IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt budynku - Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 12:35

First topic message reminder :

Wysoko, bowiem po kilometrach schodów pnących się w górę dopiero można dotrzeć do areny na szczycie. Nikt nie rozumie, dlaczego musi męczyć swe nogi żeby dotrzeć tam, jednak taki był zamysł tego, kto projektował budynek gildii, więc tylko do niego należy kierować pretensje o ile wciąż żyje.
Wracając do areny - jest ona inspirowana tą areną w Crocusie, chociaż jest znacznie mniejsza i mniej widowiskowa, gdyż zamiast posągów na trzech częściach okręgu znajdują się jedynie wygrawerowane w ścianach znaki gildii w formie płaskorzeźby. Na okrągłą część areny, czyli główne miejsce wszelkich potyczek wchodzi się jedną z dwóch bram na dwóch przeciwległych końcach. Wszystko to można obserwować sobie z trybun mogących pomieścić setki kibiców z całej gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 17:38

Uderzenie mistrzyni skutecznie obudziło Randoma ale nie dodało mu wcale energii. Wręcz przeciwnie jeszcze bardziej uszczupliły się jego rezerwy. Jak zawsze w jej obecności miał ochotę rozpłynąć się w powietrzu i znacznie się zmniejszyć. Byleby tylko zejść jej z oczu i jak najmniej ucierpieć.
Niestety nie było mu to dane. Nie tylko, że nie zdołał się ukryć to skupił na sobie niemal cały gniew mistrzyni. Miał przerąbane na całej długości. A jakby tego było mało to wymyśliła, że będzie brał udział w Igrzyskach. On. Grubas, leń i nieudacznik. Przecież jedyna szans by wygrał i uniknął śmierci z rąk tej bestii to konkurencja polegająca na zjedzeniu jak największej ilości pokarmu w jak najkrótszym czasie.
Znacznie wolał czasy gdy to młodsza siostra była mistrzynią. Niestety dobre i spokojne czasy odeszły w niepamięć i jedyną możliwością przetrwania do następnej gwiazdki była dla Randoma ucieczka z gildii. To niestety wiązało się z wysiłkiem. Dlatego też zrezygnowany postanowił jednak wziąć udział w mistrzostwach i modlić się by trafiła mu się konkurencja polegająca na jedzeniu, ewentualnie spaniu.

z/t
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 17:50

Mao siedział jak w transie więc Zin postanowił zrezygnować z pomysłu o aukcji. I tak po paru chwilach z wielkim hukiem na arenę weszła mistrzyni. Zawsze miała jakieś wejścia z pompą. Tym razem big boy który chrapciał sobie słodko w przejściu wzleciał niczym kartonowe pudło kopnięte przez pracownika magazynu. Aura jaka emanowała od mistrzyni i to co mówiła było pompatyczne i każde słowo trafiało niczym nóż do tarczy. Jasne było, że Saberzy celują w zwycięstwo i to my jesteśmy najlepsi w tym kraju więc jej mowa tylko zmotywowała do dalszego działania. Szczególnie, że dodatkową motywacją była kara jeśli ktoś z nas zawiedzie. Zin rozejrzał się po zgromadzonych wymieniając wymowne spojrzenia mówiące "Challenge akcpeted". Wstał burknął pod nosem -Do zobaczenia na miejscu idę się przebrać i spakować swoje fanty. Widzimy się w szatni! Przechodząc koło mistrzyni skinął głową w geście pożegnania i ruszył do swojej kwatery by następnie udać się do szatni Saberów na arenie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 20:40

Kolt mógłby co najwyżej pomachać którąś z kończyn bezwładnego Randoma, a o przesunięciu go całego, czy też przeturlaniu nie było nawet mowy. Co innego mogło go ruszyć, jak nie wizja wyżerki? No dobra, było jeszcze coś, jednak przekopania tłuściocha na drugą stronę areny nigdy w życiu nie wziąłby pod uwagę i nawet nie uznałby tego za możliwe, gdyby nie namacalny dowód.
Przepuścił mistrzynię przyklejając się do ściany, w sumie innego wyboru nie miał, bo stając jej na drodze zapewne też by zaliczył szybki kurs latania. Pierwszy raz w życiu widział mistrzynię i choć z wyglądu była podobna do swojej młodszej siostry, to charakterek miała zdecydowanie odmienny. Wysłuchał agresywnej, patetycznej przemowy stojąc za jej plecami, jednak nawet "zza sceny" wydawała się być całkiem motywująca. Jedyne co go niepokoiło to przeczucie, że on też może być tutaj "tylko dlatego, że inni nie mogą wziąć udziału". No ale cóż, raz się żyje, a o karą z rąk mistrzyni jakoś nie bardzo sobie zaprzątał głowę.
Kiedy skończyła, po prostu się odwrócił i zszedł po schodach do sali głównej. Jeszcze tylko odpowie na te kilka listów, które zostawił na stole i będzie mógł ruszyć do szatni.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   09.12.15 13:10

Jakoś niespecjalnie zaangażował się w akcję zapoznawczą pomiędzy zgromadzonymi. Niby się przywitał, niby rzucił kilka bezsensownych słów, ale całość sprowadzała się do siedzenia przy ławce i wsłuchiwaniu się w biadolenie pozostałych. Nie zdejmował kaptura, toteż większość pewnie nie zobaczyła nawet jego twarzy.
Wtedy na placu pojawiła się kolejna osoba. Mały, gruby człowieczek o awanturniczej twarzy. Pierwsza myśl? Jak mistrzyni mogła przyjąć kogoś takiego do gildii nastawionej przede wszystkim na walkę? Zresztą, od kiedy Raion zaczął oceniać ludzi? Odrzucił tą opinię tak szybko jak się pojawiła i nieznacznie się uśmiechnął, kontynuując swoją rolę jako bierny rozmówca.
Już przedtem czuł tę energię. Doskonale przeczuwał, że mistrzyni w końcu postanowiła pojawić się na szczycie. Kurcze, nie widział jej zgrabnego tyłka już dobre kilka miesięcy. Ta, jak przystało na przywódcę Sabertooth wparowała z hukiem i zanim ktokolwiek zdążył zareagować, wygłosiła szybki monolog o igrzyskach, zwycięstwie i przedstawieniu. Innymi słowy - panowie i panie, macie wygrać inaczej dostaniecie niezłe lanie po powrocie! Chłopaka jakoś specjalnie to nie zachęciło. Ziewnął, poprawił miecz i ruszył za pozostałymi, nie zwracając na siebie żadnej uwagi.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   11.12.15 21:22

Przez resztę czasu Mao zachowywał się raczej cicho. W koncu pojawiła się szefowa. Ta to jak zawsze ma wejście... Ale dzisiaj babsko ma chyba wyjątkowo zły dzień. Wredna jak nigdy. Chociaż ten nawyk do bicia członków gildii to już chyba dla niej norma. Pomyślał Mao, przypominając sobie momenty, kiedy dołączył do gildii. Też mu się nie raz oberwało. Słysząc to co zostało zakomunikowane, kiwnął tylko głową i udał się najpierw do pokoju, a potem na miejsce spotkania.


[z/t]
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   15.03.16 17:06

TRENING UMIEJĘTNOŚCI

Długi i wyczerpujący powrót do kwater mieszkalnych ze Wzgórza Piccha okazał się być czasem na retrospekcje nad samym sobą. Zin dowiedział się wiele na temat swojego demona tych pozytywnych stron, jak i negatywnych. Gapiąc tępo się w szybę obserwował swoje półprzejrzyste odbicie na tle miejsc, które przemijały szybciej niż jego pomysły- w jaki sposób mógł by popracować nad sobą by się poprawić. Wyjątkowo tamtego późnego popołudnia był skarbnicą nowych myśli, jedna, drugą poganiała, a czas mijał. Nawet nie obejrzał się jak dotarł do stacji docelowej swojej podróży. Zebrał się wartko w chwilę po tym jak donośny głos ze spikerki przeczytał swoją kwestie o miejscu, w którym się znajdują.
Nogi niosły go prosto do budynku gildii- wiedział, że nie ma czego szukać zatłoczonych korytarzach, czy przy ławkach w holu. Jego celem pomimo zmęczenia był szczyt budynku. Prywatna arena, gdzie sparingowali się członkowie gildii by poprawić swoje umiejętności. Wpadł prawie w trans trącając kolejnych ludzi na swej drodze, zaślepiony myślą treningu.
Gdy już dotarł na miejsce, w swojej kwaterze zatrzymał się na chwilę by zrzucić płaszcz i inne pierdoły, które mu ciążyły w tamtym momencie, rzucając wszystko na łóżko. Wychodząc trzasną drzwiami i poleciał na ostatnie piętro budynku z nadzieją, że nikogo nie będzie tam o tak późnej porze. Po starych drewnianych schodach rozległ się huk ciężkich kroków, Zin rozsunął wielkie drewniane drzwi prowadzące na owalną arenę, która była z jednej strony otoczona ławkami na wzór siedzeń dla gapiów, a z drugiej stało od groma przyrządów treningowych.
Podekscytowany, że dorwał pustą salę zaczął ustawiać sprzęt tak jak tego potrzebował do poprawy ataku z zaskoczenia w ciele demona Anarchii. Jego ciało spowiło się ciemno fioletowo łuną, a z niej ukazała się muskularna postać, o ciemnej skórze i czaszce zamiast twarzy. Wokół spodni, opadała ciemna mgła na podłożę, a w rękach dzierżył dwa szkliste miecze, w których przeglądał się, jakby z ekscytacją swoją aktualną postacią...
Wypalił jak pocisk z nogi wykrocznej w kierunku manekina ustawionego około 4 metrów przed nim, manekin wyposażony był w tarcze zdolną spokojnie zasłonić jego całe ciało i głowę, ale Zin nic sobie z tego nie robił. Wymierzył precyzyjne cięcie horyzontalne [Keibetsu], któremu towarzyszyło charakterystyczne *PFF*, a glowa manekina spadła jak gdyby nigdy nic sobie nie robiąc z tego że była tam tarcza. Sam mag stanął i pokręcił głową mówiąc sam do siebie... To za mało, potrzebuje czegoś mocniejszego, czegoś co bardziej zaskoczy przeciwnika. Ruszył w kierunku magicznych manekinów stawiając kolejnych na placu areny...

// 13.650 - 300 - 500= 12.350
Mój pierwszy trening nie wiedziałem kompletnie co napisać, wybacz jeśli czegoś nie ująłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.03.16 18:34

No więc jako iż nie ogarniam zbytnio treningu xD, dam ci tu kilka zadań które trzeba wykonać żeby zrobić lvl up. Tak będzie łatwiej dla nas oboje.


Ogólnie użyłeś zaklęcia, ale ci nie wyszło. Ulepszenie zaklęcie będzie wymagać o wiele większego wysiłku i większego wkładu mocy magicznej, dlatego też używanie podstawowej ścieżki raczej będzie ciężkie.
Zadanie polegać będzie tak.
-
Musisz użyć zaklęcia trzy razy i trzy razy musi ono wyjść pozytywnie.
- Tylko że to nie będzie na takiej samej zasadzie, tylko innej.
Musisz używać dwukrotnie więcej MM, czyli to samo zaklęcie tylko koszt podwójny.
- Będzie tu wymagane skupienie, koncentracja na celu i dobry przekaz mocy magicznej do danej części ciała... Czy też do danego miejsca.


Tak więc
Progress 0/3
Limit 0/10 P.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   17.03.16 19:30

Po wycastowaniu swojego mega, ultra, hiper złożonego comba składającego się z jednego cięcia Zin obrócił głowę w kierunku magicznego manekina by raz jeszcze ujrzeć efekt ataku. Niemałe, ale na szczęście zamaskowane dzięki części czaszki na jego twarzy było jego zaskoczenie gdy jednak głowa dalej pozostawała na swoim miejscu. Obrócił się na pięcie by lepiej przyjrzeć się temu wszystkiemu. Zdziwienie i niedowierzanie ustępowało na rzecz "sportowych" ambicji i zawziętości swojego charakteru. Powolnym krokiem ruszył w kierunku tego nieszczęsnego manekina. Zbliżył odpowiednio tak blisko, by poprawić sobie go. Tzn. przesunął go bardziej na środek sali tak by zrobić sobie więcej miejsca co do kolejnych ataków. Odsunął się na krok, cały czas mając wzrok zakotwiczony w nieszczęsnej kulkę, na której ma się wyżyć. Jedna to mało, sam muszę sobie dać wycisk. Musze zwiększyć intensywność bo nic z tego nie będzie. Mówiąc do siebie w myślach, obrócił głowę w kierunku pozostałych wolno stojących na uboczu sali manekinów. Mamy dziś randkę, a kwadracik jest lepszą opcją niż jeden na jeden.
Jak pomyślał tak zrobił. Od razu doskoczył do pozostałych, na ziemie odłożył swoje ostrza, a manekiny złapał za chabety i przeciągnął w okolice środka sali rozstawiając je w trójkąt. Wrócił po swoje szkliste ostrza i raz jeszcze przyjrzał się im dokładnie z odległości około czterech metrów na przeciw pierwszego worka treningowego. Zmierzył wzrokiem dokładną odległość między manekinami A,B,C. W głowię ułożył sobie schemat kroków skoordynowane z cięciami. Zamknął oczy by wejść na wyższy poziom skupienia. Nikt mu nie przeszkadzał, nie rozpraszał jego uwagi. Mógł spokojnie skoncentrować się na workach treningowych. Wyciszył się do maksimum. Czuł jak krew pulsuje w jego żyłach, a jego źródło z mocą magiczną mało nie wrzało. Moc w nim bulgotała, tak jak w aktywnym wulkanie. Wszystko współgrało ze sobą, a sam Zin jeszcze raz mocno zacisnął dłonie na rękojeściach szklanych ostrzy. Cała moc magiczna została ulokowana w dwóch rękach, które przenosiły ją na ostrza.

Gwałtownie otworzył oczy. Start z miejsca, z pozycji prawie sprinterskiej z prawą ręką wyciągniętą przed siebie na wysokości swojej głowy- skierowaną na manekina A. Kwestia sekundy, a był już tak blisko by wykonać cięcie. Wziął zamach prawą ręką, ostrzem do swojego lewego barku, wykonując cięcie pod kontem 45 stopni w okolice klatki piersiowej [Keibetsu]. Cały czas czuł jak to można określić, aż mrowienie od skoncentrowania mocy w dłoniach. Wykonując cięcie moc ta mało nie eksplodowała. Adrenalina wystrzeliła razem z nią.
Zaraz po cięciu wykonując akrobatyczny skok saltem do przodu ponad manekinem A wybijając się z prawej nogi i lądując w połowie dystansu do manekina B i C. Łamiąc schematy gdzie w kolejności powinien być manekin B, do czego zobowiązuje go sama nazwa demona- Anarchia, ruszył w kierunku manekina C. Z delikatnego przykucu po lądowaniu wzrok zatopił w ziomeczku C niczym puma zęby w swojej ofiarze, rozłożył ręce na boki i korzystając ze swojej szybkości przemieścił się do kolejnego celu. Ten twardziel dalej stał niewzruszony co wykorzystał Zin. Składając dwa miecze wykonał pionowe cięcie łącząc ręce i zwiększając siłę ataku używając dwóch ostrzy, od samej góry po podłogę areny [Keibetsu]. Czując styczność ostrza z gruntem, intuicyjnie wykonał przewrót przez swoje lewe ramię, zarazem obracając się ku swojemu ostatniemu celowi.
Próbując zachować skupienie i dynamikę całej kombinacji, skorzystał z jednego ostrza by oprzeć na nim ciężar ciała, by się podnieść i po raz kolejny ruszyć sprintem. Manekin B został ostatnim i gdy już był na metr od niego, zmienił gwałtownie kierunek biegu, tak by wyskoczyć za jego plecy i od tyłu skierować cięcie lewym mieczem, podobnie jak za pierwszym atakiem, pod kątem 45 stopni biorąc zamach tym razem do prawego barku, prosto w kark treningowego ziomeczka [Keibetsu]. Ostrze napędzane mocą Zina wykonało aż świst przecinając powietrze. Po wszystkim wybijając się by przeskoczyć na odległość około półtora metra do tyłu by móc oszacować czego udało mu się dokonać. Czy to co próbował osiągnąć spełnił chociaż w najmniejszym stopniu. Gdzie zrobił błąd, co musi poprawić.

----------
Ilość MM: 12.350
Pierwszy atak: Jedno ostrze (prawe)- 500*2
Drugi atak: Dwa ostrza- 1000*2
Trzeci atak: Jedno ostrze(lewe)- 500*2
= 8.350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.03.16 11:21

Wszystko na spokojnie, trening z początku leciał dość dobrze. Zin starał się jak mógł, pokazując się z jak najlepszej strony. Wracając jednak do mojej części zadania, czyli oceny.
W pewnym momencie lewe ostrze zaczęło drżeć, a cała energia skumulowana po prostu prysnęła. Potrzeba większego skupienia oraz ostrożniej kumulować energię.
Przy jednym z ataków na kukłę, podczas przecięcia energia eksplodowała podpalając kukłę.
Jedna próba się udałą, początkowa.
Aww jak się prowadzi trening xD?

1/3 Progress
2/10 Próby fail.

Bonusowe zadanie.
- Są trzy kukły. Czerwona/Niebieska/Biała - Jedna z nich ma w sobie lacryme, trzeba ją przeciąć.
Teraz zagadka. - Jest raz do roku, piękny niczym wilk polarny. Zalany krwią dalej piękny, niczym niebo niebieskie zalane chmurami. -[Tak wymyślanie zagadek]
- Gdy zgadniesz, lub będziesz się domyślał. Przywal w kukłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   19.03.16 13:10

Trochę zziajany Zin obserwując efekt swojej pracy wcale się nie załamał. Jedna z treningowych kukieł padła. Co nie zmienia faktu, że zostały jeszcze dwie, a sam mag Sabertooth ciężko dyszy. Włożył sporo sił w tą sekwencje ataków, wyskoków i padów. Wg. rozpiski padł manekin A. Czyli zostały B i C, które teraz znajdowały się ponad metr przed nim. Paląca się i prawie nie draśnięta. Rozbieżność między efektem ataku była ogromna. Czarnowłosy przyglądał się jeszcze chwilę, próbując zrozumieć dlaczego wyszło tak a nie inaczej. Jeden atak był nieporównywalnie silniejszy, dwa miecze i więcej mocy magicznej, aż podpaliły tego manekina, ale tamten? Dlaczego jest prawie nie draśnięty? Tak jakbym zdzielił go jakimś kijem treningowym, nie szklistym mieczem...

Na retrospekcjach zeszła mu chwila. Stał tak z opuszczonym ostrzami, świdrując manekiny, które zostały na tej sali. Musiał robić trochę hałasu, dobrze że nikt jeszcze nie przyszedł tutaj sprawdzić co się dzieje. U jego nóg unosiła się ciemno fioletowa mgła nadająca mroczności jego postaci, pławiąc go w cieniu. Musiał zmienić taktykę. Zostały dwa cele. Gdyby tak skupił się na jednym, skalując moc. By nie była za słaba jak w przypadku tej nie draśniętej kukły, ani nie za duża jak w przypadku tej podpalonej. Musiał to z balansować. Wyczuć ten złoty środek pomiędzy nimi. Tym razem nie zamykał oczu. Skupił się na jednym z nich...
[Czerwona/Niebieska/Biała - jedna z nich padła. Inna ma w sobie lacryme, a ostatnia jest pusta.
Jest raz do roku, piękny niczym wilk polarny.
- Zima jest raz do roku czyli biel, wilk polarny też jest biały.
Zalany krwią dalej piękny, niczym niebo niebieskie zalane chmurami.
-Krew to czerwień, Niebo niebieskie, chmury białe.
Łącznie daje 3x biel, 1x niebieski, 1x czerwień.]
... na tym którego określa biel. Czuł podświadomie, że coś go ciągnie do niego. Jego stopa oderwała się od podłoża. Mgła delikatnie rozlała się na większą przestrzeń wokół niego. Pierwszy krok za nim. Dystan skrócony. Przeszywający, martwy wzrok był w stu procentach skoncentrowany na białej [B czy C?] kukle. Starał się wyczuć otaczające go ethernano. Tak by trafić w ten złoty środek, by kolejne zaplanowane ataki były idealne. Tak jak z wyższego poziomu. Kolejny krok. Dystans znów się skrócił. Stopniowo, mentalnie Zin przelewał po trochę przez swój dotyk mocy magicznej przez rękojeść do swoich szklistych ostrzy. Połowa dystansu. Oddech od jakiś paru chwil unormowany. Wszystko było przygotowane do kolejnego ataku. Ciemna mgła ciągnęła się za nim, dodając epickości gdyby to był jakiś normalny przeciwnik... pewno był by oskar za rolę pierwszoplanową.
Zwolnił prawie tak, że się zatrzymał by nagle wypalić jak rakieta, wybijając się z prawej nogi wykrocznej, pozostawiając tą epicką mgłę za sobą. W mgnieniu oka był na wyciągnięcie ręki od białej kukły. Dłonie zaciśnięte na rękojeściach były idealnym przewodnikiem mocy dla ostrzy, które za chwile miały poszatkować ten worek. Pierwsze cięcie lewym ostrzem, które wcześniej nie pykło, nie współgrało tak jak trzeba z mocą. Biorąc zamach do cięcia horyzontalnego od prawej do lewej, czuł te mrowienie. To jak napełniał ostrze, które miało rozpołowić manekina [Keibetsu]. Nie czekając ani chwili, kolejne cięcie. Prawym ostrzem pod kątem 45 stopni, od lewego barku prosto na wysokości krtani manekina. Znów to samo. Identyczne uczucie dopełnienia ataku mocą magiczną wprost do ostrza [Keibetsu]. Odruchowo odskoczył do tyłu na około krok by znów użyć lewego ostrza. Tym razem uczucie przepływu było intensywniejsze, mocniejsze i bardziej gwałtowne. To co wlał w ostrze przez czas, podczas którego dochodził do kukły był nieporównywalnie krótszy. Ostrze wysoko uniesione ponad głowę manekina zapikowało w dół cięciem pionowym tak by kolejny raz rozpołowić, teraz w innej płaszczyźnie [Keibetsu].
Głęboki wdech i obserwacja tego co zostało z manekina... Czuł się pewnie. W razie czego został mu już tylko jeden pseudo przeciwnik, a trochę mocy mu jeszcze zostało.

ilość MM: 8.350
Pierwszy atak: Lewe ostrze cięcie horyzontalnie 500*2
Drugi atak: Prawie ostrzę pod kątem 45stponi 500*2
Trzeci atak: Lewe ostrze cięcie pionowe 500*2
=5.350
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   21.03.16 18:00

Dobra większość się udała, w sumie wszystko się udało. Zgadłeś też kukłę z kolorkiem, którą przeciąłeś. Ona dawała bonus boosta, nie ogarniam. W każdym razie wracając do treningu, którego kompletnie nie wiem jak prowadzić. Tak przyznaję się, nie ogarniam tego prowadzenia. Nie wiem co ja mam w ogóle tu pisać, tak więc przejdźmy dalej. --- Tak więc skip.



2/3 Progress
666/10

- Zadanie.
- Wykorzystać tyle MM, żeby zostało 350 mm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   21.03.16 18:22

Teraz poszło łatwiej. Oddech oznajmiający o zmęczeniu, uregulował się o wiele szybciej. W dodatku została tylko jedna kukła... coś poszło znów nie tak. Tryb berserker ON. Zin doskoczył do niej w ułamku sekundy wybuchając aurą magiczną przesiąkniętą złością i agresją. Rozpętał nawałnice ostrzy mieszając cięcia ze sobą jakby był stylistą i łączył ze sobą różne style. Cięcie horyzontalne lewym mieczem [Keibetsu]? Bez problemu! Lustrzane odbicie tego ataku prawym ostrzem [Keibetsu]? Bez problemu! Odskoczenie delikatnie w bok i cięcie prawym mieczem tak by uciąć mu całą rękę [Keibetsu]? Bez problemu! Kolejny odskok do tylu i stworzenie z dwóch ostrzy swoistego mechanizmu nożyczek na karku kukły [Keibetsu] x2? BEZ PROBLEMU.
Wszystkiemu towarzyszyło to charakterystyczne mrowienie w dłoniach, które napędzało magiczne cięcia. Po ostatnim ataku Zin poczuł się bezwładnie... świat jakby się zatrzymał a wszystko na sali jakby przyciemniało. Nogi zrobiły mu się miękkie, a on sam jakby osunął się o ziemię. Zrobiło mu się mega słabo... czyżby spalił za dużo MM? Najwyżej pośpi sobie tutaj w całym tym burdelu, który zrobił a ktoś go podpieprzy do Alexis i będzie musiał tutaj nie dość, że posprzątać to w najgorszym wypadku pokazać jej do czego doszedł...

Ilość MM: 8.350
Pierwszy atak: Lewe ostrze cięcie horyzontalne 500*2
Drugi atak: Prawe ostrze cięcie horyzontalne 500*2
Trzeci atak: Cięcie prawym ostrzem tak by odciąć rękę 500*2
Czwarty atak: Podwójne nożycowate cięcie na kark 2*(500*2)
=350

// Dzięki za trening, to też mój pierwszy i starałem się jak mogłem. Dzięki! :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   21.03.16 18:27

Tak więc trening się udał, o ile ktoś mnie nie opierdzieli że go tak źle poprowadziłem. Wręcz masakra xD
No ale z twojej strony to dużo pisałeś, starałeś się. Tak więc masz zaliczony z mojej strony, tak więc.




AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   27.03.16 18:28

Bardzo dużo działo się ostatnimi czasy w życiu Zinusia. Cały ten turniej magiczny, w którym jego występ wyszedł co najmniej blado na tle innych podobnych mu siłowo kolegów z gildii. Nie ma się co oszukiwać, dał plamy tam. Na szczęście wyciągnął szybko wnioski i wybrał się w poszukiwaniu elementów układanki dotyczących duszy jego demona Anarchii. Co też niespodziewanie dla niego zakończyło się. Obrót spraw w tym kurhanie nabrał niespodziewanego kierunku, koniec końców udało mu się rozwiązać tą zagadkę. Co pozwoliło mu dołożyć kolejny element do tej układanki. Następnie czas poświęcony intensywnym treningom nawet tu na szczycie budynku gildii. Poprawił się od czasu feralnego dla niego turnieju, czuł się znacznie silniejszy i bardziej uzbrojony w nowy arsenał, który dawał mu pewnego rodzaju pewności siebie. W połączeniu z jego impulsywnym charakterem może to być mieszanka wybuchowa.

Pewnego pochmurnego i deszczowego dnia, możliwe że był to listopad, gapiąc się ślepo w szklane okno w swojej kwaterze, które rzutowało na szare. ponure tereny przed budynkiem gildii, zawiesił się na rozmyśleniach z wzrokiem martwo wlepionym w jeden punkt. Co dalej? To było jedyne co przewijało mu się przez głowę. Nie miał pomysłu co zrobić dalej ze swoim życiem. Treningi stają się monotonne, tablica misji nie oferuje nic ciekawego, a przecież na biedę nie narzekał ostatnio. Czas tak leciał, a w pełni zaangażowany Zin obserwował najmniejsze uderzenia kropel spadających z ponurego nieboskłonu o wybrukowany chodnik doszukując się w tym rytmiki i szukając na siłę jakiegoś algorytmu ich spadania na danym obszarze. W pewnym momencie rozległ się huk głuchego pukania do drzwi jego kwatery, co wyrwało czarnowłosego z transu. Otrząsnął się szybko wracając do stanu trzeźwości umysłu, lekko poprawiając włosy tak by nie można było poznać na czym spędzał czas.

Otwarte przecież! Tylko tyle wydobyło się z jego gardła. Zimne, pogardliwe dwa słowa. Co jeśli to był ktoś ważny? Mistrzyni? Ktoś z Rady? Nie, to nie możliwe nie pofatygowali by się do takiego szaraka jak Zizi, nic nie narozrabiał... Chyba, że zniszczył arenę na szycie budynku ostatnio? Hm... Drzwi z charakterystycznym skrzypnięciem uchyliły się ukazując krępą, niską postać w spiczastej czapce, która instynktownie rzuciła wzrokiem na zawiasy w drzwiach. Mówiąc coś bardzo szybko i niewyraźnie o tym, że przyśle konserwatora i żeby Zin się nie przejmował. No chyba nie dlatego tutaj się pojawił. Opuszczając delikatnie głowę by nawiązać kontakt wzrokowy z sporo niższym od siebie rozmówcą. -Przepraszam za moją opryskliwość, nie jesteś tutaj chyba by sprawdzać stan moich drzwi hm? O co chodzi? Zin jakoś nigdy nie był dobrym mówcą, ale w tym przypadku zwięzłość okazała się kluczem do sukcesu. Karzełek patrząc z delikatną pogardą rzucił tylko "Ktoś czeka na Ciebie na górze, na arenie- rusz się!" po czym obrócił się na pięcie i wyszedł trzaskając drzwiami.

Kto może tam czekać na mnie? Przecież ostatnio z nikim jako tako nie utrzymuje kontaktów. Musiałem gdzieś kiedyś narozrabiać, albo chodzi o zapłacenie za zniszczenia podczas ostatniego treningu, przecież gildia to nie bank magiczny wyczarowujący klejnoty na sprzęt treningowy. Co jak co, ale pod tym względem dbają o nas. Szybko zakładając swój długi, ciemny płaszcz na plecy i on opuścił kwaterę, zamykając za sobą drzwi na klucz. Parę kroków po wąskim korytarzu prowadzącym do holu ze schodami pnącymi się ku górze budynku. Po paru sekundach stał u ich podnóża. Spojrzał leniwym wzrokiem po starych drewnianych, nie do końca zadbanych schodach. Konserwator do moich drzwi znajdzie się na już, a żeby zrobić coś z tymi skrzypiącymi schodami chyba z epoki smoków nie ma komu zrobić, ach ta polityka.
Same schody pięły na kilka pięter w górę, a co drugi to jeśli by mógł wziął by udział w jakiejś orkiestrze wydając swoje dźwięki. Zin mało co jak na skrzydłach przeleciał po nich, spiesząc z zaciekawieniem kto może na niego czekać. Z jednej strony piekielna ciekawość z drugiej obawa, że mogą wyciągnąć wobec niego jakieś konsekwencje. Wtedy będzie musiał uciec do Lasu Waas, prowadzić życie pustelnika i skorzystać z gościnności ofiarowanej mu przez Króla Lasu, który sam go mianował jako takim "druidem", ale nie o tym mowa. Koniec schodów wieńczyły wielkie drewniane wrota. Arcydzieło, cud techniki i rzemieślnictwa. Najlepiej wyważone drzwi, które można było uchylić jedną ręką a wyglądały minimum na parę ton.

Z każdym centymetrem uchylających się drzwi, coraz zachłanniej lustrował wzrokiem przestrzeń areny by jak najszybciej się dowiedzieć o co chodzi w tym wszystkim. Aż gdy nagle, w pewnym momencie stanął jak zamurowany. Sama mistrzyni Alexis była na górze, w centralnej części areny stała i czekała. Zin jak stał tak nogi w kolanach zaczęły mu się telepać, a jego samego ogarnął paraliżujący strach. Nigdy wcześniej nie miał rozmowy w cztery oczy z mistrzynią. Teraz to był pewny, że będą konsekwencje. Nie należała ona do najmilszych osób w gildii, a on nie dawał jej powodów do zadowolenia. Niepewnym krokiem zbliżył się do niej na odległość około dwóch metrów, czując coraz bardziej narastającą moc magiczną jej aury. Była przytłaczająca, inna niż wszystkie jakie znał.
- Dzień dobry Mistrzyni, miałem się tutaj stawić na polecenie, więc jestem. Ledwo kończąc przez myśl jak błyskawica wpadł mu pomysł. - Przepraszam z góry, że tak śmiało i nonszalancko, ale czuję, że potrzebuję czegoś więcej. Chce się rozwijać. Chce wybrać się na egzamin klasy S!
Gdy doszło do niego co właśnie zrobił, nie było opcji ucieczki by zrobić angielskie wyjście. To przecież Sabertooth. Wiedział też, że czeka go bura za jego nonszalancje wobec mistrzyni... kolejne sekundy mogły być tragiczne dla niego, mimo to stał udając twardego na przeciw niej, na przeciw Alexis czekając na jej reakcje i to co jemu powie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   27.03.16 19:21

No więc Kyoko stała sobie spokojnie przy krańcu Areny, mianowicie przy krawędzi budynku. Spoglądała sobie spokojnie na coś tam, w sumie nie dowiemy się na co. Bo w tym momencie wżerała pocky, swoją ulubioną słodycz. Gdy tylko usłyszała ona głos Zina, powoli się odwróciła. W jej buźce było widać z sześć czekoladowych patyczków, które powoli przeżuwała.
- Sin bracyszku!
Wypowiedziała swoje pierwsze słowa, które były troszkę niezrozumiałe. Problemem były paluszki w buźce, no ale gdy już je połknęła oraz przetarła usteczka. Uśmiechnęła się radośnie, do chwili aż Zin nie zaczął rzucać jakimiś mądrymi słowami.
- Bla bla bla, mów po ludzku.
No gdy w końcu dotarła do niej wiadomość o klasie S, to aż była radosna za bardzo. Wiadomo że im więcej magów S, tym silniejsza gildia. A przecież to jest podstawowy cel, tak więc nie ma co odmawiać.
- Noo ależ nie ma sprawy braciszku, bardzo bardzo i możesz nawet zacząć już. Jak wiesz, gildia ma być silna. Widzę starasz się i.... Nie przyniosłeś mi Pocky prawda?
Tutaj pod koniec spojrzenie mistrzyni i ogólnie podejście się zmieniło, obserwowała cię takim błagającym wzrokiem. -Daj mi te ku^wa pocky- No ale po chwili poklepała się po policzku i wróciła do rozmowy.
- WALTER!!!
Krzyknęła Kyoko, po czym usiadła sobie spokojnie. Widocznie kogoś wezwała, ale kogo?
- Zin Zin Zin, opowiadaj co u ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   28.03.16 17:10

Ku zdziwieniu Zina na szczycie budynku czekała na niego młodsza z sióstr Kushikawa. Otwarta i przyjaźnie nastawiona do wszystkich Kyoko! Było to bardzo na korzyść Zina, jej otwartość dobrze działała na niego, a przed Alexis trząsł portkami ze strachu. Powitanie jakie mu sprawiła z buzią pełną pocków było równie zaskakujące. Od razu brat i inne, ma się rozumieć podobało mu się to. W dodatku można było z nią na równi porozmawiać, nie chciała słyszeć wyniosłych słów itp.
-Kyoko, chodzi mi o o to, że mam do samego siebie pretensje o słaby występ na igrzyskach, zdobyliśmy tylko drugie miejsce. Wymagałem od siebie więcej, a to mi nie daje spokoju. Misje, treningi i inne aby tylko zabić czas. Nie czerpie z tego radości, chce czegoś nowego, czegoś co będzie wymagać ode mnie więcej. Chce w końcu rangę S! Mówił Zin na jednym wdechu, patrząc prosto w oczy Kyoko, głosem w którym można było wyczuć żal i złość zarazem. -Zależy nam na tym samym, na dobru gildii więc jeśli możesz to bardzo Cię proszę o zgodę na taki egzamin. Może jest coś co mogę zrobić jako zlecenie w ramach tego egzaminu. Może ktoś zalazł nam za skórę? Nauczyłem się paru nowych sztuczek ostatnio.. Kontynuował swoją przemowę.
Widząc minę młodej Kushikawy i ilość pocków w policzkach, czarnowłosy domyślił się, że chce więcej. Pewnie to była jej ulubiona przekąska, która się skończyła, a ciapciak Zin nie domyślił się kto może tu na niego czekać i się nie przygotował na to. Po za tym skąd miałby wiedzieć, że pocky są jej ulubione? Nie mógł! Nagle rozległ się jej przeraźliwy krzyk, "Walter!"? Kim jest Walter? Może jednak ma coś dla niego, może uda mu się wybrać na ten egzamin. Chwile zamyślenia przerwało kolejne pytanie czerwonowłosej, tym razem o to co u niego. -Tak jak już Ci mówiłem, cały czas próbuję zabić wyrzuty sumienia, treningami i misjami. Dowiedziałem się paru rzeczy na temat jednej z moich duszy, chociaż czuję, że to nie wszystko. Tak mi czas leci, więcej mnie tu nie ma niż jestem... Słyszałaś o aukcjach przeprowadzanych w mieście? Wybrał bym się, może dorwał bym jakąś "perełkę" Zmienił zręcznie temat mag, nie lubił mówić o sobie, co u niego itp. Szczerze mówiąc to może i jakieś dofinansowanie może z gildii by dostał? Kto wie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   01.04.16 19:37

Kyoko kiwała głową, po prostu przytakiwała. Z lekkim radosnym uśmieszkiem na buźce, po prostu słuchała w ciszy. No lecz gdy Zin skończył mówić o wszystkim, w końcu do głosu doszła i sama dziewczyna.
- Nie ma co się przejmować igrzyskami, było i minęło. Następne na pewno wygramy, no ale wracając do innych pierdół. Gdzie jest Walter!
Przerwanie tematu było natychmiastowe, widocznie dziewczyna oczekiwała na coś.
- Jak zwykle głośna, zachowujesz się jak dziecko.
Tajemniczy głos dobiegł zza pleców Zin'a, gdy tylko się odwróciłeś mogłeś dostrzec... Tak dzieciaka, ubranego dość elegancko i z papierosem w gębie.

Oczywiście w prawej ręce miał siatkę, która posiadała w sobie kilkanaście paczek czegoś. W sumie ciężko było dostrzec, no ale chłopak przeszedł obok ciebie i rzucił siatkę pod nogi Kyoko.
- Mój rycerzu~~
Powiedziała wprawie cała obśliniona dziewczyna, po czym z siatki wyciągnęła kilka paczek pocky i otwierając jedną po chwili zaczęła pożerać zawartość.
- Nie będę ci robił za ciecia sklepowego, znajdź sobie kogoś innego!
Powiedział oburzony Walter i po chwili odwrócił się w twoją stronę, oczywiście go nie znałeś zbytnio. Gdyż jest to osobnik który trzyma się w cieniu Kyoko, taki jej przydupas z niewiadomych powodów. No nie ważne, ważniejsze było teraz zakończenie tych jakże słodkich rozmów.
- Tah węc moszci sę bić
Przełykając swoje ciasteczka, po chwili dziewczyna poprawiła się.
- Wygra ten, który pierwszy padnie. Oczywiście chodzi o niezdolność do walki, więc możecie się tłuc. Dalej!
Rzekła stanowczo, lecz po chwili głupio zaczęła się śmiać i dalej jeść.
Walter natomiast stał spokojnie i nie wiedział o co chodzi, dlatego też nic zbytnio nie robił. Po prostu następne słowa skierował do ciebie.
- O co tej wariatce chodzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.04.16 13:42

Kyoko po dostawie pocków przez nieznajomego, rzuciła się na nie niczym rasowy tygrys polujący na swoją ofiarę. Te łapczywe zapychanie sobie ust było na swój sposób zabawne i beztroskie, tak jakby nic innego nie liczyło się w tamtej chwili. Młoda dziewczyna, pazernie zapychająca się słodyczami przy dwóch starszych od niej facetach. Wróć! OK! Może nie do końca zabawne, podjeżdża pedobearem.
Walter, bo tak się nazywał kolunio, który zaopatrzył siostrę mistrzyni, pojawił się znikąd. W sumie to nawet nie wiem co on tutaj robił z nią, co miał do roboty, chyba że to jakaś miłość czy coś i tutaj się chowali. To po co mnie wołała? Patrząc Kyoko to chyba był właśnie ten okres pierwszych młodzieńczych miłości, ale nic mi do tego!
Młoda Kushikawa z wypełnionymi ustami słodkimi pockami, bełkotała coś niezrozumiale. Coś na styl byśmy walczyli? Kompletnie nie wiem nic o tym gościu, nic oprócz może jej słów "mój rycerzu"? Wydaje mi się, że w ogóle widzę go pierwszy raz. Bladego pojęcia nie mam o nim, ale skoro trzyma się blisko Kyoko musi być silny, bardzo silny. Nie mam innego wyjścia jak sprać go na kwaśne jabłko. Muszę uważać, przez swoją porywczość dałem ciała na igrzyskach. To mnie zgubiło. Wyczekanie, wybadanie i wykończenie będzie idealnym planem. Może to swojego rodzaju rywal w miłości? WTF? Na pewno nie! Dla czarnowłosego chodziło tylko o egazmin S, a może przepustką do podejścia do niego jest pokonanie kogoś silniejszego? Taka próba. Jeśli tak to tylko mogło to na Zina pozytywnie działać, nakręcać go przed częścią właściwą.
Słysząc zasady podyktowane przez płomiennowłosą, mało myśląc, a pozwalając swojemu ciału działać, uwolnił pokłady mocy magicznej, które zdążyły się zregenerować w stu procentach po ostatnich jego wyczynach tutaj na arenie. Ciało Nazaki otoczyło się jasną poświatą przemieniającą go w humanoidalnego jaszczuro-węża z wielkimi, szkaradnymi skrzydłami [Raumu no tamashī]. To one tutaj miały być głównym atutem.
Jeśli Zin stał twarzą w twarz z młodą Kushikawą, a Walter podał jej siatkę ze słodyczami to musi stać w zasięgu jego ogromnych skrzydeł.
Czarnowłosy skręcił się, obracając w jego kierunku tak by mieć go przed soba i z miejsca ostrymi zakończeniami skrzydeł spróbować przebić go na wysokości obojczyków, co boleśnie uniemożliwiło by mu ucieczkę, lub zwiększenie dystansu. Jeśli dobrze trafi to i może zerwie mu ścięgna i wykluczy ataki rękoma przeciwnika, o którym kompletnie nic nie wie. Swoista loteria. W każdym szaleństwie jest jakaś metoda.
Planowanie tego ataku wyzwoliło cośna styl fontanny mocy w ciele Zina. Nie takiej zwykłej nieokiełznanej. Wszystko było kontrolowane. Chłodna głowa, uspokojone nerwy i przemyślana na prędce taktyta. Zsynchronizowane dostarczanie mocy magicznej z jego źródła do szkaradnych skrzydeł przebiegało idealne, napędzając je w ruch.
Miał tylko nadzieje, że zaimponuje młodej Kushikawie, przez co kupi sobie jej względy.
Po próbie ataku skrzydłami, który jeśli się udał, uwolni kolejną dawkę mocy magicznej transformując swoje już teraz obślizgłe wężowe ciało w naszpikowane małymi, groźnymi igiełkami [Doku henkan]. Następnie wyprowadzając serie ataków pięściami w okolice tchawicy, lub żuchwy, o ile udało mu się unieruchomić Waltera. Jeśli zaś o tyle o ile nie udało się trafić w koleżke Kyoko, a wykonując ruch skrzydłami zainicjuje ruch do przodu. Zin zostanie zmuszony do uniku, bądź ucieczki na dystans. Używając przyśpieszenia ze skrzydeł [Tobu koto] odleci na około 15 metrów, zbijając za sobą tuman kurzu, zarazem obracając się tak by w razie czego mógł przyjąć, lub zablokować szybką kontrę Waltera.


Ilość MM: 13.650
1) - 300 [Raumu no tamashī], -800 [Doku henkan]
2) - 300 [Raumu no tamashī], -250 [Tobu koto]

Pkt kontroli: 100
1) -15, -15
2) -15, -15
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.04.16 19:39

No tak więc biedny Walter nie dowiedział się o co chodzi, natomiast Kyoko się wycofała do tyłu i dalej żarła ciastka. No cóż, dzieciak po prostu włożył ręce do kieszeni i spoglądał na wyczyny Zin'a. Cała transformacja przebiegła dobrze, w momencie gdy się odwracałeś do Waldka. On tylko spoglądał na ciebie ze zdziwieniem, widocznie nie dałeś mu odpowiedzi. Kiedy wyprowadziłeś atak skrzydłami, one zatrzymały się tuż przed nim. Jakieś pół metra, z niewiadomych przyczyn. Oczywiście do czasu, po chwili zauważyłeś że z jego kieszeni wylatują cieniutkie nitki. A skrzydła natomiast uderzyły w tarczę zrobioną z nich, no taki pech.
- Zapowiada się ruchliwy dzień, bądź przeklęta Kyoko.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i pokazała język, no ale przechodząc dalej.

Przy następnej transformacji, którą wykonałeś. Mogłeś dostrzec że nitki dalej tworzyły tarczę, tak więc gdy dalej atakowałeś to nic się nie działo. [Tutaj masz do wyboru. Czy atakujesz, czy też nie]
- Twoje ruchy są przewidywalne, zaszalej. Moja magia Shini nie jest wstanie ruszyć żywej tkanki, lecz za to jej plusami jest działanie na energię magiczną. Mówiąc inaczej magia na mnie zbytnio nie działa.
Masz sobie muzyczkę
Walt po chwili wyciągnął ręce z kieszeni, a w nich miał po pięć małych noży. Takich do rzucania. Pierwsze dwa poleciały prosto w ciebie, co prawda użyłeś wtedy skrzydeł by polecieć do góry. No więc z łatwością ich uniknąłeś, co prawda tu było dość czysto. Nooo więc dużo kurzu się nie uniosło, taka odrobina. No lecz gdy tylko patrzyłeś na Waldka, mogłeś dostrzec że operuje prawą ręką.. Unosi ją do gór, jedyne co teraz możesz usłyszeć to świst za tobą. Który pochodzi od dwóch leżących noży prosto w twoje plecki.
- Wszystko co nie ma na sobie żywej tkanki jest do mojej dyspozycji, ale możesz sobie próbować dalej.
Co prawda gdy zwrócisz uwagę na noże, albo będziesz starał się je zablokować. Możesz też dostrzec mały szczegół, że w powietrzu co jakiś czas przelatuje jedna mało widoczna nić. Ogólnie w okół jest ich trochę, ale bardzo ciężko je dostrzec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   04.04.16 11:38

// Dzięki za wybór, opcja ze spaleniem mniejszej ilości MM czyli 2. -550MM / -30 pkt kontroli czyli 13.100 zostało.
Jeszcze jedno, co każdy post dostaje 40 punktów kontroli tak? Nawet mimo walki itp?

Młodzi musieli się mieć ku sobie, tak jak sądził Zin. To widać na kilometr po tym jak na siebie patrzą i do siebie się odnoszą, no ale ja nie o tym.
Plan ataku ostrymi zakończeniami skrzydeł spalił na panewce, a może raczej rozbił się na niewidzialnej ścianie? Kolunio sympatyczny mega nie jest, ale potrafi wycastować w chwilę tak silną barierę. Mimo tego, niezniechęcony tym nie porzucił dalszych prób. Wymuszony krok do tyłu spowodowany odbiciem się od tej tarczy co ukazało mu błysk wychodzący z kieszeni Waltera. Ręce w nich schowane musiały coś dzierżyć, a z nich rozchodziły się srebrzyste, połyskujące nici. W tej chwili nie miał czasu na analizowanie tego co to jest.
Usłyszał rozchodzący się po sali głos Waltera, mówiący o jego magii. Czy on jest poważny? Sprzedał cała charakterystykę swojej magii za darmo dla swojego przeciwnika. Nie był chyba mistrzem myślenia i od tego mial Kyoko. Kończąc swoją wypowiedź wyciągnął to co chował w swoich kieszeniach. Małe noże do rzucania, no kur.. pięknie. Otwarta przestrzeń, na której jestem jak na talerzu. Nie dobrze, oj nie dobrze. Pomyślał Zin, widząc połyskujące małe ostrza. Zaledwie sekunda minęła, a już pierwsze ostrza leciały w jego kierunku. Na szczęście udało mu się uskoczyć ku górze dzięki swoim skrzydłom i uniknąć dwóch noży. Tylko na co? Po to by w parę chwil później usłyszeć świst koło swojego ucha. Chybił, leszcz.
Znów głos Waltera dotarł do uszu Zina. Tym razem upewnił go w tym co ma robić dalej. Skoro tylko żywa tkanka może mu zagrozić, a magia go się nie ima to nie miał wyjścia. Zleciał w dół na około 2 metry i dezaktywował duszę Rauma, pozostając w zwykłej ludziej formie. Lądując w przykucu.
Zero magii, zero dodatkowej obrony, ale za to zero barier które mogą go zatrzymać. Jeśli te nici rozchodzą się po całej arenie, muszą mieć źródło którym jest Walter. Gdyby tak zerwać z niego tą część garderoby w której są te nieszczęsne kieszenie? To może być ciekawy pomysł.

W normalnej ludzkiej formie szedł w kierunku Waltera by zmniejszyć dystans do minimum znów. W tym czasie zrzucając swoją garderobę. Po kolei, płaszcz, koszulka, spodnie, buty i bielizna. Terapia szokowa, która musiała pozbawić Zina sztucznej materii którą mógł skontrolować Walter. Gdy uda mu się dojść do niego na około 1,5-1m zaatakuje go swoistym "partyzantem" w klate. Nie był raczej za bardzo mobilny czyli nie będzie jakiś spektakularnych uników. Czuł się trochę skrępowany swoją nagością, ale nie miał wyjścia. Bez użycia magii musi się chwytać czego popadnie. Jeśli uda się trafić go kopniakiem w klatę i wytrąci to go z równowagi. Spróbuje dosiąść go do parteru, punktując raz po raz pięściami z góry tzw młotkowymi tak by ogłuszyć go jak najszybciej. Chciał ujrzeć już widok jego krwi, tak jakby go torturował. Rozbijając jego twarz uderzeniami z góry raz po raz. Wkładając w to coraz więcej siły. Wpadając w swoisty szał.

Ilość mm: 13.100
Pkt kontroli 70+40
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   04.04.16 19:51

Gdy tylko rozebrałeś się do rosołu, to Kyoko przyglądała się z ciekawością. Bardzo szybko zajadając swoje słodycze i przy okazji była bardzo czerwona na twarzy. Co prawda Walter miał w to wywalone, bardziej złapał się za głowę. No ale nie ważne, gdy już tak chciałeś przywalić z tak zwanego partyzanta coś cię zatrzymało tuż przed Waldkiem. Gdy tylko zaczniesz kręcić główką w prawo i lewo żeby zobaczyć co się stało, zauważysz nici które są owinięte w okół nóg i rąk. Można powiedzieć że miałeś ogromny problem z poruszaniem się.
- To że nie mogę jej przeciąć, nie oznacza że nie mogę jej nic zrobić. Myślisz że dlaczego ci mówię tajemnice mojej magii, właśnie dlatego żebyś poczuł się pewniej. To jest właśnie moja strategia.
Walt zamachnął się prawą ręką, tym samym posyłając cię jakieś pięć metrów w tył. Tym samym przywaliłeś lekko o ziemię, no wylądowałeś obok swoich ubrań. Możesz też zauważyć że nici wydobywają się z jego palców. Po za tym nici odczepiły się od twojego ciała i zniknęły, widocznie to był limit.
- No więc teraz pomyśl, czy wszystko co ci mówię jest prawdą.
Dodał, po czym zamachnął się prawą dłonią w twoją stronę. Tym samym wysyłając dość grubą i lśniącą nić, miała ona jakieś sześć centymetrów i była widoczna dość dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   04.04.16 21:17

Kolejny atak spalił na panewce. W ten sam sposób. Od tej samej bariery z nici. Tyle, że tym razem mało co go nie zlinczował, wiążąc i unieruchamiając tymi nićmi, a miał okazje. Nie wykorzystane okazje lubią się mścić, a jeśli nie pozna się swojego przeciwnika to żadna pewność siebie a głupota.

-Gadaj zdrów! Im więcej mi powiesz tym mniej będę musiał sprawdzić, nic złego się nie dzieję więc mam czas na metodę prób i błędów. Granie na pozorach to moja broszka. Kończąc wypowiadanie swojego zdania ujrzał nadlatującą nić. Grubszą niż poprzednie, pewnie Zin zagrał mu teraz na ambicji tą metodą prób i błędów. To i wykazać się chce, że potrafi się nie tylko bronić, a to że podnosi się z ziemi jak go Pan Admin stworzył nie przeszkadzało mu wcale, w końcu nie miał czego się wstydzić. Atletyczna budowa ciała, o którą dbał plus klejnoty na wierzchu. Na szczęście Kyoko ponad 16lat to magiczny prokurator nie ma co tu szukać.
Rewind do tej grubej nici: widząc ją jak nadlatuje w jego kierunku z nie małą prędkością zostało mu zrobić jedynie jakiś koślawy przewrót w przód próbując uniknąć jej. Mimo, że akrobacje nie były jakąś mocną stroną czarnowłosego to nawet najmniejsze dzieci potrafią zrobić taki przewrót, co jak co on też powinien sobie z nim poradzić. Pytanie brzmi czy to zadziała, jeśli była wycelowana w punkt to może i tak, jeśli ma jakieś naprowadzanie i trafi w najgorszym wypadku w odbyt może to się zakończyć krzykiem rozlegającym się po całym budynku- miejmy nadzieje, że nie.
A co jeśli udało się? Zbliży się już na odległość jakiś czterech metrów. Zrobi dwa kroki podnosząc się z ziemi, czyli trzy metry. Wtedy jego ciało w przeciwieństwie do tego co było na początku spowije mrocznie ciemna fioletowo-czarna łuna, okrywając całą jego nagość [Anākī].
Po wszystkim gdy łuna opadnie, przed Walterem w okolicy trzech metrów będzie stała, kolejna atletycznie zbudowana postać, tym razem w masce wykonanej z czaszki. Zin czuł jak buzuje teraz w nim skumulowana moc magiczna, czuł, że musi dać jej upust. Najlepiej z przytupem, tak by pokazać zarozumiałemu szwaczowi, że nie ma co się wywyższać.
Z nogawek spodni jego demona na podłoże areny opadała ciemno fioletowa mgła, która w swoisty sposób dodawała epickości postaci. Po całym przedstawieniu z duszą Rauma i wybadaniem przeciwnika, przyszła pora na drugą część planu. Teraz przynajmniej wiedział coś o swoim przeciwniku. Dzięki jego gadulstwu jeszcze mu pomógł dowiedzieć się co nieco więcej- chwali się! Skończmy z tym owijaniem w bawełnę, pora przejść do części zasadniczej tego posta. Tak więc Zin w postaci demona Anarchii stojąc na przeciw Waltera tylko śmiał się w niebo głosy -Ghahaha! Ghhahaha! by przerwać go w pewnym momencie, klaśnięciem wyczarować dwa lewitujące szkliste miecze [Shūgō-tekina Keibetsu], nachylić się w jego stronę i powiedzieć ciche -Puf!
Ciało fizyczne Zina przekształciło się w gęstą mgłę o ciemnofioletowym kolorze [Kyōki], takim samym jaki opadał na podłogę z jego nogawek, która bardzo szybko rozprzestrzeniała się po arenie. Głownie w kierunku Waltera. Szybko powinien się jej nawdychać, chyba że potrafi sobie zrobić w ułamku sekundy szczelnie zamkniętą kulę z tych swoich nitek.

Jeśli zaś nie udało mu się i wziął oddech powietrzem wymieszanym z mgłą, którą wytworzył Zin ze swojego ciała powinien szybko wpaść w stan strachu, bądź jakiejś paranoi i wszystkiego co z nimi się wiążę. Zmianę stanu jego ciała na jakiś paraliż czy coś, a może nawet i zwinie się w kłębek? Jak małe niewinne dzieciątko? Ohhh to wie tylko MG!

//To tak pierwszy z trzech postów "Szaleństwa", daj znać jaka jest fobia Waltera, a cały następny post Zin będzie przemawiał do jego ośrodków nerwowych w tym kolorze.


_______________________________________________________

Ilość mm: 13.100
- 300 Przemiana Anarchia
- 2x 150MM Lewitacja ostrzy
- 1100MM 1 post Szaleństwa
=11.400MM

Pkt kontroli: 100-75=25
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   05.04.16 20:18

Walter spokojnie stał i przyglądał się jak pokracznie unikasz jego ataku, no cóż udało się. To co prawda teraz nie ma znaczenia, gdyż cała sytuacja nabierała tempa.
- Jesteś świrnięty, no ale cóż.
Prawa dłoń chłopaka trochę drgnęła, po chwili złączył obie dłonie i stworzył pięć nici. Które zaczął rozciągać, widocznie szykował się na jakiś następny atak. Do czasu aż chmurka nie pojawiła się na ziemi, czyli tak zwana szaleńcza chmurka. Cóż chłopak nie wiedział zbytnio co to, tak więc spokojnie trochę wciągnął. Sam fakt iż zmieniłeś się w chmurkę, uniemożliwił przeprowadzenie ataku Waldka. No ale po chwili wystąpiły pierwsze efekty, chłopak złapał się za głowę i widocznie był przerażony.
- N-n-n-nie tylko nie to!!
Padając na ziemię, po chwili zaczął się turlać na prawo i lewo. Pewnie ciekawiło cię co jest jego fobią? Powiem ci że to Kyokofobia - Pewnego pięknego dnia, przez przypadek wlazł do łazienki. Gdzie znajdowała się cała wesoła rodzinka Kyoko, co prawda wszystkie były nagie i jemu bardzo się dostało. Przez co nabawił się fobii, bo tam się działo i to bardzo. Trauma do końca życia.
Zaczynając do BDSM i lekkich torturach, na czymś więcej. Tak twoja wyobraźnia dobrze ci podpowiada.
Kyoko natomiast siedziała i jadła dalej swoje paluszki, do czasu aż nie wciągnęła odrobiny dymku. Bowiem nie odsunęła się na tyle daleko, tylko troszkę. Ona też po chwili wpadła w panikę, dowiedziałeś się też że ma. BrakoPockyFobię - Objawia się ona brakiem Pocky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   05.04.16 21:16

Część do Waltera:
Zin ingerując w układ odpowiedzialny za starach znajdujący się w mózgu zobaczył obrazy, których się nie spodziewał. Pląsająca jak Admin stworzył rodzinka Kukushiwy. Dlatego też oburzenia nie wzbudziła nagość Zina podczas poprzedniego ataku, to u nich pewnie normalne. Wróćmy do tego co zostało raz zobaczone, a już się nie odpatrzy. Teraz inaczej czarnowłosy będzie patrzył na Kyoko. Falujące nagie piersi, smukłe ciała, kształtne poślady i jędrne nogi w całej swojej okazałości. Między tym wszystkim zamurowany z wrażenia Walter. Przestraszony, spanikowany tym co zrobił. Nieumyślnym wejściem do ich łazienki. Normalny facet by się cieszył, a może i liczył na co nieco, a ten? Dał się zdominować, został podnóżkiem takich kobiet. Iwaru żałuj, że jesteś w LS. Przez różne dominacje, bicia i wiązania do lekkich tortur. Wszystko to zobaczył w głowie Waltera, który obecnie taczał się w amoku po podłodze areny.Teraz to była okazja, której Zizi nie mógł zmarnować. Znając największą słabość, o którą podejrzewał chłopaka od początku okazała się prawdziwa. W końcu przeszedł do działania...

Walter... Kyoko, Alexis. One czekają na Ciebie... Jesteś im to winny...
Będziesz ukarany... znów... już zawszę... teraz i ja to wiem...
Wiem co się działo w tej łazience... widziałem wszystko... wszystko...
Ulubioną zabawkę Alexis... śmiech Kyoko... do tej pory słyszysz go po nocach, prawda?
Będziesz słyszał już go zawsze... będziesz czuł ten ból już zawsze...
A ja obiecuje Ci, że... że zadbam by te wspomnienia wracały za każdym razem...
ZA KAŻDYM RAZEM GDY TYLKO SIĘ MI PRZECIWSTAWISZ!!!
Chyba że... że... że...

Konwulsje spowodowane tym co podsuwał mu do głowy Zin sprawiały niezmierną przyjemność. Był bezbronny. Niczym niemowlę. Torturował go, bez żadnych wyrzutów sumienia. Jak by nie miał serca. Walter nie mógł teraz nic zrobić, a targany wstrząsami i wspomnieniami z feralnej łazienki mogą być gwoździem do jego trumny.

Część do Kyoko:
Jej fobia okazała się na bycie typowo dziecinną, niewinną. Brak słodyczy? Może wyjść jej jeszcze na zdrowie, ale kto co lubi. Najwyraźniej płomiennowłosa za paczkę słodyczy może być bardzo przychylna. Dobrze wiedzieć.

Kyo.. jedząc taką ilość pocków... będziesz gruba jak Random...
Kojarzysz Randoma... go się nie da nie kojarzyć... Pocki mogą być twoim przekleństwem...
Będziesz się turlać jak on... chyba że.. nie osiądziesz na laurach...
I pomożesz wyprowadzić Sabertooth.. na szczyty...
Jak kiedyś... pamiętasz? Zin Ci pomoże...


Ah ta gra na dwa frony...
________________________
Ilość MM: 11.400
-1.100 [2gi post Szaleństwa]
=10.300
Pkt kontroly: 25+40=65
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 706
Dołączył/a : 14/06/2015

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   12.04.16 20:11

Walter oczywiście był w szoku i to nie byle jakim, w końcu chodziło o nagie party i te inne sprawy. Co prawda jego fobia nie niszczyła go aż tak bardzo. Bo jednak w tym całym amoku atakował na oślep, no więc jednak nie był bezbronny. No ale huk z tym, ważniejsze teraz było jak by go tu pokonać. Nici latały po całej arenie, więc i tak było dość niebezpiecznie.
Chłopak po chwili przestał się turlać, po czym wstał na wprawie wyprostowane nogi. Widać było że trząsł się ze strachu, ale jednak starał się uspokoić.
- Rozumiem, n-niezła sztuczka.
Walt po chwili złączył obie dłonie i stał spokojnie, co prawda drżenie nie ustawało. Czyżby już się poddał?

Co do Kyoko, ona akurat była tutaj bardziej niebezpieczna. Bo miała w łapkach swoją włócznię i pizgała wszędzie gdzie się dało, tym samym niszcząc powoli arenę.
- Nieeee moje pocky oddawaj, zniszczę wszystko.
Tej fobii raczej nie da się wyleczyć, no ale nie ważne. Kyoko siała zniszczenie trochę obok, co prawda powoli stanowiła zagrożenie dla wszystkich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://img3.wikia.nocookie.net/__cb20120528123313/villains/image
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt budynku - Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Arena III
» Szczyt Góry Hakobe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie