IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt budynku - Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 12:35

First topic message reminder :

Wysoko, bowiem po kilometrach schodów pnących się w górę dopiero można dotrzeć do areny na szczycie. Nikt nie rozumie, dlaczego musi męczyć swe nogi żeby dotrzeć tam, jednak taki był zamysł tego, kto projektował budynek gildii, więc tylko do niego należy kierować pretensje o ile wciąż żyje.
Wracając do areny - jest ona inspirowana tą areną w Crocusie, chociaż jest znacznie mniejsza i mniej widowiskowa, gdyż zamiast posągów na trzech częściach okręgu znajdują się jedynie wygrawerowane w ścianach znaki gildii w formie płaskorzeźby. Na okrągłą część areny, czyli główne miejsce wszelkich potyczek wchodzi się jedną z dwóch bram na dwóch przeciwległych końcach. Wszystko to można obserwować sobie z trybun mogących pomieścić setki kibiców z całej gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   14.06.16 21:09

Z gabinetu Alexis wyszła odrobinę później. Zamknęła jeszcze szufladkę z dokumentami, wywiesiła na drzwiach informację o krótkotrwałej nieobecności, przekręciła klucz w zamku drzwi do gabinetu i dopiero po tym skierowała się ku schodom, u których szczytu dogoniła chłopaków.
- Rai, trochę entuzjazmu. Nie ściągnęłam cię tu byś się użerał z nowicjuszami, to tylko rozgrzewka - rzuciła po części rozbawiona, po części ponaglając blondyna. Nie mieli całego dnia na testowanie zielonków, chciała tylko zobaczyć umiejętności Festera i stwierdzić, czy nie jest on kompletnym leszczem nie pocąc się zbytnio samemu, a wyręczając znajdującym się akurat pod ręką magiem. Nic więcej. Żadnych CV, listów motywacyjnych, sprawdzania przeszłości i kartotek rady Magicznej. Akurat w przypadku Festera może się okazać, że mądry tygrys po szkodzie i prócz testów praktycznych wprowadzi się jeszcze przesłuchania.
Poczekała aż nowi znajomi się sobie przedstawią, nie będzie przecież niszczyć kiełkujących przyjaźni zbędnym i zbyt szybkim gadaniem, jednak nim chłopaki przeszli do wymieniania się spostrzeżeniami na temat polityki Fiore i ulubionymi modelami pojazdów magicznych wyciągnęła spomiędzy poł szaty przeźroczystą, jakby szklaną, lub kryształową kulę z całkiem sporą liczbą pęknięć wewnątrz. Wyciągnęła rękę przed siebie z położonym na dłoni przedmiotem, tak, by obydwoje mogli mu się przez kilka dobrych sekund przyjrzeć.
- Ostatnio mieliśmy tutaj dosyć brutalny test - mówiąc to szurnęła nogą rozcierając pozostałości jakiejś brunatnej substancji pozostałej pomiędzy kamiennymi kafelkami stanowiącymi podłoże areny - po którym dostałam oficjalne upomnienie od szpitala w Raflesii, więc tym razem, być może trochę uwłaczająco, uznałam zwyczajną grę za wystarczającą jako test. Nie chcę wam tą decyzją w żaden sposób ubliżyć, ani okazać braku szacunku, a jedynie zmniejszyć ryzyko poważnego zranienia przeciwnika. Tym razem nie pokonanie jest priorytetem, a zdobycie i jak najdłuższe przetrzymanie tego przedmiotu w dłoni - Po tych słowach podeszła do Raiona i zapewne wciąż widząc jego niezbyt uradowany wyraz twarzy posyłając coś w rodzaju dodającego otuchy uśmiechu oraz wciskając mu w dłoń chłodną kulkę wielkości pięści - Tylko rozgrzewka.
Po wszystkim cofnęła się pod same trybuny, oparła się plecami o ściankę, założyła ręce pod piersiami i wydała komendę startu. Do boju magowie, pokażcie na co was stać w tej praktycznie dziecięcej zabawie! Sabertooth się stacza, ale co poradzić, gdy w szpitalach nie ma miejsc, bo jakiś mag pretendujący do miana S pochlastał trójkę członków gildii?

4d1212
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.06.16 17:04

Nie, nie, nie. Już Raion'owy móżdżek wiedział co takiego skrywa się w pod tym gąszczem czerwonych kłaków. Znowu chce go upokorzyć! Najpierw musiał zmagać się ze ślepym pięściarzem, potem został wysłany do walki z ożywionym, pluszowym królikiem, by ostatecznie wylądować na arenie z jakimś obcym, który aspirował do zostania Tygrysem. I tym razem nie miał stoczyć prawdziwej walki, a rozegrać głupią zabawę, polegającą na uciekaniu z kulą. Naturalnie sam przedmiot przyjął bez żadnego mruknięcia. Nie miał ochoty sprzeczać się z mistrzynią, acz z największą chęcią wyrzuciłby z siebie, co takiego myśli o tym pomyśle. Nie zależało mu na opinii Fester'a - przecież i tak pozostaną nieznajomymi, nawet jeśli ten dołączy do gildii. Nie spoufalał się praktycznie z żadnym członkiem, więc dlaczego miałby to zrobić z tym gościem. Nawet jeśli wyrażał on dość pozytywne nastawienie i jakoby przeprosił za całe zamieszanie.
No, ale cóż zrobić. Nienawidził podziałów, jednakże ten musiał zaakceptować. W każdej organizacji zrzeszającej magów panowała taka hierarchia. Mistrz, magowie klasy S i reszta. Każda z tych grup miała swoje przywileje, ale co najważniejsze - jedni musieli respektować drugich. Odmówienie Alexis nie zapowiadało się ciekawie.
Dobra, już dobra. Jak chcesz... - odburknął w stronę kobiety, która jednak wcale się tym nie zainteresowała i podeszła pod ścianę, by obserwować zmagania.
I co mógł teraz zrobić? Rzucić się biegiem w odwrotny kierunek i uciekać jak najdłużej? Nie miał żadnego pomysłu, jak to rozegrać. Może po prostu poczeka co zrobi mężczyzna?
Albo...
Choć Kushikawa może się zezłościć...
A w sumie to... pieprzyć to. Zaśmiał się pod nosem, po czym ścisnął na chwilę mocniej przedmiot w dłoni, a ten jakby przez chwilę zabłyszczał, choć niewidocznie dla ludzkiego oka. Bóg wie co takiego chodziło po Raion'owej główce, acz jedno było pewne.
Fester wcale tej kulki nie chce.

Stan MM: 11.700
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.06.16 19:01

To nie tak, że taki sposób na przetestowanie jego osoby w pełni odpowiadał chłopakowi, ale jednak 'gra w berka' mogła uchronić go przed niepotrzebnymi obrażeniami, które zdecydowanie byłyby poważne, po walce z silniejszym magiem... a może to właśnie silniejszy mag padłby w takim starciu? Byłoby to na pewno niezłe zaskoczenie.
Uścisk rąk się skończył, a Fester naturalnie opuścił dłoń, która częściowo schowała się za rękawem płaszcza. Nie żeby było to specjalnie potrzebne, szczególnie że dwa małe przedmioty, po jednym lądujące w każdej z dłoni, wyskoczyły dopiero w momencie, gdy uwaga całej trójki skupiona była na szklanej kuli, pokazanej przez mistrzynię. Powiązany z mroczną gildią nie chciał walczyć na poważnie. Zdecydowanie wolałby chwycić fant i uciekać z nim dookoła, aż czerwonowłosa uzna, że już wystarczy. Niestety sam przeciwnik odebrał mu tę możliwość tym, że Scarr kiedyś już miał okazję go widzieć. Przypominał sobie  sposób, w jaki ten ujarzmił królika na zawodach. Nie wiedział co to było, obezwładnienie, a może paraliż? Może nawet na moment pozbawił zwierzę życia. Nie mógł sobie jednak pozwolić na zgadywanie i danie oponentowi zbyt dużej swobody, bo jeśli rękami może zrobić to co wtedy mieczem, walka zakończy się w jednej chwili. Dlatego chłopak chciał aby ta chwila potrwała dłużej, z jego perspektywy wszystko w tej chwili wydało się jakby... wolniejsze.
Kiedy tamten zacisnął rękę na szkle, Fester zebrał magię w prawej i lewej dłoni. Powstała w tym momencie dziwnie przerażająca aura. Raion poczuł się tak, jakby nowy zamierzał go zabić. Nie, nawet nie to, że zamierza, ale to uczucie, jakby zaraz miał rozpierdolić mu ten cholerny łeb o blond czuprynie. Wgnieść w ziemię jak jakieś zagubione dziecko, a potem naszczać na zwłoki jak ostatni barbarzyńca. To nawet nie była chwila po tym jak to uczucie się pojawiło... strzelił.
Miały to być dwa strzały. Celem pierwszego miało być prawe kolano. W tym momencie i przy minimalnym dystansie, jaki dzielił tych dwóch, wydało się to najrozsądniejszym wykorzystaniem energii z lewej dłoni. Wymagało to bowiem minimalnego ruchu, a trafienie miało pozbawić oponenta mobilności i dać Festerowi znaczną przewagę
Drugim miało być przedramię ręki, w której Raion trzymał szklaną kulę. W przypadku powodzenia pierwszej akcji Fester ma zapewne ułatwione zadanie, ale nawet jeśli pierwsza część planu nie wypaliła, stara się wykonać drugą, która ma pozbawić jego przeciwnika władzy nad przedmiotem. Było powiedziane, że ktoś ma posiadać przedmiot najdłużej, czerwonowłosa nic nie mówiła o tym, że nie można odebrać oponentowi możliwości 'posiadania' kuli. Jeżeli trafi to można rzec, że jedną rękę będzie miał z głowy.
Wszystko zamierzał zakończyć, wyjątkowo szybkim i precyzyjnym, bocznym kopnięciem na żebra przeciwnika, od strony ostrzelanej ręki, w tym czasie ponownie podaje, ledwie zauważalnym ruchem, po jednym, małym przedmiocie do każdej ze swoich dłoni.


2x150
1x200


MM: 2500MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.06.16 21:52

Jejku, naprawdę był rozleniwiony. To nie było zwykłe zmęczenie, brak chęci do działania czy zażenowanie nadchodzącym zadaniem. Czuł się jakby pod wpływem magicznej klątwy, która wyżerała z niego resztki pozytywnej energii i sił witalnych.
Dobra, przesadzam. Bardzo przesadzam. Ale naturalnie w umyśle chłopaka nie było miejsca na przesadzanie. Tym bardziej w tym zagadnieniu. Jeśli czuł ból - to był on największym cierpieniem świata, nieporównywanym do żadnego innego. Jeśli czuł zmęczenie - było to totalne wyczerpanie, wielkie znużenie. Bardzo lubił wszystko wyolbrzymiać, a i w tym wypadku tak się działo. Tak naprawdę mógł po prostu trochę się zmobilizować i sprawdzić nowego jak przystało na członka Sabertooth. Wystarczyłaby zwykła decyzja. Bez potrzeby używania magicznych napojów, specjalnej zachęty czy choćby groźby.
Niestety, Rai wmówił sobie, że nie chce tego robić i koniec. Nie ma sił, które by teraz skłoniły go do zmiany decyzji ( w rzeczywistości jest ich bardzo wiele! ). I to nie zapowiadało ciekawej walki. Ba, z pewnością skończy się tak szybko jak się zaczęła.
Zamiast więc szukania jakiegoś planu, zaatakowania czy chociażby obrony przed atakiem oponenta, główkę blondaska zaplątały myśli "jakby tu wykaraskać się z tego głupiego pojedynku, a jednocześnie nie zawieść mistrzyni". Za wiele czasu na to nie miał... Fester miał całkiem odmienne plany i błyskawicznie wziął się do działania. Porobił tam jakieś magiczne sztuczki i czerwonooki ni stąd ni zowąd starł się z silnym wyobrażeniem własnej śmierci. Naturalnie ktoś, kto był o poziom magiczny niżej od niego, nie mógł wywrzeć na Rai'u wielkiej presji. W zasadzie to nie miało istotnego znaczenia, gdyż po chwili księdzopodobny wojownik znów coś tam zamotał i posłał w kierunku Raion'owego ciałka tajemnicze pociski.
Shinkawa miał dwa wyjścia. Zachować się jak normalny człowieczek i po prostu postarać się uniknąć napaści, bądź wykrzesać z siebie trochę energii i roznieść te marne kilka jednostek mocy magicznej w pył. Ta opcja wydawała się być bezpieczna, choć musiałby tym samym zareagować, wysilić się, no i jeszcze pokazać troszkę swojej mocy. A to wcale takie kolorowe nie było. No i nudne. Proste pojedynki są nudne. Zamiast tego, woli zaciekawić swoją mistrzynię. Dać jej i sobie trochę zabawy i nutki zdziwienia. Dlatego też...
... dał po prostu się trafić. Uśmiechnął się tylko szeroko, gdy zgiął się pod strzałem w kolano. Co w sumie łatwe do przewidzenia, powinno to dać mu możliwość uniknięcia następnego strzału - w końcu ruszył się bardzo gwałtownie, schodząc z trajektorii lotu. Nawet teatralnie huknął o ziemię i zrobił przewrót w tył dochodząc do pozycji siedzącej, jeszcze bardziej się uśmiechając. Jedyne co zrobił właściwie, to starał się cały czas trzymać kulkę w dłoni.
A później... a niech dzieje się sobie co chce. Prędzej Alexis skopie go za jego beztroskość, niż zrobi to ten młokos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.06.16 3:50

Werble, fanfary, no i się zaczęło. Najpierw Raion zdecydował się pościskać kulkę i próbować ją chyba zgnieść, jakby to była piłeczka antystresowa, a nie kryształowa, przeterminowana lakryma. Pomogło, z pewnością, bo chłopak nie wykazał ani odrobiny agresywnej postawy, ba, nawet całkiem przyjaźnie i z ogromnym uśmiechem przyjął prezent w postaci pocisku w kolano. Blondyn zgiął się, kiedy przestrzelono mu staw na wylot, a kolejna porcja świeżej krwi chlusnęła na posadzkę. Ciężko było utrzymać beztroski wyraz twarzy, gdy nagle całe ciało przeszyła fala bólu, więc uśmiech wydawał się być dosyć wymuszony, chociaż już bardziej sztucznie niż naturalny wyszczerz Raiona ciężko było się skrzywić.
Ranny natychmiast stracił równowagę, upadł i przetoczył się w tył do siadu prostego. Podczas padania na ziemię tuż koło lewej ręki śmignęła mu kolejna, tym razem niecelna kula, jednak kopnięcie prawie dosięgnęło celu. Prawie, bo nodze Festera stała na drodze trzymająca przedmiot ręka. Pretendent do mina tygrysa trafił przeciwnika w ramię, tuż nad łokciem obijając mu je, ale oszczędzając żebra.
Ostatecznie mężczyźni znaleźli się w odległości jakichś dwóch metrów od siebie. Raion miał wrażenie, że właśnie urwano mu nogę i w sumie bardzo się nie mylił, do tego dochodził jeszcze ból lewego ramienia, na tyle silny, że poruszenie tą kończyną sprawiało niemałą trudność, a przede wszystkim niosło za sobą kolejną falę dosyć nieprzyjemnych odczuć. Do kompletu otrzymał jeszcze zaskoczone spojrzenie Alexis, która z pewnością spodziewała się odrobiny więcej zaangażowania, nawet po blondynie.

Raion: Przestrzelone prawe kolano, brak możliwości ruchu nogą, skopane lewe ramię, utrudnione poruszanie nim. Siedzisz. (Obrona)
Fester: Stoisz (Atak)
Mogę prosić prócz odejmowania MM ze zbiornika również o notkę, których zaklęć użyliście? Szczególnie Raion.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.06.16 6:58

Fester pojawiając się dziś w gildii miał na prawdę dobry nastrój. Chciał po prostu spotkać się z mistrzynią Sabertooth i dołączyć do jej grupy. Spodziewał się oczywiście, że zapisanie do najsilniejszej gildii w kraju, oczywiście licząc tylko legalne, będzie wymagało przejścia jakiegoś testu wstępnego. Widząc, że ma stanąć w nim naprzeciw silniejszego maga, ucieszył się. Pragnął sprawdzić swoje możliwości, dowiedzieć się jak daleko sięgają. Mimo to zamiast bezpośredniego starcia, mieli trzymać 'na czas' szklaną kulę. Gdyby to on dostał ją do ręki to zapewne nie zaczynałby walki. Chciał się sprawdzić, to prawda, ale samo dołączenie do gildii miało w tym momencie priorytet, ponad jego zachciankami. Było jednak inaczej, gdyż przedmiot dostał przeciwnik. Można powiedzieć, że jakaś część Scarra cieszyła się z tego powodu, gdyż jednak nie miał wyboru i musiał zacząć walkę. Zaczął od tego, aby przejąć inicjatywę już od samego początku, jedyny sposób na to, aby zdominować i tak już silniejszego przeciwnika. Chciał go spowolnić, odebrać przynajmniej część jego przewagi, ale tamten... tamten nawet nie raczył zrobić uniku. Pierdolony pojeb... skurwysyn niewyruchany... jebany amator rozkurwionych kończyn... lekceważy mnie. Zajebie go, skoro tak to lubi to rozpierdolę mu wszystkie kości! To miał być zwykły test, ale Festera opanowała furia. Starał się ją tłumić, wiedząc że jeśli posunie się zbyt daleko to zawali swoją misję, jednak żądza mordu, jaka w tym momencie od niego emanowała, nie wskazywała na to, żeby mu się to udawało.
Wiedział, że w normalnym starciu niema zapewne najmniejszych szans z tym przeciwnikiem, a jedyne co może zrobić to pójść na całość i wykorzystać przewagę, jaką dał mu ten cholerny blondyn, nacierając na niego dalej. Zaraz po tym jak przeciwnik oberwał jego kopniakiem, jego ciało zaczęło wykorzystywać sporo więcej energii.
Błyskawicznie wyciągnął przed siebie ręce i od razu po tym, jak ustawił się po kopnięciu, wystrzelił swoje magiczne pociski z obu dłoni. Jeden mierzył w drugie kolano oponenta, a drugi w lewy bark.
Natychmiast po wykonaniu tej akcji, zbliżył się i wymierzył kolejne, jeszcze potężniejsze kopnięcie, tym razem prosto na głowę przeciwnika. Jeżeli uda mu się trafić idealnie tak jak planował to uderzy od lewej strony w skroń przeciwnika. Jeżeli mu się to uda, może nawet pozbawi gnoja przytomności i zakończy w ten sposób walkę. Był to jednak tylko dodatek, mający uzupełnić lukę w działaniu w czasie, gdy jego dłonie mogły przygotować się do kolejnego zaklęcia.
Jeżeli dystans pomiędzy dwoma nie uległ zmianie, zamierza postawić, kopiącą wcześniej nogę, na rannym od postrzału kolanie. Dodatkowy bodziec bólowy zdecydowanie ułatwi oddanie kolejnych strzałów, po raz kolejny oddanych równocześnie. W wypadku kiedy Raion nadal trzyma kulę, pierwszy strzał wymierzony jest w nadgarstek lewej ręki. W innym wypadku ma uderzyć w lewy, tak jak drugi pocisk w prawy obojczyk.
A ostatnie to błyskawiczny odskok i dynamiczne kopnięcie na prawą stronę żeber oponenta, choć wykonane tylko w wypadku, gdy przeciwnik nie utracił jeszcze przytomności, albo jakiejkolwiek zdolności do walki.

1x 500 (A x4)
4x 150 (K:S)
=1100

MM: 1400MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.06.16 18:10

A do cholery jasnej, co ten dureń trzymał w tych swoich zaczarowanych dłoniach? Nie znajdował się w nich żaden pistolet czy miotacz magicznych pocisków. Wyglądały na całkiem normalne, a co ważniejsze - gołe. Widocznie oczy potrafią zwodzić... a raczej magia potrafi zwodzić oczy. Przez kolano nie przeszła pluszowa kuleczka, a jakieś twarde skurwysyństwo niszczące stawy. Z przerażeniem czy nie, Raion'owy wzrok powędrował w tamtym kierunku, napotykając plamę krwi i pokaźną dziurę. Powstrzymał jakikolwiek odgłos związany z bólem, acz uśmiech na jego twarzy bardzo widocznie zmienił swoją naturę, choć niezupełnie zniknął. Na agonię jednak czasu nie było, gdyż nienormalny kandydat z furią powędrował kopnięciem w jego żebra. Dzielna ręka osłoniła biedne kości, jednocześnie przyjmując na siebie kolejną falę cierpienia; utrzymując brawurowo kulkę w dłoni. Ile to minęło, odkąd ją dzierżył? Minuta? Dwie? Chociaż... to nie miało większego znaczenia. Celem dzisiejszej zabawy było jak najdłuższe utrzymanie, a Rai zdecydowanie miał ją w posiadaniu dłużej niż napastnik - w końcu ten choćby jej nie dotknął. Idąc więc tą logiką, blondasek mimo swojej żałosnej postawy zwyciężał. Jak najdłużej mogło mieć kilka znaczeń, acz w tym wypadku te kilka chwil musiało je określać wystarczająco. No bo kolejnych pocisków to on nie przyjmie!
Ty chory kutasie!
Dalej nie mógł pozwolić sobie na taką obojętność. Zaraz po otrzymaniu kopnięcia, przerzucił kuleczkę do drugiej ręki i tą zamachnął się jak tylko mógł, ciskając przedmiot w czaszkę napastnika. Dzieląca ich odległość powinna pozwolić na celny rzut, przynajmniej na tyle celny, by sięgnąć gdzieś w okolice twarzy. Praktycznie z tym równocześnie przetoczył się w bok, narażając się niestety na kolejne fale cierpienia towarzyszące kontaktowi rany z ziemią. No nic, innego wyjścia nie miał. Kula powinna rozłamać się na kawałki - Raion odpowiednio o to zadbał, wpychając w nią trochę magicznej mocy. Byleby się nie rozkruszyła w samym locie, bo wtedy będzie zmuszony na przyjęcie kolejnych pocisków. To dobrze nie wróżyło.
Tak czy siak, jeśli przedmiot sięgnie celu i się rozwali, trzydziestolatek skieruje tym razem swój wzrok w stronę mistrzyni, nie próbując jednak się nawet podnieść.
Wygrałem, nawet jej nie dotknął, no i sam nie ma żadnego zadrapania. Szpital nie zapełni się o kolejnego walczaka, a dostałaś kilka minut pokazu siły. Chyba o to chodziło?
W zasadzie o to rozchodziło się od samego początku. Shinkawa nie chciał uszkodzić swojego przyszłego towarzysza. Dostał polecenie - rozgrzewka - i jak najlepiej starał się je wykonać.
A co będzie, gdy kulka przetrwa, Fester uniknie bądź stanie się coś innego... no cóż... z pewnością nic fajnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   22.06.16 16:22

Szał i klasyczne wkurwienie przeciwko względnej obojętności i znudzeniu, a wszystkiemu przyglądała się bawiąca się kolczykiem Alexis. Widząc jak potencjalny nowy bez najmniejszego zawahania przestrzeliwuje Raionowi kolano była jednocześnie pod wrażeniem bezwzględności z jaką korzystał z własnej siły, jak i zgorszona bezsensownie brutalnym zachowaniem.
Raion cisnął kulką, a tuż po nim w ruch zostały wprawione dwa pociski z rąk Festera. Minęły się w locie niemo mówiąc sobie "cześć" i z bardziej, lub mniej zawrotną prędkością popędziły ku swoim odgórnym celom. Była tylko jedna różnica, blondyn postanowił uniknąć bliskiego kontaktu z prezentem od szpiega, a ten drugi wyszedł szklanej lakrymie na spotkanie. Trach, trach! - zrobiły pociski o posadzkę nie znając pojęcia samonaprowadzania i mijając turlającego się Raiona o dobre dziesięć centymetrów. To sporo. Krach! - zrobiła kula uderzający wyskakującego w przód Festera prosto w środek czoła i rozsypując się na drobne sześcianiki o niezbyt ostrych krawędziach, jak ten tłuczeń z szyb samochodowych. Szpieg Dragons Howl raczej nie poczuł przeszywającego bólu niepozwalającego mu się dalej ruszać i odhaczać kolejnych punktów w planie ataku, jednak z pewnością stracił do tego ataku motywację, lub jedną z nich, albowiem kulka już nie istniała w innej postaci niż rozrzuconych pod jego nogami, błyszczących drobinek, a szok związany z ruchem przeciwnika zatrzymał go przerywając mordercze combo.
Alexis stojąca pod ścianą usilnie próbowała zachować poważną minę, jednak sposób w jaki Rajski załatwił oponenta był zbyt... niekonwencjonalny, by powstrzymać wypełzający na twarz uśmiech i ostatecznie krótkie parsknięcie śmiechem. Opanowała sie jednak szybko, starając się przynajmniej zachować pozory swojej roli.
- Prawie - rzuciła odbijając się płynnym ruchem od ściany, o którą opierała się oglądając cały ten, pożal się Boże, "pojedynek" - Po co żeś się dał tak sponiewierać na rozgrzewce idioto - o dziwo obelga była wypowiedziana raczej miękkim, pieszczotliwym głosem, a dla kogoś, kto nie zna fioryjskiego mogłoby się wydawać, że mistrzyni powiedziała to nawet z czułością. Nie, nie była zadowolona, Sabertooth stawia na siłę swoich członków i honor w walce, a ten, z wyglądu młokos zgrywał się na arenie i wygłupiał po części szydząc z przeciwnika i samego siebie. Nie zmienia to faktu, że pomimo zdenerwowania poczynaniami obydwu bezmyślnych półgłówków wydawała sie być rozbawiona. No cóż, być może komuś się tu upiecze.
- Starczy tego dobrego, widziałam wystarczająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   24.06.16 0:53

A cholera, jak to czerwone coś na kolanie bolało.
Piekło niczym polane gorącym olejem. Każde muśnięcie wiatru było ciosem wywołującym kolejną falę cierpienia. Każda drobinka piasku dostawała się tam niczym niszczący wirus. Każdy ruch mięśni zwalniał blokady i na nowo wywoływał usilnie skrywany grymas bólu na twarzy ofiary. Co tu się dziwić, w końcu miał przestrzelone kolano przez tego chorego księżulka. Nie miał tam zadrapania czy zwichnięcia, a małą, pieprzoną dziurę. Nie ma opcji, by swobodnie wstał, a co dopiero chodził. Na tym Raion'owy plan się kończył. Nie myślał o tym, jak teraz doprowadzi się do porządku. W zasadzie to mógł to zrobić stosunkowo szybko, acz każdy magiczny zabieg nie tylko wymagał niemałej dawki bólu, to jeszcze ogromnego wysiłku; a co ważniejsze, jedynymi istotami organicznymi wokół był Fester i mistrzyni... o ile w przypadku pierwszej osoby to raczej niemożliwe, by poprosić o pomysł, to czerwonowłosa powinna coś zaradzić na jego mały problem. Naturalnie nie chciał jej prosić o jakiekolwiek wsparcie. Z drugiej strony jego dumę skutecznie pokonywały kolejne fale bólu.
No nic, przydałoby się zachować choć trochę godności i się samemu podnieść. Machnął rękę na dawnego przeciwnika, nie miał ochoty z nim rozmawiać po tym, jak potraktował ten pojedynek. Nie znał się na żartach, przeciwnie - był nad wyraz poważny. Takich to Shinkawa zwykle nie lubił. Mieli przecież zostać partnerami. Niektóre gildie traktują członków nawet jak rodzinę. A on? Bez żadnych wyrzutów wyczarował te swoje pociski i podziurawił biedne ciało blondaska. To tak zachowują się, przyszli czy nie, towarzysze wobec siebie?
Nie chciałem narobić niepotrzebnych szkód. Sama powiedziałaś, że szpital jest pełny i ma odbyć się bez walki.
Mówił z uśmiechem, pewnym rozbawieniem, acz wciąż zachowując w głosie nutkę powagi.
Wypełniam tylko rozkazy, Alex. Pomogłabyś, co?
Zgiął zdrowe kolano, podciągnął się mieczem i wykonał gwałtowny skok w górę, stając ostatecznie na jednej nodze. Zarzucił broń na plecy, podrapał się po głowie i podciągnął spodnie, wciąż utrzymując równowagę na zdrowej nodze.  Lekko utykając, starając się bardzo delikatnie stawiać pokrzywdzoną kończynę, poczłapał w kierunku kobiety.
Po co naprawdę mnie wzywałaś? - zapytał w taki tajemniczy sposób, jakby dodając szczyptę intrygi.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Raion dnia 27.06.16 23:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   24.06.16 10:42

Nie dało się ukryć jednego, Fester, gdyby tylko miał taką możliwość, był gotów zabić przeciwnika. Sam ten fakt, był wystarczająco nie na miejscu, żeby podać możliwość dołączenia młodzieńca do Sabertooth w wątpliwość. On jednak nie był tego do końca świadomy, utracił kontrolę i nie potrafił się powstrzymać. Obudziło go dopiero uderzenie kulą w łeb. Po nim stał jak wryty i chwilę zajęło nim jakkolwiek zareagował. - Skurwysyn! Gnida zrobiła ze mnie idiotę! Zabije kurwia... DOŚĆ! - po raz pierwszy od początku walki doszła do głosu uśpiona, bardziej racjonalna strona Festera, uciszając całkowicie żądzę krwi.
Dopiero teraz, kiedy emocje opadły, dotarła do niego abstrakcja całej tej sytuacji i to w jaki sposób... przegrał. Szpieg Dragon's Howl wybuchł w tym momencie śmiechem. Radosnym, takim jakby ktoś właśnie zrobił mu niezły dowcip, a on z opóźnieniem zrozumiał jego morał. Wyglądało to co najmniej idiotycznie, szczególnie po tym jak przestrzelił swojemu oponentowi kolano. - Na prawdę, zrobiłeś ze mnie durnia, nie spodziewałem się. Przegrałem nim walka się zaczęła. - powiedział wskazując na roztrzaskaną kulę. Całą sytuacja wydawała mu się wyjątkowo zabawna, a przynajmniej zachowywał się tak, jakby tak właśnie było. - Przepraszam za to. Kiedy zaczynam walczyć, często mnie ponosi, ale... cholera jasna, dlaczego tego nie uniknąłeś?? Nie chciałem rozpierniczyć Ci stawu! - Powiedział nadal zaskoczony tym, że przeciwnik dał sobie to zrobić. Pamiętał bardzo dobrze, że to właśnie go tak rozwścieczyło. Fester nawet postanowił pokazać przeciwnikowi co go trafiło i uniósł prawy rękaw, aby odkryć podajnik na metalowe pociski. - Moja magia jest dosyć 'toporna' pod tym względem. Nie posiadam półśrodków, więc uderzyłem tym co mam. No, ale to chyba słabe wytłumaczenie...   -dodał po chwili, wydając się zdecydowanie zakłopotany powstałą sytuacją, nerwowo drapiąc prawą ręką tył głowy. W tym momencie przypomniał sobie o jeszcze jednej 'drobnej' kwestii. Szybkim ruchem obrócił się w kierunku mistrzyni gildii i ukłonił się, przepraszająco. - Proszę o wybaczenie, poniosła mnie chęć sprawdzenia silniejszego przeciwnika i... nie wyszło to najlepiej. - powiedział z pokorą podobną dziecku w szkole, w niczym teraz nie przypominał człowieka, który chwilę temu chciał zabić swojego oponenta, bez względu na konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester


avatar
Mistrz Gry


Tytuł : Najsumienniejszy Mistrz Gry, Forumowy Stróż Rozgrywki
Liczba postów : 178
Dołączył/a : 24/03/2016

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   27.06.16 3:33

Alexis podeszła do dwójki mężczyzn, w końcu już się jednostronnie nie naparzali i było całkiem bezpiecznie. Jakby ona kiedykolwiek miała się obawiać kulki od Festera. Wysłuchała odpowiedzi Raiona i spojrzała na niego z odrobiną pogardy, po czym przewróciła oczami i westchnęła.
- A więc to moja wina? - rzuciła cicho, z wyczuwalnym w głosie wyrzutem, po czym zmieniła ton na zdecydowanie bardziej adekwatny do zajmowanej pozycji. - Jak? Znów potrzebujesz krwi? - zapytała wychodząc człapiącemu rannemu naprzeciw żeby miał się przynajmniej o kogo oprzeć, bo w takim stanie po schodach na dół sam na pewno nie zejdzie. Poza tym utrzymywała zachowawczy dystans wobec Festera, który w tej chwili zachowywał się jak jakiś chory obłąkaniec. Następnego nowego z pewnością będzie sprawdzać sama, albo przynajmniej za pomocą kogoś, kto pojedynki i własne zdrowie bierze trochę bardziej na poważnie niż blondyn.
- Taaak... z pewnością nie "najlepiej", ale o tym pogadamy na dole - powiedziała sceptycznie, zwracając się ku Festerowi, któremu się chyba wydawało, że usprawiedliwienie się temperamentem i naturalną tendencją do zbytniego zatracania się w walce będzie wystarczające, by udobruchać kobietę. Gościu, ubrudziłeś podłogę, którą być może całkiem niedawno sprzątała! Tragedia by była, jakbyś wlazł na mokrą, a co dopiero gdy poplamiłeś ją krwią. Tak łatwo nie wygrzebiesz się z dołka tych negatywnych emocji. Na szczęście na arenie nie ma paneli to się przynajmniej nic nie wypaczy.
- Potrzebowałam Cię do infiltracji placówki, która ma jakieś powiązania z Dragon's Howl, ale w takim stanie i z takim nastawieniem nigdzie nie pójdziesz. Potrzebuję stamtąd innych informacji niż wieść o twojej śmierci - wytłumaczyła przytłumionym, cichszym niż zwykle głosem wyraźnie dając do zrozumienia, że tą odpowiedzią powinien się Raion nacieszyć przynajmniej dopóki nie załatwią wszystkich formalności związanych z (być może) nowym tygrysem i nie zostaną sam na sam, a przynajmniej w zaufanym gronie.

Jeśli nie chcecie zlizywać krwi z podłogi naśladując Sarę, lub nie macie innych planów możecie zmienić lokację na powrót na gabinet.

Temat wolny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt budynku - Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Arena III
» Szczyt Góry Hakobe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie