IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt budynku - Arena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Szczyt budynku - Arena   15.06.15 12:35

First topic message reminder :

Wysoko, bowiem po kilometrach schodów pnących się w górę dopiero można dotrzeć do areny na szczycie. Nikt nie rozumie, dlaczego musi męczyć swe nogi żeby dotrzeć tam, jednak taki był zamysł tego, kto projektował budynek gildii, więc tylko do niego należy kierować pretensje o ile wciąż żyje.
Wracając do areny - jest ona inspirowana tą areną w Crocusie, chociaż jest znacznie mniejsza i mniej widowiskowa, gdyż zamiast posągów na trzech częściach okręgu znajdują się jedynie wygrawerowane w ścianach znaki gildii w formie płaskorzeźby. Na okrągłą część areny, czyli główne miejsce wszelkich potyczek wchodzi się jedną z dwóch bram na dwóch przeciwległych końcach. Wszystko to można obserwować sobie z trybun mogących pomieścić setki kibiców z całej gildii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   29.08.15 15:36

To nie jest dziwne, w ogóle nie jest dziwne. Zmiana kształtu, brak ciała od kolan w dół i znikanie jest całkiem normalne wśród magów. Powinienem się uspokoić i nie reagować tępym zaskoczeniem na każdą, rzekomo odbiegającą od normy, rzecz.
Przynajmniej ją trafiłem, zraniłem i wiem, że strzelając w korpus mogę zdziałać więcej niż atakując nogi. Do momentu zniknięcia miałem nad nią przewagę, a teraz… teraz jestem w czarnej dupie. Są dwie opcje: albo jest niewidzialna i zbliża się do mnie z tego punktu na arenie, w którym ostatnio ją widziałem, albo się teleportuje… i wtedy mam już całkiem przejebane.
W przypadku pierwszej opcji i tak powinienem dostrzec zawirowania w kurzu i dymie podniesionym przez wybuch wywołane przepływem powietrza wokół jej postaci, wzrok mam ponadprzeciętny i dobrze wyćwiczony, wystarczy się skupić. Jak tylko uda mi się ją zlokalizować wystrzelę zwykły pocisk w sam środek jej postaci, strzał ten będzie raczej informacją, że ją dostrzegłem, a nie formą ataku, a następnie zamaszyście przeciągnę nogą po powierzchni areny wzniecając więcej pomocniczego kurzu w pobliżu.
Jeśli jednak nie będę mógł nic dostrzec założę, że Nisha potrafi się teleportować i zachowam szczególną ostrożność trzymając Colta blisko ciała, abym mógł możliwie szybko sparować niespodziewany cios mieczem.
W obydwu przypadkach zapewne dojdzie do walki w zwarciu, która przyniesie rogatej zdecydowanie więcej korzyści. Mnie natomiast powinna dać stuprocentową celność, bo tylko kompletne ciapy nie są w stanie trafić w cel z odległości zaledwie kilkunastu centymetrów. Jak tylko pomiędzy unikami i blokowaniem jej ogromnego miecza będę miał szansę przyłożyć któryś z pistoletów do ciała przeciwniczki to bez wahania wykorzystam to i pociągnę za spust.

Opcja nr.1 MM constant: 2800
Opcja nr.2 (Jeśli uda mi się przyłożyć Colta do ciała rogatej Nishy i pociągnąć za spust)
MM: 2800-9*10=2710
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.09.15 17:09

Nie trzeba było czekać na ruch ze strony Nishy. Kilka sekund po tym, jak zniknęła, dało się zauważyć że pobiegła w prawą stronę - tam skierowane było rozwianie tejże chmury. I tam również poleciał pocisk, nieszczęściem być może było to, że spudłował. Jednak jej nie widział, chociaż miał pewność tego, że była niewidzialna, a nie że się teleportowała. I dalej stracił jej trop. Więc musiał założyć zasłonę dymną, która zdecydowanie pomoże mu z ukryciem się, aczkolwiek straci trochę na widoku.
Okazja na walkę w zwarciu była dość prędka. Obeszła chmurę dymu i atakowała od tyłu, aczkolwiek dało się ją usłyszeć. Uderzyła mieczem w ziemię, co Kolt uniknął, po czym zaszarżowała z nim znowu, atakując od dołu. Znalazł się w takiej pozycji, że unik go powiódł w jej martwy punkt, a że nie miała szans na obrót mieczem i ponowne nakierowanie ataku, strzelił jej w tors. Musiała się odsunąć na kilka kroków i znowu zniknąć, aczkolwiek zanim jeszcze wyparowała, widać było wyraźnie, że tym razem przebił, pozostawiając dość dużą ranę. A do tego jeszcze nie miała w rękach miecza - tym bardziej bajer. A ten leżał tuż obok Kolta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.09.15 23:48

Dobrze mi idzie, dobrze. Nie tylko już trzeci raz ją trafiłem, a jeszcze miecz zgubiła. Oby tak dalej Kolt, a dostaniesz się do gildii ze stopniem celującym.
Bez tego dużego, stalowego badziewia będzie mnie musiała atakować ręcznie, albo rogami. Przynajmniej nie muszę się bać straty głowy za jednym ciachnięciem, dopóki Nisha jakoś go nie odzyska. Ciekawe co teraz rogata wymyśli. Atak bez oręża, czy może próba odzyskania upuszczonego mieczyka? Hmmm... Czy to ważne!? Przecież znowu jest niewidzialna, a kurz już zdążył opaść. Zamiast na bezsensownym rozmyślaniu powinienem się skupić na walce, a dokładniej, na położeniu przeciwnika. Trzeba jakoś zawęzić krąg poszukiwań, bo w tej chwili może być wszędzie.
A może by tak po prostu oddać jej broń? Odsunę się kawałek od tego ogromnego miecza jakbym obawiał się, że w każdej chwili może anihilować razem z otoczeniem i mną samym i odwrócę bokiem wpatrując się niby w punkt, w którym Nisha zniknęła. Tak na prawdę ukradkiem będę obserwować oręż celując w niego zza pleców, a gdy tylko się poruszy wystrzelę kolejny wybuchowy pocisk w jego kierunku.
Oczywiście na to, że przeciwniczka jest inteligentna i dostrzeże zasadzkę też trzeba być przygotowanym, ale kto powiedział, że nie będę nadstawiać uszu. Ostatnio narobiła takiego hałasu próbując zajść mnie od tyłu, że nawet nieboszczyk by usłyszał.
Jeśli znowu zdejmie z siebie niewidzialność podczas ataku to oślepię ją wystrzelonym w pobliski grunt pociskiem błyskowym samemu mrużąc i zasłaniając oczy, aby na mnie nie zadziałało. Potem doskoczę i spróbuję ją obalić uderzając z barku w splot słoneczny. Z takim rozmiarem przewrócenie jej może być trudne, lecz jeśli flara spełni swoją powinność Nisha będzie lekko zdezorientowana, a jej równowaga zachwiana. Leżącą na ziemi przeciwniczkę postaram się docisnąć kolanem do podłoża jednocześnie celując z obydwu gnatów w punkty witalne.

Kaboom!: 2710 - 200 = 2510MM
Błysk, błysk!: 2710 - 150 = 2560MM
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   09.09.15 18:41

Pustka, nikogo nie ma. Blondyn obserwował, zarówno Kolt, jak i ten drugi z bramy. A jego imienia do tej pory nikt nie zna, może poza stałymi bywalcami w gildii. Wracając jednak do sytuacji - nikt nie mógł zauważyć, gdzie zniknęła Nisha, gdzie się porusza. Czy może zaatakuje od tyłu, jak wcześniej, czy może weźmie miecz? Tego nikt nie wiedział.
Coś się zadziało. Nagle podniosła się zasłona dymna wokół naszego strzelca. Momentalnie wystrzelony został pocisk oślepiający, jednakże atak nie nadszedł. Dało się usłyszeć hałas, atak jednak nie zmierzał. Nie odbywał się w ogóle. A jak zasłona dymna po niedługim czasie opadła, nie dało się zauważyć w ogóle miecza leżącego ówcześnie na ziemi.
I nagle świst. Gdzieś z tyłu dało się usłyszeć brzdęk. Jakby się odwrócił, zauważyłby wyraźnie, że właśnie był o włos od śmierci, uratowała go jedynie błękitna ściana z energii, z którą się siłowała Nisha.
- Chyba nie chcesz załatwić naszego nowego członka gildii, co? Nisha? - zapytał dość poważnie blondyn, zeskakując z trybun. Jego płaszcz w uniósł się w górę, aby zaraz opaść całkiem na jego ramiona, trochę krzywo, ale zawsze coś. Tak to jest, jak się takie ciuchy nosi do skakania.
- Sorry - mruknęła dziewczyna rozdwojonym, demonicznym niemalże głosem. Za chwilę jednak zmieniła się w człowieka, acz od razu musiała paść na kolana, co zaowocowało również w tym, że blondas ją wziął na ręce.
- Wybacz, że tak nagle przerwałem walkę, jednakże jej nogi raczej długo by nie wytrzymały dalej tego obciążenia. Poza tym, widziałem wiele, nie tylko magii, co też zmysłu taktycznego, co się chwali. No i nie chciałbym mieć tutaj trupa - stwierdził. Za chwilę powoli zaczął iść w stronę zejścia na dół razem z dziewczyną. - Właśnie. Jestem Ansem. Przepraszam za brak kultury w tej kwestii - dodał na samym końcu.

Nagrodę za walkę dam po zakończeniu fabuły. Zarzuć z/t w tym temacie i skieruj się do gabinetu mistrzyni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   11.09.15 9:19

Zasłona dymna, którą podniosła Nisha była bardzo gęsta przez co Koltowi zebrało się na kaszel, powstrzymywał się jednak i uważnie obserwował, a gdy tylko dostrzegł ruch wystrzelił pocisk błyskowy spodziewając się ataku. Ten jednak nie nadszedł, a przeciwniczka spokojnie hałasowała w kurzu. Po opadnięciu całego pyłu Wizzonowi przez dłuższą chwilę nie dane było usłyszeć, ani zobaczyć nic. Nawet tego felernego miecza, który rogata zdążyła już podnieść.
Świst, brzdęk i słowa blondyna z trybun przerwały złowieszczą ciszę. Kolt nawet nie musiał się odwracać. Domyślał się że ostrze znajduje się kilka centymetrów za jego głową i chociaż to niemożliwe czuł jego chłód w miejscu, które zostałoby przecięte  gdyby nie interwencja blondyna.
Skoro walka została przerwana Nisha mogła wrócić do formy, w której miała tylko dwa rogi. W tej postaci poranione nogi dawały jej się zdecydowanie bardziej we znaki. Widząc, że blondyn podnosi ją, bo sama nie jest w stanie ustać Koltowi zrobiło się trochę przykro. Jak tylko uświadomił sobie jednak, że jeszcze chwilę temu poszkodowana próbowała poprawić mu fryzurę przy samej szyi, całe współczucie przeszło jak ręką odjął.
W odpowiedzi na usprawiedliwienia Ansema, bo tak przedstawił się blondyn, Wizzon tylko kiwnął głową i podążył w kierunku zejścia za dwójką już prawie współczłonków gildii.
z/t gabinet mistrzyni

//Ja wiem, że tam była pierwsza, a tu jest trzecia osoba, ale to ma sens ;) Walka składa się głównie z planów i przemyśleń, a część opisowa jest bardziej... opisowa, więc tak jest łatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 129
Dołączył/a : 14/02/2015
Skąd : Zewsząd

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 0:27

Yuchiya dopiero ukończyła mało przyjemną misję, po której miała dość fatalny humor - co przy jej charakterze wypada paskudnie w ogólnym rozrachunku i raczej bez kija nie podchodzić (o ile to może jakkolwiek pomóc). Wróciła do siedziby gildii, gdyż właśnie tam spędzała najwięcej czasu, puszczając wszystkim złośliwe spojrzenia, bądź pijąc do rana, a także śpiąc w kanapie. Był to dla niej w sumie drugi dom. Do swojego własnego miała daleko i nie zajrzała do niego już od dłuższego czasu, niemalże nie wracając do niego myślami. Uważała, że jej życie toczy się dalej. Chciała po prostu z niego korzystać, bawić się i robić wszystko to, czego tylko dusza zapragnie. W końcu nie ma co się hamować, a na opinię innych nie zwracała uwagi - wręcz przeciwnie, gotowa była naskoczyć na osobę, która krzywo się spojrzała.
W każdym razie, tuż po wejściu do gildii zauważyła dla siebie notkę na stole, przy którym miała zwyczaj pi-- Znaczy się, siedzieć grzecznie i odpoczywać. Była na niej informacja o o zbliżającym się ważnym wydarzeniu dla całego Fiore, a także dopisek, by zjawić się na szczycie budynku. Trzeba było przyznać, to całkiem spory kawał drogi. Yuchiya ciężko westchnęła, irytując się nieco, ale jak mus to mus. Informacja w końcu była zapewne od osoby, do której dziewczyna miała... Nie tyle co szacunek, co może... Jak to nazwać... Tolerowała ją. Tak. Traktowała jak równą, a nawet uznawała, że jest silna i ciekawa. Poprzedzając wszelkie pytania, tak, to jest coś jak dla tej upartej kobiety. W końcu zapamiętała tę osobę i zwróciła na nią większą uwagę, ma co do niej pozytywne odczucia - że też to możliwe.
Yuchiya wzięła gumę ze spodni, wsadziła pastylkę do ust i żując ją leniwie, ruszyła po schodach w górę. Droga była długa, jednak do wytrzymania. Dziewczyna nie wchodziła tu zbyt często, gdyż wolała zostawać na dole i rozkoszować się barowymi rozrywkami. Dotarła na samą górę, jednak nikogo nie było - już czy może jeszcze? Postanowiła poczekać, choć była niecierpliwą osobą. Tym razem mogła. Ile? Zobaczymy. Była w końcu dość zdenerwowana. Wychyliła się zza areny i wypluła gumę, obserwując jak spada na głowę pierwszego lepszego przechodnia. To zdecydowanie było coś, co mogło ją rozbawić i tak też się stało. Od razu polepszył jej się humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t526-yuchiya-nakumi


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 12:01

Zin nie dawno co skończył jedną z najbardziej dziwacznych misji w swoim życiu gdzie wszystko było było na opak i by odpocząć szybko wpadł do kwatery w budynki gildii, pędząc schodami na górę by móc się odprężyć zostawić tajemniczą notatkę, którą znalazł i by ruszyć w odwiedziny do brata. Na schodach minął się z dwoma znajomymi twarzami witając się przyjaznym skinieniem głowy. Gdy wpadł już do pokoju zrzucił płaszcz na łózko i poleciał wziąć prysznic. Wychodząc zauważył jakąś tajemniczą kopertę na swoim biurku która wcześniej nie przykuła jego uwagi. Za dużo tych notatek ostatnimi czasy, ciekawe co to może być. Wziął ją do ręki, usiadł na łóżku rozerwał kopertę, a jego oczom pokazała się kartką zapisana czarnym atramentem mówiąca o wybraniu go do reprezentowania barw swojej gildii na Wielkich Igrzyskach Magicznych. Rumieńce pojawiły mu się na twarzy, z racji zaszczytu jakiego dostąpił! Reaktywowali tradycje wielkich igrzysk i już w pierwszej jej odsłonie wezmę udział! Tak! Zachwycony skakał prawie pod sufit, a energia go rozpierała jak mało kiedy. Doczytał kartkę do końca dowiadując się, że ma się stawić na szczycie budynku w celu potwierdzenia wzięcia udziału.

Szybko zarzucił jakieś luźne spodnie i koszulkę, klapeczki na nogi i poleciał żwawym krokiem po schodach na najwyższe piętro budynku by potwierdzić, że ma ochotę wybrać się na te Igrzyska i z dumą reprezentować swoją gildie. Na końcu drogi ujrzał wielkie podwójne lekko uchylone drzwi prowadzące na duża sale, jakby konferencyjną. Przechodząc przez nie zauważył już kogoś kto tam był wychylającego się przez balkon. Rozejrzał się i na razie byli tam sami, no cóż lepiej przyjść wcześniej niż się spóźnić w takiej sytuacji więc rzucił -Czeeeeeeść! i zajął miejsce za stołem w prawej częsci sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 13:49

W sumie to był drugi raz, kiedy to Mao zawitał do gildii. Albo i trzeci? Cholera wie. W każdym razie nie miał ochoty na nic innego niż pizgnięcie się na łóżko i zaśnięcie. Już przechodząc przez hol, zauważył, że Doyle skupia na nim wzrok. Spojrzał się w jej kierunku i uśmiechnął do niej, po czym puścił tak zwane "oczko". Zapewne zaskutkowało to burakiem ze strony czarodziejki. Chociaż cholera wie, jak będzie się zachowywać w towarzystwie. Pomijając jednak ją, księciunio ruszył do swojego pokoju. A z tym to jeszcze rzadziej się widywał... Nie nocował często w pokojach gildijnych. W sumie nigdy. Tym razem jednak planował to zrobić. Coś jednak przeszkodziło. Tak, notatka, która sugerowała, aby udać się na szczyt budynku. Co to za pomysł? Czyżby chodziło o...? Pomyślał przez chwilę, nie mając jednak stuprocentowej pewności, wziął swoje rzeczy i ruszył schodami w górę. Nigdy nie był na Arenie gildijnej, toteż wywołała u niego ogrom pozytywnych emocji. Gdyby wiedział, że znajduje się tutaj takie coś, nie trenowałby z Doyle w jakiś starych ruinach. Rozejrzał się w poszukiwaniu znajomych twarzy, których nie było zbyt wiele...
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 15:34

Schody.
Znów ten cholerny pas niewielkich stopni ciągnący się w górę niczym ogromny wąż. Ostatnie wspomnienie z tej niechcianej podróży? Pokonywał każdy schodek patrząc się na zgrabną pupę swojej mistrzyni, więc owa motywacja przyćmiła zmęczenie towarzyszące tej swoistej wspinaczce. Może przesadzał, może to wcale nie wyglądała tak strasznie jak układał sobie w głowie. Tak czy siak stał wpatrzony w górę i musiało minąć sporo czasu, zanim ruszył się z miejsca.
Dodatkowy głód jedynie podsycał tragiczną sytuację. Wchodząc co raz wyżej, grzebał cały czas w kieszeni szukając jakiejkolwiek przekąski. Nie, moi drodzy, nie mam tutaj na myśli żadnych batoników, kanapek czy innego świństwa. Otóż po krótkich poszukiwaniach wyjął w końcu pęk zielonych roślinek i wepchał do buzi, żując je jak indiańscy tubylcy żuli tytoń. Na tym (nie)specjalnym przeżyciu minęło mu kilka minut i zanim zdążył wyrecytować balladę o żałościach jakie go spotkały, znalazł się na arenie, jakże dobrze wspominanej. Natychmiastowo pojawiły mu się przed oczami sceny jego walki ze ślepym magiem. W sumie jak teraz o tym pomyślał... zachował się jak idiota. Ale tak jest zawsze. Po tym co minęło, zawsze pozostaje niedosyt.
Na szczycie czekało już kilku czarodziejów. W zasadzie żadnego nie rozpoznał, nie odwiedzał gildii od niepamiętnych czasów. Zawsze wymigiwał się, by w końcu przyjść i wziąć się za jakąś misję. A to karczmy, a to podróże, nagle pojawiało się milion szans, by tylko uciekać od obowiązków. Po przybyciu raczej nie wpadł nikomu w oko. Błyskawicznie osunął się gdzieś w cień, znajdując wolną ławkę na trybunach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 20:18

Siedząc na uboczu areny Zin zauważył zbierających się na arenie kolejnych magów którzy są tutaj zapewne z tego samego powodu co on. Oprócz dziewczyny która wyglądała przez balustradę lustrując co się dzieję za nią do osób tam obecnych dołączyło dwóch chłopaków. Jeden znacznie młodszy niż Zin, a drugi gdzieś w okolicach jego wieku. Oboje gdzieś rozeszli się w swoich kierunkach. Zinuś wstał ze swojego miejsca mając w myślach, że warto było by się poznać przed tym turniejem i zawiązać jakieś kontakty, zżyć się jako może przyszła drużyna.
-Halo! Usiądźmy bliżej siebie, poznajmy się. Nie ogarnął na początku, że jego przemowa wyszła bardziej jak propozycja matrymonialna, ale gdy to tylko doszło do niego widząc miny reszty podrapał się żwawo po głowie dodając -Jestem Zin! I pewnie wszyscy tutaj czekamy na mistrzynie by udzieliła nam dalszych wskazówek, więc zaoszczędźmy jej czasu na poznawanie nas i zróbmy to sami. Ta część znacznie lepiej mu poszła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 21:03

W sumie to księciunio jeszcze nie usiadł. Jak wspomniałem wcześniej, przyglądał się póki co osobistościom zebranym tutaj. Szybka kalkulacja, wprowadzenie ludzi do wartości bez względnej, przesunięcie przecinka o jeden w prawo i... ZERO. Tak, spośród zebranych póki co osób, Okamiyuu nie znał ani jednego łebka. Z jednej strony nic dziwnego, w końcu był świeżakiem. Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby były tu jakieś kobiety. Nie żeby na nie zwracał bardziej uwagę czy coś... O tak, Yuchiya! Ją Mao znał! Przynajmniej z widzenia. W końcu to kobieta, a jak to bywa u książąt: albo oglądają się za bronią albo za kobietami albo za tym i tym.

W każdym razie "Halo, usiądźmy bliżej siebie" zabrzmiało dość jednoznacznie i niezbyt... estetycznie? Może to nieodpowiednie słowo, jednak inne nie przychodzi mi na myśl. W tym momencie książę spojrzał tylko z lekkim zdziwieniem na nieznajomego mu członka gildii. Podniósł delikatnie prawą brew do góry. Mimo to miał nadzieję, że owy osobnik nie jest częścią roweru, którą należy "naciskać" aby pojazd poruszał się. I nie, nie jest to kierownica. Zgodnie z tą nadzieją usiadł niedaleko niego, wcześniej odpinając od pasa katanę tak, aby nie przeszkadzała mu potem w siedzeniu. Gdy usiadł, położył ją na kolanach.
- Jestem Mao.
Powiedział iście lakonicznie. Co tu dużo mówić? Niewiele więcej dowiedział się o nim, zatem czemu miałby wyjawiać jakiś nadmiar informacji?
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 21:20

Znalazł się jeden który zareagował na pytanie nie uważne na słowa Zina. Przysiadl się do niego pokazując swoją katane która położył na kolanach i przedstawił sie- Mao. Obilo mu się coś raz o nim o uszy gdy przechodził holem na parterze do wyjścia jakiś dwóch mlokosow zachwycalo się nim. Czy to aż tak ważna postać skoro Zin jego nie kojarzy ani trochę? Chwila! Kojarzy go z aukcji ktore odbywaly sie stosunkowo nie dawno, rowniez cos wygral ale nie mial pojecia ze nalezy do Tygryskow. Moze ma takie zaległości w znajomosciach z ludźmi należacymi do Saberow. W sumie nikogo nie kojarzył z twarzy więc może być coś na rzeczy. Wyciągnął rękę w geście zapoznawczym by wyrazić swoje przyjacielskie zamiary. -Też dostałeś notatkę na temat Igrzysk Magicznych? Mamy pewnie stworzyć drużynę skoro reaktywowali ta tradycje a mistrzyni nas tutaj zwolala. Po za tym widziałem Cie chyba na ostatnich aukcjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 21:50

Nic dziwnego, że zachwycali się Mao. W końcu to cesarz i potężny mag, hehe. Gdyby Okamiyuu usłyszał to zamiast Zina, to pewnie w tamtym momencie podbiłby do młokosów, wypowiedział jakąś gadkę w stylu: "Przesadzacie, są silniejsi magowie niż ja, jeszcze wiele mi brakuje do świętych magów", tym samym okazując im cząstkę swojej mocy. Spowodowałoby to na 100% jeszcze większy zachwyt. W końcu Wilk to Tygrysek to Mao. Czy jakoś tak. A Mao/Tygrysek/Wilk to PRAWIE CYSORZ, toteż musi mieć zdolności do zarazem skromnej i pochwalnej oceny swojej osoby.

Widząc rękę wyciągniętą w jego kierunku, spojrzał na nią. W sumie co mi szkodzi. Gdyby był tego wart to czemu by nie nawiązać z nim przysięgi? Tyle, że z facetem? Ble... Ale chyba i z nimi będzie trzeba. W końcu nie zgromadzę tylu kobiet, aby pokonać Arieha... Ahh, to życie. Biały, biały welon. Jutro biała, biała trumna. Byleby Ivrina się nie dowiedziała, bo dołoży mi do trumny ten kwiat i z uśmiechem zakopie mnie... Mała jędza... Ale mimo to ciekawe co u niej... Jak to w życiu bywa, gdy ktoś się zamyśla na jakiś temat, dochodzą do tego kolejne i kolejne. W końcu człowiek lub nie-człowiek gubi się w myślach i zastanawia nad tym, co w tej chwili nie jest istotne! Ostatecznie jednak Maoś podał Zinowi rękę.
- Tak. Ale słyszałem też trochę wcześniej. Nie pochodzę stąd, jednak mimo to słyszałem parę słów o Daj Matoł Enbu. I tak, mogłeś mnie spotkać na aukcjach. Byłem już na kilku, ciekawe doświadczenie, no i można kupić ciekawe przedmioty.
Po tych słowach podał mu monokl i szepnął.
- Spójrz nim na tę dziewczynę, Yuchiyę. Tylko nie za długo, bo oberwie Ci się. Przymknij jedno oko a drugim patrz.
Jeżeli Zin skorzystał z sugestii, zobaczył zapewne co Yuchiya ma pod ubrankiem. No wiecie, grube kości, chude kości, te sprawy. To w sumie dobry pomysł, bo gdyby miała tasiemca to Zin go pewnie zauważy! Albo i nie, zauważy co innego. Ale ćśśś.
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 22:15

Ehh, ile by nie przebywał z hołotą zwaną magami, za nic w świecie nie mógł się do nich przyzwyczaić.
Do nich?
Miał spore problemy z życiem wśród ludzi, nie mówiąc już o tych pokręconych czarodziejach. Każdy różny, każdy ma w głowie nawalone multum śmieciowych pomysłów. Jeden chce zbawić świat, drugi przeciwnie, szuka drogi do jego zniszczenia. Zniesmaczony swoimi przemyśleniami trochę późno zorientował się, że jeden z gildyjnych parobków rzucił pomysł poznania się.
Parobków?
Właśnie tak go nazwał? Gdzie prawa równości, które tak bardzo szanuje? Gdzie respekt dla każdego człowieka, bez względu na status w społeczeństwie czy majątek.
Ziewnął, podrapał się po głowie, już sam pogubił się we własnych myślach. Niebo, było takie błękitne. Wpatrzył w nie swoje czerwone ślepie niczym w piękny obraz. Czuł dziwne zmęczenie, nostalgię, Bóg go wie co nawiedzało jego dziwny mózg.
Pieprzyć to.
Zdjął kaptur, wyszedł z cienia i poszedł do pozostałych. Czas na integrację międzyludzką! Jak to zawsze nazywają?... No tak, rozmowa.
Cześć, witajcie, czołem, cokolwiek lubicie. Moje imię - Raion, Rai, cokolwiek lubicie.
Kilka metrów dalej siedziała sobie dziewczyna. Chłopak kojarzył ją gdzieś z gildii. Pewnie też plątała się przy tablicy ogłoszeń. Kojarzył. Tylko kojarzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 22:33

Zin uważnie wysłuchał co ma do powiedzenia nowo poznany towarzysz Mao. Teraz już był pewny że to był on był na tej aukcji. Też wygrał kolczyki więc może by po handolowali jakoś później na osobnosci. Zwiększy to ich szansę na zwycięstwo w walkach na turnieju będzie musiał mu o tym wspomnieć. Gdy Mao podał Zinowi monokl ten ochoczo skinął głowa i uśmiechnął się domyślać się jaki efekt ujrzy przez niego. Przecież nie jest trendowaty i lubi nacieszyć wzrok. Skierował go w kierunku balustrady heheszkujac pod nosem. Tak mu się spodobało ze zapomniał się i przeciągnąl wzrokiem jeszcze po arenie widząc to czego nie chciał ujrzeć odrywajac energicznym ruchem szkiełko od oka. W tym momencie podszedł do niech jeszcze jeden chłopak który tak jak Zin nie był jakimś super wielkim mówca co podniosło go na duchu po niedawnej wpadnę. Wstał od stołu i wyciągnął rękę do Raiona w geście przywitanie się. -Miło mi, nazywam się Zin! Dosiadziesz się? Wskazując miejsce obok dwójki która siedziała już w dobrych humorach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 22:47

Widząc reakcję Zina również zaczął się śmiać, starając zachować się przy tym jak najmniejszą wartość decybeli, które wydzielał podczas tego przedsięwzięcia.
- Też tak zareagowałem, gdy zobaczyłem nie tę osobę, którą trzeba.
Po tych słowach uśmiechnął się lekko. Normalny, nie ma w nim nic ciekawego. Zwykły, szary, przeciętny mag. Młody, pełen wigoru i chęci do oglądania prawie nagich kobiet. Może przynajmniej skrywa w sobie ogromną magiczną moc i umiejętności? Oby, inaczej nie przyda się. Przynajmniej oszczędzi mi to jeden buziaczek... A to kto...?
- Mao, miło poznać.
Po tych słowach spojrzał na Zina, który ponownie podawał rękę. Aż tak przykładają wagę do podawania tej ręki? W Okami robimy to inaczej... Ale cóż, co kraj to obyczaje! Trzeba się przystosować, czy się chce czy nie... Po chwili przemyśleń nastąpiła AKCJA! Znaczy wiecie, po prostu Mao coś zrobił. Podał rękę Raionowi tak jak zrobił to Zin. W międzyczasie miał nadzieję, że Zin odda mu monokl. Gdyby nie, to Okamiyuu powie kulturalne "pozwolisz?" po czym odbierze delikatnie monokl.
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 129
Dołączył/a : 14/02/2015
Skąd : Zewsząd

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 22:54

Dziewczyna miała skierowany wzrok na ulicę, gdzie przechadzali się malutcy ludzie. Ich wielkość była wprost proporcjonalna do ich ważności dla dziewczyny. Cóż, może to nawet przesadzone. W ogóle jej nie obchodzili. Obejrzała się za siebie, słysząc rozmowy i orientując się, że przyszło kilka osób. Faceci. Jeden gorszy od drugiego. Cóż, dla dziewczyny wszyscy się tacy wydawali. Mało ciekawi, ograniczeni, skryci za maskami. Zauważyła, że dwóch z nich dziwnie się jej przygląda. Do tego najwyraźniej jeden z nich miał problemy ze wzrokiem... W jednym oku. Śmiał się przy tym dość podejrzanie. Yuchiya uniosła brew i podeszła bliżej towarzystwa. Niekoniecznie pragnęła się zapoznawać, ale w końcu i tak musiała tu czekać. Zawsze można posłuchać jakie bzdury wygadują. Kolejne osoby, które mają okazję jakoś ją zająć, tak właśnie sądziła.Gdy była już dość blisko, uniosła przedramię w geście powitania.
-Yo. Wszyscy zostali tu wezwani, czy po prostu bardzo wam się nudzi?
Jak zwykle mówiła wszystko, co tylko przyjdzie jej do głowy. Nie uznawała delikatności i owijania w bawełnę. A jakoś trzeba zagadać, jeśli nie chce się umrzeć z nudów, wpatrując się w przestrzeń jak skończony idiota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t526-yuchiya-nakumi


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   02.12.15 23:02

W celu dalszego poheheszkowania sobie Zin przyłożył monokl raz jeszcze do oka patrząc teraz na glowe Raiona był ciekawy jak to wygląda "od srodka". Niestety nic zajmującego szczególnie uwagę, może gdyby był biologiem... po skończonych igraszkach z zabawka Mao oddał mu jego przedmiot nie rzucając na siebie cienia złych podejrzeń co do przywlaszczenia sobie go. Sam nie zabrał swoich zabawek bo wpadł tu tylko w klapeczkach spodniach i t-shircie z jeszcze mokrym włosami.

By zagescic rozmowę spróbował podpytać swoich wspólników z gildii o notatkę. -Dostaliście jakieś konkretniejsze szczegóły dotyczące tego co tutaj robimy czy każdy z nas wnioskuję z plotek krazacych że chodzi o Igrzyska?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka
Gość





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   03.12.15 15:32

- Niech mnie ktoś zabije.
Były to pierwsze i ostatnie słowa jakie wypowiedział grubas po dostaniu się na szczyt budynku. Dyszał przy tym jak wielki i stary parowóz. Dla kogoś z jego posturą wdrapanie się tutaj po tych wszystkich schodach było niczym Mission Impossible.
Spocony, zdyszany i zupełnie wypruty z sił w zasadzie to wczołgał się po ostatnich szczeblach, a gdy już je pokonał padł zupełnie wyczerpany i leżąc na swym gigantycznym brzuchu zatarasował wejście dla pozostałych, którzy chcieliby się tu dostać.
Powrót do góry Go down


avatar
Sabertooth


Tytuł : Ulubiona para (nieoficjalna)
Liczba postów : 177
Dołączył/a : 10/08/2015
Skąd : Ranczo na wschód od Doliny Matza.

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   03.12.15 16:47

Zeszło mu się trochę na tej misji, no i była trudniejsza niż się spodziewał. Niby w końcu nawiedzony las, ale kto by się spodziewał, że inni uczestnicy będą ot tak w nim znikać i gubić się bezpowrotnie. No nic, w drodze do gildii zahaczył jeszcze o jakiś sklep z ciuchami, bazar, czy inny lumpeks coby nie łazić z gołą, poparzoną klatą.
Tuż po dołączeniu do Saberów zdążył się jeszcze przemeldować, a więc cała jego osobista poczta lądowała w gildii. Trochę już był nieobecny, więc zebrał się całkiem sporawy pliczek. Oferta nowego, wypaśnego kredytu w banku, pocztówka od brata, trochę innej rodzinnej korespondencji, rachunek za telefon, którego nie posiadał, a pośród nich zdecydowanie wyróżniający się list z pieczęcią rady. Oho. Czegóż to może chcieć szanowna Rada od takiego magicznego debiutanta jak ja? Odrzucił resztę papierów na stolik, rozerwał kopertę i pobieżnie przeczytał znajdującą się tam informację. Igrzyska Magiczne? Brzmi ciekawie. Uznał, że cała reszta może poczekać i skierował się w stronę schodów prowadzących na szczyt budynku. Znał tę trasę. Tym razem wchodził powoli, z rękoma w kieszeniach i stawiając stopy na każdym, pojedynczym stopniu. Wraz z wysokością przypominał mu się egzamin na tygryska. Ciekawe czy Nisha też została wytypowana. W sumie czemu nie, przecież była ode mnie silniejsza, no i miała dłuższy staż. Gdybanie co prawda nie miało sensu, bo zaraz sam miał się przekonać.
Już miał wyjść na arenę, jednak coś, albo raczej ktoś zdecydowanie mu to utrudniło. Czemu akurat ze wszystkich tutaj zebranych musiał znać jedynie Randoma? Akurat to że w ogóle go spotkał nie było specjalnym zaskoczeniem. W końcu obaj powinni byli wrócić z misji jakoś w tym samym czasie. Niby mógłby spróbować przejść górą, ale kto wie, czy nie zapadłby się w tłuszczu grubasa. Wolał nie ryzykować i postawił podejść do tego problemu taktycznie.
- Czołem tłuścioszku, dawnośmy się nie widzieli. Ah, czyżbym widział, że ta grupka na trybunach coś pałaszuje? - rzucił niedbale, wpatrując się z udawaną uwagą w zebranych po drugiej stronie areny magów. Oby to ruszyło tego gościa, bo zwyczajnej, fizycznej siły Koltowi zapewne nie starczy nawet po to żeby go przeturlać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1099-kolt-w-trakcie#10344


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   07.12.15 0:09

- Bry, chyba z tego samego powodu wszyscy tutaj jestesmy. Zgaduje dostalas jakas notatke co do stawienia sie tutaj. Odpowiedzial dziewczynie mierzac ja jeszcze raz od gory do dolu teraz w ubranich. Po jego minie mozna bylo wnioskowac male rozczarowanie no ale coz. -Usiadziesz z nami? Wskazal glowa w kierunku wolnego miejsca. W tym czasie doszedl zza drzwi okropny huk i wylonila sie nie malych gabarytow postac, ktora cos ciezko, niezrozumiale sapala pod nosem. Pare chwil po nim wkroczyl kolekny facet ktorko zagajajac do nie najchudszego czlonka spotkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 129
Dołączył/a : 14/02/2015
Skąd : Zewsząd

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   07.12.15 0:21

Najwyraźniej każdy zajął się sobą i tylko jedna osoba zwróciła uwagę na przybycie dziewczyny. No cóż, chamy i prostaki, tak to bywa. Yuchiya również ich zignorowała, szanujmy się, nie trzeba prosić się o uwagę. Tylko jeden z członków gildii odpowiedział dziewczynie. Na jego dziwne spojrzenie odpowiedziała pytającym wzrokiem, nieco spode łba. Niezbyt miło, ale ten typ tak miał. Westchnęła z rezygnacją i usiadła na przeciwko, ręce trzymając w kieszeni bluzy.
-Mało przyjemnych masz znajomych, co? Nie potrafią odpowiedzieć na zwykłą zaczepkę. No nic, nie ma co się takimi przejmować. W każdym razie, chyba wszyscy zostaliśmy wezwani. Większa sprawa się szykuje, nie ma co. Ale każą nam czekać, co mnie strasznie wkurza...
To ostatnie niemal wymamrotała pod nosem, irytując się już tym, że musi tutaj być z nieznanych powodów i tylko domyślać się, o co może chodzić. Dopiero wróciła z mało przyjemnej misji, była więc jak bomba. Mogła wybuchnąć w każdej chwili. W tej chwili przeważała jednak rezygnacja. Dziewczyna odchyliła głowę i spojrzała w górę. Próbowała znaleźć sobie jakieś zajęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t526-yuchiya-nakumi


avatar
Sabertooth


Tytuł : Portret Sabertooth
Liczba postów : 561
Dołączył/a : 03/11/2015
Wiek : 25
Skąd : Biała Podlaska

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 0:07

Siedzac tak w towarzystwie nowo poznanych kolegow i kolezanki, spedzajac czas na wspolnych heheszkach Zinowi przyszedl do glowy pomysl. Obrocil sie w kierunku Mao i wypalil jak armata. -Widzielismy sie ostatnio na aukcji, wybierasz sie moze i na ta? Slyszalem ze ma byc wyjatkowa Powiedzial to z takim zaangazowaniem i emocjami jakby juz chcial tam byc. Jednak w pewnej chwili jego wyraz diametralnie sie zmienil -Chyba nie poszaleje, zapomnialem ze zostawilem sporo u kowala na ekwipunek i duzo ubylo z mojej sakwy. Chyba ze skoczymy razem i mialbys pozyczyc 1.100 klejnotow? Oczy niczy transformersy zmienily sie w identyczne jak te kota ze Shrecka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1254-zin-nazaka


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1283
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 1:04

- Zabierzcie mi to grube ścierwo sprzed nóg! - rozległ się okrzyk zza Randoma, a zaraz potem tłuścioch wzleciał do góry i wylądował na drugim krańcu dachu. W miejscu zaś w którym leżał jeszcze chwilę temu stała wściekła mistrzyni.
- Co to ma do cholery znaczyć? Jesteście na jakimś pikniku czy na Arenie? Tu się walczy, a nie biwakuje! - jak zwykle emanowała współczuciem, litością i wyrozumiałością.- Wezwałam was tutaj, bo Rada postanowiła znowu zorganizować Igrzyska Magiczne, a nie może na nich zabraknąć najsilniejszej gildii Fiore. Dlatego wy wystąpicie jako nasi reprezentanci. Chociaż jak na was patrzę to mam wątpliwości czy się nadajecie. Zwłaszcza ty spaślaku! Jak tylko coś spieprzysz to własnoręcznie obedrę Cię ze skóry. I nie ciesz się. Jesteś tu tylko dlatego, że inni nie mogą wziąć udziału. Zresztą nikt z was nie powinien się cieszyć. Każdego kto przyniesie wstyd gildii czeka kara. A teraz zbierać się i przygotowywać do igrzysk. Pierwsza konkurencja to jakaś durna pokazówka, ale i tak macie być najlepsi. Zrozumiano?


Możecie zrobić z/t i przenieść się Tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Sabertooth


Liczba postów : 129
Dołączył/a : 14/02/2015
Skąd : Zewsząd

PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   08.12.15 16:31

Dziewczyna tak czy siak została zignorowana. Może udało się jej zdobyć uwagę jednego z członków gildii, ale najwyraźniej nie miał ochoty z nią rozmawiać bądź uznał, że nie ma o czym. Cóż, nikt na razie nie wydawał się interesujący, więc Yuchiya tylko przewróciła oczami i zwiesiła głowę, niecierpliwiąc się całą tą sytuacją. Po chwili jednak na arenę wkroczyła mistrzyni. Yuchiya uśmiechnęła się pod nosem na jej widok. Szanowała ją, a przede wszystkim lubiła jej podejście. Zaakceptowała ją i normalnie traktowała, jak równą, a nawet uznawała z pokorą jej siłę - trzeba przyznać, że u Yuchiyi było to ciężkie do osiągnięcia. W każdym razie, nie miała nic do jej istnienia, a nawet cieszyła się, że to ona jest mistrzynią, a nie jakiś kołek. Jak zawsze też mówiła sensownie i zwracała uwagę, na to, na co Yuchiya. O tak, jej charakter naprawdę odpowiadał dziewczynie. Trzeba przyznać, gust brunetki był... Specyficzny. Yu wysłuchała wyjaśnień mistrzyni, czując jak jej ego zostało dopieszczone. Miała reprezentować gildię na Igrzyskach Magicznych. Reprezentowanie nie było taką dumą jak to, że została wybrana przez mistrzynię i dostała okazję, by przywalić kilku kretynom. Czuła, że w końcu ktoś mówi sensownie od momentu wkroczenia na arenę. Na dodatek kara okazała się dodatkową motywacją. W końcu robi się ciekawie... Yuchiyi podobał się ten warunek. Jak ktoś zawali dostanie manto. Okaże się, kto jest cieniasem, a kto zasługuje na pobyt pod skrzydłami mistrzyni. Bądź co bądź, na pewno będzie ciekawie. Dziewczyna wstała bez słowa, chytrze uśmiechając się do mistrzyni i wyszła jako pierwsza. Co się będzie obijać.

z/t
//Wybaczcie jeśli coś napisane bez sensu, ale jestem wykończona i piszę w przerwie między nauką do jednego kolosa a drugiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t526-yuchiya-nakumi
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Szczyt budynku - Arena   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt budynku - Arena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Szczyt Wieży
» Szczyt opuszczonej wieży
» Szczyt Wieży
» Arena III
» Szczyt Góry Hakobe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Gildie :: Sabertooth-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie