IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt budynku - Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 12:35

First topic message reminder :

Wysoko, bowiem po kilometrach schodów pnących się w górę dopiero można dotrzeć do areny na szczycie. Nikt nie rozumie, dlaczego musi męczyć swe nogi żeby dotrzeć tam, jednak taki był zamysł tego, kto projektował budynek gildii, więc tylko do niego należy kierować pretensje o ile wciąż żyje.
Wracając do areny - jest ona inspirowana tą areną w Crocusie, chociaż jest znacznie mniejsza i mniej widowiskowa, gdyż zamiast posągów na trzech częściach okręgu znajdują się jedynie wygrawerowane w ścianach znaki gildii w formie płaskorzeźby. Na okrągłą część areny, czyli główne miejsce wszelkich potyczek wchodzi się jedną z dwóch bram na dwóch przeciwległych końcach. Wszystko to można obserwować sobie z trybun mogących pomieścić setki kibiców z całej gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   13.04.16 17:36

Po tym jak chłopak przestał się turlać, wstał na równe nogi dalej dygocząc wydukał coś na styl, że zrozumiał tą sztuczkę. Widocznie nie do końca. Mgła cały czas spowijała szczyt budynku Sabertooth. Już teraz szczelnie wypełniona była gęstą, ciemnofioletową mgłą. Widoczność była bardzo ograniczona, przez co cudem ledwo dojrzał dygotanie się Waltera. W oddali swoją włócznią tłukła się Kyoko dewastując kolejne części areny.
Złączone ręce Waltera mogły dwuznacznie zapowiadać jego intencje. Podda się, albo szykuje jakiś poważniejszy atak. Jeśli to druga opcja wejdzie w życie to castowanie tego spella chwile zajmię. Przynajmniej tak się wydaje Zinowi. Jako, że Walter stał w centrum mgły w która zamienił się czarnowłosy korzystał dalej ze swojej przewagi i próbował kontynuować swoje szacher macher.

Walter... twoje nici... przeplatające się z moją mgłą są...
są niczym... Teraz jesteś bezużyteczny... jak i Twoja magia...
spójrz na Kyoko... nie możesz jej pomóc... a po to się przy niej plączesz...
zależy Ci na niej... ale ta sytuacja w toalcie... byłeś zabawką a teraz...

W tym momencie czarnowłosy aktywował dwa lewitujące, szkliste, przepełnione mocą magiczną Zina ostrza z zaklęciem [Shūgō-tekina Keibetsu], tak by krzyżowo przecięły ręce w nadgarstkach Waltera. Ułatwić mu powinno splecenie jego dłoni, które castowały coś potężniejszego, albo prosiły o litość. Nie ma litości, był teraz jego przeciwnikiem i nie wahał się ani sekundy by to zrobić jego serce z kamienia nie przyjmowało żadnych wyrzutów sumienia. Mało tego... czuł wewnętrzną radość z tego, że może sprawić krzywdę komuś.. gdyby mógł tylko to wziął by chłopaka na tortury.

Mówiłem Ci... jeśli się będziesz przeciwstawiał...a teraz bez rączek...
jesteś jak maneki dla Kyoko i Alexis.. ZABAWKA!
Twoja magia... została skrócona u źródła [#Jisho]...
TO NIE KONIEC... TO NIE KONIEC!!!

Mając nadzieje, że chociaż część planu wypali. Niestety nie mógł liczyć na pozytywny zbieg okoliczności gdyż "kości" często są nie przychylne, a przeciwnicy tacy silni. Na szczęście to nie był koniec planu Zina. Cwany lisek miał jeszcze drugą osobę podatną na tej arenie właściwościom jego czaru. O wiele silniejszą niż Walter. Młoda Kushikawa w amoku swoją włócznią raz po raz niszczyła arene, wołając o pocki. Pocki, które najwidoczniej były wszystkim dla niej. Musiał to wykorzystać... jak przystało na cwanego liska.

Kyoko... Walter... to on... coraz mniej pocków Ci przynosi...
wszystko przez sytuacje w toalecie... gdzie widział was.. widział Ciebie i Alexis...
Boli go to co tam się wydarzyło... jest fałszywy.. coraz mniej pocków ma dla Ciebie...
On... chce Cię osłabić.. chce osłabić Sabertooth... nie to co Zin...
On chce rozwijać gildie... pomóż mu... Walter stoi mu na drodze..
Stoi na drodzę do pocków... on i jego nici...
Pocki... pocki... pocki... pocki... pocki... pocki... POCKIIIIIIIIIIII!!!!!!

Powtarzał ostatni wers tak by huczał jej w głowię, tak by zaprogramował ją. Tak jakby to Walter miał wyjść na tego złego. Dlaczego by nie spróbować? Bo gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta, a czyjeś słabości trzeba obracać w swoje zalety. Zin widział o tym bardzo dobrze i również tym razem zrobił to bez skrupułów. Nawet pomimo tego, że Kyoko może jednym uderzeniem w plecy zabić Waltera. To co się stanie w murach budynku gildii Sabertooth, zostanie w nich na zawszę. Oby tylko Arena nie ucierpiała za bardzo i Alexis nie wpadła w szał... wtedy nikt z tej trójki nie przeżyje.



__________

Ilość MM: 11.400
-1.100MM [3post Szaleństwa, ostatni]
-2x 500MM [Magiczne ataki ostrzami]
= 9.300MM

Punkty Kontroli: 65+40=100 max
100-40*2=20
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   13.04.16 19:47

No ogólnie patrząc na traktowanie swoich towarzyszy muszę ci przyznać minusa, no ale nieważne wracajmy do walki. Gdzie to jest sparing, a nie zabijanie się nawzajem.

Gdy tylko wszystko zaczęło w okół wirować, tak mam na myśli nici. Walter stał dalej jak stał, do czasu aż nożyczki nie podcięły mu rączek. Co się stało w momencie kiedy został ranny? Z ran wyleciały nici, co prawda krwi nie było widać ani kropelki. Może jakaś umiejętność specjalna, nieważne. Dalej było nagadywanie Kyoko przeciw Walterowi, oczywiście obłęd swoje robił. Dlatego też w furii rzuciła się w stronę Waltera, tym samym przybijając go na wylot włócznią. Ten moment przywrócił ją do normalności, a widok przebitego włócznią Waldka strasznie nią poruszył. Tak, zalała się łzami.
W ostatnich swoich chwilach Walter odwrócił się do Kyoko i powiedział.
- Pocky ponad wszystko, prawda?
No nie wiadomo czy ktoś tu depresji nie dostanie, no ale wracając do realności. Gdy Kyoko zalana łzami upadła na kolana, Walter rozpadł się na setki nici.
- K-koniec testu.
Dodała dziewczynka, po czym zaczęła się przecierać po policzkach. A z tyłu można było usłyszeć klaskanie, tak Waltera.
- Gratulacje, pranie mózgu pierwsza klasa. Obracać towarzysza przeciw towarzyszowi, plus próba zabicia towarzysza. Czy ty aby nie pomyliłeś gildii?
Rzekł, po czym rozpalił sobie papieroska i siedział wygodnie na jakimś kawałku kamyczka.
Najgorzej z tego wypadała jak na razie Kyoka, która widocznie była chwilowo zamknięta w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   13.04.16 20:24

Bezwzględne Sabertooth, gdzie osoba o wysokim stanowisku traktowana z szacunkiem i poważaniem, a przeciwnik którego widzi się pierwszy raz to przeciwnik bez żadnych sentymentów. Plus odgrywanie serca z kamienia i tortur? To raczej powinno być na pozytyw a nie minus, to tylko moje zdanie luzik!

Po sekwencji wszystkich ataków, wyczerpał swój limit bycia w formie mgły i powrócił do normalnego stanu ciała demona Anarchii. W tym czasie Kyoko przebiła rozpadającego się na setki nici Waltera, on sam tak jak się domyślał był tylko podpuchą jak zwykły kłębek nici. Każda ma swój początek i koniec, a ładnie wygląda tylko na kłębie. Kyoko w pełnym szoku ledwo wydukała siebie dwa słowa, które kompletnie go zaskoczyły. -Koniec testu? Ot tak?
Spodziewał się czegoś więcej, że ta walka przerodzi się w coś bardziej epickiego. Leszcz walczący z zaprawionymi w walkach profesjonalistami. Zwykle szacher macher w myślach dało mu taki efekt? Nie koniecznie jakiego się spodziewał, ale najważniejsze, że skuteczny.
-Po przeanalizowaniu Twojej magii nici Walter miałem nadzieję, że postać którą widziałem to tylko "kłębek" z którego te nici w końcu się skończą, a Twoja prawdziwa postać jest w innym miejscu. Stąd technika obszarowa, ciesze się, że Ci się podobała. Stąd też pewnie źle zrozumiałeś z tym zabiciem. Podjudzanie do rzeczy, do których normalnie osoba by się nie posunęła to największa słabość ludzka. Mówiąc to skierował swoje kroki w kierunku paczki pocków, którą upuściła Kyoko gdy tylko wdarł się do jej umysłu. Podniósł ją delikatnie i od razu powędrował w jej kierunku oddając ją wraz z zawartością zawieszonej w swoim świecie Kyoko. -Nikomu nie powiem o waszych słabościach, chociaż to trochę zabawne, ale szczęścia życzę gołąbeczki! Spojrzał tym razem na Waltera, który widocznie nie pałał jeszcze bardziej entuzjazmem do osoby Zina po tym teście. W jego oczach i na twarzy zapewne można było dojrzeć tylko negatywne emocje spowodowane tym co się stało na tej arenie. Swoją drogą, dzieją się tu tylko dziwne rzeczy, taki urok tego miejsca.

Odwracając znów głowę w kierunku młodej Kushikawy, zrobił parę kroków w jej kierunku minimalizując dystans i pewnym ruchem wyciągnął przed siebie dłoń tak by podać ją jej i pomóc jej wstać. -Przezwyciężony strach nas tylko umacnia, Walter jest silny nie da się ot tak zabić nawet Tobie Kyo! Mówiąc to pewnym siebie głosem, próbował przywrócić ją do jej normalnego stanu gdzie tryskała radością. Teraz jest zupełnie inną dziewczyną. Z biegiem czasu po układa sobie wszystko i z tymi doświadczeniami będzie silniejsza.
-Walter pytałeś czy nie pomyliłem gildii? Nie. Sabertooth to idealne miejsce dla mnie i chce je zaprowadzić na szczyt, a pewność siebie możecie dopisać do mojej teczki. Pewnie tak jak i to co tutaj się stało. Alexis nie popuści tego ot tak, ale kto nie nagina zasad do maksimum ten nie wykorzysta ich do maksimum. W końcu żyjesz i nic Ci się nie stało tak? Moja teoria była trafna. Szybki rzut oka na Kyo w jakim jest stanie i dalej kontynuował -Czy teraz dostanę promocję na egzamin klasy S?


Ilość MM: 9.300+2000=11.300
Pkt kontroli: 20+40=60
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   14.04.16 21:17

Walter co prawda palił w spokoju papieroska, bo miał to wszystko gdzieś. Został wciągnięty w jakieś głupie zabawy, no ale sam fakt iż ta walka mogła się źle skończyć. Po prostu nie dawała mu spokoju. Co do Kyoko, która zabrała pocky i odsunęła się do tyłu. Na jakąś bezpieczniejszą odległość, bez słowa i jakiegokolwiek uśmiechu.
- Jeżeli ci chodzi o to zaklęcie, zrobiłem je w ostatniej chwili. Tylko co by się stało gdyby jednak mi się nie udało, sądząc po twojej postawie to nawet być się tym nie zainteresował. W końcu ważniejsze jest zdobycie rangi.
Dalsza część rozmowy może i była zbędna, no ale jednak trzeba ją jeszcze trochę pociągnąć.
- Słabościach? Heh jesteś zabawny, myślisz że przejmuję się takimi głupotami. Z resztą...
Walter wystawił w twoją stronę otwartą dłoń, dosłownie chwilę później twoja możliwość poruszania się spadła do zera. Następnie chłopak skierował rękę do swojej klatki piersiowej, a twoje rączki i nóżki rozciągnęły się w każdą stronę.
- Zaskoczony? W powietrzu jest pełno nici którymi mogę manipulować, tym samym w okół jest pełno rzeczy do których mogę je podczepić. Teoria a praktyka, dwa oddzielne tematy. Jak mówiłem, co byś zrobił gdybyś jednak mnie zabił. Myślisz że byś od tak sobie później wyszedł stąd? Oczywiście że nie, może Kyoko wygląda na miłą i szajbniętą. No ale pewnie szybko by cię za to.....
Tutaj akurat przerwała dziewczyna, która już wróciła do normalnego stanu. No może nie takiego jak wcześniej, ale jednak jakiegoś.
- Dobra, dobra.. Starczy tego gadania, możecie kontynuować.
Co prawda słówka Kyoko trochę zdenerwowały Waltka, który oczywiście rzucił tobą w trybuny. Możesz czuć się poobijany, nic wielkiego.
- Co to ma znaczy, możecie kontynuować?! O mało nie zostałem trupem, a ty tak na spokojnie?
Dziewczyna westchnęła i po chwili wstała z jednym pocky w ustach, kierując swoje kroczki do Waltera po chwili stanęła na przeciw jego buźki.
- Chcesz pocky?
Tak to jeszcze bardziej zdenerwowało chłopaka, taka totalna olewka na sytuację.
- Zadław się tymi swoimi pocky, idę stąd.
Jednak gdy chłopak odwrócił się żeby sobie pójść, wpadł na coś czego nikt się nie spodziewał. Mianowicie pewną osóbkę, która nie wyglądała na zadowoloną.
- Co to za zamieszanie posrane gnojki?
Alexis we własnej osobie, yey kto się spodziewał?
- No pięknie...
Rzucił na koniec Walter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   18.04.16 14:54

// Przepraszam za opóźnienia, pracowity weekend dał się we znaki. Skumulowało się zmęczenie z brakiem weny na pisanie, ale w końcu biorę się za to!

Atmosfera zagęściła się wraz z wejściem na arenę Alexis. To chyba jedyna osoba przed którą portkami trząsł Zin. Mało tego Walter kipiał złością, pewnie nie uwierzył w sztukę dedukcji czarnowłosego, nie dziwne. Ryzyko było ogromne, ale kto nie ryzykuje...
Starsza Kushikawa charakteryzowała się równie płomiennym kolorem włosów co Kyoko, ale i nie małych rozmiarów piersiami, które przykuwały wzrok rozmówców. Pewnym siebie krokiem szła przez arenę, a Zin próbując odwlec to jak najdłużej ruszył w kierunku swoich ubrań, które zrzucił już jakiś czas temu. Gdy był wystarczająco blisko dezaktywował duszę demona Anarchii wracając do swojej pełnej ludzkiej formy świecącej nagością. Sama w sobie ta nagość w tym towarzystwie była chyba niczym nad wyrost, można by powiedzieć, że dołączył do ich klubu nudysty, ale nie o tym tu. Pośpiesznie ubierał się w swoje szmaty święcąc gołym zadem. Na szczęście, lub i nieszczęście długo mu to nie zajęło i mógł wrócić do rozmowy z mistrzynią gildii, jej siostrą i jej "przyjacielem".
Wiedział, że do najłatwiejszych nie będzie należeć ona szczególnie po tym co tutaj się stało, a Walter nie zostanie w cieniu siedząc cicho jak myszka, a wypali ze wszystkim jak typowy lizus chcący za punktować. O ile tego już nie zrobił gdy ten się ubierał...

Z każdym metrem, z którym zbliżał się do widocznie nie w sosie Alexis aura magiczna zagęszczała się. Nie miał z nią bezpośredniej konfrontacji od czasu igrzysk. Zjeba wisiała w powietrzu, do tej pory jakoś uszło mu to płazem. Szczęśliwe dni się chyba skończyły.
-Dzień dobry mistrzyni. Nic specjalnego, mały test siły między nami tylko o możliwość podejścia do egzaminu S, Kyoko chciała mnie sprawdzić czy jestem już gotów. To chyba dobrze? Wszystko to mówił z delikatnie opuszczoną głową, delikatnie załamanym głosem, z bardzo wyczuwalnym w nim respektem. -Zależy mi na rozwinięciu siebie jak i gildii. Chce być silniejszy wraz z nią. Dlatego zdecydowałem się na podjęcie takiej próby. Widocznie kto jak kto ale Alexis była niepodważalnym autorytetem dla niego, myśleli tak samo. Gildia musi być najsliniejsza, a jej tytuł drugiego świętego maga zobowiązuje, ona reprezentowała go godnie w każdym calu i przy każdej możliwości. Sabertooth takie silne. Nawet teraz, gdy przyszła nas opieprzyć wydawała się ponad tym wszystkim.
-Kyo, może powie coś na ten temat? Teraz to miał tylko nadzieję, że Walter się nie wtrąci i to co tu się stało pozostanie między nimi, a spory rozwiążą przy następnej okazji...


__________
Ilość MM: 11.300+2000=13.300
Punkty kontroli: 60+40=100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   18.04.16 20:37

Alexis patrzyła karcącym wzrokiem na Waltera i to na ciebie, później też na Kyoko. Widocznie coś jej nie pasowało, tylko co?
- He? Coś mówiłeś mały Walterku!
Spytała dość buchając złością, widocznie zaraz komuś się oberwie. No ale to przekonamy się zaraz, co prawda Walter spoglądał tylko w bok i po chwili dodał.
- Tak, mówiłem że ładnie dziś wyglądasz.
Oczywiście to się skończyło złapaniem pod pachę i jeżykiem, wiadomo pocieranie pięścią o główkę. Ból musi być, zwłaszcza że mistrzyni ma sporo siły w łapię. Walter tylko jęczał z bólu.
- Jak bardzo?
Widocznie mistrzyni ma dziwne poczucie humoru, albo jego brak. Bo teraz nawet nie można ogarnąć czy żartuje, czy też na serio pyta. Co prawda Kyoko już wyglądała na przestraszoną, bo zaczęła się cofać do tyłu. No pocky jej nie obroni, dlatego też trzeba uważać.
- Aa-a-a bardzo bardzo, jesteś najpiękniejsza na świecie i cholernie silna.
W końcu ucisk ustał i Walter był wolny, tak radujmy się tym dniem. Przechodząc jednak do twojej rozmowy, gdzie to zacząłeś dość normalnie. Co prawda Mistrzyni cię wpierw wysłuchała w całości, Walter tylko wstał i się otrzepał z kurzu. Po czym rzucił w twoją stronę cicho. - Lizo dup.
Co prawda Alexis na to nie reagowała, tylko podeszła bliżej.
- Próba?! Tutaj nie ma czegoś takiego jak próby, albo coś robisz i wygrywasz..... Albo nic nie robisz!! Walter dziś myjesz mi plecy, za to że pyskowałeś Kyoko!
Chłopak zrobił tylko takie wielkie oczy i dało się usłyszeć głośne i długie. COOOO! Co prawda to już pozostaje pomiędzy nimi, a wracając do mistrzyni.
- Znajdę ci odpowiedniego przeciwnika na egzamin!
Mistrzyni jak zwykle mocny ton, ale po chwili zapadła cisza i za nią pojawił się pewien blondyn.
- Wzywałaś mistrzyni?
Ona oczywiście odwróciła się powoli i tylko przytaknęła. - Właśnie miałam to zrobić, jak zwykle o jeden krok więcej. Dziś jesteś częścią egzaminu S dla Zin'a, będę was obserwować z trybun.
Oczywiście blondyn się ukłonił i stanął z przodu, reszta udała się na trybuny. Walter oczywiście pokazał ci środkowy palec, po czym został złapany za głowę przez Alexis i zaprowadzony na trybuny. Gdzie robił za kota, no gorsza kara go nie spotkała w życiu.
Blondyn natomiast dość znany, jakoż iż jest magiem S+ Anesm Might. Lekko uśmiechnięty i zadowolony z dzisiejszego dnia, po prostu stał.
- Zin kun, proszę potraktuj mnie ulgowo. Mam nadzieję że to będzie dobry sparing, oczywiście wygrywa ten który już nie będzie w stanie walczyć. No ostatecznie się podda.
Tak więc walka się zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.04.16 11:21

Nie oberwało się Zinowi jakoś strasznie, a nawet prawie wcale. Spodziewał się darmowej wycieczki kilka centymetrów ponad powierzchnią areny spowodowaną kopnięciem w klatę za toco tu się dzieję. Tyle szczęścia nie miał Walter który dostał jeżyka burę itp. Nawet próbował coś sapnąć "lizy dup", a hipokryta nie przyuważył swojego zachowania by tylko nie mieć przesrane. Mniejsza. Po krótkim dialogu treserki i swojego pieska na temat mycia pleców Alexis zawołała kolejnego ziomeczka na arenę. Co jak co robiło się tu już trochę tłoczno. Widać ich też łączyły dobre relacje, jego aura magiczna mimo, że słabsza i to bardzo od tej płomiennowłosej, była silnie wyczuwalna.
Zinowi wydaję się, że może już spotkał go w budynku gildii, kojarzył go z jakiejś kłótni na dole między dwoma szczypiorami jak ich rozdzielał. Poszło mu to wtedy niezmiernie łatwo, więc i jego siła nie jest przereklamowana.

W przeciwieństwie do poprzedniego przeciwnika Ansem grzecznie się przedstawił, zażartował o taryfie ulgowej i zupełnie różnił się aparycją od Waltera. Nie był taki dziki. Zin stojąc na przeciw niego zrobił krok w jego kierunku z wyciągniętą ręką w geście przyjaznego powitania. -Bez żadnych taryf ulgowych, w końcu to egzamin prawda? Uśmiechnął się szeroko pod nosem czarnowłosy wracając na swoje miejsce startowe. Rzucił jeszcze wzrokiem w kierunku trybun gdzie siedziała mistrzyni, jej siostra i przydupas Walter, który wyraźnie był torturowany przez Alexis.

-Zaczynajmy, twój ruch widownia chyba się już niecierpliwi? Powiedział stanowczo lustrując od góry do dołu Ansema, a zarazem koncentrując się w stu procentach, wyciszając otoczenie i kumulując swoją moc magiczną, tak by był gotowy zareagować na czas. Nic nie mogło go teraz rozproszyć, od tego zależało jego być albo nie być.

__________
Ilość MM: 13.650
Pkt kontroli: 100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   21.04.16 18:50

Chłopak się lekko uśmiechnął i oczywiście przymknął oczy, no miał nadzieję że to Zin wykona pierwszy ruch. No cóż, skoro tak bardzo nalega.
- Zatem zaczynajmy.
Rzekł, po czym wyciągnął swą szablę. Trzymając szablę w prawej dłoni, z lewego nadgarstka wysunęło się stalowe ostrze. Było tej samej długości, lecz już bardziej przypominało miecz. No więc Might ruszył do przodu, co prawda był szybki i to dało się zauważyć. No wracając jednak do ataku który zaraz wykona, wpierw szablą. Proste cięcie na wysokości torsu, pionowe. Po chwili obrót i cięcie poziome na wysokości brzucha, oczywiście lewą ręką proste i szybkie pchnięcie w prawe kolano. Seria ataków dość szybka i widocznie niebezpieczna, ale to zależy co się wydarzy dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   23.04.16 10:29

Wymiana uprzejmości zaczęła się równie szybko jak i się skończyła. Ansem przeszedł do działania na co pozwolił mu Zin. Oprócz tego ostrza w ręku nie wiedział czego się spodziewać. Szermierka zapewne jest jego mocną stroną, a w parze z tym idzie zapewne też szybkość. W końcu Alexis nie stawiała by na przeciw jakiegoś leszcza z łapanki do takiego egzaminu.
Ledwo Zin wrócił na swoje miejsce, a wszystko się zaczęło. Nie dość, że oddał inicjatywę to jeszcze zmuszony był do uniku. Nie bardzo układało mu się to po myśli, no ale cóż. Życie nie zawsze jest z górki. Tak więc widząc szarże Ansema, instynktownie zaczął cofać się wielkimi susami przemieniając swoją ludzką formę w ciało demona Molocha. Tym razem ciemno bordowa łuna spowiła jego atletyczną budowę ciała, powiększając swoją objętość, by po chwili rozpłynąć się i ukazać ciało piekielnego demona. Całe spowite kamienną powłoką z pomiędzy której przebłyskiwała jakby lawa, która nabierała na sile w zatrważającym tempie, a na domiar tego dwie pary rąk robiły w tym przypadku za nie lada przewagę. Musiało to robić wrażenie [Moroku tamashī].
Wyhamowując po paru szybkich krokach do tyłu w pełnej, rozgrzanej już do czerwoności formie demona Zin rozłożył ramiona do boku i raptownie klasną nimi wywołując dwie fale uderzeniowe gorącego powietrza wprost w szarżującego Ansema. [Hītoappu shimasu] By następnie przyjąć postawę defensywną, przewidując unik i kontratak ze strony chłopaka.
Temperatura powietrza powinna pójść znacząco w górę utrudniając oddychanie przeciwnikowi, a kamienna skóra jako tako powinna amortyzować ataki ostrzami, więc pozostało mu tylko wyczekanie odpowiedniej chwili by zaatakować.

Ilość MM: 13.650
- 300 Moroku tamashī
- 200x2 Hītoappu shimasu, Hītoappu shimasu 800
= 12.150MM
Pkt kontroli: 100-40=60
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   24.04.16 21:13

Co prawda po twojej transformacji oraz ulepszeniach, kilka ataków cię trafiło. Co prawda szabla trochę się zgięła i nie zrobiła ci wielkiej szkody, drugie ostrze natomiast zatrzymało się na twojej skórze. No widocznie Anus nie miał zbytnio siły, albo chwilowo cię sprawdzał. Tak czy siak, postanowił się wycofać. Po chwili zauważyłeś jak odrzuca szablę, na jej miejscu pojawia się nowe ostrze. Tak z nadgarstka, co prawda to nie koniec. Bowiem jeszcze z łokci wysunęły się ostrza, czyli był dobrze uzbrojony. Ansem wystawił prawą rękę i palec wskazujący w twoją stronę, tym samym lekko się uśmiechając wystrzelił mały metalowy pocisk. Był bardzo szybki, więc ciężko było ci go uniknąć. Zwłaszcza że był to taki mały atak z zaskoczenia, bo kto by się spodziewał pocisku z palca. Co prawda zadrapał ci on tylko lewą rękę, nic wielkiego. Przynajmniej wiesz co może się wydarzyć, wracając do walki. Widocznie teraz on czekał na twój ruch, tak więc nie opierdzielaj się tylko walcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   28.04.16 10:32

Uzbrojenie przeciwnika nabierało na sile, kolejne ostrza dochodziły do jego asortymentu przez co stawał się coraz bardziej groźniejszy. W dodatku szabelka poszła do lamusa. Coś co mogło kompletnie nie zagrażać Zinowi. Było by pięknie gdyby na ostrzach się skończyło. Znikąd dostał jeszcze w lewe ramie jakimś pociskiem wystrzelonym z palca. No Lukcy Luke jak nie patrzeć, szybszy niż cień. Na szczęście kamienna skóra dawała swoje profity ceną wad. No nic.

Zin zrobił rozkrok na szerokość ramion z prawą nogą delikatnie wysuniętą do przodu, stabilizując przy tym swoją pozycje wyjściową. Jedną parę ramion dolnych żażących się z gorąca, zaplótł w okół brzucha i korpusu co dało mu kolejną warstwę ochronną. Nie kwapiło mu się do szarżowania. Nie w tej postaci. Ataki z miejsca były w jego repertuarze grane. Rozłożył górną parę kończyn rozgrzanych do czerwoności i intensywnie uderzył dłońmi [Hītoappu shimasu] wywołując kolejną fale uderzeniową wymierzoną tuż pod stopy Ansema. Specjanie nie celował w niego chciał zmusić go do odskoczenia w górę, ewentualnie do tyłu co zmniejszy jego mobilność w locie by chwile po ataku ramionami wystrzelić w niego demoniczny ryk [Jigoku tō bo e].
Ansem winien stać w zasięgu promienia którego wiązka dochodziła blisko do metra średnicy, a temp. przekraczała znacznie zwykłą temp. ognia z ogniska harcerzy. Jeśli przyjmie ryk na ostrza jest szansa że wiązka je uszkodzi, albo i poparzy samego blondaska. Bądź co bądź, jest znów jakaś szansa.


Ilość MM: 12.150
-200 [Hītoappu shimasu]
-400 [Jigoku tō bo e]
=11.550
Pkt kontroli: 60+40=100
100-(30+40)=30
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   28.04.16 19:33

Zaczynając więc powoli, kiedy uderzyłeś w ziemię i stworzyłeś falę. Która to pognała w Ansema, on jak planowałeś, podskoczył. Dalsza część była raczej banalna, wiadomo że powietrzu ciężko zmienić kierunek. Dlatego też fala ognia trafiła bezpośrednio w niego, tym samym zajmując ogniem całe ciało. Ansem upadł, a raczej wylądował na ziemi. Ogień powoli gasnął, tym samym mogłeś dostrzec że jego całe ciało jest pokryte metalem. Coś ala Gajeel.
- Gratulacje, całkiem przemyślany ruch. Co prawda to jeszcze nie koniec.
Rzekł ze spokojem w głosie, po czym ruszył na ciebie pełną parą. Podbiegając na dwa metry, wyprowadził pierwsze cięcie w lewą łapę. Oczywiście ostrze lekko cię zraniło, widocznie twarda skóra. Ansem po chwili zrobił obrót i zamachnął się prawą ręką, tym samym ciął na wysokości kolana. Oczywiście też cię zranił, ale lekko. Przygotowując się do następnego ataku, który był skierowany w klatkę piersiową. Cięcie z prawej strony, tak więc jest w trakcie wykonywania.


---
Obrażenia lewa łapa pierwsza. - Lekka rana cięta.
Obrażenia nóżka, rana cięta nad kolankiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   29.04.16 9:33

Tajemnica strzału znikąd rozwiązana. Szybciej niż kolabo RutkowskixMalanowski. Tajemnica skrywana przez Ansema została obnażona w dość brutalny sposób a jego cybernetyczne ciało robiło niezłe wrażenie. Cięcia wyprowadzone w stronę Zina odniosły jakiś efekt, chociaż pewnie nie do końca taki jak planował sam agresor. W końcu co nieco daje taka skórka. Niestety. Wielkim błędem jak na maga klasy S+ było zbliżenie się do mało mobilnego przeciwnika. I to na odległość tylko dwóch metrów. Trzeba było kombinować atakując podchodami odskok-doskok, a tak cyborg znalazł się w zasięgu ramion Molocha. Ten odczuwając na sobie część sekwencji ataków chłopaka pochylił się w jego kierunku, dwoma rozpalonymi kończynami spróbował złapać w okolicach szyi, mięśni kaptura. Dwoma dolnymi w okolicach pach przy okazji blokując jego ruchy i następny możliwy atak. Przyczepiając się tak do niego, doskoczył i spróbował wywrócić na plecy i przygnieść w okolicy bioder swoimi nogami Ansema. W ten sposób powinien być unieruchomiony.
Jeśli cała akcja przejdzie sprawnie, Zin będzie miał przeciwnika jak na widelcu. Zbliży swoją paszczę do metalowej twarzy blondaska i szepnie Poddaj się. Następnie otworzy ją najszerzej jak tylko potrafi castując po raz kolejny swój piekielny ryk [Jigoku tō bo e]. Z tak bliskiej odległości może być tragiczny w skutkach z racji że źródło ataku jest tak blisko celu, a temperatura tak wysoka...

Ilość MM: 11.500
- 400 [Jigoku tō bo e]
=11.100
Pkt kontroli: 30+40=70
70-30=40
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   30.04.16 18:15

No więc walka trwała przez chwilę, do czasu aż w końcu Zin'owi się udało pochwycić przeciwnika i wbić go w ziemię. Co prawda gdy wbiłeś go w ziemię, on dalej był pokryty metalem i dodatkowo lekko się uśmiechał.
- Jesteś pewien że to był odpowiedni ruch?
To była odpowiedź na poddanie się, z resztą spoglądając na umiejętności przeciwnika.. Możliwe że to był zły ruch, ale to wyjdzie w praniu. Tak więc Zin przypuścił swój kolejny atak z paszczy, który oczywiście poszedł zgodnie z planem. Gdy tak przypalałeś buźkę Ansema, poczułeś ból w większości części ciała. Co było jego powodem? Prawe biodro, lewa nerka i prawa druga ręka. W te części ciała były wbite ostrze, które wysunęły się z ciała Ansema. Co prawda to nie był koniec, bo powoli widać było że kolejne się wysuwały i to koło czterech. Które widocznie zrobią więcej obrażeń, ale to zależy kto co pocznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   03.05.16 16:23

// By sobie ułatwić:
Obrażenia lewa łapa pierwsza - Lekka rana cięta.
Obrażenia nóżka, rana cięta nad kolankiem.
=2posty temu
Obrażenia lewa nerka, wbite ostrze.
Obrażenia prawe biodro, wbite ostrze.
Obrażenia prawa łapa druga, wbite ostrze.
=1post temu


W tamtej chwili jedyne co dotarło do Zina to pytanie Ansema i przeszywający wiele miejsc w jego ciele ból. Obraz w jego oczach jakby się rozjaśnił, a w uszach zaczęło piszczeć. Adrenalina uderzyła mu do głowy. Widocznie odpuścił i zwątpił z dalszym brnięciem w swój plan. Stoczył się na bok tak by tylko zejść z ostrzy, które penetrowały jego ciało pomimo skalnej powłoki. Widocznie cierpiał, czuł przeszywający ból w okolicach brzucha nawet pomimo swojej wytrzymałości na ból.
Nie spodziewał się, że konserwa może przerodzić się w swoisty szwajcarski scyzoryk z milionem różnych rozkładanych bajerów. W tym przypadku ostrzy. Wiedział, że na szybko musi znaleźć jakieś rozwiązanie by wybrnąć cało z tej sytuacji. Chociaż cało to już teraz powiedziane jest nad wyraz. Razem z pulsującą w nim krwią w zwiększonym tętnie pulsowała adrenalina, która była teraz swojego rodzaju paliwem dla niego. Nie mógł sobie pozwolić by przegrać teraz, za dużo ma do stracenia.

Był swoistym gejzerem mocy magicznej. Nie miał wiele czasu przez zadane mu rany. Musiał znów zaryzykować i zagrać ostrzej. Wracając do momentu gdy stoczył się z "bolców" Ansema na bok, ciemna łuna otoczyła jego ciało by przejść z duszy demona Molocha do duszy demona Anarchii [Anākī], jednocześnie rozmiary jego ciała znacznie się zmniejszyły co dało większą odległość między nimi, która będzie grała teraz znaczącą rolę.
Akrobatycznie zrywając się z ziemi z dwoma szklanymi mieczami w rękach, tak by przyjąć postawę na nogach co umożliwi mu następne powiększenie odległości w niedalekiej przyszłości. Ale chwila. Gdy tak się podrywał w okół niego pojawiły się dodatkowe trzy, tak TRZY lewitujące miecze [Shūgō-tekina Keibetsu]. Identyczne jak, te które miał w rękach, a one same jak na GPS'ie utworzyły jakby ścianę pomiędzy dwoma magami.

Zin teraz miał chwilę by złapać oddech i przeanalizować swój stan, przemyśleć plan itd..

-No ładnie, ładnie... spodziewałem się, że jesteś bardziej puszką, a nie otwieraczem ghahah! Pomimo bólu w jego głosie dalej dało się wyłapać szczery śmiech.


Ilość MM: 11.150
- 300 [Anākī]
- 150x3, 75x3 [Shūgō-tekina Keibetsu], lewitacja
= 11.150-975=10.175
Pkt kontroli:
40+40=80 regen post
80-40=40
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   05.05.16 17:47

Ansem stał spokojnie i przyglądał się uważnie Zin'owi, interesował się po prostu jego nową przemianą. Gdy odskoczył do tyłu, sam Ansem stał spokojnie i tylko się przyglądał. Widocznie nie miał zamiaru na razie atakować, no więc jest jakiś plus. Jego stalowa skóra, wróciła do normalnego stanu. Ostrza w ciele wtopiły się w ciało, szabla która była nieopodal też się stopiła i wsiąkła w ciało. No więc można powiedzieć że metalowe przedmioty powróciły do niego, on sam wyglądał dość dobrze. Po za lekkim poparzeniem ryłka, które i tak było ledwo widoczne.
- Nie musisz być niemiły, wystarczy tylko że zaczniesz walczyć. No ale dam ci tą chwilę na przemyślenie sytuacji.
Powiedział na spokojnie, ze swoim lekkim uśmieszkiem na twarzy. Ogólnie gdy tylko ktoś spojrzy na trybuny, zauważy mistrzyni. Której powoli pękała żyła na czole, wyglądała na zdenerwowaną. Widać to było po Walterze, który będąc głaskanym po główce. Był również miażdżony o nogi mistrzyni, tak więc pewnie jej się śpieszyło. Co prawda chciała zobaczyć jak pójdzie Zin'owi, ale to pewnie kwestia czasu zanim ona sama wpadnie na ring. - Dawaj na ring!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   05.05.16 19:47

Teraz sytuacja stała się bardziej klarowna. Zmienno-metalo-kształtny Ansem trochę odpuścił opuszczając gardę i chowając swoje zabawki na ich miejsce gdzieś w jego ciele. Ciekawe rozwiązanie nie ma co. Zin w tym czasie kontrolą swojej mocy magicznej powoli rozsunął ostrza i skierował je ku metalowemu chłopakowi zmniejszając powoli między, nimi(ostrzami), a nim dystans. Powoli. Tak by Rozmowa mogła odwrócić uwagę od i tak falujących w powietrzu ostrzy. Kto by tam, aż tak nim się przyglądał gdy ktoś do Ciebie mówi?
Dlaczego od razu niemiły? Trochę dystansu do siebie, żarty żartami ale nie można brać wszystkiego na poważnie. Jakby nie patrzeć zaskoczyłeś mnie i to bardziej niż kłębek Walter, ten to dopiero obcesowy gość. Ty się nie obrażasz, że chciałem Cię od razu zabić tym małym nazwijmy to "grillem", a przynajmniej mam taką nadzieję. Teraz możemy się sprawdzić jak oboje wiemy coś o sobie, chociaż ciężko mi będzie się poruszać w pełni. Wysapał Zin, widocznie obolały, trzymał się w okolicy lewej nerki. Obrażenia odniesione wcześniej doskwierały coraz bardziej, więc czas gonił. Nie było już chwili do stracenia.
Ostrza powinny być wystarczająco blisko, a za samym Zinem znów pojawiła się łuna. Tym razem z niej wyrosły szkarłatne skrzydła [Skrzydła Rauma], które od razu uniosły go parę centymetrów ponad ziemię. Ten środek transportu będzie łatwiejszy, mimo że zwiększa powierzchnie, w która może być zaatakowany to nie ma innego wyjścia. Nastąpiła ta chwila, na która tak czekała Alexis. Zin rzucił się do ataku [Tobu koto], wznosząc się na około trzy metry i pikując w dół z rozłożonymi rękoma, tak by mógł wykonać dwa magiczne oddzielne cięcia w płaszczyźnie około 60stopni w okolice korpusu[Keibetsu], wydając z siebie głośne "PFF". Mimo, magicznej powłoki Ansema, musiał zaryzykować. Moc nagromadzona w rękach przechodząca do ostrzy mało co nie kipiała, gdyby tylko miała jakieś inne ujście, lecz jedynym były ostrza, które przeznaczone były do spotkania z korpusem Ansema. Po cięciach spróbuje odbić delikatnie nad niego, tak by wylądować za plecami metalowego chłopaka coby spróbować nadziać go od tyłu na ostre zakończenia skrzydeł. Dystans między nimi nie powinien być przeszkodą z racji dużej rozpiętości skrzydeł. Gdyby tego było mało zaraz za Zinem leciały jego trzy magiczne szklane ostrza, które w zamiarze maga miały wykonać to samo. Atakując w różnych płaszczyznach od bioder, przez tułów po szyje i okolice głowy [Shūgō-tekina Keibetsu]. Miały dotkliwie zranić, atakując z różnych stron, tak jak nadciągały. Frontowo, z lewej i z prawej. Zaraz po atakującym z ogromną prędkością frontowo Zinie.
Jest opcja, że Ansem mający w zanadrzu wiele ostrzy ze swego ciała obroni się przed wszy690stkimi atakami czarnowłosy, który po swoim ataku odbije delikatnie za niego, tak by wylądować za nim i jeśli nie wypali nawet nabicie go na końcówki skrzydeł zmuszony będzie do ponownego odskoczenia gdzieś do tyłu, bądź próby podjęcia jakiejś defensywy zasłaniając ciało skrzydłami.


ilość MM: 10.175
- 300 [Skrzydła Rauma]
- 250 [Tobu koto]
- 500*2 [Keibetsu]
- 500*3 [Shūgō-tekina Keibetsu]
- 75*3 [Lewitacja ostrzy]
=3275
10.175-3.275=6,900

punkty kontroli: 40+40[regen]=80
- 15 [Tobu koto]
- 40*2 [Keibetsu]
- 40*3 [Shūgō-tekina Keibetsu]
=215
80-215= -135
od -100 [Problemy z rozpoznaniem sojusznika]
od - 200 [Furia]
więc pewnie i siła ataków większa kosztem kontroli nad sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.05.16 11:04

Gdy rozpocząłeś swoje natarcie na klatę Ansema, on tylko zasłonił się rękami. Co prawda z nadgarstków ponownie wysunęły się ostrza, które miały mu pomóc w obronie. Jak wiadomo, a mało kto wie. Jego ciało jest dość twarde, zwłaszcza jego kości. No więc pierwsze ataki zraniły jego skórę, tym samym doprowadzając do średnich ran. Co prawda przy okazji jego ostrza się połamały oraz nastąpiło krwawienie z rączek, chłopak od razu zaczął ponownie nakładać na siebie stalową skórę. Gdy postanowiłeś przelecieć nad nim i zaatakować go od tyłu skrzydłami, on niestety nie zdążył zareagować. Gdyż był zajęty zaklęciem, skrzydła co prawda wbiły się w jego ciało. Tylko nie za głęboko, bo już była nałożona zbroja. No lecz zostały lekkie rany, z nich też zaczęła płynąć krew.
Ponownie tworząc ostrza, Ansem odwrócił się w twoją stronę. Z zamiarem zaatakowania cię, lecz w tym momencie uderzyły w niego twoje ostrza. Które też narobiły trochę szkód, co prawda nie tak jak planowałeś. Bo kiedy on się odwrócił, ostrza uderzyły losowo.
Prawy bark - wbite lekko.
Lewa nerka - wbite lekko.
Prawy policzek - grubsze zadrapanie.
Ansem postanowił odskoczyć do tyłu, po napływie tylu ataków. Tym samym zamachując się prawą ręką, wystrzelił pięć metalowych pocisków w twoją stronę. Które były dość szybkie, więc miałeś mało czasu na reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.05.16 11:43

Udało się wyrwać Ansemowi, jego szczęście. Zin zauważył te wystrzały podczas jego odskoku do tyłu. Jego reakcja była równie szybka odskakując w prawo na około trzy metry używając do zwiększenia efektywności swoich skrzydeł i [Tobu koto], by następnie odbić się i doskoczyć do niego. Zaślepiony żądzą pokonania chłopaka Zin nie zwracał uwagi już na nic. Powściągliwość została gdzieś z tyłu a on sam widział tylko go. Nic więcej się nie liczyło. Zapewne któraś z kul trafi go pośrednio, lub jego skrzydła takie są efekty dużej powierzchni jaką zajmowały. Jeśli odskok się uda. Złączy dwa miecze w nadgarstkach i wyciągnie je delikatnie przed siebie, tak by w locie wyglądał na jakiś grot, ostrze czy czy coś temu przypominające. Zaraz przy styczności z ciałem Ansema w okolicy klatki piersiowej, która pewnie zasłoni, rozerwie ręce na boki tak by spróbować rozpołowić go przy użyciu zaklęcia [Keibetsu] z dwóch rąk. Był szybki ale czy wystarczająco?

Ilość MM: 6900
- 250 [Tobu koto]
- 500*2 [Keibetsu]
=5650

Pkt kontroli
-135+40=-95
-15 [Tobu koto]
-40*2 [Keibetsu]
=-190 (furia?)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   10.05.16 17:30

Ansem stał spokojnie i spoglądał na ruchy Zin'a, co prawda pociski nie trafiły.. No mniejsza z tym, kiedy Zin przygotowywał się do ataku. Ansem zrobił to samo, tym razem poszedł na całość. Całe plecy pokrył krótkimi ostrzami, ręce i klatkę tak samo. Można powiedzieć że teraz był to metalowy jeżu, no ale pomijając to. On tak samo się rozpędził w twoją stronę, wyglądało to na ostatnie starcie. Tylko ciekawe jak się potoczy.
Ansem biegł, Zin leciał jak szalony. Gdy oboje przeciwników było już tuż obok siebie, po chwili nastąpił chwilowy błysk ścierających się ostrzy. Akcja była dość szybka, obydwoje przelecieli przez siebie. Tylko co komu dolega teraz?
- Nie spodziewałem się takiego obrotu sytuacji, no ale cóż....
Po wypuszczeniu tych słów ze swoich ust, Ansem padł na kolana. Widocznie sporo ran się narobiło, plus nowa głębsza. Oczywiście wzdłuż torsu. Wracając do Zin'a, który mógł się teraz poczuć trochę słabo. Nie z powodu wyczerpania takiej ilości magii, a raczej sporej ilości ran. Które się dodatkowo narobiły, mianowicie.
Ręce, nogi. Klatka, trochę buźka policzki. Wszystko pocięte, może nie wygląda groźnie. No ale samo krwawienie jest, tak więc jesteś cały poraniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   11.05.16 20:48

Po całej akcji zmęczony, zadyszany i nie do końca kontrolujący sytuacje Zin zatrzymał się twarzą do trybun, a za jego plecami był Ansem. Nie wiedział w jakim stanie. To było czyste szaleństwo. Dwa ataki mające na celu wykończenie przeciwnika. Oboje postawili na szali wszystko co mieli, czy było warto? Ogłuszony delikatnie zapewne przez spalenie za dużej ilości punktów kontroli patrzył na mistrzynie targającą Waltera i Kyoko siedzącą obok. Wziął głęboki wdech, adrenalina przestała buzować, ból z każdą chwilą docierał do niego bardziej. Krew kapała na podłoże areny, najwidoczniej będzie musiał udać się do skrzydła szpitalnego po tym wszystkim by pozszywali go chociaż trochę. Zostanie mu parę "pamiątek" po tej walce jak nic. Zapamięta też ją długo.

Wzrok Alexis był jednoznaczny, zamarła na chwilę dając parę sekund spokoju dla Kłębka. Zin powoli obrócił się by spojrzeć za plecy by skontrolować co z jego przeciwnikiem. Czy na pewno wszystko już się skończyło. Po obróceniu głowy w jego kierunku zauważył, że klęczy na kolanach plecami do niego, trzymając się w okolicy cięcia. Najwidoczniej był w gorszym stanie niż Zin. Rzucił jeszcze raz wzrokiem w kierunku trybun by zerknąć co tam się dzieję i ruszył w kierunku metalowego chłopaka. Po paru chwilach i paru przebytych metrach był już na tyle blisko by stać na przeciw niego z wyciągniętą ręką- To była dobra walka -eh Wzdychając ciężko między wypowiedzianymi zdaniami. Potrzebujesz pomocy, po proszę Alexis by wysłała Cię z Kłębkiem do skrzydła szpitalnego, ze mną nie jest tak źle. Powiedział to uśmiechając się lekko pomimo grymasu bólu i kolejnych spadających kropel krwi na ziemię. Te długie popołudnie powoli dobiega końca, czy może czeka Zina coś jeszczę?

Ilość MM: 5650+2000[regen]=7650
Pkt kontroli: -190+40=-150
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   14.05.16 15:56

No więc gdy walka dobiegła końca, padły ostatnie słowa. Oczywiście resztki metalu które były wokół Asema, powędrowały do niego i po części zregenerowały jego rany.
- Jakoś dam radę dojść, nie ma potrzeby angażować w to innych.
Odpowiedział i powoli wstał, co prawda obok była już mistrzyni. Dość szybko się pojawiła, no ale tak już jest. Spoglądała na Ansema i to na Zin'a, aż w końcu...
- Ociągaliście się, tak czy siak. Zin przyjdź do mnie jak się ogarniecie z ranami, masz być w miarę czysty.
No po tych słowach, mistrzyni się odwróciła i polazła do swojego pokoju. Co prawda Kyoko i Walter zostali, pewnie pogratulować.
- Gratulacje Zin! To była dobra walka, co prawda trwała tyle.. Aż pocky mi się skończyły.
Powiedziała Kyoko i spojrzała na Waltera, przeszywała go wzrokiem i szukała jakiś pocky. On natomiast palił papieroska i miał wywalone na całe zamieszanie, tak podstawowy Waldek.
- Beznadzieja..
Skomentował krótko, po czym odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Co prawda miał do siebie przyklejoną Kyoko, która to powtarzała że chce pocky. Ansem też zniknął, więc pozostałeś sam. Mogłeś teraz się ogarnąć i udać do Mistrzyni.

z/t = http://ftng.forumpolish.com/t468p50-gabinet-mistrzyni
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   14.05.16 17:04

Ansem jako tako sobie sam poradził, podnosząc się o własnych siłach. Było z nim lepiej niż na samym początku Zin sądził. To dobrze, mogło to się różnie skończyć. Zin odpuścił bycie w formie duszy demona Anarchii i po krótkim błysku znów stał w swoim ludzkim ciele, ubrany tak jak był na początku. W mgnieniu oka stała już przy nich mistrzyni, która najwidoczniej nie była do końca zadowolona. Przebieg walki musiał ją co najmniej znużyć sądząc po tym co mówiła. Kazała też wpaść do swojego gabinetu jak się ogarnie z ranami itd. Po kolejnej chwili dobiegla do nich Kyoko i ciągnący się za nią Walter. Niemrawe gratulacje ze strony dziewczyny podbudowały Zina jeszcze bardziej, a z drugiej strony marudzący Kłębek. Przynajmniej niczym nie zaskoczył gbur. Równie szybko jak wszyscy się pojawili przy nim tak szybko również znikli. Zin zebrał się również ku wyjściu obracając się jeszcze raz tylko przez ramię zerkając na tą arenę. Dużo się tu dzisiaj działo.

Powoli, obolały schodami w dół udał się do swojej kwatery by wziąć prysznic i opatrzeć wszystkie rany, których doznał w walkach, te poważniejsze będzie musiał ogarnąć jakoś prowizorycznie Alexis nie będzie długo czekać. Szybki prysznic, ogarnięcie rozcięć itp, zmiana ubrań na jakieś czyste i był już w drodze do gabinetu Alexis tam się dowie co dalej.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   11.06.16 22:40

I gdzie ta jego chęć przygód!? Gdzie podział się zapał i szukanie jak największych dawek adrenaliny? Z każdym pokonanym schodkiem ulatniała się niczym para. Nie miał ochoty ani odzywać się do idącego za nim mężczyzny, ani na szybsze pokonywanie stopni, ani na zapalanie się i przygotowywanie do pojedynku. W zasadzie to przestał jakkolwiek o nim myśleć. Nie szukał dobrych rozwiązań, nie dbał o skuteczny plan. Zachowanie Alexis zupełnie popsuło mu humor, odbierając chęci do działania. Dlaczego nie mogła go miło powitać? Wygonić tego księdzopodobnego jegomościa i zaprosić na lampkę wina? Pogadać o sytuacji gildyjnej, poprosić o rozwiązanie jakiegoś problemu. Liczył na to, że będzie potrzebowała jego pomocy, patrząc na Raion'owe zdolności i urok. A zamiast tego co? Wysłała go do użerania się z obcym.
Ale wyjścia nie było. Doszedł do końca, a pusta arena natychmiastowo przywołała wspomnienia. Kiedy on dołączał do gildii... też musiał pokazać swoje umiejętności. Tylko wtedy miał do czynienia ze ślepym pięściarzem. I to on był tym słabszym, który miał się wykazać. A rola faworyta bardzo mu nie odpowiadała. Do tego... pole walki nie posiadało praktycznie żadnej roślinności. Po prostu puste pole... które bardzo mu nie pasowało. O wiele lepiej czułby się w czymś bardziej... skrytym. Był za chudy na takie bezpośrednie starcia!
Daj mi fory. Nie chcę zbłaźnić się przed mistrzynią. I tak jest na mnie zła - mruknął z lekkim rozbawieniem, choć do śmiechu wcale mu nie było. Niby rzucił to żartobliwie, a jednocześnie bardzo serio.
Wziął głęboki oddech, powędrował trochę dalej i ustawił się mniej więcej na środku. Pokazowo rozluźnił kilka mięśni, wciąż zachowując szeroki uśmiech, który jednak nie był na tyle prawdziwy, na ile powinien. Był to raczej codzienny grymas, niczym blizna, której samowolnie nie mógł usunąć.
Tak w ogóle to jestem Raion.
Rzucił na odchodne, jakoś tak niemrawo i bez.. życia. Właśnie. Przez cały czas brakowało mu energii życiowej. Snuł się jak duch, ociągał niczym słoń, a jego ruchy przypominały żółwie. Cholera... to nie zapowiadało się wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 39
Dołączył/a : 01/06/2016
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   13.06.16 1:23

Fester, spokojnym krokiem, szedł za prowadzącym go na arenę mężczyzną. Odruchowo zmierzył go trochę wzrokiem, zastanawiając się do czego jest zdolny. Po tym w jaki sposób się obecnie poruszał, można było wnioskować, że albo całkowicie lekceważy przeciwnika, albo ewidentnie brak mu motywacji. No, było jeszcze kilka innych opcji, ale te wydały się najbardziej prawdopodobne. Trudno było się też dziwić wystąpienia którejkolwiek. Mag impactu był zdecydowanie słabszy pod względem mocy i zapewne mężczyzna od początku to wyczuł i spodziewał się prostego starcia. Z drugiej strony został wciągnięty w całą te farsę całkowicie przypadkiem i zapewne, mając całkowicie inne plany na dzień, musiał teraz szlajać się z 'jakimś nowym' na górę, aby dopełnić jego egzaminu wstępnego i pokazać mu 'potęgę sabertooth'. - A myślałem, że to moja kwestia. - roześmiał się lekko, w odpowiedzi na słowa towarzysza wyprawy. Nie spodziewał się, że coś takiego padnie, a na pewno nie ze strony osoby, która będzie go sprawdzać. - Przeze mnie wpakowałeś się w te całą 'grę', mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe. - Powiedział z lekkim uśmiechem. Nie chciał, by mężczyzna miał do niego wyrzut o to jak pewien nowy zniszczył mu dzień swoim przybyciem do gildii.
- Fester, miło mi. - Odpowiedział, podchodząc do Raiona, wyciągnąwszy do niego dłoń. Zaraz mieli stoczyć pojedynek, więc kulturalne przedstawienie się i ten uścisk dłoni, zdecydowanie były na miejscu.
Nowy był raczej zaciekawiony i podniecony tym co go czeka, ale nie można powiedzieć, że nie denerwował się starciem z przeciwnikiem z gildii... szczególnie z jednym z reprezentantów, co tylko świadczyło o sile jegomościa, z którym miał się mierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1872-fester
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt budynku - Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Arena III
» Szczyt Góry Hakobe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie