IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt budynku - Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 12:35

Wysoko, bowiem po kilometrach schodów pnących się w górę dopiero można dotrzeć do areny na szczycie. Nikt nie rozumie, dlaczego musi męczyć swe nogi żeby dotrzeć tam, jednak taki był zamysł tego, kto projektował budynek gildii, więc tylko do niego należy kierować pretensje o ile wciąż żyje.
Wracając do areny - jest ona inspirowana tą areną w Crocusie, chociaż jest znacznie mniejsza i mniej widowiskowa, gdyż zamiast posągów na trzech częściach okręgu znajdują się jedynie wygrawerowane w ścianach znaki gildii w formie płaskorzeźby. Na okrągłą część areny, czyli główne miejsce wszelkich potyczek wchodzi się jedną z dwóch bram na dwóch przeciwległych końcach. Wszystko to można obserwować sobie z trybun mogących pomieścić setki kibiców z całej gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 14:17

Znowu musi męczyć swoje biedne nogi. Od trzech dni był w trasie, rozpoczynając swoją długą wędrówkę ze stolicy. Cholerne upały, częsty brak wody i żywności sprawiły, że organizm w końcu skapitulował i wyzwalał swój gniew w Bogu winnych łydkach. Podążanie za mistrzynią okazało się niezłą udręką, a ta wykazała się nie lada wytrzymałością, prowadząc dwójkę wciąż w górę.
Trzydziestolatek nie dawał rady.
Czuł bezkresną Saharę w ustach, a żołądek domagał się porządnego kopa. Nie wchłaniał też ostatnio żadnej siły życiowej, toteż czuł, iż powoli usycha. Organy zaczęły gorzej pracować, zmęczenie rosło z każdą minutą.
Widok pięknego tyłka szefowej był ostatnim bastionem, podtrzymującym jego wycieńczony organizm. Póki jego czerwone ślepia koncentrowały się na tym punkcie, pokonywał każdy kolejny schodek i podążał na sam szczyt. Z drugiej strony, sam ten widok nie mógł być jedyną podporą. Musiał coś zdziałać, i to szybko.
Podszedł bliżej kobiety, na tyle, by móc szepnąć jej do ucha kilka słów.
Alexis-sama, mam bardzo nietypową prośbę
Ściszył głos do tego stopnia, by nikt spoza otoczenia nie mógł usłyszeć choć odrobiny dźwięku.
Potrzebuję Twojej krwi, jedynie odrobinę. Później wyjaśnię o co chodzi. Proszę
Ostatnie słowo zaakcentował bardzo wyraźnie z jak najmilszym z możliwych tonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 21:38

Obserwował bardzo uważnie idących przed nim ludzi wlokąc się za nimi na schodach. Nie bardzo rozumiał gdzie idą ale pojął, że na pewno nie na lody. Ten przygnębiający fakt w połączeniu z wysiłkiem fizycznym związanym z wspinaczką po nieskończonych schodach sprawił, że babcia stała się wiedźmą. Zabawnym elementem tego był jednak staruszek, gapiący się długi czas na pupe wiedźmy. Na moją pupe też się gapił? zaczął się zastanawiać ale nie zdążył zapytać go po co bo ten podszedł i zaczął coś szeptać kobiecie na ucho. Ute niezbyt interesowało podsłuchiwanie miłosnych dyrdymałów więc zignorował tę dwójke i zaczął iść szybciej widząc końcówke schodów.
- Wooooow! Będziemy tu oglądać walke? Ciekawe czy ktoś będzie ranny...a może to taki teatr? zawołał zachwycony widokiem areny. Nie spodziewał się czegoś tak ekstra tak wysoko, prędzej by obstawiał że będzie tu biblioteka niż pole do walki.
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   16.06.15 12:39

Droga na górę była dość męcząca jak na naszych bohaterów, jednak wynagrodzenie dla Raiona, jakim była możliwość bezproblemowego patrzenia na jędrne pośladki Mistrzyni. Chyba ta zmiana nagła, choć potrzebna wyszła doskonale. Nie dość, że w końcu ktoś kompetentny do objęcia władzy, zajmowania się gildią, to jeszcze... ładny. Uta jednak nie zwracał na to większej uwagi, skoro właśnie ta kobieta dla niego jest wiedźmą.
Kiedy dotarli na górę, od razu mogli spotkać tam dwóch nieznajomych im chłopaków. Jednego blondyna, który nie był tym strażnikiem stojącym wcześniej przed bramą, z resztą ten ma popielate włosy i złote oczy, tamten zaś się różnił. No i do tego najdziwniejszym elementem w jego ubiorze była biała szata, u której dołu znajdowała się zbroja. Wyglądał jak typowy wyznawca kultury naszego dalekiego wschodu, albo i nawet ktoś stamtąd pochodzący, niżeli z Fiore. Drugi to był młodzian o brązowych włosach i... zmrużonych powiekach? Aż dziwne. Miał fioletową bluzę z białymi elementami, gogle wokół szyi i właśnie te zmrużone oczy.
Alexis zaczęła zmierzać powoli w stronę centrum okręgu z założonymi rękoma, jednak Raion ją zdążył zaczepić zanim cokolwiek zrobiła.
- Moja krew? - zapytała, trochę zaskoczona tą prośbą. - Cóż, dobrze więc - dodała. Nim się obejrzał, ona wyjęła jego miecz i delikatnie przejechała ostrą klingą po swojej dłoni. Nie dość, że coś zostało na mieczu, który został właśnie schowany, to jeszcze pozwalała skapywać jej na jego dłonie. A zrobiła to nawet bez zawahania czy syknięcia. Kiedy skończyła, poszła dalej, zrobiła coś z raną jednak nie było wiadome, co. Nie widzieli tego, ale jak już się odwróciła prosto do nich, widać było jedynie bliznę po niej.
- Dion, Ilbert, chodźcie tutaj - powiedziała dość ostro do tamtych dwóch. Od razu się do tej większej już grupki udali. - Nie, nie będziecie oglądali walki. Stoczycie ją - skierowała się do Uty. - Wybierzcie sobie przeciwników - skierowała się do tamtej dwójki. - Nie podejrzewam, żebyście zbytnio różnili się poziomem, a poza tym nie liczy się w tej walce wygrana. Może Jiemma by stwierdził inaczej i za przegraną wywalił was na zbity pysk, jednak nie jestem taka, jak on.

Ten podejrzany chłopaczek, który ciągle nie otwierał oczu zbliżył się do Raiona i podał mu dłoń. Uśmiechał się dość ciepło i przyjemnie, nagle ta tajemnicza, niepokojąca aura się ulotniła i została zastąpiona w pełni taką milszą, charakterystyczną trochę dla obecnego pokolenia Saberów.
- Yo! Jestem Dion Bayard, miło mi Cię poznać, magu! - powiedział dość pogodnie. - Mam nadzieję, że równie dobrze nam pójdzie ten sparing, dawno z nikim nie walczyłem.

Drugi zaś, blondyn poszedł do Uty, ukucnął nieznacznie, bowiem ich różnica wzrostu wynosiła naprawdę dużo... chyba po prostu nie chciał patrzeć się na niego z góry, co było zrozumiałe, skoro miał prawie dwa metry wzrostu. Pogłaskał go delikatnie po głowie, uśmiechając się niczym starszy brat do młodszego.
- Liczę na to, że nie będę musiał oszczędzać swoich sił - powiedział. Po chwili jednak wstał i spojrzał się w górę, w niebo. - Jestem Ilbert, miło mi Cię poznać. I liczę na wyrównaną walkę - dodał po chwili, opuszczając wzrok na Człowieka bez Twarzy.

Pierwszy
Drugi chłopak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   16.06.15 13:12

Normalnie, by dostał patelnią po głowie.
Nie każdy nieznajomy ot tak oddaje krew niskiemu nastolatkowi o czerwonych ślepiach. Zaraz powiadają, że wampir, wyjmują czosnek i krzyże, dzwonią po magów, by rozprawił się z niechcianym gościem. W istocie sama krew nie była niezbędnym elementem do życia, aczkolwiek smakowała naprawdę wybornie, w porównaniu do kory drzew czy stosów trawy, które musi przeżuwać i przeżuwać. Ta szkarłatna substancja bywa słodka, mniej lub więcej, czasem ma gorzki posmak, aczkolwiek najczęściej jest wyborną odmianą dla wspomnianych produktów. Tak, w Raion'owej piramidzie żywienia znajdowało się dosłownie wszystko, co oferowała matka natury i żyło własnym życiem, drzewa, krzewy, owady, zwierzęta, ludzie, cały arsenał przysmaków.
Kobieta zwinnym ruchem wyjęła oręż chłopaka i przecięła sobie dłoń. Nie spodziewał się, że zareaguje pozytywnie na jego prośbę, a nawet zrobi to tu i teraz. Mężczyzna łapczywie zlizał pozostałość z lewej dłoni.
Dzięki
Natychmiastowy przypływ siły.
Choć nadal czuł głód i pragnienie, zmęczenie ulotniło się praktycznie w ciągu sekundy. I bardzo dobrze. Chwilę po tym incydencie dotarli na sam szczyt, a ten okazał się sporą areną, której pilnowało dwóch młodzieńców. Jak się później okazało, jeden z nich miał być przeciwnikiem pokojowo nastawionego trzydziestolatka.
Zgodnie z zaleceniem swojej przewodniczącej, chłopak przebrany za niedoszłego samuraja wybrał Utę. Cholera, Raion miał szczęście. Tamten drugi wyglądał mniej groźnie, a to już coś.. czuł jednak pewien żal, że ten dzieciak będzie musiał zmierzyć się w sparingu. W końcu nie przypominał wojownika, co najwyżej marnego giermka. Czerwonooki miał jednak przed sobą swój własny problem.
Raion
Wyraźny pomruk zamiast wesołego przedstawienia jak jego nowy sparing partner.
Mam szczerą nadzieję, że nie jesteś zbytnio silny. Poza wymachiwaniem moim mieczykiem nic innego nie umiem. A i to robię z nieskrywaną trudnością
Uśmiechnął się pogodnie, jakby opowiedział słaby żart. Bez zbędnych ceregieli. Skoro mistrzyni wydała takie polecenie, wypadałoby je wykonać. Zyskała uznanie mężczyzny poprzez swoje zachowanie, wygląd i miłą osobowość. No i jej krew smakowała naprawdę wyśmienicie.
Wolnym krokiem podążył w stronę pola walki. Nie miał szans na wykonanie żadnego rezonansu - nie znał typa ani o nim nie słyszał. Gogle zawieszone na szyi, proste ubranie, nie wyglądał na typowego bojownika. Ah, damn.
Zresztą, czego mógł się spodziewać? Niejednoznacznie stwierdził, iż chce dołączyć do gildii, aczkolwiek czerwonowłosa widocznie tak to odebrała w zamian za udzielone informacje. No nic, obiecał zrobić wszystko czego zażąda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.06.15 1:19

Oczy chłopaka biegały jak szalone chłoniąc cały obraz areny, z pozoru wyglądało to jakby zwyczajnie mały dzieciak podziwiał arene. W rzeczywistości Uta szukał na polu czegoś co można by wykorzystać w walce. Miejsc, na które szybko można by wbiec i potem wyskoczyć jeszcze wyżej, jakiś zasłon w wypadku różnych ataków obszarowych. Chciał sprawdzić czy w trakcie walki walczący będą korzystać z czegoś takiego, gdy zostało jasno stwierdzone że to oni mają walczyć. Ba, mieli się zmierzyć z jakimiś strażnikami czy coś w tym rodzaju. Mam walczyć? Ehhhh...wolałbym lody ale nie moge sobie odpuszczać walk. pomyślał chwile przed tym jak w jego strone przybliżył się prawdziwy olbrzym.
- O ja! Jakiś ty ogromny! Jestem jak to inni mówią Człowiekiem Bez Twarzy. zawołał wesoło chłopak. Olbrzym wydawał się miłym gościem ale wiedział, że podczas walki nie będzie on już taki miły. Mimo to gdy spojrzał na dziadkap i jego przeciwnika to lekko się uśmiechnął. Czemu? Chociażby temu, że reguła jaką Uta zdążył poznać mówiła "Im bardziej niepozornie wygląda przeciwnik tym bardziej zaskakuje swoimi umiejętnościami.
- Ilbert? Czemu właściwie twój kolega mruży oczy? Silny jest? postanowił zapytać słodkim niewinnym głosikiem dziecka, niestety tylko tyle mógł spróbować zrobić aby pomóc dla dziadka.
- Strzela laserami z oczu? A może potrafii zahipnotyzować? I po co mu te gogle? po tych pytaniach milczał oczekując na odpowiedź. Jeżeli jakąś dostanie, która określi jakoś rodzaj magii maga z goglami to podbiega do Raiona rozkładając ręce na boki tak jak się robi normalnie samolot i przekazuje mu informacje, a następnie wraca przed nowego kolege wykonuje ukłon oraz dziękuje za pomoc.

//Przepraszam że tak późno ale nie spodziewałem się posta we wtorek\\
Powrót do góry Go down


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.06.15 22:16

//Rano we wtorki odpisuję teraz, a przynajmniej się staram mając cały dzień wolny (w teorii, bo wieczorami mam te kursy)//

Kobieta na jakiś czas kompletnie zniknęła, ale nikt nawet nie zorientował się, kiedy. Nagle w ziemi zapaliła się całkiem jasna struga energii oddzielająca dwie części areny od siebie. Przynajmniej na razie miała ją wydzielić dla naszych młodych wojowników. Jednak jakby patrzeć po jakichś leżących na ziemi przedmiotach, czy choćby wiszących na ścianach, to ciężko było cokolwiek odnaleźć. Bardzo ciężko. Może w kącie znajdowały się trochę większe kamyki, jakiś sypki piasek, ale tylko tyle, nic więcej. Żadnych broni, toporów, łuków, broni białej, żadnych lakrym ani nic. Może po prostu jakieś dwie, ale one były wmurowane w ścianę i właśnie kiedy Uta wraz ze swoim przeciwnikiem poszedł na wschodnią (Raion trafił więc na zachodnią) część areny, utworzyła się wysoka ściana, przez którą ni to przeskoczyć, ni to się przebić. Wyglądała ona niczym błękitna, szeroka wiązka energii formująca się w pełną powierzchnię bez dziur, po prostu ścianę, przez którą można było przejrzeć, co robią inni. Była ona w pół przezroczysta, co chyba było oczywiste już po przeczytaniu poprzedniego zdania. A wnęki? Tylko jedna, dało się tam schować może na jeden, półtora metra, gdyż dalej już była blokada taka sama, jak pomiędzy dwiema arenami.

Raion
Chłopak już się ustawił, wkładając ręce w kieszeni bluzy na przeciwko chłopaka, dwa metry od ściany głównej. Spojrzał się, albo raczej odwrócił głowę w stronę energetycznej bariery oddzielającej ich od drugiej grupy i delikatnie się uśmiechnął. Aż zastanawiającym było to, czy widział ją, czy jak, w końcu skądś musiał wiedzieć, że ona tu została wzniesiona.
- Żartownisiem jesteś - przyznał, nie odwracając głowy. - Ciekawy jestem, czy nie przejdzie Ci ten nastrój do żartów podczas walki. Nie, nie chcę Cię zniechęcać, ani nic, ale po prostu liczę na to, że będziesz się uśmiechał w czasie walki. Co prawda nie mogę nic dojrzeć, ale mam nadzieję, że na Twojej twarzy obecnie pojawia się uśmiech w tym momencie - powiedział.

Uta
- Hm... gdyby to Ciebie wybrał, to byś się przekonał. Nie mogę więcej zdradzać, bo wciąż nas Twój kolega słyszy - powiedział, ciepło się uśmiechnął do Uty i stanął na przeciwko zakapturzonego, dwa metry od ściany. Przygotował się, uśmiechając do młodziana. - A gogle to jego ulubiony dodatek do ubioru, podobno prezent od ojca, który de facto podobno go wzroku pozbawił. Przynajmniej tyle mówił[/color] - odparł. - I też nikt nie wie, czy mówił prawdę. Cóż, jest tajemniczy i nie każdy mu ufa pomimo jego miłego uśmiechu. Tak to jest jeśli nie możesz zobaczyć czyichś oczu, niektórzy w sumie mówią o nich zwierciadła duszy. A skoro nie mogą ich zobaczyć to i zaufać nie mogą.

Oboje
Nagle się nawet Alexis pojawiła ubrana w ciekawą dość szatę. Szatę, może raczej królewski płaszcz, przynajmniej na taki inspirowany możnowładcami wyglądał. Była ona koloru czarnego, a jej krawędzie były białe niczym śnieg, a wokół szyi puchate niezwykle, wyglądające na miękkie futro w tym samym kolorze, co krawędzie. Pod tym był jeszcze jeden kołnierz, jednak był częścią czarnego, głównego płaszcza. Pod futrem było doczepionych kilka dość ładnych materiałowych wstążek z runami, a na sam koniec znajdowały się "breloki" z logiem gildii, które z resztą było wszyte z tyłu, w materiale, czego jednak nie widzieli ze swojej perspektywy.
- Jako Alexis Kushikawa, Czwarta Mistrzyni Sabertooth uznaję obie walki za rozpoczęcie. Dajcie z siebie wszystko, pokażcie swoją wartość i godność - powiedziała poważnie, stojąc w bosych stopach na kamiennej barierce wokół trybun, jednak kiedy skończyła przemowę, jedną nogą zeszła, a drugą się oparła. Był to swoisty sygnał do startu, gdzie oboje z ich przeciwników się przygotowali. Ilbert już ruszył przed siebie, choć Dion wciąż stał, trzymając ręce w kieszeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.06.15 22:52

Wiem, że trochę za późno, ale ucięłam. Nie musisz mi wysyłać KM w poście, gdyż mam do niej wgląd, a udostępniasz ją swojemu partnerowi w walce - ci, którzy pisali w temacie mają wgląd do Hide. Nie jesteśmy na xaa.pl, gdzie można ustawić hide bezwzględnego, gdzie widzi tylko mod/admin. //Ariyamna

Uta jak było widać miał milszego, lecz bardziej narwanego przeciwnika. Zaraz po udzieleniu kilku informacji, niezbyt przydatnych ale zawsze pojawiła się wiedźma. Chwile pogadała i raptem okazało się że jego przeciwnik ruszył do walki. Chłopak musiał szybko działać. Niestety bez planu, a teren nie był najlepszy dla niego. No przynajmniej na pierwszy rzut oka.
- Gaz Iluzji! krzyknął Uta celując zaklęciem tak aby być na granicy gazu (o ile się da)a następnie biegnie do tyłu po łuku cały czas starając się obserwować chmure. Nie chciał aby coś go raptem zaskoczyło. Celem jego biegu było zebranie kilku większych kamieni. Jeśli zaklęcie zadziała prawidłowo to mam już połowe sukcesu za sobą. pomyślał malec w trakci realizacij swojego w naprędce wymyślonego planu. Ponadto cały czas starał się wygłuszać bijącą od niego magię aby przeciwnik nie mógł go po niej wyśledzić gdyby okazało się, że potrafi takie rzeczy.
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.06.15 23:07

Wszystko stało się zdecydowanie za szybko.
Uta z młodzieńczym zapałem powędrował w stronę areny, swoiście nie mogąc doczekać się walki. Swoiście dlatego, że nie odznaczał się zachęceniem typowym dla wojowników kochających walkę, a dziecinnym, można by rzec naiwnym. Chłopak delikatnie się uśmiechnął, obserwując go kątem oka. Przypomniał sobie własne dzieciństwo, gdy pełen nadziei w sercu ruszył przeciwko tyranom i odniósł sukces. Stare, dobre dzieje powiedziałby doświadczony wiarus z przydrożnej karczmy. Ciepło ogarnęło Raion'owe serce.
Ni stąd ni zowąd mistrzyni zniknęła, a na środku areny pojawiła się półprzezroczysta ściana stworzona z niebieskawej substancji. Do przewidzenia. W końcu oddzielenie pola walki między pary walczących było prostym ruchem. Tylko, by sobie przeszkadzali. Test nie miał sprawdzać ich umiejętności pracy w drużynie, a indywidualne zdolności. No cóż, przynajmniej ucieczka właśnie zniknęła z wachlarza opcji zgromadzonych.
Przeciwnik blondwłosego zachowywał się... co najmniej dziwnie. Ani razu nie otworzył oczu, choć początkowo trzydziestolatek był przekonany o tym, iż tamten może normalnie patrzeć. Wyczuł obecność bariery, co potwierdzał jego uśmiech.
Teza się potwierdziła po słowach wypowiedzianych przez chłopaka.
Więc serio jest ślepy. Ponadto słowa o umiejętności walki mężczyzny chyba go zirytowały. No cóż, nie każdemu da się dogodzić.
To zależy
Nie było trzeba pytać dlaczego? W zależności od tego co pokaże, Raion będzie miał powód do radości lub smutku.
Chwilę później kobieta znów pojawiła się na arenie. Tym razem, odziana w iście szlachecki strój, wyglądała jeszcze piękniej. Czerwone oczy powędrowały ku niej, gdy zaczęła swoją przemowę i usiadła, dając sygnał do startu. Dla niej może pokazać rąbek swoich umiejętności. Chociaż... chyba nie będzie co. Poza umiarkowanie przyzwoitą tężyzną i swoją śmieszną magią nie posiadał innych atutów. Z góry został skazany na porażkę. Musiał działać, używając mózgu, nie siły.
Hej, panie Dion
Zwrócił twarz ku niemu, gdy ten zareagował.
Powiedzmy, że bezpośrednia walka niezbyt mi odpowiada. Może zagramy w pewną grę?
Uśmiechnął się niedostrzegalnie, powoli dobywając miecza.
Proponuję mały teścik wytrzymałości. Będziemy zadawać sobie ciosy po kolei. Moim atutem jest szybkość, wiec nie jest to mi na rękę, jakby Ci się wydawało. Kto dłużej się utrzyma na nogach - wygra. Jako nowy, chciałbym zacząć - jeden cios, pchnięcie bądź uderzenie. Co ty na to?
Chciał czymś zaskoczyć poznaną przywódczynię. Każdy głupi potrafi machnąć ostrzem kilka razy, odebrać życie kilku przeciwnikom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.06.15 12:56

Raz - Uta - zerknij, co dopisałam w poście jeśli jeszcze nie zerknąłeś.
Dwa - dodaj sobie link do KM do pól profilowych.
Trzy - oboje zapisujcie koszty jeśli używacie magii i starajcie się o tym pamiętać żeby pisać w formie:
[Całe MM obecne] - [Koszt zaklęcia] = [Ilość MM po odjęciu kosztu zaklęcia]. Np. tak, jak teraz:
Uta: 3000 - 350 = 2650



Uta
Zaklęcie poleciało tak, jak być powinno, jednak nie spodziewał się tego, że dość prędko jego przeciwnik zacznie działać. Rozległ się potężny wrzask, a chmura gazu się... rozdzieliła na dwie mniejsze, sam chłopak poczuł ogromny napór powietrza pochodzącego z ust jego przeciwnika, który zaraz jednak przestał używać swego zaklęcia. Po tym starał się złapać oddech, biorąc kilka głębokich haustów powietrza, zaś sam Uta pobiegł bokiem, omijając swój twór i łapiąc w dłonie kilka mniejszych-większych kamieni. Nie były one ni to za lekkie, ni to za ciężkie, idealne do rzucenia i trzymania w rączkach. Był i tak w dobrym miejscu, bo schowany za chmurą, więc przeciwnik to nie mógł ujrzeć, stojąc pośrodku.
- Schowałeś się za swoją kreacją... dobra taktyka - przyznał, dało się usłyszeć cichy świst powietrza. Tak, musiał złapać w końcu oddech. Porządny oddech.



Raion
Chłopak trochę się zdziwił propozycją chłopaka, uniósł aż brwi, jednak schował dłonie do kieszeni. Co chwila je wyciągał i chował, jakby spuszczał i podnosił gardę dla szybkiej reakcji. Jednak to go całkiem zbiło z tropu.
- Zabawę? Nie spodziewałem się takiej propozycji od swojego przeciwnika, ni to teraz, ni to w dalekiej przyszłości. Jednak przystanę na Twoją propozycję, drogi oponencie - powiedział, uśmiechając się po raz kolejny delikatnie. I sama Alexis się trochę zdziwiła, widząc to, jak ich walka spokojnie idzie, a jak Uta się zaczął zajmować swoim przeciwnikiem. - Więc zacznij. Od razu mówię, że nie należę do osób, które nawet nie spróbują się obronić w czasie takiej walki. Skoro szybkość jest Twoim atutem, wtedy zobaczymy, kto jest szybszy - powiedział, podchodząc bliżej do niego. Nie myślał chyba nawet o tym, że to może być pułapka. Pułapka dość ciekawie uknuta i zmyślna. A może po prostu Raion chciał z nim powalczyć jeden cios za drugi cios przeciwnika tak, jak mówił? Zobaczy. Dion chyba nie był zbyt domyślny czy podejrzliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.06.15 13:35

A ku*wa.
Wrzask rozdzierający powietrze po sąsiedniej stronie areny całkiem zaskoczył bębenki Raion'a, powodując okropny ból w tychże częściach ciała. Instynktownie zakrył uszy dłońmi, chociaż zrobił to zdecydowanie po fakcie. Sam ryk nie był na tyle głośny, by spowodować jakieś obrażenia u innych. Organizm chłopaka po prostu był zaskoczony nagłym atakiem decybeli, ot cały kłopot. Po swoim przeciwniku nie zobaczył żadnego grymasu. Widocznie cała akcja była przesadzona przez lubiące płatać figle "zdeformowane" ciało trzydziestolatka.
Ślepy wykonywał dziwne gesty. Ruszał rękoma jak opętany, chowając je co rusz do kieszeni. Nazwał go nawet drogim oponentem, co rozśmieszyło samego zainteresowanego i wywołało cichy śmiech. Tamten także się uśmiechnął, choć robił to prawie, że nałogowo.
Zabawa, pojedynek, teścik, jak wolisz
Obaj widocznie dobrze się bawili, aczkolwiek dalszy przebieg akcji do zabawniejszych należeć nie będzie. Na magiczne słowo zacznij, krwisto-oki wyciągnął ostrze przed siebie i delikatnie przejechał po nim dwoma palcami. Te przez chwilę zajarzyło się zielonym światłem, a właściciel mógł poczuć magiczną moc krążącą pośród kawałka stali. Uśmiechnął się na znajomy widok.
W takim razie ruszam, przygotuj się. Jeden cios.
Oznajmił, po czym przygotował postawę ofensywną, chwytając rękojeść obiema rękami i uginając kolana. Spojrzał na dwa punkty - ramiona swojego celu, po czym mocno się zamachnął i wykonał dwa szybkie cięcia. Miecz jednak, choć pozornie, nie sięgnął celu. Nie poleciała żadna strużka krwi, a ręce przeciwnika wcale się nie zmieniły. Mógł jedynie poczuć delikatnie mrowienie w okolicach obojczyków.
W rzeczywistości Tobi jedynie przeleciał przez ciało chłopaka, a w zasadzie przez jego barki, nakładając efekt zdrętwienia. Jeśli ofiara będzie próbowała zaatakować, no cóż, skutek będzie naprawdę mizerny.
Wygląda na to, że nie trafiłem. Zdarza się. Twoja kolej
Oznajmił z uśmiechem, odsuwając się na dwa kroki.

Status : 3000 - (600-1000) = 2400-2000MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   26.06.15 12:40

Uta pominięty na prośbę Raiona. Przepraszam za to, ile minęło od czasu prośby.
Raion, 2400MM.



Chłopak ostrzegał wcześniej, iż nie będzie się wahał co do uniku ciosu. Wyraźnie nie chciał, nie planował rzucać słów na wiatr, więc takowy unik zrobił, cofając się o krok do tyłu. Niby pojawiało się wciąż jego widmo w miejscu, gdzie stał, jednakże była to po prostu pół przezroczysta postać, a on już stał bokiem, delikatni podskakując na lekkich nogach. Nawet pomimo tego uniku, Raion mógł wyczuć, że jednak trafił go w prawe ramię, które teraz było wystawione przodem do blondyna. Niby nic się nie stało, bo lekko się poruszało w miarę jak skakał, jednak on sam już wiedział, co jest grane.
- Oh... blisko było. Ale cóż, bywa i tak. Teraz moja kolej - oznajmił, po czym uniósł nogę w górę. Dość wysoko, bo na wysokość swojego torsu. Zdziwił się jednak tym, że ręka, która normalnie powinna zostać podniesiona po prostu opadała bezsilnie na materiał jego spodni.
- Trucizna... zaklęcie paraliżujące? Cóż to za sztuczek używa mój oponent? Nie ważne - powiedział, po czym uskoczył i rozpoczął swój atak z półobrotu. Raion miał chwilę na przygotowanie już na moment, kiedy ten unosił nogę, jednak pytanie brzmiało, czy wykorzysta jakoś jego osłabienie ręki, które ewidentnie mu utrudniało ruch?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   27.06.15 11:23

Jak by na to nie patrzeć, to oponent już w tej chwili pokazał niemałą klasę.
Raion Shinkawa odznaczał się nieraz na polu bitwy nie tylko nieprzeciętnym zmysłem strategicznym, ale głównie przeważał nad przeciwnikami szybkością i refleksem, które pozwalały mu pokonywać silniejszych drabów. Wykonując uderzenie był niemal pewny, że te z łatwością sięgnie celu i pozwoli na wdrożenie kolejnych etapów planu. Tym czasem ślepy chłopaczek uskoczył, pozostawiając po sobie dziwne widmo samego siebie. Czyżby używał do tego pewnego rodzaju magii? Drugi cios, choć tego naturalnie nie zapowiadał, przeszył prawie ramię broniącego. Jednak jego tempo nie było wystarczające. No i nie mógł widzieć poczynań swojego rywala. To czyniło z niego dosyć słabego maga, choć zapewne jedynie pozornie. Tak czy siak, blondyn na to wrażenie się nigdy nie nabierał. Sam przecież przypominał zwykłego chudzielca.
Bywa
Przytaknął z uśmiechem, gdy tamten podskakiwał dosłownie dwa metry dalej od niego. Błyskawicznie zmienił pozycję i jednym ruchem zwrócił ciężar ciała w kierunku celu. Uniósł nogę dosyć wysoko i zaatakował efektownym półobrotem. Sekunda na decyzję. Jaki podjąć wybór? Starać się uniknąć? Może kontratakować w wolną stopę? Zanim zdążył dokładnie przeanalizować sytuację, but przeciwnika znalazł się tuż kilka centymetrów od niego. Instynktownie podniósł miecz do góry, chociaż nie miał zamiaru blokować ciosu. Pozwolił się uderzyć, jednakże poza pierwszorzędnym celem, noga przeleciała także przez zaklęte ostrze. Przynajmniej tak winno się stać, chyba że tamten zmienił kierunek uderzenia w powietrzu tuż przed ofiarą, co było naprawdę ciężkie i raczej nieprawdopodobne. Trzydziestolatek z pewnością odleciał na dobre dwa metry, acz uśmieszek nie schodził z jego ust.
Zobaczymy jak poradzisz sobie teraz
Z nieaktywną nogą i ręką tamten nie powinien sprawiać teraz problemu. Czerwonooki chwycił mocno rękojeść i zaszarżował, szorując długim ostrzem o powierzchnię. Gdy znajdzie się w dystansie pozwalającym na uderzenie, takowe wykona, starając się zaatakować niższe partie ciała.

2400 - 600 = 1800MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   29.06.15 16:20

Cios trafił, przez co Raion trochę ucierpiał. Dostał prosto w twarz, na pewien sposób nieszczęśliwie, bo goleniem. Jednym plusem było to, że dzięki temu mógł i wymierzył "sprawiedliwość" swoją umiejętnością. Na samo uczucie mrowienia chłopak momentalnie wykręcił młynek i... ustał na jednej ręce. Uniósł nieznacznie brwi, po czym westchnął. Dał sobie tym odrzuceniem Raiona na pół metra - cios nie był tak mocny jak powinien - na chwilę przemówienia.
- Dobry jesteś, muszę to przyznać. A Twoja magia jeszcze lepsza - przyznał z pewną szczerością, jedną nogę trzymał zgiętą w kolanie, druga mu gdzieś tam latała dość luźno, jednak wciąż nie zakłócała mu równowagi. - Szkoda, że dopiero teraz się zorientowałem, bo jest prawie, że po walce - dodał. Chyba wyczuł atak (bo jak inaczej miałby do tej pory reagować?), bo obniżył się na ręce, aby uskoczyć dość sprawnie, unikając tym samym miecza. W czasie tego ataku, sprawną nogą wystosował mu dość prędki kopniak w zadek. Dosłownie dał mu kopa na drogę, bo przeleciał kilka metrów, wbijając się nieznacznie w grunt. Na szczęście nie trafił w ścianę ani w nic innego.
- Cóż... muszę przyznać, że to koniec naszej potyczki - powiedział, siadając z użyciem ręki po turecku, krzyżując nogi, kierując głowę w jego stronę. Cały był skierowany... Ale skąd Raion miał pewność, czy go trafił? W jaki sposób usiadł? Nie miał pojęcia... Ale chyba przeciwnik wiedział i to wystarczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.07.15 14:48

Pewność siebie i arogancja to dwie strony tego samego medalu.
Przekonany o tym, że wymyślił chytry plan nie zawierający żadnych wad, bardzo łatwo dał się odpuścić i opuścił gardę. Już na początku przeciwnik nie wykazywał żadnych tendencji jeśli chodzi o specjalne zdolności magiczne. Nie wyczarowywał rzeszy potworów z krainy Oz, nie starał się przejąć jego ciała niczym mag Take Over, nie przywoływał nawet żadnego uzbrojenia z innego wymiaru. Zamiast tego, ślepiec trzymał ręce w kieszeni i jak gdyby nigdy nic czekał na posunięcia rywala. Zapowiadało się naprawdę nieźle. Chwycił w swoją pułapkę jedno z jego ramion, co naturalnie nie mogło wystarczyć, by zdobyć sensowną przewagę. Decyzja o przyjęciu ciosu na klatę wydawała się dosyć korzystna, patrząc na oczekiwany rezultat. Koniec końców, wszystko szło jak po maśle, gdyż otrzymał nie najmocniejszego kopniaka w twarz w zamian za sparaliżowanie atakującej nogi.
Tylko to za mało.
Dlaczego nie brał pod uwagę zdolności akrobatycznych oponenta? W końcu skoro tamten nie pokazywał żadnych sztuczek, musiał odznaczać się nieprzeciętną sprawnością fizyczną. Jego nieuwaga doprowadziła Raion'a to upokarzającego lotu przez kilka metrów, napędzonego solidnym kopem między cztery litery. Choć utrzymał miecz w rękach, był naprawdę w beznadziejnej sytuacji.
Koniec?
Opierając się o ostrze broni, powoli podnosił się z gruntu, patrząc prosto w oczy szalonemu wojownikowi.
To dopiero początek
Wymówił to najgroźniej jak mógł. Skoro przegrał batalię bezpośrednią, postanowił stoczyć coś w rodzaju wojny psychologicznej. Jego przeciwnik nie powinien jeszcze utrzymać dokładnej sprawności w zatrutych kończynach. To była jego ostatnia szansa.
Tym razem nie popędził jak rozwścieczone zwierzę. Powoli, również szorując ostrzem o ziemię, zmierzał w kierunku swojego celu. Gdy dotrze na odpowiednią odległość, wykona szybki skok wprzód, podetnie swojego rywala, jednocześnie zadając poprzeczne cięcie w okolice klatki piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   05.07.15 9:18

- Właśnie miałem to samo powiedzieć - stwierdził cicho, kiedy ten ruszył na niego z ostrzem. Powiedział to ledwie słyszalnie, a w momencie, kiedy zaatakował, Raion miał wrażenie, że go przeciął. Miał wrażenie, bo jedynie... rozciął widmo jego, które z resztą pokazało się już na początku walki. Stał dalej, za nim, na jednej nodze, uśmiechając się przy tym delikatnie. A zanim się odwrócił, dostał dość mocno z płaskiej dłoni prosto w plecy. Może nie tyle mocno, co szybko, po prostu nabrał takiego wrażenia, że dostał nie od słabeusza, co od siłacza. Zanim zdążył odlecieć dostał jeszcze dwa razy w to samo miejsce, przez co poleciał na barierę energetyczną. Nie przykleił się do niej na długo, ale na szczęście to ostatnie uderzenie nie było mocne. Zupełnie tak, jakby bariera była zrobiona z czegoś miękkiego, ugięła się pod jego ciężarem nieznacznie. No, w przeciwieństwie do podłoża, na które upadł i podniósł niewielką falę kurzu.
- Oh... no tak, zapomniałem, że bariera spowalnia energię na nią nacierającą... I powodują efekt opadnięcia na materac. Ale cóż, nie powiedziałem też tego, że jednak walczymy dalej, do samego końca. Ale już mi się podobasz, zapewne Naszej Mistrzyni również - powiedział. Raion po podniesieniu się mógł jeszcze zauważyć to, że stał na jednej nodze, a obie ręce już były w kieszeniach, całkiem sprawne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   07.07.15 21:15

Taki z niego cwaniak?
Raion był od początku święcie przekonany, iż jego plan jest doskonały. Zaskoczenie w postaci paraliżu kończyn mogło odnieść naprawdę zdumiewający skutek, ale skończyło się na tym, że sam został przechytrzony przez rywala. Bardzo zniesmaczony wynikiem rywalizacji wykonywał kolejne akcje bez przemyśleń, licząc na szybkość i zwyczajną determinację. Skończyło się na tym, że dostał kilka butów na pożegnanie i zaliczył, choć dosyć łagodne, spotkanie z magiczna barierą pierwszego stopnia. O dziwo, nie zdziwił się plastycznością czarodziejskiej ściany. Chyba naprawdę nakręcił się na tę walkę; nie odczuwał jednak złości. Nigdy.
Najgorszym faktem było jednak to, że piękna mistrzyni gildii oglądała całkowitą porażkę aspiranta na członka gildii. Tak naprawdę nie planował zostać w Sabertooth dłużej. Ostateczna decyzja wiązała się z osobą kobiety i jej wiedzą o Dragon's Howl. Dlatego też nie chciał tego przegrać. Po prostu. Miał zwyczajną chęć na wygraną.
Podobam Ci się? To śmiesznie brzmi z ust niewidomego
Obelga? Żarcik? Raczej zabawny komentarz, nie mający na celu obrażenia nikogo. Wypowiedział to takim tonem, by chłopak nie odczuł żadnych negatywnych przesłań.
Wiesz, nie wiem czemu, ale nie chcę przegrać. Zwykle nie obchodzą mnie wyniki takich pojedynków, aczkolwiek w tym wypadku naprawdę chcę tej wygranej
Oświadczył to prędzej przed samym sobą niż nim, choć rywal mógł usłyszeć każde słowo. Raion nie miał żadnych super mocy w zanadrzu, więc postanowił nadal opierać się na sprycie. Tym razem wymyślił kolejny dosyć beznadziejny plan, aczkolwiek jego szaleństwo mogło odnieść pozytywny efekt.
Luźno złapał za rękojeść miecza. Wziął krótki rozbieg i z całych sił wbił się nogami w magiczną barierą, odbijając się tym samym na dobre kilka metrów w stronę przeciwnika. Nie zadał jednak szalonego ciosu w powietrzu. Wyrzucił ostrze w kierunku rywala. Gdyby trafił znów jedynie w imitację, zrobi przewrót i zaatakuje prawdziwego wykopem z ziemi w podbródek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   10.07.15 10:37

Już Raion miał ruszyć w ofensywie na niewidomego maga, jednak coś mu przeszkodziło. Coś, co podniosło przy tym tumany kurzu. Zauważył przed sobą płaszcz ze znakiem Sabertooth, a do tego szkarłatną czuprynę. Nie było pomyłki, to zdecydowanie Alexis wkroczyła do walki aby ją przerwać.
- Chyba starczy, dość widziałam - powiedziała dość ostro, po czym powoli się wyprostowała. Spojrzała się najpierw na Diona, który zaraz wykonał głęboki ukłon na jednej nodze, aby zaraz przerzucić wzrok na Raiona. I wtedy na jej twarzy pojawił się uśmieszek wyglądający trochę na taki z charakteru "podłych".
- Podobało mi się to, co potrafisz. To chyba właśnie miał na myśli Dion. Wyczuwa magię i ruchy, co zastępuje mu doskonale wzrok. Jednak ja podzielam jego zdanie - powiedziała, po czym uniosła rękę, pociągnęła nią w powietrzu niewidzialną wajchę z lewej do prawej, a bariera upadła. Po drugiej stronie już tamten przeciwnik Uty na nim siedział.
- Oh... widzę, że komuś tutaj nie poszło... rozumiem. Ilbert, proszę, wyprowadzisz go? Jego zaangażowanie w walkę było niemalże znikome. Nie jestem taka, jak Jiemma, jednak nie widzę sensu trzymania w gildii kogoś, kto nawet się nie skupia na pojedynku - powiedziała poważnie. - A Ty, Shinkawa wracasz ze mną - skierowała się do niego i zaczęła powoli iść.



Wracamy do Gabinetu
Nagrodę za walkę dam razem z nagrodą za fabułę. Możesz regenerować MM. Jakby tekst mówiony przez Alexis był zbyt ciemny to daj znać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   11.07.15 21:13

Chociaż walczył naprawdę zaciekle jak na swoją postawą wobec wszelkich pojedynków, to nie mógł powstrzymać się od zerkania na obserwującą ich mistrzynię. W końcu celem tej walki było jedynie sprawdzenie Raion'a - sama rywalizacja przypominała raczej pokaz sił obu stron, z którego niestety chłopak wyszedł na tarczy. Szczerze żałował swojej postawy, ponieważ nie często tak bardzo zależało mu na wygranej. Rzadko brał udział w burdach, raczej unikał tego typu wydarzeń, trzymając się gdzieś na uboczu. A dzisiaj, po prostu miał k'temu powód i wielkie chęci.
Nawet nie spostrzegł, gdy kobieta zeszła ze sceny i pojawiła się między walczącymi. Wpadła trochę w złym momencie, gdyż podpalony trzydziestolatek aż rwał się do zadawania kolejnych ciosów, mając w zanadrzu jeszcze kilka pomysłów. Faktem jest jednak faktem, obłok kurzu całkowicie wyprowadził szarżującego z równowagi, zmuszając do upuszczenia miecza. Jej włosy zalśniły niczym krew na ostrzu, robiąc prawdziwie piorunujące wrażenia. Na szczęście, Rai nie upokorzył się do tego stopnia, żeby upaść, aczkolwiek ostre słowa kobiety wywarły na nim negatywny wpływ, choć chyba niesłuszne. Widocznie źle je odebrał, gdyż ta uśmiechnęła się i na swój sposób chwaląc trudy pojedynkujących się.
Gdy usunęła bariera, widok drugiej strony areny był pełny. Uta nie sprostał zadaniu i został powalony przez swojego przeciwnika, na co mężczyzna się jedynie uśmiechnął. Tamten typ wcale mu się nie podobał przez swoje zachowanie i osobowość. Zdziwiły go natomiast słowa o zdolnościach poprzedniego wroga. Naprawdę były zdumiewające, zważając na ślepotę. To proste, że Shinkawa nie miał większych szans, ze względu na to, iż wykorzystywał jedynie walkę w zwarciu. No cóż, ważniejsze było to, że dostał rozkaz podążania za szefową, co też z wielką chęcią uczynił.
Jasne Alexis, dzięki za daną mi szanse, chociaż mam nadzieję, że nie uważasz, iż to było wszystko co mogę pokazać.
Odpowiedział z tonem zadowolenia, po czym wolnym krokiem udał się za jędrnymi pośladkami przywódczyni.

z/t Gabinet Mistrzyni

Pula MM: 1800 + 500 = 2200MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.08.15 16:22

Kolt pokonał ogromne schody dużymi krokami, stawiając stopy co drugi stopień. Gdy znalazł się na szczycie nie miał już najmniejszych wątpliwości, że egzamin teoretyczny mu nie grozi.
Wielu rzeczy mógł się spodziewać na ostatnim piętrze gildii; pokój na poddaszu, taras widokowy, a nawet lądowisko by go nie zdziwiło, ale arena z gigantycznymi trybunami zdolnymi pomieścić ponad 100 osób!? Tak, to było zaskakujące. Nawet tak bardzo,że zapomniał o swoim wcześniejszym postanowieniu i rozglądał się w około z szeroko otwartymi oczami i widocznym podziwem. Po ogarnięciu wzrokiem całej panoramy otoczenia otrząsnął się. Nie chciał przecież, żeby egzaminator, którego ma przysłać blondyn spod drzwi zauważył jego nieobeznanie ze światem magicznym.
-No cóż, jeśli jeszcze nikogo tu nie ma to zaraz powinien się pojawić - mruknął przeciągając się i przygotowując ciało do wysiłku, który go niewątpliwie czeka.

//Do Ari: Niestety jutro o piątej wyjeżdżam. Ostatnie wpisy mogą się pojawić do 12:00 z PKP WiFi, a potem kompletny brak do 23. Ale w sumie pokrywa się to chyba z Twoim wyjazdem ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   16.08.15 13:40

//Owszem, pokrywa się. Wybacz, że nie udało mi się tego skończyć w te trzy dni, ale ostatnio dostałam niezłe w kość od swojej psychiki.//

Chłopak na szczyt budynku dotarł sam. Nawet nie zauważył kiedy od niego odłączył się tamten blondas, którego imienia nie znał, jednakże nie musiał zbyt długo czekać na swym miejscu. Mniej-więcej pod koniec tego, jak się zachwycał wszystkim tym, co tutaj miał okazję ujrzeć, nadszedł on i jakaś dziewczyna. Dość niska, bo miała na oko jakieś metr pięćdziesiąt. Jej wygląd jednak był strasznie charakterystyczny i bardzo ciężko byłoby pomylić ją z kimś innym. Miała czarną, materiałową suknię, dość szeroką przy końcach, a do tego jeszcze długie prawie że do ziemi kity niebieskich włosów, barwą wchodzących delikatnie w fiolet. A najciekawszym elementem jej postawy są czarne niczym noc, niewyrażające niczego oczy, a także dwa rogi utrzymujące włosy w takiej, a nie innej pozycji - czarne, a przy końcówkach wchodzące w kolor jasno niebieski, leciutko połyskujący.
- Nisha zgodziła się z Tobą walczyć w ramach testu - stwierdził dość prosto blondyn, po czym poszedł dalej, na trybuny. Dziewczyna założyła ręce na piersi, dość małe swoją drogą, obejrzała swego wroga przyszłego wzrokiem oczu, które w tym momencie nieznacznie rozbłysły i stały niebieskie.
- Witam swego przeciwnika... Coś czuję, że będę was wszystkich myliła. Zbyt wielu ma taką czuprynę według mnie - mruknęła cicho, po czym podeszła bliżej. Była niższa od niego, było to wyraźnie widoczne. - Mam tylko nadzieję, że nie będziesz mi dawał forów tylko dlatego, że jestem dziewczyną. Z resztą nawet teraz mi się nie podobasz - stwierdziła dość oschle.

Wygląd dziewczyny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   24.08.15 1:13

Rzeczywiście, już po chwili na arenę wkroczyły dwie osoby; skądinąd Koltowi znany blondyn oraz jakaś dziewczyna. Wizzon nie miał zwyczaju oceniać ludzi po wyglądzie, a jeśli chodzi o magów to jego tolerancja dziwactw sięgała zenitu. Tak więc lustrując wzrokiem swoją przeciwniczkę zastanowił się jedynie czy jej rogi są prawdziwe, czy jest to może jakaś specyficzna, sztuczna ozdoba.
Uwagę o wyglądzie swojej fryzury Kolt usłyszał wyraźnie, mimo że wypowiedziana była zdecydowanie za cicho by być skierowaną bezpośrednio do niego.
-Nic dziwnego, że wielu. - pomyślał i uśmiechnął się ze zrozumieniem. Żeby zapuścić taką czuprynę nie trzeba robić kompletnie nic, a większość facetów i tak nie poświęca dużo czasu i nie przykłada zbyt wielkiej uwagi do wyglądu. Jeśli rywalizacja miałaby polegać na umiejętnościach fryzjerskich to Nisha byłaby faworytką, ale na to się raczej nie zapowiada.
- Czy oprócz niedawania forów są jeszcze jakieś zasady? - zapytał jednocześnie zdając sobie sprawę, że nie może od początku pójść na całość. To ma być egzamin, a nie walka na śmierć i życie, a broń palna służy do zabijania, a nie obezwładnienia przeciwnika.
Oczywiście Kolt nie miał zamiaru lekceważyć Nishy, w końcu była egzaminatorem, a więc nie mogła być słaba. Wybadanie umiejętności przeciwnika, aby nie zrobić mu krzywdy większej niż to niezbędne uważał jednak za konieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   26.08.15 11:35

Zlustrowała go uważnie wzrokiem, po czym ciężko westchnęła. Dłonią poprawiła nieznacznie róg, który opadł, jednoznacznie pokazując, iż były one jedynie dodatkiem. Za chwilę ponownie nastąpiło to westchnięcie, jakby stwierdziła, że ten chłopak zbyt pojętny nie jest. A czy był? To była kwestia inna, dla niej nie był. Cóż. Może to jest taki typ człowieka, który niezbyt toleruje innych?
- Po prostu masz pokazać najwięcej, jak tylko możesz - stwierdziła. - Naprawdę tak ciężko się domyślić? - dodała po chwili z tym cichym westchnięciem, po czym odsunęła się na parę kroków tak, że dzieliła ich odległość około dziesięciu metrów.
- Gotowi? Możecie zaczynać - zawiadomił tamten blondyn siedzący na trybunach. Zaś ta cała Nisha dość prędko przybrała inną postać, zdecydowanie wyższą niż Kolt. No i z prawdziwymi rogami, między innymi wyrastającymi z jej pleców. I natarła z dość wielką prędkością do przodu, miecz trzymając w ręku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   26.08.15 13:51

Żem wdepnął w niezły szajs. – pomyślał Kolt odskakując nieznacznie do tyłu i wyjmując pistolety zza pleców: Mauser w lewej, a Colt w prawej ręce.-Miecz!? O czym ja myślałem? Przecież każda broń służy do zabijania, a ja nawet nie wiem, czy Nisha (jeśli to dalej ona) będzie na tyle łaskawa żeby powstrzymać się przed zadaniem ostatecznego ciosu jeśli obleję. No cóż, przynajmniej teraz wszystkie zalety walki jako mniejszy przeciwnik, które do tej pory przypisywałem dziewczynie, dotyczą mnie. Duża Nisha jest szybka, ale te wszechobecne rogi mogą ograniczać jej zwinność. Powinienem dać radę utrzymać dystans wystarczająco długo, aby zyskać odrobinę przewagi.
Strzelanie w głowę jest bez sensu, bo taki strzał najłatwiej uniknąć. Poza tym w tej postaci całą górną część ciała ma opancerzoną, a pod płaszczem jest zapewne ukryty kirys… Warto sprawdzić. Wciąż cofając się wystrzelę dwa razy w kierunku klatki piersiowej. Jeśli potrafi odbić pocisk, co, nawet jeśli ktoś jest znakomitym szermierzem, graniczy z cudem, to zablokowanie dwóch na raz jest już praktycznie niemożliwe. Całkowite uniknięcie ich też powinno być trudne. Mam nadzieję, że któryś chociaż zahaczy, a to już będzie punkt dla mnie.
Niezależnie od tego czy strzały z Mausera trafią, czy (tfu) chybią stworzę pocisk wybuchowy w magazynku Colta i wyceluję w nogi napastniczki. Po dwóch zwykłych nie powinna się spodziewać czegoś magicznego. To powinno chociaż trochę ją spowolnić. Trafiając w ciało, czy ziemię powstanie wybuch raniący jej nogi, a jeśli jakoś się domyśli i odskoczy straci całą prędkość szarży, a ja zyskam więcej czasu.
Jeśli mimo wszystko będzie w stanie dalej szturmować po prostu postaram się utrzymać odległość i obserwować w poszukiwaniu możliwości ataku. Oczywiście nie będę cofać się po linii prostej, bo arena mi się skończy i zostanę przygwożdżony do ściany. Wystarczy często zmieniać kierunek biegu, jednocześnie trzymając Nishę na muszce, uważając na ciosy mieczem oraz możliwe ataki długodystansowe (w końcu ona też jest magiem) i w miarę możliwości unikać ich, lub jeśli to niemożliwe parować je wytrzymalszym na uderzenia Coltem… proste prawda?

MM: 3000 - 200 = 2800
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   28.08.15 16:00

Ona natarła, a on strzelił, można by uznać, że dał sygnał do startu. W sensie że Kolt dał sygnał, nie tamten blondas. A jak inaczej oznajmiają na jakichś zawodach, w sensie że wyścigu. Chociaż wypadałoby się skupić na tym, co się dzieje, czyż nie? Jednym pociskiem trafił, trochę za bardzo w prawo niż normalnie, trafiając ją w bok. A drugi nie trafił, gdyż zdążyła go uniknąć, uciekając na lewą stronę. Jednak, wracając do tamtego pocisku, co ją trafił, dało się zauważyć dość dużą stróżkę posoki. Wbił się dość głęboko, po czym wypadł, bo widać było na dole łuskę po naboju. Można było sądzić, że nie było tam żadnej zbroi, chociaż skóra była wzmocniona, bo pewnie by nabój przebił na wylot jej ciało. Słychać było od niej taki odgłos, jakby podle się uśmiechała, albo się zaśmiała pod nosem. I już dotarła tak, że był na wyciągnięcie jej miecza. Już miała się zamachnąć, jednak coś pokrzyżowało jej plany. Niby atak się odbył, jednak został wcelowany w ziemię, nie trafiła go. Przez to, że wystrzelił wybuchający pocisk. Nie dość, że podniósł tumany dymu w górę, to jeszcze sprawił, że część tej wzmocnionej skóry zeszła, powodując zapewne ogromny ból. Widać było, że zamiast nóg miała jedynie ciemną energię utrzymującą ją, tak mniej-więcej do kolan, gdzie - co jest oczywiste - było centrum wybuchu. I to pozwoliło mu na zwiększenie odległości z racji takiej, że musiała chociaż chwilę wyciągać miecz.
Ale wtedy zniknęła. Spojrzała się na niego i rozpłynęła w powietrzu. Teraz był w kropce, nie miał pojęcia, gdzie się podziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt budynku - Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Arena III
» Szczyt Góry Hakobe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie