IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


avatar
Raven Tail


Tytuł : Najlepsza Grafika, Portret Raven Tail, Dusza Forum, Szlachetne Niedocenione
Liczba postów : 1214
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Ulice   13.07.15 1:30

First topic message reminder :

Piękne, przyozdobione licznymi kwiatami z pobliskich budynków ulice przyciągają codziennie setki odwiedzających. Widać wyraźnie na twarzach tutejszych obywateli pewną dumę w tym, jak zadbali o miasto. Alejki, mosty przyozdobione ładnymi latarniami czy wieloma gatunkami kwiatów. Tak, to jest właśnie stolica - Crocus. A to są uliczki, którymi dostaniesz się wszędzie, od bramy wejściowej aż po sam Pałac. Wszystko się tu znajduje. Ulice strukturą nie różnią się od tych przedwojennych, chociaż ich wykonanie wyraźnie wygląda na bardzo świeże i zadbane. Liczne kafejki zachęcają wszystkich do odwiedzenia ich i skosztowania ich wybornych kaw, herbat czy deserów wśród tysięcy kolorów i milionów zapachów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t225-ariyamna-hirano

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   05.03.16 14:23

W przeciwieństwie do swojej nowej towarzyszki, której późna pora i chłód temu towarzyszący zwyczajnie nie przeszkadzały, Raion zaczął, choć powoli, odczuwać skutki przebywania w mrozie. Podarte ubranie nie pomagało utrzymać odpowiedniej temperatury ciała, a wciąż krwawiąca rana nie dawała za wygraną i atakowała seriami przenikliwego bólu. Dlatego też wizja spędzenia kolejnych kilkunastu minut w nagrzanym lokalu była na tyle obiecująca, że pogonił resztę myśli, skupiając się właśnie na tej. Ponadto bardzo ciekawiła go osoba stojąca obok - po amoku wywołanym nadzieją na znalezienie sprawcy widział w kobiecie już zupełnie inną osobę. Jej fiołkowe spojrzenie, długie srebrzyste włosy i szczupła sylwetka sprawiały, iż zainteresował się nią nie tylko ze względu na bardzo interesujący charakter cechujący się opanowaniem godnym azjatyckich mistrzów medytacji.
No cóż, gildyjni zwiadowcy nie mieli racji. Dziewczyna od samego początku starała się udowodnić, że nie należy do słynnych Smoków i ukazawszy czyste ręce ostatecznie przekonała do swojej racji chłopaka, chociaż prostym było, że mogła ukryć znak gdziekolwiek chciała.
Nawet jeśli...
... Shinkawa nie chciał w to wierzyć. Była dla niego od samego początku miła, przynajmniej do takiego stopnia jaki pozwalała na to sytuacja.
Cóż... nic nie ma - powtórzył za rozmówczynią, skierowując wzrok przed siebie.
Więc to wszystko na próżno? Cała ekscytacja uleciała, pan zły Raion Shinkawa znów schował się w swoim małym mieszkanku na dnie serca, ustępując miejsca panu wesołemu. Ten dzień jeszcze się nie skończył. Może i nie dopełni dziś zemsty, ale...
Kogo to obchodzi?
Teraz liczyła się smaczna kolacja, usunięcie bólu z ramienia i poznanie tej interesującej, ślicznej osóbki!
Merry brzmi ślicznie.
Uśmiechnął się życzliwie, przytulając się własnymi rękoma i delikatnie nimi szurając w mizernej próbie ochrony przed zimnem. Wciąż znajdowali się w ciemnej uliczce pozbawionej jakichkolwiek roślin czy ludzi. Czas mu uciekał co raz szybciej, jeśli w ciągu kilku minut nie zje czegoś pożywnego gorzko tego pożałuje. Dlatego też pierwszy ruszył gwałtownym krokiem, nie odpowiadając na zadane pytanie. W kilku sekund dotarł do dosyć wysokiego drzewa, znajdującego się zaraz za płotkiem. Ulice stolicy były pięknie przyozdobione, toteż nie mogło zabraknąć tutaj matki natury.
Nada się.
Mruknął pod nosem, spoglądając na sam wierzch drzewa. Jego gałęzie delikatnie kołysały się w rytm wietrznej muzyki, a liście szeleściły nadając swoistą melodię. Gdyby ktoś się wsłuchał, może zdołałby wyobrazić sobie scenę iście koncertową. Przyroda oferowała ludziom bardzo wiele piękna, o ile człowiek potrafił patrzeć i słuchać. Choć Rai nie należał do fanatycznych miłośników natury, czasem i on ulegał jej urokowi.
Tylko z drugiej strony był jednym z największych pasożytów żywiących się jej dobrami. Stuknął dwa razy w korę, za jednym zamachem wyrwał spory kawałek kory i opierając się łokciem o pień, zaczął zajadać się nią niczym najsmaczniejszym batonem.
Zjadłbym coś... krwistego. - Oznajmił, z buzią pełną chrupiących kawałków drzewa. Wyglądało to dosyć komicznie, chociaż jednocześnie bardzo tajemniczo - roślina powoli usychała, traciła liście, wyginała się w nienaturalny sposób. W tym samym czasie uszkodzone ramię chłopaka zaczęło automatycznie się goić i dosłownie po chwili krwawienie ustało, a rana zniknęła, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Blondyn przegryzłszy pozostałości po korze, połknął je i soczyście beknął, głośno się przy tym śmiejąc.
Przepraszam, że musiałaś to oglądać - zawołał z zadowoleniem, w jednej chwili wystrzeliwując w kierunku poznanej kobiety. Zanim ta się zorientowała co się właściwie stało, mężczyzna obrócił się na pięcie i znalazł obok niej, chwytając delikatnie ją za rękę.
Więc chodźmy na naszą romantyczną randkę w świetle księżyca! - mruknął, śmiejąc się pod nosem.
Cóż by tu powiedzieć?
Ludzie to interesujące bestie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   07.03.16 1:28

Gdyby ktoś wiedział, że jest smokiem to z pewnością wypłynęłyby razem z tym faktem same problemy. Dlatego też dla Marii priorytetem było, aby jej otoczenie, a najlepiej cały świat żyli w błogiej nieświadomości. Nigdy nie pociągała ją sława bowiem anonimowość otwierała znacznie więcej drzwi. Musiała się więc wypierać i grać, nawet jak była trochę zainteresowana blondwłosym mężczyzną. Ciężko było jej jasno określić stosunek do niego - bo przecież najpierw chciał ją zabić, a teraz nagle zachowuje się normalnie i nawet uśmiecha! Takeru czu Zenshi nie byli tak nieprzewidywalni, chyba tylko Lucifer mógł z nim konkurować. Brunetka patrzyła gdzieś w przestrzeń przed sobą, ostatecznie odwracając głowę w jego stronę i dziękując mu delikatnym uśmiechem za komplement odnośnie imienia.
- Całkiem pospolite, ale lubię jego brzmienie. Kojarzy mi się z karuzelą. - odparła nieco ciszej, jednak nadal bezpośrednio i na swój sposób spokojnie. Miała specyficzny głos, zwykle niewzruszony i świadczący o obojętności. Sporo osób z pewnością drażnił. Zdziwiła się gdy ją wyprzedził, kierując się do drzewa znajdującego się niedaleko przed nimi. Było okazałe, a jego korona dorodna i gęsta. Z pewnością było domem dla wielu ptaków i być może wiewiórek. Aż dziw, że tak piękny okaz uchował się w centrum Fiore. Ona kochała naturę. Szanowała matkę ziemię i starała się o nią dbać, a ta odwdzięczała się jej pięknymi widokami oraz miejscami. Czasem aż brakowało jej słów, aby móc opisać piękno przez nią ofiarowane. Najlepiej czuła się na dworze. To był też jeden z powodów jej braku szacunku do ludzi - tylko by wyzyskiwali ziemię, nie dając absolutnie nic w zamian. Taki z nich destrukcyjny gatunek! Demony może i przesiąknięte były złem, ale dziką przyrodę na swój sposób szanowały
Z zamyślenia wyrwał ją odgłos pękającego, a raczej wyrywanego drewna. Zatrzymała się w miejscu i pokręciła przecząco głową z niedowierzaniem, nawet nie wiedząc co powiedzieć. On tak po prostu jadł sobie korę w środku miasta? Jedna z jej dłoni dyskretnie sięgnęła odkrytego fragmentu uda i uszczypała je. To nie był sen! Poważnie? Jej fiołkowe ślepia zalśniły subtelnie. Biedna dziewczyna! Kolejnych atrakcji zafundowanych jej przez Raiona zwyczajnie nie potrafiła zrozumieć. Jej płaszcz zakołysał się na wietrze, próbując wygiąć jak usychająca roślina, która w jakiś magiczny sposób zaczęła regenerować jego obrażenia! Uruchomiła się jej ciekawość, a umysł zaczął poszukiwać informacji o możliwych magiach. Znała ich naprawdę dużo, czytała wiele ksiąg i słuchała wielu opowieści, żadna jednak nie mogła w pełni wpasować się w jego umiejętności. Wyglądała jakby się wyłączyła, tkwiąc w miejscu bez ruchu i bez słowa, nawet nie oddychając. Myśl Mariko.
Świat się włączył, a jej dłoń została zamknięta w ciepłym uścisku. Ona jednak stała w miejscu, nawet się nie ruszając. Przygryzła dolną wargę i obróciła głowę tak, aby obdarzyć go spojrzeniem. Zaintrygowanym, pełnym ciekawości i niepewności zarazem. Zupełnie jakby zignorowała jego poprzednie słowa, a jej życie jakby miało zależeć od zdobycia odpowiedzi. Kochała wiedzieć, była od tego jawnie uzależniona. Odetchnęła gdy kosmyki jej włosów leniwie zakołysały się w powietrzu, próbując przykleić do twarzy.
- Twoje umiejętności.. To nie jest magia roślin, prawda? Nie współgra z tym co pokazałeś mi wcześniej. Możesz mnie oświecić w jaki sposób zjadanie drzewa ma związek z magicznym uszkodzeniem bądź wstrzymaniem mięśni? - jak zwykle wprost, spokojnie. Chwilowo nawet głód poszedł gdzieś na bok. Nie potrafiłaby skupić się na niczym innym. Nawet jak jej nie powie to będzie musiała iść do biblioteki albo poszukać innego źródła informacji na ten temat. Po chwili drgnęła niespokojnie, unosząc nieco brew. Moment, przecież się śmiał. PRZECIEŻ naruszył jej przestrzeń osobistą! Dziewczyna wędrowała spojrzeniem między jego twarzą, a dłonią. - Zaraz, zaraz.. randkę?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Ulice   01.04.16 16:15

Kochał to spojrzenie. Kochał te zdziwione miny, gdy spotykali się z niesamowitą i całkowicie nieprzewidywalną osobą Raion'a Shinkawy. Był wręcz uzależniony od zaskakiwania innych, powoli uchylając rąbka swoich jakże interesujących tajemnic. Ten tajemniczy, nad wyraz niski i uzbrojony w miecz prawie większy od niego blondyn stanowił istne centrum niespodzianek, przyprawiające klientów o zawały serca. Nawet ta nienaturalnie spokojna i opanowana osóbka z jaką się dziś starł nie mogła powstrzymać szoku malującego się na jej twarzy. Czy miał zamiar odpowiadać na jakieś z jej pytań? Zdecydowanie nie. Będzie trzymał ją w niepewności, póki sama nie ujawni swoich kart. W końcu sama także miała kilka niewiadomych. To obojętne spojrzenie. Brak jakiegoś uzbrojenia czy nieznana jeszcze magia stanowiły jedynie część rzeczy, które tworzyły wiele pytań dot. jej osoby. Skąd mogła pochodzić ta piękna, wysoka brunetka? Do jakiej organizacji przynależała? A może wliczała się do grupy wolnych strzelców nie maszerujących pod żadną banderą? A jeszcze zabawniej byłoby, gdyby naprawdę należała do niesławnych Smoków. Mimo miłego usposobienia, odpowiadała raczej chłodno. To stawało się wręcz irytujące, gdy zbywała wszystko uśmiechem, a w głosie nie umieszczała nutki przyjaznego nastawienia. Cóż, chyba nie mógł się zresztą k'temu dziwić. Po tym co nawyczyniał... jak wciąż może liczyć na jej sympatię?
Chociaż z drugiej strony.
Przecież właśnie wciąż dążył do osiągnięcia tego celu. Jakoś kompletnie nie zważał na wydarzenia sprzed dosłownie kilkunastu minut. To złapanie za rękę... sądząc po jej reakcji były zbyt bezpośrednim zagraniem, toteż pomimo nieschodzącego z twarzy uśmiechu puścił dłoń tak błyskawicznie, jak ją chwycił. Chciał działać troszkę ostrożniej, w pewnym sensie naprawić zły wizerunek.
Zaraz.
Przecież jeszcze przed chwilką postanowił, że wcale nim się nie przejmuje! Jak więc prawdziwe intencje kryły się za poczynaniami chłopaka? Najzwyklejsza ciekawość? Może brak ostatnimi czasy towarzystwa? Można śmiało powiedzieć, że na to pytanie sam nie znał odpowiedzi. Ale było to przyjemne i nie miał zamiaru zrezygnować. W końcu zawsze miło jest poznawać nowe osoby!
Ja jestem chłopakiem, Ty piękną dziewczyną... widzisz w tym coś złego? - odrzekł z uśmiechem, drapiąc się po karku. Czy było to aż tak problematyczne? Przecież nie zaprasza ją od razu na ślubny kobierzec! Owszem, namieszał troszkę, ale nie uważał to za żadną przeszkodę. nie był już wcale taki młody, choć dziewczyna naturalnie nie mogła zdawać sobie z tego sprawy. Czas odsłonić tę jedną kartę?
I te podarte ciuchy oraz doskwierające zimno! Nie pomagało w uroczej prezencji. Powoli zaczął się trząść, nieudolnie próbując zakrywać odsłonięte części ciała. Ona mu raczej ciepła nie dostarczy... dlatego jak najszybciej powinien zaprowadzić ją w jakieś ogrzewane miejsce. Poprzednia restauracja wydaje się dobrym miejscem. Tylko czy na pewno chce tam wracać?
A czy wyglądam na roślinkę? - zaśmiał się pod nosem, skierowując głowę w stronę rozmówczyni.
Zaraz już byś chciała wszystko wiedzieć. Sama pozostajesz wielką niewiadomą, a ode mnie wymagasz zdradzenia moich sekretów - przerwał na chwilę, spoglądając przez sekundę na gwiazdy. - Jeśli zgodzisz się ze mną wybrać w jakieś urocze miejsce, to w nagrodę powiem Ci co nieco o sobie. Zostawmy to co się stało. W końcu wszystko skończyło się dobrze, prawda?
Przez pierwszy moment znów chciał spleść ich dłonie, jednak ostatecznie się powstrzymał. Przecież nie może nie się spoufalać. Nawet jeśli parł na przód niczym prawdziwy samiec alfa!

z/t Tutaj


Ostatnio zmieniony przez Raion dnia 15.05.16 23:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Ulice   15.05.16 19:03

Ona nie była przyzwyczajona do bezpośredniości w jej kierunku. Wtedy zawsze miała problem z tym, jak powinna się zachować. Z jednej strony wadziło, a z innej było jej całkiem obojętne. Jedyną osobą, którą tolerowała i nawet się przyzwyczaiła - był Takeru - robiący to nagminnie od ich pierwszego spotkania. Uwielbiał ją sprawdzać, testować jak daleko musi się posunąć, aby w końcu się zdenerwowała, żeby zrobił na niej jakieś wrażenie. Wbrew pozorom bardzo ciężko było zdominować tą cichą i spokojną kobietę. Milczała dłuższą chwilę, nadal wędrując wzrokiem między swoją dłonią, a jego twarzą. Z zamyślenia wyrwały ją słowa Raiona. Przekręciła głowę nieco na bok, lustrując go wzrokiem nie tyle co bezczelnym, ile zaskoczonym. Był nietuzinkowy, dziwny i nie potrafiła go zrozumieć chociaż naprawdę się starała. Nie była też przyzwyczajona do komplementów, bowiem ludzie znający ją bliżej i mający świadomość jej podejścia do świata i swojego własnego gatunku trzymali się na dystans. Poza tym, na boga - była cholernie nudną dziewczyną. Pokręciła przecząco głową, cofając dłoń i odgarniając z jej pomocą kosmyk włosów, wpadający na twarz.
- Nie. Właściwie to całkiem normalne zachowanie dla ludzi w naszym wieku. - zaczęła nieco ciszej, ze spokojem w głosie. Marii chwilowo zapomniała o tym jak wyglądają. Podarte i brudne od krwi ubrania dawno straciły na swojej elegancji, a chłodny wieczór dawał w kość mocniejszymi powiewami wiatru. Brunetka była jednak z północy, była do zimna przyzwyczajona i zdawać się  mogło, że nie odczuwała wpływu niższej temperatury.
- Może trochę na krzew różany, jakby się zastanowić..- dodała nieco żartobliwym tonem, ostatecznie unosząc kąciki ust w nieco złośliwym uśmieszku. Wzruszyła ramionami na jego słowa, robiąc przy tym niewinną minę. Oczywiście, że musiała wiedzieć. Ciekawość była jej największą wadą i nijak potrafiła to zmienić. Jej obsesyjna potrzeba zdobywania wiedzy i czytania ksiąg była jedną ze skaz na szlachetnym dość życiorysie. Dlaczego aż tak? Otóż Mariko była kimś, kto byłby w stanie poświęcić dla zdobycia informacji swoje własne życie. Po prostu nie mogłaby umrzeć nie mając odpowiedzi na któreś z dręczących ją pytań. Każdy miał swoje psychozy. Niemniej jednak wywróciła oczyma i skrzyżowała ręce pod biustem, zaciskając palce na ramionach.
-  Nagrodę? Czy ja Ci kota przypominam? Ehh..Niech będzie. Chodźmy gdzieś, tylko nie wybieraj najpopularniejszej knajpy w okolicy bo nasza prezencja pozostawia wiele do życzenia i zwyczajnie na ładne oczy nas nie wpuszczą. Powiedzmy, że tym razem wybaczę Ci wcześniejszą pomyłkę.. Poza tym..- zamilkła na chwile, odwracając się i wolno ruszając do przodu, wbijając spojrzenie fiołkowych oczu gdzieś w przestrzeń przed sobą. Kolejny uśmieszek wkroczył na jej pełne usta. Dominujący charakter miał znów dać o sobie znać. - Kobieta, która nie ma tajemnic i gra w otwarte karty nie jest ani atrakcyjna ani nie stanowi wyzwania. Wzbudza znacznie mniej uczuć u potencjalnego rozmówcy niż taka, której asy schowane są w rękawach. Nie sądzisz?  

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Ulice   

Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie