IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt Hakobe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Szczyt Hakobe   07.11.14 7:47

First topic message reminder :

Do tego poziomu nie można dojechać powozem... ba, mało tego, trzeba przejść kawał drogi, aby dostać się na szczyt. Jakby tego było mało, wraz ze wzrostem wysokości spada temperatura. Nie przestrasz się, jeśli ciężko było Ci zaczerpnąć oddechu - ilość tlenu i ciśnienie obniżają się. Jeśli jednak jesteś nastawiony na odnalezienie znajdującego się tutaj specjalnego, zwiększającego magiczną moc Zioła to dobrze trafiłeś. Wspomnę jeszcze o obecności śnieżnych Wiwern. Stworzenia te strzegą swojego terytorium, jak i jedzenia, którym jest właśnie zioło. Są one niemal identyczne jak ich krewne, Zielone Wiwerny, z wyjątkiem dominującego koloru białego. Mają czarne szpony, a ich plecy pokrywają czarne kolce. Zapamiętaj jednak, że są one bardzo silne, inteligentne, odporne na niektóre ataki i potrafią latać. Nie są więc takim łatwym przeciwnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 17:12

"Co nas sprowadza!? Chyba staruszka ma niezłego alzheimera, skoro zachowuje się jakby ogłoszenia, ani kradzieży nigdy nie było" pomyślała Ivrina obserwując jej poczynania. Podaną herbatę wzięła, a następnie naśladując panią domu wlała do najbliższej doniczki przybierając wyraz lekkiego obrzydzenia. Nie miała zamiaru pić tego świństwa, tym bardziej, że widziała jak babunia wsypuje tam czubatą łyżkę cukru. Fuj! Gdzieś w głębi jej duszy tliła się również nadzieja, że te chwasty sparzą się wrzątkiem i zwiędną. Ich wygląd i zapach w takiej postaci byłby w końcu całkiem znośny.
Zanim zebrała się w sobie, aby odpowiedzieć na pytanie o cel wizyty usłyszała odpowiedź czarnowłosego chłopaka. "On też tutaj w sprawie misji? Ta kartka musiała wisieć na tablicy ogłoszeń ponad miesiąc, a ten przylazł w to samo miejsce, w tym samym czasie i z takimi samymi zamiarami!?". Dziewczyna była coraz bardziej podirytowana, ale zamiast wybuchnąć spuściła tylko wzrok patrząc na czubki swoich stóp i cichutko oznajmiła:
- Ja też... w sprawie ogłoszenia.
Chyba została właśnie zmuszona przez los do współpracy z innym człowiekiem. Normalnie masakra.
- Czy... czy moglibyśmy dowiedzieć się czego mamy szukać? - zapytała tym razem podnosząc swój smutny i zrezygnowany wzrok na gospodynię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 17:22

Staruszka słysząc o misji i zleceniu potarła brwi pomarszczoną dłonią. Między palcami można było zobaczyć jak zaciska powieki, jakby pełne bólu i smutku.
-Wybaczcie, że tego nie poznałam od razu... Moje ogłoszenie wisiało tam tak długo, że o nim zapomniałam... Ta pamiątka... Jest dla mnie bardzo ważna, ale na myśl o jej utracie i o moim mężu...- kobieta uroniła kilka łez, ale po chwili otrząsnęła się. Uśmiechnęła się smutno i podeszła do łóżka. Schyliła się do pościeli i wygrzebała spod niej zdjęcie. Pokazała je magom- To ja i mój zmarły mąż. Ten przedmiot w moich rękach to pojemnik, który macie odzyskać. Pamiątka... Ahh... Nie mogę wam za bardzo pomóc, gdyż złodzieje nie pozostawili żadnych śladów. Tylko otwarte okno i ślady stóp do pobliskiej jaskini. Musicie tam poszukać dalszych poszlak...
Kobieta po tych słowach przytuliła do siebie fotografię i wskazała ręką za okno. Gdzieś za górami śniegu przykrywającymi ogródek... można to tak nazwać? Gdzieś za śniegiem widać było szczelinę w skalach. Wydawała się dość duża by przejechać wozem. Oprócz tego, robiło się chłodno, a na niebie pojawiły się burzowe chmury.


Ostatnio zmieniony przez [MG] Neony dnia 05.10.15 21:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 17:46


Zachowanie kapturka było dość... nietypowe. Z początku kurierka z kwiatami, których nie miała. Potem to spojrzenie "wpier*ol chcesz?" a teraz... Słodka! Taka nieśmiała i wstydliwa! Ajajajaj! Z tymi myślami w głowie i kolejną opinią na temat towarzyszki misji, Mao spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko. Jego oczy przybrały TAKI wygląd. Ciekawe czy ta opinia na temat Ivriś będzie dobra...? Ale wracając do misji...No cóż, każdy ma prawo mieć sklerozę. Skoro długo nikt nie przychodził, to mogła zapomnieć o tym, że zleciła to zadanie... Mimo to, szkoda mi jej trochę. Pamiątka nie jest zbyt wiele warta a mimo to ukradli ją. Ciekawe czy tylko ją? Jestem w stanie zrozumieć sentyment do przedmiotu i chęć odzyskania go, ale jakoś nie bardzo wiem czemu akurat ją wzięli bandyci... Te przemyślenia narzuciły Mao kolejne pytania do zadania.
- Wzięli tylko to i nic więcej? Jest pani tego pewna? Takie działanie jest sprzeczne z logiką. No chyba, że to co zabrali pani ma wartość nie tylko sentymentalną ale i majątkową. I to dość sporą, skoro się fatygowali.
Widząc chmury burzowe, Mao zaczął się zastanawiać, czy zaczynanie poszukiwań teraz będzie dobrym pomysłem, czy nie lepiej poczekać aż wszystko przejdzie. Na koniec spytał towarzyszki.
- Idziemy, czy czekamy aż się wypogodzi na tyle, cobyśmy nie mieli problemu z powrotem?
Spytał i zależnie od odpowiedzi koleżaneczki, dostosował swoje działania. Albo został tutaj albo udał się w kierunku owej jaskini. Coś mu jednak mówiło, że jej odpowiedź będzie wyglądać tak: "Jak chcesz to siedź tu, ja idę. Ciebie mam w dupie." To byłoby bardzo bolesne dla księcia...
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 20:44

Babcia się kompletnie rozkleiła. Jeszcze tylko nadmiaru uczuć i przymusu okazywania współczucia brakowało. Na szczęście staruszce szybko przeszło i zamiast beczeć zaczęła przekazywać istotne informacje. Wygląd szukanego przedmiotu i kierunek, w którym udali się rabusie powinny być wystarczające, ale blondynkę coś jednak trapiło. "Co oni niby robią z łupem tak blisko obrabowanego domu i tak daleko od jakiegokolwiek lombardu, w którym można by go spieniężyć? Przecież to nie ma najmniejszego sensu!" Jej przemyślenia dopełniły też nacechowane zdziwieniem i wątpliwośą słowa (Tfu!) współtowarzysza.
A jeśli już o nim mowa, to Ivri aż podskoczyła wyłapując wzrok jakim ją obdarzył, uniosła lekko łopatę i poprawiając chwyt zasłoniła się ją jakby spojrzenie chłopaka było jakimś rodzajem ataku. "Co to kurna za słodycz? Czego on ode mnie chce!?" myślała kompletnie nie rozumiejąc celu takiego zachowania. Cała sytuacja działała jej coraz bardziej na nerwy, woń kwiatów i domowej herbatki drażniła, a ta dwójka ludzi była aż przesadnie miła. Nie mogła usiedzieć w tym miejscu już ani chwili dłużej. Burza, nie burza, ona wychodzi! I to w tej chwili.
Ten mag, bo pewnie był magiem skoro zgłosił się na misję dla takich, miał jednak jakieś wątpliwości. "Czekać, aż się wypogodzi? Zgłupiał, chyba. Przecież takie burze mogą trwać i tydzień. Już lepiej ruszyć wcześniej i dotrzeć do tej jaskini zanim naprawdę się zacznie. Tam przynajmniej będzie chłodno, ciemno i na pewno nie rosną w niej kwiatki." rozmarzyła się porównując całkiem nieprzyjemną jaskinię do okropnie przytulnego domku.
- Cykor. - odpowiedziała chłodno na pytanie chłopaka i mijając go wyszła z powrotem na śnieg i mróz. Nie oglądała się za siebie mając nadzieję, że zostanie on jednak w chatce i będzie dotrzymywał babci towarzystwa podlewając roślinki herbatką. Ale niestety, nie był jednak aż takim cykorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 21:30

Poprawka:
 

-Prawdę powiedziawszy... hmm... Włamano się do mnie wieczorem, tego samego dnia, którego zmarł mój mąż. Byłam akurat przy jego grobie, który jest kilkadziesiąt metrów wyżej przy zamarzniętym drzewie. Gdy wróciłam, nie było pojemnika, a wszystkie meble były poniszczone i porozwalane. Dziwne było jednak to, że ze zniszczonych desek zaczęły wyrastać kwiaty- dodała babunia na chwilę przed wyjściem zleceniobiorców.
Na dworze było zdecydowanie zimniej niż w domku. Od razu poczuli to nasi mili, a ich zęby zaczęły dygotać. Jeżeli jaskinia nie okaże się wystarczająco ciepła, magowie mogą narazić się na zamarznięcie żywcem... Nie no bez przesady. Tylko zmrożenie kończyn i obniżenie wydolności pracy serca. W każdym razie, było zimno i zaczynało padać. Jaskinia była oddalona kilka minut drogi od domku. Niby nie daleko, ale śnieg przeszkadza w drodze.
Na szczęście dookoła chatki wszystko wyglądało dość standardowo. Śnieg, śnieg, lód, śnieg, ślady stóp, śnieg, lód, trochę więcej śniegu i... śnieg. Zaraz! Czy ja napisałem ślady stóp? Ah tak. Oczywiście te ślady należały do naszych magów- rozmiar 39, rozmiar 44 i rozmiar 52... Coś się nie zgadza? Te ostatnie kierowały w górę, miejsce grobu męża babuni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   05.10.15 22:15

Mao jakoś się spodziewał takiej reakcji, toteż od razu ruszył za towarzyszką, której imienia póki co nie znał. A ostatnie sprawozdanie babci... Cóż. Dało księciu jeszcze więcej do myślenia. Wyrosły rośliny? Może zatem ta pamiątka ma magiczne właściwości? Tyko jakie? Gdyby kontrolowała i przyśpieszała rozwój roślinności, te pojawiłyby się już wcześniej, nie po zniknięciu. A może... Cholera, nie wiem. Nie mam pojęcia. Trzeba to sprawdzić. Taa, trzeba. Grr. Stukot zębów przypominał serię full-auto z Ak-47 jakiegoś silverowego buraka. Czyli w skrócie.. dość często dało się słyszeć ten dźwięk. I te rozmiary butów... Spore ma girki kapturek. A nie, to moje. Jej te małe. Chyba... Ło w cholere!? Czyje te wielkie pajdy?! Maoś zrobił wielkie paczadła widząc te wielkie stopy. Rozmiar buta 52. Wzbudziło to w nim spore zainteresowanie. W dodatku owe stopy kierowały się w innym kierunku... Co on sam poszedł na górę, położył się w trumnie i pogrzebał? Niee, raczej dziadzio by tego nie zrobił. Coś jest nie tak. Póki co jednak uważam, że warto sprawdzić jaskinię a potem zająć się babcią. Szczegółowo. Nie mówiąc nic spojrzał wymownie na Ivrine z nadzieją, że podziela jego plan i zdecyduje się najpierw na ograniczenie podróży do jaskini. Lepiej załatwić szybko co trzeba, a potem szczegóły. Ale jednak jak z nią współpracować? To właśnie zamierzał teraz zrobić Mao. Drugie wrażenie to ważna sprawa. Przynajmniej gdy na pierwszym się "spaliło".
~~~
Retrospekcja
~~~
Gdy to nasz bohater, czyli książę, podróżował do Magnolii, coby następnie udać się na górę Hakobe, wziął on z gildii książkę. Mając sporo czasu w pociągu przeczytał ją. Co się z niej dowiedział? A wiele ciekawych rzeczy, odnoszących się do powiązania magii z władzą. Prawdziwy mag musi umieć wzbudzić strach jak i poczucie bezpieczeństwa. Tak samo jak władca. Co to bowiem za król, którego poddani ani się nie boją, ani nie czują przy nim bezpiecznie? Te słowa zasugerowały Mao, że najwyższa pora zacząć wyrabiać sobie opinię księcia- maga. Jak zamierzał to zrobić? Sprawiając, że jego towarzysze będą się czuli przy nim bezpieczni, a wrogowie zagrożeni. I nie wiele potrzeba żeby tak sprawić, bowiem to łatwa sztuczka. Wystarczy tylko odpowiednio kontrolować przepływ mocy magicznek.
~~~
Idąc zatem obok/przed/za Ivriną, Mao zagadał.
- Nie uważasz, że powinniśmy współpracować? Chociaż trochę, coby ułatwić nam zadanie? Zrobimy to szybko i jeżeli będziesz miała mnie dość, to w wiosce babuni się rozejdziemy i nigdy więcej nie spotkamy. Co ty na to?
Zaproponował. To był ten moment! Dalej księciuniu, uda Ci się! Maoś wziął głęboki oddech, starając się uspokoić. Uśmiechnął się lekko i spróbował nawiązać kontakt wzrokowy z towarzyszką misji. Następnie wyczuł przepływ mocy magicznej w jego ciele. Kolejno znając już jego dokładny przepływ, postarał się sprawić, aby moc stała się bardziej gęsta, przez co idzie z tym w parze: zajmująca więcej "miejsca". Czyli po prostu takie zwiększenie mocy magicznej na chwilę, coby potem ją wypchać na zewnątrz. Aura, którą próbował wokół siebie wytworzyć Mao, pozytywna aura, mająca na celu uświadomienie Ivri, że jest przy nim bezpieczna i może mu zaufać, razem z mocą magiczną chłopaka, miała dać dziewczynie wrażenie powrotu do ukochanego przez nią miejsca. Miejsca, w którym może czuć się bezpieczna i szczęśliwa, na swój własny, indywidualny sposób. I w tym momencie Mao podał jej rękę.
- Mao.
Przedstawił się z uśmiechem, próbując kontrolować uwolnienie mocy magicznej w celu lepszego efektu przy próbie wykonania zaklęcia.

MM: 4750-500=4250[/color]
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 1:18

Całkiem dziarsko brnęła przez wysoki, sypki śnieg, ale przystanęła zauważając ogromne, dziwne ślady. To na pewno nie były tropy zwierzęcia, wyglądały raczej jak ludzkie. Tylko jakiego wzrostu musiałby być człowiek o tak wielkiej stopie? Przykucnęła przyglądając się odciskom z bliska, poza tym w tej pozycji chłód dokuczał jej odrobinę mniej i przestała szczękać zębami. Ktoś kto tędy szedł nie kierował się wcale do jaskini, a zmierzał do grobu świętej pamięci małżonka babuni. "Ciekawe. Można by sprawdzić najpierw to? W końcu jaskinia nie ucieknie, a chodzący człowiek owszem." pomyślała Ivrina kierując swój wzrok w górę zbocza. Intrygował ją też wygląd miejsca pochówku wśród niedostępnych szczytów.
Podniosła się i popatrzyła na towarzyszącego jej maga pytająco. Chciała wyczytać z jego twarzy jakie ten ma plany. Właśnie wtedy nawiązali kontakt wzrokowy i wydarzyło się coś dziwnego. Ciało Ivriny przeszył dreszcz, ale nie z powodu nagłego podmuchu wiatru. Ten dreszcz był jakoś tak dziwnie ciepły. W jednej chwili cały strach i nieufność w stosunku do czarnowłosego chłopaka zniknęły jak ręką odjął. Zamiast nich pojawiła się ufność i kompletnie obce dziewczynie uczucie bezpieczeństwa. Gapiła się na jego twarz zaskoczona tym co działo się z jej uczuciami, a potem wciąż osłupiała przeniosła wzrok na szczelinę w odległej skale. Nagle zachciało jej się iść w tamą stronę, a o wędrówce po śladach olbrzyma, w kierunku grobowca kompletnie zapomniała. Ivrina pierwszy raz w życiu czuła się w obecności innego człowieka tak... dobrze. Odczucia te potęgowały się i były jakoś boleśnie przyjemne.

Gdzieś głęboko w myślach zatli jej się jednak iskierka niepokoju. Początkowo odległa, niezrozumiała i nieosiągalna. Blondynka zaciśnie zęby i zmarszczy brwi, a jej wzrok zacznie wędrować od punktu do punktu jak podczas intensywnego myślenia. "To dziwne, zdecydowanie dziwne. Nie powinnam się tak zachowywać przy dopiero co poznanym człowieku... Co z tego, że nowo poznanym!? Czyż nie ma na świecie osoby, przy której mogę czuć się bezpiecznie?" Świadomość dziewczyny będzie się miotać do momentu, aż ta nie zda sobie sprawy, że jej reakcje nie są naturalne i ten człowiek "Coś jej zrobił!" Złapie wtedy silniej swoją, żelazną łopatę i uderzy jej rączką w brzuch przedstawiającego się, zbyt pewnego swoich magicznych umiejętności i kompletnie odsłoniętego Mao. Nie na tyle mocno, żeby uszkodzić mu organy wewnętrzne, ale wystarczająco, aby to odczuł, trochę się skulił i być może zaprzestał rzucania uroku.
- Ivrina - przedstawi się sucho, samym imieniem uwalniając się spod wpływu magii i spojrzy z irytacją na chłopaka. - Nie rób tego więcej. A przynajmniej nie tak ostentacyjnie. - w jej glosie będzie dało się wyczuć całkiem sporo złości. Potem odwaga, będąca zapewne skutkiem ubocznym, czy też pozostałością po zaklęciu, jej przejdzie i marszcząc w lewej ręce sukienkę, już swoim zwykłym, nieśmiałym głosem powie: - To dziwne. I wcale nie tak przyjemne jak zapewne zakładałeś. Jak... jak czegoś ode mnie chcesz to po prostu powiedz... ale nie uciekaj się do brudnych sztuczek. Manipulując uczuciami możesz jedynie zrazić człowieka, którego chciałeś do siebie przekonać. - ostatnie zdanie powie ze spuszczonym wzrokiem jakby nie będąc pewną prawdziwości tych słów.

Jeśli nie uda jej się jednak zauważyć wpływu uroku nie będzie miała innego wyboru jak poddać się zaklęciu. Objawy mogą się jednak zdecydowanie różnić od tych zakładanych. W końcu czar powinien bazować na wspomnieniach miłych jego celowi wydarzeń. Książę nie przewidział jednak, że właśnie ta chwila może być najprzyjemniejszą w całym życiu dziewczyny. Tak, właśnie ten moment, w którym znajduje się teraz. Wśród niedostępnych, oblodzonych szczytów, marznąc na wietrze poprzedzającym śnieżną burzę i będąc pod wpływem zaklęcia rzuconego na nią przez kompletnie obcego człowieka. Czyż to nie dziwne?
Taka też będzie reakcja Ivriny. Energia Mao dotknie jedynie negatywnych partii jej wspomnień, w końcu blondynka innych nie posiada, a przez to po jej policzkach potoczą się natychmiast zamarzające na mrozie łzy. Całokształt i tragizm jej życia zaczną ją przytłaczać, ale z powodu uroku nie będzie żywić urazy do rzucającego czar. Tak na prawdę to nawet nie zauważy, że chłopak to zrobił, a co gorsza będzie miała wrażenie, że jest on jedyną osobą, przy której te wspomnienia nie mają żadnego znaczenie.
- Uhum - przytaknie na propozycję współpracy księcia ocierając lewą ręką łzy i skupiając swój wzrok na rozmówcy. - Nazywam się Ivrina Nahzehrer. - przedstawi się również wyciągając rękę do powitania. - Gdzie mamy zamiar rozpocząć poszukiwania? - Zapyta lekko zaskoczona z użycia znienawidzonej, pierwszoosobowej liczby mnogiej.

Tak czy siak młoda grabarka poszła wraz z Mao w kierunku jaskini odkładając na później wycieczkę w stronę szczytu i zamarzniętego drzewa.

//Do MGusa fretkusa: Jako, że Mao wziął i użył na Ivrinie zaklęcia, czyli w uproszczeniu zaatakował (zły, niedobry), a ona się "broni", część powyższego postu ma formę podobną do zwykłego postu walki. Do Ciebie należy decyzja co tak naprawdę się stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 7:32

To może mała analiza na start?:
 

Zważywszy na fakt, iż od kradzieży i śmierci męża zleceniodawczyni minął już dość długi czas (kto wie jak długi? miesiąc, rok, a może jednak tydzień?) to wielkie ślady był bardzo dziwne. Po dokładniejszym przyjrzeniu się, Ivriś mogła stwierdzić, że ślady te ewidentnie należą do mężczyzny. Dodatkowo nie mają więcej niż kilka godzin. Oczywiście to nie musi znaczyć nic konkretnego (tym bardziej, że wasz MG tak bardzo wam zaznaczył ich obecność...).
Wracając jednak do Mao i Ivriny- zaklęcie podziałało, ale tylko na krótką chwilę (#Ivrina wariant nr.1). Dziewczynę na kilka chwil zamroczyło, jakby z momentu na moment przeszła w stan podwyższonej szczęśliwości połączonej z urokliwością księcia. Mao już mógł myśleć, że jego zaklęcie udało się... jednak na kilka sekund później leżał skulony na lodowatym śniegu. Dziewczyna trafiła rączką łopaty prosto w żołądek- chcący, czy też nie, zadała mocne uderzenie. Oczywiście nie na tyle mocne by coś uszkodzić, ale siniak i złe wspomnienia pozostaną.
Zbierający się z ziemi chłopak wyraźnie usłyszał sugestię drobnej i wstydliwej panienki. Mógł już zauważyć pierwsze efekty ubocznie nieumiejętnie wykonanego zaklęcia. Ivrina przejawiała wzmożoną agresję i pewność siebie zahaczającą o odwagę. Dziewczyna jeszcze przed zakończeniem wypowiedzi powróciła do normalnego dla siebie stanu emocji, a stymulacja po zaklęciu zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
Pozostawiając już kwestię treningowe i próby zacieśnienia relacji... Robiło się coraz zimniej. Widać Hakobe była jak każda inna góra- pogoda zmienia się w kilkanaście minut. Co zrobią nasi magowie? Czy postanowią współpracować? Odkryją sekrety jakie na nich czekają? Tego dowiemy się już wkrótce...

@Ivriś- zrozumiałem to jeszcze czytając post :)
@Mao- pierwsze użycie zaklęcia zazwyczaj kończy się tak samo ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 17:06

Nie jest źle, udało się. Wygląda jakby była w stanie zaufać mi bezgranicznie. I to przy pierwszym użyciu. No no, księciuniu. Dobry z Ciebie zawodnik. Pomyślał Mao widząc pierwszy efekt zaklęcia. Był pewien, że teraz pójdzie z górki. Gdyby dziewczyna bezgranicznie mu ufała i czuła przy nim bezpiecznie, jednocześnie nie wyrażałaby sprzeciwu wobec żadnych jego działań, co ułatwiłoby mu rządzenie nad nią jak i nad tą wyprawą. Co poradzić? W końcu Mao to książę, a tacy mają popęd do władzy, która podnieca ich bardziej niż nie jedna kobieta. Niestety. Cios wszystko zniszczył. Co do?! Pomyślał a następnie wylądował na śniegu. Opierając się dłońmi, umieścił je w śniegu przez co zrobiło mu się momentalnie jeszcze zimniej. Cholera, udało się jej uwolnić? W sumie to nie ma co się dziwić... Ale ten cios... Mocny. Nie ma możliwości sprzeciwu! Cios był bardzo silny. Sprzęt "wojenny", który miał na sobie wilk czyli skórzany pancerz, nie ograniczył siły ciosu. Teraz chłopak był pewien jednego. Tak, na pewno. Jest silna i nie ma co, muszę na nią uważać. Warto byłoby mieć takiego towarzysza. Ciekawe jak się spisze w prawdziwej walce z przeciwnikiem gotowym zablokować cios.
- Czy to nie przyjemne? Czuć się bezpiecznie przy kimś? Ufać mu bezgranicznie i mieć pewność, że ta osoba ochroni Cię przed każdym zagrożeniem?
Spytał podnosząc się.
- Ale masz rację, być może na to trzeba zapracować inaczej, hmm?
Dodał po chwili. Nie zamierzał jednak kontynuować tematu, no chyba, że Ivrina będzie nalegać. Sam z ciekawości przyjrzał się w końcu ogromnym śladom.
- To jak, może jednak pierw te ślady?
Zasugerował ostatecznie. W końcu skoro były niedawno zrobione, to możliwe, że nawet parę minut temu. A wtedy mogłoby się stać coś nieoczekiwanego.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 21:16

O nie, uwolnienie się spod wpływu rzuconego czaru nie należało do najłatwiejszych, ale wytrzymanie ciosu w żołądek też nie. Ivrina była zdecydowanie rozkojarzona w związku z nagłą zmianą jej stanu psychicznego, przez co nie ograniczyła siły uderzenia wystarczająco. Na swoje szczęście chłopak miał pod szatą jakiś pancerz, któremu zawdzięcza całkiem znośny stan organów wewnętrznych. Gdyby blondynka w chwili kontrataku łopatą nie żywiła do Mao jakiegoś irracjonalnie pozytywnego uczucia to prawdopodobnie w ogóle by się nie powstrzymywała, a efekt końcowy byłby zdecydowanie gorszy. No ale teraz już niestety za późno na dobijanie.
- Może i byłoby przyjemne, jeśli nie oparte na fałszu i kłamstwie. - odfuknęła na naiwne pytanie czarnowłosego. - Niby jaką pewność!? Ten twój czar sprawił jedynie, że ją odczuwałam. A to czy potrzebuję ochrony i czy byś mi jej udzielił to już zupełnie inna i niezależna od niego kwestia...
Ivrinie ten gostek zdecydowanie działał na nerwy, ale pokazał też, że nie jest jakimś trzeciorzędnym magiem. Kto wie, może następnym razem wyjdzie mu to zaklęcie i dziewczyna nie będzie miała wyboru, jak tkwić w jakimś okropnie miłym zawieszeniu. Taki stan nie bardzo jej się podobał, więc zdecydowała na razie nie drażnić chłopaka. "Jak chce współpracy to ją dostanie, niech nie ma powodu do rzucania tego obrzydliwego uroku po raz kolejny." pomyślała, a głośno odparła:
- Jak chcesz. - pozostawienie decyzji Mao uznała (raczej błędnie) za najwyższą formę współpracy. Osobiście wolałaby jednak pójść po śladach. W końcu nadchodząca burza może je bezpowrotnie zatrzeć, a to skutecznie uniemożliwi dowiedzenie się kto jest ich właścicielem. Uznając, że wszystko zostało już ustalone ruszyła w kierunku grobu znowu nie zwracając uwagi, ani nie oglądając się na księcia. Jego obecność wprawdzie wciąż jej przeszkadzała, ale ostatecznie była też jako tako do zniesienia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 22:24

Temat tej próby podporządkowania sobie Ivriny uważam za zakończony panie Mao. Zrozumiane? Dziewczyna wyrobiła sobie bierną odporność na ten urok i koniec. Puff, nie ma. Ivriś oczywiście rozumiesz co za tym idzie? Tak, to dobrze.

Książę chcą, nie chcąc skierował się wraz z grabarką w wyższe strony Hakobe. Jak się okazało, kilkanaście metrów nad wysokością domku babuni burzy nie było. Śnieg tylko delikatnie prószył, prawdopodobnie z powodu wiatru towarzyszącego niedalekiej burzy. Było tu też o wiele cieplej ( =/- 5 stopni).
Gdy magowie dotarli w okolice grobu dostrzegli potężną ilość informacji i poszlak. Może zacznijmy od początku... Grób był wykonany z ciemnego marmuru. Był kiedyś. Teraz cała jego płyta była przeżarta na pół kwasem, a wewnątrz grobu znajdywała się tylko pusta trumna bez oznak użytku. Pole dookoła grobu było pełne plam kwasu oraz powbijanych strzał magicznych. Miała tu miejsce bitwa magów... I to niedawno. Dlaczego? Bo leży tu jeszcze ciepły trup Członka Rady Magicznej. Był mocno poraniony od kwasu i uderzeń pięściami... A twarzy całkowicie nie miał... Mao nie jest w stanie wytrzymać jego widoku.
Pytanie, co teraz zrobią nasi magowie? Ślady stóp należały ewidentnie do trupa, ale nigdzie nie było śladów jego przeciwnika...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 22:48

Cóż, przyznać trzeba, że wszystko było dość zaskakujące. Martwy facet z Rady (pewnie przyodziany w strój służbowy) i brak zmarłego w trumnie. Skoro jest z Rady i zapuścił się tu sam, to albo jest głupi, albo był tak silny, że wysłali go tu samego. Mimo to jest załatwiony i to nieźle. W dodatku to, za pomocą czego został pokonany... Ciekawe. A zarazem obrzydliwe. Mao się odwrócił i wziął kilka głębokich oddechów. Następnie wziął trochę śniegu i włożył sobie pod ubranie, w okolicach szyi, coby poczuć chłód, który pomoże mu z uporaniem się z tym. Widział różne rzeczy. Palenie ludzi przez Fireborna, ucinanie poszczególnych kończyn, karmienie zwierząt wnętrznościami ludzi. Różne. Mimo to z jakiegoś dziwnego powodu to wywołało u niego niechęć i obrzydzenie. Nie zamierzał jednak pozwolić, aby przez te obrzydzenie stracić okazję na złapanie sprawcy tego zajścia. Najpierw przyjrzał się stopom, a konkretnie butom członka Rady. O ile pozostały. Starał się ocenić, czy to jego stopy były tymi śladami w rozmiarze pięćdziesiąt ileś tam. Następnie rozejrzał się dokładnie, aby określić przebieg bitwy. Każdy szczegół był ważny. Każda kropla krwi na śniegu była bardzo widoczna, dzięki czemu było mu łatwiej. Znowu Nekromanta? A może to Lili walnęło na głowę i znowu odpierdziela takie bajery? Nie, raczej nie ona. A może po prostu ktoś chce nas zastraszyć i wziął trupa z trumny i go gdzieś przeniósł, w jakiś sposób tworząc te ogromne ślady? Zresztą, dziadek w tym wieku raczej nie miały tak wielkiej stopy. Ale z drugiej strony, skoro ktoś zakosił babuni pamiątkę po dziadku, to może właśnie on? Cholera, nie mam pojęcia. Gryząc się nawzajem myślami, książę zastanawiał się co ma sądzić. Ale przecież jest tutaj ktoś jeszcze...
- Jak uważasz? Nekromanta ożywił dziadka czy ktoś stroi sobie "żarty" i przeniósł trupa, żeby nas dodatkowo zastraszyć? A może jeszcze jakaś inna sugestia, Ivri-chan?
Spytał i spojrzał na nią pełen powagi. Pewne jest jedno. To zadanie nie będzie takie proste jak się wydaje. W dodatku to tylko 5000klejnotów na dwie osoby. Bieda, oj bieda. Szkoda czasu, ale skoro już tu jestem... Cóż. Ehhh... Będę miał nauczkę, coby nie brać takich takich zleceń.


MM FULL
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   06.10.15 23:40

Kiedy Ivrina dotarła na górę i zobaczyła pobojowisko zmarszczyła brwi. "Kto śmiał tak zbezcześcić miejsce pochówku? I to jeszcze nie byle jakie. Żeby wykopać grób w takiej okolicy trzeba się nieźle namęczyć." zauważyła uderzając łopatą w twardą, granitową skałę wystającą ze śniegu. "Nie mówiąc już o wtachaniu tu gigantycznej płyty z ciemnego marmuru." Oczywiście dziewczyna jako doświadczony grabarz też dałaby radę wykonać coś takiego, ale potrafiła także docenić czyjś wysiłek.
W czasie, gdy Mao zajęty był powstrzymywaniem odruchu wymiotnego na widok przeżartego kwasem trupa, blondynka podeszła do nagrobka i zajrzała w głąb. Chciała sprawdzić, czy został on zniszczony i otwarty od środka, czy może raczej od zewnątrz. W czasie pracy dla Jorga spotkała się z ogromną ilością przypadków okradania grobów i mauzoleów przez hieny cmentarne i dokładnie wiedziała jakie ślady powinien nosić taki, który został odpieczętowany przez żywego człowieka.
Kończąc oględziny spojrzała na Mao, który już zdążył się ogarnąć i badał ślady pozostawione na polu walki. Wyglądał na kogoś, kto ma wystarczająco duże doświadczenie, aby z łatwością odtworzyć przebieg bitwy. Ivrina po prostu pozostawiła mu to zadanie, a sama zaś zaczęła kopać po drugiej stronie zamarzniętego drzewa, w miejscu gdzie znalazła odrobinę mniej kamienisty grunt.
- No co? - odpowiedziała na nieuniknione, zdziwione spojrzenie księcia. - Przecież nie zostawimy tu tego trupa na pożarcie lodowym wiwernom. Zatrują się. - wytłumaczyła swój punkt widzenia i nie przestając przerzucać zmrożonego gruntu wyłożyła swoje spostrzeżenia po oględzinach marmurowego grobowca. Nie trzeba było kopać wcale głęboko, mróz i tak powinien dobrze zakonserwować zwłoki, a po jakimś czasie całość zostanie przykryta grubą, śniegową czapą, więc dołek został ukończony w zaledwie kilka minut.
- Skończyłeś się już przyglądać? - zapytała i nie czekając na odpowiedź złapała martwego członka Rady pod ramionami, aby sprawnie przenieść go do dziury i szybko zasypać ziemią. Po wszystkim utworzyła w tym miejscu niewielki kurhan z kamieni, na którego szczycie umieściła łuk zmarłego.
- Zauważyłeś coś ciekawego, czy wracamy do jaskini? - zapytała rzeczowo i po raz kolejny pozostawiła decyzję księciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 8:03

Magowie rozpoczynają śledztwo!
Pytanie pierwsze: czy ślady stóp należą do trupa? Odpowiedź: tak; pomimo częściowo przeżartych kwasem stóp i butów można to łatwo stwierdzić po rozmiarze i bliskim położeniu stóp trupa do najbliższych śladów.
Pytanie drugie: czy grób otworzono od środka czy od zewnątrz? Odpowiedź: od zewnątrz; płyta marmurowa jest przeżarta prawie równą linią kwasu co spowodowało jej przełamanie na pół.
Pytanie trzecie: dlaczego Mao tak zareagował na szczątki trupa? Odpowiedź: Ivrina gdy zbliżyła się do zwłok poczuła aurę magii o intensywnym zapachu kwasu siarkowego, która najprawdopodobniej miała odstraszać wszystkich.

A teraz powrót do misji. Ivrina po zbadaniu grobu zajęła się trupem i chociaż odrobinę godnym pochówkiem. Wykopała solidny dół dla martwego i zaczęła do ciągnąć w jego stronę. Gdy zaczęła go układać, z resztek dziwnego mundury wysuną się mu plik kartek. Coś jakby dziennik... Niestety większość tekstu była nieczytelna, kartki przemokły lub dostał się do nich kwas. Jednak część informacji była nadal zdatna do odbioru.
Harvin, bo tak zwał się trup, był na śledztwie dziwnej aktywności magicznej zaobserwowanej w górnych szczytach Hakobe. Kierując się śladami magii dotarł jaskinią-tunelem do ruin małego fortu obronnego sprzed nawet trzystu lat. Obie te lokacje porośnięte były kwiatami. Podobno w ruinach znalazł też zapieczętowane zaklęciem, stalowe drzwi. Potrzebował odpowiedzi-klucza by się dostać za nie. Dalsze poszukiwania skierowały go do grobu... dalej dziennik urywa się.

//Przepraszam, że wczoraj wieczorem nie odpisałem, ale męczyłem się z routerem, bo przerwało mi internet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 12:51

Mao o dziwo nie wyłożył swoich spostrzeżeń po oględzinach pola walki. Może zachował je tylko dla siebie? No ale biorąc pod uwagę jego chęć współpracy zapewne uznał jedynie, że nie są one ani wystarczająco odkrywcze, ani ważne aby je upubliczniać. Grzebiąc łucznika Ivina zauważyła plik kartek, który wysunął się zza jego pazuchy. "Huh? Czyżby księciunia tak bardzo pochłonęło badanie butów trupa, że nie zauważył tak ważnej poszlaki?" pomyślała zaskoczona i na czas prowizorycznej ceremonii pogrzebowej schowała znalezione notatki do kieszeni, aby zapobiec ich zamoczeniu.
Jak już spełniła swoją grabarską powinność wyjęła je spostrzegając, że są to resztki czegoś w rodzaju dziennika, czy raportu. Cóż, zdolności czytania Ivriny były na poziomie wczesnoszkolnym, więc odszyfrowanie mocno zniszczonego i praktycznie całkowicie zamazanego tekstu stanowiło dla niej nie lada wyzwanie. To co nie było rozmoczone odczytała na głos, bardzo powoli, praktycznie po literce i często się tnąc. Nie zrobiła tego wcale, aby Mao także mógł poznać treść. Po prostu w ten sposób początkującym jest łatwiej skupić się na czytanych wyrazach. Ale to przecież wiecie, wystarczy poobserwować uczących się pierwszoklasistów, prawda?
"Członek Rady, Harvin... Może gdyby po wszystkim poinformować ją o tym co tu zaszło to wpadłoby jeszcze trochę grosza za "znaleźne"?" pomyślała zauważając, że ta robota staje się odrobinę nieopłacalna. Szybko jednak zreflektowała się, że jest za nią wystawiony list gończy i zbliżanie się do budynku Rady byłoby równoznaczne z wchodzeniem w paszczę lwu.
Kończąc lekturę podała kartki chłopakowi, aby ten mógł sam zaznajomić się z ich zawartością.
- Wszystkie poszlaki i tropy prowadzą jednak do tej jaskini... To co, wracamy na dół?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 13:07

Przyglądanie się trupowi nie dało Mao żadnych odpowiedzi. Dosłownie, żadnych. Nie było też żadnych szczególnych śladów ani krwi ani czegokolwiek innego, o czym warto by wspomnieć. W każdym razie Ivrina znalazła coś wartego uwagi. Mao słuchając ją był... zdziwiony. Co ona używa lakrymy postarzającej czy co? Czyta jak dziecko. Ma problemy ze wzrokiem? W każdym razie mniejsza... Członek Rady, Harvin. Lepiej zachować te informacje i nie informować zbyt wielu osób o nich. To mogłoby popsuć stosunki Sabertooth- Rada. Gdyby się dowidzieli, że członek tygrysów ma coś wspólnego ze śmiercią tak ważnej osoby, mogłoby to pogorszyć już wystarczająco złe stosunki. A co za tym się wiąże, nie pomogą w walce z Firebornem. Cholera. Ostatecznie chłopak przyjrzał się kartkom, które podała mu Ivrina. Schował je do kieszeni gdy zapoznał się z treścią.
- Tak, idziemy tam. Ale o tym co tutaj znaleźliśmy narazie nikomu nie mów. Musimy na spokojnie to przemyśleć. Martwy członek Rady to dość spory kłopot. Nawet jeżeli to nie nasza wina, musieliby kogoś nią obarczyć. A że akurat dwóch magów jest na miejscu, to bylibyśmy idealnymi kandydatami.
Po tych słowach ruszył w kierunku jaskini, po drodze zastanawiając się o co tu do cholery chodzi.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 14:29

Droga była już mocniej zaśnieżona niż przedtem. Ivriś korzystając z łopaty z łatwością mogła przekopać sobie tunel w stronę jaskini, ale Mao trochę się pomęczył (tak to już wyszło, że błękitno-krwiści mają gorzej w normalnym życiu). Burza na szczęście ustała, a jedynymi pamiątkami po niej były śnieg i mróz.
Dotarcie do jaskini, mimo wszystko, nie trwało długo. Powoli zaczynało ściemniać się, co w jaskini problemem być nie powinno. Oczywiście jeżeli magowie mają sposób na oświetlenie jej...
Stojąc przy wejściu do jaskini magów dotarła woń kwiatów. Między oblodzonymi skałami nie widać było wiele, ale ewidentnie kwiatki prześladowały naszą dwójkę... Ciekawe co z tym zrobi nasza dwójka?
Jaskinia w środku jest bardzo monotonna. Idzie delikatnie w dół, a ściany i podłogę, gdzieniegdzie porastają stokrotki i przebiśniegi o intensywnym zapachu. Nie ma żadnych odnóg i prowadzi w jedną stronę. Po powolnym przejściu kilkunastu metrów, oczy magów przyzwyczają się do mroku. Aż do momentu, gdy dotrze ich światło. Dwa lub trzy kilometry od wejścia, magowie trafiają na większe pomieszczenie. Wygląda jak wydrążona kula. Na dnie spoczywa mała wiwerna śnieżna, a na suficie wydać oblodzony otwór. Skrzydło zwierzęcia jest przeżarte kwasem... Co powoduje agresję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 15:22

W końcu. Maoś razem z Ivriś dotarli do jaskini. Nie trwało to nazbyt długo, aczkolwiek nie było to miłe doświadczenie, zapewne ze względu na temperaturę. Zdawać się mogło, że w jaskini było cieplej aniżeli na zewnątrz. W końcu nie wiało tam tak bardzo (chyba) no i nie padał tam śnieg, który również nie należał do TOP10 najcieplejszych czynników atmosferycznych. Cholera, ciemno tu. Przydałoby się jakieś światło. Zgaduję jednak, że ta panienka nie potrafi takowego wytworzyć. Ja niestety też. Cóż. Dobrze, że korytarz jest prosty, przynajmniej się nie zgubimy. Fakt. Gdyby jaskinia miała rozejścia w różne strony, Mao łatwo mógłby się zgubić i rozdzielić z Ivriną. Nie byłoby to w sumie takie źle, w końcu gdyby akurat on odnalazłby pamiątkę a ona by po prostu poszła sobie gdzieś w cholerę bo "Nie wiem gdzie jest ta cholerna pamiątka, idę sobie, mam krwawe dni!", to dzięki owemu "cyklowi" Mao mógłby zgarnąć całą nagrodę. Nie mógł jednak na to chyba liczyć. Zresztą, mniejsza! Bardziej interesujące były roślinki. Nie same w sobie, a bardziej fakt, że rosną tutaj.
- Jak myślisz, mają coś wspólnego z pamiątką czy to przypadek?
Spytał, gdy tak szli przez tunel, mając na myśli roślinki oczywiście. Gdy już dotarli do finałowego, przynajmniej na ten etap pomieszczenia, książę podniósł otwartą rękę w geście "Stój Ivriś!", a następnie kiwnął głową w kierunku Wywerny.
- Nie wyglądasz na taką, która kocha zwierzątka i roślinki. Nie masz zatem pewnie nic przeciwko, coby pozbyć się tej wywerny?
Spytał dla pewności, po czym sięgnął po Setsudana i wyciągnął go z pochwy. Wtedy spojrzał jednak na sufit. Dodał zatem.
- Niby moglibyśmy spróbować jakoś zniszczyć ten lód w otworze, coby umożliwić jej wylecenie i uniknąć walki, ale raczej wątpię żeby z tym skrzydłem wyleciał. A ty jak uważasz?
Spytał, czekając na odpowiedz dziewczyny. Mimo tego, że się nie znali, jakoś liczył się z jej zdaniem. Może dlatego, że po raz pierwszy jest z kimś na misji a nie sam? Mniejsza o wywernę. Tamten ktoś już tutaj jest. Ten, który zabił członka Rady był tutaj i tymczasowo unieszkodliwił wywernę. Teraz jednak już zwierzaczek jest na baczności, a przez poprzednie wydarzenie jest bardziej niebezpieczny. Ale skoro tutaj nie ma "Kwaśnego Edka" to gdzie jest...? Pewnie gdzieś tutaj muszą być te słynne stalowe drzwi. Pewnie przez nie przeszedł. Może zatem nie powinniśmy zabijać wywerny? Z tymi myślami w główce, Maoś rozejrzał się w poszukiwaniu drzwi. A kto wie, może nadal są otwarte? Klucz- odpowiedź...
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 18:01

Przekopując się i brnąc w śniegu nasza parka dotarła do upragnionego celu - jaskini. No dobra, nie oszukujmy się, ich upragnionym celem są klejnoty za misję, ale niestety bez wejścia do tej jamy raczej nie mają szans ich zdobyć. Ivrina była do niej uprzedzona już czytając notatki Harvina, a teraz, gdy przy wejściu znów poczuła zapach świeżych kwiatów zemdliło ją nie gorzej niż Mao na widok trupa. "Ten dzień będzie najobrzydliwiej najlepszym w moim życiu! Nie tylko polubiłam jakiegoś człowieka na kilka sekund, a jeszcze prześladują mnie kwitnące badyle!" pomyślała z niesmakiem i wkroczyła do ciemnej szczeliny.
Chociaż przebiśniegi i stokrotki rosły w niej wcale nie gęsto, to Ivrina z każdym krokiem ostentacyjnie rozdeptywała swoim, ciężkim buciorem jedną kępkę. Pomimo panujących ciemności widziała je wszystkie aż nazbyt dobrze. Wgniatając w ziemię kolejnego, pięknie rozkwitniętego przebiśniega i wskazując na inne, jeszcze nietknięte wycedziła:
- TO na pewno nie jest przypadek. Żeby stworzyć roślinki w tak niedostępnym miejscu trzeba po pierwsze być psychicznym, a po drugie użyć jakiejś nienormalnej magii.
Wciąż krocząc po kwiatach dziewczyna dotarła do zdecydowanie jaśniejszego pomieszczenia, a wtedy Mao zatrzymał ją gestem. "Po co on tak macha tą ręką? Przecież widzę." pomyślała przyglądając się rannej wiwernie. Biedaczysko miało stopione kwasem całe skrzydło. Teraz dziewczyna oprócz dokonania zadośćuczynienia za bezczeszczenie grobu miała kolejny powód żeby znaleźć tego, posługującego się kwasem gostka.
- Gdybyś przynajmniej powiedział, że chcesz ograniczyć jej cierpienie, to... może zmieniłabym o tobie zdanie. - powiedziała smutno Ivri. - Nie kocham pięknych roślinek, słodkich zwierzątek i nadmiernie miłych w stosunku do mnie ludzi. - wytłumaczyła mocno akcentując przymiotniki, a potem podążyła za jego wzrokiem w kierunku sufitu. Jeszcze zanim zadał pytanie wiedziała o co mu chodzi i potrząsnęła głową strzepując tym ruchem resztki śniegu z włosów.
- Nie ma szans żeby to zwierze jeszcze kiedyś poleciało. - stwierdziła krótko. - Możesz ją dobić jeśli to w czymkolwiek pomoże. - powiedziała i zaczęła się rozglądać za jakimś dalszym przejściem, lub wspomnianymi w dzienniku, żelaznymi drzwiami.
Uniknięcie walki z tym stworzeniem było im raczej na rękę. Jeśli jednak nie będzie im to dane i coś nie klapnie, to Ivri na pewno nie zostawi Mao na pastwę śnieżnego potworka. Misja okazała się zdecydowanie trudniejsza niż zakładała, nie mówiąc już o tym, że w pojedynkę może mieć niestety nikłe szanse z magiem, który pokonał członka Rady. Żywa tarcza, lub przynęta w pobliżu jest w końcu zawsze na rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 19:46

Wróćmy jeszcze na chwilę do czasu, gdy magowie szli po jaskini (niektórzy depcząc lokalną florę). Gdy Ivrina tak niszczyła te piękne kwiatuszki, po oderwaniu buta od ziemi na ich miejscu wyrastały kolejne. To ewidentnie działanie magiczne (ktoś tego jeszcze nie wiedział?).
Magowie mową niewerbalną i werbalną naradzali się jak przebyć pomieszczenie. Ich próby zbadania wzrokiem pomieszczenia były nawet ułatwione- słońce przesunęło się na niebie w taki sposób, że lodowa szczelina (w zasadzie wielkości wiwerny) w suficie umożliwiała przejście promieniom światłą do wnętrza jaskini. Ani Mao, ani Ivrina nie zauważyli jednak żadnych dodatkowych przejść i drzwi. Jedynie małe zwężenie po drugiej stronie, najpewniej będące dalszym przejściem.
Zwierzątko po krótkiej chwili od zatrzymania się "młodych" zareagowało. Wstało i zaczęło węszyć. Zręcznie wskakiwało prawie pod sam sufit jamy, a ewidentnie nie potrafiło zlokalizować gości. Czasem wydawało krótki skowyt lub warczało w stronę skrzydła, ale mimo wszystko ciągle poszukiwało. Tylko w jedno miejsce wiwerna nie wskakiwała- okolice przebiśniegów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 20:18

Mao podrapał się po głowie w geście zastanowienia. Czemu dopada mnie sumienie w stosunku do takiego zwierzaka? Zabiłem Valkirię, która powinna żyć zamiast mnie, a gdzie dochodzi do tego, że ode mnie zależy życie jakiejś Wywerny, nie potrafię się zdecydować. Cholera, nie mam pojęcia. Skoro jednak "Kwaśny Edek" przeszedł dalej bez zabijania zwierzaka, to może i ja z Ivriną damy radę? Trzeba spróbować. Poza tym te kwiaty... Tak, są magiczne, niezaprzeczalnie. Dodatkowo wywerna ich unika. Może dzięki temu przejdziemy w spokoju obok niej? Trzeba spróbować. W razie czego zabijemy ją i tyle. Nie ma sensu się rozczulać. Albo my albo ona!
- Ivrina. Wiem, że to będzie dla Ciebie najtrudniejsza część zadania, ale czy możesz pomóc pozbierać mi trochę kwiatów? Spokojnie, gdy będzie to możliwe, pozbędziemy się ich. Chcę jednak się upewnić czy musimy zabijać to stworzenie, oraz jak silną magią stworzone są te kwiaty i po co tu właściwie są. To jak?
Zaproponował. Nawet gdyby Ivrina odmówiła, Mao zajął się tym i zaczął zbierać kwiatki. Wcześniej schował Setsudan do pochwy, coby nie musiał trzymać katany w dłoni. Mimo to, tak często jak to możliwe spoglądał w stronę Wywerny. Nie chciał jej tracić z oczu na zbyt długo, bo mogłaby niespodziewanie ich zaatakować, gdyby się okazało, że kwiaty ich nie ochronią. Gdy zebrał już odpowiednią ilość kwiatów, część dał Ivrinie, o ile ta nie zbierała. Gdyby jednak podjęła się tego jakże arcytrudnego dla niej zadania, Mao wziął tylko jeden kwiat i wsunął go dziewczynie między włosy, w okolicy lewego ucha. Tym razem jego czujność była zwiększona w stosunku do Ivriny, aniżeli do Wywerny. Przy takiej akcji bardziej się bał jej niż zwierzaka. Ostatecznie powiedział.
- To co, idziemy?
Zapytał, zarazem sugerując aby udali się dalej. W jednej ręce trzymał bukiet kwiatów, a do drugiej wziął Setsudana. Zamierzał użyć kwiatów jako "pochodni" mającej utrzymać zwierze na dystans. Nie mam pewności, muszę to sprawdzić, żeby jej się nie oberwało.
- Chowaj się w razie czego za mną.
Tym razem wydał rozkaz. Po części czuł się odpowiedzialny za dziewczynę. Wyglądała na młodszą nie niedoświadczoną w walce, toteż książę chciał ją ochraniać, przynajmniej dopóki ona nie będzie próbowała go zabić. No i dopóki nie zakończą współpracy. W tym celu aktywował Hansha i ruszył w kierunku dalszego przejścia, przodem cały czas będąc do zwierzęcia. Gdyby zwierzę naruszyło strefę zaklęcia, Mao z łatwością powinien sparować atak tak zmęczonego i młodego osobnika z gatunku wywern. Przy tym dbał o to, aby podczas uniknięcia ciosu poprzez unik bądź odskok, nie oberwała Ivrina.

MM: 4750-150=4600
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 22:25

Ivrina dochodząc do legowiska spostrzegła, że cały wysiłek jaki włożyła w niszczenie tej obrzydliwie pięknej i kompletnie niepotrzebnej flory poszedł na marne. Wszystko odrosło. "Czy to jakaś roślinna hydra lernejska?" pomyślała zirytowana i zaczęła się przyglądać poczynaniom wiwerny. Zwierzę zachowywało się jakby było ślepe. Jedynie podskakiwało i niuchało naokoło, a dwójki magów nijak nie potrafiło zlokalizować. Nic dziwnego, jeśli polegało tylko na węchu to woń otaczających je kwiatów skutecznie uniemożliwiała mu efektywne korzystanie z tego zmysłu.
Początkowo prośba Mao o wspólne zbieranie roślinek wydała jej się kompletnie bez sensu, ale po krótkiej chwili zrozumiała jego tok myślenia. Wiwerna nie zbliżała się do tych przebiśniegów! Tylko czemu chłopak miał taki zachowawczy ton kiedy prosił o zerwanie kilku? Przecież dziewczyna zrobiłaby to z największą ochotą. Najlepiej wszystkie i to z korzeniami! Ale jednak coś ją powstrzymywało, jakieś niepewne przeczucie, że to może nie być do końca bezpieczne.
- Mao! Na twoim miejscu bym tego nie robiła. - zawołała widząc, że chłopak już zaczął tworzyć zgrabny bukiecik. - Ta wiwerna boi się ich z jakiegoś powodu. Skąd możesz wiedzieć, że ten powód nie stanowi zagrożenia również dla nas? - Po tych słowach zaczęła uważnie oglądać podeszwy swoich butów. W końcu od wejścia do jaskini rozdeptała kilka setek tych roślinek. Nie znajdując raczej niczego podejrzanego schyliła się i bezpardonowo zerwała całkiem sporą garść tych chwastów, a potem wstała i popatrzyła się na chłopaka wzrokiem równoznacznym z "Co dalej?"
A ten. Ten wziął i wsadził jej to zielsko we włosy! Ivrina zapowietrzyła się, a jej twarz przybrała wyraz największego możliwego zaskoczenia. "Czemu do jasnej cholery on jest dla mnie tak okropnie miły!? Przecież nie daję mu do tego żadnych powodów!" wykrzyczała w myślach, a przy tym niesamowicie zazdrościła mu tej łatwości okazywania pozytywnych emocji, w końcu sama tak nie potrafiła. Nie umiała także zatrzymać fali negatywnych, które gwałtownie napływały za każdym razem gdy ktoś okazywał jej życzliwość.
Ilość nieszczęść w jej życiu była ogromna, można powiedzieć, że blondynka bardziej niż przyzwyczaiła się do cierpienia. Ona nie potrafiła bez niego normalnie egzystować! Jej celem było utrzymanie średniej codziennego bólu na tym samym poziomie, a ten gostek to wszystko psuł. Przez jego jeden, głupi gest cała beznadziejność jej istnienia dała o sobie znać, a dziewczyna miała wrażenie, że lada chwila wybuchnie płaczem, zrobi sobie krzywdę, albo zabije księcia. Tego ostatniego też nie chciała, w końcu wcale nie miała powodu, żeby robić mu krzywdę. On tylko starał się ją do siebie przekonać, nie mógł wiedzieć, że popełnia w ten sposób karygodny błąd.
- Uderz mnie... - powiedziała ze spuszczonym wzrokiem. Trzęsły jej się dłonie, a chwyt na łopacie był niepewny. - Ja... nie potrafię znieść tak dużo życzliwości... - wyjąkała prawie płacząc i przygryzając wargę do krwi. Czekała. A jeśli nic się nie stało uniosła głowę i popatrzyła prosto w oczy księcia. - Nie potrafisz? Skoro nie, to... przynajmniej trzymaj się ode mnie z daleka! - ostatnie słowo praktycznie wykrzyczała mu w twarz.
Na kolejne pytanie Mao odpowiedziała jedynie skinięciem. Była niesamowicie obrażona i przez krótki moment miała nawet zamiar zrezygnować z tej misji. Wbijając sobie paznokcie lewej ręki w przedramię prawej odrobinę się uspokoiła i otrząsnęła, a także skupiła na śnieżnej wiwernie, na wszelki wypadek, jakby plan z kwiatkami miał nie wypalić.
Była pewna, że następna taka akcja ze strony chłopaka sprowokuję ją do walenia głową w kamienną ścianę do momentu aż nie rozbije jej, albo swojej czaszki. Mao ma naprawdę szczęście, że większość negatywnych reakcji Ivriny jest autoagresywna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Pamiętna Sesja
Liczba postów : 478
Dołączył/a : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 23:08

Niektórych rzeczy nie należy opisywać dokładniej. Rezultaty "kwiato-brania" były jasne dla obu stron konfliktu urokliwościowego. Mao prawie oberwał, Mao prawie uderzył Ivrinę, Ivrina prawie ostałą uderzona... Koniec tematu.
Gdy Ivrina prawie krzyknęła tak, że lód zaczynał pękać (kwestia akustyki jaskini), wiwerna zlokalizowała magów. Nie mogła jednak dostać się do nich przez: primo- przebiśniegi, secundo- stromą półkę skalną. Przysiadła na ziemi i szczerzyła zęby w stronę wejścia do pomieszczenia. Wyglądała dość groźnie, ale jej stosunkowo niewielki wygląd dodawał tylko słodyczy. Dobrze, że to nadal nie jest słodki zwierzaczek, bo zaraz do zoologicznego misji dołączyłby paw Ivriny...
Ukończone bukieciki faktycznie przypominały pochodnię i były bardzo minimalistyczne... Niektórzy to lubią. Książę i grabarka skutecznie zasłaniali się kwiecistymi pochodniami. Schodząc w dół skał i kierując się w stronę drugiego przejścia, nie mieli problemów z nerwowym zwierzaczkiem. Latający gad przysiadł i sapał na dwójkę przechodniów. Taki o dodatek do zimowego spacerku.
Oczywiście po przejściu tych kilkunastu metrów wzdłuż wąskiej części jaskini, wiwerna ucichła. Magowie mieli dalej wolną rękę w sprawie przejścia na drugą stronę góry, bo na to się zanosiło. Ku dalszemu wpienianiu dziewczyny jaskinia nadal porastała kwiatami, a ich woń była ciągle tak samo intensywna. Jakąś godzinę lub dwie później [dalej idąc] magowie dotarli do wyjścia z jaskini. Ujrzeli mrok nocy i padający śnieg. Stali na skarpie kamiennej. Kilkanaście metrów dalej na samotnej, wysokiej skale wznosiły się ruiny zamku z mostem zwodzonym. Niestety, był on podniesiony, a nigdzie nie było widać żadnej korby czy dźwigni opuszczającej go. Przydałaby się jakaś lina z hakiem i silny dryblas...

regen 500 MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   07.10.15 23:30

Reakcja Irviny była nieoczekiwana. Ona nie jest normalna. Miała pewnie nie lada problemy, skoro tak się zachowuje. Albo została wychowana przez jakichś głupców w niedostatku uczuć albo po prostu była sama i doświadczyła wiele cierpienia. Taka sytuacja to doskonały moment, żeby... żeby użyć zaklęcia. Tak. Ale co to da? Zmuszę ją do odtworzenia pozytywnych wspomnieć. Tylko ile ich ma? Jak silne są i czy mają coś wspólnego ze mną? Nie. Nie mogę zmuszać jej do oszukiwania samej siebie. Zresztą, raz się nie udało. Tego zaklęcia powinienem używać wobec wrogów, albo wobec bliskich mi osób. Nie wobec ludzi, z którymi chcę nawiązać pozytywne relacje. Muszę użyć innej magii, jedynej, prawdziwej magii.
- Nie zamierzam Cię uderzyć. Ani teraz, ani potem.
Powiedział po czym starał się spojrzeć jej w oczy i utrzymać owy kontakt.
- Jeżeli Ci to pomoże, to znowu przywal mi z tej swojej łopaty. Jeżeli da Ci to ulgę to zrób to, nie ma problemu. Ja jednak nie zamierzam Cię bić bo nie mam ku temu powodów. Wiesz... ta chwila jest idealna żeby znów użyć zaklęcia. Tego, którego użyłem wcześniej. Nigdy z niego nie korzystałem i... nie do końca wiedziałem jak go użyć, kiedy i do jakich celów. Chciałem w ten sposób ułatwić sobie zadanie i łatwiej nawiązać znajomość z Tobą. Nie potrafię tego zbyt dobrze robić, ale próbuję i się staram. A tamta próba była... niepotrzebna. Powinienem zrobić to inaczej, bez zaklęcia. Powinienem powiedzieć Ci od razu wszystko prosto z mostu. Chcę Tobą współpracować w tej misji.
Po tych słowach wysunął rękę w jej kierunku. Chciał, żeby ona również podała swoją. Chciał, żeby ich ręce się uścisnęły, tworząc "więź". To była właśnie ta jedyna, prawdziwa magia. Coś o wiele potężniejszego od tamtego zaklęcia.
- Przepraszam.
Ukłonił się po czym znów zaczął gadać.
- Mogłaś mieć trudną przeszłość, mogłaś napotkać na wiele przeszkód i smutków. Mi to nie przeszkadza. Jeżeli masz mało dobrych wspomnieć, pozwól proszę, abyś nabyła ich więcej. Razem ze mną. Sprawmy razem, abyśmy zapamiętali te spotkanie i aby ta misja utknęła nam w pamięci jako dobre wspomnienie. Takie, które będziemy z radością odświeżać, wiele razy i opowiadać o nim innym.
No cóż. Przyznać trzeba, że Maoś się wygadał. Nie sięgał pamięcią, kiedy ostatnio mówił tak bezpośrednio. Miał nadzieję, że mimo wszystko, Ivri nie przywali mu po raz kolejny. Z drugiej strony nie wyobrażał sobie innej reakcji z jej strony. Jeżeli dziewczyna chciała zrobić coś głupiego, jak chociażby uderzyć samą siebie, to Mao ją powstrzymał. Złapał ją za rękę, pociągnął z całą siłą w swoją stronę i mocno.. uwaga... (ARIŚ NIE CZYTAJ!) *tutaj małym druczkiem coby nie widziała* przytulił. Tak, zrobił to. Nawet jeżeli ona tego nie chciała, on zamierzał jej jakoś pomóc. Nawet gdyby Ivrina biła go pięściami to Mao jej nie puści. Byleby nie biła w ten no...
W KAŻDYM BĄDŹ RAZIE...! Gdy cała owa sytuacja się zakończyła a im bezpiecznie udało się ominąć wywernę, udali się dalej. Gdy ją minęli, Mao dezaktywował zaklęcie. W razie czego przez resztę drogi mieli możliwość porozmawiania. Gdy dotarli przez fort, książę spojrzał w kierunku towarzyszki.
- Jakieś pomysł?
Zapytał.
Powrót do góry Go down


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Najciekawsza postać damska na forum, Najlepszy Skład
Liczba postów : 298
Dołączył/a : 25/09/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   08.10.15 2:21

Mao się rozgadał i to całkiem konkretnie. Ona wolałaby w ogóle nie słuchać tego monologu, no ale niestety nie było to możliwe. Stała tak przed nim, w kompletnym bezruchu i przyjmowała jego... chyba przeprosiny, jak jakąś karę. Chłopak miał zupełnie inny punkt widzenia, przez co kompletnie się nawzajem nie rozumieli. No i co gorsza znowu wspomniał o tym zaklęciu, którego użył zaraz po wyjściu z babcinego domku. To prawda, wtedy obydwoje popełnili błąd.
- Ja też nie zrobię ci krzywdy. Tamto... tamto było tak jakby niechcący. - znów odwróciła wzrok. Nie potrafiła całkiem szczerze wyrazić swoich myśli, ani przeprosić, ani nawet rozmawiać z innym człowiekiem. - Gdybym nie przestraszyła się tego twojego czaru, nie zareagowałabym tak. - powiedziała jednocześnie karcąc się w myślach. "Głupia, teraz zwalasz całą winę na niego! Przecież to brzmi prawie jakby sam miał się uderzyć."
W złości na samą siebie ponownie uniosła głowę i zżarła ją trema. Nie robiła tego pierwszy raz, ale za każdym było to tak samo, jeśli nie bardziej stresujące. Nabrała odrobinę więcej powietrza i dokładnie w tym samym momencie, w którym zrobił to Mao, powiedziała bardzo cicho:
- Przepraszam.
Współpraca była w porządku, ale tylko ta sucha, partnerska. Chłopakowi to jednak nie wystarczało i wciąż nalegał na taką przyjacielską, pełną życzliwości. "Czy on nie potrafi zrozumieć, że każde pozytywne wydarzenie w moim życiu od razu łączy się z negatywnym z przeszłości i potęguje je na zasadzie kontrastu? Żadne z miłych wspomnień nie istnieje w mojej świadomości oddzielnie. Jedynie te przykre, nawet umiarkowanie, nie wywołują żadnej bolesnej reakcji... Nie mówiąc już o tym, że całkowite poddanie się cierpieniu pozwala, przynajmniej częściowo, powstrzymać pochłaniającą mnie nienawiść."
- To... nie jest takie proste. - odparła na propozycję czerpania przyjemności ze wspólnej misji. - W dużym uproszczeniu wygląda to tak, że życzliwość rani mnie bardziej niż agresja. Jeśli mogłabym prosić... - nawet nie dokończyła zdając sobie sprawę, że Mao raczej nie będzie odnosił się do niej tak jakby sobie życzyła. Zamiast tego potrząsnęła głową mówiąc: - Nieważne. Po prostu ty nie chcesz traktować mnie źle, ja nie chcę abyś traktował mnie dobrze, więc... - popatrzyła na wciąż wyciągniętą dłoń chłopaka, lecz po chwili znów przeniosła wzrok na rozmówcę. - po prostu zostańmy neutralni. - dokończyła. Zamiast odwzajemnić gest po prostu minęła księcia i ruszyła w głąb pomieszczenia.
Schodząc w kierunku wyjścia z legowiska wiwerny wyciągnęła z włosów kwiatek. Początkowo miała zamiar go wyrzucić, zrobiła nawet ten ruch, zatrzymała go jednak w połowie i nieznacznie wzdychając umieściła przebiśnieg z powrotem nad lewym uchem.
Wędrówka przez resztę jaskini dłużyła się niemiłosiernie. Mimo to Ivrina nie kwapiła się do rozpoczęcia jakiejkolwiek konwersacji. Nie deptała już też specjalnie kwiatków, w końcu wiedziała, że nic to nie da, a po ostatnich wydarzeniach nijak ją to uspokajało. Wreszcie nasza dwójka dotarła do końca tunelu skąd widać było ruiny fortu, nieosiągalne niestety tak łatwo, ponieważ oddzielone od magów przepaścią o szerokości kilkunastu metrów.
Oczywiście, że Ivrina miała pomysł. Jej umiejętności czytania, pisania, liczenia oraz społeczne pozostawiały wiele do życzenia, ale na kreatywność nie mogła narzekać. Dziewczyna odstawiła na moment łopatę, stanęła w lekkim rozkroku i złożyła przed sobą dwie zaciśnięte pięści, lewą grzbietem do góry, a prawą w dół. Błysnęły dwa kręgi magiczne, z których wytrysnęła para dziesięciometrowych, czarnych łańcuchów. Ivrina sprawnie związała je prostym i wytrzymałym węzłem, a następnie jeden koniec powstałego w ten sposób, długiego sznura zamocowała do rączki łopaty, tuż pod lakrymą. Całość sklarowała tworząc schludne pętle, jak podczas buchtowania i ułożyła na ziemi. W ten sposób całość nie powinna się poplątać.
-Trzymaj. - powiedziała do Mao podając mu wolny koniec, a sama złapała za swoje narzędzie grabarsko - ogrodnicze. Ułożyła je wygodnie w prawej ręce i biorąc tak duży rozbieg, na jaki pozwalała jej półka skalna, cisnęła nim jak oszczepem w złożony, zwodzony most. Po włożeniu w cios tak dużej siły powinno się ono wbić w drewno całkiem głęboko, oczywiście, jeśli nie przebije go po prostu na wylot. Jeżeli całość z powodzeniem zaczepi się o ten fragment fortu da to dwie możliwości przeprawy. Można albo próbować przejść po wiszącym łańcuchu na drugą stronę, wymaga to jednak unieruchomienia wolnego końca, albo otworzyć zwodzony most siłą. Ivrina wierząc w swoje fizyczne możliwości okręci łańcuch wokół prawej ręki, zaprze się i zacznie przeciągać z budynkiem. Nie wzgardzi również pomocą Mao, w końcu fort to nie byle jaki przeciwnik.

MM: 3100 - 150 = 2950
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1155-kurtyzana-ktora-zostala-grabar
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt Hakobe   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt Hakobe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt Góry Hakobe
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Podnóże gór Hakobe (południowy stok)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Góra Hakobe-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie