IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zniszczona arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Zniszczona arena   07.11.14 8:05

First topic message reminder :

Na chwilę obecną jest to jedyna część miasta, której nie odbudowano. Dotąd stojące tam posągi obecnie są zniszczone na kawałki, leżąc na samym dole, tuż pod wzgórzem. Trybuny są również nieco nadkruszone, jednakże porównując arenę z widmem zrujnowanej stolicy... Jest cała. Znaczy się... w teorii jest cała, ale w praktyce niekoniecznie, aczkolwiek naprawa jej, bez dodawania do niej posągów raczej nie powinna trwać długo. Mimo wszystko, Hisui E. Fiore skupiła się na mieście. Gdy się przejdzie korytarzami pod trybunami, bądź też pod całą tą strukturą widać było, że już w roku X793 trwały przygotowania do kolejnych Igrzysk Magicznych, które nigdy się nie odbyły, a ze względu na bieg wydarzeń raczej to szybko nie nastąpi. Dotarcie tam jest ciężkie ze względu na to, że jakiekolwiek drogi są zniszczone. Jedyne, co w tym przypadku pomoże to jakaś magia lotu lub umożliwiająca to w jakiejś innej formie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   18.12.15 16:48

Norie zamrugała oczyma nie wierząc jak dużo szczęścia miał jej przeciwnik. To nie mogły być umiejętności, to mogło być jedynie czyste szczęście zważając na to, że jej wzrok był w stanie nadążyć za jego tempem lotu, które wydawało się strasznie wolne w zestawieniu z tamtym zaklęciem. Swoją drogą nie spodziewała się, że tamci mają tak słabo przygotowaną arenę jeśli chodzi o destruktywność czarów, ale najwyraźniej publice to się spodoba. Uratował ich w końcu osoba zapewne zatrudniona przez właściciela areny. Na szczęście Zin nie mógł polecieć wyżej niż te 20 metrów, a to dla niej dobrze bo będzie mogła go dorwać w powietrzu, jednak najpierw musi uporać się z płomieniami które ją objęły. Na początku odruchowo pisnęła, po czym przetoczyła się po ziemi by ugasić płomienie. Zaraz jednak połapała się, że to jej wcale nie parzy a znaczyło to tyle że pewnie może dopiero wtedy kiedy właściciel o tym zdecyduje. Norie postanowiła przywołać swojego rycerza, Ghost Trick, który następnie objął ją dłońmi tak by odciąć dopływ tlenu i zgasić ogień. Bądź co bądź mimo, że był magicznym ogniem to powinien podlegać tym samym zasadom fizyki co zwykły. Jako, że sam twór jakim był rycerz zbudowany był z niebieskiej, ogniopodobnej energii, miał te trzy metry wzrostu oraz wychodził z jej pleców to jednak zbytnio nie ograniczało to widoku Norie na pole bitwy. Niezależnie czy zgasiła ogień czy też nie, wykonała jedną z dwóch opcji.
W pierwszym wariancie wykorzysta rycerza oraz dzierżony przez niego mieczy i uderzy w arenę by wzniecić chmurę pyłu tak by ograniczyć Zinowi wizję. Następnie wybije się za pomocą pięści rycerza (ona uderzy w ziemię jak również zrobi to rycerz, więc powinni razem wylecieć w górę), a następnie w powietrzu wykona tą samą technikę co przed chwilą, tylko tym razem ona wyceluje w prawo a rycerz zrobi wręcz przeciwnie i pośle ją w lewo z czego oba cięcia zostaną zdetonowane w połowie drogi, przez co stożki powinny pokryć większość sufitu areny i tak czy siak gościa trafić. Zaraz potem obróci się w powietrzu i zacznie kręcić niczym piła tarczowa, na wypadek gdyby Zin zamierzał zanurkować w dół. Tym razem szczęście nie powinno mu pomóc i najpewniej go przetnie tym zaklęciem, a jeśli nie zaklęciem to poharata go wielkimi ostrzami ducha. Ten wariant wykorzysta wtedy, kiedy tamten postanowi nie zmieniać pozycji.
Drugim początek ma trochę inny, bo opiera się na tym czy Zin postanowi zaatakować. Norie schowa wtedy jeden z mieczy, a w ręce pojawi się jej duży shuriken pełniący rolę tarczy. Dziewczę uskoczy w bok, tak by na widoku mieć również Iwaru i Revy, jednocześnie mogąc próbować zablokować cios Zina shurikeno-tarczą. Jeśli będzie to po prostu jakaś wiązka energetyczna czy inny pocisk to Norie rzuci tym shurikenem i stworzy nowy. Plecy tak czy siak miała chronione więc nie musi się obawiać o nie, a w razie czego pomoże sobie ręką Ghost Trick którą przyrżnie Zinowi od boku. Wiadomo, że zupełnie przeciwnego niż ona uderza.
I opcja – 2000 – 600 = 5550
II opcja – 600 – 300 – 300 = 6950
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   18.12.15 21:15

Zin po najfartowniejszym uniku ever w swoim życiu, pomimo kolejnych obrażeń na lewej nodze nie miał wyjścia. Nie mógł ciągle uciekać od Puszki. Widząc ją w złotych płomieniach, wpadł na pewien pomysł. Nie miał pojęcia skąd się wzięły, ale zainspirowały go dostatnie. Jej zbroja jest wykonana z pewnego stopu metalu. Nie miał pojęcia jakiego nie znał się na kowalstwie. To była jedna z nielicznych szans, która pojawiła się przed nim. Zaraz po styczności z barierą ograniczająca jego pułap postanowił skończyć z tymi unikami i postawić wszystko na jedną kartę. Norie po ostatnim ataku pokazała że jest jedną z silniejszych które mógł spotkać na swojej drodze. Przyszły jego ruch miał być sprawdzianem jego umiejętności. Tak jak mówiłem, a może raczej pisałem po osiągnięciu bariery postanowił spikować ponownie w dół tak by wrócić w zasięg paladyna. Lecąc w dół postanowił przybrać postać czterorękiego demona Molocha, który był znacznie cięższy i lepiej zbudowany niż mag z Sabertooth. Pomimo konsekwencji upadku z taką prędkością postanowił zaryzykować. Pęd z taką prędkością połączony z taką masą powinien przynajmniej przewrócić maga w zbroi jeśli uda mu się ją trafić. Następnym krokiem jest wyprowadzenie ataku. Piekielnego ryku z paszczy przeraźliwego, piekielnego demona. Poprzedzając go, swoimi czterema rękoma spróbuje chociaż na chwilę zblokować jej ruchy. Łapiąc za obie ręce w nadgarstkach, dociskając do ziemi, oraz za oba barki również dociskając do ziemi. Jeśli uda mu się przyjąć taką pozycję wtedy wyprowadzi atak [Jigoku tō bo e] wprost ze swojej paszczy, która teraz będzie nad twarzą paladynki. Temperatura sięgająca poziomu najgorętszych płomieni piekielnych powinna zadać duże obrażenia. Chwilę po ognistym wyziewie, puści ręce z barków tak by móc katować okolice jej głowy potężnymi ciosami młotkowymi. Teraz, albo nigdy.

6100-700=5400
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   19.12.15 17:32

Nie podobał się jej ten ogień, jednak nie miała czasu, aby się go pozbyć. Zacisnęła zęby, przenosząc się do wybranego miejsca (patrz: obrazek w poprzednim poście) z pomocą Przeskoku wcześniej aktywowanego.. Zdawała sobie sprawę z tego, że prędko go nie zrani, jeśli wciąż będzie korzystała z tych samych technik. Więc póki jej nie widzi, zdejmuje swoją obrożę z szyi, w biegu zakłada ją Iwaru na szyję i szepce Shur'tugal. Dezaktywowała przy tym Black Shard wiedząc, że będzie niepotrzebnie marnowała swoją moc magiczną na obronę, która de facto może okazać się niepotrzebna. Po założeniu mu na szyję przedmiotu, przeskakuje dalej. Unika wszelkich ataków oczekując na to, aż wyprztyka się z mocy magicznej. Wiedziała o tym, że niepotrzebne marnowanie swojej energii w takich wypadkach będzie śmiertelnie nieodpowiedzialne. Więc wolała wykonywać uniki w postaci salt, przeskoków, gwiazd, skoków, nagłych zmian kierunku, jednocześnie nacierając i zmuszając do pojedynku na krótki dystans. I tutaj już daje się we znaki jej szybkość połączona z umiejętnościami. Nie korzystała z ostrzy na plecach i Pięści Bestii póki nie była pewna, co dokładnie wywołuje tamtą przemianę w ogień. Poza tym, trzymała się blisko Iwaru żeby w razie czego, jeśli Zin zacznie na nią lecieć, móc się zasłonić swoim oponentem - poza potyczką na krótki dystans stara się obserwować okolicę kątem oka, a jeśli zauważy nadlatującego demona, niemal od razu obniża się na nogach żeby pojmał, zaatakował członka Lamii, a nie ją.
Jeżeli w jakikolwiek sposób zostanie zraniona lub zmuszona do wycofania, po prostu rusza się po okręgu ~8 metrów od Iwaru.

6350 - 300 - 250 = 5800
-5PR, przepraszam za słabego posta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   19.12.15 19:24

Patrzę na to co się własnie stało i próbuję się domyślić tego, że przeciwnik jest prawdopodobnie za mną. Skoro zniknął z mego pola widzenia i go nie ma, to może być tylko za mną, jednak nie wiem czy moje doświadczenie bojowe pozwoli mi na to.

Zatem jeśli uda mi się domyślić, że Revy jest za mną (Opcja I), odwracam się momentalnie i wyciągam rękę przed siebie. Wokół ramienia pojawia się złoty ogień. Po chwili ogień znika i w mej dłoni pojawia się daikatana z ostrzem skierowanym w stronę Revy, która właśnie biegnie, by założyć mi jakąś obrożę. Tym samym bronię się przed tym by nie mieć obroży na szyi i przebijam ciało (nie wiem dokładnie w którym miejscu) Revy mieczem (Revy sama się na niego nadziewa). Jednak dziewczynie o dziwo nie dzieje się żadna krzywda, za wyjątkiem tego, że złoty ogień, który ją pali się wzmacnia. Jestem przy tym odwrócony plecami do Norie i Zina i tym samym narażony na atak. Całkowicie pomijam fakt, że może mi się coś stać i że mogą mnie pokonać jednym uderzeniem. Teraz tak na prawdę liczy się tylko Revy. Chociaż nie. Ona też się nie liczy. Nie wiem w ogóle co ja tutaj robię. Stoję sobie po prostu z wyciągniętym przed siebie mieczem i wiem, że chroni mnie Złota Ognista Postać.

MM: 6000 - 500 - x

Jeśli natomiast nie uda mi się domyślić, że Revy jest za mną (Opcja II), to po prostu daję sobie nałożyć obrożę na szyję. Nie mam innego wyjścia, bowiem nie jestem w stanie tego przewidzieć w żaden sposób. Niemniej jednak moja reakcja jest bardzo dziwna. Stoję sobie i próbuję ściągnąć obrożę z szyi. Na początku rękami, a później (w następnym poście) ewentualnie się zobaczy. Teraz liczy się tylko ta obroża. Nie istnieje arena. Nie istnieją przeciwnicy. Nie istnieje publiczność. Nie boję się śmierci, bo chroni mnie Złota Ognista Postać. Oczywiście biorę pod uwagę to, że obroża ta może blokować zaklęcia (jeśli rzeczywiście blokuje zaklęcia, to chciałbym oznajmić, że nikt mi o tym nie powiedział - po prostu się domyśliłem), jednak nie spodziewam się, by organizatorzy, którzy pewnie współpracują z jakimiś mocnymi magami, ot tak pozwolili mi umrzeć na takiej pokazowej arenie. Pewnie jesteśmy jakoś chronieni. Moi przeciwnicy też nie wyglądają, może za wyjątkiem Revy, na takich, którzy chcieliby mnie zabić. A nawet ona ... chyba nie zamierza. Stoję więc i walczę z obrożą, nie przejmując się niczym innym.

MM: 6000 - x

Ogólne informacje: Namiot, który pokazał mi się w gaciach już został poskładany i już go nie ma. Dodatkowo prawdopodobnie Zin, jeśli dotknie Norie to także się zapali od mojego Złotego Płomienia. Płomień ten bowiem bardzo szybko się rozprzestrzenia (ułamek sekundy, co jest zapisane w KM) jeśli tylko będzie miał styczność z paliwem (to samo powinno się tyczyć tych wielkich łap rycerza, ale nie wiem jak to działa na takie zaklęcia, więc niech decyzję podejmie MG). Przepraszam za tą informację, jednak to była część mojego planu. Zapalić Norie i od Norie zapalić Zina, jeśli jej dotknie. Chciałbym, żeby MG ocenił to czy ten plan się powiódł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   21.12.15 23:52

Wszystkie próby ugaszenia tego ognia przez Norie spełzły na niczym. Cały czas się paliła, a nawet więcej. Przypominała swoim wyglądem teraz człowieka-pochodnie. Chwilę nieuwagi przeciwniczki zaś postanowił wykorzystac Zin i zaraz po osiągnięciu pułapu lotu spikował w dół z ogromną prędkością, a nawet postanowił już tym razem przybrac jakąś formę, która okazała się ogromnym molochem. Ciężar ciała Zina spowodował, że dziewczyna, która mu przed momentem wznieciłą chmurę pyły i wyskoczyła w jego kierunku. Widząc jednak rozwój sytuacji schowała miecz oraz stworzyła w swojej ręce sporych rozmiarów shurikena, którym to się zasłoniła. I dokładnie w tym momencie demon wpadł w nią na pełnym rozpędzie. Norie miała szczęście, że w pore uniosło "tarcze", która spowodowała, że nie doznała żadnych większych obrażeń od zderzenia jednak po kilku sekundach razem ze stworzeniem uderzyła w ziemię i to ona właśnie amortyzowała to uderzenie, więc to właśnie dziewczynę najbardziej zabolało. Zin jednak na tym nie poprzestawał i po chwili, która była wymagana do ogarnięcia się przyszpilił dziewczynę do ziemi. Adrenalina w ciele Norie jednak zrobiła swoje i po chwili zrewanżowała się potężnym ciosem w bok wykonanym przez ręke stworzoną dzięki zaklęciu, które przez cały czas podtrzymywała. Cios był na tyle silny, by przerwac dalsze akcje Zina i odrzucic go na trzy metry w bok, a także sam również zaczął płonąc złotym ogniem.
Przenieśmy się teraz do pozosałej dwójki. Płonąca Revy zniknęła z pola widzenia Iwaru. Co prawda młody mag domyślił się, ze dziewczyna znajduje się za jego plecami, ale jego reakcja była zbyt wolna, żeby w porę zareagowac na założenie obroży(kolce się obróciły do wewnątrz i celują w szyję), ale udało mu się przebic bok dziewczyny swoim mieczem. Dziewczyna jednak nie pozostała długo przy nim i zaraz po przyjęciu ciosu oddaliła się od chłopaka. Jak już się oddaliła i zaczęła krążyc wokół Iwaru w odległości ośmiu metrów chwyciła się instynktownie w przecięty bok i wtedy spostrzegła, że nie została w żaden sposób raniona.

Norie: 6'550 MM
Zin: 5'400 MM
Revy: 5'700 MM
Iwaru: 5'162 MM

P.S Różnice w MM podane przez was, a te podane przeze mnie nie są przypadkowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   22.12.15 12:50

Walka nabierała tempa, Norie która wyskoczyła zaraz potem została wgnieciona w ziemię przez latające coś. W porę jednak niczym ten spartiata zasłoniła się tarczą, by potem uderzyć w ziemię. Jęknęła z bólu, gdyż upadek nie należał do tych najprzyjemniejszych zwłaszcza że została dociśnięta do własnego Ghost Tricka, który przecież ma masę i wychodzi z jej pleców. Była twarda, gwarantował jej to trening oraz jej własna magia, dlatego zaraz przystąpiła do kontrataku i strzepnęła z siebie momentalnie przeciwnika. Dziewczę samo w sobie nie należało do słabych, wręcz przeciwnie dałaby spokojnie radę siłować się z minotaurem na rękę, więc zrzucenie z siebie oponenta nie musiało być trudne. Odleciał na trzy metry a ogień, który wcześniej trawił Norie teraz trawił jego. Wiedziała już, że nie idzie go zgasić konwencjonalnie więc pozostały dwie opcje. Albo przeczekać albo zdjąć maga, który się nim bawi. W końcu każdy czar przestaje działać, kiedy to mag traci przytomność w 90% przypadków, jednak na razie musiała się zająć Zinem, który leżał trzy metry od niej. Rycerz wykorzystała swoją szybkość oraz siłę, by z ręki ducha się wybić w stronę leżącego i mieczem, który notabene w łapie ducha miał te dwa metry plus długość ramienia, zaatakować go w klatkę piersiową. Wbić tuż obok serca, tak by go nie uszkodzić by zaraz potem uderzyć go pięścią ducha z całej siły prosto w głowę, może nawet pozbawiając przytomności jeśli ten atak się uda. Paladyn wyczuła, że z tym płomieniem jest coś nie tak, bo nagle jakby zniknęła część jej mocy magicznej albo jakimś cudem zwiększyły się koszty jej czarów. Musiała to skończyć szybko zanim nie będzie miała czym walczyć. Zin faktycznie miał opcję odtoczenia się lekko w bok, dlatego jeśli widziała ten ruch to spróbowała go złapać za cokolwiek i rąbnąć nim o ziemię przystawiając ostrze do gardła, a dopiero potem zadając cios w krtań, by ten zaczął się dusić i walka dla niego musiała być przerwana. Nawet jeśli to nie wyszło, to skoro zniknęła z pola widzenia Iwaru, to Norie posłała w jego stronę Phantom'a wykorzystując shurikena jako miecz do wykonania tej techniki w końcu on też miał ostrza. Nie imitowała go za pomocą Ghost Trick, a teraz powinna być w jego ślepym punkcie z powodu wcześniej wzniesionego tumanu kurzu, więc atak ma sporą szansę powodzenia zwłaszcza, że dla takiej prędkości cięcia 15 metrów to jest nic, właściwie teraz około 12 pewnie. W każdym razie celem ataku miał być korpus tamtego maga. Zwłaszcza, że Revy nie powinna być na linii ognia z racji pozycjonowania się wszystkich na arenie. Jeśli Zina się pozbyła  to mogła się wreszcie zająć tamtym magiem płomieni i wesprzeć Revy. Jakby znowu pomyślał by posłać w kierunku paladyna coś to tamta zblokowałaby to rzuconym shurikenem. Zamierzała tam po prostu podejść po wykończeniu tego przeciwnika.
/GT1
1500
5050
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   23.12.15 13:04

Ten ból.. był co najmniej dziwny. Ale spoko, niech będzie. Była masochistką, więc jej to za bardzo nie robiło, jedynie lekko zacisnęła zęby. Cofnęła przemianę, momentalnie aktywowała Regenerację. To powinno jej pomóc zdzierżyć ból w pojedynku z Iwaru, a także zagoić choć trochę wszelkie zranienia.

Opcja I: Jeśli Iwaru postanowi kontynuować pojedynek z pomocą ostrza, Revy przykuca przed atakiem i pobiera trochę piasku z ziemi (a raczej powinna móc), po czym z tej pozycji wystrzeliwuje prosto w niego. Biegnie w jego stronę i uskakuje przed ewentualnym cięciem, jednocześnie wolną ręką chwyta jego głowę, wykorzystuje pęd do wyrzucenia go na ziemię, a w tym samym czasie wsypuje mu piasek prosto w oczy. Zaraz po tym podnosi się na tej ręce, używa II stopnia Aspektu Małpojaszczurki aby przechylić się w stronę jego pleców i nim cisnąć o ziemię. Zaraz po tym przybija jego gardło stopą z całej siły.

Opcja II: Jeśli ktoś inny również postanowi zaatakować Iwaru, Revy się do tego dołączy. Stara się obserwować to, co się dzieje wokół w czasie następnych ruchów, a w razie czego odsuwa się z linii strzału. Ten ruch polega na tym, że po prostu z pomocą siły fizycznej ma zamiar odwrócić uwagę od pozostałych oponentów. Dobra, przepraszam, nie z pomocą siły fizycznej, a po prostu ataków fizycznych. W czasie tych akrobacji między innymi ma zamiar obniżyć się z początku na nogach, aby podciąć jego i zaburzyć równowagę, a po tym przeskoczyć na ręce, przełożyć na nie ciężar ciała i zadziałać jak balista albo armata wybijając go w górę. Jeśli atak z innej strony nadejdzie, ona również po nim wyskakuje i w powietrzu wykonuje przewrót mający na celu wbicie go w ziemię z użyciem nogi (coś jak ostatni ruch w Lwiej Zaporze Sasuke). Jeśli zaś żaden atak nie będzie nadchodził - również to wykona.

5.700 - 500 = 5.200 // -2PR
Opcja I: 5.200 - 300 = 4.900 // -12PR //Zmniejszona kontrola nad ruchami
Opcha II: 5.200 // -2PR //Zmniejszona kontrola nad ruchami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   23.12.15 18:02

Widać, że kolejność się zmieniła. No cóż ... potem będzie ruch Zina jeszcze.
---

Widzę, że Revy zamierza mnie zaatakować w iście akrobatycznym stylu. Sam jestem dość dobrym akrobatą, więc powinienem mniej więcej rozpoznać to jak dziewczyna zamierza mnie zaatakować. Pierwszą jej opcją jest próba przewalenia mnie na ziemię. W jej celu będzie zapewne chciała mnie jakoś przeważyć czy coś w stylu. Być może zapragnie zajść mnie od tyłu i uderzyć nogami w zgięte kolana. Oczywiście nie mam co do tego stuprocentowej pewności, jednak nabieram jej, gdy zaczyna łapać mnie w okolicach głowy.
"Teraz albo nigdy!" - myślę sobie, zadając jej ostatni cios mieczem, jedną ręką, podczas, gdy w drugiej tworzę kulę ognia (Złota Kula Ognia) i uderzam nią (wariant walki wręcz) w swoją przeciwniczkę. Revy odlatuje na pewną odległość, przez co udaje mi się przerwać jej kombo. W tym wariancie miecz oczywiście zostaje unicestwiony. Revy dodatkowo zaczyna się jeszcze mocniej palić. Pali się nawet mocniej niż Norie.

MM: 5162 - 600 = 4562

Wariant drugi następuje w chwili, gdy Revy zamierza mnie podciąć. Jestem w stanie wykorzystać tą sytuację i zwyczajnie przeskoczyć nad przeciwnikiem (korzystając z Akrobacji), a następnie zadać serię ciosów mieczem w jej plecy (korzystając z Szybkości; chciałbym, żeby MG określił ile ciosów udało mi się zadać).

MM: 5162

Oczywiście nie przejmuję się żadnymi obrażeniami, bowiem chroni mnie Złota Ognista Postać (aktywuję ją, więc jak coś to proszę o odjęcie stosownego kosztu). Nie mam czasu już zajmować się obrożą, którą mam na szyi. Nie wiem czy jeszcze mnie kłuje czy już nie. Ciężko mi to ocenić. Ogólnie chciałem jak najdłużej zachować bierność, jednak zdaje się, że zaraz będę miał na głowie dwóch przeciwników. Oczywiście walcząc z Revy nie jestem w stanie stwierdzić, kto wygrywa: Demon czy Paladyn? Jednak walka ta zbyt długo się już ciągnie i zapewne, wkrótce któryś z walczących w oddali oponentów zjawi się tutaj, by zaatakować albo Revy albo mnie albo i Revy i mnie, bo przecież nie może być dwóch zwycięzców. Dlaczego ktoś miałby oszczędzać jednego z nas, jeśli może nas ściągnąć w chwili, gdy walczymy ze sobą. Nie boję się śmierci, bowiem wiem, że raczej tutaj nie polegnę. Jedno mnie tylko martwi. Jeszcze praktycznie nic nie pokazałem. Przeprowadziłem zaledwie jeden czy dwa ataki, a tamci się piorą zapewne niemiłosiernie. Uświadamiam sobie właśnie, że w ten sposób tracę tylko czas i nie odbywam żadnego treningu! Dodatkowo nie pokazuję praktycznie żadnych umiejętności i zapewne jeśli szybko ich nie pokażę to nie będę miał już więcej szansy, a co za tym idzie, nie dostanę dużej gotówki. Nie zdobędę ani doświadczenia ani pieniędzy. Stracę tylko czas, bo jestem tak głupi, że stoję i nic nie robię i pozwalam, żeby jakaś dziewczyna robiła ze mną co chce. Nie godzi się tak walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   05.01.16 19:57

Leżąc tak na plecach odrzucony od Norie. Zajął się tym samym złotym płomieniem co ona, jednak nie sprawiał mu bólu? Czy to przez naturę Molocha? Widział, że szykuje się ona do wyprowadzenia kontrataku. Musiał szybko zareagować. Najlepszą obroną podobno jest atak, więc jeśli zauważył, że zbliża się do niego postanowił stawiając wszystko na jedną kartę, wystrzelić w nią swój piekielny ryk. Ryzyk fizyk, albo ją powstrzyma chociaż na chwile, a jak nie to przynajmniej odwróci uwagę tak by sam Zin mógł się przetoczyć po krótkim ryku. Swoisty unik po ataku powinien dać mu okazję do kolejnego ataku z zaskoczenia, ale ten zrezygnował z formy Molocha przechodząc do formy Anarchii. Pojedynek na oręż jest złym pomysłem, ale kto nie próbuje ten się nie przekona.
Jeśli mu się to udało, miał swoje miecze i był gotów do próby obrony nimi.

5400 - 700 - 300 = 4400 - MM za magie Iw
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   08.01.16 2:57

Sytuacja dwójki magów leżących chwilowo na ziemii bardzo szybko przerodziła sie w kolejne zwarcie. Norie momentalnie wybiła się z ziemi dzięki potężnej sile phantomowych ramion i w powietrzu wymierzyła cios prosto w olbrzyma. Jednak przeciwnik nie próżnował w tym momencie i sam spróbówał wykończyc dziewczynę. Wykorzystał przy tym ponownie zaklęcie z promieniem. Publika mogła spokojnie uznac to za jego "ostatnie tchnienie", ponieważ pomimo faktu, że trafił rycerza to jej cios również go dosięgnął, a właściwie nie... Przed ciałem Zina pojawiła się jakaś niewidzialna ściana, która zatrzymała wielki miecz ducha, który stracił na precyzji i gdyby nie ta bariera to prawdopodobnie przeszyłby brzuch czarnowłosego, a po takim ciosie raczej nie byłoby czego zbierac. Za ową barierą znowu stał tajemniczy, zamaskowny mężczyzna z laską, który wydawał się już lekko poirytowany faktem, że musi pracowac i zdzielił Norie swoją laską zanim zdążyła w ogóle zareagowac na to co się wydarzyło. Cios okazał się na tyle silny, że zwalił dziewczę z nóg, a ona sama jeszcze 2 m przejechała na ziemi, więc suma sumrum nie mogła kontynuowac swoich akcji względem pozostałej dwójki. Jak dziewczyna się ogarnie to zobaczy, że połowa zbroi jest uszkodzona, a także doszły do niej dwa nieciekawe aspekty. Przybrała kolor czerwony, a także zaczęła emanowac ciepłem (czyt. rozgrzana do czerwoności), a także w miejscu trafienia pojawił się jakby żywszy ogień. Dopiero po tej obserwacji jak adrenalina odpłynęła poczuła ogromny ból własnie za tymi fragmentami zbroi zapewne przez poparzenia.
W drugiej batalii jeszcze nic nie było pewne tak naprawdę. Równocześnie razem z wymianą ciosów Norie i Zin z miejsca ruszyła prosto na Iwaru druga z dziewczyn. Bardzo sprawnie udało się jej dostac do swojego oponenta i Revy postanowiła to wykorzystac, więc po chwili można było zobaczyc jak dziewczyna z łatwością przewraca go na plecy jednocześnie sypiąc mu piaskiem w oczy. Mimo powodzenia tej akcji to zlotooki zdążył ją odruchowo jeszcze przeszyc swoim mieczem powodując ponowne oslabienie przeciwniczki. Revy jednk nie poprzestała jednak tylko na tym i już po chwili chciała uderzyc maga w szyję. Musiała się jednak zawieśc, ponieważ znowu jego ciało zamieniło się w żywy ogień, a ona uderzyła w ziemię.

Podsumowując:
Norie udało się zwyciężyc swoją walkę. Leży jednak teraz na ziemi po ciosie otrzymanym od tamtego mężczyzny. Odczuwa również ogromny ból spowodowany trafieniem przez zaklęcie Zina. Części ciala, które nie zakrywała zbroj są dotkliwie poparzone co na pewno utrudni poruszanie. Dodatkowo sytuacji nie poprawia wciąż rozgrzany pancerz w okolicach bioder.
Zin został przez tamtego maga "odeskortowany" na obrzeżach areny i jest przez niego pilnowany.
Revy po nieudanej próbie wykończenia Iwaru spowodowała jedynie intensyfikację płomieni.
Iwaru leży na ziemi pod Revy, gdyby nie spodenki to można by powiedziec, że ma "widoki". Odczuwasz również intensywny ból w plecach spowodowany uderzeniem w ziemię. Co ciekawe dało się zauważyc, że Iwaru również zaczął płonąc od tych płomieni.

Norie: 4650 MM
Iwaru: 4900 MM
Revy: 4.500 MM// -12PR //Zmniejszona kontrola nad ruchami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   08.01.16 20:02

Norie była bardzo zacięta jeśli chodzi o walkę i pojedynki. Faktycznie czasem można było przesadzić, kiedy coś traktowała inaczej niż sparing treningowy, bo rzadko wtedy znała umiar co do swojej siły. Chciała zawsze dawać z siebie wszystko co tylko mogła, w końcu to szacunek do przeciwnika, by temu okazać pełnie swoich możliwości. Poza tym wydawało jej się, że skoro mag zablokował tamtą technikę broniąc trybun to i Zina dadzą radę odratować w razie czego. Ostatnim odruchem maga Sabertooth był tamten atak, cóż Norie była już w powietrzu więc nie miała jak tego uniknąć ani tym bardziej on. Zwłaszcza, że mogła wcześniej spokojnie go pokonać bez doskakiwania ale cóż jej błąd oceny sytuacji i zasięgu. Zapomniała o tym, że miecz ducha ma 2 metry i że do tego dochodzi jeszcze długość ręki, ale każdemu może się zdarzyć a każdy błąd to tylko kolejny pretekst do treningu. Paladyn niestety wbiła się w promień, jednak jednocześnie miała cios kończący walkę który został zablokowany przez tego samego maga co wcześniej ochronił trybuny. Miała rzecz jasna lekkie zdziwienie, że ten zdążył z refleksem by to zrobić ale wydawało jej się że po prostu ich walka była intensywniejsza niż tamtej dwójki dlatego skupiał się na nich po tym jak wtedy prawie paladyn załatwiła publikę. No ale skąd miała wiedzieć, że arena nie jest na tyle twarda by przetrwać zaklęcie poziomu piątego? Gdyby wiedziała to w ogóle by go nie użyła, zwłaszcza że sama jeszcze nie wiedziała co może się z człowiekiem stać po takim ciosie.
Nie mogła zareagować, bo została zdzielona laską maga i dlatego nie wycastowała phantom sworda, w stronę Iwaru i Revy. Może to i nawet lepiej? Coś jeszcze by im się stało, a tymczasem paladyn leciała, ryjąc swoim duchem glebę areny. Dopiero po chwili zaczęła odczuwać to co się stało po tamtym promieniu. Spory kawał zbroi był uszkodzony, skóra pewnie stopiona a ubranie przykopcone nieco, metal był rozgrzany do czerwoności i emanował ciepło. Dobrze, że płyty zawsze są oddzielane od ciała przez jakiś materiał by nie powodować obtarć. Nie wiadomo jednak na jak długo i jak dużo ciepła absorbować mogą. Poczuła intensywny ból, wydarła się na całe gardło i odruchowo złapała się za bolące miejsce, po chwili jednak również ręką poczuła ten żar dlatego szybko użyła reforge by stworzyć rękawicę na swojej lewej dłoni. Powinna wypchnąć metalowy fragment na ręce, a tymczasem Norie poodrywała zręcznie każdy metalowy element który ją parzył. Ograniczniki na szczęście nie mogły tak szybko się nagrzać bo same w sobie są pojemnikiem na energię i są stale pełne. Była jednak również poparzona. Fakt faktem, pewnie jakoś jej powłoka magiczna jak również pasywna tarcza którą ma każdy mag jakoś to łagodziły, jednak nadal ból pozostawał. Wykorzystała templara, odstawiła szuriken na ziemię i przyłożyła zimne ostrze pokryte lodem do zranionych miejsc. Obserwowała przebieg walki Revy i Iwaru, chciała na moment sobie ulżyć w tym bólu przy pomocy zimnego ostrza. Widząc jednak, że tamta ma problemy opierając się jednym mieczem niczym kulą zaczęła tam powoli iść. Miała na plecach jeszcze Ghost Trick, którego mogła użyć w razie czego do zablokowania lecącego ataku lub po prostu wybicia się za pomocą rąk ducha w górę by nad nimi przeskoczyć. Pomagała sobie nim całkiem nieźle idąc w ich stronę szybkim kuśtykaniem. Musiała wyglądać naprawdę żałośnie, a mimo to nie traciła tego ognia w oczach. Zaciskała zęby, by nie jęczeć z bólu. Nie po to przeszła taki kawał by teraz się rozpłakać, mimo że poparzenia były bardzo dotkliwe. Kiedy znalazła się na 10 metrów od nich stwierdziła – To koniec walki.- Powiedziała wystawiając miecz w ich stronę – Nie zdążycie zareagować z takiej odległości przed tym czym prawie zdewastowałam arenę. Nie mam zamiaru krzywdzić ani Revy, ani Ciebie dlatego poddajcie się – mówiła dalej przykładając lodowe ostrze do poparzonych miejsc. Rzecz jasna gotowa była do uniku za pomocą ducha, ale na logikę powinni jej się posłuchać. Widzieli co zrobiła z tamą połową areny i jeśli mówiła prawdę, to przy ich aktualnej pozycji mogłaby ich trafić niezależnie gdzie skoczą – Walka była dobra – powiedziała uśmiechając się do nich przez ból skóry, która miejscami była poparzona. Dobrze, że chociaż ten zielony ogień jej nie palił, jednak jeśli planują się jej nie posłuchać to Norie tak dla przykładu, by pokazać że nie blefuje pośle przed nich cięcie. Tak, by się zatrzymało centralnie przed nimi i wycięło spory kawałek areny może nawet przysypując ich znaczną ilością piasku w okolicy nóg. Może nawet obsypało ich piaskiem czy gruntem z którego tam jest. Powinni przecież wiedzieć, że teraz mogłaby ich oboje zabić jednak nie chciała tego robić. To nie było w jej stylu, zresztą chciała się jeszcze sam na sam zmierzyć z Revy. Jak już oboje będą w pełni sił.
/1500
300
100
4250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   09.01.16 23:27

Nie trwało to długo jak dziewczyna się podniosła. Naprawdę - bardzo szybko wstała, albo może raczej wykonała obrót tak, aby móc przybić stopą szyję Iwaru z niemalże całą siłą. Nie trwać będzie to długo, bo zobaczyła podchodzącą Norie. Gość, który zaczął cały pojedynek od natarcia na Delayne już leżał rozłożony na łopatki, a może raczej zabrany przez opiekunów areny do skrzydła medycznego. Nie widząc go tutaj, w okręgu zwanym areną, trochę się zdziwiła - już przegrał? Nie patrzyła na przebieg tamtej walki, bo skupiała się na swojej. Teraz jednak sytuacja się zmieniła, aż spojrzała się na Iwaru z pogardą. W tym samym czasie Norie skierowała się do nich, aż podniosło się jej ciśnienie.
- Poddać się? Żartujesz?! - podniosła głos, jednak zaraz szybko przeanalizowała sytuację. Tamtego gościa położyła na łopatki szybko, a teraz jeszcze puściła atak ostrzegawczy, przed którym osłoni się rękoma - z racji, że zna następstwa ataku w ziemię. Podniesienie zasłony dymnej, z resztą niezwykle wysokiej uniemożliwi jej użycie Przeskoku. A tym samym - atak na nią. Obejrzała się na Iwaru i chociaż już domyśliła się, jak z nim walczyć, ponownie przeanalizowała to wszystko. Jej móżdżek pracował na najwyższych obrotach.
"Masz zadanie. Masz swoją własną misję, musisz przecież znaleźć informacje na temat swoich rodziców, całej familii Rokkaku. Teraz nie możesz przestać walczyć - poddanie się jest okazaniem braku honoru, ale też nie możesz zginąć. Co, jeśli tamten gość nie zdąży z uratowaniem Cię? Zostaniesz ranna na tyle, że nie będziesz mogła kontynuować podróży, albo nawet i zginiesz? Ona ma rację - walka już dobiegła końca. Co jest ważniejsze - honor czy misja?"
Zamarła na moment, bo jej wewnętrzny głos się odezwał. Jej wzrok utkwił na twarzy Iwaru, lustrując z pełną wściekłością czerwonych tęczówek każdą jego rysę. Nie był to jednak zamierzony zabieg - dziewczyna zrobiła nienaumyślnie, bez żadnego większego tak naprawdę zainteresowania. Patrzyła się "przez niego", nie na niego. Rozmyślała.
"Misja. Honor można podreperować" - potwierdziła, skinąwszy przy tym jeszcze głową.
- Racja. Koniec walki. Honor można podreperować bardzo prosto w przeciwieństwie do niektórych obrażeń - oznajmiła oschle, dezaktywując natychmiast przemianę i ruszając powoli, jak gdyby nigdy nic w stronę wyjścia z areny. No, chyba że Iwaru będzie chciał jeszcze ją zaatakować, jeśli usłyszy (skupia słuch) jakiś bieg w jej stronę, natychmiast odsuwa się na bok i ustawia rękę na wysokości szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   10.01.16 0:00

Widząc jak Revy próbuje zaatakować moją szyję, blokuję uderzenie dwoma rękami i jednocześnie odpycham ją od siebie. Nie chcę tracić niepotrzebnie mocy magicznej. Nie muszę używać Złotej Ognistej Postaci chcąc się wykpić z opresji, jednak zaklęcie to ciągle jest aktywne i w razie problem powinno mnie ochronić. Także wstaję i spokojnie wysłuchuję mowy Pani Rycerz, która zaczęła niemalże na moich oczach się rozbierać. Wygląda nawet seksownie w bieliźnie, która gdzieniegdzie prześwituje.. Ma rację. To był koniec walki. Tej walki, bo inne miały dopiero nadejść. Jeden z moich przeciwników został pokonany. Dziewczyna, która próbowała mnie najzwyczajniej w świecie zabić także postanowiła poddać walkę. Czyżby bała się tego, że zostanie zabita?
- No cóż ... - mówię, machając rękami. Następnie sięgam do obroży i teraz na spokojnie ją ściągam, a następnie rzucam pod nogi Revy. To jej własność. Mi nie jest potrzebna. Niech ją sobie weźmie. Wykonuję także ukłon w stronę członkini Marmaid Heel. Wbrew pozorom to rzeczywiście była dobra walka. Robię także ukłon w kierunku miejsca, gdzie drugi przeciwnik (Zin) walczył z Panią Rycerz. Oddaję hołd także i mu. Następnie wygaszam ogień, który trawi Moc Magiczną mojej przeciwniczki Revy, a także Zina, którego już tutaj nie ma. Nie chcę, by moja magia zaszkodziła im gdzieś na ulicy, gdzie mogą zostać okradzeni, zabici lub zgwałceni. Czekam aż Revy opuści Arenę i następnie przenoszę wzrok na Norie.
- Miałaś rację. Koniec walki. Koniec tamtej walki. - mówię - Jednak koniec jednego jest początkiem następnego!
Wspomniana następna walka nastąpiła wyjątkowo szybko. Finał tego wieczoru. Otwieram usta, ukazując zęby i szczerząc się do Pani Rycerz w ten sposób.
- Czy jesteś już gotowa?! - pytam z wrzaskiem, jednocześnie przyglądając się piękności, która oddalona jest raptem 10 metrów ode mnie. Okropnie napaliłem się na tą walkę! Nie zamierzam jej przegrać, a tym bardziej poddać! To mój przeciwnik! Wykończę ją!
- Lamia Scale to najsilniejsza gildia! Udowodnię to, pokonując Cię tu i teraz!
Norie może odnieść wrażenie, że wcale nie żartuję. Jestem niezmiernie zadowolony, że już nie ma nikogo, kto może przeszkodzić mi w tym niezwykłym pojedynku. Oczywiście nie zamierzam rezygnować z tego co osiągnąłem wcześniej - podpalenia. Norie dalej pali się złotym płomieniem.

MM: 4900 - 200 - 200 = 4500

Panie MG: proszę zanotować, że Revy odpadła :3.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   12.01.16 23:20

Będzie krótko, bo w sumie zrobiliście więcej akcji fabularnych niż samej walki (o ile walką to można nazwać) ;p
--------------------------------
A więc tak pani rycerz dość szybko się pozbierała po ciosach, które dostała, ale mimo wszystko i tak odruchy przezwyciężyły i dotknęła rozgrzanego do czerwoności metalu, który miała na sobie i poparzyła sobie dłoń (a przynajmnie odsłonięte części palców). To ją jednak nie zraziło i szybko powyrywała sobie te części zbroi, które emanowały ciepłem. Po tym drobnym zabiegu pokuśtykała w stronę drugiego pojedynku i pogroziła tamtejszym uczestnikom walki używając do tego swojego zaklęcia. W tym samym momencie Revy, która zdała sobie sprawę w jak bardzo beznadziejnej sytuacji się znalazła. Z jednej strony kobieta, która posiadała destrukcyjne zaklęcie, a z drugiej chłopak, którego nie była w stanie zranic. Zrezygnowana postanowiła, więc poświęcic honor, by nie dać się poważnie uszkodzić, wieć się poddała. Z innego założenia zaś wyszedł chłopak. On się nie poddawał, a wręcz zaczął podjudzać swoją oponentke. Zaklęcie Norie oprócz wyrzniecia "wyrwy" w ziemi podniosła również sporo drobinek w powietrze przez co siebie nie widzicie.

Norie: 3850 MM
Iwaru: 4900 MM
Zin i Revy są OoC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   16.01.16 0:36

Cóż z konkursu odpadła Revy oraz Zin, a co za tym idzie obecnie toczyła się walka finałowa. W sumie gdyby nie otrzymała tak ciężkich ran z powodu tamtego poparzenia to pewnie, by mogła spokojnie wygrać a teraz musiała się uciec do użycia TEGO. Nie dość, że się trochę wtedy poparzyła jak zdejmowała zbroję, to jeszcze ten dziwny płomień nadal na niej był i pochłaniaj jakby jej moc magiczną. Może stanowiła ona swoiste paliwo dla tej magii? A co jeśli to działało tylko na magię? Brzmi całkiem logicznie, bo ani się przez zbroję nie przepalało, ani nawet nie zadawało bólu. Dobrze, że Norie jest szermierzem jednak w tym stanie może mieć problemy. Szkoda, że wtedy nie pokonała Zina tamtą pojedynczą techniką, bo walkę już by skończyła ale najwyraźniej los był przeciwko niej. Teraz musiała zebrać w sobie wszystkie siły. Na moment przymknęła oczy i po chwili spojrzała na swojego przeciwnika, który chyba czuł się naprawdę pewien swego sądząc, że Norie jest już całkowicie bezbronna z takimi ranami. O nie, tutaj powinna wskoczyć jej samoregeneracja i zasklepić rany błyskawicznie, a co za tym idzie znowu móc ruszyć do walki jako takiej. To była ostatnia chwila, kiedy jej Ghost Trick działał, dlatego musiała błyskawicznie ruszyć do walki. Na szczęście drobinki kurzu w powietrzu zapewniały osłonę, dlatego mogła teraz zrobić to co chciała. Znając poprzednią pozycję Iwaru, wystrzeliła kolec z maski. Powinien polecieć błyskawicznie, a mag nie powinien się go spodziewać wylatującego zza zasłony z ogromną prędkością. Nie czarujmy się, ta rzecz ma przebijać ściany więc pewnie leci dosyć szybko.
Następnie przekręciła smoka na swoim pasku i ograniczniki uwolniły moc magiczną, która była w nich od dłuższego czasu skumulowana. Zarazem też zmniejszył się ciężar jaki miała na sobie Norie, czyli była lżejsza oraz szybsza niż poprzednio. Powinna teraz móc jako tako poruszać się, tak więc po wystrzeleniu kolca i błyskawicznym zdjęciu ogranicznika, od razu skoczyła w chmurę pyłu by wyskoczyć na Iwaru. Jeśli posłał w nią kulę ognia to po prostu zbiła ją za pomocą miecza. Nie ma żadnego logicznego powodu, dlaczego by miała się zapalić w momencie, gdy płomień uderzy w coś co nie jest ciałem. Zresztą najwyżej wypali MM, które znajduje się na mieczu i tyle.
Postanowiła solidnym machnięciem swoich obu rąk, czyli zarazem też ducha wywołać ogromny pęd powietrza i przepchnąć chmurę na maga Lamia Scale, co powinno ograniczyć jego widoczność a potem zwyczajnie jak już do niego doskoczyła do przyłożyła ostrze do gardła. Rzecz jasna jeśli wcześniej go nie trafiła tamtym kolcem, co powinno być liczone jako atak z zaskoczenia. Jeśli chłopak uniknął kolca jakimś cudem to Norie postanowiła zrobić coś ciekawszego. Skoro ten płomień spalał moc magiczną, to zamykać go za pomocą magii nie ma sensu. Po prostu wbiła obie łapy ducha w ziemię wokół maga i niczym ta koparka zrobiła z podłoża swego rodzaju kopiec wokół Iwaru i zwyczajnie chciała go pogrzebać. Jeśli cokolwiek większego, niż wcześniejsza kula ognia w nią leciało to starała się przed tym odskoczyć lub przeskoczyć z wybicia się rycerzem i od razu wbić się w Iwaru z powietrza.
/6127 MM po użyciu ograniczników (+2277)
GT3
Maska 100 MM
6027 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   16.01.16 1:14

"Cholera" - myślę. Niczego nie widać w tej pyłowej zamieci. Ciężko mi będzie zrobić jakiś sensowny unik albo wyprowadzić atak. Najlogiczniejszym wyjściem w danej sytuacji będzie użycie jednego z moich zaklęć - Złotego Ognistego Kręgu! Klaszczę więc w ręce i fala złotego ognia rozchodząca się we wszystkich kierunkach rozwiewa pył i poprawia widoczność, a przy okazji odrzuca każdy inny pocisk przeciwnika. Oczywiście ciągle chroni mnie Złota Ognista Postać jednak ciągłe poleganie na tym zaklęciu może być zgubne w skutkach. Gdy tylko dym opada i zauważam, że wielkie ręce ducha próbują mnie zasypać, a mój przeciwnik stoi przede mną, kumuluję kulę ognia (Złota Ognista Kula) w ręce i uderzam nią w brzuch przeciwniczki co powoduje odrzucenie jej na pewną odległość (jeśli nie została odrzucona wcześniej falą). Następnie przyglądam się jej, bowiem pył zapewne został rozwiany i uśmiecham od ucha do ucha zadowolony z przeprowadzenia tak dobrego kontrataku. Wyszło nawet lepiej niż myślałem.
- I jak? - pytam się - Poddasz się?
Na prawdę nie mam zamiaru za długo bawić się z moją przeciwniczką. Chciałbym już wrócić na kolację.

MM: 4900 - 1000 - 600 - x = 3300 - x

Jeśli Norie da się trafić Złotym Ognistym Kręgiem i Kulą Ognia zacznie tracić zgodnie ze starym opisem z KP: 700 MM na turę i 300 jednorazowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.01.16 15:30

Na szczęscie dziewczyny posiadała ona spore możliwości samoregeneracyjne co pozwoliło jej choc częsciowo zaleczyc poparzenia, których nabwił się po przyjęciu ostatniego ataku Zina. Częściowo, ponieważ temperatura, której może zawdzieczac te rany była po prostu olbrzymia, więc w pełni wyleczenie się z tych poparzen zajmie troszeczkę dłużej niż zazwyczaj (w drugim Twoim poscie od tej chwili będziesz w pełni zdrowa). Jednakże to już i tak wystarczyło, by w jakimś tam stopniu normalnie się poruszac, więc dziewczyna postanowiła nie próżnowac i wszystkich zaskoczyc nie spodziewanym atakiem kolcem z jej maski. Po wystrzeleniu go i minięciu kilku chwil dało się usłyszec charakterystyczny dźwięk jakby coś się wbiło w przeciwległą ścianę areny, ale oprócz tego nie było po drodze nic słychac. To co niezmiernie zdziwiło dziewczynę to był brak jakiejkolwiek kuli ognia wymieroznej w jej stronę w celu obrony. Mogło to zwiastowac, że przeciwnik został trafiony wcześniej i właśnie się wykrwawia, albo że coś szykuje. Ku jej nieszczęściu stało się to drugie. Została trafiona przez złoty ogień w postaci małej fali, ale jak się okazało był dostatecznie silny by ją odepchnąc, więc musiała zaniechac planu przesuniecia pylu na maga LS. Jednakże nie poddawała się i nie pozwoliła mu nawet przejsc do kontrataku momentalnie próbując go pogrzebac żywcem. Było to o tyle "pomyślane", że dzięki temu chłopak dostał sporą ilością piasku prosto w twarz, więc odruchowo chwycił się za nią i nie kontynuował kontrofensywy.

Iwaru: 3900 MM + w nastepnej turze jesteś oślepiony przez piasek oraz masz przysypane nogi ziemią (jak mocniej szarpniesz spokojnie wyjdziesz)

Norie: 5627MM

// Przepraszam was, że musieliście tak długo czekac. Hartowali nas przed sesją na uczelni i mój jedyny kontakt z forum odbywał się przez telefon. Tak, wiem mogłem ostrzec, ale jakoś nie pomyślałem o tym. Jeszcze raz przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.01.16 18:41

Jeszcze tylko trochę, parę chwil i przestanie odczuwać tak bardzo ten ból. Nie zmienia to faktu, że Norie będzie musiała całą zbroję wymienić w najbliższym czasie na coś co posiada mniej metalowych elementów, a broni tak samo dobrze. Może jakiś bardzo twardy kolczugo-podobny materiał? Tak, to chyba będzie dobry wybór, ale najpierw musi wygrać tą walkę, którą obecnie toczyła. Z każdą chwilą jej było coraz lepiej, harde, rycerskie krwinki robiły swoje.
Zdziwiła się, że nie usłyszała żadnego plaśnięcia kolca o ciało, a tylko głuchy dźwięk wbicia się w mur. Czy on tego uniknął? Czy może kolec tak szybko przez niego przeleciał, że nawet nie zanotowała tego dźwięku? Nie mógł się wykrwawiać, bo usłyszałaby dźwięk upadającego ciała, chyba że przybiła go tym kolcem do ściany. Na szczęście jej wątpliwości zostały po chwili rozwiane, kiedy oberwała znowu złotym ogniem przez swoją nieostrożność. Wiedziała już co ten ogień robi i domyślała się jego słabości. Teraz pozostało to wykorzystać. Znała już zmienną jaką może być owa fala, która odpycha. Na szczęście paladyn nie przewróciła się i zdołała utrzymać na nogach, dlatego już ma pomysł co zrobić dalej. Skoro mag miał piasek w oczach i był lekko przysypany, to trzeba było ponownie wykorzystać Ghost Trick. Ponownie pojawił się za jej plecami rycerz, który szybkim ruchem dłoni klasnął, tak by Iwaru oberwał z dwóch stron łapami lub nawet jeśli tego uniknie, to oberwał falą uderzeniową od tego. Wątpiła, że maga da radę to zabić, ale z tej odległości na pewno go ogłuszy. Musiała wykorzystać inicjatywę i jeśli tylko się nadarzyła to wielkimi łapami jak koparka wbiła je w ziemię i chciała fragmentami areny zamknąć chłopaka w swoistej ziemnej kanapce. Nie mógł wtedy czymś strzelić, bo wystawi się na atak. Jedyne co mógł w takiej sytuacji to skoczyć do przodu, na co tylko paladyn czekała by pociągnąć łapy ducha do siebie i od tyłu wgnieść chłopaka w ziemię, a wtedy z przodu jeszcze spuściła swojego małego towarzysza. Fairy Dragon, by nawet bardziej przeszkadzał i swoją niebieską małą główką, zaszarżował na Iwaru, wbijając go w nadciągające łapy.
/600 MM.
Ewentualne 500
5027 lub 4527
Wizualizacja
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   24.01.16 22:37

Aktualnie moją jedyną opcją jest uchylenie się przed rękami rycerza, które próbują mnie strzaskać. Słysząc więc, że coś leci na wysokości mojej głowy (działam na słuchu), kucam i jednocześnie klaszczę rękami, wyzwalając falę ognia, która odpycha mojego przeciwnika (Złoty Ognisty Krąg). Jeśli to mi się uda, to łapy rycerza przelatują nad moją głową, bo kucam. A jeśli nie, to prawdopodobnie obrywał z całym impetem od swojego przeciwnika. Zatem, jeśli nie uda mi się kucnąć na czas i odepchnąć Norka falą, to prawdopodobnie przegrałem tą walkę. W duchu cieszę się, bo trafiłem na bardzo mocnego przeciwnika i na pewno tak tego nie zostawię. Będzie rewanż, jak coś!
Jeśli jeszcze jestem w grze, to próbuję wydostać się z kopczyka piasku.

MM: 3900 - 1000 = 2900
W przypadku trafienia moją Falą, Norie traci jednorazowo 600 MM (i 700 MM/turę, bo jest podpalony, czyli defacto 1300).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   25.01.16 1:46

Coraz lepsze samopoczucie dziewczyny nie wiele wniosło do walki, ponieważ chwilowo i tak była sytuacja patowa. Doskonale sobie pewnie zdawała sprawę, że niezależnie jak silnym atakiem bezpośrednim dysponuje to pewnie i tak jej przeciwnik będzie mógł go przeżyc. Nie tak łatwo ją było jednak zniechęcic i działała dalej. Norie postanowiła posłużyc się zwykłą, brutalną siłą i wręcz zmiażdzyc przeciwnika.  Ku nieszczęciu Iwaru ten cios nie był jakoś niezwykle szybki także próba polegania na słuchu spaliła na panewce i oberwało mu się jak na ironię właśnie od klaśniecia. Faktem, który zapewne zdziwił dziewczynę było, że Yosa nie zmienił się w płomienie, ale nadal mogła z łatwością dostrzec, że jej ręce nie do końca się zatrzasnęły na nim. Trzymały się nie mogąc się przebic w odległości mniej więcej dziesięciu centymetrów od ciała maga z Lamia Scale powstrzymywane przez coś. W tym samym też momencie rozległ się głos komentatora. - Szanowni widzowie! Tak o to mamy dzisiaj podwójnego zwycięzce. Ta o to dziewczyna nie dośc, że  wygrała walkę to jeszcze pobiła rekord naszej areny, ale... Niestety nie chodzi o szybkośc wykończenia przeciwnika, ale o ogólne nastawanie na życie! To co wydało się dziwne to głos należał do zupełnie innej osoby niż na początkowej zapowiedzi. - Będzie więc kara! Dokładnie w momencie wypowiedzenia tych słów pojawił się przy Norie osoba odpowiedzialna za ochronę. - Nie uczysz się na błędach, prawda? odezwał się głos "znajomego" już osobnika, który momentalnie dał jej znowu posmakowac swojej laski, ale teraz była pewna różnica. Siła z jaką oberwała była znacznie większa. Amanohokosaka miała czas jedynie na zdawkowe zasłonięcie się swoim zaklęciem "ducha", ale to i tak w pełni nie zneutralizowało siły uderzenia. Poleciała więc dobre dziesięc metrów w powietrzu i rozbiła się o ścianę. - Tak o to kończymy dzisiejsze zmagania. Zwyciężczyni gratulujemy wygranej, a pozostałym uczestnikom dziękujemy za trud uczestniczenia dzisiaj w walce. Prosimy udac się do wyjśc. Do zobaczenia za tydzień!

Walka generalnie się skończyła zwycięstwem Norie. Norie jeszcze płonie, ale w tym poście możecie już kierowac się ku wyjściu także zapraszam WSZYSTKICH do odpisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   25.01.16 20:16

Byli w impasie, paladyn miała ograniczone ruchy, a przeciwnik był praktycznie całkowicie zdrowy i pewnie mógłby uniknąć jej ataku w jakiś sposób. Jednak to się nie stało, paladyn trzasnęła swoimi wielkimi łapami i ogłuszyła Iwaru, by następnie zrobić mu ziemnistą kanapkę łapami ducha. Czyżby chłopak się poddał? Przeszło jej to nawet przez myśl, chociaż jej umysł zaciemniało coś dziwnego wywołanego przez maskę, którą miała założoną. Czuć było od niej mordercze intencje poprzedniego właściciela i ten nastrój przez całą walkę jej się udzielał. Dopiero teraz to zauważyła w momencie, gdy jej zgniatanie zostało powstrzymane przez jakąś barierę, a walka się skończyła.
Tym razem był to jej już dobrze znany pan od barier, który najwyraźniej niezbyt ją lubił. A przecież paladyn zawsze dawała podczas walk 100% siebie, gdyż gdyby przeciwnikowi nie pokazała pełni swoich sił to świadczyłoby o tym, że nie ma do niego szacunku. Każdy, nawet ten najsłabszy zasługiwał na to, żeby pokazać mu siłę i nie traktować jak słabego. Plus na Norie działała ta maska, którą teraz lekko zsunęła skoro walka się skończyła. Chciała coś odpowiedzieć, bo wydawało jej się to ździebko niesprawiedliwe, zwłaszcza że mag sabertooth zadał jej sporo ran i nic z tym owy głos nie zrobił. Nie każda rana też musi być śmiertelna, gdyż Iwaru pewnie zamortyzowałyby ziemia oraz wgłębienie jakie ma się zwykle we wnętrzu dłoni. Znowu została smagnięta laską, tylko jedyne co mogła zrobić to próbować się zasłonić swoim duchem. Niewiele to dało, ale chociaż nadal płonęła, to duch zamortyzował część bardzo bolesnego upadku na plecy. Sama z siebie Norie także zaczęła się regenerować i coraz mniej odczuwać ból. Był twarda, bardzo odporna na obrażenia czysto fizyczne, czego dowiodła podczas swoich treningów. Mimo tego, że wygrała to odczuwała szacunek do każdego maga, z którym się dziś zetknęła. Po wstaniu odwołała swojego ducha, schowała miecze oraz pomachała do publiczności. Mogło to wyglądać naprawdę dziwnie, zważywszy na to, że sama paladyn zdewastowała całkiem pokaźny kawałek areny. Może następnym razem jak tu przyjdzie, to zainwestują w mocniejszą konstrukcję? W każdym razie ukłoniła się Iwaru – Dziękuję za dobrą walkę – powiedziała i udała się do wyjścia, gdzie najpewniej ktoś będzie na nich czekał z wypłatą. Oczywiście miała też zamiar odwiedzić Revy i Zina i pogratulować dobrej walki.
ZT


Ostatnio zmieniony przez Norie dnia 02.02.16 21:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   26.01.16 0:07

Przyznam się sam przed sobą, że nie tak sobie wyobrażałem ten pojedynek. Nie tak miał się zakończyć. Nie chodzi mi o samą przegraną, tylko o to w jakim beznadziejnym stylu przegrałem. Jednak póki co jestem kaleką, który nie ma prawa należeć do najpotężniejszej gildii we Fiore. Niemniej jednak, jeśli Mistrz się nie dowie i nie zabije mnie za tą porażkę, to z pewnością będę silniejszy.
"To obietnica!"
Przyrzekam sam sobie i całemu światu, że od tej pory będę wygrywać. Nie zwracam zbytniej uwagi na barierę, która mnie właśnie ochroniła. Nie chcę myśleć o tym upokorzeniu. Jednak mojej przeciwniczce trzeba to przyznać. Jest niezwykle potężnym magiem i na pewno jeszcze się spotkamy.
- Także dziękuję. - odpowiadam, kłaniając się. Niemniej jednak po chwili dodaję - Spotkamy się jeszcze, Pani Rycerz.
Teraz przyrzekłem nie tylko sobie, ale także mojemu szanownemu przeciwnikowi. Nie mogę powiedzieć. Jestem pod sporym wrażeniem. Kobieta dała radę dwójce przeciwników. Niezwykłe. Co prawda istnieją potężniejsi magowie, jednak ta stoi na tym poziomie, który mógłbym osiągnąć. Jest pierwszym krokiem. Kieruję się do wyjścia, pierwej robiąc ukłon w stronę sędziego i widowni. Trzeba oddać szacunek naszym gospodarzom. Później odbieram nagrodę i czekam na umówiony transport do domu. Transport niby umówiony był dopiero za parę dni, jednak mojemu szoferowi wyjątkowo się spieszyło i pojawił się w ciągu godziny i odleciałem do Gildii.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   26.01.16 20:33

Ona oczekiwała w jednym z licznych korytarzy na zakończenie pojedynku. Znalazła sobie miejsce wręcz idealne - poza zasięgiem zaklęć, blisko głównego wyjścia z kompleksu areny, a do tego jeszcze miała widok na pojedynek dwóch magów. Starała się jeszcze dogasić płomienie na sobie, starając się je porządnie zetrzeć. Siniaki i zranienia nabyte w czasie tego dość przyjemnego pojedynku jej w zupełności nie przeszkadzały. Przeżywała gorsze zranienia, musiała przetrwać wiele w swym życiu. Oczywiście, bywały osoby będące w stanie przetrwać sto razy więcej niż ona, ale wystarczy tylko chwilę poczekać, a potem wybuchnie niczym pewna blond włosa panna, której jedynie zapieprzyła bransolety. Nie no, żart.
- Oho, skończyli... - stwierdziła, widząc pojawienie się tamtego obrońcy i sam fakt, że Norie znowu poleciała na ścianę. Aż westchnęła ciężko: Cóż ona sobie wyobraża, próbując zabić drugą osobę? No, tego to ona się nie dowie chyba nigdy, chociaż musiała przyznać, że miałaby nie lada problem z nią gdyby została na polu bitwy. I chociaż ochrona nadchodziła w idealnym momencie, wolała nie ryzykować wykluczeniem z rozgrywki. Czasem trzeba schować honor do kieszeni i odczekać na wyniki. Ścisnęła delikatnie w dłoniach bibelot kapturka, acz nic z nim więcej nie zrobiła.
- A teraz wybrać się do Smoków... - szepnęła niesłyszalnie do siebie, poruszając jedynie ustami. Jakby ktoś potrafił czytać z ruchu warg, pewnie by się dowiedzieli o jej planach, ale ciężko jest z ów czytać kiedy ktoś ma obniżoną maksymalnie głowę, co sprzyja pojawieniu się dość solidnego cienia i ogólnemu utrudnieniu widoku.
Nie minęło długo jak po przyjściu Norie spojrzała w jej kierunku, bacznie lustrując wzrokiem jej obrażenia.
- Zapewne gdybym również walczyła, skończyłabym podobnie jak któryś z chłopaków - stwierdziła, pokazując kciukiem w stronę korytarza prowadzącego do skrzydła medycznego. Albo raczej do miejsca, gdzie Zin przesiadywał. - Muszę przyznać, że walka była dość spektakularna i pozostaje mi tylko pogratulować - stwierdziła, jednakże niezwykle oschle jej to wyszło. Znowu powróciła ta jej niechęć do każdego wokół, tym bardziej że kaptur powrócił na jej głowę. Tak, jak w ciągu tej walki miała go cały czas zdjętego, tak zaraz po wejściu do korytarzy założyła go na głowę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   26.01.16 20:41

Od dłuższego czasu z zniecierpliwieniem oglądał to co się działo z wysokości trybun. Nie ukrywając samo oglądanie jest po prostu nudne, więc nie mógł się tego doczekać. Gdy sytuacja stała się klarowna i ta sama moc ochroniła Iwaru, sędzia ogłosił koniec walki, a Zin westchnął z ulgą. W końcu będzie mógł się wybrać na następną wyprawę, która już jakiś czas tak skrzętnie planował w głowie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   27.01.16 23:30

Ja tu tylko na minutkę, by rozdać nagrody i przynieść dobrą nowinę.

Norie: 10.000 klejnotów i 600MM
Iwaru: 8.000 klejnotów i 500MM
Revy: 6.000 klejnotów i 500MM
Zin: 4.000 klejnotów i 400MM

A dobra nowina jest taka, że Takeru dostaje pełnoprawnego MG i już każdy może gnębić go o fabuły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Zniszczona arena   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczona arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Arena III
» Arena nr 2 {Klub Pojedynków}
» Arena #01
» Arena #16

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie