IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Bankietowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Sala Bankietowa   17.02.16 17:12

First topic message reminder :



Z okazji zakończenia Daimatou Enbu, wszyscy gracze są zaproszeni na bankiet z okazji zakończenia Daimatou Enbu. Obowiązują nas wszystkich wykwintne stroje, dobry humor i uśmiech na ustach, a także zakaz prowadzenia batalii. Sala bankietowa jest taka, jak przed paroma laty, albo i nawet lepsza - wszystko pozłacane, pięknie wyglądające i z niezwykłą starannością przyozdobione.

- Witajcie, drodzy państwo! Kabo- zaczął Mato, stojąc na barierce przy balkonie dla "VIPów". - Zebraliście się tutaj, aby uczcić swoje zmagania na Daimatou Enbu! Jedni wygrali, inni przegrali, jednak nie należy zapominać o tym, aby się bawić! Tak więc... Bawcie się! A, tak, Mistrzowie są w innym pomieszczeniu aby móc świętować samemu i żebyście nie siadali im na głowach.

Ogólny ranking!
1. Neutralni Magowie 35
2. Sabertooth 29
3. Blue Pegasus 28
3. Fairy Tail 28
5. Raven Tail 24
6. Lamia Scale 20
(ranking może się zmienić - właśnie go omawiamy)

Cytat :
Wstęp na salę bankietową mają tylko uczestnicy eventu, którzy brali udział w konkurencjach, jednak nie jest wymagane, aby w nim uczestniczyć. Bankiet w czasie rzeczywistym trwać będzie do 20 marca br. Fabularnie będzie to jeden wieczór.

Nagrody za event rozdamy kiedy tylko zbierzemy wszystkie oceny od MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   12.03.16 18:00

Nornica nie wymagała szacunku dla siebie aż tak nadmiernego. Kimże innym jest niż skromnym paladynem, który sieje dobro na świecie i walczy o sprawiedliwość? Lepiej niż niejedna partia rządząca, ale tutaj nie mówimy o pisuarach czy innych dziwnych ugrupowaniach z totalitarną kaczką na czele. Nigdy nie groziłaby komuś śmiercią za brak szacunku, mało tego sama bardzo szanowała Revy, która tym szacunkiem pancerniaka nie darzyła najwyraźniej. Z drugiej strony każdy człowiek, który nie zawinił nikomu zasługuje na to minimum szacunku. Nie trzeba bić pokłonów, a zwyczajnie odpowiedzieć normalnie czy też zachowywać się normalnie. Chociaż normalność to pojęcie względne. Rzecz jasna paladyn też miała szacunek do życia swojego i czyjegoś dlatego nie da się tak łatwo zamordować, chociaż… te utarczki z Revy miały swój urok i na swój sposób bardzo się podobały Norie. Ogólnie z jakiegoś powodu ciągnęło ją do tej zielonowłosej aspołecznej wojowniczki, ale to chyba z powodu tego, że przeciwieństwa się przyciągają.
Revy potrafiła bardzo mocno bić, ale jak to przeciwieństwa, tak Norie była bardzo twarda i koniec końców obie te rzeczy niwelowały się. Mówią, że kto się czubi ten się lubi i może coś w tym było, bo z każdym zadanym ciosem, Norie lubiła ją coraz bardziej. Z każdą próbą odepchnięcia, paladyn jeszcze bardziej się próbowała do niej zbliżyć. Była w cholerę uparta, a na dodatek wierzyła, że deska może być dobrą przyjaciółką. Jak pewien łysy chłopiec z kawałkiem drewna.
- Hah i tego właśnie oczekiwałam. Dobrej walki do samego końca – powiedziała uśmiechając się miło, a zarazem z nutką ekscytacji, że ta walka będzie na 100%. Nie będzie przerwana dopóki, któreś z nich nie padnie ze zmęczenia – Ale zawsze możesz wpaść do mnie. Mam całkiem bogatą spiżarnię, miejsce do sparingów jak również łaźnię za domem – powiedziała, chociaż wątpiła że na taki trik złapie Revy, chociaż jeśli mięskiem nie pogardziła to i domowym posiłkiem również nie powinna pogardzić. Zwłaszcza, że paladyn gotowała całkiem nieźle i było to Sakura approved, a żeby zadowolić tamtą to trzeba się było wysilić. Co tu dużo gadać, giermek była bardzo wybredna jeśli chodzi o posiłki domowe, które serwowała jej mistrzyni.
- Nawet ta rozmowa, którą tutaj odbywamy i obserwujemy sobie tak gwiazdy jest formą zabawy, więc już to robisz. Nie trzeba tańczyć, śmiać się. Wystarczy się czuć dobrze, a gdybyś się źle czuła to już dawno byś uciekła – powiedziała Norie co miało chyba znaczyć tyle, że tamta by jej nie łapała a pozwoliła sobie pójść. Jak Revy się tutaj nudziło to rzecz jasna mogła iść, ale Nornica i tak za nią pójdzie z racji braku lepszych rzeczy do roboty. Dziwne było jednak trochę, że kapitan drużyny Fairy Tail nie jest obecna na balu gdzie bawią się pewnie członkowie drużyny.
Za to paladyn teraz trafiła na grząski grunt patrząc po reakcji zielonowłosej. Czyżby tamta nie lubiła być porównywaną do kogoś? Najwidoczniej tak sądząc po tym jak zareagowała, jednak to również tknęło Norie i zrobiło jej się po prostu przykro, że Revy uraziła. Już pal licho wszystkie bluzgi, którymi się przejęła najmniej. Jest bohaterem i nie żyje dla sławy, a by pomagać ludziom. Wie, że nie zawsze są oni chwaleni, a nawet czasem piętnowani. Norie zrobiła smutną minkę i podeszła bliżej niej ze spuszczoną głową – Przepraszam – tyle powiedziała skruszonym głosem. Nie oznaczało to, że się bała Revy, wręcz przeciwnie. Jej się bała najmniej z jakiegoś powodu. Takie słowa mogłyby zielonowłosą wprawić w lekkie zdziwienie, zwłaszcza że Norie nie wykazywała żadnej tendencji agresywnej względem niej, mimo że tamta naubliżała jej całkiem nieźle. Chciała tylko podejść bliżej Revy i się najzwyczajniej w świecie do niej przytulić. Oczywiście nie robiła tego nachalnie, więc tamta mogła jej rzecz jasna przywalić albo odepchnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Dragon's Howl


Tytuł : Cudowny Pisarz, Miss Popular, Srebrny Dekolt
Liczba postów : 342
Dołączył/a : 31/05/2015
Skąd : Ishvan

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   13.03.16 14:00

Przyglądała się niebu w zastanowieniu. Trzeba przyznać, że było jej gorąco i dziwnie lekko. Resztki rozsądku podpowiadały jej, że stan upojenia alkoholowego, który objawia się we wczesnej fazie zmianą nastroju, zmniejszeniem krytycyzmu oraz nieproporcjonalnymi do bodźców reakcjami emocjonalnymi zaczął dominować nad jej charakterem. A co jak będzie bolała ją następnego dnia głowa? Trzeba było nigdy nie sięgać po musujący trunek, bo przecież tak uparcie powtarzała, że nie będzie piła. Z zamyślenia wyrwał ją śmiech chłopaka, a tym samym fiołkowe, nieco mętne spojrzenie powędrowało w jego kierunku i zlustrowało go bezczelnie. Wcale nie przejmowała się ani zaistniałą sytuacją ani też wypiekami na policzkach bo przecież na wszystko było wytłumaczenia. Dziewczyna poprawiła na ramionach kimono i odgarnęła kosmyki włosów za ucho. Uśmiechnęła się zadziornie.
- Niewinne i nieśmiałe tym samym kobiety są takie przewidywalne, prawda? Wcale nie ma z nimi zabawy. Jakże to irytujące. Zaskoczyły mnie Twoje dłonie i bijące od nich ciepło, punkt dla Ciebie kruku.- zaczęła ze spokojem w głosie, czując pulsujący ból w skroniach. Może zbyt wczuła się w role neutralnego maga, którego nikt nie mógł podejrzewać o złe rzeczy? Zaśmiała się pod nosem. Nieprawdopodobne. Taki styl bycia zdecydowanie nie pasował do chłodnej Mariko z północny. Przyłożyła dłoń do czoła i strzeliła sobie pstryczka, mając nadzieję że skupi to jej uwagę na czymś innym. Absurdalna sytuacja i na dodatek tak bardzo chciała ją zakończyć, porzucić otoczkę igrzysk i Merry. I wtedy właśnie wypowiedział zdanie, które sprawiło iż zamarła bez ruchu. Przekręciła głowę w jego stronę i przyglądała mu się badawczo. Jakby te kilka słów sprawiło, że jej umysł doznał swoistego oświecenia. Wyżej latać? Może jednak powinna zaryzykować..? Medal miał dwie strony, była świadoma konsekwencji gdyby odmówił. Kątem okna zerknęła na kotarę i czmychających za nią strażników. To była jej decyzja, chociaż to Zenshi był odpowiedzialny za rekrutacje. Zagryzła dolną wargę i odchyliła głowę do tyłu, zatrzymując wzrok na nieboskłonie. Wyglądała jakby biła się sama ze sobą, a jedna z dłoni zacisnęła się w pięść i zniknęła w materiale kimona. Powinna stawiać go w sytuacji, która mogła go przytłoczyć? A może wymusić zgodę w ciemno i dopiero później przedstawić szczegóły? Nie, to nie było sprawiedliwie, a ona naprawdę zdążyła go polubić. Przymknęła oczy i westchnęła ciężko. Twarz porcelanowej lalki straciła rumieńce, a w oczach pojawił się niebezpieczny błysk. Odsunęła płachty kimona - na cienkim sznureczki przy pasie przewieszony był woreczek. Wyjęła z niego niewielki kawałek pergaminu oraz pióro, notując coś. Nie trwało to długo i chociaż pisanie w ręku zawsze było bazgrołami to zawarty tam adres był czytelny.
- Niebo nie ma granic.. im wyżej latasz tym więcej jesteś w stanie dostrzec.- zaczęła cicho z tym swoim uśmieszkiem, odsuwając się od barierek i podchodząc do niego. Bez cienia wstydu czy skrępowania otoczyła go rękoma, łapiąc za barierkę której się trzymał i zaciskając go w swoistym uścisku. Wysunęła nieco kolano i nacisnęła na jego udo tak, aby się pochylił - cóż, był wyższy, a ona i tak wspięła się na palce by mieć swobodny dostęp do ucha chłopaka. Zupełnie jakby powiedzieć mu miała najskrytsze i najniebezpieczniejsze sekrety. Oparła się przy tym o jego tors, tak aby było wygodniej. Bijąca od niej aura nabrała pewności siebie, a zapach perfum mógł uderzyć w nos Nyro z kolejnym wdechem, który złapał. - Masz rację, kruki nie są władcami przestworzy, a Ciebie stać na więcej, prawda? Gdybym Ci powiedziała, że jest sposób aby urosły Ci skrzydła? Gdybyś mógł dowiedzieć się więcej, mieć więcej i być silniejszym?- zaczęła cicho, niemalże ustami dotykając jego ucha. Dmuchnęła na nie gorącym powietrzem, a następnie odsunęła się nieco i spojrzała na jego twarz. Jej dłoń przesunęła się z barierki na nadgarstek chłopaka, a następnie zsunęła w dół i zatrzymała na jego dłoni, wsuwając w nią świstek papieru. Była pewna, że zaciekawiły go słowa, które wypłynęły z jej ust. Marii uśmiechnęła się nieco może wyzywająco, zupełnie jakby próbowała sprawdzić jego odwagę, to czy podejmie ryzyko. Nikt nie lubił zmian, a decyzje o nich zawsze były najcięższe. Gdyby ktoś widział te sytuacje z boku mógłby przysiąść, że jej celem są usta chłopaka z racji bliskości, którą stworzyła.- Jeśli spróbujesz obiecuję, że postaram się abyś nie żałował i odpowiem na wszystkie Twoje pytania, zdradzając Ci trochę sekretów. Ale teraz cśś..- przyłożyła palec do ust, wpatrując się w złote ślepia maga. Z racji tego, że jej specjalnością był dźwięk jedynie uśmiechnęła się niewinnie pod nosem, gdy jej uszu dobiegł odgłos zbliżających się w stronę balkonu kroków. Cofnęła dłoń i zostawiła jego rękę z prezentem w spokoju, a następnie opadła na całe stopy i tym samym zdjęła z niego ciężar własnego ciała. Obróciła się woku własnej osi i wygładziła kimono, niewinnie opuszczając dłonie wzdłuż ciała. Kotara rozsunęła się, a kilku gości weszło na balkon, robiąc przy tym niesamowity hałas. Ich dyskusja o magach była niezwykle głośna. Podziękowała grzecznie na gratulacje złożone w jej kierunku przez jakąś kobietę w bufiastej sukience, robiąc kilka kroków do przodu. Nie wyszła jednak do sali. Zatrzymała się i obróciła głowę, patrząc przez ramię na Nyro. Jej fiołkowe ślepia posłały mu pytające, nieco może dominujące spojrzenie. Znacznie bardziej przypominała tym zachowaniem i sposobem bycia ukrytego smoka, którym przecież była. Trzeba przyznać, że Marii lubiła dostawać czego chciała i miała nadzieję, że i tym razem tak będzie, że mężczyzna skorzysta z jej nietypowej, tajemniczej propozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t918-mariko-shinoda


avatar
Raven Tail


Liczba postów : 172
Dołączył/a : 28/04/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   13.03.16 17:20

Spodziewał się podobnej reakcji dziewczyny. Wiedział, że zrobił źle śmiejąc się z jej chwilowego zawstydzenia. Nie zdziwił się więc, gdy dojrzał jej zbulwersowane spojrzenie czy zadziorny uśmiech. Kobiety to bardzo mściwe stworzenia i za moment miał się o tym dobitnie przekonać. - Ech. Nie powinienem był tego robić - westchnął rozkładając dłonie w przepraszającym geście. Faktycznie popełnił błąd. Alkohol w nim górę nad chłodną kalkulacją do której był przyzwyczajony. Na przyszłość będzie musiał uważać z trunkami, a przede wszystkim sprawdzać co jest w kieliszku zanim się tego napije.

Spojrzał na nią ciekawym wzrokiem gdy strzelała sobie pstryczka w czoło. Czyżby był to jakiś północny zwyczaj o którym nie miał pojęcia? Chciał o to zapytać jednak Merry zaczęła się zachowywać jeszcze dziwniej. Wyglądało jakby się nad czymś rozwodziła. Nad czymś bardzo ważnym. Czy chciała mu coś powiedzieć? Nie wytrzymał gdy rozchyliła nieco kimono. Kolejny już raz dzisiejszego wieczoru instynkt wygrał z jego nie tak silną wolą i złociste oczy zlustrowały każdy skrawek odkrytej skóry Merry. Po chwili jednak wrócił do zastanawiania się o co tak naprawdę jej chodzi. Jego oczy rozszerzyły się w zdziwieniu gdy bezceremonialnie podeszła do niego i zamknęła w dziwnym uścisku. Ta dziewczyna z konkurencji wróciła i to w wielkim stylu. W porównaniu z tym, jego złapanie za dłoń wydawało się dziecinną igraszką, żartem. Był kompletnie zaskoczony i zawstydzony zarazem. Adrenalina uderzyła mu do głowy, serce zaczęło szybciej bić pompując krew do miejsca niedaleko którego ułożyła swoją nogę Merry. Była już tak blisko i zbliżała się jeszcze bardziej. Chciał coś powiedzieć, jakoś ją zatrzymać ale nie mógł. Totalnie znieruchomiał i zaniemówił. Jeżeli kiedykolwiek uważał, że większych dreszczy dostać nie może to właśnie mu udowodniła, że się mylił. Gdy Merry zaczęła szeptać mu do ucha całe jego ciało zaczęło reagować. W mózgu jednak zapaliła się jedna wielka czerwona lampka. Spojrzenie ze zszokowanego zmieniło się z pytające. O co jej chodziło? Otrzeźwiał w sekunde a jego ciało zaczęło dostosowywać się do zmienionego nastroju i powagi. Nic nie powiedział. Odwzajemnił tylko uśmiech lecz nie przekazał nic przez niego. Była to bardziej forma automatycznej odpowiedzi na widok skrzywionych warg drugiej osoby, pewien odruch.

Na wejście gości nawet nie zareagował. Wpatrywał się tylko w zaciśniętą dłoń w której znajdował się świstek przekazany mu przez Merry. Co to miało znaczyć? Czyżby się właśnie w coś wplątywał? W coś... Złego? Podniósł głowę spotykając jej spojrzenie, pytające lecz zarazem jakieś złowrogie? Kim ona tak naprawdę była? Zamknął oczy, westchnął głęboko. Przecież wcześniej zdecydował, że sprawdzi jak głęboka jest ta nora. Nie mógł się teraz wycofać co nie? Schował karteczkę do wewnętrznej kieszeni w marynarce i podszedł do dziewczyny ze sztucznym, pewnym uśmiechem - Panienko Merry. Zanim zakończymy nasze dzisiejsze spotkanie chciałbym skraść panience jeden taniec. - Nie ciągnął już dalej tego tematu. Zresztą pewnie wszystkiego by się wyparła przy obcych ludziach. Wiedział to, i chyba te całe sekrety najbardziej go w tym wszystkim niepokoiły. Akurat orkiestra zaczynała grać walca. Idealny moment by poprosić dziewczynę do tańca. Nyro może nie był znamienitym tancerzem lecz z pewnością nie nadeptywał partnerce na stopę z każdym nowym krokiem. Spojrzał na wąski dół kimona. Jeżeli dziewczyna się zgodzi będzie musiał stawiać mniejsze kroki by mogła za nim nadążyć w tym stroju. Uzbrojony w tą wiedzę rozchylił dłonie, układając je w postawę startową dla wszystkich tańców towarzyskich. Teraz pałeczka była po jej stronie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t786-nyro-letram


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   13.03.16 23:55

Cytat :
Informacja ode mnie
Nadchodzi ostatnich 7 (6?) dni na pisanie na balu. Prosiłabym już od czwartku powoli kończyć fabuły, lub jeśli nie macie możliwości zakończenia ich wtedy, można powolutku się zwijać. Nie będę karała za niewychodzenie z fabuł, jednak chyba każdy wolałby, aby wszystko zostało zakończone, prawda?
Pisać można fabuły do 20 marca, do godziny 23:59, jednak posty z z/t mile widziane byłyby już od czwartku, 17 marca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mermaid Heel


Tytuł : Portret Mermaid Heel
Liczba postów : 380
Dołączył/a : 13/03/2015
Skąd : "Morroc"

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   16.03.16 12:22

Ta deska była całkowicie typowa. Zupełnie niczym wycięta ze zwalonego drzewa, które przewalając się w swój naturalny, jedynie lekko zasilony ręką ludzką sposób upadło, rozdzielając i rozplątując gałęzie w wyższych partiach lasu. To drzewo, które naturalne, nieoszlifowane było - zawierało w sobie drzazgi. Te większe, te mniejsze. Nikt nie spodziewał się, kiedy drzazga z Deski fanpejdżowej się wbije w Twój palec, stopę czy dłoń. Nie wiesz, kto i kiedy obije Cię deską z drzazgami. Nie wiesz, kto i kiedy obije Ciebie maczugą z drzazgami! Taka była Revy - nie wiesz, kiedy zaatakuje, a do tego jeszcze pozostawi po sobie ślad. Nienawidziła ludzi z jednego, prostego powodu - to była taka rasa, której nie warto ufać i nie warto jej lubić. Tak ją nauczono. Zrobiło to nie tylko życie, ale też i osoba, która jako pierwsza wyciągnęła do niej rękę, zapewniła schronienie i zrozumiała ból. Zamknęła się w sobie na innych, a rozmowa z Norie? Była zmuszana. Nie przez nią, a przez samą siebie, bo może i czuła do niej okropną niechęć, ale coś jej kazało nie iść od tak. Przecież została już podwójnie porwana, a do tego jeszcze jest na uwięzi z racji, że nie może jej zrobić krzywdy. Inaczej będą jakieś kary dla niej, dla jej drużyny i dla gildii. Ogólnie to w głowie jej, od czasu zabrania na dach, roił się plan ucieczki. Potrzebowała tylko odpowiedniej chwili. Teraz nadeszła.
- Racja: gdybym nie została dwukrotnie porwana przez puszkę ze śledziami w środku, już dawno by mnie tu nie było - skierowała w jej stronę z pewną solidną aluzją dotyczącą Nornicy. Za moment wstała i tak stanęła prosto na poręczy, obserwując ją z góry jak podchodziła. Ręce na piersi (na czym?) pokazywały jedynie jej wyższość nad Paladynem. A przynajmniej tę odczuwaną wyższość, bo ni to silniejsza, ni to bardziej sławna od niej. Z resztą Revy nie miała dobrej sławy.
W momencie, kiedy już zbliżyła się do niej z przeprosinami, nie zareagowała tak, jak Nornica by się tego spodziewała. Prychnęła pod nosem, aby - kiedy ta się znalazła w zasięgu - podnieść nogę i przydeptać jej twarz, ewidentnie zostawiając jej niemiły ślad koloru czerwonego zmieszanego z jakimś brudem czy innym piaskiem.
- Nie zbliżaj się do mnie. Nara - powiedziała niezwykle bezczelnie, odepchnęła ją, aby zaraz zmienić się w hybrydę i zwinnie zeskoczyć na daszek niżej, zapewne rzuciła się innym imprezowiczom w oczy, a po chwili już znalazła się na dole i opuściła teren imprezy.

Z/t
Revy nie pozostawiła po sobie miłego wrażenia, ale dziękuję wam (Norek, Iwaru) za fabułkę <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t569-revy-delayne


avatar
Sabertooth


Tytuł : Najciekawsza postać męska na forum
Liczba postów : 210
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 19
Skąd : Mazury cud natury

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   17.03.16 15:41

Starał się jak mógł, jednak nie zdołał wyczytać tego, czego chciał z dziewczęcych oczu. Poczuł się przy niej bardzo miło i w pewnym sensie bezpiecznie, co było swoistym fenomenem w obliczu różnicy ich wieku na korzyść mężczyzny. Jednakże nie było mu dane odczuć tego, czego tak w głębi serca bardzo pożądał. Wciąż czuł pustkę, mimo ich bliskość drugiej osoby zapełniła w nim kilka dziur. Wydawała się taka beztroska, nawet pomimo smutku goszczącego na jej twarzy. Mówiła o wszystkim z lekkością i choć wspominała o utracie najbliższych sercu ludzi, nie rozklejała się ani nie reagowała jak Raion, który na samą wieść o mrocznej gildii zatopił się w ramionach nastolatki. W pewnym sensie dziwił się k'temu. W końcu rozmawiał jeszcze praktycznie z dzieckiem. Czy naprawdę pod tą niewinną skorupką kryła się twarda i silna istota? Początkowo sprawiała zdecydowanie przeciwne wrażenie, aczkolwiek z czasem chłopak tworzył zupełnie inną wizję tej osoby... przestawała być uroczą i śliczną dziewczynką.
Na Twoje szczęście.
Powiedział to tak cicho i niewyraźnie, że sam nie dosłyszał własnych słów. Spotykanie tego typu magów nigdy nie przynosiło za sobą żadnych pozytywów. Starał się odrzucać tę myśl, aczkolwiek po wyjściu z ich "uścisku" ponownie wrócił do smętnej wizji przeszłości. Czar spotkania niespodziewanie się ulatniał. Może był co raz bardziej zmęczony? Nie jadł od bardzo dawna, dodatkowo to coś w środku odzywało się i domagało dostarczenia energii. Zmęczonym wzrokiem obserwował rozmówczynię, praktycznie już nie słuchając, a jedynie potakując i pijąc kilka łyków ze zmrożonego kosteczkami lodu napoju. Był zadziwiająco dobry i orzeźwiający, na tyle by chociaż przez chwilę wyrwać go ze swoistego osłupienia.
Straciłaś...
Znów jedynie mruczał pod nosem. Nie wiedział w zasadzie co powiedzieć. Nie chciał ciągnąć tego tematu, dość wspominania zła z przeszłości. Komu to potrzebne? I tak dobijał się faktem, że ulegał tak młodej istotce. Jakim cudem tak bardzo się... rozkleił? Nie uronił łzy, a jednak jego zachowanie było pewną oznaka słabości. Skarcił siebie w duchu za to, co przed chwilą wyczyniał. Ta dziewczyna to jedynie kolejna, przypadkowa osoba, która ma gdzieś co myślisz czy czujesz. Przez chwilę poczuł się inaczej...
Przepraszam Cię... czas na mnie. Mistrzyni Kushikawa z pewnością już się zbiera, muszę służyć jako eskorta do gildii - oznajmił, wstając z krzesła i opróżniając szklankę jednym haustem. - Spotkajmy się kiedyś. Mieszkam w siedzibie Sabertooth, gdybyś miała kiedyś ochotę... byłoby mi bardzo miło.
Pocałował delikatnie Eirlys w czółko i rozprostowując kości, ruszył w stronę wyjścia. Zimny powiew wiatru przeszył jego ciało... otulił się więc płaszczem i w towarzystwie księżycowego światła ruszył w swoją stronę.

z/t
Dzięki Ariś ; )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t938-raion#8413


avatar
Blue Pegasus


Liczba postów : 271
Dołączył/a : 24/06/2015
Skąd : Mroźne krainy północy

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.03.16 16:26

Jej myśli przepełnił ten jeden, konkretny słowotok. Czym było tak naprawdę Dragon's Howl? Czym oni sobie zasłużyli na tak skrajnie negatywną opinię? Co takiego potrafili? Jaki mają rzeczywisty interes do legalnych gildii, jakie były ich prawdziwe zamiary? Dlaczego akurat Blue Pegasus? Może tak naprawdę istnieje inny powód ataku tej gildii przez smoki? Bo to nie może być jedyny, nienawiść do rodzeństwa nie rozprzestrzenia się po całej gildii. Dłuższy czas te myśli się w jej główce kłębiły, ale momentalnie przerwano ten tok, wodospad wręcz myśli. Ujrzała zmęczenie w jego oczach i jej twarz miała wymalowane zdziwienie. Było ono tak dostrzegalne, jakby ktoś na jej nosie powiesił tabliczkę "ONA JEST ZDZIWIONA". Nie mówiła nic na ten temat, próbując kontynuować swoją wypowiedź i nic nie wtrącić na ten temat. Dopiero, jak uśmiechnęła się aby ukryć zdziwienie maską szczęścia, przez jej głowę przeleciała jedna myśl: "Czyli niedługo będzie uciekał? Jest zmęczony chyba... nie będę go trzymała, ale szkoda mi trochę, bo fajnie mi się z nim rozmawiało mimo tego przygnębienia tematem rozmowy..."
I w przeciwieństwie do tego, co myślał Raion - ona nie ma gdzieś innych osób. Jeśli tak, jak w przypadku Raiona, bardzo dobrze im się rozmawiało - zawsze będzie zastanawiała się, co z nim. Będzie wspominała bardzo chętnie pogadankę na balu oraz to, jak miło ją traktował w przeciwieństwie do niektórych. Zawsze wspomnienie o nim będzie wywoływało uśmiech na jej twarzy, a do tego jeszcze samej będzie się dopytywała o niego jeśli wpadnie na kogoś z jego gildii. A nuż dowie się, gdzie on jest! I będzie miała okazję porozmawiać! Zawsze się takimi osobami później interesuje, bo dobre relacje warto kultywować, naprawdę warto! Nie miała tego gdzieś, jak niektórzy. Dobra, zdarzało się jej mieć kogoś naprawdę w głębokim poważaniu, bo ją wkurzył. Ale to tylko i wyłącznie dlatego, nienawidzi osób wkurzających i natrętnych! Innych nawet chętnie by znowu powitała.
Za moment zauważyła to, czego się obawiała - Raion zechce opuścić bal. Zmęczenie jej nie umknęło więc to była kwestia czasu jak zechce się ulotnić. Uderzyło ją to, bo liczyła na dłuższa rozmowę, ale nie miała prawa go zatrzymywać przez własne zachcianki. Była dzieckiem, ale nie była aż taką egoistką aby kogoś siłą trzymać przy sobie! Chwila moment, dziecko raczej z egoizmem się nie wiąże. Prędzej z "egocentryzmem", w którym dziecko uważa, że jest w centrum uwagi i powinno w nim być. Samej, niemal od razu po blondynie wstała z miejsca, ale nie powiedziała jeszcze słowa. Wysłuchała go z delikatnie spuszczoną w smutku głową. Będzie tęskniła. Podniosła ją dopiero w momencie, kiedy poczuła muśnięcie swojego czoła jego ustami. Otworzyła oczy nieco szerzej, oblała się rumieńcem, znowu ją doprowadził do tego stanu. Do stanu, w której język grzęźnie jej w gardle, a słowa się gubią.
- A... no... no dobrze. Ja muszę chyba sama z pozostałymi iść z Lilith-san... - powiedziała, początkowo strasznie niepewnie, ledwo dukając kolejne słowa ze smutkiem, iż odchodzi. Mógł to jeszcze usłyszeć, jednak dalszej części wypowiedzi, kiedy już się odwróciła w jego stronę nie mogła, gdyż mówiła te słowa ciszej, wręcz w myślach je wypowiadała, a usta poruszały się w rytm kolejnych zdań.
- Przyjdę jak tylko będę mogła. Obiecuję! Nie wiem, kiedy, bo będę miała trochę na głowie, ale przyjdę kiedyś Cię odwiedzić! - tak właśnie te słowa by brzmiały, gdyby wypowiedziała je na głos kiedy już się opamiętała i odcięła. W tym momencie jednak stała jak słup soli przez dłuższą chwilę, obserwując jego kroki w stronę drzwi. Krótka chwila, tik nerwowy? Nie. Delikatnie, powoli sięgnęła po szklankę, wciąż wypełnioną napojem, aby zaraz wyżłopać ją do końca na kilka łyków. Uśmiechnęła się delikatnie, odsuwając naczynie od ust i je odstawiając, aby zaraz kiwnąć głową i pobiec przed siebie, rozglądając za Fu. Niestety... nie widziała jej, chociaż rozglądała się wszędzie wokół. W ten właśnie sposób, czyli biegiem, niekiedy z delikatnymi podskokami opuściła salę balową ze szczęściem wymalowanym na twarzy idealnie komponującym się z rumieńcami. Bo co? Poznała kogoś fajnego! A teraz mogła wrócić do gildii po wszystkich tych trudach umysłowych!

z/t
Dziękuję za fabułki wszystkim, z którymi pisałam na Eir <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t986-eirlys-solomon


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 213
Dołączył/a : 15/05/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   19.03.16 23:45

Minęły naprawdę długie godziny, zanim pokojówka hotelu obudziła Neonyego. Był wyczerpany i chciał utopić informację o wynikach swojej drużyny w głębokim śnie. Nie był to byle jaki sen, a wizja. Wyśnił, że po pobudce czeka go niemiłe zaskoczenie i pośpiech oraz upokorzenie. Mimo, że wydawało się to niczym nadzwyczajnym po takich wydarzeniach, to go lekko zdziwiło. Odłożył jednak sen na bok i ostatecznie przebudził klejące się oczy i załamany wyraz twarzy. Spojrzał na zegarek i przypomniał sobie o bankiecie!
Cholera! Przegapiłem idealne miejsce do nawiązania znajomości... Mógłbym pogadać tam z tak ciekawymi i silnymi osobami... Dlaczego musiałem zaspać?! Baka Neony, Baka! A teraz bierz się do roboty, ubieraj i biegnij na miejsce!
Jak pomyślał tak zrobił. Szybko zaczął ubierać swój garnitur, co nie szło mu najskuteczniej. Rękawy były wywinięte, koszula schowała się pod łóżkiem, a jej guziki na złość uciekały mu z palców. Dodatkowo musiał się jeszcze uczesać, a co za tym szło... odnaleźć grzebień. Długa to była bitwa, lecz po godzinie udało mu się doprowadzić do stanu używalności. Z uśmiechem też podziękował za podgrzewane pięć razy śniadanie i prosił by nie szykować dla niego obiadu, a potem wyruszył do Sali Bankietowej.
Los chciał jednak, by jego sen okazał się prawdą. W ciągu godziny lub dwóch, zgubił trasę dziesięć razy, trzy razy wrócił do hotelu, cztery razy spotkał tego samego gołębia pilnie malującego pomnikowi ordery białej chluby i wpadł raz na biegnącą skrzydlatą świnię... Co za dzień. Ostatecznie jednak, udało mu się dotrzeć na miejsce. Zbliżył się do wejścia i był załamany...
Ludzi było zdecydowanie mniej niż kilka kwadransów temu, jedzenia już prawie nie było, większość interesujących go osób już dawno uciekła w swoje strony. Stanął w futrynie i smutnym wzrokiem spojrzał po ostatnich tu osobach. Nie miał siły.
Los tak chciał, a on nigdy nie powiedział mi: "Wygrałeś szczęście na loterii". Bo po co? Magowi zawsze tylko piach w oczy i halabarda w plecy. Przynajmniej zobaczyłem ten mierny wystrój... Bardzo niestylowy.
Powolnym krokiem Paul zbliżył się do pobojowiska zwanego szwedzkim stołem przystawek i deserów, wziął długą wykałaczkę, nabił na nią kilka niewielkich smakołyków i powąchał je. Westchnął, następnie kierując się do wyjścia zaczął je spożywać. Wychodząc z sali tak szybko jak się pojawił rzekł tylko w ether:
- Było fajnie...

Neoś pojawia się i znika, więc od razu z/t i dzięki za event
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t816-neony-karta-postaci


avatar
Neutralni Magowie


Liczba postów : 115
Dołączył/a : 05/06/2015
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   20.03.16 0:25

Autor tego posta skończył przed chwilą oglądać Człowieka Jednego Uderzenia i nie jest do końca rozśmieszony, ale kilka rzeczy z serii zapamiętał. Np, zbyt długie gadaniny postaci, które tytułowy bohater kazał skrócić do maks 20 wyrazów. Ja też jestem w stanie skrócić tka bardzo posta!

To był zły tydzień.

Najpierw coś strzeliło do łba mrocznemu szermierzowi i wziął udział w głupim turnieju. Potem ktoś chciał zaciągnąć go na jakiś bankiet, co skończyło się paniczną ucieczką oraz pozostawieniem Miecza Duszy w hotelu... Tak, Tenshi zostawił ostrze w pokoju, starając się uciec przed losową dziewczyną, która polubiła go na trybunach.
Chcąc odzyskać broń mag skradał się krętymi uliczkami w stronę hotelu. Nie miał zamiaru trafić na dziewczynę, więc ukrywał się. Gdy dotarł na miejsce był jeszcze bardziej załamany i wściekły. Miecza nie było, a jedynym śladem po nim była informacja pozostawiona w sekretariacie, mówiąca "Dziewczyna wzięła go na bankiet z okazji zakończenia Turnieju". Niefart?
Wkurzony... TAK, WKURZONY ANIOŁ ruszył biegiem na miejsce przetrzymywania pamiątki po mistrzu. Trafił tam jednak zbyt późno, albo raczej odpowiednio późno. Drzwi do lokalu były juz zamknięte, bankiet dobiegał końca, a jego broń, tkwiła wbita w niedalekie drzewo z niedorzeczną kartką "Jeszcze się zobaczymy ♥". Rzygać się Tenshiemu chciało, więc zgarnął ostrze, jeszcze raz podszedł do drzwi sali bankietowej i ruszył na następną wyprawę, której cel miał jasno określony. Pora zapolować na smoka... by smokiem się stać.

z/t :P
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t936-tenshi-mroczny-szermiez


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   20.03.16 0:38

"Cholera ... co się ..." - wstaję, chyba zbyt jeszcze pijany, bo ciągle chwieję się na nogach. Co to była za noc! Chyba za dużo wypiłem! I chyba zbyt szybko! Chciałem kogoś poznać, rozerwać się, potańczyć, poflirtować. Może ktoś by mnie pocieszył i powiedział, że jednak dobrze mi poszło w walce z wiwerną, chociaż tak na prawdę zająłem jedno z ostatnich miejsc? Nie! Tak na prawdę przyszedłem się upić i zrobiłem to dość szybko! Nic więcej nie pamiętam i mam nadzieję, że nie zrobiłem tutaj jakichś żadnych ekscesów. Jestem lekko obolały, więc chyba jednak coś się stało. Czyżbym od kogoś oberwał albo z kimś się pobił? Ciekawe z kim. W sumie, co za różnica. Ważne, żeby kogoś poznać! Zawiązać jakąś relację. Przyjaźń może. Może miłość? Co ja plotę? Komu potrzebne są takie bzdety? Większość jak nie wszyscy tutaj zgromadzeni to magowie z innych gildii. Mieszanina różnych osobistości. Pewnie przyjdzie mi z nimi w przyszłości walczyć, bo tak to się musi skończyć. Ludzie lubią się mordować. Być może większość z nich umrze w walce z jakąś potężną bestią pokroju Acnologii albo podczas Świętej Wojny z Mrocznymi Gildiami. Dlaczegóż miałbym się przywiązywać do zupełnie nieznanych mi osób, a potem płakać przez kilka dni po ich stracie, kończąc ten płacz samobójczym poderżnięciem gardła? Nie jestem aż tak wielkim masochistą. Ba! W ogóle nie jestem masochistą, więc nie mam zamiaru się z nikim tutaj zaprzyjaźniać. Co najwyżej może z tą całą Revy, która była w naszej drużynie. Bądź co bądź, nie popisała się, ale zdobyła 6 punktów dla Najsilniejszej Gildii w całym Fiore - Lamii Scale! A to już coś. Ja zdobyłem, jeśli dobrze pamiętam, a pamięć mnie zawodzi, zwłaszcza po alkoholu, chyba 2 ... a może 4? Cóż. Ciężka sprawa. Nieważne! W każdym razie nie był to maks. No nic. Trzeba się stąd zabierać. Biorę więc swój płaszcz Sitha, który leży gdzieś obok. Musiałem go po pijaku ściągnąć i rzucić pod jakiś stół czy krzesło. Tańczący i chodzący ludzie pewnie podeptali go z tysiąc razy, nic sobie z niego nie robiąc. Cóż na to mam poradzić? Ponownie go ubieram i zbieram się do wyjścia. Totalnie ignoruję to co dzieje się wokół mnie. Po prostu tego nie widzę. Nie obchodzi mnie to i umyka z pola mojego widzenia. W pewnym momencie zauważam Neonyego, który coś tam je przy szwedzkim stole. Właśnie! Jestem głodny. Idę więc do innego stołu i także zjadam resztki. Prawie jak pies. No nic. Próbuję dogonić kompana z Gildii, jednak gdzieś mi ucieka. Wracam więc sam do hotelu, by następnie udać się w drogę powrotną do Gildii i zmierzyć z bardzo negatywną opinią Mistrza. Cóż zrobić? Nikt nie mówił, że życie Maga będzie łatwe.

z/t (Także dziękuję za fabuły ... Revy i Norie :3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Fairy Tail


Liczba postów : 344
Dołączył/a : 30/03/2015

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   20.03.16 22:39

Wielu uważa, że najcięższych przestępców należy karać śmiercią. Również mówi się, że w ogóle źli ludzie nie powinni żyć na tym świecie, określa się ich dodatkowo mianem pasożytów. Jednak nawet najgorszy pasożyt ma prawo do życia. Ludzie byli gatunkiem destrukcyjnym w swojej naturze, jednak ich największą siłą nie była magia czy postęp techniczny, ani też liczebność. Była to możliwość do zmian i adaptacji do tego co jest wymagane. Według sprawiedliwości paladyna każdemu należy się życie, nawet temu najgorszemu złoczyńcy dlatego Norie zawsze starała się walczyć tak, by koniec końców przeciwnik przetrwał starcie i został postawiony przed sądem jeśli był złym człowiekiem i zasłużył na proces. Oczywiście tacy ludzie byli często od razu skazywani na egzekucję, tak dla przykładu ale jednak zawsze Norie wnosiła o to, by wymierzyć takiej jednostce karę więzienia. To jest lepsze wyjście, człowiek nawet jeśli zły to miał szansę się zmienić. Często ci, którzy schodzą na złą ścieżkę robią to pod wpływem czegoś. Nawet mistrz Dragon’s Howl nie musiał od zawsze być zepsutym do szpiku kości człowiekiem. Musiał być pod wpływem jakiś wydarzeń, które ukształtowały go w kierunku tego jaki jest obecnie. Być może w ostatnich godzinach swego żywota dostrzeże, że cała ta walka i cierpienie nie było niczego warte.
Co prawda paladyn nie widziała tego jako porwanie, ale dzisiejszy dzień był również lekcją. Revy bardzo nie lubiła, kiedy ktoś ją próbował do czegoś przekonać jak również pokazać coś nowego. Była konserwatystyczna, chociaż nie była konserwą ze śledziami w środku.
Z drugiej strony troszkę ją zabolało to, że oberwała z buta i to nie kwestia fizyczności, a tego że tą silną istotkę bardzo łatwo szło zranić lub zdenerwować. Norie chciała ją zatrzymać, jednak nie zdążyła. Mag Take Over uciekł z dachu, jednak dlaczego nie zrobiła tego na początku a dopiero teraz? Oto jest pytanie, chociaż pewnie jest jak kot. Chodzi własnymi ścieżkami.
Białowłosa starła brud z twarzy i otrzepała sukienkę, która mogła się trochę wybrudzić. Złapała obcasiki, które wcześniej sobie odłożyła w bezpieczne miejsce, a następnie założyła rękawiczki. Rozsiadła się wygodnie na dachu i podkuliła nogi pod brodę, wpatrując się w księżyc i rozmyślając co tu dalej z deską zrobić, jak jej pomóc? Co ją może trapić?
Trochę źle, że kapitan drużyny Fairy Tail siedziała tutaj zamiast bawić się z innymi, ale teraz ona potrzebowała chwili samotności, by wszystko przemyśleć. Godzinę potem znowu przywołała swojego smoka, a następnie wzniosła się by powoli lecieć do kwater swojej drużyny. Potrzebna jej była gorąca kąpiel, butelka wina oraz towarzystwo najbliższych, w tym Shiny.
ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t645-azure-maiden-skonczone?nid=2#53


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   21.03.16 0:20

Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko się uciszyło. Zamilkły gwary, ucichła muzyka, nawet przestano przesuwać krzesła i bawić się w ciuciubabkę. Przestano żartować na temat dzieci, przestano bawić się w kompletnych pijaków. Wszystko się zatrzymało zupełnie tak, jakby ktoś zatrzymał czas. Ale nie, to nie czas się zatrzymał - właśnie na balkon wewnętrzny wszedł Donovan Townsend, Przewodniczący Rady. Miał na twarzy ten charakterystyczny uśmiech tatuśka, a także przymknięte oczy, z których wyzierało szczęście. Zaraz za nimi ustawili się mistrzowie gildii (oczywiście bez Ashavana) oraz chętniejsi do zabawy Radni. Dało się w tej grupie ujrzeć Lilith stojącą niedaleko Alexis, obok której zaś kręcił się Shinji Ryoko, po prawicy Przewodniczącego stał ten charakterystyczny, pokryty bliznami mistrz Lamia Scale - Arken. Gdzieś na boku stała Akeno Mukai, a swoją fortunę przeliczał obok niej Ruel. Za moment jeszcze obok Arkena pojawiła się młodziutka Sasha, Radna, a jej kroku nie odpuszczała zaś Melea. Dało się jeszcze zauważyć Avicię Hartlib, brakowało wielu osobistości, jednak nikt nie zważał na to większej uwagi. Brakowało tylko jednej osoby: samej Królowej. Zamiast niej pojawił się jeden z doradców.
- Witam was, moi mili państwo. Mam nadzieję, że wasza zabawa potoczyła się dobrze i każdy jest z niej zadowolony. Nawet ci, którzy nasze grono już opuścili musieli się dobrze bawić - rozpoczął przemowę Przewodniczący. - Zebraliście się tutaj, aby uczcić zakończenie Pierwszych Odnowionych Wielkich Igrzysk Magicznych roku X803. Jestem bardzo zadowolony z tego, ile osób dołączyło do rozgrywek i nawet nie spodziewałem się takiego popytu, a tym bardziej nie spodziewałem się przychylności ludzi po tym, co się stało pamiętnego dnia wiele lat temu. Nie myślmy jednak o tym, co było, a o tym, co jest - kontynuował, co parę słów próbując zaczerpnąć większy haust powietrza. Puścił po raz kolejny miły uśmiech, aby otworzyć nieznacznie szerzej oczy i poprawić oprawki.
- Każdy z was wiedział, co się stało za naszymi plecami. W chwili obecnej Rada próbuje opanować chaos wywołany przez Serpenta, a także poprawić wasze warunki wykonywania misji, chciałbym również ograniczyć nieufność ludzi po tym, co się stało. Proszę więc śledzić w najbliższym czasie rozporządzenia Rady Magicznej - zakończył na niedługą chwilę, ale niedługo później ponownie zabrał głos.
- Z pewnością bal pozwolił wam poznać wiele różnych osób, a niektórym nawet zacieśnić swoje związki i poprawić relacje. Nawet wśród nas, ulokowanych gdzie indziej nieco się zmieniło patrząc na początek i koniec balu. Słyszałem tylko, że ktoś się pobił... - zaczął, aby zaraz się gromko roześmiać. - Ach, te dzieciaki, im tylko obijanie się po mordach w głowie! - rzucił wraz z tymże śmiechem, aby zaraz przestać. - Chciałbym podziękować wam za tak liczne zjawienie się tutaj, a także ogłosić, iż czas na zabawę dobiegł końca. Przecież nie można bawić się cały dzień, nawet my musimy wrócić do swoich obowiązków, prawda? W końcu to My możemy ochronić nasz świat przed takimi osobami jak Serpentus czy gildia Dragon's Howl. Dziękuję - zakończył, aby zaraz, wraz z pozostałymi członkami zgromadzenia z balkonu się "ewakuować" do kwater.

Cytat :
Także dziękuję wielce za takie zaangażowanie w pisanie na Balu! Liczę na to, że relacje między postaciami zawarte w czasie całego eventu oraz samego Balu pozostaną na długi czas w waszych głowach (i w pamięci waszych postaci). Pamiętajcie o tym, że jeśli skończyliście fabułę przed rozpoczęciem baletów, fabuła ta trwała przed eventem, zaś jeśli zaczęliście po ogłoszeniu wyników eventów, wtedy fabuła jest usadzona fabularnie w dniach po imprezie.

Jeszcze raz dziękuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Sala Bankietowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Bankietowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Mała sala bankietowa
» Sala Bankietowa
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Eventy :: Archiwum Eventów :: Wielkie Igrzyska Magiczne-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie