IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Górska ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Górska ścieżka   31.03.15 19:57

First topic message reminder :

Ścieżki, ścieżki i jeszcze raz ścieżki. Aż ma się dość oglądania tych wszystkich dróg z piasku uformowanym tak, jakby ta droga była główną i jedyną możliwością aby dostać się z takiego Shirotsume w góry czy też nawet do wioski. Bez problemu mógł się zmieścić tutaj jeden wóz albo i nawet kolumna jeden za drugim, jednak nie ma mowy o tym, aby jechały dwa obok siebie. Ledwo nawet obstawa mogłaby się zmieścić nawet taka najmniejsza. Droga bowiem wiedzie głównie przez las, acz pod górą lasu ubywa i dochodzi do rozwidlenia, gdzie to droga dzieli się na trzy kolejne ścieżki. Jedna wiedzie do wioski, inna do Shirotsume, a jeszcze inna w górę, prosto na szczyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   15.02.16 20:13

-Whoa! Co ty...? Hej! Postaw mnie, bo zaznasz gniewu Kitsune-kami! - Kuugen nie kryła zaskoczenia, kiedy youkai postanowił podnieść ją z ziemi i zarzucić na ramię. Początkowo tarmosiła się, bo sytuacja ją trochę przerosła i nie wiedziała jak zareagować. W sumie narzekała, że bolą ją nogi, a Hizashi, jak na sługę przystało,  zrobił to co do niego należy. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że podniósł ją z elegancją godną wieśniaka podnoszącego worek ziemniaków. Kuugen z pewnością workiem ziemniaków nie była, to też nie mogła tolerować tej pozycji. Ale gdy tylko spojrzała na drogę jaka ich czekała, wiedziała, że nie ma ochoty pokonywać tego dystansu pieszo. Postanowiła zatem sama znaleźć dogodną dla siebie pozycję, nie zważając na komfort Hizashiego. Dziewczyna wgramoliła się mu na plecy i użyła go jako zastępczego środka transportu. Futro było cuchnące, ale przynajmniej miała miękko.
Problem się pojawił, kiedy zaczęli wchodzić coraz wyżej. Kuu coraz dotkliwiej odczuwała spadającą temperaturę. Nawet wiele warstw jej ubrania, nie uchroniło jej przed mrozem gór Hakobe. Nie minęło wiele czasu, kiedy zaczęła szczękać zębami. Długo toczyła wewnętrzną walkę ze sobą. Z jednej strony nie mogła znieść myśli, że ktoś jej pokroju mógłby włożyć na siebie ofiarę otrzymaną w tak skandaliczny sposób. Ale z drugiej, zimno zaczynało jej dokuczać. W końcu nie wytrzymała i trąciła stopą, niosącego ją Hizashiego.
- Z-Z-Zatrzymaj się na chwilę. - powiedziała, dzwoniąc zębami, a następnie zeskoczyła mu z pleców. Obejmując się rękami, wydukała niezbyt głośno:
- M-Masz to futro, prawda? - odwróciła głowę, by uniknąć wzroku. - Dawaj je! Przemyślałam to i jednak je przyjmę... To ofiara w końcu! Tak! To zdecydowanie była ofiara! Czemu miałabym nie przyjąć czegoś co się składa bóstwu w ofierze?! Hahaha! - zakończyła wypowiedź sztucznym śmiechem.
Bogowie powinni być czasami łaskawi. Kuugen była raz łaskawa. To było 2 lata temu, w świątyni, kiedy zamiast hakamy w kolorze czerwieni szkarłatnej, przyniesiono jej hakamę w kolorze czerwieni flamenco. Każdy wówczas wiedział, że Kuugen gardzi czerwienią flamenco i nosiła hakamę tylko w kolorze szkarłatnym, to też dla niej była to zniewaga nie do przebaczenia. Ale Kitsune-kami tego dnia obdarzył Kuugen nadludzką cierpliwością i dziewczyna nie wydłubała oczu krawcowi, który przyniósł tę odrażającą szmatę. Uderzyła go jedynie miotłą, ale przyjęła szatę, a nawet kilka razy ją założyła.
Tak czy owak, traktowała to jako trening silnej woli. Kitsune-kami najwyraźniej chciał wystawić jej ducha na próbę. Cóż, w tej sytuacji, jeśli nie ubierze czegoś, to w tym śniegu dziewczyna prędzej ducha wyzionie, aniżeli cokolwiek przetestuje. Utrzymanie się przy życiu stało się zatem priorytetem. W końcu czym byłby świat, bez jej majestatu? Idąc tym tokiem myślenia, postanowiła wziąć od Hizashiego futro, które ten jednak podniósł.
- Zatrzymamy się w tej jaskini. W tej śnieżycy ktoś nas może pomylić z niedźwiedziami...
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   16.02.16 0:29

Hizashi niósł tak Kuugen na plecach i rozmyślał co może się zdarzyć. Mężczyzna którego spotkali sam wydawał się podejrzany, jednak przyjęcie od niego skór okazało się dobrym pomysłem gdyż już po kilku godzinach marszu usłyszał przy uchu ciche szczękanie zębów dziewczyny. Wtedy blondyn się uśmiechnął, bo wiedział że zaraz będzie go prosiła o tą skórę jednak to co usłyszał wprawiło go w lekki osłupienie.
- Czyli jednak założysz coś tak niegustownego i śmierdzącego o wielka Kuugen o Kami sama? - Zapytał podając jej płaszcz i patrząc na nią.
Teraz wyglądała trochę jak te misie z bajek dla dzieci, a dodając do tego jej oczy widok był naprawdę uroczy.
- Dobra, to chodźmy dalej. Nie ma czasu do stracenia. Chyba że chcesz zamarznąć to proszę - Odrzekł gdy tylko otrząsnął się po ujrzeniu tego jak słodko wygląda.
Coś w niej było nie tak, każdy nawet najmniejszy detal taki jak uśmiech sprawiał że jego serduszko zaczynało szybciej bić. Czy to właśnie ludzie nazywają miłością? Gdy powiedziała o tym że schowają się w jaskini lekko się zawahał. Nie było innej opcji aby przetrwać śnieżycę, i mieć całą energię jednak z drugiej strony w jaskini mogły czaić się Vulcany lub śnieżne Wiwerny. Czyli jak by na to nie spojrzeć, czeka na nich niebezpieczeństwo. Dodatkowo jest z nim kobieta, a te przerośnięte małpy je uwielbiają.
- Tylko nie oddalaj się ode mnie - Chciał złapać ją za rękę w geście wsparcia, jednak po chwili zaniechał tego.
Wiedział że mogłaby to źle odebrać, jednak on sam też nie wiedział czy naprawdę tego chce. Oczywiście dziewczyna mogła to zauważyć iż wyciągnął rękę, w kierunku jej dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   16.02.16 18:30

Zatem Kuugen również doświadczyła zacnego stanu jakim jest noszenie ciepłego, aczkolwiek śmierdzącego futra niedźwiedzia. Fakt faktem, dzięki temu zrobiło jej się znacznie cieplej, a co do tłumaczeń… no cóż, każdy orze jak może. W każdym razie para jeszcze-nie-kochanków dotarła do jaskini.  W środku było ciemno jak w odbycie Afroamerykanina by zachować poprawność polityczną, w skrócie nie widać było za bardzo końca jaskini, ale na pewno czuć było, że tutaj raczej żadnego zwierzęcia nie ma, a jeśli było to wyniosło się dawno temu. Burza przybierała na sile, chmury były coraz bliżej, a wiatr się wzmógł. Nawet zaczął padać śnieg co w kombinacji z silnym wiatrem zwyczajnie wywołało zamieć i ograniczenie widoczności do praktycznie metra przed sobą. Nie trzeba mówić o tym, że również spadła temperatura i nawet przez ciepłe futra było to odczuwalne. Trzeba znaleźć jakiś sposób na rozgrzanie się. Może ogień? A może na Eskimosa? Swoją drogą ta jaskinia była całkiem spora, pewnie tak z 2-3 metry szerokości miała, a sufit pewnie miał te 2 metry. Problem tylko, że końca nie było widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   17.02.16 0:02

Kiedy byli już w jaskini, Hizashi nie widział zbytnio co jest tam dalej. Było tam strasznie ciemno dlatego też postanowił się tam nie zagłębiać póki co. Przez wiatr który wpadał przez wejście do jaskini, nawet wewnątrz zrobiło się zimno. Blondyn spojrzał na dziewczynę z którą miał wykonać tę misje. Wiedział że żadne zbliżenie nie wchodzi w grę, przekonał się o tym już w restauracji dlatego też nic takiego jej nie proponował.
- Przejdę się zobaczyć czy nie ma tu czegoś, co mogli byśmy użyć do utrzymania ognia - Powiedział i zdjął płaszcz który nałożył na dziewczynę.
Było mu teraz zimno, jednak przy próbie wykrzesania ognia, futro stwarzało by tylko dodatkowe zagrożenie. Chłopak stworzył ze swojej magicznej mocy cienisty kij, który mierzył może z dwadzieścia centymetrów po czym oberwał rękaw swojej koszulki którą miał na sobie i owinął ją na końcu tego drążka który stworzył.
- Dobra, prowizoryczna pochodnia już jest, tylko jeszcze coś aby ją podpalić... - Mruknął sam do siebie.
Myślał przez chwilę po czym wpadł na genialny pomysł. Rozwalił kamieniem dwa naboje od swojego pistoletu po czym wysypał proch na pochodnię, lekko go przy tym też wcierając, aby dostał się w tkaninę i nie zleciał przy podniesieniu tego. Teraz gdy już wszystko to było gotowe pozostało tylko spróbować to podpalić. Oczywiście nie miał przy sobie zapalniczki ani zapałek, dlatego też jedyny sposób na stworzenie ognia to dwa kamienie które miały dać iskrę. Biorąc pod uwagę że na pochodni jest proch, bardzo możliwe że ten plan się uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   17.02.16 1:06

Kuugen otrzymała futro tak jak chciała. Nieco ją odrzucił zapach, ale robiło się na tyle zimno, że musiała jakoś to przełknąć. Nałożyła miśka i od razu poczuła się lepiej. Aura była coraz bardziej dokuczliwa, a Kuu coraz bardziej poirytowana. Schowała ręce w płaszcz i szła za Hizashim, by osłonić się od śniegu. Nie traciła energii na gadanie. Maska co prawda zasłaniała jej twarz przed wiatrem, ale i tak dziewczyna niedźwiedzi łebek mocniej, by nic jej nigdzie nie podwiewało. Minęła chwilka, zanim kapłanka zaczęła odzyskiwać ciepło. Na szczęście, kiedy dotarli do jaskini, nie dzwoniła już zębami. Głos odbijał się echem, więc szczękanie zębów brzmiałoby komicznie.
Do środka weszli w samą porę. Gdy Kuugen spojrzała za siebie, nie widziała nic poza białym tumanem śniegu. W sumie nie widziała również nic przed sobą, ale przynajmniej wiatr nie był tak uciążliwy.
Stuknęła kilka razy butami o ziemię, a także strząsnęła nadmiar śniegu z futra, a tego nazbierało się niemało. Zdjęła osobliwy kaptur i rozejrzała się po grocie. Oczywiście wiele nie zobaczyła, ale miała przeczucie, że może sięgać głęboko, a dalej będzie jeszcze ciemniej. Echo odbijało się daleko. Kto wie, jakie paskudztwa mogą pełzać po jaskiniach?
- Ech... Cała cuchnę przez tego niedźwiedza. Jak wrócimy, będę musiała wziąć długą i gorącą kąpiel...
Hizashi zdjął swoje futro i rzucił na Kuu. Zaskoczyło to ją, bo choć schowali się przed zamiecią, w środku wcale nie było ciepło. Youkai postanowił się zapuścić się w głąb jaskini by skombinować jakiś ogień. Ale żeby się rozejrzeć, trzeba coś widzieć. A oni nie widzieli nic. Kuugen zdjęła maskę, bo i tak nie była potrzebna w tej chwili. Przyczepiła ją bezpiecznie do pasa, a następnie skupiła się tym co robił jej towarzysz. Uszaty próbował rozpalić pochodnię. Liczyła, że uda mu się rozpalić go za pomocą prochu, ale postanowiła skorzystać ze swoich zdolności. Kuu zwinęła płaszcz partnera i położyła go na ziemi. Następnie uniosła do góry płaszcz by nie przeszkadzał jej podczas zaklęcia. Po chwili spod jej spódnicy wysunął się duży (około 4 metrów długości), mięciutki i puszysty ogonek. Z końcówki ogona skapywał czarny  jak Afroamerykanin z odpisu MG atrament. Gdyby Hizashi nie mógł zapalić pochodni, łatwopalna maź powinna mu to ułatwić, to też użyła jej w razie potrzeby, a następnie owinęła się ogonkiem, by zatrzymać jak najwięcej ciepła. Zrobiła to ostrożnie, by nie ochlapać ani siebie, ani partnera. Po stokroć wolała swoje błogosławione, lisie futro niż te zdobyczne.
- Jeśli ta pogoda się utrzyma, będziemy musieli przedzierać się przez zaspy, by znaleźć tego oszołoma. Oby był tego wart...
Nie oddalała się od partnera. Nie uśmiechało się jej marznąć w ciemnościach samej, ani pozwolić swojej cennej zdobyczy gdzieś zginąć w głębi tej jaskini.



[3300 - 300= 3000]
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   20.02.16 1:48

/Hiz koszta, ale załóżmy że teraz i tak będzie regen.
Tak więc Hizashi stworzył swój cienisty kijek i próbował wykrzesać ogień za pomocą dwóch kamieni. Pewne było jedno, mag nie miał za grosz skilla survivalowego, dlatego szło to bardzo opornie. Nawet w momencie, kiedy Kuugen mu pomogła swoim ogonem. Kamienie po prostu nie mogły wykrzesać z siebie tej iskierki potrzebnej do zapalenia pochodni, ale w końcu za którymś mocniejszym uderzeniem Hizowi się najwyraźniej przypadkowo udało. Chyba tylko dlatego, że trafił nieumyślnie w jakąś bardziej skorą do współpracy skałę. Ogień się rozpalił i to bardzo jasno, jednak nic szczególnego poza ciepłem to nie wniosło. Jaskinia miała pewnie z jakieś 20-30 metrów, ale po przejściu się tam okazało się, że nic tam nie ma specjalnego. Nawet gałązki, żadnego chrustu, nic. Trzeba by pewnie wyjść na zewnątrz i narąbać drzewa, a wcześniej je wysuszyć by mieć jakieś paliwo dla ognia, ale dobra. Koniec podpowiedzi od mistrza gry co można zrobić. Na zewnątrz natomiast śnieżyca szalała w najlepsze, a wiatr złowrogo skowyczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   20.02.16 4:15

Hizashiemu w końcu udało się podpalić pochodnię którą stworzył, jednak widok jaki zobaczył wcale, a wcale go nie zachwycał. W jaskini nie było zupełnie nic, żadnych starych gniazd, ani nawet materiałów z których zwierzęta je robią. Najwyraźniej ktoś tutaj wcześniej był, gdyż nie chciało mu się wierzyć że nigdy nie mieszkał tu żaden stwór.
- Cholera - Zaklął pod nosem, po czym wbił pochodnię w jeden większy ubytek skalny.
Nie dawało to dużo ciepła, czy też światła, tak samo było to nietrwałe gdyż zaraz powinien wypalić się rękaw który chłopak oderwał od swojej koszulki. Podszedł do złożonej skóry, którą wcześniej podał Kuugen aby się nie zapaliła przy próbie rozpalania ognia, po czym ją ubrał.
- Skoro z ogniska nici musimy spróbować czegoś innego - Mruknął i zaczął rozglądać się za odpowiednim miejscem.
Nie mogło być zbyt blisko wejścia gdyż będzie od niego najnormalniej w świecie piździć, jednak jeśli pójdą za daleko nie będą nawet siebie widzieć. Gdy już znalazł idealne miejsce jakieś 4-6 metrów od wejścia spojrzał z tym swoim "pięknym" uśmieszkiem na Kuu.
- Tu będzie idealnie - Powiedział, po czym rozpiął płaszcz.
Blondyn usiadł na ziemi po czym pociągnął ją tak aby upadła na jego kolana. Jeśli się na nich znajdzie, usadowi ją tak, aby mógł zapiąć swój płaszcz, a przynajmniej móc nim, ją bardziej osłonić od zimna.
- Dzięki temu nie zamarzniemy tak szybko - Powiedział prosto do jej ucha.
Jako że siedziała tyłem do niego, nie widziała jego poddenerwowania tą sytuacją które malowało się na jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   20.02.16 18:19

Kuugen-sama zdążyła się porządnie znudzić, zanim towarzyszącemu jej youkai udało się wykrzesać ogień. Było jej zimno, mokro i niekomfortowo. Miała dość tej jaskini, śnieżnej burzy i otaczającej ich ciemności. Całe szczęście, po wielu próbach w końcu udało się nieco rozjaśnić to obskurne miejsce. Niestety, nie poprawiło to jakoś szczególnie humoru dziewczynie. W jaskini nie było nic. Z jednej strony to dobrze, bo nie było żadnych obślizgłych stworzeń, latających nietoperków, niedźwiedzi, valcanów, dzikich węży i innych atrakcji z gatunku "nope nope nope". Ale niestety brakowało też wszelkich użytecznych przedmiotów, to też mogła zapomnieć o przytulnym płomyczku, przy którym mogłaby ogrzać swoje zmarznięte po...liczki. Podczas kiedy jej równie zrezygnowany partner ubrał się i zaczął rozglądać po jaskini, ona pogłaskała puszysty ogonek i westchnęła ciężko.
- Bogowie muszą być wściekli i dlatego spotyka nas to nieszczęście. To kara za złamanie tabu! - kapłanka zamknęła oczy i złożyła ręce w modlitewnym geście - Ach, czcigodny Kitsune-kami! Bądź łaskaw dla swojej wiernej sługi i ofiary! Odsuń od nas ten zły omen, a przysięgam, że poświęcę Ci głowę tego pustelnika, przez którego znaleźliśmy się w tej podłej jaskini, w tych przeklętych górach! Ja, twoja lojalna oblubienica, której los nierozłącz--  Whoa!!
Kuugen nie zdążyła dokończyć swoich modłów, kiedy to podstępny youkai szarpnął ją za rękę i posadził na kolanach. Dziewczyna nie spodziewała się takiego zagrania, to też chcąc nie chcąc, posadziła swój czcigodny tyłek w niekoniecznie-właściwym miejscu. Kuu wytrzeszczyła oczy i przez moment zatrzymała się w bezruchu. Następnie powoli obróciła głowę w kierunku twarzy Hizashiego, znajdującej się zdecydowanie za blisko. Już po kilku sekundach z jej ust wydobył się krzyk, a Hizashi dostał kolejnego bitch-slapa. Zanim wykonają to zadanie, chłopak tak opuchnie, że go rodzona matka nie pozna.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Ludziom nie wol... - przerwała swój entuzjastyczny opiernicz, kiedy uświadomiła sobie, że nieomal nazwała go człowiekiem. Dlaczego chciała to powiedzieć, skoro przecież już wcześniej stwierdziła, że Hizashi to youkai? W dodatku postanowiła uczynić go swoim shinshi, więc czemu uważa to za problem? Kuugen poczuła się zdezorientowana. Zadaniem shinshi jest dbanie o swojego pana/panią, co właściwie uszaty youkai właśnie zrobił. Co prawda, brakuje mu trochę okrzesania, ale w przyszłości z pewnością da się ten problem naprawić. Trochę dyscypliny i będzie posłuszny...prawda?
Po chwili zamyślenia, Kuugen zauważyła, że jest jej całkiem komfortowo. O wiele cieplej niż wcześniej, a i nie musi siedzieć tyłkiem na zimnym podłożu, to też nie złapie wilka (lis złapie wilka he he) ani nic z tych rzeczy.
- Tss - odwróciła głowę - Skoro tak bardzo nalegasz, to nie odmówię.* Nie wyobrażaj sobie za wiele. Spróbuj tylko zrobić coś nieodpowiedniego, a pożałujesz!
Jej ogonek jeszcze im towarzyszył, to też Kuu ostrożnie zasłoniła ich od wiatru, uważając by nie nabrudzić. Nic nie mówiła, tylko ponownie złożyła ręce i zaczęła się modlić do Kitsune i innych bogów, by złagodzić ich gniew.


* - tsundere mode activated
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   21.02.16 0:38

Kitsune najwyraźniej zignorował prośby swojej służebnicy, a może nawet był w jeszcze gorszym humorze, że z powodu takich dupereli jak zamieć śnieżna się go wzywa. Dlatego... zwyczajnie dowalił do pieca bardziej, przez co burza się wzmogła i było jeszcze zimniej niż wcześniej, a wiatrzyszko hulało złowrogo po grocie. Na szczęście Hiz pokombinował i znalazł takie miejsce, które jest względnie bezpieczne, a wtuleni w siebie mogli mieć trochę ciepła, chociaż o wiele lepiej kogoś się grzeje przez bezpośredni kontakt skóry ze skórą. Mistrz Gry nie mówi tu o tej misiowej skórze.
W każdym razie chwilowo można powiedzieć, że byli odcięci od dalszej podróży z powodu warunków pogodowych, które wywołane było górskim klimatem oraz chęcią spairingowania pozytywnym rzutem na humor MG nieszcżęśliwym zbiegiem okoliczności i brakiem obeznania z tutejszymi warunkami pogodowymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   21.02.16 2:29

Hizashi siedział tak z Kuu i ogrzewał ją własnym ciałem, oraz skórą niedźwiedzia. Na ich nieszczęście burza się wzmogła, i samo to siedzenie nie wiele im dało. Wtedy chłopakowi przypomniało się to co przeczytał w jednej książce. "Ludzkie ciepło oddaje blablabla ciepła" - I to właśnie było rozwiązanie. Przez ubranie, wygenerowane przez nich ciepło nie mogło znaleźć odpowiedniego ujścia i nie cyrkulowało się ze sobą, więc nie mogli dosyć dobrze, się wzajemnie ogrzać. Blondyn spojrzał na swoją towarzyszkę z tyłu i lekko się uśmiechnął.
- Nie bój się, mnie to będzie bardziej bolało niż Ciebie - Powiedział po czym rozpiął jej misiowy płaszcz.
Gdy już to zrobił nie było odwrotu. Zsadził ją ze swoich kolan po czym... Pocałował namiętnie. Było to częścią jego planu. Wiedział że to ją sparaliżuje, i pozwoli mu zdjąć jej ubrania. Nie czekając długo przystąpił do działania i rozebrał ją po czym siebie, starając się z ubrań ułożyć coś w stylu prowizorycznego posłania. Skóry oczywiście leżały blisko tego legowiska, aby gdy tylko się położą mogli się nimi przykryć.
- Nie martw się moja Pani, nie skrzywdzę Cię - Mruknął lekko zażenowany tą sytuacją.
Kto to widział robić coś takiego na pierwszej randce. Wziął ją położył na posłaniu, po czym sam również to zrobił. Gdy już leżeli, przeciągnął ją tak aby leżała na nim, i nakrył ją obydwiema skórami, tak aby górna i dolna część ciała była przykryta.
- Teraz będzie Ci cieplej Kuugen - Uśmiechnął się patrząc w jej piękne oczy.
Objął ją, aby mu czasem nie uciekła. Chociaż póki leży na jej ubraniach pewnie tego nie zrobi. Gdyby jednak próbowała się uwolnić, użyje siły i obejmie ją mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   21.02.16 4:18

Medytacja i modlitwa to był dla niej chleb powszedni. Jako kapłanka, poza opieką nad świątynią, to właśnie w ten sposób spędzała większość czasu. Jako rozrywkę traktowała znęcanie się nad ludźmi, którzy jej w jakiś sposób podpadli. Kuu modliła się do Kitsune, bo nie miała w tej chwili nic innego do roboty. Próbowała jakoś odwrócić uwagę od pozycji i sytuacji w jakiej się znalazła w tym momencie. Jeszcze rok temu, nie do pomyślenia byłoby, żeby dziewczyna pozwoliła komuś na tak bezpośredni kontakt. Szczególnie kiedy zniknął ogon. Czuła się nieswojo, ale dzięki modlitwom była w stanie zachować względny spokój. Siedzieli tak w ciszy, przerywanej hukiem wiatru. Jej modły nie przyniosły skutku, a śnieżyca wzmogła, sprawiając, że było coraz zimniej. Nieprzyjemny zapach skór niemal przestał być wyczuwalny przez ten mróz. Na ciele pojawiła się gęsia skórka, a żeby zaczynały o siebie stukać. Nie wiedziała co robić. W myślach już wiedziała, że to gniew bogów zesłał na nich ten los. Wszystko przez tę awanturę w restauracji. Gdyby wieśniacy nie zobaczyli jej twarzy, pewnie teraz nie musiałaby się męczyć w tym paskudnym miejscu.
Z zamyślenia wyrwał ją głos Hizashiego. Choć nie był głośny to odbił się echem i w jaskini, i w jej głowie. Zanim zdążyła obrócić głowę, poczuła jego łapy w okolicach swojej klatki piersiowej.
- Co ty...?! - krzyknęła kiedy chłopak targnął się na jej ubranie. Po chwili rozpiął jej płaszcz i zrzucił z kolan. Kuu oparła się dłońmi o chłodną i twardą ziemię.
- Mhmm! - Kiedy tylko odwróciła głowę, youkai zdusił jej krzyk własnymi ustami. Mózg jej się kompletnie wyłączył. Na moment nie pamiętała nawet jak się nazywa, ani kim jest. Zaczęło jej się kręcić w głowie a w oczach miała mroczki. W uszach słyszała tylko pisk, a całe ciało zrobiło się jakoś dziwnie odrętwiałe. Gdyby potrafiła myśleć, pewnie pomyślałaby, że umiera, ale jej mózg się wyłączył, to też dziewczyna nie wiedziała co się z nią dzieje. Zapomniała jak się oddycha. Jej świadomość wracała powoli. Pierwszą rzeczą jaka poczuła był gorący język w jej ustach. Kuugen wytrzeszczyła oczy, a następnie odepchnęła podstępnego youkai od siebie. Lewą dłonią zasłoniła usta, a prawą zafundowała prawego sierpowego osobnikowi, który skradł jej to dziwne coś, co ludzie nazywają pocałunkiem. Kuugen nie wiedziała nic o sprawach damsko-męskich, bo ani nie miała doświadczenia, ani nie interesowała się tym. Jej przyszłość była ustalona w momencie, kiedy jako niemowlęciu założono jej lisią maskę. Ciężko dysząc zauważyła, że została w jakiś dziwny, niezrozumiały sposób pozbawiona części garderoby zasłaniającej jej klatkę piersiową, a jej biust było widać w pełnej okazałości (ponieważ dziewczyna nie nosiła biustonosza, zastępował jej go pas przy sukience).  Była w zbyt wielkim szoku, by odczuwać chłód. Chciała sięgnąć miotłą, by go stosownie ukarać, ale była całkowicie zdominowana. Hizashi był od niej silniejszy i użył tej przewagi by całkowicie przejąć kontrolę nad sytuacją. Była niczym marionetka w jego ramionach.
- Puszczaj mnie! Nie masz prawa mnie dotykać! Nie masz prawa!!! Jestem kapłanką ofiarowaną Kitsune-kami. Jestem bogiem! Nie masz prawa dotykać swoimi plugawymi łapami boskiego ciała!!
Szamotała się i krzyczała, niemal ze łzami w oczach, ale na nic to się zdało. Nie mogła sięgnąć miotły, więc drapała pazurami wszędzie gdzie tylko mogła. Każdy skrawek Hiza który był w zasięgu jej pazurów nie mógł zostać bez śladu.
Zmęczyła się tym. Miała słabszą kondycję niż ten zboczeniec. Ale co ciekawe, dziewczynie było wręcz gorąco. Tak bardzo próbowała się wyrwać z krępującego objęcia, że zrobiło jej się o wiele cieplej niż było wcześniej. Ale nie myślała o tym. Myślała jedynie jak by uciec i złoić złoczyńce miotłą. Ale to jej shinshi... Nazwał ją swoją panią! Powiedział, że nie zrobi krzywdy! Dlaczego zatem nie mogła się uspokoić? Na jak wiele pozwoli sobie podstępny youkai? Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Czy mg będzie usatysfakcjonowany zbliżeniem tych postaci?
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   21.02.16 16:18

Pewien naukowiec spotkał 2 bogów, nadal pozostał ateistą. Inny amerykaniec-patriota spotkał 2 bogów, pozostał katolikiem. Zielona masa mięśni spotkała 2 bogów... spuściła im łomot, a teraz Hizashi molestował seksualnie kogoś kto uważa się za boga. Pewnie jakiś god slayer powiedziałby "też mi bóg", ale niestety żadnego nie było w pobliżu, a była za to dosyć paskudna pogoda. Wyglądało na to, że to może potrwać nawet godzinę, ale skoro tamci zaczęli się ogrzewać w tradycyjny sposób to nawet nie było im zimno. Wręcz przeciwnie, teraz było faktycznie cieplej niż pod tymi skórami, a Mistrz Gry właśnie ma dylemat czy zostawić ową parkę gołąbeczków czy coś nasłać. Jednak nie będzie rujnował tego pięknego nastroju i pozwoli im się chwilkę pobawić.
/Jak chcecie dam wam parę postów wolnych, ale jeśli nie to w następnym zrobię godzinny przeskok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   22.02.16 3:39

Fakt, Hizashi przeszkodził jej w motlitwach jednak było to spowodowane chęcią ochronienia jej przed zmarznięciem. Gdyby nie jego szybka reakcja na spadającą temperaturę pewnie teraz siedziała by, na jego kolanach i szczękała zębami z zimna. To też spowodowało to, co się stało. Szybka akcja, pozbycie się wierzchnich ubrań dziewczyny oraz chłopaka, co skutkowało teraz naprawdę niezręczną sytuacją dla ich dwójki. Wiadomo, Hizashi mimo tego iż był na tele wredny aby zabijać bez żadnych skropułów, gdy zobaczył praktycznie nagą dziewczynę lekko się zmieszał. Dawno nie widział tego widoku, co skutkować mogło tym, iż Kuu poczuć mogła że coś ją tam uwiera. Każdy oprócz niej wiedział co to jest, jednak chłopak na pewno nie miał zamiaru jej tego tłumaczyć.
- Wybacz mi moja Pani, nie mogłem pozwolić Ci zmarznąć. Jeśli powiesz mi, że teraz jest Ci zimno, to zapewne skłamiesz - Powiedział blondyn spoglądając na dziewczynę, która leżała na nim.
Widział, a co najważniejsze czuł, że jest jej ciepło, dlatego też nie mogła go w tej sprawie okłamać.
- Możę trochę zbyt siłowo z Tobą postąpiłem. Wybacz mi za to, bałem sie że tak piękna osoba jak Ty, nie zgodzi się na mój pomysł. Teraz podczas misji nie możemy pozwolić sobie na niepowodzenie - Mruknął spoglądając w jej piękne oczy.
- Zaufaj mi, nie skrzywdzę Cię, a to wszystko dlatego że... - Nie dokończył gdyż nie mógł.
Poczuł się zbyt zmieszany tymi wyznaniami. Nie było to w jego stylu, nawet jeśli miał być to tylko blef, wiedział że już dawno nim nie jest. Poczuł coś do tej kobiety. Coś więcej niż tylko chęć dominacji nad nią. Jednak przyznanie się do tego było by sprzeczne z jego zachowaniem.
- Powinnaś cieszyć się że nie zmarzłaś, zamiast lecieć od razu z łapami do mnie. Gdyby nie ja siedziała byś teraz tam i trzęsła się z zimna - Mruknął Hizashi wracając do swojego pierwotnego charakterku.
Teraz już nie zwracał uwagi na to czy dziewczyna sobie pójdzie. Wiedział że tego nie zrobi, a gdy nawet by próbowała, przyciągnie ją do siebie za pomocą magii.
- Tak samo jak Ty, tak i ja czujemy pożądanie. Ty tego jeszcze nie potafisz nazwać. Twój bóg próbuje podstawić Ci kogoś, kto zamiast niego się Tobą zajmie, a Ty tego nie widzisz. Kiepska z Ciebie kapłanka - Mruknął spoglądając w jej oczy, bez żadnych oporów.
Ona mogła to nazwać bezczelnym, jednak on wiedział o co walczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   22.02.16 5:00

[Post pisany późno, może zawierać błędy, powtórzenia i głupoty.]

Krew spłynęła do policzków kapłanki, kiedy leżała w tej jednoznacznej pozycji. Możliwe, że to przez mróz, który smagał ich niemiłosiernie. W jaskini było zimno, o czym przypominał huk śnieżycy i widoczna para pojawiająca się za każdym razem, kiedy któreś z nich otworzyło usta. Ale jej nie było zimno. Było gorąco, choć cała drżała. Najprawdopodobniej z nerwów. Youkai którego spotkała okazał się być podstępnym zboczeńcem, który wykorzystał fizyczną słabość Kuugen, by dobrać się do jej niesamowitych piersi i skraść pocałunek wymienić się płynem ustrojowym przez usta. Zmęczyła ją szamotanina z chłopakiem. Nie miała gwarancji, że użycie magii coś da, a bała się, że pogorszy tę sytuację jeszcze bardziej. Miała ochotę płakać, ale takie zachowanie nie pasowało do jej imidżu. Nie mogła uwierzyć, że ktoś ją upokorzył tak bardzo. Czczono ją jak boga, a teraz truchleje, kiedy obściskuje ją jakiś demon. Zawsze miała słabość do zwierząt i innych nieludzkich istot, ale nie jakoś nie potrafiła wykrzesać z siebie mocy by pozbawić go życia. Nawet jej ciało zachowywało się trochę dziwnie, ale to zapewne przez szok.
Hizashi mógł oglądać jej twarz w pełnej okazałości. Ale nie zwracała teraz na to uwagi, bo to był najmniejszy problem w tej chwili. Kiedy ona bezskutecznie próbowała uciec, Hiz starał się ją uspokoić. Słyszała go wyraźnie i dostrzegła w nim nietypowy ton, jakiego nie znała wcześniej. Był dziwnie pokorny, zupełnie jakby w końcu jej uwierzył. Uznał ją za swoją panią. Nawet przeprosił ją za użycie siły. Poczuła się przez moment usatysfakcjonowana, choć w tej sytuacji to brzmi co najmniej dwuznacznie. Zniżył się wystarczająco by nazwać ją panią, a co za tym idzie, mogła go zaakceptować jako swojego shinshi.
Obowiązkiem sługi jest troszczyć się o swojego pana nawet w takich warunkach. Ale dziewczyna mimo wszystko miała wątpliwości, co do metod używanych przez uszatego. Ale coś ją w jego słowach urzekło. Miała ego podatne na komplementy, to też kiedy tylko usłyszała o swojej wspaniałości, jej serce trochę zmiękło i była skłonna mu wybaczyć ten nietakt. Już otworzyła usta by coś mu odpowiedzieć... ale czar prysł. Chłopak zmienił ton. Ponownie stał się zuchwałym imbecylem, który drwi z jej religii. W dodatku miał czelność dyskredytować nie tylko jej pozycję bóstwa, ale nawet rolę kapłanki.
- Bezczelny potworze! To świętokradztwo! - krzyknęła mu prosto w twarz i próbowała się ponownie wyrwać. Miotając się, wyczuła kolanem coś dziwnego. Chłopak musiał trzymać coś w kieszeni. Tak czy owak, Kuu zafundowała mu konkretnego kopa prosto między nogi. Nie wiedziała dlaczego, ale za każdym razem, kiedy uderzyła jakiegoś mężczyznę w to miejsce miotłą, to ten składał jej pokłon aż do ziemi, wijąc się przy tym z bólu. Dlaczego Hizashi miałby zareagować inaczej?
Wykorzystując ten moment, dziewczyna usiadła, ponownie odsłaniając się w pełnej okazałości.
- Nie masz prawa wtrącać się w wolę Kitsune-kami-samy! Jedynym moim pożądaniem, jest służba mojemu bóstwu. - jej pozycja jak i ton, były wyraźnie dominujące. - Hizashi! Nie znoszę, kiedy ktokolwiek dotyka mnie w jakikolwiek sposób. Nikt poza sługami nie ma prawa dotykać bez pozwolenia mojego ciała, gdyż zostało ono złożone w ofierze bogom i nie należy do ludzi. Od tej chwili zostajesz moim sługą. Tylko tak Twoja zbrodnia może zostać wybaczona. Musisz przysiąc mi wierność, jako mój shinshi. Poświęcisz mi swoje życie. Będziesz mnie czcił i słuchał mojej woli. - Kuugen z pełną powagą spojrzała na chłopaka. Ale nagie, spocone ciało i chłód jaskini to nie jest dobra mieszanka. Jeśli Hizashi nie zrobił żadnej głupoty*, dziewczyna zasłoniła się rękami, a następnie szybko wróciła do poprzedniej pozycji. Tym razem spokojnie położyła głowę, pozwalając się ogrzać.


*tylko głupek by nie skorzystał z okazji hue hue
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   24.02.16 19:10

Z racji tego, że Mistrz Gry nie wiedział jak powinien zareagować (śmiał się przez cały czas czytając to co się tutaj działo) można uznać, że kochana parka pewnie sobie potem jeszcze dalej robiła końskie zaloty tak jak teraz. W każdym razie jakąś godzinę później zjawisko atmosferyczne potocznie zwane zamiecią ustało. Przybyło troszkę śniegu na ścieżkę, ale można było teraz ujrzeć zapierający dech w piersiach jakim były pasma górskie pokryte świeżym śniegiem. Nie ma nic piękniejszego do oglądania niż góry, oczywiście jeśli ma się na sobie ciepłe ubrania, a w ręku gorący kubek z czekoladą czy innym vifonem. W każdym razie dwójka mogła kontynuować swoją podróż, a raczej powinna to zrobić szybko, gdyż z dołu ścieżki słychać było ciężkie tupnięcia. Jakby jakiś niedźwiedź czy inne większe zwierzę tutaj zmierzało. Oczywiście zanim tamci się ubrali i ogarnęli do środka zajrzał faktycznie... biały miś. Miał do szyi przyczepioną drewnianą tabliczkę ze słowem "Człowiek" wypisanym na czarno. Misiek patrzył na nich jeszcze chwile, po czym zwyczajnie zaczął warczeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   25.02.16 1:49

Poza jaskinią dalej padał śnieg, a dwójka magów była w jakże pięknym położeniu. Na pierwszy rzut oka osoba która teraz by weszła do jaskini mogła by pomyśleć że są to jacyś kochankowie lub coś, jednak nic bardziej mylnego. Mimo iż Hizashi się starał, Kuugen dalej nie odwzajemniała jego uczuć, które jednak i on starał się ukrywać więc raczej nic dziwnego że jeszcze kobieta nie wie na czym stoi.
- Nie jestem potworem - Mruknął patrząc na nią.
Kiedy tak się szamotała wyglądała nawet uroczo, dlatego też ten widok sprawił że całkowicie stracił koncentrację. Przez tę chwilę nieuwagi chłopak teraz bardzo mocno cierpiał, gdyż uderzenie w klejnoty z kopniaka naprawdę przyniosło rezultat.
- Tym mała podstępna... - Stękał zwijając się z bólu.
Biorąc pod uwagę stan, w jakim był wcześniej uderzenie bolało go podwójnie lub nawet potrójnie. Blondyn bez chwili wahania chciał pomasować sobie bolące miejsce i już zmierzał do niego dłonią, kiedy to usłyszał słowa swojej towarzyszki. Brzmiało to trochę jak przysięga małżeńska "Musisz przysiąc mi wierność, jako mój shinshi. Poświęcisz mi swoje życie. Będziesz mnie czcił i słuchał mojej woli.".
- W co ja się wpakowałem - Pomyślał przez chwilę Hizashi i uśmiechnął się.
Dłoń którą miał wymasować swoje przyrodzenie położył na udzie dziewczyny i spojrzał jej w oczy, mimo iż piersi również przyciągały spojrzenie.
- Jeśli aby Cię dotykać, muszę zostać Twoim sługą to spoko, możesz na mnie liczyć. Osłonię Cię przed każdym niebezpieczeństwem i nie opuszczę Cię aż do śmierci. Nigdy Cię nie zdradzę - Powiedział z lekkim uśmieszkiem, jednak ostatnie zdanie powiedział ciszej i z odwróconą głową.
Pewnie to dlatego że na jego twarzy pojawił się lekki rumieniec zakłopotania. Musiało to dziwnie wyglądać, w połączeniu z jego wyglądem, jednak wskazywało na to, iż coś czuje do dziewczyny. Przez kolejną godzinę gadali o pierdołach. Kuu dowiedziała się że Hizashi przynależy do Raven Tail i obecnie mieszka w Hosence. To właśnie dzięki temu, że się tam przeprowadził się spotkali. Opowiedział jej również o swoich rodzicach. Nie ukrywał tego że ojciec oskarżył go o śmierć matki, która to zmarła podczas porodu, tak samo jak nie ukrywał tego że opuścił dom w wieku jedenastu lat. Czuł że może jej zaufać, a samo pozbycie się takiego balastu było dobre dla chłopaka. Nie wiadomo kiedy, podczas ich rozmowy zamieć ustała co bardzo ich ucieszyło, gdyż będą mogli dokończyć misje. Podczas ubierania jednak w jaskini zawitał biały misiek który to zaczął na nich warczeć. Hizashi mając na sobie tylko koszulkę na krótki rękaw czuł zimno jednak wiedział że musi chronić Kuu i nie ma czasu na ubieranie się. Wyciągnął pistolet który miał przymocowany do paska i czekał na ruch niedźwiedzia. Jeśli wykaże jakiekolwiek agresywne zachowanie strzeli pięć albo 6 razy za pomocą swoich cienistych pocisków.
- W razie czego bez oporów chowaj się za mną moja Pani - Spojrzał na nią, i puścił jej "oczko" z uśmiechem.

6150-150= 6000
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   25.02.16 3:06

Cios przyniósł oczekiwany efekt. Chłopak został niemal całkowicie spacyfikowany. Skłamałaby, gdyby stwierdziła, że grymas bólu malujący się na twarzy Hizashiego nie przynosił jej satysfakcji. Lubiła patrzeć na ludzi z góry, a z takiej właśnie perspektywy spoglądała na towarzysza. Teraz to ona znajdowała się w pozycji dominującej i ta chwila tryumfu pozwoliła jej szybko zapomnieć o upokorzeniu jakiego doznała wcześniej. Szczególnie, że chłopak okazał się niesamowicie posłuszny. Oswojenie tego youkai i zrobienie z niego swojego sługi, poszło o wiele łatwiej niż się spodziewała. Ale w końcu jest boginią, w dodatku piękną i mądrą, to też nic dziwnego, że nie stawiał się jej długo. Nikt nie jest w stanie oprzeć się woli Kuugen-kami-samy. Dziewczyna uniosła dumnie głowę, a twarz wyrażała pełną satysfakcję. Kuu całkowicie zignorowała wcześniejsze porażki, zupełnie jakby nie miały nigdy miejsca. Ale w końcu to bogini i świat jest taki jak ona chce, więc skoro uznała że nie było, to nie było. Widząc, jak gałki oczne Hizashiego wędrowały z góry na dół, dziewczyna wróciła do leżącej pozycji i opierając głowę na lewym przedramieniu, prawą ręką pogłaskała go po policzku, na koniec dotykając uszu. Już wcześniej ją interesowały, a teraz z nudów zaczęła się nimi bawić, jakby były uszami jakiegoś zwierzątka.
Kuu zdążyła kilkadziesiąt razy zmienić pozycję w której leżała. Momentami oczy jej się kleiły i miała ochotę się zdrzemnąć, ale to było zbyt ryzykowne. Zamiast tego dowiedziała się co nieco o swoim shinshi.
- Dziwny z ciebie youkai. Moja rodzicielka też zmarła gdy przychodziłam na świat. Najwyraźniej ludzkie ciała naszych matek nie były w stanie wytrzymać narodzin naszych nieludzkich ciał, więc jesteś przyczyną jej śmieci. - powiedziała kapłanka, kiedy usłyszała o jego matce. - Ale jesteś moim sługą, więc ofiara złożona przez nią została przez bogów doceniona. W to nie wątpię.
Kuugen wsłuchała się w opowieść chłopaka, ale nie zdążyła mu nic więcej o sobie powiedzieć. Burza ustała, a oni usłyszeli jakiś odgłos. Dziewczyna zerwała się na równe nogi, ale nie zdążyła za wiele zrobić, bo do jaskini weszło futrzane stworzenie. Nie miała czasu to też musiała wybierać pomiędzy złapaniem za miotłę, a ubraniem. Wybrała pierwszą opcję.
Stojąc tak w pół rozebrana, lustrowała wzrokiem stworzenie, które wyglądało jak biały niedźwiedź. Kuugen przełknęła ślinę, nie spuszczając wzroku ze zwierzęcia.
Normalny człowiek pewnie próbowałby od białej bestii uciec, albo walczyć, czy też podjąłby jakąkolwiek inną, rozsądną decyzję. Pomyślałby, że niedźwiedź wcale nie był niedźwiedziem. W końcu ma pazury, mógł gryźć, a to pasowałoby do tego, co mówił mięśniak z wozem. Ale to była Kuugen...
- Jak on mógł tak sobie tutaj wejść... Hm? - Kuu zauważyła tabliczkę i odczytała napis. - "Człowiek"?  To okropne... Jakim zwyrodnialcem trzeba być, żeby powiesić coś tak odrażającego na szyi niewinnego zwierzęcia? To pewnie ten pustelnik to zrobił i temu jest zdenerwowany... Spokojnie... - powoli wyciągnęła przed siebie ręce i pomału, uważnie obserwując reakcje zwierzęcia, starała się zbliżyć do niego. - Zdejmę Ci to paskudztwo z szyi... Dobry miś...grzeczny miś... Kuugen-sama lubi grzeczne misie...
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   26.02.16 20:00

Nie wiadomo co poczuł misiek do Kuugen, ale na pewno nie pociąg czy chęć zjedzenia. Po prostu przekrzywił łeb i patrzył dziwnie na nią swoimi ślepiami. Niedźwiedź jak na standardy tych górskich był dosyć pokaźnych rozmiarów, tylko czemu był biały i miał tą tabliczkę? Przecież to nie klimat białych niedźwiedzi, a bardziej tych brunatnych miśków. Ale cóż, z odczepianiem tabliczki Kuugen musiała się trochę namęczyć bo ktoś ją całkiem mocno zawiązał, ale w końcu tabliczka została odczepiona. Można powiedzieć, że miała kolejnego człowieka w garści. Niedźwiedź dalej stał jak słup soli i przyglądał się badawczo Kuugen, po chwili jednak odwrócił się i zaczął iść w górę stoku, praktycznie swoimi łapami pozbywając się tej warstwy śniegu, którą naniosła zamieć, być może nawet jakoś ułatwił magom podróż na górę. Na nastrój miśka wpłynęło chyba też to, że Kuugen śmierdziała misiem z powodu tamtych futer.
/Regen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   28.02.16 0:43

Kiedy tak stał i obserwował miśka, dostrzegł jaką rękę do zwierząt ma Kuu. Było to zaskakujące, biorąc pod uwagę jak jak zwraca się do ludzi. Możliwe że gdyby na ich pierwszym spotkaniu nie był by wiewiórką, to wcale nie zwróciła by na niego uwagi. Cóż, to teraz nie było ważne. Widząc jak zdejmuje ze zwierzaka tabliczkę był lekko poddenerwowany. Gdyby ją teraz ugryzł mogło by być nieciekawie, a on sam nie miałby jak strzelić, gdyż dziewczyna zasłania cel własnym ciałem. Kiedy tylko tabliczka znalazła się w rękach dziewczyny, a misiek opuścił jaskinię robiąc przy okazji jako pług odetchnął z ulgą. Blondyn podszedł do dziewczyny po czym kopnął ją w cztery litery, tak aby poczuła.
- Co Ty sobie myślisz?! A co gdyby Cię ugryzł? Myślisz czasem? Nie miałbym jak strzelić gdyby wykonał jakiś ruch - Krzyczał na nią.
Zaczęło mu na niej zależeć, i to nie tylko jak na członku załogi, ale kimś więcej. Nie potrafił tego jeszcze do końca wytłumaczyć, ale nie zniósłby tego, gdyby coś jej się stało.
- Cieszę się że nic Ci nie jest - Powiedział i spojrzał jej w oczy.
Cóż, może i ona kiedyś się domyśli że on coś do niej czuje, jednak pewnie zbyt szybko to nie nastąpi. Do tego czasu Hizashi i jego uczucia są bezpieczni. Gdy tylko ta miła pogawędka się skończyła chłopak zaczął się ubierać by po krótkiej chwili wyruszyć w dalszą podróż. Teraz kiedy misiek utorował im drogę, nie muszą przedzierać się przez zaspy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   28.02.16 13:23

Misiek był grzeczny. Najpewniej wyczuł, że nie ma do czynienia ze zwykłym człowiekiem, tylko z bóstwem i to dlatego był posłuszny. Przynajmniej tak uważała Kuugen, która skrupulatnie odczepiała tabliczkę ze stworzenia. Dla niej to było jak odczepianie łańcucha od psa, czy odwracanie innych aktów okrucieństwa wobec zwierząt. Kiedy w końcu się udało, westchnęła z satysfakcją.
- Już. Gotowe. Od razu lepiej wyglądasz.
Kuugen czuła się zadowolona z siebie. W sumie zawsze była zadowolona z siebie, więc uratowanie miśka z tej upokarzającej obroży nie wpłynęło na jej poczucie własnej wartości.  Skoro nie wypłynęło na to nawet upokorzenie, jakiego doznała kilka postów temu przed godziną, to zapewne niewiele jest rzeczy, które ją ruszą. - Dziwny niedźwiedź. Szkoda, że sobie poszedł. Chciałam z niego zrobić swojego zwierzaczka. Ech... W górach z których pochodzę, nie ma białych niedźwiedzi, więc tu z pewnością nie znajdę Sei'an. - powiedziała obserwując jak nietypowy niedźwiedź odchodzi. - Wiem! To było błogosławieństwo od czcigodnego Kitsune-kami-samy! Zesłał nam swojego zwierzęcego sługę, by przetarł górski szlak. Ach... pewnie dlatego miał tę idiotyczną tabliczkę na szyi! Wiedział, że ja, Kuugen-sama, bogini krocząca po tym ziemskim padole, okażę dobre serce temu stworzeniu i w wdzięczności pomoże nam... AAAAŁA!!!!! - jej epicką przemowę przerwał nagły ból pośladków. Kuu nie miała kościstego tyłka, to też Hiz nie doznał obrażeń, ona natomiast tak. Gdy się obróciła zobaczyła poirytowaną twarz Hizashiego.
- Jakim prawem podnosisz na mnie nogę, bezczelna wiewióro! - krzyknęła oburzona, po czym rzuciła mu w kolano tabliczką, którą przed chwilą miał na sobie niedźwiadek. Nie wiedziała, którą nogą ją kopnął, więc celowała w prawą. - Chcesz powiedzieć, że martwisz się o mnie i dlatego mnie kopnąłeś?! To bolało! Poza tym, to było zwierzę, a te nie są tak groźne i bezczelne jak ludzie. - dodała ubierając się. W pośpiechu zawiązała wszystkie paski, paseczki, kimona i całą masę innych zabezpieczeń, które Hiz wcześniej sforsował. Doprawdy, ten youkai miał jakieś wypaczone poczucie troski. Rozbiera ją, żeby nie zmarzła. Kopie ją, bo martwił się, że coś mogło ją skrzywdzić. Z trudem musiała przyznać, że nie rozumiała go, ale z drugiej strony coś ją w nim intrygowało. Był pierwszym youkai jakiego spotkała, więc to pewnie dlatego...
Naciągnęła szybko cuchnące, misiowe ubranko i zarzuciła miotłę na plecy.- Chodźmy za tym niedźwiedziem. Jeśli to znak od boga, to może gdzieś nas doprowadzi. - powiedziała i ruszyła szybkim krokiem, starając się dogonić miśka.
Powrót do góry Go down


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   28.02.16 17:35

Misiek miał do czynienia z bóstwem? A może po prostu był ciekawą istotą i Kuu było czuć misiem, ale dobra. Nie wyprowadzajmy kapłanki z tej pięknej iluzji boskości. Jeśli Mistrz Gry jest błogosławionym Kitsune-kami-sama to domaga się ciasteczka w ramach ofiary! Jako, że małżeństwo znowu się zaczęło kłócić, takie tam końskie a raczej lisie zaloty w tym wypadku to możemy pominąć wszelkie sceny krwawe, których normalnie w teatrach się nie pokazuje. Życie to w końcu jeden wielkie teatr prawda?
W każdym razie Kuugen i Hizashi wyruszyli w stronę swojego domniemanego celu, czyli po prostu wyżej. Szli tak jeszcze parę godzin, a im wyżej tym zimniej. Parę razy nawet oboje wyrżnęli ładnego orła w zaspę śnieżną, w końcu żadne nie deklarowało specjalistycznego obuwia do poruszania się po górach, zwłaszcza tych pokrytych śniegiem. Koniec końców ich oczom ukazała się pewna osobliwa konstrukcja. Wszędzie był śnieg, a niektóre elementy konstrukcji były nim przykryte. Cały teren był gładziutkim placem o promieniu 100 metrów, gdzie w jego centrum było coś takiego. Oczywiście żeby był plottwist to na tejże osobliwej konstrukcji siedział sobie wcześniej spotkany biały niedźwiedź i lizał sobie właśnie futro.
Misiek spojrzał na magów i wyszczerzył swoje zębiska, a następnie zaczął się zmieniać. Futro zniknęło, a zastąpiła je skóra oraz szaty. Szpony zmieniały się w palce, natomiast cała sylwetka przybrała postać mężczyzny przeciętnego wzrostu, gdzieś tak w późnej siedemdziesiątce.
- Więc... kolejni, którzy przychodzą mi popsuć zabawę - rzekł starzec patrząc na Kuugen i Hazashiego z góry, jakby sam uważał się za bóstwo tego miejsca.
Wizualizacja starca
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   01.03.16 11:12

Hizashi musiał mieć w życiu niesamowitego pecha. Natura obdarzyła go dość specyficznymi uszami, przez co pewnie miał całkiem niezły słuch. To samo w sobie pewnie nie byłoby złe, gdyby nie był skazany na przebywanie w towarzystwie osoby, której poziom marudzenia przekracza wszelkie możliwe wskaźniki. Przez kilka godzin niesamowicie upierdliwej drogi, Kuugen zdążyła już wygłosić swoje, łagodnie mówiąc “niewybredne” zdanie na temat prostytuowania się matki pustelnika (przez którego musiała tu być), wątpliwej jakości nawierzchni (po której musiała teraz chodzić) czy zasadności dla obecności śniegu w górach (na który kilka razy się przewróciła). Zmęczona, zdjęła miotłę z pleców i użyła jej jako podpory. Jedynym plusem tej sytuacji mógł być fakt, że przez jej nieustanne gadanie, droga zeszła (przynajmniej dla niej) stosunkowo szybko.
Widok jaki zastali, po kilkugodzinnym marszu był miłą odmianą dla monotonii, jaka towarzyszyła im przez całą drogę. Albo po prostu Kuugen lubiła patrzeć jak świat stoi w ruinie, bo to co zobaczyła, najbardziej przypominało jej właśnie ruiny. Wśród pobojowiska dostrzegła sylwetkę białego miśka, któremu wcześniej zdjęła upokarzającą tabliczkę. Ten z kolei zaczął się transformować w coś, co zdaniem Kuugen było odrażające.
- Wcześniej było lepiej. To znowu jakaś klątwa? Tak samo jak z tą wiewiórką? A może jesteś youkai? Niesamowite, że w tak krótkim czasie spotkałam aż dwóch… - zamyśliła się na moment, łapiąc się za podbródek. - Ale nie chcę takiego starego sługi, więc nie możesz zostać moim shinshi. Demencja i te sprawy… Poza tym jeśli mogłeś się zmienić w człowieka, to czemu sam sobie nie zdjąłeś tej idiotycznej tabliczki? I kim ty w ogóle jesteś i co to za ruina? Nie możesz tu posprzątać?! Jak można siedzieć w takim syfie? - Kapłanka lubiła porządek. Może dlatego ciągle nosiła przy sobie miotłę, nawet jeśli nie nadawała się do sprzątania. Freud pewnie by coś na ten temat powiedział, ale na szczęście to świat magii i tu go nie ma.
Tak czy owak, Kuugen nie podobał się stary pierdziel. Irytował ją jego wzrok. Przez cały dzień znosi jednego, uszatego zuchwalca. Ma niski próg tolerancji bezczelności, a Hizashi wyczerpał limit.
- Słuchaj, dziadku, nie podoba mi się sposób w jaki na mnie patrzysz. Za kogo się uważasz, co?
Z tonu jej głosu dało się wyczuć irytację. Starzec jej się nie podobał, pomimo tego, że lubiła zwierzęta. Patrzył na nią zuchwałym okiem, przez co miała ochotę go tego oka pozbawić. Oparła się na miotle i nie spuszczała wzroku z dziadka. Średnia ilość osób uważających-się-za-bóstwo-na-metr-kwadratowy zdecydowanie przekraczała normę. Tylko Kuugen miała prawo uważać się za bóstwo.
Powrót do góry Go down


avatar
Raven Tail


Tytuł : Ulubiona para (oficjalna)
Liczba postów : 472
Dołączył/a : 16/07/2015
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   02.03.16 19:15

Hizashi szedł sobie spokojnie "słuchając" przy tym tego co do powiedzenia ma jego towarzyszka. Oczywistym było że zlewał to wszystko ciepłym moczem, jednak nie mógł jej tego wyznać i kazać się jej zamknąć ponieważ byli już prawie na miejscu, a przez jej ględzenie podróż minęła mu błyskawicznie. Gdy jego oczom ukazał się widok zniszczonej osady czy czegoś takiego był lekko zawiedziony. Przez cały czas myślał że zniszczy coś podczas starcia z przeciwnikiem, jednak tutaj nie było nic do niszczenia poza... Niedźwiedziem? Tak, ich oczom ukazał się ten sam niedźwiedź którego widzieli wcześniej w jaskini, do tego zmienił się w jakiegoś starego pierdziela który to śmiał zwrócić się do nich w tak bardzo nietaktowny sposób. Już miał zamiar podejść i zajebać mu w ryj, gdyby nie wywód jego wspaniałej "żony" która to widocznie również miała chęć to zrobić. Blondyn uśmiechnął się pod nosem i wyciągnął broń palną, którą to miał przymocowaną do spodni.
- Ya- Ha - Mruknął pod nosem i zaczął iść w kierunku tego kolesia.
Hizashi kierując się w stronę miejsca gdzie stoi dziadzio przeładował pistolet patrząc cały czas na tego zmieniającego formę osobnika.
- W końcu znalazł się ktoś, na kim wyładuję swoje zdenerwowanie. Jako że nie biję kobiet, dzieci, upośledzonych (i Iwaru) to musiałem czekać na to spotkanie - Oczywiście był to blef.
Przecież każdy na forum wie, że to właśnie on zabił Sakuru, czy jak ona tam miała. Gdy podejdzie do dziadka na odległość kilku metrów bezpardonowo strzeli mu w rękę która to trzyma jego kostur mniej więcej na wysokości łokcia lub wyżej. Jeśli jednak podczas podchodzenia Hiza, przeciwny mag zdecyduje się przejść do ofensywy kruczek uaktywni zaklęcie które zmieni go w cień i pojawi się za mężczyzną i niehonorowo strzeli mu w plecy starając się przestrzelić mu jakieś organy.

6150-250=5900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1191-hizashi-sena


avatar
Inkwizytor


Liczba postów : 747
Dołączył/a : 21/08/2015
Skąd : Elo Heaven

PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   03.03.16 3:07

Na Hakobe kozy kują… a nie, to nie ta bajka. Na Hakobe nie znają najwyraźniej Kuugen i jej bóstwa co wynika z tego, że tak tamten gość na początku podróży tak i starzec spojrzeli na nią ze wzrokiem „czego ty kobieto chcesz?”.
- Nie. Po prostu jestem druidem pustelniczym – odrzekł starzec i naprawdę szczerze się zaśmiał, kiedy tylko ta rzuciła, że ona ma być jej sługą – Kto powiedział że chcę? Wystarczy mi to, że służę Ytarowi a nie jakimś śmiesznym bożkom, a tabliczkę miałem bo to moje imię. Tak, nazywam się Człowiek, a ta ruina to świątynia która tu niegdyś była, zanim wy młokosy się urodziliście – powiedział chociaż to wszystko co mówił było pokręcone, a zarazem logiczne. Bywały dziwne imiona (patrz Ivrina) czy inne Dovaklinny ale jeszcze chyba nigdy nie spotkało się żadne z nich z takim absurdem jakim było nazwanie człowieka Człowiekiem. Znaczy MG tutaj nie narzuca żadnych wspomnień ani niczego, lecz na zdrowy chłopski i babski rozum to jest szczyt idiotyzmu. To tak jakby nazwać psa Pies albo kobietę Kobieta, gdyż w wielu podaniach ludowych kobieta to nie człowiek, a demon czyli kobieta. Ale utnijmy te szowinistyczne żarty, bo można kogoś urazić. Kiedy tylko Hizashi strzelił do starca pierwszy raz, ten od razu zmienił się w niedźwiedzia. Tym razem nie był to ten sam biały misiek… znaczy niby wyglądał podobnie, tylko był większy i opancerzony. Łapy miał okute w metal, tak samo pysk pewnego rodzaju hełmem. Podbrzusze oraz plecy jak również stawy kolanowe czy łapy też zostały pokryte osobliwą zbroją. Niedźwiedź zaszarżował na Hizashiego, a ten zniknął w cieniu i pojawił się za miśkiem strzelając w plecy. Kula zwyczajnie rykoszetowała od metalowej powłoki i trafiła jakąś wazę. Tak, to był chyba jedyny trwały element w tym miejscu. Misiek widząc, że Hizashiego raczej nie dorwie, postanowił skupić się na Kuugen. Zaczął biec w jej kierunku, a oczy miśka świeciły się na czerwono. Jak na swoje rozmiary był dosyć szybki i od razu zaatakował dziewczynę pazurami od obu stron chcąc wykonać cięcie w kształcie X nimi. Co się stało z kosturem, który wcześniej miał mag? Po prostu zniknął w momencie, kiedy ten się przemienił w niedźwiedzia.
Misio
/13 naboi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   04.03.16 21:10

-”Drutem pastewniczym”? - odezwała się kapłanka, która najwyraźniej nigdy wcześniej nie słyszała o żadnych druidach, ani tego typu wynalazkach. Skoro dziadek jest jakimś pastuchem, to pewnie musi służyć jakiemuś bydłu. “Wytar”, czy jak go tam zwą, musiał zatem być przedstawicielem gatunku zwierząt hodowlanych. Może to jakaś krowa, albo owca? Ale skoro wystarczyło mu służenie jakiemuś zwierzęciu, to Kuugen nic do tego. Nie rozumiała jednak dlaczego ktoś miałby nazywać swojego sługę “Człowiek”. Nawet Kuugen wiedziała, że wierny shinshi to skarb i trzeba go szanować. Na własnej skórze się przekonała, jak bolesna jest niewierność sług, w końcu przez to została pozbawiona świątyni.
Co za żałosny sługa. Zamiast odbudować świątynię, to się obija…
Ale wracając do bieżącej sytuacji. Kuugen nie spodobało się, kiedy Człowiek określił ją, a przy okazji i Kitsune-kami, mianem “śmiesznego bożka”. Kitsune był bóstwem szanowanym, opiekuńczym, ale wzbudzającym trwogę, a nie śmiech. Zmarszczyła brwi oburzona. W dodatku dziad zaczął się transformować w jakiegoś tanka. Kiedy Hizashi się od niego schował, Kuugen poczuła się osamotniona na polu walki. W dodatku Człowiek zaczął szarżować na nią. Była łatwym celem, to też tchórzliwy misiek postanowił pozbyć się jej jako pierwszej. Musiał mieć jakąś wściekliznę, albo coś, bo nawet nie zdążyli pogadać. (Cóż, przynajmniej się nie pier***ił). Niedźwiedź był szybki i Kuugen nie wiedziała czy zdoła mu uciec. Ale stanie w miejscu nie wchodziło w grę. Biegł na nią żywy czołg i wiedziała, że musi coś zrobić, by nie umrzeć - tej ruinie daleko do grobowca marzeń.
Kule Hizashiego nie były w stanie przebić się przez jego pancerz, to też dziewczyna zrezygnowała z użycia miotły. Nie była w stanie go w tej chwili zranić. Priorytetem była ucieczka. Gdy misiek rzucił się do ataku, Kuugen pochyliła się tak nisko, jak tylko mogła (wspierając się na rękach by nie upaść, ale być jak najniżej) i najszybciej jak potrafi, dała susa w lewą stronę, by zejść z linii ataku rozpędzonego niedźwiedzia. Jako że przezorny, zawsze ubezpieczony - w defensywie, spod spódnicy wyciągnęła też stalowy ogon, ustawiając go ostrzem w stronę niedźwiedzia, by osłonić się. Gdyby napastnik nie zdążył wyhamować w porę mógł nadziać się na ogon, albo przynajmniej w jakimś stopniu zwolnić. Liczyła jednak, że "drut pastewny" nie będzie tak zwrotny z tym balastem, na tym podłożu. Starała się nie spuszczać go z oczu. Nie tracąc czasu wyciągnęła asa z rękawa… No może nie asa, ale przywołała pędzlowy ogon z prawej dłoni. Być może Kuugen miała w sobie coś z kota domowego, bo czerwone ślepia niedźwiedzia były dla niej jak czerwona kropka. Wiedziała w co ma celować tuszem, a że świeciły się intrygująco, to postanowiła pacnąć mu atramentem po oczach, kiedy/jeśli tylko znalazł się w odstępie około 3,5m od niej, a jej unik poskutkował i znajdowała się w bezpiecznej pozycji. Podjęła tylko jedną próbę. Czy się udało oślepić wroga, czy nie, dziewczyna nie ryzykuje i ucieka jak najdalej od niedźwiedzia, rozglądając się przy okazji za Hizashim.
(Ogony zostają)



[MM: 3000 - (300+400) = 2300]
Powrót do góry Go down
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Górska ścieżka   

Powrót do góry Go down
 
Górska ścieżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Julius Nott
» Ścieżka
» Ścieżka z polanki do statku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie