IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet mistrzyni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 123
Dołączył/a : 09/12/2014

PisanieTemat: Gabinet mistrzyni   28.01.15 0:57

First topic message reminder :

Pokój mistrzyni jest dość spory i bardzo jasny. Duże okno z magicznego szkła pozwala wyglądać na zewnątrz oraz wpuszcza mnóstwo słonecznego światła, a jednocześnie jest bardzo odporne i trudno je zniszczyć. Idealne na wypadek nagłego ataku.
Samo pomieszczenie bardzo starannie umeblowano, jest jednak odrobinę zagracone. Wszędzie leżą jakieś książki, papiery, dokumenty, dziwne przedmioty czy słodycze. Ktoś na szczęście wpadł na sprytny pomysł ukrycia wszystkiego za parawanami. Ktoś wchodząc do gabinetu zobaczy przede wszystkim te ozdobne, jedwabne przepierzenia.  W lewym rogu pomieszczenia niemal za drzwiami mistrzyni przyjmuje swoich nielicznych gości. Znajdują się tam nienagannie nakryty stolik na którym ktoś ustawił srebrną tacę z filiżankami, kanapa, wygodny fotel w którym zwykle zasiada oraz postawiona na półeczce niewielka, ozdobna pozytywka. Miejsce również wybrano strategicznie, w razie zagrożenia można się i szybko ewakuować, i nie jest się od razu widzianym.
Mimo bałaganu czuć tutaj ciepłą, przyjazną atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.07.15 16:30

Trochę głupio wyszło.
Nie dość, że mimowolnie przerwał wypowiedź swojej mistrzyni, to jeszcze zasnął dokładnie w jej gabinecie, jakby znudzony całą rozmową. Teraz to dopiero zachował się jak pospolity dzieciak. Zamiast wykazywać się dojrzałą postawa, odwali taką robotę. Ale no cóż, czasu nie cofnie.
Po obudzeniu nie mógł przypomnieć sobie nastu snów jakie owładnęły jego myślami. Miał w głowie jedynie wizję kobiety, którą tak usilnie pragnie dopaść. Poza tym, pustka. Ledwo pamiętał co wydarzyło się przed zapadnięciem w ten błogi stan. Ogarnęło go jednak zdumienie, gdy po otworzeniu oczu zobaczył inny widok niż zapamiętał. Instynktownie obrócił głowę, orientując się w terenie. Miał przed sobą dosyć długi parawan, stolik, krzesełka i wygodny fotel, na którym właśnie spoczywał. Szczerze nie mógł uwierzyć, że było to samo pomieszczenie, które ujrzał za pierwszym razem. Zmieciony bałagan całkowicie odmienił gabinet.
Zza kotary mógł usłyszeć ściszone głosy. Od razu poznał barwę strażnika, który powitał go dosyć dziarsko przy gildyjnym wejściu. Choć dokładnie nie słyszał wszystkich słów, to ton Alexis wskazywał na to, iż rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych. Mężczyzna przetarł twarz dłonią, prymitywnie ułożył włosy i wyjrzał zza parawanu, ledwo zresztą sięgając jego końca.
Cześć Alexis.
Niespodziewany głos chłopaka mógł zaskoczyć kobietę, która siedziała do niego plecami. W końcu niecodziennie niski blondyn wyłania się nagle zza ściany i Cię wita.
Przepraszam za... wczoraj? Nie pamiętam nawet kiedy to było. Nie chciałem zasnąć ot tak, ale zmęczenie wzięło górę. Masz jakieś problemy?
Przypomniał sobie słowa o tajemniczym szpiegu, który donosił prosto dla Dragon's Howl. Z pewnością to trapiło czerwonowłosą. W końcu coś takiego dla mistrzyni gildii to prawdziwa zniewaga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.07.15 21:07

Każdemu jednak trzeba wybaczać swe występki jeśli nie zależało to od nich samych. Chłopak usnął bo długi czas podróżował - wybaczalne. W końcu nie wiedział, że tak prędko nastanie ten sen, a sama Alexis - tym bardziej. Ba, wcześniej nawet trochę nie widziała po nim, że uśnie. Ale teraz siedziała. Widząc go jak wyszedł zza parawanu, nieznacznie się uśmiechnęła. Zawróciła jednak wzrok w stronę drzwi, którymi przed chwilą trzasnął chłopak. Zmrużyła nieznacznie oczy, wzdychając.
- Spałeś łącznie dwa dni, Raion - powiedziała, zakładając nogę na nogę, a na nie zaraz ułożyła dłonie. Siedziała wygodnie, mrużąc oczy. Zaraz jednak wstała i poszła do jakiegoś barku, wyciągając stamtąd wino i dwie lampki. Lampki że szklanki. Zaraz je postawiła, jedną przy nim, a drugą przy sobie, nalewając do nich wykwintnego, czerwonego wina.
- Pijesz? Bo stoi tu od jakiegoś czasu i dojrzewa, z dnia na dzień jest coraz lepsze. A przy suchych ustach nie ma, co rozmawiać. A co do problemów... Shino* nie ufa Ci z jakiegoś powodu - stwierdziła. - Ale już załatwiłam tę sprawę. A teraz możemy pogadać na spokojnie, w cztery oczy. Jeśli czegoś potrzebujesz, to mów.

* - jeśli miał jakieś inne imię to przepraszam za zmianę. Nie pamiętam żebym mu jednak jakieś nadawała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.07.15 21:45

Ahh, żeby tak Raion przejmował się każdym niekulturalnym zachowaniem wobec innych w swoim długim życiu, to zabrakłoby mu czasu na swoją iście rozpustną egzystencję. Rzadko stosował się do powszechnych zasad savoir-vivre. Z drugiej strony, czy zaśnięcie prosto przed obliczem, bądź co bądź, szefowej należało do jednego z zakazów?
Dość.
Nie warto rozwodzić się nad takim banialukami. Szczerze powiedziawszy, to chłopak czuł się niesamowicie wyspany. Może i nie spoczywał wygodnie na łóżku, to fotel stanowił świetną jego imitację. Z pewnością przespał dłużej niż kilka godzin. Przeciągnął się z uśmiechem na ustach, a kilka kości chrząknęło gdzieś w okolicach pleców. Dźwięk porównywalny do trzasku drzwi, który zresztą przed chwilą nastąpił.
Tyle spać zdarza mi się jedynie po porządnej dawce alkoholu.
W sumie to racja. Normalnie nie mógłby stracić tyle dnia na spanie. Powoli zszedł z fotela i skierował za parawan, do części pomieszczenia, w której mistrzyni wygodnie sobie spoczywała. W momencie, gdy mężczyzna usiadł na krześle naprzeciwko jej, Alexis wstała i przyniosła dwie szklanki wypełnione winem. No, no. Ostatnim razem kiedy pił coś droższego niż najtańsze piwo, brał udział w weselu znajomego. Tam wszyscy zgromadzeni odmawiali mu jakichkolwiek trunków, uważając za gówniarza. No nic, takie życie.
Nie ma nic lepszego niż wino i pięk...
W ostatnim momencie przerwał wyrażenie. Trochę głupio by wyszło, gdyby określił swoją szefową piękną kobietą. W końcu nadal nie wyjawił swojego prawdziwego wieku. Na co czekał? Właściwy moment? Sam chyba do końca tego nie wiedział. Chwycił kieliszek i wzniósł do góry.
Za moją nową rodzinę.
Uśmiechnął się i zaczerpnął odrobinkę, delektując się wykwintnym smakiem. Kobieta się nie myliła, podała naprawdę przedni trunek.
Czego potrzebuję? Relaksacyjnego masażu, worka klejnotów, paru centymetrów.. wzrostu, mam wymieniać dalej?
To był żart? Chyba tak, chociaż zabrzmiało to naprawdę poważnie. Jak tęsknota za nieosiągalnymi rzeczami. Dziwne uczucie.
W sumie skoro mamy trochę czasu, to nie będę na razie marnował go na przekomarzanki o Dragon's Howl. Może pomówmy o czymś bardziej.. prywatnym? Nie interesują Cię jakieś aspekty z mojej osobowości? Ja na przykład, chętnie się o Tobie czegoś dowiem.
Całkowicie zignorował fakt tamtego strażnika. Po co zadręczać się jakimś blondaskiem, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.07.15 12:05

Spojrzała się na niego, uśmiechając delikatnie. Chyba na samo wspomnienie o dawce alkoholu stwierdziła, że nie będzie mu lała za dużo do lampki. Oczywiście w obawie oczywistej, którą było zagrożenie tym, iż rozmówca ponownie odpłynie w objęcia Morfeusza, śniąc o różnych, naprawdę przeróżnych rzeczach. Usiadła na przeciwko niego, znowu w charakterystyczny sposób układając nogę na nogę, a na nie ułożyła dłonie, aby mu się szybko przyjrzeć. Nie był to jednak taki wzrok obserwujący, acz po prostu obejrzała jego obecną mimikę twarzy, aby zaraz odwrócić wzrok. Prosto w stronę parawanu, za którym spał. Nie ugrzązł tam też na długo, gdyż razem z ręką powiódł na szklane naczynie, którym wzniosła toast razem z blondynem. Nawet nie zwróciła uwagi na to, co chciał powiedzieć chwilę temu Raion. Chyba po prostu zaśmiała się w duchu i udała, że tego nie słyszała.
- Za nową rodzinę - powtórzyła za nim, po czym upiła dwa łyki. Im starszy trunek tym lepszy, a ten ponoć miał ze dwieście lat, tyle można było wyczytać z etykiety kiedy jeszcze miała go w rękach przed schowaniem. - Dobrze, że Kyoko nie znalazła tej butelki, bo nie mielibyśmy teraz, co pić - zaśmiała się pogodnie. - Pamiętam, że kiedy wtargnęła do gildii po raz pierwszy poszła do baru i zaszantażowała barmana żeby dał jej porządnego wina. Potem spała pod ławką - zaśmiała się na samą myśl tego wspomnienia. To musiało wyglądać naprawdę zabawnie skoro teraz tak dobrze to wspomina, a tak to nie lubiła za bardzo widzieć się z Kyoko. A sam żart powiedziany przez Raiona rozpoznała dopiero po tym, że wymaga trochę wzrostu. Cóż, problemy z tym może i miała, ale udało mu się ją rozbawić po raz kolejny.
- No właśnie interesują. I być może powiem, ale też zależy, co byś chciał wiedzieć. Zacznę mimo wszystko tę serię pytań. Zastanawia mnie jedna rzecz - nie wydajesz się być rzeczywiście tak młody jak by mi się wydawało. Twoje doświadczenie, chociaż wyglądasz wiekowo podobnie do mojej siostry jest znacznie większe niż by się wydawało. Zastanawia mnie też ten fakt picia mojej krwi... hm? - zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.07.15 13:11

Odwzajemniał uśmiech praktycznie za każdym razem, gdy spotykały się ich szkarłatne oczy. Barwa tęczówek chłopaka różniła się jedynie tym, iż przybrała bardziej ciemniejszy odcień, bardzo przypominając kolor żylnej krwi. Dla osób znających naszego małego, niskiego wędrownisia takie zachowanie wydawałoby się co najmniej dziwne. Od kiedy to skryty w sobie i nienawidzący tego świata Raion Shinkawa świetnie bawi się śmiejąc w towarzystwie ledwo co poznanej osoby? Ludzie się zmieniają. Trzydziestolatek nie należał do wyjątków.
Kobieta usiadła naprzeciwko niego, co usuwało jakikolwiek dyskomfort w czasie konwersacji. Patrzyli sobie w oczy, nie było nic do ukrycia. Chłopak szczerze się śmiał, rozmawiał bardzo luźno, innymi słowy.. był sobą. Smakował co rusz wino, opróżniając co rusz zawartość szklanki w zadziwiająco szybkim tempie. Należał do osób ceniących sobie dobra współczesne i śmiało z nich korzystał.
Twoja siostra wyglądała na osobę bardzo.... energiczną? Chyba niezbyt przypadłem jej do gustu.
Aż ciężko uwierzyć, że piętnastolatka należała do grona świętych magów. Na dodatek pełniła funkcję mistrza gildii w czasie nieobecności Alexis. Młodzieniec niepewnie spojrzał na swoją przełożoną. Jaką moc skrywa rodzeństwo Kushikawa. Ciarki przeszły go po plecach, gdy tylko o tym pomyślał. W sumie dobrze mieć kogoś takie za swoistą obrończynię. Każdy znał przywiązanie mistrzyni Sabertooth do członków swojej gildii.
Zapewniam, że nigdy jeszcze pod ławką nie spałem! - przerwał na chwilę - A przynajmniej nic takie nie pamiętam.
Rozłożył się wygodniej, zakładając ręce za głowę, tworząc z nich swoistą poduszkę. Kieliszek był już prawie pusty, dlatego postanowił przystopować z tą błyskawiczną konsumpcją. W pewien sposób w duchu się weselił, że potrafi rozbawić kobietę swoim zachowaniem. Nie każdy darzył go podobną sympatią.
Na wzmiankę o wieku i fakcie picia krwi głęboko westchnął. Prędzej czy później musiałby ujawnić swoje sekrety. W końcu rozmawiał z czerwonowłosą, z którą zwiąże swój żywot przez najbliższe kilka lat. Takie są warunki dołączenia do organizacji magów.
Skoro się zobowiązałem, to chyba nie mam wyjścia, jak odpowiedzieć.
Dopił do końca trunek i poprawił siedzenie. Zapowiadała się długa opowieść.
Od czego, by tu zacząć... - odetchnął głęboko - Wyglądasz bardzo młodo Alexis, muszę to przyznać. Jednakże na pewno sięgasz już trzydziestki. W końcu przewodzisz tą gildią od naprawdę długiego czasu. Moje, jak to ujęłaś, doświadczenie wynika z tego, iż na obecną chwilę jesteśmy mniej więcej rówieśnikami.
Uśmiechnął się od ucha do ucha, spodziewając się zdziwionej reakcji dziewczyny.
Jest to efekt pewnej anomalii magicznej, którą spowodowała członkini naszego nieszczęsnego Dragon's Howl. Przez moją magię pozostanę w tym ciele do końca moich dni. Nigdy nie urosnę, nie zestarzeję się, będę wyglądał jak dziecko nawet dobijając pięćdziesiątki czy setki. Dlatego też tak usilnie szukam tej kobiety. Muszę zmusić ją do odwrócenia tego efektu! Bycie wiecznie młodym nie ma tyle zalet ile się wydaje
Bez zapytania nalał sobie kolejną lampkę i opróżnił praktycznie w kilka sekund.
Jeśli chodzi o Twoją krew... potrzebuję wszelkiej substancji życiowej do życia. Drzewo, robaki nie robaki, dosłownie wszystko co żyje lub pochodzi od organizmu żyjącego. Jeśli nie będę dostarczał sobie energii życiowej, zwyczajnie umrę.
Wyraźnie posmutniał, wypowiadając ostatnie zdania. Spuścił wzrok, oparł się o krzesło, wgapiając się w podłogę.
Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem, Alex.
Dodał z nutą żałości w głosie. Jakim człowiekiem staje się Raion Shinkawa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   17.07.15 23:50

Sama Alexis bardzo szybko opróżniła swoją lampkę wina. Nie było to oczywiście tempo strusia pędziwiatra czy takiej prędkości światła. Po prostu łyk na jakieś dwie minuty i tak przez chwilę póki nie skończył się trunek. Nie nalewała jednak więcej, zamiast tego wzięła ze sterty na boków kilka kartek, które przeglądała w czasie, kiedy blondyn mówił.
- Jak na ten wiek, bo ma piętnaście lat to jest normalne. Chociaż mam wrażenie że i tak się opóźniła w rozwoju. Cóż, tak to jest, kiedy ksiądz stwierdzi, że pójdzie sobie na panienki po pijaku, chcąc zapomnieć o śmierci żony przed podjęciem ścieżki kapłaństwa... - mruknęła cicho, przeglądając list zarówno z przodu, jak i z tyłu. Szukała jakichś informacji o adresacie, po czym stwierdziła cicho, że "przejrzy to potem", wzięła kolejny.
- Może kto inny pamięta lub to uwiecznił, kto wie... - zaczęła cicho i się zaśmiała pod nosem, przeglądając kolejną kartkę, tym razem był to papier z raportem po misji. Rzuciła go jednak za siebie niechlujnie, jakby nie miała czasu na czytanie tego teraz. Zaraz jednak spojrzała na Raiona, który rozpoczął swoje tłumaczenie.
- Rówieśnikami? - zapytała, unosząc brew ku górze. Była naprawdę zdziwiona, choć okazała po sobie może góra pięć procent tego uczucia. Zaraz się rozsiadła aby usłuchać dokładnie jego opowieści, nawet nie chwyciła żadnej kolejnej kartki, żadnego listu. A list na samej górze można było zobaczyć, list opieczętowany czerwonym woskiem z "wybitym" płomieniem. Chociaż teraz ważniejsza była rozmowa niż ten świstek papieru. Jak tylko skończył, ona zamknęła oczy, westchnęła ciężko i wstała, przeszła się kawałek po pokoju ze zwieszoną głową, zastanawiała się nad czymś.
- Nie sądziłam, że mają takich ludzi, jak ona. Kojarzę ją z widzenia, jednak ciężko mi cokolwiek powiedzieć o tym, czy ona żyje, czy też nie. Widziałam ją tylko raz, kiedy była z Tobą i rzuciła na Ciebie zaklęcie. Chwila, to było... Tak. To był pocałunek, pocałunkiem rzuciła na Ciebie zaklęcie i zapewne to spowodowała, chociaż mogłabym się mylić. I rozumiem, sama bym nie chciała wyglądać wiecznie młodo, wolałabym się zestarzeć. Bo co to za frajda wyglądać jak nastolatek, nie móc zostać branym na poważnie z powodu własnego wyglądu... - stwierdziła, po czym nagle zobaczyła list na stercie papierów. Ten z pieczęcią. Wzięła go do ręki bez bliższego przyglądania się zwitkowi, przerzuciła wzrok na Raiona. - Rozumiem więc, że mam dochować tajemnicy, bo nie chcesz mówić tego każdemu? Pewnie. Poproszę tylko dyskretnie, aby w razie czego spełniali Twoje prośby bez pytań. Wybacz, ale muszę iść, mam pilną sprawę do załatwienia - stwierdziła, po czym opuściła pokój. Raion został tam sam, choć pewnie nie wypadało.



Cytat :
Otrzymujesz za fabułę 400MM.

Chciałabym dać więcej, ale fabuła była trochę za krótka na więcej niż 400. Mimo wszystko przepraszam, że jej nie przedłużę - obecnie mam za dużo fabuł na głowie i zapewne jeszcze mi przybędą, a chciałam zakończyć te już trwające trochę i zbliżające się ku końcowi.
Mimo wszystko dziękuję za częste i dobre odpisy, oby tak dalej! Powodzenia w dalszej rozgrywce fabularnej!
Jeśli chcesz oczywiście przyjść znowu na fabułę do Alexis to prosiłabym Cię o PW jak będę miała trochę mniej fabuł.

Możesz zrobić z/t, jesteś wolny fabularnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   18.07.15 13:31

Gdy już spuścił wzrok, czerwone ślepia skupiły się na czubkach butów przez cały następujący okres rozmów. Ani razu się nie uśmiechnął, niemrawo przytakiwał na wypowiedzi rozmówczyni, myśli uwięziły się w wizji tamtego pamiętnego dnia, gdy wszystko się zaczęło, a jednocześnie skończyło. Całkowicie zignorował fakt przewertowania sterty papierów przez dziewczynę, nie odpowiadał też spojrzeniem na żaden z jej gestów. Czasem cicho wzdychał, jakby zapominając całkowicie o świecie zewnętrznym. Jednym uchem pochłaniał informacje, by drugim natychmiast je wypuścić. Wyglądał jak człowiek pogrążony w apatii.
Uznał, że pytanie Alexis co do dotrzymania tajemnicy nie wymaga reakcji, zresztą ta sama w tym fakcie go utwierdziła. Niespodziewanie zostawiła ostatni z listów, pożegnała jegomościa i ni stąd ni zowąd pozostawiła Raion'a samemu sobie w gabinecie samej mistrzyni.
Jasne, cześć.
Czerwonowłosa zdążyła jednak zniknąć za rogiem. Chłopak przeciągnął się na krześle i sam powoli opuścił pokój, dokańczając zawartość swojej szklanki. Czuł pewne pobudzenie wobec ilości alkoholu jakiej spożył, natomiast zachował trzeźwość umysłu. Machnął ostatni raz ręką na balustradę i ociężałym krokiem udał się we własną stronę.

z/t to ???

Dzięki, było... miło ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   19.09.15 13:32

Cała trójka zeszła z areny po stromych schodach i stanęła pod drzwiami mistrzyni gildii, na których wciąż widniała karteczka z informacją o jej nieobecności. Ansem niósł Nishę na rękach, więc zwykłym skinięciem polecił Koltowi naciśnięcie klamki. Drzwi lekko ustąpiły, a za nimi ukazał się niesamowicie zagracony, a mimo to przytulny pokój. Barwne parawany i draperie w świetle promieni słońca wpadających przez ogromne okno przywodziły na myśl scenę teatralną po zakończonym spektaklu. Krótkie oględziny wystarczyły, aby dostrzec jedno jedyne miejsce w całym pokoju, w którym panował porządek.
Kolt zrobił kilka kroków w jego kierunku i nieznacznie oparł się o ścianę. Całe podniecenie związane z walką zdążyło już wyparować, a zamiast niego chłopaka powoli zaczynało ogarniać zmęczenie. Nie był wyczerpany, w końcu walka nie trwała nawet dwudziestu minut, jednak bliskość śmierci doświadczona po raz pierwszy w życiu zrobiła swoje. Wizzon miał wrażenie, że pomimo braku ran ugną się pod nim nogi, więc bliskość grubego, stabilnego muru była mu na rękę.
- Mistrzyni pewnie jeszcze nie zdążyła wrócić, więc powinienem poczekać na jej siostrę. - rzucił trochę od niechcenia. - Nie ma pośpiechu, Nisha wymaga odrobinę więcej uwagi niż ja. - zerknął na poranione nogi dziewczyny. Nie żeby jakoś specjalnie martwił się jej stanem zdrowia, poza tym była zdecydowanie twardsza niż on sam, jednak kilka minut zawsze stanowi różnicę gdy wymagana jest pomoc lekarza.


Ostatnio zmieniony przez Kolt dnia 23.09.15 1:00, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   20.09.15 11:42

Ansem nie odpuszczał przez całą trasę chłopaka nawet na krok, jednakże niedługo po opuszczeniu schodów spojrzał się na niego i zatrzymał. Jakby uznał, że już go odprowadził do gabinetu i może iść, aczkolwiek uważnie się na niego spojrzał.
- Jak będę szedł z Nishą do medyka to poproszę Kyoko aby przyszła - stwierdził. Uśmiechnął się leciutko, po czym poszedł z nią do innej części budynku, zaczepiając przy okazji jakąś dość niską dziewczynę o długich, czerwonych włosach. Widać było przez uchylone drzwi jeszcze jak ta skinęła mu głową i po prostu, z rękoma na karku ułożonymi w akcie zrelaksowania i dobrego humoru podążyła prosto do Kolta. I dopiero, gdy pojawiła się w drzwiach dało się zauważyć, jak niska ta istotka jest. Na jej twarzy pojawił się wyraz niemałego zdziwienia, uniosła brew w górę, tak samo jak otworzyła szerzej oczy. Rzeczywiście, chyba nie spodziewała się kogoś takiego jak on tutaj. A może coś innego ją zdziwiło? Zaraz pewnie się przekonamy!
- Wizzon? - zapytała. - Wow. Nie spodziewałam się, że spotkam tutaj kogoś takiego jak ktoś z Smooth&Wizzon. To zaszczyt, ale potrafisz coś jeszcze poza strzelaniem z pukawki? - dodała po chwili, śmiejąc się cicho.
Nie trwał ten stan zbyt długo, gdyż za chwilę wydawała się zdławić ten śmiech w akcie zaskoczenia po przypomnieniu sobie jakiegoś faktu. Zamrugała, patrząc się na blondyna, aby zaraz cicho westchnąć.
- A, no tak, Ansem mówił, że tak załatwiłeś Nishę, że nie może teraz chodzić. Więc mogę powiedzieć tyle, że moja siostra raczej zła nie będzie jeśli wciągnę Cię do gildii. Umiesz walczyć. Tak mi przynajmniej wspomniano, wolałabym widzieć to na własne oczy, ale okej, uwierzę mu na słowo - stwierdziła, po czym podeszła do biurka, w którym zaczęła czegoś szukać. A przy szukaniu rozrzucała to, co tam było, więc nie trudno było się domyślić, co było powodem bałaganu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   20.09.15 18:09

Kolt przez uchylone drzwi gabinetu śledził wzrokiem odchodzącego Ansema. Jeszcze zanim ten zniknął za winklem zatrzymał niską dziewczynkę o czerwonych włosach i zamienił z nią kilka zdań. "To pewnie ta siostra mistrzyni... Kyoko" pomyślał Wizzon usiłując dobrze zapamiętać imię notabene ważnej osoby. Czuł się głupio mając skrajnie nikłe pojęcie o gildii, do której właśnie dołączał. Wiedział, że wystarczy mu jakiś tydzień żeby poznać, chociażby z widzenia, większość członków oraz zrozumieć relacje pomiędzy nimi, ale nie było to żadnym pocieszeniem, a na pewno nijak go to usprawiedliwiało.
Zakłopotanie pogłębiło się jeszcze, gdy zdał sobie sprawę, że Kyoko, mimo spotkania Kolta po raz pierwszy w życiu, dokładnie wie kim on jest i czym zajmuje się jego rodzina. Po chwili udzieliło mu się jednak wyluzowanie i dobry humor dziewczyny. Robiła naprawdę miłe wrażenie, szczególnie kontrastując z poznaną już wcześniej dwójką zdecydowanie sztywnych członków Sabertooth.
- Potrafię dobrze strzelać z pukawki. - odpowiedział na żartobliwą uwagę czerwonowłosej uśmiechając się prawym kącikiem ust. Jego słowa zapewne przypomniały jej ranną Nishę, bo cicho westchnęła i przytoczyła podsumowanie walki. Rzucone w jego trakcie stwierdzenie, że Kolt "Umie walczyć" miło go połechtało, ale doskonale zdawał sobie sprawę z różnicy w sile pomiędzy nim, a rogatą, więc nie miał zamiaru ani trochę się wywyższać.
- Ale nie mówił pewnie, że gdyby nie on to Nisha załatwiłaby mnie tak, że już nigdy nie zrobiłbym nawet kroku. - oświadczył, czując, że jest egzaminatorce coś winien. W końcu, mimo że tak to może wyglądać, wcale nie dostała bęcków od świeżaka i należy to sprostować.
Kyoko nie zwróciła jednak uwagi na jego słowa i zaczęła grzebać w szufladach biurka wyrzucając z nich wszystko co nie było celem poszukiwań. Po krótkiej chwili otoczenie zapełniło się biurowymi przyrządami, takimi jak spinacze, nożyczki, kałamarze, czy pióra, a wśród nich po podłodze walały się nawet papiery z pieczęciami wyglądające na dosyć ważne dokumenty. Zapanował chaos i nieporządek, a miejsce to przestało się wyróżniać na tle całego pokoju. "A więc to czerwonowłosa doprowadziła gabinet do post-apokaliptycznego stanu. Ciekawe co na to mistrzyni?" - pomyślał chłopak wypatrując z ciekawością, czego to tak zawzięcie szuka dziewczyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   21.09.15 18:13

Naprawdę, nie dziwne było, że tutaj było jak po przejściu huraganu. Długopisy latały na lewo, na prawo, do tego jakieś spinacze, spięte kartki z podpisami Mistrzyni. A trzeba było przyznać po takim pobieżnym zerknięciu, że pismo Alexis to miała ładne, delikatne. Dało się po tym również sądzić, że raczej to właśnie Kyoko wszelkie takie bajzle pozostawiała, jej siostra zaś teoretycznie miała być porządną kobietą. W końcu dorosła, Mistrzyni...
- To super, że potrafisz strzelać~ Żaden cel nie jest Ci przeszkodą. I tak, słyszałam, jak prawie Cię załatwiła. Walka miała być na poważnie, więc taka była - stwierdziła dość ostro, aczkolwiek za chwilę się szeroko uśmiechnęła. Znalazła bowiem to, co było jej najpotrzebniejsze! A było to oczywiście niewielkie urządzonko do robienia stempli. Jak je obejrzała, odsłaniając dosłownie na chwilę lustrzane odbicie głowy tygrysa szablozębnego w lustrzanym odbiciu, aby Kolt mogła to zobaczyć, po czym zaczęła w nim coś przestawiać.
- A więc sprawa! Jaki chcesz kolor znaku i w jakim miejscu? - zapytała, patrząc się dalej na stempelek. Pokrętło sprawiało, że kolor co rusz się zmieniał, mniej-więcej zmieniał się przez sekundę, aby zaraz znowu przeistoczyć się w inny. A kiedy to Kolt wybrał miejsce, tam odcisnęła znaczek.
- Tak więc witamy w Sabertooth, najpotężniejszej gildii w Fiore! Masz coś do powiedzenia jako pełnoprawny członek naszej gildii? - spytała z szerokim uśmiechem.

Edit: Ustalono z/t w poście Kolta, więc podaję nagrodę tutaj:
Cytat :
Nagroda za walkę: 350MM
Nagroda za fabułę: 350MM


Ostatnio zmieniony przez [MG] Ariyamna dnia 25.09.15 6:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   23.09.15 1:00

Porozrzucane po podłodze dokumenty, pergaminy, koperty, przybory pisarskie i inne niezbędne do papierkowej roboty przyrządy sięgały już Kyoko do kostek, gdy na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Podniosła znaleziony przedmiot w górę w zwycięskim geście, dzięki czemu Kolt mógł zauważyć, że była to całkiem duża pieczątka ze znakiem gildii. Głowa tygrysa w lustrzanym odbiciu mieniła się różnorakimi kolorami kiedy czerwonowłosa majstrowała coś przy rączce Stempla.
Nie trzeba być magiem, żeby wiedzieć do czego takie urządzonko służy. Niby niepozorne, a odpowiedzialne za najważniejszą część procesu przyjęcia do gildii - nadanie znaku.
- Zielony. Na szyi nad lewym obojczykiem. - powiedział chłopak po krótkiej chwili namysłu. Tylko tchórze, lub członkowie nielegalnych gildii ukrywają swoją przynależność. Kolt nie należał do żadnej z tych grup, więc zdecydował się nosić herb gildii na widoku, aby każde jego zwycięstwo, czy sukces było przypisywane także organizacji, która teraz stała się jego domem. Wraz z wypowiedzeniem swojej decyzji blondyn nachylił się lekko i odchylił kołnierzyk tak, aby Kyoko łatwiej było odcisnąć znak we wskazanym miejscu.
W jednej chwili stał się oficjalnym członkiem Sabertooth i prawie nie mógł w to uwierzyć. Wieloletnia praktyka magii i samozaparcie się opłaciło. Stąd droga do zostania potężnym magiem wcale nie robiła się prostsza, ani łatwiejsza, ale był już o jeden, całkiem duży krok bliżej tego celu.
- Nie jestem dobry w tworzeniu długich mów na poczekaniu, mogę jedynie podziękować. Podziękować za możliwość stania się cząstką tworzącą potęgę Sabertooth. - powiedział Kolt, trochę zbyt sztywno i z odrobiną patosu. Szczery, szeroki uśmiech goszczący na jego twarzy w trakcie wypowiadania tych słów zniwelował jednak ich przesadny wydźwięk i sprawił, że zabrzmiały całkiem naturalnie.
I to by było na tyle. Cała ceremonia przystąpienia do gildii zakończona w kilka chwil. Wystarczy się pożegnać i wyjść z gabinetu, wyjść prosto w nowe życie pełne magii.
zt. irgendwo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   02.10.15 21:26

Maoś w końcu dotarł wraz z Alexis do Saberów. A konkretnie do siedziby gildii. A ku gwoli ścisłości, do gabinetu mistrzyni. Przyznać trzeba było, że ludzie w gildii byli żywiołowi a ich charakter na pierwszy rzut oka był wszelki. Można tu było znaleźć sztywniaków, mega luzaków, alkoholików i kastratów. Palaczy znaczy! Pfu! Wybacz, czasem mylę "faje". W każdym razie ten... Ogrom różnych ludzi i ogrom kandydatów na współtowarzyszy w walce ze smokami. Ciekawe czy sojusz jednego wilka z armią tygrysów zdoła powstrzymać te grupę skrzydlatych spiskowców?
- O, rozumiem, że to mój pokój? Miło z Twojej strony.
Zażartował na starcie Mao, sugerując, że na dzień dobry został mistrzem gildii. Miał nadzieję, że jego nowa "mistrzyni" zrozumie żarcik i nie przywali mu znów.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   02.10.15 22:12

Droga minęła nie za długo. Pozwoliła sobie na drzemkę w pociągu, a swoją drogą to Lili długi czas nie można było znaleźć. Gdzie ona zawędrowała to nie było wiadomo. Jednakże trzeba było zauważyć, że stacja była dość blisko gildii bo i tam prędko się znaleźli. Widać było na dziedzińcu jakąś niewielką rozróbę, jednak sam fakt jej istnienia kompletnie olała sama Alexis. A jak dotarła do gabinetu, zdarła kartkę dotyczącą jej nieobecności i weszła do środka. Widząc ten wielki syf, który powstał w czasie jej nieobecności, aż warknęła coś wściekle pod nosem.
- Cholerna Kyoko... - dało się zasłyszeć. Za chwilę rzuciła wszystkie papiery na jedną kupę, aby wynaleźć stempel gdzieś pośród nich.
- Może za parę lat - stwierdziła, spojrzała się na niego, aby dość niemrawo się uśmiechnąć. Ukrywała pod tym swój grymas rozgoryczenia sytuacją w sali. - Tak więc... Znak gdzie byś chciał? Chciałabym załatwić to szybko i ochrzanić Kyoko - stwierdziła, coś majstrując w stemplu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   02.10.15 22:36

Przyznać trzeba. Syf był mega ogromny. Z tego co orientował się póki co Mao, Kyoko była siostrą szefowej i tą, która rządziła tym burdelem podczas jej nieobecności. Chociaż gdyby spojrzeć na gabinet, to właśnie ta cała Kyoko zrobiła mega burdel. A z tego co widać... Kushikawa tego nie lubi. Przynajmniej ta, którą poznał książę.
- No ładnie. Mam nadzieję, że syf w gildii ogranicza się tylko do mojego ZA KILKA LAT gabinetu?
Skomentował całą sytuację, śmiejąc się ponownie. Gdy doszło do zapytania odnośnie miejsca, w którym znajdzie się znak, Mao podrapał się po głowie. Klatka piersiowa odpada, tam mam tatuaż... Cholera...
- To może pośladek? Prawy czy lewy?
Zażartował ponownie. Miał jednak wrażenie, że Alexis ma już dość sucharów i zaraz się odwodni, toteż natychmiast podał normalną odpowiedź.
- Niech będzie tu.
Powiedział, po czym zdjął górną część garderoby i odwrócił się do Alexis plecami, następnie kciukiem wskazując plecy.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   03.10.15 20:17

- Jak wróciłam to musiałam po niej sprzątać burdel w sali głównej. A Ty otrzymasz tej pokój jeśli prędzej Fireborn Cię nie sprzątnie - stwierdziła z cichym śmiechem zupełnie tak, jakby chciała mu pokazać brutalną rzeczywistość i "dość boleśnie" ją podkreślić tymże śmiechem.
- A kolor? - zapytała po chwili, za momencik jednak, we wskazanym miejscu zrobiła mu znak. Mniej-więcej na wysokości prawej łopatki, w wybranym przez niego kolorze. A kiedy skończyła, schowała stempel do szuflady i zaczęła powoli zbierać papierki, mrucząc coś pod nosem. Bardzo niewyraźnie. Zobaczyła kilka nowych raportów z misji, a także jakiś papier z listem gończym. Uniosła wtedy brew, zaskoczona.
- Widziałeś może gdzieś tę kobietę? - zapytała, pokazując mu list gończy za kobietę, która ostatnio dość mocno się uprzykrzała władzom. Za chwilę jednak go odłożyła na byle jaką półkę, resztę papierów zaś... wyrzuciła do kosza. Zupełnie tak, jakby wyraźnie nienawidziła papierkowej roboty.
- Witaj w gildii, tak swoją drogą. Jak będziesz chciał jakiejś kwatery, to mów, dam Ci klucze do pierwszej wolnej - stwierdziła po chwili, siadając na wolnym krześle tuż za biurkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   04.10.15 12:11

- Propo sprzątnięcia Fireborna. Nie myślałaś, żeby poprosić innych, silnych magów o pomoc? Wiem, że przydałby Ci się on do pomocy, ale jak sama zauważyłaś, jest też niebezpieczny i nigdy nie wiadomo kogo zaatakuje. A pozbycie się go mogłoby ułatwić walkę z Dragon's Howl.
Zasugerował. Był gotów na oberwanie kolejnego plaskacza. Tym razem jego wypowiedź nie miała podtekstu żartobliwego, a jak najbardziej poważny ton. Uważał, że załatwienie Ognistego nie tylko wyrównałoby po części jego rachunki, ale także ułatwiłoby walkę ze Smokami, którzy na pewno będą chcieli go wykorzystać.
- Niech będzie żółty.
Natychmiast odpowiedział odnośnie koloru gildii. Znaczy znaku! Gdy Alexis pokazała list gończy Maoś się przyjrzał i po chwili odpowiedział.
- Niestety nie, ale jeżeli idzie na tym zarobić to mogę Ci ją sprowadzić. A przynajmniej spróbować.
Zasugerował. Po chwili jednak Alexis zaproponowała coś, co zwiększyło obwód oczu Maosia. I to bardzo.
- Nie pogardzę tą propozycją!
Powiedział natychmiast, mając nadzieję na otrzymanie lokum. Przez ostatni rok wałęsał się pomiędzy różnymi lokalami. To lepszymi, to gorszymi. Gdy odzyskał jednak pamięć, zdał sobie sprawę, że lubi luksusy, toteż takie lokum będzie dobre na początek.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   04.10.15 12:51

Tak więc żółty znak gildii pojawił się na jego plecach. Mógł więc już swobodnie zakryć je swoimi szatami i tym podobnym ubiorem. Mógł wtedy zobaczyć, że się porządnie rozsiadła w fotelu tuż za biurkiem, zastanawiając się nad czymś.
- Może masz rację, jednak komu zaproponować współpracę? Są osoby godne zaufania jak i te niegodne. Znam wszystkich Mistrzów z Regularnych Spotkań. Wielu jest przeciwko Sabertooth zważając na to, co robię. No właśnie, oni nie wiedzą i czasem potrafią mnie osądzać o konszachty z mroczną gildią. Głupcy - pogrążyła się w swoich przemyśleniach, jednak zaraz się zreflektowała i mlasnęła cichutko. - Wypadałoby z nimi porozmawiać. Nie wiem, co Ariehowi w głowie siedzi - stwierdziła zaraz, wstając. Sięgnęła do jakiejś szafki i stamtąd wyjęła kluczyk. Rzuciła mu prosto do dłoni, był tam numerek "15".
- Nie musisz. Ponoć na tych listach da się ładnie wzbogacić, jednakże można też ładnie po głowie dostać. Kwatery gildii znajdziesz jak pójdziesz schodami w górę. Zaczynają się od piętra. Piętnastka ma widok dość ładny na północ - stwierdziła, po czym zaczęła coś szperać po szafkach.
- A teraz pozwól, że się nad czymś zastanowię.

Cytat :
Za fabułę otrzymujesz 500MM
Możesz zrobić z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   04.10.15 13:00

- Mogę się tym zająć, jeżeli chcesz. W końcu znaczący coś magowie mogliby docenić wsparcie cesarstwa Okami. Nie muszą koniecznie wiedzieć czemu tu jestem i jak się znalazłem. Zastanów się, Alexis.
Zasugerował. Następnie odebrał klucz. Na informację o numerze tylko kiwnął głową i ruszył w kierunku drzwi, gdy Alexis zasugerowała, coby Maoś po prostu "spierdzielał".
- Dzięki. Nie daj się zabić do następnego spotkania. Do zobaczenia, mistrzyni!
Powiedział na odchodne i ruszył zapoznać się z budynkiem gildii.

[z/t]
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.10.15 22:23

Wesoła ekipa w składzie Arashi, czerwonowłosy kurdupel i blondyn ruszyła w stronę gabinetu. Kobietka, która z nimi podążała, albo raczej niewyrosła jeszcze nastolatka, widząc drzwi, aż się przeraziła nie na żarty. Dlaczego to stanęła dęba? Nie wiadomo. Kompletna niewiadoma, można by rzec. Spojrzenie blondaska przykuła leżąca na ziemi nieopodal karteczka mówiąca "w sprawach gildyjnych szukać Kyoko. PS. Jeśli zacznie coś gadać, powiadomić mnie". Może to był powód, dla którego dziewczyna tak się zdenerwowała?
- Może... ja już poszukam Ralpha! - zaproponowała dziewczyna, po czym pobiegła w swoją stronę. Została jednak doprowadzona do porządku, bo chłopak z białym płaszczem ją złapał za kołnierz, pokręcił głową i wszedł z nią do gabinetu.
- Mistrzyni wróciła? Jak minęła wyprawa? - zapytał, co słychać było już przed drzwiami.
Kiedy Arashi wszedł do pokoju, mógł zobaczyć "rozwaloną" na fotelu kobietę o czerwonych włosach, dość skąpo ubraną, bo w zbroję, wyraźnie patrzącą w Kyoko swymi czerwonymi ślepiami zawierającymi wściekłość.
- Ansem, mógłbyś się od swojego brata kultury uczyć i zacząć pukać do drzwi - skierowała się do niego mocnym głosem.
- Przepraszamy. Mamy dwie sprawy. Pierwszą jest ostatnie zachowanie Ralpha, o czym może pani porozmawiać z Ellie lub Kyoko. Drugą jest... ten pan - wyjaśnił, po czym pokazał ręką na Arashiego.

Kobieta - Mistrzyni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   16.10.15 21:35

Bam, bam, bam. Stuk, stuk, stuk. Rytmiczne odgłosy wybijane przez trzy pary stóp - jednej pary męskiej, jednej rudego karła i jednej pary należącej do blondi, której płeć trudna była do ustalenia - maszerowała iście radosnym krokiem w stronę gabinetu. Ta, jasne. W rzeczywistości zastanawiałem się kiedy zanudzę się na śmierć. Nie dość, że karzełek i blondi milczeli to jeszcze nikogo nie widziałem. Co to? Pustkowie jakieś czy co? W dodatku to miejsce małe nie było, - na szczęście. Jak mi się coś przez przypadek spali to kto wie.. może nie zauważą? - więc droga chwilę zajęła. Całą chwilę. To dużo. ZA DUŻO.
- Nuuuuda~ - jęknąłem cicho, zastanawiając się co zniszczyć jeśli nic się zaraz nie wydarzy.
Na ich szczęście jednak zaczęło się coś dziać. Ruda nagle się wystraszyła i chciała nawiać po durną małpę, ale blondi ją złapało i zaczęło ciągnąć w stronę drzwi, które chwilę później zostały otworzone. Początkowo jedynie stałem i się na nich patrzyłem, zastanawiając się o co może chodzić, lecz po krótkiej chwili zachciałem zabawy. Nie, ja potrzebowałem zabawy. Gdy tylko wszedłem do gabinetu, zobaczyłem jedną rzecz. Dokładniej jedną osobę. Rudą osobę, bardzo rudą. Ignorując wszystko co się dookoła mnie dzieje, zacząłem patrzeć to na jednego rudzielca to na drugiego. Co to atak rudych? Zaraz..
- Co do... - zacząłem, jednak po chwili mnie olśniło. - Kolejny rudzielec?! Co to atak rudych?! - wykrzyknąłem, machając rękami w bliżej nieokreślonym kierunku. Ogólnie... mogłem się wydawać ciutkę zdenerwowany? Może. Jednakże po chwili trochę się uspokoiłem i spojrzałem na Ansem'a. - A, nie. Jednak jest jakaś blondynka.
Wpatrując się w posiadacza białego płaszcza moja mina zapewne wyrażała coś w stylu "a jednak to nie to..". Choć czy na pewno tak było? A jeśli to tylko rudzielec w ukryciu? Albo pod przykrywką? Rudzi pragną opanować ŚWIAT?! To się może źle skończyć. Nie chcę być rudy! A jeśli mnie rudzizną zarażą?! To może być zaraźliwe? Mam nadzieję, że jednak nie.. Tak mimo wszystko.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   17.10.15 8:13

Atak rudzielców na pewno nie był spodziewany. Tym bardziej, biorąc pod uwagę, że mistrzynią innej gildii też jest rudzielec, a jej siostra jest w innej, to już dopiero można dostać urwania głowy. A to jeszcze nie koniec, bo na pewno po ziemi stąpają jacyś inni rudzi, którzy są w jakimś sensie ważni bądź nie. Różnie z tym bywa, tak swoją drogą. Ta tutaj, która siedziała za biurkiem, na fotelu, kiedy Arashi podniósł głos, patrząc na nią, po prostu westchnęła.
- Da się to gdzieś wyłączyć? - zapytała, je wzrok nie wyrażał w sobie żadnych pozytywnych emocji. Czerwień jej oczu błysnęła przeraźliwie, na co nawet sama kurduplica się przeraziła i schowała za blondaskiem płci nieznanej, choć imię zostało chyba podane przez Mistrzynię. Ansem, tak? Chyba. Wątpię, aby się w ten sposób skierowała do tamtej dziewczyny.
- Sprawę Ralpha załatwimy potem. Które może wyjaśnić, co się działo na dziedzińcu? - dodała po chwili, podnosząc się i opierając dłońmi o blat biurka. Wpatrywała się w nich tym wzrokiem mówiącym tyle, co "nie wkurzajcie mnie, bo jedno złe słowo padnie, to was wszystkich zamorduję". Wzrok jej nadawał dreszczy nawet wśród największych twardzieli. W sumie to nie tyle wzrok, co ta postawa, którą sama prezentowała kobieta. Nawet Ansem, jeśli tak nazywał się rzeczywiście ten blondas, nie potrafił nic powiedzieć, a drugi rudzielec? Była w stanie pomiędzy omdleniem, a bycie świadomą rzeczywistości. Innymi słowy: tak bardzo bała się siostry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   01.11.15 17:42

Rudzielec za biurkiem, który chyba jest całkiem ważną osobistością tutaj, nie wyglądała na zadowolona. A ja to niby byłem?! Groził mi atak rudych, a ta pyta czy można mnie wyłączyć! Swoją drogą ciekawe czy to możliwe. Jak na razie wszyscy, którzy o tym myśleli ginęli pod mojego mieczyka albo od ognia. Ups, nie moja wina! Przysięgam! Teraz zaś zastanawiała mnie tylko jedna rzecz: kim ta ruda osóbka jest i czemu wzbudza taki lęk u drugiego - mniejszego - rudzielca oraz blondi? Hm, to może być ciekawe, ale wypadałoby odpowiadać na pytania. Racja? Dzisiaj jestem chyba ciutkę za miły. Tak odrobinkę.
- Nie, nie da się - odpowiedziałem z wyszczerzem, kompletnie ignorując mroczną aurę rudzielco-kobiety. - A przynajmniej nikomu się jeszcze nie udało mnie wyłączyć, ne!
Nie mogąc zbytnio ustać w miejscu, skrzyżowałem ręce na piersi i zacząłem się kiwać na piętach to w przód to w tył. Nudziło mi się, no! A przynajmniej byłem zły, że nie mogłem upiec durnej małpy! Zaraz.. rudzieleco-kobieta właśnie o nim wspomniała. Jaką sprawę? Coś z tym, że mniejszy rudzielec chciał go wyrzucić z gildii? O to chodzi? Ah, dziedziniec! Tutaj chyba ja powinienem wyjaśnić, choć ona chyba nie chcę bym ja to zrobił, bo chciała mnie wyłączyć. Zresztą można to wyjaśnić w jednym zdaniu, tak na upartego, ale mi się nie chce. Wyjaśnię jej to zwięźlej, o!
- Khy, khy - odchrząknąłem. - No to tak. Wszedłem na dziedziniec i wtedy pojawiła się Ellie-san i durna małpa. Ellie-san chwilę ze mną pogadała i zaproponowała mi walkę z durną małpą. Zaczęliśmy walczyć, ale wtedy durnej małpie coś odwaliło - nie, to nie moja wina - i chciał mnie chyba zgnieść. Wtedy Ellie-san go zatrzymała i później wypadł ten rudzielec i blondi - przy ostatnim zdaniu wskazałem na przerażoną dwójkę. - No i wyrzucili wtedy durną małpę, a mi kazali iść ze sobą, ne.
Kończąc te zdanie, nie przestawałem się bujać, wpatrując się w tego - chyba - straszniejszego rudzielca. Ciekawe co odpowie?
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   03.11.15 7:18

Kobieta jeszcze przez chwilę patrzyła się w stronę Arashiego, po czym odwróciła głowę, kręcąc nią w oznace dezaprobaty, a może po prostu pewnego rodzaju zażenowania. Splotła palce obu dłoni ze sobą, oparła je łokciami o biurko, a zaraz po tym na nich spoczęła jej broda. Analityczny wzrok, jeśli tak to można ująć, bacznie obserwował całą trójkę gości gabinetu.
- Gdyby Cię wyłączyli, nie byłoby Cię tutaj - skwitowała, nawet nie unosząc brody, a wykonując leciutki ruch rękoma sprzyjający wyraźnemu mówieniu. - Rozumiem, że Ansem, Kyoko i Ellie mogą potwierdzić tę wersję? - zapytała po chwili, unosząc brew. Wspomniana dwójka od razu pokiwała głową, choć blondasek już nie wyglądał na tak przestraszonego. Wyraźnie to było tylko takie pierwsze wrażenie z racji, że kurdupel stał za nią, a cały gniew właśnie na rudzielca był skierowany.
- Uhm. Czyli że ktoś widział Twoje umiejętności. Ralph ma to do siebie, że nie potrafi przyjąć do wiadomości przegranej, łatwo go rozjuszyć. Zajmę się nim jak tylko skończę z Tobą - stwierdziła, po czym odsunęła się od blatu, wstała, zaczęła szukać stempla. - Więc? Gdzie? Kolor? - zapytała po chwili. Podeszła do niego bliżej, wyraźnie była od niego znacznie wyższa. Metr osiemdziesiąt osiem wzrostu kontra metr siedemdziesiąt pięć, co robi swoje. A do tego jeszcze ona w ogóle obuwia nie nosi, co dało się bez problemu zauważyć!
- Sprowadźcie Ralpha - zarządziła kobieta, kierując to do pozostałej dwójki. Oni zaś wyszli bez żadnego słowa, zamykając za sobą drzwi. Dało się jeszcze usłyszeć niezwykle głośne odetchnięcie z ulgą, zapewne małej i rudej. Odpowiedzią na to było westchnięcie samej, chyba mistrzyni, a przynajmniej tak by się wydawało, że nią jest. Ale skoro był to gabinet, a się jej słuchali tak potulnie, to raczej, że jest, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   15.11.15 18:26

- Ano w sumie - niechętnie się zgodziłem. Niezbyt lubiłem przyznawać ludziom rację tym bardziej rudym.
Po tych słowach grzecznie poczekałem na rozwój wydarzeń. Grzecznie jak na mnie, bo wyjątkowo nie próbowałem się niczego dotykać i przypadkiem niczego nie spalić, więc ten.. Jestem aniołkiem. Prawda? No oczywiście, że prawda! Kto może się oprzeć moim słodkim oczkom? Mimo wszystko nadal bujałem się na piętach w przód i w tył, patrząc jak duży rudzielec pyta o to czy mówiłem prawdę małego rudzielca i blondi. Dziwne było, że nawet słowa nie wykrztusili z siebie. Chyba jednak ten duży rudzielec był mistrzem gildii, skoro tak się jej bali. Ale poza nadmierną rudością nie była wcale straszna, prawda?
- Uhm.. skończysz ze mną? - spojrzałem na Alexis zbity z tropu. Nawet przestałem się bujać na piętach. Tylko co ona chce skończyć? Na szczęście wszystko się wyjaśniło po chwili.. znaczy się jeśli myślę, że pyta o to o co myślę, że pyta. - Lewy bark, kolor moich oczek.
Po tych słowach wystawiłem przed siebie lewą rękę, aby ułatwić do niej dostęp Rudej Mistrzyni. Zabiorę ją z powrotem, gdy tylko dostanę swój piękny znaczek. Dodatkowo chwilę później nakazano małemu rudzielcowi i blondi przyprowadzić tu durną małpę. Ha, będzie zabawnie! Może pozwolą mi dokończyć zabawę z nim?
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Gabinet mistrzyni   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet mistrzyni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie