IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karczma "Wodne Lustro"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Karczma "Wodne Lustro"   08.11.14 17:09

First topic message reminder :

Szyld powiewający pod wpływem wiatru zaprasza w swoje skromne progi. Budynek - jak z resztą większość w Hargeonie - jest budowany w jasnej, imitującą piaskowiec skale i ma po prostu kształt bloku. Ma dwa piętra oddzielone od siebie dekoracyjnym daszkiem. Cały wystrój budynku opiera się na planie kanciastego okręgu, na środku którego znajduje się niewielka scena. Na ścianach jest wiele malowanych obrazów przedstawiających Fiore przed wydarzeniami z Crocus oraz różne widoki z morza. W jednym miejscu, dokładnie na przeciwko wejścia widać bar z ośmioma krzesłami wzdłuż. Całe pomieszczenie jest zapełnione okrągłymi stołami, przy których stoją po cztery krzesła. Nie jest ich ani za dużo ani za mało, idealnie w sam raz. Gdzieś z prawej są wejścia do toalet damskich i męskich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   03.06.15 20:29

Nuda! To hasło na dzisiejszy dzień. Ale cóż zrobić, by się nie narobić? Chyba raczej nic, a przynajmniej nie przychodziło mu do tego pustego łba. Ale cóż, czasem jednak tak bywa, że raz z górki raz pod górkę, ale ile można myśleć właściwie o niczym? Minute lub dwie? Bo Paulowi udało się około 4, to były najdziwniejsze minuty w jego życiu.
Przeciągnął się bardzo leniwie w tym pięknym i słonecznym dniu, po czym wstał z ławki. Wziął i otworzył butelkę wody, która leżała obok ławki. Była ciepła i taka ogólnie bleh, bo ciepełko ze słonkiem mu zaczynało wadzić. Ruszając swoje jędrne cztery litery pomyślał, że mógłby w sumie udać się na jakąś ciekawą i wymagającą pracy przygodę. Chociaż ten dzień był stworzony do nic nie robienia, a mimo, że nie lubił nic nie robić to się przemógł, by się zaczął rozleniwiać.
- Do baru - mruknął głos w jego łbie, a on od razu strzelił się lekki w łeb, by się zamknął. Wiedział, co ma robić i nie potrzebuje żadnych wskazówek co do tego. Przemyślał to właściwie i była to całkiem dobra opcja, gdyż w barze zazwyczaj można dostać coś zimnego, a to by właściwie mu się przydało. Potem może browek... Jeden... dwa... dziesięć, tak na dobry początek dnia. Dlatego zmyślony od razu ruszył z buta w kierunku jedynego miejsca, które przychodziło mu do głowy. A przynajmniej jego ojciec za życia bardzo lubił tą karczmę. Wodne lustro, tak się zwała!
Tak więc postawił nogę w barze, po czym rozejrzał się i właściwie było tak jak oczekiwał, czyli kilku łbów grających w karty przy chłodnym piwie. Od razu żwawym krokiem podążył do baru, gdzie sobie klapnął na jednym z siedzeń.
- Ciepło dzisiaj, co nie? - rzucił do karczmarza, który od razu zaczął lać piwa do kufla - Jakby czytał mi pan w myślach - uśmiechnął się, po czym wziął kilka łyków duszkiem zostawiając na swoich ustach wąsy z piany, niczym bohater jakiejś kreskówki. Z kieszeni wyciągnął parę klejnotów płacąc za swoje piwo. A przynajmniej za pierwsze, jeszcze nie wie ile zejdzie mu dziś wypić...
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   04.06.15 15:55

"Czemu życie mnie nienawidzi?" - hasło na dzień dzisiejszy i nie tylko. Toż to musiał być jakiś skromny pech, by ledwo co wypełznąć z rodzinnego miasta (wcale ledwo, ale pamiętajcie - kobiety lubią wyolbrzymiać), a tu już do nań zostać ściągniętym. Niezbyt jej się to widziało z jednej strony, ale z drugiej jak ojciec prosi, to czemu niby odmówić? "No sorry tata, ale nie chce mi się". Rudą, małą cholerą może była, ale bez przesady - rodzinę trza cenić nieważne od czynników wszelkich, inaczej się idzie do piekła, czy coś.
A to swoją drogą panowało obecnie na samej ziemi. Gorąc niepowtarzalny, człowiek się czuje jak na wyjątkowo wielkiej patelni. Przyczyna leniwego i złowrogiego humorku jak znalazł. Schowała listę nabazgroloną przez opiekuna do kieszeni spodni - akurat o dziwo ubrała się dzisiaj w coś co je posiadało - po czym zmierzyła słońce złowrogim spojrzeniem. Tak trochę jakby prychała na biedny, niczego nieświadomy upał. Zostało jej na szczęście ino jedno miejsce do "oblukania" cytując kochanego opiekuna. Przeszukać, sprawdzić? No bo widzicie, celem jej wypraw miała być uznajmy ładnie, że infiltracja konkurencji. Jak najbardziej grzeczne sprawdzenie jak sobie inni w mieście radzą, oczywiście bez robienia im bałaganu. Nic się chyba nie stanie jeżeli jedna karczma postanowi mieć tańsze browary od drugiej, prawda?
Wytoczyła się z upału wprost do środka lokalu o beznadziejnej nazwie. Serio? Wodne Lustro? W tych czasach ładniej nazwać karczmę jakoś dziarsko. Wielki Kucyk, Super Wierzba, Stalowy Wieprz... Ej moment. To brzmi nieco jak leki na potencję... Khem, kaszl-kaszl, mniejsza o to. Kobieta rozejrzała się po otoczeniu znajdującym się w środku. Warto wspomnieć, że zrobiła to w sumie z przyzwyczajenia, bo co też może być specjalnego w środku takiego miejsca? No nic. Westchnęła z ulgą czując w nozdrzach nieco chłodniejsze niż na zewnątrz powietrze i ruszyła do baru, przy którym bez większego pitolenia zasiadła, akurat obok jakiegoś nieznajomego jegomościa.
- Upał jak w otchłani piekielnej, prawda panowie? - rzuciła uśmiechając się szelmowsko w stronę karczmarza. - Ładnie proszę o to samo co waćpan obok. - Położyła na stoliku zapłatę za tą cudowną usługę. Barmana w sumie nie kojarzyła za dobrze, chociaż możliwe, że za mało mu się przyglądała - a tego unikała. Może jej "misja" nie była specjalnie tajemnicza, ale z drugiej strony jakiś podejrzeń nie chciała wzbudzać. Naprawdę czasami robiła z siebie dziwną na siłę.
Otrzymane piwo złapała i jak najbardziej łapczywie wydoiła niemal do dna. Otarła twarz ręką, a pusty kufel odłożyła, dając Panu Maszynie Do Nalewania znak, że dolewka jest mile widziana. Zapłata za nią również. Kiedy czekała na kolejną porcję schłodzonego napoju czknęło jej się jeszcze tak na dokładkę. Wtedy też przypomniała sobie, że w sumie to usiadła obok kogoś.
- Em... Wybacz pan za maniery, jak czegoś chce to się zapominam - zaśmiała się nerwowo, chociaż trudno ująć, czy całkiem szczerze. W końcu szybko po tym zagadnęła do nieznajomego ponownie, natarczywość lubiła porównywać do towarzyskości.
- Przyjezdny, czy tutejszy w sumie? - Skierowała spojrzenie w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   04.06.15 21:20

- Do piekła brakuje z 5 stopni - mruknął pod nosem kończąc swoją ambrozję, która pojawiła się w magiczny sposób z beczki. Po prostu nalana, ale czasem trzeba podkoloryzować, bo inaczej życie i ten post byłyby nudne. Jednak wracając... Paul od razu pokazał palcem na pusty kufel, po czym powiedział - Dolewkę - melodyjnym głosem. Jak na razie to było najbardziej interesujące zajęcie na dzisiaj, bo nic innego do roboty raczej nie miał. Cóż, mógł zawsze iść i straszyć ludzi na ulicy udając potwora. Czemu? Bo mógł. Nikt mu nie zabroni straszyć lolitek tentaclami. W sumie to byłoby całkiem ciekawe zajęcie... Zamyślił się trochę, dopiero po chwili obrócił głowę w kierunku rudej osoby, która przytachała tutaj swoje 4 litery.
- Nic się nie stało - mruknął wybudzony z transu. Właściwie to o czym on w ogóle myślał? No i teraz zgubił wątek, a pewnie było to zajęcie do końca dnia. Jedynie odgarnął włosy do tyłu, gdy barman już ładował kufel do pełna.
- Tutejszy, tutejszy - by to podkreślić powiedział to aż dwa razy, DWA! To już coś znaczy, a przynajmniej tak mu się wydawało. Wziął głęboki łyk piwa, po czym westchnął. Od razu było lepiej, tego po prostu mu brakowało tego cholernego dnia. W sumie to mógł iść na plażę zamiast pchać się do baru.
- Następnym razem jak posłuchał głosu w głowie to się pierdolnę tak z dwa razy - pomyślał, by głos zrozumiał, że jeśli jest wybór między bikini, a browarem to lepiej wybrać bikini. I nie, to nie Paul by je nosił. Jednak co zrobisz, no nic nie zrobisz, co się stało to się już niestety nie odstanie.
- A ty? - spytał właściwie, bo co mu szkodzi nawiązać jakąś rozmowę? Przynajmniej jakoś zapcha puste godziny w grafiku... Musi sobie zrobić grafik, fajna sprawa, bo czasem by kogoś spławić można powiedzieć "Muszę sprawdzić w grafiku, odezwę się". Zdecydowanie będzie musiał sobie tak jeden załatwić, będzie fajne co do trollowania ludzi na różne sposoby. I znowu odpłynął w krainę fantazji i marzeń.
- Rozmawiasz - wyszeptał głos w głowię dlatego też od razu się wybudził koleżka. W sumie całkiem przydatny gadżet te jego urojenia, ciekawe czy będą też za niego zapamiętywały szczegóły wszystkiego. W sumie jakby miał żonę to by mógł oglądać mecz, a ona mogłaby trajkotać, a głosik by wszystko streścił, profit!
- Wybacz brak manier, Paul Horgan, miło mi. Czasem tak mam, że zapomnę, ale sobie przypomnę i takie tam - obrócił się w jej stronę, po czym wystawił prawą rękę - A ty jak się nazywasz? I od kiedy kobiety tak szybko wypijają piwo? Moja matka zwykle pije tak wolno, że mam czas skoczyć do sklepu dwa razy nim skończy swoje- oj ten rozgadany człowiek... W sumie czasem mu się wydaje, że gdyby mniej gadał to jego życie byłoby o wiele łatwiejsze.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   05.06.15 12:19

Następny kufel opróżniła do połowy, pierwsza, podstawowa i najgorsza suchość w gardle została bowiem już ugaszona. Orzeźwienie znacznie ją rozluźniło, a tym samym można śmiało powiedzieć, że pozbyła się już jakichkolwiek obiekcji do świata i interakcji z nim. Na razie niech to będzie facet obok i karczmarz. A w szczególności ten pierwszy, w końcu nieładnie tak przeszkadzać ludziom w pracy.
Kiwała grzecznie głową jego wypowiedziom, krótkim i jak najbardziej na temat. Tutejszy? W sumie niezbyt kojarzyła. Z drugiej strony to ostatnio skleroza dopisywała jej jak najbardziej, nie mówiąc o małej przerwie od rodzinnego miasta. "Wszyyystko się może zdarzyyyyć" jak w tej takiej ładnej piosence. W zasadzie to nie była ładna, ale maksymalnie kiczowata. Jeiijeeeijeee...
Zamlaskała. Tutejsze piwo nie było wcale złe, ale do tego u ojczulka wiele mu brakowało. W zasadzie to stary Conversely w swoim czasie jako jedyny z  tutejszych posiadał swojego własnego dostawcę browaru, czy teraz coś się zmieniło? Oby nie. W końcu trzeba z czegoś słynąć w tym świecie.
- W zasadzie to pół na pół. Zachciało się wybyć na dłużej z rodzinnej klitki - odpowiedziała bez większego zastanowienia, bo nie było się czego obawiać czy wstydzić. Normalna rozmowa zapoznawcza polega w końcu na wymienianiu się ściślejszymi informacjami. Tak rzucając oczywistościami. Gorzej z kulturą osoby.
O mały włos nie zaśmiała się słysząc imię waćpana. Cholewka, "Paul". Toż to było makabrycznie zabawne. Ostatecznie tylko kwiknęła zasłaniając usta ręką. Nieco się przy tym opluła, więc z początku chciała wyciągnąć do nowo poznanego drugą dłoń, ale wtedy ogarnęła, że w sumie to tak się łapy nie podaje. Nerwowym gestem wytarła prawidłową łapkę i dokonała tego cudownego uścisku dłoni. Rzecz jasna, mało zawstydziła ją ta sytuacja. Gorzej tylko z biednym PAAAAUULEEEM bo widząc taką sytuację musiał wpaść na jakiekolwiek ciekawe spostrzeżenia względem mag... No chyba, że nie patrzył i miał to w nosie. Tak, czy tak na jedno wyjdzie.
- Clever Conversely. O brak manier to ty się nie martw, nie jesteśmy na bankiecie - jakże inteligentnie zauważyła - zapomnieć rzecz ludzka, pamiętaj! - Wyszczerzyła się jak na suchym wieczorze kabaretowym.
- Bo zwykle kobiety robią z siebie niepotrzebnie mądrzejsze. A człowiek to zawsze człowiek, czy ma stanik, czy nie. Ale jeżeli chcesz jakiś ściślejszych informacji to zdradzę, że wystarczyło dobre otoczenie za młodu. Gdybyś od lat dziecięcych siedział w szwalni rodzicielki to pewnie brudy chwytałbyś w dwa palce i dbał o cerę. - Wzruszyła ramionami, po czym znowu sięgnęła do kufla. Tym samym pojawiła się potrzeba poproszenia o kolejną dolewkę.
- Jak już w temacie to panie ogółem mało co piwo piją. Bo za gorzkie, bo fuj. Mnie to osobiście krzywi jak tylko widzę te wszystkie wina czy smakowe napoje procentowe. - Dla podkreślenia obrzydzenia wydała z siebie niezadowolone, nieco przeciągłe... "bleeeeh", cytując prosto ze słyszenia. Dźwiękonaśladownictwo lvl: Clever.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   06.06.15 12:47

- I tak zapomnę - zaśmiał się cicho, tuż przed tym nim pociągnął soczystego łyka z swojego kufle, w którym sobie pływała pianka wzburzona niczym fale podczas sztormu, chociaż to właściwie lekka przesada, ale who cares. No ale cóż, jeśli jest jakaś specjalna technika robienia piany na piwie to będzie trzeba ją poznać. Może powinien wybrać się na kurs barmański i wyjechać do innego kraju rzucając to wszystko w pizdu? Całkiem dobra opcja na przyszłość, przynajmniej ma jakiś plan z tym związany. A to, że kwiknęła to zwyczajnie w świecie pominął.
- A ja ci znowu przypominam, że rozmawiasz. Napisz książkę jak żeś taki rozmarzony - znowu rozległ się głos w jego głowie. Zaczynało go to pomału irytować, bo przecież ile można go upominać? Udając, że drapie się po głowie puknął się w łeb z tyłu, w końcu dziwni by to wyglądało, że robi to tak otwarcie. Jeszcze by na jakiegoś idiotę albo masochistę wyszedł.
- Oj tam dbać o cerę, wystarczy, że się myje i jest w porządku. Nawet na słońce nie muszę wychodzić, by dobrze wyglądać - po czym zrobił się... Ciemniejszy, yep, ciemniejszy, magicznie rzecz jasna, nie za pomocą samoopalacza - Ale w murzyna zmieniać się nie będę - po czym od razu wrócił do swojego normalnego odcienia skóry.
- Wina... Tylko te słodkie, nie przepadam za wytrawnym, nie smakują mi zwyczajnie, a piwo to mimo tej goryczki to i tak jest dobre - pociągnął łyk - Jak to mawiał mój znajomy... jak to leciało...Choćby piwo z gówna było nic w smaku go by nie pobiło! Tak, zwykle tak mawiał. Może ma trochę racji, chociaż to tak samo jak z Hot Dogami, nie ważne z czego są to ludzie i tak je jedzą - wziął oddech - Nie chcesz wiedzieć z czego są zrobione - się rozgadał, a pianka zaczyna pomału opadać. Od razu zajął się swoim kuflem, z którego zaczął w siebie wlewać piwo jakby był cysterną, którą się ładuje.
Odgarnął włosy w tył, po czym się leniwie przeciągnął -Ten dzień się strasznie dłuży, niczym niedziela, nienawidzę niedziel, są zwykle zbyt nudne - w sumie niedziela to taki dzień, w którym lecz się kaca albo się go doprawia jakąś seteczką ew. siedmioma, by było więcej fun'u.
Powrót do góry Go down
Gość





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   13.06.15 11:26

Złapała kufel i podniosła do góry, tak pod światło, żeby przyjrzeć się jak wygląda trunek. W sumie to... Jak piwo. Pierwsze wrażenie spragnionej osoby minęło, wróciło w miarę sensowne myślenie. Z niego wychodziło, że tutejszy browarek wcale podobny do rodzinnego. Ot taki zwyczajny.
Zagwozdka nad zawartością kufelka nie była jednak wystarczająca by na długo wybić ją z rozmowy.
- W sumie i to jest nawet dobre podejście, tak trzymaj dale... - przerwała, zmrużyła oczy tak dla upewnienia się, czy dobrze widzi. Oh, przyjaciel po fachu? Zresztą mało istotne. Mogli być nawet z rożnych gildii, a ona i tak miałaby to gdzieś, bo zwykle mało obchodzą ją te sprawy. Po co się różnić tak mocno? Konkurencja okej, ale robienie wojen, czy takich zamieszań jak ostatnio? Wyniszczających stolice? Lepiej się po czołach poklepać, albo łapy samodzielnie połamać. Takie działania mają za sobą przecież dużo nieprzyjemnych następstw. Bez sensu.
- Jakaś niechęć do murzynów, czy po prostu wolałbyś nie rozpoznawać, czy jesteś brudny czy to  tylko skóra? - Uśmiechnęła się pod nosem odstawiając browar na ladę.
Tematu wina dalej nie poruszała, bo już się wystarczająco wypowiedziała.
- Fakt faktem, zapotrzebowanie na piwo nie maleje, a nawet rośnie. Ale z gówna... Gdyby było i ludzie mieli by tego świadomość? Mogliby zacząć wymyślać jakieś choroby przez to wywoływane, mieć problemy - bo kupa. Pewnie kółko wielbicieli stopniałoby. -  Wzruszyła ramionami zaznaczając niepewność wypowiedzi. - A Hot Dogi są zrobione z masy zmielonych resztek mięsa. Wiesz, to czego nie można sprzedać normalnie w opakowaniu samodzielnie. Ewentualnie z kartonu. Dlatego pizza na wynos jest daniem dwa w jednym, pizze zjesz, a z kartonu po niej zrobisz parówki. - Do głowy wbiła jej się wizja produkcji wspomnianych z papieru i cała taka śmieszna fabryka pełna składowisk kartonów. Podrapała się po głowie, chyba będąc zawstydzona taką wizją. Spojrzała na przeciągającego się Paula widząc w nim prawdziwe pokłady braku energii do życia. Upał to jednak chamski czynnik pogodowy.
- Niedziele oznaczają poniedziałek za pasem. I spanie cały dzień z przerwami na rzyganie, bo się przesadziło w sobotę - mruknęła na myśl o pawiowaniu cały dzień - ale generalnie to jako osoba nie pracująca tym normalnym, aktywnym biegiem nie mam jakiejś ogromnej nienawiści do poniedziałków - objaśniła wskazując najgorszym czynnikiem zabijanie swoich imprezowych podbojów.
- Dłuży się, bo nie ma co robić pewnie, tak? Czy kac morderca? - Przyjrzała się towarzyszowi tak dla pewności. Skoro zmieniał kolor skóry, to może zatrucie alkoholowe nie bolało go tak bardzo jak zwyczajnego, szarego człowieka? Chociaż nie, przecież mówił coś o tej całej nudzie. Ten rudy łeb - najpierw pyta, potem myśli. Przynajmniej przydaje się do podejmowania decyzji.
- Zwykle jak nie mam co robić szukam roboty. Nawet najprostszej, ale cholera - coś się jednak robi, a jeszcze się za to dostaje wynagrodzenie. Ewentualnie w karty pograła, ale jakoś ostatnio mało do tego miewam czasu. -W tym momencie poczuła się jak ktoś wychodzący z nałogu, opowiadający wszystkim naokoło jak tęskni za starymi, niezbyt zdrowymi nawykami. Chociaż w sumie nawet pasowało, zakłady wcale bezpieczne były.
- Siedziałeś w sumie kiedyś może palcem w hazardzie? Tak pozwolisz, że w temacie zapytam - zasugerowała, żeby nie było że za jęzor ciągnie.

Rozmówca jednak nie zareagował, a po czasie kobiecie nie zostało nic innego jak opuścić to nawet przyjemne miejsce.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Clever dnia 29.12.15 14:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 9
Dołączył/a : 09/10/2015

PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   07.12.15 22:23

Theokritus otworzył drzwi karczmy i przestąpił ostrożnie jej próg. Zamknął zaraz za sobą i rozejrzał się po pomieszczeniu. Przez chwilę próbował objąć wzrokiem jak najwięcej, po czym ruszył do baru, zdejmując w drodze rękawice. Zaraz gdy dostrzegł barmana uśmiechnął się lekko i podszedł do niego.
- Witajcie! Niosę pozdrowienia z Ery. Theokritus Achos, syn Leandrosa, Sędziego NI Królestwa Fiore, Sprawiedliwość. Kłaniam się nisko - powiedział, i faktycznie ukłonił się nisko - prawdopodobnie zechcę spędzić tu noc, naturalnie jeśli będzie to możliwe, nie chciałbym sprawiać kłopotu. Tymczasem sprowadza mnie w te strony obowiązek. Trafiłem na to ogłoszenie i zaraz ruszyłem w drogę - Achos wyjął z kieszeni wspomniany pergamin i rozłożył spokojnie na ladzie - zdaje się, że dobrze trafiłem. Mogę liczyć na pańską pomoc? - całą wypowiedź podkreślił lekkim, przyjaznym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1309-theokritus-achos
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Karczma "Wodne Lustro"   

Powrót do góry Go down
 
Karczma "Wodne Lustro"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Lustro nr 4
» Lustro starożytnego jedynego
» Lustro nr 9
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Hargeon-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie