stworzenie uparcie obierałoby ścieżkę śmierci to kimże jestem by mu rozkazywać? Mogę tylko wyjaśnić konsekwencje danej ścieżki ale to nie do mnie należy wybór tejże. Melon wyglądał na bardzo zadbane zwierzę, które jest zżyte ze swoją właścicielką. Być może ona go wypuszcza w lesie raz na jakiś czas by rozprostował nóżki i wrócił. Prawie jak właściciele czworonogów, którzy robią to samo więc wydało mi się to najbardziej prawdopodobnym.
Kiedy skończyłem się pozbywać nadmiernej ilości wody z ubrań kobieta krzyknęła i podbiegła do mnie. Wyglądało na to, że faktycznie jest jej zimno. Była drobniejsza niż ja, miała mniej tkanki tłuszczowej a na dodatek jej ubranie nie wyglądało na świetnie radzące sobie z deszczem. Dodajmy do tego jeszcze wymowny gest pocierania dłońmi o ramiona, który miał rozgrzewać. Wysłuchałem jej z należytą uwagą przy okazji nakładając wilgotne ubranie, które mogło teraz wyglądać jak wymięta szmata a nie ubiór. Nigdy nie mówiono, że mnich musi wyglądać schludnie poza klasztorem, jednak czułem się dobrze kiedy ubranie było suche i wyprane a to niebawem zrobię. Znam pewne metody, by wyprostować te zmarszczki ale odbiegłem w rozmyślaniach od rozmowy nieco.
Nie byłem złym człowiekiem, ani też specjalnie nieufnym dlatego często można było mnie wykorzystać. Pomagałem gdzie tylko się dało, gdyż taka jest moja powinność. Miała punkt, ludzie zwłaszcza w gorących źródłach podglądali przez szpary czy napastowali seksualnie w szatniach dając upust swoim żądzom. Tylko prawdziwie oświecony człowiek mógł się im przeciwstawić, jednak nawet my bogobojni mnisi czasami im ulegamy i to w naszym interesie jest hartować to ostrze, którym jesteśmy poprzez dyscyplinę oraz ascezę. Znana jest mi opowieść o mnichu, który w swym ascetycznym podejściu zamieszkał w oborze pośród zwierząt. Żywił się dokładnie tym samym co one, spał obok nich i tak dalej przez 20 lat.
- Wydaje mi się, że mają tutaj łaźnie dzielone ale myślę iż nie będzie to problem jeśli wejdziemy do tej samej grupy. Nigdy nie odmówię potrzebującemu pomocy, a jeśli jesteś bezdomna to tym bardziej bo znam tę ścieżkę – pokiwałem głową i wpuściłem kobietę do środka, samemu wchodząc dopiero jak ona weszła. Mnich nigdzie nie idzie pierwszy, zawsze dociera na miejsce jako ostatni – Oczywiście. Opowiem z wielką chęcią co mnie spotkało na tej ścieżce, chociaż szczerze mówiąc to w gildii dosyć rzadko bywam. Nie lubię miast zbytnio, gdyż przypominają mi o tym że kiedyś były tu tereny zielone oraz malownicze, a teraz jest bruk – kontynuowałem idąc w stronę recepcji, gdzie powitał mnie właściciel, któremu niegdyś pomogłem. Wymieniłem się z nim uśmiechami, jednak gdy on chciał się przytulić po bratersku to wskazałem na mokre kimono. Zrozumiał o co chodzi i w zamian za kilka talizmanów, które mu ofiarowałem otrzymałem klucz do pokoju oraz łaźni, a następnie ruchem ręki wskazano nam kierunek gdzie są szatnie. Jak te talizmany wyglądały? To były dwie pomniejsze kartki pergaminu z kaligrafią i obrazkiem nad nim, którą zajmowali się mnisi w moim klasztorze. Obrazek przedstawiał dumnego feniksa oraz walecznego tygrysa. Czemu pergamin nie przemókł? Trzymałem go w tym samym miejscu co skóry zwierząt, a właściwie to wewnątrz nich. Ukłoniłem się głęboko w podzięce, a następnie skierowałem się bez słowa w stronę szatni. Po drodze zdjąłem buty, by nie brudzić gospodarzowi bo przecież moje sandały mogły być trochę brudne.
- Nie przedstawiłem się. Jestem Dzieciak Płaczgod z klasztoru dla ułomnych położonego w Hakobe – rzuciłem do niewiasty, bo jednak wypadało się przedstawić skoro mam jej dotrzymać towarzystwa. Znając czyjeś imię o wiele lepiej jest podjąć konwersację niż mówiąc "ty", "mnichu" czy inne określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1835-pan-jest-moim-pasterzem#23429
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Gorące źródła   

Powrót do góry Go down
 
Gorące źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła
» Magiczne gorące źródła
» Gorące źródła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Hosenka-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie