IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Restauracja "Czarna róża"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość





PisanieTemat: Restauracja "Czarna róża"   14.05.15 22:41

First topic message reminder :

Wnętrze
Restauracja ta słynie przede wszystkim, z przepięknej ściany wewnętrznej, która cała jest porośnięta pnącymi się czarnymi różami. Stolica Fiore, słynie z kwiatów, które są obecne wszędzie. W tym miejscu pojawiają się często ważne osobistości, ale ceny nie odpychają również i tych biedniejszych. Może tutaj zawitać każdy kto tylko ma ochotę.


Kasumi nie znała za wiele bardziej przyzwoitych restauracji w Crocus, bo nie przebywa w takich miejscach. Jedynie przechodzi obok nawet nie zwracają uwagi na nie, jedynie kojarzy z nazwy i ewentualnego położenia w tym wielkim mieście. By nie wyjść na osobę, które kompletnie nie ma pojęcia gdzie dało by się przyzwoicie zejść zaprowadziła Merkuriusza do miejsca, którego była pewna bez myśli, że przypadkiem pomyli ulice.
Zatrzymali się przed wejściem, nad którym wisiał spory szyld z namalowaną czarną różą.
-To miejsce będzie odpowiednie? - spytała spoglądając na mężczyznę, którego trzymała przez całą drogę pod ramię. Co to się stało, może jeszcze plotki w tym mieście na jej temat staną się nieaktualne? Haha, chyba nie ma na co liczyć.
-Co prawda nigdy tutaj nie byłam, ale sporo ludzi mówi, że jest naprawdę przyzwoicie i w menu znajdzie się wiele ciekawych propozycji, nawet z innych kontynentów. - dopowiedziała tyle ile sama wiedziała, na tym jej wiedza o tym miejscu się kończyła i chyba czas by samemu się przekonać.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   24.02.16 1:42

O ile jeszcze przed chwilą do jego uszu docierał każdy szmer, każde skrzypnięcie krzeseł, każde mlaśnięcie zjadających się gości, to siedząc w ukryciu za parawanem, na przeciwko tak długo poszukiwanej kobiety, docierał do niego jedynie dźwięk jej równego oddechu. Lecz ten... był głośniejszy niż świszczący wicher w trakcie huraganu. Świat przestał istnieć, zostało jedynie tych kilka metrów kwadratowych w których się znajdowali. Reszta przestała się liczyć. Reszta przestała być realna. Zgromadzeni ludzie? Zapach wykwintnych potraw? Żadne z nich nie przedostawały się przez tę niewidzialną barierę Raion'owej rzeczywistości. Parawan nie tylko ochraniał ich przed wścibskimi oczami. Był bramą dzielącą dwa, ścierające się ze sobą światy. W tym, Shinkawa był kompletnie innym człowiekiem. Stanowił zasady, łamał wszelkie reguły. Moralność? Litość? Nie było dla nich miejsca.
Tylko ból.
Tylko cierpienie.
Tylko zemsta.
Spoglądał na porcelanową twarz kobiety jak na obrazek. Czyżby wciąż nie wierzył, iż naprawdę sięgnął celu? Wyglądała ona tak niewinnie, tak odmiennie niż człowiek, z którym starł się kilkanaście lat temu. Pojawiła się pierwsza wątpliwość? Obłąkane oczy mówiły co innego. To po prostu brak wiary...
... we własne szczęście. Jak radośnie czuje się więziony tygrys, gdy dopadnie swojego ciemiężyciela?Gdy musi codziennie spoglądać na kogoś, kto się nim bawi? Kto wykorzystuje do swoich własnych celów? Kto nie szanuje Twojego życia? Kto wymachuje przed Tobą mięsem, gdy odczuwasz wyżerający Cię od środka głód?
Raion Shinkawa był bardzo głodnym tygrysem.
A siedząca przed nim kobieta człowiekiem, który zniewolił jego serce na całe lata.
Jednak wciąż czekał. Wciąż nie wykonał żadnego ruchu. Choćby mrugnięcia, najmniejszego drgnięcia mięśni. Nic. Wydawać się mogło, że nawet przestał oddychać. Niczym żywy posąg.
W środku się kotłował. Jej obojętna postawa powoli doprowadzała go do szału. Udawała, że go nie poznaje? Czyżby miała na koncie tyle ofiar, że już nie pamiętała ich twarzy? Podobna myśl tylko wzmogła nienawiść w trzydziestoletnim sercu. Ostrze miecza powoli opadało w dół, nim się ktokolwiek obejrzał, leżało pod stołem, oczekując na kolanach mężczyzny krwi. Niektórzy szermierze sądzili, że ich bronie mają duszę. Jeśli tak jest, to Tobi wyczekiwał swojej ofiary równie mocno, jak sam czerwonooki.
Nie zwrócił uwagi na dziewczęce słowa. Powoli przygotowywał się w duchu na to, co miało za chwilę nastąpić. Ten moment opóźnił kelner, przynoszący butelkę wina. Nalał również dla Raion'a. To wyraz kpiny? Mimo tego, chwycił lewą dłonią kieliszek i upił malutki łyk. Napój spłynął po wargach, następnie podbródku i skapnął na stolik. Wyglądał jak krew, a w połączeniu z czerwonymi oczami i bladą cerą, blondyn przypominał pożywiającego się wampira. Straszny widok. Światło, usilnie przedostające się przez zacieniony kąt jedynie potęgowało to wrażenie.
A dziewczyna wciąż zachowywała się tak beztrosko. Była piękna, ale jeszcze większe piękno zwiodło w przeszłości jego umysł. Z każdą sekundą co raz to mocniej ściskał rękojeść miecza, choć na zewnątrz wcale tego nie pokazywał. Tylko obojętność, gniew kłębił się jedynie w zarodku serca.
Lecz pytanie o Igrzyskach złamało pewną barierę. Mężczyzna się nie uniósł, lecz wyraźnie zmienił mimikę twarzy. Już nie wyglądał na tak obojętnego.
Przestań kpić. Długo masz zamiar udawać, ... Lucy? Lora? Laura? Nie pamiętasz mojej twarzy? Nie pamiętasz chłopca, który ogłupiony Twoimi mrzonkami poddał się Tobie? Nie pamiętasz, co takiego wyrządziłaś? - Mówił spokojnie, lecz w tonie głosu można było usłyszeć narastający gniew. Gdyby byli w innym miejscu, z pewnością by momentalnie wybuchnął i rozwalił wszystko wokół. Lecz nie tutaj, nie tutaj.
Wyobrażasz sobie, ile czekałem na ten moment? Dziesięć lat. Dziesięć długich, bolesnych lat. Nie zwrócisz mi ich. Nigdy, one już przeminęły. - Zawahał się, znów sięgając do kieliszka. - Lecz zwrócisz mi coś innego.
Mariko mogła poczuć zimne ostrze, spoczywające na jej kolanach. Nie wbijało się w skórę, lecz wystarczało jedno pociągnięcie, by rozerwać nogę na strzępy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   24.02.16 2:16

Intrygująca persona dosiadła się do zarezerwowanego przez brunetkę stolika. Miała ogromne szczęście od opuszczenia Ishvan, gdzie była raczej introwertykiem. Tu otworzyła się na świat i relacje międzyludzkie, czegoś się nauczyła. Może to kwestia spotkania Takeru na swojej drodze, bowiem od tego cała ta przygoda z gildią i teraz z laboratorium się zaczęła? Idąc tym tokiem myślenia to z pewnością była mu winna coś więcej niż dobre piwo. Nigdy bowiem nie sądziła, że cokolwiek będzie w stanie zmienić jej sposób bycia, przekonać do alkoholu - nawet jeśli to tylko kieliszek wina - czy też zdobyć towarzyszy w walce. Dzięki temu mogła też sama się ukierunkować i dojść do wniosku, że rola osoby wspierającej, a nie zadającej obrażenia będzie dla niej najlepsza. Nie miała wrogów, nie była poszukiwana przez radę - była nikim, szarą myszką w wielkim świecie pełnym magów dążących do zdobycia mocy i dobrej pozycji społecznej. Była zadowolona.
Trzymając palce na kryształowym kielichu poprawiła się na krześle, przenosząc spojrzenie fiołkowych ślepi na znajdujący się wewnątrz trunek. Zawsze podobał się jej szkarłatny kolor, jedna z niewielu barw którą nosiła. Myślała. Jaki był jego cel? Czego właściwie od niej chciał? Nieco zaniepokoiło ją to spojrzenie, którym ją obdarzał. Mimo tego ziarenka nie chciała zrezygnować z szansy aby się dowiedzieć. Kiedyś naprawdę ciekawość wprowadzi tą dziewczynę do grobu. Jego głos i słowa sprawiły, że uniosła nieco brwi. Była szczerze zaskoczona, jeszcze bardziej zaabsorbowana całą tą historią. Przyglądała się mu znad naczynia, przekręcając głowę nieco w bok, skupiając się już tylko na blondynie. Nieco rozchylone w akcie konsternacji wargi drgnęły, po czym wygięły się w nieco zadziornym, maskującym panujący w głowie mętlik uśmiechu.
- Nie wiem o czym mówisz, przykro mi. - zaczęła ze spokojem w głosie, upijając wina. Odstawiła kieliszek na stół i skrzyżowała dłonie pod piersiami. Nie miała chyba sobowtóra albo siostry bliźniaczki, o której nie wiedziała? O jakich mrzonkach i krzywdzie mówił? Nie zamierzała go prowokować, jednak z drugiej strony nie potrafiła udawać kogoś innego. Była bezpośrednia i szczera, zawsze postępowała zgodnie ze swoimi zasadami. Już miała się odezwać gdy zimna stal musnęła odsłoniętą skórę jej nóg, wywołując na niej fale dreszczy. Nie wyglądała na przestraszoną.
- Dziesięć lat temu nawet nie byłam w tym kraju. Nie zamierzam też przyjąć na siebie konsekwencji czynów kogoś innego. Wybacz mój Drogi, jeśli Cię rozczarowałam. Co chcesz, abym Ci zwróciła kiedy nigdy niczego Ci nie zabrałam? Błąd, moje imię zaczyna się na inną literkę. - odparła tym samym, spokojnym tonem głosu. Nie zważając na możliwe rozcięcia nóg poruszyła delikatnie krzesłem, przysuwając się i siadając wygodniej. Może był to ukryty dla niego sygnał, że nie zamierzała nigdzie uciec? Miała nadzieję, że unikną jakiejkolwiek walki bo naprawdę tego nie lubiła. Rozmowa była lepsza. Brunetka uśmiechnęła się delikatnie.
- Albo ktoś mieszał mi w głowie i sprawił, że zapomniałam albo pomyliłeś osoby. Przykro mi. Nie jestem kimś za kogo mnie uważasz chociaż sądząc po Twoim spojrzeniu, mimice twarzy i aurze - i tak mi nie uwierzysz. Co zamierzasz? Rozlew krwi w centrum miasta, które pełne jest straży i świadków? Nierozważne i głupie, dość niegrzeczne. - jej wywód zakończył się cichym mruknięciem świadczącym o zainteresowaniu. Jak cholernie ciekawską istotą trzeba być, aby nie uciekać od potencjalnego psychopaty? Cholera, te gierki. Czemu tak je lubiła? Drgnęła gdy kelner podszedł. Jego długopis uderzał o notes, a on zadawał wyuczone pytania. Pracował, nie był niczemu winny. Przeniosła na niego wzrok.
- Poproszę specjalność szefa kuchni. Dwa razy? - wymownie spojrzała na swojego niebezpiecznego towarzysza, posyłając mu zadziorny uśmiech. A młody mężczyzna już notował zamówienie, dopisując polecone przez siebie dodatki do dania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   24.02.16 15:34

Uśmiechała się.
To doprowadzało obłąkany umysł mężczyzny do szału. Zawsze wyobrażał sobie tę chwilę zupełnie inaczej. Sądził, iż wzbudzi w niej przerażenie, będzie błagała o litość, krzyczała, wzywała pomocy, przepraszała. Zamiast tego przecinała go swoim otumaniającym spojrzeniem fiołkowych oczu.
Dlaczego siedziała przed nim, jak gdyby nigdy nic?
Nie mógł tego pojąć. Nie mógł przyjąć do wiadomości, że nie ma zamiaru się bronić. Biła od niej stanowczość, nie wyczuwał choćby imitacji strachu. Jakby zupełnie nie przejmowała się zaistniałą sytuacją. Owszem, nie przypominał chorego mordercy. Ledwo sto pięćdziesiąt centymetrów wzrostu, czterdzieści pięć kilometrów wagi, młodzieńcze rysy twarzy, niektórzy zaśmialiby się na widok kogoś takiego, wymachującego mieczem i grożącego śmiercią wszystkim wokół. Ale nawet mimo tego... ten pusty wzrok pozbawiał jakichkolwiek złudzeń. Nie pozwalał czuć się bezpiecznie nikomu, kto znajdował się w promieniu kilku metrów. Sprawiał, że wszystko wokół przestało mieć znaczenie.
Dziewczyna odpowiadała spokojnie. Nie stresowała się lub zupełnie tego nie okazywała. Ani razu nie zawiesiła głosu, nie zastanawiała się nad tym co powiedzieć. Może przygotowała sobie historyjkę na wypadek podobnego spotkania? Miała przecież tyle czasu...
... a zapomnieć nie mogła. Żaden człowiek przy zdrowych zmysłach nie potrafi w stu procentach pozbyć się wyrzutów sumienia. Twarz pokrzywdzonej istoty nawiedzała zbrodniarzy po nocach, nawet jeśli skutecznie sobie radzili z poczuciem winy, to wciąż w głębi serca słyszeli wrzaski swoich ofiar.
Nie mogła zapomnieć! Nie wierzył w to. Choć zdawała się kompletnie nie orientować w sytuacji, to Shinkawa wiedział, że kobieta z przeszłości kłamała doskonale. Nie pozwolił sobie na chwilę zawahania. Jeśli odpuści, ta owinie go wokół palca, jak zrobiła to tamtej nocy.
Imię nie ma znaczenia. Zwrócisz mi lata, które zabrałaś.
Już nie mówił tak beznamiętnie jak wcześniej. Z każdą chwilą rósł w nim gniew, który przekładał się na wypowiadane słowa. Powstrzymywał się przed gwałtowną reakcją, lecz powoli zmierzali k'granicy jego możliwości. Mógł wybuchnąć w każdej chwili... a niewinny uśmiech brunetki tylko przyspieszał ten proces. Czuł się niedoceniany, jakby urządzał przed nią teatr.
Myślisz, że Cię nie zabiję? Bo jesteś kobietą? Bo wmawiasz mi jakieś bajki wyssane z palca? Nie obchodzi mnie, co jest rozsądne, a co nie. Rozprawię się z każdym, kto stanie mi na drodze. Znowu próbujesz mnie uwieść? Myślisz, że nabiorę się ponownie na te słodkie słówka? - z każdym słowem podnosił ton, by ostatnie prawie, że wykrzyczeć. Jednakże wciąż jego wypowiedź była niesłyszalna dla reszty gości.
Mylisz się.
Powędrował ostrzem w kierunku ud kobiety, by ostatecznie wbić je na około pół centymetra. Strużka krwi powędrowała wzdłuż jej nogi, kończąc swoją podróż na bucie. Blondyn na tym nie poprzestał, przesunął je w górę, delikatnie rozcinając białą bluzkę. Tym razem zatrzymał klingę na wysokości pępka. W tym momencie zjawił się kelner, a Mariko jak gdyby nigdy nic zamówiła danie. Wciąż ją ignoruje? Zmieni to. Spojrzał wymownie na kelnera, który zrozumiał przesłanie - w notesie zapisał tylko jedną sztukę.
Nie kpij ze mnie. Nie ujrzysz następnego świtu. Nie zachowuj się, jakby nie miało to dla Ciebie żadnego znaczenia! - warknął, zirytowany wyluzowaniem rozmówczyni. W środku wręcz szalał ze złości.
Jeszcze usłyszy jej błagania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   24.02.16 23:26

Kobieta, o której mówił blondyn musiała zrobić mu naprawdę dużą krzywdę. Targające nim emocje wydawały się być namacalne, wsiąknęły w otaczające ich powietrze i nadały mu ciężaru. Nie żartował, naprawdę uważał iż to właśnie ona. Cholera, gdyby tylko nie była taka paskudnie ciekawska to z pewnością posłuchałaby zdrowego rozsądku i tym samym wykorzystując swoje atrybuty i zaklęcia zniknęła mu sprzed nosa. Najgorsze w tym wszystkim było to, że autentycznie nie miała pomysłu jak przekonać go do tego, że mówi prawdę. Z jakiej racji miała ponosić odpowiedzialność za czyny kogoś, kogo nigdy nawet nie spotkała? Mimo bycia w mrocznej i nielegalnej gildii Marii była naprawdę niewinną istotą z czystą kartoteką. Jej przynależność była tylko kwestią zbiegu okoliczności. Zmarszczyła nieco brwi i przeniosła spojrzenie gdzieś na bok.
- Nierozsądny z Ciebie mężczyzna. Nie masz dowodów, a atakujesz. Masz tylko wyimaginowaną pewność, że to byłam kiedy, a fakty są zupełnie inne. I jak mam Ci to udowodnić? Nie zamierzam niczego oddawać, zwłaszcza iż nic nie zabrałam. - mówiła nadal spokojnie, cierpliwie i na swój sposób beztrosko. Brutalna szczerość jej głosu, wyraz twarzy - naprawdę nie pasowało do osoby, która mogłaby kłamać.
Brunetka poczuła nieprzyjemne ukłucie, chociaż nie dała niczego po sobie poznać. Była uparta, dumna i wytrzymała na ból. Niczym porcelanowa lalka siedziała nieruchomo czując ciepłą krew, która wsiąkała w materiał podkolanówek. Nie zaprzestał. Ostrze powędrowało wyżej, rozcinając bluzkę. Wywróciła oczyma, a z ust wydobyło się ciche westchnięcie rezygnacji. Miała wrażenie, że mówienie do niego czegokolwiek nie miało najmniejszego sensu, niczym grochem o ścianę. Odsunęła nieco krzesło i tym samym zachowała niewielki odstęp. Złapała za torebkę i położyła na kolanach, otwierając ją i sięgając z niej niewielkie pudełeczko w granatowym kolorze, gdzie schowane miała plastry różnej wielkości. Każdy kto znał Mariko wiedział, że była przygotowana zawsze i na wszystko. - Robisz bałagan. Nie wspomnę, że dopiero kupiłam tą bluzkę i zdążyłam się przyzwyczaić. Wyglądam na kogoś, kto żartuje bądź kłamie? Poważnie? Nachodzisz mnie, atakujesz w środku budynku pełnego ludzi, a do tego wszystkiego nawet nie próbujesz potwierdzić mojej tożsamości. I kto tu sobie kpi? Nawet Cię nie znam, a Ty zachowujesz się jak egoista skrzywdzony przez kogoś, kogo nawet nie potrafisz rozpoznać. - odparła niezmieniając tonu głosu, obdarzając go krótkim spojrzeniem spod grzywki. Nakleiła sobie plaster, następnie odwieszając torebkę. Skrzyżowała ręce pod piersiami i zawiesiła na nim spojrzenie. Nadal siedziała na tym przeklętym krześle, czekając na swoją pyszną kolację. Nadal miała papiery do wypisania.
- Dziwny z Ciebie człowiek, a ja nie lubię się denerwować. A próbowałam być miła i nawet nie wygoniłam Cię od stolika, który zarezerwowałam dla jednej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   24.02.16 23:52

Wciąż i wciąż tkwili w tym samym punkcie. W chorym, zaślepionym żądzą zemsty umyśle powstawały pokaźne luki, skutkujące powolną utratą sensowności wykonywanych działań. Czekał tak długo, ten dzień miał być ulgą w cierpieniu, zamazaniem przykrej przeszłości i przełamaniem bariery, nie pozwalającej mu rozwinąć się emocjonalnie i pójść na przód. Choć wcale takiego nie okazywał, żył wyłącznie wydarzeniem sprzed dziesięciu lat. Koszmarne sny, nieprzespane noce, długie chwile apatii wywołane nagłymi retrospekcjami. Nigdy nie potrafił się uwolnić od tego uczucia. Ten moment tak wyraźnie i głęboko wrył się w chłopięcą podświadomość, że samotne stawianie temu czoła było syzyfową pracą. Doskonale zdawał sobie sprawę, iż póki nie skonfrontuje się z tą kobietą, nie zazna spokoju.
A teraz?
Powoli przestawał racjonalnie myśleć. Z jednej strony kotłował w sobie miliony negatywnych emocji, w głowie układał najczarniejsze scenariusze. Z drugiej, co raz bardziej widział absurdalność swoich poczynań. Bezpośredniość i dobitność słów dziewczyny zachwiały jego prostolinijność, dając pole do działania prawdziwej tożsamości; łagodnej, unikającej konfliktów i szanującej każde istnienie. Przewaga morderczego instynktu była wciąż nad wyraz widoczna, lecz co raz śmielej pokazywała się litościwa natura. Przygotowywała się do heroicznej walki. Niczym anioł ścierający się z demonem. To częsty motyw w literaturze - walka dobra i zła o duszę nieszczęśnika, chwiejącego się pomiędzy zbrodnią, a moralnymi pobudkami.
Shinkawa musiał coś zrobić. Inaczej oszaleje. Odchodził od zmysłów? Co podtrzymywało jeszcze jego świadomość? Zadawanie bólu? Nawet nie spostrzegł, kiedy cofnął ostrze i praktycznie wsunął miecz z powrotem za plecy. Ciekawym widokiem była transformacja spojrzenia. W jednym oku powróciły źrenice i naturalny błysk, natomiast drugie wciąż wyrażało jedynie pustkę. Cały czas drżały mu ręce. Robiło się duszno. Zimno. Zaczął ciężej oddychać. Jeszcze kilkanaście minut temu słyszał wszystko tak wyraźnie... teraz nawet obraz przed nim był rozmazany. Dlatego nie zareagował, gdy jego ofiara wyciągnęła coś z torebki i opatrzyła skaleczenie. Zwyczajnie tego nie zauważył. Jedynym wyraźnym punktem jaki dostrzegał było jej fiołkowe spojrzenie. Niby wyłapywał każdego słowo, ale nie mógł ich przetworzyć w logiczną całość. Opróżnił zawartość kieliszka, prawie połowę rozlewając. Wino skapywało z jego podbródka, w zasadzie połowę dolnej partii twarzy miał nawilżoną krwistym napojem.
Ni stąd ni zowąd gwałtownie podniósł się z miejsca.
Wychodzimy. Rób co mówię. Nie chcę rozlewać krwi przy niewinnych ludziach.
W tonie jego głosu można było usłyszeć coś... normalniejszego. Nie był tak szorstki. Nie zawierał w sobie tyle jadu i nienawiści jak przedtem. Jednak wciąż... wciąż ciemność nie dawała za wygraną.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Raion dnia 25.02.16 0:34, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   25.02.16 0:28

Czyżby walczył sam ze sobą? Za nic w świecie nie potrafiła go przeczytać, chociaż zwykle nie miała z tym problemu. Przyglądała mu się w milczeniu, jej fioletowe ślepia bezczelnie wręcz lustrowały twarz mężczyzny. Czyżby jej słowa wywołały fale wątpliwości? Brunetka drgnęła na krześle, sięgając po stojący na stole kielich i robiąc kolejny, nieco większy łyk wina. Smaczne, półwytrawne, nieco słodkawe. Zakołysała naczyniem w ręku, a szkarłatny trunek uderzył o brzegi niczym wzburzone fale, rozbijając się i opadając znów w dół. Pierwsze skojarzenie jakie miała z tą krótką wizualizacją to był właśnie blondyn. Obserwowała jego poczynania, dostrzegła schowanie ostrza. To jakiś sukces, może da jej spokój? Nie, to nie to. Zmarszczyła nieco nosek po czym uśmiechnęła się delikatnie. Grymas ten balansował między zadziornością, rozczarowaniem jak i ulgą. Właściwie ciężko było określić o co jej chodziło. Na jego słowa zamrugała kilkakrotnie z niedowierzaniem. I wcale nie była to reakcja na jego słowa, a na jej własne myśli.
- Zwariowałam. - skomentowała jedynie z rozbawieniem w głosie. Nawet nie chciała myśleć jak zareagowałby Zenshi albo Takeru gdyby dowiedzieli się, że od tak zgodziła się wykonać polecenie swojego potencjalnego mordercy. Brunetka wstała, zarzuciła płaszcz na ramiona i przewiesiła torebkę, wcześniej kładąc pieniądze na stole. Dopiła też wina. Powinna się iść leczyć, najpewniej do tego samego specjalisty co on. Nie chciała paradować z rozciętą bluzką. Zapięła guziki i wygładziła materiał dłońmi, po czym spojrzała na niego, krzyżując ręce pod piersiami, obejmując palcami ramiona.
- Ja jej wcale nie chce rozlewać. - dodała jedynie, przymykając na krótką chwilę oczy. Następnie spokojnym krokiem skierowała się do wyjścia.
Chłodne powietrze uderzyło ją w twarz gdy wyszła z ciepłej restauracji. Przyjemny dreszcz przebiegł po skórze, a rozcięcie które zrobił ostrzem nieco zaszczypało. Odgarnęła luźny kosmyk włosów za ucho, schodząc po schodach. Mogła uciec, zniknąć. To nie. Była ciekawską idiotką. Zamiast tego rozluźniła dłonie i obróciła się woku własnej osi tak, aby stojąc na dole była przodem do wyjścia z restauracji. Mimo wszystko zachowywała resztki rozsądku, była przygotowana do ewentualnego uniku gdyby zechciał wyskoczyć jak dziki z mieczem. Chociaż nikłe szanse, ulice były pełne. Dużo ludzi spacerowało dookoła.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Restauracja "Czarna róża"   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja "Czarna róża"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Czarna krew
» Obrona Przed Czarną Magią
» Klasa do Obrony Przed Czarną Magią
» Podręcznik do Zaklęć Podstawowych
» Restauracja Tamesis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Królestwo Fiore :: Crocus-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie