IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość


avatar
Ranga Specjalna


Liczba postów : 614
Dołączył/a : 04/11/2014

PisanieTemat: Wioska   23.12.14 1:58

First topic message reminder :

Cóż... Wioska jak każda inna. Wprawdzie od innych ta różni się tym że jest trochę zniszczona. Głównie przez magów, ale gdyby to tylko atak zniszczył wioskę to prawdopodobnie była odbudowana. To pewnie choroby jej mieszkańców, bieda i inne czynniki sprawiły że wioska dalej jest zniszczona. Średnio co drugi dom jest bez dachu, ściany, czy cały w rozsypce. Pozostałe zaś dopiero się sypią, ale wyglądają na to że ktoś jeszcze w nich mieszka. Sam układ wioski wygląda następująca. Idzie sobie taka polna ścieżka, a po jej obu stronach domy. I ciągnie się tak. Łącznie jest tutaj około 20 domów. I zniszczonych, i tych które się niszczą. Gdzieś po środku znajduje się karczma, ale za bardzo się od innych nie wyróżnia. Krótko mówiąc, zwyczajna wiocha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com

AutorWiadomość


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   11.03.16 18:59

Przeciwnicy się nie ruszali. Normalnie można by to było nazwać sukcesem. Unieruchomiony przeciwnik jest bardzo łatwym celem. Wystarczy podejść i wbić mu nóż w gardło i spowodować, że już nigdy się nie ruszy. To rozumowanie jednak w mojej opinii ma dwie zasadnicze wady. Po pierwsze, nie powinienem tak postępować. Zabicie człowieka jest nieodwracalne, a skąd ja mogę wiedzieć czy ten człowiek zasłużył na śmierć czy nie? Może tak na prawdę tych dwóch tutaj nie jest złych? Może wykonują tylko rozkazy, którym nie są w stanie się oprzeć? Może te rozkazy wydaje im jakiś zły człowiek? A może po prostu to jedno wielkie nieporozumienie i tak na prawdę wszyscy jesteśmy "ci dobrzy" i tylko zbiegiem okoliczności jest ta nasza mała potyczka? To brzmi bardzo logicznie, chociaż Kiara pewnie by tego nie pochwaliła i nie zaaprobowała. Drugi powód jest bardziej można by rzec "praktyczny". Ja po prostu nie jestem w stanie ich zabić. Nie to, że mam opory psychiczne, chociaż mam opory psychiczne. Po prostu nawet jeśli zdobyłbym się na to i spróbował ich zabić, gdy się nie ruszają, to nie miałbym czym tego dokonać. Nie mam ani noża, ani pistoletu, ani żadnego zaklęcia, które jest w stanie uśmiercić drugiego człowieka. Nie potrafię nawet ich udusić. W obecnej sytuacji nie jestem w stanie ich zabić, nawet jeśli bym chciał. Moja magia co prawda pozwala mi z nimi walczyć jednak ona nie działa tak jakby można było sądzić. Efektem tej magii nie jest śmierć wroga, lecz utrata przytomności. Oczywiście, każdy na moim miejscu by wykorzystał sytuację i zaatakował tyloma zaklęciami iloma może i spróbował doprowadzić do straty przytomności. Niemniej jednak ja znam działanie swoich zaklęć, a przynajmniej wydaje mi się, że znam. Może to dziwne, ale moje zaklęcia tracą na efektywności jeśli używam ich dużo jednocześnie. Najbardziej logicznym więc wyjściem z obecnej sytuacji będzie po prostu poczekanie. Ja odzyskam trochę sił. Przeciwnicy będą się palić, tracąc siły. W ogólnym rozrachunku wyjdę na plus i będę w stanie kontynuować walkę mając coraz większą przewagę. Odsuwam się więc od nich na pewną niewielką odległość (około 5 metrów) i kucam, próbując złapać oddech. Oczywiście ciągle jestem gotów do tego by zrobić ewentualny unik, wybijając się jak sprężyna i odskakując w bok, ewentualnie tam gdzie będzie możliwość. Nie chcę unikając jednego pocisku wskoczyć pod następny. Ewentualnie po prostu sobie odbiegnę. Jak Kiara. W sumie ciekawe co tam u niej słychać? Czy dotarła bezpiecznie do ratusza? Mam nadzieję, że tak.

MM: 4750 + 500 (Regeneracja) = 5250

Bolek i Lolek tracą w tej turze 300 MM (pozostały 2 tury)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   13.03.16 18:22

Fuj, kobieta paląca w pomieszczeniu jest okropna, a nie mówiąc ze jest jeszcze w pracy? Ale nie odezwę sie, nie wypada. W końcu przecież zaprosiła mnie do środka mimo iż nikogo nie ma. Spowolnilam oddech, by jak najmniej czuć tej kłującej woni. Szybko przeszłam do pokoju burmistrza i w końcu odetchnęłam pełna piersią dopiero po zamknięciu drzwi. Wyglad pokoju nie był tak bardzo piękny jak hol i to prędzej przekona, ze wioska jest dręczona przez czarownice. No nic to. Poczekam na stojąco na mężczyznę z cicha nadzieja, ze przybędzie jak najszybciej. Zostawiła Iwaru samego z dwójka dryblasów, a to było niefair. Nawet jego wcześniejsze zachowanie nie tłumiło poczucia winy dziewczyny. Z niecierpliwoscią zaczela krążyć po pokoju. Jezeli bedzie jakieś okno to zdecyduje sie przez nie wyjrzeć, moze zauważy chłopaka? To zdecydowanie uspokoiłoby ja. On jest taki nieśmiały i wrażliwy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   17.03.16 23:52

/Tym razem krótko, bo też się wiele nie wydarzy
Iwaru:
Cały ten manewr z odskoczeniem na odległośc pięciu metrów powiódł się w stu procentach. Jednakże jak sie po chwili okazało było to zupełnie nie potrzegne, gdyż jego przeciwnicy nie ruszyli się z miejsca nawet o milimetr. Cały czas stali tak samo jak po trafieniu wiązką elektryczności. Z tego też względu zwyczajnie sobie od nich odbiegł w kierunku w którym pognała Kiara. (w swoim poście będziesz na miejscu)
Kiara:
Po kilku minutach od momentu wejścia do pomieszczenia otworzyły się one ponownie, a w nich stanął nie kto inny jak... niski facet, którego spotkaliście jakiś czas temu na rynku w asyscie dwóch dryblasów. Dodatkowym elementem towarzyszącym jego przyjściu było spokojne pogwizdywanie sobie i machanie swoją laską.
- Widzę, że poradziliście sobie już z moimi przyjaciółmi. Szkoda... Będę musiał zamówic nowych... powiedział natychmiast bez ogródek i nie czekając na odpowiedz momentalnie dodał - Przypomnij mi co to was sprowadza do miasteczka, którego jestem burmistrzem? dodatkowo akcentując ostatnie słowo bezczelnym uśmieszkiem.

// Iwaru, tak na przyszłośc. Regeneracja na misji jest jedynie wtedy jak się pojawi o tym info od MG. Podobnie jest w walce. Tylko i wyłącznie jak się ona skończy, więc nie ma opcji, by przy okazji unieruchomienia przeciwnika regac se MM.

Regen jest od tej pory
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   20.03.16 1:06

Takeru, jeśli chodzi o ten Regen, to różni MG różnie to rozpatrują. Np. u Norie (chyba) i Neosia (chyba) jest tak, że Regen jest zawsze jeśli MG nie powie, że go nie ma :P. Mogłem się pomylić, ale dzięki za info :3. Zapamiętam, że u Ciebie jest inaczej :3.
---

Jestem trochę zaskoczony. Moi przeciwnicy jakoś niespecjalnie się ruszali. Czyżbym tak szybko ich załatwił? Bardzo podejrzane. Jednak stwierdziłem, że Kiary samej nie mogę zostawić i jak najszybciej udałem się, by ją dogonić. Po paru chwilach dobiegam więc do największego albo jednego z większych, ciężko to ocenić, budynku we wiosce. To tutaj rezyduje burmistrz. Wchodzę więc do środka i widzę zadymione pomieszczenie. Jakąś kobietę, która siedzi i nic nie robi i pali papierosa. Sekretarka czy co? Może by się ruszyła i coś zrobiła? Ten dzień i w ogóle ta misja zaczyna mnie niesamowicie irytować. Jesteśmy tutaj już od jakiejś godziny czy coś koło tego, a tak na prawdę jeszcze nic nie zrobiliśmy. Cała ta misja nie wyglądała na taką, która trwałaby więcej niż 3 godziny. Przyjechać, zapytać się gdzie są czarownice, pójść i skopać im te czarodziejskie tyłki, odebrać nagrodę i wrócić na kolację do domu. To był cały plan, jednak sama podróż powrotna byłaby dość długa. Teraz nie mogę sobie przypomnieć jak długo podróż rikszą trwała, jednak w tej chwili jest to mi zupełnie bez znaczenia. Przenoszę wzrok na sekretarkę. To pewnie sekretarka burmistrza. Chwila, chwila? Czemu ja zakładam, że to jest sekretarka? Może to kochanka albo złodziejka? Nie! Na pewno nie! Plotę głupoty sam do siebie i później od tego mój mózg zaczyna zdrowo wariować.
- Burmistrz jest? - pytam podchodząc do kobiety, jednocześnie rozwiewając dłońmi kłęby dymu. Jestem totalnie zirytowany, bo moi wrogowie jak gdyby nigdy nic usnęli podczas pojedynku. Do tego wcale nie byli silni. Pokonałbym ich z palcem w tyłku i to nie swoim. No cóż. Na dworze mimo świateł panuje noc i przydałoby się iść spać. Czyli nici z wrócenia do domu na kolację, bo już pewnie dawno jest po kolacji, a my jeszcze nic nie zrobiliśmy. Co za paranoja! - Widzi, Pani, trochę mi się spieszy i miałem zły dzień ... sama Pani rozumie!
Uderzam pięścią w biurko czy ladę czy inny stolik w zależności od tego co tam jest, demonstrując tym samym swoje niezadowolenie. Jednocześnie strasznie martwiąc się o Kiarę. Ciekawe co ona teraz porabia? Czy żyje? Mam nadzieję, że tak! Bo jeśli nie, to z miejsca popełnię samobójstwo!

MM: 4750 + 500 (Regeneracja) = 5250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   20.03.16 21:12

- Misja o polowaniu na czarownice proszę pana. Przepraszam za mego towarzysza i mnie on czasami irytuje.
Uśmiechnęłam się uroczo, bo może uda mi się zdobyć jego łaskę.
- Iwaru ich nie zabił, pewnie tylko jakoś ogłuszył albo spowodował utratę przytomności.
Wierzyłam w każde wypowiedziane słowo, gdyż prawdziwe były uczucia chłopaka na temat śmierci. Inaczej być nie mogło.
- Ma pan bardzo elegancką laskę (miejsce na lenny face xDD), a pańscy towarzysze są zaprawdę silni. Naprawdę nie rozumiem jak Iwaru mógł się tak zachować wobec takiego gentelmena jak pan. Widać gołym okiem pańską kulturę i obycie, a chłopak zachował się jak małpa. Naprawdę przepraszam za niego i proszę o wybaczenie.
Pokłoniłam się jak to mieli w zwyczaju Japończycy przy przepraszaniu. Słówka szły mi gładziutko, ale trochę martwiłam się o złotookiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   22.03.16 18:37

- Aaaaah, to was wysłali do wykonania tego zadania. Dobrze, więc pozwalę sobie nie czekac na Twojego znajomka i przejdę od razu do sedna. Jak zapewne przeczytaliście na zleceniu mamy pewne problemy z okolicznymi czarownicami. Konkretnie to porywają one co jakiś czas dzieci z naszej wioski w bliżej nieokreślonym celu. Zazwyczaj dzieje się to w nocy, ale dziwnym trafem ostatnio to trochę ucichło... mówił już zupełnie nie zwracając uwagi na stojacą w pokoju Kiarę. Zamiast tego usilnie szukał czegoś w swoim biurku.
W tym samym czasie do Iwaru odezwała się sekretarka - Po pierwsze to grzeczniej w przeciwnym razie wyniesie pana ochrona i to pewnie na noszach... przerwała tutaj na chwilę tylko po to, by dmuchnąć chłopakowi dymem prosto w twarz - Po drugie burmistrz czeka już na Ciebie w swoim gabinecie. wskazała tutaj na drzwi na końcu pomieszczenia.
Jeśli chłopak od razu skierował się do gabinetu to wejdzie dokładnie w momencie, gdy burmistrz rzuci na biurko obwiązaną teczkę podobną do akt jakiejś sprawy. - W środku znajdziecie informację na temat osób porwanych, a odnośnie tej dwójki osiłków to nie ma pani za co przepraszac. Właściciel ziemski współpracuje z pewną firmą, a to były jedynie prototypy ich maszyn. Dostanę nowe, ale zanim wyjdziecie mam jeszcze pewną prośbę. Tutaj wziął jakieś dwie kartki i do was z nimi podszedł. Pierwszą podał Kiarze, a drugą Iwaru. - Na pierwszej podpiszcie się jako przyjmujący zlecenie. Jest to swego rodzaju kontrakt, który oświadcza, że przyjmujecie zlecenie oraz chroni nas przed prawnikami w razie jakichkolwiek uszkodzeń... Natomiast drugie to formularz dla firmy od tych maszyn. Napisz swoje wnioski po potyczce z nimi, a później jesteście wolni i zapraszam na górę budynku, gdzie możecie przenocowac dziś.

/Iwaru, chodzilo bardziej o to, że do czasu, gdy trwa walka nie ma możliwości, by wystąpił regen. Chyba, że MG napisze inaczej/masz coś co taki regen sprawia.
/Teraz macie regen przez caly czas. Chyba, że wystąpi następna walka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   23.03.16 0:57

Wchodząc do pomieszczenia, robię skrzywioną minę. Widok tego faceta, którego spotkałem wcześniej na ulicy zwiastuje kłopoty. To jednak burmistrz. A ja go zaatakowałem. Mam nadzieję, że nie będzie z tego jakichś problemów. Byłoby bardzo niemiło jakby mój pracodawca miał o mnie złe zdanie od samego początku. Wysłuchuję jednak spokojnie słów tego gościa. Nie jest zdenerwowany, a to daje mi cień szansy. Odbieram więc jedną kartkę i przeglądam ją.
"Mechaniczne, magiczne roboty, tak?"
Już wiem z czym miałem do czynienia, jednak zanim przystąpię do jego wypełniania pozostaje mi jeszcze jedna rzecz do zrobienia. Przeproszenie burmistrza za swoje niestosowne zachowanie. Jakoś nie uważam, żebym musiał go przepraszać, ale dobrze by to o mnie świadczyło jakbym go jednak przeprosił. Kłaniam się więc lekko i mówię
- Przepraszam Pana za swoje niestosowne zachowanie.
Jednak nie byłbym sobą jakby za tymi przeprosinami lekko nieszczerymi (nie mam jeszcze umiejętności Aktorstwo) nie stało jakieś wyjaśnienie czy niedopowiedzenie. Kontynuuję więc:
- Mieliśmy przed sobą długą drogę. Nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Przeraziłem się. Bynajmniej nie o siebie. Pal sześć moje życie. Najbardziej bałem się o życie mojej towarzyszki - Kiary. Mam nadzieję, że zrozumie Pan moje położenie i liczę na owocną współpracę.
(Tutaj zostawiam sobie miejsce na ewentualną reakcję - opiszę ją w następnym poście)
Następnie wypisuję swoje wnioski na temat robotów, z którymi przyszło mi się zmierzyć:
Cytat :
Maszyny te są bardzo silne. Potrafią przyłożyć. Jednakże waga ich sprawia, że nie poruszają się tak szybko jak mogłyby. Wyjątkowa niska podatność na elektryczność, ewentualnie wypalanie mocy magicznej. Nie jestem do końca pewny, który mój atak unieruchomił te prototypy. Znajomość komend umożliwia sterowanie nimi co potencjalnie może zostać wykorzystane przez maga potrafiącego naśladować głosy.
Następie, jeśli trzeba podpisuję także kartkę, którą dostała Kiara i oddaję oba (lub jeden, jeśli drugi oddała Kiara) dokumenty Burmistrzowi. Na tym jednak nie kończę. Zwietrzyłem fajną okazję na coś w rodzaju dodatkowego zarobku. Już nie będę domagał się zwrotu moich chyba, mam sklerozę, 180 klejnotów za podróż, jednak jest coś fajniejszego co chcę.
- Przyznam, że wrobił mnie Pan ... - drapię się po głowie, wypowiadając te słowa - Wykorzystał Pan okazję i niejako "wymusił" na mnie testowanie tych maszyn. Gdyby mnie Pan nie podpuścił tylko normalnie poprosił, zażądałbym dodatkowego wynagrodzenia. W sumie to także teraz powinienem zażądać dodatkowego wynagrodzenia. No, ale zważywszy na moje poprzednie zachowanie to byłoby nie na miejscu. Mam inną propozycję. Co powie Pan na pewien zakład? Pokonam Pańskie czarownice w przeciągu 3 dni! Jeśli mi się uda, daje mi Pan dodatkowo jednego uszkodzonego magicznego-mechanicznego robota. Rozbiorę go i sprzedam na złom. Jeśli mi się nie uda, to zrzeknę się swojej części wynagrodzenia. Umowa stoi?
Wyciągam doń rękę, chcąc przypieczętować zakład. Tym razem zachowuję pełny szacunek. Obaj możemy z tego wynieść korzyści. Tak sformułowany zakład nie jest bowiem zakładem tylko umową dotyczącą dodatkowego wynagrodzenia, które wcale nie jest tak duże za ekspresowo wykonaną robotę. Burmistrz powinien być zadowolony, ponieważ prawie nic go to nie kosztuje. A ja także będę zadowolony. Nie zamierzam rozbierać tego robota i próbować sprzedawać go na złomie. Dla mnie ma dużo większą wartość. Przyniosę go do Gildii i oddam gildyjnym mechanikom. Oni go rozbiorą. Zbadają i wykorzystają te dane technologiczne, by wzmocnić pozycję naszej Gildii. Nasza Gildia co prawda jest już wystarczająco silna. Najsilniejsza, ale powinna umacniać pozycję i coraz bardziej oddalać się od innych Gildii! Jednak jeśli by mi się jednak nie udało ukończyć pomyślnie tego zadania, Burmistrz i tak zyskuje. Płaci tylko 1/2 tego co normalnie powinien zapłacić. Koleś nie może na tym zakładzie stracić i dlatego liczę, że go przyjmie. Te jednak dywagacje odnośnie zakładu ukryte są w mojej głowie.
(Tutaj zostawiam sobie miejsce na ewentualną reakcję - opiszę ją w następnym poście)
Po wszystkim, wychodzę z Gabinetu i jeśli trzeba, to czekam na Kiarę. Pozostaje mi omówić jeszcze jedną sprawę. Zakwaterowanie. Burmistrz wspomniał, że na górze jest przestrzeń, w której możemy wypocząć. Niemniej jednak nie wspomniał ani o liczbie pokojów ani o liczbie łóżek.
- Jeśli będzie jeden pokój ... - mówię do Kiary ponownie drapiąc się po głowie - Jeden pokój z jednym łóżkiem, to odstąpię Ci to łóżko, a sam prześpię się na podłodze.
To tyle. Czerwienię się. Nie wiem sam czemu. To trochę denerwujące, ale też trochę miłe uczucie.
- Albo ... będę Cię pilnował całą noc i żadna czarownica Cię nie zabije ... Słowo!
Daję Kiarze słowo, że będę ją strzegł jak dostaniemy jeden pokój z jednym łóżkiem. W rzeczywistości jednak nie wiem czy tej nocy będę spał. Za bardzo bym się martwił. Nawet jeśli dostaniemy dwa pokoje i każdy z dwoma łóżkami, ewentualnie z jednym, to ja i tak przyjdę do pokoju Kiary, usadowię się na podłodze i będę jej pilnował. Jakoś nie ufam miejscowym zabezpieczeniom, a ta osoba jest na chwilę obecną najważniejsza na świecie.

MM: 5250 + 500 (Regeneracja) = 5750
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   25.03.16 9:34

Tak więc wrócił Iwaru i ucieszyłam się, że w jednym kawałku. Maszyny bywają straszne, a takie co przypominają ludzi to już masakra. Rzuciłam w kierunku chłopaka uśmiech, lecz zaraz się odezwał i przestałam się uśmiechać na wzmiankę o pieniądzach. Tu giną dzieci, a on tylko o jednym. Ja swoją kartkę podpisałam bez słowa, a jako iż nie walczyłam z Bolkiem i Lolkiem nie napisałam o nich nic.
- Dziękujemy za gościnę! Mogłabym wziąć akta i wszystko przeczytać jeszcze dziś? Sprawa jest poważna, gdy giną dzieci.
Powiedziałam do burmistrza i jeżeli się zgodzi wzięłam teczkę. Później wraz z Iwaru udam się na góre mając cichą nadzieje, że dadzą nam oddzielne pokoje. Stał się jakiś dziwny, agresywny? Może nie powinnam zabawiać się w jego uwodzenie, ale na to już za późno. Jeżeli dostaniemy oddzielne pokoje ucieszę się, że będzie mógł ode mnie odpocząć. No może ja od niego, ale tak brzmi ładniej.
- Ja nie jestem dzieckiem, tym bardziej nie bezbronnym.
Wolna ręka, tylko niech później nie zawali misji z niewyspania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 85
Dołączył/a : 17/06/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   28.03.16 1:14

Burmistrz przewrócił swoimi oczami, gdy usłyszał o kolejnych pomysłach Iwaru. Miał on już nadzieję, że w końcu się pozbędzie tych gości i będzie mógł wrócic do swojego beztroskiego obijania się. - Nic nie wymusiłem na Tobie. Gdybyś zachował się jak cywilizowany człowiek i nie podskakiwał do nieznanej sobie osoby nie doszłoby do tego. Można więc powiedziec, że mam pełne prawo potrącic koszty napraw tych robotów z waszego wynagrodzenia z racji ataku na przedstawiciela zleceniodawcy, ale tego nie zrobię, bo pewnie z miejsca byście się stąd zawinęli, a nie jest to mi na rękę zripostował głupawy pomysł chłopaka
- Jeśli tak bardzo chcesz to mogę na to pójśc, ALE będziesz musiał wybrac albo klejnoty albo wymieniasz to na częsci. Bonusów żadnych nie przewiduje ze względu na to, że dysponuje pieniędzmi swojego Pana, więc sam muszę zdac raport z tego. w tym momencie obrócił się do Kiary - Jeśli panienka sobie tylko tego życzy to może sobie wziąc tą teczkę, a nawet zatrzymac. To i tak kopia zrobiona dla zleceniobiorców. powiedział do niej.
Jeśli chodzi o pomieszczenia na górnym pietrzę to zaraz po wejściu po schodach przywita was kobieta ubrana w typowy stereotypowy strój pokojówki - Zapraszam tutaj do pokoju, Lady, Sir. powiedziała zapraszając do pomieszczenia obok niej. Za drzwiami znajdowała się dośc sporych rozmiarów pomieszczeniem z jednym łózkiem (małżeńskim). Były tutaj również dwie biblioteczki wypełnione róznymi ksiązkami oraz dwa fotele z małym stoliczkiem miedzy nimi. Na podłodze zaś był dywan oraz wisiał przynajmniej jeden obraz na każdą ścianę.
/Iwaru, napisz swoją reakcję na odpowiedz burmistrza, a później co robisz (tak w razie czepiania się, że stereuje Twoją postacią ;p)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   28.03.16 23:57

Jak widać, burmistrz nie przejął się zbytnio moimi przeprosinami. Nie skomentował też w żaden sposób moich wyjaśnień dotyczących mojego postępowania. Puszczam mu tylko wymowne spojrzenie. Niech następnym razem jakoś zareaguje i wykaże minimum empatii. Następnie przechodzę do swojego pomysłu dotyczącego części robotów. Niemniej jednak, nie takiej propozycji zwrotnej się spodziewałem. Kiwam tylko przecząco głową.
- Za taką kasę jaką nam zapłacicie mógłbym mieć z 2 sprawne roboty ... i jeszcze nie musiałbym się spieszyć ... całkowicie odpada! Rezultatów naszej pracy oczekujcie za tydzień.
Odwracam się na pięcie i nawet się nie żegnając, wychodzę z pokoju i zostaję sam na sam z Kiarą. Dowiaduję się, że już nie jest dzieckiem. No cóż, sądząc po wielkości jej "atrybutów" w tym wypadku może mieć racje, ale niestety dla mnie nie o to się rozchodzi cała ta rozmowa:
- Ja wiem, że czujesz się niesamowicie silna i pewnie taka jesteś. Do tego samodzielna i w ogóle ... - te słowa wprawiają mnie w lekkie zakłopotanie. Nie potrafię prawić komplementów i takie tam, w ogóle chyba nie potrafię rozmawiać z kobietami. Drapię się więc po głowie, głupkowato uśmiechając. Jednak temat, który chcę poruszyć już do tych śmiesznych nie należy, więc bez problemu znów staję się poważny - Ja także czuję się przerażająco silny! Ale tak na prawdę nie jestem wcale mocnym magiem. Nie tak mocnym jak np. mistrz Rahl czy Zoe. A przecież nawet oni mogą trafić na kogoś kto będzie znacznie silniejszy niż oni! Nie jest ważne jak mocna jesteś, bo zawsze może się znaleźć "większa ryba" ...
Idę na górę, jednocześnie zastanawiając się jak Kiara odebrała moje ostatnie słowa skierowane do Burmistrza. Mam nadzieję, że zrozumie, że tak na prawdę żartowałem i wcale nie mam zamiaru ciągnąć tej misji przez tydzień. Mam zbyt dużo na głowie, by sobie pozwolić na taką zwłokę. Idąc postanawiam jednak kontynuować swoje przemówienie:
- Nie chcę, by ta większa ryba trafiła się podczas polowania na czarownice i żeby Cię zjadła. Zwłaszcza ... że to ja mogę okazać się przypadkowo tą większą rybą.
Wiadomo o co mi chodzi. O zaklęcia obszarowe, których Kiara powinna unikać jak ognia.
- Dlatego możesz odnieść wrażenie, że zrobiłem się dziwny. Bardzo się boję, a swój strach przekuwam w bardzo silną motywację, wręcz agresję ...
Wchodzę więc na górę i zastaję pokój z małżeńskim łożem - niby jedno, a dwuosobowe.
- Wiesz co ludzie robią na takim łóżku? - rzucam towarzyszce "zboczone" spojrzenie, ale po chwili szybko dodaję - Ja właśnie też nie ...
Korzystając z doświadczenia, a co za tym idzie zwiększonej szybkości i zręczności postanawiam "wyrwać" Kiarze teczkę z danymi dotyczącymi porwań i tego typu rzeczami. Podchodzę z teczką do stolika, który znajduje się między dwoma fotelami. Wyciągam zawartość i dzielę na dwie równe połowy i jedną połowę kładę na stole, ale bliżej jednego fotela, a drugą połowę biorę w ręce i siadam na drugim, przeciwległym fotelu. Zaczynam ją przeglądać.
- Może się prześpisz? - proponuję Kiarze - Rozbierz się, weź prysznic czy co tam robisz przed snem. Nie będę podglądał ...
Tak jak mówiłem. Całe łóżko należy do Kiary. Ja posiedzę przy stoliku i rozpracuję te akta. Chociaż tak na prawdę połowę zostawiłem Kiarze na wypadek, gdyby nie chciało jej się jednak spać. No, ale powinna. Sen jest dobry dla zdrowia. Czytając akta wyliczam więc różne informacje, na których powinniśmy się skupić:
- Ilość porwanych. Wiek. Płeć. Cechy szczególne. Daty. Ustalić jakiś wzór porwań. Namierzyć kolejną ofiarę, która prawdopodobnie zostanie porwana ... zaczaić się ... użyć jako przynęty ... pozwolić ją porwać ... śledzić porywaczy do ich kryjówki ... zniszczyć ich wszystkich ... ocalić dzieci ...
Wymyślając ten genialny plan wyglądam jakbym był w transie. Oczywiście staram się logicznie myśleć. Jeśli znalazłbym jakieś informacje o "bazie" tych czarownic to przynęta nie byłaby potrzebna. Można by ocalić tego dzieciaka i jednocześnie pokonać czarownice. Ale to tylko wtedy kiedy zdobędę takie informacje.

MM: 5750 + 500 (Regeneracja) = 6250
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   02.04.16 0:28

Zachowanie Iwaru nadal mnie denerwowało, ale zaczynam się przyzwyczajać. Nabuzowanie mijało tak jak moja złość na niego. Więc w pokoju byłam całkowicie sobą. Pierwsze co zrobiłam to zdjęłam buty i wskoczyłam na łóżku. Jestem dużą dziewczynką, ale takie też mogą się bawić. Zabawa, to jest sposób na życie. Te złamane serca mężczyzn i kobiet naprawdę są pociągające. Prawie jak sadyzm miłosny, a co skłania się do sadyzmu erotycznego i psychicznego. Teoretycznie z Iwaru jest coś średnio, więc mój wpływ zmieni w nim coś. Aktualnie jest cały zestresowany, więc czemu nie zabawić go.
- Iwaru jak chcesz możemy się razem umyć, a dopiero potem przeczytamy te papiery.
Powiedziałam to zmysłowym głosem wyobrażając sobie tą scenę. Wzorowałam się wiedzą iż Tytania Erza myła się z Natsu i byli dobrymi towarzyszami. To tego będzie fajnie. Na łóżku zaczęłam ćwiczyć seksowne pozy. Co wy chcecie. Ma 17 lat, więc to ma czasem prawo być niewyżytym gimbem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   04.04.16 9:47

- Przestań się wydurniać ... - mówię trochę opryskliwie, bo zaczyna mnie już lekko irytować niesamowity spokój jakim emanuje moja towarzyszka. Mogłaby zachować chociaż trochę powagi. Przyszliśmy tutaj odbierać ludzie życia i narażać własne. Czy to nie wystarczający powód, by być poważnym? - Mamy robotę do wyko ...
Nagle zamiera mi głos. Co ona właśnie powiedziała? Zaczynam się czerwienić, zaciskając pięści. Tętno podskakuje mi chyba do 220 i robi mi się niesamowicie gorąco. Dobrze, że jeszcze się nie pocę, bo byłby lekki przypał.
- Wspó ... lna ką ... piel? - pytam z niedowierzaniem i topię swój nos w papierach. Próbuję coś przeczytać i wyciągnąć jakieś logiczne wnioski, które pomogą nam wykonać zadanie. Niemniej jednak zdania zlewają się w pojedyncze słowa. Pojedyncze słowa w pojedyncze litery. Nie jestem w takim stanie rozszyfrować tego tekstu.
"Co ona mi zrobiła?" - myślę - "I po co?"
Nie pozostaje mi nic innego jak po prostu rzucić papiery na stół, bo i tak nic z tego nie będzie, a tylko oczy bolą od patrzenia na pojedynczą literę złożoną z setek innych. Podnoszę wzrok na Kiarę. Dziewczyna wykonuje właśnie jedną ze swoich seksownym póz. Normalnie oczy mi wychodzą z orbit i nie mogę oderwać od tej piękności wzroku. Czuję się bardzo, ale to bardzo dziwnie. Podchodzę więc i siadam na skraju łóżka, odwracając się jednak plecami do Kiary. Ten krótki spacerek od stolika do łóżka pozwolił mi chyba odzyskać minimum logicznego myślenia. Po drodze ściągam kurtkę, którą ciągle mam na sobie i zostaję w samej koszulce, takiej ładnej, niebieskiej z krótkim rękawem. Ręce to mam niezwykle chude. Oczywiście namiot po drodze został postawiony, bo nie było możliwości, by to się nie stało. Siadam więc na łóżku i staram się tą męską niedogodność zasłonić rękami, tak by Kiara nie widziała. Pewnie ją to by mocno zawstydziło, a tego bym nie chciał.
- Kiaro ... - zaczynam mówić lekko dukając słowa. Serce mi zaraz eksploduje - Moim zdaniem wspólna kąpiel ... nie jest dobrym pomysłem. Stracimy tylko czas ... a tak to jedno z nas może się kąpać, a drugie w tym czasie będzie czytać dokumenty, a potem się zmienimy.
Co ja plotę? Przecież nie jestem w tym stanie przeczytać żadnych dokumentów, bo widzę jedną literę zamiast tysiąca czy dziesiątek tysięcy innych liter, składających się w setki konkretnych i zrozumiałym dla mego mózgu zdań. Kiara natomiast w ogóle nie kwapi się do tego, by zacząć cokolwiek robić w związku z naszą misją. Mógłbym powiedzieć, że żałuję, że ją zabrałem, bo tylko mi przeszkadza. Niemniej jednak ... jej towarzystwo działa na mnie w bardzo dziwny sposób i za nic bym sobie nie odmówił tej przyjemności obcowania z taką niezwykłą istotą.
- Poza tym ... - kontynuuję swój wywód - Nie mamy prywatnej łazienki ... pewnie jest jakaś publiczna ... co jeśli ktoś nam wejdzie? To nie będzie zbyt miłe doświadczenie ...
W moim głosie wyczuwalny jest lekki wstyd, ale także coś na wzór pożądania. Bronię się przed nim rękami i nogami, ale tak na prawdę być może właśnie tego mi trzeba. Nie wiem. Jestem jeszcze bardziej zestresowany niż na początku i to chyba widać i słychać i czuć. A do tego ... jestem nieśmiały. Udało mi się powstrzymać i nawet nie spoglądam na to co za moimi plecami robi Kiara.

MM: 6250 + 500 = 6750

Dostałem cynk od MG, że teraz będzie nieobecny przez kilka dni, więc i tak nie ruszymy z dalszym ciągiem misji i nie poznamy zawartości papierów ... chyba, że ktoś przyjdzie na zastępstwo, ale nie wiem. Więc jak coś to jesteśmy skazani tylko na swoje własne towarzystwo. Możemy sobie pisać sami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   28.04.16 21:54

- Masz racje, przepraszam co ja plotę. To wina całej tej sytuacji z burmistrzem, ale juz sie ogarniam.
Na mojej twarzy wykwitł purpurowy rumieniec i dopiero zdałam sobie sprawę ze swoich czynów. Ogarnęłam sie powoli, a moje myślenie wróciło na właściwy tor. Jednak aktualnie misja ważniejsza, a ja tylko męczyłam Iwaru. I tak biedak sie dzisiaj przeżeranie troche obił, wiec nie bede bawić sie w amorkę. Wzięłam koc czy tam pierzynę i opatulona nią wstałam. Podeszłam uwaznie do kartek i wzięłam swoją cześć zaczynajac kartkować. Dopiero gdy zauważę cos interesującego zacznę czytać, by w końcu przeczytać wszystko. Miałam nadzieje, ze moj towarzysz wybaczy mi ta akcje i pójdzie w niepamięć. Fajnie mi sie gada... Znaczy kogo ja oszukuje, lubie go ale on wszystko utrudnia. Teraz wiec zdecydowałam sie na wykonanie zadania, starając sie nie patrzeć na złotookiego. Kurczę, trzeba bedzie kupić okulary szybkiego czytania, bo gdybym je teraz miała w pare chwil skończyłbym ta robotę, no ale nic trzeba brać sie do pracy. Tyle mnie rozweseli im szybciej skończę tym szybciej pójdę spać i sie wyspie. Tak wiec czytanie raportów.~~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   02.05.16 20:15

Namiot momentalnie opada. To pewnie dlatego, że dziewczyna jednak się ogarnęła. Nie będzie seksów oj nie będzie. Sam nie wiem czy chcę. W sumie jest całkiem całkiem i coraz bardziej zaczyna mi się podobać jej towarzystwo. Jednak oczywiście ma rację. Najpierw trzeba zająć się raportami. Ona właśnie to robi i ja też powinienem. Dziwne jest jednak to, że najpierw to ja nalegałem na to, by zakończyć szybko tą sprawę. Teraz natomiast to ja jestem tym, któremu już nie raporty w głowie, a co innego. Także muszę się ogarnąć. Klepię się więc po policzkach i po chwili jestem już gotowy. Podchodzę do stolika z raportami i siadając na przeciw Kiary zaczynam czytać co tam jest napisane. Tym razem jednak literki mi się już nie zlewają i jestem w stanie dokładnie przeczytać każdy wyraz. Cudowne uczucie. Zatem przyswajam sobie wiedzę i po chwili jestem gotowy podzielić się z towarzyszką własnymi przemyśleniami na ten temat. Jednak zamiast to zrobić mówię tylko:
- Jak już skończymy tą misję, to może umówimy się gdzieś na kawę czy ciastko a może wspólną kąpiel?
Proponuję, lekko się rumieniąc. Tym razem to ja naciskam. Ale nie jestem specjalnie dobry w podrywaniu dziewczyn, więc pewnie mi się nie uda. W sumie nawet lepiej jakby mi się nie udało, bo wtedy mógłbym spokojnie zająć się własnym rozwojem i próbą naprawy tego zepsutego i przesiąkniętego złem świata. No może świat nie jest do końca taki zły jak mi się wydaje, ale ważne jest to, że mogą zginąć moi bliscy, więc ten fakt trzeba jak najszybciej zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   09.05.16 23:06


Cytat :
Tak więc przejmuję misję z racji, że Takeru nie ma.
Maksymalna pula MM Iwaru: 7650 (stan z 28 stycznia), Kiara może korzystać z pełnej puli, tj. 3800. Ma to na celu lekkie wyrównanie poziomu, jednak póki co mogę zrobić tylko tyle. Możecie korzystać z aktualnych wersji KM.

Informacja ode mnie: jeśli gdziekolwiek wyżej były podawane jakieś imiona NPCów (a wątpię, bo starałam się uważnie czytać posty, głównie Takeru), mogą być one niezgodne z podanymi tutaj, w moim poście. Możemy więc uznać, że takie były od początku. No, może poza Bolkiem i Lolkiem.

Uff, nie będzie seksów, całe szczęście! To zdecydowanie źle wpłynęłoby na mój mózg, który musi być zwarty i gotowy na tworzenie fabuł hurtowo. Przejdę jednak do rzeczy, gdyż Iwaru i Kiara zdecydowali się spasować w kwestii milutkiej nocy, przejmując się bardziej swoim zadaniem. Akta podzielili na dwie równe części. Mniej-więcej: Iwaru miał dwie kartki więcej, jednak pod względem objętości tekstu mieli niemal tyle samo. Aż nasuwa się pytanie: co za idiota zmarnował kartkę przez drukowanie dwóch linijek tekstu, które można było wpasować na poprzednią stronę?

Przejdźmy jednak od tego, co znaleźli w papierach. Znajduje się tam dość długa notatka na temat tego, w jaki sposób te osoby zaginęły i na temat całej tej sprawy. Dalej znajdowały się zdjęcia zaginionych osób, informacje na temat zaginięć i kiedy to się stało.



Zgłoszenie wystawiono w okolicach dziesiątego lipca, kiedy to minął miesiąc od pierwszego porwania. Wielokrotnie mówiło się o czarownicach o blond włosach. Mieszkańcy wioski wyraźnie są zaniepokojeni, gdyż ich potomkowie znikają bez śladu. Raz zjawiła się kobieta o długich włosach blond, o srebrnych tęczówkach, która zażądała żarła w hurtowych ilościach. Gihei, nasz wioskowy kucharz nie miał zamiaru wydać nawet skrawka sałaty bez opłaty, a ona niemal natychmiast obruszyła się i chwyciła go za fraki. Naoczny świadek, czyli syn Giheia imieniem Rikimaru rzucił się na kobietę, krzycząc o czarownicy naruszającej porządek w wiosce. Wyszła z tego bójka, którą kilka osób próbowało powstrzymać. Chłopak był ranny w ramię, krew spływająca była dziwna, bo czarna. Kobieta zniknęła na dobre, każdy uważał, że to koniec ich problemów.
Po tygodniu po ranie nie było nawet śladu, chociażby blizny. Nikt nie wiedział, dlaczego, sam Rikimaru nie potrafił wyjaśnić tego zjawiska, ale zaczął się dziwnie często wybywał na tereny leśne. Do tej pory nie wiemy, dlaczego. Dokładnie miesiąc przed wystawieniem zlecenia, 10. Czerwca X803, chłopak całkowicie zaginął po którejś z wizyt w lesie. Nikt nie był w stanie powiedzieć, gdzie on się zapodział. Gihei tym bardziej się martwił o swojego pierworodnego syna, który mimo młodego wieku dwunastu lat, był w stanie postawić się dorosłej kobiecie. Podejrzewa, że związek z tym może mieć zemsta za tamten atak na ojca. Przez tydzień trwały poszukiwania, jednak nikt nie był w stanie znaleźć choćby jego włosa czy ubrania. Po tym czasie dziecko Ailyn Stark - dziesięcioletni Malcolm - przybiegł z płaczem do domu i powiedział, że jego przyjaciele poszli za jakimś starcem, a potem nagle zniknęli w jakimś "lustrze", jak to opisywał. Słyszał ich krzyki w oddali i dlatego się przestraszył. Podobno zabrał je jakiś dorosły mężczyzna o białych włosach i oczach w różnych kolorach, zaproponował im zabawę. Ostatnie porwanie, albo raczej zniknięcie tydzień temu, odnotowała Panna Dwayne, której córka Aisha i syn Jack zniknęli podczas spaceru w lesie. Podobno stało się to samo, co w przypadku dzieciaków zabranych przez mężczyznę: po przekroczeniu "lustra" usłyszała krzyk swoich potomków i samej nie była w stanie przejść przez to coś.

Pomimo tego, że od zaginięć minęło dużo czasu, dopiero po naradzie podjętej przez Burmistrza Wioski (niżej podpisanego Rickarda Wessela) podjęto decyzję o najęciu magów. Trwało to zbyt długo szczególnie, że ani maszyny zakupione przez mnie, ani miastowi podejmujący się poszukiwań nie byli w stanie odnaleźć miejsca, gdzie zagubiły się dzieci. Nikt z nas nie był w stanie również przebyć tę barierę, która oddziela polanę od reszty lasu. Nikt nie zagląda tam od kiedy nagle ziemia tam się rozkruszyła pod wpływem nieznanych sił, podejrzewa się o to maga z Fairy Tail, Gildartsa, jednakże są to wątpliwe ślady. Każdy szybko zaprzeczył jakoby był to mag Wróżek, gdyż nikt nie mógł odnaleźć wyjaśnienia, dlaczego miałby wytworzyć taki krater. Żaden z nas nie próbował się odważyć zajrzeć w tamto miejsce od czasu trzęsienia towarzyszącemu wykopaniu tejże dziury, a od ponad trzech tygodni miejsce to wygląda tak, jak przed tym zdarzeniem.

Burmistrz Miasta,
Rickard Wessel


Dopisek z 8. Lipca:
Napływają informacje z wioski koczowniczej, że stamtąd również znikają dzieci w wieku od dziewięciu do dwunastu lat. Wydarzenia te zawsze wiąże się z podróżą do lasu, który leży pomiędzy obiema wioskami: naszą oraz koczowniczą. Wysłannicy stamtąd omijają to przeklęte miejsce, tak przynajmniej sami je nazywali, przekazują nam stale informacje na temat dzieci, które są porywane. W aktach zostają załączone zdjęcia mające na celu identyfikację dzieci. Jest ich ponad dwudziestka. Przy każdym porwaniu uczestniczyła kobieta w czarnym kombinezonie i blond włosach, różne fryzury, wspólną cechą wyglądu również były srebrne tęczówki. Przy jednym z nich, tym sprzed tygodnia uczestniczył również wspomniany wyżej chłopak.




Kolejne dwie strony zostały wypełnione informacjami na temat kolejnych osób. Ostatnie dwie, które w swoich łapkach posiadała Kiara były wypełnione już informacjami na temat dzieciaków z wioski koczowniczej. Iwaru w rękach miał informacje na temat szóstki dzieci stąd, a jego towarzyszka: trójki. Przejdźmy jednak do informacji poszukiwanych przez magów.



Kartki Iwaru
(Kiara ma dostęp do opisu na kartce Mikaela, bo jest taki sam dla 2 z 3 notatek z jej dziennika)

Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Aisha Dwayne
Wiek: 14 lat, urodzona 21. Stycznia
Zgłoszono przez: Rosalinda Dwayne, matka.
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 03. Lipca
Okoliczności zagubienia:
Kobieta mówiła o tym, że w czasie podróży do lasu w celu pozbierania jagód na wieczór, dziewczyna usłyszała bardzo niepokojący trzask gałęzi w pobliżu miejsca, gdzie drzewa się rozrzedzają i jest droga na polanę. Byli wtedy razem, we trójkę: Aisha, Rosalinda i młodszy syn, Jack. Pomimo tego, że Rosalinda próbowała powstrzymać swoje dzieci przed pójściem wgłąb lasu, nie posłuchały się jej i usiłowały z dziecięcej ciekawości sprawdzić, co się stało. Wpadły i "wsiąkły" w lustro wspomniane w opisie sprawy, po czym nastąpił przeciągły krzyk, który wyraźnie się oddalał. Polana wyglądała tak samo zarówno przed wpadnięciem na nią przez Aishę i Jacka, jak i po wpadnięciu. Rosalinda Dwayne wróciła do wioski rozhisteryzowana, krzycząca o klątwie czarownicy o srebrnych oczach.


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Jack Dwayne
Wiek: 8 lat, urodzony 30. Października
Zgłoszono przez: Rosalinda Dwayne, matka.
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 03. Lipca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Aisha Dwayne (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Mikael Rowning
Wiek: 9 lat, urodzony 21. Lipca
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Mikael Rowning, TJ Ray, Mirajane Layre, Kouda Midas, Milea Rowning, Marius d'Or oraz Malcolm Stark byli w lesie w dniu, kiedy się to zdarzyło. Bawili się w chowanego, gdyż była to - według znajomych i rodziny wszystkich dzieciaków - ich ulubiona zabawa. Malcolm szukał po raz trzeci, bo kolejny raz nie był w stanie się ukryć na tyle dobrze, aby nie zostać odnalezionym jako pierwszym. Był wtedy dosyć daleko od pozostałej części grupy, od której zaczął słyszeć "przerwa!", dzieci wtórowały to powiadomienie raz po raz, w którymś momencie wołając Malcolma do siebie. Chłopiec grzecznie poszedł i okazało się, że do nich przyszedł jakiś dorosły pan o białych włosach i jednym oku czerwonym, drugim dziwnym, złoto-czarnym. Podobno zwracał się do nich wszystkich po imieniu i zaproponował wspólną zabawę. Malcolm jako jedyny nie został rozpoznany przez człowieka, więc nie został zaproszony do "zabawy". Mężczyzna zabrał jego towarzyszy w podróż przez lustro, po czym usłyszał przeraźliwe krzyki przyjaciół. Uciekł z płaczem do wioski i zaczął krzyczeć o "męskiej wiedźmie porywającej dzieci". Dzięki temu, że matka była magiem i potrafiła odczytać wspomnienia, dowiedzieliśmy się więcej niż ze słów przerażonego chłopca.


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: TJ Ray
Wiek: 9 lat, urodzony 02. Marca
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Mikael Rowning (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Mirajane Layre
Wiek: 10 lat, urodzona 11. Października
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Mikael Rowning (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Kouda Midas
Wiek: 12 lat, urodzony 01. Stycznia
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Mikael Rowning (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)




Poniższe trzy osoby znajdują się już wśród danych z dziennika przekazanego Kiarze. Na kolejnych kartkach znajdują się znane z powyższych opisy nazwiska oraz opisy, jednakże przytoczę dla klarowności, chociażby dla zdjęć. Dodatkowo znajduje się tutaj garstka informacji na temat wspomnianego w ogólnym opisie sprawy Rikimaru. Dalej, poza tymi opisami, znajdują się również informacje na temat osób zaginionych z obozu koczowniczego po przeciwległej stronie lasu.



Kartki Kiary
(Iwaru zna treść opisową z informacji o Milei i Mariusa, bo ten sam opis jest w informacjach na temat ostatniej czwórki dzieciaków)

Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Milea Rowning
Wiek: 8 lat, urodzona 21. Lipca
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Mikael Rowning (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Marius d'or
Wiek: 9 lat, urodzony 28. Lutego
Zgłoszono przez: Malcolm i Ailyn Stark
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 24. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Patrz: Mikael Rowning (takie same okoliczności zaginięcia, ten sam opis)


Imię i nazwisko poszukiwanej osoby: Rikimaru Toyota
Wiek: 12 lat, urodzony 07. Sierpnia
Zgłoszono przez: Gihei Toyota
Data zgłoszenia zaginięcia: ok. 08. Czerwca
Okoliczności zagubienia:
Rikimaru jest pierwszym, który zaginął. Stało się to już w okolicy końcówki Maja, jednakże zaginięcie odnotowano w okolicach 8. Czerwca. Wspomniany na samym początku akt obrony ojca przed wiedźmą o srebrnych oczach zakończył się dla niego boleśnie, bo miał głęboką ranę na prawym ramieniu. Obficie ona krwawiła, przez co chłopak musiał poddać się leczeniu w naszej wioskowej lecznicy. Rana krwawiła bez ustanku przez parę dni, jednak krew wydobywająca się była w barwie czerni. Po kilku dobach zasklepiła się całkowicie, nie pozostawiając nawet najdrobniejszej blizny, co zaskoczyło szczególnie ojca, Giheia. Po pierwszej wizycie w domu zaczął częściej wybierać się do lasu w tylko sobie znanych celach. Zaginął po siódmej wizycie. Nikt nie wie, czy związek z tym miała srebrnooka czarownica, czy może to lustro, jednak został zgłoszony jako pierwsza osoba zaginiona.

Notka dopisana 8. Lipca: Podejrzenia potwierdzają się: związek z porwaniem prawdopodobnie ma srebrnooka wiedźma, prawdopodobnie nawet ta sama, przed którą Rikimaru próbował ochronić ojca. Wódz wioski koczowniczej nie powiedział wiele na temat jej wyglądu poza tym, że miała blond włosy i srebrne oczy oraz ten dziwny, czarny kombinezon. Coś musiała zrobić temu dzieciakowi, przez to odszedł.

Notatka dopisana 9. Lipca: Gihei niedawno wyjawił, że po wyleczeniu tego zranienia, młody Toyota zaczął być w stosunku do niego i matki Yuki zanadto agresywny. Reagował nerwowo na każdą prośbę, przestał pomagać w pracy. Od czasu wyjścia z lecznicy aż do momentu zniknięcia pakował swoje rzeczy, wśród nich znajdują się łuk i strzały, które dotychczas ojciec trzymał w szafie na przedpokoju. Dzień przed zniknięciem zdemolował swój pokój, kiedy tam przyszedł, zastał obdrapane nożem myśliwskim i pazurami ściany. Następnego dnia, zgodnie z powyższymi notatkami, nie wrócił.




Każdemu zostało po jednej stronie czytania. Tak, jak Kiara miała na niej głównie zdjęcia i krótki opis całej sprawy z wioski koczowniczej, tak Iwaru musiał się przedostać przez multum kartek z tym samym opisem. Gdyby wyjrzeli przez okno, zauważyliby powoli uciekający za nieboskłon krąg księżyca zwiastujący powolutku nastający ranek. Skąd ta nagła zmiana czasu? Może dlatego, że ze zmęczenia coraz trudniej szło im czytanie, nawet lakrymowa lampka nie była w stanie im pomóc w szyfrowania mieszających się powoli w oczach literek. Ale musieli być wytrwali aby zyskać nagrodę: nie tylko pieniężną, ale też i wdzięcznościową. Czy jak to się nazywa...



Kartka Kiary
(Iwaru nie posiada wglądu w treść zawartą poniżej)

Osoby porwane z obozu koczowniczego

(otwórzcie obrazki w nowej karcie to będziecie mieli obrazki 150x150)

Średnia wieku: 11 lat
Opis zaginięcia:
Większość z tych dzieciaków została porwana pod pretekstem zabawy ze srebrnooką wiedźmą. Czwórka z nich (blondyn, chłopiec z bandażem, blondynek i dziewczyna) zaginęły dwa tygodnie przed wystawieniem zlecenia. Białowłosy zniknął równolegle z zaginięciem Rikimaru, podobno szkolił się aby dołączyć do legalnej gildii magów i znalazł sobie trenera. Czarnowłosy podobno został uprowadzony w czasie jednej z licznych, rekreacyjnych wycieczek do lasu na tydzień przed wystawieniem zlecenia. Motywy zaginięć pozostają nieznane.

Białowłosy jest znany mnie (Burmistrzowi - przyp. aut.) jako Roland, czasami odwiedzał wioskę w celu rozmowy z Rikimaru. Można sądzić, że Rikimaru poszedł razem z nim trenować, jednakże jest to wątpliwe: od czasu walki z srebrnooką awanturnicą-wiedźmą nie spotkali się ani razu według zeznań Giheia.

W dniu zniknięcia wspomnianego wyżej Rolanda widziany był dziwny, białowłosy mężczyzna pasujący do opisu Ailyn Stark: białe włosy, jedno oko czerwone, drugie oko czarno-pomarańczowe, dorosły i umięśniony. Możliwe, że to jego mianował swoim mentorem, do którego szedł w dniu zniknięcia.

Uwaga napisana na samym dole dokumentu:
Podejrzewa się, że nie tylko te dzieci zostały porwane. W okolicy jest dużo więcej wiosek niż te dwie, możliwe jest też to, że porywali dzieci z miast oddalonych kilka kilometrów dalej lub nie zgłoszono jeszcze porwań aktualnych, tj. niezapisanych w tym dzienniku, a nastąpiły po wydaniu zlecenia. Szacuje się, że zostało porwanych ponad trzydzieścioro dzieci w wieku osadzonym w ramach od dziewięciu aż do dwunastu lat. Według rodzin porwanych, pojawiały się wśród nazwisk zaginionych informacje na temat 14-latków.




Hrrr... psiii... Hrr... psiii... KUKURYKUUU!
CO?! Już ranek?! Chyba mi się przysnęło! Cóż ze mnie za Mistrz Gry! Zasypia w czasie sesji! Report noob for sleeping, gg easy.
Tak! Właśnie mechaniczny kogut zapiał, słychać było go z dachu nad ich głowami. Nadeszła szósta rano, wszyscy winni się budzić. A oni? Przesiedzieli całą noc i spożytkowali ją na czytaniu wszystkich tych dokumentów. Aż dziw, że nie zasnęli. Nie oznacza to, że jednak przydałoby im się trochę snu do jasności myślenia w czasie dalszego toku rozwiązywania zagadki dzieci.

Cytat :
Regen do 100% MM czyli do wartości podanych na górze, w przypisie. Odczuwacie jednak powoli zmęczenie ze względu na zarwaną nockę. Jest godzina 6 rano.

Posta pisałam od około... 18:30. Tak żeby nie było, że napisałam go "w minutę".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   11.05.16 0:24

"No tak ... już ranek. Zarwaliśmy nockę" - nic innego nie przychodzi mi do głowy, gdy tylko wyjrzę zza okno. Prawdopodobnie powinno zaczynać już świtać. Ale jeszcze inna dolegliwość mówi mi o tym, że nocka została zarwana. Budzik, którego momentalnie wyłączam. No i jeszcze cholerne zmęczenie. Co to niby ma być? Oczywiście przeczytałem wszystkie akta ze swojej części. Pomyśleć jednak, że było tego aż tak dużo. Chociaż to pewnie przez to, że noc nam się dłużyła i nie mogliśmy przebrnąć przez zlewające się literki. Miałem już coś podobnego, jak Kiara zaczęła się dziwnie zachowywać. Tym razem przyczyna była zupełnie inna. Zmęczenie. Zapamiętałem tylko wiek porwanych: 9 - 14 lat. A także wzmiankę o jakiejś polance i lustrze. Być może ponowna analiza dokumentów, zwłaszcza części Kiary, do których nie miałem dostępu, pozwoliłaby na to, ażebym odkrył tajemnice i wpadł na jakiś konkretny trop. Zrobię to, jednak najpierw muszę się przespać.
- Przepraszam ... - mówię do Kiary. Wiem, że powinienem kobietę przepuścić przodem, ale niestety nie jestem w stanie tego zrobić. Muszę się położyć - Jak coś, to zrzuć mnie z łóżka ... aaa ...
Ziewam, zasłaniając usta ręką i udając się w stronę łóżka. Kładę się jak najbliżej boku, żeby jak najwięcej miejsca zostawić Kiarze, bo pewnie też będzie chciała się położyć. Plecami jestem skierowany do środka łóżka. Przykrywam się i zasypiam. Kartki, które przeczytałem zostawiłem na stoliku. Niech sobie leżą. Nich ich nie weźmie, bo nie ma po co. A nawet jeśli to pewnie burmistrz ma kopie, więc pewnie szybko dostaniemy nowe. Nieważne. Może nawet Kiara zechce je jednak schować, to już w ogóle będą bezpieczne. Czym ja się w ogóle przejmuję? Niczym. Idę spać. Dobranoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   18.05.16 13:51

Lektura była o tyle ciekawa, o ile niepokojąca. Na pewno w porwania dzieci zamieszana była magia, a to już niezbyt ciekawie wróży. Był tam opis, ze stał sie agresywny... Wiec co jezeli wszyscy sie tak stali i nie wrócą juz do normalności? Przejęłam sie lekturą, ale zmęczenie i stres dzisiejszego dnia wyczerpały mnie mocno... Przepraszam, wczorajszego. Jednak wytrwałam do końca byle skończyć to jak najszybciej oraz uciąć sobie drzemkę. Wypoczętym lepiej sie mysli, bede mogła pozniej przeanalizować fakty. Niestety zeszło nam sie duzo, wiec chyba nie bedzie mi dane za duzo sie wyspać. Iwaru tez z tego co zauwazylam był wyczerpany, ale nie dziwie sie mu. Miał gorzej, bo musiał walczyć z tymi maszynami podczas, gdy ja uciekłam. Na ale było minęło, a teraz seeeen. Rzuciłam sie na łóżko koło Iwaru zostawiajac papiery pod poduszkami, jezeli takowe dostaliśmy. No i co mam wiecej pisac, krótka drzemka jest nam potrzebna, bo inaczej nie będziemy w ogole przydatni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   19.05.16 7:32

W takim razie pozostaje nam życzyć naszej dwójce bohaterów "dobranoc" i powodzenia aby przypadkiem im się nie spadło z wyra. A'propos samego łóżka: było bardzo wygodne, o wiele bardziej wygodne niż te, które mieli okazję spotkać w pokojach mieszkalnych swojej gildii. Poduszki również mięciutkie i przyjemne do spania na nich. Nic tylko odsypiać, no nie?
Mijała godzina, pierwsza, druga, trzecia... W końcu pobudka. Ich organizmy, a przynajmniej ten należący do Iwaru postanowił go wybudzić w dość łagodny sposób. Na całe szczęście łagodny, inaczej miałby problem. Słońce na horyzoncie ukazywało prawdopodobnie godzinę szesnastą. Kiarze jednak nie dano spać. Chwilę po tym, jak zeszła faza głębokiego snu rozległ się cichy dzwonek. Początkowo ledwo było go słychać chociaż jego źródło znajdowało się na biurku - zauważyli tam w czasie czytania dokumentów niewielkie pudełeczko z membraną po jednej stronie oraz kilkoma przyciskami na wierzchu - jednak z każdą kolejną sekundą stawał się głośniejszy. Albo ktoś im włączył budzik, bo raczej nikt z nich tego nie zrobił, albo po prostu ktoś dość pilnie wymaga rozmowy. Kto wie? Bo ja na przykład wiem i nie powiem nawet pod gradem pytań miażdżąco-druzgocących.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   19.05.16 11:15

Sorka, pierwszą wiadomość napisałem koncie "Sarah". Poprawiam.
---

Śpiąc sobie smacznie, w ogóle nie miałem możliwości, by kontrolować swoje ciało. A to ciało oczywiście bardzo ciągnęło to ciała mojej towarzyszki. Tak więc śpiąc, odwróciłem się twarzą w jej stronę, a moja ręka powędrowała w jej kierunku. Objąłem ją ramieniem, trochę powyżej piersi i trochę poniżej szyi. I w takiej właśnie pozycji się obudziłem.
- Prze, prze, przepra, przepraszam - wydukałem i szybko poprawiłem swój błąd. Wstałem z łóżka, przeciągając się, a następnie swe kroki skierowałem w stronę biurka, na którym była ta dziwna rzecz, wydająca niepokojące odgłosy. W sumie godzina, którą można było zaobserwować za oknem w ogóle mnie nie zdziwiła. Spaliśmy tyle ile powinniśmy. Mając już dziwne urządzenie na wyciągnięcie ręki, klikam we wszystkie znajdujące się tam przyciski. Nie wiem jak to działa. Może uda mi się z kimś połączyć, jeśli to coś w stylu lakrymy komunikacyjnej. A może uda mi się wyłączyć to ustrojstwo jeśli to budzik. A może okaże się, że jest to jakieś urządzenie teleportujące jedzenie do nas. Tak. Jestem głodny i burczy mi w brzuchu. Cóż zrobić? Zeszedł bym na śniadanie, ale obawiam się, że teraz jest już pora obiadu. Oczywiście, jeśli w zwyczaju mają jedzenie obiadu o tak późnej godzinie. Tak więc, ciągle klikając, zastanawiam się co robić. W sumie przydałoby się zacząć już dochodzenie, jednak pusty brzuch skutecznie to uniemożliwia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   24.05.16 23:20

Powoli zaczęłam zasypiać, a łóżko mi w tym bardzo pomagało. Mięciutkie i wygodne było, aż prosiło się o zostaniu tutaj przez reszte dnia. W koncu zapadłam w głęboka fazę snu, albo fazę głębokiego snu, wiec raczej nie ruszałam sie zbytnio. Obecność Iwaru, a takze jego ręka mi nie przeszkadzała. To w koncu normalne, ze człowiek podczas snu nie ma kontroli nad tym co robi. Ale mi było to po prostu w tamtej chwili obojętne, odpoczynek jest ważniejszy od takich dupereli. Jednak powoli cos zaczęło zakłócać stan błogości. Nie chciało mi sie wstawać, wiec jedyne co otworzyłam oczy i padłam znow na poduszkę. Mam nadzieje, ze Iwaru mnie obudzi... Śpioch. Zapadłam znow w taki półtrzeźwy sen. Nic mi sie nie śniło, w sumie i dobrze. Jednak to nie trwało długo, bo piekielne urządzenie znow zaczęło wariować. Wkurzona wstałam szybko, bardzo niespodziewanie podeszłam do tego pudełeczka i z nim w dłoni. Jeszcze musiałam sie wracać, bo zapomiałam papierów. Ruch powinien mnie wybudzić, a poszukiwanie burmistrza, by to w koncu wyłączył było jedynym słusznym moim pomysłem na ten moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   28.05.16 0:59

Iwaru dość szybko dotarł do pudełka, równie szybko przyszła do niego również Kiara. W momencie, kiedy odebrała rozklikane przez swojego towarzysza pudełko-budzik i miała zamiar iść z nim do Burmistrza, coś się odezwało. Najpierw krótkie zakłócenia, a potem dało się usłyszeć głos trochę innej niż wcześniej sekretarki burmistrza.
- Eeee... słychać mnie dobrze? - zapytała. Miała młody głos, chyba miała góra... dziewiętnaście lat? A, no tak, przecież w tym wieku już szuka się i chwyta każdej pracy.
- Dobrze mnie słychać? - powtórzyła, w tle słychać było niewyraźny ochrzan ze strony drugiej, tamtej palącej papierochy sekretarki. - Dobrze, już, dobrze, przepraszam! Chciałam się upewnić że dobrze mnie słychać! - zaprotestowała, co było słychać.
Zaraz odchrząknęła, wzięła kilka wdechów i wydechów, dostała w głowę - prawdopodobnie z liścia. No i w końcu zaczęła przechodzić do rzeczy.
- Pan Burmistrz pyta się, czy sprawdziliście dokumenty. Długo nie schodziliście na dół więc kazał was... no, powiadomić, niezależnie od tego czy padliście na twarz, czy po prostu się obijacie - parafrazując to, co on mówił. Potrzeba wam jedzenia? A, i prosił żebyście po obiedzie do niego przyszli, bo chciałby posłuchać, co takiego wyciągnęliście z tych dokumentów - powiedziała. - Aa. I możecie do mnie mówić przez ten budzik. Więc jak macie jakieś pytania do mnie to mówcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Tytuł : Portret Lamia Scale
Liczba postów : 308
Dołączył/a : 15/08/2015

PisanieTemat: Re: Wioska   28.05.16 18:28

Skrzywiłem się tylko. Jak tak można wrzeszczeć na kobietę? Ta wredna baba w recepcji, prawdopodobnie z papierosem działała mi totalnie na nerwy i gdybym nie był taką miłą osobą i gdybym nie brzydził się śmierci, chociaż nie powiem, niezła z niej laska (mowa o Śmierci), to już dawno bym ją sprzątnął, pewnie zawalając tym samym misję. Ale cóż było robić? Nie mogłem jej zabić. Lakrymę komunikacyjną trzymała Kiara, ale mi to nie przeszkadzało.
- Tak[b/] - odpowiadam [b]- Sprawdziliśmy dokumenty, ale przyznam szczerze, że musimy jeszcze wszystko przemyśleć, bo cała noc nam zleciała na czytaniu. Nie mamy okularów szybkiego czytania.
W sumie mówię jej prawdę i niczego nie ukrywam. Potem oczywiście musieliśmy się przespać, ale tego to już jej nie powiedziałem. No i obecnie jesteśmy głodni.
- Gdzie i kiedy będzie ten obiad? - pytam na koniec.
Oczywiście mógłbym sam poszukać jakiejś stołówki czy czegoś w ten deseń, ale obecnie mi się nie chce i jestem zbyt leniwy, a skoro kobieta mówiła, że można zadawać pytania to czemu nie? Kto pyta nie błądzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ftng.forumpolish.com/t1104-iwaru-yosa


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   01.06.16 22:11

/przepraszam, zapomiałam i miałam nawał nauki\\
Jeszcze średnio kontaktowałam, wiec mogłam byc nieco opryskliwa.
- Tak, jak Iwaru powiedział zarwaliśmy całą nockę, więc moze dlatego długo nie schodzimy. Wiem, że narazie nam nie ufacie, ale chodź troche zaufania. W koncu tu nie chodzi o nas, ale tez wycieńczeni nie damy rady nic z tym zrobic. Niby jesteśmy magami, ale tez wymagamy takich podstawowych czynności potrzymujacych życie i logiczne myślenie jak spanie, jedzenie... Dobra, przepraszam. Po prostu narzekam z powodu braku snu, gadam co mi przyjdzie na jezyk, wiec proszę to olać, a ja sie zapamiętuje.
Troche sie rozgadałam, wiec wypadałoby przymknąć sie, ponieważ biedny kobiecy głos nie był nic winien. Nawet chyba dobrze, ze proponują jedzenie, bo swoją droga byłam głodna. Jak juz sie wybudzę i najem wszystkich przeproszę. Ja tak po prostu mam, ze jak niewyspana to zła, zla to mowię rożne niemile i nieprzemyślane rzeczy. Tak wiec postanowiłam przekazać pałkę Iwaru, a samej jeszcze chwile poegzystowac do powrotu mojego normalnego zachowania. Korciło mnie jeszcze spytac jak to sie wyłącza, ale ugryzłam sie w jezyk i oparłam na chłopaku delikatnie mrużąc oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Mistrz Gry


Liczba postów : 1643
Dołączył/a : 10/11/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   06.06.16 1:33

- Och, obiad? Gdzie będzie? Za dziesięć minut, na piętrze, drzwi na prawo od schodów. Znajdzie się tam wystarczająco dużo miejsca również i dla was - odpowiedział głos siedzący w budziku. - Tam będzie parę dań do wyboru, więc chyba nie będzie najmniejszego problemu z waszymi predyspozycjami. Co do myślenia to wydaje mi się, że będziecie mieli czas o ile Toyota Gihei nie będzie chciał z wami rozmawiać. Burmistrz powiadomił go już o waszym przybyciu, więc pewnie zjawi się jak tylko stwierdzi, że jest gotów porozmawiać - kontynuowała. Zaraz jednak nadszedł dość niezrozumiały dla niej wywód Kiary. Przynajmniej jego końcówka. Westchnęła ciężko.
- Jeżeli trzeba, możecie odpocząć jeszcze trochę, ale burmistrz nie będzie czekał w nieskończoność. Nie wiadomo, co się dzieje z dziećmi i z Rikimaru, rodzice są bardzo zmartwieni o swoje pociechy. Nie da się ukryć, wiele czasu nie mamy - przez te słowa już dało się wyczuć niepokój przemieszany z poważnym tonem adekwatnym do sytuacji. Próbowała ich tym samym uświadomić, że nie mogą się za bardzo z tym ociągać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar
Lamia Scale


Liczba postów : 78
Dołączył/a : 07/01/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   06.06.16 23:38

Rozmowa powoli ocucala dziewczynę, a szczególnie wzmianka o jedzeniu. Zaczęłam zastanawiać sie co by tutaj zjeść, bo w koncu porządne śniadanie [s]mimo iż obiad[/s] jest bardzo ważne. Troche mięsa trzeba i jakieś płatki jak beda... Ale w sumie zje sie co dadzą, a ja nie bede narzekać. Gdy usłyszałam odpowiedz kobiety ze smutkiem przeprosiłam.
- Niech mi pani wybaczy, myślałam nieco egoistycznie, ale to sie nie powtórzy. Będziemy gotowi na przyjęcie owego jegomościa, tymczasem udamy sie na posiłek. Jeszcze raz przepraszam za swoje zachowanie, po prostu nie myślałam jeszcze zbyt trzeźwo.
Przetarłam oczy i głośno ziewnęłam prostując plecy. Teraz jak moj mózg zaczął przetwarzać nieco zirytował mnie fakt, ze tak pozno sami udali sie po pomoc, a nas pospieszaja. Jednak nie bede nic mowić, bo utną jeszcze wypłatę, a jak wroce sprawie sobie prezencik. Tez chce mieć cos z życia. Poprawiłam włosy, strój i ruszyłam w stronę podana przez kobiecy głos z budzika. Jednak w pewnym momencie sie zatrzymałam i popatrzyłam wyczekująco na Iwaru, bo nieco mi sie pokręciło i niech on dalej prowadzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Nawiedzona wioska
» Nieistniejąca Wioska
» Wioska Dethew
» Wioska Nayashe
» Wioska Nugutsu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fairy Tail New Generation :: Tereny zewnętrzne :: Równina Fiore-
RadioAoi.plHalo PBFPBF ToplistaI love PBFPBF Toplista~**~.: ANIME TOP100 :.Najlepsze strony o Anime i Mandze w necie